Dodaj do ulubionych

Brak okazywania skruchy

07.12.08, 12:26
Mój mąż jest przemocowcem. Stosuje przemoc przede wszystkim psychiczną ale i
fizyczną, popycha, szarpie egzekwuje siłą to co chce, np chciał zebym wstała
od komputera to zamknął mi laptopa na ręku.
Nie o to jednak chodzi, udało mi sie namówic go na terapię.
Chciałabym zrozumieć jego zachowanie "po". Jakkolwiek nie akceptuje jego
zachowania i tego co robi to jestem w stanie zrozumieć, że wynika ono z
emocji, nerwów i braku samokontroli i jakichkolwiek hamulców.
Tak to co robi "po" jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Mianowicie, gdy
już wszystko ucichnie to on:
- wykorzystuje każdą okazje żeby powiedzieć mi coś złośliwego,
- normalnie jakby nic sie nie stało mówi mi np. że dzwonił ktośtam albo że
dziecko zrobiło to czy tamto,
- jak płacze to wkurza sie na mnie że urządzam teatrzyk i przedstawienie,
- mówi wiem ze sie do mnie nie odzywasz ale powiedz mi i tu pyta o jakąś
błachostke
Takie zachowanie trwa godzinami a zazwyczaj dniami. Nie okazuje żadnej
skruchy, zero!!!
Kiedyś po paru dniach mówił zdawkowo przepraszam, żyjmy juz normalnie, więcej
sie to nie wydarzy. Jego przeprosiny polegają na tłumaczeniu sie. Najwyżej
powie ze wie ze mnie skrzywdził i ze jest potworem. Tyle. Zadnej skruchy.
Ostatnio twierdził ze toon ma piekło w domu i nie ma mnie za co przepraszac. W
końcu jednak powiedział przepraszam. Jak zwykle sie tłumaczył. Powiedziałam mu
ze jeśli chce zebym mu wybaczyła tomusze widzieć ze załuje, musze widziec
skruche. wtedy powiedział ze zełuje ale jest zamkniety w sobie i tego nie
pokazuje.
Udało mi sienapówic go na terapie, powiedziałam ze dam ostatnia szanse ale
musze widziec skruche, kiedy zaczełam sie normalnie zachowywac, normalnie z
nim rozmawiac itd. Jest cały zadowolony z siebie, odkreslił kreska to co sie
stało, odwalił rozmowe i dla niegojest po sprawie.Jedyna zmiana to ze czesto
mnie przytula ale to staranie sie trwa zazwyczaj trzy dni a potem ustaje.
Czy ja wymagam za dużo? Czy nie należy mi sie chociaż tyle?
Dlaczego on zachowuje sie tak jakby był strasznie z siebie zadowolony tak
jakby zrobił coś dobrego.
Przepraszam za chaotyczne opisanie mojego pytania i dziękuje za odpowiedzi.
Pozdrawiam
A.
Edytor zaawansowany
  • malakas 07.12.08, 13:22
    Nie bardzo łapię czemu sie tak naparłaś na tę skruchę. Jesteś
    nauczycielką, jakąs maniaczką religijną, szukasz sadystycznych
    satysfakcji?
    Co chłop niby miałby zrobić? Biczować sie, żeby zwizualizować dla
    Ciebie żal za grzechy?
    To w ogóle wygląda na jakąś walkę o full dominację, tylko każde z
    Was wyraża to inaczej. On prymitywną siłą a Ty manipulacją
    (beczenie, wieczne pretensje, stawianie warunków, żądanie
    wywewnętrzającej paplaniny etc.)
  • nicknajednoforum 07.12.08, 13:31
    Swietnie jest być skrzywdzoną a potem jeszcze widzieć że sprawca twoich krzywd
    nic sobie z tago nie robi ze cie krzywdzi, a jeszcze fajniej jest gdy tą osobę
    sie kocha. Polecam Malakas... Ale nikomu nie życze.
  • clarissa3 07.12.08, 13:36
    byc kobieta!!!

