Dodaj do ulubionych

Jeszcze o wyjącym EGO.

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:18
Drogie Tupeciary,

Kiedy umiera ktoś ukochany tylko człowiek emocjonalnie niedorozwiniety nie
czuje bólu.

Kiedy ktoś taki umiera na Waszych rękach w najdramatyczniejszych z możliwych
okoliczności, u progu dorosłego zycia, trudno nawet znaleźć właściwe słowo,
zeby opisać stan serca i umysłu. to tak jakby samemu się umierało. i
oczywiście woli się samemu umrzeć.

Tak się składa że to właśnie wyje EGO. Odzywa się w nas małe dziecko, ktore
nie chce być opuszczone. Boi sie opuszczenia, więc nie chce pozwolić odejść
kochanemu.

Trzeba dac sobie czas a nawet trzeba czuć litość w stosunku do siebie, wtedy,
na tej szosie.

Nie wolno czuć litości w stosunku do siebie dziś.
Jestem głęboko przekonana o wyrządzaniu krzywdy sobie w taki sposób.

Ludzie odchodzą niezależnie od naszej woli.
Trzeba pozwolić im odejść, to jest nasz obowiązek w stosunku do nich, do
innych obok nas i do nas samych.

Kto może pojąć niech pojmuje.
Kto chce być jak lekarz sprzedający tanie pigułki na chorobe duszy, niech sie
zastanowi czy litując się nie zaspokaja swoich potrzeb.

Tyle.


Edytor zaawansowany
  • m.malone 22.09.03, 02:25
    "No man is an Iland, intire of itselfe; every man is a peece of the Continent,
    a part of the maine; if a Clod bee washed away by the Sea, Europe is the lesse,
    as well as if a Promontorie were, as well as if a Manor of thy friends or of
    thine owne were; any mans death diminishes me, because I am involved in
    Mankinde; And therefore never send to know for whom the bell tolls; It tolls
    for thee." (MEDITATION XVII., Devotions upon Emergent Occasions by John Donne)

    ------
    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:35
    Wychodziłoby na to, że zgadzasz się z tą Imagine'ową tezą, że JA jest jedno.
    nie wiem MM, nie wiem :)

    ja powiedziałabym tak: mnie niczyja śmierć nie zubaża, mnie wzbogaca to, ze
    ktoś był, tak łatwo przeoczyć kogoś fantastycznego.
    Kwestia optyki :) moja jest nieodmiennie jasna :)

    niemniej mersiboku, bo to urodziwe bardzo :)))))))

    re dużo czasu: spieszmy się kochać ludzi - dalej już wiesz :)
  • m.malone 22.09.03, 03:02
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > Wychodziłoby na to, że zgadzasz się z tą Imagine'ową tezą, że JA jest jedno.
    > nie wiem MM, nie wiem :)

    Nie, Girl, to całkiem tak. Trzeba pamiętać kim był Donne. To jest tylko
    fragment wiekszej całości. Innej niż Imagine'a. Jego mogę rozumieć, jednak
    akceptować...?:)
    >
    > ja powiedziałabym tak: mnie niczyja śmierć nie zubaża, mnie wzbogaca to, ze
    > ktoś był, tak łatwo przeoczyć kogoś fantastycznego.
    > Kwestia optyki :) moja jest nieodmiennie jasna :)

    Wzbogaca Cię pamięć jaką w sobie zachowujesz, tym niemniej nie wyobrażam sobie
    UTRATY bez poczucia STRATY - choćby zaraz po odejściu. To oczywiście banał(za
    co przepraszam) - zbyt wcześnie umierają ci wszyscy, których opłakuje choćby
    jeden człowiek. Nie wiem, czy to jest bliskie temu, o czym pisał Donne. Masz
    rację - nic nie powinno nam zaćmiewać wzroku - no może trochę łez. Spływają:)
    >
    > niemniej mersiboku, bo to urodziwe bardzo :)))))))
    >
    > re dużo czasu: spieszmy się kochać ludzi - dalej już wiesz :)

    Tak, wiem, jak sądzę :)

    --------
    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • m.malone 22.09.03, 04:13
    No i jeszcze jedno słowo, od którego powinienem był zacząć: Dziękuję
    MM
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:37
    > Wzbogaca Cię pamięć jaką w sobie zachowujesz, tym niemniej nie wyobrażam
    sobie
    > UTRATY bez poczucia STRATY - choćby zaraz po odejściu. To oczywiście banał(za
    > co przepraszam) - zbyt wcześnie umierają ci wszyscy, których opłakuje choćby
    > jeden człowiek. Nie wiem, czy to jest bliskie temu, o czym pisał Donne. Masz
    > rację - nic nie powinno nam zaćmiewać wzroku - no może trochę łez. Spływają:)

    tak, tak i jeszcze tak :)

    trzeba tylko moim zdaniem pamietać póki są, że umrą , bo mogą umrzeć nagle i
    daleko a my zostaniemy z poczuciem ze ich ograbilismy nie mowiąc dość
    często "kocham cię" :))))
  • m.malone 22.09.03, 21:55
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):


    > trzeba tylko moim zdaniem pamietać póki są, że umrą , bo mogą umrzeć nagle i
    > daleko a my zostaniemy z poczuciem ze ich ograbilismy nie mowiąc dość
    > często "kocham cię" :))))

    Trzeba BARDZO pamiętać...
    Wybacz mi Girl, że dalej w tym miejscu nie będę z Tobą rozmawiał, bo teraz Ona
    podeszła do mnie zbyt blisko. To nie jest już wzgórze, czy nawet "manor" mego
    przyjaciela:), a ja nie chcę zostać z poczuciem, że kogoś ograbiłem, tak jak mi
    się juz w życiu zdarzyło. Jeszcze do tego wrócę, teraz jednak mi bardzo trudno.
    A śmiech i "froliki" kpiarza w czapeczce z dzwoneczkami - czy oznaczają, że
    jest mu wesoło...W dzwoneczkach może pobrzmiewać cicho memento mori.
    Satis - Hic et Nunc:))
    MM



    --
    _____

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 22:01
    > Trzeba BARDZO pamiętać...
    > Wybacz mi Girl, że dalej w tym miejscu nie będę z Tobą rozmawiał, bo teraz
    Ona
    > podeszła do mnie zbyt blisko. To nie jest już wzgórze, czy nawet "manor" mego
    > przyjaciela:), a ja nie chcę zostać z poczuciem, że kogoś ograbiłem, tak jak
    mi
    >
    > się juz w życiu zdarzyło. Jeszcze do tego wrócę, teraz jednak mi bardzo
    trudno.
    > A śmiech i "froliki" kpiarza w czapeczce z dzwoneczkami - czy oznaczają, że
    > jest mu wesoło...W dzwoneczkach może pobrzmiewać cicho memento mori.
    > Satis - Hic et Nunc:))
    > MM

    Wiec ja chcę, żebyś wiedział, że będę o Tobie myśleć bardzo ciepło i poczekam,
    ile trzeba :))))
    i nie tylko ja, jak wiesz :))

    a dlaczego? a dlatego, ze jesteś strasznie fajny :))))))

  • m.malone 22.09.03, 22:35
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):


    > Wiec ja chcę, żebyś wiedział, że będę o Tobie myśleć bardzo ciepło i
    poczekam,
    > ile trzeba :))))
    > i nie tylko ja, jak wiesz :))
    >
    > a dlaczego? a dlatego, ze jesteś strasznie fajny :))))))


    Dzięki Girl:))
    Wiem, wiem i wiem:))) I Ty - nie tylko Ty - też wiesz, że to nie jest
    nieodwzajemnione:)
    Tylko po prostu ten temat chciałbym odłożyć. Ja tu jestem i będę, nie musisz na
    mnie czekać(policji tu aby nie ma:(?):DDDD

    A teraz chono tu, albo i tam, i mów - co z tymi kokleszelkami:)))))
    MM
    PS. Pisze do Girl, a mi sie tu jakaś Aguilera z Szakirą wcinaja, oczkiem
    błyskają i każą mi mówić, która "hotter" jest.D Wam też?
    I jak to rozumieć????



    --
    _____

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:12
    > A teraz chono tu, albo i tam, i mów - co z tymi kokleszelkami:)))))

    o yesoo, a ja myślałam, że to Ja jestem niecierpliwa ;)
    jak się upierasz że koniecznie dziś i dziś, to będę musiała chyba ryba
    pociągnąć za rękaw :)

    > MM
    > PS. Pisze do Girl, a mi sie tu jakaś Aguilera z Szakirą wcinaja, oczkiem
    > błyskają i każą mi mówić, która "hotter" jest.D Wam też?
    > I jak to rozumieć????

    melduję, że mnie nie - już one widac wiedzą, do kogo iść, hihi ;)



  • Gość: m.malone IP: *.acn.pl / *.acn.pl 23.09.03, 00:05
    Nie dzis nie czeba. Poczeka
    MM
  • trzcina 22.09.03, 02:34
    A może jednak wyje ktoś/coś więcej?
    Nie tylko o opuszczenie idzie.
    Zanim myśl o opuszczeniu zaświta, idzie o bezsilność wobec cierpienia kochanej
    osoby, z akcentem na cierpienie, nie na bezsilność, czyli na Ty, nie na Ja.
    Nawet jeśli ono-cierpienie-już ostatecznie zamkniete. To długo działa wstecz.
    t.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 02:40
    > A może jednak wyje ktoś/coś więcej?
    > Nie tylko o opuszczenie idzie.
    > Zanim myśl o opuszczeniu zaświta, idzie o bezsilność wobec cierpienia
    kochanej
    > osoby, z akcentem na cierpienie, nie na bezsilność, czyli na Ty, nie na Ja.
    > Nawet jeśli ono-cierpienie-już ostatecznie zamkniete. To długo działa wstecz.

    powiem tak: jeśli cierpisz i nic z tym bólem nie robisz, pozwalasz mu trwać,
    hodujesz go nawet czasem, teraz ,kiedy tego kogoś już nie ma - wyrządzasz
    krzywdę sobie i światu

    nasze emocje są naprawdę sterowalne
    uważam, że warto nawet bić się ze soba o te pozytywne, jeśli trzeba

  • trzcina 22.09.03, 02:55
    I tak:
    wyraźnie odgraniczam czas, kiedy mogę coś z tym bólem zrobić i radzić sobie z
    emocjami, od czasu, kiedy leży to poza moim zasięgiem.
    A granice te u każdego gdzie indziej.

    I nadal utrzymuję, że nie gołe ego płacze.

    t.
  • Gość: urthona IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 04:43
    gdyby DLA MNIE cos nie bylo wazne, to niby dla kogo? Ego uczlowieczone jest
    Jaznia, osoba, odrebnoscia, unikalnoscia. A jak sie ucieka od cierpienia w TU i
    TERAZ, to cierpienie nie przeistacza ego w jazn wspolistnienia. Wowczas
    konieczne jest posiadanie kontroli (i zaprzeczanie duchowowsci), inaczej
    nieswiadomosc i cierpienie wybucha w sposob niekontrolowany. I jak dlugo tak
    mozna peczniec w iluzjach i ukrywanym strachu przed samym soba? Trzeba stawic
    czola prawdzie, a nie karac Boga nieistnieniem. Dopoki nie wybaczysz, czyli
    nie zrozumiesz w pelni, to nie zaakceptujesz prawdziwie doswiadczenia utraty.
    Trzeba sie uczyc rozdawac.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:33
    > gdyby DLA MNIE cos nie bylo wazne, to niby dla kogo? Ego uczlowieczone jest
    > Jaznia,

    nie - odsyłam do Ja vs.Ego Imagine'a (jestem prostą kobietą i nie umiem
    wstawiać linka, zleetuj sie nade mną i mi wybacz :)))

    > osoba, odrebnoscia, unikalnoscia. A jak sie ucieka od cierpienia w TU i
    >
    > TERAZ, to cierpienie nie przeistacza ego w jazn wspolistnienia. Wowczas
    > konieczne jest posiadanie kontroli

    to nie jest kwestia kontroli,
    zaraz dojdziemy do tego, ze ja propaguje tzw.pozytywne myslenie rozumiane jako
    autopropaganda, absolutnie nie w tym rzecz

    > (i zaprzeczanie duchowowsci), inaczej
    > nieswiadomosc i cierpienie wybucha w sposob niekontrolowany. I jak dlugo tak
    > mozna peczniec w iluzjach i ukrywanym strachu przed samym soba? Trzeba stawic
    > czola prawdzie, a nie karac Boga nieistnieniem.

    tu sie uśmiechnę łaskawie :) i okiełznam instynkt zlośliwcy :))

    > Dopoki nie wybaczysz, czyli
    > nie zrozumiesz w pelni, to nie zaakceptujesz prawdziwie doswiadczenia utraty.
    > Trzeba sie uczyc rozdawac.

    nie ma czegoś takiego jak utrata
    żeby stracić trzeba najpierw uhodować ego :))))))
    to zaden wstyd-raczej wszystkich to dotyczy

    ból to choroba, urthona
    medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
    ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
    leczenia

    pzdr :)
  • Gość: urthona IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 17:03
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):



    >
    > nie ma czegoś takiego jak utrata
    > żeby stracić trzeba najpierw uhodować ego :))))))

    ziemia jest smiercia milosnikow - bez ich milosnej smierci nie byloby zycia.
    Zycie zyciem sie zywi zeby zyciem byc. To jest bezustanny proces Umierania i
    ozywiania. Dawania tego czego sie nie posiada, choc sie tym Jest: Soba. Takie
    milosne utraty owocuja widzialna i niewidzialna Wymiana. Twoja propaganda
    stoickiej kamiennosci moze jest uzyteczna na Twoj poziom wrazliwosci i
    doswiadczen, ale nie rob z tego okazji do poprawiania innych i jakiegos
    uniwersalnego zaogolnienia. Co najwyzej Wymiany. Badz cierpliwa.
    >



    > ból to choroba, urthona
    > medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
    >
    no i co z tego? nie zmienia to faktu jego istnienia i dzialania. Czy z faktu iz
    bedzie figurowal w podrecznikach jako jedna z chorob wynika iz trzeba go za
    wszelka cene zagluszac? I jego nieobecnosc zmyslowa bedzie rowna nieistnieniu
    problemu, choroby? A jesli byl on sygnalem ostrzegawczym przed czyms innym, i
    pomimo zagluszenia, konsekwencje przyszly, i trzeba sie stad zbierac jak
    rozdygotane zwierze, ktore nie zdazylo urodzic ducha czlowieczenstwa? A co z
    bolem emocjonalnym?
    Znaszli ten bol?


    ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
    > leczenia
    >

    eee, abstrakcyjne pierdoly, psze Pani.


  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 17:53
    > ziemia jest smiercia milosnikow - bez ich milosnej smierci nie byloby zycia.

    U, cohana,
    wszak tu nie Forum Poezja ;)
    do rzeczy siostro, a nie od rzeczy, hihi ;)))

    > Zycie zyciem sie zywi zeby zyciem byc. To jest bezustanny proces Umierania i
    > ozywiania. Dawania tego czego sie nie posiada, choc sie tym Jest: Soba. Takie
    > milosne utraty owocuja widzialna i niewidzialna Wymiana. Twoja propaganda

    ba, ja tu milion razy przeciwko "pozytywnemu mysleniu" rozumianemu jako
    pokładanie wiary w mądrość Goebbelsa wystepowałam :))
    nie strzelaj U cohana, z biodra więc :)) bo ja o stoicyzmie mam niedobre
    zdanie :)

    > stoickiej kamiennosci moze jest uzyteczna na Twoj poziom wrazliwosci i
    > doswiadczen,

    nie wiesz jaki jest mój poziom doświadczeń koleżanko :)
    i nie mierz czyjejs wrażliwosci swoją własną miarą :)
    więc nie jedź ad personam tylko dla tego, że nie potrafisz sobie z czymś
    poradzić :)))
    ale to tylko taka propozycja...

    > ale nie rob z tego okazji do poprawiania innych i jakiegos
    > uniwersalnego zaogolnienia. Co najwyzej Wymiany. Badz cierpliwa.

    no właśnie U, cohana, bądź :))))]
    i zdradzę Ci sekret szczęścia na koniec: więcej słuchaj - otwórz szerzej uszy :)
  • Gość: urthona IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 20:19
    waunkow rozmowy to Ty dzieweczko lepiej mi nie stawiaj.Martw sie o siebie,
    bo skora jestes do wytykania innym tego czego samej Ci brakuje.
    Gdyby mnie tak strasznie moj bol obchodzil, to bym dawno juz nie chodzil. Coz,
    roznica doswiadczen i pokolen.
    Mlodosc gorna, a durna.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 20:48
    byłbyż to już uwiąd starczy? ;)
  • Gość: urthona IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 06:24

    wystarczy nie byc po mysli Girlfriendki Przenajswietszej, a juz jest sie
    wycinanym w pien.
    Takim sposobem dziecko to Ty jeszcze sporo rozwodow doswiadczysz.
    I nawet najwieksza kamiennosc oblicza nie zlikwiduje Ci rozszarpywanego
    serduszka.

    A tak w ogole to nie ma jak rozczarowywac sie zwodniczymi osobkami
    (i to jak najszybciej), dla ktorych bycie na topie jest wazniejsze od prawdy
    - czysta rozkosz uwalniania sie.

    Sa rozkosze o jakich filozofom sie nawet nie sni.




    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > byłbyż to już uwiąd starczy? ;)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 13:32
    tylko bez obelg proszę ;)

    > Takim sposobem dziecko to Ty jeszcze sporo rozwodow doswiadczysz.
    > I nawet najwieksza kamiennosc oblicza nie zlikwiduje Ci rozszarpywanego
    > serduszka.

    żeby mieć rozwód, najpierw trzeba założyć kajdany - mnie to nie grozi, bo ja
    nie z tych :)

    powiedz Urthona, wytłumacz mi prosze, jeśli Ci chce się, fenomen taki, jak to
    być może że nikt mi jeszcze serca nie wyrwał (28 wiosen posiadam)?

    Urthona, nie myśl że Cię nie lubię, wszak gloria victis :)))
  • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 21:01
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):
    > ból to choroba, urthona
    > medycyna uznała niedawno ten fakt w stosunku do bólu fizycznego
    > ból nie jest normalny i nie jest do przezywania czy wypalania się tylko do
    > leczenia

    Wybacz - bzdury gadasz.
    Ból jest nam niezbędny do życia.
    Jeśli nie wierzysz - poszukaj informacji na temat tych kilku - kilkunastu na
    świecie ludzi którzy przyszli na świat bez mozliwości jego odczuwania. Nie
    jestem lekarzem więc nie wiem jak fachowo ochrzczono owo schorzenie. Zato
    nietrudno się domyślić co się stanie z człowiekiem który nie czuje że trzyma
    cos bardzo goracego.

    Nie uogólniaj zanaddto. Bo oczywiście lekarze wreszcie uznali że warto ból
    leczyć skuteczie, a nie serwowac pacjentom zdanie "no, to musi bolec, jest
    pan/i chora". Z drugiej strony czytałam wypowiedź lekarza o
    specjalizacji "leczenie bólu" - ze sami lekarze nie wiedzą czasem o takiej
    specjalizacji! Co to oznacza dla chorych na nowotwory - nie trzeba tłumaczyć.

    Co do poczucia straty - mam inne zdanie.
    W ludziach którzy nie będa jej odczuwac jest coś - nieludzkiego.
    Jeśli uznamy to za cnote - ten brak poczucia straty - może sie okazać, że
    niektórzy psychopaci to tak wysoko rowinięci ludzie...
  • kwieto 22.09.03, 21:13
    Wiesz, czytalem kiedys poradnik "psychologa", ktory upieral sie, ze
    bol jest czyms... wyuczonym!
    Innymi slowy, odczuwanie bolu to wg niego nic tylko kwestia
    nieprawidlowego wychowania...

    Bol tak naprawde jest naturalnym mechanizmem obronnym -
    informuje o zagrozeniu, wyzwala reakcje zapobiegawcze (odruchy
    bezwarunkowe) itp. (zapewne jakis lekarz bedzie wiedzial wiecej).

    Podobnie zapewne jest w przypadku bolu psychicznego, choc tu
    mechanizm jest zapewne bardziej skomplikowany.
    Odrzucanie bolu jest absurdalne, chocby dlatego ze pozbywajac sie
    "negatywnych" odczuc musimy pozbyc sie rowniez tych
    pozytywnych. Cos za cos.

    Czlowiek nie odczuwajacy bolu moim zdaniem (ciekaw jestem czy
    robiono na ten temat badania) bedzie mial rowniez duzy problem z
    odczuwaniem przyjemnosci, podobnie jak czlowiek nie odczuwajacy
    smutku rzadko zazna radosci... Cos za cos.


    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:20
    nikt ani w tym wątku ani w tamtym nie mówi o ODRZUCANIU bólu czy NIE ODCZUWANIU.
    szkoda strzępić klawiaturę.
  • kwieto 22.09.03, 21:37
    O nie odczuwaniu bolu wspomniala Inka.
    Moj post byl skierowany do niej, nie do Ciebie.

    --
    __AnoMalie__
  • kwieto 22.09.03, 21:38
    Mam na mysli, rzecz jasna, bol zwiazany ze strata kogos.
    Czyli odczuwanie straty

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:39
    Inka odpowiadała na mój mail,ktory znadinterpretowała, a ze odniosłeś się
    własnie do tej nadinterpretacji, stad i Tobie odpowiadam.

    pzdr
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:18
    > Wybacz - bzdury gadasz.
    > Ból jest nam niezbędny do życia.

    tak, masochistom
    tak, kobietom odrzucajacym znieczulenie zewnątrzoponowe itd.itd.

    > Jeśli nie wierzysz - poszukaj informacji na temat tych kilku - kilkunastu na
    > świecie ludzi którzy przyszli na świat bez mozliwości jego odczuwania.

    nie chodzi o nieodczuwanie miła moja
    chodzi o leczenie
    zapytaj lekarza, chyba ze wolisz ksiedza - ale najpierw się zastanow czy Twoj
    wybor przezywania bólu kogoś bliskiego nie krzywdzi


    > Nie
    > jestem lekarzem więc nie wiem jak fachowo ochrzczono owo schorzenie. Zato
    > nietrudno się domyślić co się stanie z człowiekiem który nie czuje że trzyma
    > cos bardzo goracego.

    powtórzę raz jeszcze: nie chodzi o amputacje bolu tylko o uznanie go za chorobę
    i leczenie

    >
    > Nie uogólniaj zanaddto. Bo oczywiście lekarze wreszcie uznali że warto ból
    > leczyć skuteczie, a nie serwowac pacjentom zdanie "no, to musi bolec, jest
    > pan/i chora". Z drugiej strony czytałam wypowiedź lekarza o
    > specjalizacji "leczenie bólu" - ze sami lekarze nie wiedzą czasem o takiej
    > specjalizacji! Co to oznacza dla chorych na nowotwory - nie trzeba tłumaczyć.
    >
    > Co do poczucia straty - mam inne zdanie.
    > W ludziach którzy nie będa jej odczuwac jest coś - nieludzkiego.
    > Jeśli uznamy to za cnote - ten brak poczucia straty - może sie okazać, że
    > niektórzy psychopaci to tak wysoko rowinięci ludzie...

    psychopaci nie czuja bólu wtedy na tej szosie nocą kiedy trzymaja kogoś kto
    umiera, czyli nigdy - patrz wyzej

    inka,
    czy Ty czujesz taką dystynkcje: mam ogromne współczucie dla inki, wtedy, kiedy
    umarł jej mąż, i nie mam dla inki dziś - czujesz to?
    bo jeśli nie, to nie mamy o czym gadac, nie zrozumiemy się.

    Czy Ty chcesz myśleć o sobie i czuć się ofiarą losu, bo on umarł, czy wygraną,
    bo Ci sie przydarzył, a mógł nie?

  • kwieto 22.09.03, 21:42
    Bol nie jest choroba, mam wrazenie, ze mylisz wciaz objawy z
    przyczynami
    Bol jest wskazowka gdzie szukac choroby. I dlatego jest potrzebny.
    To co pisalem powyzej - bol to mechanizm obronny, czlowiek go
    pozbawiony pozylby niewiele dluzej niz czlowiek pozbawiony ukladu
    odpornosciowego.



    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:45
    > Bol nie jest choroba, mam wrazenie, ze mylisz wciaz objawy z
    > przyczynami
    > Bol jest wskazowka gdzie szukac choroby. I dlatego jest potrzebny.
    > To co pisalem powyzej - bol to mechanizm obronny, czlowiek go
    > pozbawiony pozylby niewiele dluzej niz czlowiek pozbawiony ukladu
    > odpornosciowego.

    ciekawe czy współczesna anestezjologia się z Toba zgadza ;) ?
    coś mi się zdaje że nie do końca...

    oczywiście, że bol sygnalizuje defekt
    nie znaczy to, ze sam nie może być przedmiotem leczenia - o tym tu blablam
    właśnie musi
  • kwieto 22.09.03, 22:03
    Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go usmierza na czas ingerencji
    tak mocnej, ze w normalnym przypadku pol-trup zerwalby sie z
    lozka operacyjnego.
    Potrzebna jest poniewaz Matka Natura, mimo calej swej genialnosci,
    nie przewidziala czegos takiego jak operacje chirurgiczne.

    Bol nie zawsze jest chciany, co jednak nie znaczy od razu, ze jest
    choroba.

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:14
    > Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go usmierza na czas ingerencji

    hihihi
    50 lat temu tak
    zapytaj lekarza, kwieto :)
    mowię w 100% serio. wspólczesna anest. nie polega na wyłącznie na usypianiu do
    operacji, daragoj moj :)
  • procesor 22.09.03, 23:23
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):
    > hihihi
    > 50 lat temu tak
    > zapytaj lekarza, kwieto :)
    > mowię w 100% serio. wspólczesna anest. nie polega na wyłącznie na usypianiu
    do
    > operacji, daragoj moj :)

    A gdzie Kwieto napisał że wyłącznie?

    --
    --------
    procesor_ka_zaciekawiona
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:25
  • procesor 22.09.03, 23:29
    Tam nie ma słowa WYŁĄCZNIE.
    Więc gdzie?
    --
    --------
    procesor_ka
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:44
    > Tam nie ma słowa WYŁĄCZNIE.
    > Więc gdzie?


    hahaha :))))
  • kwieto 22.09.03, 23:47
    A gdzie ja napisalem o "usypianiu do operacji"?
    Pisalem o usmierzaniu bolu.
    Owszem, anestezjologia zajmuje sie generalnie bolem jako takim, ale
    glownym jej zastosowaniem jest znieczulanie na czas ingerencji lub
    przy bolach ktorych innym sposobem nie mozna zapobiec.
    (aczkolwiek bole sa SKUTKIEM choroby a nie samym schorzeniem).

    To ja poprosze o przyklady innych zastosowan anestezjologii.

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:49
    > Owszem, anestezjologia zajmuje sie generalnie bolem jako takim, ale
    > glownym jej zastosowaniem jest znieczulanie

    nie.
    zeby nie chlastać ot tak, jak inni,nie napisze teraz - dostaniesz jutro z
    pierwszej ręki od mojego brata anestezjologa, ok?
  • kwieto 22.09.03, 23:54
    Niech bedzie.

    --
    __AnoMalie__
  • alfika 25.09.03, 00:17
    Bezczelnie się wmieszam.
    Anestezjologia zajmuje się uśmierzaniem bólu - a nie jedynie narkozą,
    wybudzaniem z narkozy lub znieczuleniem.

    Wiem z pierwszej ręki.
    Hej.

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • alfika 25.09.03, 07:41
    Niezupełnie. Najpierw napisałeś: "Anestezjologia nie leczy bolu a tylko go
    usmierza na czas ingerencji
    tak mocnej, ze w normalnym przypadku pol-trup zerwalby sie z
    lozka operacyjnego.
    Potrzebna jest poniewaz Matka Natura, mimo calej swej genialnosci,
    nie przewidziala czegos takiego jak operacje chirurgiczne.

    Bol nie zawsze jest chciany, co jednak nie znaczy od razu, ze jest
    choroba."

    A potem dodałes post, do którego wrzuciłes link.
    Pozdrawiam.



    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • kwieto 25.09.03, 22:56
    Tylko co to zmienia?
    Mysle ze rozsadne jest odwolywanie sie do ostatniej wypowiedzi na
    dany temat a nie pierwszej, unikniemy wtedy zbednych powtorzen :")

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 22:48
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):
    > inka,
    > czy Ty czujesz taką dystynkcje: mam ogromne współczucie dla inki, wtedy,
    kiedy
    > umarł jej mąż, i nie mam dla inki dziś - czujesz to?
    > bo jeśli nie, to nie mamy o czym gadac, nie zrozumiemy się.
    >
    > Czy Ty chcesz myśleć o sobie i czuć się ofiarą losu, bo on umarł, czy
    wygraną,
    > bo Ci sie przydarzył, a mógł nie?


    A gdzie ja napisałam że TERAZ potrzebuje współczucia? Gdzie napisałam, że czuję
    sie ofiara losu? Mam zaniki pamięci i nie pamiętam, że coś tu ostatnio takiego
    pisałam?
    I kto tu przeinterpretowuje?
    Może napisz - naprawde o to prosze - jak ty sobie mnie wyobrażasz. Bo że nie
    czytasz tego co tu pisze uwaznie to już wiem.

    Wsółczucia wstecz nie potrzebuje ale dzięki.
    Ja je mam nawet dla tych którzy nie radza sobie ze swym bólem i po 10 latach.
    Bo mam serce. Ale nie znaczy to że nie spróbuje im pokazać, że da sie żyć
    inaczej - bo mam takie doświadczenie za soba.

    Naprawde nie próbuj mnie nawrać - bo to kompletnie nietrafione działanie. :o)
    Coi co nie sa na forum od kilku tygodni lecz dłużej - wiedza w jakiej jestem
    formie. Niektórzy bardzo dobrze wiedza. I moga potwierdzić że nie jestem
    łkajaca wdowa z twojej wizji.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:24
    > A gdzie ja napisałam że TERAZ potrzebuje współczucia?

    a widzisz??????
    bo też ten dyskurs nie z Toba tylko z nadgorliwymi koleżankami, ha!

    gdzie ja napisałam ze łkasz????
    mylisz się, czytam uważnie
    sprawdziłam nawet kiedy Cie to dotknęło
    uwazam, że nie jestes na etapie na ktorym wymagałabyś litowania się nad Tobą -
    takie robisz wrażenie

    uwazam, że masz poczucie ze coś zostało Ci odebrane
    ponieważ mam analogiczne doświadczenie - chciałam tylko pokazać Ci jak mozna na
    to spojrzec, żeby poczuć wdzięczność a nie stratę
    świat ma większy pożytek ze szczęśliwych niż z tych średnio :)

    wszystko :)))
    pzdr :)

    p.s.jesli ktoś nie radzi sobie po 10 latach, to ma problem (najczęściej nie on
    sam, np.jego dzieci też) i wymaga pomocy, inka, nie współczucia, wymaga
    pokazania drogi a nie nieustannego przytulania. tak myślę. to nie jest kwestia
    wrazliwości tylko rozróżniania przyczyn MOJEGO zachowania: głaskam w odruch
    naturalnym ale why? czy to pomoze czy zaszkodzi? a moze warto właśnie nie
    pogłaskać, skoro głaskanie 10 lat nic nie dało?
  • inka_sama 22.09.03, 23:49
    Cały czas dajesz mi dobre rady. Co jest irytujące bo to co mówisz przerobiłam
    dawno temu. Wybacz - jestem tylko człowiekiem, a od dziecka wkurzało mnie jak
    ktos mnie pouczał. Ton wypowiedzi jest bardzo wazny.
    To nie sa nadgorliwe koleżanki. To sa życzliwe mi osoby. Osoby które lubię.
    Którym przyzwalam na wiele. Bo dobrze wiedza nie tylko o tym co mozna wyczytac
    na forum. Ty majac niewielki zasób informacji na mój temat - stawiasz diagnozy.
    Miło mi że zadałaś sobie trud sprawdzenia o co chodzi. Ale ja dawno nie jestem
    tamta inką. Byc może nie napisałaś że nadal łkam - ale tak mnie potraktowałaś.

    Teraz postawiłaś diagnoze, że mam poczucie że mi coś odebrano. Kobieto. Gdybym
    mimo tej straty od razu nie żyła mysla że warto było choć tych pare lat byc
    razem - to bym nie żyła. Jednak nie czytasz uwaznie - bo bys przeczytała że
    jestem szczęśliwa, może bardziej niz niejedna tu osoba. To że tęsknie, że
    czasem ból wraca - nie znaczy że nie ciesze sie tym co otrzymałam.

    10 lat to przykład czysto wirtualny. Osobiście uwazam że taka osoba taki
    przyjmuje styl życia - i nie chce by ktos jej to zmieniał. Dobrze jej z tym.

    A co do głaskania - niektórzy domorosli psychologowie od razu uznali ż enie
    nalezy mnie głaskać tylko dac kopa bym się w garść wzięła. Jakoś przeżyłam
    to "czułe" pomaganie.
    I nie myl litosci ze współczuciem.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:59
    Nie prawda, nie daję ci dobrych rad. Coś Ci chcę pokazać a Ty się przyjrzysz
    jeśli chcesz albo nie, jeśli nie chcesz.

    mam taki sam zasób informacji na twoj temat, jak twoje kolezanki, bo
    przeczytałam Twoje posty sprzed roku :)

    Nie potraktowałam Cię jak nadal łkająca - przeczytałaś tpo, co ci koleżanki
    wskazały.

    Nie wiem czy Ta lub mocca mają takie doświadczenie jak Ty czy ja, wedlug mnie
    nie, bo nie pisałyby głupot.


    > Teraz postawiłaś diagnoze, że mam poczucie że mi coś odebrano. Kobieto.
    Gdybym
    > mimo tej straty od razu nie żyła mysla że warto było choć tych pare lat byc
    > razem - to bym nie żyła.

    przepraszam, ale co ma jedno do drugiego?
    od kiedy życie z poczuciem straty wyklucza życie???

    owszem masz poczucie straty - napisałaś "nieszczęście, na jakie nie zasłużyłam"
    to oznacza poczucie straty/krzywdy (lingwistyka...nie przywiązujmy się do słów)

    Ja właśnie o powrocie bólu i tęsknocie, Inka , mówię!!!
    skąd wzięłaś podejrzenie, że mam Cię za lkającą wdowę? Bo inni Cie czasem za
    taką mają? Skąd inka? Bo inni Ci litośc okazują i sie nad Toba użalają? Nijak
    pojąć tego nie mogę.
    Ludzie są do siebie podobni bardziej niż Ci się wydaje. Widzę w Tobie siebie
    sprzed kilku lat - dokladnie w każdym zdaniu z każdego postu.

    chciałam Ci tylko coś pokazać
    tyle

    e 10 lat: owszem, wolny kraj, kazdy może wybrać dla siebie role ofiary.
    Warunek: jesli jest sam. Nigdy wtedy, kiedy ktos mały od niego zależy.

    to wszystko, co mam do napisania na ten temat.

    pzdr i życzę doszukiwania się najpierw dobrych intencji :)))


    p.s.
    > A co do głaskania - niektórzy domorosli psychologowie od razu uznali ż enie
    > nalezy mnie głaskać tylko dac kopa bym się w garść wzięła. Jakoś przeżyłam
    > to "czułe" pomaganie.
    > I nie myl litosci ze współczuciem.

    tu pozwolę sobie wrócić do cytatu, z kochanego przeze mnie mężczyzny "mam wiele
    wspólczucia dla ciebie wtedy, nie mam współczucia dla ciebie dziś". Jesli nie
    czujesz jeszcze tej dystynkcji, ja nigdy nie bedę w stanie Ci jej wytłumaczyć,
    bo rozbijamy się o mur innej wrazliwości.
  • ireen 22.09.03, 20:44
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > nasze emocje są naprawdę sterowalne
    > uważam, że warto nawet bić się ze soba o te pozytywne, jeśli trzeba
    >

    Ale jak?????? Umiera mi ktos najblizszy i mam odczuwac pozytywne emocje? Nie
    rozumiem... Po jakims czasie bol bedzie mniejszy, ale pozostanie... ta pustka,
    to, ze nie wykorzystalam wlasciwie czasu, ktory moglam z ta osoba spedzic... ze
    nie dawalam do zrozumienia, jak bardzo wazna jest dla mnie...
    Pozytywne emocje w takiej sytuacji mnie osobiscie wydaja sie nieludzkie. I w
    chwili odejscia tak bliskiej mi duszy nie mialabym sily ani ochoty walczyc o
    pozytywne emocje.
    Ireen
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 20:53
    > Ale jak?????? Umiera mi ktos najblizszy i mam odczuwac pozytywne emocje?

    ireen, ja nie mowię o pierwszym naturalnym odruchu
    mowię o tym co się dzieje potem, ile potem? na ten przyklad miesiac potem

    > Nie
    > rozumiem... Po jakims czasie bol bedzie mniejszy, ale pozostanie...

    bol nie jest do przeżywania czy wygasania tylko do leczenia
    czy jak jest Ci smutno, to sluchasz bluesa czy idziesz na komedię?

    > ta pustka,
    > to, ze nie wykorzystalam wlasciwie czasu, ktory moglam z ta osoba spedzic...
    ze nie dawalam do zrozumienia, jak bardzo wazna jest dla mnie...

    wszystko to jest szczera prawda
    tylko ze to nie ireenowe JA płacze tylko ireenowe EGO

    > Pozytywne emocje w takiej sytuacji mnie osobiscie wydaja sie nieludzkie. I w
    > chwili odejscia tak bliskiej mi duszy nie mialabym sily ani ochoty walczyc o
    > pozytywne emocje.

    no własnie o tym mowa

    > Ireen

    i jeszcze mowa o potrzebie nieplakania nad soba samym opuszczonym
    i o różnicy między JA i EGO, co ją tu Imagine po tysiąckroć przedstawiał
    wiec wybacz mi ze juz nie bedę znowu

    serdecznie pzdr :)))
  • Gość: inka_sama IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 22.09.03, 12:03
    Zajrzałam z ciekawości rano i widzę że dyskusja sie rozwija.
    Jak rozumiem motywem jest MOJE wyjącę ego? Bo tak w liście do mnie napisałaś?
    Skąd ten wniosek? Bo napisałam normalnie, nie w tonie płaczliwym. Trudno jednak
    bym skakała z radości na mysl o śmierci kochanych osób.
    NIGDZIE nie napisałam że dalej jestem w taim stanie jak na poczatku. Wprost
    przeciwnie. Dzięki życzliwości wielu osób - i tych z realnego i tych z
    wirtualnego świata - moge o sobie mówic że jestem osobą szczęśliwą. Mało tego -
    pamietam że sama o tym WIEDZIAŁAM nawet wtedy (gdzies to napisałam). Problem
    był w tym by przetrzymac pierwszy najtrudniejszy czas. Udało się.

    Było tu wtedy pare osób które polecały mi jako najlepszą kurację "wziąć sie w
    garść". Niektórym może by to pomogło - nie mnie. Doszłąm do siebie po swojemu,
    w swoim tempie. I teraz na takie diagnozy "to wyje twoje ego" reaguje spokojnym
    uśmiechem. Wtedy - zabolałoby jak cholera że ktos neguje moj ból.

    Gdybys girlfriend przeczytała uwaznie co napisałam o szczęściu - może nie
    bawiłabys sie w takie etykietkowanie.

    pozdrawiam - w ciszy (żadnego wycia)

    PS Warto uznac że każdy jest inny. Ja też sie uczę cały czas że nie każdy musi
    reagowac na nieszczęście tak jak ja. I jeszcze jedno - nie tylko ja i ty tutaj
    mamy takie przejści za soba. Nie każdy sie z tym po prostu ujawnia.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 13:21
    Ten liścik, jest do wszystkich Twoich samozwańczych obrończyczyń (jak widać z
    tonu Twojego listu - wcale na szczęście niepotrzebnych :)))), ktore nie wiedzą
    o czym czytaja, a potem nie wiedzą o czym piszą :)))

    Oczywiście, że WTEDY rady z gatunku "weź się w garść" mozna o kant d.. potłuc.
    Oczywiście, że człowiek (upieram się - jego ego) potrzebuje czasu. To
    bezdyskusyjne. Czasu i wstpółczucia. Nie sądzę, żeby ktoś reagował inaczej -
    ludziom potrzebna jest tylko różna ilość czasu na dojscie do siebie, tylko to
    nas różni.
    Ale jak sama wiesz wtedy to nie teraz.

    Niedawno pewien bardzo mądry mężczyzna powiedział mi "mam ogromne współczucie
    dla ciebie wtedy, mam zero wspólczucia dla ciebie dziś i nie pozwole ci, zebyś
    okaleczyla swoje zycie dziś" - czujesz różnicę?

    Widziałam dawno temu piekny film z Glenn Close "Kamienie Ibarry", o młodym
    amerykańskim małżenstwie zyjacym w Meksyku - on umiera, chyba leukemia. To jest
    film o różnicy w traktowaniu śmierci przez te 2 kultury. Mądra rzecz.

