Dodaj do ulubionych

Pomocy, błagam. Czy ze mną wszystko w porządku?

11.06.08, 08:27
Mój problem przedstawia się następująco:
12 marca tego roku uciekłam wraz z dziećmi od męża, który przez 6
lat
znęcał się nad nami psychicznie i fizycznie. Początkowo były to
incydenty z przeprosinami (często pod wpływem alkoholu), później
coraz
częściej, zuchwalej bez przeprosin z grożbami, że następnym razem
mnie
zabije. Walił głową naszego psa o ścianę w obecności starszego syna,
wpadał w szał z byle powodu po alkoholu i na trzeżwo. Kopał mnie,
dusił,
wykręcał ręcę, policzkował, swoją głową walił o moją, pięściami
okładał
moją głowę i żebra. W domu trzeba było bardzo ostrożnie korzystać ze
wszystkiego, ponieważ to był wyłącznie Jego dom. Zmieniał mi hasło
do
komputera, abym nie mogła z niego korzystać, zabierał pilota od
telewizora, wyrzucał nas z domu albo kazał przeprowadzić mi się do
pokoju dzieci, bo on musi mieć swój własny kąt do grania na
komputerze,
oglądania filmów pornograficznych, czy przeglądania portali
randkowych.
W końcu straszył rozwodem, bo przeze mnie stracił wolność i pustą
chatę.
Obelgi, wyzwiska, poniżenia, szantażowania były niemalże na porządku
dziennym. Ja byłam nikim, On od myślenia. Obciążął mnie obowiązkami
ponad moje możliwośći, ale ja starałam się ze wszystkim nadążyć.
Dbałam
o Jego odpoczynek i Jego zachcianki. On tylko wracał z pracy, siadał
do
komputera i szedł spać. Nie mogłam przy nim płakać, ani też mieć
gorszego dnia, bo zaraz wpadał w furię i mówił, że muszę się leczyć.
Podejrzewał mnie o rzeczy, które sam robił po kryjomu przede mną,
np:
otwieranie skrzynek mailowych dla kobiet poznawanych na portalach
randkowych, czy czatach. Gdy go na tym przyłapałam, patrząc mi
prosto w
oczy mówił, że to nie jego adresy mailowe a filmy pornograficzne na
twardym dysku ściągnął wirus. Jmu można było wszystko, mnie nic. ja
byłam tylko do załatwiania Jego spraw, sprzatania, zajmowania się
domem.
Wypominał mi nawet sukcesy zawodowe twierdząc, że pracę mam po
znajomości, choć wiedział, że to nieprawda. Ostatnimi czasy bez
żadnych
skrupułów i w jawny sposób w obecności dzieci oglądał filmy
pornograficzne. Wystarczyło, abym wyszłam do kuchni, on natychmiast
to
robił. Naszego małego synka (2,5 roku) mało by nie zabił trzaskając
w
złości dzwiami, pod którymi stało dziecko. Później mówił, że to
przecież
niechcący i ja jestem temu winna, bo Oliwierek powinien siedzieć ze
mną
w pokoju. Ta złość spowodowana była w kierunku psa za
nieposłuszeństwo.
Tak ją tłukł pięściami, że swoimi potrzebami fizjologicznymi
zabrudziła
całą kuchnię. W tym czasie mnie i dzieci zamknął w pokoju i
rozkręcił
bardzo głośno muzykę, aby sąsiedzi nie słyszeli skowytu psa.
Starszemy
synowi (14 lat) wypominał ilości spożywanego jedzenia, nie pozwalał
mu
się śmiać (bo jest za duży,aby śmieszyły go bajki)wyzywał od debili,
grubasów i najgorszych. Zakazywał mu dotykania sie do komputera,
rozliczał z czasu co do minuty a skrócenie przez Syna spaceru z psem
o 5
minut, powodowało, że musiał po raz drugi wyjść z sunia na dwór.
Gdy urodził się młodszy Synek, drażnił go płacz dziecka. Stawał wedy
nad
nim i go przekrzykiwał. Przez pierwszy rok zycia Oliwierka, w ogóle
nie
uczestniczył w Jego wychowaniu, bo nałogowo zaczął grać w grę
internetową. Potem dawał chwile beztroski dziecku, by za chwilę
wydzierać się na Niego, dawać klapsy i wymagać rzeczy, które
niemożliwe
są do wykonania przez tak małe dziecko, np: sprzatanie zabawek. Te
klapsy z czasem bły co raz mocniejsze, aż dziecko zginało się wpół i
przewracało się. Zaczął nas musztrować i tresować, wszystko musiało
być
po Jego mysli. W złości spoliczkował też młodszego Synka. Starszego
zresztą też. Pięściami bił go po rękach, gdy ten czytał książkę przy
jedzeniu. Ja nie mogłam niczego w domu przestawić, ani urządzic po
swojemu, bo to przecież jego dom. Nie pozwalał przytulać młodszego
synka, gdy się przewrócił i mówił dzieciom, że mają ,,jebniętą"
mamusię.
A młodszy bezustannie słyszał: nie przeszkadzaj, zajmij się sobą,
zamknił gebę, bo Ci ,,przyp..."
Na samym początku skłócił mnie z rodziną, ze swoimi znajomymi nie
mogła
się raczej kontaktować, bo robili mi pranie mózgu a znikim nowym nie
mogłam nawiazać znajomości, bo to plociuchy.
Poszlismy nawet na terapię małżeńską, ale na 3 spotkaniu, gdy
psycholog
powiedział, że jestem ofiarą a on katem, bardzo się obruszył i
powiedział, że Pani psycholog kupiła sobie dyplom na bazarze
Różyckiego
z papieru toaletowego. Był bardzo pobudzony, aż Pani psycholog
zwracała
mu uwagę na Jego niestosowne zachowanie. Mieliśmy iść na oddzielne
terapie, ale mąż oczywiście nigdzie nie poszedł. Ja korzystałam z
pomocy
CPK na Wilczej. Bezustannie słyszałam, że przeze mnie nie ma
pieniędzy,
że jestem rozrzutna i nieekonomiczna, bo potrzebuje środków
czystości i
tamponów OB, co miesiąc. Karał mnie, jak małą dziewczynkę. Nie
zorganizował mi urodzin, bo nie zasłużyłam. Nie okazał czułości, bo
byłam niegrzeczna. Nie mogłam nawet z nim rozmawiać, bo o czym? A
gdy
jednak porozmawialiśmy, po 10 minutach słyszałam: Twój czas już
minął,
poświęciłem Ci i tak o 10 min. za dużo.
Raz już od męża odeszłam, ale po 10 miesiącach wróciłam. To niczego
nie
zmieniło. Ja oczywiście byłam winna, bo odeszłam w obawie, że
wskutek
zwolnień u niego w pracy, zostanie bezrobotny. to wcale nie był
powód
mojego odejścia. Była nim przemoc, internet, pornografia i
alkohol.Nawet
własna matka się go boi. Choć potrafi przecież być miły, cudowny i
kochany. Taki, jakim go poznała i pokochałam.
Nie wytrzymałam i uciekłam (po wpływem spotkań z psychologiem
nabrałam
odwagi i pogodziłam się z rodzicami mówiąc im, o swoich
problemach).Złożyłam doniesienie na prokuraturę. Obecnie trwają
przesłuchania swidków i zbieranie dowodów. Policji nigdy wcześniej
nie
wzywałam ze strachu. Gdyby przyjechali do naszego domu, zostałaby z
nas
tłusta plama na ścianie. Raz chciałam zrobić obdukcję, ale lekarz mi
powiedział, że ma za dużo pacjentów i mnie nie przyjmie. Innym razem
mąż
zawióżł mnie na pogotowie. Tak mi poobijał żebra, że nie mogłam
oddychać, ale lekarzowi powiedziałam, że przewróciłam się i upadłam
na
kant łóżka.
Teraz mąż robi wszysto, abysmy do Niego wrócili. Korzysta z wizyt u
psychologa i od lipca podobno ma zacząć u Państwa terapię. Twierdzi,
że
niczego nie pamięta. Płacze krokodylimi łzami, mówi, że się zmienił
i
jak nigdy dotąd jest gotów na stworzenie rodziny, o którą ja
zabiegałam:
pełnej miłości, ciepła, szacunku i zaangażowania. Ja przez to
wszystko
narobiła sobie nadzieii, że ta terapia zmieni go na nowego
człowieka.
Człowieka bez problemów, kochającego męża i ojca. Bardzo cierpie, bo
mimo wszystko chyba nadal Go kocham. Albo kocham Go takim, jaki był
na
początku naszej znalomości? Nie potrafię uwolnić od Niego myśli,
choć
rozum mi podpowiada, że już nie mogę z nim być. Tyle razy
próbowałam,
żyłam złudzeniem tyle lat. Teraz jesteśmy bezpieczni, mamy własny
kąt.
Powinnam być więc szczęśliwa a nie jestem. Nie mogę od Niego uwolnić
myśli i emocji, nie mogę zapomnieć. Czytam sporo fachowej
literatury,
skorzystałam z pomocy psychologa i on właśnie zalecił mi terapię dla
kobiet współuzależnionych.
Dla mnie każdy dzień jest ogromną walką. Walką z
uczuciami, nadzieją i emocjami. Wiem, że nie powinnam wrócić do
męża,bo już
to kiedyś zrobiłam. Widzę radość i beztroskę w oczach moich dzieci.
Rodzice po raz kolejny by mi nie pomogli, gdybym do męża wróciła.Już
nie
mogę i nie ccę stawiać wszystkiego na jedną kartę, bo się oszukałam.
Żadnej obietnicy mąż nie spełnił i powiedział, że kobita, to takie
stworzenie, które musi dostać ,,wpier...." od czasu do czasy, żeby
wiedziała, gdzie Jej miejsce....
W obecności męża nie potrafię nawet logicznie myśleć, wierzę we
wszystkie kłamstwa, choć wiem, że kłamie. Gdyby kto
Edytor zaawansowany
  • zlotyswit 11.06.08, 08:53
    Uwierz w siebie i w to że z tobą wszystko w porządku, w fakt że ludzie chcą
    sobie pomagać. Stworzyli po to nawet prawo które chroni ciebie i dzieci.
    Facet wydaje się beznadziejny ale nie głupi. Jest świadom tego że jest
    beznadziejny i tego że na omamienie kolejnej będzie musiał zużyć znowu masę
    czasu i pieniędzy, a i fakt alimentów które będzie musiał płacić sprawia że
    serce mu sie kraja i czułość w nim nagła wzbiera ;)

    --
    To, o czym mówię, nie moim jest wymysłem.
  • postolek 11.06.08, 14:56
    na pewno masz rację! Przez pierwsze dni po mojej wyprowadzce nie
    rozpaczał nad niczym innym, jak nad dobrami materialnymi, które ja
    wniosłam w to małżeństwo, nie on. Zszargał mi opinię wśród
    znajomych, że go okradłam i teraz jeszcze zniszczę go alimentami.
    Dopiero po pewnym czasie dostrzegł, że w domu zrobiło się pusto,
    cicho i samotnie. Wiem, jakie ma podejście do alimentów, bo ja sama
    walczyłam, aby podniósł swojej starszej córce (z poprzedniego
    związku). Każde 50 zł. musiałam niemalże wyszarpywać mu z gardła.
  • iluminacja256 30.09.08, 09:19
    Kobieto , uciekaj!

    Uciekaj jak najszybciej i jak najdalej, nie wracaj!

    Nie jestem psychologiem, ale mysle, ze tobie jest bardzo potzrebna
    teraz stała pomoc psychologa - ale nie dlatego, ze " coś z Toba nie
    tak", ale dlatego, ze masz takie niskie poczucie własnej wartosci i
    jestes tak współuzalezniona, z e nejchętniej byś do niego od razu
    wróciła.

    Nie zmieni się - nie wierz w to. A to, ze sie nei zmieni jest jasne
    jak słońce, on nie mówi, ze robił zle, ale ze nie pamięta co robił.
    Moze chodzic na terapie, ale we wszystkim chodiz tylko o jedno -
    zbeyś znów wrociła, jak wrócisz ,bedzie najpierw pozotrnie lepiej,
    po czym wszyastko wróci kilka razy gorzej. Moze cie doprowadzić do
    kalectwa tego chcesz?
    albo inaczej - pewnego dnia moze wasze dziecko doprowadzic do
    kalectwa. Własnie dlatego, z enei odejdziesz.

    Tesknisz za ciepłem i miłoscia, ale zrozum on ci to daje na
    zasadzie - kija i merchewki, a kija zdecydowanie więcej. Wiej,
    spotkasz czlowieka, który cię doceni i zaczniesz zycie od nowa.
    Jelsi wrócisz to się pogrązysz na amen.
    Przeczekaj to co akzeci wracac, z kazdym dniem bedzie coraz łatwiej.

    Prosze cie, nie marnuj zycia swoim dzieciom, one to znosza wraz z
    tobą. UCIEKAJ, masz dokąd, nie kazdy ma!
  • asidoo 11.06.08, 09:01
    Kobieto. Tylko rozstanie z tym demonem wchodzi w grę. Nic innego. Czy pies żyje?
    Kto się nim zajmował jak odeszliscie z domu?
    Walcz o podział majątku i stwórz dziecku dom. Temu małemu, bo 14-latek i tak go
    nie miał. Ty nie jesteś tylko ofiarą. Ty swoją bezwolnością skrzywdziłaś starsze
    dziecko, psa, a teraz krzywdzisz to malutkie.
  • postolek 11.06.08, 09:37
    ja wniosłam sprawę do prokuratury i trwają przesłuchania świadków.
    Mój straszy syn już zeznawał. Ale czy mam wierzyć, że terapia mu
    pomoże? (ta dla ludzi stosujących przemoc)Czy dać mu szansę?On
    przeraźliwie płacze i błaga, abym wróciła. Robi wszystko to, o co
    prosiłam gdy jeszcze razem mieszkaliśmy: likwiduje konta na
    portalach randkowych, ogranicza komputer do minimum, chodzi do
    psychologa, psychiatry, podobno nie szaleje już z
    pornografią...Wciąż sie nad nim lituję i wierzę w Jego zmianę...Dziś
    idę właśnie do psychologa i może podejmę się terapii, on całkowicie
    mną zawładnął, ja strasznie go kocham mimo wszystko....i myślę
    sobie, że może po terapii, za rok, albo późńiej warto byłoby
    spróbować? Z dziećmi też chodzę do psychologów. Starszy ma terapię a
    młodszego konsultuję wskutek agresywnych zachowań i nadmiernym
    zainteresowaniem własną seksualnością.....mam nadzieję, że ten
    młodszy synek ,,TYLKO" się napatrzył na pornografię, że ojciec nic z
    nim nie robił....
  • encefalopatia 11.06.08, 09:58
    Ciężko mi było doczytać tego posta do końca, bo nawet moje najgorsze koszmary są
    łagodniejsze od Twojego małżeństwa.
    Ty naprawdę myślisz, żeby wrócić do tego gnoja? Rozumiem, że to takie
    współuzależnienie... Zastanawiam się, a może ta przemoc Cię w jakiś sposób
    podniecała, co? Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, jak w ogóle można
    pomyśleć, że chce się nadal z tym człowiekiem żyć.
    Człowiekiem, który znęcał się nad Tobą i Waszymi dziećmi, który o mały włos nie
    pozabijał Was wszystkich... Zdajesz sobie sprawę, że przez swoje ociąganie się i
    przyzwalanie swojemu, pożal się Boże, małżonkowi, na takie zachowanie,
    zniszczyłaś życie nie tylko sobie, ale i swoim dzieciom. I Ty się jeszcze
    zastanawiasz???
    Mam nadzieję, że sama chodzisz na jakąś terapie i w końcu dotrze do Ciebie, że
    takich ludzi, jak Twój mąż, powinno się omijać szerokim łukiem, a nie dawać im
    kolejnych szans. Za mało cierpieliście?
    Czy Tobie w ogóle udało się przespać jakąś noc bez lęku?
    Baaa czy Waszym dzieciom udało się spać spokojnie, bez koszmarów, bez strachu,
    że ich tatulek za chwile nie zrobi im czegoś złego?
    Mam nadzieję, że tegocw..a zamkną w więzieniu, odizolują od społeczeństwa, bo
    jest poważnym zagrożeniem.
  • iluminacja256 30.09.08, 09:24
    Gdybys ty mogla samą siebie usłyszeć!

    ?On
    > przeraźliwie płacze i błaga, abym wróciła. Robi wszystko to, o co
    > prosiłam gdy jeszcze razem mieszkaliśmy: likwiduje konta na
    > portalach randkowych, ogranicza komputer do minimum, chodzi do
    > psychologa, psychiatry, podobno nie szaleje już z
    > pornografią...

    Owszem, robi to wszystko, i będzie robił dopóki nei wrócisz. Osacza
    cie ze swoją poprawą, tak jak osaczal , kiedyz nim byłas. Myslisz,
    ze wytresować taka ofiarę jak ty jest tak łatwo? usi poswiecić kupę
    lat i kasy, zeby znalezc now - boi się, a ciebie juz ma i
    wytreasowaną doskonale. Jak wrócisz, minie miesiąc i będzie to
    samo, a nawet sadze, z egorzej, bo zemsci sie za to, z e podjełaś
    próbę odejscia. Nie wiem, jak do ciebie móiwć, bo jesteś
    współuzalezniona - NIE WIERZ i NIE DAWAJ SZANSY, bo się pogrązysz i
    pociągniesz za soba dzieic, Jesli nie potrafisz zrobić tego dla
    siebie, to zrób to dla nich. Wracając wydajesz na nie wyrok piekła.
  • katiusza133 07.02.09, 12:55
    Dziewczyno,
    facet wariuje bo zabrałano mu coś co było mu bardzo potrzebne, zachowuje sie jak po odstawieniu narkotyku. Na kim bedzie się teraz wyżywał? Życzę Ci zebyś była dzielna, wytrwała w swoim postanowieniu i dobra dla siebie. Myślę, choć moge sie mylić, ze to co do niego czujesz to nie miłosc, a uzaleznienie i oczucie przynależnosci. Dużo siły i poczucia własnej wartosci.
  • katiusza133 07.02.09, 13:02
    P.S.
    Czy Ty czytasz co piszesz? Lubisz jak ktoś Cie nap... i jeszcze go za to kochasz?!!!Jeszcze nie poszłas na psychoterapie?!!! Wybacz, nie chce Cie osądzac, ale łudzisz sie, naiwnie sądząc, że Twój mąż sie zmieni,człowiek który na Twoich oczach krzywdziw niewinne zwierzę, bił Twoje najukochańsze dzieci, traktował Cie jak szmate? Dziewczyno potrzebne Ci jest lekarstwo na głupote, slepote i naiwność. On zrobi wszystko, zebys do niego wróciła, bedzie dobrze, ale krótko i tylko na początku, potem Twoje dzieci wyrosną na zaleknionych dorosłych z problemami psychicznymi, a Ty bedziesz załować ze zmarnowałas swoje jedyne zycie.
  • grzehuu 11.06.08, 09:28
    dlaczego autorka nie zgłosiła tego wcześniej ? Czym się kierowała
    gdy wychodziła za mąż ?? Nie wierze w takie zmiany ludzi, ten facet
    musiał już być taki wcześniej.
    --
    (\ /)
    (^.^)
    (")_(")
  • postolek 11.06.08, 09:40
    w nadzieii, że się zmieni....wiem, że to idiotyczne. Jestem jego
    drugą żoną, pierwsza też podobno nie miała lekko, ale nie do tego
    stopnia, co ja. Wiesz, takie zachowania nie były na co dzień. Bywało
    miło a czasem nawet cudownie. Spokój na przykład miesiąc lub dwa,
    ale ostatnimi czasy, co raz częściej był nieobliczalny
  • asidoo 11.06.08, 09:49
    W twojej sprawie zabieram głos ostatni raz. On was nie kocha. To palant. A jeśli
    z nim zostaniesz, to jesteś drugą palantówą i na palanty wyrosną wasze dzieci! A
    co z psem? Zabił go na oczach Oliwierka czy j e s z c z e żyje?
    Tylko rozwód i to z orzekaniem o winie jest słusznym wyborem.
  • asidoo 11.06.08, 09:50
    Też jestem matką i gdybym wybierała maż czy dziecko... mąż nie miałby szans.
  • postolek 11.06.08, 09:53
    pies żyje i ma się dobrze. Masz rację w 100%, tak mówi mi zdrowy
    rozsądek. Gorzej z uczuciami i nadziją, której sobie narobiłam, że
    terapia da mu nowe zycie...Sama sobie nie poradzę. Myślę, że tylko
    dobry psycholog uratjue mnie przed kolejnym głupstwem. Muszę się od
    niego uwolnić!!!
  • encefalopatia 11.06.08, 10:05
    terapia Tobie na pewno jest potrzebna, bo jesteś tak samo chora, jak Twój mąż. i
    nie piszę tego złośliwie...
    musisz w końcu zrozumieć, że cudem ocaliłaś siebie i swoje dzieci.
    a jak chcesz wracać do tego ścierwa, to wracaj na własną odpowiedzialność, ale
    bez dzieciaków, bo ich naprawdę szkoda.
  • triss_merigold6 11.06.08, 10:10
    Powinni wam odebrać prawa rodzicielskie. Ty możesz się zgadzać na
    przemoc, dorosła jesteś i skoro kochasz psychola to sobie cierp i
    nie zawracaj dupy ale jako matka masz obowiązek zadbać o
    bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój dzieci. Już im spaprałaś
    dzieciństwo trzymają dzieci tyle lat w rodzinnym piekle.
    Nie, ten facet się nie zmieni, nie łudź się. Zapomnij na resztę
    życia o mężczyznach i zajmij się prawidłowym wychowywaniem dzieci i
    zapewnieniem im bezpieczeństwa.
  • postolek 11.06.08, 11:11
    chroniłam dzieci najlepiej, jak mogłam. A co Ty byś zrobiła, gdyby
    Ci zamknął drzwi przed nosem i nie mogłabyś wejść do pokoju dziecka?
    Gdyby zakazał Ci przytulania dziecka ze słowami: nie przytulaj, bo
    wychowasz drugiego takiego kałmuka, jak Twój starszy syn? A za
    chwilkę był cudownym, kochającym tatusiem, bawiącym się z dzieckiem.
    To, co złe, nie działo się non stop, a ja wiecznie myslałam, że
    każdy incydent, był tym ostatnim....Gdyby było mi obojętne życie
    dzieci, nie szukałabym tu pomocy i u psyschologa też nie a przede
    wszystkim bym od niego nie odeszła. Nie umiem tylko sie z tego
    wyplątać, odkochać i stracicć nadziei, że tacy ludzi może jednak się
    zmieniją...
  • triss_merigold6 11.06.08, 11:20
    Kopnęłabym typa w dupę bez cienia wahania. Ale ja jestem normalna,
    kocham swoje dziecko i mam instynkt samozachowawczy.
  • m-i-l-v-a 11.06.08, 16:03
    Mowisz to oczywiscie z perspektywy normalnej, nieuzaleznionej kobiety, a
    postolek patrzy na swoj problem z perspektywy ofiary, osaczanej przez swojego
    oprawce przez 6 lat, wspołuzaleznionej od tego oprawcy- to sa bardzo rózne
    punkty widzenia... i słowo idiotka jest tu nie na miejscu
  • triss_merigold6 11.06.08, 21:47
    Owszem jest. Ona może miec zero instynktu samozachowawczego ale ma -
    także prawny - obowiązek chronić dzieci a nie użalać się nad sobą i
    typem.
  • friendii 11.06.08, 11:17
    Koncentrujesz sie na tym, że kochasz męża i na nadziei, że się
    zmieni, a kompletnie nie widzisz, że zafundowałaś starszemu synowi
    14 lat piekła, a młodszemu - 2,5 roku. Nie dociera do ciebie, że oni
    nie zasłuzyli na to, żeby mieszkać pod jednym dachem z dwójka
    psycholi i jeszcze chcesz im zafundować powrót do
    tego "fantastycznego środowiska rodzinnego". Czy jesteś w stanie
    mysleć o czymkolwiek innym niż o swojej "miłosci" do męża i nadzei,
    że się zmieni. Ktoś słusznie napisał - ty jestes dorosła, jesli
    uważasz, że nie zasługujesz na nic lepszego niz pomatanie tobą -
    wracaj do niego, ale nie masz prawa zmuszać dzieci, żeby zyły z wami
    pod jednym dachem.
  • postolek 11.06.08, 11:32
    nie zamierzam wracać do niego teraz. Zakładam czysto hipotetycznie,
    że terapię musi przejść on (dla psób stosujących przemoc, może i dla
    AA oraz osób uzaleznionych od internetu) ja (dla osób
    wspłuzaleznionych) a potem może ja to coś zmieni, dać jednak mu
    szansę? Tak bardzo bym chciała mieć kompletną rodzinę. Mój strszy
    syn jest z pierwszego małżeństwa, miał 6 lat, gdy związałam się z
    obecnym mężem.
  • triss_merigold6 11.06.08, 11:51
    Daj sobie spokój z facetami do końca życia i zajmij się dziećmi, już
    im zrobiłaś krzywdę.
  • encefalopatia 11.06.08, 11:58
    postolek napisała:

    > Tak bardzo bym chciała mieć kompletną rodzinę.
    Uważasz, że życie z psycholem pomoże Ci w posiadaniu kompletnej rodziny?

    > Mój strszy
    > syn jest z pierwszego małżeństwa, miał 6 lat, gdy związałam się z
    > obecnym mężem.

    Ciekawe, czy ojciec starszego syna wie, jak traktował go Twój obecny mąż. A może
    był takim samym bydlakiem?

    Naprawdę zapomnij o chłopach i zajmij się teraz leczeniem siebie i
    doprowadzeniem swoich dzieci do równowagi psychicznej. Myślę, że masz roboty na
    najbliższe kilka lat.
  • luniania 11.06.08, 12:25
    Terapia Ci pomoze wyłapywac sytuacje nie do zaakceptowania i będzie
    to nawet malutenkie przekraczanie granic Twoich i dzieci przestań
    wierzyc w odwrocenie sytuacji, ze dla Ciebie się zmieni.Jak może
    kiedys poznasz następnych facetów to będziesz potrafiła odróznic
    psychola i chama od przyzwoitego człowieka.Pozdrawiam
  • postolek 11.06.08, 12:35
    dziękuję, właśnie przed chwilą umówiłam się na spotkanie z
    psychologiem, który albo poradzi mi terapię indywidualną, albo
    grupową. Sama już nie umiem z tym sobie poradzić.
  • gooochab 12.06.08, 12:04
    Ty juz chcesz do niego wrocic, juz o tym mowisz i za tym tesknisz!!! Nie wierze
    po prostu, Twoje dzieci patrza na to i tak samo beda postepowac w doroslym
    zyciu- a wiesz dlaczego? Bo nie znaja innego zycia, nie wiedza, ze moze byc
    inaczej- normalnie. I ty chyba tez tego nie wiesz.
    Chyba podoba Ci sie jak ten gnoj bije Twoje dzieci, zabije jedno z nich, to
    zmadrzejesz. Podoba Ci sie tez, ze bije Ciebie, uczy dzieci brutalnosci i
    skrzywia obraz sfer intymnych- dzieci wyrosna na zboczencow.
    Jestes idiotka i tyle mam do powiedzenia. A jesli wrocisz do niego- bede modlic
    sie o to, by znalezli sie jacys madrzy ludzie obok i pomogli odebrac wam te
    dzieci! To niemozliwe chyba, by byc taka debilka. Uwielbiasz chyba to, co on
    robi z Toba- nie wiem po co skarzysz sie na forum jaki on zly, skoro pchasz sie
    spowrotem pod mlot- podoba Ci sie i tyle- fajnie jest codziennie dostac po
    pysku, nie? Tylöko nie wierze, ze nie chronisz dzieci- one maja szanse na
    normalnosc, ale nie, musialyby stracic matke... moze faktycznie- jak on Cie
    zabije dzieci odzyskaja jakas rownowage!
  • annandale 13.06.08, 11:05
    postolek napisała:

    > nie zamierzam wracać do niego teraz. Zakładam czysto
    hipotetycznie,
    > że terapię musi przejść on (dla psób stosujących przemoc, może i
    dla
    > AA oraz osób uzaleznionych od internetu) ja (dla osób
    > wspłuzaleznionych) a potem może ja to coś zmieni, dać jednak mu
    > szansę? Tak bardzo bym chciała mieć kompletną rodzinę. Mój strszy
    > syn jest z pierwszego małżeństwa, miał 6 lat, gdy związałam się z
    > obecnym mężem.
    Przeżyłam podobnie kilkanaście lat.Kochałam go nad wszystko na
    świecie.Czekałm na jego zmianę pomagałam aby mógł pracować nad sobą
    i zmienić.NADAREMNIE!ON SIĘ NIE ZMIENI!!!!!Ja odeszłam.Dwa lata
    musiałam walczyć ze sobą żeby nie zadzwonić,zawołać wróć.On
    dzwonił,czarował,przywoływał wspomnienia.Wytrzymałam.Dziś z
    perspektywy kilku lat od momentu porzucenia go jestem
    szczęśliwą.Żałuję,ogromnie,ogromnie żałuję ,ze nie zrobiłam tego 5
    lat wcześniej.Dochodzą mnie słuchy,że niedawno dotkliwie pobił
    nastepną swoją kobietę.
    Uwierz,ON SIĘ NAAPEWNO NIE ZMIENI,ŻADNE TERAPIE U PSYCHOLOGA MU NIC
    NIE DADZĄ.To jest posypywanie pudrem pęczniejącego wrzoda.To trzeba
    wyciąć,usunąć raz na zawsze.Zobaczysz jaka będziesz potem
    szczęśliwa.On jest jak rak,nowotwór,ktOry cię zżera i choć terapia
    bywa bardzo bolesna,czasem trudna do wytrzymania-wytrzymaj!WARTO.
  • szarylemur 11.06.08, 16:01
    jestes uzalezniona od ' mocnych wrazen' jakie dawal ci zwiazek z mezem.
    zaloz swojemu ' sercu' kaganiec, 'zwiaz sie kaftanem bezpieczenstwa', wloz sobie
    wate do uszu i przeczekaj okres jego syrenich spiewow/ twojej tesknoty i nadziei.
    jesli ustawisz sobie jasna hierarchie wartosci, z kazdym tygodniem bedzie ci
    latwiej.
    nie wracaj do niego pod zadnym pozorem.

  • malina862 11.06.08, 20:57
    "Bardzo cierpie, bo mimo wszystko chyba nadal Go kocham."

    Nie,nie wg mnie nie jesteś do końca normalna.Jak czytałam o
    twoim życiu to aż po mnie ciarki przeszły...to przypomina scenariusz
    rodem z tych filmów o psychopatach.:/
    Twój mąż to typowy przykład osobowości sadystycznej,a ty na moje oko
    też masz zaburzenia o charakterze masochistycznym.
    Nikt zdrowy psychicznie nie trwałby w takim związku i nie pisał
    jeszcze, że kocha.Za o ty go kochasz?Czym Cie urzekł?Bo co bo nieraz
    tam jest miły......?Boshe jak ja się boje żeby mi się tak w głowie
    nie poprzewracało.......
    Przeczytaj co napisałaś i odpowiedz sobie sama na pytanie które
    zadałaś" Czy ze mną wszystko w porządku"


    Walił głową naszego psa o ścianę w obecności starszego syna,
    > wpadał w szał z byle powodu po alkoholu i na trzeżwo. Kopał mnie,
    > dusił,
    > wykręcał ręcę, policzkował, swoją głową walił o moją, pięściami
    > okładał
    > moją głowę i żebra. W domu trzeba było bardzo ostrożnie korzystać
    ze
    > wszystkiego, ponieważ to był wyłącznie Jego dom. Zmieniał mi hasło
    > do
    > komputera, abym nie mogła z niego korzystać, zabierał pilota od
    > telewizora, wyrzucał nas z domu albo kazał przeprowadzić mi się do
    > pokoju dzieci, bo on musi mieć swój własny kąt do grania na
    > komputerze,

    Obelgi, wyzwiska, poniżenia, szantażowania były niemalże na
    porządku
    > dziennym. Ja byłam nikim, On od myślenia. Obciążął mnie
    obowiązkami
    > ponad moje możliwośći, ale ja starałam się ze wszystkim nadążyć.
    > Dbałam
    > o Jego odpoczynek i Jego zachcianki

    On tylko wracał z pracy, siadał
    > do
    > komputera i szedł spać. Nie mogłam przy nim płakać, ani też mieć
    > gorszego dnia, bo zaraz wpadał w furię i mówił, że muszę się leczyć

    Naszego małego synka (2,5 roku) mało by nie zabił trzaskając
    > w
    > złości dzwiami,

    Tak ją tłukł pięściami, że swoimi potrzebami fizjologicznymi
    > zabrudziła
    > całą kuchnię. W tym czasie mnie i dzieci zamknął w pokoju i
    > rozkręcił
    > bardzo głośno muzykę, aby sąsiedzi nie słyszeli skowytu psa.
    > Starszemy
    > synowi (14 lat) wypominał ilości spożywanego jedzenia, nie
    pozwalał
    > mu
    > się śmiać (bo jest za duży,aby śmieszyły go bajki)wyzywał od
    debili,
    > grubasów i najgorszych.

    No no miłość jak cholera,rodem z romansów.....
    Wiesz co tu nawet nie ma sensu żebym to wklejała bo cały wątek
    jest w tej tonacji.W tym przypadku terapia rodzinna,czy jego chęć
    korzstania z pomocy psychologa czy kogo tam jeszcze...nic nie da.To
    potwór pozbawiony uczuciowości wyższej.czytając ten wątek
    zastanawiam się czy to nie jest proowokacja.Bo wierzyć mi się w to
    wszystko nie chce
    Oskarzyłabym WAS RAZEM o znecanie się nad zwierzętami i dziećmi:OBo
    ty byłaś świadkiem tej przemocy wielokrotnie a nie reagowałaś.Co
    wieził cie? nie miałaś możliwości kontaktu ze świate zewnetrzym?NIE!
    To jesteś współwinna. dlaczego tak długo w tym trwałaś?Za co go
    kochasz?Wiesz jakbyście bylii tylko wy razem "on sadysta ty
    masochistka"To okey jak to lubisz.....Ludzie mają różne preferencje
    i dopóki nie krzywdzi się osób trzecich wszystko jest okey
    ale tu są nic niewinne dzieci i pies.....

    Zawsze mnie to zastanawiało,co musi stać się z ludzką psychiką by
    świadomie godzić sią na takie życie.........Napisz za co go kochasz
    bo ciekawa jestem
  • postolek 11.06.08, 21:25
    za to, że potrafił jednak być cudowny i troskliwy. Nasze życie nie
    wyglądało tak na co dzień. Razem płakaliśmy na smutnym filmie,
    smialiśmy się z radości życia, potrafił też być dla nas hojny.
    Miewał spontaniczne i szalone pomysły, które dawały mi nadzieję, że
    tym razem będzie już dobrze. Ale jak się starał, to po pewnym czasie
    był tak wyeksploatowany, że musiał sobie ulżyć. A jak, już
    napisałam. Zawsze stawałam w obronie dzieci a i winę , gdy któreś
    nabroiło brałam na siebie, aby je chronić.
  • triss_merigold6 11.06.08, 21:41
    Tia, fazy miesiąca miodowego, typowe. Twoja naiwność byłaby śmieszna
    gdyby nie miała tak strasznych skutków dla dzieci. Nie stawałaś w
    obronie dzieci. Gdybys stawała to juz dawno wsadziłabyś psychopatę
    za kratki za znęcanie się nad rodziną i nie rozważała powrotu.

    Potem zdziwienie w mediach, że typ zatłukł dziecko a mamunia nie
    reagowała...
    Powinnaś mieć nadzór kuratorski, bo jesteś dysfunkcyjną matką i
    narażałaś dzieci na utratę zdrowia i zagrożenie życia.

    Zmartwię Cię: nie ma terapii dla psychopatów, najlepsze co może
    spotkać Twojego męża to parę lat w więzieniu.

    Mam nadzieję, że to jednak podpucha, bo aż trudno uwierzyć, że są
    tak bezdennie głupie kobiety.
    Lata terapii i trzymaj się z daleka od facetów. Na bank
    przyciągniesz świra.
  • spinline 11.06.08, 21:23
    Potrzebna ci czesta pomoc psychologa, a do tego kuratora.

    Pzreczytaj sobie ksiazke Robin Norwood @Kobiety Ktore kochaja za
    bardzo@

    To ksiazka ktora przedstawia jak dziala osoba, ktora sama skazuje
    sie na takie traktowanie. Twoje zachowanie to alkoholizm.
    Alkoholizm relacji.

    Dlatego potrzebna ci dluga terpia, ktora pozwoli ci dojsc do sedna
    twojego uzaleznienia.

    Bo to nie milosc cie ciganie do niego jedynie wspoluzaleznienie.
    Zwiazalas sie z sadysta, a sadysta potrzebuje swojej ofiary.On cie
    nie kocha bo on nie potarfi kochac.

    Lecz sie kobieto, bo to twoja ostatnia deska ratunku!.
    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • postolek 11.06.08, 21:29
    właśnie czytam tę książkę i przeczytałam już wiele innych. Byłam u
    psychologa dziś, ale na terapię muszę czekać do 5 miesięcy. Gdyby
    nie pomoc rodziców(z którymi mnie skłócił i myślałam, że nie mam
    dokąd się wyprowadzić) i przyjaciól sama bym się z tego nie
    wyplątała. A teraz muszę wytrwać w postanowieniu normalnego życia.
    Muszę zabić w sobie tę nadzieję, że terapia go odmieni, bo inaczej
    nigdy nie będę szczęśliwa a tym samym nie dam szczęsia dzieciom.
  • shangri.la 11.06.08, 21:34
    ...nie ma ona żadnego związku z terapią.
    Nie ma skutecznych terapii dla sadystów.
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • spinline 11.06.08, 21:38
    shangri.la napisała:

    > ...nie ma ona żadnego związku z terapią.
    > Nie ma skutecznych terapii dla sadystów.
    .......................
    Otoz to! Nie ma terapii dla sadystow.Z sadyzmu sie nie leczy.

    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • shangri.la 11.06.08, 21:40
    Chory jest sadysta i powinnaś chronić siebie i dzieci przed nim.
    Jesteś potrzebna swojej rodzinie i walcz o dobro dla niej.
    Powodzenia!:)
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • encefalopatia 11.06.08, 21:59
    nadzieja dla sadysty jest taka, że może któregoś pięknego dnia sam ze sobą skończy.
    właściwie to byłoby chyba jedyne słuszne posunięcie w życiu takiego psychola.
    lepiej byłoby tylko, gdyby dostał dożywotnią karę więzienia, albo pracę w
    kamieniołomach bez prawa kontaktu ze światem.
    niestety, u nas takich kar nie przewidują...
  • shangri.la 11.06.08, 22:05
    Zastanawiam się, czy chociaż jedna z piszacych tu kobiet nie zetknęła się z
    przemocą ze strony mężczyzn...?
    Co z takimi zrobić?
    Optowałabym za komieniołomami, chyba.
    Więzienia nie powinny istnieć, a ci ludzie są , tak naprawdę chorzy.
    Szpitale psychiatryczne? To też więzienia.
    Nie mam pojęcia, jak społeczeństwo powinno izolować takie jednostki....
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • spinline 11.06.08, 22:11
    Rozne sa rodzaje przemocy.

    Przewaznie wilka ciagnie do lasu. I kobiety-ofiary ciagnie do
    faceta -sadysty.
    To jest jak tango w ktorym kazdy krok jest dobrze wyuczony
    i ...znany.Ale napedzajacy mase adrenaliny.


    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • shangri.la 11.06.08, 22:14
    Zapytaj malteretowane żony, umierające ze strachu każdego wieczoru o
    'adresnalinę'....ech
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • triss_merigold6 11.06.08, 22:14
    Odstrzał jest niezgodny z prawem. Więzienie jesli pani uda się typa
    posadzić. Optowałabym jednak za opcją potrącenia przez samochód
    nieznanych sprawców, na tyle, żeby chociaz panu miednicę połamało.
  • spinline 11.06.08, 21:37
    A ty tak nie mozesz olac tego chlopa!
    Przeciez to psychol. On sie nie zmieni, tak zostal uksztaltowany.
    To czlowiek bardzo chory z tego co opisalas to facet z bordeline.
    Tak zosatl jego mozg uksztaltowany, on tak dziala. Ci ludzie nie
    nadaja sie do relacji.
    Wiekszosc z nich zyje samotnym zyciem.

    Nie ma lekarstw na bordeline.

    Dlatego zadbaj o dzieci, abys dzieci nie stracila.
    Aby twoje dzieci przez tego psychola np. nie popelnily samobojstwa
    jak wiele dzieci robi to pod wplywem zlej relacji z rodzicami.

    Musisz w koncu dorosnac i pomyslec o sobie jako jedynej ostoi
    dzieci, to jest najwazniejsze.

    Zycze ci powodzenia w walce o swoj los juz bez niego. Aby ci sie
    udalo.


    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • postolek 11.06.08, 21:40
    dziękuję. Robię wszystko, co w mojej mocy. Samej siebie też nie mogę
    pojąć. Inne kobiety nienawidzą facetów za takie rzeczy i nie
    oglądają się do tyłu. A ja się go lituję mając świadomość, jak
    bezlitosny był dla nas.
  • triss_merigold6 11.06.08, 21:45
    Ty się nad sobą nie użalaj. O dzieciach myśl i ich bezpieczeństwie
    aczkolwiek już mają ciężkie traumy po super dzieciństwie z sadystą i
    masochistką.
    Szlag mnie trafia na takie jak Ty, bo sama mam dziecko i jestem w
    stanie sobie wyobrazić co przeżywały Twoje.
    On, biduś płacze? Powinien sobie założyć torebkę foliową na głowę
    ale świry rzadko czynią światu tę uprzejmość i dokonują
    autoeliminacji.
  • shangri.la 11.06.08, 21:46
    ...i odpowiedzialną kobietą.
    Ten dupek znalazł skarb , ale go zmarnował, bo nie zasłużył na kogoś takiego jak Ty.

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • triss_merigold6 11.06.08, 21:50
    Nie jest odpowiedzialna, bo nie zadbała o dzieci. Ma taki obowiązek
    jak już urodziła i nie oddała do adopcji tuż po porodzie. Skazała
    dzieci na znęcanie się psychiczne i fizyczne, bo ma "dobre
    serduszko". Rozumiesz? Nie jest dobrą matką, żyjąc ze świrem
    zniszczyła dzieciom psychikę.
  • shangri.la 11.06.08, 21:57
    Nie masz prawa oceniać postępowania tej kobiety, a tym bardziej wamawiać jej
    poczucie winy za to , że związała sie z psycholem.
    To psychol odpowiada za wszelkie krzywdy, jakie wyrządził dzieciom i jej samej.
    Zrzucając winę na ofiarę , zwalniasz z odpowiedzialnosci sadystę.
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • triss_merigold6 11.06.08, 22:09
    Oczywiście, że mam prawo. Jest dorosła, ma dwójkę dzieci i za nie
    odpowiada. Powinna im zapewnić bezpieczeństwo a nie zrobiła tego
    przez 6 lat pozwalając na znęcanie się. Psychol odpowiada za
    znęcanie się a ona dawała przyzwolenie.
    Wiesz, mnie jest równo obojętne co się stanie z dorosłą kobietą,
    która siedzi w fatalnym układzie. Dzieci mi szkoda.
    Poczucie winy? Powinna mieć poczucie winy jak Himalaje, że pozwoliła
    krzywdzić dzieci.
  • spinline 11.06.08, 22:12
    Pod tym wzgledem zgadzam sie z toba.
    Ale czloiwekiem chorym nie rozum kieruje a choroba.
    Autorka postu jest dla mnie chora kobieta potzrebujaca pomocy,
    zarowno psychologa terapeuty jak i lekarza psychiatry.


    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • triss_merigold6 11.06.08, 22:17
    Tu się zgadzam, psychiatra by się przydał. Niemniej zaburzenie
    osobowości nie zdejmuje z niej odpowiedzialności za postępowanie.
    Przed sądem nie miałaby szans w sprawie o ograniczenie władzy
    rodzicielskiej, mniej dysfunkcyjnym ograniczają jak dziecko
    zagrożone.
  • shangri.la 11.06.08, 22:21
    ....tego psychola również, bo dla niego nie ma już ratunku.
    Każdy przychodzi na ten świat z nadzieją na szczęście i każdy powinien go
    zaznać, bo wszyscy tak samo cierpimy, kochamy , rozpaczamy.
    Myślę, że ta kobieta da sobie rade w życiu i wychowa dzieci na porzadnych ludzi,
    ale jej serce będzie skamieniałe ze strachu, bólu i rozpaczy, o której nie można
    zapomnieć.
    Trzymaj się dzielnie, kobieto. Jest na świecie mnóstwo takich dobrych ,
    kochających do końca ludzi, ale Twoje życie jest jedno, jedyne.....tak jak i
    życie każdej z nas.
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • spinline 11.06.08, 21:54
    A ja się go lituję mając świadomość, jak
    bezlitosny był dla nas.

    ....................................................
    Psychika ludzka to kreatywny iluzjonista, ktory wymyka sie co
    poniektorym spod kontroli.

    Nieszczescie tego kto tego iluzjonisty nie potrafi ujazmic.

    To co cie ciagnie do niego to nie milosc. To jest cos co jest w
    tobie.

    Aby uwolnic sie od tej relacji powinnas uwolnic sie od swoich traum
    przeztych w domu rodzinnym, czy to w szkole itp.

    Dlatego to rodzaj przebrania pod, ktorym inne uczucia czekaja, aby
    sie odezwac.I musisz te uczucia odslonic.
    Przykrywki sa rozne, jedna z nich jest seks. I to jest
    najtrudniejsze wtedy, aby sie uwolnic.

    Moga to byc rozne uczucia ale sama zauwaz co czujesz gdy on cie tak
    traktowal zle? Skad wczesniej znajome jest ci to uczucie?
    Gdzie je wczesniej przezylas?
    Odpowedz sobie na to pytanie, moze nie od razu, ale za to
    dokladnie, za jakis czas.
    Tam gdzie pierwszy raz przezylas o uczucie tam lezy zrodlo twojego
    problemu.

    Z nim nie ma to nic, a nic wspolnego. Twoja psychika ciagnie cie do
    niego aby, ci o czyms dawnym poprzez niego - przypomniec.
    Tak wlasnie3 dzialaj nieuswiadamiane traumy i inne bolesne
    przezycia.

    W przerabianiu jego osoby cofnij sie do pierwszych osob, z ktorymi
    bylas zwiazana uczuciowo.Co czujesz wobec nich? Czy moglas wyrazic
    zlosc? Agresje?czy bylas za te uczucia karana?
    Jaka byla matka? jaki ojciec? Jak cie traktowali?

    To co moze cie do niego ciagnac to wlasnie jego brak hamulcow, jego
    uczucia agresji poprzez niego masz kontakt z tymi uczuciami.
    Juz wiesz ze jest on niezminialny. Ale ciebie mozna jeszcze
    uratowac!

    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • postolek 12.06.08, 08:40
    szukałam odpowiedzi w swoim dzieciństwie i nawet konsultowałam to z
    psychologiem. Problem na pewno wyniosłam z dzieciństwa. Zawsze
    miałam ogromny żal do mamy, że gdy kłócili się z tatą, Ona dolewała
    oliwy do ognia a nie uspokajała go. Ja miałam wtedy ogrimny żal do
    niej. Oczekiwałam załagodzenia konfliktu, ale było odwrotnie. Po
    kłótniach dostawałam proszki na uspokojenie i problem pozornie z
    głowy. Nie mogę zrozumieć samej siebie, że on mnie bił a ja go
    przepraszałam, podawałam wszystko pod nos i spod nosa zabierałam,
    byłam na każde zawołanie...
  • leda16 14.06.08, 10:06
    spinline napisała:

    >
    > Przeciez to psychol. On sie nie zmieni, tak zostal uksztaltowany.
    > To czlowiek bardzo chory z tego co opisalas to facet z bordeline.


    On nie jest chory spinline, to najnormalniejszy pod słońcem psychopata impulsywny. Ona też głęboko osobowościowo zaburzona w kierunku bierno-zależnym.


    > Tak zosatl jego mozg uksztaltowany, on tak dziala. Ci ludzie nie
    > nadaja sie do relacji.


    Ale tu masz rację, on sie nie nadaje do związków, jest "moral insanity" uczuciowo niedorozwinięty, bezkrytyczny wobec siebie i bez poczucia winy za to, co zrobił tym wszystkim dzieciom, które miały nieszczęście z nim się zetknąć. Dlatego nie wierzę, że tak teraz do niej wydzwania...


    > Wiekszosc z nich zyje samotnym zyciem.



    Większość z nich to urokliwi bajeranci, umiejący zawrócić w głowie kobietom i wykorzystywać je. Ale ten mi wygląda na ciężkiego prymitywa.

    >
    > Nie ma lekarstw na bordeline.


    Nie ma lekarstwa na psychopatię i wszelkiego rodzaju osobowości nieprawidłowe, jakich reprezentantką jest również ta kobieta.


    >
    > Dlatego zadbaj o dzieci, abys dzieci nie stracila.


    Nie nadaje się do wychowywania dzieci, dlatego starszy powinien być pod opieka biologicznego ojca a młodszy w rodzinie zastępczej. Ona nawet psa nie potrafi obronic przed maltretowaniem swoich kolejnych psychopatycznych kochanków, do których najwyraźniej ma skłonności, cóż dopiero dziecko...



    >
    > Musisz w koncu dorosnac i pomyslec o sobie jako jedynej ostoi
    > dzieci, to jest najwazniejsze.



    Nigdy nie dorośnie, bo te typy tak właśnie mają. Na krytykę zareaguje obrazą. Dla dzieci nie jest żadną ostoją i nie potrafi przyjąć tego do wiadomości. Lubi pasożytniczy tryb życia, bo jak można sprowadzić się do mieszkania faceta rozwiedzionego (albo i nie),nie pracować, żyć z tego, co on łaskawie ciepnie jej i cudzemu dziecku wzamian za jej cichą zgodę na wyładowywanie na nich swoich sadystycznych potrzeb, urodzić mu następną ofiarę do maltretowania?!


    >
  • alicjasz0 14.06.08, 21:31
    Powiem tak, jeżeli autorka wątku wróci do męża psychopaty, to
    będzie sama sobie winna. Niestety jej dzieci nie mają takiego
    wyboru jak ona i dalej będą krzywdzone za przyzwoleniem ich matki.
    Powinna to wziąć pod uwagę, że przyczynia się do krzywdzenia swoich
    dzieci i jest za to w pełni odpowiedzialna. Optymistczna wersja
    jest taka, że psychol kiedyś tak ją pobije, że ona zejdzie z tego
    świata i będzie miała z głowy mężusia i miłość do niego a dzieci
    trafią do jakiejś rodziny, która się nimi zajmie. Dużo przeżyłam w
    swoim życiu, ale takiej bezdennej głupoty, która każe się łudzić,
    że łobuz stanie się przyzwoitym człowiekiem, bo tak powiedział, nie
    umiem zrozumieć.
  • postolek 25.06.08, 14:13
    nie musisz wierzyc w ani jedno moje słowo. Ani w historię mojego
    życia, ani to, że wydzwania (bo to nie pasuje do takiego typa)anie
    też rozumieć, dlaczego pozwalałam na bicie psa. Ciekawe, czy ty
    dolałabyś oliwę do ognia kosztem bezpieczeństwa dzieci. Nie swojego!
    Poza tym ja wprowadzając się do niego pracowałam i zarabiałam
    świetnie. Miałam oszczędności i własny samochód. Przestałam
    pracować, bo urodziłam dziecko. Moje i jego dziecko. Dzieki
    oszczędnościom które miałam mogłam dokładać do życia przebywając na
    urlipie wychowawczym, jemu absolutnie nic nie mówiąc, bo wcisnął ze
    mnie każdy grosz, który wiedziała, że miałam. to tyle. Ja nie szukam
    wrażeń i nie wypisuję głupot. Szukałam jedynie opinii ludzi, którzy
    coś niecoś wiedzą o skuteczności terapii takich ludzi. Na szczęście
    otrzymałam informację ze źródła i teraz już wiem coś na ten temat.
  • przystojny_marek 11.06.08, 23:34
    Dziewczyno, wszystko z Tobą w porządku. Uciekaj byle dalej, ratuj
    się, walcz o siebie, nie poddawaj się. Jako psycholog mówię Ci, że
    to w czym egzystujesz, jak żyjesz, niszczy Ciebie. Osoby, jak Twój
    partner w pierwszym względzie powinny zgłosić się na terapię
    znoszenia agresji. Ty, jako ofiara, czujesz się winna,
    współuczestniczącza, współuzależniona, ale pamiętaj- nie ma w tym
    Twojej winy. Ty jesteś ofiarą, Ty jesteś krzywdzona, nie jesteś
    winna. Nie zrobiłaś nic złego. Walcz o siebie. Nie poddawaj się!
  • shachar 12.06.08, 03:02
    dla mnie to nastepny trol wyciagajacy was na porady
    normalnie smiac sie chce, ta sama stylistyka codziennie i glupi by
    sie nie pokapowal, ale przymus radzenia jest silniejszy :)))
  • postolek 12.06.08, 08:34
    ja tak sobie wymyśliłam, że przy mężu szczęśliwa nie byłam, ale
    bywałam a teraz, gdy jestem sama, nie jestem szczęśliwa w ogóle.
    Wiem, że powinnam była dużo wcześniej odejść, ale łudziłam się, że
    każdy akt pzemocy był tym ostatnim a wsześniejsze traktowałam, jako
    incydentalne. Tak naprawdę, chyba nie do końca zdaję sobie sprawę z
    powagi całej tej sytuacji, bo z ust męża słyszałam, że to, co dzieje
    się w naszym domu jest standardem, że tak dzieje się w każdym domu
    tylko nie mówi się o tym na głos. Poza tym, za każdym razem, gdy
    próbowałam rozmawiać o naszej sytacji, usłyszałam, że z
    nudów ,,lasuje mi się we łbie i nie zajmuję się tym, czym powinnam,
    że się rozczulam io jestem pazerna na uczucia". A ja nie
    potrzebowałam aż tak wiele. Tylko, żeby w domu było równouprawnieni,
    miłość i szacunek. Tylko czsem dopominałam się, żeby zwrócił na mnie
    uwagę a przez większość czasu schodziłam mu z dziećmi z oczu. Nigdy
    nie przyzwalałam na to, aby źle traktował dzieci i psa. Reagowałam
    zawsze, ale wtedy zamykał drzwi od pokoju dzieci, od naszego pokoju
    i ....
    Wiem, że On potrzebuje tarapii, ja też. Może gdy będą pozytywne
    skutki w przypadku miom i Jego, może jednak warto dać kolejną
    szansę....?Na obecną chwilę 3 psychologów nakazało mi izolować od
    Niego dzieci i ja to robię mając świadomość, że jest to bezprawne.
    Sprawa karna jest w toku zbierania dowodów. On bardz nalega na
    spotkanie z synem.
  • shangri.la 12.06.08, 08:41
    Manipulanci często traktują dzieci jako kartę przetargową przeciw kobiecie,
    dlatego poradzono Ci ich izolację .
    Oczywiście, tak długo , jak będzie miał prawa rodzicielskie , Twoje zakazy są
    bezprawne, ale staraj się chronić dzieci, ponieważ będzie im usiłował zrobić
    "wodę z mózgu", co wpłynie destrukcyjnie na ich rozwój.
    Trzymaj sie dzielnie:)
    Pozdrawiam:)
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • encefalopatia 12.06.08, 09:23
    Ty naprawdę nadal wierzysz, że ten gnojek się zmieni? Nie no, aż mi się rzygać
    chce, jak to czytam.
    Pewnie, daj mu szanse, ale wcześniej oddaj dzieci pod opiekę ludzi zdrowych
    psychicznie, żeby mogły się rozwijać w spokoju. Póki co stworzyłaś im piekło,
    jakiego nawet najgorszemu wrogowi bym nie życzyła. A Ty się jeszcze
    zastanawiasz? I znając życie już znalazłaś wytłumaczenie na jego zachowanie. Pan
    i władca przecież miał prawo Was tak traktować, bo wracał z pracy zmęczony,
    sfrustrowany i to normalne, że się tak zachowywał...
    Nie działa tutaj zasada "nie mów nikomu, co się dzieje w domu", bo na szczęście
    większość domów nie zna przemocy.
    Normalnie brak mi słów...i mam nadzieję, że jeżeli wrócisz do tego ścierwa, to
    ktoś rozsądny złoży pozew o odebranie Wam praw rodzicielskich. Jeżeli Twoje
    dzieci będą w tym tkwiły, to wyrosną na takie samo gó.., jakim jest Twój
    chłop...o ile oczywiście wcześniej Was wszystkich nie pozabija.
  • ela82 12.06.08, 10:35
    Nie rozumiem kobiet, ktore z milosci do psychopaty pozwalaja
    krzywdzic swoje dzieci.
    I nic wiecej nie napisze, bo moglabym tylko zaczac bluzgac....
    --
    Kochaj mnie
  • m-i-l-v-a 12.06.08, 10:31

    > Sprawa karna jest w toku zbierania dowodów. On bardz nalega na
    > spotkanie z synem.

    W tej sprawie musisz sie uzbroic w cierpliwośc. Takie sprawy w
    polskich warunkach zwykle ciagna sie bardzo długo. Czasem mozesz się
    czuc podobnie jak tutaj, ze to Ty bedziesz atakowana, a nie Twoj
    oprawca, to wymaga naprawde wiele sił, dlatego dobrze, zeby ktos w
    tym momencie mocno Cie wspierał. Ja czasami miałam wrazenie, ze
    jestem zostawiona sama sobie. Prosba o interwencje policji czasem
    konczyła się pytaniem: "Czy on w tym momencie pania bije", Na moja
    odpowiedz, ze jeszcze nie, ale własnie dobija sie do mojego pokoju i
    wiem, ze tak sie to skonczy" padała odpowiedz: "prosze zadzwonio jak
    dojdzie do rekoczynow". Jak dochodziło do rekoczynow chciałam juz
    tylko, zeby szybko mnie zabił i zeby wreszcie miec juz to z głowy".
    W sadzie- majac dokumenty swiadczace o wielu aktach roznego typu
    przemocy, pan sedzia zaproponował mediację, a gdy sie na to nie
    zgodziłam zirytowany stwierdził; "to przedłuza sprawe co najwyzej o
    miesiąc, co pania urzadza jeden miesiac". Powiedziałam, ze to
    miesiac strachu o własne życie. Na to pan sedzia zirytowany juz na
    powaznie:"To co ja pani postawie w domu policjanta, zeby sie pani
    czuła bezpiecznie". Polska to kraj gdzie trudno walczy się o swoje
    prawa i czesto bedziesz sie czuc z tego powodu jak intruz. Trzymam
    za ciebie kciuki. Nie wracaj!
  • postolek 12.06.08, 11:26
    najgorsze jest to, że ja nie mam obdukcji...Niektórzy świadkowie,
    wycofują się z zenań, inni mówią na moją niekorzyść. To ja weszłam w
    Jego srodowisko, w którym się chował, nie on w moje. Na dodatek
    rozpuścił informację (choć może być ona prawdziwa), że Jego ojciec
    był w mafii i niektórzy mogą się tego obawiać...Usłyszałam, że jak
    mogą powiedzieć prawdę i zyć z nim na jego osiedlu...Mam
    zaświadczenia z CPK, że korzystałam z pomocy i z terapii
    małżeńskiej, kilka nagrań na telfonie komórkowym i zeznania mojego
    starszego syna. Sam,a policjanitka powiedziała, że widzi iż
    świadkowie kłamią, ale przecież siłą z nich prawdy nie wydobędzie.
    Mnie czas nie interesuje, jedynie sprawiedliwość i izolacja dzieci
    od Niego. Mąż złożył pozew o rozwód bez orzekania o winie. Bardzo mu
    na tym zależy i przez to zawieszono mi sprawę o alimenty i ustalenie
    miejsca pobytu dzieci przy mnie. Ja natomiast odroczę rozwód do
    momentu zakończenia postępowania karnego, o ile w ogóle nie umorzą
    sprawy z powodu słabych dowodów. Policji nie mogłam wezwać, ponieważ
    przez długi czas nie byłam tam zameldowana. Poza tym strasznie się
    bałam, że gdybym to zrobiła, mogłoby dojść do tragedii. Dziękuję za
    słowa wsparcia. Rozumiem krytykę internautów, ale ja starałam się
    robić wszytsko, naprawdę wszystko aby chronić dzieci. Łatwo się
    mówi, gdy kobieta nie ma dachu nad głową, nie pracuje i w nikim nie
    ma wsparcia. Baaardzo długo nikomu o niczym nie mówiłam. A gdy w
    końcu powiedziałam teściowej, usłyszałam: Córcia, nie możesz
    pozwolić sobie na to, aby Cię bił. Dała mi klucze do swego
    mieszkania na wypadek, gdyby działo się coś złego. Potem unikała
    rozmów na ten temat. Myślę, że ona sama się go boi isama też
    zwracała mu uwagę, że dzieci tak traktować nie może. Choć nigny ptzy
    niej ich nie bił. Przy niej ,,tylko" na nich krzyczał a o mnie
    mówił, że powinnam się cieszyć, że jeszcze nie skręcił mi karku....
  • m-i-l-v-a 12.06.08, 15:35
    postolek napisała:

    > najgorsze jest to, że ja nie mam obdukcji...Niektórzy świadkowie,
    > wycofują się z zenań, inni mówią na moją niekorzyść.
    Ja miałam tylko jeden wypis ze szpitala i na poczatku zgłosiłam tylko jednego
    swiadka. To sad decydowwał kogo jeszcze przesłuchac. Byłam w tej szczesliwej
    sytuacji, ze nawet swiadkowie meza jakos miedzy wierszami swiadczyli na moja
    korzysc. Chciałam bardzo uniknac przesłychiwania syna, ale on sam powiedział ,
    ze chce zeznawać.
    Sad na koniec stwierdził, ze dał wiare moim zeznaniom, a wypowiedzi swiadkow
    (zaden z nich oprocz syna nie był obecny podczas awantur), słuzyły tylko
    uwiarygodnieniu moich zeznan.
    Zapadł wyrok w zawieszeniu, przyznano kuratora.
    ja byłam oskarzycielem posiłkowym i zadawałam w sadzie takie pytania swiadkom
    meza, ze się pogubili i immowolnie wyszło, ze ich wypowiedzi sa ukartowane. Na
    dodatek dobitnie przemawaiły na moja korzysc.
    Jezeli mozesz zostan oskarzycielem posiłkowym. To Ci daje mozliwosc zadawania
    pytan i oskarzonemu i wszystkim swiadkom..... i nie dziw sie, ze czasem musisz
    udowadniac, ze nie jestes wiellbładem.

    > rozpuścił informację (choć może być ona prawdziwa), że Jego ojciec
    > był w mafii i niektórzy mogą się tego obawiać...

    Tym się nie przejmuj, sad nie daje wiary takim bzdurom. Moj maz twierdził, ze
    wszyscy policjanci, ktorzy interweniowali w trakcie awantur to moi
    kochankowie.... a i jeszcze moj pies, bo dbam o niego bardziej niz o meza.


    >Dziękuję za
    > słowa wsparcia. Rozumiem krytykę internautów, ale ja starałam się
    > robić wszytsko, naprawdę wszystko aby chronić dzieci. Łatwo się
    > mówi, gdy kobieta nie ma dachu nad głową, nie pracuje i w nikim nie
    > ma wsparcia.

    Ja Cie bardzo dobrze rozumiem, ale podobnie mysla pewnie tylko ci, ktorzy
    doswiadczyli przemocy.
    Niektorzy internauci napadaja na ciebie, bo na pewno nigdy w takiej sytuacji nie
    byli i wszystko widza w biało-czarnych barwach. W pewnym sensie rozumiem ich
    tylko dlatego, ze lezy im na sercu dobro dzieci. Uderzając w Ciebie mocno, chca
    Ci uswiadomić, zebyś o tym pamietała i nie wracała, jezeli juz raz udało ci sie
    odejsc. Szkoda mi jednak, ze tak sie dzieje, bo po głowie jak zwykle w polskich
    warunkach dostaje nie sprawca przemocy, tylko kobieta- zastraszona, zniewolona,
    zraniona, a więc ktoś kto powinien otrzymac pozytywne wsparcie i pomoc w
    wychodzeniu z matni, a nie wiadra pomyj na głowe.
    Gdyby ktos probował wychodzic z takiego bagna, wiedziałby doobrze, ze w polsce
    instytucje wcale się nie kwapia, aby jak najszybciel odizolowac takiego oprawce
    od swoich ofiar. To prawdziwa droga przez meke.
    Najbardziej tragiczne w tym wszystkim jest to, ze ja kiedys rowniez myslałam
    podobnie.
    Ja rowniez wyciagam pomocna dłon, gdybys chciała cos badziej szczegółowego to
    pisz na priv- nie lubie się tu uzewnętrzniac, ale taka była potrzeba chwili.
    Trzymam kciuki.
  • m-i-l-v-a 12.06.08, 17:25
    O tym jak "łatwo" wychodzi się w naszym kraju z takiej patologii napisałam
    kiedys na bezpieczenstwie kobiet w watku "jak się pozbyc meza". zachęcam do
    przeczytania wszystkich, ktorzy tak łatwo rzucaja tu obelgi i oskarzenia.
  • kurczak1 12.06.08, 11:30
    Przede wszystkim to nie jest miłość tylko uzależnienie. Ale ilez
    można znosić? A jak jest u ciebie z alkoholem?
  • postolek 12.06.08, 11:53
    u mnie w porządku, u męża różnie. Czasem tylko biorę persen na
    uspokojenie.
  • kurczak1 12.06.08, 12:13
    No to pamietaj: nie wolno Ci tak traktowac dzieci i ich narazac. Bo
    pojdziesz do wiezienia, w koncu znajdzie sie ktos litosciwy. To Ty
    za nie odpowiadasz. Jesli wrocisz do niego to recze ci, ze ktos
    wyladuje w wiezieniu (to optymistyczna wersja) albo na cmentarzu. ZI
    jeszcze jedno: Taka terapia trwa wiele lat. Nie łudx się. Ale jesli
    chcesz wrocic do niego, do razu oddaj dzieci do domu dziecka.
  • postolek 12.06.08, 12:18
    pomyśl proszę logicznie. Gdybym była taką matką, zapewne
    przyłączyłabym się do jego praktyk w sposobie traktowania i
    wychowywania dzieci. A ja, uciekłam. Pamiętam, jak dziś te samotne
    wieczory, gdy dzieci już spały i ja wreszcie miałam chwilę dla
    siebie. On siedział przy kpmpie, ja leżałam w łózku i po cichu
    midliłam się, żeby ktoś pomógł mie się wyrwać z tego bagna, bo sama
    nie dam rady...Rozumiesz, że skłócił mnie z rodzicami, moi znajomi w
    jego odczuciu robili mi wode z mózgu, więc najlepiej się z nimi nie
    spotykać a na osiedlu nie mam prawa nawiązywać znajomości, bo tu
    mieszkają same plociuchy i zaraz przypną mi łatkę, że jestem
    puszczalska. Na dodatek nie pracowałam, amieszkanie jest jego...
  • net79 12.06.08, 12:56
    Była na forum, fajna kobieta, która dość szybko uciekła od męża psychopaty nie
    wiem czy jeszcze jest, może napisz do niej, jak chcesz wyślę ci namiary na
    priva. Dziewczyna studiuje, radzi sobie i jest szczęśliwa. Ty mówisz, że z nim
    bywałaś, teraz nawet nie bywasz, tego musisz się nauczyć, nauczyć się czerpać
    radość z beztroski dzieci, ze spokoju, z braku ciągłego napięcia związanego z
    lękiem przed tym co robisz jak to robisz i czy oby znów nie będzie afery o nic...
    Uwierz mi dzieci cię znienawidzą jeśli się kiedyś złamiesz i nie będą szanować,
    a Ty szczęśliwa nigdy nie będziesz. Z dzieciakami jest tak, że choć ojciec kat i
    tak obwiniają matkę o to, że nie odeszła, że się poddała i pozwoliła złamać im
    życie i traktować się i ich w tak okrutny sposób... Twój starszy syn ma 14 lat
    to wiek w którym mózg dziecka tworzy mnóstwo połączeń nerwowych, to co się
    spaprało do 3 - go roku życia , teraz można spróbować naprawić. Trzymaj się
    dzielnie i walcz o szczęście, ale nie to złudne, chwilowe, ale prawdziwe,
    bezwarunkowe... Ty jesteś odpowiedzialna za siebie i za szczęście dzieci, chcesz
    brać dalej na siebie to cholerne niewymazywalne poczucie winy, za to, że
    przecież bez niego mogło się poukładać... Co zrobisz jeśli jego psychoza będzie
    postępować i weźmie twojego 4 taka i zacznie walić przy głośnej muzyce jego łbem
    o ścianę, co zrobisz jeśli on nigdy z pod tej ściany nie wstanie....Walcz
    kobieto, bo masz siły, zrobiłaś sporo teraz musisz zrobić jeszcze więcej i nie
    brać opcji powrotu do niego pod uwagę... jeśli jesteś z moich okolic mogę ci być
    podporą, buntownikiem, opiekunką dzieciom, ale do cholery walcz dalej!!! Znajdź
    w sobie silną, wartościową i ważną dla świata kobietę, pozwól dzieciom nauczyć
    się teju siły od Ciebie, a szczęście cię znajdzie, gwarantuję Ci to. Pokaż im,
    że można żyć inaczej i się nie poddawać, że do celu trzeba dążyć uparcie i że
    cel można osiągnąć... Twoim celem jest nie pozwolić się więcej szmacić, nie
    pozwolić niszczyć życia TWOIM NAJUKOCHAŃSZYM dzieciom
    , nauczyć się żyć w zgodzie ze sobą i znaleźć szczęście, nie szukaj go tam,
    gdzie wiesz, że na prawdę go nie ma,m że to słaba imitacja, bezwartościowy
    wypełniacz, chwilowe kłamstwo...
    --
    Psychotic, neurotic, but nice;)
    Córunia Adunia
  • postolek 12.06.08, 13:09
    baardzo dziękuję za te słowa. Są takie ciepłe i życzliwe, aż
    powodują łzy. Ja teraz, gdy wyprowadziłam się od męża, zauważyłam,
    że tyle życzliwości, co mam od obcych ludzi, od niego nie zaznałam
    nigdy! Właśnie przed chwolą dzwonił do mnie i powiedział, że jestem
    jego aniołem i że on nie bierze innej opcji pod uwage, jak te, że
    będziemy jeszcze razem. Mówi, że jesteśmy dla sibie stworzeni i
    jesli nie wrócę do Niego po terapii, nie mam pojęcia, jak wiele
    stracę. Wykrztusiłam z siebie, że to on nie wie, co
    stracił...Poproszę o namiary na priv do Ciebie i do tej dziewczyny,
    jesli nie jest to niektaktem z mojej strony.
  • net79 12.06.08, 13:35
    poszło...
    Gad zwyczajnie gra na Twoich uczuciach i to w kiepskim brazylijskim stylu, żeby
    osiągnąć swój cel, wie, że nie znajdzie szybko drugiej kobiety na której
    bezkarnie będzie mógł wyładowywać swoją nadpobudliwość, agresję i frustrację...
    niech se strzeli barnaka w łeb z tekstami jesteś moim Aniołem...
    --
    Psychotic, neurotic, but nice;)
    Córunia Adunia
  • net79 12.06.08, 13:53
    poszło, ale nie doszło, może wyślesz mi alternatywnego maila na mój adres
    gazetowy: net79@gazeta.pl
    --
    Psychotic, neurotic, but nice;)
    Córunia Adunia
  • postolek 12.06.08, 13:59
    już wysłałam z priva, dziękuję :). Byłoby mi miło, gdybyś też czasem
    się do mnie odezwała.
  • net79 12.06.08, 14:02
    pewnie:)
    --
    Psychotic, neurotic, but nice;)
    Córunia Adunia
  • triss_merigold6 12.06.08, 14:14
    Jeśli chcesz cokolwiek zmienić to nie wdawaj się w żadne rozmowy.
    Dzwoni? Nie odbierasz. Sms - kasujesz bez czytania. Nie pytasz co
    miał na myśli. Nie tłumaczysz, że już odeszłaś i dlaczego. Rozmowy
    tylko niepotrzebnie szarpią ci nerwy a facetowi dają pretekst do
    nękania.
    Jestem absolutnie pewna, że facet nie ma Ci nic dziekawego do
    powiedzenia i że jego deklaracje, słowa, obietnice są nic nie warte.
  • net79 12.06.08, 14:27
    I tu jestem zmuszona się z Tobą zgodzić:)

    --
    Psychotic, neurotic, but nice;)
    Córunia Adunia
  • katiusza133 07.02.09, 13:12
    Wszystko co piszesz powoduje u mnie wstrząs. Widac jaka jestes zastraszona. On bedzie sie imał wszystkiego, zeby tylko przekonać Cie do powrotu. Wydaje mi sie, że nie tylko jestes zastraszona, ale, że masz poczucie winy, moze sie myle,ale gdyby tak nie było jego słowa nie powodowały by u Ciebie takich reakcji. Nic mu nie jestes winna, patrz przed siebie i raz na zawsze pozegnaj sie z nadzieją, która każe Ci wierzyc w jego przemiane, chyba, ze chcesz sobie i swoim dzieciom zgotować piekło.
  • spinline 12.06.08, 19:33
    My tutaj ci doradzamy, piszemy, pocieszamy, a ja nie wiem, czy
    slusznie, ale mam uczucie, ze ty do niego wrocisz.

    Jestes jak sprezyna, ktora sie naciaga wyciaga i w blyskawicznym
    tepie kurczy do stanu poprzedniego.

    twoje zycie z tym czlowiekiem zaszlo za daleko. Przykladem niech
    bedzie drugie dziecko. Juz wiedzialas z kim masz doczynienia,
    jednak podjelas decyzje o drugim dziecku.

    Tego typu zwiazki, ktore sa burzliwe sa bardzo trudne w uleczeniu.

    Mimo, ze dla nas wszystkich tutaj piszacych taki facet, to czysta
    OBRZYDLIOWSC!!! To on nie jest jeszcze obrzydliowscia dla ciebie
    skoro tutaj piszesz i szukasz porady i masz tego typu rozsterki o
    ktorych wspominasz, typu "Moze sie zmieni,,,,".

    Wierz mi kobieto, ze dla wiekszosci kobiet tu piszacych twoj facet,
    z ktorym masz dzieci jest ohydny i wybitnie obrzydliwy.
    Obrzydliwoscia, ktorej nie da sie opisac.
    Znecac sie na kobieta, bic ponizac, bic dzieci, katowac bezbronne
    zwierze!!!

    Ten czlowiek przeszedl wszelkie granice normalnosci, to jest
    oblesny, pieniacy sie pies, z ktorym sypialas.
    To jak poszedl spac z wezem!
    Wez sie w garsc kobieto. Miej ambicje i honor kobiety i wiecej sie
    z tym obrzydliwcem, ani nie spotykaj, ani nie zadawaj!
    Kim Ty jestes skoro z takim parszywcem sie zadajesz?
    Poszukaj sobie normalnego faceta na poziomie, ktory bedzie ciebie i
    dziecie szanowaj i wiecej nie marnuj zycia na ta chora pluskwe.



    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • postolek 12.06.08, 22:07
    on jest moim drugim mężem...a zatem ojcem młodszego synka.Ok, bardzo
    wszystkim dziękuję. To ja mam problem i to ja zmarnowałam dziociom
    kawałek życia. Mam nadzieje, że jak modszy synek dorosnie,
    przedstawie mu dowody, dla których odeszłam od tatusia, wybaczy mi.
    Dziękuję za czas i uwagę, którą mi poświęciliście. Teraz sprawa jest
    jasna i klarowna.
  • spinline 12.06.08, 22:16
    Mam nadzieje, że jak modszy synek dorosnie,
    przedstawie mu dowody, dla których odeszłam od tatusia, wybaczy mi.
    ......................................................


    A co on ma do wybaczania? Ze zycie mu uratowalas odchodzac od
    psychopaty i sadysty, aby nie byl do ojca podobny?

    --
    hem.bredband.net/b120394/
  • szarylemur 12.06.08, 22:20
    'Mam nadzieje, że jak modszy synek dorosnie,
    przedstawie mu dowody, dla których odeszłam od tatusia, wybaczy mi. '
    nadzieja, dobra rzecz, czasem. w kazdym razie, raczej nie liczylabym na to, ze
    synek wybaczylby ci trwanie w zwiazku z ' tatusiem' jak komicznie nazywasz
    swojego meza/ oprawce, meczennico - hipokrytko
  • 18_lipcowa1 12.06.08, 21:57
    co ty robisz z tym psycholem???????
    powalilo Cie kobieto??????????
  • dzyndzolka 12.06.08, 22:43
    Postolek, błagam Cię na wszystko NIE WIERZ MU!!! NIE ZGADZAJ SIĘ WRACAĆ DO NIEGO!!!!
    Myśl ciągle o tym co on robił Twoim dzieciom. Jak Twoi synkowie się czuli.
    Przecież jeśli zostaniesz ze swoim mężem TWOI SYNOWIE WYROSNĄ NA TAKICH SAMYCH
    "mężczyzn" JAK TWÓJ MĄŻ.
    Nie pozwól na to. Postaraj się wytrzymać bez niego miesiąc. Po miesiącu na pewno
    będziesz myślała inaczej.
    Jezu, pewnie wszystkie dziewczyny Ci to wcześniej radziły, ale ja nawet nie
    przeczytałam całego wątku, taka jestem wzburzona tym co napisałaś.
    Błagam, dla dobra swoich dzieci - nie pozwól mu wrócić!!
    Błagam, normalnie się popłakałam jak czytałam Twojego posta.
    Postolek - on mógł ZABIĆ Twojego synka. A krzywdę psychiczną już im zrobił.
  • postolek 13.06.08, 08:17
    ja już 3 miesiące jestem bez niego i nie pozwalam na widywanie sie z
    dziećmi. Ja wiem, że to straszne, co napisałam. Gdybym to ja
    przeczytała tę historię, która mnie dotyczy, a napisałaby ją inna
    kobieta, też bym się zatrwozyła...Ale wiesz, to głupie, co teraz
    napiszę i nie zamierzam w żaden sposób go usprawiedliwiać, ale u nas
    bywało w domu cudownie. To nie tak, że robił to wszystko non stop.
    Bywało noramalnie nawet i 2, 3 miesiące. Widziałam, jak bardzo się
    starał, ale to staranie tak bardzo go wykańczało, że musiał ...no
    wiesz, co...Ja tak długo okłamywałam samą siebie, uciekałam od tego
    problemu, łudziłam się każdym dobrym dniem, że jest zwiastunem
    szczęścia...I tęsknię właśnie za tymi dobrymi i sporadycznie
    mającymi miejsce cudownymi chwilami. Najgorsze jest to, że im dłużej
    z nim nie mieszkam, tym bardziej wyperam to zło, którego
    doświadczaliśmy. Ale to jest tylko fragment naszego zycia, niestety.
    Gdy czytam to, co napisałam do prokuratury, płaczę. Nie sposób
    opisać wszystkiego, co było złe i nienormalne, bo tego było naprawdę
    dużo. Czsem sobie myślę, że wolałabym nie wiedzieć, że idzie na tę
    terapię. Wtedy nie zrobiłabym soie tej zapewne złudnej nadziei.
    Prawda jest chyba taka, że on powinien się drugi raz narodzić, bo
    problem ma przecież nie tylko z przemocą, ale chyba ze wszystkim.
  • denea 13.06.08, 10:10
    Zobacz, jak to wygląda z boku: przez 6 lat żyłaś z psychopatycznym
    sadystą, który znęcał się nad Twoim synem a potem także nad drugim,
    wspólnym dzieckiem. To, co opisujesz jest tak potworne, że ciarki
    mnie przechodzą, jak to czytam. Napisałaś, że masz nadzieję, że
    młodszego nie molestował - a co ze starszym ?!
    Czyli mamy wieloletnie cierpienie dzieci, Twoje także, przyznaję. I
    w tym wszystkim Ty się zastanawiasz, czy będziesz mogła do niego
    wrócić, bo przecież bywał miły i nie zawsze było źle !
    Uświadom sobie jedno: to nie jest i nigdy nie będzie człowiek, z
    którym da się normalnie żyć. On się nie wyleczy, on taki jest. I
    będzie. Sama piszesz, że te "normalne" chwile były jakby na siłę,
    męczyło go to. Wiesz dlaczego ? Bo udawał. Bo gdyby cały czas był
    taki, jak by chciał to zabawa dawno by się skończyła - albo dawno
    byś od niego odeszła, albo doszłoby do tragedii i czytalibyśmy o -
    nie daj Boże - Twoich dzieciach na każdym portalu.
    On gra, rozumiesz ? Wcześniej tez grał, i będzie grał nadal, a Ty po
    prostu NIE MOŻESZ traktować tego inaczej niż przedstawienie.
    Wykazałaś wielką siłę i dużo zrobiłaś, bardzo dobrze, że walczysz i
    szukasz pomocy. To podziwiam i trzymam kciuki.
    Ale musisz myśleć o dzieciach, one są w tym wszystkim kompletnie
    zdane na Ciebie i Twoją siłę, dlatego nie może Ci jej zabraknąć. Już
    zostały potwornie skrzywdzone, sama najlepiej wiesz, jak bardzo.
    Absolutnie nie masz prawa nawet zastanawiać się nad zafundowaniem im
    powtórki z rozrywki ! To chyba najważniejsza rzecz, o której musisz
    pamiętać, wbijać sobie do głowy, pisać na kartkach, rozmawiać z
    psychologiem.
    Przykro mi, ale Twoje wspomnienia to ściema. Nie polegaj na nich i
    nie daj się łudzić.
    A co do konkretów: masz pomoc ? Nie chodzi mi o wsparcie rodziny i
    znajomych, tego na szczęście chyba CI nie brakuje, ale co z pomocą
    formalną ? Może poszukaj kontaktu z organizacją, która zajmuje się
    takim sprawami ? Poczujesz się pewniej jeśli ktoś będzie mógł Ci
    poradzić, nie będziesz sama w tej walce.


    --
    "Dzieci niebite są mniej współczujące i bardziej histeryczne".
    Marek Jurek
  • postolek 13.06.08, 12:48
    to bardzo mądre, co napisałaś. Dziękuję, że nie są to kolejne baty
    na moją osobę, choć wiem, że należą mi się straszne cięgi za to
    wszytsko. Chodzę do psychologa (byłam 3 razy, ale grupa wsparcia
    zbiera się w godzinach mojej pracy a na terapię muszę niestety
    czekać nawet do 5 miesięcy. Obecna grupa właśnie się kończy. Robię
    wszystko, ale łapię się na tym, że nagle zaczynem płakać, jak np.;
    wczoraj na zebraniu u straszego syna. Siedziałam na akademii i
    zaczęłam szlochać. Chyba powinnam nad własną głupotą.....
  • m-i-l-v-a 13.06.08, 13:43
    postolek napisała:

    Dziękuję, że nie są to kolejne baty
    > na moją osobę, choć wiem, że należą mi się straszne cięgi za to
    > wszytsko.
    Postolku, to dobrze, ze nie kolejne ciegi, bo nic takiego Ci sie od
    nikogo nie nalezy. Swoja porcje, zyciowych ciegów juz dostałas. Mam
    nadzieje, ze (jak napisałam wczoraj )ciegi wynikaja tylko z troski o
    dzieci i to jest jakas okolicznosc łagodzaca dla osob, ktore Ci je
    zadaja. Sprawa prokuratorska w toku, wyrok (na pewno w
    zawieszeniu) zatrzyma przemoc, przynajmniej fizyczna, dlatego zycze
    ci szybkiego finału sprawy (gdyby jakas pomoc w tej sprawie, to
    rowniez jak napisałam juz wyzej- słuze. Ja juz przez to przeszłam.)
  • postolek 13.06.08, 14:33
    dziękuję MILVA na pewno będziemy w kontakcie. Dziś mam spokój od
    telefonów, sms-ów i maili. Tak jest dużo łatwiej :)
  • leda16 13.06.08, 20:29
    na terapię muszę niestety
    > czekać nawet do 5 miesięcy


    I po tej informacji przestałam Ci wierzyć. Na terapię w ogóle nie trzeba czekać. Każdy większy ZOZ zatrudnia psychologów na umowę-zlecenie a NFZ za te usługi płaci tak dobrze, że więcej jest chętnych do psychoterapii niż pacjentów.
    Pod wpływem krytyki Forumowiczów Twoje stanowisko dziwnie się zmienia - już rzekomo masz pracę, patrzysz na własne postępowanie niby to krytycznie, ale ani słowa nie piszesz co właściwie stało się z tym psem, co na temat ojczyma ( z którym było Ci tak cudownie) sądzi 14-to letni syn, czemu to zawzięcie walczyłaś o alimenty dla córki tego psychopaty a całkowicie ignorujesz potrzeby alimentacyjne Waszego dziecka? Z upodobaniem słuchasz telefonicznej gadki zwyrodniałego moralnie faceta, którego de facto - jak sama piszesz - ukradłaś innej kobiecie, a na temat alimentów nawet się nie zająkniesz. Zresztą w jego skruchę również trudno mi uwierzyć, bo skoro 6 lat walił w Ciebie jak w bęben, to musiał bezgranicznie Tobą pogardzać. Jest więc psychologiczną brednią jego rzekomo nagłe dla Ciebie uwielbienie zaledwie tylko drzwi z drugiej strony zamknęłaś i do Waszego dziecka, skoro zawsze miał węża w kieszeni jeśli chodziło o córkę, którą ma z b. żoną. Piszesz też, iż od 3 miesięcy nie zgadzasz się na kontakty DZIECI z ojcem... Jakich dzieci???!!! Przecież starszy syn nie jest jego dzieckiem! Co z JEGO ojcem?! Dlaczego te kontakty uniemożliwiałaś dotąd? Czy ze strachu, żeby syn nie pożalił się biologicznemu ojcu, ze jest przez Was maltretowany? Dając psychopacie zgodę na maltretowanie dziecka to jakbyś sama go maltretowała!!! Przed prawem odpowiadałabyś za nieudzielenie dziecku pomocy. Gdyby mój mąż choć raz tak potraktował nawet nie dziecko tylko psa - to prałabym po łbie tym, co miałabym pod ręką - wałkiem, patelnią, garnkiem. Ty gdzie wtedy rączki miałaś, na wakacjach? Teraz roisz, że psychopatę terapia zmieni - widać Twój rozum też daleko odbiegł od Ciebie. Ciekawe, ile jeszcze nakłamałaś...
  • postolek 13.06.08, 20:45
    ad. 1 do psychoploga mogę chodzić i chodzę
    ad.2 grupa wsparcia dla kobiet odbywa się w godzinach mojej pracy
    ad.3 do terapii nie mozna dołączyć wtedy, gdy grupa kończy roczne
    spotkania (dostałam jeszcze jeden adres, gdzie zadzwonię w
    poniedziałek)
    ad.4 pies ma się świetnie
    ad 5. m,ój
    syn Go nie cierpi
    ad 6 o alimenty nie muszę walczyć, bo płaci-byle jakie, ale płaci
    ad 7 nie odebrałam go innej kobiecie, nie żyli ze soboą od ponad 3
    lat (ona była mądrzejsza ode mnie)
    ad 8 przejęzyczenie po prosty, że z dziećmi, nie z dzieckiem
    (próbował podstępnie spotkać się z moim synem cazekając na niego pod
    szkoła)
    ad 9 ojciec mojego starszego syna nigdy nie miał utrudnianych
    kontaktów z dzieckiem
    ad 10 jeśli miał kategoryczny zakaz mowienia komukolwiek i cokolwiek
    na temat tego co dzieje się w domu pod groźbą nie dziw się, że nie
    mówił. Ale rodzina wyczuwała, że coś nie jest w porządku
    ad 11 ciekawe, jak byś Ty się broniła, gdyby powalił się swoim
    ciałem na Twoim, przydusił i unieruchomił? Mogłabys się bronić, jak?
    ad 12 NICZEGO TU NIE WYMYŚLIŁAM I NIKT NIE MUSI W TO WIERZYĆ. Na
    polcji złożone są wszelkoe dokumenty w formie pisemnej przez
    instytucje, które udzielały mi pomocy.
    Tyle, a jeśli posądzasz mnie o kłamstwo, może sama kłamiesz. Wiesz,
    tak właśnie robił mój mąż. Zarzucał mi to wszytsko, co sam robił.
  • friendii 13.06.08, 15:01
    powinnas wrócić do męża, żeby ci dobrze przylutował w zęby - tylko -
    proszę - zostaw dzieci i psa pod opieka jakiejś dorosłej, dojrzałej
    osoby.
  • 18_lipcowa1 13.06.08, 19:23
    Gdybym wiedziala kim jestes i gdzie mieszkac to sama bym was
    zakablowala. Czaisz kretynko?

    Powinni zabrac wam dzieci i umiescic w zdrowej rodzinie.
    Jemu za znecanie sie, Tobie za 'nicnierobienie', czyli wspoludzial w
    znecaniu.
  • postolek 13.06.08, 20:33
    ja C nie ubliżam, więc i Ty nie masz takiego prawa! Moderator
    powiniwn dać Ci bana! Nie po to napisałam list swojego życia, żeby
    ktoś taki jak Ty, kot atakuje...W takie pyskówku wdaj się proszę z
    takim kimś jak Ty.
  • m-i-l-v-a 13.06.08, 20:52
    postolek napisała:

    Postolku, nie emocjonuj sie, nie warto. Podobnie chyba jak ty mam wrazenie, ze w
    cywilizowanym kraju w XXI wieku niektorzy byliby w stanie ukamienowac Cie w imie
    wyzszych racji (obrony praw dziecka). A czy nie byłoby prosciej pomoc wyjsc
    matce z patologii, w ktorej utkneła nie z własnej winy, aby dzieci mogły być
    wychowywane przez biologiczna matke, kochajaca swoje dzieci. Dla niektorych
    chyba nie, bo to wymagałoby juz jakiegoś zachodu, pokrzyczec łatwiej.
    Nie wchodz juz tutaj albo słuchaj wypowiedzi tych, ktorym w jakims sensie sie
    udało, bo oni Cie naprawde rozumieja. I trzymaj się, bo obawiam się, ze Twoja
    prosba o pomoc i jej efekty moga cie wepchnać w dołek.
  • 18_lipcowa1 14.06.08, 09:49
    m-i-l-v-a napisała:

    > postolek napisała:
    >
    > Postolku, nie emocjonuj sie, nie warto. Podobnie chyba jak ty mam
    wrazenie, ze
    > w
    > cywilizowanym kraju w XXI wieku niektorzy byliby w stanie
    ukamienowac Cie w imi
    > e
    > wyzszych racji (obrony praw dziecka). A czy nie byłoby prosciej
    pomoc wyjsc
    > matce z patologii, w ktorej utkneła nie z własnej winy, aby dzieci
    mogły być
    > wychowywane przez biologiczna matke, kochajaca swoje dzieci. Dla
    niektorych
    > chyba nie, bo to wymagałoby juz jakiegoś zachodu, pokrzyczec
    łatwiej.
    > Nie wchodz juz tutaj albo słuchaj wypowiedzi tych, ktorym w jakims
    sensie sie
    > udało, bo oni Cie naprawde rozumieja. I trzymaj się, bo obawiam
    się, ze Twoja
    > prosba o pomoc i jej efekty moga cie wepchnać w dołek.




    Powiedz mi jaka pomoc ma tu sens kiedy ona pisze ze go kocha. KOCHA
    rozumiesz?????????
    Zwierze, kocha zwierze, bo inaczej go nie nazwe.
  • leda16 14.06.08, 09:11
    O dziewuszko, jak Ty tak agresywnie potrafisz się odgryzać na sprawiedliwie oceniające Twoje plugawe postępowanie wobec dzieci posty, to nie kłam, że przez 6 lat nie wiedziałaś jak się drzwi do prokuratora i do lekarza po obdukcję otwierają :))). Zakazałaś dziecku mówić, co się dzieje w mieszkaniu psychopaty, który był taki "cudowny" co? Nauczyciele też nie wiedzieli, tylko Ty wiedziałaś jak Ci "cudownie" patrzeć na maltretowane dzieci zwłaszcza, jak Cię "ciałem przyciskał" :))). Idź psychopatko konfabulować gdzie indziej zamiast tu bohaterkę strugać, która "uciekła" z cudzego mieszkania od cudzego męża i ojca. I tylko o alimenty na dziecko, ktoremu rozwaliła rodzinę zawzięcie "walczyła". Dziecko psychopaty oddaj do normalnej rodziny, starszego syna biologicznemu ojcu, a sama lataj po psychologach i szukaj szczęścia.
  • 18_lipcowa1 14.06.08, 09:48
    postolek napisała:

    > ja C nie ubliżam, więc i Ty nie masz takiego prawa! Moderator
    > powiniwn dać Ci bana! Nie po to napisałam list swojego życia, żeby
    > ktoś taki jak Ty, kot atakuje...W takie pyskówku wdaj się proszę z
    > takim kimś jak Ty.


    Jestes toksyczna i dysfunkcyjna matka. Tak samo maltretujesz swoje
    dzieci jak twoj maz psychol. Nie masz za grosz instynku ochrony
    swojego potomstwa, pozwalasz by doswiadczaly traumy. On uzywa
    przemocy, rozumiesz??????????? To jest zakazane i zle.
    Rozumiesz?????????????? Trzeba od niego uciekac. Rozumiesz????????
    To ze Ty dostajesz oklep to pol biedy, nie zal mi Cie, widocznie
    lubisz ale szkoda mi twoich dzieci.
    Masz meza psychola rozumiesz? On powinien sie silowac z takimi jak
    on ,a jak lubi bic pieski to proponuje mu rotwillera.
    Postaraj sie by wiecej dzieci go nie widzialy.
    No mowie,zaluje ze nie wiem kim jestes bo bym juz zawiadomila
    policje, prokurature i sama Matke Boska.

    Nie pisz mi ze go nadal kochasz bo w takich momentach zycze Ci by
    bijac Cie - zabil , wtedy twoje dzieci trafilby do domu dziecka, a
    potem do adopcji- oba wyjscia sa dla nich o niebo lepsze niz zycie z
    Wami jako rodzicami.
  • koru7 11.02.09, 23:44
    Jezu....

    Ludzie...

    Czy wy sobie zdajecie sprawę co tu się zaczęło dziać?!
    Kobieta napisała chyba najgorszy list jaki w życiu czytałam. nawet nie przeczytałam go do końca,bo nie potrafiłlam, ale pierwsza połowa mi wystarczyła.

    Posłuchajcie, kązdy zdrowy na umyśle człowiek, 15latka jak i 50laetnia matka i żona ma ochotę w tym momencie napisać, ptrząśnij się głupia kobieto, uciekaj od tego frajera jak najdalej a najlepiej idź i go zadźgaj nożem do smarowania masła za to co zrobił tobie, twoim dzieciom, psu itd..
    Ja sama jestem silną osobowością i mam takie myśli, aż mnie wku...enie bierze, jak czytam takie rzeczy, mam ochotę napisać , że jesteś głupia Postolek, że w ogóle dopuściłaś do takie sytuacji, że w ogóle pozwoliłaś mu siebie lekko popchnąć, nie wspominając juz o tych wszystkich okropnosciach później...

    ALE

    Ale nie napiszę tego wszystkiego. Ludzie opamiętajcie się, miejcie litośc dla tej kobiety! Czy wy piszecie odpowiedzi na jej post po to żeby pomóc, czy po to żeby zmieszać ją z błotem?! To normalne,że Będzie teraz pisała, że nadal go kocha że jest w stanie mu wybaczyć, że wierzy że się zmieni, bo na tym polega miłość! Nie bronię tu nikogo, faktycznie Postolek swoim zachowaniem skrzywdziła swoje dzieci także, ale w takich sytuacjach nie da się tego uniknąć i do cholery zejdźcie z niej! Czy pochwalacie takie zachowanie czy uważacie że jest godne pożałowania i kobieta powinna iść się powiesić, burknijcie sobie coś pod nosem, trzepnijcie monitor, pieprznijcie w klawiature ale na Boga nie piszecie tu tych swoich obelg czy "swojego zdania mocnymi słowami". To jest dramat życiowy i założę się że 90% kobiet które twierdzą, że głupia baba jest naiwna i że one zrobiłyby NA PEWNO inaczej są w błędzie!

    Nikt nie wie jak zareagowałby w sytuacji zagrożenia swojego życia i swoich dzieci w obliczu ogromnej miłości i wielu lat spędzonych z mężczyzną swoich marzeń... To są silne przeżycia i proszę, nie obrażajcie się tu - obojętnie kto zaczął. To się zamieniło w jakiś wymienianie się argumentów kto jest mądrzejszy życiowo a kto jest ofiarą losu, a przeciez nie o to tutaj chodzi! KU...! To jest tak ciężki przypadek że wielu psychologów nie daje sobie z tym rady.

    Więc, proszę bądźmy dorośli (dorosłe) i zrozummy tragedię jaka się dzieje, a nie bądzmy jeden od drugiego mądrzejszy...

    Pozdrawiam.
  • mona.blue 13.06.08, 20:36
    Potrzebna Ci jest porządna pomoc psychologiczna - terapia
    współuzależnienia i grupa ofiar przemocy (inaczej zwana grupą kobiet
    sukcesu :)) - jeżeli jesteś z Warszawy to polecam przychodnię na
    Ursynowie, na Zamiany.

    Ja w prawdzie zetknęłam się prawie wyłącznie z przemocą psychiczną,
    ale wiem jak trudno się wydobyć z takiego związku, jak silne może
    być uzależnienie od sprawcy przemocy, co dla kogoś, kto tego nie
    przeżył wydaje się skrajną głupotą.

    Możesz też skorzystać z grup wsparcia Al-Anon - przy wielu
    kościołach i nie tylko spotykają się regularnie grupy kobiet,
    których mężowie (czy inne bliskie osoby) piją.'

    Koniecznie korzystaj z terapii i nie przerywaj jej, żeby nie wiem co.

    Mi się udało, ja już się wydostałam ze związku pełnego przemocy i
    czuję się wreszcie wolna, bezpieczna i spokojna.
  • postolek 13.06.08, 20:47
    Dostałam kilka adresów, ale wiekszość z nich to dla
    współuzależninych od mężów alkoholików. Dziś dostałam jeszcze jeden
    i w poniedziałek tam zadzwonie. Tak bardzo bym chciała, już tam iść.
    Dziękuję.
  • mona.blue 13.06.08, 20:51
    Ta grupa przeciw przemocy nie jest tylko dla żon alkoholików.
  • wredzioszek 13.06.08, 22:51
    aha, jeszcze jedno.gdyby naszła Cie ochota na powroty to zrozum ze wracasz do
    własnego KATA i KATA swoich dzieci. moze to Cie powstrzyma. to co piszesz o
    swoich odczuciach jest chyba dosc typowe dla wielu kobiet ktore doswiadczaly
    przemocy.dlatego potrzebny Ci ktos kto wyjasni Ci dlaczego tak reagujesz na
    agresora.ściskam i trzymam kciuki za Twoje powodzenie.
  • friendii 13.06.08, 22:38
    Terapię będzie można uznać za udaną, kiedy autorka wątku pojmie, że
    nie jest taką biedną, niewinną ofiarą - jak się jej wydaje (ona to
    anioł nekany przez męża demona, gdyby demon się zmienił na lepsze ,
    świat stałby się idealny).
    Kiedy zrozumie, że sama kształtuje swój los i jest odpowiedzialna za
    wybór takiego męża i sześć lat wspólnego pożycia. A także za
    tragiczny los jej dzieci.
    Kiedy uzna, że może warto wziąć się za siebie, znaleźć pracę, stać
    się samodzielną, a nie marzyć, że terapia zmieni mężą w ideał i
    wreszcie będzie OK.
    Czasem obrażanie się na świat jest łatwiejsze i wygodniejsze niż
    ciężka praca nad sobą
  • wredzioszek 13.06.08, 22:43
    jestem pelna podziwu ze odeszlas od tego czlowieka! nie daj sie oszukac .on
    placze bo wie ze bedzie musial placic alimenty, tlumaczyc sie prokuratorom itp.
    to co piszesz jest przerazajace.nie wracaj do niego.takie jest moje
    zdanie.koniecznie szukaj profesjonalnego (i nie tylko ) wsparcia.ja nie wierze
    by czlowiek ktory tlucze psa, jest okrutny wobec dzieci i zony, mogl tak nagle
    odzyskac normalnosc.strzez sie go. to patologia. czy on sie przejmowal gdy byl
    tak agresywny? wiec nie martw sie.zatroszcz sie o siebie i swoje dzieci.
    pamietaj ze spokoj Twoich dzieci jest najwazniejszy.zycze Ci bys znalazla
    wsparcie a Twoje dzieci i Ty byście mogli zyc w spokoju jaki sie Wam nalezy.
  • mari-is 13.06.08, 23:35
    Ja rozumiem, że Ty widziałaś jakieś dobre strony Waszego życia,
    byłaś w końcu dorosła, miałaś "kompletną rodzinę", nadzieję na
    lepsze momenty i pamięć o dobrych chwilach. Jakby nie patrzeć,
    normalne oczekiwania. Przez te x lat Twojego życia na pewno zdarzały
    się miłe, szczęśliwe chwile.

    Niestety Twoje dzieci nie mają nic. Zupełnie nic. Wyjdą w dorosłe
    życie z bagażem dzieciństwa które było horrorem. One nie będą miały
    nadzieji na lepsze jutro, bo po prostu nie znają takiego stanu.

    Ty korzystasz z błogosławieństwa wybiórczej pamięci, która wymazuje
    to co było złe. Podejrzewam, że Twoje dzieci będą pamiętać tylko to
    co złe, a pamięć o ew. spokojnych momentach zgubi się pod strachem
    który pernamentnie przeżywały. W porównaniu ze swoimi dziećmi jesteś
    w bardzo szczęśliwej sytuacji. Przed Tobą wiele lat i szans na
    ułożenie sobie życia. Im już dzieciństwa nikt nie zwróci. Jak
    myślisz ile jeszcze lat Twój syn będzie przy Tobie? Do 16-18 roku
    życia?. Mówisz, że ojczyma nienawidzi, sprawdzałaś co czuje do
    Ciebie?. I kiedy zacznie się mścić za lata przeżyte w strachu o
    Was.
  • veromoda 29.06.08, 21:03
    Postolek, ja byłam w takim związku tylko dwa lata, ale byłam. Nie
    poszło to tak daleko, jak u ciebie, ale miało szansę. Dziś nadziwić
    się nie mogę, bo byłam i jestem niezależną, ambitną, inteligentną
    kobietą. Ale spirala przemocy wciąga, nawet nie wiesz kiedy. Na
    szczęście moja odporność była znacznie mniejsza niż twoja i "szybko"
    było tak źle, że wiedziałam tylko - mam dwa wyjścia. Odejść albo
    umrzeć. Z rozpaczy albo dzięki niemu. I też miałam dziecko, nie
    jego - z najwyższym wstydem i rozpaczą to piszę. Poczucie winy, że
    mu zafundowałam taki epizod (wszyscy razem mieszkaliśmy może 6
    miesięcy) nęka mnie do dziś.
    Zachowywałam się irracjonalnie, mam ochotę się zapaść pod ziemię.
    Wielogodzinne dyskusje przez telefon po moim pierwszym odejściu,
    wkrecanie się, płacz, szarpanie sobie nerwów, strach i nadzieja.

    Wiem, dlaczego wspominasz dobre chwile. To klasyczne "miesiące
    miodowe" pomiędzy falami przemocy.
    Są trzy typowe fazy: narastanie, kulminacja i miesiąc miodowy.
    Rozpoznajesz to? Właśnie dzięki miesiącowi miodowemu w tym tkwisz.
    To uzależnia.
    Przemoc (ORAZ FAKT, ŻE Z NIM ZOSTAJESZ) powoduje dalsze obniżanie
    samooceny i jesteś bardziej podatna na jego manipulacje. Ja
    przerobiłam chyba ze trzy jego odwyki, każdy z nadzieją. On ci
    wmawia, że to przez ciebie tak się zachowujesz, że zdradzasz,
    denerwujesz go, jesteś idiotką, ty stajesz się winna.

    Błagam Cię - otwórz oczy. Długa droga przed Tobą, ale obudź się! On
    się nigdy nie zmieni. Dość ci już krzywd wyrządził, Twoje dzieci
    przeszły za dużo. Walcz o nie i o siebie, proszę. Nie poddawaj się.

    PS. Na jego wężowe obietnice jest jedna, jedyna metoda. Nie daj się
    zastraszyć. Nie odpowiadaj. Nie odpisuj na sms-y, odkładaj
    słuchawkę. Nie nawiązuj kontaktu. Wzywaj policję, krzycz,
    zawiadamiaj rodzinę. Nie słuchaj. Nie wdawaj się w dyskusje. To się
    uda. Jemu nie zależy na was, tak jak myślisz. Odpuści w końcu.
  • postolek 27.09.08, 21:59
    Witam ponownie po ponad 3 miesiąciach. Dzis przeczytała po raz
    kolejny to, co napisała, jak również Wasze opinie. Patrzę na to juz
    nieco inaczej. Chodzę do psychologa na terapię indywidualną, dużo
    czytam fachowej literatury i małymi krokami ide do przodu.
    Wasze opinie, niejednokrotnie bardzo bruatlne i szczere do bólu dały
    mi wiele do myślenia. Ja chwytałam się każdej deski ratunku, aby nie
    ulec jego łzom i błaganiu o powrót. Mało tego, kilka razy gdy mnie
    nachodził i nekał stracił nad soba panowanie i wychodziło szydło z
    worka oraz szczerość jego intencji. Przestała odbierać telefony,
    unikłam kontaktów i spotkań mimo, że był i jeszcze bywa strasznie
    natrętny.
    Sprawa rozwodowa w toku, wysyła na mnie paszkwile do sądu i urobił 2
    świadków (zresztą ślubnych świadków) aby zeznawali przeciwko mnie po
    czym przyjeżdźa, płacze, slamle i przysyła ama-y z wyznaniami
    miłości. Nie umiałam czytać jego zachowań. To, co dla innych było
    ewidentną manipulacja mojej osoby, ja odczytywałam, jako szczere
    chęcie do zmiany postepowania, wyznania miłości...Trafiłam na
    prywatne forum od przemocy w rodzinie i tam zyskałam i zyskuję
    fachową pomoc i wsparcie. Dziś wiem też, że takiego problemu nie
    zrozumie nikt, kto czegos takiego w życiu nie doswiadczył. To może
    zrozumiec jedynie ofiara psychopaty. Ktoś, kto doświadczył tego co
    ja i moje dzieci. Dlatego przełykam czasem wręcz niezmiernie wrogie
    w stosunku do mojej osoby komentarze. Zła nie jestem, liczyłam się z
    różnymi opiniami. Kilka osób przeżyło to, co ja. Niektóre same sie
    do tego przyznały inne mozna poznać po tonie wypowidzi.
    Napisałam dziś po raz kolejny, bo pomyslałam, że należą Wam sie
    wyjasnienia i słowo, co u nas dalej. Moja historia wywołała myślę
    dość ożywiona dyskusję stąd moje wyjasnienia po takim czasie.
    Sprawa w prokuraturze chyba juz też niebawem się zakończy a rozwód
    nieprędko. Niestety. Mąż poszedł na terapię, chodził do psychologa.
    Nie wiem czy chodzi dalej, bo już mnie to nie interesuje. To, co
    wyprawia obecnie jest dla mnie jednoznaczą opinią. Nigdy nas nie
    kochał, nie kocha i nie pokocha. To tyle. Dziekuję i przepraszam za
    nieco długa wiadomość.
    pozdrawiam.
  • elielieli 27.09.08, 22:24
    Nie przejmuja sie tym teatrzykiem i swiadkami. Jego prfil jest
    jasny i jednoznacznie zcharakteryzowany. Zadnemu rzecznikowi w
    sadzie nigdy nie przyjdzie na mysl ze to co on mowi zawiera jakas
    czastke prawdy. To niestety tak utarty model, ze czsami wydaje sie
    ze tylko twarze kobiet sie zmieniaja, bo to co opowiadaja o mezach
    psycholach to ta sama smutnie powtarzajaca sie historia.
    Co do terapii meza-nikomu sie nie odmawia prawa do terapii, nawet
    mordercom w wiezieniu, ale to nie znaczy ze ty masz wymazac to co
    bylo w przeszlosci!!!To tylko taki gest humanitarny w jego
    kierunku, bo tacy goscie rzadko sie zmieniaja.
    jak przebiega twoja terapia? czy udalo ci sie juz kogos znalezc kto
    cie dobrze traktuje, kogos komu na tobie zalezy?jak wyglada swiat
    bez kajdanow?
  • elielieli 27.09.08, 22:25
    profil
  • postolek 28.09.08, 09:14
    mój świat bez kajdanów? Trudne pytanie, ale już dostrzegam różnice w
    życiu obecnym a tym sprzed 6 miesięcy. Poszukuję siebie sprzed 7 lat
    i na razie mam takie przebłyski, które dają mi dużo szczęścia. Nie
    moge się doczekać, kiedy odnajde własną tożsamość. Zaczynam poza tym
    przypominać sobie kwestie, które wypierałam ze swojej świadomości,
    aby móc żyć i radzić sobie w chwilach stresu. Większość kwestii
    dociera do mnie z opóźnionym zapłonem, ale dociera.
    Moja terapia odbywa się raz w tydodniu i unaocznia mi pewne schematy
    i działania, logicznie tłumaczy kwestie mojego zachoania, jak
    również zachowania mojego jeszcze mężą. Szerko otwieram oczy ze
    zdumienia, jak bardzo błędnie tłumaczyłam sobie zachowania męża,
    żeby przetrwać w stresie i łagodzić sytuacje. Jak miło mi jest, gdy
    widzę, że ludzie mnie lubią i szanują.Że więcej dobrych słów i
    szczerych chęci pomocy i zrozumienia mam od obcych (nie wspomnę
    oczywiście o rodzinie i przyjaciołach)aniżeli od męża. Nie czuję
    pogardy, krytyki i wrogości. I to jest cudne! Przestaję się wreszcie
    paniecznie spieszyć, cieszę się z drobnych rzeczy. Doceniam mocno
    fakt, że mogę sama wybrać prezent dla przyjaciółki którego nie muszę
    się wstydzić i nie słyszę za plecami, że jestem ,,poj...em" który
    obcym pacha w ,,du...ę". Mogę bez przykrych konsekwencji kupić
    dzieciom ładny ciuch, zabrać ich do kina a na obiad pojść czasem do
    restauracji. Teraz widzę, że to są recy normalne w zdrowych
    związkach a w moim związku, jeśli sporadycznie się zdarzały, dawały
    mi szczęcie. Czyli szczęściem było to, co dniem powszednim u
    normalnych ludzi. Nie jestem już tak znerwicowana, ale bardzo
    nerwowo reaguję na każdy ruch z estrony męża. Tak naprawdę mogę
    spodziewać się po nim wszystkiego co najgorsze, rzeczy, których ja
    nie potrafię nawet sobie wyobrazić. mam jszcze napady lęku i pracuję
    nad pozbyciem się strachu. Chcę nabrać pewności siebie.
    Nie mam na razie nikogo i nie jestem jeszcze na to gotowa. Ale
    zauważam, że mimo tej mojej wiszącej ,,du...y" i piersi (jak to
    mawiał mąż)wzbudzam zainteresowanie u płci przeciwnej. Czuję się
    atrakcyjna i nie mam wyrzutów sumienia, że robię sobie domowe SPA
    przez godzinę. Fajnie jest móc dbać o siebie bez słów krytyki i
    strachu o kolejne pretensje.
    Dzieci odżywają a ja cieszę się z każdej chwili spędzonej razem z
    nimi. Mogę przed snem powygłupiać się z nimi, poprzytulać a nie
    tylko położyć i dlaej do obowiązków bo ,,Pan" prosi o nalanie piwa.
    Nad wieloma kwestiami muszę jeszcze popracować i wie, że wymaga to
    czasu.
    A strach mnie nie opuszcza. Mąż jest świetnym manipulantem i boję
    się, że w sądzie mu uwierzą, zwłaszcza, że przecież zyskał dzięki
    własnym umiejętnościom 2 świadków, którzy przecież oferowali mi
    swoją pomoc w sytuacjach kryzysowych, którzy płakali razem ze mną,
    którzy mi współczuli i obiecali pomoc. A teraz? A teraz trzymaja
    jego stronę.
  • elielieli 28.09.08, 09:51
    Kochanie, w sadzie NIKT mu nie uwierzy. Wszyscy ludzie ktorzy
    pracuja w sadzie rodzinnym na studiach a pozniej na szkoleniach
    przerabiaja trudny i bolesny temat meltretowania kobiet i dzieci
    przez facetow. Twoj psychopata niczego sam nie wymyslil. To natura
    obdarzyla go zbednymi ilosciami testosteronu, rodzina go nie
    wychowala a w spoleczenstwie nie znalazl roli (bo jej nie szukal)
    ktora pozwolilaby mu inaczej rozladowac energie. Do tego dolozymy
    spora doze jednoznacznego sadyzmu i mamy "krola wladce" ktory
    wymaga uleglosci tych, ktorzy sa od niego zalezni ( w twoim
    przypadku -emocjonalnie, ale niektore kobiety sa tez zalezne
    ekonomicznie i znacznie trudniej im o tym myslec, bo kiedy straca
    meza, wydaje im sie ze ich dzieci zaplaca ekonomiczne koszty).
    czesto slysze, ze kobiety ktore znalazly sie w tej sytuacji same
    maja jakis pattern w psychice co by jakowo je pchal w objecia
    takich osobnikow. Cos pomiedzy masochizmem a niedorozwojem . Tak
    jak tu na forum widzielismy polaly sie komplementy od idiotek po
    inne a kilka osob w duchu myslala ze czesc winy jest twoja.
    Moze komus to sie nie podoba, ale wiem z doswiadczenia ze w takiej
    sytuacji moze znalezc sie KAZDA nawet bardzo silna kobieta. To
    sytuacja sprawia ze stajesz sie bezwolna.Silniejsze kobiety
    wychodza z tego wczesniej, slabsze troche pozniej, albo bardzo
    pozno. I wcale nie znaczy ze kobiety, ktore z tego wyjsc nie
    potrafily sa patologiczne. Nie podoba mi sie to
    okreslenie "wspoluzaleznione" Uwazam ze jest nietrafne, mylace i
    krzywdzace dla wiekszosci osob.
    To pozycja spoleczna kobiety i jej zupelnie szcegolna funkcja
    biologiczna (jedyny ssak, ktory pielegnuje swoje malenstwa przez
    conajmniej 18 lat) sprawia ze w niektorych okresach zycia mezczyzna
    moze miec taki potworny wplyw na kobiete i zniszczyc ja zupelnie.
    Oczywiscie, kazdy ma jakies nieprzerobione tematy z dziecinstwa i w
    kazdym kryje sie jakas slabosc, ale powtarzam, nie patrz na to jak
    na sprawe osobista, tzn. dotyczca TYLKO ciebie i twojej sytuacji.
    Teraz bedzie potrzebna ci terapia, ale i to slowo jest mylace.
    Teraz bedziesz potrzebowala osoby, ktora pomoze odbudowac ci
    zaufanie do mezczyzn i milosc do samej siebie.Osoby, ktora
    wyciagnie do ciebie reke i wyprowadzi z przekletego kregu. Kiedy
    poczujesz sie juz obiema nogami na wolnosci (po rozwodzie) leki i
    nerwica znika.
  • postolek 28.09.08, 10:20
    elielieli-bardzo dziękuję za słowa otuchy. Skoro jesteś przekonana,
    że w sądzie pracują kompetentne osoby znające taki proble, jak mój,
    na pewno masz rację. Zresztą ja nie kwestionuję umiejętności tych
    osób, ale tyle, co się słyszy na te tematy, ma sie mieszane
    odczucia. Powiem tak. Mąż złożył pozew o rozwód 2 miesiące po mojej
    ucieszcze w nadzieii, że mnie tym skłoni do powrotu. Pozew napisał
    bez orzekania winy. Ja jednak złożyłam wszystkie dokumenty i
    nagrania świadczące, że jednak wina leży po jego stronie. Na
    rozprawie prosił o odroczenie sprawy na 12 miesięcy (tyle trwa jego
    terapia), potem chciał to wycofać. Ja nie zgodziłam się ani na
    mediacje, ani na odroczenie sprawy, ani też na wycofanie pozwu.
    Sędzina w trakcie rozprawy musiała go przywoływać do porządku.
    Agresywny nie był, ale swoim zachowaniem chciał wywołać na mnie
    presję. Po rozprawie był niepocieszony i wywołał we mnie wyrzuty
    sumienia słowami, że on chciał to ratować a ja pozostałam nieugieta.
    Po miesiącu złożył do sądu paszkwila, gdzie całą winą obarczył mnie,
    przypisał mnie te wszystkie zarzuty, które ja opisałam w odpowiedzi
    na pozew. Długo nie mogłam do siebie dojść po tym oczernieniu i
    zrzuceniu całej winy na mnie. Kolejny cios, to osoby, które rzekomo
    były po mojej stronie przeszły na jego stronę. To skomlikowane
    relacje. Podważył zeznania mojego strszego syna nie znając ich
    treści. Podważył dosłownie wszystko, co napisałam! A ja napisałam
    prawdę i tylko prawdy będę się trzymała. Nie posunę się do takich
    kroków, jakie on podejmuje: manipulowanie świadkami, pisanie
    nieprawdy i bezzasadne ocernianie. Ten koszmar długo pewnie będzie
    jeszcze trwał. Nękał mnie w pracy, w domu, śleził mnie a teraz
    pokazuje wszem i wobec, jakim kochającym jest tatusiem nachodząc
    synka w przedszkolu. A przecież od urodzenia traktował go, jak
    przdmiot i przeszkodę. Przekrzykiwał, bił, szarpał, popychał, rzucał
    nim i baaaardzo wulgarnie się do niego odzywał. No i jeszcze brak
    zahamowań moralnych....Starszego syna też nękał telefonicznie,
    przyjeżdzał pod szkołę pod byle pretekstem starając wywrzeć na nim
    presję, aby mnie nakłonił do powrotu. Potrafił męczyć go przez
    telefon ponad 2 godziny. Teraz jest na etapie jeżdźenia i dzwonienia
    do przedszkola. Na pokaz zawsze (prawie zawsze) był dobrym mężem i
    ojcem. Za zamkniętymi drzwiami pokazywał prawdziwe swe oblicze.
    Byłam potoczona jego znajomymo, bo przecież z moimi straciliśmy
    przez niego kontakt a Ci ludzie, choć wiedzą jaki jest naprwdę, nie
    zeznją przeciwko niemu. Stąd moje obawy i rozterki. Wiem, że Ci jego
    znajomi maja o nim zdanie podobne do mojego, bo czasem się do mnie
    odzywaja, ale swiadczyć przeciwko niemu nie będą. Mam kilku
    swiadków, ale nie mam pojęcie, co zeznaja jego świadkowie.
    Bardzo bhym chciała, aby sprawiedliwość zwyciężyła i ludzie, któryz
    będę o tym decydować, będą mieli naprawdę doświadczenie w pracy z
    takimi osobnikami, jakim jest jeszcze mój mąż.
  • elielieli 28.09.08, 10:40
    1.Twoj maz popelnil bardzo ciezkie przestepstwo molestowania
    seksualnego syna. Czym mniejsze dziecko tym wiekszy wyrok. Samo
    pokazywanie dziecku filmow porno jest molestowaniem.
    2. Twoj starszy syn jest niepelnoletni, jako taki nie mozna na
    podstawie jego zeznan orzekac o prawdzie, jego zeznania zbierane sa
    tylko zeby badac zbieznosc zeznan, twoich i meza, a takze ocenic
    jaki uszczerbek poniosl syn w tej sytuacji i w jakim stopniu jest
    on wykorzystywany przez meza przeciwko tobie.
    3. oczywiscie ze podwaza bo boi sie odpowiedzialnosci karnej. To
    nie tylko sprawa o rozwod, sedzina moze wystapic tez o
    postepowanie karne, twoj adwokat tez.
    4. nie masz obdukcji ale wszyscy troje, ty z dziecmi macie
    uszczerbki na zdrowiu (nerwica) i przez 7 lat nie mieliscie
    normalnego zycia, za to tez jest kara.
    5. Mozesz wystapic o zadoscuczynienie szkod moralnych, psychicznych
    pomnozonych przez okres 7 lat i o utrzymanie ciebie. A to dla niego
    ruina finansowa i zero przyszlych zwiazkow, bo nie bedzie juz
    takiej glupiej co na biedaka poleci.
    Wchodz do Sadu jak do najlepszego miejsca na swiecie gdzie moze
    wylezc cala prawda o tym idiocie.Jesli bedziesz miala calkowite
    zaufanie do sedziny, to ona tez odczuje ze jestes wiarygodnym
    czlowiekiem i twoje zeznania sa prawdziwe.
    Natomiast radze ci poszukac jakiejs organizacji, ktora pomaga
    kobietom w kwestiach technicznych, tzn. potrzebny ci jest dobry
    (tzn. taki ktory sie zna na molestowaniu) adwokat i rzeczoznawca.
    W tym momencie sprawy prawne sa najwazniejsze. Od tego jaki
    bedziesz miala wyrok, bedzie tez zalezalo jak potoczy sie twoja
    terapia i powrot do zdrowia. kiedy sad orzeknie na twoja
    korzysc,zdobedziesz to czego do tej pory nie mialas: obiektywne
    orzeczenie ze to WSZYSTKO JEGO WINA i musi za to zaplacic.
  • leda16 28.09.08, 12:12
    Nie śledziłam całego wątku, ale widzę elielieli, że znowu piszesz głupoty wynikające z ignorancji.
    Po pierwsze - Dziecko nie może być świadkiem w Sądzie Rodzinnym, lecz wyłącznie w Sądzie Karnym i to TYLKO WTEDY - jeżeli było świadkiem bądź ofiarą przestępstwa.
    2. Dziecko musi być przesłuchane w obecności biegłego psychologa, który równocześnie orzeka o wiarygodnosci jego zeznań.
    3. Wniosek o ściganie męża za molestowanie seks.dziecka nie składa sędzia przy okazji sprawy rozwodowej, tylko matka w prokuraturze. Inaczej jest to traktowane jako dopuszczalna linia obrony pozwanej.
    4. Na wszystkie podane w pozwach o rozwód stwierdzenia muszą istnieć DOWODY - obdukcje, zaświadczenia lekarskie, historie choroby, zeznania. świadków DOROSŁYCH. Nie ma tak, że sędzia automatycznie "wierzy kobiecie" , jak bałamutnie informuję Cię elielieli. Oczywiście, są to informacje, które najbardziej Ci w tych okolicznościach pasują, niestety, wszystko musisz UDOWODNIĆ.
    5. Nie ma prostego związku między maltretowaniem a nerwicą i żaden biegły psychiatra ani psycholog niczego takiego przed sądem nie stwierdzi.
    6. NIE MOŻESZ wystąpić o zadośćuczynienie moralne itp. Musisz w tym celu wnieść pozew do sądu cywilnego. Sąd niczego nie orzeka ponad roszczenie!!! Tu roszczeniem jest rozwód.
    7. MOŻESZ JEDYNIE wystąpić o zabezpieczenie powództwa oraz alimenty wsteczne na dzieci do 3 lata w tył, jezeli znowu:UDOWODNISZ, że przez 3 lata w ogóle nie partycypował w kosztach utrzymania dzieci. W żadnym sądzie nie wygrasz niczego "na gębę", jak Cię głupio zapewnia elielieli.
    8. O alimenty dla siebie mozesz wystąpić jedynie wtedy, gdy rozwód zostanie orzeczony z winy męża. W żadnym innym wypadku a zwłaszcza w sytuacji, gdy z powództwem o rozwód wystąpiłaś pierwsza.
    9.Zawsze doceniaj swego przeciwnika, nie licz na to, że jest "idiotą", głupszym od Ciebie, bo przy takiej postawie zrobi Cię na szaro ani się nie obejrzysz. Jego adwokat idiotą na pewno nie jest ;).
    Pozostałe stwierdzenia domorosłej "psycholog" o "adwokacie, który zna się na molestowaniu","rzeczoznawcy od molestowania seksualnego" (ha, ha, ha) sędzinie, której powinnaś "ufać" są takimi piramidalnymi bredniami, że szkoda słów na ich temat.
  • elielieli 28.09.08, 12:23
    Wiec:
    1.zeznania nieletniego dziecka nawet jesli okazuje sie ono
    wiarygodnym swiadkiem nigdy nie sa wliczane do orzekania jaka jest
    prawda i kto ma racje, tylko czy rodzice mowia o tej samej sytuacji.
    2. Nie radzilam zalatwiania nic na gebe tylko odwrotnie poradzilam
    pomoc fachowa i techniczna, bardziej prawna niz psychologiczna,
    biorac pod uwage ze to forum o psychologii, dalam do zrozumienia ze
    w tym momencie nie nalezy lekcewazyc procedury postepowania
    prawnego.Nie ukrywam tez ze nie jestem adwokatem, wiec do niego
    odsylam.
    3."osoby maltretowane nerwicy nie maja", no pewnie, oznaczaja sie
    dobrym samopoczuciem. Z daleka sie nauczylas je rozpoznawac.
    3. Sedzia moze sprawe przekazac do prokuratury. KAZDY kto pracuje
    na publicznym stanowisku i dowie sie o molestowaniu dzieci jest
    zobowiazany przez prawo zawiadomic prokurature, nawet ty.
  • leda16 28.09.08, 20:46
    elielieli napisała:

    > Wiec:
    > 1.zeznania nieletniego dziecka nawet jesli okazuje sie ono
    > wiarygodnym swiadkiem nigdy nie sa wliczane do orzekania

    Znowu bzdura. Wiarygodne zeznania dziecka jako poszkodowanego są PODSTAWĄ orzekania w sprawie karnej.


    > 2. Nie radzilam zalatwiania nic na gebe tylko odwrotnie poradzilam
    > pomoc fachowa i techniczna,

    Owszem, usiłowałaś utwierdzić autorkę wątku w przeświadczeniu, że sędzina jej uwierzy bez obiektywnych dowodów, ponieważ odbyła szkolenie w zakresie maltretowania kobiet ;).



    > biorac pod uwage ze to forum o psychologii,

    Owszem, dlatego Twoje stwierdzenia na temat psychologicznych aspektów sytuacji dziecka jako świadka przed sądem, dowodzą ignorancji w zakresie psychologii.


    .Nie ukrywam tez ze nie jestem adwokatem, wiec do niego
    > odsylam.

    A podobno na tej psychologii nawet prawa się uczyłaś...:). Szkoda, że nie o roli psychologa w procesie karnym, cywilnym, orzekaniu o poczytalności sprawcy, wiarygodności zeznań nieletnich itp. rzeczach, które kończąc psychologię powinnaś mieć w małym palcu.

    > 3."osoby maltretowane nerwicy nie maja",

    Tylko, że ja napisałam coś zupełnie innego: " Nie ma prostego związku między maltretowaniem a nerwicą". Oznacza to,że etiologia nerwicy jest wieloczynnikowa. Na nerwicę cierpi również mnóstwo kobiet, które nigdy nie były maltretowane. I vice versa - nie zawsze maltretowanie skutkuje nerwicą.

    no pewnie, oznaczaja sie
    > dobrym samopoczuciem.

    Czyżbyś twierdziła, że złe samopoczucie to już nerwica?

    > 3. Sedzia moze sprawe przekazac do prokuratury. KAZDY kto pracuje
    > na publicznym stanowisku i dowie sie o molestowaniu dzieci jest
    > zobowiazany przez prawo zawiadomic prokurature, nawet ty.

    Znowu bzdura tyle, że bardziej logicznej natury. Ale spróbuj lecieć do prokuratury z plotką. Zobaczysz jak się to dla Ciebie skończy ;)
    Myślę, że postolek i wiele innych byłoby Ci dozgonnie wdzięczne, gdybyś podała psychologiczne kryteria odrózniania dobrego adwokata od złego. Niestety, nawet tego nie potrafisz domorosły "psychologu". Więc Ci pomogę: dobry adwokat to taki, który sypia z sędzią ;). A na poważnie, w sprawie rozwodowej i o molestowanie seksualne dziecka szkoda pieniędzy na adwokata, bo płacenie tym pasożytom, którym na rozprawie czasami nawet pyska nie chce się otworzyć, to okradanie własnych dzieci. Sądy są nieprzewidywalne. W razie przegranej płaci się również za adwokata zwycięzcy. Tutaj przegraną będzie już orzeczenie rozwodu z obpólnej winy. Postolek czytać umie, więc lektura KRiO w zupełności wystarczy.
    Twoja naiwność neofity elielieli jest rozczulająca, ale z doświadczenia wiem, że sędzina a i prokurator rozczuleni nie będą, słuchając, jak dorosła baba spokojnie patrzyła jak kochany mężuś puszcza dzieciakowi film pornograficzny, 6 lat wszystkie dzieci katuje, i nie reagowała, bo się bała, że skopie jej d..ę. Co więcej, na początku wątku pisała; "ja strasznie go kocham mimo wszystko....i myślę
    sobie, że może po terapii, za rok, albo późńiej warto byłoby
    spróbować?"


    roznica pomiedzy toba a mna jest taka, ze kiedy ja
    odpowiadam, to majac na uwadze stan emocjonalny autorki

    Możliwe. Emocjonalnie to Ona jest po prostu chwiejna, ale utwierdzanie kogoś w hurraoptymiźmie zamiast podkreślania realiów źle się moze skończyć.
  • elielieli 29.09.08, 22:11
    Blagam, ochlon i najpierw przeczytaj watek, bo dalej brniesz...
    elielieli napisała:

    > Wiec:
    > 1.zeznania nieletniego dziecka nawet jesli okazuje sie ono
    > wiarygodnym swiadkiem nigdy nie sa wliczane do orzekania

    Znowu bzdura. Wiarygodne zeznania dziecka jako poszkodowanego są
    PODSTAWĄ orzekania w sprawie karnej."

    Z watku nie wynika jasno w jakiej sprawie dziecko zeznawalo,
    zeznawal STARSZY syn, wiec wydaje mi sie ze jako swiadek a nie
    ofiara przestepstwa.


  • elielieli 28.09.08, 12:29
    "Pozostałe stwierdzenia domorosłej "psycholog" o "adwokacie, który
    zna się na molestowaniu","rzeczoznawcy od molestowania seksualnego"
    (ha, ha, ha) sędzinie, której powinnaś "ufać" są takimi
    piramidalnymi bredniami, że szkoda słów na ich temat".
    Sprawa maltretowania kobiet i dzieci wybuchla w Europie ( a
    wczesniej w USA) jak bomba. Okazalo sie ze w kazdej szerokosci
    geograficznej bez wzgledu na pozycje spoleczna rodziny, kobiety
    przezywaja to samo pieklo.Obecnie kazdy kto pracuje w sadzie
    rodzinnym przechodzi szkolenia na ten temat. Nie mowilam wcale o
    jakims automatycznym wywodzeniu samo przez sie tylko o potrzebe
    pomocy dobrego adwokata.Moja wypowiedz miala na celu podtrzymanie
    wiary w to ze to co robi jest sluszne a towarzyszacy temu strach i
    watpliwosci sa bardziej niz normalne.

  • elielieli 28.09.08, 12:42
    leda, roznica pomiedzy toba a mna jest taka, ze kiedy ja
    odpowiadam, to majac na uwadze stan emocjonalny autorki i
    ogrzniczam sie do watku psychologicznego, czyli tego na czym sie
    najlepiej znam, reszte zostawiam adwokatom. Ty zas odpowiadasz z
    podrecznikiem w reku, ale nawet nie potrafisz dobrze zinterpretowac
    tego co tam jest napisane i zastosowac do danej sytuacji. No ale
    jak miala bys to zrobic, skoro postow nie czytasz?
  • elielieli 28.09.08, 12:46
    "8. O alimenty dla siebie mozesz wystąpić jedynie wtedy, gdy rozwód
    zostanie orzeczony z winy męża. W żadnym innym wypadku a zwłaszcza
    w sytuacji, gdy z powództwem o rozwód wystąpiłaś pierwsza."

    Ona wlasnie wystapila o rozwod z winy meza i stad cale te obawy. A
    zrobila to po tym jak maz wystapil wczesniej o rozwod ugodowy.
    Najpierw przeczytaj watek a pozniej poprzepisuj odpowiedni rozdzial
    kodeksu
  • postolek 28.09.08, 14:21
    elielieli, bardzo Ci dziękuję, bo naprawdę przeczytałaś chyba cały
    mój wątek z wpisami wszystkich forumowiczów. Podzielam Twoją opinię
    nt. przedmówcy, który kompletnie nie zna psychiki osób, które
    przeżyły coś takiego jak ja i wiele innych kobiet. Problem jest
    bardziej złożony i nie należy wszystkich sprowadzać do jednego:
    skoro tyle lat w tym zyła, musi to lubić! Bzdura, ale co poniektóre
    osoby z mojego otoczenie do niedawna też tak sądziły. Dopiero
    stosowny artykuł, który podsunęłam im do przeczytania, nieco
    rozjaśniły im umysł.
    To, co piszesz ma w sobie sens i wiele zrozumienia za co bardzo
    dziękuję. Naturalnie dowody i świadków mam, autentyczne i
    autentycznych. Co mnie jedynie martwi, do jakiego kłamstwa i do
    jakiej manipulacji mąż sam się posunie i ustawi rzekomych świadków.
    Tego nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić. Tak samo nie mogę
    pojąć jednej rzeczy. A mianowice wobec innych zawsze mocny był ,,w
    gębie" pogadał, pogroził, ale nic nie robił. Mnie nie dość, że
    zastrasza, to dodatkowo swe gadanie przemienia w czyn. Nie mogę
    pojąć, czemu walczy akurat ze mną! czemu swej pierwszej żonie tak
    łatwo odpuścił, a mnie nie chce.
  • m-i-l-v-a 28.09.08, 14:34
    Cieszę się Postolku, że jesteś na dobrej drodze... uda się... trzymam kciuki...
  • postolek 28.09.08, 14:41
    dziękuję m-i-l-v-a. Myślałam o Tobie ostatnio i miałam nawet
    napisać. dziękuję za pomoc :)
  • elielieli 28.09.08, 14:55
    "Nie mogę
    > pojąć, czemu walczy akurat ze mną! czemu swej pierwszej żonie tak
    > łatwo odpuścił, a mnie nie chce".

    Uwazaj, za tym zdaniem kryje sie pulapka. Wciaz gdzies jeszcze
    robisz sama ze soba rozliczenia w stylu,"ale chyba on KIEDYS mnie
    kochal?, moze kochal mnie Bardziej niz swoja pierwssza zone?
    To jest szukanie sensu w tych strasznych 7 latach: odrobiny swiatla
    w ciemnosci. W okrucienstwie nie ma sensu. Nie znajdziesz go.
    natomiast mysle ze bardzo szybko znajdziesz mezczyzne ktory cie
    pokocha i z dnia na dzien bedziesz potrafila znalezc inny odcien i
    coraz to inny sens milosci i bycia z drugim czlowiekiem.

    "Nie mogę pojąć, czemu walczy akurat ze mną!"
    Nastepne zdanie -pulapka. Doszukujesz sie jakiegos wyjatkowego
    zwiazku pomiedzy wami "no bo moze nawet jezeli pozniej bylo zle, to
    jednak jest w tym jakies przeznaczenie, moze to ten jedyny, nawet
    jesli nie najlepszy. Moze bardziej ze mna walczy bo jest bardziej
    ze mna zwiazany?"

    Nie sadze, mysle ze najlatwiej jest walczyc z osobami slabszymi i
    zaleznymi od niego (nie wiem czy z pierwsza zona mial 2 dzieci).

    "czemu swej pierwszej żonie tak łatwo odpuścił, a mnie nie chce".
    ty sie jeszcze boisz panicznie opuszczenia, ale wiedz ze kazdy sie
    go w mniejszym lub wiekszym stopniu boi. To silna emocja, a wiec
    nie idzie w parze z logika, a wrecz przeciwnie, moze byc wbrew
    logice. Jesli on przez tyle lat byl osobowoscia dominujaca a ciebie
    tylko niszczyl, wiec teraz gdy zostaniesz sama (mam nadzieje -na
    chwile) to ci sie wydalje ze juz nawet to zludzenie tej sily i
    stabilnosci, ktore on stwarzal przez to ciagle dominowani-
    ostatecznie runie. A jak runie to potem juz tylko przepasc, bo
    ciebie przeciez juz nie ma; zniszczyl cie.
    Ale dobre wiadomosci sa: ty jestes. Odzyjesz jak drzewo na wiosne.
    Nawet jesli trudno o tym myslec. Tak sie stanie.
    Nowa terapie wykorzystuj na przeciaganie szali na twoja strone,
    buduj nowa siebie, bo dotychczas nie mialas okazji istniec.Pamiec o
    przeszlosci i o nim po jakims czasie i dobrej terapi poprostu nie
    beda pasowaly do tego samego albumu ze zdjeciami. Te

    "
  • leda16 29.09.08, 07:27
    postolek napisała:

    > Witam ponownie po ponad 3 miesiąciach. Dzis przeczytała po raz
    > kolejny to, co napisała, jak również Wasze opinie. Patrzę na to juz
    > nieco inaczej. Chodzę do psychologa na terapię indywidualną, dużo
    > czytam fachowej literatury i małymi krokami ide do przodu.

    Czyli gdzie konkretnie idziesz? Z sadystą już przecież zerwałaś więc jaki masz cel, nie wrócić do niego?

    > Wasze opinie, niejednokrotnie bardzo bruatlne


    Och, nie bądź śmieszna. Zapewne nie tak brutalne jak jego pięści ładowane w w dzieci.

    . Ja chwytałam się każdej deski ratunku, aby nie
    > ulec jego łzom i błaganiu o powrót.


    Jednak natura ciągnie wilka do lasu. Gdybyś rzeczywiście była osobą o prawidłowych normach MORALNYCH, łzy dzieci byłyby dla Ciebie najlepszym hamulcem przed powrotem w ramiona sadysty. A jednak to widać za mało, bo skoro "ratować Cię" przed życiem z sadystą trzeba, nic nie dały terapie ani fachowe książeczki; chętnie na czworakach byś do niego gnała z powrotem. Dlaczego, nie powiedział Ci tego psycholog?


    Mało tego, kilka razy gdy mnie
    > nachodził i nekał stracił nad soba panowanie i wychodziło szydło z
    > worka oraz szczerość jego intencji. Przestała odbierać telefony,
    > unikłam kontaktów i spotkań mimo, że był i jeszcze bywa strasznie
    > natrętny.
    > Sprawa rozwodowa w toku, wysyła na mnie paszkwile do sądu i urobił 2
    > świadków (zresztą ślubnych świadków) aby zeznawali przeciwko mnie po
    > czym przyjeżdźa, płacze, slamle i przysyła ama-y z wyznaniami
    > miłości. Nie umiałam czytać jego zachowań. To, co dla innych było
    > ewidentną manipulacja mojej osoby, ja odczytywałam, jako szczere
    > chęcie do zmiany postepowania, wyznania miłości...


    Wiesz co, może skończysz z tą obłudą i przestaniesz robić z siebie idiotkę. Facet 6 lat Cię obtłukiwał, w Twoje dzieci walił jak w bębny a Ty nam tu pierdzielisz, że czytać zapomniałaś, dowodem miłości to bylo dla Ciebie :))). Intencje zmuszania dziecka do oglądnia filmów pornograficznych też "nieczytelne" były, bo we wtórny analfabetyzm moralny wpadłaś,co?! A może Ty po prostu nigdy nie nauczyłaś się odróżniać dobra od zła?! Nadal nie umiesz, skoro szukasz "desek ratunku" przed ponownym wepchnięciem dzieci w piekło :(


    Dziś wiem też, że takiego problemu nie
    > zrozumie nikt, kto czegos takiego w życiu nie doswiadczył. To może
    > zrozumiec jedynie ofiara psychopaty.Ktoś, kto doświadczył tego co
    > ja i moje dzieci.


    A cóż tu jest do rozumienia? Przez 6 lat zgotowałaś dzieciom piekło, bo CHCIAŁAŚ. Więc zachowuj się wreszcie jak dorosła,odpowiedzialna matka, zamiast histerycznie nawijać czego to Ty nie przeżyłaś na własne życzenie i zwalać winę na niego, zamiast na siebie. Na co czekałaś gdy po raz pierwszy położył piąchę na malutkim dziecku zwyrodniała kobieto, na powtórkę z rozrywki, na miłość?!


    . Dlatego przełykam czasem wręcz niezmiernie wrogie
    > w stosunku do mojej osoby komentarze. Zła nie jestem,


    Pewnie to też uznasz za wrogość zamiast za prawdę. Bo bronisz się rękami i nogami przed dopuszczeniem prawdy do swojej świadomości.


    Zła nie jestem,

    Przez 6 lat byłaś. Nagle wydobrzałaś? To skąd to ciągłe rozczulanie się nad sobą, psycholog Ci nie powiedział?



    Szkoda, że nie potrafiłaś z nich skorzystać. Nadal otwierasz drzwi sadyście, wysłuchujesz skamlań i beków, szukasz "desek" przed powrotem.


    > Sprawa w prokuraturze chyba juz też niebawem się zakończy


    A co załatwiłaś w prokuraturze i o co wniosłaś? Jakoś nie wydaje mi się, że o molestowanie seksualne syna, bo po cóż moralnego zwyrodnialca posyłać na 12 lat za kratki, może psycholog po paru miesiącach go naprawi tak, jak naprawił Ciebie... A może o zakaz zbliżania się do Ciebie i dzieci? Ale gdzieżby...to tak przyjemnie roić o powrocie :))).


  • elielieli 29.09.08, 16:01
    leda, nie wiem co zbliza sie blizej dna:twoj poziom profesionalny
    czy moralny. W kazdym razie kulejesz na obydwie nogi.
    Chce ci tylko powiedziec ze nie wiadomo jak to sie dzieje, ale
    ogroooomna ilosc kobiet ma takie zasrane zycie. Tylko bardzo
    niewiele z nich przelamuje strach i wstyd zeby szukac pomocy.
    Wiec jak juz to zrobila, to ty stul ten pysk
  • leda16 29.09.08, 22:10
    elielieli napisała:

    > leda, nie wiem co zbliza sie blizej dna:twoj poziom profesionalny
    > czy moralny. W kazdym razie kulejesz na obydwie nogi.

    Znów prezentujesz rozumowanie stuprocentowej kobiety, bo ja nigdzie, w żadnej swojej wypowiedzi nie pretenduję do poziomu profesjonalistki z zakresu psychologii. Przypominam, że to właśnie Ty przedstawiłaś się na tym Forum jako dyplomowany psycholog na II roku specjalizacji z psychologii klinicznej. Od tej pory ja nic innego nie robię, tylko ośmieszam Twój niestety wyimaginowany profesjonalizm, bo bardzo mnie to bawi :). Co do mojego poziomu moralnego - jestem ciekawa jakichś rzeczowych, psychologicznie profesjonalnych argumentów. Skoro ich nie podałaś, widać mentalnie Cię na nie nie stać.


    > Chce ci tylko powiedziec ze nie wiadomo jak to sie dzieje, ale
    > ogroooomna ilosc kobiet ma takie zasrane zycie.


    Wiadomo, jak się to dzieje. Dzieje się to na ich wyraźne życzenie. Np. postolek dorobiła się już dwojga dzieci, każde z innym. Napisała, że jeszcze co prawda nie myśli o nowym "związku", ale to "jeszcze" zabrzmiało b.niepokojąco. Ciekawe na którym dziecku poprzestanie - czwartym, piątym? Z dumą pisze, że dla innych facetów jej ciało jest atrakcyjne, biust interesujący i na tym opiera swoje nadszarpnięte poczucie kobiecej wartości. Na tym, jak wygląda w oczach facetów zamiast na swojej godności i moralności. Normalna matka życie odda za swoje dzieci. Podstolek za swoje dzieci nie oddałaby nawet garści kudłów wydartych ze łba sadysty, rozwalonej tłuczkiem do mięsa kasety z filmem pornograficznym demonstrowanym dziecku, swojej egocentrycznej potrzeby miłości! To jest dopiero przerażający poziom degeneracji moralnej matki - 6 lat patrzeć na cierpienie własnych dzieci. I jeszcze jedno - starszy syn miał od Niej KATEGORYCZNY ZAKAZ MÓWIENIA KOMUKOLWIEK CO SIĘ DZIEJE W DOMU, jak go ojczym katuje i pornografią raczy, bo wąż taki cudowny był w chwilach dobrego humoru. I nuż dziecko swoją gadaniną tą "cudowność" jej zniszczy. Doprawdy, suka ma więcej oddania dla swoich szczeniąt.


    Tylko bardzo
    > niewiele z nich przelamuje strach i wstyd zeby szukac pomocy.


    W kuluarach sądowych krąży takie powiedzenie: "Normalna sprawa, on ją bił, ona się wstydziła" Tak to sądy szanują tego typu "rewelacje" Bała się i wstydziła również mamuśka dzieci składowanych w beczce po kapuście. ALE ZABIJAĆ SIĘ NIE WSTYDZIŁA.


    > Wiec jak juz to zrobila, to ty stul ten pysk


    To jest najwyższy poziom profesjonalnej psychologicznej argumentacji jaki potrafisz zastosować?
  • elielieli 29.09.08, 22:24
    Podejrzewam ze jestes facetem i nie chce mi sie z toba gadac, bo to
    w takim przypadku BEZUZYTECZNE:
    Odpowiem na ten durny post tylko dlatego ze moze przeczyta go
    autorka.
    Bezdusznym zwierzeciem jestes ty. Paragonujesz ja do osoby ktora
    zabila dzieci. Palnij ty sie kaseta porno w ten pusty leb.
    Powiem ci tylko ze tzw. NORMALNYCH rodzinach jest TAK SAMO albo
    czsami gorzej i NIKT O TYM NIGDY SIE NIE DOWIADUJE. Bo KULTURA
    spoleczenstwa w tych sprawach jest taka jak twoja, tzn. zadna.
    Wiec kiedy kobieta wystepuje do sadu i do prokuratury jest zawsze
    ryzyko ze jakis samiec ja tak oceni. I tego wlasnie bala sie
    autorka postu i TYLKO dlatego wmawialam jej zeby miala zaufanie
    (nie do tego zeby nie przedstrawiala dowodow).
    Powiem ci wiecej. Tu gdzie ja mieszkam i gdzie konczylam studia to
    oskarzony o takie przestepstwa ma przedstawiac dowody i przechodzic
    badania w celu wykluczenia ze tak nie bylo. Ofiary takich sytuacji
    sie chroni.
    Ale jezeli ludzie w polskiej sprawiedliwosci maja taka mentalnosc
    jak ty...to nie zazdroszcze.
  • postolek 30.09.08, 08:09
    nie będe komentowała postów ledy, bo kipi z nich żółć. Ja napisałam
    do tych, którzy zrozumieli moja sytuację i udzielili kilku cennych
    wskazówek.
    Wg. mnie leda ma problem głęboko schowany, który odreagowuje na
    innych. Błąd, ale to jej problem, ja ma problem i robię wszystko,
    aby sobie z nim poradzić nie kosztem żadnej osoby. Leda czyta
    wyrywkowo i wolałabym, aby nie zabierała głosu w tej sprawie, ale
    cóż. Forum jest otwarte, więc niech pcha sie tam, gdzie jej nie chcą.
    K woli wyjaśnienia, mój strszy syn zeznawała w sprawie karnej jako
    ofiara i swiadek. Przesłuchanie odbyło sie w pokoju przyjaznym z
    wszystkimi wymogami i pod opieka fachowców.
    Nie będę sie więcej tłumaczyć, bo sprawa dla mnie jest trudna.
    Cieszę się z małych sukcesów, które każdego dnia oddalaja dzieci i
    mnie od tego koszmaru w ktorym tkwiliśmy. Wiem, że dla jednych to
    jest nic, to i tak za mało. Ale ja pokonuje to z wielkim wysiłkiem a
    każdy dzień jest sukcesem, bo poza tym co miało miejsce.
  • malakas 30.09.08, 08:48
    He, he..."nie bede komentowac", "leda ma problem" etc. Klasyka!
    Ty juz nie masz problemu oczywiscie, poklepano Cie po plecach i
    dodano otuchy. Uwalniajac tym samym od wzięcia jakiejkolwiek
    odpowiedzialności i koniecznej autorefleksji. No to wiedz, ze
    zaniedlugo znowu "padniesz ofiarą"
  • shangri.la 30.09.08, 09:02
    I jakim prawem śmiesz mówić o "braku odpowiedzialności" osoby, która walczy o
    życie swoje i dzieci?
    A co do "ofiary" to ty akurat jesteś ofiarą doskonałą, więc milcz zanim leda
    zniszczy cię do końca, tak jak zrobiła to z twoimi poprzednikami.
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • leda16 30.09.08, 16:06
    elielieli napisała:

    > Podejrzewam ze jestes facetem i nie chce mi sie z toba gadac, bo to
    > w takim przypadku BEZUZYTECZNE:


    Rozumiem, znasz się tylko na psychologii kobiet :)
    >
    > Powiem ci tylko ze tzw. NORMALNYCH rodzinach jest TAK SAMO albo
    > czsami gorzej i NIKT O TYM NIGDY SIE NIE DOWIADUJE. Bo KULTURA
    > spoleczenstwa w tych sprawach jest taka jak twoja, tzn. zadna.


    Z wyjątkiem Ciebie. Ty się jednak o tym dowiedziałaś, bo Twoja kultura profesjonalistki w zakresie psychologii daleko przewyższa kulturę społeczeństwa :))).



    > Wiec kiedy kobieta wystepuje do sadu i do prokuratury jest zawsze
    > ryzyko ze jakis samiec ja tak oceni. I tego wlasnie bala sie
    > autorka postu i TYLKO dlatego wmawialam jej zeby miala zaufanie


    A do kogo chciałaś Jej to zaufanie "wmówić" do samic czy do samców ?


    > (nie do tego zeby nie przedstrawiala dowodow).


    Hm...ponoć na studiach z psychologii uczyłaś się gramatyki. Nie polskiej zapewne, bo w Polsce posługując się taką składnią gramatyczną nawet matury byś nie zdała.


    > Tu gdzie ja mieszkam i gdzie konczylam studia to
    > oskarzony o takie przestepstwa ma przedstawiac dowody i przechodzic
    > badania w celu wykluczenia ze tak nie bylo. Ofiary takich sytuacji
    > sie chroni.


    Och zapewne :). W kraju Zulu-Guli życie jak poemat...Tam studenci psychologii uczą się antropologii, ekonomii, socjologii, prawa. Nie uczą się objawów osiowych występujących w syndromie wykorzystywanego seksualnie dziecka, nie wiedzą też,czym się różni seksualne molestowanie od seksualnego wykorzystywania ani oczywiście znajomością kryteriów orzekania o wiarygodności zeznań nieletnich, kryteriów stosowanych przez psychologów w całej Europie, znanych każdemu psychologowi jak pacierz też się nie mogą poszczycić. Zamiast tego konfabulują, że są na...II roku podyplomowej specjalizacji!
    W kraju Zulu-Guli statystyki dzieci molestowanych prowadzą po cichutku lekarze w przychodniach i swoich gabinetach. Nie informują o tych najbardziej moralnie zwyrodniałych przestępstwach wymiaru sprawiedliwości bo ...pewnie nie mają takiego obowiązku. Informują Ciebie. Stąd wiesz że to jest akurat 70%, mniejsza z jakiej liczby :). W kraju Zulu-Guli profesjonalnemu psychologowi liczbowy IQ absolutnie nic nie mówi o poziomie rozumowania abstrakcyjnego, zdolności i zakresie postrzegania rzeczywistości,odtwarzania zdarzeń, sprawności pamięci itp. jakościowych wyznacznikach IQ. Dla psychologa po studiach w kraju Zulu-Guli, to tylko item :))). W kraju Zulu-Guli nie prokuratura musi sądowi udowadniać winę oskarżonego. To on musi udowodnić, że... nie jest wielbłądem. Dziecko - np. wyuczone przez rozwodzącą się mamuśkę treści korzystnych dla niej zeznań aby zyskała lepszą pozycję przetargową w podziale dorobku, dzieci i alimentów "się chroni" przed badaniami, które stosowane są W CAŁEJ EUROPIE, USA, IZRAELU i z 95% -tową trafnością ujawniają czy zeznania nieletniego są prawdziwe czy fałszywe.
    Kiedyś w Polsce T. Ross śpiewał - "W kraju Zulu-Guli zycie jak poemat, szkoda, że takiego kraju nawet nie ma" :))).
    Ps.
    Solidniej poucz się dziewuszko tej gramatyki przed maturą...;).
  • elielieli 30.09.08, 18:56
    z twoich konfabulacji wynika ze Polska niedlugo przylaczy do bloku
    panstw zrzeszonych pod flaga Zulu Guli
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=85173321
    pozdrawiam jasnie oswiecony, doucz sie troche zeby krytykowac innych
  • elielieli 30.09.08, 18:57
    W testach Wchslera scal jest 5 wiec pojedynczy wynik mowi mi tylko
    cos o tobie.
  • elielieli 29.09.08, 16:04
    70 % dzieci jest molestowanych przez kogos z rodziny a szacuje sie
    ze jedynie pare procent z tych przypadkow jest zglaszane na policje
    i do prokuratury. A poza tym, jak sama powinnas wiedziec, temat ten
    jest bardzo sliski
  • malakas 29.09.08, 20:31
    70% dzieci jest molestowanych! To ci historia, no no...
    "Amerykanscy naukowcy"?
  • leda16 29.09.08, 21:09
    70 % dzieci jest molestowanych przez kogos z rodziny

    Ach, tu się kłania ta "statystyka", której rzekomo uczyłaś się na studiach :). Tylko skąd płynie źródło tych procentów, z magla, skoro nie są one zgłaszane na policję??? Bo jakoś nie podajesz liczb będących podstawą wartości tych 100%, o badanej populacji juz nie wspominajac :))).

    a szacuje sie

    Samo się nic nie szacuje domorosła psycholożko. I odnoszę wrażenie, że o szacunku statystycznym masz takie pojęcie, jak wół o gwiazdach.


    > ze jedynie pare procent z tych przypadkow jest zglaszane na policje
    > i do prokuratury.


    Z logicznym rozumowaniem też u Ciebie nietęgo, skoro to, co zgłaszane uważasz za dokonane :))).



    A poza tym, jak sama powinnas wiedziec, temat ten
    > jest bardzo sliski


    Wiem to, co powinnam wiedzieć. Wiem np. że lodowisko jest śliskie i wiem dlaczego.Ale za cholerę nie wiem, dlaczego temat molestowania seksualnego dzieci jest "bardzo śliski". Przypuszczam, że jest on śliski wyłącznie dla Ciebie, ponieważ ślizgając się po problematyce, o której nic nie wiesz, kolejny raz rąbiesz o ten lód tyłkiem ;).
  • shangri.la 29.09.08, 21:14

    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • elielieli 29.09.08, 21:27
    70% z MOLESTOWANYCH dzieci doswiadcza tego ze strony kogos z
    rodziny, kilka procent_tzn. nie przekraczaja 10 procent zglaszane
    jest na policje. Sprawa jest "sliska" bo wiekszosc spraw
    zgloszonych konczy sie tym ze nie mozna jednoznacznie stwierdzic o
    wiarygodnosci zeznan, nie ma dowodow, nie ma swiadkow, lub dziecko
    zmuszone jest do negowania wszystkiego. Wiekszosc dochodzen ma za
    przedmiot "domniemane" molestowanie. Na tyle "domniemane" ze warto
    zastanowic sie co jest wiekszym molestowaniem, ta pierwotna
    zglaszana sytuacja czy wleczenie dziecka po psychologach i
    ginekologach (wtorny stress).
    Widze ze twoje prostactwo nie zna granic. Ale chce zobaczyc kiedy
    siegniesz dna, tak jak z ta skala Weschlera....ha ha ha. Tylko
    znawca statystyki mogl pomylic "skore" z nr "item"-u.
  • elielieli 29.09.08, 21:28
    zrodlo tych statystyk bierze sie z przychodni i z gabinetow
    lekarskich.
  • spinline 28.09.08, 15:22
    Moglas zalozyc nowy watek, a do tego dlugiego dac linka.

    Ludzie tu piszacy i tak nie MYSLA O twoich sprawach i problemach,
    wierz mi, szybko one uciekaja innym z glowy.
    Takie jest zycie.Kazdy jest zajety swoimi sprawami.

    3 miesiace terapii to zbyt krotko, aby cokolwiek weryfikowac.

    To dobrze, ze zauwazylas juz z kim zylas i ze jest to psychopata, z
    ktorym stworzylas dysfunkcyjna rodzine, za ktora cene zaplaca
    twoje dzieci.

    Problem dalej ciagnie i nie ulegl, on zmianie, a polega on na tym,
    ze nie kazda kobieta skusi sie i zakreci ja psychol, co wiec
    sprawia, ze ty wpadasz w szpony psycholi.

    Ludzie dobieraja sie podswiadomie na zasadzie podobienstw. W jakis
    spsob zescie sie uzupelnili.

    Jeszcze dluga droga przed toba aby ustalic co jest przyczyna, ze
    zalozylas zwiazek wybitnie chory i tkwilas w nim latami.Widzac
    jakie spustoszenie czyni w psychice twoich dzieci i lekcewazac to.

    Masz pewnie sklonnosci do dysfunkcyjnych zwiazkow, ktore wynikaja z
    cech nabytaych z domu m.in takie jak zanizone poczucie wartosci.
    Powinans byla nauczyc sie przylapywac te mechanizmy myslowe, ktore
    sprowadzaja cie na droge patalogii i kontrolowac je, aby wiecej
    podobne scenario nie przydazylo sie tobie, ani twoim dzieciom.


    Jedno co mi rzucilo sie czytajac aktualnie posty z dzis, to
    doszukiwanie sie odpowiedzi dlaczego on tak cie przesladuje i
    meczy, po czym nastepuje porownanie z byla zona, ja mniej ponoc
    meczyl. szukasz jakdyby potwierdzenia swojej 'wyjatkowosci' nawet w
    tych paskudnych okolicznosciach. Nie, nie jestes dla niego
    wyjatkowa, to nie uczucie gna psychola do ciebie meczac cie i
    maltretujac na rozne dostepne sposoby. Jedynie jeden niezbity fakt,
    ze wyczuwa cie od srodka, wie ze moze zlamac twoj opor tak jak nie
    raz robil, bo wyczul ze jestes slaba.

    szukaj drogi do swojego zdrowego instynktu samozachowawczego i
    zdrowego poczucia egoismu, ktore uchroni cie przed blednym tokiem
    rozumowania i moze w koncu zaczniesz byc matka zarowno dla siebie
    jak i swoich dzieci!


    --
    ...>>o<<\\O//>>o<<...
    hem.bredband.net/b120394/
  • postolek 28.09.08, 15:32
    nie, nie myślę, że byłam wyjątkowa dla niego. Po prostu trudno mi
    się pogodzić z faktem, że tak bardzo nadal chce nam uprzykrzać
    życie. Z pierwszą żoną ma tylko jedno dziecko (córka) ze mna też
    tylko 1 (syna). Jej potrafił powiedzieć po kilku miesiącach nie
    spotykania się z córką, że ,,ku..a ku...rwiełba nie urwie" a nam nie
    daje spokoju. Na siłę chce pokazać, że zależy mu na dziecku, co nie
    jest i nigdy nie było prawdą. Nie interesuje mnie już jego zycie,
    przemogłam się i nie odbieram jego maili i telefonów. Chcę to
    skończyć raz na zawsze i zacząć nowe życie. Chcę to wymazać z
    pamięci i dać radość i szczęście dzieciom. To jest mój priorytet!
  • elielieli 28.09.08, 15:42
    Ok, jak widac nawet 3 miesiace duzo zrobily. Kontroluj od czsu do
    czsu czy nie pojawiaja sie stare schematy w mysleniu, bo one
    zostaja na bardzo dlugo, nawet gdy nie sa juz potrzebne.
    Inna cecha schematow ze nie sa swiadome. Musisz uczyc sie ich
    wylapywania z toku mysli.
  • rzeka.suf 28.09.08, 15:52
    ymm, mnie dosyc interesuje twoja sprawa, a to dlatego, ze zwiazek moich rodzicow
    przypominal twoje malzenstwo, niestety.
    moja matka byla rowniez druga zona mojego ojca, i rowniez - pierwszej zonie dal
    on spokoj dosc szybko i bezbolesnie, podczas gdy mojej matki nie chcial z rak
    wypuscic. mysle, ze chodzi o postepujace zwyrodnienie charakteru, jakas bolesna
    swiadomosc uciekajacych szans przychodzaca z wiekiem, a takze o odmiennosc -
    moze minimalna - charakterow kolejnych partnerek. przypuszczam, ze dreczenie
    ciebie daje mu wiecej satysfakcji.
    ale moja gadka jest NA PEWNO wypaczona osobistym stosunkiem do tematu.
    pozdrawiam, zycze powodzenia :)

  • koncowka 29.09.08, 10:24
    Boze, jak czytalam o tym psie to zaczelam wymiotowac
    i tak strasznie mi go zal bylo. A potem i o dzieciach.Ja bym na
    glowie stanela i uciekla z dziecmi od niego juz po pierwszym
    incydencie.

    Piszesz ze pies ma sie swietnie; ani na moment nie wierz w to
    ani pies ani dzieci nie beda juz normalne. Te biedne dzieci!

    Nie wiesz, ze ten co biernie patrzy na cierpienie innych, tak samo
    jest winny?
  • iluminacja256 30.09.08, 10:01
    Dobra , dajcie spokój - nie ma co krytykować i tak zrobiła duzo. Az
    mną trzesło jak czytałam ten watek, a przeczytałam cały - oprócz
    awantur.

    Tyle tylko, ze to zaledwie 3 miesiace i bardzo duzo jeszcze jest do
    zrobienia. Ja się na tym nie znam, ale wydaje mi sie przede
    wszystkim, z e trzeba cały czas kontunuować terapie i zadbac o
    dobrego prawnika( eksperytyzy + swiadkowie), zeby sprawa w sadzie
    poszła dosc łatwo i bezbolesnie , bo im dluzej sie ciągnie , tym
    gorzej. Ciezko mi uwierzyc, z e mozna kogoś przepraszać, za to, jak
    ci przywali, ale to wszystko w ogóle jest bardzo trudne.

    Autorce wątku zycze powodzenia, wutrwałosci i dbania o swoje sprawy.
  • postolek 30.09.08, 10:10
    dziękuję za wsparcie. Nie wrócę, to jest mój priorytet!!!! Z niczego
    nie zrezygnuję, aby dać szczęście i normalne zycie i sobie i
    dzieciom. Mimo trudności, jakie stawia na mojej drodze mąż, nie
    zawróce z obranej drogi. Utwierdzaja mnie w tym przekonaniu
    zachowania dzieci, ich usmiechnięte buzie, życzliwość innych ludzi i
    ich wspacie połączone ze zrozumieniem i tak drobne sprawy, jak
    możliwość dokonywania wyborów!!! Wiem, że dla więksości zabrzmi to
    smiesznie, ale tak bardzo się cieszyłam, gdy wybierałam prezent
    urodzinowy dla mojej przyjaciółki. Był to wyłącznie mój wybór,
    przezentu nie musiałam sie wstydzić i nie słyszałam za chwile słów
    krytyki i obelg za własny wybór. To są te radości większe i
    mniejsze, które wprowadzaja do naszego zycia normalność, której nie
    mielismy. terapię kontynuuje i będę kontynowała, dzieci również są
    pod opieką specjalistów.
  • elielieli 30.09.08, 18:52
    Znalazlam na innym forum wzmianke o zmianie toku postepowania w
    takich sytuacjiach, na pewno cie to nie obejmie ale swiadczy o
    zmianie mentalnosci nawet w polskich urzedach!

    "Zmiany w ustawie o zapobieganiu przemocy
    piątek 26 września 2008 02:57

    Przemoc domowa ścigana z urzędu
    Przemoc domowa będzie ścigana z urzędu: oprawcy swoich rodzin nie
    będą już mogli wymuszać na ofiarach odwołania obciążających ich
    zeznań i unikać w ten sposób kary. Tę rewolucyjną zmianę wprowadzi
    nowelizacja ustawy o zapobieganiu przemocy w rodzinie - informuje
    DZIENNIK.

    czytaj dalej...REKLAMA
    Nowelizacja opracowana przez Ministerstwo Pracy i Polityki
    Społecznej wprowadzi głębokie zmiany do dotychczasowego prawa. To
    zasługa włączenia do prac nad projektem organizacji społecznych - w
    tym m.in. stowarzyszenia Damy Radę - które znakomicie wiedziały, co
    i jak należy zmienić.

    Dlatego przemoc w rodzinie będzie ścigana z urzędu, a nie tylko na
    wniosek ofiary. Nie dość na tym - po wprowadzeniu nowego prawa
    każdy świadek, czyli np. sąsiad, zostanie zobowiązany do
    poinformowania o tym policji lub prokuratury. Do tej pory musiały
    to uczynić jedynie osoby, które nabrały podejrzeń o przemocy "w
    związku z wykonywaniem obowiązków służbowych", czyli np. pracownicy
    opieki społecznej.

    Nowelizacja sprecyzowała również kwestie związane z izolowaniem
    sprawców od krzywdzonych rodzin. Będą oni mogli otrzymać nakaz
    opuszczenia lokalu i zostać odtransportowani przez policję do
    noclegowni dla bezdomnych. Nowe prawo zakaże ponadto kar cielesnych
    wobec dzieci, a pracownikom pomocy społecznej pozwoli natychmiast
    zabrać je rodzicom w sytuacji bezpośredniego zagrożenie dla życia
    lub zdrowia."

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=85173321
  • malakas 30.09.08, 19:27
    > Przemoc domowa ścigana z urzędu

    Glupota, gdyż nie godzi to w żaden "interes społeczny".
    Wystarczyłoby, jak w przypadku gwałtu, żeby oskarżenia nie mozna
    wycofać.

    > każdy świadek, czyli np. sąsiad, zostanie zobowiązany do
    > poinformowania o tym policji lub prokuratury.

    Bezdenna głupota. Chów konfidentów. Plus prosta droga do narażania
    się do ponoszenia odpowiedzialnosci za ew. sładanie fałszywych
    oskarżeń. Dodatkowo w takim przypadku proces cywliny o naruszenie
    dóbr murowany

    > Nowelizacja sprecyzowała również kwestie związane z izolowaniem
    > sprawców od krzywdzonych rodzin. Będą oni mogli otrzymać nakaz
    > opuszczenia lokalu i zostać odtransportowani przez policję do
    > noclegowni dla bezdomnych.

    Debilizm. Nastapi wymiana domniemanych sprawców na autentycznych
    bezdomnych czy nagle cudownie rozpączkuja noclegownie? Policjant
    sędzią, tak tak to świetny pomysł

    > Nowe prawo zakaże ponadto kar cielesnych wobec dzieci

    Słusznie, ale zapewne dziecko wyleje się z kąpielą skazując rodziców
    na dozywocie.

    > a pracownikom pomocy społecznej pozwoli natychmiast
    > zabrać je rodzicom w sytuacji bezpośredniego zagrożenie dla życia
    > lub zdrowia."

    Kretynizm do potegi n-tej. Ci ludzie nie maja zadnych kompetencji
    względem oceny zagrożenia zdrowia. Kolejna Policja? A zamach na
    zycie może bezkarnie odeprzec każdy z nas.
  • elielieli 30.09.08, 19:34
    Jak to bedzie funkcjonowalo w zyciu to juz oddzielna sprawa,
    najwazniejsze ze zmienia sie PODEJSCIE do problemu, ktory jest
    SPOLECZNY a nie indywidualny, ze wzgledu na liczbe takich
    przestepstw.
    I to rozwiewa obawy autorki ZE NIKT W SADZIE JEJ NIE WIERZY
  • zmija_zygzakowata 30.09.08, 22:45
    Oliwierek - idealne imię dla dziecka z patologicznej rodziny. Powiem ci, że z
    tym imieniem to był strzał w dziesiątkę.
  • m-i-l-v-a 30.09.08, 23:00
    A do Ciebie idealnie pasuje żmija zygzakowata.... też strzał w dziesiatkę...
    i to chyba bardziej świadomy....
  • m-i-l-v-a 30.09.08, 23:05

    Ja nie jestem optymistka w tej sprawie. Myślę, ze szansa na jakąś poprawę pojawi
    się dopiero, jak się zmieni podejście społeczne do problemu. Na razie nie
    wygląda to najlepiej. Jakie jest teraz to podejście, chyba wyraźnie obrazuje to
    ten watek. Obym się myliła...
  • elielieli 01.10.08, 09:04
    to forum to napewno nie jest dobry przekroj spoleczenswa. Jest tez
    gorzej ale sa i ludzie o wiele bardziej swiadomi. I mam nadzieje ze
    akurat ci, ktorzy zajmuja sie przwem, rodzinnym czy cywilnym
    staraja sie byc ponad srednia krajowa...chociazby z ciekawosci z
    czego wynikaja takie problemy.
  • m-i-l-v-a 01.10.08, 13:23
    Jeżeli nazwa tego forum przynajmniej w małym stopniu zobowiązuje wypowiadajacych
    sie tu ludzi, to sytuacja wyglada zapewne nieco lepiej tutaj niż w rzeczywistości.
    Dlaczego nie ma we mnie optymizmu w tej sprawie? Może dlatego, ze przerabiałam
    ja na własnej skórze...i poczyniłam stosowne obserwacje- tak zupełnie mimowolnie...
    W Polsce robi sie wiele ruchów pozorowanych (takich które podkolorowują
    statystyki). Za taki uważam chociazby przyznanie dozoru kuratora sprawcy
    przemocy i... o zgrozo...przekazanie jego kompetencji kuratorom społecznym-
    ludziom bez odpowiedniego przygotowania. Można o tym mówić, jak to ładnie u nas
    wygląda, a tak naprawdę rodzina, która ze wzgledu na brak innych możliwości musi
    mieszkać pod wspólnym dachem z oprawcą (to też paranoja), zdana jest wyłącznie
    na siebie.
    Sądy... najlepiej skierowałyby sprawę, nawet scigana z urzedu, do mediacji...bo
    to takie na topie...dawanie jeszcze jednej szansy sprawcy przemocy, ktory w
    oczekiwaniu na mediacje moze zwyczajnie zabić. Ale to tez zapewne ładnie brzmi w
    sprawozdaniach... a moze jest dobrze widziane ze wzgledu na oszczedności.
    No i ludzie.... Często reaguja tak, jak zrobiły to niektóre osoby tutaj....
    chociaz i Postolek pisze, i ja to zauważyłam, ze Ci z najblizszego otoczenia
    znajacy rodzinę osobiscie często deklarują chęć udzielenia pomocy ... i to jest
    bardzo optymistyczne...
  • leda16 01.10.08, 21:52
    m-i-l-v-a napisała:
    W Polsce robi sie wiele ruchów pozorowanych (takich które podkolorowują
    > statystyki). Za taki uważam chociazby przyznanie dozoru kuratora sprawcy
    > przemocy i... o zgrozo...przekazanie jego kompetencji kuratorom społecznym- ludziom bez odpowiedniego przygotowania.


    Bo tym z odpowiednim przygotowaniem trzeba odpowiednio zapłacić, a przecież lepiej wydawać pieniądze na zabijanie kobiet i dzieci w Afganistanie.


    a tak naprawdę rodzina, która ze wzgledu na brak innych możliwości mus
    > i
    > mieszkać pod wspólnym dachem z oprawcą (to też paranoja), zdana jest wyłącznie na siebie.


    Tak na prawdę w rodzinie nie tylko agresor jest dorosły. Dorosła jest również jego żona bądź konkubina. Mimo tego pozwala na takie zachowanie również wobec niewinnych, bezbronnych dzieci bo...tak jej wygodnie. I skąd to się bierze? Z wzajemnego przyciągania pewnych typów głęboko zaburzonych osobowości. I spróbowałabyś się Milva jeszcze pół roku temu wtrącić z "pomocą" do takiego związku: Oboje zgodnie by Cię zagryźli, zaszczuli, zdeptali. Skoro Podstolek nawet własnemu synowi 6 LAT(!) kazała trzymać buzię na kłódkę,tkwić w obozie koncentracyjnym, żeby broń Boże nie poinformował sąsiadów, nauczycieli, wychowawcy, że jest maltretowany, bo pomieszałby tym szyki mamuśce, której gach (o sorry - mąż!) błyskawicznie wylądowałby wtedy w pierdlu, to nie zwalaj winy na Polskę, tylko na prymitywną psychopacicę, która nawet własnemu dziecku rzuci się do gardła w obronie swojego sadysty. Goni na tą terapię jak na sraczkę i ani cienia wstydu czy wyrzutów sumienia z powodu własnego zachowania nie wykazuje. Teraz, po 6-ciu latach gehenny powlokła dzieciaka do prokuratury, żeby łatwiej JEJ UWIERZONO.



    a moze jest dobrze widziane ze wzgledu na oszczedności.


    Jakie oszczędności Milva? Wymiar sprawiedliwości jest obecnie tak dochodowy dla Skarbu Państwa jak Monopol Spirytusowy. Za samo otwarcie drzwi do sądu płacisz 300 zł.


    >
    > chociaz i Postolek pisze, i ja to zauważyłam, ze Ci z najblizszego otoczenia
    > znajacy rodzinę osobiscie często deklarują chęć udzielenia pomocy ...


    Powiedz mi jeszcze, gdzie ci ludzie byli przez 6 lat?

  • m-i-l-v-a 02.10.08, 15:57


    > Gdzie byli Ci ludzie?...

    Ludzie bardzo niechętnie angażuja sie w sprawy innych rodzin, szczególnie
    dysfunkcyjnych. Chętnie poplotkuja sobie na ten temat, wyrażą swoje oburzenie i
    do tego się zazwyczaj ograniczają. Dlaczego tak sie dzieje? Może nie chcą
    kłopotów, kłopotliwego bycia świadkiem w sprawie, a moze nie chcą się dolować-
    codziennie dociera do nich mnostwo negatywnych informacji-, a może również
    dlatego, ze spodziewają się takiej reakcji, o jakiej wspomniałaś powyżej . Takie
    reakcje- brak zdecydowania w wychodzeniu z patologii, chwiejność, wynikają nie z
    faktu, ze ofiara przemocy to człowiek zły, ktory lubi przebywać razem ze swoimi
    dziecmi w ekstremalnych sytuacjach, bo potrzebuje takiego źródła adrenaliny.
    Tak nie jest- to człowiek , ktory znalazł się w pułapce, z ktorej nie widzi
    wyjscia...Czasem zdarza się coś (może jakieś przegięcie sprawcy przemocy), co
    na jakiś czas wytrąca ofiare z tego kręgu... Jeżeli w takim momencie spotka
    życzliwych ludzi, ma duże szanse.
    Ludzie zachowują się najczęsciej tak , jak napisałam powyżej, ale jeżeli mają
    najmniejszy choćby sygnał od ofiary przemocy, ze oczekuje od nich pomocy,
    chętnie jej udzielaja. To miałam na myśli, pisząc o Postolku, bo ona zauważyła
    tę zmiane w ludziach dopiero jak zaczęła iść we własciwym kierunku.

    Ja miałam więcej szczęscia. Długo reagowałam na deklaracje pomocy zwijaniem się
    w kłebek jak jeż i wystawianiem kolców... ale moi przyjaciele, ktorych poznałam
    w swoich biedach wykazali dużą cierpliwość. Pracowali nade mną i jednoczesnie
    podejmowali zdecydowane działania, aby zatrzymać przemoc... Nie było to
    łatwe...ale o tym nie chciałabym już ani mowić, ani tym bardziej pisać. Jedno
    jest pewne- dla mnie największą motywacją do wychodzenia z patologii, motywacją
    do życia w ogole było dziecko...

    Mimo ataków na Postolka, twierdzę, ze dla niej rownież bardzo wazne są dzieci,
    cieszę się, ze zrozumiała, jak bardzo krzywdzi je jej mąż i znalazła w sobie
    siły, by przerwać koszmar...
  • einfachjohanna 09.11.08, 21:45
    Zastanow sie co to jest milosc...zastanow sie co to znaczy "kocham
    Cie"... To co ty tu piszesz to nie jest milosc, a te stowo "kocham
    Cie" to tylko przyzwyczajenie. To co ty tu opisujesz to jest dla
    mnie nienormalne. On jeszcze dlugo sie bedzie musial leczyc...cale
    zycie...bo napady bedzie zawsze mial... zycze ci zebys byla silna i
    nigdy nie wrocila do niego bo bedziesz kiedys bardzo zalowac. Ja tez
    mam dziecko psa i meza ale on jeszcze wzyciu na nikogo reki nie
    podniusl - ja bym nie pozwolila na to. A co do pornografi to niech
    se kazdy robi co chce - ale nie przy DZIECIACH!!!! bardzo ci
    wspolczuje. Ty nie jestes glupia bo ten najlepszy krok w twoim zyciu
    zrobilas - ze odeszlas od niego - idz do przodu, nie wracaj
    sie...zrob to dla dzieci i psa. Asia
  • estutweh 09.11.08, 23:02
    Ty nie rozumiesz, ze tacy ludzie sie nie zmieniaja. Terapia to pic na wode. On
    sie nie zmieni, rozumiesz? To wszystko na pokaz, tylko po to, zebys do niego
    wrocila. Sama widzialas jakie byly skutki waszej poprzedniej terapii, juz dalas
    mu szanse, ktorej nie wykorzystal. On nie chce sie zmienic, on sie po prostu boi
    zostac sam, bo przyzwyczail sie, ze ma na kim wyladowac zlosc, ma co jesc, ma
    wyprane, ze ktos mu usluguje. A teraz trzesie portkami bo ciezko mu bedzie
    znalezc kolejna kobiete, ktora wykorzysta tak samo jak ciebie. Ciezko mu bedzie
    znalezc kolejna naiwna, a na w tobie wzbudza nadzieje swoim "poczuciem winy",
    chodzeniem na terapie, bo wie, ze juz raz odeszlas i wrocilas.


    Myslisz tylko o sobie, ze TY go kochasz, ze masz nadzieje, ze to cos da.
    Przepraszam, ze to powiem, ale puknij sie w czolo i pomysl jakie pieklo
    sprawilas swoim dzieciom. Myslisz, ze to nic takiego? Ze dziecinstwo nie ma
    wplywu na dalsze zycie? Zniszczylas dziecinstwo swojemu starszemu synowi.
    Mlodsze moze nie bedzie tego pamietalo, ale on tak. I zawsze bedzie mial zal do
    was obojga, do ciebie, ze nic nie zrobilas, ze pozwolilas na to wszystko.

    Sama jestem z takiej rodziny, choc nie ma tak drastycznie. Nigdy, nigdy nie
    wybacze tego, co ojciec nam robil i robi, jak mnie to codziennie wykancza
    psychicznie, bo moja psychika to wielka ruina. A matce, ze nie zrobila tego, co
    powinna zrobic juz 18 lat temu. I przysiegam, ze na ojcu sie zemszcze za to
    wszystko, a zemsta bedzie slodka, oj bedzie slodka.
  • estutweh 10.11.08, 00:09
    "za to, że potrafił jednak być cudowny i troskliwy. Nasze życie nie
    wyglądało tak na co dzień. Razem płakaliśmy na smutnym filmie,
    smialiśmy się z radości życia, potrafił też być dla nas hojny.
    Miewał spontaniczne i szalone pomysły, które dawały mi nadzieję, że
    tym razem będzie już dobrze. Ale jak się starał, to po pewnym czasie
    był tak wyeksploatowany, że musiał sobie ulżyć. A jak, już
    napisałam. Zawsze stawałam w obronie dzieci a i winę , gdy któreś
    nabroiło brałam na siebie, aby je chronić."


    Jestes niedowartosciowana osoba. To takie typowe, cieszysz sie z rzucanego
    "ochlapu", ktory dla ludzi znajacych swoja wartosc jest normalnoscia. Mysle, ze
    kobiety znajace swoja wartosc, a ktore spotyka taka sytuacja, trwaja w niej
    krocej i szybciej cos robia. A niedowartosciowane nie robia w sumie nic ze
    strachu, i pocieszaja sie takimi ochlapami jak usmiech meza raz na 2 tygodnie
    piekla.


    "Zawsze stawałam w obronie dzieci a i winę , gdy któreś
    nabroiło brałam na siebie, aby je chronić."
    "Nigdy nie przyzwalałam na to, aby źle traktował dzieci i psa. Reagowałam
    zawsze, ale wtedy zamykał drzwi od pokoju dzieci, od naszego pokoju i ...."

    Jak reagowalas? On tak po prostu zamykal drzwi od pokoju dziecka i co? Przeciez
    to nie zdarzylo sie raz, tylko wiecej razy. Sama pisalas, ze w razie gdyby sie
    cos dzialo, mialas klucze do mieszkania, ktore dala ci mama. Wiec widzac, co sie
    szykuje, nie moglas zabrac dzieci, wziac kluczy i wyjsc? Chodzil caly czas przy
    tobie? Przyzwalas na to, bo nic nie robilas (nie mowie tego w sensie negatywnym,
    to po prostu fakt). Zrozum, ze - owszem - jestes ofiara, ale nie jestes bez
    winy. Wina zawsze lezy po dwoch stronach.

    "Jej potrafił powiedzieć po kilku miesiącach nie
    spotykania się z córką, że ,,ku..a ku...rwiełba nie urwie" a nam nie
    daje spokoju. "

    A skad wiesz jak nazywal byla zone? Sam ci pewnie nie powiedzial.



    Sama mam wielki zal do matki, bo byla i jest tak samo glupia i naiwna. Ale wiem
    tez, ze bardzo sie boi. Tylko ze mogla zrobic cos wczesniej, kiedy nie bylo
    jeszcze tak zle. Ja tylko czekam na dzien, kiedy bede mogla sie wyprowadzic z
    tego domu, kiedy bedzie mnie na to stac. Wiesz ile razy myslalam, zeby sie
    zabic, bo juz nie daje rady zyc w takim domu 18 rok? Ponad 4 lata myslenia o
    tym, zeby z soba skonczyc. 18 lat piekla, ktore jeszcze potrwa, choc mam cicha
    nadzieje, ze ten p...y damski bokser umrze jak najszybciej. Codziennie zycze mu
    smierci, ciezkiej, bolesnej, choc nigdy nie poczuje tego, co nam zrobil. Takich
    ludzi powinni zapedzac do kamieniolomow.

    Wiem co sie czuje w takich chwilach, jaki to wielki jest strach, wielki i
    obezwladniajacy. Ale zrozum, ze inne kobiety nie maja "tak dobrze". Ty mialas
    klucze do mieszkania - mialas gdzie uciec. Bylas (i jestes) na etapie
    zakonczenia sprawy, a ciagle sie nad soba rozczulalas, ze TY go kochasz. Ale
    doceniam, ze zdecydowalas sie cos z tym zrobic i mam nadzieje, ze dzieci wyrosna
    na porzadnych ludzi. Ze syn nie wyrosnie na damskiego boksera i nie przywali ci
    kiedys.
  • leda16 10.11.08, 06:44
    estutweh napisała:
    Sama mam wielki zal do matki, bo byla i jest tak samo glupia i naiwna. Ale wiem tez, ze bardzo sie boi.


    No, ale Ty przecież głupia nie jesteś, prawda? Więc co zrobiłaś dla maltretowanej matki, co zrobiłaś, żeby usunąć Jej lęk? Zaprowadziłaś do psychologa na terapię, poszłaś do prokuratury z doniesieniem, że ojciec latami znęcał się nad rodziną i znęca się nadal?


    Tylko ze mogla zrobic cos wczesniej, kiedy nie bylo
    > jeszcze tak zle. Ja tylko czekam na dzien, kiedy bede mogla sie wyprowadzic z
    > tego domu, kiedy bedzie mnie na to stac.

    A właśnie! Uciekłaś jak tchórz, zamiast walczyć o niezaradną życiowo matkę. Ona nie miała dokąd uciekać, nie było Ją stać na wynajęcie mieszkania, bo całą forsę, jaka była jej dostępna ładowała w Twoją dupę. Doczekała się wdzięczności - córuś z pogardą pisze na forum internetowym jaka to ta jej matka jest głupia.


    18 lat piekla, ktore jeszcze potrwa, choc mam cicha
    > nadzieje, ze ten p...y damski bokser umrze jak najszybciej. Codziennie zycze mu
    > smierci,ciezkiej, bolesnej,


    Och, jakaś Ty powalająco mądra, "życzysz" :))). Oczywiście w obronie matki palcem w bucie nie kiwniesz, Jej piekło niech trwa dalej...Ty swoją aktywność ograniczysz do życzeń i fantazji, że tatuś zdechnie i sytuacja rozwiąże się bez Twojego udziału. Przecież tak najbezpieczniej i najwygodniej.

    Takich
    > ludzi powinni zapedzac do kamieniolomow.


    A takich jak Ty, gdzie powinni zapędzać? Autorce wątku zarzucasz, że biernie patrzyła na maltretowanie dzieci. Sama lepsza nie jesteś, skoro bezczynnie patrzysz na maltretowanie matki, wobec której nie poczuwasz się do żadnych obowiązków, o empatii już nie wspominając. Przecież Ona teraz też jest jak dziecko - bezradna, przerażona, zaszczuta. Głupia - powiadasz. Dzieci też są głupie. Więc czemu rozczulasz się nad dziećmi jakiejś prymitywnej psychopacicy, a na czułość wobec własnej matki Cię nie stać?

    >
    > Wiem co sie czuje w takich chwilach, jaki to wielki jest strach, wielki i
    > obezwladniajacy. Ale zrozum,


    To Ty raczej zrozum, że nie wolno bezczynnie patrzeć na cudzą krzywdę, nawet na krzywdę "głupiej" matki. Odklej tyłek od komputera i leć do prokuratury!



    mam nadzieje, ze dzieci wyrosn
    > a
    > na porzadnych ludzi. Ze syn nie wyrosnie na damskiego boksera i nie przywali ci
    > kiedys.



    Wątpię, zważywszy na kogo Ty wyrosłaś. Już przywaliłaś matce epitetem "głupia". Teraz czekamy na rękoczyny, wobec matki oczywiście. Ojcu nie przywalisz wniesioną sprawą karną, bo skoro matka "nic z tym nie zrobiła", to niech za karę ma...
  • estutweh 10.11.08, 11:18
    Nie wypowiadaj sie, nie znajac calej sprawy. Przezylas cos takiego, czy nie masz
    co robic z wlasnym zyciem jak tylko siedziec na kompie i ublizac innym? Nikomu
    sie tlumaczyc z mojego zycia nie zamierzam, a tobie juz na pewno, szczegolow
    znac nie musisz, a tych wlasnie tutaj nie napisalam, wiec tak naprawde guzik
    wiesz. Zajmij sie swoim zyciem, a dopiero pozniej wtracaj i oceniaj cudze.
  • leda16 11.11.08, 08:39
    estutweh napisała:

    nie mas z co robic z wlasnym zyciem jak tylko siedziec na kompie i ublizac innym?


    A Ty nie masz co robić, tylko siedzieć przy kompie i publicznie ubliżać własnej matce?


    Nikomu sie tlumaczyc z mojego zycia nie zamierzam, a tobie juz na pewno, szczegolow znac nie musisz, a tych wlasnie tutaj nie napisalam,


    A po kiego grzyba jakieś szczegóły? Zachowaj je dla siebie. Mnie do oceny Twojej postawy moralnej w zupełności wystarczy to, co napisałaś - że ojciec latami znęcał się nad Tobą i matką, więc kiedy się usamodzielniłaś, poszukałaś innego lokalu, a mama nadal tkwi w tym piekle bo "głupia" i na wynajęcie mieszkania jej nie stać. Z bezpiecznej odległości życzysz ojcu śmierci. Ale pomocą dla matki egoistycznej łepetyny sobie nie kłopotasz. Więc jesteś równie wyrodną córką, jak postolek wyrodną matką.


    Zajmij sie swoim zyciem, a dopiero pozniej wtracaj i oceniaj cudze.


    To raczej Ty zajmij się NATYCHMIASTOWĄ POMOCĄ MATCE, zamiast rozczulać się nad sobą i wtrącać w życie cudzych dzieci i ich matki.
  • estutweh 11.11.08, 15:19
    Naucz sie czytac, bo cos ci sie pomylilo, moze sama na to wpadniesz. Dyskutowac
    z toba nie bede, bo nie warto. Bije z ciebie taki jad, ze zal sie ciebie robi.
    Siedz sobie na forum i odgrywaj na innych za swoje nieudane zycie.
  • bambolina1 10.11.08, 10:45
    A co z PSEM???

    Przepraszam,że pytam, ale mam nadzieję, że nie zostawiłaś psa z tym psychopatą??

    Nie dałam rady czytać Twego postu...chciało mi się wymiotować. Sama pochodzę z podobnego domu, mój tato nie był AŻ takim psycholem. Mama też od niego nie odeszła choć wiele razy go o to błagałyśmy z siostrami...

    Współczuje Twoim dzieciom...NIE Tobie...ale Twoim dzieciom i psu. Najniewinniejsze istoty zostały skrzywdzone, bo Ty go kochałaś. Gdyby ktoś uderzył moje dziecko obciełabym ręce. Najpierw piszesz te wszystkie straszne rzeczy, a jak już inni zaczynają go oceniać, zaczynasz go bronić. Jeżeli go kochasz to SAMA z nim bądź, ale jeszcze wplątywać w to dzieci.

    Przepraszam, ale gardzę Toba i kiedyś Twoje dzieci naplują Ci w twarz.

    Szok...
  • fantastyczna 11.11.08, 23:43
    O to samo chcialam zapytac: co z tym biednym psem????????!!!!!!!!!!!!nie
    rozumiem dlaczego w polsce tacy ludzie jak twoj maz sa na wolnosci.w sumie ty
    nie jestes lepsza.mam nadzieje ze w przyszlosci dzieci nie beda chcialy cie znac.
    moj chlopak tez mial takiego ojca tylko ze jego matka predko sie od niego
    wyniosla a psa kupili sobie jak juz mieszkali bez tego potwora.
    plakac mi sie chce,ze niczemu nie winne zwierzeta trafiaja do takich rodzin jak
    twoja -autorko postu( skonczona idiotko oraz zwyrodniala matko)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.