Dodaj do ulubionych

nauczcie mnie żyć z kobietami (długie)

14.07.09, 00:42
problem - jak nauczyć się żyć (z kobietą)?

O mnie:

dzieciństwo:

/Miasto ponad 300tysięczne/ Rodzice i sąsiedzi w normie. Koledzy w porządku. Potrafiłem godzinami bawić się sam, byłem cichy i niekonfliktowy. Oczywiście jak każde dziecko całą podstawówkę grałem w piłkę i szusowałem na rowerze.

gimnazjum:

Trafiłem do słabszego gimnazjum i trafiła mi się łatka kujona. Byłem młody i nie potrafiłem się przeciwstawić silniejsze grupce, która obrała mnie za cel żartów, mógłbym to nazwać lekkim znęcaniem psychicznym. Zamknąłem się nieco w sobie i przestałem ufać ludziom. Moje dawniejsze przezwisko "wieczny uśmiech" zmieniło się na "cichy". Stałem się małomówny (co pogłębiała drobna wada wymowy). Czytałem mnóstwo książek. Czułem jakby jedna część mnie szybko dojrzała podczas gdy druga przyhamowała. W gimnazjum byłem u dziewczyn spalony i nawet nie próbowałem.

liceum:

Wybrałem takie LO jakie chciałem. Mój wygląd był w normie. W szkole zachowywałem się wzorowo i dobrze się uczyłem. Klasa była naprawdę zgrana i każdego dnia cieszyłem się, że ją wybrałem. Czułem się dojrzalszy niż reszta kolegów: nie imponowały mi ich osiągnięcia sportowe, rekordy w piciu czy ilości dziewczyn w miesiącu. Raziło mnie, że niektórzy odnoszą się z brakiem szacunku do nauczycieli, wagarują, palą w kiblu itd. Nie kręciły mnie też dyskoteki i domówki. Podejrzewam, że bałem się kompromitacji bo nie umiałem tańczyć, nie umiałem pić i prowadzić ciekawych dysput klubowych. Może bałem się choć na chwilę utraty kontroli nad sobą. Po drugiej klasie mieliśmy wycieczkę i w ramach wycieczki mieliśmy taką zabawę: każdy miał białą kartkę przyczepioną na plecach. Mieliśmy sobie nawzajem powpisywać na plecach po jednym słowie co sądzimy o danym koledze / koleżance. Wszyscy mieli pozytywne śmieszne lub zgryźliwe słowa ("szalona" "stary" "humanistka" "pijak" itd), na mojej kartce było tylko pięć razy "OK"... Byłem postrzegany (prawdopodobnie) jako typ "w porządku, ale zamknięty w sobie chłopak". Byłem zakochany platonicznie w jednej z koleżanek. Nie potrafiłem z nią rozmawiać twarzą w twarz, kolana mi się uginały, może przez 3 lata rozmawiałem z nią łącznie 10minut... Z czasem telefony komórkowe (zwłaszcza smsy) bardzo pomogły i zbliżyliśmy się. Zanim zdążyłem wyznać jej miłość, ona, niczego nieświadoma uprzedziła mnie mówiąc, że jestem jej najlepszym przyjacielem...

studia:

Uczelnia techniczna. Obecnie 4 rok. Na kierunku nie ma dziewczyn. Uczę się bardzo dobrze (stypendium naukowe). Praktyki i praca wakacyjna również nie sprawiała mi żadnego kłopotu. Lubię robić trudne projekty i siedzieć po nocach nad książkami. Z kolegami potrafię prowadzić rzeczowe dyskusje na tematy inżynierskie.

życie prywatne:

Można powiedzieć, że chodziłem z trzema dziewczynami, przy czym za każdym razem już na samym początku coś nie wychodziło. Mam 23 lata i jestem prawiczkiem. Kilka moich cech:

- mój wygląd nie jest ani moim plusem ani minusem.
- jestem typem człowieka który woli działać niż siedzieć i rozmawiać.
- nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną (brak siostry kuzynek czy koleżanek). Nie potrafię odczytywać wysyłanych bodźców, interpretować ruchów ciała.
- nie jestem lwem salonowym i lepiej czuje się w małym gronie niż w rozentuzjazmowanym tłumie.
- nie umiem i nie lubię dobrze kłamać, zwłaszcza jeśli chodzi o dziewczynę z którą wiążę nadzieje
- z drugiej strony aby nie wyjść na dziwaka opowiadam czasem kolegom wymyślone historie o moich podbojach.

Od około połowy liceum naprawdę bardzo dokucza mi samotność zarówno psychiczna jak i cielesna. Przez kilka lat nie robiłem z tym nic, chyba łudząc się, że samo przejdzie. Nie przeszło.

Jakieś dwa lata temu wziąłem inicjatywę w swoje ręce. Zgodnie z poradami zaufanych osób postanowiłem otworzyć się na ludzi i wychodzić częściej z domu.
Od tamtej pory:

- działałem w stowarzyszeniu przykościelnym
- byłem wolontariuszem
- łaziłem na setki imprez i koncertów hip hopowych, reagge, rockowych, pop, metalowych.
- chodziłem do opery i filharmonii
- chodziłem do teatru a nawet aktywnie się tam udzielałem
- byłem na kursie tańca
- działałem w dyskusyjnym klubie filmowym i w dyskusyjnym klubie książki
- chodziłem na spotkania publiczne spotkania z pisarzami, muzykami i twórcami
- znam chyba wszystkie muzea i przewodniki turystyczne miasta
- działałem w towarzystwie miłośników miasta
- chodziłem na spotkania z politykami, na otwarte wykłady uczelni
- byłem na większości targów w mieście
- uprawiam sport, pływanie, bieganie, rower, koszykówka itd
- także gry intelektualne, scrable, warcaby szachy itd
- nauczyłem się gotować, sprzątać, naprawiać kran i samochód - nauczyłem się samodzielności
- włączałem się w akcje społeczne, zbierałem śmieci w lesie, dawałem free hugs

i naprawdę wiele innych.
Poznałem tysiące osób a o każdym z tych wydarzeń mógłbym mówić godzinami - gdybym tylko umiał i gdybym miał do kogo.

