Dodaj do ulubionych

o krok dalej od obżarstwa- mieliście coś takiego?

19.03.08, 00:37
po pierwsze postanowienie o diecie - trwające wiele tygodni, podczas których
gromadzi się odpowiednie produkty, wyszukuje listy, zalecenia, najbardziej
drobiazgowe informacje z maniakalną dokładnością; cały czas objadając się!!!bo
przecież przy szykowaniu tak długofalowego programu na uratowanie siebie
trzeba mieć siłę, energię i nie można wtedy "zakryć" wielkich odkryć
dietetycznych odczuwaniem głodu!
przeżyliście coś takiego: układanie diety, szczegółowe wypisywanie planów
żywieniowych, wertowanie książek i czasopism z największym talerzem w domu
ułożonym na zbolałym brzuchu, wypełnionym czym się da: od kanapek - piramidek,
że wszystko z nich spada, bo przekładaniec sera z wędliną nie ma końca, po
wszelkie możliwe "zmieniacze" smaku - od słodkości po kapustę kiszoną????
perwersja z jaką można się nad sobą znęcać chyba nie ma granic.a jak dieta
wreszcie "rozpoczyna się" to jest niczym innym, jak kolejnym pretekstem do
obżarstwa, pod niezłą przykrywką - zdrowe rybki, więc na "zdrowe" śniadanko
osiem kanapek z pełnoziarnistym chlebkiem i wędzoną rybką, a potem żeby zabić
smaczek coś "dietetycznego" - kilo winogron popitych jakże zdrowym jogurtem
(żeby nie było - opakowanie conajmniej 500gram)i dieta trwa...
przeżyliście coś takiego: wydawać miesiącami całe pensje na gromadzenie
jedzenia, tak, żeby nigdy nie zabrakło, i potem, żeby nie wyrzucać dojadanie
"tuż przed terminem ważności", bo przecież nie można wyrzucić wędzonego sera
za 30pln??? i na koniec "na zapas" wpychanie przed wyjściem z domu takich
ilości, żeby czasem gdzieś podczas załatwiania spraw nie poczuć odrobinki
głodu (jajecznica z 8jaj i batoniki do torebki) albo "wymuszanko" głodu, żeby
na tyle obezwładnił ciało, aby wyłączyło mózg - picie przerażająco mocnej kawy
aby wepchnąć na śniadanie misę sałatki, która wystarczyłaby sześciu osobom???
czy to czasem nie przypomina "inteligentnego picia"? a jak nagotuję
najwspanialszego obiadu, zanosząc talerze do kuchni resztki też da się wyjeść,
przecież nie mogą się zmarnować...a ja, ja mogę się tak marnować???istnieje z
tego wyjście?!
Edytor zaawansowany
  • nienill 19.03.08, 23:23
    nie, ja nie mialam czegos takiego
    dosc czesto cwiczylam planowanie operacyjne "co? gdzie? kiedy? jak
    dlugo?", ale nie w takim stopniu i nie w takich ilosciach.


    poszukaj sobie terapii
  • ekwawilent 20.03.08, 19:42
    dziękuję.
    jednak jestem jak na razie na etapie roztrząsania i rozpaczania, boję się
    terapii, dla mnie przyznanie się do tego wszystkiego przed obcą osobą, która
    zapewne myśli w danym momencie o własnych problemach a ze mną jest bo "jest w
    pracy" jest dla mnie nie do przejścia.
    moje najbliższe otoczenie wie, ale machają ręką, przecież "sobie poradzisz, no
    coś ty". tak więc zamknięte koło, nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, nawet
    miłość do kogoś...
  • korka.com 20.03.08, 19:47
    > zapewne myśli w danym momencie o własnych problemach a ze mną jest bo "jest w

    to nie tak. Podczas terapii cała uwaga terapeuty jest skierowana na ciebie i
    tylko na ciebie.
    Ale faktycznie, przyznanie się do swoich słabości jest bardzo trudne. I
    baaaardzo ożywcze.
  • ekwawilent 20.03.08, 20:37
    dziękuję...ale takie odsłonięcie się może mieć w sobie coś ożywczego???mam
    wstręt do siebie wystarczający, tym bardziej więc nie chcę obarczać tym "brudem"
    kogoś innego, niestety za dużo myślę o myślach innych:) i nawet mówią mi to
    bliscy: w twoim przypadku terapia mogłaby być fiaskiem, bo z przekory zrobisz
    wszystko na odwrót...wiem, że podstawą leczenia jest postanowienie, że się chce
    leczyć...ja chcę ale robię wszystko, żeby od tego uciec i to zawalić= tania
    autodestrukcja, niestety są ludzie, którzy czerpią z czegoś takiego chorą
    satysfakcję...podziwiam was dziewczyny, że macie siłę, trzymam za was kciuki, za
    siebie nie umiem...
  • nienill 20.03.08, 20:39
    jelsi chcesz sie leczyc "panstwowo" to z powodzeniem mozesz zaczac
    czegos szukac juz teraz. zanim dostaniesz sie na terapie moze
    minac "troche" czasu.
    wizyte u psychiatry jakos przezyjesz, zanim zaczniesz wlasciwa prace
    powinnas juz dojsc do siebie i oswoic sie z tym tematem.
  • ekwawilent 20.03.08, 20:53
    dziękuję za te sugestie, daje mi to do myślenia...ale dołożę, jak to ja...boję
    się, że oczywiście znajdzie się we mnie mnóstwo innych powodów leczenia, a
    jedzenie będzie tylko skutkiem...jednak muszę zmierzyć się ze światem, zanim nie
    będę w stanie w nim funkcjonować...znacie jakieś placówki, miejsca, strony
    internetowe???
  • nienill 20.03.08, 21:06
    ekwawilent napisała:

    boję
    > się, że oczywiście znajdzie się we mnie mnóstwo innych powodów
    leczenia, a
    > jedzenie będzie tylko skutkiem...
    masz to lala jak w banku ;)
  • horlaa 24.03.08, 20:08
    po pierwsze nie psychiatra tylko psycholog.
    po drugie na naszym forum w wątku z "adresami" jest pare namiarow.
    i na stronie www.glodne.pl (na forum).

    robienie wszystkiego na przekor?
    jesli chcesz, rob na przekor.
    tylko co?
    terapeuta nie da ci zadnych zlotych srodkow.
    nie da ci lekarstw ani super-rad.
    nie w tym rzecz.
    terapeuta jest po to, zeby cie wysluchac i pomoc "naprowadzic" na pewne odkrycia, wnioski.
    wszystkiego dokonujesz sama dla siebie.
    dla nikogo innego.
    jest to ciekawa intelektualna i emocjonalna przygoda.
    kiedys bylam wielkim wrogiem psychoterapii.
    a potem zaczelam na nia chodzic - i wszystko sie zmienilo :)

    jesli jestes "ironistka" i lubisz wysmiewac wlasne problemy (tak to wyczuwam, moze sie myle), to tez moze byc dla ciebie ciekawe - bo ja taka wlasnie jestem i tez myslalam, ze cala ta sytuacja bedzie mnie tylko smieszyc.
    a tu zaskoczenie.

    powodzenia i odwagi przy probowaniu nowych doswiadczen :)




    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12051
  • malasmutna 24.03.08, 20:17
    horlaa napisała:

    > po pierwsze nie psychiatra tylko psycholog.
    A to dlaczego?
    Po pierwsze: do psychologa z ulicy nie wejdziesz, a do psychiatry
    tak. On także może wysłac na terapię lub inne odpowiednie miejsce. I
    jeszcze możesz dostać leki, które na samym początku mogą być
    niezwykle pomocne.
  • horlaa 24.03.08, 23:19
    malasmutna napisała:

    > horlaa napisała:
    >
    > > po pierwsze nie psychiatra tylko psycholog.
    > A to dlaczego?
    > Po pierwsze: do psychologa z ulicy nie wejdziesz, a do psychiatry
    > tak. On także może wysłac na terapię lub inne odpowiednie miejsce. I
    > jeszcze możesz dostać leki, które na samym początku mogą być
    > niezwykle pomocne.


    Leki oczywiscie sa/moga byc pomocne, ale odwracaja uwage od istoty sprawy. Ta "odmiana" ED nie jest na tyle niebezpieczna dla zdrowia/zycia, zeby od razu zazywac leki, ktore maja okreslone skutki uboczne. Wydaje mi sie, ze jesli nie ma potrzeby zazywania lekow, to mozna najpierw sprobowac z czyms "delikatniejszym", a tym jest terapia u psychologa.

