• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Jak zmienic swoje zycie? Dodaj do ulubionych

  • Witam.
    Czy istnieje dla mnie jakas nadzieja? W jaki sposob moge zmienic swoje zycie?
    - Wstydze sie wszystkiego. Poczawszy od swojego sposobu poruszania sie przez glos, wizerunek, gesty, a konczywszy na tym, ze w ogole jestem.
    - Nieumiejetnosc nawiazywania nowych znajomosci. Chyba jestem strasznie nieatrakcyjny. Nie mowie za duzo, poniewaz sie wstydze. Boje sie kompromitacji, dlatego wole pomilczec by nie narazac sie na kpiny, szyderstwa. Sama obecnosc wiekszej grupy ludzi bardzo mnie stresuje. Nie moge sie skupic, stres i natlok mysli w glowie powoduje moja blokade przez co chyba wychodze na gbura i zadufana w sobie osobe. Chyba nie potrafie podtrzymywac rozmowy, poniewaz w trakcie bardzo sie kontroluje by nie palnac jakiejs gafy, przez co zachowuje sie sztucznie, a rozmowcy chyba to wyczuwaja. Nie potrafie wyluzowac.
    - Duzo rozmyslam czego finalem jest obnizenie wlasnej wartosci, poniewaz dochodze do wniosku jak bardzo jestem zacofany i opozniony w rozwoju w porownaniu do innych ludzi.
    - Nie mam duzo znajomych. Mozna ich policzyc na palcach jednej reki. Nie wspominajac juz o kobietach, z ktorymi nie mam zadnego kontaktu. Wlasnie to mnie najbardziej boli. Chcialbym miec jakies znajome, a w przyszlosci moze nawet z kims byc, ale zdaje sobie sprawe z wlasnej ulomnosci i zacofania, dlatego wiem, ze narazie jest to niemozliwe i sam nie wiem czy kiedykolwiek sie to zmieni. Chcialbym sie zakochac.
    - Zanizone poczucie wlasnej wartosci.
    - Do tego jestem strasznie niesmialy. Nie mam praktycznie zadnej okazji by kogos poznac, a jak juz sie znajdzie to tak jak pisalem wyzej, wychodzi na to, ze nie byla mi dana umiejetnosc nawiazywania nowych kontaktow.
    - Mam przerozne plany i marzenia dotyczace swojego zycia i mojej osoby, ale nie potrafie ich urzeczywistnic.
    - Chcialbym poprawic swoja sylwetke, ale nie pojde na silownie, gdyz sie wstydze. Lek przed kompromitacja robi swoje. Chcialbym tanczyc, poniewaz wiem, ze kobiety to lubia. Bylaby to szansa na przebywanie wsrod nich, a moze nawet ich poznanie, ale oczywiscie sie wstydze. Stresowaly by mnie spojrzenia ludzi i to co sobie o mnie pomysla, poniewaz zdaje sobie sprawe z tego jak nieudolnie sie poruszam w tancu. Bardzo banalne rzeczy sprawiaja mi klopoty. Chcialbym isc do kina, ale nie wiem jak sie zachowac. Gdzie kupic bilet, gdzie jest szatnia przez co boje sie kompromitacji itd. Analogicznie sytuacja wyglada w przypadku meczow, imprez, koncertow.
    - Stresuja mnie wystapienia na forum publicznym.
    - Mam wrazenie, ze ludzie mnie obserwuja i kpia ze mnie. Moze to jaka fobia, chociaz nie wystepuje z takim nasileniem jak dawniej.
    - Najgorsze jest to, ze zdaje sobie sprawe z wlasnej niedoskonalosci, ze swoich wad. Przeprowadzilem analize wlasnej osoby, wiem jakie popelniam bledy i co ewentualnie moglbym poprawic, ale umysl swoje, a cialo swoje.
    - Bardzo szybko sie zrazam. Sam nie wiem jak postepowac z kobietami. Jak kobieta nie da mi pierwsza sygnalu to sam nie wezme spraw w swoje rece, gdyz wychodze z zalozenia, ze niewypada sie narzucac.
    - Zakompleksiony introwertyk.
    - Nie wiem czy mam cos do zaoferowania dla ludzi. Moze potrafie wysluchac i doradzic. Moze po prostu byc, ale to chyba nie jest zbyt atrakcyjne.
    Jak pokonac wlasne slabosci?
    Jak nawiazywac nowe znajomosci? Jak zmienic swoje zdanie o ludziach i wreszcie uwierzyc, ze nia sa tacy zli?(bo chyba naprawde tak jest?)
    Co chyba najwazniejsze - kwestia kobiet. Jak sie zachowywac w stosunku do nich, tak aby mnie polubily?
    Nie da sie tak zyc. Powoli koncze studia. Mam juz swoje lata, a samotnosc mnie dobija. Zdaje sobie sprawe z tego, ze zmarnowalem najlepsze lata swojego zycia i nie cofne juz czasu. Jak nie zmarnowac kolejnych?
    Chcialbym, aby kobiety mnie lubily i chcialbym kochac.
    Musialem sie wyzalic. Przepraszam za dlugi tekst.
    Zaawansowany formularz
    • 02.03.08, 12:50
      Piszesz że kończysz studia - a ja się zastanawiam co ci wszyscy
      ludzie, których zadaniem było Ci pomóc byś tak się nie czuł, robili
      i jeszcze brali pieniądze za to: nauczyciele i rodzice?

