• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Jak wyjsc na swoje? bez zadnych perspektyw..

  • 17.04.09, 17:11
    na lepsze jutro? Chodzi mi o usamodzielnienie sie, w wieku 25
    mieszkam z rodzicami, przez 5 lat bylam na studiach takze mieszkalam
    w innym miescie, studia sie skonczyly i musialam wrocic, chcialam
    zarobic, oszczedzic troszke pieniazkow i wyjsc na swoje. Pokoj musze
    dzielic z 11 lat mlodsza siostra, nie narzekam bo ciesze sie ze mam
    dach nad glowa, tylko wszystko mnie troche przytlacza. Nie moge
    znalezc pracy, i kazdy nowy dzien bardziej mnie deprymuje. Ale nie
    widze zadnego swiatelka w tunelu jak tu wyjsc na prosta, nie mam
    faceta ani ambicji, mozna powiedziec nie dorobilam sie w zyciu
    niczego i na dodatek siedze na garnuszku rodzicow, z zerem
    prywatnosci ani poczuciem jakiegokolwiek sensu istnienia:(
    Edytor zaawansowany
    • 17.04.09, 17:56
      moze do wiekszego miasta pojechac za praca?
    • 17.04.09, 18:46
      jak to jak? masz internet to szukaj pracy i kontaktów.

      ruszyć do większego miasta lub wyjechać za granicę, przez kilka lat wynajmować
      ciasne pokoiki u 'babć' i tyrać, tak jak większośc osób, aż sobie pozycję w
      pracy wypracujesz i pensja pozwoli na kredyt mieszkaniowy.

      możesz też rozejrzeć się za mężem - w małych miejscowościach jest sporo 'starych
      kawalerów' często mających już wybudowane swoje domy, którym brakuje żony i
      dzieci. jeśli jesteś ładna możesz uwieść jakiegoś ustawionego kierownika.

      możesz też poszukać pracy sezonowej za granicą żeby trochę więcej gotówki na
      start mieć.
      jeśli masz jakieś zdolności manualne to rób jakieś ozdóbki i sprzedawaj na allegro,
      albo językowe - oferuj się jako tłumaczka , albo udzielaj korepetycji, itd itp.
      nie siedź.
      odświez znajomości ze szkół, może tą drogą ktoś ci pracę zaoferuje,

      przede wszystkim działaj, bo siedząc w domu do niczego nie dojdziesz.
      • 17.04.09, 19:07
        > możesz też rozejrzeć się za mężem - w małych miejscowościach jest sporo 'staryc
        > h
        > kawalerów' często mających już wybudowane swoje domy, którym brakuje żony i
        > dzieci. jeśli jesteś ładna możesz uwieść jakiegoś ustawionego kierownika.
        stręczycielstwo jest karalne
        • 17.04.09, 19:19
          coś ci się pomyliło. albo się ma plan "zakasuję rękawy i tyram żeby mieć swój
          kąt", albo "intensywnie się rozgladam by znaleźć ustawionego męża".

          można mieć oba plany równocześnie, przy odrobinie szczęścia może się udać, ale
          często jedno drugiemu przeszkadza, bo albo jesteś piękna albo przemęczona..

          autorka ma podstawowy problem ten - że jest BIERNA. czeka az samo cos do niej
          przyjdzie i jej życie ustawi. A tak się nie stanie, jesli nie zacznie działac by
          któryś z planow zrealizować. chodzi o cel, decyzję i działanie.

          • 17.04.09, 19:29
            coś ci się pomyliło. albo się ma plan "zakasuję rękawy i tyram żeby mieć swój
            > kąt", albo "intensywnie się rozgladam by znaleźć ustawionego męża".

            Jest też trzecia droga, zamożni rodzice lub bycie jedynaczką ( to jest
            równoznaczne ).


            Albo szukam sponsora mógłbyś napisać, byłoby równie rozsądnie.

