Dodaj do ulubionych

na czym polega 'prawdziwa miłość'?

  • 25.06.09, 22:43
    najlepiej zacząć od tego czym nie jest miłość; noi nie ma miłości
    prawidziwej - miłość z założenia jest prawdziwa, zauroczenie nie
    jest miłością, potrzeba dzieci/prokreacji itp nie jest miłością,
  • 25.06.09, 23:50
    taaak, tak kochałam...ale mąż mnie wyleczył...uważa, że poświęcanie
    się dla innej osoby to choroba....
  • 26.06.09, 08:52
    Mnie tez wyleczono z milosci i uczuc - nie doceniono mojego
    poswiecenia i wkladu w zwiazek; zostalam sprzedana za 1000GBP
    miesiecznie, cudowna Anglię, imprezowe zycie i wycieczki z 10letnia
    chrzesnica. Dla niego nie liczy sie nic poza pieniedzmi, wlasnym
    dobrym samopoczuciem i chrzesnica. Zreszta, jak dla kazdego innego
    faceta - chrzesnica bedzie go uwielbiac bezgranicznie nawet jak po
    raz kolejny ja oklamie i przelozy swoj powrot do kraju; wolnosc
    pozwala na imprezki i wyrywanie panienek na prawo i lewo (ze mna
    nigdy nie ma na nic sily, ani nie ma pieniedzy zeby isc na kawe/do
    kina); zyje tam jak dziad ale w Polsce szpanuje ile wlezie.

    Dopoki byl w Polsce byl normalny...Potem mu odbilo na wyspach. Nigdy
    juz nikogo nie pokocham bo nie ma uczciwych, wrazliwych i kochajacych
    mezczyzn. Tylko oszusci!


    zdradzona1970 napisała:

    > taaak, tak kochałam...ale mąż mnie wyleczył...uważa, że poświęcanie
    > się dla innej osoby to choroba....