      Cóż? Czytaj, czytaj, czytaj. I obserwuj. I doświadczaj. Nie ma ludzi
      doskonałych. Ucz się i rozwijaj!
      • 02.03.08, 13:15
        > Piszesz że kończysz studia - a ja się zastanawiam co ci wszyscy
        > ludzie, których zadaniem było Ci pomóc byś tak się nie czuł, robili
        > i jeszcze brali pieniądze za to: nauczyciele i rodzice?
        Nie obwinial bym nauczycieli, gdyz nie bylem ich jedynym podopiecznym i wsrod tylu uczniow naprawde ciezko dotrzec do osob z problemami, a jezeli te osoby dobrze sie kamufluja to jest to raczej niemozliwe.
        Moze nie powinienem, ale jednak obwiniam za to rodzicow i po czesci siebie. Matka zawsze mi mowila zeby sie nie wywyzszac, byc spokojnym i czekac na swoja kolej. Za nic nie rzucac sie w oczy i niestety jest tak do dzisiaj. Szary, smutnyn czlowieczek. Ojca przewaznie nie bylo. Bardzo rzadko rozmawialem z rodzicami. O okazywaniu sobie uczuc tez nie pamietam(nie przypomniam sobie zeby mnie kiedys przytulali).
        Czytam. Probuje sie rozwijac, na tyle ile nie blokuja mnie moje "demony", ale zdaje sobie sprawe z tego, ze moglym robic wiecej.
        Obserwuje, rozmyslam, poprawiam, dostosowuje sie, w niektorych sytuacjach nawet siebie akceptuje, ale co z tego jak moje zycie uczuciowe obumiera.
        • 02.03.08, 13:24
          na dobry początek zmien login
          koniecznie
          --
          Oby moja głupota nie miała kłopotów z odnalezieniem swych granic.
          • 02.03.08, 13:35
            Po przeczytanie mojego opisu nie sadzisz, ze jest on adekwatny do mojej osoby ?
            • 02.03.08, 13:48
              myślę że sam siebie dołujesz - po co? Zmień nawyk mówienia źle o
              sobie - na początek. Zabroń to sobie. Potem przemyśl i znajdź to w
              czym jesteś dobry i rozwijaj, buduj na tym. Powodzenia!
              • 02.03.08, 14:05
                Masz racje to moj podstawowy blad. Z tym, ze ciezko zmienic zdanie o samym sobie, ciezko tak o sobie nie myslec skoro tak naprawde nic sie nie zmienia.
                Wydaje mi sie, ze mezczyzna by sie dowartosciowac, by poczuc ile naprawde jest wart potrzebuje akceptacji ze strony kobiet. Wokol mnie nie ma zadnej przedstawicielki plci pieknej, z ktora moglbym porozmawiac. Nie zebym obwinial za ten stan kobiety( :) ), ale to jest naprawde deprymujace. Swiadomosc, ze nie mialo sie nikogo w moim wieku jest przygnebiajace i zmusza do kontemplacji nad przyczynami takiego stanu. Widac do czego to prowadzi.
                • 02.03.08, 14:12
                  zapisz się na kurs tańca, tam wypada być nieporadnym i nic ' na
                  poczatek' nie trzeba mówic ,.
                • 02.03.08, 21:37

                  walczę_z_demonem i od razu będzie lepiej :)





                • 02.03.08, 21:41
                  Podaj mi swoje gg na pocztę, coś wymyślimy.
    • 02.03.08, 15:50
      Jak masz taki nick tzn. że jesteś pedałem.
      Publiczne wystapienia stresują wielu ludzi.
      Ludzie nie są źli, są na ogół kiepscy:)
      Dobrze się zastanów zanim weźmiesz sobie jakąś laskę na głowę, zacznij od psa;)

      --
      Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
      • 02.03.08, 17:12
        > Jak masz taki nick tzn. że jesteś pedałem.
        :))
        > Dobrze się zastanów zanim weźmiesz sobie jakąś laskę na głowę, zacznij od psa;)
        Myslalem o tym. :)))
    • 02.03.08, 16:08
      myślę że to co napisałeś powyżej mogłoby napisać o sobie wielu ludzi, gdy mam
      doła to tez nie mam najlepszego zdania o sobie :)

      --
      bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko, jak te dwa łyse kamienie nad
      rzeką, chodzi o to by pierwsze chciało słuchać co to drugie powiedzieć chce do ucha
      • 02.03.08, 17:18
        Znasz faceta, ktory w wieku 25 lat nie dotykal kobiety, nie ma znajomych i ma takie problemy jak ja? Nie wydaje mi sie zeby tacy osobnicy sie ostali.
        Oczywiscie mam gorsze i lepsze dni, ale wiekszosc z tego co napisalem jest prawda i nie zmienia sie od kilku lat mimo moich usilnych checi, ktore takze sa juz na wyczerpaniu.
        • 02.03.08, 17:43
          "Znasz faceta, ktory w wieku 25 lat nie dotykal kobiety, nie ma znajomych i ma t
          > akie problemy jak ja?"
          prawdopodobnie nawet ty znasz takich osobnikow :)
          nikt raczej nie paraduje po miescie " nago"
          --
          "Lata lemingowe zdarzają się co cztery lata. A potem nagle lemingi znikają "
          • 02.03.08, 18:02
            Nie znam. Po "wnikliwych" obserwacjach dochodze do wniosku, iz kazdy ma jakas bliska osobe. Zreszta nie o to chodzi.
            Dla Ciebie stan w jakim sie znajduje jest jak najbardziej ok? Dla mnie nie jest i chcialbym cos zmienic, tylko nie wychodzi.
            • 02.03.08, 18:07
              he he
              wybacz, ale jakos nie czuje sie teraz na silach opiniowac o poprawnosci stanow
              innych.
              i, oczywiscie, to ze ewentualnie istnieja osoby podobne do ciebie, nie znaczy ze
              masz kontynuowac nielubiana sciezke.
              ale jak to zmienic?
              moze ktos bardziej rozsadny doradzi...
              pozdrawiam
              --
              Joy follows them like a shadow that never leaves them.
        • 02.03.08, 21:53
          Ja pierwszy raz umówiłem się z dziewczyną mając 26 lat, wcześniej czułem się
          podobnie jak Ty. :-)
          Życie moje zmieniło sie o 180 stopni, zabarwiło kolorami ...
          ... ale tylko na początku. :-)
          Później było różnie, raz lepiej raz gorzej. W byciu singlem najbardziej cenię
          sobie spokój ducha, brak wzlotów i upadków, czyli emocjonalna stabilizacja. Z
          kobietami bywa różnie, one są bardzo emocjonalne, więc trudno zachować
          jakikolwiek spokój. :-)
          Teraz jestem z super dziewczyną, bardzo ładną, inteligentną, nie wiem jak długo,
          cieszę się chwilą, bo wszytko ma swój początek i koniec. :-)
          Ogólne rzecz biorąc z obecnym nastawieniem trudno będzie Ci znaleźć dziewczynę,
          bo one lubią mężczyzn pewnych siebie, znających swoją wartość, lubią być
          zaskakiwane i żeby inicjatywa wychodziła od mężczyzn. Kobieta nie przyzna się do
          tego wprost, że lubi seks, a jednak lubią i to bardzo. Najtrudniejszy jest
          pierwszy krok, a później to już z górki. Powodzenia! :-)
          Aha, jeszcze jedno, nie zrażaj się odmowami, ja sporo razy dostałem "kosza", ale
          to normalne, z czasem przywykniesz, aż w końcu trafisz na prawdziwą miłość. :-)
          • 03.03.08, 12:09
            .....W byciu singlem najbardziej cenię
            > sobie spokój ducha, brak wzlotów i upadków, czyli emocjonalna stabilizacja. Z
            kobietami bywa różnie, one są bardzo emocjonalne, więc trudno zachować
            jakikolwiek spokój. :-)