            > autorka ma podstawowy problem ten - że jest BIERNA.
            Gdzie napisała, że jest bierna?
            Może jeszcze o innych jej problemach wydedukowałeś z tego krótkiego postu?
            Póki co podjęła najrozsądniejsze możliwe działanie tzn. szuka pracy mieszkając u
            rodziców.
            Tak zrobiło jakieś 90% osób, z którymi kończyłam studia.
            • 17.04.09, 20:10
              real_kfiatuszek napisała:


              > Tak zrobiło jakieś 90% osób, z którymi kończyłam studia.


              taaakk.. a rok przed końcem studiów wśród niesparowanych dziewczyn zapanowała
              panika i wyłapywały na gwałt wolnych chłopaków by "bez niczego" do mamusi nie
              wracać...

              teraz możliwości pracy w każdej części świata sa ogromne. jeśli chce się
              zmienić życie i "ustawić się" to trzeba było działać zanim utkwi się w małej
              mieścinie na garnuszku mamusi. bo potem ciężko się wyrwać, a założę się, że dla
              rodziców tez to komfortowe nie jest.
              jakoś wiele osób kończąc studia nie czeka aż się skończą tylko szukało pracy
              już wcześniej.
              jak się ustawić jak nie ma specjalnie ambicji, pracy ani chłopaka ani bogatych
              rodziców.. no jak nie chce pracować(nie umie znaleźć pracy, studia nie dały
              jej dobrej wiedzy, nie ma ochoty ryzykować jadąc za granicę na niepewny chleb)
              ani wychodzić za mąż to pozostaje kradzież lub prostytucja. bo nic mi nie
              wiadomo, zeby manna sama z nieba spadała.
              jeśli się nie wykaże wysiłku "ruszenia 4 liter" dalej niż własna miejscowość to
              może tak utkwić na lata.
              teraz pozostaje słac codziennie cv gdzie się da, a w międzyczasie szukać
              dorywczych prac.



              ps. a twoje rady żeby sobie komórke kupiła - dla bezrobotnej na garnuszku
              rodziców, która nie ma kasy - są zaiste wyjątkowo trafne....dorzucisz się jej do
              rachunków?:'
              • 17.04.09, 20:30
                > taaakk.. a rok przed końcem studiów wśród niesparowanych dziewczyn zapanowała
                > panika i wyłapywały na gwałt wolnych chłopaków by "bez niczego" do mamusi nie
                > wracać...
                To raczej były pary, które tak chodziły ze sobą chodziły, aż wpadły.
                Lub sparowani od dawna i czekający na impuls do sformalizowania związku. Dobrym
                impulsem jest koniec studiów.

                no jak nie chce pracować(nie umie znaleźć pracy, studia nie dały
                > jej dobrej wiedzy, nie ma ochoty ryzykować jadąc za granicę na niepewny chleb)

                Zastanów się co piszesz, ponieważ przeczysz sam sobie.
                Nie chce, czy nie umie?
                To są dwie różne sprawy.

                > jeśli się nie wykaże wysiłku "ruszenia 4 liter" dalej niż własna miejscowość to
                > może tak utkwić na lata.
                Nie przyszło do głowy, że może to chłodna kalkulacja z jej strony, może taniej
                jej wyjdzie mieszkać z rodziną i szukać tam gdzie mieszka.

                > teraz możliwości pracy w każdej części świata sa ogromne. jeśli chce się
                > zmienić życie i "ustawić się"
                Wyemigrować zawsze zdąży, murzyni poszukiwani są nieustannie, pod każdą
                szerokością geograficzną.

                Co rozumiesz przez ustawienie się?
                Jak rozumiem:
                -prostytucja małżeńska
                -własne M4
                Doprecyzuj proszę.

                >
                > ps. a twoje rady żeby sobie komórke kupiła - dla bezrobotnej na garnuszku
                > rodziców, która nie ma kasy - są zaiste wyjątkowo trafne....dorzucisz się jej d
                > o
                > rachunków?:'

                Nie jesteś w temacie widzę. Trudno wdrażać mi się nie chce.

    • 17.04.09, 19:05
      > faceta ani ambicji, mozna powiedziec nie dorobilam sie w zyciu
      > niczego
      Dorobić się w wieku 25 lat?
      Jeśli nie masz zamożnych rodziców- nie ma na to widoków na dorobienie się w tym
      wieku.

      i na dodatek siedze na garnuszku rodzicow, z zerem
      > prywatnosci
      Czujesz się podglądana, podsłuchiwana?
      Zainwestuj w telefony komórkowe to pomaga.

      > zarobic, oszczedzic troszke pieniazkow i wyjsc na swoje.
      Nie masz drygu do cwaniactwa - raczej nie wyjdziesz.
      Nie należysz do pokolenia "szybkobieżnych szczeniaków" pierwszej połowy lat 90,
      już nie da się tak szybko awansować w strukturze społecznej, jak wówczas. Lecz
      Twoim atutem może być większa mobilność( za prof. B. Fotygą ).

