Dodaj do ulubionych

jak rozmawiac z ludzmi?

01.11.08, 16:48
Jestem raczej typem niesmialym i zdystansowanym, nad czym bardzo
ubolewam. Moj narzeczony w przeciwienstwie do mnie ma cale mnostwo
znajomych, wiec niemal co drugi dzien gdzies wychodzimy w wiekszej
lub mniejszej grupie. Ciagle imprezy, domowki, wspolne kolacje,
wypady na piwo, koncerty...
I tu zaczynaja sie schody. Ja lubie ludzi, ale chyba nie potrafie z
nimi tak konwersowac o dupie maryni...Ciagle.
Bo o ile moge zagaic rozmowe zapytac co slychac, co w pracy czy
szkole etc, albo tez rozmawiac na jakis temat naprawde mnie
interesujacy, o tyle taka rozmowa towarzyska o wszystkim i o niczym
to dla mnie czarna magia.
Nie chce zeby ludzie mieli mnie za gbura czy cicha mimoze, a
niestety tak sie dzieje.
Wydaje mi sie ze to takze brak dobrego wychowania tak siedziec cicho
w kacie, w koncu to jest jakis obowiazek podtrzymywac rozmowe, a nie
zrzucac animacje spotkania na innych.

Krotko: dusza towarzystwa to ja chyba nie bede, ale moze mozna sie
nauczyc prowadzenia niezobowiazujacej towarzyskiej konwersacji.
O czym by tu gadac?
O czym wy gadacie?
Edytor zaawansowany
  • 02.11.08, 01:07
    Myślę, że to dobrze, że taka jesteś. Postaraj się zaakceptować swoją naturę. Nie wszyscy lubią gadanie o wszystkim i o niczym, ja też na dłuższą metę nie nadaję się na takie spotkania i czuję się po nich nie w pełni 'zaspokojona' towarzysko. Może Ty właśnie takim typem osobowości jesteś, że potrzebujesz głębszego kontaktu lub bardziej kameralnej grupy, a może po prostu lubisz spokój. Nie zmieniaj się na siłę i nie rób nic wbrew sobie, bo to i tak nie przyniesie dobrych rezultatów.
    Warto obserwować innych, o czym mówią, jak rozmawiają itd. Nauczysz się z czasem, a najważniejsze żeby rozmawiać o tym co Ciebie interesuje a nie tylko po to, by podtrzymać konwersację. Twój rozmówca wyczułby sztuczność tej sytuacji i też pewnie rozmowa by się nie kleiła.
    Tak czy inaczej daj sobie czas, obserwuj i nie stresuj się.
    Gdybyś była odludkiem, Twój narzeczony zapewne nie zabierałby Cię na te spotkania :P
  • 03.11.08, 14:32
    Przez ostatnie 2 tygodnie zastanawialam sie nad umieszczeniem prawie
    identycznego postu. Przejrzalam podobne watki, pogrzebalam troche w
    internecie ale oczywiscie nie znalazlam zlotej recepty.

    Jestem ze soba szczera: to nie moja potrzeba wyrafinowanych tematow
    do rozmowy ale niska samoocena jest przyczyna problemow w
    kontaktach z innymi. Dodatkowo sytuacje pogarsza fakt ze jestem
    jedynaczka i nigdy nie porowadzilam aktywnego zycia towarzyskiego

    Moim najwiekszym problemem sa kontakty w jezykach obcych (mieszkam
    zagranica) - w sytuacjach kt opisalas (kolacje, koncerty etc ) musze
    sobie radzic w moim 3 jezyku (frencz) kt znam najslabiej! Wiec
    zwykle milcze jak kolek ewentualnie komponuje slamazarnie jakies
    pozal sie boze zdanie
    Paradoksalnie uporalam sie juz ze swoimi problemami w komunikacji w
    j. polskim! Czuje sie coraz lepiej w kontaktach z innymi ludzmi, ale
    to wlasnie gdy musze sie komunikowac w obcym jezyku moje niskie
    poczucie wlasnej wartosci powraca (czuje sie glupio gdy nie rozumiem
    swojego rozmowcy).
    O czym gadam w ojczystym jezyku: interesuje sie czym zyja inni
    ludzie, jak widza swiat. Mysle ze zadawanie pytan odnosnie tego co
    uslyszalas od swojego rozmowcy pomaga "dokopac" sie interesujacych
    rzeczy. Oczywiscie nie chodzi o serie 100 pytan ale o zyczliwe
    zainteresowanie! Trzeba cos osobistego dodac od siebie w rewanzu
    inaczej rozmowca poczuje sie jak w konwersacji ze studnia.

    O czym ostatnio rozmawialam: kryzys finansowy (ten temat nie ma dna-
    wystarczy troche poszperac w internecie a mozesz godzinami zabawiac
    towarzystwo ;-), czy Polacy lubia Rosjan?, najbardziej odrazajace
    potrawy ;-) Chiny, potega swiatowa?(ewentualnie: jak grac w go i
    jaki z tego pozytek?), zabawne historie z wynajmowaniem mieszkania.

    chetnie poczytam o czym to inni rozmawiaja!
  • 03.11.08, 15:53
    A może korepetycje z francuskiego u jakiegoś młodego, przystojnego faceta? 2
    pieczenie na jednym ogniu :D
    Przełamiesz się w kontaktach i przy okazji podszlifujesz język.
    Co myślisz?
  • 03.11.08, 16:36


    Dzieki za oferte, ale mam z kim konwersowac - moj pan jest
    Francuzem. Co niestety nie wplywa znaczaco na poziom mojego jezyka
    bo zwyczjnie rozmawiamy po angielsku...

    Czy to forum psychologia czy randkownia???
  • 04.11.08, 00:27
    > Czy to forum psychologia czy randkownia???

    Taki pomysł wpadł mi do głowy. Randki -->> związki -->> psychologia.
    Wszystko się łączy :P
    Tak czy inaczej, grunt to walczyć ze swoimi słabościami.
    Powodzenia
  • 03.11.08, 16:36
    Angazowac sie w najmniej ciekawe tematy, to tyle z kwestii "niesmialych i
    zdystansowanych", najczesciej, tak mi sie zdaje, problem tkwi w zbyt duzej
    krytyce i wymaganiach osobistych - ze trzeba rozmawiac o fascynujacych rzeczach,
    nie ma co sie mieszac w przyziemne i nieciekawe rozmowy, gadac bez wiekszego
    znaczenia i polotu. Taki toksyczny perfekcjonizm.
    Dac sobie nizej poprzeczke i mozna sie rozkrecic.
  • 04.11.08, 09:07
    Do tej pory miewam podobnie.Wiele zalezy od towarzystwa w jakim sie
    znajdziemy-ja najswobodniej czuje się z przyjaciółmi z którymi
    znamy sie jeszcze ze szkolnej ławy.Z nowo poznanymi osobami bywa
    własnie róznie.Czuję sie momentami wyobcowana,wszystko co mam zamiar
    powiedziec wydaje się trywialnym zagadnieniem,po czym za parę minut
    kros inny wypala w ten sam deseń i jest ubaw i zabawa na pół
    godziny.Mam wtedy poczucie ,że zabrał mi temat ;-)Tematów jest od
    groma,ale sie zacinam.Często spotykam za sprawą mojego partnera
    osoby które zajmują sie sprawami których nie mam większego pojecia-
    cięzko wtedy wcinać sie w słowo chcąc zagaić by zostać zauwazonym ;-)
    Najbezpieczniejsze są tematy tzw.uniwersalne.Nie mam na myśli
    rozmowy o pogodzie,ale na pierwsze spotkania nie polecam dyskusji o
    polityce, czy tez wyznaniach religijnych ;-)
    Może poprostu nie jestes osobą nader wylewna-ja akurat do takich
    należę i dodatkowo jestem asekurantem w kontaktach bezposrednich i
    nie sądze by odbierano mnie jako gbura,ale buca może czasem-hehe
  • 04.11.08, 11:33
    A ja właśnie rozmawiam o polityce i religii i niestety mam już łatkę kogoś
    nawiedzonego...ale ostatnio podłapałam ciekawy motyw, podejmuje wątki i po
    prostu wykazuje jakieś zainteresowanie..np:
    Koleżanka w pracy mówi że idzie do solarium, no to ja pytam gdzie chodzi,czy
    jest zadowolona itp, albo ktoś mówi,że mu się popsuł samochód no to pytam o
    markę, gdzie naprawia polecam mechanika itd...kiedy rozmawiam z ludźmi staram
    się na prawdę zainteresować nimi i tematem rozmowy to pomaga.
    Sama jednak nie potrafię zacząć takiej neutralnej konwersacji, znaj ,a z kimś
    obcym to już mordęga, potrafię godzinę z kimś stać i patrzeć na niego nie
    pisnąwszy ani słowa, jedynie z patrzeniem ludziom w oczy nie mam problemu;))
  • 04.11.08, 11:35
    W poście just.a.rebel napisane jest wszytsko co najwazniejsze w tej
    kwestii.Punktem wyjścia jest jednak to, że twój partner nie traktuje
    ciebie jako " nieprzydatnej" towarzyszki spotkań ze znajomymi a
    wręcz przeciwnie.
    A odnośne " sztuki" konwersacji moge sie ustsunkować z puntu
    widzenia faceta , który zawsze zabiera ze soba towarzyszkę swojego
    serca bez względu na to jakie będzie skład spotkania .

    Ne jestem psychologiem ani socjologiem ale jeśli pozwolisz to
    spróbuje na bierząco przedstawić w tych literkach swój tok
    rozumowania na bierząco.

    Uważam ,że każdy człowiek ma prawo do wyrażania swoich mysli za
    pomoca słów, a moze wręcz nawet obowiązek, jeśi chce wyjśc
    naprzeciw naturalnej potrzebie istnienia w stadzie.
    Gwarantuje ci ,że kazda z tych osób w podświadomości lub
    swiadomie "mówi" po to aby zwrócic na siebie uwagę, lub co jest
    bardziej cenne chce się czegos dowiedziec- i nie musi w tym celu
    zdawać pytan.Sama piszesz ,że w tych spotaniach uczestniczy wele
    osób . Zwróć uwagę ,ze kazdy z nich jest inny ,ma inne
    priorytety,cele,zainteresowania.Uwazam ,że spośród nich i wielu
    tematów jakie pojawily się w tych rozmowach nawet o dupie
    Maryni,potrafilas wyłapać coś co ciebie zainteresowalo....tylko co
    dalej?Ano bardzo prosta sprawa - poprostu jesli chcesz sie
    dowiedzieć czegos wiecej na temat jaki cie zainteresował, zapytać
    sie ! Gwarantuję ci ,ze w takiej sytuacji zostaniesz obdarzona
    sympatia bowiem przedstawiający temat został
    zauważony ,zaakceptowany...Chyba ,że jest dupkiem i ignorantem
    zapatrzonym w siebie....
    Aby wyrażać swoje myśli...nalezy zwrócic uwagę na to czy to co mwimy
    jest podparte doświadczeniami ....doswiadczeniami własnymi czy
    innych, co nie jest zawsze racją,,,a skoro nie jest racją to może
    warto do tych racji włąsnie poprzez rozmwę dojśc,,,i tu juz sama
    widzisz , ze chcąć lub nie i tak nawiązuje sie rozmowa
    samoistnie...i nie o dupie maryni...To ty jesteś panią własnych
    potrzeb w danej chwili ...

  • 22.11.13, 15:51
    luclucky napisała:
    > Krotko: dusza towarzystwa to ja chyba nie bede, ale moze mozna sie
    > nauczyc prowadzenia niezobowiazujacej towarzyskiej konwersacji.
    > O czym by tu gadac?
    > O czym wy gadacie?

    - pewnie, ze mozna, jak i jazdy na rowierze.
    - pytanie tylko : - PO CO ?

    ERGO - skoro ludzkie towarzystwo Ci do szczescia niezbyt potrzebne, to po co sobie nim glowe zawracasz ?
    Bo ze potrzeba jest matka wynalazkow - to chyba nie musze przypominac ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.