Dodaj do ulubionych

Przyjaciel-co to znaczy?

03.04.08, 13:26
Co tak naprawdę znaczy to słowo? Czy można powiedzieć, że do tego dnia byłaś
moją koleżanką a już od tego momentu, tego zdarzenia jesteś przyjaciółką? czy
w ogóle taka granica istnieje??
Mówi się, że przyjaciel jest na dobre i na złe, że przyjaciela poznaje się w
biedzie.. lecz zdarzyło mi się, że tego kogoś, którego uważałam za przyjaciela
- zawiódł.. a więc coś musiałam przegapić, byłam nieuważna, w momencie, gdy
uznałam go za przyjaciela... bo przecież przyjacielem nie staje się na rok,
czy dwa..
A może nie powinnam przylepiać takich etykietek.. ten to kolega, a ten to
przyjaciel... po co?
Co zrobić by znów nie popełnić błędu, by znów nie żałować, by znów nie czuć
się zawiedzionym, czy jest jakaś recepta??
Edytor zaawansowany
  • 03.04.08, 13:33
    Jest.Swoje problemy rozwiązywać trzeba samemu.
    A przyjaciele nie są ani od płakania w rękaw ani od rozwiązywania za
    nas problemów.Istnieją po to żeby zapomnieć o problemach i żeby
    widzieć życie pięknym pomimo problemów.
    Ludzie , w których towarzystwie czujesz się dobrze i których nie
    musisz się obawiać , są Twoimi przyjaciółmi.
    A znajomi są od tego żeby ucinać sobie przyjemne rozmowy i być dla
    nich sympatycznym , bo przecoeż sympatycznym z natury jest każdy
    człowiek.
  • 04.04.08, 23:15
    Zapewniam że nie każdy z natury jest sympatyczny i piszę tutaj nie o innych tylko o sobie. Dlatego przyjaciół czy nawet znajomych brak, ale zupełnie mnie to nie martwi, bo i tak trzeba liczyć na siebie...
  • 05.04.08, 05:01
    bbsbb napisał:

    > Zapewniam że nie każdy z natury jest sympatyczny i piszę tutaj nie
    o innych tyl
    > ko o sobie. Dlatego przyjaciół czy nawet znajomych brak, ale
    zupełnie mnie to n
    > ie martwi, bo i tak trzeba liczyć na siebie...


    Nie wierzę.Jako dziecko też nie?
    --
  • 05.04.08, 13:09
    Przyjaciel jest to ktoś darzący nas przyjaźnią. Niestety ludzie
    czasem się obrażają, czasem wyjeżdżają. W efekcie pies jest
    najlepszym przyjacielem człowieka.
  • 05.04.08, 15:15
    mis22 napisał:

    > Przyjaciel jest to ktoś darzący nas przyjaźnią. Niestety ludzie
    > czasem się obrażają, czasem wyjeżdżają. W efekcie pies jest
    > najlepszym przyjacielem człowieka.


    Tyle razy byłam pogryziona , że psy omijam z daleka.
    Ugryzienie przez psa , to cholerny ból i trzeba brać zastrzyki.
    Jesli chodzi o przyjaciół ,to mój kolega twierdzi , że każdy ma
    takich , na jakich zasługuje.Nie wiem ile w tym prawdy.
    Czasem mi się wydaje że na tylu wspaniałych przyjaciół jakich w
    życiu miałam i mam nie zasłużyłam sobie.
    --
    "Hay una sola religion : el amor. Hay un solo lenguaje :el del
    corazon Hay una sola raza :la humanidad Hay un solo Dios , que esta
    en todas partes."
  • 05.04.08, 15:36
    Niektórych moich przyjaciół z młodości nie potrafię odnalezc bo
    zapomniałam nazwiska i adresy.


    --
    "Hay una sola religion : el amor. Hay un solo lenguaje :el del
    corazon Hay una sola raza :la humanidad Hay un solo Dios , que esta
    en todas partes."
  • 05.04.08, 22:43
    Też nie. Wydaje mi się że cała nieufność do ludzi zaczęła pojawiać się właśnie w dzieciństwie, stąd brak symtati z mojej strony do społeczeństwa. Zawsze biegnący z pomocą, a kiedy sam jej potrzebuje zostaje zignorowany... Jak już ktoś wspomniał, lepszymi przyjaciółmi potrafią być zwierzęta.
  • 03.04.08, 13:51
    Przyjaciel to osoba, która jest z Tobą na dobre i na złe. Pomaga nie
    tylko wtedy, gdy potrafi to zrobić, ale też wspiera, kiedy problem
    ją przerasta. Ty trafiałaś na ludzi: "Mogę, to pomogę. Co mi tam!".

    Obowiązkiem przyjaciela jest wspierać - nikt go przecież nie zmusił
    do deklaracji.

    Jeśli masz kogoś potencjalnego na horyzoncie, najlepiej z tą osobą
    porozmawiaj. Czego Ty oczekujesz, czego ona. Dogadajcie się
    konkretnie. Powiedz, że nie tolerujesz zabawiania się Twoim kosztem
    (m.in. sprawiania Ci zawodu)i sama szanuj innych :)
  • 03.04.08, 13:58
    anidobraanizla napisała.
    >
    > Obowiązkiem przyjaciela jest wspierać.

    Jasne , a jak nie wesprze, to mam niby tę osobę skreslić z listy
    przyjaciół?
    W ten sposób ludzie zostaja sami i cierpią na samotność.