      Normalni ludzie jak nie mają perspektyw po studiach, to się pobierają i rodzą
      dziecko. Z reguły takie wymuszone małżeństwa rozpadają się - prędzej czy
      później.Ale zawszeć to jakiś wypełniacz czasu i sensu istnienia.

      Nie przejmuj inni mają tak samo:
      www.polityka.pl/pokolenie-za-malo/Lead33,934,280796,18/
      A może to już doszło do Polski?

      > faceta ani ambicji
      To się z reguły wyklucza.
      W Twojej sytuacji truteń to jedno z gorszych rozwiązań.



      • 17.04.09, 20:24
        Dziekuje za wypowiedzi i rady. Nie wiem dlaczego myslicie ze
        pochodze z malego miasteczka lub wsi, mieszkam w dosc duzym miescie.
        Ktos jednak trafil z ta biernoscia, dokladnie w tym rzecz. Brakuje
        mi motywacji do dzialania itd. To jest chyba zwiazane z
        wczesniejszymi niepowodzeniami, pracy szukam intensywnie ale ciagle
        nic, za granica tez bylam, bylam zdeterminowana, ale tam nie moglam
        sie kompletnie odnalezc, dopadla mnie jakas depresja zyciowa czy bog
        wie jak to nazwac. Mam dosyc dobre umiejetnosci jezykowe ale tez nie
        mam zadnego certyfikatu czy papierku by dawac choc korepetycje. A
        tez jest jeszcze taki problem ze ja wlasciwie nie wiem co chcialabym
        robic, to co mnie interesuje jest malo platne a miec robote ktorej
        sie nie lubi tez porazka. Ja chyba z gory zakladam ze odniose
        kolejna porazke bo za co sie nie zlapie tak jest:/
        • 17.04.09, 20:38
          To jest chyba zwiazane z
          > wczesniejszymi niepowodzeniami,
          Jakimi niepowodzeniami?
          Na studiach?
          Przecież masz 25 lat.

          za granica tez bylam, bylam zdeterminowana, ale tam nie moglam
          > sie kompletnie odnalezc
          To ja mam zupełnie odwrotnie, za granicą czułam się doskonale, jak ryba w
          wodzie. Miałam tam wszystko. Wyjechałam z dnia na dzień, mając załatwioną
          rewelacyjną pracę i złożone papiery na podyplomowe.
          Odwróciłam się na pięcie i wyszłam.
        • 17.04.09, 21:26
          ale wiesz co - na początek zacznij robić cokolwiek. Zobacz, Ty juz się
          zastanawiasz, że robienie czegos czego nie lubisz to porażka... a równocześnie
          mówisz ze sama nie wiesz czego chcesz.. i nic nie robisz. Przecież pracę i
          zawód możesz zmienić i dwadzieścia razy w życiu, zanim znajdziesz to co w życiu
          być naprawdę chciała robić. nie wszyscy mają możliwość pracowania w tym co
          lubią, jeśli chcą dobrze zarobić to nie poprzestają na "etaciku od -do" tylko
          pracują po godzinach..
          inna sprawa , że jesli są w tym co robią bardzo dobrzy i jest to ich pasją to
          mogą odnosić sukcesy nawet w "małopłatnych" zawodach..

          tylko, ze Ty nie masz zapału... nie masz wyznaczonego celu... a bez tego to
          będziesz tak siedzieć i marudzić i czekać aż ktoś pokaze ci co masz robic , albo
          przyjdzie facet i cię pokieruje..(facet sam nie przyjdzie jeśli się nie
          zaczniesz rozglądac wokoło).
          Do korepetycji często nie musisz mieć papierka ale umiejętności, atutem jest
          pobyt za granicą. Pomysl jak możesz zmienic negatywne nastawienie. Wypisz jakie
          są twoje pozytywne cechy, jakie masz plusy, co z tego możesz wykorzystać do
          znalezienia pracy, do jakich zajęc masz talent. Marazm? Może witaminy sa
          potrzebne? Zacznij uprawiac jakieś sporty- np biegaj codziennie, żeby podniósł
          ci się poziom endorfin, uprzyj się i dzień w dzień przez miesiąc o jednej porze
          biegaj przez godzinę. ćwicz wytrwałośc a po jakims czasie wejdzie ci to w nawyk.
          umawiaj się z ludźmi. bądz czynna i uśmiechnięta. Będzie teraz trudno, ale jak
          "zastartujesz z życiem" to już pójdzie lżej, tylko musisz się nie zrażać
          niepowodzeniami bo one każdemu się zdarzają. I próbuj wszystkiego,aż określisz
          jasny cel do którego chcesz dojść.
          • 17.04.09, 21:37
            > ale wiesz co - na początek zacznij robić cokolwiek.