    A widzialas by faceci generalnie skruche okazywali za wojny, za ten
    byrdel jaki na swiecie czynia? Baba jestes i cierpienie twoja rola;(
  • shachar 07.12.08, 13:39
    bo dawac rozgrzeszenie bez wazelinki to dyskomfort
  • nevermind87 02.10.18, 20:22
    Nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz. Okazanie skruchy, ma bezwarunkowe znaczenie psychologicznie dla pokrzywdzonej osoby i bliskich. Bez okazania skruchy nie da się wybaczyć, po prostu się nie da.
  • bluething 02.10.18, 22:25
    nevermind87 napisała:

    > Nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz. Okazanie skruchy, ma bezwarunkowe z
    > naczenie psychologicznie dla pokrzywdzonej osoby i bliskich. Bez okazania skruc
    > hy nie da się wybaczyć, po prostu się nie da.

    Może po prostu nie ma wybacz. Zamknij suko laptopa dziecko chore, płacze i dławi się własnymi łzami i wymiocinami, a ty grasz w warcrafta bezustannie 24/7 nawet nie popatrzysz w jego stronę.
    Może nie ma za co przepraszać, może to ona jest winna. Znasz sytuację?
    Może się jej kula w łeb należy.
  • hatroha 07.12.08, 13:40
    typowe zachowanie mężczyzny, który nie "odnalazł siebie w związku".
    Zwał jak zwał.
    Przeżyjesz gehennę, bo jego zachowanie szybko się nie zmieni. Minie parę lat,
    czasami kilkadziesiąt. Jeśli wiesz o co chodzi, przetrwasz to w miare
    bezboleśnie. Choć wątpię w to.
    Możesz mu pomóc.
    1- rozmowa, ale taka która dotrze do sedna problemów. To co się z nim dzieje to
    wierzchołek góry. Czasami źródło jego negatywnej energii leży zupełnie daleko od
    spraw o których mówi ze go wyprowadzają z równowagi
    2- wyjdz z założenia że jego zachowanie jest przejawem strachu, łatwiej go
    zrozumiesz.
    3- mezczyzna musi mieć przestrzeń, zagoniony w kozi róg z kotka zmienia sie w
    tygrysa, i zagryzie każdego nawet tego co go kocha. Nie przypieraj go do muru.
    4- łechtaj jego ego tak by nie urazić jego dumy.
    5-trzymaj go za rękę
    6-nie przyjmuj przeprosin
    7- duża część problemów wynika z niedomagań ciała, namów go na siłownie, inny sport.
    8 mężczyzna lubi być czasami sam, ale nigdy nie zostawiaj go samego, gdy traci
    nad sobą kontrolę.
  • moon_witch 07.12.08, 15:43
    Tu nie o skruchę twojego męża chodzi. Tu chodzi abyś ty w końcu
    miała tę skruchę nad sobą samą.
    Zyjąc z osoba agresywną łatwo jest się zatracić, wejść w zły
    cyrkiel, przstać siebie traktować serio, szanować, w końcu kochać.
    Osoby toksyczne, pozostawia się sobie zanim zaczną robić gorsze
    rzeczy. Nie dawaj mu szansy, bo to psychol, może też i człowiek o
    tendencjach psychopatycznych, a ci ludzie nie wiedzą co to skrucha.
  • shachar 07.12.08, 18:16
    alez ona sama jest psychopatyczna, skruchy by chciala, zeby moc swojego swira
    pielegnowac, takiego mianowicie, ze dostac klapa od laptopa po lapach lub wokiem
    w paszcze jest ok, byle gosc sie potem przymilal dluzej niz 3 dni.
    gdzie tu jest dyzurny magister od wypisywania skierowan? :)
    niech sobie kobieta banke podleczy
  • shangri.la 07.12.08, 19:21
    Skruchy nie można się spodziewać od osobnika o perwersyjno -narcystycznej
    osobowości , zwłaszcza w wydaniu sadystycznym.
    Tacy , zazwyczaj uchodzą za wzór cnót w swoim środowisku zawodowym/towarzyskim,
    wobec najbliższych będąc katami.
    Skruchy nie może odczuwać osoba pozbawiona sumienia, a oni są akurat go pozbawieni.
    Poczytaj "Molestowanie moralne" Hirigoyen. Jeśli opisane tam zachowania
    przypominają Ci Twojego męża, uciekaj od niego na koniec świata....
    --
    My Shangri-La beneath the summer moon, I will return again :)
  • florynka07 07.12.08, 19:43
    Shangri.la ma rację.
    Psychopaty nie uleczysz.
  • ca-ti 07.12.08, 19:53
    nicknajednoforum napisała:

    > Mój mąż jest przemocowcem. Stosuje przemoc przede wszystkim
    psychiczną ale i
    > fizyczną, popycha, szarpie egzekwuje siłą to co chce, np chciał
    zebym wstała
    > od komputera to zamknął mi laptopa na ręku.
    > Nie o to jednak chodzi, udało mi sie namówic go na terapię.



    Jak to "nie o to chodzi"? A więc o co? Twój mąż stosuje wobec Ciebie
    przemoc, a Ty mówisz, że nie o to chodzi i namamwiasz go na terapię.
    To oczywiście szlachetne z Twojej strony, ale wiedz, że w momencie
    kiedy pozwalasz na to aby Cię źle traktował, dajesz dowód na to, że
    sama jesteś chora.
    Wyobraź sobie, że na ulicy napada Cię bandyta, daje Ci łomem po
    głowie, wyzywa, kradnie portfel, a Ty mówisz "to nie ważne, ważne
    żebyś się leczył, a do tego czasu lej mnie ile zechcesz". Wyobrażasz
    sobie takaą sytuację? Wątpię. Raczej robiłabyś wszystko aby się
    obronić, uciec, a później zgłosiłabyś napad na policji.
    I w nosie byś miała z jakiego powodu on Cię tym łomem zdzielił, czy
    miał na przykład złe relacje z mamusią, czy wywalili go właśnie z
    roboty i trzeba go zrozumieć, bo on taki zdenerwowany...



    > Chciałabym zrozumieć jego zachowanie "po". Jakkolwiek nie
    akceptuje jego
    > zachowania i tego co robi to jestem w stanie zrozumieć, że wynika
    ono z
    > emocji, nerwów i braku samokontroli i jakichkolwiek hamulców.



    Jak to? Właśnie akceptujesz. Wiesz skąd się to u niego bierze (albo
    przypuszczasz, że wiesz), a więc przyjmujesz do wiadomości, że "on
    już taki jest". To jest właśnie akceptacja.


    > Tak to co robi "po" jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe.



    Tego właśnie nie akceptujesz. Jego zachowania "po". Masz inne
    wyobrażenie jak takie "po" powinno wyglądać, a on wypada z tego
    schematu. Dlatego tak zależy Ci na tym, aby zmienić jego
    zachowanie "po", bo tego "po" nie akceptujesz. Czy przypadkiem
    pomysł z terapią nie był po to aby schemat Ci się zgadzał?

    Nie bierzesz na poważnie myśli, że on NAPRAWDĘ mógłby się zmienić,
    czyli przestał być agresorem. Tobie chodzi tylko o to, żeby schemat
    Ci się zgadzał. Jak on Cię uderzy (szarpnie, wyzwie itp. ), to
    powinien wyrazić skruchę i będzie OK. A przecież chodzi nie o
    skruchę, tylko żeby Cie nie bił, nie wyzywał, nie wyśmiewał, czyż
    nie? Czujesz tę różnicę?


    Powiedziałam mu
    > ze jeśli chce zebym mu wybaczyła



    A czy myslałaś kiedyś, że może on NIE CHCE, żebyś mu wybaczyła, może
    jest mu to obojętne...


    tomusze widzieć ze załuje, musze widziec
    > skruche. Udało mi sienapówic go na terapie, powiedziałam ze dam
    ostatnia szanse ale
    > musze widziec skruche,



    No, właśnie. Oboje jesteście w tym schemacie. Prowadzicie grę "ja
    dobra, on zły". Ty dajesz szanse (ile tych ostatnich juz było?), on
    je wykorzystuje, ale najwyżej przez trzy dni. Później cykl zaczyna
    sie od początku. Aby to zmienić, trzeba schemat przełamać.
    Nie patrz na jego zachowanie, tylko na swoje. Dopóki nie uświadomisz
    sobie, że Ty sama jesteś odpowiedzialna za to jak inni będą Cię
    traktować, schemat będzie funkcjonował.
    Nie obwiniam Cię, ani nie zdejmuję odpowiedzialności z niego.
    Namawiam Cię tylko do tego, żebyś dotarła do tej wiedzy o sobie,
    która umożliwi Ci powiedzenie agresorowi "nie", bez myślenia skąd
    się to u niego wzięło i co on potem powinien zrobić.



    > Czy ja wymagam za dużo? Czy nie należy mi sie chociaż tyle?



    Należy Ci się dużo więcej. A dokładnie należy Ci się tyle, ile
    zechcesz dla siebie wziąć, na ile zechcesz sobie pozwolić.
    Szacunek nie jest wartością limitowaną. Nie można kogoś (a też i
    siebnie) TROCHĘ szanować. Można szanować lub nie.


    > Dlaczego on zachowuje sie tak jakby był strasznie z siebie
    zadowolony tak
    > jakby zrobił coś dobrego.


    Może jest zadowolony?...


    Nie staraj się zmienić jego. Zmieniaj siebie. Energia, jaką wkłasz w
    zmianę jego, przyda Ci się do pracy nas sobą samą.

  • bluething 02.10.18, 21:51
    nicknajednoforum napisała:

    > chciał zebym wstała od komputera to zamknął mi laptopa na ręku.

    ludzie najczęściej mają ała na punkcie lekceważenia.

    > wynika ono z
    > emocji, nerwów i braku samokontroli i jakichkolwiek hamulców.

    najczęściej mówi się o przewrażliwieniu na przejawy lekceważenia
    nawet jeśli pochodzą od kogoś bliskiego i zaufanego

    > Kiedyś po paru dniach mówił zdawkowo przepraszam, żyjmy juz normalnie, więcej
    > sie to nie wydarzy. Jego przeprosiny polegają na tłumaczeniu sie. Najwyżej
    > powie ze wie ze mnie skrzywdził i ze jest potworem. Tyle. Zadnej skruchy.

    to co teraz, powiesz mu "spadaj frajerze" jak będzie chciał Cię oderwać od laptopa następnym razem i patrzeć jak kipi ze wściekłości? :)
    skoro raz przeprosił za taką reakcję, to musi teraz wytrzymywać w podobnej sytuacji inaczej możesz go zgładzić wyrzutami o to że przeprosił i teraz co, powtórka w dokładnie takiej samej sytuacji?

    > W końcu jednak powiedział przepraszam. Jak zwykle sie tłumaczył. Powiedziałam mu
    > ze jeśli chce zebym mu wybaczyła tomusze widzieć ze załuje, musze widziec
    > skruche. wtedy powiedział ze zełuje ale jest zamkniety w sobie i tego nie
    > pokazuje.

    A przeprosiłaś go o zlekceważenie jak prosił żebyś wstała od tego laptopa?
    Pewnie powiesz że nie masz o co przepraszać, bo nie czujesz skruchy ani żalu za to.
    Masz prawo siedzieć chwilę dłużej na laptopie, a on powinien wytrzymać chwilę i nie robić sceny.

    > Udało mi sienapówic go na terapie, powiedziałam ze dam ostatnia szanse ale
    > musze widziec skruche

    Chyba powinniście się rozstać.
    Ale pewnie zasługujecie na siebie nawzajem.
    Serwuję tą ocenę bo Cię nie znam :)

    > Dlaczego on zachowuje sie tak jakby był strasznie z siebie zadowolony tak
    > jakby zrobił coś dobrego.

    No bo jest głupi?

    > Przepraszam za chaotyczne opisanie mojego pytania i dziękuje za odpowiedzi.

    Nie dziękuj z góry tylko poproś o odpowiedzi.
  • kod_matrixa 02.10.18, 22:11
    Dobre rady nawet po dekadzie mają moc. ;-)

    --
    Zygmunt Freud:

    „Pacjenci są tylko hołotą. Jedyną rzecz, do której pacjenci się nadają jest pomóc psychoanalitykowi utrzymać się i dostarczyć materiału do teorii. Jasne, że nie potrafimy im pomóc. To jest terapeutyczny nihilizm.”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.