    --
    Myslami ciagle w Paryzu i na Le Bourget...ODliczam czas do Air Show w
    Radomiu ;)
  • 26.06.09, 09:03
    to wytwór wyobraźni- miłość. MOże do dzieci istnieje w takiej postaci
  • 26.06.09, 09:08
    ilu ludzi tyle definicji miłości..oczywiście funkcjonuje
    wszechwładny model kulturowy ,którego "miłość" jest
    wytworem..Generalnie we łbach ludziom to miesza bo oczekują
    nieziemskich wrażeń ..a model taki czysty to może tylko w relacjach
    matka-dziecko.
    Natomisat oderwanie sexu,pożądania etc od zjawiska "miłości" w
    relacjach damsko męskich to wymysł osoby której brakuje piątej
    klepki....owszem w fazach późniejszych jest przywiązanie..wygoda...
    biznes..i sto innych powodów dla których ludziom wygodnie być razem
    w róznych stopniach zadowolenia albo frustracji.
  • 26.06.09, 11:57
    miłość, pożądanie, namiętność tak niedawno poznałam co znaczą te
    słowa... eksplozja emocji o różnych barwach i odcieniach ta
    niesamowita ogromna chęć zobaczenia, dotknięcia, patrzenia w oczy...
    to wszystko powala i jednocześnie podnosi, dodaje skrzydeł i nadaje
    życiu sens jedyny ... a nie mam 15 lat, ani 20, ani 30... :-)
    zielono mi i pogodnie...
  • 01.07.09, 12:09
    Moja milosc to bylo szalenstwo nie do opisania. W pierwszym okresie obsesja i
    namietnosc. W drugim okresie oddanie calym soba. W trzecim okresie Przyjazn,
    stabilizacja i... organizacja. Porzadkowanie pewnych spraw, rozwiazywanie
    wspolnie problemow, planowanie. Przy czym ani elementy pierwszego okresu, ani
    drugiego nie zanikly, weszly tylko w inna faze. Ale generalnie to bylo zycie
    (emocjonalnie) na wysokich obrotach i niebywale intensywne przezywanie kazdej
    chwili, kazdego dotyku i kazdego slowa. To bylo takie dziwne zycie dwojga ludzi
    calkiem ze soba zespolonych.
    Mimo, ze pozniej poznalem wiele kobiet, tamto uczucie (lata temu sie to
    odbywalo) jako jedyne moge nazwac miloscia wszechogarniajaca.
  • 02.07.09, 02:22
    A dla tych etatowtch czatowych smierdzieli na samodwaltach opuszkowych.
    --
    Opuszkami dymasz idiotyzmy ktore wskazuja jak bardzo masz zdegenerowana kopule
  • 08.07.09, 03:04
    Tekst linka
    A WSZYSLKO SIE ULOZY
    --
    The greatest obstacle to discovery is not ignorance - it is the illusion of knowledge.
    Najwieksza przeszkoda na drodze do odkrycia czegos nie jest ignorancja - tylko iluzja ze juz to wiemy.
    Daniel J. Boorstin
    Zapraszam albumu www.volny1.com
  • 08.07.09, 10:19
    Prawdziwa miłość polega na wzajemnym szacunku, zrozumieniu,
    wspieraniu się. Opiera się na uczciwości i uczuciowości, na
    dochodzeniu do kompromisów. Miłość to nic innego jak szczere
    miłowanie drugiego człowieka. To także gorycz, smutek, ból, żal
    tęsknota, gniew, rozczarowanie. Prawdziwa miłość to wybaczanie,
    zapomnienie złych chwil. To umiejętność cieszenia się bliskością
    drugiej osoby. Prawdziwa miłość to ciągła walka o ukochaną osobę. To
    wytrwanie przy grugiej osobie nawet w ciężkich do wytrzymania
    sytuacjach. Przecież miłość to sól życia...
    --
    przez ciemność do ludzkiego serca
  • Gość: CiągleZakochany IP: *.blast.pl 09.07.09, 22:35
    Na codziennym natchnieniu, wieczornym ukojeniu, łatwym wstawaniem, codziennym
    kochaniem... I chodźby jutro świat przestał nagle mi istnieć to ja będę przy
    Tobie w myslach Twych pragnę istnieć...
    Marzę by zawsze Cię kochać, budzić się i widzieć siebie w Twoich oczach...
    samemu tak słaby... w miłości do Ciebie pełnią serca oddany...
  • 10.07.09, 06:21
    Zaznaczam: jestem tzw. "umysłem ścisłym", totalnym pragmatykiem.
    >absolwencina napisała:

    >miłość krystalicznie czysta, pozbyta egoizmu, bezinteresowna nie
    >istnieje, trzeba po prostu wypośrodkować, dogadać się, dograć się,
    >bo potrzeby jednej strony mogą różnić się od potrzeb drugiej strony,
    >trzeba rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać oraz umieć
    >wspólnie pokonywać trudy codziennego życia, na tym polega związek
    >dorosłych ludzi;

    Wiem niestety zbyt dobrze, że ta jedyna i ostateczna miłość istnieje. Można
    znaleźć i dogadać się z kimś na tyle, by powyższa definicja miłości
    @absolwencina stała się prawdą tak oczywistą, że żadne z nas nawet nie wpadło na
    pomysł tego negować.
    Ania grała w orkiestrze na wiolonczeli. Mogłem słuchać godzinami, że się
    spóźniła, że trąbki przyspieszyły, itp. Niewiele z tego rozumiałem, ale
    wystarczała mi pasja w Jej głosie.
    Myślę, że ta sama pasja w głosie wystarczała, gdy tłumaczyłem Jej o co chodzi ze
    spalonym w meczu, a, w oglądanym później filmie, dlaczego elektrownia jądrowa
    jest bezpieczna.

    Ania zginęła w wypadku trzy lata temu.

