Dodaj do ulubionych

Postrzeganie niepełnosprawnych

07.04.08, 15:03
Zastanawia mnie jedna rzecz. Ludzie patrzą na osoby niepełnosprawne głównie przez pryzmat ich "defektów". Jest to chyba naturalne, bo są one najbardziej rzucającym się w oczy elementem ich cielesności. Sam często stykam się z takimi sytuacjami, że fajna dziewczyna, która w normalnych warunkach widziałaby we mnie "obiecującego" przedstawiciela płci przeciwnej (może zabrzmi to jak chwalenie się, ale przed wypadkiem, który pozbawil mnie władzy w nogach, miałem całkiem niezłe powodzenie), boi się nawiązać ze mną bliższej relacji ze względu na niepełnosprawność.
Ok, wszystko to rozumiem. Ale czy da się to jakoś przezwyciężyć? Po pierwsze - w relacjach twarzą w twarz. Po drugie - w całym społeczeństwie, nie wiem, może przez jakieś akcje uświadamiające, czy coś w tym stylu..
Jak sądzicie?
Edytor zaawansowany
  • 07.04.08, 15:12
    marek_brzeg napisał:

    > Zastanawia mnie jedna rzecz. Ludzie patrzą na osoby
    niepełnosprawne głównie prz
    > ez pryzmat ich "defektów". Jest to chyba naturalne, bo są one
    najbardziej rzuca
    > jącym się w oczy elementem ich cielesności. Sam często stykam się
    z takimi sytu
    > acjami, że fajna dziewczyna, która w normalnych warunkach
    widziałaby we mnie "o
    > biecującego" przedstawiciela płci przeciwnej (może zabrzmi to jak
    chwalenie się
    > , ale przed wypadkiem, który pozbawil mnie władzy w nogach, miałem
    całkiem niez
    > łe powodzenie), boi się nawiązać ze mną bliższej relacji ze
    względu na niepełno
    > sprawność.
    > Ok, wszystko to rozumiem. Ale czy da się to jakoś przezwyciężyć?
    Po pierwsze -
    > w relacjach twarzą w twarz. Po drugie - w całym społeczeństwie,
    nie wiem, może
    > przez jakieś akcje uświadamiające, czy coś w tym stylu..
    > Jak sądzicie?

    Chciałabym napisać, że da się...ale ludzie patrzą zbyt
    stereotypowo...Zbyt wielu ludzi...Trzeba z tym walczyć...bo dlaczego
    osoby niepełnosprawne skazuje się na bycie w domu, a nie daje im się
    szansy na pracę...I jeszcze te wszystkie utrudnienia wokół...
    Miałam znajomego w necie, który był sprawny, niestety po wypadku
    siedzi na wózku...i zerwał ze mną kontakt, bo nie potrafił się z tym
    pogodzić i nie umiał już pisać...Nie mam pojęcia co się z Nim
    dzieje...a szkoda...Tak więc problem też czesto tkwi w samych
    osobach niepełnosprawnych...
    Ja nie mam problemu z tym, ale inni ludzi...i owszem...
  • 07.04.08, 15:23
    moze to nie zabrzmi zbyt optymistycznie, ale dla mnie wyglada to w
    ten sposob : Nigdy nie nawiazalabym blizszych relacji z osoba
    niepelnosprawna. Wynika to z mojego prostego zalozenia, ze ludzi
    niepowtarzalnych nie ma, dlatego takie same, odpowiadajace mi
    cechy ,jakie posiadalby ten niepelnosprawny znajde w odpowiedniej
    osobie pelnosprawnej. Wariant osoby pelnosprawnej odpowiada mi
    bardziej z przyczyn dosc oczywistych - niepelnosprawnosc nie tylko
    niesie ze soba powazne utrudnienia w zyciu codziennym, ale takze
    sprawia ,ze mniej laczy czlowieka pelnosprawnego z niepelnosprawnym -
    przyklad - jesli nie umiesz chodzic nigdy nie bedziesz mogl ze mna
    rano uprawiac joggingu, nie pogadam tez z toba na temat butów do
    tego celu sluzacych i nawet wspomniec, ze cudownie tak pobiegac rano
    byloby mi glupio, bo wiem, ze ty nigdy tego nie poczujesz - wiem, ze
    to dosc glupi przyklad, ale zapewne ty najlepiej zdajesz sobie
    sprawe, ze jest wiele powazniejszych spraw.

    Moze to, co powiedzialam brzmi okrutnie, ale dawno juz wyszlam z
    zalozenia, ze gdybym byla niepelnosprawna ostatnie, czego bym
    chciala to mowienie nieprawdy w imie mojego dobrego samopoczucia w
    ramach obchodzenia sie ze mna jak z jajkiem.
    Swoja droga nie tak dawno byla tka sprawa z niepelnosprawna
    dziewczynka ktora modlila sie na antenie radia i panią - zdaje sie
    Krystyna miala na imie, znana, ale nie pamietam - ktora parodiowala
    jej glos u Kuby Wojewodzkiego. Wybuchla straszna afera, tymczasem
    mnie dziwilo, dlaczego ? ta dziewczynka tez byla znana i jako osoba
    publiczna, jak kazda inna byla narazona na krytyke i parodie
    wlasnie. Oburzenie wynikalo wylacznie z faktu, ze nie byla
    pelnosprawna. podejrzewam, ze ona rownierz zdawala sobie z tego
    sprawe i to bylo dla niej trudniejsze do zniesienia niz parodia ,
    ktora ona sama zapewne uznalaby za niegodna uwagi.
  • 07.04.08, 15:38
    A ja mojego myślałam, że Przyjaciela, nie traktowałam ulgowo, nie
    litowałam się...Jedynie co, to prosiłam, żeby walczył z dołkiem w
    jakim się znalazł...
    To, co piszesz...Dlaczego niby niepełnosprawny ma nie porozmawiać o
    butach do joggingu? Taki Marek...był sprawny przeciez i wie jak to
    jest...a mógłby towarzyszyć...Why not? Wiadomo, że jest wiele barier
    do przezwyciężenia, ale nie takie się pokonywało...
    To, co piszesz...Hmmm...To by oznaczało, że osoby niepełnosprawne
    nie mają co liczyć np. na przyjaźń, że o miłości już nie wspomnę, bo
    przecież są setki 'lepszych', w pełni sprawnych...Tyle tylko, że
    nigdy nie wiadomo czy w którymś momencie nie dołączysz do nich....

  • 07.04.08, 16:40
    dotyk_wiatru ,jak sama przyznajesz, oczywiscie ,wszystko jest realne.
    jak sama piszesz : wymaga to jednak przezwyciezania pewnych barier,
    innymi slowy : jest to klopot i tego wlasnie pragne uniknac.
    Niepelnosprawny faktycznie nie ma co liczyc na moja przyjazn a co
    dopiero milosc wlasnie dlatego ,ze zycie z pelnosprawnym jest
    łatwiejsze .

    piszesz także : "(...)przecież są setki 'lepszych', w pełni
    sprawnych"

    wytłumacz mi logicznie, dlaczego słowo "lepszych" w odniesieniu do
    pełnosprawnych napisalas w cudzysłowiu?

    ----
    oczywiscie, licze sie z tym, ze kiedys moge ulec jakiemus wypadkowi
    i dolaczyc do grona niepelnosprawnych. Rozumialabym wtedy motywy
    kierujace ludzmi, unikajacymi mnie w rtekrutacji na ich przyjaciol i
    nie mialabym zalu. Swoja droga twoje ostatnie zdanie brzmi, jakbys
    ty traktowala niepelnosprawnych normalnie motywowana strachem, ze
    kiedys mozesz do nich dolaczyc i zostac sama - płytkie te twoje
    pobudki.


  • 07.04.08, 17:20
    veroy napisała:

    > : jest to klopot i tego wlasnie pragne uniknac.
    > Niepelnosprawny faktycznie nie ma co liczyc na moja przyjazn a co
    > dopiero milosc wlasnie dlatego ,ze zycie z pelnosprawnym jest
    > łatwiejsze .
    >
    Jesteś cholernie szczera. Szanuję. Tak jak tych, co nie udają i
    otwarcie mówią, że są rasistami nie ubierając tego w piękne słówka.
    Ale nie podoba mi się taka postawa. Szczyt egoizmu. I szczerze
    mówiąc - wolę nieegoistyczną, jak twierdzisz skomplikowaną relację z
    osobą niepełnosprawną, niż prostą, z osobą, która ma tak egoistyczne
    podejście jak Ty.

    > piszesz także : "(...)przecież są setki 'lepszych', w pełni
    > sprawnych"

    Myślę, że są sprawni i niesprawni ludzie, z którymi nie można się
    dogadać albo dogadywać świetnie. Jak w życiu.