  • 03.04.08, 14:03
    Najpiękniejsze w przyjazni jest to:
    Jak niczego od nikogo nie oczekujesz a ktoś Ci nagle pomaga.
    Jak pomagasz, bez oczekiwania na słowo:"dziękuje" , a ktoś Cię
    doceni.
  • 03.04.08, 14:11
    groszek_w_puszce napisała:

    > Najpiękniejsze w przyjazni jest to:
    > Jak niczego od nikogo nie oczekujesz a ktoś Ci nagle pomaga.
    > Jak pomagasz, bez oczekiwania na słowo:"dziękuje" , a ktoś Cię
    > doceni

    Wyobraź sobie taką sytuację:

    A ma problem i B mu pomaga.
    Nie było między nimi żadnych deklaracji, więc A nie wie, o co
    chodziło B (może miał w tym interes/ na spowiedzi ksiądz mu kazał
    zrobić coś dobrego/ itp.), więc nie może mówić o nim "przyjaciel".
    B naprawdę chce być przyjacielem, ale A nie umie czytać w myślach.
    A, przedstawiając komuś B, bedzie mówił o nim: "Ee, taki tam
    znajomy...".

    Przyjaźń jest takim jakby paktem. Nie ma: "Teraz, Ci pomagam, ale
    następnym razem to się ugryź".
  • 03.04.08, 14:14
    anidobraanizla napisała:

    >> Wyobraź sobie taką sytuację:
    >
    > A ma problem i B mu pomaga.
    > Nie było między nimi żadnych deklaracji, więc A nie wie, o co
    > chodziło B (może miał w tym interes/ na spowiedzi ksiądz mu kazał
    > zrobić coś dobrego/ itp.), więc nie może mówić o nim "przyjaciel".
    > B naprawdę chce być przyjacielem, ale A nie umie czytać w myślach.
    > A, przedstawiając komuś B, bedzie mówił o nim: "Ee, taki tam
    > znajomy...".
    >
    > Przyjaźń jest takim jakby paktem. Nie ma: "Teraz, Ci pomagam, ale
    > następnym razem to się ugryź".
  • 03.04.08, 14:15
    groszek_w_puszce napisała:

    > anidobraanizla napisała:
    >
    > >> Wyobraź sobie taką sytuację:
    > >
    > > A ma problem i B mu pomaga.
    > > Nie było między nimi żadnych deklaracji, więc A nie wie, o co
    > > chodziło B (może miał w tym interes/ na spowiedzi ksiądz mu
    kazał
    > > zrobić coś dobrego/ itp.), więc nie może mówić o
    nim "przyjaciel".
    > > B naprawdę chce być przyjacielem, ale A nie umie czytać w
    myślach.
    > > A, przedstawiając komuś B, bedzie mówił o nim: "Ee, taki tam
    > > znajomy...".
    > >
    > > Przyjaźń jest takim jakby paktem. Nie ma: "Teraz, Ci pomagam,
    ale
    > > następnym razem to się ugryź".

    Nie spotkałam się z taką sytuacją.Przepraszam , wysłałam bez wpisu
    poprzedni wpis.
  • 03.04.08, 14:03
    Jeśli nie zależy Ci na WARTOŚCIOWYCH relacjach, tylko na tym, aby
    móc powiedzieć, że masz "przyjaciela" - to nie skreślaj.
  • 03.04.08, 14:06
    anidobraanizla napisała:

    > Jeśli nie zależy Ci na WARTOŚCIOWYCH relacjach, tylko na tym, aby
    > móc powiedzieć, że masz "przyjaciela" - to nie skreślaj.

    A co to znaczy warościowe ralacje?Czasem wystarczy, że ktoś w o góle
    chce ze mną rozmawiać, żeby nie czuć się jak groszek w puszce.
  • 03.04.08, 14:12
    Od tego są znajomi, koledzy, kochanki na kolacji "przed",...
    Przyjaciel, to ktoś na zawsze - nigdy na chwilę.
  • 03.04.08, 14:19
    anidobraanizla napisała:

    > Od tego są znajomi, koledzy, kochanki na kolacji "przed",...
    > Przyjaciel, to ktoś na zawsze - nigdy na chwilę.

    To ciesz się że masz takich przyjaciół.Ja też takich miałam i nadal
    mam , tyle że są daleko.Pomagają zawsze.Nie zawsze mam odwage ich o
    to prosić.
    W Polsce też takich mam: jedną przyjaciółkę.
    I co mam skreslać pozostałych , bo nie chą mi pomagać?
  • 03.04.08, 14:25
    groszek_w_puszce napisała:

    > anidobraanizla napisała:
    >
    > > Od tego są znajomi, koledzy, kochanki na kolacji "przed",...
    > > Przyjaciel, to ktoś na zawsze - nigdy na chwilę.
    >
    > To ciesz się że masz takich przyjaciół.Ja też takich miałam i
    nadal
    > mam , tyle że są daleko.Pomagają zawsze.Nie zawsze mam odwage ich
    o
    > to prosić.
    > W Polsce też takich mam: jedną przyjaciółkę.
    > I co mam skreslać pozostałych , bo nie chą mi pomagać?

    Nie mam przyjaciół.
    Jeśli ktoś Cię zawiódł i nie żałuje, to należy go skreślić. Z resztą
    można utrzymywać zwykłe kontakty, ale nie nazywać przyjaciółmi.
  • 04.04.08, 13:55
    > Nie mam przyjaciół.
    > Jeśli ktoś Cię zawiódł i nie żałuje, to należy go skreślić.