            .....to smutne co piszesz. I bardzo nieodpowiedzialne. Skoro wiesz że kobiety
            podchodzą do uczuć bardzo emocjonalnie, to dlaczego wchodzisz w taki układ,
            woląc samotność? Pomyśl sobie, ile bólu zostawiasz po sobie, kiedy ty tylko
            robisz sobie przerywnik w życiu, a ktoś angażuje się czasem swoimi najgłębszymi
            uczuciami.
            • 03.03.08, 22:20
              gapuchna napisała:

              > .....to smutne co piszesz. I bardzo nieodpowiedzialne. Skoro wiesz że kobiety
              > podchodzą do uczuć bardzo emocjonalnie, to dlaczego wchodzisz w taki układ,
              > woląc samotność? Pomyśl sobie, ile bólu zostawiasz po sobie, kiedy ty tylko
              > robisz sobie przerywnik w życiu, a ktoś angażuje się czasem swoimi najgłębszymi
              > uczuciami.

              A gdzie napisałem, że wolę samotność? Samotność a bycie samemu to nie jest to samo.
              Powiedzmy, że jesteśmy razem. Ja Ciebie bardzo kocham, ale Ty mnie nie, nie
              czujesz się ze mną szczęśliwa. Zostaniesz ze mną tylko dlatego, żeby mnie nie
              ranić moich uczuć? W imię czego? W imię miłości? :-)
              Ja będę Cię kochał, Ty będziesz nieszczęśliwa, ale niech żyje miłość. :D
        • 02.03.08, 23:47
          nie znam, bo nikt się nie przyznaje do takich problemów
          a dam sobie głowę usiać żę niejeden człowiek tak ma tylko albo sobie tego nie
          uświadamia albo stara się pokonać swoje słabości :)
          Ty też sie starasz świadczy o tym Twój post na FP :)))
          --
          bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko, jak te dwa łyse kamienie nad
          rzeką, chodzi o to by pierwsze chciało słuchać co to drugie powiedzieć chce do ucha
    • 02.03.08, 20:23
      Przeczytaj wiele razy...

      I spróbuj ją zrozumieć. Spróbuj zrozumieć, dlaczego wymienione tam
      sprawy, są takie ważne...

      To krótki i konkretny przepis na życie... :-)

      A jeśli nie będziesz rozumiał, to pytaj, tylko o pojedyncze sprawy,
      a nie o wszystko na raz...

      Najważniejsza jest świadomość. Później ciało musisz nauczyć tego co
      głowa pojęła, bo tak jak wspomniałeś, czasami głowa jedno, a ciało
      drugie. Ale na wszystko są sposoby...

      Będzie dobrze...

      :-))))

      dezyderata.ovh.org/dezyderata_piwnica_pod_baranami.php
    • 02.03.08, 22:22
      myślę ze najgorsze jest nie to jaki jesteś ale że sie tego wtydzisz

      ty sam soba pogardzasz

      czy według ciebie na szacunek sympatię zasługują tylko ci których lubią
      dziewczęta , którzy sa wygadani pewni siebie atrakcyjni zdolni?

      sądzę że potrafisz szanować ludzi za inne rzeczy
      z jednym wyjątkiem
      siebie nie potrafisz polubić takim jaki jesteś

      jesli jesteś mało atrakcyjny fizycznie, mało zdolny i pozbawiony wdzięku który
      to mógłby te braki osłodzić
      wciąż jeszcze możesz być godny zaufania , wspierający, pełen godności , nie
      nadskakujący, posiadający zainteresowania, dobry w czymś wybranym ,
      zdystansowany i mądry i parę innych

      porzuć strategie zbitego psa i ofiary losu
      wytycz sobie wartościowe cele dotyczące jakości twojego życia i realizuj je
      poszukaj dobrej pracy
      rozwijaj zainteresowania
      zapisz sie do biura matrymonialnego
      ćwicz na siłowni chodź na basen
      poczuj piękno dnia i swojego ciała

      nie potrzebne ci żeby kobiety cię lubiły
      wystarczy ci jeśli polubi cię jedna kobieta która będziecie sie dobrze czuć

      dobra terapia bywa pomocna jako asysta z organizacji kolejnych etapów życia

      jedno jest pewne może jesteś nędzną imitacją mężczyzny tylko w porównani do tego
      czego dla siebie chcesz
      ale jesli postawisz sobie realne proste cele i będziesz pracował nad ich
      realizacją możesz mieć życie które da sie lubić

      porzuć swoje złudzenie ze prawdziwe życie przydarza sie innym
      owym uzdolnionym których lubią kobiety i którzy łatwo awansują
      bo prześnisz WŁASNE życie
      które tez MA swoją szansę na szczęście