Mam 23 lata. Choć przyszło to z wielkim trudem, do tej pory udało mi się nie zwariować przez ten, otaczający mnie, szklany mur. Pragnę kobiet ale nie wiem dlaczego zawsze jest coś nie tak. Nie zwierzam się nikomu z tego jak bardzo cierpię. Nie wiem, naprawdę nie wiem co robię nie tak. Nie wiem już jak się zmienić, co naprawić... Nie potrafię wierzyć w historie jak ze "Spóźnionych Kochanków" W Whartona. Nie chcę czuć się jak nie-człowiek. Ja chcę prawdziwie żyć.


czekam na waszą szczerą ale surową analizę i dobrą radę.


ps 1 /przepraszam za długość listu/
ps 2 / możecie pisać na e-mail gazetowy/
Edytor zaawansowany
  • 14.07.09, 01:42
    Mam sobie pod podkoszulkę skarpet nawkładać, usta umalować, przysiąść się do
    ciebie i podwyższonym o półtorej oktawy głosikiem zapiszczeć: "hej, poznajmy się
    przystojniaczku. Jestem Kasia."?

    --
    Zamienię żonę na królestwo - najlepiej mieszczące się na małej tropikalnej
    wyspie, nieprzesadnie upstrzonej turystami.
  • 14.07.09, 14:57
    bucefal_macedonski napisał:

    > Mam sobie pod podkoszulkę skarpet nawkładać, usta umalować,
    przysiąść się do
    > ciebie i podwyższonym o półtorej oktawy głosikiem
    zapiszczeć: "hej, poznajmy si
    > ę
    > przystojniaczku. Jestem Kasia."?
    >


    heh a ty z kolej nieźle jesteś obcykany w temacie bucec-transek :D
  • 14.07.09, 02:22
    spozniony napisał:

    [b]Mam 23 lata i jestem prawiczkiem[

    > - włączałem się w akcje społeczne, zbierałem śmieci w lesie,
    dawałem free hugs
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

    kitek, 3/4 facecikow z tego forum nie jest prawiczkami tylko
    dlatego ze ma sprawne rece....takze ty miescisz sie wsrod nich....i
    widze ze umiesz duzo, Polska potrzebuje takich ludzi jak ty, lasy
    sa bardzo zanieczyszczone, takze wor w garsc i cala naprzod w las.

    Ze zapytam, komu dawales free hugs....drzewom?

    Powiedz mi jedno, podobaja ci sie faceci? Mam tu kilku takich co
    moga byc w twoim typie. Bywaja funny ze siwy dym, jeden nawet by ci
    stopy wylizal po wedrowce po lesie, spoconego genitala tez, ba,
    nawet odbyt.
    Dziewczeta tutejsze.....brrrrrrrrrrrrrrr.Uprawiaja sexa opuszkowego
    i gumowe ogory w ogrodach i klapia szpetnie 3 po 3 dziesiec. 95 %
    jest w poszukiwaniu kolejnej ofiary.

    Ale do meritum, chcialbys bym ci poslal swoje foto jak stoje pod
    prysznicem i se genitala pucuje? Caluski
  • 14.07.09, 14:52
    heh a ty k-57 frankensztain nielepszy jesteś rozminąłeś się z
    zainteresowaniami za młodu zamiast iść na jebologię powinnieneś
    skończyć neurochirurgię. Poznałbyś stary tajniki pszeszczepu mózgu i
    może byś zaimplantował sobie łeb od świniaka, zawsze byłby lepszy od
    obecnego! :))
  • 14.07.09, 23:51
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 18.07.09, 15:42
    phenix-v napisał:

    > heh a ty k-57 frankensztain nielepszy jesteś rozminąłeś się z
    > zainteresowaniami za młodu zamiast iść na jebologię powinnieneś
    > skończyć neurochirurgię. Poznałbyś stary tajniki pszeszczepu mózgu
    i
    > może byś zaimplantował sobie łeb od świniaka
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    eee...bez neuro....potrafilbym ci psi kutas wszyc w pysk bys
    dostojniej wygladal...
  • 14.07.09, 19:57
    no cóż, przykro mi że takie powitanie zgotowały Ci forumowe ćwoki. nie jesteś
    jedyny uwierz.

    1) nikt nie nauczy Cię życia z kobietami, z resztą po co? tak naprawdę musisz
    umieć żyć z co najwyżej jedną.

    2) problemów z kobietami upatrywałabym w Twoim temperamencie i osobowości.

    3) piszesz, że coś było nie tak w Twoich związkach, co to było? czy aby nie
    przypadkiem "brałeś co się nawinęło"? czy tym dziewczynom z którymi byłeś
    potrafiłeś okazywać uczucia, zaangażowanie emocjonalne, podziw, ale najpierw:
    czy naprawdę w stosunku do nich to odczuwałeś?

    z perspektywy kobiety powiem Ci, że żadna, albo bardzo mało która dziewczyna
    zgodzi się na bycie "zapchajdziurą", a jest to coć co bardzo łatwo wyczuć...