    Nie dziwie sie. Poglady to masz z ksiazek dla panien z przelomu
    wiekow (ubieglych).
    Nic nie jest na zawsze. Mam przyjaciol, ktorych drogi rozeszly sie z
    moimi. Czy przez to nie byli prawdziwymi przyjaciolmi? Widujemy sie
    na slubach (czasem zdobycie urlopu i przebycie tych kilku tysiecy
    km. to lepszy dowod przyjazni niz kupowanie soczku zaziebionemu
    kumplowi). Pewnie kiedys sie jeszcze odwiedzimy, a moze nie... Ale
    czy to cos zmienia? Zycie sie toczy...czasem pewni ludzie sa na
    szczegolny jego etap.
  • 04.04.08, 14:18
    Bo dla mnie liczy się jakość! Jakoś mnie stać na lojalność, więc
    widocznie jest to możliwe. Trzeba umieć odróżniać puste koleżeństwo
    od czegoś głębszego.
  • Niestety każdy z nas tworzy sobie własną definicję tego słowa.
    NIektórzy mają całe stada przyjaciół, innym trudno jest znaleźć
    chociaż tę jedną osobę, która by spełniała standardy. W języku
    polskim przyjaciel to osoba, która nam pomoże w potrzebie, a po
    angielsku friend to po prostu osoba, która nie jest nam wroga, ale
    nic poza tym.

    Zawiódł Cię jakiś człowiek, a nie PRZYJACIEL. I zastanów się, jak
    zareagować na zawód ze strony tej konkretnej osoby zamiast się bawić
    w niuanse definicyjne.
  • 03.04.08, 14:28
    bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

    > Niestety każdy z nas tworzy sobie własną definicję tego słowa.

    Stąd tyle nieporozumień. A właściwą definicję, ludzie znali zawsze.
    Przyjaźń jest stała. Jest czymś wyjątkowym. Prawdziwy przyjaciel nie
    zawiedzie. Tyle, że prawdziwych przyjaciół trudno spotkać, bo ludzie
    są źli albo się boją.
  • 04.04.08, 13:43
    W angielskim - choc slowa na to nie ma tez doskonale odroznia
    sie "friend" znajomka, od "friend" czloeieka, ktoremu sie ufa.
  • Człowiek, któremu się ufa... Trochę minimalistyczne podejście do
    przyjaźni. Ale faktycznie, może jest to najlepsza definicja
    przyjaciela.
  • 03.04.08, 14:28
    hej dziewczynki,macie jakiś przyjaciół,że tak teoretyzujecie ?
  • 03.04.08, 14:31
    malawinka napisała:

    > hej dziewczynki,macie jakiś przyjaciół,że tak teoretyzujecie ?

    Co tu teoretyzować? Przyjaźń jest albo jej nigdy nie było. I to jest
    najlepsza odpowiedź dla założycielki wątku. No, chyba, że ktoś się
    zadowala byle znajomością, to jego sprawa.
  • 03.04.08, 14:37
    ale ponakręcać się można,a może i podniecić albo zatęsknić,hi,hi
  • 03.04.08, 14:40
    malawinka napisała:

    > ale ponakręcać się można,a może i podniecić albo zatęsknić,hi,hi

    To sie nakręcaj i tęsknij.Ja kilkoro z moich prawdziwych przyjaciół
    będę mieć niedługo tu na miejscu.I już się cieszę że ich znowu
    zobaczę.
  • 03.04.08, 14:44
    W Polsce ludzie lubią się nawzajem szufladkować.Może dlatego tak
    trudno o prawdziwe przyjaznie.
    Po za tym mam wrażenie że ludzie nie potrafią być normalni i
    szczerzy wobec siebie.
  • 03.04.08, 14:55
    groszek_w_puszce napisała:

    > W Polsce ludzie lubią się nawzajem szufladkować.Może dlatego tak
    > trudno o prawdziwe przyjaznie.
    > Po za tym mam wrażenie że ludzie nie potrafią być normalni i
    > szczerzy wobec siebie.

    Szczerość to podstawa wszystkiego. Fajnie, że Twoi przyjaciele
    wkrótce przyjadą. Odległość jest uciążliwa, ale prawdziwej przyjaźni
    nic nie zniszczy.
    Ludzie nastawiają się na to, że zawsze będzie miło, a potem się
    okazuje, że przyjaciel, który miał rozweselać i mieć dobrą opinię,
    sam potrzebuje pocieszenia a ostatnie 10 lat spędził w więzieniu ;)

    Ja, np. nie oceniałabym danej osoby, ale wymagała szacunku,
    szczerości i akceptacji dla siebie. Każdy ma jakąś przeszłość. Jeśli
    się to zrozumie, to dobrze. Osobiście, mogę wejść z kimś w swego
    rodzaju układ.
    Układ, tym się różni od przyjaźni, że nie ma w nim miłości - bo
    przyjaciół się kocha. Ja już nie potrafię kochać przyjacielską
    miłością.
  • 03.04.08, 15:19
    Ja tam jestem otwarta na ludzi , choć wiem że w Polsce trzeba
    akceptować ludzi jakimi są i nie wymagać zbyt wiele.
    Jesli co dugi to złodziej , to nie znaczy że mam codziennie latać na
    policje.Trudno sie mowi , przyjaciół i znajomych trzeba mieć.
  • 03.04.08, 15:28
    Najpiękniejsza przyjaźń:
    Dobry i zły człowiek. Zły człowiek nie potrafiłbt skrzywdzić
    dobrego, a dobry stara się zrozumieć złego i wyprowadzić go na
    prostą. To jest przyjaźń. I dobry w życiu nie wydałby nikomu złego.