    Piszesz o odejśćiu swojego męża "nieszczęście, że umarł".
    A ja Ci mówię "szczęście, że był". Łatwo mogłaś go przeoczyć i nie doświadczyć
    tego wszystkiego, czego z nim doświadczylaś. On był darem dla Ciebie, inka.
    Popatrz jak misternie i subtelnie splotły się przyczyny, okoliczności i linie
    Waszego życia, że mogliście stanąć na swojej drodze i jeszcze zostać parą.
    Popatrz, jakie to wszystko jest ulotne, przecież moglas być gdzie indziej w
    dniu, w ktorym go spotkalaś i mógł Cie ominąć.
    Szkoda, ze już go nie ma? No własnie, najgorzej mieć i stracić - to mam na
    myśli pisząc o wyjącym ego (i uzywam tego rozróznienia ego/ja, ktorym się na
    tym forum od dawna Imagine posluguje).

    Że inne teraz mają a Ty już nie? Inka, takie sprawy nie są szczęściami czy
    nieszczęściami,to my je widzimy jak chcemy. To są zdarzenia. Nie mamy na nie
    wpływu. Podobnie jak niebardzo masz wpływ na to czy Twoje dziecko jest zdrowe
    czy nie, w małym zakresie w każdym razie. To jak absorbujesz ten fakt, jak
    wiesz zależy od Ciebie. Jedni sie uginają pod wpływem jedynki w szkole, inni
    przetrwaja każdy kataklizm. Warto o tym pamiętac i mysleć, dlaczego jedni tak a
    inni inaczej. I warto być Zorbą moim zdaniem.

    Uwazam i zawsze będę uważała, że mozna wyrządzić szkodę także litując się.
    Uważam, że litujacy się bardzo często załatwiaja swoje sprawy - kieruja się
    tym, że chce im się litować (w ten sposób mają poczucie, że są porządnnymi
    ludźmi), a nie tym co leży w interesie "litowanego".

    Nie wiem czy to jest dośc jasne, ale post to dośc kulawa formuła jak na takie
    poważne sprawy.

    wszystkiego dobrego :)

  • alfika 22.09.03, 14:02
    Po pierwsze - prosze, odeślijcie mnie do watku, który zapoczątkował ren, bo nie
    mogę go nijak zahaczyć - a czuję drugie dno.
    Jak się mylę, to proszę o oswiecenie w tej drobnej kwestii przynajmniej.

    A po drugie - Girl ma rację co do ego - w moim odczuciu - płaczemy z reguły nad
    sobą. Rację mają też wzyscy Ci, którzy słusznie piszą, że na wszystko trzeba
    czasu, akceptacji i własnego, swojskiego rytmu.

    Gdy odkrywa się w sobie ego, to sie już zaczyna rozumieć reakcje z nim związane.
    Kwestia spojrzenia.

    niemniej to drobiazg - odkrycie ego i zrozumienie. Potrzeby pozostają i nie
    wolno ich ominąć. Ani czasu, ani odwiedzin w znaczących miejscach - płynąć z
    tym wewnętrznym prądem, nie wstrzymywać rzeki i nie plynąć pod prąd.

    --
    Sygnaturka jaka jest każdy widzi :)
  • fnoll 22.09.03, 14:47
    EGO nie wyje, wyje ID

    pzdr

    fnoll (pogrobowiec Freuda)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 14:57
    JA nigdy nie wyje. Wyją zewnętrzne warstwy. A poza tym parole, parole, parole :)

    pzdr :)
  • fnoll 22.09.03, 16:27
    a co tu ma JA do rzeczy? na relacjach między JA i EGO można zęby zjeść, ale
    pewnym jest, że EGO nie wyje - czy JA wobec tego wyć może czy nie? cóż,
    trudność w określeniu relacji między EGO i JA stąd bierze się, iż JA wydaje się
    mieć przesuwalne granice, czyli, że może się z EGO dokładnie pokrywać, ale może
    i włączać inne rejony psyche, np. ID, w tym drugim przypadku JA może wyć, gdyż
    zawiera sobie skłonne do wycia ID

    jeśli zaś twoje girlfriendowe JA oogranicza się do silnego EGO (silnego, czyli
    stabilnego, co nie wymięka pod naciskiem ID i SUPEREGO), to faktycznie - twoje
    JA wyć nijak nie może

    to tyle w kwestiach formalnych (tylko proszę, nie dokładaj jeszcze jednego
    terminu, bo nam się dyskurs do sylwestra pociągnie! szczególnie, proszę, stroń
    od ŚWIADOMOŚCI)

    PZDR

    fnoll (pogrobowiec freuda i wilbera)
  • Gość: urthona IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 16:43
    nie mowiac o Jungu, ktory twierdzi iz Freud po cichu powiedzial mu iz trzeba z
    seksualizmu zrobic dogmat, bo inaczej swiat zalany bedzie przez okultyzm...
    a wiec jesli wycie, to z jungowskiego punktu widzenia, wycie zamknietego w
    klatce ducha pod wplywem rozbitych iluzji szkielka i oka.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 16:47
    urthona, a co na ten temat mieli do powiedzenia Iksiński i Malinowska z
    Kociubińską? Jakieś nowe słowa wynaleźli może ? ;)

    pzdr :)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 16:44
    a nie złośliwą niewiastą, więc nie zapytam kiedyż to Wilber umarł, hihi :)

    poza tym pragnę zauważyć, że ja tu się opowiadam po stronie zmniejszenia liczby
    słów ergo pudło :)))))))

    reszta wieczorem
    pzdr :)
    girlfriend (pogrobowiec Wittgensteina, haha :)
  • fnoll 23.09.03, 18:37
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > a nie złośliwą niewiastą, więc nie zapytam kiedyż to Wilber umarł, hihi :)

    Wilber umarł, i to wiele razy
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 18:58
    > Wilber umarł, i to wiele razy

    hahaha :DDDD
    jeden jeden w tej materii na razie :))))))

    ale skoro umarł i umiera i umrze, to po coż mu grób, ha?
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:37
    Szanownemu Panu ;)

    JA to świadomość, możemy tak przyjąć :) coby przed sylwestrem jeszcze na
    nartach poszusować, a nie wojny teoretyczno-literackie wieść :)

    JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)
    EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą, a jedna
    z nich to "co girlfriend chce od świata"

    to na razie tyle, bo przygnębiło mnie oglądanie zapisu wideo jak jeden facet
    drugiego na muszce trzymał 3h i niesokram do dalszego dyskursu, acz polecam sie
    na przyszłość :))) bedzie mi przemiło :)))
  • fnoll 23.09.03, 18:41
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)

    no tak, to co be, to nie-JA, he?

    > EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą

    to widać jakieś INNE "ego", nie to freudowskie

    lecz co to za ego co warstwy ma? ha?

  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 19:10
    > > JA nie wyje, jest spokojne i pogodne, ufne, dobre, bezinteresowne hihi ;)
    >
    > no tak, to co be, to nie-JA, he?

    o to to!

    co złego
    to EGO :)


    > > EGO jest jak zewnetrzne warstwy cebulki, warstwa za warstwą za warstwą
    >
    > to widać jakieś INNE "ego", nie to freudowskie

    owszem, moje :)


    > lecz co to za ego co warstwy ma? ha?

    jak to, Panie, jak to?
    wszystko, co wygodne, słodkie i pozornie bezpieczne, posiada warstwy przecież.
    I torcik i kołdra i słowa.

    :)
  • kwieto 22.09.03, 20:57
    Poniekad zgadzam sie z Fnollem - Ego to racjonalnosc, ID to emocje.
    Racjonalnosc wyc nie moze, to pewne. Emocje jak najbardziej.

    A swoja droga - dlaczego tak to Ego tepicie?

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:23
    words, words, words...
    mam wrażenie kręcenia sie w kółko.
    polecam wątek sprzed kilku dni "JA vs. EGO"
    jestem prosta kobieta i jeszcze nie umiem (albo leniva ;) wstawiac linków :)))

    pzdr:)
  • kwieto 22.09.03, 21:39
    Poszukam. Co prawda koncepcja Ego Id i Superego od dawna wydaje
    mi sie pokraczna, ale niech bedzie.

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:43
    > Poszukam. Co prawda koncepcja Ego Id i Superego od dawna wydaje
    > mi sie pokraczna, ale niech bedzie.

    stąd rekomenduję odrzucenie freudyzmu i przejście na imaginizm, hihi ;)

    pzdr :)
  • kwieto 22.09.03, 21:58
    Wole Eeeetamizm. (Imagine wyjasni co to jest)

    Ewentualnie Taoizm lub Zen, acz mniej chetnie.
    Walka Ego z Id jest smieszna, bo jak moze walczyc cos co jest jedna
    caloscia?

    Podobnie jak nie mozna "sprzeciwic sie prawom natury" albo "nie byc
    soba".

    --
    __AnoMalie__
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 22:15
    No jest. Tylko tyle...


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:27
    no, czyli każdy pozostaje przy swoim, czego należało się spodziewać i czego
    należy żałować jednak :)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 22.09.03, 23:32
    A czego sie spodziewalas? Zrozumienia? Girlfriend, zauwazylem ze Ty albo
    mieszkalas na zachodzie, albo bardzo duzo o nim wiesz. Co piszesz jest
    powszechnie znane w Anglii, w Polsce moze zostac odebrane zle, bardzo zle.
    Inne kultury. Trudno to zmienic...:)


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 23:47
    > A czego sie spodziewalas? Zrozumienia? Girlfriend, zauwazylem ze Ty albo
    > mieszkalas na zachodzie, albo bardzo duzo o nim wiesz. Co piszesz jest
    > powszechnie znane w Anglii, w Polsce moze zostac odebrane zle, bardzo zle.
    > Inne kultury. Trudno to zmienic...:)

    jak ja bym chciała ryb żebyś Ty nie miał racji...

    p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
    krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem szczęściara :)
  • jmx 23.09.03, 02:58
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
    > krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem
    szczęściara :)

    Nie miałam i nie mam tego co Ty, ale myślę podobnie.
    O czym to świadczy?


    PS. Z jednym wyjątkiem - myślę, że zostawiam ludziom czas na to, żeby doszli
    do Prawdy (jakiejś?) swoimi drogami w swoim czasie. Niektórzy nie dojdą nigdy
    ale to już nie ode mnie zależy.

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:07
    > > p.s.nie mieszkałam, podróżowalam ino. mam przyjaciół i rodzinę w różnych
    > > krajach, pokoleniach, kulturach i nieco wrażliwości ergo jestem
    > szczęściara :)
    >
    > Nie miałam i nie mam tego co Ty, ale myślę podobnie.
    > O czym to świadczy?

    serio pytasz?
    serio odpowiadam: o wrażliwości i inteligencji.

    > PS. Z jednym wyjątkiem - myślę, że zostawiam ludziom czas na to, żeby doszli
    > do Prawdy (jakiejś?) swoimi drogami w swoim czasie. Niektórzy nie dojdą nigdy
    > ale to już nie ode mnie zależy.

    czasem można potrząsnąć albo poszarpać za rękaw :)
    są tacy, którym nie zaszkodzi ;)))

    nie mam natomiast żadnych złudzeń co do faktu, że większość ludzi jest zbyt
    zapatrzonych w siebie żeby zrezygnować z przypisywania innym złych intencji na
    przykład.
    stawiam tezę, że 90% pisarzy z tego forum coś złego w sobie hoduje. Poczucie
    krzywdy mianowicie, tzn. "moja krzywda wieksza niż Twoja".
    Ci, ktorzy tak nie robią są rozpoznawalni po pierwszysm poście najczęściej (z
    wyjątkiem ryba, w stosunku do którego popelniłam grzech pychy na dzień dobry,
    hihi ;)
  • m.malone 23.09.03, 14:16
    Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))

    Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż deczko!

    NieTworzącyMalonizmu
    MM
    ___

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 14:42
    > Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))
    >
    > Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż
    deczko!

    a czy ja Cię lubię za mało? :)
    więc niech już będzie moja strata raz w życiu ;)powiem prawdę - UWIELBIAM CIĘ :)

    na szczęście jest to mój wątek więc nie zostaniemy za to aresztowani, hihi :)
    w każdym razie jest taka szansa, bo pewnym oczywiście niczego być nie można ;)




    > MM
  • jmx 23.09.03, 15:43

    Dzięki za dobre słowo. W zasadzie zgodziłabym się z Twoimi słowami "o
    hodowli". Pośrednio sama o tym mówiłam na Gęsi - licytacja "czyje zmartwienie
    większe". Albo kto więcej przeżył i ma więcej lat. Zawsze mi sie to podoba -
    mam więcej lat więc.... i tu wyliczanka. Tak jakby własne słowa, przemyślenia,
    wnioski (na podstawie przeżyć i obserwacji) to za mało, jeszcze trzeba się
    czymś podeprzeć. Hm.