  • 14.07.09, 21:31
    @kunegunda

    1) celna uwaga
    2) zgadzam się z tym w pewnym stopniu
    3) dwie pierwsze dziewczyny faktycznie były bardzo nieodpowiednie, trzecia mi
    się trafiła jak ślepej kurze ziarno- naprawdę wspaniała. Może nie czułem
    ogromnego ognia, ale czułem radość każdej spędzonej z nią chwili, bliskość,
    zaangażowanie. Nie potrafiłem wyrazić właściwie moich uczuć, choć naprawdę
    chciałem. Jakaś 'blokada' w głowie nie pozwalała mi zrobić kroku naprzód.
    Związek upadł z mojej winy.

    Zdolność szybkiej analizy, zimnego spojrzenia z dystansu jest ogromną zaletą na
    moich studiach, w pracy i podczas załatwiania zwykłych spraw dnia codziennego.
    Ta sama cecha w relacjach międzyludzkich jest potężną kulą u nogi.
  • 15.07.09, 00:52
    spozniony napisał:
    trzecia mi
    > się trafiła jak ślepej kurze ziarno- naprawdę wspaniała. Może nie
    czułem
    > ogromnego ognia.

    Jakaś 'blokada' w głowie nie pozwalała mi zrobić kroku naprzód.
    > Związek upadł z mojej winy.
    >
    > Zdolność szybkiej analizy, zimnego spojrzenia z dystansu jest
    ogromną zaletą na
    > moich studiach, w pracy i podczas załatwiania zwykłych spraw dnia
    codziennego.
    > Ta sama cecha w relacjach międzyludzkich jest potężną kulą u nogi.

    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    wlasnie wlasnie...popatrz...wchodza rozne niedojdy, dwoja sie i
    troja by ci pomoc,poczytaj ich uwazniej...staraj sie zrozumiec i
    pozniej wyszczegolnij w punkcikach co zrozumiales..tak mysle o
    tobie kitek...23 lata i jedziesz na recznym, zerkasz w
    szpare......od drzwi czy nikt cie nie podglada i jazda...pozniej
    notatnik i w punkcikach....ile kropel ci skapalo....Twoj nik kitek
    mowi wiele...moze sprobowalbys na forum dla psychicznie
    osowialych...
    wierze ze nie gniewasz sie na mnie ze staram sie ci jakos pomoc.tak
    na mysl mi przyszlo....zebys mial namiot w szortach musisz sobie
    palec w zad wsadzic czy tylko foty chlopakow ogladasz? raz jeszcze,
    po mesku...posle ci siebie nagusko spod prysznica, nawet filmik jak
    se jaja pucuje...bedzie to forma pomocy tobie...terapia....wierze
    ze zdolasz sie wzniesc w kroczu...bo tak...wlazles tu...pleciesz z
    tymi pedalkami i kilkoma pochwowo zagubionymi rurami i nic...latka
    leca a w krok dalej nic kitek...szkoda mi cie....sokole o
    wyplowialych oczach...buziaczki....caluski....i prosze...napisz w
    punkcikach gabaryty twojego sisiora...srednica...dlugosc...ile w
    zwisie...ile na bacznosc...napisz czy jestes az tak sprawny by
    sobie laske samemu zrobic...no wiesz....
  • 15.07.09, 01:29
    Ale sie usmialismy z K57.Ale ma polot .A te sisiory zdechnac mozna ze smiechu.
  • 15.07.09, 02:03
    wiesz kitek...jeste tu taki jeden smierdziel,
    komiczny...phenixstain sie wabi...wejdz z nim na priv...wystaw
    geniatala w ekran i niech ci lize....jasne ze na poczatek
    wirtualnie niech ci podogonie siorbie....Sadze ze zlapal vigor i
    teraz moze siorbnac ci spod napletka...buzki kitek i caluski
    ze ....ze zajmuje ci cenny czas...pamietasz moja prosbe? ladnie w
    punkcikach...jutro zerkne czy ladnie napisales....robisz
    postepy...juz onieslieliles sie napisac na forum takze krok by
    ozezwic krok...cmokaski kitek...jestem z toba....
    --
    Opuszkami dymasz idiotyzmy ktore wskazuja jak bardzo masz
    zdegenerowana kopule
  • 15.07.09, 08:01
    Acha to ty tak to roiles K57,trzeba zanotowac.Cenne uwagi dla reszty gawiedzi.
  • 16.07.09, 19:56
    k-57 napisał:

    > wiesz kitek...jeste tu taki jeden smierdziel,
    > komiczny...phenixstain sie wabi...wejdz z nim na priv...wystaw
    > geniatala w ekran i niech ci lize....jasne ze na poczatek
    > wirtualnie niech ci podogonie siorbie....Sadze ze zlapal vigor i
    > teraz moze siorbnac ci spod napletka...buzki kitek i caluski
    > ze ....ze zajmuje ci cenny czas...pamietasz moja prosbe? ladnie w
    >



    starszy siusior sztabowy.... ile masz kut.....sów na pagonie
    hahaha :))
  • 18.07.09, 17:07
    k-57 napisal:xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    wlasnie wlasnie...popatrz...wchodza rozne niedojdy, dwoja sie i
    troja by ci pomoc,poczytaj ich uwazniej...staraj sie zrozumiec....... NAJWIEKSZA
    NIEDOJDA AZ 6 POSTOW WYSMAROWALA:) > na mysl mi przyszlo....zebys mial namiot w
    szortach musisz sobie
    > palec w zad wsadzic czy tylko foty chlopakow ogladasz? NIE MA TO JAK RADA
    DOSWIADCZONEGO KOLEGI:)> po mesku...posle ci siebie nagusko spod prysznica,
    nawet filmik jak
    > se jaja pucuje...bedzie to forma pomocy tobie...terapia....wierze.MOWILEM CI
    KIEDYS-NIE RYCZ TYLE BO WSZYSCY ZNAJA POWIEDZENIE ZE KAZDY OSIOŁ LUBI SŁUCHAĆ
    SWEGO RYKU...szkoda mi cie....sokole o
    > wyplowialych oczach...buziaczki....caluski.MYSLISZ ZE WEZMIE TO SOBIE DO
    SERCA?TOBIE WIELU MOWI JAK IM CIEBIE SZKODA.I WCALE NIE WYGLADA ZE CI LEPIEJ. .i
    prosze...napisz w
    > punkcikach gabaryty twojego sisiora...srednica...dlugosc...ile w
    > zwisie...ile na bacznosc...napisz czy jestes az tak sprawny by
    > sobie laske samemu zrobic...no wiesz....HEHEHE MASZ JAKIS KOMPLEKS?CHCIAŁBYS
    PORÓWNAĆ GABARYTY?NIE MARTW SIE.MOWIA ZE NIE WIELKOSC SIE LICZY....
  • 14.07.09, 20:22
    masz odpowiedz na priv
  • 14.07.09, 21:33
    dziękuję. Twoje spostrzeżenia były bardzo trafne.
  • 14.07.09, 21:18
    Jesteś normalnym człowiekiem o takim a nie innym temperamencie. I
    wcale nie oznacza że masz na pewno jakies problemy w kontaktach z
    ludźmi. Znajdziesz kobietę, która osobowościowo będzie pasować do
    Ciebie i nie szukaj nikogo na siłę ! Bo Ci co szukali siedzą dziś na
    tym forum i wyją z bólu że poznali brakujące ogniwa i teraz
    napir.....ją farmazony że aż głowa boli ! Pozdr.!
  • 14.07.09, 21:20
    Fakt....ja np poznałam nawet kilka BRAKUJĄCYCH OGNIW i wyję po ostatnim:(
  • 14.07.09, 21:41
    kiedyś usłuchałem rad znajomego: "ignoruj je a same przyjdą" albo "po prostu
    bądź sobą". Może to się sprawdza wśród niektórych facetów, ale nie w moim przypadku.

    Wiem, że nawet gdy wyjdę z tego przeklętego kręgu samotności kilka pierwszych
    związków stracę na poznanie tej właściwej osoby. Czekają mnie wszystkie błędy
    które popełniają nowicjusze na ścieżce amora.
    Sądzę, że dopiero za kilka lat znajdę to czego szukam, mam nadzieję, że nie
    będzie za późno.
  • 14.07.09, 22:20
    Chlopie - zamiast sie meczyc, podpytywac znajomych i nieznajomych
    na forum idz na terapie. Imho w twoim przypadku najlepiej, by to
    byl dobry specjalista behawioralno-poznawczy. Trzask-prask, troche
    wysilku, troche czasu i wuala, zacznie ci sie ukladac.

    --
    nić błędną, snobującą się, ale wielkomiejską
  • 16.07.09, 22:43
    Przypomniał mi się film Wylężałka, nie pamiętam tytułu, w którym
    taki intelektualny typ podchodził do kobiet jak do jeża i dostał
    radę: To jest proste! Bierzesz kobietę i ją dmuchasz! Po prostu
    dmuchasz! I już!
    I w zasadzie jeśli ciebie dziewczyny omijały to dlatego, że w
    dzisiejszych czasach nie ma miejsca na zbyt subtelne sygnały
    zainteresowania. Albo lecisz na laskę albo nie, albo ona leci na
    ciebie albo nie.
    Nie jesteś typem zabawiacza. ale mam nadzieję że twoje
    wykształcenie i fach spowodują że będziesz miał ciekawą pracę i
    niezłą sytuację finansową i wtedy okażę się, że jesteś niezłą partią
    dla kobiet, lepszą od tych którzy młodość stracili na wygłupy i mają
    obniżony pułap. Albo typy bananowe, które były dobre w czasach
    licealnych kiedy jechali ma posażnych rodzicach a od siebie w
    dorosłym życiu nie potrafią dać nic wartościowego.
  • 16.07.09, 23:27

    Sek w tym, czego sie autor watku obawia - przynajmniej ja tak to
    czytam: ze 'wpedzi sie w lata' bez doswiadczenia z jakimikolwiek
    blizszymi zwiazkami z kobietami, wliczajac w to seks. Slusznie. Im
    pozniej, tym trudniej - to dotyczy tez zwyczajow i umiejetnosci
    seksualnych.

    Znam typa patologicznie niesmialego - facet ma wysokie stanowisko,
    nieglupi jest, zamozny i mimo tego, ze jest calkiem wyjsciowy - od
    lat samotny, o ile w ogole kiedykolwiek z kims tak naprawde byl. W
    ktoryms momencie to zaczyna sie zapetlac: jestes sam, bo jestes sam.

    Widac, ze w autorze watku jest chec zmiany - swiadcza o tym proby
    kontaktow z kobietami i rozwiazania problemu przez konsutlacje z
    kolegami oraz to goraczkowe podejmowanie aktywnosci na roznych
    polach, ktore mu mialy umozliwic poznawanie kobiet. Ale to, jak
    widac, nie zadzialalo. Co daje domniemywac, ze problem lezy glebiej
    i raczej sam - ani wlasnymi silami - sie nie rozwiaze.

    Imho to idealny moment na interwencje specjalisty.
    Rozumiem, ze trudno obcemu opowiadac o problemach z
    najintymniejszymi sprawami, ale sadze, ze w takiej sytuacji to sie
    naprawde oplaci. Chwila wstydu i zmiana, ktora zawazy na
    calym zyciu - chyba warto?

    Jakby co, i jakby chodzilo o Warszawe, mam namiary na prawdziwego
    magika, specjalizujacego sie lękach :)

    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • 28.07.09, 07:20
    bene_gesserit napisała:

    > Chlopie - zamiast sie meczyc, podpytywac znajomych i nieznajomych
    > na forum idz na terapie.


    Przednia rada i popieram w całej rozciągłości. Idź na terapię, byle nie do świrologa, bo tam, jak sama nazwa wskazuje, chodzą tylko świry. Idź do BURDELU! Dobra specjalistka nauczy Cię technik przy których każda kobieta będzie wyła z rozkoszy i ciagle dopominała się o więcej.


    W sumie trzask-prask, troche miłego
    > wysiłku, trochę przyjemnie spedzonego czasu i woila, zacznie ci stawać.
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 02.08.09, 12:18
    > Przednia rada i popieram w całej rozciągłości. Idź na terapię, byle nie do świr
    > ologa, bo tam, jak sama nazwa wskazuje, chodzą tylko świry. Idź do BURDELU! Dob
    > ra specjalistka nauczy Cię technik przy których każda kobieta będzie wyła z roz
    > koszy i ciagle dopominała się o więcej.

    Ciebie matka zaprowadziła do prostytuta i dzięki temu Twój mężczyzna wyje z
    rozkoszy?
    Pogratulować mamuni i nie zapomnij tego samego uczynić ze swoimi dziećmi.
  • 16.07.09, 23:38
    Czekasz na ta "jedna-jedyna"? To moze Twoj bład.

    Sam tak myslałem majac dwadziescia pare lat, ze bedzie jedna i na zawsze. Ale moje blizsze kontakty z kobietami zaczeły sie od momentu kiedy stwierdziłem ze lepiej najpierw sprobowac z kims kto moze nie pasuje do moich wyobrazen o przyszłej zonie ;) (zreszta potem okazało sie ze zupełnie inne rzeczy sa wazne)

    I tak naprawde to nie ma ideałow, kazda kobieta (tak jak kazdy mezczyzna) ma jakies wady, ktore moze wyjda dopiero po poł roku spania ze soba ;)



    --
    Wer andern eine Bratwurst brät, der hat ein Bratwurstbratgerät.
  • 17.07.09, 00:29
    Przyjrzyj się po pierwsze: relacji swojej z ojcem, po drugie: relacjami między
    swoimi rodzicami.

    To tyle z psychologicznego punktu widzenia na początek. Oczywiście Twoje
    trudności mogą mieć inne podłoże, ale wtedy...to już nie to forum :)
    --
    Juz ponad 2500 lat temu wielki Heraklit z Efezu powiedzial slowa,ktore sa
    aktualne do dzis i beda tak dlugo prawdziwe,jak dlugo trwal bedzie ludzki
    gatunek:"wieki nauki nie naucza zrozumienia"

    "Michnikowszczyzna narobiła w Polsce strasznych szkód" R.A.Z
  • 17.07.09, 19:32
    często psychologowie odwołują się do rodziców i relacji między nimi. Moi rodzice
    byli i są z gruntu porządnymi ludźmi i trzymają się zasad.
  • 17.07.09, 19:55
    Nie jesteś samcem alfa, który kosi, ale masz przedmiotowo- patriarchalny
    stosunek do kobiet, tak ci gadka jak z człowiekiem nie wychodzi.Najprościej
    byłoby kupić.Idź się gdzieś rozwijać, gdzie się nauczysz, że kobieta też człowiek.
  • 28.07.09, 07:42
    spiral_architect napisał:

    > Przyjrzyj się po pierwsze: relacji swojej z ojcem,


    Popieram. Tu coś musi na całej linii szwankować. Dawniej obowiązkiem nowoczesnego ojca było wprowadzanie dorastającego syna w obyczaje właściwe mężczyznom. Prowadził więc chłopaka do BURDELU i użyczał swoją stałą prostytutkę do ćwiczeń z erotycznego ars amandii. Dzisiaj większość ojców tak, jakby się uwsteczniła w rozwoju - na słowo "burdel" niemalże żegnają się z przerażeniem, niczym ortodoksyjny katabas na wspomnienie diabła. Swoje świętojebanice zdradzają tchórzliwie i po kryjomu, czasem szczeniakowato popuszczą, bastarda rodzinie fundując. Gdy zdrada się wyda, beczą jak barany przed rzezią, wmawiając ślubnej połowicy, że niemalże zgwałceni zostali. Wychowani przez takich "ojców" synowie zawsze pozostaną seksualnymi kalekami.


    po drugie: relacjami między
    > swoimi rodzicami.


    Tak, tak, jeżeli chcesz się kompletnie zrazić do radosnej zabawy we dwoje, podpatruj przez noktowizor seks między rodzicami. Jednak nie podsłuchuj, bo że nic nie usłyszysz, to raczej pewne ;).

    >
    > To tyle z psychologicznego punktu widzenia na początek.


    A tej ćwierkającej o psychologii domorosłej papużki, sorry "psycholożki" nie słuchaj, bo tyle w niej znajomości seksuologii co kot napłakał. Jej sie nawet psychologia z seksuologiaą mylą :))).


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 17.07.09, 19:31
    nie szukam idealnej.
    Jestem o wiele za duży, żeby wierzyć w ideały :)
  • 18.07.09, 16:02


    Sa tacy co to polowe zycia zmarnowali myslac podobnymi kategoriami.
    Moze zamiast wykonywac jakis plan, kolejny projekt czegos co niby
    cie doskonali a co nie daje cienia radosci, zacznij lubic siebie.
    Pokochaj swoje wlasne towarzystwo.
    I traktuj siebie mniej przedmiotowo! A bardziej jak czlowieka.
  • 18.07.09, 16:18
    Mam 23 lata i jestem prawiczkiem.
    - nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam
    bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną. Nie potrafię odczytywać
    wysyłanych bodźców, interpretować ruchów ciała.
    uprawiam sport, także gry intelektualne, scrable, warcaby
    nie szukam idealnej.
    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    prosilem cie o wypunktowanie gabarytow twojego
    genitala...zapomniales...a chcialbym doszukac ci pomoc...
    im wiecej wchodze z toba w kontakt, tym bardziej zalezy mi na twoim
    wykoslawieniu...
    tak tylko...graj mniej w warcaby....to szkodzi na zdrowie, fakt,
    grajac w warcaby podnosisz swoj intelekt, ale sisior dalej miekki
    masz i tu caly pies pogrzebany...
    zapytam....jestes owlosiony w okolicach genia? robisz se tam
    grzywke? wierze ze twoj nos dzwiga szybki kuloodporne....co
    rozumiesz poprzez interpretacje ruchow ciala?miales kolezanki...tak
    naklamales bynajmniej....trzymales jakas kiedys za cyca?
    podoba ci sie moj filmik jaki poslalem ci na maila? fajne mam
    posladki...nieprawdaz?
  • 19.07.09, 13:05
    Moja rada: nie przejmuj się tak bardzo, co usłyszysz i jakie zdanie
    o tobie będzie miała kobieta.

    Nie ma czegoś takiego jak wytyczony sposób postępowania, zespół
    zachowań które zawsze się sprawdzą. Kobiety są zmienne, często nie
    mają swego zdania, czekają aż ty je wypowiedz i dopiero wtedy
    reagują. Sposób reakcji i odczuwania uzależniony jest od ogólnego
    wrażenia, jakie zrobisz - tak więc dużo zależy od powierzchni, a nie
    od stałych wartości, postaw. Jedyną stałą cechą kobiet jest ich
    zmienność;)


    --
    Tam, gdzie wszyscy myślą podobnie, nikt nie myśli zbyt wiele.

    reflektorem w mrok
  • 19.07.09, 13:09
    wentyl77 napisał:

    > Kobiety są zmienne, często nie
    > mają swego zdania, czekają aż ty je wypowiedz i dopiero wtedy
    > reagują. Sposób reakcji i odczuwania uzależniony jest od ogólnego
    > wrażenia, jakie zrobisz - tak więc dużo zależy od powierzchni, a
    nie
    > od stałych wartości, postaw. Jedyną stałą cechą kobiet jest ich
    > zmienność;)

    He he he.


    --
    dont hejt de pleja, hejt de gejm
  • 19.07.09, 16:50
    Odpowiedz najpierw na pytanie, czy te problemy w nawiązywaniu kontaktów dotyczą
    tylko kobiet, czy ludzi jako takich?

    A tak naprędce:
    1) wydajesz mi się być nieśmiałą osobą. W sumie to nic złego.
    2) zdajesz się mieć mizerne (bądź niższe od przeciętnych) zdolności
    komunikacyjno - społeczne. Dlaczego tak cię odbieram?
    Ponieważ podchodzisz do ludzi bardzo zadaniowo i koncentrujesz się nie na tym,
    co trzeba. Tobie nie potrzeba wiedzy o "obsłudze kobiet". Problem tkwi w tobie,
    a nie w "odmienności" kobiet.
    Udzielasz się tu i tam, jesteś aktywny, a nic z tego nie wychodzi - jaki z tego
    wniosek? Ano taki, że ani nie jesteś piorunująco pociągający fizycznie, ani nie
    masz w sobie magnetyzmu osobistego. Ty niby to już wiesz (bo inaczej miałbyś
    wokół siebie wianuszek kobiet), a i tak nie wyciągasz z tego żadnej nauki.
    Jaka to nauka?
    Ano taka, że przyjmujesz (przynajmniej tak wygląda z tego opisu) strategię "na
    księżniczkę". Innymi słowy, bywam tu i tam, mam wiedzę - bierzcie mnie kobiety.
    To się sprawdza tylko w przypadku wyżej opisanych osobników, do których ty się
    nie zaliczasz niestety. Należysz do przygniatającej większości przeciętniaków,
    więc nie licz, że samą swoją obecnością wzbudzisz zainteresowanie innych. Musisz
    sam wyjść do kobiet. Podoba ci się jakaś - ruszaj do boju. Boisz się odrzucenia?
    No trudno, wybacz koleś, ale tak to już jest jak się nie jest samcem alfa,
    trzeba walczyć, działać, podejmować kroki, a nie łaskawie zaszczycać swą
    obecnością kolejne targi.
    Może inaczej: jeśli chce się schudnąć, to pilates raz w tygodniu i dostojne
    przejechanie się na rowerze 1km do sklepu niewiele pomoże (to akurat styl mojej
    mamy ;) ) - to są działania dla samego działania, by poczuć, że się staramy.
    Mydlenie oczu własnego sumienia, które jest wybitnie nieskuteczne, bo jak może być?

    To cut long story short: zachowujesz się jak samiec alfa, podczas gdy jesteś
    gdzieś w okolicach omegi.
    Masz bardzo niskie mniemanie o sobie, natomiast nie chcesz się sam do tego
    przyznać. Dlatego o kobiety walczyć nie będziesz, bo to przecież poniżej twojej
    godności,męczące i ryzykowne, dziwiąc się jednocześnie, czemu one nie
    dostrzegają twojej wspaniałości.
  • 19.07.09, 17:44
    >- nie potrafię obchodzić się z kobietami, nie rozumiem ich. Mam
    > bardzo małe doświadczenie z płcią przeciwną (brak siostry kuzynek
    > czy koleżanek). Nie potrafię odczytywać wysyłanych bodźców,
    > interpretować ruchów ciała.


    Nie wiem, dlaczego uważasz, że trzeba 'rozumieć' kobiety. Byłby to
    problem, gdyby chodziło o rozum, a przecież chodzi o emocje,
    dzielenie się wrażeniami, mowę ciała. To wszystko jest bardzo
    płynne, poza świadomym namysłem; nabranie wprawy, pozbycie się
    sztywności to tylko kwestia czasu. Poza tym - po co rozumieć kogoś,
    kto nie rozumie samego siebie?

    Don't worry, najgorszych jest pierwsze 100 razy;)

    --
    Tam, gdzie wszyscy myślą podobnie, nikt nie myśli zbyt wiele.

    reflektorem w mrok
  • 19.07.09, 18:54
    stinefraexeter napisała:
    A tak naprędce:
    Tobie nie potrzeba wiedzy o "obsłudze kobiet". Problem tkwi w
    tobie,
    > a nie w "odmienności" kobiet.

    Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
    Tez tak sadze…kitek szuka guzika w kobiecie…..moze I znajdzie…juz
    jemu radzilem…niech nacisnie sisiorem na dzyndzel a ona …..krzyknie…
    POMIDOR…I pozostanie tylko dymanie…..dymanie dymanie…
    Kurde, czyc do tego potrzebna jest filozofia I porady roznych
    zwichrowanych niedodymanych durni……co innego ja…bo dopatrzylem sie
    osowialosci w jego genitalu…
    Buzki nieszczesna tobie
  • 20.07.09, 17:11
    nie rozumiem zwiazku pomiedzy chodzeniem na wszystkie zajecia, jak
    popadnie a szukaniem partnerki zyciowej,mnie to raczej przeraza ta
    lista od akcji spolecznych przez hiphop do opery, wybacz, ale jak
    ktos jest znawca muzyki klasycznej to nie slucha hiphopu, stad moje
    pytanie czy Ty interesujesz sie czymkolwiek na serio? czy nie jestes
    czasem skoncentrowanym na sobie nudziarzem? bez urazy, ale to troche
    autentycznej pasji i zaangazowania daje iskre w oku i sprawia, ze
    czlowiek jest atrakcyjny, autentycznosc, poczucie humoru i jego
    pochodne, to przyciaga
  • 21.07.09, 09:32
    masz dopiero 23 lata. genitalny terror powoduje , że powinieneś juz
    byc po inicjacji a tu nici. przedymaj poprostu bez sentymentów i
    dopiero potem analizuj swoje szanse na związek z kobietą. najlepiej
    napisz sobie schemat blokowy i wykonuj go do skutku. jak wyjdzie to
    znacze, że to TA. a w ogóle to na dożywotnie związki masz jeszcze
    czas. tylko pamiętaj dzieci najlepiej miec tylko z jedną babą.
  • 22.07.09, 21:49
    ,,Spozniony nacisnij dzyndzel K57 I DYMAJ, DYMAJ moze wybzdzisz z nim trufla.
  • 26.07.09, 20:02
    ze swojej strony kończę wątek

    wczoraj miałem pomyślnie zakończoną randkę ;)
  • 26.07.09, 20:12
    Na tym forum, takie deklaracje to mało.

    Czekamy na filmik z ukrytej kamery lub przynajmniej nagranie z dyktafonu.

    Chodzi o to, aby wesoło, zdrowo i dużo r...nia.
  • 26.07.09, 20:18
    marryllkka napisa?:

    > Czekamy na filmik z ukrytej kamery lub przynajmniej nagranie z dyktafonu.
    >
    > Chodzi o to, aby weso?o, zdrowo i du?o r...nia.


    -xxXxxxxxxxxx

    Hahahahahhahha
  • 28.07.09, 03:40
    > marryllkka napisa?:
    >
    > > Czekamy na filmik z ukrytej kamery lub przynajmniej nagranie z dyktafonu
    > .
    > >
    > > Chodzi o to, aby weso?o, zdrowo i du?o r...nia.
    >
    >
    > -xxXxxxxxxxxx
    >
    > Hahahahahhahha

    Ten komentarz był obrzydliwy i żenujący.
    Tylko K-27 mogło to rozbawić.
    Ohyda.
  • 28.07.09, 10:09
    green_basik napisała:

    > > marryllkka napisa?:
    > >
    > > > Czekamy na filmik z ukrytej kamery lub przynajmniej nagranie z dykt
    > afonu
    > > .
    > > >
    > > > Chodzi o to, aby weso?o, zdrowo i du?o r...nia.
    > >
    > >
    > > -xxXxxxxxxxxx
    > >
    > > Hahahahahhahha
    >
    > Ten komentarz był obrzydliwy i żenujący.
    > Tylko K-27 mogło to rozbawić.
    > Ohyda.


    Kiedy mnie też on bawi :))). Natomiast Twoje stwierdzenie, że seks to ohyda, trąci zawistną, purytańską dewocją oziębłej seksualnie staruchy.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • 01.08.09, 12:05
    Bravo Leda!!!

    Purytanom i pedałom mówimy stanowcze nie.

    Cieszmy się z każdej sekundy hetero-orgazmu :D
  • 02.08.09, 12:10
    >
    > Kiedy mnie też on bawi :))).

    Bawi Cie prymitywny fekalno-genitalny humor K-27.
    Nie dziwi mnie to.

    Natomiast Twoje stwierdzenie, że seks to ohyda, tr
    > ąci zawistną, purytańską dewocją oziębłej seksualnie staruchy.

    Nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
    Nigdzie nie napisałam, że seks to ohyda.
    Ohydą jest nagrywanie tegoż, czy robienie z tego sprawy publicznej.

    Czego mam tej ofierze losu zazdrościć, że złapał panną na jeden wieczór i był
    tak kiepski, że ona nie chce go więcej widzieć?
    Czy bardziej tego, że zrobił z siebie idiotę na forum?
  • 28.07.09, 19:28
    no nie wiem co lepsze
    czy np biuro matrymonialne
    czy kurs tantry u dobrych nauczycieli (bo nie u każdego)
    w biurach sa kobiety ciche i spragnione czegoś co możesz im dać ale też nie w
    wiem jak pięknych i atrakcyjnych i pewnych siebie kobiet szukasz
  • 30.07.09, 12:27
    Czytając całą Twoją biografię mniemam, że jesteś osobą nieco
    zagubioną, nie mającą do końca własnego zdania.

    Proponuję zastanowić się czego tak naprawdę w życiu szukasz, czy te
    wszystkie akcje prowadzą Cię do Twojego celu. Pomimo tak wielu
    zainteresowań nadal nie masz z kim porozmawiać, nie masz zufanego
    przyjaciela - zdystansuj się do życia, otwórz swoje wnętrze przed
    kimś kto na to zasługuje, nie ważne czy to jest kumpel, brat,
    siostra czy przyjaciółka.

    W kontaktach z kobietami trzeba przede wszystkim być otwartym i być
    sobą. Jesteś naprawdę wartościowym człowiekiem, tylko nieco się
    pogubiłeś. Na pewno gdzieś na świecie czeka na Ciebie taka kobieta,
    której cechy idealnie pasują do Twoich i przed którą nie będziesz
    musiał kryć swoich zalet.

    Odwagi i dystansu no i powodzenia!
  • 30.07.09, 18:17
    Choc skonczyles juz watek chce napisac jedno zdanie:
    Wszystko wskazuje na to, ze jestes bardzo fajnym facetem,
    takim z jakim warto isc przez zycie :) Powodzenia!
  • 30.07.09, 21:53
    od czasu randki i zbliżenia tej samej nocy - nie mam z nią kontaktu, nie dzwoni,
    nie odbiera telefonów...

    Czuję się jakbym miał na czole wielki napis " FRAJER "


  • 31.07.09, 17:12
    Myślę, że są dziewczyny, które chciałyby poznać takiego chłopaka jak
    Ty. Kwestia charakteru jest tu bardzo ważna, widać, że jesteś dobrym
    człowiekiem a seks? Na każdego przyjdzie odpowiedni czas, osobiście
    nie uważam tego za hańbę. W tym zwariowanym społeczeństwie są
    jeszcze indywidualiści, którzy idą pod prąd, nie dostosowują się do
    reszty towarzystwa. Ja jestem nonkonformistką i dobrze mi z tym. Nie
    zamierzam zmieniać się dlatego, że otoczenie krzywo na mnie patrzy
    albo wymusza na mnie określone zachowanie. Pozdrawiam :)
  • 01.08.09, 10:33
    Jestes dla siebie zbyt surowy. Byla randka, masz doswiadczenie,
    czyli zrobiles ogromny krok do przodu! Kto ci powiedzial ze z
    pierwsza dziewczyna stworzysz trwaly zwiazek? Rozgladaj sie za
    nastepna, skoro ta nie odbiera telefonow. Po prostu.
  • 01.08.09, 12:00
    Proponowałbym Ci coś takiego:

    Skup się na razie na ukończeniu studiów i zatrudnij się w dużym biurze
    projektowym (nie powinieneś mieć większych problemów).
    Sam pracuję w takim biurze (ok. 400 pracowników) i jest tu naprawdę dużo fajnych
    dziewczyn/kobiet i to w dodatku wykształconych i inteligentnych. Właściwie
    jedynym twoim zadaniem będzie znalezienie kogoś o odpowiadających Ci cechach
    charakteru/temperamencie i zbliżenie do niej (najlepiej niech ktoś was sobie
    przedstawi - możesz poprosić kolegę).

    Niekoniecznie trafisz za pierwszym razem ale nie powinieneś się zrażać.

    Życzę powodzenia.
  • 01.08.09, 20:59
    Powiedz tylko z ktora konkretnie kobieta i jak dlugo chcesz z nia zyc i juz zabieram sie za nauki :"))

    ps. ja bym Ci radzil zainteresowac sie feministkami, te sa najbardziej napalone na facetow, nawet tych najglupszych,ale to tylko prywatnie :"))
  • 02.08.09, 12:14
    jan_stereo napisał:

    > Powiedz tylko z ktora konkretnie kobieta i jak dlugo chcesz z nia zyc i juz zab
    > ieram sie za nauki :"))
    >
    > ps. ja bym Ci radzil zainteresowac sie feministkami, te sa najbardziej napalone
    > na facetow, nawet tych najglupszych,ale to tylko prywatnie :"))

    hahahahahaha
    Napisał ten, który nie umie, ani skończyć, ani zacząć.

    W szpiclowaniu jest świetny.
    Stare sprawdzone ubeckie metody.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.