    • 03.03.08, 00:59
      Hej, uszy do gory, to ze jestes niesmialy wcale nie jest twoja wada,
      moze byc zaleta :))) zalezy co sam z tym zrobisz. Jesli poddasz sie
      czarnym myslom i pozwolisz, zeby toba zawladnely (wlasnie to sobie
      robisz!) to... beznadzieja. A przeciez bardzo duzo dziewczyn i
      kobiet lubi niesmialych mezczyzn, bo sa pelni uroku, sa delikatni,
      itp., zupelne przeciwienstwo macho, slowem dla duzej czesci kobiet
      to ZALETA. Czasem warto dziewczynie powiedziec, ze sie jest
      niesmialym. Niczego nie ryzykujesz, bo to nie grzech byc niesmialym,
      a mozesz sporo zyskac.

      Poza tym moge Cie pocieszyc: cala masa facetow w tym wieku nigdy nie
      byla z kobieta. Osobiscie spotkalam paru i zapewniam cie, ze zaden z
      ich kolegow nie mial pojecia, ze... Najstarsszy z nich mial 28 lat.
      Wszyscy byli fajnym facetami, w tym jeden naprawde obiektywnie
      BARDZO przystojny.
    • 03.03.08, 01:02
      Sprawa podstawowa, staraj się przebywać wśród ludzi, obserwując ich
      zawsze możesz znaleźć mnóstwo wspólnych płaszczyzn, podobieństw z
      nimi, co sprawi, że zaczniesz inaczej postrzegać siebie, zobaczysz,
      że inni ludzie są tak samo niedoskonali.
      :)
      Poza tym pomyśl - kompromitacja, no i co? Jak się już
      skompromitujesz to gorzej nie będzie :) poza tym jeśli jesteś
      szczery, każdy wybaczy, może warto na początek czasem powiedzieć, że
      właśnie tego się obawiasz, właśnie tym ludziom.
      Pisanie, że chcesz nauczyć się tańca, bo kobiety to lubią...hm,
      powoduje pytanie a co Ty lubisz?
      Może warto o tym pomyśleć? Czy studiujesz też co inni lubią, czy to
      co Ty lubisz?
      Poza tym, mam wrażenie, że zamiast isnieć, działać, myślisz tylko o
      formie, a treść się zapodziewa. Spontaniczność jest Ci niezbędnie
      potrzebna. Zacznij łapać się na pierwszej myśli na dany temat,
      której nie wypowiadasz i wypowiadaj ją.
      Czy człowiek biegnący - bo ja wiem - pomóc drugiemu zastanawia się
      nad tym w jaki sposób biegnie? Czy śmiejący się myśli o tym jak się
      śmieje? Nie, ma to w ... wszyscy wiemy gdzie i to sprawia, że jest
      mu lekko i radośnie.
      Czy nie chciałbyś żeby i Tobie tak było?
      Ile razy zauważysz że się kontrolujesz - staraj się przestać :) a
      jeśli przyjdzie Ci do głowy coś - powiedz to, zrób!
      Działaj, to jest Twoje życie, nie możesz tak dłużej leżeć wegetując.
      Trwać i zastraszać sam siebie.
      Pożegnaj się ze swoim tyranem, którego nosisz w sobie. Polecam
      jakieś bardzo symboliczne pożegnanie - napisanie listu
      do "wewnętrznego tyrana" ale z podziękowaniem, że troszczył się
      dotąd o Ciebie /żebyś nie naraził się na nic/, napisz, że teraz go
      żegnasz i chcesz zacząć żyć.
      Pisz co Ci przyjdzie na myśl. Jakie masz żale itp.
      Potem list do butelki i w morze, albo coś.
      Może dziwnie brzmi to, ale wiem, że bywa pomocne.
      Pozdrawiam.
    • 03.03.08, 01:21
      Boże! nie wierzę! Czytałem cały Twój post z rozdziawioną gębą, uśmiecham się i
      myślę - to przecież Ja! Spojrzałem na nicka - nie mój, ale mam wrażenie że to ja
      napisałem! I wiesz co nie zmieniłbym w Twojej historii niczego - opisałeś swoje
      i moje dotychczasowe życie w tym tekście!Niesamowite że na to wpadłem! A właśnie
      dziś wracając z pracy pociągiem nachodziły mnie te same myśli - Jak zmienić
      życie - no dosłownie! Odpiszę Tobie później, bo sam jestem ciekawy pozostałych
      komentarzy. Nie jesteś sam z tym problemem :) Już jest nas dwóch :D 3maj się
      ciepło - damy radę! :D
    • 03.03.08, 06:56
      Najgorzej być zbyt wymagającym wobec siebie! Wiele przedsięwzięć mi się nie
      udało, bo "rozdwajałam się" - stawał obok mnie chłodny obserwator, który
      komentował: ale jesteś beznadziejna!

      Zrób sobie czas dobroci dla siebie - przestań myśleć, co w Tobie złego.
      Najlepiej wypisz dość dużymi literami swoje zalety, powieś w miejscu dość
      widocznym i czytaj kilka razy dziennie. Może to głupie, ale pomaga.

      Zapisz się gdzieś : takie rady były wyżej.Z tańcami bym zaczekała, bo bliskość
      kobiety może Cię zbyt onieśmielać.
      Dam przykład: przyszedł do nas do pracy taki Tomek - miał strach w oczach.
      Minęły dwa lata, nie jest to ten sam człowiek. Zapisał się do koła rowerzystów
      PTTK, mają tam wycieczki, imprezy, wyjazdy wakacyjne.
      Zapisz się tam, gdzie trzeba płacić np składki, bo wychodzenie na spotkania,
      treningi mają wtedy dość silną motywację.
      Samo przełamanie braku chęci wyjścia z domu już jest sukcesem - wiem coś o tym.
      Zdobądź się na taki wysiłek kilka razy - potem przejdzie to w nawyk.
      Jesteś jedyny i niepowtarzalny - jak możesz nie zadbać o siebie?
      A jeśli to zrobisz i nawykniesz do bycia w grupie - znajdzie się dziewczyna.
      --
      *********************************************************************
      Serce nigdy nie ma zmarszczek. Ono ma blizny. ( Colette)
    • 03.03.08, 11:48
      zdiagnozowałeś problemy ale nie potrafisz ich rozwiązać. step by step. jak
      będziesz załatwiał wszystko jednocześnie to nic z tego nie wyjdzie.
      musisz zacząć pracować nad sobą a zacząć od uświadomienia sobie że jesteś jaki
      jesteś i nie ma co nad tym na razie rozpaczać tylko wziąść się do roboty.
      popracuj nad sobą, szukaj pradziwego lepszego siebie i zacznie się to układać a
      jak będziesz zaczynał od podrywania dziewczyn czy głupawych kursów uwodzenia to
      nic z tego nie będzie. na kurs tańca zapisz się jak już pozałatwiasz sprawy z
      wyglądem i samopoczuciem.
      osobiście nauczyłem się żyć z problemem który przez 16 lat życia wpędził mnie w
      depresję, rozbił kilka związków, zabrał sens życia i generalnie trudno było
      zaakceptować w ogóle to co się zdarzyło nie mówiąć już o jakości życia. Nawet
      ciężko było zaakceptować samego siebie - nowego siebie. Pomoc znalazłem dopiero
      w USA - w grupie wsparcia z podobnymi problemami. Uświadomoiono mi tam że albo
      wygram z tym albo przegram i skończę gdzieś w rowie w najlepszym wypadku.
      Uświadomiono mi też ze ktoś kto przejdzie tą chorobę i jej skutki i je zwalczy
      będzie po prostu mocniejszy. No i zacząłem walczyć . tTeraz nadrabiam stracone
      lata i czas. Jestem normalnie funkcjonującym człowiekiem choć z rysą na
      zyciorysie której nie da się wymazać. ale co zrobię? Łatwo załamać ręce i sie
      żalic ale to nie ta droga bo szedłem nią już dosc długo i nigdzie nie zaprowadziła.
      Takze weź sie za siebie bo takie użalanie się nad sobą nie przystoi facetowi to
      raz a dwa to jak nic nie bedziesz robił to nic sie nie zmieni i tyle. A jak masz
      problem z depresją to idź do specjalisty ale on da Ci pigułki ale nie załatwi
      twoich problemów niestety.
      Życzę Ci wiecej siły - tej mentalnej przede wszystkim. Twoje problemy nie są
      problemami tak naprawdę. Masz tylko niską samoocenę, ktorej można się pozbyć.
      Trzeba tylko usunąc przyczyny tego stanu w którym jesteś a nie objawy
    • 03.03.08, 12:48
      Myślę, że możesz spróbować poradzić sobie ze swoimi problemami za pomocą małych
      kroków.
      Wstydzisz sie swojego sposobu poruszania a przyglądałeś sie sobie np w wystawach
      sklepowych? Wtedy od razu widać czy trzeba plecy wyprostować wciągnąć brzuch itp
      :) ja to często praktykuję :) mam energiczny chód staram sie trzymać prostą a
      przeglądanie w wystawach sklepowych przypomina mi o tym :)
      CO do obecności w gronie ludzi to uwierz mi że przerażająca większosć w ogóle
      nie słucha co sie do nich mówi bo dla nich najważniejsze jest to co mają sami do
      powiedzenia.
      Co do ułomności i zacofania to tym postem przeczysz sobie sam :) jasno wyraziłeś
      co CI siew sobie nie podoba a to na prawdę rzadkosć umieć tak precyzyjnie
      napisać co sie myśli :)
      Jeśli chciałbyś iść na siłownie, basen, kino może najpierw zrób rekonesans. W
      kinie najprościej poczytać repertuar, podejść do kasy tam są zawsze jakieś
      informacje porozwieszane i na początku wystarczy będziesz wyglądał jakbyś na
      kogoś czekał a przy okazji zobaczysz co robią inni jak sie zachowują itp :)
      moja siostra ostatnio nie weszła do sklepu bo nie zauważyła gdzie jest klamka :P


      --
      Czasami sobie roję, że może to my dwoje, że nic już poza nami a my nie znamy granic.
      • 03.03.08, 14:36
        >moja siostra ostatnio nie weszła do sklepu bo nie zauważyła gdzie jest klamka :P
        Nie no, to już przegięcie <lol>