            Przecież napisała, że robi cokolwiek.
            Pracy szuka.

            Zacznij uprawiac jakieś sporty- np biegaj codziennie
            Słusznie, biegaj, biegaj. Sport to zdrowie.

            To co już żadnych cudownych rad typu znajdź sponsora?
            Wyprowadź się od rodziców do większego miasta i mieszkaj pod mostem ( bo to dla
            nich niekomfortowa sytuacja ).
            • 17.04.09, 21:43
              odczep się trollu, bo widać że zaczepki szukasz, nie żeruj na tematach.
              • 17.04.09, 21:48
                > odczep się trollu, bo widać że zaczepki szukasz, nie żeruj na tematach.

                Uraziłeś ją, poszła sobie.

                Faktem jest, że twoje recepty na udane życie były słabiutkie.
                • 17.04.09, 21:56
                  załóż sobie jeszcze kilka kont, polepszy ci się.
                  • 17.04.09, 22:00
                    > załóż sobie jeszcze kilka kont, polepszy ci się.

                    Serio?

                    Jak wszyscy wiedzą na tym forum, od przybytku kont głowa nie boli.
                    Ty też wujku dobra rada.
                • 18.04.09, 14:19
                  Niewątpliwie państwo Bocośtam i Realcośtam starali się nieudalnie naśladować
                  trolla, który tu grasował jeszcze nie tak dawno tzn. Maląwinkę.
                  Była zawsze - świątek, piątek, all around the clock niemalże.

                  Gdzie sprzedaje teraz swoje bluzgi?
                  Założyła kolejny blog narodził się kolejny juruś powiatowy maruś007, tego nikt
                  nie wie.
          • 20.04.09, 10:55
            ja sie zgadzam z toba, sama postaram sie zastosowac to co piszesz,
            aktywnosci jest najwazniejsza
        • 17.04.09, 21:53
          25 lat to jeszcze nic straconego.

          po prostu trzeba do siebie nabrac troche dystansu, tzn musisz miec swiadomosc ze
          twoje obawy nie maja obiektywnego uzasadnienia, przykladowo:
          - nie mam zadnego certyfikatu czy papierku by dawac choc korepetycje
          odp: co za problem zdac odpowiednie egzaminy?
          - miec robote ktorej sie nie lubi tez porazka
          odp: jak sie juz ma robote ktorej sie nie lubi to zawsze mozna
          zrezygnowac/zamienic na lepsza itp i sie nic nie traci

          itd

          po prostu musisz sobie ustawic jakis maly i latwy priorytet - czy najwazniejsze
          jest znalezc jak najszybciej prace, czy moze wyprowadzic sie od rodzicow, czy
          moze prace ktora sie lubi ale mieszkac dalej z rodzicami?

          generalnie tak to dziala, jak sie osiagnie jakas mala stabilizacje to wtedy
          mozna sie zastanawiac co sie lubi robic w zyciu, albo probowac roznych rzeczy i
          miec pewnosc czego sie nie lubi. innej metody nie ma.

          ujmujac to obrazowo - jak ktos kto nigdy nie byl w kinie to nie bedzie znac
          odpowiedzi na pytanie 'jakiego rezysera lubisz najbardziej?' w takim przypadku
          postawa 'mam depresje bo nie wiem jakiego rezysera najbardziej lubie' ma
          uzasadnienie ale nie ma zbyt duzej przyszlosci. dlatego rozwiazaniem jest zeby
          ogladac duzo roznych filmow to wtedy po jakims czasie samemu sie znajdzie odpowiedz.

          a w razie gdyby sie utknelo w nudnej pracy na dluzej to wtedy odpowiednie
          placebo zawsze zadziala - www.youtube.com/watch?v=n9G1bodzjbs

          --
          roll another, for breakfast
          burning clouds around, and in my solar plexus
          • 17.04.09, 22:15

            > 25 lat to jeszcze nic straconego.
            W tym wieku ma wszystko przed sobą, może być każdym. Nie ma obciążeń w postaci
            dziecka czy trutnia.
            Im później tym trudniej cokolwiek zmienić np. już w wieku 35 lat czy 40.

            > odp: co za problem zdac odpowiednie egzaminy?

            Przygotowanie do egzaminu + kurs to koszt około 2000 pln. Nie każdą bezrobotną
            na to stać.


            > po prostu musisz sobie ustawic jakis maly i latwy priorytet - czy najwazniejsze
            > jest znalezc jak najszybciej prace, czy moze wyprowadzic sie od rodzicow, czy
            > moze prace ktora sie lubi ale mieszkac dalej z rodzicami?
            Źle postawiony problem.

            > ujmujac to obrazowo - jak ktos kto nigdy nie byl w kinie to nie bedzie znac
            > odpowiedzi na pytanie 'jakiego rezysera lubisz najbardziej?'
            Larsa von Tiera, naturszczycy to najlepsi aktorzy.




        • 18.04.09, 12:24
          lentila20 napisała:

          > A
          > tez jest jeszcze taki problem ze ja wlasciwie nie wiem co
          chcialabym
          > robic, to co mnie interesuje jest malo platne a miec robote ktorej
          > sie nie lubi tez porazka. Ja chyba z gory zakladam ze odniose
          > kolejna porazke bo za co sie nie zlapie tak jest:/




          A ja się wcale nie dziwię, że nie masz nikogo, i że nikt nie chce
          Cię zatrudnić. Z Twojego postu bije roszczeniowość, wszystko jest na
          nie...
          Pewnie rodzicom, mimo iż zapewniają Ci wciąż dach nad głową, też
          dajesz odczuć, że wcale nie chcesz tam być, tylko...musisz...he he

          Najpierw uświadom sobie, że nic nie musisz, ani nikt nie musi nic
          wobec Ciebie. Twoi rodzice nie muszą już Cię utrzymywać, a robią to
          z dobrej woli. Ty wcale nie musisz u nich mieszkać, ale robisz
          to...z wygodnictwa. Widzisz różnicę?

          Wcale nie musisz osiągnąć sukcesu, wyjść za mąż, zarabiać dużych
          pieniędzy. Ale możesz, w tym rzecz. Potrzebujesz tylko decyzji, że
          wychodzisz z piaskownicy.

          Zamieszkaj w miejscu, na które obecnie Cię stać, ktoś proponował tu
          pokoik u "babci", a nato zarobisz choćby sprzątając. Rzadko kto na
          początku kariery odnosi spektakularne sukcesy finansowe, ma ogromną
          satysfakcję z pracy. Dałaś się prawdopodobnie omamić kolorowym
          pismom, w których piszą, że wszystko w życiu osiąga się natychmiast
          i bezboleśnie. A to nieprawda. Czasem trzeba wielu lat aby dotrzeć
          do samego siebie, poznać swoje możliwości i ograniczenia.
          Życie jest procesem, w którym najważniejsza jest droga, a nie cel. W
          trakcie pokonywania tej drogi, trzeba się czasem mocno napocić. I
          zmieniać kierunek marszu, jeśli trzeba.
          Można też usiąść i płakać, albo usiąść i czekać aż manna spadnie z
          nieba. Twój wybór.
          • 18.04.09, 16:27
            > Najpierw uświadom sobie, że nic nie musisz, ani nikt nie musi nic
            > wobec Ciebie. Twoi rodzice nie muszą już Cię utrzymywać, a robią to
            > z dobrej woli. Ty wcale nie musisz u nich mieszkać, ale robisz
            > to...z wygodnictwa. Widzisz różnicę?

            Mylisz się Cati. Nie pierwszy raz.


            > Zamieszkaj w miejscu, na które obecnie Cię stać, ktoś proponował tu
            > pokoik u "babci", a nato zarobisz choćby sprzątając. Rzadko kto na
            > początku kariery odnosi spektakularne sukcesy finansowe, ma ogromną
            > satysfakcję z pracy. Dałaś się prawdopodobnie omamić kolorowym
            > pismom, w których piszą, że wszystko w życiu osiąga się natychmiast
            > i bezboleśnie.

            Dlaczego ją wyrzucasz z domu i robisz z niej sprzątaczkę?
            Ty tak byś zrobiła będąc w podobnej sytuacji? Wątpię.

            zadko kto na
            > początku kariery odnosi spektakularne sukcesy finansowe, ma ogromną
            > satysfakcję z pracy.
            Niektórzy nigdy tego nie osiągają.