    Wydaje mi się, że ksztyna prawdy jest właśnie w tym wygodnictwie, w
    tym, że wykluczamy osoby niepełnosprawne, otyłe czy jakiekolwiek
    odbiegające od "normy" jako kandydatów na partnerów. I jest zapewne
    milion powodów. Co człowiek to inny powód. Nie mam pojęcia co
    mogłoby zmienić podejście do osób niepełnosprawnych osób. Zapewne to
    są lata pracy. Tak jak z apartheidem... nie wiem... Ale na pewno nie
    wszyscy mają takie podejście jak moja przedmówczyni. Jest tyle
    rzeczy, które można robić wspólnie, że bieganie nie jest
    najważniejsze. Znam małżeństwa mieszane, że tak to nazwę i oni nie
    widzą problemu. Ja też nie. Powodzenia.



    --
    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
  • 07.04.08, 18:29
    to fakt, nigdy nie kryłam sie z faktem, ze jestem straszna egoistka
    i mam paskudny charakter.

    Zastanawiam sie z kolei, ile faktycznie jest osób ,ktorych
    zachowanie pokrywa sie z deklaracja rownej postawy wobec
    niepelnosprawnych. Na forum kazdy moze napisac, bo napisac jest
    latwo a w zyciu ?

    Ja przyznam, ze z niepelnosprawnymi w zyciu raczej nie mialam do
    czynienia. jeden chlopak w mojej klasie w podstawowce, raczej nie
    byl traktowany przez nikogo inaczej - ani lepiej, ani gorzej -
    chodzil o kulach i byl lekko uposledzony umyslowo- niemal
    niezauwazalnie. pozniej na dyskotece zobaczylam upośledzona
    dziewczyne na wózku i przyznam, ze to przezycie bylo dla mnie bardzo
    nieprzyjemne - jak przypomnienie,ze swiat idealny nie jest i
    poczucie przykrosci, ze nie wszyscy maja tak fajnie, wrecz poczucie
    winy.

    Z kolei kolezanka opowiadala mi jak zaprosila do siebie wjakies
    sprawie kolege z dziecinstwa ktory pozniej mial amputowane obie
    rece - od stawu ramiennego w dół. Nie miala pojecia jak sie
    zachowac, bylo jej bardzo glupio, zaproponowala cos do picia, kolega
    sie zgodzil i nie miala pojecia czy bedzie mu musiala w tym pomóc.
    Kolega doskonale poradzil sobie stopami i ze szklanka i ze wsytskim
    innym ,czym wzbudzilw niej podziw.

    Mysle ,ze wiekszosc problemow w relacjach z niepelnosprawymi wynika
    z faktu, ze bardzo malo mamy z nimi do czynienia.Nie wiem, czy jest
    ich tak malo, czy po prostu nie wychodza, ale przypuszczam, ze gdyby
    staliby sie czyms czestszym w naszym normalnym srodowisku - pracy,
    szkole, imprezach to o zadnym innym traktowaniu i ich mniejszych
    szansach nie byloby mowy.
  • 07.04.08, 20:08
    veroy napisała:

    > to fakt, nigdy nie kryłam sie z faktem, ze jestem straszna
    egoistka
    > i mam paskudny charakter.
    >
    i możesz taka być. W końcu jest wolna wola. Ale to wygodne - mówić -
    jestem jaka jestem. Egoistka i paskudna. A co tam.
    Zadzwiające przyznam podejście...

    > Zastanawiam sie z kolei, ile faktycznie jest osób ,ktorych
    > zachowanie pokrywa sie z deklaracja rownej postawy wobec
    > niepelnosprawnych. Na forum kazdy moze napisac, bo napisac jest
    > latwo a w zyciu ?

    Pewnie, że mogą być takie osoby. Jak najbardziej.

    >
    pozniej na dyskotece zobaczylam upośledzona
    > dziewczyne na wózku i przyznam, ze to przezycie bylo dla mnie
    bardzo
    > nieprzyjemne - jak przypomnienie,ze swiat idealny nie jest i
    > poczucie przykrosci, ze nie wszyscy maja tak fajnie, wrecz
    poczucie
    > winy.

    Chryste Panie! To wywieźć niepełnosprawnych i zamknąć ich w gettach.
    Tak samo żebraków. Grubasów. i kto tam jeszcze w oczy kłuje i
    wywołuje poczucie winy. Rozumiem, że gdy w wiadomościach pokazują
    dzieci z Afryki przełączasz programy?

    >
    > Mysle ,ze wiekszosc problemow w relacjach z niepelnosprawymi
    wynika
    > z faktu, ze bardzo malo mamy z nimi do czynienia.

    Pewnie coś w tym jest.

    Nie wiem, czy jest
    > ich tak malo, czy po prostu nie wychodza, ale przypuszczam, ze
    gdyby
    > staliby sie czyms czestszym w naszym normalnym srodowisku - pracy,
    > szkole, imprezach to o zadnym innym traktowaniu i ich mniejszych
    > szansach nie byloby mowy.

    I pewnie dlatego jest tyle kampani uaktywniania i wyciagania z domu
    niepełnosprawnych. Żebyśmy zobaczyli że są, że współżyją z nami. Że
    nie trzeba ich demonizować.

    --
    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
  • 08.04.08, 17:45
    brak nogi czy reki to jest ZADEN brak (oczywiscie dla nas, nie dla
    tej osoby) ludzie z takim inwalidztwem bardzo szybko sie adaptuja do
    nowej sytuacji i funkcjonuja normalnie. na pewno najgorsza jest rana
    ktora zostaje w psychice (mowie o sytuacji ze ktos STRACIL konczyne
    w wypadku czy przez chorobe). osoby kalekie sa niesamowicie twarde i
    dzielne, ale gdy wejdzie sie w blizsza relacje, to widac ze gdzies w
    srodku czai sie taki bol, zal i gniew, ze samemu chce sie wyc.
    zycie z osoba uposledzona fizycznie to absolutna normalnosc dla mnie
    (ojciec po wypadku, byly chlopak po wypadku..)
    nie ma mowy o innym traktowaniu - przeciez niczym sie nie roznimy w
    tym co najwazniejsze czyli w mysleniu, w glowie. jezeli kogos moze
    odstraszac innosc jakiegos czlowieka polegajaca na tym ze on nie ma
    np. reki, to o ja pier...ole GDZIE my zyjemy?:O
  • 07.04.08, 17:26
    Ja też szanuję Twoją szczerość. Sam też nie chciałbym, by ktoś się nade mną litował (albo bał) udając, że wszystko jest w porządku. Chodzi mi raczej o to, żeby nie musiał udawać, by traktował mnie zupełnie normalnie.
    Ważna jest szczerość. Kiedy spotykam nowych ludzi od razu mówię im o tym, że jeśli się czegoś obawiają, albo nie wiedzą jak się zachować, to niech pytają - nie mam oporów przeciwko wyjaśnianiu spraw związanych z moją niepełnosprawnością. Jeśli ktoś nie potrafi zaakceptować mojej "inności", to ok, nie ma sprawy, sam przed wypadkiem miałbym problemy. Ale mam nadzieję, że w końcu te wszystkie głupie stereotypy i lęki zanikną..
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 07.04.08, 18:39
    piszesz: "Ważna jest szczerość. Kiedy spotykam nowych ludzi od razu
    mówię im o tym, że jeśli się czegoś obawiają, albo nie wiedzą jak
    się zachować, to niech pytają - nie mam oporów przeciwko wyjaśnianiu
    spraw związanych z moją niepełnosprawnością."

    tutaj mi imponujesz. mysle, ze gdybym cie kiedys spotkala i
    zarzucilbys takie haslo, z miejsca przelamalbys wszytskie moje
    opory. Jak pisalam wczesniej nie mialam wczesniej praktycznie
    kontaktu z osobami niepelnospranymi, ale jak sobie staralam taki
    kontakt wyobrazic ,to zawsze wydawalo mi sie ,ze taka osoba
    zachowuje sie jak pelnosprawna - takie udawanie, ze nic jej nie jest
    a ja mam mnostwo obaw ,nie wiem jak sie zachowac, nie wiem czy nie
    potrzebuje mojej pomocy w czyms (po opowiesci kolezanki o koledze
    bez rak stwierdzilam, ze niepelnosprawni chyba w niczym pomocy nie
    potrzebujai swietnie sobie radza) nie wiem czy wolno mi wogole
    wspomniec cokolwiek o jej stanie - bylabym strasznie nerwowa i
    raczej nie byloby szans na ukrycie tego.
    Przypuszczam, ze moja kolezanka tez wtedy bylaby spokojniejsza,
    gdyby ten kolega zasugerowal jej, ze jego niepelnosprawnosc to nie
    jest zadne tabu .
  • 07.04.08, 20:13
    veroy napisała:

    >
    mysle, ze gdybym cie kiedys spotkala i
    > zarzucilbys takie haslo, z miejsca przelamalbys wszytskie moje
    > opory.

    A nie pomyślałaś, że sama mogłabyś powiedzieć - sorki, ale nie
    znałam nikogo wczesniej na wózku. Nie gniewaj sie na mnie jeżeli
    zrobię coś nie tak, popełnię jakąś gafę. Po prostu mi powiedz. CHCĘ
    tego.

    Kontakty międzyludzie nie są jednostronne. Czasem warto wyjąć ręce z
    kieszeni i nie czekać na innych.

    > a ja mam mnostwo obaw ,nie wiem jak sie zachowac, nie wiem czy nie
    > potrzebuje mojej pomocy w czyms

    Podstawowa zasada - nie wiem to pytam. Proste i skuteczne.

    nie wiem czy wolno mi wogole
    > wspomniec cokolwiek o jej stanie -

    O to też można zapytać - czy woli nie rozmawiać o swojej
    niepełnosprawności itp. Nikt by Cię nie ugryzł.


    --
    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
  • 07.04.08, 20:39
    Pewnie, że to realne! Dostrzegam problemy, ale wystarczy odrobina
    dobrej woli i wykazanie chęci...Nigdy nie oceniam ludzi przez
    pryzmat tego jak bardzo są sprawni...Zawsze liczy się człowiek...
    A bariery, społeczne głównie, są do pokonania...Nie boję się tego,
    że inni będą się patrzeć czy coś...Dla mnie to głupota i ograniczona
    postawa...Poza tym tu konkretnie miałam na myśli
    barierę 'joggingową'...
    'Lepsi' w cudzysłowie są dlatego, żeby pokazać, że tak naprawdę nie
    są wcale lepsi...bo niby w czym? W tym, że chodzą? Że skaczą? Że
    biegają? I jedno i drudzy są ludźmi...Są, a przynajmniej powinni
    być, stawiani na równi...
    Twoje oskarżenie, że moje pobudki są płytkie...Bardzo się mylisz co
    do mnie...bardzo...Nie oceniaj mnie nie znając mnie...
    Ja się nie boję niepełnosprawnych ludzi...nie traktuję ich jak
    trędowatych...zachowuję się w stosunku do nich normalnie, tak jak do
    wszystkich...Jeśli dołączę, to dołączę i tyle...Nie traktuję ich
    jak 'dzieci specjalnej troski'...Gdzie trzeba pomóc, to pomagam, ale
    nie robię tego, czego sama, będąc sprawną, nie znoszę...nie lituję
    się...Powód? U mnie to wywołuje złość:)
    Te zdanie miało uświadomić, że życie bywa zaskakująco...że tak jak
    TY traktujesz innych, sama będziesz traktowana...i to niezależnie od
    tego czy jesteś sprawna czy nie...Tyle...
  • 07.04.08, 19:23
    veroy napisała:
    Wynika to z mojego prostego zalozenia, ze ludzi
    > niepowtarzalnych nie ma, dlatego takie same, odpowiadajace mi
    > cechy ,jakie posiadalby ten niepelnosprawny znajde w odpowiedniej
    > osobie pelnosprawnej.

    Wpolczuje Ci jesli traktujesz druga osobe jako zwykly model - ten jest dobry a
    ten wybrakowany. Dla mnie to brzmi lodowato i nieludzko. Brrrrr
    Czlowiek nie jest zbudowany z klockow, ktore sie laczy, ten do tego, jest
    unikatowa jednostka.
  • 07.04.08, 20:44
    anaisanais napisała:
    >
    > Wpolczuje Ci jesli traktujesz druga osobe jako zwykly model - ten
    jest dobry a
    > ten wybrakowany. Dla mnie to brzmi lodowato i nieludzko. Brrrrr
    > Czlowiek nie jest zbudowany z klockow, ktore sie laczy, ten do
    tego, jest
    > unikatowa jednostka.

    Veroy napisała co myśli, a to, że potraktowała ludzi
    niepełnosprawnych jako tych gorszych...cóż...Nie rozumiem i nie
    akceptuję takiej postawy, ale spoko...
  • 07.04.08, 22:37
    wg mnie błąd tkwi tu:

    > Wynika to z mojego prostego zalozenia, ze ludzi
    > niepowtarzalnych nie ma, dlatego takie same, odpowiadajace mi
    > cechy ,jakie posiadalby ten niepelnosprawny znajde w odpowiedniej
    > osobie pelnosprawnej.

    Wiele wspólnych cech mają ludzie, ale nigdy nie są one identyczne,
    nigdy - i piszę to z mojego doświadczenia.
    Uważam, że póki nie pozna się człowieka na tyle by sobie szczerze
    powiedziec "on/a mnie nie interesuje, nudzi, nie bawi, wkurza...."
    nie można go skreślac.
    Byc może dużo straciłaś, przyjmując to Twoje proste założenie. Obyś
    nigdy nie dowiedziała się, że ktoś mógł byc dla Ciebie - z różnych
    powodów - ważną osobą a Ty go odrzuciłaś tylko dlatego, że nie
    widział, nie chodził, nie słyszał...

    A ten jogging... skoro ktoś z Tobą nie może biegac, to nie znaczy,
    że słowo "bieganie" jest zabronione. Może same opowieści o tym
    sprawiły by mu radośc?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 08.04.08, 17:34
    moj stosunek do niepelnosprawnosci jest taki:
    jestem absolutnie totalnie zakochana w pewnym kolesiu, "milosc"
    czysto fizyczna. jest piekny feromony jego i moje to jest to, mokro
    w majtkach , drżąco w kolanach itp. i wiem, ze gdyby nyl
    niepelnosprawny ruchowo - np nie mial jakiejs konczyny, nie
    stanowiloby to ZADNEGO problemu. facet ma miec to cos, byc sprawny w
    lozku i w mysleniu, ubytek 1 konczyny to dla mnie betka:)
    moj byly chlopak stracil czesc nogi (do kolana) w wypadku. taka
    niepelnosprawnosc to jest ZADNA niepelnosprawnosc. chodzi(proteza),
    normalnie funkcjonuje. a ze rozstalismy sie z powodu awantur o
    wszystko i o nic to inna rzecz:)
  • 07.04.08, 16:29
    moim zdaniem bariera stopujaca przed nawiazaniem blizszej znajomosci z osoba
    niepelnosprawna jest lek przed o wiele wiekszym ciezarem takiej relacji. jakby
    relacja z niepelnosprawnym byla od poczatku, niekoniecznie swiadomie definiowana
    jako bardziej powazna, zobowiazujaca.

  • 07.04.08, 17:20
    Problem w tym, że te "większe obciążenia" wcale nie muszą być jakieś bardzo wielkie. To raczej bariera psychologiczna niż faktyczny problem. Oczywiście zależy to od typu niepełnosprawności, ale np. w moim przypadku jestem w stanie żyć nie obciążając innych jakoś bardzo mocno swoją osobą.
    Tylko jak innych przekonać że tak jest...
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 07.04.08, 18:00
    Nie ma co przekonywac. Albo w kontaktach codziennych na spokojnie
    się sami przekonają albo spotkasz kogoś, kogo w sposób naturalny nie
    będzie trzeba przekonywać. I to będzie to.
    Trzymam kciuki.
    --
    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
  • 07.04.08, 18:01
    na sile chyba nie ma sensu nikogo przekonywac.
    bariera psychologiczna to w sumie faktyczny problem.
    gdyz mi chodzilo nie o jakies niedogodnosci wynikajace z koniecznosci
    opiekowania sie niepelnosprawnym, lecz raczej o " glos sumienia" wobec
    niepelnosprawnych nakazujacy stosowanie taryfy ulgowej, nadawania takiej relacji
    praw specjalnych, w ktorych interesy osob niepelnosp bylyby wazniejsze niz ich
    pelnosprawnych partnerow, przyjaciol.
    inaczej,relacje z osoba niepelnosp trudno byloby traktowac jako oparta na
    zasadzie czystej przyjemnosci.
    a ze wielu ludzi opiera sie pojmowaniu siebie jako zainteresowanych wlasnie
    takimi rozrywkowymi zwiazkami, sklonni sa deklarowac chec utrzymywania
    znajomosci bardziej wymagajacych. tyle, ze czesto pojawia sie rozdzwiek pomiedzy
    ' szczytna" deklaracja a rzeczywista checia.
    " sumienie ' mowi" powinienies tego chciec, dobry czlowieku" a z drugiej strony
    slychac " to za duzo, nie chce obowiazkow, chce przyjemnosci"
    z tego powstaje czlowiek jawnie deklarujacy zyczliwosc wobec niepelnosprawnych a
    jednoczesnie chylkiem przemykajacy na druga strone ulicy na widok niepelnosprawnego.
    te glosy sumienia moga faktycznie brac sie z obawy znaleznienia sie w sytuacji
    niepelnosprawnosci i byc obrona przed wyobrazonym nieszczesciem. uwazam, ze
    wielu z ludzi deklarujacych chec zawarcia przyjazni z niepelnosprawnym,
    odstapilaby szybciutko od takich delaracji, GDYBY TYLKO mialo pewnosc, ze nigdy
    niepelnosprawnym nie zostanie.

    moim zdaniem relacja z osoba niepelnosprawna jest bardziej obciazajaca
    psychicznie, wymaga wiecej altruizmu niz zwykla. kiedy nudzisz sie pelnosprawna
    osoba mozesz zracjonalizowac sobie, ze a tam, za chwile znajdzie sobie nastepna
    chetna. wobec niepelnosprawnego trudniej byloby tak machnac reka.
    to samo wobec osoby chorej np psychicznie, matki z dzieckiem, czy jakiejkowiek
    innej z jakichs wzgledow mniej powszechnie atrakcyjnej.
    takie relacje trudniej jest traktowac jako zawarte dla czystej przyjemnosci,
    niezoobowiazujace. w przypadku niecheci wobec kontynuacji znajomosci tego typu,
    zerwania relacji osoba pelnosprawna naraza sie na nazwanie jej wykorzystywaczem.


    --
    Joy follows them like a shadow that never leaves them.
  • 07.04.08, 20:03
    szarylemur napisała:

    >> bariera psychologiczna to w sumie faktyczny problem.

    fakt. Nikt nie zmusi wysokiej kobiety do zamążpójścia za niskiego
    faceta, nawet jeżeli jest miły. Bo zakodowane stereotypy, lęk przed
    oceną zatrują ją do szczętu...

    > gdyz mi chodzilo nie o jakies niedogodnosci wynikajace z
    koniecznosci
    > opiekowania sie niepelnosprawnym, lecz raczej o " glos sumienia"
    wobec
    > niepelnosprawnych nakazujacy stosowanie taryfy ulgowej, nadawania
    takiej relacj
    > i
    > praw specjalnych, w ktorych interesy osob niepelnosp bylyby
    wazniejsze niz ich
    > pelnosprawnych partnerow, przyjaciol.

    A dlaczegóż? Jeżeli ktoś znajomy jest cudownym człowiekiem, z którym
    się świetnie pije winko i rozmawia o wszystkim a jednak jako osobę
    otyłą nie zmusimy go do wejścia na wysoka górę i to dla nas
    normalne, dlaczego nie jest dla nas normalne, że osoba
    niepełnosprawna ma jakieś ograniczenia? Każdy jakieś ma. Ja mam lęk
    wysokości. Za nic mnie na niektóre przyjemności nie namówicie. I co
    w związku z tym? Nie nadaję się na towarzystwo? Nadaję, poza
    włażeniem na wysoka wierzę. I tak samo osoba niepełnosprawna.

    > inaczej,relacje z osoba niepelnosp trudno byloby traktowac jako
    oparta na
    > zasadzie czystej przyjemnosci.
    > a ze wielu ludzi opiera sie pojmowaniu siebie jako
    zainteresowanych wlasnie
    > takimi rozrywkowymi zwiazkami, sklonni sa deklarowac chec
    utrzymywania
    > znajomosci bardziej wymagajacych. tyle, ze czesto pojawia sie
    rozdzwiek pomiedz
    > y
    > ' szczytna" deklaracja a rzeczywista checia.

    Oczywiście zgadzam się, że w mowie często deklarujemy dużo więcej
    niż w duchu chcemy dać. Świadomie czy nieświadomie. Mam nadzieję, że
    nieświadomie. Bo świadome takie postępowanie byłoby wyjątkowo
    obmierzłe.


    kiedy nudzisz sie pelnosprawna
    > osoba mozesz zracjonalizowac sobie, ze a tam, za chwile znajdzie
    sobie nastepna
    > chetna. wobec niepelnosprawnego trudniej byloby tak machnac reka.
    > to samo wobec osoby chorej np psychicznie, matki z dzieckiem, czy
    jakiejkowiek
    > innej z jakichs wzgledow mniej powszechnie atrakcyjnej.
    > takie relacje trudniej jest traktowac jako zawarte dla czystej
    przyjemnosci,
    > niezoobowiazujace. w przypadku niecheci wobec kontynuacji
    znajomosci tego typu,
    > zerwania relacji osoba pelnosprawna naraza sie na nazwanie jej
    wykorzystywaczem
    > .

    Litości. Postępowanie w taki sposób z góry jest niemoralne. Nie
    chodzi mi o poświecanie się i trwanie całe życie w nieudanym
    zwiazku, bo coś tam, ale wchodzenie w kolejne związki, "dopóki się
    nie znudzę" i "poszukam sobie kogoś kogo w razie czego będę mógł
    (mogła) rzucić bez wyrzutów sumienia" jest żenujące. Egoizm
    najwyższego rzędu. I dlaczegóż matka dzieciom miałaby bardziej
    cierpieć niż panna? Oj te stereotypy...

    --
    "Ja to ja Ty to Ty. Ja nie jestem po to, żeby spełniać Twoje
    oczekiwania, Ty nie jesteś po to, żeby spełniać moje. Jeżeli się
    spotkamy to wspaniale, jeżeli nie, to trudno..."
  • 08.04.08, 01:30
    bariera psychologiczna w moim przypadku nie przejawialaby sie w tym, ze jako
    wysoka kobieta nie moglabym wyjsc za niskiego mezczyzne, nawet jesli bym go
    kochala, lecz raczej w tym, ze jedynym sposobem na unikniecie slubu z zakochanym
    we mnie niskim mezczyzna byloby zapobiegawcze uciekanie przed wszystkimi niskimi.
    nie wiem, czy to egoizm najwyzszej proby. zdaje mi sie ze to raczej rozpaczliwy
    bunt ego przed wyolbrzymionymi roszczeniami sumienia.
    duzy blad w ocenie osob niepelnosprawnych, polegajacy na przypisaniu im
    szczegolnej waznosci przez sam fakt niepelnosprawnosci. nie zostawilabym kogos
    dlatego ze nie ma nog czy rak, jesli lubilabym taka osobe. niestety, tak mi sie
    w glowie uroilo, ze nawet jesli okazaloby sie, ze charakteru beznogiego szczerze
    nie trawie, nie dalabym samej sobie moralnego prawa aby go zostawic. o to chodzi
    takiemu przypadkowi jak ja.


  • 07.04.08, 20:47
    marek_brzeg napisał:

    > Problem w tym, że te "większe obciążenia" wcale nie muszą być
    jakieś bardzo wie
    > lkie. To raczej bariera psychologiczna niż faktyczny problem.
    Oczywiście zależy
    > to od typu niepełnosprawności, ale np. w moim przypadku jestem w
    stanie żyć ni
    > e obciążając innych jakoś bardzo mocno swoją osobą.
    > Tylko jak innych przekonać że tak jest...

    No właśnie...JAK?
    Jak wygląda Twoje życie każdego dnia? Jak spędzasz dzień?
  • 10.04.08, 13:22
    Każdego dnia to trochę trudno powiedzieć, bo każdy jest nieco inny ;)
    Sporo surfuję po internecie - jest to naprawdę super sprawa dla osób o nieco mniejszych możliwościach normalnego poruszania się :)
    Rehabilitacja - to chyba oczywiste w takich wypadkach...
    Załatwiam sprawy wokół siebie - zakupy, szukanie pracy, dokształcanie się.
    Dużo spaceruję (jakoś dziwnie to słowo brzmi w kontekście kogoś na wózku, prawda?).
    Staram się utrzymywać kontakty z przyjaciółmi, chociaż niestety część oddaliła się ode mnie po wypadku - rozumiem ich i cieszę się, że sporo jednak przy mnie zostało, a nawet doszło kilkoro nowych.
    Są oczywiście rzeczy, których sam nie mogę zrobić. Na szczęście pomaga mi matka. Kiedyś opiekowała się mną non-stop, teraz na szczęście nie jestem już dla niej aż takim obciążeniem :)
    No i staram się pokazać wszystkim niedowiarkom, że można starać się w miarę normalnie żyć w stanie, w którym jestem :)
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 10.04.08, 14:29
    No nareszcie odezwał się Niedobruch jeden ;)

    Internet...:) Tia...ja ograniczyłam się do forum gazetowego, trzech
    konkretnie;) Na więcej raczej czasu nie starcza:) Kiedyś na początku
    szukałam tego, co zawsze chciałam wiedzić, ale słomiany zapał
    spowodował, że dałam sobie spokój;) No i oczy wysiądą ;P
    Reahabilitacja...? No tak...Mam nadzieję, że to nic przykrego,
    bolesnego itp. albo chociaż coś znośnego:P
    A jak Ci idzie z szukaniem pracy? Zapewne napotykasz na opór i inne
    takie tam, a może nie? :)
    Dokształcanie? Godne podziwu! :) NIE, nie dlatego, że jesteś na
    wózku...Rany, też muszę się ruszyć na uczelnię;):) hahahah
    Co do spacerowania...No co? A co masz powiedzić? Że dotleniasz się?
    Przecież to nie jest na tempo...czyli spacer:P Na jedno wychodzi...:)
    A wiesz co? Po wypadku poznałeś kto jest Twoim Przyjacielem...a kto
    nie...i to jest pozytywne...
    Tak sobie myślę...Nie nudzisz się:) hihih

    Twardziel z Ciebie, wiesz? Nie każdemu na wózku chce się walczyć z
    wiatrakami (bo to chyba tego rodzaju walka), nie każdy ma tyle
    samozaparcia by próbować, nie każdy ma tyle siły by...żyć...Ty masz
    i tylko pogratulować:)
    Dzięki za odpowiedź:)
  • 05.05.08, 19:25
    Kiedys widzialam film o kobiecie ktora nie miala rak.
    Wszystko potrafila nogami zrobic, takze pieknie malowac.
    Dom został dostosowany do jej potrzeb.
    Az lza wzruszenia sie w oku zakrecila.
  • 07.04.08, 19:47
    Chyba nic się złego nie stanie, jeśli trochę zboczę z tematu?

    Podpatrzyłem w ubiegłym roku:

    Ulicą idzie wyglądający na dość zamożnego pan z kilkuletnim synem - zepsutym bachorem. Bachor dopomina się, żeby ojciec mu kupił, nieważne co, w każdym razie najpierw jedną rzecz, a po zapewnieniu ojca, że kupi - następną. W tym momencie przejeżdża pani około trzydziestki na elektrycznym wózku inwalidzkim. Reakcja dzieciaka na taki widok jest natychmiastowa: "Tata! Ja chcę taki wózek, jak ma ta pani!".
  • 07.04.08, 22:55
    no niby śmieszne ale mój syn też jest zafascynowany takimi wózkami a jak jest
    jeszcze elektryczny to już w ogóle :))) tylko jak na to reagować?

    do tematu
    czy mężczyzna na wózku czy nie nie ma to znaczenia poza jednym faktem czy jest
    sprawny pod względem seksualnym (nie będę owijać w bawełnę bo to istotne) jak
    studiowałam to jeździła autobusem z niepełnosprawnym chłopakiem niestety był
    młodszy z 8 lat :)) ale podrywał ostro :)
  • 09.04.08, 15:34
    :)))
    Daje do myślenia:)
  • 07.04.08, 22:53
    sądzę że ludzie słabo sobie radzą nawet bez defektów
    nic dziwnego że defekty ich przerażają

    dlatego kiedy niepełnosprawnemu udaje sie pokonać swoje ułomności
    staje sie bohaterem dla sprawnych
    kórzy idąc na sprawnych nogach
    z oczami rękami i uroda
    - cierpią tak strasznie ze nie chce im sie żyć

    a co do kobiet to niepełnosprawny potrzebuje kobiety albo bardzo uczuciowej
    która zdecyduje się z podoowu uczuć
    albo bardzo silnej której nie wystraszy znacznie cięższy żywot
    a najlepiej dwa w jednym :)

    wszyscy szukają
    niepełnosprawni taks samo jak inni
    i rzadko kto znajduje a nawet jesli to jeszcze rzadziej to co sobie wymarzył

    wiec się trzymaj i bądź pięknym człowiekiem na ile potrafisz
    dla samego umiłowania piękna
    i szczęśliwy dla samego umiłowania radosci

    piękno i radość zawsze owocują
    mniej lub bardziej
  • 08.04.08, 07:25
    ale przed wypadkiem, który pozbawil mnie władzy w nogach, miałem całkiem niez
    > łe powodzenie), boi się nawiązać ze mną bliższej relacji ze względu na niepełno
    > sprawność.

    Nie dziwię się. Przerwanie rdzenia kręgowego powoduje nie tylko brak czucia i paraliż kończyn dolnych, ale również paraliż sprawności seksualnej. Każda inna niepełnosprawność nie niszczy u mężczyzny tych funkcji. Ta akurat tak. "Fajna dziewczyna" zapewne nie spała na lekcjach biologii...Więc o co Ci chodzi, o podniesienie poczucia własnej wartości jej kosztem?
  • 08.04.08, 17:38
    co mialyby mi uswiadomic akcje uswiadamiajace?
    ze niepelnosprawny jest takim samym czlowiekiem jak ja?
    ze nie musze sie bac takiej osoby?
    ja boje sie tylko jednego - ze nie bedzie mi wybaczone potraktowanie relacji z
    taka osoba jak kazdej innej, tj nie bede mogla wyjsc z niej, kiedy mi nie
    odpowiada bez jakichs strasznych dramatow.
    niby mozemy byc partnerami, niby mozemy byc przyjaciolmi, ale dalej jest mur.
    moge chodzic z toba na miasto, do klubow, na spacery, mozesz towarzyszyc mi w
    trakcie joggingu a ja tobie podczas polowu ryb czy czegos w tym stylu.
    moge sie w tobie zakochac i wtedy prawdopodobnie bedzie mi obojetna twoja
    niepelnosprawnosc. ale moze sie okazac, ze jednak sie nie zakocham i nie bede
    chciala kontynuowac tej znajomosci.
    to bardzo plytkie, odrzucac kogos z powodu jego brakow fizycznych.
    ale takze: to bardzo zyczeniowe myslenie, spodziewac sie nigdy nie przyjdzie mi
    do glowy znalezc sobie zwyklego pelnosprawnego partnera seksualnego. pomijac ta
    sfere.
    czuje sie jakby nie bylo mi wolno brac pod uwage moich zwyklych zwierzecych
    pragnien.
    mysle, ze zle postepuje uciekajac przed niepelnosprawnymi tylko dlatego, ze nie
    chce byc ewentualnie wkrecona w sytuacje dla mnie za ciezka.
    zastanawiam sie jednak na ile szczere sa deklaracje tych, ktorzy sa tak zyczliwi
    i otwarci na niepelnosprawnych. ile mogliby takiemu czlowiekowi z siebie dac.
    czy tylko ja i podobne do mnie " potwory" maja taka granice ( przyjazn i nic
    wiecej ), czy jest to powszechne? taka granica zabija naturalnosc relacji.
    temat jest ciezki, a raczej delikatny. dotyka stereotypow, nie tylko stereotypu
    niepelnosprawnego ale i stereotypu kobiety.
    w glowie pojawiaja mi sie sceny z drzacego ciala almodovara.
    kobieta ktora zdecyduje sie na zwiazek z niepelnosprawnym jawi sie jako aniol.
    kobieta, ktora takiego zwiazku nie chce ze wzgledu na wyrzeczenia seksualne,
    staje sie prymitywna dziwka.
    przykro mi, ale seks rowniez jest wazny.
    wolalbys zawierac znajomosci z kobietami wiedzac ze nie wykrocza nigdy poza
    obszar platonicznej przyjazni, ze nie doprowadza do zwiazku, czy moze oczekujesz
    ze " dobra" kobieta zrezygnuje, w imie milosci, ze zwyklego seksu. a moze
    szukasz takiej, dla ktorej to naprawde nie bedzie problemem. a moze nie byloby
    dla ciebie problemem, ze twoja zona ma kochanka?
    jak oceniasz kobiety , ktore daja ci tylko platoniczna przyjazn ?
    jak oceniasz kobiety, ktore odrzucaja twoje zaloty, ktore nie chca seksualnego
    zwiazku z toba?

    moja taktyke moznaby opisac jako wylewanie dziecka z kapiela. po prostu boje
    sie, ze moglabym w pasc w pulapke zwiazku opartego na poczuciu obowiazku,
    poczuciu winy.
    jest w moim stosunku do niepelnosprawnych WIELE hipokryzji. niby akceptuje, niby
    jestem zyczliwa, ale dalej jest mur, a za tym murem chronie siebie przed rola
    swietej.
    mam nadzieje, ze sa tez inne kobiety, szczere, umiejace jasno wyrazic swoje
    zdanie, mniej poplatane, wolne od stereotypow,hmm, lepsze niz ja.
    zycze ci takiej, ktora pokocha cie takim jaki jestes, ktorej zyczliwosc nie
    bedzie wynikala z "poprawnosci politycznej". tylko tyle moge szczerze.

  • 08.04.08, 18:26
    Uważam, że szczerość obowiązuje obie strony. Tutaj facet z porażeniem połowiczym, pozbawiony nie tylko nóg ale sprawności seksualnej i możliwości jej odczuwania, z pampersem między bezwładnym kroczem, czyli zero płciowości, ale pretensje do "fajnych dziewczyn" jak stąd do Waszyngtonu, że nie chcą marnować życia w roli 24 godzinnej darmowej pielegniarki. Tak, jakby "fajne dziewczyny" były pozbawione potrzeb seksualnych na korzyść rozbuchanego masochizmu ;). Oczywiście Markowi "należy się" pełnosprawna dziewczyna, broń Boże taka sama inwalidka, żeby mógł nadal udawać mężczyznę. Nieważne, co ma normalnej dziewczynie do zaoferowania, a jako mężczyzna nie ma niestety nic. Chce oszukiwać "fajne dziewczyny", że jest "taki sam" jak inni, wykorzystując ich naiwność. Słowo daję, miałam dotąd lepsze wyobrażenie o tego typu niepełnosprawnych. Myślałam, że stać ich na elementarną uczciwość wobec kobiet :(.
  • 08.04.08, 18:45
    "Nieważne, co ma normalnej dziewczynie do zaoferowania, a jako mężczyzna nie ma
    niestety nic. "
    bo ja wiem?...
    tylko seksu i az seksu, zwyklego seksu do zaoferowania nie ma.
    moze nie wszystkie "fajne dziewczyny" az tak wysoko cenia normalny seks?
    ja nie wiem, wypowiadam sie tylko we wlasnym imieniu.
    wolalabym oczywiscie aby moja wypowiedz byla piekniejsza moralnie, ale ... musi
    wystarczyc ze jest prawdziwa
    --
    A tranquil state of perfect calm and receptivity
  • 08.04.08, 21:39
    szarylemur napisała:

    >
    > tylko seksu i az seksu, zwyklego seksu do zaoferowania nie ma.
    > moze nie wszystkie "fajne dziewczyny" az tak wysoko cenia normalny seks?

    Myślisz o młodych dziewczynach zboczonych seksualnie? To nie taniej, czyściej, bardziej higienicznie kupić wibrator? W swoim życiu spotkałam dziewczyny lesbijki, transwestyczki i hetero. Dlatego pokuszę się o generalizację: każdy związek płci oparty jest na seksie jako wyrazie uczuć lub jedynie przyjemności bez zaangażowania uczuciowego (taki jest odbiór seksu głównie u mężczyzn). Natomiast przyjaźń jest z natury aseksualna i zwykle dotyczy tej samej płci. Zresztą mężczyźni funkcjonują dokładnie w tych samych kategoriach. Kobieta, którą wybierają na żonę musi być przede wszystkim SEKSUALNIE atrakcyjna a najlepiej taka, której wszyscy mężczyźni będą mu zazdrościć. Inaczej nici z ożenku. W tych samych stereotypach działa Marek (jestem inwalidą, a patrzcie na jaką dziewczynę mnie stać!) Toteż uważam, że bezdusznym egoizmem jest oczekiwanie od kobiety wyparcia się swoich potrzeb, bo ona też chce być dumna, że złowiła wspaniałego, atrakcyjnego zewnętrznie faceta, którego wszystkie psiapsiułki będą jej zazdrościć. "A jaki jest cudowny w łóżku" - powie na dziewczęcym wieczorku ;). Tutaj, w przypadku Marka, nikogo nie oszuka. Zresztą kobieta nie marzy o seksie. Seks jest środkiem do założenia rodziny, posiadania dzieci. I chyba z góry wstrętną będzie się młodej dziewczynie wydawała myśl, że do kosztów utrzymania rodziny musi wliczyć sztuczne zapłodnienie i pampersy dla nietrzymającego fekaliów inwalidy z porażeniem połowiczym. To wszystko z jego nędznej...renty socjalnej. Niestety, taka jest brutalna prawda odnośnie tego typu niepełnosprawności, o której Marek wie bardzo dobrze o ile rzeczywiście cierpi na ten rodzaj inwalidztwa. Jednak z Jego milczenia wnioskuję, że ten post to raczej jakaś podpucha. Najprawdopodobniej ma jakiegoś znajomego po wypadku na wózku inwalidzkim, a nie zna fizjologicznych skutków takiego porażenia.

  • 10.04.08, 11:19
    leda16 napisała:

    > Myślisz o młodych dziewczynach zboczonych seksualnie? To nie
    taniej, czyściej,
    > bardziej higienicznie kupić wibrator? W swoim życiu spotkałam
    dziewczyny lesbi
    > jki, transwestyczki i hetero. Dlatego pokuszę się o
    generalizację: każdy związe
    > k płci oparty jest na seksie jako wyrazie uczuć lub jedynie
    przyjemności bez za
    > angażowania uczuciowego (taki jest odbiór seksu głównie u
    mężczyzn). Natomiast
    > przyjaźń jest z natury aseksualna i zwykle dotyczy tej samej
    płci.

    en.wikipedia.org/wiki/Asexuality
    Chociaz sa pewne kontrowersje wokol tego zjawiska, imo jasne jest,
    ze ono istnieje - nie wszystkim mlodym czy w jakimkolwiek wieku
    ludziom zalezy na seksie. Jesli takie osoby zakladaja zwiazki - bo
    wlasciwie dlaczego by nie mialy - to wspolczesne biale malzenstwa
    istnieja. Wyobrazam sobie, ze sa zgodniejsze i trwalsze od
    tradycyjnych zwiazkow, bo nie spada im krzywa namietnosci.

    Zresztą mężc
    > zyźni funkcjonują dokładnie w tych samych kategoriach. Kobieta,
    którą wybierają
    > na żonę musi być przede wszystkim SEKSUALNIE atrakcyjna a
    najlepiej taka, któr
    > ej wszyscy mężczyźni będą mu zazdrościć. Inaczej nici z ożenku.

    Gdyby wszyscy faceci wybierali tylko ultraatrakcyjne kobiety na
    stale partnerki, to co najmniej jedna trzecia kobiet musialaby isc
    do klasztoru.

    W tych samych s
    > tereotypach działa Marek (jestem inwalidą, a patrzcie na jaką
    dziewczynę mnie s
    > tać!) Toteż uważam, że bezdusznym egoizmem jest oczekiwanie od
    kobiety wyparcia
    > się swoich potrzeb, bo ona też chce być dumna, że złowiła
    wspaniałego, atrakcy
    > jnego zewnętrznie faceta, którego wszystkie psiapsiułki będą jej
    zazdrościć. "A
    > jaki jest cudowny w łóżku" - powie na dziewczęcym wieczorku ;).

    Wiele zalezy od tego, czego sie oczekuje po zwiazku. Jesli glownie
    mozliwoscia imponowania znajomym, to istotnie - osoba
    niepelnosprawna jako partner moze nie byc odpowiednia. Chociaz taki
    Christy Brown raczej nie narzekal na brak powodzenia, tak samo jak
    Stephen Hawkins czy John Nash. Wszyscy byli niepelnosprawni, a ich
    wysoka pozycja spoleczna, osiagniecia i zwiazany z nimi status
    spoleczny mogly byc powodami do dumy dla ich kobiet.

    Moim zdaniem oczekiwanie po partnerze, ze bedzie glownie obiektem
    zazdrosci ze strony otoczenia to troche infantylne jest.

    Tutaj, w przyp
    > adku Marka, nikogo nie oszuka. Zresztą kobieta nie marzy o
    seksie. Seks jest śr
    > odkiem do założenia rodziny, posiadania dzieci.

    Ja o seksie mysle dosc czesto. Rodziny w sensie dzieci miec nie
    planujemy. To coraz czestsze zjawisko - wystarczy popatrzec na
    statystyki urodzen w Polsce.

    I chyba z góry wstrętną będzie
    > się młodej dziewczynie wydawała myśl, że do kosztów utrzymania
    rodziny musi wli
    > czyć sztuczne zapłodnienie i pampersy dla nietrzymającego
    fekaliów inwalidy z p
    > orażeniem połowiczym. To wszystko z jego nędznej...renty
    socjalnej. Niestety, t
    > aka jest brutalna prawda odnośnie tego typu niepełnosprawności, o
    której Marek
    > wie bardzo dobrze o ile rzeczywiście cierpi na ten rodzaj
    inwalidztwa. Jednak z
    > Jego milczenia wnioskuję, że ten post to raczej jakaś podpucha.

    Mozna tez wnioskowac, ze facet po wypadku probuje dojsc do siebie,
    wyjsc z naglej samotnosci, poznac - chociaz wirtualnie - pare osob.

    Najprawdopodob
    > niej ma jakiegoś znajomego po wypadku na wózku inwalidzkim, a nie
    zna fizjologi
    > cznych skutków takiego porażenia.

    Moze tez po prostu jeszcze sie ludzic, starac miec nadzieje na
    zmiane - cokolwiek.