  • 03.04.08, 15:42
    anidobraanizla napisała:

    > Najpiękniejsza przyjaźń:
    > Dobry i zły człowiek. Zły człowiek nie potrafiłbt skrzywdzić
    > dobrego, a dobry stara się zrozumieć złego i wyprowadzić go na
    > prostą. To jest przyjaźń. I dobry w życiu nie wydałby nikomu złego.
    >
    Może masz i racje.Nie wiem tylko czy ja się jeszcze nadaję do tej
    roli?W sumie to i tak nie mam nic ciekawszego do roboty.
  • Dziwny opis przyjaźni. Niektórzy ludzie podobno hodują we własnych
    domach jadowite węże czy inne niebezpieczne zwierzęta. Karmią je,
    pielęgnują, traktują jak zwierzęta domowe. Ale chyba nie są aż tak
    głupi, żeby wierzyć, że ich nie pokąsają, gdy będą się z nimi
    nieostrożnie obchodzić i je np. rozdrażnią, prawda?

  • 03.04.08, 17:18
    bardzo.grzeczna.dziewczynka napisała:

    > Dziwny opis przyjaźni. Niektórzy ludzie podobno hodują we własnych
    > domach jadowite węże czy inne niebezpieczne zwierzęta. Karmią je,
    > pielęgnują, traktują jak zwierzęta domowe. Ale chyba nie są aż tak
    > głupi, żeby wierzyć, że ich nie pokąsają, gdy będą się z nimi
    > nieostrożnie obchodzić i je np. rozdrażnią, prawda?
    >

    Każde zwierzę da się wytresować. No, ale jeśli ktoś zacznie je bić,
    to co się dziwić, że zwierzę kąsa.
    Jeśli, ktoś zrobi komuś świństwo, to niech się potem nie dziwi, jak
    będzie odwet.
  • Pewnie masz rację. Zresztą nigdy nie wiesz, co będzie świństwem dla
    kogoś, kto jest od Ciebie tak inny. Ale jak Ciebie kręcą takie
    wyzwania, to ok. Ja chyba za dużo razy dostałam po tyłku, żeby się
    nadstawiać na pewne kąsanie.
  • 03.04.08, 19:11
    No, np. jak zaczniesz obrażać taką osobę, to wiadomo, że może się
    wkurzyć ;)
    Ważne, to się umieć dogadać. Ja sobie nie wyobrażam, żeby ktoś
    zrobił coś takiego:
    Gdybym była zakochana (prawdziwie, nie na chwilę), ale z jakichś
    powodów nie mogłabym być z tą osobą, to kochałabym ją na odległość.
    I nie toleruję czegoś takiego, że jakiś człowiek (w szczególności
    przyjaciel) powie: "Jeszcze znajdziesz sobie kogoś". No, szału
    dostałabym z miejsca.
    Moja daleka krewna, wcześnie owdowiała i dotąd (przez tyle lat) nie
    wyszła ponownie za mąż. Jak się kocha to się potrafi. Dla mnie to
    świętość, dlatego przyjaciel musi szanować to, co dla mnie święte.
    Sama bym nie wnikała jego związki.
  • 04.04.08, 14:31
    w Polsce? Tylko "w Polsce trzeba akceptować ludzi jakimi są i nie
    wymagać zbyt wiele"???!!! To znaczy że już w Niemczech, Brazylii i
    na Korsyce jest inaczej? Stuknij się dziewczyno w głowę! Strasznie
    mnie wkurzają ludzie Twojego pokroju- w Polsce to, w Polsce tamto, a
    wszędzie indziej to kraina miodem i mlekiem płynąca, ludzie są
    cudowni i tylko tu jest tak źle, tylko tu mieszkają głupi i
    zawistni ludzie... Ech, szkoda gadać...
  • 05.04.08, 03:12
    edyta.x napisała:

    > w Polsce? Tylko "w Polsce trzeba akceptować ludzi jakimi są i nie
    > wymagać zbyt wiele"???!!! To znaczy że już w Niemczech, Brazylii i
    > na Korsyce jest inaczej? Stuknij się dziewczyno w głowę!
    Strasznie
    > mnie wkurzają ludzie Twojego pokroju- w Polsce to, w Polsce tamto,
    a
    > wszędzie indziej to kraina miodem i mlekiem płynąca, ludzie są
    > cudowni i tylko tu jest tak źle, tylko tu mieszkają głupi i
    > zawistni ludzie... Ech, szkoda gadać...
    >


    Prawda w oczy kole?
    --
    "Hay una sola religion : el amor. Hay un solo lenguaje :el del
    corazon Hay una sola raza :la humanidad Hay un solo Dios , que esta
    en todas partes."
  • 08.04.08, 22:06

    > w Polsce? Tylko "w Polsce trzeba akceptować ludzi jakimi są i nie
    > wymagać zbyt wiele"???!!! To znaczy że już w Niemczech, Brazylii i
    > na Korsyce jest inaczej? Stuknij się dziewczyno w głowę! Strasznie
    > mnie wkurzają ludzie Twojego pokroju- w Polsce to, w Polsce tamto, a
    > wszędzie indziej to kraina miodem i mlekiem płynąca, ludzie są
    > cudowni i tylko tu jest tak źle, tylko tu mieszkają głupi i
    > zawistni ludzie... Ech, szkoda gadać...
    >





    też mnie to wkurza i to niewyobrażalnie. "w polsce, w polsce, o kuuu.., bo
    polska to taaaaka beznadziejna i ludzie taaacy h..ooowi". bożeeee!!!! ludzie
    to ludzie! naoglądaliście się amerykańskich filmów gdzie każdy człowiek jest
    uśmiechnięty, czarujący i cudowny i ma sześćdziesięcioro przyjaciół to już
    narzekacie, bo to tamto to jest norma! polska to kraj jak każdy inny, a ci
    "beznadziejni ludzie" to chyba właśnie wy.... pieprzenie.
  • 03.04.08, 18:20
    Gdy byłam dzieckiem kuzynka wpisała mi w pamiętniku:
    "Prawdziwym przyjacielem jest ten, kto wie o tobie wszystko i nie
    przestaje cię kochac"
    tak zaczęłam myślec i to jest jedno z moich mott życiowych

    od kilku lat - jak dojrzałam (a to nie jest równoznacze z
    pełnoletnością) patrzę na przyjaźń inaczej
    nigdy nie zastanawiam się nad tym, kto jest moim przyjacielem, czy
    już jeet moim przyjacielem...
    to ja decyduję, czy jestem czyjąś przyjaciółką, czy on/-a może na
    mnie liczyc w każdej sytuacji
    to, jak traktuje mnie tamta osoba nie jest już takie ważne
    oczywiście wspaniale, gdy jestem dla niej ważna, ale czasem mają
    takie okresy, są w takich dołach, że traktują mnie jak psa - a ja
    przy nich mimo wszystko jestem
    nie zastanawiam się, kim dla nich jestem - to nie ma sensu
    ale, gdy raz usłyszałam, jak o mnie mówili jak o przyjaciółce - było
    to dla mnie bardzo... wzruszające, jak nagroda

    może to dziwne podejście
    czasem ludzie, których przyjaciółmi jesteśmy, potrafią tak bardzo
    ranic... ale warto na nich poczekac, aż wrócą
    ale, jeśli kogoś pokochaliśmy jak przyjaciela to przecież nie "za
    coś" ani nie "dlatego że", a ludzie się nie zmieniają diametralnie i
    nagle - wystarczy kogoś tylko dobrze poznac, a wtedy to już nie my
    decydujemy o przyjaźni - po prostu jest albo jej nie ma

    ale chaos...

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 04.04.08, 14:00
    Twojae podejscie nie jest dziwne, a bardzo madre...
  • 04.04.08, 00:22
    myślę ze przyjaciel jest na dany etap życia
    iiny potrzebny w klasie
    inny w pracy
    inny dla studentów inny dla młodych mam


    czasem zdarza sie ze można z jedną osoba wiele etapów a nawet całe życie
    ale nie należy dążyć do "na zawsze" na siłę
  • 04.04.08, 13:41
    No bo przyjaciol wlasnie poznaje sie w biedzie. Wtedy wiesz kto jest
    przyjacielem naprawde, a kto tylko byl dobrym znajomym. (my tez
    okazujemy sie przyjaciolmi lub nie w sytuacjach kryzysowych). Na
    codzien nie potrzebne sa etykietki.
  • 04.04.08, 13:59
    Kto raz przestał być Twoim przyjacielem, nigdy nim nie był.

    Jak bardzo trzeba skrzywdzić przyjaciela, żeby go stracić...
  • 04.04.08, 14:22
    nie.bez.loginu napisał:

    > Kto raz przestał być Twoim przyjacielem, nigdy nim nie był.
    >
    > Jak bardzo trzeba skrzywdzić przyjaciela, żeby go stracić...

    OOOOO, można bardzo skrzywdzić przyjaciela :)

    Miłość, przyjaźń - to są rzeczy trwałe, ale większość ich nie
    odróżnia od pustych kontaktów. Patrzą tylko na długość trwania
    czegoś.

  • 04.04.08, 14:27
    pożycz przyjacielowi pieniądze, gdy zbliża się termin oddania długu
    a on nie przechodzi na drugą stronę ulicy jak ciebie widzi
  • 04.04.08, 15:55
    rzygam netem
  • 04.04.08, 16:30
    ychy ja też i nie lubię słowa przyjaciel :/
  • 04.04.08, 16:45
    pedały zniszczyły te słowo
  • 08.04.08, 22:09
    > pedały zniszczyły te słowo

    giertych? czy jaki inny homofob? :////
  • 05.04.08, 01:01
    inap33 napisała:

    > Co tak naprawdę znaczy to słowo? Czy można powiedzieć, że do tego dnia byłaś
    > moją koleżanką a już od tego momentu, tego zdarzenia jesteś przyjaciółką? czy
    > w ogóle taka granica istnieje??
    > Mówi się, że przyjaciel jest na dobre i na złe, że przyjaciela poznaje się w
    > biedzie.. lecz zdarzyło mi się, że tego kogoś, którego uważałam za przyjaciela
    > - zawiódł.. a więc coś musiałam przegapić, byłam nieuważna, w momencie, gdy
    > uznałam go za przyjaciela... bo przecież przyjacielem nie staje się na rok,
    > czy dwa..
    > A może nie powinnam przylepiać takich etykietek.. ten to kolega, a ten to
    > przyjaciel... po co?
    > Co zrobić by znów nie popełnić błędu, by znów nie żałować, by znów nie czuć
    > się zawiedzionym, czy jest jakaś recepta??
  • 05.04.08, 05:10
    dla mnie to proste, przyjaciel to ktoś kogo kochasz i ufasz mu.
    Przeciez przyjaźń jest formą miłości i to takiej w najczystszej
    formie.
  • 05.04.08, 11:08
    Raz zawiodłam się na osobach, które uważałam za swoich przyjaciół. Od tamtej
    pory, choć marzyłam o nowej przyjaźni, to przestałam jej szukać, bo wolałam
    tylko marzyć niż znów poczuć taki zawód. Ale przyjaźń znalazła mnie sama -
    wiadro zimnej wody wylane na moją głowę nie otrzeźwiłoby mnie bardziej niż słowa
    mojej M., że przecież my już bez siebie nie potrafimy żyć:)
    Od tamtej pory minęło już parę lat i w moim pojęciu przyjaźń jest wtedy, kiedy
    możemy o wszystkim pogadać (chociaż nawet czasem się wstydzę o coś zapytać, ale
    wiem, że mogę to zrobić); kiedy spotykamy się nawet po długim niewidzeniu, a i
    tak czujemy się ze sobą dobrze i swobodnie; kiedy czuję, że dla tej osoby
    zrobiłabym absolutnie wszystko. Bo przyjaźń to jest też uczucie, jak miłość,
    trzeba to przede wszystkim czuć:) Powodzenia inap:)
  • 05.04.08, 15:27
    przyjaciel to taka osoba, do której mozesz zadzwonic w sródku nocy i powiedziec
    "za pięc minut będę u ciebie, bo własnie się dowiedziałes, że mąż/żona mnie
    zdradza".....a przyjaciel na pewno nie odmówi pomocy...
  • 05.04.08, 18:34
    Hehe, ja mam taką koleżankę, którą znam od początku liceum. Według
    niej nasza relacja to przyjaźń, według mnie to koleżeństwo. Kiedy
    ona do mnie dzwoni z problemem, ja zawsze mam czas, rzucam swoje
    sprawy i pędzę do niej pomagać. Ale kiedy to ja potrzebuję pomocy,
    ona nigdy "nie ma szans się dzisiaj wyrobić" i proponuje się spotkać
    za ileś tam dni. Uściślając sytuację, jest osobą niepracującą
    (studiuje już 10 rok) i nie ma ani chłopaka ani męża. Nie wnikam w
    jej plany, ale żeby zawsze było tak, że się "dzisiaj nie wyrobi", to
    jest lekka przesada.
    Ale z drugiej strony znamy się tyle czasu, że wie o mnie bardzo
    dużo, jeśli nie wszystko. Ona też powierzała mi wiele swoich
    tajemnic.
    Niedawno organizowałam spotkanie, bo wyjeżdżałam na dwuletni
    kontrakt zagraniczny. Poinformowałam ją na dwa dni przed spotkaniem,
    bo wypadło dość spontanicznie, że takowe orgazniuje. Niestety nie
    miała szans się wyrobić zajęta swoimi sprawami (sprzątaniem
    mieszkania, jak mi napisała w smsie).
    Jak dla mnie to nie jest przyjaźń. Ale wedłu niektórych tutaj
    definicji, to i owszem...
  • 05.04.08, 22:54
    Skąd ja to znam...
  • 06.04.08, 22:25
    tak, wszystko zależy od człowieka i jego systemu wartości
    jeden kogoś nazwie przyjacielem bo mało od ludzi wymaga
    a drugi wymagając więcej - nigdy, choc chodzi o tą samą osobę

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 05.04.08, 22:51
    każdy ma swoją definicję przyjaźni
    przyjaźń nie brzmi
    po prostu jest
    albo i jej nie ma

    --
    Marcin Jakub Maxymilian B.
  • 06.04.08, 11:16
    Przyjaciel, przyjaciółka, przyjażń to kategoria nietrwała i zmienna. W momencie konfliktu interesów słowa te tracą znaczenie, nawet po 2- latach.
  • 06.04.08, 22:26
    są tacy ludzie, owszem
    ale w moim przekonaniu sa o znajomkowie
    nigdy nie nazwałabym ich swoimi przyjaciółmi

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 06.04.08, 11:47
    Przyjaciel to znaczy TRWAĆ.
    Przyjaciel nie okłamie, nie zdradzi, nie zawiedzie, nie oszuka.
    A kiedy odtrącisz jego pomocną dłoń odwracając wykrzywioną szyderstwem twarz,
    on/ona będzie modlić się za ciebie i nie pozwoli ci zginać, zatracić się,
    zmarnować życia.

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • 06.04.08, 13:25
    bywają dobrzy koledzy, miłe koleżanki, dobrzy znajomi, mili bywający u nas ...
    przyjaciele to książkowa fikcja, marzenie..

    bo nic tak nie boli jak uwierzyć i dostać kopa w tyłek.. od "przyjaciela"


    --
    Czas płynie jak chmury..........
  • 06.04.08, 14:01
    ....Nie ma przyjażni, nie ma też miłości, oczywiście.
    Nie ma zaufania, szlachetnych czynów, pieknych, pełnych prawdy słów,
    bezinteresowanych odruchów serca, i w ogóle NIE MA DOBRA, więc nie ma też sensu
    życie itd.....:(

    Wmawiajcie sobie takie brednie , drodzy forumowicze, a potem biegajcie na
    terapie do psycho-krwiopijców.
    Bo oni wręcz przeciwienie są i mają ochote spędzić wakacje w ciepłych krajach:)))
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • 06.04.08, 19:37
    Długo już żyję na świecie i wiem, że przyjacielem można nazwać tylko tego, kto
    budzi w tobie bardzo podobne uczucie do tego, co nazywamy miłością. Przyjaciela
    się po prostu kocha. No i raczej jasne, że i on nas kochać powinien. Wszak
    miłość bez wzajemności nie ma wiele sensu. To, co odróżnia przyjaźń od miłości,
    to brak pierwiastka seksualnego. Dlatego mianem przyjaciela/przyjaciółki
    nazwałam w swoim życiu ledwie parę osób. Reszta to znajomi. Przyjaźnić więc się
    można i ze znajomym ze szkoły, i z siostrą czy bratem, a nawet z ex-partnerem.
    Czy muszę wyjaśniać, czym jest miłość? Życzę ci niewielu, ale prawdziwych
    przyjaciół! :)
  • 07.04.08, 19:19
    > Czy można powiedzieć, że do tego dnia byłaś moją koleżanką a już >
    od tego momentu, tego zdarzenia jesteś przyjaciółką?

    Tak. Są takie zdarzenia, które czynią z koleżanki przyjaciółkę, np.
    kiedy koleżanka z ogromnym problemem własnym przybiega, by pomóc Ci
    wyprowadzić się w ciągu godziny z domu, z którego Cię wyrzucono.

    > lecz zdarzyło mi się, że tego kogoś, którego uważałam za
    > przyjaciela - zawiódł..

    Bo to raz... mam za sobą kilka takich zawodów, za każdym razem
    myślałam, że nigdy już nie zaufam, nigdy się nie zaprzyjaźnię - a
    jednak.

    > bo przecież przyjacielem nie staje się na rok, czy dwa..

    A niekoniecznie. Przyjaciele z dzieciństwa, których drogi się potem
    rozchodzą, stają się kolegami, potem znajomymi...

    > czy jest jakaś recepta??

    Nie ma. W ogóle na życie nie ma recepty.
    Kto to jest przyjaciel? Człowiek, z którym nie boisz się milczeć.
    Człowiek, któremu nie boisz się powiedzieć o sobie wszystkiego.
    Człowiek, z którym po półrocznym niewidzeniu się nie czujesz tego
    półrocznego dystansu. Człowiek, który bez mrugnięcia okiem
    przygarnia cię, kiedy nie masz domu i pożycza Ci pieniądze. I z
    którym te zasady działają w dwie strony.
    Mam kilkoro przyjaciół. Przyjaciółkę z podstawówki przede wszystkim -
    razem w podstawówce, w liceum, na studiach, w pracy. Jesteśmy jak
    siostry. Dwie przyjaciółki z liceum. Przyjaciela z czasów studiów. I
    ileś bardzo dobrych koleżanek, też cennych i ważnych.

  • 07.04.08, 21:49
    Hmmm...Kilka miesiecy temu osoba, która znałam 10 lat i uwazałam za
    bliską kolezankę, a moze nawet i przyjaciólkę zrobiła mi coś
    takiego, ze po dziś dzień z trudem miesci mi sie to w głowie. Nie
    jestem po prostu w stanie pojąć jak moga istnieć ludzie do tego
    stopnia zdemoralizowani , fałszywi i autentycznie - źli. Nie
    wiedziałam kogo znam, teraz juz wiem - mogłabym sie mścić , nie
    bedę .
    Wiem tylko jedno - przyjaciół w zyciu spotyka się moze dwóch, góra
    trzech. A jesli spotka się kogoś takiego, jak wymieniona powyzej, to
    zaczyna sie watpić w ludzi w ogóle.
  • 07.04.08, 23:02
    > Wiem tylko jedno - przyjaciół w zyciu spotyka się moze dwóch, góra
    > trzech.

    nie zakładaj tak
    co zrobisz, gdy będziesz miec już 3 przyjaciół i poznasz kolejne
    wspaniałe osoby?
    odrzucisz, by nie psuc rachunku?
    tych poprzednich odrzucisz, by nie psuc rachunku?


    > Hmmm...Kilka miesiecy temu osoba, która znałam 10 lat i uwazałam
    za
    > bliską kolezankę, a moze nawet i przyjaciólkę

    a jednak nie napisałaś od razu "za przyjaciółkę"
    i jeszcze dodajesz "może nawet"
    czyli sama do końca pewna nie byłaś... tak wnioskuję
    ona pewnie również, skoro zrobiła Ci to, co zrobiła

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 08.04.08, 00:43
    A to bliskiej koleżance można już robić jakieś potworne świństwo?
  • 08.04.08, 09:44
    a jednak nie napisałaś od razu "za przyjaciółkę"
    > i jeszcze dodajesz "może nawet"
    > czyli sama do końca pewna nie byłaś... tak wnioskuję
    > ona pewnie również, skoro zrobiła Ci to, co zrobiła

    Tego co mi zrobiła, nie robi sie najgorszemu wrogowi, nie mówiąć juz
    o tym, zeby potem jeszcze jatrzyć i się smiać. Doskonale
    wiedziała ,ze to mój najczulszy punkt, a nie znałysmy się dwa
    dni...i nieraz , kiedy wyła byłam przy niej...A to co zrobiła, to po
    prostu jedno z najwiekszych kurestw jakie można zrobić człowiekowi i
    sadze, z ezgodziłby sie ze mną kazdy na tym forum
  • 08.04.08, 17:28
    oczywiście, zgadzam się
    kwestia tylko - przemyślała to i zrobiła celowo czy "samo wyszło" z
    jej bezmyślności
    jeśli drugie jest głupia
    jeśli pierwsze jest podła
    no i na pewno nie jest przyjaciółką, bo oni myślą o tym czy nie
    zaszkodzą swoim bliskim

    ale to co piszesz (że byłaś przy niej...) potwierdza tylko mój punkt
    widzenia (pisałam o nim wcześniej) - to my sami wybieramy (choc nie
    zawsze w pełni świadomie), dla kogo chcemy byc przyjaciółmi
    a życie weryfikuje, czy warto
    a na drugą osobę wpływu nie mamy

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 07.04.08, 21:58
    Odpowiem cudzymi slowy:

    "W ciemności widzimy węża i wpadamy w panikę, lecz gdy przyjaciel zapal światło,
    okazuje się, że wąż jest kawalkiem sznura i nie ma się czego bać":)
    Tym między innymi jest przuyjaciel.

    --
    Im więcej posiadamy radości, tym doskonalsi jesteśmy...
  • 08.04.08, 07:01
    Dla mnie przyjaciel to ten do którego zadzwonie po pomoc gdy będę
    miała stłuczkę.
    Nie mam przyjaciela, mam męża.
  • 08.04.08, 09:49
    i-lottie napisała:

    > Dla mnie przyjaciel to ten do którego zadzwonie po pomoc gdy będę
    > miała stłuczkę.
    > Nie mam przyjaciela, mam męża.

    Podobno mąż to przyjaciel i kochanek w jednej osobie.

    --
  • 08.04.08, 10:06
    Tylko i aż tyle.



    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • 08.04.08, 22:02


    wg. mnie to jest takie straszne pieprzenie.

    nie chodzi mi o to, że coś jest nie tak w tym co każdy sobie mówi - macie prawo
    - ale jakoś mi się wydaje to wszystko take nadumane: "prawdziwej przyjaźni
    > nic nie zniszczy", "bo> przyjaciół się kocha.", "srutututu". wydaje mi się, że
    ludzie za bardzo się zastanawiają, jak zdefiniować przyjaźń i nie zauważają, że
    tak naprawdę MAJĄ przyjaciół - może nie takich zawsze pięknych i uśmiechniętych,
    cudownych, przytulających się, kąpiących się razem i pieprzących "och och moja
    przyjaciółko" jak na amerykańskich filmach - tylko po prosu zwykłych, polskich
    ludzi, z którymi się spotykamy bez żadnych ceremoni, który są nam wierni,
    uprzejmi i pomocni i z którymi można pogadać, a przede wszystkim - na których
    nam zależy i bez pieprzenia słodkich tekstów.

    jak byłam młodsza miałam swoją pierszą "prawdziwą przyjaciółkę" - taką, jak na
    filmach, normalnie bomba, gadanie po nocach, przychodzenie do siebie codziennie,
    mówienie o wszystkim, mówienie sobie, jak to cudownie, że się mamy, że jesteśmy
    w końcu przyjaciółkami, pierdu pierdu. wydaje mi się, że to nas po prostu
    zepsuło. ta <prawdziwa-mega-przyjaźń> - pierwszy raz takie coś miałam - wydała
    mi się w końcu tak prze itp że przestałam o to dbać, stało się więcej pieprzenia
    o tym, niż tego samego, poznałyśmy się na pamięć i wręcz nie miałyśmy o czym
    gadać. było to dla mnie coś tak niespotykanego i dziwacznego, że w końcu jakoś
    nie wytrzymałam. obie od siebie zdupcyłyśmy.

    mam natomiast w rodzinie (i w otoczeniu też parę) osoby, które mogłabym nazwać
    swoimi wielkimi przyjaciółmi, mimo że nigdy im tego nawet nie powiedziałam. to
    są po prostu tak dobrzy i wartościowi ludzie, którym życie bym powieżyła, którzy
    są zwyczajnie uczciwi i z którymi mogę pogadać - ale nigdy jakoś nie
    pieprzyliśmy o sobie "przyjaciele, och ach".

    jak się ma takich dobrych, bliskich ludzi to nie trzeba im naklejać etykietek i
    się chwalić
    - "oooo, a ja to mam PIĘCIU przyjaciół! to jest iza, monika, jola... nie nie,
    jola jest <tylko-koleżanką>, ale monika już <prawdziwą-przyjaciółką>!" - "co ty!
    ja mam SZEŚCIU!" "a ja dwudziestu! to jest kasia, basia, joasia...". nie. to się
    po prostu samemu wie.

    --

    ps. nikt nie musi się tu ze mną zgadzać, to jest tylko moje zdanie, jak to na
    forum, więc wiecie...
  • 08.04.08, 22:19
    Tu się niewiele wyklucza.

    Przyjaciel to ktoś, na kogo można ZAWSZE liczyć. "Etykietki" są po
    to, aby można było się rozpoznać. I to prawda, że przyjaciół się
    kocha. Niektórzy nie lubią się ukrywać z uczuciami.

    Dla mnie, osobiście, słowa są tak samo ważne jak czyny. Jeśli nie ma
    czynów - słowa się nie liczą. Jeśli nie ma słów - czyny są
    niewidoczne.
  • 08.04.08, 22:56
    Ja uważam że słowem przyjaciel szafujemy za często.ńie kazda poznana
    osoba musi po tygodniu by przyjacielem.Na to potrzeba wielu lat
    obserwacji i znajomości, Mam kolezanke którA znam od jej i mojego
    urodzenia {nasze mamy były koleżankami} a mimo tylu lat naszej
    znajomosci nigdy nie nazwałabym jej moją przyjaciolka. Jest dla mnie
    dlugoletnia kolezanka, ale nigdy nie bedzie moja przyjaciolka
    ponieważ nie ma Ona tych cech, których ja w przyjazni oczekuje.
    Przyjaciolka natomiast nazwalabym osobe, ktora poznalam 7 lat temu i
    to zupelnie przypadkowo.Ma na imie Marzenka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.