            Dałaś się prawdopodobnie omamić kolorowym
            > pismom, w których piszą, że wszystko w życiu osiąga się natychmiast
            > i bezboleśnie.
            A może dała się omamić UFO, podłej propagandzie PiS-u,a może miała objawienie?
            Możemy pogdybać.
            • 19.04.09, 13:41
              ry-ma napisał:

              > > Najpierw uświadom sobie, że nic nie musisz, ani nikt nie musi nic
              > > wobec Ciebie. Twoi rodzice nie muszą już Cię utrzymywać, a robią
              to
              > > z dobrej woli. Ty wcale nie musisz u nich mieszkać, ale robisz
              > > to...z wygodnictwa. Widzisz różnicę?
              >
              > Mylisz się Cati. Nie pierwszy raz.
              >
              >
              > > Zamieszkaj w miejscu, na które obecnie Cię stać, ktoś proponował
              tu
              > > pokoik u "babci", a nato zarobisz choćby sprzątając. Rzadko kto
              na
              > > początku kariery odnosi spektakularne sukcesy finansowe, ma
              ogromną
              > > satysfakcję z pracy. Dałaś się prawdopodobnie omamić kolorowym
              > > pismom, w których piszą, że wszystko w życiu osiąga się
              natychmiast
              > > i bezboleśnie.
              >
              > Dlaczego ją wyrzucasz z domu i robisz z niej sprzątaczkę?
              > Ty tak byś zrobiła będąc w podobnej sytuacji? Wątpię.
              >
              > zadko kto na
              > > początku kariery odnosi spektakularne sukcesy finansowe, ma
              ogromną
              > > satysfakcję z pracy.
              > Niektórzy nigdy tego nie osiągają.
              >
              > Dałaś się prawdopodobnie omamić kolorowym
              > > pismom, w których piszą, że wszystko w życiu osiąga się
              natychmiast
              > > i bezboleśnie.
              > A może dała się omamić UFO, podłej propagandzie PiS-u,a może miała
              objawienie?
              > Możemy pogdybać.






              Rozumiem, ze masz inne zdanie na ten temat od mojego. I co z tego
              wynika? Dla Ciebie, oczywiście? Bo dla mnie nic zupełnie.
              Mam tylko jedna prośbę, następnym razem cytuj mnie wiernie,
              bo "rzadko" napisałam przez "rz", a Ty cytujesz "zadko".



              • 19.04.09, 14:44
                > Mam tylko jedna prośbę, następnym razem cytuj mnie wiernie,
                > bo "rzadko" napisałam przez "rz", a Ty cytujesz "zadko".

                Obcięło r. Nawet uwagi na to nie zwróciłam:)
                Wiem, że znasz zasady polskiej ortografii i interpunkcji.


                > Rozumiem, ze masz inne zdanie na ten temat od mojego. I co z tego
                > wynika? Dla Ciebie, oczywiście? Bo dla mnie nic zupełnie.

                To forum nie służy wymianie poglądów?
                To czemu służy?
                • 19.04.09, 20:19
                  ry-ma napisał:

                  > > Mam tylko jedna prośbę, następnym razem cytuj mnie wiernie,
                  > > bo "rzadko" napisałam przez "rz", a Ty cytujesz "zadko".
                  >
                  > Obcięło r. Nawet uwagi na to nie zwróciłam:)
                  > Wiem, że znasz zasady polskiej ortografii i interpunkcji.
                  >
                  >
                  > > Rozumiem, ze masz inne zdanie na ten temat od mojego. I co z tego
                  > > wynika? Dla Ciebie, oczywiście? Bo dla mnie nic zupełnie.
                  >
                  > To forum nie służy wymianie poglądów?
                  > To czemu służy?




                  Mylisz się Cati. Nie pierwszy raz.


                  Uważasz, że to przykład na wymianę poglądów? Według mnie to ocena i
                  to dość kategoryczna.

        • 22.04.09, 01:53
          a miec robote ktorej
          > sie nie lubi tez porazka.

          Pozwolę sobie wyrazić moją opinię w temacie;
          dla mnie porażką jest ciągnąć na życie od 'starych' lub kogokolwiek
          innego, zamiast choćby dołożyć się do budżetu. Z powodu obawy przed
          pokalaniem się choćby pracą fizyczną.
          Porażka? Za taką porażkę jednak dostaje się jakąś wypłatę.
          Ale ciągnąć mleczko jest miło.
          --
          nietestowane
          dla nich
          • 22.04.09, 09:36
            kvin_n napisała:

            > a miec robote ktorej
            > > sie nie lubi tez porazka.
            >
            > Pozwolę sobie wyrazić moją opinię w temacie;
            > dla mnie porażką jest ciągnąć na życie od 'starych' lub kogokolwiek
            > innego, zamiast choćby dołożyć się do budżetu. Z powodu obawy przed
            > pokalaniem się choćby pracą fizyczną.
            > Porażka? Za taką porażkę jednak dostaje się jakąś wypłatę.
            > Ale ciągnąć mleczko jest miło.


            Jest różnica między świadomym żerowaniu na innych, a między tym, że nie chce się
            tego robić, ale sytuacja do tego zmusza.

            Praca fizyczna nie hańbi, ale czasami trudno już później wyrwać się z tej matni,
            mimo że praca miała być na chwilę, bo ma się inne ambicje.



    • 17.04.09, 20:53
      1. NAUKA
      ostro się UCZ języków przedmiotów umiejętności
      i zajęcie będzie i szacunek od siebie samej i innych większy

      2. znajdź prace chwilowo jakąkolwiek np opieka nad dzieckiem sprzątanie , opieka
      nad kimś starszym (to trudniejsze)

      3. szukaj pracy z mieszkaniem w większym mieście


      można też wyjechać w ramach międzynarodowych programów do opieki nad dziećmi
      (np "au pair "- czy coś takeigo)
      i języka sie pouczysz i zwiedzisz i rozwiniesz serce i umysł

      i w ogóle kombinuj obserwuj co robią inni

      :) pozdrawiam ;)
      • 17.04.09, 21:04
        solaris_38 napisała:

        > 1. NAUKA
        > ostro się UCZ języków przedmiotów umiejętności
        > i zajęcie będzie i szacunek od siebie samej i innych większy
        To dosyć trudne bez pieniędzy, samouczki też kosztują.

        >
        > 2. znajdź prace chwilowo jakąkolwiek np opieka nad dzieckiem sprzątanie ,


        opiek
        > a
        > nad kimś starszym (to trudniejsze)

        To łatwiejsze za granicą, ale zdecydowanie mniej przyjemne niż dzieci.
        >
        > 3. szukaj pracy z mieszkaniem w większym mieście

        W sensie bogatego wujka z mieszkaniem.Bo jakoś nie rozumiem.
        >
        >
        > można też wyjechać w ramach międzynarodowych programów do opieki nad dziećmi
        > (np "au pair "- czy coś takeigo)
        > i języka sie pouczysz i zwiedzisz i rozwiniesz serce i umysł
        >
        > i w ogóle kombinuj obserwuj co robią inni
        >
        > :) pozdrawiam ;)

        Masz jakąś niemoc piątkową? Solarisu?
        • 17.04.09, 21:09
          miewam raczej niemoc niedzielną po sobotniej nocy rytualnie spędzonej na tańcach
          w czym węszysz mą niemoc Floro ?

          • 17.04.09, 21:20

            > w czym węszysz mą niemoc Floro ?

            Twoje rady są zupełnie od czapy.
            • 17.04.09, 21:41
              a co ja na to poradzę ???
              :)
              • 18.04.09, 09:44
                Tak czytam wasze porady od rana, zdaje sobie sprawe ze potrzebne
                jest dzialanie. Jesli chodzi o za granice chcialabym sprobowac po
                raz drugi ale boje sie ze powtorze ten sam blad, tez obrucilam sie
                na piecie i pojechalam. I troszke sie zagubilam bo bylam sama, nie
                byla to az do konca porazaka ale teraz gdybym miala to powtorzyc bym
                sie zastanowila...nie chce byc juz sama, a nie wyczaruje nikogo kto
                by byl ze mna. Jesli chodzi o aupair tez nad tym myslalam, jednak co
                z tego ze pojade na te 3 m-ce kiedy to nie zalatwi moich problemow,
                wroce i bedzie tak samo. Aha i mam jeszcze jeden podstawowy problem,
                nie wiem gdzie chce byc, na pewno nie tu ale gdzie? Dziekuje
                wszystkim za porady
    • 18.04.09, 09:58
      Ja bym jednak w twojej sytuacji wyjechała do większego miasta za pracą i
      wynajmowała pokój. Gdy już będzisz miała pieniądze to po pracy możesz chodzić na
      jakiś kurs językowy i tak sobie wypełniać czas. Później jak już będziesz umiała
      bardzo dobrze język możesz nawet wyjechać za granicę w poszukiwaniu lepszej
      pracy niż au pair. Będziez miała wtedy o wiele więcej możliwości. Wyjazd au pair
      ale na dłużej niż 3-mce uważam za bardzo dobry pomysł właśnie ze względu na
      możliwości językowe.
      • 18.04.09, 10:24
        Wyjazd au pai
        > r
        > ale na dłużej niż 3-mce uważam za bardzo dobry pomysł właśnie ze względu na
        > możliwości językowe.

        Pudło. Bycie na każde skinienie, wstawanie do dziecka ( dzieci ) w nocy, ciągłe
        mieszkanie u kogoś ( de facto ciągłe przebywanie w pracy ) - nie sprzyja nauce.
        • 18.04.09, 10:55
          > Pudło. Bycie na każde skinienie, wstawanie do dziecka ( dzieci ) w nocy, ciągłe
          > mieszkanie u kogoś ( de facto ciągłe przebywanie w pracy ) - nie sprzyja nauce.

          Zajmowanie się babcią jest lepsze, nie wyczerpujące fizycznie, ale jednocześnie
          zdecydowanie mniej przyjemne.I też cały czas jesteś w pracy ( o ile mieszkasz z
          nią ).
    • 19.04.09, 20:59
      A nie masz jakis znajomych, z ktorymi moglabys wynajmowac mieszkanie. Z praca niby jest ciezko, ale sama sobie odpowiedz, czy codziennie przegladalas oferty? skladalas CV w jakis restauracjach, czy gdziekolwiek?

      Mozna sie uzalac nad soba :) ale lepiej wziac los w swoje rece i zadzialac cos :) Musisz w sumie po czescie rzucic sie na gleboka wodę, ale jak to ktos kiedy ladnie ujal:

      Sukces przychodzi jedynie do tych, którzy działają, podczas gdy pozostali oczekują jego nadejścia...
      • 20.04.09, 16:55
        Dziekuje bardzo madry ten cytat:) Ale wiecie co moim glownym
        problemem jest rowniez to ze ja boje sie zaryzykowac, oraz nie wiem
        gdzie naprawde chcialabym byc, jak bylam tam za granica nie ukladalo
        mi sie i chcialam byc tu, teraz jest na odwrot, po prostu nie umie
        sie za nic zlapac bo nie wiem gdzie chce byc:/ Dziekuje wszystkim za
        porady
    • 22.04.09, 16:08
      Lantila, masz klopoty z jezykiem polskim.
      "Wyjsc na swoje" znaczy: zarobic na jakims biznesie.
      W twoim przypadku moglabys powiedziec "isc na swoje", ale jest to
      troche juz przestarzala forma z dosc plebejskiego (wiejskiego)
      jezyka.

      Powodzenia w dokonywaniu zmian w zyciu.
      Pozdrawiam.
    • 22.04.09, 21:15
      po pierwsze - weź się w garść i walcz, nie poddawaj sie, jak
      stracisz siły, upadnij na twarz, załam się (np. wypłacz się przez
      parę dni), po czym wstań i dalej walcz;

      po drugie - określ swój zawodowy cel, swoje kwalifikacje, dziedzinę,
      w której jesteś dobra i się w tym rozwijaj, jeżeli nie jest to
      związane z kierunkiem twoich studiów, możesz zrobić studia
      podyplomowe, jakieś kursy;

      po trzecie - zdobywaj tzw doświadczenie życiowe, nie marnuj czasu,
      siedząc cały czas w domu i użalając się nad sobą, możesz poroznosić
      CV po firmach, możesz pójść gdzieś na staż, możesz popracować nawet
      za darmo, sytuacja na rynku pracy jest na tyle nieciekawe, że jeżeli
      nie będziesz miała szczęścia do pracodawcy, dostaniesz nieźle w
      przysłowiowe cztery litery - dzięki temu także czegoś sie nauczysz;

      po czwarte - pamiętaj, co cię nie zabije, to cię wzmocni;

      ech - ja ukończyłem studia parę lat temu, byłem w takiej samej
      sytuacji, jak ty teraz, nie widziałem dla siebie żadnych perspektyw,
      bylem na garnuszku u rodziców, naprawdę z dystansu czasu z łezką w
      oku to wspominam, powoli, wytrwale, w przysłowiowym pocie, krwi i
      łzach wyszedłem na swoje, dlatego, że nigdy się nie poddałem, nieraz
      miewałem momenty załamania, szczególnie, kiedy po raz n-ty
      dostawałem telefon, z informacją, że został wybrany inny kandydat;

  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.