    Po drugie:
    do psychologa z ulicy WEJDZIESZ tak samo jak do psychiatry. Sama weszlam wiec wiem ze to mozliwe. Nie musze miec skierowania, wystarczy ze mam problem.


    --
    Żółw jest tak twardy, bo jest tak miękki.
  • malasmutna 25.03.08, 09:54
    horlaa napisała:

    > Po drugie:
    > do psychologa z ulicy WEJDZIESZ tak samo jak do psychiatry. Sama
    weszlam wiec w
    > iem ze to mozliwe. Nie musze miec skierowania, wystarczy ze mam
    problem.
    Od razu widać, że chorowałaś dobrych kilka lat temu.
    >
  • korka.com 25.03.08, 14:19
    malasmutna napisała:

    > horlaa napisała:
    >
    > > Po drugie:
    > > do psychologa z ulicy WEJDZIESZ tak samo jak do psychiatry. Sama
    > weszlam wiec w
    > > iem ze to mozliwe. Nie musze miec skierowania, wystarczy ze mam
    > problem.
    > Od razu widać, że chorowałaś dobrych kilka lat temu.
    > >

    a ja na terapię weszłam w maju 2007. Po uprzednim umówieniu się.
  • horlaa 25.03.08, 17:22
    mam do dziś kontakt z moją psycholog i paroma leczącymi się osobami i wiem, na jakich zasadach można umowić się do psychologa TERAZ a nie w bliżej nieokreślonej przeszłości.

    --
    pozdrawiam,
    Skylar
  • igge 07.04.08, 21:51
  • brzuchjakpilka 29.06.08, 14:43
    Ekwawilent- jakbym czytala siebie. co do slowa!!!!!!!
    nie wiem tlyko z czeog wyniak to wymuszanie glodu, tez tak mam, tzn czekam az
    bede glodna bo wiem ze wtedy bede mogla cos zjesc,,tego to juz w ogole ni emoge
    zrozumiec, moze dlatego z eprznajmiej jak zjem bo wkoncu czuje glod nie bede
    miec wyrzutow sumienia ze zjadlam?? no boprzeciez bylam glodna?
    jak myslisz
  • zoe-i-safran 02.01.09, 14:59
    O Boze, znam to ! Ale nie az w takich ilosciach, bo bym
    eksplodowala ;)
    --
    Med venlig hilsen
  • karina235 05.01.09, 23:46
    jestem na diecie od kilku.............. lat...........
    te terminy od kiedy wyznaczam sobie diety sa najgorsze
    czasem postanawiam sobie ze dzis bede jadla tylko do 18, dlatego do 17:59 jem,
    jem, jem
    a najgorszy jest moj bebzun, wielki i wypchany zarciem, a przeciez jestem na
    diecie :((((((
  • czarnula282 20.04.10, 18:42
    przeczytałam to i płacze... jakbym czytała o sobie, jakbyś odarła z tajemnicy
    moje zachowanie:(
  • magda_karwowska 05.12.13, 20:32
    Jasne, że to znam. Studiowanie miliona artykułów, koniecznie w języku angielskim, bo cóż Polacy mogą wiedzieć o odchudzaniu, gdy tutejsza medycyna ssie... i podczas pilnego studiowania - jedzenie ponad miarę.
    Wszystko to mam (mam nadzieję) za sobą.
    Liczne wyprawy biznesowe do Azji mocno dały mi do myślenia. Dlaczego Chińczycy, Wietnamczycy, Koreańczycy są szczupli? No niech mi ktoś wytłumaczy ten fenomen.
    Czym tak naprawdę różnią się nasze diety?
    Brak pszenicy, cukru i brak nabiału.
    Pamiętam swoją pierwsza wizytę w Chinach, obeszłam 20 sklepów w poszukiwaniu mleka do kawy...W pięciogwiazdkowym hotelu prosiłam obsługę o choćby kostkę cukru, bez sukcesu.
    Od kilku miesięcy jem po azjatycku, przynajmniej staram się.
    Mało cukru, zero pszenicy, zero kazeiny.
    So far so good.... nie objadam się kompulsywnie, nie pamiętam, żebym musiała prowokowac wymioty. Pełnia szczęscia! Waga w dół.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka