• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Męska odwaga Dodaj do ulubionych

  • 01.06.09, 12:13
    Zapewne wielu panów teraz się bardzo oburzy, ale chcę, żeby z
    drugiej strony spojrzeli na siebie pod poniższym kątem, bo wątek nie
    jest atakiem na mężczyzn, a jedynie chęcią podzielenia się
    obserwacjami.

    1. Mężczyzna ma żyłkę łowcy, instynkt walki, zainteresowania
    militariami, strategiami itp. Wielu z nich posiada kolekcję broni,
    latają po polu z markerami i strzelają do siebie z kulek. Tymczasem
    większość z nich przed wojskiem broni się jak przed ogniem. Z czego
    to wynika?

    2. Mężczyzna jest twardzielem, ogląda kino akcji, gdzie krew leje
    się strumieniami - jakiś Predator czy inna Teksańska Masakra
    facetowi nie jest straszna. Tymczasem ten sam pan mdleje na widok
    krwi w realu, sam sobie krwi pobrać częso nie pozwoli a na widok
    skaleczonego głębiej palca żony... otwiera okno i siada w fotelu, bo
    mu słabo;-)

    3. Mężczyzna ogląda nie tylko kino akcji, ale też i mroczne horrory,
    gdzie śmierć ściele się na każym kroku, a z każdego kąta i zza
    każdych drzwi, ukazuje się zombi bez głowy czy jakaś inna potwora,
    której widok wzmożony jest stosownie mroczną muzyką. Facet siedzi
    wtedy i popija zimne piwo, nie zdradzając emocji.
    Tymczasem gdy trzeba pożegnać kumpla od kufla z piwem, po tragicznym
    wypadku, nie każdy się na to decyduje... Są nawet tacy, którzy
    twierdzą, że chcą go zapamiętać takiego, jakim żył i tym
    usprawiedliwiają swoje uczestnictwo w dalszej tylko części
    pogrzebu...

    Jak to z Wami jest naprawdę panowie - czy rzeczywiście tylko w
    zabawie potraficie być twardzielami?
    Edytor zaawansowany
    • 01.06.09, 13:13
      Felietonisto, takie już mamy czasy, że bezpośrednie zwarcie w boju
      nie jest potrzebne do wykazania męskości. Rozwój cywilizacji
      zapewnił bezpieczeństwo w dziedzinach, będących niegdyś domeną
      męskich postaw imponujących.

      Rywalizacja biologiczna przeszła w ekonomiczną, a do zdobycia
      kobiet nie jest niezbędna siła - wystarczy spryt, wyobraźnia i
      myślenie strategiczne. Odporność na widok krwi jest potrzebna
      kobietom (jeśli wiesz, o czym piszę), nie jest przejawem odwagi.

      Odwaga polega na odporności psychicznej, pewności siebie i
      przekonaniu do swoich racji. Człowiek uzbrojony we własne zasady,
      konsekwentny i lubiący siebie w końcu dotrze do celu. Bycie
      przysłowiowym "twardzielem" z mięśniami Arniego ma z tym niewiele
      wspólnego (choć oczywiście nie zaszkodzi).


      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

      reflektorem w mrok
      • 03.06.09, 10:31
        tyle błędnie wyciągnietych wniosków z prawdziwych obserwacji to naprawdę sztuka

        brawo dla tego pana(autora pierwszego watku) :)
      • 03.06.09, 21:46
        Ad 1. Nie gram co prawda w paintball (jeżdżę za to konno - i wbrew pozorom jest
        to bardzo sfeminizowany sport - pomimo tego, że jest trochę ryzykowny), ale - co
        innego pobawić się z kolegami (i koleżankami - bo z tego co wiem, to też się
        trafiają...) w paintball w wolnym czasie, a co innego zgodzić się na pracę w
        nienormowanym czasie (prawie zawsze ponad 8 godzin dziennie - ojciec był
        wojskowym...), za marną płacę (i nawet strajkować im nie wolno), wśród tego
        całego sferobudżetowego bałaganu. Jeśli o mnie chodzi - dziękuję.

        Ad 2. Ciężko mi się wypowiedzieć, bo nie znoszę kina akcji. Zwłaszcza
        amerykańskiego - jest wyjątkowo nierealistyczne i infantylne. Co do krwi -
        "cudzą mógłbym malować ściany, widoku własnej nie znoszę". Pobieranie? Wara wam,
        mam do tego uraz po pewnym baaaaardzo niemiłym doświadczeniu :( Ale z
        zastrzykami (albo dentystą) problemu nie ma żadnego :)

        Ad 3. Nie piję piwa (no, z wyjątkiem dwóch czy trzech gatunków). Nieczęsto
        oglądam horrory (dobrych ze świecą szukać), ale lubię horrory czytać - ale tak
        czy inaczej, nie ukrywam emocji. Po to są, żeby się przy nich bać! Co do
        pogrzebów - nie lubię tych upiornych widowisk i staruszek odsądzających od czci
        i wary wdowę ("w ogóle po nim nie płakała"), po której widać że ledwo się
        trzyma... Na pogrzeby chodzę tylko ze względu na rodzinę zmarłego. A wracając do
        horrorów - według mnie to nie ilość trupów decyduje o tym, czy jest on dobry,
        czy nie...

        Podsumowując: ulegasz stereotypom :)
        • 04.06.09, 10:21
          > Podsumowując: ulegasz stereotypom :)

          A Ty zupelnie jak wiekszosc kobiet, traktujesz pytania felietonisty, jakby byly skierowane bezposrednio do Ciebie.. ;)
          • Gość: Romanujan IP: *.chello.pl 04.06.09, 21:54
            Bo te akurat pytania są skierowane bezpośrednio do mnie i każdego innego faceta,
            który je przeczyta :)

            • 05.06.09, 01:03



              odwago meska dodaj mi
              choc kobiecosci lucik
              niech od skrocik
              wagi nie ubedzie gdy
              i noce zmieni w wieczne dni

    • 01.06.09, 13:59

      Bardzo zabawny przeglad niektorych stereotypow, zwiazanych z jednym
      z rozumien meskosci.
      Az mi zal serduszko sciska, ze w zyciu nie znalam faceta, ktory
      jest zainteresowany militariami, nie ma kolekcji broni. Malo ktory
      z moich znajomych i bliskich mezczyzn oglada kino akcji, bo ich
      zwyczajnie nudzi. A horrory smiesza.

      Byc moze sa tacy faceci - moze gosciu, ktorego widzialam wczoraj
      (mimo nieciekawej pogody mial koszule rozpieta do pępka i na
      wlochatej piersi zloty lancuch z medalionem) taki jest, ale to
      jakis margines, imho. Troche to wyglada tak, jakbys najpierw
      wymyslila sobie jakies zjawisko jako powszechne, a potem je
      zaatakowala i kazala sie z niego innym tlumaczyc :)


      --
      a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
      bo odrodzisz sie czlowiekiem'
      • 01.06.09, 14:02
        Hym ja zanam tylko męskie tchórzostwo życiowe.
        Mądrzy są w grupie wtedy to jeden przez drugiego jest naj...


        --
        Coraz cześciej sobie uświadamiam że z każdym dniem, mam coraz więcej
        ludzi w dupie.
        • 01.06.09, 15:55
          Moze przydalaby ci sie zmiana towarzystwa?

          --
          nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
        • 03.06.09, 21:49
          "Iloraz inteligencji grupy jest równy ilorazowi inteligencji najgłupszego jej
          uczestnika podzielonemu przez liczbę członków tejże grupy" :)
    • 01.06.09, 15:04
      Jesteś pewnie jeszcze dosyć młody, więc dopiero się przekonasz
      że męska odwaga będzie ci potrzebna częściej w sytuacjach
      wymagających obrony własnego zdania, niż w bezpośrednim starciu.
      Częściej "oberwiesz po łbie" stając po stronie zwykłej ludzkiej
      przyzwoitości i prawdy. Co w naszym neurotycznym, kołtuńskim
      narodowym kociołku niestety widać jak na dłoni (nie pomijając tego
      forum).

      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

      reflektorem w mrok
      • 01.06.09, 15:56
        wentyl77 napisał:

        > Jesteś pewnie jeszcze dosyć młody, więc dopiero się przekonasz
        > że męska odwaga będzie ci

        Czym sie rozni meska odwaga od kobiecej odwagi?


        --
        Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
        • 01.06.09, 16:02
          męska odwaga to śmianie się z kretynki, która będąc innego niż ty
          zdania, zamiast użyć argumentu mówi ci, że jesteś lub masz:

          - małego ptaka (boskie!)
          - impotentem
          - samotnym, zgorzkniałym bezrobotnym mizoginem
          - nie masz dzieci bo mieć nie możesz (super argument!)
          - na pewno nie masz więcej niż 160cm wzrostu
          - i setki innych śmiesznych rzeczy

          dzisiejsze bohaterstwo to znoszenie z uśmiechem faktu,
          że świat jest pełen kretynek.
          • 01.06.09, 16:08

            Ciekawe, co piszesz, bo wg slownika, z ktorym sie zgadzam, odwaga
            to śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa - w tym
            przypadku niebezpieczenstwem sa, jak je opisales, kretynki,
            ktore sa innego zdania niz ty
            - tak? Hm.


            --
            Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
            • 01.06.09, 16:20
              śmiertelne niebezpieczeństwo polega na tym, że facet
              może uwierzyć w to co słyszy.

              A zatem kontakt intelektualny ze współczesną 'kobietą'
              jest groźniejszy niż kiedyś polowanie na krokodyle z
              użyciem kamienia.

              --
              "Nie trzepcie a nie będziecie roztrzepani" Benedykt XVI.
              • 01.06.09, 23:54
                funstein napisał:

                > śmiertelne niebezpieczeństwo polega na tym, że facet
                > może uwierzyć w to co słyszy.

                No tak, ale wydaje mi sie, ze w tym wypadku problem nie tkwi w
                kretynkach
                , ale w jego wlasnym, ale za to nieduzym intelekcie.
                Tylko kretyn moze uwierzyc kretynkom.




                --
                good girl
                • 03.06.09, 10:53
                  nie karmić trolli
                • 03.06.09, 12:50
                  z mądrym mądrzejesz, z głupim głupiejesz
                  • 03.06.09, 12:56
                    Prawdę swoją głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego, co mówią
                    inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść.

                    :)


                    --
                    Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
          • 03.06.09, 14:04
            funstein napisał:

            -"> dzisiejsze bohaterstwo to znoszenie z uśmiechem faktu,
            > że świat jest pełen kretynek."

            Idąc dalej tym tokiem rozumowania:
            - kobiece dzisiejsze bohaterstwo to znoszenie z uśmiechem faktu,
            > że świat jest pełen kretynów.

            I kretyni i ich "ofiary" są po obu stronach.
      • 03.06.09, 11:18
        @wentyl77 - a odkad to mezczyzni bronia przyzwoitosci i prawdy? To
        oszusci, tchorze, nieudacznicy i lenie. Kazdy facet posiada co
        najmniej dwie te cechy, a tchorzostwo to cecha dominujaca u ponad 90%
        przedstawicieli tego gatunku. Tacy o jakich Ty piszesz to albo
        dzieci, ktorym ten program sie wylacza jak przekrocza 25 wiosen, a w
        wyjatkowych przypadkach do 30 wiosen ( do tego czasu bronia prawdy,
        przyzwoitosci i uczciwosci - to fakt) albo tacy ktorzy wiedza ze cos
        zyskaja na udawaniu takich...
        Odwazni? Hehe, boja sie malzenstwa; jak widza krew to mdleja; jak ich
        cos zakuje to umieraja z bolu. A i jeszcze cos - boja sie silnych
        kobiet - to argument nr 1 na rzecz tego, ze sa tchorzami.
        • 03.06.09, 13:09
          oszuści, tchórze, nieudacznicy, lenie nic dodać nic ująć tylko....
          jaki nudny byłby bez nich świat :-))
        • 03.06.09, 13:24
          Zgadzam sie z tobą w 100% : ) Czesto nawet mi sie wydaje, ze gdyby
          nie my, kobiety, to faceci by sobie w życiu rady nie dali i
          zgineliby marnie ; )

          --
          tnij.org/kontobankowe - Bezpłatne izzyKonto dla
          nastolatków! Już od 13 do 18 lat!
          • 03.06.09, 20:48

            I tak to my was posuwamy, a nie wy nas.
            • 03.06.09, 22:40
              rychu, a zaloz sie.
    • 01.06.09, 15:05
      męska odwaga na pokaz miała sens wtedy gdy obok mężczyzny
      była kobieta.
      Teraz męska odwaga spotyka się z 'kobiecą' zazdrością i rywalizacją,
      więc tylko jelenie pokazują, że są odważni.

      święty spokój jest dużo cenniejszy niż 'męskość' na pokaz.
      • 01.06.09, 20:32
        > Czym sie rozni meska odwaga od kobiecej odwagi?

        Różnica uwidacznia się w podejściu do prawdy. Mężczyzna musi być
        odważny, aby jej bronić (i propagować), kobieta - aby ją odkryć (i
        zaakceptować).

        Odwaga potrzebna jest bardziej mężczyznom, w obliczu realnych
        niebezpieczeństw. Kobieta nie musi być zbyt odważna; pragnienie
        poczucia bezpieczeństwa, które wydaje się jej tak niezbędne,
        powstaje często w wyniku zagrożeń nierealnych (lub mało
        prawdopodobnych), w efekcie niepewności emocjonalnej.

        --
        debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

        reflektorem w mrok
        • 01.06.09, 23:58
          wentyl77 napisał:

          > > Czym sie rozni meska odwaga od kobiecej odwagi?
          >
          > Różnica uwidacznia się w podejściu do prawdy. Mężczyzna musi być
          > odważny, aby jej bronić (i propagować), kobieta - aby ją odkryć
          (i
          > zaakceptować).

          To sa bardzo ciekawe rzeczy, ale moglbys to opisac na jakims
          przykladzie? Bo tak teoretycznie to trudno to sobie wyobrazic.
          Jakich prawd broni mezczyzna (i nie moze?/nie powinna? bronic
          kobieta)? Dlaczego mezczyzna nie powinien odkrywac i zaakceptowac
          prawdy?

          > Odwaga potrzebna jest bardziej mężczyznom, w obliczu realnych
          > niebezpieczeństw. Kobieta nie musi być zbyt odważna; pragnienie
          > poczucia bezpieczeństwa, które wydaje się jej tak niezbędne,
          > powstaje często w wyniku zagrożeń nierealnych (lub mało
          > prawdopodobnych), w efekcie niepewności emocjonalnej.

          O jakich realnych niebezpieczenstwach piszesz? Skad pomysl, ze
          mezczyzni nie potrzebuja poczucia bezpieczenstwa?
          Rzuc konkretem i najlepiej osadz to (zwlaszcza odpowiedz na
          ostatnie pytanie) w jakiejs teorii psychologicznej, jesli to
          mozliwe.



          --
          cute but psycho. things even out
          • 02.06.09, 00:43
            Zabrakło kolejnego punktu...

            Jak to jest, że mężczyzna ogląda porno i tyle mówi o "ru...iu" a w nocy przytula się do żonki i do cycunia...

            Może odpowiedź jest prosta. Nie piszesz o mężczyznach.
            Ale i pytanie się nasuwa, co dadzą Ci odpowiedzi na te pytania? Chcesz się poczuć lepsza?
            --
            spiritshot@interia.pl
            • 02.06.09, 12:57
              facet który ma w łóżku kobietę a nie zawsze-dziewicę
              nie ogląda porno, bo po co miałby to robić ?

              kobiety są zazdrosne o seks z telewizora, ale same seksu
              nie potrafią uprawiać, bo to przecież upokarzające jest
              dla zawsze-dziewicy.

              głupota dziedziczona jest po kądzieli.
              • 03.06.09, 10:16
                > głupota dziedziczona jest po kądzieli.

                Zatem dla ciebie los zrobił wyjątek, czego dowodem wszystkie twoje
                posty na Wyborczej - odziedziczyłeś głupotę po całym zakładzie
                włokienniczym, a nie tylko po kądzieli.
        • 03.06.09, 14:16
          wentyl77 napisał:

          > > Czym sie rozni meska odwaga od kobiecej odwagi?
          >
          > Różnica uwidacznia się w podejściu do prawdy. Mężczyzna musi być
          > odważny, aby jej bronić (i propagować), kobieta - aby ją odkryć (i
          > zaakceptować).

          To jest jeszcze prostsze: męską mają mężczyźni, a kobiecą- kobiety. Mają, albo
          nie, ale to już należy rozpatrywać w poszczególnych przypadkach.
          • 03.06.09, 14:27
            Hm, a czy w takim razie istnieje np meska uczciwosc (taka, ktora
            maja mezczyzni) i kobieca uczciwosc (taka, ktora maja kobiety)? A
            co z inteligencja - tez ma plec? Az boje sie zapytac o
            spontanicznosc albo, dajmy na to, odpowiedzialnosc.
            :)))

            --
            a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem,
            bo odrodzisz sie czlowiekiem'
    • 02.06.09, 00:59
      feliet napisal

      > Zapewne wielu panów teraz się bardzo oburzy,> 1. Mężczyzna ma
      żyłkę łowcy, instynkt walki, zainteresowania
      > militariami, strategiami itp. Wielu z nich posiada kolekcję
      broni,
      > latają po polu z markerami i strzelają do siebie z kulek.
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      ojejciu...powinni z pestek w siebie strzelac....i braonia sie przed
      wojskiem....straszne ale biegaja po polu i strzelaja z kulczastych
      kulek i to do siebie....koszmar.I domyslam sie ze kulki takie...no
      szesciany....nigdy oka nie wybije taka.
      nie obrazam sie wcale na ciebie, czytalem tutaj nie takie idiotyzmy
      jak zes wybzdzial. Takze spokojnie kitek.
      Buziaczki moj najslodszy, z ciut niedotlenionym mozdzkiem..cmok
    • 02.06.09, 14:09
      > Jakich prawd broni mezczyzna (i nie moze?/nie powinna? bronic
      > kobieta)? Dlaczego mezczyzna nie powinien odkrywac i zaakceptowac
      > prawdy?

      Jeśli napisałem, że pan x jest gruby, to znaczy, że pan y jest
      chudy? Wyskakujesz z twierdzeniami, które mnie dziwią - więc
      naturalne, że ciebie także zdziwiły.

      Kobieta ma naturalną, wbudowaną neurozę, która stanowi obronę przed
      prawdą, że sens jej istnienia jest biologiczny, cielesny. Nie każda
      kobieta potrafi znieść myśl, że celem jej egzystencji jest zostanie
      inkubatorem dla nowego życia, pasem transmisyjnym dla genów. Etapy
      jej życia - pierwszy okres, pierwszy orgazm i poród - są momentami
      granicznymi, dobitnie ukazującymi biologiczny sens istnienia. W
      zetknięciu z prawdą kobieta popada w przygnębienie, stąd depresja
      przy pierwszym okresie, po orgazmie i depresja porodowa.

      Świadoma, kompletna kobiecość potrafi (za pomocą prawdy)
      przezwyciężyć chęć ucieczki. Ale w większości neuroza rozwija się
      dalej, budując coraz to nowe mechanizmy: przeniesienia, represji,
      racjonalizacji itp. Neuroza jako zaprzeczanie swej cielesności
      przybiera postać anoreksji, zmniejszania wagi, lub bulimii -
      symbolicznego wymiotowania ciałem. Stąd moda na odchudzanie,
      podyktowana zresztą przez stylistów- gejów, nie lubiących kobiecego
      ciała.

      > O jakich realnych niebezpieczenstwach piszesz? Skad pomysl, ze
      > mezczyzni nie potrzebuja poczucia bezpieczenstwa?

      Znowu jakieś dziwne implikacje. Jasne, że mamy potrzebę
      bezpieczeństwa, ale mniejszą od kobiet. Już Freud zauważył, że
      instynkt Tanatos jest u nas silniejszy - stąd większa ilość zachowań
      ryzykownych i uzależnień.


      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

      reflektorem w mrok
      • 02.06.09, 14:41
        inwento masz i tupet.
        tak w ubieraniu oczywistych oczywistosci plciowych w slowa rodem z
        wlasnych inkubusow, jak w bronieniu prawdziwosci stwierdzenia o
        prawdzie meskiej strzelajac kulkami z papieru.
        tylko dlaczemu z toaletowego. i z damskiego,hmm?

        ale niechaj niechaj,
        mam zly dzien i neuroze biologiczna, ktorej sensu istnienia nie
        pojmuje, bowiem tylkom intuicyjna.
        moja zas biala cielesnosc wzywa mnie tylko moim instynktem
        samicy,do udania sie na plaze i egzystowania samotrzec celem
        opalenia czlonkow.bo jest slonce jest.
        wzbogacajac zas pobyt odczytaniem znaczenia w orgiastycznych
        wynurzeniach ulubionego meskiego autora...sprobuje dociec
        czego Tobie takze zycze. i przy blagowaniu (dodatkowo)takoz
        inwentylizacji zgryzliwosci.
        ;/
        ka
        • 02.06.09, 15:31
          Witam, kalko.
          Tak bywa, że odsłanianie oczywistych oczywistości postrzegane jest
          jako tupet. Dlaczego z damskiego? Może przerzucając się kulkami
          (słownymi), facet musi dotrzeć do jakichś damskich niuansów swej
          osobowości?...

          Nie wiem, czyś tylko intuicyjna, mam wrażenie, ze bozia nie skąpiła
          ci rozumu. No dobra, wyczuwam ironię ;)
          --
          debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

          reflektorem w mrok
          • 03.06.09, 00:33
            dzieki za lekcje,
            rzeczywiscie z dobrymi manierami troche mi na mankiet.
            witaj,
            odslanianie winno zatem odbywac sie w warunkach wzajemnie intymnych.
            nawet gdy w zamian chcialoby sie nasikac nastojaco,udajac sie do
            meskiego publicznego.
            bez zgody
            nie politycznie to jednak dla mnie i nie obyczajnie naznaczac z
            gory obszar. chocby nie wiem jak damski byl.i z jak znanego tronu.

            co do kuli co ja Panbog nosi, moze poniesc i niuanse.. wiesz?

            pozdrowienia bezironiczne:)
            • 03.06.09, 00:38
              Dobranoc nocne mary/
      • 03.06.09, 00:55
        wentyl77 napisał:

        > Jeśli napisałem, że pan x jest gruby, to znaczy, że pan y jest
        > chudy? Wyskakujesz z twierdzeniami, które mnie dziwią - więc
        > naturalne, że ciebie także zdziwiły.

        Pisales, jak zrozumialam, o roznicach miedzy meska a kobieca
        odwaga. Czyli skoro mezczyzna ma taka-a-taka odwage, to kobieta ma
        smaka. Inna. Rozna.

        Jesli i kobiety, i mezczyni sa zdolni do zachowan, ktore
        rozorozniles plciowo, to naprawde nie rozumiem, skad sie wziely
        okreslenia 'meska odwaga' i 'kobieca odwaga'. I czym sie
        charakteryzuja oraz dlaczego.

        > Kobieta ma naturalną, wbudowaną neurozę, która stanowi obronę
        przed
        > prawdą, że sens jej istnienia jest biologiczny, cielesny. Nie
        każda
        > kobieta potrafi znieść myśl, że celem jej egzystencji jest
        zostanie
        > inkubatorem dla nowego życia, pasem transmisyjnym dla genów.

        Ciekawy poglad, ale na czym go opierasz?
        To sa naukowe teorie czy twoje wlasne?
        Co z kobietami, ktore nie zostaja, jak to ujmujesz, inkubatorami
        ? I co w takim razie z neuroza mezczyn, ktora (tak?) mialaby
        ich bronic przed swiadomoscia, ze sa tylko inseminatorami? No
        chyba, ze uwazasz, ze mezczyzni neuroz nie miewaja.

        > Świadoma, kompletna kobiecość potrafi (za pomocą prawdy)
        > przezwyciężyć chęć ucieczki. Ale w większości neuroza rozwija się
        > dalej, budując coraz to nowe mechanizmy: przeniesienia, represji,
        > racjonalizacji itp.
        > przybiera postać anoreksji, zmniejszania wagi, lub bulimii -
        > symbolicznego wymiotowania ciałem. Stąd moda na odchudzanie,
        > podyktowana zresztą przez stylistów- gejów, nie lubiących
        kobiecego
        > ciała.

        Stad niedaleko do konkluzji, ze skoro u wiekszosci, jak
        napisales, kobiet neuroza rozwija sie dalej w zaburzenia odzywiania
        (anoreksje i bulimie konkretnie), to na zaburzenia odzywiania
        cierpi wiekszosc kobiet. Czemu akurat przecza statystyki, wiec cos
        mi tu nie pasuje.

        > > O jakich realnych niebezpieczenstwach piszesz? Skad pomysl, ze
        > > mezczyzni nie potrzebuja poczucia bezpieczenstwa?
        >
        > Znowu jakieś dziwne implikacje. Jasne, że mamy potrzebę
        > bezpieczeństwa, ale mniejszą od kobiet. Już Freud zauważył, że
        > instynkt Tanatos jest u nas silniejszy - stąd większa ilość
        zachowań
        > ryzykownych i uzależnień.

        No tak, ale Freud stworzyl i udokumentowal swoje teorie paroma
        slabo zweryfikowanymi naukowo przypadkami. Od czasow dziadzia
        Freuda psychologia i psychiatria poszla juz daleeeko do przodu i
        mocno w nauke i eksperymentalnosc (czyli weryfikowalnosc), pewnie
        dlatego prace Freuda robia wrazenie raczej na licealistach, a nie
        naukowcach. I dlatego metne wywody o 'instynkcie' zupelnie mnie nie
        przekonuja.

        --
        feminists aren’t humorless just because your jokes suck
    • 03.06.09, 10:44
      Moze z Toba tak jest ale ze mną.

      1. Do woja nie, bo w woju przez rok oddasz 5 strzałów z kałacha i bedziesz
      rzucał kamieniem zamiast granatem. Reszta to szorowanie kibli i "intelektualna"
      rozrywka w towarzystwie chłopców od pługa oderwanych co to mama stojac w ganku
      żegnała słowami "chop bez wojska to nie chop".

      2. Ja jak widze wypadek drogowy to zawsze podchodze, fotografuje, wsadzam palec
      w jeszcze ciepłe trzewia.

      3. Pracuję w prosektorium
    • 03.06.09, 10:48
      felietonista napisała:

      > 1. Mężczyzna ma żyłkę łowcy, instynkt walki, zainteresowania
      > militariami, strategiami itp. Wielu z nich posiada kolekcję broni,
      > latają po polu z markerami i strzelają do siebie z kulek. >Tymczasem większość
      z nich przed wojskiem broni się jak przed >ogniem. Z czego to wynika?

      Zabity człowiek jest tylko przykrym śmierdzącym śmieciem, który należy jak
      najszybciej zakopać/spalić. Po prostu dziś o wiele trudniej znaleźć ludzi którzy
      sądzą, że nic złego ich na wojnie nie spotka.

      > 2. Mężczyzna jest twardzielem, ogląda kino akcji, gdzie krew leje
      > się strumieniami - jakiś Predator czy inna Teksańska Masakra
      > facetowi nie jest straszna. Tymczasem ten sam pan mdleje na widok
      > krwi w realu, sam sobie krwi pobrać częso nie pozwoli a na widok
      > skaleczonego głębiej palca żony... otwiera okno i siada w fotelu, >bo mu słabo;-)

      To nie krew powoduje taki odruch tylko strach przed utratą bliskiej osoby. Nie
      trzeba być specjalnie rozgarniętym by wiedzieć, że przy aktualnym stanie tzw.
      służby zdrowia Polak jest de facto jednorazówką - poważniejszy problem zdrowotny
      zakończy się przyspieszonym włączeniem się w odwieczny proces recyklingu materii
      organicznej.

      > 3. Mężczyzna ogląda nie tylko kino akcji, ale też i mroczne >horrory,
      > gdzie śmierć ściele się na każym kroku, a z każdego kąta i zza
      > każdych drzwi, ukazuje się zombi bez głowy czy jakaś inna potwora,
      > której widok wzmożony jest stosownie mroczną muzyką. Facet siedzi
      > wtedy i popija zimne piwo, nie zdradzając emocji.
      > Tymczasem gdy trzeba pożegnać kumpla od kufla z piwem, po >tragicznym
      > wypadku, nie każdy się na to decyduje... Są nawet tacy, którzy
      > twierdzą, że chcą go zapamiętać takiego, jakim żył i tym
      > usprawiedliwiają swoje uczestnictwo w dalszej tylko części
      > pogrzebu...

      Widocznie nigdy nie widziałeś trupa, zwłaszcza takiego po wypadku. Z pewnością
      zmieniłbyś zdanie.

      W sumie postawione tezy kręcą się wokół motywu śmierci i jak to już wielu w tym
      wątku wspomniało, dziś nadstawianie karku nie jest traktowane jako dowód odwagi
      a raczej jako czyste i zazwyczaj niczemu nie służące frajerstwo.
    • 03.06.09, 10:54
      Wojsko to ogłupiająca strata czasu, przynajmniej polskie. I często wypadnięcie z rynku pracy. I rodzaj niewolnictwa - więc tu chodzi także o zasady.

      Większość tych urodzonych wojowników i łowców zabrał dobór naturalny na przestrzeni wieków - za sprawą wojen, pojedynków i ogólnie bezkarnego latania z maczugą. Co nie znaczy, że całej reszcie brakłoby jaj, gdyby ich potrzebowała.

      Ja nie mam najmniejszego problemu, gdy sam krwawię albo mnie kłują, jedynie zimno mi się robi i w jajkach świerzbi, gdy patrzę, jak kogoś kłują. Ale niektórzy mają na odwrót...

      Nikt nie lubi pogrzebów. Poza tym udawany trup na ekranie to zupełnie co innego niż zimny kumpel na żywo. Ale kobieta tego pewnie nie zrozumie, bo podobno strasznie się wczuwacie...
    • 03.06.09, 11:00
      ad 1 - hierarchia debili, chociaż teraz (czyli za kilkanaście lat) to ma szansę
      się zmienić. no i do tego rok z życia (zazwyczaj ten najlepszy) psu w dupę

      ad 2 - to faktycznie dziwne. mnie nic takiego nie rusza (mogę grzebać ludziom w
      oczach, otwartych ranach, robić zastrzyki itd) ale wielu faktycznie tak. tym
      bardziej że na karb atawizmu (że kobieta się przystosowała bo porody) tego
      zrzucić nie można - mężczyźni też się powinni przyzwyczaić do swoich towarzyszy
      polowań rozszarpywanych przez drapieżników itd, albo do wypruwania flaków swoim
      wrogom

      ad 3 - nie zauważyłem, aby była to typowo męska domena - jest to domena ludzi
      wychowanych w pewien bezstresowy sposób, chowanych pod klosze może? nie umiem
      tego fachowo nazwać, opisać - jestem laikiem jeżeli chodzi o psychologię. inna
      sprawa że kobiecie dużo trudniej przejść przez życie bez szwanku psychicznego w
      takim wychowaniu, więc może stąd u ciebie więcej obserwacji tego zjawiska u
      mężczyzn? ja tego tak nie postrzegam w każdym razie
    • 03.06.09, 12:21
      Dla mnie odwaga to umiejętność świadomego doświadczania strachu.
      Chodzi o to, by strach nie przesłonił nam obrazu sytuacji ale był jednym z
      elementów jej oceny.

      1. Wojsko nie kieruje się odwagą. Wojsko dokonuje świadomego wyboru na podstawie
      analizy danych. Mowa o skutecznym wojsku.

      2. Prawdziwą odwagą to pójść na z Żona na "Fortepian" i nie zasnąć w kinie.
      Odwagę wtedy bardzo podnoszą cztery filiżanki kawy.

      3. Wrażliwość nie jest oznaka braku odwagi.




      --
      Somebody Stop Me!!!!
    • 03.06.09, 14:02
      Internetowa pseudoanonimowosc pozwala mi wypowiedziec sie w temacie;-)

      Ad. 1 Z checia postrzelalbym z broni palnej czy pogral w paintballa. Wojska
      jednak (skutecznie) uniknalem. Wynika to z bardzo prostej przyczyny: jest ono
      zaprzeczeniem wszystkiego co lubie. Brak w wojsku jakiejkolwiek niezaleznosci,
      elastycznosci, etosow pracy czy nauki. Wojsko czerpie sile z bycia tepa,
      jednolita masa. Kompletnie nie moje realia. Z podobnych wzgledow nie bede
      pracowal np w Policji. Temat oczywiscie szerszy, ale nie bede sie rozpisywal.

      Ad. 2 Teksanskiej masakry w ogole nie widzialem, predator srednio mi sie
      podobal. Jak ogladam filmy, to owszem, moga byc brutalne, ale musza cos soba
      reprezentowac (albo byc zabawne - przykladowo Bad Boys, albo wartosciowe -
      przykladowo Godfather, Once upon a time in America, Scarface itp). Kretynskie
      sieczki z promocji w markecie to strata czasu no i sa przewidywalne, wiec NUUUUUDNE.

      Jesli zas idzie do stosunek do krwi, to tez Cie zasmuce... Nie mam specjalnych
      oporow przed wbijaniem w siebie igiel ani nic takiego. W paru sytuacjach bylo na
      mnie sporo krwi (mojej) i tez daleki bylem od omdlen...

      Ad. 3 Horrorow calkiem nie trawie, bo wiekszosc z nich mnie smieszy zamiast
      straszyc. Lubie mroczne filmy, jak np 8MM. No dobra, pare horrorow calkiem mi
      sie podobalo, np The Ring, ale naprawde pare (na setki filmow, ktore widzialem).
      Kolegow nie mialem okazji zegnac. Aha, co do niezdradzania emocji to gdy ogladam
      jakis film sam, to potrafie przy nim zaplakac. I to w zasadzie jedyne sytuacje w
      zyciu, w ktorych placze...

      Po co to wszystko pisze? Bo kazdy z nas jest inny. Gdy ktos zapyta mnie czy
      jestem twardzielem - powiem, ze nie. Bo jestem normalny, eurostandard. Caly czas
      nad soba pracuje, zeby byc tym strong, silent type z tytulu i ide w ta strone.
      Czy to dobre? Ma swoje wady i zalety. A pozerow o jakich piszesz latwo rozpoznac
      i smiesza wieeelu z nas.
    • 03.06.09, 14:20
      Oglądać filmy z ketchupem w roli głównej, to żadna odwaga.
    • 03.06.09, 15:29
      Prawda jest taka, że mężczyzna jest silny tylko fizycznie. Psychicznie
      potrzebuje wsparcia, otarcia łezki, a odwage musi na nim wymusić kobieta :/
      --
      Dlaczegokazdy facet to zwierzę a każda laska chce go złapac na dziecko ;)
      • 03.06.09, 15:36
        zgoda poprzez ciągły konflikt - idealny układ. jak większość w naturze
    • 03.06.09, 16:21
      to co piszesz najlepiej dowodzi że słowo "ODWAGA" jest z zdewaluowane

      -
      ad1.
      wojsko to nie odwaga to strata czasu za kiedyś było 2 lata picia i nudy - odwaga
      ? czy głupota?

      reszta - gratuluję znajomych twardzieli

    • 03.06.09, 16:35
      dzieciach, czyli z reguły słabszych od siebie :( To mniej skomplikowane i
      ryzykowne od bójki z innymi facetami, czy wojska. A jak nie mają na kim się
      wyżyć to oglądają horrory i pornole, żeby zaspokoić swoją żądzę agresji i
      dominacji.
    • 03.06.09, 17:18
      to jełopy ////////////////miłego
    • 03.06.09, 17:24
      Tez bym sie zgodzila co do nazwijmy to ogolnie, meskiego tchorzostwa
      zyciowego. Gdybym ja w takim tempie podejmowala decyzje co po
      niektorzy mezczyzni ktorych znam, niewylaczajac z tego szacownego
      towarzystwa mojego partnera, to bylabym wciaz na etapie wybierania
      sukienki komunijnej. Kolesiom wydaje sie, ze maja na wszystko
      jeszcze czas, albo traktuja to jako wymowke, nie wiem.
      ale zeby facet od razu musial sprawdzac sie w walce... nie widze
      potrzeby, no chyba ze jak to mowia niemce to NOTFALL :-D
    • 03.06.09, 17:48
      Punkt pierwszy jest bezsensowny ,pomijając to że w Polsce nie ma już poboru , to
      broniąc się przed wojskiem ,facet nie bronił się przed "walką , strzelaniem ,
      zwyciężaniem " tylko przed syfem który go tam czekał i zmarnowanych dwóch latach
      w najpiękniejszym okresie życia.Bo służba wojskowa w 10 % składała się z
      prawdziwej walki i ćwiczeń , a reszta to była fala , pijaństwo , lewizny ,
      remonty mieszkań "trepów" itp , itd.
      Punkt drugi , zemdleć na widok krwi a widzieć coś czerwonego na ekranie i nie
      zemdleć to spora różnica , poza tym przesadzasz z tą ilością mdlejących ,
      mnóstwo kobiet wypłakuje oczy na byle kamiennych kręgach a w życiu są twarde jak
      kamień , więc uczucia "filmowe" a życiowe nie mają wiele wspólnego.
      Punkt trzeci , ja już trochę latek żyję na tym świecie , i paru kumpli
      pożegnałem. Nie zdarzyło się żeby ktoś z facetów którzy ich znali nie chciał ,
      czy bał się , pożegnać ich w otwartej trumnie , więc nie wiem skąd wzięłaś
      akurat taki przykład , bo jeśli to był jednorazowy przypadek to trudno na nim
      opierać opinię o wszystkich mężczyznach, ale jeśli zdarza się to nagminnie , to
      naprawdę jestem tym zdziwiony i tu być może masz rację.
      Ogólnie , jeśli wszystko co napisałaś , to twoje obserwacje , to raczej twoi
      znajomi mężczyźni nie zasługują na swoją nazwę :)
    • 03.06.09, 18:03
      > ona 3010
      > martica
      > myslizielone


      Hehe, widzę, że kobieca odwaga polega głównie na wyzywaniu facetów
      od tchórzy i głupoli.

      > bene

      Co mętnego widzisz w stwierdzeniu, że mężczyźni mają silniejszy
      instynkt Tanatos? Podważając geniusz i wpływ Freuda na całą
      współczesną psychologię (antropologię, psychiatrię itp.) , łamiesz
      wszelkie ew. mosty porozumienia. A ja nie mam ochoty cię
      przekonywać - nie chcę być kroplą, która drąży skałę, więc pewnie za
      chwilę spłynę ;)

      Nieszczęściem Polski jest właśnie to, że nie przeszła mody na
      psychoanalizę. Ucieczka od prawdy swoich wewnętrznych konfliktów +
      załgany katolicyzm + 40 lat komuny wytworzyły przykry, upierdliwy
      typ polskiego neurotyka - dwulicowego, zawistnego, pełnego
      kompleksów, niepotrafiącego cieszyć się z własnych sukcesów.
      Niestety do tego typu zaliczam też polskie feministki.

      Poczytanie moich wcześniejszych wpisów dałoby ci obraz mojego
      podejścia do Freuda - myśliciela bynajmniej nie-naukowego,
      intuicyjnego. I bardzo dobrze, że intuicyjnego - ktoś, kto chce na
      100 % udowodnić prawdziwość swoich tez, prędzej czy później wyjdzie
      na głupca. Widzę, że napchałaś sobie głowę "naukowym" feminizmem,
      oczekujesz naukowych dowodów. Wiesz, te wszystkie tęgie głowy jakoś
      nie przewidziały kryzysu (tego z 1929 zresztą też), nie potrafią
      wyjaśnić fenomenu telepatii, nagłych uzdrowień, mechanizmu snu itp.
      Więc na pytanie o naukowe dowody odpowiem też pytaniem: Czy mózg
      potrafi zrozumieć samego siebie?

      Różnica między odwagą męską a kobiecą jest być moze ilościowa, nie
      jakościowa, ale ja ją dostrzegam ( a jeśli ty nie - trudno - mam to
      w "głębokim" szacunku). To mężczyźni wykonują niebezpieczne zawody -
      zatem im odwaga potrzebna jest bardziej. Przy budowie domów, mostów,
      przy ciężkich (i niebezpiecznych) maszynach widzimy przeważnie
      facetów; w zawodach o dużym nasileniu ryzyka (strażak, policjant,
      żołnierz, ochroniarz) także dominują mężczyźni. W sytuacji, gdy
      dawne, bezpośrednie zagrożenia biologiczne przeszły w ekonomiczne
      (dziś ludzie bardziej boją się niewypłacalności niż np. ataku
      tygrysa), mężczyźni pozostali tymi, którzy chronią i bronią swoich
      kobiet: dziś przeważnie środkami materialnymi.

      Kobiety wybierają zawody mniej płatne, ale
      wygodniejsze/bezpieczniejsze, bo przeważnie nie lubią ryzykować w
      zamian za obietnicę sporego zysku. I dlatego pretensje, że zarabiają
      mniej od mężczyzn są najczęściej nieuzasadnione - mniejsze zarobki
      wynikają z ich własnych zawodowych wyborów.

      Poczucie zagrożenia (lub raczej poczucie braku bezpieczeństwa),
      które gnębi je na co dzień wypływa z niepewności emocjonalnej
      odczuwanej przez większość neurotyczek.

      --
      debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

      reflektorem w mrok
      • 03.06.09, 18:21

        Wentyl - bez obrazy, ale jakos nie mam zamiaru szukac w
        przegladarce perel twojego intelektu.
        Oczekiwalam od ciebie rzeczowej dyskusji, ktora polegalaby glownie
        na wyjasnieniu twoich (sorry) metnych wywodow nt tego, co meskie i
        kobiece. Acha - wbrew temu co ci sie wydaje, psychologia jest nauka
        empiryczna i doswiadczalna.

        Co do 'naukowego' feminizmu, ktorym jak twierdzisz jest napchana
        moja glowa, to nie bede nawet sie pytac, co masz na mysli. Cos mi
        sie wydaje, ze zamiast rzeczowej odpowiedzi dostalabym kolejny
        wyklad w stylu 'mydlo, powidlo, repasacja ponczoch i psychonaliza',
        calosc w dosc impertynenckim tonie :(

        Ja sie tylko niesmialo pytalam, skad twoje pomysly na to, co meskie
        i kobiece, jak twoje teorie przekladaja sie na zycie i czy to, co
        glosisz z taka pewnoscia ma jakiekolwiek obiektywne podstawy.
        Dziekuje, juz wiem - zatrzymales sie na Freudzie i mysleniu w stylu
        jego epoki, czniajac statystyki, wyniki badan i dziesieciolecia
        dynamicznego rozwoju nauki oraz lekce sobie wazac dziury w swoim
        rozumowaniu wielkie jak Row Marianski :)

        --
        mazurek potrzebuje osoby, ktora go kocha
        a nie tylko tak obok
      • 03.06.09, 18:37
        tak sobie mysle,
        jak daleko na manowce zeszly sprawy.jak gleboko; w postrzeganiu plci
        ze sprowadzamy zasadnicze w zyciu sprawy tylko do schematycznych,
        pop-akceptowalnych rol.
        chocby do takich w ktorych waga odwagi to waga(tylko)nadwagi.

        bojmyz sie Boga wiec, skoro obsmiac(sie) nie potrafimy z mentalnosci
        tchorza chocby w skorze byl .
    • 03.06.09, 19:10
      Może nie tyle bym położył nacik na odwagę co na rozwagę. Odwaga to już
      pojęcie archaiczne, choć nie powiem imponuje jeszcze dziś. Natomiast
      ważniejsza moim zdaniem jest rozwaga. To winno być celem osiągnięć ws
      półczesnego mężczyzny. Tego nam brak ! To jeszcze nie jest w modzie.
      Tego musimy się uczyć. Co nas niszczy ! Karierowiczostwo, pochlebstwo,
      tzw umiejętność ustawiania się ( czyli hipokryzja ). W rzeczy samej ;
      brak cywilnej odwagi. Cywilna odwaga to jest to co zwalcza władza,
      politykierzy i duchowni. No cóż narodem o odwadze cywilnej trudno jest rządzić.
      Lepsi do rządzenia są głupole i Ci którym zdołano zro
      bić wodę z mózgu.
    • 04.06.09, 02:11
      Przez 25 lat mojego małżeństwa to ja ,oczywiście w przenosni ,szłam
      pierwsza z maczeta przez dżunglę,niosąc jedno dziecko na rękach,a
      drugie na plecach.Za mną podążał mój przstraszony i nieporadny
      mąż.To kobiety są silne,bo tak jak w moim przypadku,od mojej siły
      zależał los rodziny,nigdy nie miałam zadatku na Dulską,to miło być
      zadbanym kobieciątkiem jak się ma szczęście i trafi na
      odpowiedzialnego faceta.
      • 04.06.09, 10:29
        Klejnotko ! Zaiste. Współczuję Ci żeś trafiła na cymbała. Ale to wła
        śnie Wy kobiety wychowujecie synów na takie fajtłapy. Pierwszą osobą
        nienawidzącą drugiego człowieka jest teściowa, drugą osobą jest synowa.
        I Tak tworzycie piekło z życia swym ukochanym synom i mężom. A winien
        całej niedoli jest mąż. A któż Ci u licha kazał siedzieć 25 lat z ta
        kim kimś ?
        • 04.06.09, 12:37
          klejnotka napisała:

          > Przez 25 lat mojego małżeństwa to ja ,oczywiście w
          > przenosni ,szłam pierwsza z maczeta przez dżunglę,niosąc jedno
          > dziecko na rękach,a drugie na plecach.Za mną podążał mój
          > przstraszony i nieporadny mąż.To kobiety są silne,bo tak jak w
          > moim przypadku,od mojej siły zależał los rodziny,nigdy nie miałam
          > zadatku na Dulską,to miło być zadbanym kobieciątkiem jak się ma
          > szczęście i trafi na odpowiedzialnego faceta.

          W twoim przypadku odwaga była wymuszoną reakcją, konsekwencją twoich
          własnych idiotycznych wyborów życiowych. Tak to jest, gdy kobiety
          wybierają sobie nieudaczników, następnie kastrują ich emocjonalnie,
          by później, w duchu nieufności do wrogiej płci męskiej, wychowywać
          kolejne, psychiczne pokraki.

          Nie wybrałaś prawdziwego, silnego faceta, bo czułabyś się przy nim
          właśnie "zadbanym kobieciątkiem", pozbawionym ukrytych, kobiecych
          możliwości manipulacji i emocjonalnego wpływu.

          Tak więc twoja siła jest wynikiem twojej głupoty, nie ma się czym
          chwalić.

          --
          debil nie wie, że jest debil, a mądry to wie

          reflektorem w mrok
          • 04.06.09, 16:45
            porozumuje ponownie z Toba
            po raz wenty:)

            otoz, mysle ze odwaga jest emocja okazywana wobec nieprzewidzianej i
            skomplikowanej sytuacji.odruchem wiec pozytywnym jest
            wykazanie sie odwaga. zbudowanym doswiadczalnie na moralnie silnej
            postawie zyciowej.emocja godna. cecha edukacyjna.
            przydarza sie nam czasem na chwile przed smiercia badz permanentnie
            umacnia, nawet w kolejnym wcieleniu;)
            i tak jak kazda z reprezentatywnych cech ludzkich, potwierdzana
            musiec byc samodzielnie, a nie przez kogos.
            amen.


            • 04.06.09, 18:15
              Zgadza się, kaa.lko.
              emocją pozytywną, godną, szlachetną.
              Opartą na moralnej sile itp.

              Skalkulowaliśmy to razem, więc nie ma o czym pisać ;)
              Idę się kąpać. Papa ;)

              --
              zabierz babci żółtą kartkę

              reflektorem w mrok
              • 04.06.09, 18:30
                ok,
                ma carte blanche.
    • 05.06.09, 13:52
      Ad 1. Jestem zapalonym airsoftowcem - to ci co strzelają do siebie plastikowymi kulkami z replik prawdziwych broni. W wojsku byłem, ba, nawet poszedłem na ochotnika i nie moge doczekać się kolejnego szkolenia rezerwy.

      Ad 2. Uwielbiam prawdziwe kino akcji i horrory, a na widok krwi nie mdleje. Jestem zasłużonym honorowym dawcą krwi. Mam 2 młodszego rodzeństwa i kiedy byliśmy dziećmi to nie miałem żadnych oporów przed opatrzeniem skaleczeń i poważniejszych zadrapań.

      Ad 3. Na szczęście wszyscy moi koledzy żyją i oby żyli jak najdłużej, ale jak przyjdzie co do czego to nie wyobrażam sobie abym nie był na pogrzebie kolegi.

      Kurcze, czyżbym należał do wymierającego gatunku?
      • 05.06.09, 14:01
        rodzaju:)



        --
        Bereszit
    • 06.06.09, 19:54
      WIEKSZOSC FACETOW TO TCHORZE.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.