    Do dziś nie mogę się pozbierać. Do dziś żyję "z dnia na dzień", i obawiam się,
    że tak już zostanie.
    Mam to szczęście, że ciągle w naszej kulturze "stary kawaler" ma zupełnie inny
    wydźwięk niż "stara panna".
  • 10.07.09, 14:18
    Żadna miłość w trakcie trwania, nie jest miłością prawdziwą.Ocenić, że ten
    związek był tym najlepszym, można dopiero po jego zakończeniu.Kiedy wszystkie
    inne związki są blade w porównaniu z tym jednym.Ale i to nie jest pewne dopóki
    się żyje.W trakcie trwania związek może przynosić wielkie chwile.Ale co
    przyniesie jutro nie wiemy.Dobrze jest się postarać, by wzajemny stosunek był
    jednocześnie kierowany życzliwością do konstrukcji psychicznej partnera, nie
    popaść w manię oczekiwań na rzecz własnej samodzielnej umiejętności
    życia.Oczywiście istnieją uczucia maniakalne.Ale czy to jest prawdziwa miłość?
  • 15.07.09, 12:59
    nie wiedzialam dlaczego w slowie cierpliwosc
    temat cierpi. i nie zastanawialam sie nad tym, dopoty nie
    przeczytalam wyznania totalnego pragmatyka.
    i tak jakos wstrzasnelo mna,ze milosc moze byc warunkowana. a
    zwlaszcza:
    jak to sie dzieje ze pasja w duszy zanika gdy sie o rozstanie potyka.
    wybacz,
    serdecznie tak mi jakos w stosunku do Ciebie, ale zdecydowanie
    serdeczniej byloby gdybys nie zawieszal wlasnej pasji, i w "imie
    Rozy" poszukal z wdziecznosci za Nia, na nowo.
    i
    jasne ze nie obchodzi Cie teraz moje serdeczniej,
    ale
    bardzo pozdrawiam:)
    ka
  • 17.07.09, 06:16
    Wiesz, kaa.lka, nie o to chodzi, że, jak napisałaś

    >jak to sie dzieje ze pasja w duszy zanika gdy sie o rozstanie potyka(...)
    > serdeczniej byloby gdybys nie zawieszal wlasnej pasji, i w "imie
    > Rozy" poszukal z wdziecznosci za Nia, na nowo.

    Chodzi o to, że szukam. Wiem, że powinienem co nieco zapomnieć i przystosować
    się do uczucia, które znajdę. Ale po prostu (może jak na razie) nie umiem. Wciąż
    kocham Anię tak, jak ją kochałem gdy żyła. Jeśli znasz na to lek, to będę bardzo
    wdzięczny.

    > jasne ze nie obchodzi Cie teraz moje serdeczniej,
    > ale
    > bardzo pozdrawiam:)
    > ka

    Dziękuję za pozdrowienia, wbrew temu, co piszesz, obeszło mnie bardzo to, co
    napisałaś, i dało mi to dużo do myślenia.
    Dziękuję i pozdrawiam


  • 15.07.09, 05:22
    nina9999999 napisała:
    chodzi o tą prawdziwą, szczerą, uczciwą, krystalicznie
    > czystą, wyzbytą egoizmu, pełną poświęceń.... kochacie tak ?

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    tak tak..bez egoizmu.....lubie tak kochac....preferuje jak ona ma
    nogi na zyrandolu i wyje przez pol godz....lubie jak sie poswieca...
    ......niesmialo zapytam...lubisz w pupe?


  • 17.07.09, 07:09
    chodzi o tą prawdziwą, szczerą, uczciwą, krystalicznie
    > czystą, wyzbytą egoizmu, pełną poświęceń....


    A gdzieś Ty smarkulo widziała miłość fałszywą, nieszczerą, nieuczciwą, brudną, egoistyczną...? Taka miłość przecież nie istnieje. Miłość nigdy też nie jest przymiotnikiem. I każdy kocha tak, jak może, jeden lepiej, drugi gorzej a trzeci wcale.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 17.07.09, 20:01
    oj zdziwiła, zdziwiła...

    leda16 napisała:

    > A gdzieś Ty smarkulo widziała miłość fałszywą, nieszczerą, nieuczciwą,
    brudną,egoistyczną...?

    ja poznałem... i teraz popijam... zdrówko.
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 10:34
    nina9999999 napisała:

    > nie chodzi mi o miłość powodowaną wyrzutem hormonów, zauroczeniem,
    potrzebą
    > prokreacji itp..... chodzi o tą prawdziwą, szczerą, uczciwą,
    krystalicznie
    > czystą, wyzbytą egoizmu, pełną poświęceń.... kochacie tak ?


    Trudno wchodzic w dyskusje z kims kto ma tak zawezony obraz milosci.
  • 17.07.09, 16:57
    zmartwię cię,ale w obecnych czasach takie pojęcie nie istnieje. nie to
    wychowanie, nie te potrzeby, nie ten system wartości. większość gwałtownie
    zaprzeczy,że bzdury opowiadam. a jednak. kult przyjemności, hedonizm w czystej
    postaci, ot co.

    teraz przykład z przeszłości:
    niedawno leżałem w szpitalu. obok starszy mężczyzna, ok.70 lat. codziennie
    przychodziła żona. oboje siwiutcy, pomarszczeni. żebyście widzieli jak oni
    potrafili ze sobą rozmawiać przez 3-4 godziny. dzień w dzień! i jak na siebie
    patrzyli. ale to se ne vrati...
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 18:43
    A po co znowu to myślenie na zasadzie wyrwanych nóżek pająka.Wiadomo tylko tyle
    ,że są teraz razem.Może się spotkali przed pięciu laty.Może do 30stki kochali,
    potem walczyli, a koło sześćdziesiątki dogadali.
  • 17.07.09, 19:58
    gadagad napisała:

    Może do 30stki kochali,potem walczyli, a koło sześćdziesiątki dogadali.

    kto wie, może? a potrafisz sobie wyobrazić współczesnych 20-30 latków, którzy
    przetrwają nawałnicę walki ze sobą (bez rozwodu) i około 60-ki nie tylko się
    pogodzą i nie będą na siebie warczeli, ale wciąż patrzyli z miłością?
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 18:53

    oboje siwiutcy, pomarszczeni. żebyście widzieli jak oni
    potrafili ze sobą rozmawiać przez 3-4 godziny. dzień w dzień! i jak
    na siebie
    patrzyli. ale to se ne vrati...

    ......
    To co też trzeba być siwym, aby zaznać tego uroku?
    Moze kilka lat temu ona leżała na intensywnym, bo jej dolewał olejku
    do mózgu. Skad wiesz jak tam u nich na codzień było.
  • 17.07.09, 19:00
    by_witch napisała:

    > To co też trzeba być siwym, aby zaznać tego uroku?

    kobieto. obyś i ty w wieku 70 lat była tak kochana... ech szkoda gadać.
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 19:23
    Nie twórz jakiś mitów, jeszcze powiesz, że to dlatego, że zawsze po bożemu.Miłe,
    że starzy , chorzy ludzie, nie są samotni w umieraniu, ale to raczej tragicznie
    miły obraz i nie mający nic wspólnego z miłością w wieku powiedzmy po
    nastolatkowym.
  • 17.07.09, 19:51
    heheh gdzie napisałem,że chorzy? ona okaz zdrowia, jemu wyrostek wycinali :)
    każde miało więcej energii niż ja i moi rówieśnicy na oddziale (30 z haczykiem).
    wasze opinie potwierdzają, że miałem rację - kompletnie nie rozumiecie istoty.
    nie to wychowanie, nie ten system wartości...
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 19:55
    zapomniałem dodać: zrozumiecie o czym mówię, jeśli i wasze związki w tym wieku
    będą podobnie wyglądały. choć osobiście w to nie wierzę. wiem jak zakończył się
    mój związek. może to był wyjątkowy przypadek, ale moim zdaniem doskonale pasuje
    do pytania autora wątku. zdrówko :)
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 20:03
    Na podstawie kilku slow napisanych na foum. Ze co nas niby nie
    czeka? Starosc nas ominie? Dwoje staruszkow tak sobie gruchalo jak
    golabki wiec uwazasz ze niby fantastycznie im sie w zyciu wiodlo i
    wiedzie?! Zgoroza, jest twoje naiwne bezkrytczne myslenie.
    Moi rodzice tez sobie tak dzis zyja jak dwoje golabkow.
    Ale jak cofne pamiecia o wiele lat do tylu, to rozwodzili sie co
    tydzien.
  • 17.07.09, 20:17
    ech coco, coco... albo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, albo
    dokonujesz projekcji własnych wyobrażeń lub doświadczeń.
    1. oczywiście! mnie starość ominie heheh
    2. gdzie do cholery napisałem,że wcześniej fantastycznie im się wiodło?
    3. skoro nie czytasz ze zrozumieniem to powtórzę: u ogromnej większości
    współczesnych związków istnieje poważne zagrożenie, że już po kilku latach będą
    na siebie warczeli jak wściekłe psy. jeśli związek się nie rozpadnie to pewnie
    ze względu na dzieci i kredyt hipoteczny. szanse na doczekanie wyżej opisanej
    sytuacji oceniane są równie wysoko jak 6 w totka. nie ma szans na to, by po
    darciu kotów na maxa patrzeć na siebie z miłością.
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 20:22

    Ale nie będę ci tego tłumaczyć. Miłość jest ja złoto, albo zaczniesz
    go szukać, albo zabawisz w Alchemika i sam znajdziesz cudowną
    receptę na ten bezcenny związek. Wybor jest twój.
  • 17.07.09, 20:25

    Długowieczność zwiazku nie jest dowodem na jakość związku. Może
    zona się cieszy ze pan dłuzej pozyje to i ona ma ...więcej grosza w
    kieszeni.
  • 17.07.09, 20:07
    Nie machaj system wartości, bo tym nikogo do bliskości nie zmusisz,Fajnie,
    ludzie może mieli to szczęście, że się rozumieli całe życie i to im nawet
    energii życiowej dodawało.Ale to szczęśliwy traf.Związki to tylko związki.W
    zasadzie niepotrzebne.Trzyma je ekonomiczna realność.
  • 17.07.09, 20:18
    c2h5ohhh napisał:

    > zapomniałem dodać: zrozumiecie o czym mówię, jeśli i wasze związki
    w tym wieku
    > będą podobnie wyglądały. choć osobiście w to nie wierzę. wiem jak
    zakończył się
    > mój związek. może to był wyjątkowy przypadek, ale moim zdaniem
    doskonale pasuje
    > do pytania autora wątku. zdrówko :)
    .......
    Chciałbyś abyśmy siedzieli na starość, w stołkach na kółkach z
    ciepłymi Pampersami na tyłku i obgryzali paznokcie ze zmartwienia
    nad samotnością i niecnotą istnienia. Co? No tobie się nie powiodło
    na wiec i innym udać nie może.
    To ze dwoje starszych ludzi siedziło w szpitalu mile gawędząc nie
    jest jeszcze dowodem na 'true love'. Jest jedynie równe z dowodem,
    ze dwojgu starszych ludzi mile tego dnia czas mijał. Nic więcej.
    Proste logiczne równanie, ktorego ty nie chcesz zaakceptować.
    Jestem jednak ciekawa, czy gdyby mogli cofnąc czas, to czy wybrali-
    by właśnie tego partnera, czy kogo innego, a może wcale.

    --
    Trzy rzeczy, które cenię w życiu: proszek do prania, pusty
    zlewozmywak i czystą podłogę.
  • 17.07.09, 20:26
    walki na forach są jak paraolimpiada... ok, tak żebyś nawet ty zrozumiała:
    prawdziwa miłość jest wtedy jak jest udany seks, i jeszcze więcej udanego seksu.
    kobieto, zacznij czytać ze zrozumieniem, bo mnie załamujesz...
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 20:30

    Udany watek mozesz czytac od konca i tez zrozumiesz o co chodzi.
    Myslisz ze ci starsi maja jeszcze cos z tych spraw?
  • 17.07.09, 20:42
    Miłość nie jest podstawą związku.Nigdy nie była.Pomagała związek stworzyć.Potem
    już wszystko zależało od wzajemnej życzliwości , chęci zrozumienia i
    kontaktu.Ale te wartości przecież nie są miłością.Są tym czym są.
  • 17.07.09, 21:27
    i tu przyznaję ci całkowitą rację!
    --
    lepiej milczeć i uchodzić za kretyna niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
  • 17.07.09, 22:26

    Lubie twoje wpisy sa bardzo madre. Dajace duzo do myslenia.

    --
    Trzy rzeczy, które cenię w życiu: proszek do prania, pusty
    zlewozmywak i czystą podłogę.
  • Gość: Czarek IP: *.adsl.inetia.pl 21.04.10, 16:40
    Prawdziwa miłość. Co to jest prawdziwa miłość? Czy prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy?
    Prawdziwa miłość zawsze kryje w sobie nieodgadnione elementy. Jej ogniwem zapalnym jest ciągła ciekawość, chęć odkrycia czegoś, o czym jeszcze nie mieliśmy okazji się dowiedzieć. Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Niestety czasem zdarzają się sytuacje, w których jest ona wystawiana na próbę. Często jest tak, że któreś z dwojga kochających się ludzi doznaje zauroczenia inną osobą, która zwykle wydaje się być spełnieniem marzeń, kimś idealnym. Zwraca się wtedy uwagę na cechy zewnętrzne. Odnosi się wrażenie, że można rozmawiać bez przerwy, godzinami, będąc razem 20 godzin na dobę. Lecz w pewnym momencie okazuje się, że ów rzekomy książę, ten, który wydawał się nam idealny, który zauroczył nas wspaniałą grą na gitarze czy wspaniałym uśmiechem lub ekstra wyglądem czy odlotowym t-shirtem nie jest taki, jaki myślało się, że jest. Nagle zauważa się, że nie ma z nim o czym rozmawiać, że tak naprawdę, to była to pomyłka, którą chcielibyśmy wymazać z pamięci. Lecz czasem wtedy może być za późno, ponieważ nasza dotychczasowa prawdziwa miłość, z którą znamy się już długi czas, może już nie chcieć do nas wrócić. Najgorszą bowiem rzeczą w miłości jest zdrada, której się potem żałuje.
    Morał z tego taki, że zanim wakacyjna miłostka zawróci nam w głowie, należy nad tym pomyśleć i nawet kiedy serce całą parą dąży do zaspokojenia objawów tęsknoty, trzeba stanąć i zastanowić się co mamy do stracenia i czy warto to tracić. Wakacyjna miłość jest z reguły nietrwała i utrzymuje się zwykle niedługo. Jest to po prostu chwilowe zauroczenie, chęć poznania czegoś nowego, innego, z pozoru ciekawszego. Dlatego właśnie wakacje są doskonałą próbą, na którą wystawiana jest miłość. Jeśli związek ją przetrwa, oznacza to, że kryje w sobie przyszłościowe perspektywy wspaniałych chwil, jeśli nie przetrwa z powodu zauroczenia kimś innym, zwykle w końcu żałuje się tego błędu. Wakacyjnej miłości należy się wystrzegać, ponieważ wielkie, pozornie niezłomne uczucie, jakie jej towarzyszy, jest złudne.
  • 21.04.10, 16:46
    Tym bardziej, że nie ma ludzi doskonałych.
  • 25.04.10, 11:32
    takiej prawdziwej miłości chyba trzeba się ciągle uczyć, nie ma jej od razu,
    ponieważ jak sa dwie osoby, które się ze soba wiążą sa oddzielnymi jednostkami i
    potrzeba czasu na wzajemne dopasowywanie się i zrozumienie, człowiek jest tylko
    człowiekiem, ale jak kocha to stać go na więcej i jest się zdolnym do poświęceń,
    braku egoizmu, szczerości itp, a z drugiej strony prawdziwie kochając nie mozna
    zapomnieć o sobie
    --
    Opcja - rozwój osobisty
  • Gość: autor IP: *.static.xcore.pl 08.09.10, 16:37
    Byli ze sobą bardzo szczesliwi. Spedzali ze soba każda chwile.
    Pewnego razu ona dowiedziała sie że ma chore serce.
    Udała sie do szpitala na szczegolowe badania.
    On nie przychodził.
    Okazało sie ze ma raka i tylko przeszczep moze ja uratować
    A jego nie było przy niej.
    Zglosil sie dawca.
    Ona nie rozumiała czemu on ciagle nie przychodzi.
    Przeszczep sie udał a jego dalej przy niej nie bylo.
    Gdy wyszla ze szpitala udała sie do niego do mieszkania.
    Ale jego nie bylo.
    Znalazła list do niej w ktorym napisał:
    "Nie mogłbym zyc z mysla ze Ciebie juz nie ma. Moje serce bije teraz dla Ciebie będę zawsze przy Tobie"

    moim zdaniem to jest prawdziwa milosc
  • 08.09.10, 19:12
    Milutka opowiastka, ale jest pewien zgrzyt.
    Nie istnieje cos takiego jak rak serca. :)
  • Gość: kinia15 IP: *.adsl.inetia.pl 11.10.10, 20:43
    jeżeli to jest prawda w co wątpię to podziw dla niego
  • 08.09.10, 17:17
    Prawdziwa, szczera, krystaliczna milosc kobiety polega na tym, ze znajduje sobie partnera, ktory jest w stanie zaspokoic jej finansowe potrzeby i zachcianki oraz znosic kaprysy i zmiany nastrojow. Gdy z przyczyn roznorakich, mezczyzna popada w problemy np finansowe, emocjonalne, traci firme, zrodlo zarobkow, wpada w depresje, krystaliczna milosc kobiety przestaje byc krystaliczna i ta z wdziekiem i powabem odchodzi do innego, obdarzajac go rownie krystaliczna i szczera miloscia jak w poprzednim przypadku, o ile oczywiscie warunkki sprzyjaja tj mezczyzna jest silny, twardy, niezlomny, zamozny, zaradny, ma wysoka pozycje spoleczna i ogolnie jest w stanie zagwarantowac jej komfortowe zycie. Innymi slowy milosc kobiety wiaze sie wylacznie z komfortowym zyciem, gdy pojawiaja sie na nim skazy, lojalnosc i wiernosc wydaja sie kobiecie pojeciami bardzo abstrakcyjnymi.
    Kobieta widzi czlowieka w kategoriach potrzebny-niepotrzebny, inaczej nie potrafi.

  • 08.09.10, 19:32
    Rownie dobrze mozna powiedziec tak:
    Prawdziwa, szczera, romantyczna meska milosc polega na tym, ze szuka partnerki slabszej i, w jego pojeciu, glupszej, takiej co na niego zapracuje a po pracy bez zrzedzenia posprzata po nim i ugotuje. Takiej, co urodzi "jemu" dzieci ale zajmie sie nimi sama by on nie musial odczuc ich meczacej obecnosci. Takiej, co przyjmie pocalunek jako wytlumaczenie, co nigdy nie spyta dokad wychodzi, czym sie po calych dniach zajmuje, skad sie bierze odor piwa lub zapach obcych perfum i gdzie sie podzialy oszczednosci z wspolnego konta.
    Gdy, nie daj Boze, "ukochana" zacznie zadawac niewygodne pytania lub, co gorsza, stawiac wymagania, jego romantyczne uczucie pryska jak banka mydlana, ukochana nimfa przeistacza sie dla niego w bezczelna dziwke, ktora trzeba piescia uczyc moresu.
    Jesli robi sie z niej interesowna suka i postanawia odejsc, mezczyzna unosi sie honorem, stwierdza, ze jesli nie bedzie "jego" to nie bedzie "niczyja", wstaje z kanapy i...

    P.S. Niedawno robilam sekcje takiej "interesownej suki" - odeszla od "kochajacego romantyka", ktorego od lat utrzymywala (pracowala 14 godzin na dobe, on tylko jak znalazl "prace godna jego aspiracji" czyli prawie wcale), i wytrzymywala. Poszedl za nia do jej pracy. Krzyczala, ale nikt nie zwrocil uwagi. Zadal jej 26 ciosow nozem. Miala 27 lat. Osierocila 2-letnie dziecko.
    (*)
  • 08.09.10, 22:03
    Miłość kobiety do mężczyzny, tak jak mężczyzny do kobiety jest warunkowa.Facet rzuca kobietę, kiedy urodzi kłopotliwe dziecko, utną jej piersi, czy jakieś inne odejście od normy.Kobieta rzuca faceta, kiedy jemu się nóżka podwinie i jej wyobrażeń o związku nie spełnia.Miłość polega na odnalezieniu ponad płciowością i jej rolami - człowieka.Ludzie, którzy pokochali w sobie człowieka, są gotowi na wszystko, by człowieka nie stracić.
  • 08.09.10, 22:12
    Eee tam, czepiasz sie, Sabino. W gruncie rzeczy, w glebi duszy i moca swojej kobiecej intuicji, wiesz, ze mam racje.
  • 09.09.10, 13:48
    klosowski333 napisał:

    > W gruncie rzeczy, w glebi duszy i moca swojej ko
    > biecej intuicji, wiesz, ze mam racje.

    To ma byc argument w dyskusji? Ciutke slaby.

    P.S. Mit o "kobiecej intuicji" wzial sie z wielopokoleniowego treningu kobiet, ze bedac materialnie i fizycznie od kogos zaleznym, trzeba zgadywac w lot jego bolaczki i zyczenia by moc mu sie przypodobac i tym samym uniknac jego zlosci, a co za tym idzie obrazen ciala lub nedzy.
    Podobna "intuicje" wykazuja rowniez mezczyzni pozbawieni wolnosci, sterroryzowani lub dyskryminowani.
    Owo nastawienie na spelnianie cudzych potrzeb niejako "na wyrost" i ignorowanie wlasnych jest raczej mentalnoscia raba niz objawem szczegolnych przymiotow.
  • 12.10.10, 09:36
    trudno powiedzieć

    chyba na wzajemnej trosce, życzliwości, upodobaniu, afirmacji drugiej osoby, szacunku, poządaniu
  • 12.10.10, 13:17
    JP II pisał, że prawdziwa miłość charakteryzuje oddanie siebie drugiej osobie.

    Tylko nie do końca wiem, co to znaczy?
  • 13.10.10, 14:38
    Kocham i jestem kochana bezgranicznie i szczerze. To nie oznacza , ze bezkrytycznie-bo to wlasnie od osoby, ktora zna mnie najlepiej chce uslyszec, co robie zle. Milosc taka tez musi sie zaczac od wybuchu hormonow-bo bez namietnosci nie da sie zblizyc do drugiej osoby. Tak sie buduje intymnosc i wzajemne zaufanie. Egoizm mozna przelamac, choc czy nie jestesmy troche egoistami-bo chcemy byc kochani, wazni i jedyni dla kogos innego. Dla ukochanej osoby warto isc na ustepstwa i poswiecic sie - bo to procentuje i ukochana osoba odda podwojnie.
  • Gość: aga IP: 213.199.248.* 11.01.11, 16:57
    tak Kocham pewnego mężczyzne ponad wszystko :*:*
  • 12.01.11, 13:55
    W końcu udało mi się przeczytać tę dyskusję całą, uff:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.