        A co do tematu - wydaje mi się że cierpimy z 3 powodów - depresji, kompleksów i
        izolacji. Depresja doprowadza mnie do lenistwa (dlatego nic jeszcze nie
        zmieniłem), każdy dzień jest podobny do poprzedniego, zaniedbuję swoje
        zainteresowania i czuję się otępiały. Kompleksy sprawiają że zawsze porównuję
        się z innymi (najczęściej źle wypadam w tych porównaniach) i mam wyrzuty
        sumienia że nie umniem sprawić cieszyć się życiem - jak inni). Przez izolowanie
        się nie tylko jestem samotny i czuję że innym na mnie nie zależy, a też powoduje
        to egoizm, bo ciągle myślę o sobie i swoich problemach.
        Nie mam jeszcze planu jak wyjść z tego marazmu, ale poprzednicy mają rację -
        musisz poznać wroga by wiedzieć jak go zlikwidować. Patrzenie na wypisane na
        kartce własne wady (patrz na nie z pogardą!) i zalety (usiłuj się je
        podtrzymywać i bardziej eksponować) naprawdę pomaga.
        Też myślałem ostatnio by zapisać się na siłownię, jest niedaleko ode mnie - i
        jestem już prawie zdecydowany!
        P.S. bez względu na to jaką masz orientację (wyczułem podtekst) natychmiast
        przestań się tym zamartwiać i obwiniać! Ja choć mam 24 lata, nie miałem
        dziewczyny, ale nadal wierzę i ta wiara daje mi impuls do działania. Pamiętaj -
        żyj swoim życiem i nie oglądaj na innych!
        pozdrawiam i życzę powodzenia!
        • 03.03.08, 21:48
          > P.S. bez względu na to jaką masz orientację (wyczułem podtekst) natychmiast
          > przestań się tym zamartwiać i obwiniać! Ja choć mam 24 lata, nie miałem
          > dziewczyny, ale nadal wierzę i ta wiara daje mi impuls do działania. Pamiętaj -
          > żyj swoim życiem i nie oglądaj na innych!
          > pozdrawiam i życzę powodzenia!

          mama nadzieję ze to było do autora wątku :) z tym wyczuwaniem podtekstu to sie
          zastanów czy to nie jest nadinterpretacji :)
          --
          bo chodzi o to by od siebie nie upaść za daleko, jak te dwa łyse kamienie nad
          rzeką, chodzi o to by pierwsze chciało słuchać co to drugie powiedzieć chce do ucha
    • 03.03.08, 16:29
      - Mam wrazenie, ze ludzie mnie obserwuja i kpia ze mnie. Moze to
      jaka fobia, chociaz nie wystepuje z takim nasileniem jak dawniej.


      ...........................................

      Woody Allan, taki sobie czlowieczek pod kazdym wzgledem 'taaaaaki
      sobie' a jednak ma cos w sobie co ludzi przyciaga.

      Co to jest to piękno, za którym tak wielu wzdycha? Gdzie ono się
      kryje? i czemu nie wszystkim jest dane dosięgnąc owego szczęscia w
      byciu 'super' mana, czy kobiety.

      Piękno kryje się w proporcjach. Stąd też mamy złoty podział. Piękno
      to ład, porządek ale i też coś ogromnie prywatnego, spontanicznego,
      ciekawego, originalnego coś na wzór Woody Allana. 'Piękno' Allana
      to jego originalność, nowe spojrzenie na swiat, to cos co ma w
      środku i co ludziom umie przkazać.

      Nie ma nic bardziej umownego, jak poczucie piękna.
      Co ja ci radzę, to nie marnuj twojego drogocennego czasu nad
      myśleniem o takich sprawach.
      Nie dobijaj siebie czymś co jest ulotne. Ciesz się tym co masz.
      Jest wiele osób, które tego nie mają co ty masz. Szukaj wartosci
      tam gdzie one - nie są przemijajace.
      Zaden człowiek nie bedzie zawsze piękny w sensie fizycznym. nasza
      fizjonaomia jak i materia, w której się obracamy jest przemijająca.

      Szukaj bardziej doskonałych żródeł dla rozwoju, moze w duchowym
      kierunku?
      I pamietaj obracamy się w swiecie gdzie rządzi RELATYWNOŚć.
      Wszystko dookoła nas jest relatywne.

      --
      hem.bredband.net/waldon/
    • 04.03.08, 02:16
      Po przeczytaniu pierwszego zdania, czyli "Czy istnieje dla mnie jakas nadzieja?"
      obawiałem się, że przeczytam jakąś wstrząsającą historię ciężko chorego, mocno
      doświadczonego przez życie człowieka. Jednak to co przeczytałem było dość
      banalne. Wydaje mi się, że banalne bo dotyka wielu ludzi. Bardzo wiele mógłbym
      dopasować również do siebie. Też mam problemy z nieśmiałością itd.

      Ale powiem Ci, że zacząłem z tym walczyć, i wbrew pozorom łatwo sobie z tym
      poradzić. Wydaje mi się, że ogromna większość Twoich problemów wynika po prostu
      z tego, że cały dzień, każdą wolną chwilę spędzasz przed kompem, na necie! Wiem,
      że wydaje się to może głupie, ale ja z perspektywy czasu właśnie internet za to
      winię. Mimo, że prawdopodobnie sam jestem od niego uzależniony... ale walczę z tym.
      Podstawowa sprawa to wyjść do ludzi. Jakże prosta, ale to recepta na wszystkie
      Twoje problemy! Pamiętam, że dawniej, jak chodziłem do średniej szkoły miałem
      dużo kolegów, również koleżanki, mimo nieśmiałości dałem wtedy nawet radę umówić
      się z dziewczyną na spotkanie, były fajne imprezy, zwariowane pomysły, dużo
      radości. Po prostu obcowanie z ludźmi dodaje energii, chce się wyjść do
      pracy/szkoły żeby znowu zobaczyć się ze znajomymi, wymyślić razem nawet coś
      głupiego (wagary itp). Ledwie skończyłem średnią szkołę od razu poszedłem do
      pracy, na zaoczne studia, była własna kasa na realizację marzeń z młodości,
      wtedy jeszcze świat był dla mnie pełen barw. Jednak z czasem ta praca stała się
      męcząca (nie wynikało to z mojej winy, tylko po prostu ten zakład opierał się na
      wyzysku ludzi) i po roku z tej pracy zrezygnowałem. Potem dorwałem jeszcze jedną
      dorywczą, popracowałem kilka miesięcy, straciłem już jakiś zapał, trochę
      przytłoczyły mnie studia. Nie miałem za bardzo gdzie szukać jakiejś pomocy,
      wsparcia, więc zamknąłem się w domu. I to było najgorsze... jakieś dwa lata
      wyjęte z życia. Wszystko o czym Ty piszesz... obniżenie własnej wartości, brak
      wiary w swoje możliwości, kompleksy, całkowite zamknięcie w sobie, każda uwaga
      ze strony innych ludzi to był cios, stopniowa utrata znajomych, obawa przed
      światem zewnętrznym itd itd. mógłbym wymieniać z godzinę. Nie wyobrażałem sobie
      wtedy szukać pracy, wyjść pogadać ze znajomymi, nie miałem ochoty na żadną rozrywkę.
      Aż w końcu coś pękło. Od pewnego czasu wychodzę z domu gdy tylko mam okazję i
      robię to na prawdę z wielką radością. I nie mówię tu od razu o dyskotekach,
      randkach itd. O zwykłych sprawach. Na pewno musisz czasami wyjść na pocztę. Nie
      rób tego automatycznie. Ja wchodzę na pocztę, uśmiecham się (wszędzie gdzie
      obecnie wchodzę mówię głośno dzień dobry), staram się nawiązać jakiś kontakt z
      Panią w okienku, często pretekst do miłej gadki jest banalny, np. pytasz z
      uśmiechem i dziecięcą bezradnością gdzie co należy wypełnić na druczku:D
      Ostatnio zapisałem się na kurs spawania, przydałyby mi się takie uprawnienia. I
      chłopie, nie uwierzysz ile taka z pozoru banalna rzecz może dać frajdy. Wchodzę
      się zapisać a tam dwie miłe Panie. Wypytałem o wszystko, tak się rozgadały że
      chyba z 30 min. straciłem:) Byłem u lekarza po zaświadczenie na kurs, nie
      wstydzę spytać się kto ostatni w kolejce, pogadałem z jakąś starszą Panią,
      pogadałem z lekarzem:)
      Stary... to są banalne sprawy, tylko trzeba wyjść do ludzi, mieć uśmiech na
      twarzy i nabrać chęci do życia, do poznawania ludzi itd.
      Kończysz szkołę, idzie wiosna/lato, to najlepszy czas na zmiany.

      Rozpisałem się, ale to i tak garstka tylko co mógłbym napisać, bo wiem dobrze
      jak się teraz czujesz, miałem to samo, ale wiem jak sobie z tym poradzić...
      Jak coś, to będę śledził jeszcze ten temat.
      • 04.03.08, 12:12
        halo, halo.
        odezwij sie do mnie, proszę, na maila, wydaję się że mogłabym Ci opowiedzieć
        pare ciekawych rzeczy.
        • 04.03.08, 21:05
          Chodzi o mnie czy o autora tematu? :)
          • 20.03.08, 22:37
            czytając ten wątek nasuwa mi się wiele myśli, najważniejsza to taka aby zawsze
            dostrzegać radości dnia codziennego. i tak jak pisał mój poprzednik, idzie
            wiosna, słońce mocniej świeci, wszystko się zieleni, głowa go góry, spójrz
            inaczej na świat o napewno WARTO!!

            a taki mały cytat ku pokrzepieniu serc,

            "Szczęściem nazywamy prawo do Marzeń, do ich posiadania, do pracy nad ich
            realizacją, a wreszcie prawo do spełniania Marzeń " -NieboNaZiemi.K.M
            --
            [url=<a href="www.niebonaziemi.com/]"Pamietaj"
            target="_blank">www.niebonaziemi.com/]"Pamietaj</a> - mierz siły na własne
            zamiary, nigdy zamiar podług własnych sił" Niebo Na Ziemi.K.M[/url]
    • 21.03.08, 20:36
      Meżczyzno, nie jesteś żadną imitacją. Polecam Ci z całego serca
      psychoterapię, bowiem musi istnieć głębsze podłoże takiego
      przekonania o sobie i problemów z tym związanych.
      Jesteś wartościowy człowiekiem, tylko nie wierzysz w siebie. To może
      się zmienić dzięki pomocy psychoterapeuty.
      Powodzenia.

      --
      Kuba
      Tadek
    • 22.03.08, 00:22
      Hej Facecie!

      Jak moi poprzednicy bardzo namawiam Cię na rozmowę z profesjonalistą - czyli
      terapię.

      To, co możesz zrobić sam, to szczera, wewnętrzna chęć zmiany, ale NIE siebie,
      ale SWOJEGO MYśLENIA O SOBIE SAMYM!

      Bądź dla siebie dobry, szanuj się i kochaj siebie. Jak inni mają Cię dostrzeć,
      polubić czy pokochać, jak sam siebie nienawidzisz?

      Jesteś wrażliwą, myślącą osobą - to widać po Twoim poście.
      Myśl o sobie, dbaj o siebie - przecież gdyby każdy myślał o sobie, na świecie
      nie byłoby żadnej osoby, o której by nikt nie pomyślał:)

      Ty i ja - każde ma swoje wady, jak i zalety. Wypisz sobie na kartce swoje mocne
      strony- przypominaj je sobie codziennie jak mantrę, pielęgnuj oraz rozwijaj w
      sobie. Wypisz też swoje słabsze strony - ale nie bądź dla siebie zbyt surowy:)
      Postaraj się je ulepszać, jeśli się da np. jeśli jesteś niezadowolony z
      sylwetki: ćwicz i stosuj odpowiednią dietę itp. Na początek proponuję rower,
      bieganie - tam jest dużo samotnych, fajnych dziewczyn;)
      Kup sobie jakiś poradnik - polecam " Możesz uzdrowić swoje życie" Louise Hay -
      b. ciekawa książka, która pomaga pracować na swoim życiem.
      Masz jakieś hobby? Warto mieć dużo zainteresowań, a także być w czymś wybitnie
      dobrym. Im więcej wiesz, tym więcej masz do powiedzenia.
      Nie martw się, nie każdy musi być królem w towarzystwie, ja np. lubię skromne,
      miłe osoby i bardzo je cenię.

      Poza tym jak gdzieś idziesz, naprawdę jak popełnisz jakąś gałę, świat się nie
      zawali: podejrzewam że nikt nawet by jej nie zauważył poza Tobą:) Każdy z nas ma
      swoje sprawy na głowie, chodzi zamyślony więc wierz mi - nikt nie przygląda Ci
      się na każdym kroku, nikt nie będzie analizował jak Ty np. konkretnie tańczysz
      na kursie tańca!:) W końcu na kurs dla początkujących przychodzą ludzie, którzy
      nie umieją tańczyć, a nie mistrzowie;)

      Pozdrawiam.
      • 23.03.08, 21:55
        Yeah, sure...
        Everybody lies, but it doesn't matter, 'cos nobody listens.
    • 23.03.08, 14:57
      Masz bardzo silne lęki, ktorych sam nie przelamiesz. Idz do lekarza,
      szkoda zycia, szkoda zmarnowanych lat.
      Tez tak mialam w mlodosci i zaluje ze tak pozno poszlam do lekarza.
    • 24.03.08, 16:34
      Z tresci Twojego postu wynika, ze jestes modelowym wrecz przykladem osoby o niskim poczuciu wlasnej wartosci (nie niesmialej, nie zagubionej, tylko wlasnie osoby o niskiej samoocenie). Sprobuj zdobyc ksiazke "Glowa do gory. Jak radzic sobie z poczuciem niskiej wartosci", napisal ja psycholog kliniczny Paul Hauck.
      Wszystkie opisane przez Ciebie zachowania znajdziesz w rozdziale 1 ksiazki. W nastepnych znajdziesz konkretne porady i przyklady, jak sobie poradzic z problemem.

      A przy okazji proponuje jednak poszukanie pomocy psychologa albo grupy terapeutycznej, ktora zajmuje sie problemem niskiej samooceny. Zapisanie sie na kurs tanca raczej nie wyleczy Cie z problemow.

      Powodzenia.
    • 24.03.08, 18:09
      Po pierwsze na tym forum sa ludzie ktorzy maja z psychologia tyle wspolnego co
      Kaczynski z gra w koszykowke.

      To co opisujesz to Depresja i Fobia Spoleczna, zadne "pogadanki" na tym czy
      innym forum nic Ci nie pomoga.
      Zwykle terapie rozpoczyna psychiatra i kontynuuje psycholog, a widze ze masz
      ostre problemy i innej opcji nie ma.




      --
      www.freetibet.pl/
    • 24.03.08, 19:37
      Uwierz, nie Ty jeden masz takie problemy. Zawsze mnie zaskakuje ta
      zbieżność moich (wydawałoby się - wyjątkowych) problemów z
      identycznymi u innych.
      Mam 27 lat, żadnych znajomych, kolegów, przyjaciół, żadnego związku
      za sobą, nie znam nawet doświadczenia trzymania kogoś za rękę (a
      nawet nie jestem pewien własnej orientacji), nie wychodzę z domu.
      Nie wyjechałem nigdzie bez rodziców, nie byłem na imprezie, nic nie
      umiem, nie wiem, o czym rozmawiać z ludźmi, jestem chorobliwie
      nieśmiały ("wszyscy się na mnie patrzą"), a nawet zalękniony,
      sprawiam wrażenie mruka. Do tego byłem prześladowany w dzieciństwie
      z powodu dziewczęcego wyglądu i ofermowatości na W-Fie - to mnie
      dodatkowo zamknęło na ludzi.
      Staram się jednak z tym radzić. Internetowy blog pozwolił mi
      zanalizować przed sobą swoje problemy i nawiązać pierwsze kontakty z
      ludźmi. Pomogło też zwrócenie się do psychoterapeuty, choć to długa
      i kosztowna zabawa, bym ją mógł po kilku miesiącach ciągnąć.
      Musisz zacząć się przełamywać - znasz swoje ograniczenia, to już
      pierwszy krok. Trzeba wychodzić do ludzi, wiem, że to trudne (łatwo
      za to się tak mówi, ale przecież ja żywię identyczne co Ty obawy). Z
      tego, co napisałeś, wynika, że jesteś bardzo wrażliwą i inteligentną
      osobą - musisz zacząć wierzyć w swoją wartość, uśmiechnąć się do
      samego siebie.
      Na początek mógłbyś poszukać znajomości internetowych,
      pokorespondować z kimś, żeby podzielić się swoimi doświaczeniami i
      usłyszeć, że i innym nie są one obce, nauczyć się mówić. Choćby ze
      mną. Wyciągam do Ciebie rękę (wspomniałem o wahaniach co do mojej
      orientacji, ale naprawdę nie musisz się mnie obawiać). Chciałbym Ci
      pomóc, bo w ten sposób i Ty mógłbyś mi pomóc. Musisz tylko chcieć
      się zmienić.

      --
      Apocalypsis cum figuris
      • 25.03.08, 16:53
        I wiem też, jak bolesna jest świadomość zmarnowania całego
        dotychczasowego życia, tych najlepszych lat, gdy w młodości rodzą
        się podstawy pod życie w pełni dorosłe, gdy nabywa się - poprzez
        kontakt z ludźmi - elementarnych umiejętności, nabiera odwagi. Wiem,
        jak boli niezaspokojone pragnienie miłości, jak bardzo można się
        wstydzić samego siebie.
        Nie można tego tak zostawić. Ty też to wiesz.

        --
        Apocalypsis cum figuris
      • 25.03.08, 23:40
        Wiesz Aleksandrze, jesteś jednym z nielicznych tu ludzi, którzy wprost
        odpowiadają na problem drugiego człowieka! Każde z nas się wymądrza, daje dobre
        rady, poucza lub gani - a przecież można wykonać ruch podstawowy - podać rękę.
        Chociażby tak wirtualnie. Sama zastanawiam się, dlaczego to aż tak trudne???? A
        przecież to najprostsze pod słońcem działanie. :)))
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.