    A teraz coś dla MMalona, sie poświęciłam i poszukałam ;-)))
    seashellworld.com/Merchant2/merchant.mvc?Screen=CTGY&Category_Code=Cockle

    --
    :-)))
  • m.malone 23.09.03, 20:30
    jmx napisała:

    ,
    >
    > A teraz coś dla MMalona, sie poświęciłam i poszukałam ;-)))
    > seashellworld.com/Merchant2/merchant.mvc?Screen=CTGY&Category_Code=Cockle
    >


    Łoj,slicne dzieki;0))))
    Bardzo ścCiebie zacna Dziewcyna, JMX:0))))
    CIUMKI PAPAŁKI ECT.
    pisem z lapa brata, dlatego tak sepleniem
    Cocklesellny
    MM
    ___

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • jmx 23.09.03, 22:23

    Cała przyjemność po mojej stronie, sama byłam ciekawa co to takiego :-))))

    --
    :-)))
  • m.malone 23.09.03, 16:44
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > > Oj, Girl, Ty narzeczino Wittgensteina:)))
    > >
    > > Gdybys tak nie znosiła stoicyzmu, to i mnie bys może polubiła:( Chociaż
    > deczko!
    >
    > a czy ja Cię lubię za mało? :)
    > więc niech już będzie moja strata raz w życiu ;)powiem prawdę - UWIELBIAM
    CIĘ :
    > )
    >
    > na szczęście jest to mój wątek więc nie zostaniemy za to aresztowani, hihi :)
    > w każdym razie jest taka szansa, bo pewnym oczywiście niczego być nie można ;)


    JA CIEBIE TEŻ!!!!!!:)))))))
    Czy mam krzyczeć dalej:)
    Tu - znaczy - papałkować można troche nawet

    ciumcium
    MM
    >
    >
    >
    >
    > > MM


    --
    ___

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 19:05
    > JA CIEBIE TEŻ!!!!!!:)))))))
    > Czy mam krzyczeć dalej:)
    > Tu - znaczy - papałkować można troche nawet

    tu wszystko można co się chce, bo to mój wątek, hihihihi :)))))

    > ciumcium

    :))))))
    to cium to jest jakieś trochę straszne, hihihi ;)))
    jakieś ma straszne pochodzenie, haha :DDD

    p.s.w kwestii koklszelsów moja teza została potwierdzona ostatecznie: nie ma
    takich roślinek, są tylko "ozdóbki", o których już było. No niestety :)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:33
    i znowu byłam najinteleeeegentniejsza ze wszystkich :)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 20:37
    Odpowiadasz na :

    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > i znowu byłam najinteleeeegentniejsza ze wszystkich :)

    czekałam kiedy wreszcie komuś przyjdzie to do glowy, zeby się nicknąć mną z
    tepsy :)

    długo czekałam, ale się w końcu doczekałam :)
    jest takich przypadkow kilka na gazecie.pl a same znamienite (polecam ogląd
    forow politycznych) - czuje się wyróżniona, mersi :)
  • m.malone 23.09.03, 20:41

    Tak, Girl:0))))
    Bardzo dziekuje!!
    Tera mamy jasność i o to chodziło:))
    jedna też b. miła pani (adr. i nazwisko znane reedakcji) też to potwierdza!!
    dziki zakłopot
    co z tym ciumkiem?;(
    W KAŻDYM RAZIE PAPAŁKI
    MM
    o q...co to zakejbord zas...!!
    ___

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 21:54
    Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
    konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
    mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
    naprawde tak mysle.


    Pozdr.


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:03
    > Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
    > konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
    > mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
    > naprawde tak mysle.

    A dlaczego Ty uważasz, że fajniej jest być w wiekszości? ;)
    być w większości jest niebezpiecznie, można ulec instynktom stadnym na przykład.

    Po prawdzie, jestem otoczona raczej ludźmi myślącymi konserwatywnie :)
    Ale tak, biorę serio pod uwagę wyjazd, you've got me :))))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:24
    Wszystko zalezy jaka to jest wiekszosc i czy chcesz utozsamic sie z nia.
    Zreszta, dobrze wiesz co mam na mysli :)

    Zazwyczaj nie polecam ludziom emigracji, ale w Twoim przypadku mysle ze to
    jest bardzo wskazane :)))


    ryb





  • jmx 23.09.03, 22:27
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Zazwyczaj nie polecam ludziom emigracji, ale w Twoim przypadku mysle ze to
    > jest bardzo wskazane :)))

    Dlaczego?

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:30
    Dlaczego nie polecam, czy dlaczego w jej przypadku jest to wskazane? Czy moze
    jedno i drugie?

    Pozdr.


    ryb
  • jmx 23.09.03, 22:36

    Jedno i drugie jeśli można :-))

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:58
    Ciagniesz mnie troche za jezyk :))) Odpisalem i skasowalem, bo zauwazylem ze
    bylo "politically incorrect". :)))


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:35
    pisz co Ci się żywnie podoba, wygłupiaj się, flirtuj śmiało i dużo, pij Chivasa
    i tańcz :)))))

    zapraszam :)

  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 23:47
    Hehehehe, JMX to niezla cwaniara (pozdrawiam), lubi podpuszczac, wiec musze
    uwazac co pisze :). Nie jestem dzisiaj w formie, male zmeczenie mnie dopadlo a
    jeszcze musze wypchnac sporo roboty i jeszcze w dodatku te szlachetne forum
    mnie ...nawet zapomnialem o Chivasie. Dzieki za przypomnienie, juz polewam :)


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:51
    > Hehehehe, JMX to niezla cwaniara (pozdrawiam), lubi podpuszczac, wiec musze
    > uwazac co pisze :). Nie jestem dzisiaj w formie, male zmeczenie mnie dopadlo
    a
    > jeszcze musze wypchnac sporo roboty i jeszcze w dodatku te szlachetne forum
    > mnie ...nawet zapomnialem o Chivasie. Dzieki za przypomnienie, juz polewam :)

    no to mamy tak samo (tylko z robotą, bo ja dziś amaretto :)
    więc też zmykam :)

    na razie ;)
  • jmx 24.09.03, 00:54
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Ciagniesz mnie troche za jezyk :))) Odpisalem i skasowalem, bo zauwazylem ze
    > bylo "politically incorrect". :)))

    Serio pytałam (to a propos podpuszczania) ale jeśli z jakichś względów nie
    możesz odpowiedzieć publicznie to pisz prywatnie. Chyba, że wcale nie chcesz
    na to pytanie odpowiedzieć, przeżyję ;-).

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:32
    ale ja myslę o czymś, co Ci sie nie spodoba, haha
    O MALI.
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:39
    Przyznam ze chcialem miec Ciebie "blizej siebie" :))) hihihi. No, ale jak Mali
    to Mali, dlaczego nie...:)


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:40
    blisko Ciebie to ja będę, może być, że w styczniu :)
    bój się :)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:46
    Dlaczego mam sie bac??? Chcesz mnie w swoje szpony zlapac co? Jestem nie do
    zdobycia :)))


    ryb
  • jmx 23.09.03, 22:51

    Więc zagadka "przymusu" emigracji Girlfriend została wyjaśniona... ;-)))

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:53
    To tylko zarty, tylko zarty, tylko zarty...jak napisze to jeszcze 100 razy, to
    napewno w to uwierze :)))


    ryb

    PS. naprawde zarty :)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:36
    > Dlaczego mam sie bac??? Chcesz mnie w swoje szpony zlapac co? Jestem nie do
    > zdobycia :)))

    hihihi
    każdy tak mówi, a potem piszczy ;)))))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.09.03, 00:34
    hahahaha, poczekamy, zobaczymy ale napewno nie popiszczymy :)))


    Dobranoc :)


    ryb
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:04
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Martwie sie o Ciebie girfriend. Z Twoim mysleniem ciezko musi Ci sie zyc w
    > konserwatywnej Polsce. Mam nadzieje ze otoczna jestes ludzmi, ktorzy podobnie
    > mysla jak Ty. Jezeli nie, to Ty musisz sie strasznie meczyc...Nie zartuje,
    > naprawde tak mysle.

    Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?

    Pozdrawiam
  • jmx 23.09.03, 22:21
    Gość portalu: tak napisał(a):


    > Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?


    To widać na tym forum jak na dłoni. No i twoje niektóre wypowiedzi też o tym
    świadczą np. o zakładaniu rodziny, macierzyństwie, homoseksualizmie.
    Ludzie z odmiennymi poglądami (wbrew większości) są traktowani jak niespełna
    rozumu albo godni ubolewania nad "ciężkim losem". A.le to nie zalezy od kraju
    w jakim sie przebywa a od środowiska bo pod każdą szerokością geograficzną
    można znaleźć środowiska konserwatywne. W Anglii, USA, Kanadzie, Niemczech itp.

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:26
    Dzieki jmx :) Ujelas to w kilku zdaniach, a ja juz ksiazke chcialem napisac.
    Chcialbym tylko dodac, ze nie byla to krytyka z mojej strony, tylko porownanie
    innych kultur.


    Pozdr.


    ryb
  • jmx 23.09.03, 22:30

    A proszę bardzo! (ale versal ;-)). Krytyka nie ale... przecież w Polsce też są
    rózne środowiska tak samo jak za granicą. Myślenie, że za granicą życie będzie
    usłane różami (bo bez konserwatyzmu) wydaje mi się "trochę naciągane".

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:35
    Zycie nigdzie nie jest uslane rozami...Ale ludzie sa ludzmi i mysle ze latwiej
    sie zyje, jak nie uwazaja ciebie za nawiedzonego, bo akurat masz inne
    spojrzenie na swiat. :)


    ryb
  • jmx 23.09.03, 22:39

    Ależ Rybie - ależ to niekonserwatyści patrzą na konserwatystów jak na
    nawiedzonych. Czyżby mniejszość "terroryzowała" większość? ;-)

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.09.03, 22:43
    chwileczke, chwileczke...wszystko zalezy od tematu.:)))


    ryb
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:29
    jmx napisała:

    > > Co masz na myśli pisząc: konserwatywna Polska?
    >
    >
    > To widać na tym forum jak na dłoni.

    Zdaje się, że widzimy różne dłonie.

    No i twoje niektóre wypowiedzi też o tym
    > świadczą np. o zakładaniu rodziny, macierzyństwie, homoseksualizmie.

    To tak.

    > Ludzie z odmiennymi poglądami (wbrew większości) są traktowani jak niespełna
    > rozumu albo godni ubolewania nad "ciężkim losem".

    Ciekaw jestem po której stronie mnie umiejscawiasz. Tych z odmiennymi
    poglądami, czy w większości?

    A.le to nie zalezy od kraju
    > w jakim sie przebywa a od środowiska bo pod każdą szerokością geograficzną
    > można znaleźć środowiska konserwatywne. W Anglii, USA, Kanadzie, Niemczech
    itp.

    No to jest Polska konserwatywną czy nie? Czy to jakiś ewenement, czy też
    światowa normalka?

    Pozdrawiam
  • jmx 23.09.03, 22:35
    Gość portalu: tak napisał(a):

    > Zdaje się, że widzimy różne dłonie.

    No właśnie! I tu jest pies pogrzebany ;-))).


    > Ciekaw jestem po której stronie mnie umiejscawiasz. Tych z odmiennymi
    > poglądami, czy w większości?

    Raczej w większości, chociaż masz ciekawe spojrzenie na kwestie podatkowe, nie
    nazwałabym ich konserwatywnymi.


    > No to jest Polska konserwatywną czy nie? Czy to jakiś ewenement, czy też
    > światowa normalka?

    No do światowej normalki to nam jeszcze brakuje ale da się wytrzymać (czego
    jestem przykładem ;-))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 22:35
    Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie kraje
    zachodnie.

    pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))
  • jmx 23.09.03, 22:42

    Wydaje mi się, ze każdy kraj zachodni był i jest w jakimś stopniu katolicki.

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:45
    > Wydaje mi się, ze każdy kraj zachodni był i jest w jakimś stopniu katolicki.

    chodzi mi o kraje, w ktorych katolicyzm nie jest religią wiodącą, w tym sensie,
    że nie wyznaje go większość społeczeństwa

    czyli o protestanckie, czyli o anglosaskie + przyległości

    jmx, czy my się bedziemy wiecznie wyłącznie erystyką zajmować, Ty adeptko
    szlachetnej sztuki szermierki??? ;)))))
    czy przyznasz się do jakiegoś poglądu, lalka ;)))?
  • jmx 24.09.03, 00:35
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > czyli o protestanckie, czyli o anglosaskie + przyległości

    A Francja? ;-)

    Kurczę a co mnie wszyscy tak nagle zaczynają chwalić? To podejrzane! ;-)))
    Mój pogląd - ja przede wszystkim organicznie wręcz nie znoszę stereotypów i
    [autocenzura] ;-)))))
    Więc jeśli słyszę, ze Polska to taka czy śmaka (od osoby, która nie mieszka w
    tym cudnym kraju) albo, że "powinnaś wyemigrować" bo .... no niestety, skurat
    żadnej listy się nie doczekałam, to mnie coś bierze.

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 24.09.03, 00:53
    Odpowiem Ci jutro na Twoj post o emigracji, moja wizje, poparta
    doswiadczeniami. Przy okazji bede mial czas na zastanowienie, czy wyslac go
    tutaj czy na priva. :)))


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:55
  • jmx 24.09.03, 00:55

    Czytasz w myślach - przed chwilą coś takiego wysłałam :-))).

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 00:44
    Odczulem w Twoim poscie do girlfriend ze czesc tresci odnosila sie do mnie.
    Rowniez odczulem, ze poruszony emigracyjny temat moze byc zrodlem
    nieporozumienia pomiedzy nami. Chcialbym tego uniknac, poniewaz jak do tej
    pory, uwazam ze myslimy podobnie. Ale jeszcze pomysle :)

    Pozdr.

    ryb (niezdecydowany)
  • jmx 25.09.03, 02:37
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Odczulem w Twoim poscie do girlfriend ze czesc tresci odnosila sie do mnie.
    > Rowniez odczulem, ze poruszony emigracyjny temat moze byc zrodlem
    > nieporozumienia pomiedzy nami. Chcialbym tego uniknac, poniewaz jak do tej
    > pory, uwazam ze myslimy podobnie. Ale jeszcze pomysle :)
    >
    > Pozdr.
    >
    > ryb (niezdecydowany)

    To do mnie? (o nieporozumieniach między nami). Już Cię uspokajam - żadnych
    nieporozumień nie będzie, najwyżej dyskusja :-). A, że podobno
    jestem "cwana"... ;-)))))
    Hm, jeśli Cię czymś uraziłam to przepraszam.

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 18:41
    Alez niczym mnie nie urazilas :))) Mialem po prostu kiepskie dni, ale dzisiaj
    juz lepiej sie czuje, wiec prawdopodobnie napisze dzisiaj, ale jeszcze musze
    jeden balagan (w realu) wyczyscic...Wroce pozniej :)


    ryb
  • jmx 25.09.03, 02:48

    Nieporozumienia to są wtedy jak nie wiem o co chodzi. Jeśli ktoś "objawia"
    dobrą wolę i chce mi coś wytłumaczyć czy opowiedzieć to nawet jeśli się z nim
    nie zgadzam to nijakiego problemu nie ma. Uff ;-).

