Dodaj do ulubionych

koniec zycia....

28.03.08, 23:41
poznalismy sie w liceum.nasz zwiazek trwal 11lat.w czerwcu 2006 roku
pobralismy sie.ten zwiazek nie byl latwy.nie mieszkalismy razem bo ja
pracowalam w innym miescie oddalonym o 130km.wiec widzielismy sie tylko w
weekendy.rok staralismy sie o dziecko i w miesiacu w ktorym lekarz powiedzial
ze nic w tym miesiacu nie wyjdzie- stal sie cud- zaszlam w ciaze.dowiedzialam
sie o tym 24pazdziernika 2007.a w grudniu maz powiedzial mi ze chce byc sam!w
styczniu wyszlo ze poznal w sierpniu mlodsza o 3lata dziewczyne i tak
wspaniale sie z nia rozumial ze w listopadzie sie z nia przespal.i ona
swietnie go rozumie- ja ciagle mowilam o problemach.teraz zamienilismy sie
miejscami- on znalazl prace w stolicy ja wrocilam do miasta rodzinnego.od 3
miesiecy mowi mi ze chce byc sam a ciagle z nia rozmawia przez tel i gg a ja
nie umiem sobie z tym poradzic,ze zostawil mnie w taki sposob i w takim
momencie. mowi ze to ja chcialam bardziej to dziecko.ciagle do niego
wydzwaniam -on sie denerwuje,krzyczy zebym dala mu odejsc,zebym sie
odczepila.a ja co?mi sie swiat zawalil!nie umiem sie podniesc.zawsze mowil ze
bedzie mnie kochal do konca zycia.co mam zrobic?jak mam zapomniec?jak urodzic
dziecko i je kochac?coraz czesciej mysle ze zycie nie ma sensu zadnego bo
stracilam milosc swojego zycia-jedyna i pierwsza milosc!
Edytor zaawansowany
  • gapuchna 29.03.08, 12:55
    Aniu! Popatrz - będziesz miała dziecko - czy to samo już nie jest warte tego,
    żeby cię z tym chłopakiem spotkało nawet to, co spotkało! Mogę się tylko
    domyślać, jak strasznie ciebie to boli. Moze jednak efekt końcowy będzie
    najważniejszym w twoim życiu doznaniem. Zresztą nie wiesz, czy on się nie
    odblokuje, gdy pojawi się dziecko. Załóż sobie pozytywny wariant, to bardzo
    pomaga. Nawet gdy będzie rozczarowanie, to sama siebie wprowadzisz w
    spokojniejsze patrzenie na świat. I pamiętaj - jeśli on nie będzie chciał
    wrócić, to i tak nic nie zrobisz. Oprzyj się może na rodzicach, rodzeństwie.
    Może masz przyjaciółkę. Tak, tak, to mało i to nie to, ale czasem pomaga.
  • leda16 29.03.08, 15:02
    Nie wiem, co Ci napisać, bo to, co Cię spotkało w najpiękniejszym dla każdej kobiety okresie życia ( w ciąży), jest straszne. Gorsza byłaby tylko utrata dziecka. Dlatego musisz o siebie dbać, bo odtąd już nigdy nie będziesz sama na świecie, będzie Was dwoje i Ono nigdy Cię nie porzuci, kochać będzie zawsze. Ponieważ w ciąży nie powinnaś zażywać żadnych leków antydepresyjnych, zgłoś się do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Tam uzyskasz wsparcie psychologiczne, pomoc lekarską i prawną. Nie dzwoń do niego, żeby nadmierny stres związany z bezmyślnym, brutalnym zachowaniem męża, nie odbił się na Twoim dziecku. Po urodzeniu dziecka zmieni się wszystko, on też, i to w sensie pozytywnym, będzie przecież ojcem...to ogromna odpowiedzialność, będzie chciał jej sprostać a k...pójdzie w odstawkę. Staarj się utrzymywać serdeczne kontakty z teściami. Przecież dopiero po urodzeniu dziecka będziecie kimś znacznie większym, niż małżeństwem - Rodziną!
  • a_aneczkaa 29.03.08, 15:12
    niestety nie potrafie do niego przestac dzwonic...i to jest dla mnie
    koszmar...nie umiem przestac go kochac...z tesciowa mam bardzo dobry kontakt-ona
    calkowicie stoi za mna.tesc umarl jak moj maz mial 2 latka-tymbardziej boli fakt
    ze on swojego syna zostawia jeszcze przed urodzeniem...bylam u psychologa ale
    nic mi to nie dalo...nie wiem co mam robic...
  • nom73 29.03.08, 15:19
    ... to jest dopiero początek życia. :-)
    Kopnij gościa (męża) nich sobie idzie. Byle alimenty płacił. Nie jedna
    dziewczyna sama urodziła i wychowała dziecko, znam takich wiele. W nim i tak nie
    będziesz miała oparcia, a jak pójdzie to może spotkasz kogoś kto Ci pomoże, kto
    będzie dla Ciebie wsparciem. Najważniejsze teraz, żebyś odzyskała spokój ducha,
    bo złe nastroje źle będą wpływać na dziecko. Trzymaj się. :-)
  • veroy 29.03.08, 16:59
    nie wiem gdzie tu logika w waszym rozumowaniu.
    dziecko jako najpiekniejszy skarb, nigdy nie bedziesz
    sama...ehh ,same utarte powiedzonka, pocieszenia z d*py wyjete,
    ktore ladnie brzmia, ale niewiele poza tym.

    Owszem fajnie, ze wasze geny zostaly przekazane dalej, ale jak to
    sie ma do szarej rzeczywistosci, ktorej ci przyjdzie stawic czola ?
    naprawde nie rozumiem, jaka pocieche moze miec matka (SAMOTNA !) ze
    s*ajacego i budzacego ja w nocy dzieciaka zwlaszcza po tym ,jak jego
    tatus odszedl do innej kobiety.

    Dobry poczatek dozywotniej depresji ,nie daj sobie mydlic oczu,
    raczej nastaw sie na to, ze najblizsze lata (dopuki jako tako nie
    odchowasz malucha) beda bardzo ciezkie. Nie piszesz nic o sytuacji
    materialnej i rodzinnej , wiec pozostaje mi miec nadzieje, ze
    pieniedzmi sie martwic nie musisz a dziadkowie pomoga przy
    malenstwie, co nie zmienia faktu, ze sytuacja w jakies sie znalazlas
    nalezy do beznadziejnych. Trzymam kciuki za dobre poradzenie sobie
    zz nia.
  • gapuchna 29.03.08, 17:01
    No tak, powiało optymizmem....
  • shangri.la 29.03.08, 17:07
    ....ale przed Tobą jeszcze wiele lat trudu i wyrzeczeń.
    Samotne macierzyństwo jest ogromnym wyzwaniem, ale nie "beznadzieją i dożywatnią
    depresją"
    Życzę Ci, abyś jak najszybciej spotkała porządnego, uczciwego mężczyznę, który
    stanie się dla Ciebie oparciem, a dla Twojego dziecka kochającym ojcem.
    Bądż dobrej myśli:)

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • a_aneczkaa 29.03.08, 17:19
    veroy ma niestety racje-ja tez tak to widze. a mialo byc tak pieknie...
  • jesiennapani 29.03.08, 17:43
    jeśli autorka postu uznaje poglądy veroy,
    to przecież istnieje droga oddania dziecka do adopcji
    (są małżenstwa, które otoczą milościa maleństwo),
    jesli zas optuje za zdaniem shangri.la
    to da szanse sobie, dziecku, i mężczyźnie
    który zaakceptuje taka sytuację.
  • a_aneczkaa 29.03.08, 18:07
    mowie ze o wiele latwiejsze byloby wychowanie dziecka z mezem a nie sama,nie
    oddam dziecka poniewaz czekalam na nie prawie rok...poprostu bardzo jest mi zle
    z takim traktowaniem mnie i dziecka po 11 latach
  • jesiennapani 29.03.08, 18:19
    a_aneczkaa napisała:

    > mowie ze o wiele latwiejsze byloby wychowanie dziecka z mezem a
    nie sama,nie
    > oddam dziecka poniewaz czekalam na nie prawie rok...poprostu
    bardzo jest mi zle
    > z takim traktowaniem mnie i dziecka po 11 latach

    to przykre , że przyszla mama zostaje odrzucona,
    co może w takiej sytuacji zrobić?
    jak utrzymywanie stresującego kontaktu z mężem
    wplywa na przyszla mamę i jej dziecko?
    ich spokój wydaje się w tej chwili najważniejszy.
  • akin1om 29.03.08, 18:25
    Trzymaj się.
    Ale im częściej do niego dzwonisz tym częściej dajesz mu możliwości
    żeby Cię źle traktował.
    Jeżeli możesz to nie dzwoń, postaraj się, zobaczysz będziesz z
    siebie dumna.
    I jemu dasz czas na ochłonięcie. Być może juz nie będziecie razem
    ale może on z czasem odnajdzie się w roli ojca. To ważne dla Was
    wszystkich.
    Dlatego nie dzwoń, daj sobie złapac oddech, i uwierz mi życie układa
    się samo, wczorajsze tragedie to jutrzejsze mędre decyzje.
    --
    Twoje kości nie są ze szkła,
    możesz zderzać się z życiem.
  • leda16 29.03.08, 18:07
    Veroyto widzi to jak zwyczajny, niedojrzały emocjonalnie chłystek, który o dziecku pisze jak o pasożycie. Sam pewnie ojcem jeszcze nie jest i z takim nastawieniem do dzieci długo nim nie zostanie. Dobrze, że my, kobiety mamy inną wiedzę na ten temat. Nie żyjesz w XVIII w. gdy samotne matki rzeczywiście miały ciężko. Macierzyński jest płatny, alimenty na siebie i dziecko dostaniesz (60% jego dochodów), teściowie i Twoi rodzice (jeżeli ich masz), nie dadzą Wam zginąć. Nie jesteś sama a życie żadnego człowieka nie składa się z nieustającego pasma szczęśliwości. Jedna wizyta u psychologa oczywiście nic Ci nie da. Musisz tam chodzić przynajmniej do czasu rozwiązania. Może warto byłoby też zmobilizować się do psychoterapii grupowej, w grupie zdradzonych kobiet? I jeśli nie nam, to samej sobie odpowiedz na pytanie: co chcesz osiągnąć natrętnie do niego wydzwaniając? Moim skromnym zdaniem, po za głaskaniem ambicji jego i tej szmatławej dziwki - nic nie zyskujesz.
  • jesiennapani 29.03.08, 18:27
    leda16 napisała:

    > Veroyto widzi to jak zwyczajny, niedojrzały emocjonalnie chłystek,
    który o dzie
    > cku pisze jak o pasożycie. Sam pewnie ojcem jeszcze nie jest i z
    takim nastawie
    > niem do dzieci długo nim nie zostanie. Dobrze, że my, kobiety mamy
    inną wiedzę
    > na ten temat. Nie żyjesz w XVIII w. gdy samotne matki
    rzeczywiście miały ciężk
    > o. Macierzyński jest płatny, alimenty na siebie i dziecko
    dostaniesz (60% jego
    > dochodów), teściowie i Twoi rodzice (jeżeli ich masz), nie dadzą
    Wam zginąć. Ni
    > e jesteś sama a życie żadnego człowieka nie składa się z
    nieustającego pasma s
    > zczęśliwości. Jedna wizyta u psychologa oczywiście nic Ci nie da.
    Musisz tam ch
    > odzić przynajmniej do czasu rozwiązania. Może warto byłoby też
    zmobilizować się
    > do psychoterapii grupowej, w grupie zdradzonych kobiet?
    I jeśli nie nam, to sa
    > mej sobie odpowiedz na pytanie: co chcesz osiągnąć natrętnie do
    niego wydzwania
    > jąc? Moim skromnym zdaniem, po za głaskaniem ambicji jego i tej
    szmatławej dziw
    > ki - nic nie zyskujesz.

    wiele prawdy w tym poście, lecz
    oburza mnie epitet zawarty w ostatnim zdaniu,
    postępowanie męża i "tej drugiej" jest naganne
    (pod warunkiem, że ona wie, że związala się
    z żonatym mężczyzną - może ją oszukuje)
    lecz nie upoważnia do uzywania obraźliwych
    słow - zniza sie wtedy człowiek do poziomu
    krytykowanych.
  • a_aneczkaa 29.03.08, 19:14
    wie ze jestem w ciazy,wie ze jest zonaty-wiedziala od samego poczatku-ale to dla
    niej bez znaczenia jak widac
  • leda16 29.03.08, 19:23
    a_aneczkaa napisała:

    > wie ze jestem w ciazy,wie ze jest zonaty-wiedziala od samego poczatku-ale to dl
    > a
    > niej bez znaczenia jak widac


    Tak myślałam. Więc czy teraz też obrazisz "jesiennapani" zdradzoną Żonę i Matkę epitetem "ta pierwsza"? Może tak zamiast moralnego eklektyzmu, trochę więcej empatii dla tego, co Ona czuje, co będzie czuło Jej dziecko? W końcu to forum Psychologia...O psychologii k..y ja mam zdanie wyrobione.
  • leda16 29.03.08, 19:14
    Nooo, to teraz sobie pozwolę na wesołą jazdę bez trzymanki. Poziom krytykowanych to jest moralny rynsztok. A nazwanie k...y po imieniu też?! Każdego człowieka, umiejącego odróżniać dobro od zła, oburza zrównanie kata z ofiarą. Więc z jakiego tytułu Ty presję moralną i pogardę, którymi powinna być otoczona każda k...a i każdy k....rz nazywasz zniżaniem się człowieka uczciwego do ich poziomu?! Jak nazwać kobietę, która bezbronnym, cudzym dzieciom rozbija rodzinę? "Tą drugą"? A żona i przyszła matka to pewnie w Twoim wyobrażeniu ta pierwsza k...a, co?
    Ja bym się nigdy tak nie wyraziła o kobiecie z agencji towarzyskiej, która sprzedaje towar, na który jest popyt, daje tyle, za ile się zapłaci, nie planuje przyszłości z klientem, nie roi o dziecięcej krzywdzie, wydarciu dzieciom ojca, żonie męża, o cudzej obrączce na swoim chciwym paluchu, budowaniu "swojego" szczęścia na dziecięcych łzach. Natomiast k...a to jest charakter, który dla własnego egoizmu pomaga k.........i okradać własną rodzinę, niszczyć jej szczęście, skazywać dzieci innej kobiety i tego, którego rzekomo "kocha" na traumę rozwodową. I nie łudź się że "nie wie" kogo i w jakim celu wlecze do swojego łóżka. Zdradzona żona lub jej teściowa dawno to jej uświadomiła. Ale k...y nic nie rusza. Może gdyby postąpić z nią tak, jak z Jagną z "Chłopów", coś by do k.........o łba dotarło.
  • veroy 29.03.08, 19:48
    ledo, jestem kobietą i widzę to wlasnie tak ,jak to wyglada.
    rozumiem jednak ,że jest wiele takich ,którym macierzyństwo kojarzy
    się z małym, wiecznie usmiechnietym różowym bobaskiem a samotne
    macierzynstow z matka, ktora dzieki niemu ma sie do czego przytulic.
    zwroc uwage ,jak płytki jest to obraz - za duzo sie naogladalas
    telenoweli brazylijskich.
  • leda16 29.03.08, 18:36
    To nie utarte powiedzonka veroy, to sama prawda, której Twój ograniczony, infantylny umysł niedojrzałego uczuciowo chłopaczka nie jest w stanie pojąć. W sensie płciowym jesteś gatunkiem bez którego kobieta bez trudu się obejdzie. Twoją chimeryczną seksualność może zastąpić na każde żądanie wibrator, przekazanie genów bank spermy, co do tzw. kwestii łóżkowych, kobiecie do lat 50-ciu wystarczy stanąć pod latarnią i gwizdnąć - od razu ustawi się kolejka chętnych na jej wdzięki :). Kobieta w ciąży z mocy prawa podlega szczególnej ochronie, w przypadku konfliktu małżeńskiego to jej zostaje powierzona przez sąd opieka nad dzieckiem i alimenty. Twoją rolę ojca z łatwością może sprowadzić do usług bankomatu. Otoczona jest jako matka powszechnym szacunkiem, zaś facetowi, który porzucił żonę w ciąży, uczciwy człowiek ręki na pewno nie poda, jak każdemu złodziejowi i oszustowi okradającemu dziecko z jego podstawowego prawa do dorastania w pełnej, kochającej rodzinie. Jedynym wrogiem sukcesu kobiety w tych wszystkich sferach może być...ona sama, czyli cechy jej osobowości - infantylizm, niepewność siebie, niezaradność, niska odporność na stres. I wiara w brednie takich jak Ty, że "sama", bez gnojka, jakim okazał się mąż, sobie nie poradzi :))). Co do tej "samotności", też istnieją co najmniej dwie filozoficzne opcje - samotnym się jest zawsze (socjolodzy opisują zjawisko samotności w tłumie) albo nigdy; nawet w trumnie, w towarzystwie tłustych, białych robaków :).
  • kinada 29.03.08, 19:29
    Leda, grubo pojechałaś, ale zgadzam się..
    Facet to gnojek i tyle!
    _______________

    RATUNKU, co robić...?!? ;)
  • a_aneczkaa 29.03.08, 19:50
    taaak!!! a ja cigle dzwonie i prosze i blagam zeby sie ocknal i zobaczyl co
    robi...boze jaka ja glupia jestem-a najgorsze ze to widze i ciagle to robie bo
    nie moge sie opanowac,nie mam w sobie wscieklosci zeby mu pokazac ze nic dla
    mnie nie znaczy. bo znaczy wszystko...a on tego nie chce....
  • veroy 29.03.08, 20:11
    a_aneczko ,z pewnoscia wiesz, ze w ten sposob pogarszasz sytuacje i
    nie chodzi mi o pogarszanie o jakim byla mowa wczesniej.
    czesciej mezczyzna wraca do swojej "stalej" kobiety niz faktycznie
    definitywnie ja zostawia dla kochanki. Takim nachalnym zachowaniem
    zmniejszasz szanse jego powrotu. Nic lepiej nie dziala na takich
    mezczyzn niz olewka - wtedy mezczyzna staje sie niepewny a tak -
    dodajesz mu tej pewnosci i utwierdzasz w przekonaniu, ze ta decyzja
    byla dobra. Jesli nie chcesz skreslic szansy jego powrotu
    natychmiast przestan dzwonic i nie rob od tej zasady zadnego
    wyjatku. im naglej urwiesz kontakt tym lepiej.
  • leda16 29.03.08, 20:38
    Tym razem veroy ma rację Aniu. Posłuchaj Jego rady w imię przyszłości Twojej i dziecka.
  • leda16 29.03.08, 20:36
    Wcale nie jesteś głupia, tylko zrozpaczona, wewnętrznie rozdarta i być może nawet nawet w głębi serca czujesz, ze Twoje metody są nieefektywne, ale nie potrafisz wyjść z błędnego koła żalu i poczucia krzywdy. To by nawet można pewnie nazwać działaniem w stanie zwężonej świadomości, spowodowanej dużym stresem. Sprawę dodatkowo pogarsza ciąża, która u wielu kobiet wskutek rozstroju hormonalnego powoduje zwiększenie impulsywności, drażliwości, czasem lęk i depresję. Poza OIK nic Ci nie pomożemy. To tylko wirtualne Forum dyskusyjne. Ale czasami takie wyżalenie się niektórym ludziom pomaga. Więc pisz, jeśli masz taką potrzebę.
  • a_aneczkaa 29.03.08, 21:12
    wiem ze ta metode ktora obralam (nieswiadomie) jest do d... i nie wiem nie
    potrafie sie z tego wyrwac...dac sobie czas...
  • veroy 29.03.08, 22:20
    a_aneczko, im dluzej cie czytam, tym bardziej utwierdzam sie w
    przekonaniu, ze nalezysz do osob, ktorych zycie nie zlamie.
    Prawdopodobnie rowniez zdajesz sobie sprawe z tego, ze nie jestes
    znowu taka slaba jaką sie robisz powyżej ;)
  • a_aneczkaa 29.03.08, 23:16
    veroy-zaskoczylas mnie swoim stwierdzeniem-skad te wnioski?
  • veroy 30.03.08, 08:51
    Twoje podejście do sprawy swiadczy o tym, ze do ofiar losu nie
    nalezysz i bardzo dobrze, bo tych mamy az nadto .
  • veroy 29.03.08, 20:06
    bez wzgledu na to, kto zapłacze na tym forum zostaje pocieszony a
    jego "przeciwnicy" wyzwani od najgorszych (schemat odpowiedzi jest
    tak stały, ze odnosze wrazenie iz sa one automatycznie wstawiane
    przez komputer ;).

    w tym watku mamy przyklad kobiety w ciazy pozostawionej przez meza
    dla kochanki (sytuacje porzucenia dla kochanki to normalka, tutaj
    mamy dziecko, ktore stanowi najwazniejszy punkt calej historii) .
    W innych watkach mamy kobiety ,ktorych kochankowie nie chca dla nich
    porzucic ich "złych" żon. komentatorzy wrzeszcza wtedy nt zlej zony
    i niezdecydowanego meza, ktory oczywiscie milosc kochanki
    odwzajemnia (na tym forum zawsze znajdziesz pocieszenie i nadzieje)
    ale z jakis niepojetych przyczyn zony nie zostawia (zapewne łajza
    uwiazala go na lancuchu).

    Czy komentujacy naprawde wtedy wierza, ze zona jest zla, jak mowi
    maz kochance i ze maz kochanke kocha ? Nie zdziwilabym sie, gdyby
    pojawily sie tu w tym samym czasie 2 posty : jeden od zony, drugi od
    kochanki JEJ meza, jedna sytuacja, dwie wersje i obie bohaterki
    bylyby "ofiarami" na tym forum, gdyz ludzie, ktorzy tu komentuja,
    zawsze mowia to, co zalozyciel watku pragnie uslyszec...
  • shangri.la 29.03.08, 20:14
    Ludzie na tym ( a również innych forum) piszą na ogół to, co czują, czego
    doświadczyli, co przeżyli głęboko.
    Mówię o autentycznych osobach, a nie grupie zadomowionych tu klonów, które łatwo
    zidentyfikować:)

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • leda16 29.03.08, 20:46
    No, ja odkryłam to Forum dopiero kilka dni temu. W mojej mentalności nie mieści się szacunek dla k...y. która rozbija Dzieciom rodzinę i do łba by mi nie strzeliło jeszcze "taką" pocieszać. Wiadomo - zdradził raz, to będzie zdradzał zawsze. Podeptał z chęci rozpusty najcenniejsze dla człowieka wartości - swoją Rodzinę, więc tyle jest wart, co gó.. w trawie.
  • cleer 29.03.08, 22:00
    leda16 - Fakt,że to gnojek i menda społeczna, ale wszyscy
    popełniamy błedy i nikt z nas nie jest święty. Chodzi mi o głoszenie
    opini na temat innych ludzi. "Niech pierwszy rzuci kamień ten co
    jest bez winy..."
    a_anulka musisz wziąść się w garść i pokazać chamowi, że nie jest
    pępkiem świata i poradzisz sobie bez niego! Nie dzwoń do niego, bo w
    ten sposób jeszczxe bardziej go od siebie odpychasz. Niestety wiem o
    czym piszę, bo przerabiałam coś takiego... Facet widzi wtedy kobietę
    jako natręta, rzep na ogonie, wrzod...A Ty po każdym tel. czujesz
    się jeszcze gorzej.Nie dzwoń!!! My jesteśmy bardziej uczuciowe
    niestety od facetów. Znam takiego co wrócił mu rozum na miejsce jak
    był po rozwodzie, a eks zona miała nowego partnera u boku. Sielanka
    zwykle mija kiedy pojawiają się kłopoty-to samo czeka tamtą. Teraz
    zrób wszystko abyś dostała rozwód z jego winy. Masz wtedy pewne
    alimenty również na siebie lub jak wolisz - pewność, że on ich nie
    dostanie w przyszłości od Ciebie, kiedy w życiu mu nie wyjdzie...
    Trudny okres to odchowanie dziecka tak do wieku przedszkolnego, ale
    my jesteśmy silnym gatunkiem,poradzisz sobie! I koniecznie spotykaj
    się z ludzmi!
  • leda16 30.03.08, 08:47
    No, w tym zakresie ja na pewno jestem bez winy. Żadnemu dziecku nie odebrałam ojca. Mąż Ani nie popełnił błędu, tylko okazał moralne zwyrodnienie porzucając żonę w ciąży. Nawet ptak nie porzuci gniazda w którym samiczka wysiaduje jajka skazując ją i pisklaki na śmierć głodową. Temu facetowi brak nawet instynktu ojcowskiego,a o rozumie już trudno tutaj mówić.
  • veroy 29.03.08, 22:12
    ledo, twój sposób wyrażania się sugeruje, że liczba przy twym nicku
    to twój wiek.
    Mówilam juz komus na tym forum ,ze nie jest sztuka nabluzgac -sztuka
    jest sie powstrzymac.

    przeczytaj moja odpowiedz na twoj post wyzej, chetnie jeszcze z toba
    popolemizuje.
  • clarissa3 29.03.08, 22:44
    do diabła z tą miłością!!! Ale, co WY, faceci wyprawiacie????
    Przestańcie wreszcie niszczyć życie innym!
  • solaris_38 29.03.08, 23:16
    straciłas kogoś kto cię już nie kocha a zyskałaś kogoś kto cię bedzie kochał na
    pewno

    jaka wspaniała transakcja

    a jeśli był czas ze kochaliście się to i dziecko jako owoc miłości będzie
    kochane i ojciec tez go kiedyś pokocha

    daj mu spokój
    on ci już nic nie da

    dasz radę
    :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.