    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 10.04.08, 21:27
    Zeby było jasne to może jednak Ty powinnas się troche dokształcić...
    "Liczbę osób uzależnionych od wózka inwalidzkiego, w tym głównie po
    urazach rdzenia kręgowego, szacuje się w Polsce na około sto
    tysięcy. Stanowi to 0,26% ogółu mieszkańców, a z każdym rokiem
    liczba ta zwiększa się o kolejnych 1600-1800 nowych przypadków31 Są
    to przede wszystkim mężczyźni 20-25 letni, którzy znajdują się w
    okresie swej największej aktywności seksualnej i zazwyczaj nie
    posiadają jeszcze potomstwa. Pomimo, że u większości pacjentów z
    całkowitym i niecałkowitym uszkodzeniem rdzenia kręgowego stwierdza
    się wstępowanie erekcji odruchowej i/lub ( psychogennej, to jednak
    dość często jest ona niewystarczająca do prowadzenia
    satysfakcjonującego współżycia. Metody leczenia zaburzeń erekcji
    były poszukiwane od dawna.
    Obecnie stosuje sie dostępny od kilku lat na polskim rynku Caverject
    firmy Pharmacia & Upjohn zawierający PGE1 w dawkach 10µg i 20µg w
    wygodnych jednorazowych opakowaniach mieszczących cały zestaw
    potrzebny do wykonania iniekcji. Zwykle pacjenci z zaburzeniami
    erekcji pochodzenia neurogennego wymagają niewielkiej dawki leku od
    2,5µg do 10µg.22 Przy prawidłowo dobranej dawce erekcja pojawia się
    samoistnie, po kilku minutach, bez konieczności przeprowadzania
    jakiejkolwiek dodatkowej stymulacji i utrzymuje się 40 minut do
    godziny.
    Od kilku lat zawrotną karierę robi na świecie i także w naszym kraju
    doustny lek sildenafil, czyli Viagra firmy Pfizer, który dostępny
    jest w tabletkach po 25mg, 10mg i 100mg. Ocenia się, że Viagra jest
    skuteczna u ponad 70% pacjentów z uszkodzeniem rdzenia kręgowego.

    Kucharska U., Kuczyński W., Filipowska J.: Zastosowanie
    prostaglandyny E1 w leczeniu impotencji u pacjentów z uszkodzeniem
    rdzenia kręgowego. Gin Prakt., Poznań 1997; 320-323

  • 08.04.08, 18:29
    Ps. Moje posty odnośnie tego tematu, to właśnie akcja uświadamiająca "fajne dziewczyny" o skutkach porażenia połowiczego. Co Ty na to Marku?
  • 08.04.08, 19:37
    Faktycznie, moim zdaniem potrzeba jak najwięcej uświadamiać
    społeczeństwo i edukować, by umieć przyjąć z ciekawością innego -
    tego mniej sprawnego. I traktować go jak równego sobie partnera,
    który ma silne i słabe strony. Wydaje mi się, ze i tak każdy z nas
    żyje po to, by być szczęśliwym ..
  • 08.04.08, 20:03
    Twój post nie daje mi spokoju...
    Czy cokolwiek chciałeś osiągnąć tym postem?
    Poznałeś zdanie wielu osób...Raz brutalne...raz nie...Czy o to
    chodziło?
    Co do samej treści...
    Bliższa relacja...czyli co Marku? Koleżeństwo? Przyjaźń? Miłość?
    Czy próbowałeś coś w tym względzie zrobić...zmienić?
    Czy próbowałeś pokazać ludziom, że doskonale sam sobie dajesz radę?
    A może nie do końca doskonale?
    Sorki za te wszystkie pytania, ale ciekawa jestem...:P Tak
    zwyczajnie :)
    Pozdrawiam :)
  • 09.04.08, 07:30
    Twój post nie daje mi spokoju..

    To zajrzyj na Jego blog ;) dwie krótkie notki o porażeniu połowiczym z kłamliwym zapewnieniem:
    "Jestem normalnym facetem i nic co normalno-facecie nie jest mi obce!" Najcięższe dla mężczyzny kalectwo nazywa drobiazgiem, felerem. Zwykły oszust. Ale możesz być spokojna - już się znalazły chętne, naiwne pocieszycielki o kurzych móżdżkach :). Teraz jest zresztą moda na udramatyzowane blogi w stylu: samotny, chory, nieszczęśliwy. Najczęściej umierają na "raka" ;). Jak spytać takiego "umieracza" o stadium TNM i rozpoznanie z karty informacyjnej to wije się jak robak na szpilce aby w końcu ze złością stwierdzić; "jesteś głupia" i zawzięcie kasować posty ludzi bardziej dociekliwych :))).
  • 09.04.08, 13:27
    Byłam ciekawa jak zareaguje...
  • 09.04.08, 14:35
    Spytam z ciekawości...Po co pytać kogoś o rozpoznanie i stadium
    itd.? Żeby dobić czy żeby zdemaskować czy co?
    Co do blogów, faktycznie, takie cierpiętnicze są, ale skoro to komuś
    pomaga to why not?
    Nie byłam u Marka na blogu...nie zaglądałam chociaż widziałam, że
    gdzieś tu podał link...
  • 09.04.08, 22:19
    Żeby poznać prawdę. Mówienie prawdy jeszcze nikogo nie dobiło. Nie pojmuję też komu może pomagać manipulacja, oszustwo, emocjonalny wampiryzm czyli wykorzystywanie cudzego współczucia. Było może rok temu głośno w prasie, jak pewna nastolatka udawała matkę innej dziewczynki umierającej na białaczkę. Zabawa bezmyślnej głuptuli zaangażowała wiele wrażliwych na cierpienie ludzi z portalu wsparcia dla rodzin chorych na leukemię. Były tam nawet sfałszowane karty informacyjne, jakieś wyłudzanie pieniędzy, fotografia grobu. W końcu sprawa się rypła dzięki komuś wyjątkowo dociekliwemu, a nastka jako nieletnia nie poniosła żadnej kary.
  • 10.04.08, 07:00
    Prawdy możesz dowiedzieć się tylko od Marka...chyba...Może czyta,
    ale nie udziela się jak zauważyłaś:)
    Tamta historia...Przeoczyłam to...ale często tak jest,
    że 'cwaniaczki' żerują na ludzkich emocjach i uczuciach...Myślisz,
    że tu odkryjesz coś w tym stylu?;)


  • 10.04.08, 13:07
    Nie wiem, czy jestem cwaniaczkiem, ale jeśli żeruję na jakichś emocjach, to staram się wybierać tylko te pozytywne ;)
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 10.04.08, 14:38
    Oj ale to nie było do Ciebie, tylko ogólnie...tak jakby...
    A sama nie wiem jak...hahaha:)) Wiesz o co chodzi...
    Masz kredyt zaufania (tak jak każda osoba), ale nie próbuj
    cwaniakować;)
  • 10.04.08, 13:05
    Być może uważasz, że każda niepełnosprawna osoba powinna siedzieć sobie cichutko w czterech ścianach i opłakiwać swój los. Jeśli stara się jakoś przezwyciężyć swoją ułomność, to znaczy że oszust albo wariat. Proszę bardzo, myśl sobie co chcesz. Nie mam zamiaru na siłę niczego udowadniać takim osobom - z mojej strony to pierwsza i ostatnia odpowiedź na Twoje zaczepki.
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 10.04.08, 22:21
    Ani tak nie myślę, ani niczego takiego nie napisałam. Jakbyś nie zauważył - pisałam o uczciwości wobec innych ludzi. Prawda obowiązuje każdego, również inwalidę! Oczywiście nie musisz mi udowadniać jakie są możliwości seksualne i fizjologiczne mężczyzn z porażeniem połowiczym bo chyba jednak znam je lepiej niż Ty.
  • 10.04.08, 01:49
    Poznalam niedawno pare dzieciakow ze szkoly specjalnej -
    niepelnosprawnych umyslowo - ktore uwielbialy sobie zartowac z
    ludzi przy pomocy swojej niepelnosprawnosci. Pare razy nauczyciele
    probowali je straszyc pohukiwaniami typu 'nie zdacie egazminu!', a
    one wtedy robily smutna minke i mowily 'a, pan uwaza, ze ja my tacy
    glupi jestesmy'. Nauczyciel z reguly podobno piskal przerazony
    i 'do konca lekcji byl luz'.

    Rozumiem przerazenie tego nauczyciela.
    Zdrowym sie wydaje, ze wokol niepelnosprawnosci wiele rzeczy 'nie
    wypada'. Gdyby te dzieci uczyly sie w szkole 'dla normalsow', to
    sposob z minka i 'takim glupim' w ogole by nie dzialal. Ale
    poniewaz jest w ludziach obawa, ze sie 'tego biednego' zrani,
    zaczyna sie go traktowac ulgowo, na szczegolnych warunkach - stad
    krok do uprzedzenia. Takiego specyficznego, w ktorym sie jest dla
    niepelnosprawnego milszym.

    Niedawno czytalam historie kryminalna, w ktorej wsrod podejrzanych
    byla dziewczyna na wozku. Ją wytypowalam jako zabojczynie, bo jej
    niepelnosprawnosc czynila z niej najmniej podejrzana. Nie z powodu
    ograniczen fizycznych, ale wlasnie dlatego, ze kogos 'takiego
    biednego' 'nie wypada' podejrzewac o brzydkie rzeczy.