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 00:36
    No dobra, to pisze...

    Temat jak rzeka, wiec zaweze w wiekszosci do emigracji zarobkowej.

    Do emigracji trzeba sie odpowiednio przygotowac, nie tylko znajomosc jezyka
    ale rowniez obyczajow i kultury danego kraju z ktora bedziesz sie potrafila
    oswoic. Trzeba miec rowniez "open mind" aby osiagnac jakis sukces. Oczywiscie
    trzeba byc rowniez silnym psychicznie. Bledy popelnione z niewiedzy w
    pierwszych latach emigracji maja pozniej niesamowite ujemne skutki w psychice,
    zarowno u emigrantow jak i ich rodzin, szczegolnie dzieci. Konczy sie to
    roznie, zazwyczaj alkoholizmem, szczegolnie u kobiet. Przyjazdy "na slepo" sa
    olbrzymim ryzykiem. Kiepska praca za jakies tam pieniadze, ktore w
    przeliczeniu na zlotowki wydaja sie duze, mieszkanie katem u pani Zosi za
    grosze, wydaje sie zbawieniem. Niestety na krotko. Potem przychodza depresje,
    tesknota i bezradnosc. Ta sama, no juz moze troche lepsza ale wciaz kiepska
    praca, nie w swoim zawodzie, chec normalnego zycia i poczucie
    niedowartosciowania zaczynaja takiego czlowieka gasic. Po latach wie, ze jest
    wlasciwie nikim, bo nic nie osiagnal. Jednak rodzinie w zyjacej w kraju z
    ktorego pochodzi, wciska coraz wiekszy kit jak wspaniale jemu sie zyje na
    obczyznie.

    Widzialem to i widze, notoryczne zjawisko. Nic sie nie zmienia na lepsze.
    Dlatego napisalem ze ogolnie odradzam emigracji. Zrobilem wyjatek z girlfriend
    poniewaz mysle, ze ona juz wystarczajaco poznala inne kultury i mysle ze
    spokojnie dala by sobie rade w innym kraju. Zreszta mysle, ze Ty tez.

    Zawezilem to bardzo, do stopnia ze nie jestem pewny, czy to ma sens co
    napisalem ale jak juz kiedys wspomnialem...nie lubie dlugich postow.



    ryb
  • jmx 26.09.03, 01:05

    No, straszne zawęziłeś, właściwie szkoda to byłby dobry temat na osobny wątek.
    Myślę bardzo podobnie jak Ty, ludziom się wydaje, że jak wyjadą to
    automatycznie ich los sie poprawi na zasadzie "wszędzie dobrze gdzie nas nie
    ma", to takie życzeniowe myślenie i życie złudzeniami. Zawzze mam wrażenie, że
    ludzie którzy potrafia sobie poradzić w Polsce poradziliby sobie i za granicą.
    A na ogół, nie zawsze oczywiście, wyjeżdżają ci, co sobie źle radzą.

    To miłe co napisałeś o "radzeniu sobie" przeze mnie za granicą. Być może, w
    każdym bądź razie są małe szanse na to bym to kiedykolwiek sprawdziła i,
    pomijając możliwości/ich brak jakoś mnie nie ciągnie do emigracji ;-).

    Bardzo dzękuję za odpowiedź, juz myślałam, że się nie zdecydujesz :-).

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:35
    Moze wkrotce rozwine ten temat, prawdopodobnie wywola to burze. Nie
    odpisywalem poniewaz przez ostatnie dwa dni mialem maly kryzys. Ale juz jest
    dobrze.

    Zaliczylem Ciebie "do emigracji" poniewaz masz odpowiednia "wizje na swiat" i
    jestes osoba zbalansowana. A ja takich ludzi lubie :)))


    Pozdr.


    ryb
  • jmx 26.09.03, 01:44

    Baaaardzo dziękuję za komplement :-))). Zbalansowana osoba - to mi się podoba,
    nie od dziś powtarzam, ze najważniejsza jest równowaga i dystans - do siebie
    do świata itp. To że ktoś nie wyznaje "moich" zasad, wartości czy ma inne
    zdanie to dla mnie nie koniec świata i nie odczuwam potrzeby "nawracania" na
    jedynie słuszną drogę ;-)).

    Cieszę się, że kryzys minął, dobrej nocy! (o ile już idziesz spać ;-)))

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:26
    Wpisalem tu post i nie ma...Moze sie pokarze. Jak nie, to jutro powtorze. :)

    Dobranoc


    ryb
  • jmx 26.09.03, 22:26

    Poczekam. Do drugiej jeszcze trochę czasu ;-)

    --
    :-)))
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 23.09.03, 22:51
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie
    kraje
    >
    > zachodnie.

    OK, w większym stopniu. Ale czy jest konserwatywna?

    > pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))

    Dziękuję girlfriend. Choć traktuję to jako Twój kolejny omam, po tych policyjno-
    więziennych.

    Pozdrawiam
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 23:48
    Widzę, że postanowiłeś mnie wykonczyć ;)

    > > Polska jest w wiekszym stopniu konserwatywna obyczajowo niz niekatolickie
    > kraje
    > >
    > > zachodnie.
    >
    > OK, w większym stopniu. Ale czy jest konserwatywna?

    tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo


    > > pozdrawiam Cie Taku, bo to mój wątek więc mogę :)))
    >
    > Dziękuję girlfriend. Choć traktuję to jako Twój kolejny omam, po tych
    policyjno
    > -
    > więziennych.
    >
    > Pozdrawiam

    to nie omam ani - na razie - nie Oman :)
    pozdrawiam Cię nawet realnie a nie wirtualnie, haha
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:09
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo

    O, relatywnie - coś, nie jest czymś.
    Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

    > to nie omam ani - na razie - nie Oman :)
    > pozdrawiam Cię nawet realnie a nie wirtualnie, haha

    A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę. Więcej, czuję się jak obiekt,
    którym się bawisz i innych.

    Pozdrawiam
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:24

    > > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo
    >
    > O, relatywnie - coś, nie jest czymś.

    jeśli coś ma być czymś to nie ma nigdzie konserwatyzmu ani liberalizmu ani w
    ogóle niczego
    polandia jest konserwatywniejsza obyczajowo od GB, a BG liberalniejsza od
    Polandii. Pasi? czy jeszcze się podręczymy ;) ?

    > Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

    źle
    mam się za liberała

    > A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę.

    Zgadzasz się z tezą, że każdy widzi co chce zobaczyć?

    > Więcej, czuję się jak obiekt,
    > którym się bawisz i innych.

    żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
    intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:45
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > jeśli coś ma być czymś to nie ma nigdzie konserwatyzmu ani liberalizmu ani w
    > ogóle niczego

    Amen.

    > polandia jest konserwatywniejsza obyczajowo od GB, a BG liberalniejsza od
    > Polandii. Pasi? czy jeszcze się podręczymy ;) ?

    Nie mam zamiaru zadręczać się słowem Polandia. Wiem, wiem, to tylko słowo,
    widzę co tam sobie chcę...

    > Zgadzasz się z tezą, że każdy widzi co chce zobaczyć?

    Bardzo często.

    > żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
    > intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)

    Nie rozumiem. Co ma sprawność intelektualna do bycia obiektem w czyichś rękach?

    Pozdrawiam
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 00:54
    lekko provokuję, przyznaję się ;) wiem, że Ty byś "Polandia" nie napisał ;)))

    > > żebyś Ty był obiekt, to najpierw musiałbyś być, hmm... mniej sprawny
    > > intelektualnie, więc śpij spokojnie w tej materii :)
    >
    > Nie rozumiem. Co ma sprawność intelektualna do bycia obiektem w czyichś
    rękach?

    A ja nie rozumiem jak ma nie mieć?
    A Twoim zdaniem nie jest tak, że bycie obiektem w czyichś rekach (czyli de
    facto obiektem manipulacji - powiedzmy to bez ogródków) wymaga wiekszego IQ
    manipulanta niż manipulowanego?

    Albo ja nie rozumiem, co to znaczy że jesteś obiektem w moich rękach, ktorym
    sie bawię i innych jeszcze?
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 01:03
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > lekko provokuję, przyznaję się ;) wiem, że Ty byś "Polandia" nie napisał ;)))

    Mało wiesz. Napisałem, bo trzeba było.

    > A ja nie rozumiem jak ma nie mieć?
    > A Twoim zdaniem nie jest tak, że bycie obiektem w czyichś rekach (czyli de
    > facto obiektem manipulacji - powiedzmy to bez ogródków) wymaga wiekszego IQ
    > manipulanta niż manipulowanego?

    Pobożne życzenie.

    > Albo ja nie rozumiem, co to znaczy że jesteś obiektem w moich rękach, ktorym
    > sie bawię i innych jeszcze?

    Na to wychodzi.

    Pozdrawiam
  • jmx 24.09.03, 00:41
    Gość portalu: tak napisał(a):

    > Gość portalu: girlfriend napisał(a):
    >
    > > tak, jest RELATYWNIE konserwatywna obyczajowo
    >
    > O, relatywnie - coś, nie jest czymś.
    > Czy to dobrze czy źle, że Polska jest relatywnie konserwatywna?

    Zależy dla kogo, dla kogoś bardziej konserwatywnego dobrze, dla kogos mniej -
    źle (bo się źle czuje jak odszczepieniec i jest nierozmumiany przez innych).
    Bo to nie chodzi stricte o konserwatyzm jakis urzędowy czy narzucony tylko o
    traktowanie przez innych ludzi.


    > A ja jestem zakłopotany, bo w to nie wierzę. Więcej, czuję się jak obiekt,
    > którym się bawisz i innych.

    A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać na
    wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))

    --
    :-)))
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 00:57
    jmx napisała:

    > Zależy dla kogo, dla kogoś bardziej konserwatywnego dobrze, dla kogos mniej -
    > źle (bo się źle czuje jak odszczepieniec i jest nierozmumiany przez innych).
    > Bo to nie chodzi stricte o konserwatyzm jakis urzędowy czy narzucony tylko o
    > traktowanie przez innych ludzi.

    Ci mniej konserwatywni często są traktowani z wielkim zrozumieniem. Zwłaszcza
    jak robią zamach na moją kasę.

    > A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać na
    > wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))

    A ja nie mam pojęcia o czym piszesz. Nie znam w/w wątku.

    Pozdrawiam
  • jmx 24.09.03, 01:07
    Gość portalu: tak napisał(a):

    > Ci mniej konserwatywni często są traktowani z wielkim zrozumieniem.
    Zwłaszcza
    > jak robią zamach na moją kasę.

    W moim odczuciu to bardziej konserwatywni robia zamach na kasę (cudzą vel
    budżet). A może to nawet nie o konserwatyzm chodzi ale o zjawy poprzedniej
    epoki i myślenie socjalistyczne typu: "a mnie sie należy", "państwo powinno"
    itp. A państwo to MY. Do niektórych to jeszcze nie dotarło i długo nie dotrze.


    > > A ja dostrzegam pewne podobieństwo między wami obojgiem. To dobrze widać n
    > a
    > > wątku o nauce erotyzmu od kobiet ;-))
    >
    > A ja nie mam pojęcia o czym piszesz. Nie znam w/w wątku.

    To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).
    Chodziło mi o stawianie niezliczonej ilości pytań w celu "dogłębnego"
    zrozumienia rozmówcy. To was łączy, moim zdaniem ;-).

    Też pozdrawiam :-)

    --
    :-)))
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 01:15
    jmx napisała:

    > W moim odczuciu to bardziej konserwatywni robia zamach na kasę (cudzą vel
    > budżet). A może to nawet nie o konserwatyzm chodzi ale o zjawy poprzedniej
    > epoki i myślenie socjalistyczne typu: "a mnie sie należy", "państwo powinno"
    > itp. A państwo to MY. Do niektórych to jeszcze nie dotarło i długo nie
    dotrze.

    Po mojemu takie coś to nie jest konserwatyzm. To po prostu socjalizm.

    > To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).

    Doba ma 24h.
    Po co uczyć mistrza?

    > Chodziło mi o stawianie niezliczonej ilości pytań w celu "dogłębnego"
    > zrozumienia rozmówcy. To was łączy, moim zdaniem ;-).

    O, w takim razie to komplement. Dziękuję.

    Pozdrawiam
  • jmx 24.09.03, 01:26
    Gość portalu: tak napisał(a):

    > Po mojemu takie coś to nie jest konserwatyzm. To po prostu socjalizm.

    Po mojemu też. Ale sam napisałeś poprzednio, ze bardziej konserwatywni
    zasadzają się na cudzą kasę. Można to jeszcze inaczej rozumieć - konserwatywni
    w sensie z poprzedniej epoki. Był czas, ze uważano socjalizm za bardzo
    postępowy kierunek. Na szczęście minął ;-).


    > > To zajrzyj, przeciez podałam tytuł :-).
    >
    > Doba ma 24h.
    > Po co uczyć mistrza?

    Jesteś mistrzem w dziedzine nauki erotyzmu? No nie wiedziałam.... ;-)


    > O, w takim razie to komplement. Dziękuję.

    Proszę :-) i też p :-)

    --
    :-)))
  • Gość: tak IP: *.net.pl / 192.168.1.* 24.09.03, 02:10
    jmx napisała:

    > Ale sam napisałeś poprzednio, ze bardziej konserwatywni
    > zasadzają się na cudzą kasę.

    Napisałem coś wręcz przeciwnego.

    > Jesteś mistrzem w dziedzine nauki erotyzmu? No nie wiedziałam.... ;-)

    Nie nauczam. Stosuję.

    Pozdrawiam
  • jmx 24.09.03, 02:40
    Gość portalu: tak napisał(a):

    > Nie nauczam. Stosuję.

    To znaczy, że inni uczą się od Ciebie ;-)))). Oczywiście - powinnam
    napisać "inne" ;-DDDDD

    --
    :-)))
  • m.malone 24.09.03, 03:07

    ...tu przrwał, lecz róg trzymał,
    Wszystkim się zdywyło.
    Że Wojski gra jeszcze,
    A to EGO wyło.
    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • jmx 24.09.03, 03:39

    Veni, Vidi, Rici ;-)

    --
    :-)))
  • m.malone 24.09.03, 03:51
    jmx napisała:

    >
    > Veni, Vidi, Rici ;-)

    Rici ze śmiechu czy ubolewania?:)
    >


    --
    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • m.malone 24.09.03, 15:56

    Tak po angielsku wychodzić???
    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • jmx 25.09.03, 02:39

    :-((( jakim angielsku? Przecież się podobranocowałam na innym wątku :-(
    To mi przykro teraz :-(((

    --
    :-)))
  • m.malone 25.09.03, 19:05
    Nie, zdecydowanie i absolutnie!
    Tylko proszę na rynku nie płakać! Taka duża dziewczynka! Fstyt!

    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • jmx 25.09.03, 22:54

    Kiedy chłopcyk więksy i ksycy (rici?)..... ;-D

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 23:04
    ja Go pierwsza miałam ;))))
  • jmx 26.09.03, 00:04

    A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
    albo, że straszę... Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
    niedoświadczoną ;-DDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:38
    > A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
    > albo, że straszę...

    taka strategia, hihi ;)

    > Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
    > niedoświadczoną ;-DDDDD

    a co ja Ci będę gadała...
    ja się nad Nim rozpłynę i jeszcze Ci Go będę musiała pożyczać ;)
  • jmx 26.09.03, 00:52
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > > A co to za podrywanie? Albo chodzi i mnie beszta, że się z nim nie żegnam
    > > albo, że straszę...
    >
    > taka strategia, hihi ;)
    >
    > > Skoro już go miałaś - to on tak zawsze? Oświeć
    > > niedoświadczoną ;-DDDDD
    >
    > a co ja Ci będę gadała...
    > ja się nad Nim rozpłynę i jeszcze Ci Go będę musiała pożyczać ;)

    No, ale odpowiedziałaś - jak stategia to strategia... cóz ja mogę, mala
    dziewcynka na TAKIEGO chłopcyka? ;-)))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:01
    " mala dziewcynka na TAKIEGO chłopcyka? ;-))) "

    hihihi
    to jest podobno najlepsza strategia ;))))))
  • jmx 26.09.03, 01:07

    Właśnie widzę - jak z Tobą gada ;-)))))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:12
    > Właśnie widzę - jak z Tobą gada ;-)))))))))))

    Widzisz, bo On jest wszechstronny, hihi ;))))))
  • jmx 26.09.03, 01:48

    Nie jest, mnie omija ;-))))))))))))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:52
    > Nie jest, mnie omija ;-))))))))))))))))))

    gdzieś był znikł na trochę, czyli NAS omija :))))

  • jmx 26.09.03, 01:55

    Ty się nie podpinaj pod moje omijanie! ;-)))))))))
    Z Tobą gadał, ze mnią nie, kropka ;-)))))))))))))))))))))))))))))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 02:03
    już ja widzę, coś tu dziołcha uprawiała na mym wątku pod mą nieobecność,
    haha :DDDDDD
  • jmx 26.09.03, 02:05

    Ja?????? To on!!!! ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:26
    On????? a kto Go ciąga za rękaw, hahahaha???? ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • jmx 26.09.03, 22:15

    On mnie ciąga a właściwie ciągał - przyszedł i huknął, że po angielsku.
    Więcej grzechów nie pamiętam i proszę o łagodny wymiar kary... ;-)))))))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.09.03, 22:54
    Czyż w kwestii międzyludzkich stosunków to nie mądrości francuskie nad
    angielskie należałoby przedłożyć, wieczorową porą zwłaszcza?

    (merci mon dieu, że to mój wątek i mogie ;)))
  • m.malone 26.09.03, 00:48
    a powiedz czy ustny z francuskiego juz zaliczyłaś?:DDDDDDD
    MM

    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:03
    > a powiedz czy ustny z francuskiego juz zaliczyłaś?:DDDDDDD

    myślałam, że ja bedę odpytywać, hihihihihihi :DDDDDDDDD
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 25.09.03, 23:18
    Napisalas w rozmowie z Kwieto ze mnie rozpracowalas po drugim dniu. Mozna o
    moj profilek? A ja Ci odpisze czy trafny czy nie, bo akurat wiem dlaczego tu
    jestem :)


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:28
    Nie napisałam, że Cię rozpracowałam, przeinterpretowałeś miły mój :)
    Napisałam, że popełniłam w stosunku do Ciebie grzech pychy.

    A było to tak:
    For the very first time spotkałam Cię na tym wątku z wieszaniem policjantów.
    Ponieważ jestem absolutnie i bez wyjatków przeciwna karze śmierci i mam do tego
    namiętny stosunek, więc wywiązała się delikatnie mówiąc sprzeczka :) panny Cie
    atakowały z wszystkich stron, więc się zamknąłeś w oblężonej twierdzy i brnąłeś
    dalej w wieszanie :) czyli palant pomyslałam , hihi :))))

    Pierwszy raz mnie tknęło że nie palant, jak zobaczyłam potem Twój post
    (dopisany tego samego dnia, troche później, na rzeczonym wątku) , rodzaj
    expose :)
    Jak rano oczom moim się ukazał na innym wątku post, z ktorego wynikało że
    zaczynasz od Malwiny i mojej skromnej osoby dzień, pomyślałam - oho, poczuł.

    Jak potem wkurzyło Cię/ogarnęła Cie zazdrość (niepotrzebne skreślić) że panny
    flirtują z głównym winowajcą czyli założycielem wątku, przez którego
    nieobecnośc Ty zebrałeś wszystkie cięgi ;) to pomyślałam: mam go! wcale nie
    jest troglodytą, za to ja jestem osioł :)))

    Chcieliście, to macie :)
    A teraz powiedzcie, czy prawda :)
  • m.malone 26.09.03, 00:39
    No i widzis Ty Lybie, jak dziewcyny biolą nas pod siusiu:DDDD

    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:06
    Bawia sie nami, jak zabawkami. Chyba zmienie nicka na "Ken" :)

    Pozdr.

    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:15
    > Bawia sie nami, jak zabawkami. Chyba zmienie nicka na "Ken" :)

    :DDDDDDDDDD
    się przysięgam przez łzy co mi płyną ze śmiechu :)))) że bedę leżeć u Twych
    stóp, co się wyrazi pisaniem "barbie" hahahaha
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:38
    No, wiedzialem. Wtedy juz nic innego mi nie pozostanie jak polozyc glowe na
    Twym lonie Hahahhahahaha :))))
  • jmx 26.09.03, 01:47

    Technicznie to będzie trudne do wykonania ;-)))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:50
  • jmx 26.09.03, 01:52

    Gerla - nie masz wyobraźni przestrzennej czy co?? ;-DDDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:54
    > Gerla - nie masz wyobraźni przestrzennej czy co?? ;-DDDDDD

    właśnie chodzi o to, że MAM! hihihihi ;))))))))
  • jmx 26.09.03, 01:56

    Jakbyś miała tobyś NIE pytała ;-DDDDDDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:24
    pytam, bo lubię przeczytać ;P
  • jmx 26.09.03, 22:20

    O, po raz pierwszy widzę u Ciebie "język"... fju, fju... "zdziwko mnie chapło"

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:24
    w sumie mój język jest dla chłopców, ale w drodze wyjątku... hihi
  • jmx 26.09.03, 22:27

    Twój język jest przede wszystkim dla Ciebie :-)

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 18:38
    > Twój język jest przede wszystkim dla Ciebie :-)

    hahaha :)))
    give , don't take :DDDDDDD
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:51
    Hahahaha, mam nadzieje ze m.malone pomoze:)))

    ryb
  • jmx 26.09.03, 01:53

    Chirurg Ci on? ;-)))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:55
    a co Ty sobie znowu chcesz wycinać, laska? ;DDDDDDD
  • jmx 26.09.03, 01:58

    Nie ja tylko Ryb, przeciez on prosił o pomoc, czytać nie umiesz ;-DDDDDDDDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 02:00
    toż mi do głowy nie przyszło, że można chcieć chłopca ukrzywdzić, hihi ;DDDD
  • jmx 26.09.03, 02:07

    Ale chirurg nie tylko odcina, także przyszywa ;-DDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:28
    pierwsze słyszę, żeby chirurg szył nożem ;DDDDDDDDDDDDDDDDD
  • jmx 26.09.03, 22:22

    Noża używa przed szyciem ;-))))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:26
    aha, to takie perpetum mobile troche czyli, ;))))))
    co ukroi to przyszyje, co przyszyje to ukroi i tak round&round :))))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:57
    Hahahahaha, no to ja moze juz pojde spac...:)))) hihihihihi


    Dobranoc :)))


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:59
    my nie mamy żadnych nożów, nie bojaj się ;)
    to tylko korkociąg, hihi ;)))))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:07
    No, juz prawie spalem :))) a co Ty chcesz wyciagac???? hihihihihi


    Przerazony


    ryb
  • jmx 26.09.03, 02:08

    Korek; chciała Cię odetkać ;-)))))))))

    --
    :-)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:14
    Tak na sile??? No, nie wiem...chyba czas pomyslec o Cindy? hihihihihi:)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:31
    po tyle dziennie ? ;DDDDDDDDDDDD
    czy to sklep???? hihi ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
  • m.malone 26.09.03, 13:59
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Hahahaha, mam nadzieje ze m.malone pomoze:)))
    >
    > ryb

    Już lecę, RYB już lecę:))

    ...Trzymaj się, jak te pańcie w sobotnich autobusach:DDD
    A na początek powtórzę (żeby nikt nie musiał grzebać - w wątkach oczywiście):
    Służąca do pani: "Proszę pani, co to jest memłon?"
    Pani: "CO?! jaki 'memłon'? Nie ma takiego słowa."
    S: " A bo kiedy pani nie ma w domu, to pan mówi do mnie tak: "chodź tu i połóż
    główkę na memłonie'?"
    P:"...."
    Tyle w sprawie kładzenia głów.

    I to na razie koniec, bo teraz mam pytanie (poważne) do Ryba na stronie
    Dziwczynki moga pobawić się Kenem i Barbie, czy tam czym wolą).
    To nie Forum Auto (poza tym, że podobno tam ostatnio walonkami zajeżdża:), ale
    zwracam sie do Ciebe jako do specjalisty.
    P.: W moim rzęchu (F Uno - 10 lat) wyleciała czwórka. Podobno tam w niej
    poszedł/poszły sychronizator/y, bo za późno wymieniłem "sierżanta". Pozostałe
    są w porządku (1,2,3,5 i R). Głównie jedżdżę na 3, czasem , po rozbujaniu do 80
    wrzucam 5. I dobrze. Pytanie właściwe: czy można w tej sytuacji wkładać 4. bieg
    (np. z międzygazem - mam to przećwiczone) czy lepiej nie, bo pierdyknie i
    skrzynię zmieni w kupkę drobnego złomu? Przepraszam za głupie pytanie, pewnie
    jeździsz na auto. nie man....ale w wyścigach, no co ja Ci będę tłumaczył....
    W każdym razie trzymam kciuki za jutrzejszą sobotę i życzę nastepnych
    trofiejnych browarków:)))





    --
    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 21:14
    no nie, hahaha :DDDD dajcie spokój :)))))))
    nareszcie jakiś temat na jaki ja się nie mogę kompetentnie wypowiedzieć,
    hahahaha :))))))

    jeden zero dla Malona
    który zrobił mnie w balona!
    :)))))))))))))))
  • m.malone 26.09.03, 21:42
    Gość portalu: girlfriend napisał(a):

    > no nie, hahaha :DDDD dajcie spokój :)))))))
    > nareszcie jakiś temat na jaki ja się nie mogę kompetentnie wypowiedzieć,
    > hahahaha :))))))
    >
    > jeden zero dla Malona
    > który zrobił mnie w balona!
    > :)))))))))))))))

    GIRL?????
    To istnieje jakiś temat na który nie możesz się wypowiedzieć?????
    myślałem, że to niemożliwe, ale przetałem używac tego słowa od kiedy dość dawno
    temu mój kurewnik (powiedzmy pan X) na relację tzw. eyewitness typu:
    Kiedy tu wchodziłem, autobus nazebrze rozjechał pieszego. Na co X
    niedmiennie: "NIEMOŻlIWE!"
    Od tego czasu brrrr



    --
    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 22:22
    móc to mogę w sumie, ale wolę nie, coby ktoś nie miał kłopotów z przeponą,
    hihi :)))
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 23:58
    Dopiero z roboty wrocilem !!! zaladowali nas dzisiaj rowno... Zaraz po zmianie
    zrobili nam test...Same trudne pytania. Geniek jak to zobaczyl, to tak sie
    przerazil, ze wyssal caly tusz z dlugopisu i probowal sie wykrecic, ze sila
    wyzsza przeszkodzila mu w wypelnieniu odpowiednich kratek. Wiesz co mu
    powiedzieli? Ze moze jezykiem odpowiednie kratki zaznaczac. Cos takiego!!!
    Biedak zrobil sie caly siny...ja natomiast sie zarumienilem. To wszystko z
    nerwow. No, ale powiedz sam, co zaznaczylbys w takim pytaniu.

    - Co robisz gdy do twojego autobusu wchodzi Apacz z fajka pokoju

    a: patrzysz na niego ze zdumieniem
    b: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
    c: poprawnie prowadzisz autobus, dyskretnie zerkajac w lusterko czy czasami
    Apacz nie namawia wspolpasazerow na palenie fajki pokoju, gdy w autobusie jest
    wyrazny znak "Zakaz palenia"

    albo takie...