    Ja sie w kontakcie z niepelnosprawnym wlasnie takiego czegos
    najbardziej obawiam - ze gdzies tam dam mu do zrozumienia, ze
    specjalne traktowanie mu sie po prostu nalezy, ze dam mu odczuc
    litosc, na ktora przeciez wcale nie zasluzyl.



    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 10.04.08, 13:12
    Dawno temu miałem znajomą - niewidomą od urodzenia. Miałem taki sam kłopot - jak z nią rozmawiać, żeby czasem przypadkiem jej nie urazić, nie powiedzieć czegoś głupiego. Na szczęście dziewczyna przyzwyczajona do takich sytuacji od razu wyjaśniała wszystkim, że jest to sytuacja jak najbardziej naturalna i żeby w razie czego po prostu pytali ją, czy coś powinni zrobić (np. pomóc jej w jakiejś czynności). Staram się postępować tak samo i chyba daje to jakieś tam efekty :)
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 10.04.08, 22:40
    marek_brzeg napisał:

    > Zastanawia mnie jedna rzecz. Ludzie patrzą na osoby
    niepełnosprawne głównie prz
    > ez pryzmat ich "defektów". Jest to chyba naturalne, bo są one
    najbardziej rzuca
    > jącym się w oczy elementem ich cielesności.

    Naturalne byłoby patrzeć na wszystkich ludzi tak samo.
    Niepełnosprawny , bogaty , biedny , żebrak , szczupła , gruba ,
    ładny , brzydki , wierzący , ateista....
    Nie umiemy.Dlaczego?Bo kształtuje nas otoczenie.
    Odruchem nienaturalnym jest litość.Litujemy się , bo to nas czyni
    lepszymi w oczach swoich i otoczenia.
    Tylko kto potrzebuje litości?Ludzie potrzebują naturalności i
    normalności.
  • 13.04.08, 17:43
    Ja jestem pewnie tak samo lodowata jak veroy i tak szczera bo zgadzam się z nią. Przyjaciel niepełnosprawny... Nie możliwe, ja boję się niepełnosprawności. a każdy kto mysli ze niepelnosprawni sa tacy sami sie myli kazdy ich sie boi , nie wi jak postąpić . Nie chcemy ranic, nie chcemy być nietataktowni takze uciekamy bo tak łatwiej. Mysle ze niepelnosprawni sami o tym wiedza. A boi sie każdy kto tu pisze , hipokryci! Opowiem historyjkę . Przyszedł do szkoly niewidomy, 3 klasy byly a on o sobie rozmawiał. Mówił, ze umnie przewidziewc na podstawie dotyku twarzy czy brunetk , blondynka szaatynka. Szukał ochotników. Wycha na migi pokazywała aby ktos sie zgłosił ale nie było chetnych. Ja sie zgłosiłam , dla ciekawości czy faktycznie zgadnie ale przede wszystkim zeby nie bylo mu przykro. Unikamy niepelnospr , boimy sie ich . Moze dlatego że kryją się rzadko wychodzą?
  • 13.04.08, 18:48
    Dlaczego, jak ktoś myśli, że niepełnosprawni nie są tacy sami, to
    się myli? Hipokryta to człowiek, co patrzy na wygląd, zdrowie, itp.
    i myśli, że jest dobrym człowiekiem!
    Niepełnosprawni to normalni ludzie, a że potrzebują więcej czasu na
    to czy na tamto - co z tego? Za to, często są mądrzejsi życiowo! A
    właśnie ludzi bez PRAWDZIWYCH zasad moralnych, trzeba się wystrzegać
    jak zarazy.
  • 13.04.08, 19:06
    "Hipokryta to człowiek, co patrzy na wygląd, zdrowie, itp.
    > i myśli, że jest dobrym człowiekiem!"
    tak, jesli jednoczesnie twierdzi, ze wyglad i zdrowie nie maja znaczenia.
    nie, jesli jego slowa i czyny ida w parze.
    pl.wikipedia.org/wiki/Hipokryzja
    --
    aniołem jestem złym, szatanem z aureolą
  • 13.04.08, 19:23
    Chodzi mi o takich, co obiecują komuś bliskość, bo dana osoba jest
    piękna, zdrowa, inteligentna, bogata, itd., a odejdą, jeśli to się
    zmieni.
    Co innego, jeśli ktoś powie, że oczekuje od kogoś wielkich zalet, za
    korzystanie z których zgodzi się z kimś kolegować/ romansować itp.
    Ale miłość/przyjaźń są niestety oparte na czymś więcej.
  • 13.04.08, 20:01
    Przyjaciel niepełnosprawny? MOŻLIWE!
    Czego tu się bać? Pomocy w razie potrzeby? A swoim sprawnym
    Przyjaciołom nie pomagasz?
    To, że możesz się obawiać, że popełnisz jakąś gafę i w Twojej opinii
    urazisz niepełnosprawnego jest normalne, ale myślę, że oni nie biorą
    tego do siebie bo wiedzą jak jest...
    Uciekanie to nie metoda...To nie trędowaci...Grunt to traktować
    człowieka jak człowieka a nie jak jajko, które może się potłuc...
    Hipokryci to fałszywe, dwulicowe osoby...Czy każdy kto tu pisze jest
    hipokrytą? NIE! Dlaczego? Bo nie każdy pisze jedno, a robi
    drugie...Nie każdy unika tematu, bo temat niepełnosprawnych nie jest
    już tematem tabu, którego należy unikać... itd.
    To już nie te czasy, że niepełnosprawni siedzą w domach jak w
    więzieniu...
  • 13.04.08, 20:08
    Zgadzam się :)

  • 13.04.08, 23:46
    Też myślę że część winy leży pewnie po stronie samych niepełnosprawnych. Częstu udajemy, że nas nie ma, bo tak łatwiej. A to tylko pogarsza sprawę..
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 21.04.08, 22:09
    Coś mi się wydaje, że wreszcie znalazłem osobę płci przeciwnej, która nie patrzy na mnie zupełnie przez pryzmat wózka :)
    Ale cicho sza, nie chcę zapeszać ;)
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 21.04.08, 22:57
    ...i trzymam kciuki :D
  • 21.04.08, 23:59
    Ja też. :)))))
  • 22.04.08, 15:16
    :DD
  • 29.04.08, 07:00
    Wiem...Czytałam...:(
    ALE
    Nie poddawaj się:))
  • 22.04.08, 11:55
    W naszym kraju po prostu za malo jest kontaktu z niepelnosprawnymi.

    Ja sama spedzilam kiedys rok w sanatorium rehabilitacyjnym (za
    szybko roslam, krzywy kregoslup). Byly tam dzieci o roznym stopniu
    uposledzenia fizycznego (rowniez czasami umyslowego).
    Tam nauczylam sie, ze nie mozna pytac- 'czy Ci pomoc?' ale 'jak Ci
    pomoc'
    Do dzis utrzymuję kontakty z paroma osobami, choc od tamtego czasu
    minelo juz prawie 15 lat.

    Kiedys widzialam pare- piekna dziewczyna i przystojny chlopak.
    Dziewczyna miala jedna noge odrobine krotsza i lekko utykala.
    Ktos mijajac ich powiedzial- taki gosc i wzial kuternoge! Nie mogl
    sobie innej znalezc?
    Ano mogl, tylko widocznie wlasnie te chcial.

    Osobiscie uwazam, ze uswiadomienie spoleczenstwa to najwazniejszy
    krok w przelamianiu barier.

    Powodzenia Marku!
  • 27.04.08, 01:33
    jest książka M. Dudkiewicz na podstawie wywiadów z człowiekiem,
    który jest na wózku. w Jego przypadku "niepełnosprawność" nie
    zakończyła ani Jego życia ani w szczególności Jego życia seksualnego.

    nie wiem, czy "akcje" wiele mogą zmienić. chyba najwięcej zmieniasz
    sam będąc wśród ludzi. możliwe, że ci "pełnosprawni" są bardziej
    upośledzeni bo po prostu wielokrotnie nie wiedzą jak zareagować albo
    nagłe zdają sobie sprawę, że i im może się to trafić.
  • 27.04.08, 21:23
    Dzięki za informację o tej książce, poszukam :)
    --
    ponownienarodzony.blox.pl - o życiu po wypadku motocyklowym
  • 05.05.08, 19:31
    a powiedz, bo dopiero teraz zauwazylam blog o wypadku i motorach,
    czy nadal motory sa twoja pasja?

    pytam, bo mialam kiedys chlopaka motocykliste, ktory mimo kilku
    wypadkow dalej jak wariat jezdzil i nic do niego nie trafialo

    czy to faktycznie taka slepa milosc, niepomna zadnych argumentow?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.