    - Do twojego autobusu wchodzi Turek i cos do ciebie mowi po turecku. Co robisz?

    a: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
    B: udajesz Greka
    c: mowisz "I don't speak English"

    o i jeszcze takie

    - Do twojego autobusu wchodzi ciezarna zona twojego kolegi. Co robisz?

    a: witasz sie grzecznie po czym poprawnie prowadzisz autobus.
    b: Tlumaczysz jej zeby nie paplala ze to twoje dziecko
    c: ustepujesz jej miejsca


    Widzisz, jakie stresy mam w tej robocie?


    A z Twoim problemem to nie mam pojecia, bo u nas same automaty. Nasze
    kolezanki to wywalczyly, jako prawa kobiet, bo trzymanie reki na drazku biegow
    bylo ponizajace...:)))



    ryb
  • malwinamalwina 26.09.03, 23:59
    udane :-)
  • m.malone 27.09.03, 03:48
    Gość portalu: ryb napisał(a):

    > Dopiero z roboty wrocilem !!! zaladowali nas dzisiaj rowno... Zaraz po
    >zmianie zrobili nam test...Same trudne pytania. Geniek jak to zobaczyl, to tak
    >sie przerazil, ze wyssal caly tusz z dlugopisu i probowal sie wykrecic, ze
    >sila wyzsza przeszkodzila mu w wypelnieniu odpowiednich kratek. Wiesz co mu
    >powiedzieli? Ze moze jezykiem odpowiednie kratki zaznaczac. Cos takiego!!!
    >Biedak zrobil sie caly siny...ja natomiast sie zarumienilem. To wszystko z
    > nerwow.

    Tak, te nerwy... Gdyby Geniek (tzn. dla mnie pan Geniek - bo go nie znam. Ale
    pozdrów go ode mnie) na ten wyssany tusz wziął do ust trochę spirtu (żeby
    wypłukać tusz), no bo juz po zmianie było i np. parsknął spirytusem (że niby
    się zakrztusił) to nie on by był siny, tylko ten co mu tak gupio powiedział. No
    może nawet test by odwołali. Wiesz, bo jakby z białego kołnierzyka zrobił sie
    niebieski...I wcale się nie dziwię, że się zdenerwował, bo co, oni tam nie
    wiedzą co językiem się robi???
    A pan Geniek lepiej nie niech nie ciągnie z długopisu, bo to strasznie szkodzi,
    Co, nie ma tam juz czego pociągać??


    >No, ale powiedz sam, co zaznaczylbys w takim pytaniu.
    >
    > - Co robisz gdy do twojego autobusu wchodzi Apacz z fajka pokoju
    >
    > a: patrzysz na niego ze zdumieniem
    > b: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
    > c: poprawnie prowadzisz autobus, dyskretnie zerkajac w lusterko czy czasami
    > Apacz nie namawia wspolpasazerow na palenie fajki pokoju, gdy w autobusie
    jest wyrazny znak "Zakaz palenia"

    Nope. wszystkie odpowiedzi nieprawidłowe. Prawidłowa IMHO jest taka:
    d. Wyjmujesz z glove compartment(jeśli takie są) albo spod fotela pół basa,
    wyciągasz jakiś kabelek, wywieszasz tabliczkę "Out of order" czy jakos tak,
    potem na najbliższym przystanku (nie w autobusie, bo zakaz palenia), jak już
    wszyscy z autobusu sie rozejdą, Ty i Apacz sobie siadacie i na przemian
    pociągacie wodę ognistą i fajeczkę pokoju. A jeśli nie pada i ciepło idziecie
    do Hyde Parku (jeśli to akurat blisko), siadacie sobie na trawie i ditto.
    Nie wiem jak z innymi: Mohikanami, Czejennami, Algonkinami czy innymi Siouxami)
    >
    > albo takie...
    >
    > - Do twojego autobusu wchodzi Turek i cos do ciebie mowi po turecku. Co
    robisz?
    >
    > a: ignorujesz i poprawnie prowadzisz autobus
    > B: udajesz Greka
    > c: mowisz "I don't speak English"

    Nie wiem. Tu bym wpadł. O Turkach wiem tyle: jak raz kopnął Turek Turka, to mu
    zeszła z hmhm skórka (ten kopnięty pewnie był...no, uncut). Albo Greka - odp.
    B.
    >
    > o i jeszcze takie
    >
    > - Do twojego autobusu wchodzi ciezarna zona twojego kolegi. Co robisz?
    >
    > a: witasz sie grzecznie po czym poprawnie prowadzisz autobus.
    > b: Tlumaczysz jej zeby nie paplala ze to twoje dziecko
    > c: ustepujesz jej miejsca

    Też nie tak. Robisz jak z Apaczem (out of order, wszyscy wysiadają, spokój),
    siadasz sobie przy niej i rozmawiacie np. jak imię dać dziecku itp.

    > Widzisz, jakie stresy mam w tej robocie?
    >
    >
    > A z Twoim problemem to nie mam pojecia, bo u nas same automaty. Nasze
    > kolezanki to wywalczyly, jako prawa kobiet, bo trzymanie reki na drazku
    biegow
    > bylo ponizajace...:)))
    >
    >Nienormalne jakieś. Joysticka w ręce chcieć trzymać. Horror!!!

    Moją sprawą się nie przejmuj. Tak pytałem. myslałem też, że są automaty - tylko
    nie przez te "feministki" porąbane.

    Mam propozycje, To znaczy stres będzie też, ale jak będzie go rozładować i
    zwalczyć!! I oko jest na czym zawiesić też.
    Chodźmy tam razem. Będziemy sprzedawać samochody. A co tam!!

    www.rev-mag.com/

    MM

    __

    Kiedy Bóg stwarzał czas, stworzył go wystarczająco dużo
    - irlandzkie (podobno)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 27.09.03, 18:29
    Sam widzisz, watiatow z ludzi robia. I w dodatku ublizaja, dajac gotowe
    odpowiedzi do zaiksowania, tak jakby Geniek czy ja, nie potrafil prowadzic
    bezpiecznie autobusu...:)


    ryb


    PS. Spadam na balange :)
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.03, 18:35
    > PS. Spadam na balange :)

    przed 19.00, hihihi ;)
    kinder bal ? :DDDD

    pzdr :)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 28.09.03, 03:20
    Im wczesniej, tym lepiej :))) Tu u nas, sa troszke inne balangi, ta akurat
    byla od - do, i dobrze :)


    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.03, 12:39
    > Im wczesniej, tym lepiej :))) Tu u nas, sa troszke inne balangi, ta akurat
    > byla od - do, i dobrze :)

    pewnie że dobrze :)
    przynajmniej PKB jakie jest każdy widzi :)
    a w Polandii będzie raczej druga Grecja.
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 00:50
    :))) Troszke pozno odpowiadam poniewaz "skracalem" post o emigracji...

    Prawda, chociaz oczekiwalem czegos innego, ufff :))) Juz naprawde balem sie ze
    mnie rozpracowalas, a moze? Tylko Ty to wiesz :)))

    Zreszta , tak prawde mowiac, "troszke palnalem" z tym wieszaniem. No, ale jak
    ja moglem sie z wodzem niezgodzic??? Potem musialem juz brnac, bo wodz poszedl
    fajke pokoju palic z Apaczami (???) a ja zostalem - o malo nie powieszony :)))

    Ale trafilas, poczulem :)))


    ryb

  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 00:59
    > Prawda, chociaz oczekiwalem czegos innego, ufff :))) Juz naprawde balem sie
    ze
    > mnie rozpracowalas, a moze? Tylko Ty to wiesz :)))

    Proponuję Ci taką niegroźną zabawę (ale do praktykowania na zdrowych
    emocjonalnie, broń Bóg na nadwrażliwych) : wchodzi Twój znajomy do
    pomieszczenia w którym jesteś Ty i inni znajomi. Mówisz do niego z poważną
    miną "oni już o wszystkim wiedzą". W 9 przypadkach na 10 zobaczysz panikę w
    oczach. Ciekawe.

    Rób to z takimi, co mają dość poczucia humoru :)
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 01:05
    Hehehe, znam ten numer :) Inny numer to: No dobra, spiewaj, chcialbym to
    uslyszec od ciebie a nie od innych...w twoim wlasnym wydaniu. Rowniez powoduje
    panike :))

    ryb
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 01:08
    > Hehehe, znam ten numer :) Inny numer to: No dobra, spiewaj, chcialbym to
    > uslyszec od ciebie a nie od innych...w twoim wlasnym wydaniu. Rowniez
    powoduje
    > panike :))


    tego nie radzę, na śmiałego można trafić, hihi :))))))))))
  • cossa 26.09.03, 02:10
    cze all (heheh ;)
    podziele sie smiesznoscia pozna nocka
    tu mi cieplo i bezpoecznie ;)

    zajrzalam na forum 1000 kcal ;)
    wkleje na nocke, moze jeszcze kogos pobudzi do smiechu ;)

    -------------------
    Nowa "dieta":

    1. Bez względu na to co jesz, o ile nikt cię nie widzi,
    to pokarm nie
    zawiera żadnych kalorii.
    2. Jeżeli pijesz dietetyczny napój gazowany (bez cukru)
    jednocześnie
    spożywając batonik czekoladowy, kalorie z batonika
    zostaną zniwelowane przez
    brakujące kalorie z dietytecznego napoju.
    3. Jeżeli jesz to samo co inni, spożywane kalorie się nie
    liczą.
    4. Kalorie z pokarmów przyjmowane w celach leczniczych,
    jak czekolada,
    koniak i sernik się nie liczą.
    5. Jeżeli utuczysz wszystkich ze swojego najbliższego
    otoczenia,
    będziesz wyglądać szczuplej.
    6. Pokarmy przyjmowane w trakcie oglądania filmów nie
    liczą się,
    albowiem stanowią część koncepcji rozrywkowo/towarzyskiej
    a nie składnik
    pożywienia. Dotyczy to w szczególności batoników
    czekoladowych, popcornu,
    pastylek miętowych, chipsów i wszelkiego rodzaju cukierków.
    7. Pokruszone na kawałki ciasteczka, biszkopty i
    czekolada nie zawierają
    kalorii, ponieważ te zostają całkowicie wyeliminowane w
    procesie kruszenia.
    8. Pokarmy zlizywane z noży i łyżek w trakcie
    przygotowywania deserów i
    ciast, nie zawierają żadnych kalorii.
    9. Pokarmy o tym samym kolorze zawierają tę samą ilość
    kalorii, np.
    szpinak i lody pistacjowe,
    10. Kolor czekolady jest uniwersalny, wobec tego
    czekoladą można zastąpić
    wszelkie inne produkty spożywcze.
    11. Wszelkie pokarmy spożywane na stojąco są kalorycznie
    puste, co wynika
    z wpływu siły ciężkości.
    12. Wszelkie pokarmy spożywane z talerza innej osoby są
    kalorycznie
    neutralne, jako że dane kalorie przynależą prawnie do
    właściciela talerza.

    ----------------
    pozdrawiam cieplo
    cossa
  • Gość: ryb IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 26.09.03, 02:22
    4 jest super :)))

    Ale juz naprawde spadam, bo jutro jak sie znowu spoznie do pracy, to bede
    musial tramwaj prowadzic a wole autobus :)))

    Dobranoc Wszystkim :)))


    ryb


    PS. Do jutra, z czekolada, koniaczkiem i serniczkiem :)))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:38
    > 12. Wszelkie pokarmy spożywane z talerza innej osoby są
    > kalorycznie
    > neutralne, jako że dane kalorie przynależą prawnie do
    > właściciela talerza

    melduje, że ja o tym zawsze wiedziałam! ;D
    dlatego z Alfiki tależa wyjadam! ;)))))
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 13:40
    talerza, nie tależa, hahaha
  • jmx 26.09.03, 22:25

    Jak dla mnie punkt piąty. Rewelacja! ;-DDDDD

    --
    :-)))
  • j-k 26.09.03, 14:40
    Dopiero teraz wpadlem na Twoj arcypiekny watek...
    Masz dar prostego, ale i trafnego opisu...

    Gdy moj kikuletni syn odszedl, zalegla we mnie smiertelna cisza,
    trwajaca kilka lat...
    Ale wcale nie to bylo najtrudniejsze...
    - W ciszy tej byl jakis spokoj i wiara...

    Najtrudniejsze bylo wczesniej...
    Gdy jeszcze, zyl, a juz wiedzialem, ze za chwile odejdzie...
    (nieuleczalna choroba).

    To wtedy wlasnie to EGO sie darlo.

    J.K.

  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 15:22
    > Dopiero teraz wpadlem na Twoj arcypiekny watek...
    > Masz dar prostego, ale i trafnego opisu...
    >
    > Gdy moj kikuletni syn odszedl, zalegla we mnie smiertelna cisza,
    > trwajaca kilka lat...
    > Ale wcale nie to bylo najtrudniejsze...
    > - W ciszy tej byl jakis spokoj i wiara...
    >
    > Najtrudniejsze bylo wczesniej...
    > Gdy jeszcze, zyl, a juz wiedzialem, ze za chwile odejdzie...
    > (nieuleczalna choroba).
    >
    > To wtedy wlasnie to EGO sie darlo.
    >
    > J.K.

    My tu mamy więcej fajnych wątków :)))
    Zostań :)
  • j-k 26.09.03, 15:41
    czasami tu zagladam...
    ale temperament polityczny zmusza mnie przede wszystkim
    do zwalczania "islamusow", czyli mowiac jasniej
    wszelkich przeciwnikow wolnosci, czy to politycznej,
    czy tez obyczajowej...

    pozdraviam.
  • Gość: girlfriend IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.03, 16:05
    > czasami tu zagladam...
    > ale temperament polityczny zmusza mnie przede wszystkim
    > do zwalczania "islamusow", czyli mowiac jasniej
    > wszelkich przeciwnikow wolnosci, czy to politycznej,
    > czy tez obyczajowej...

    o...tu też ich od diabła :)
    watch out, bo zauważyłam, że ostatnio budzą się w nich naprawdę potworne
    potwory.

    > pozdraviam.

    me too :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka