Dodaj do ulubionych

samookaleczenia

23.07.09, 12:19
Witam .Mam ogromny problem z synem.
świetny student dwóch fakultetów, mądry oczytany itd, itd
I ...właśnie, od pewnego czasu ma poważne kłopoty ze sobą(ok 5 lat).
Zauważyłem "zadrapania " na jego nadgarstkach, nogach itd. Później
dowiedziałem się ,że to są zadrapania zrobione przez niego samego:(
Bardzo często syn reaguje gwałtownie krzykiem i w przypływie takiego ataku
wściekłości...wali głowa np w ścianę. Później mówi,że nie wie dlaczego to
robił. Jest pod opieka psychologa od ponad 2 lat , ale to się nie zmniejsza.
Zauważyłem,że ma to też związek z jego dziewczyną( rozchodzą się i schodzą, i
ciągle się kłócą_, jak sa razem te ataki są częstrze, chociaż nie można
powiedzieć,że jesli dłuższy czas nie sa razem to ich nie ma)
Czytałem na ten temat sporo i wiem,że to niemożność poradzenia sobie ze stresem.
Mam pytanie. Jak pomóc synowi???
Nie mogę patrzeć na jego ból. Ma on 24 lata, ale sam jest w tej sytuacji
bezradny. Mówi,że nie wie dlaczego to robi.
W jakimś artykule przeczytałem
"]W celu znormalizowania stanu biochemicznego danej osoby można zastosować
interwencje dietetyczne i medyczne; to z kolei może zmniejszyć nasilenie
danego zachowania. Choć często stosuje się leki służące zwiększeniu poziomu
serotoniny lub zmniejszeniu poziomu dopaminy, Instytut Badań Autyzmu w San
Diego otrzymał doniesienia od tysięcy rodziców, którzy podali swoim dzieciom
witaminę B, wapń i/lub DMG. Często rodzice tacy zaobserwowali znaczne
zmniejszenie, a niektórych przypadkach nawet eliminację samookaleczeń. Rodzice
tacy zgłaszali również ograniczenie poważnych problemów z zachowaniem wkrótce
po rozpoczęciu restryktywnej diety dziecka, takiej jak dieta bezglutenowa i
bezkazeinowa, czy też odstawieniu specyficznych pokarmów, na które dziecko
wykazywało reakcje alergiczne.[/i]
Syn jest alergikiem.
Czy ktoś miał podobne problemy??
Psychiatra przepisał leki antydepresyjne , ale to nie wyeliminowało takich
zachowań.
Bardzo proszę o wskazówki, linki itd.
Edytor zaawansowany
  • dekadencja1 23.07.09, 14:07
    Spróbuj zaakceptować syna i n a p r a w d e ciszyć się, że jest, a
    nie z tego jaki jest. Pomocne może być zaczęcie tego procesu od
    siebie. Tak wiem, łatwo się mówi, historia znma jednak ludzi którym
    się to udało. Powodzenia.
  • zgodzinski 23.07.09, 15:20
    Jakie leki bierze syn? I jak długo? Dostaje coś na stabilizację nastroju czy
    tylko antydepresanty?
  • aabkk 23.07.09, 16:31

    Dziękuję z odzew.
    Rafał bierze Velafax. I z tego co wiem to tylko to.
    Ja go akceptuje(ja jestem tego pewien) ale coś musi być nie tak skoro jest jak
    jest .:((
  • poinsecja09 23.07.09, 16:52
    skoro chodzi do psychologa az 2 lata, a nadal sie kaleczy , to znaczy ze terapia
    nie pomaga!!!Czas zmienic psychologa, BO chlopak sie męczy, a nie ma kto mu
    pomoc. Tu znajdziesz psychlogow i psychiatrow:
    www.znanylekarz.pl
  • poinsecja09 23.07.09, 17:07
    bądz www.psychotekst.pl Konstultacje z psychologiem.
  • aabkk 23.07.09, 18:01
    Bardzo serdecznie dziękuję za życzliwość i pomoc.
    Pozdrawiam
  • k-57 23.07.09, 21:32
    aabkk napisa?:

    > Bardzo serdecznie dzi?kuj? za ?yczliwo?? i pomoc.
    > Pozdrawiam

    Xxxxxxxxxxxxxxxx
    Nie ma za co. Drobiazg. Tez pozdrawiam kicia. Jak bedziesz kiedys ty cierpiala na cos. Postaram sie ci pomoc nieszczesna
  • bszalacha 05.08.09, 03:31
    Proszę nie szukać lekarzy na dziwnych prywatnych portalach ale w
    towarzystwie psychiatrycznym/Polskie Tow.Psychgiatryczne/,na liscie
    certyfikowanych psychoterapeutów w danej miejscowości.Mozna tez w
    tej miejscowości zapytac o takich ludzi.To nie zabawa,
  • k-57 23.07.09, 18:43
    Napisalem ale jakos nie weszla wiadomosc.
    Zamow u kowala sztabe zelaza. Przykrec do sciany I niech se chlopak w nia wali glowka
  • ir1.easy 23.07.09, 19:03
    ty k-57 to jednak czasem grubo przesadzasz, i tym razem przegiąłeś na maksa. To
    nie jest żaden wydumany problem.
    Chłopak potrzebuje psychiatry i to jak najszybciej! W tym zakresie polecam
    wyjątkowo państwową służbę zdrowia zamiast prywatnych praktyk, gdzie nie znając
    lekarza łatwo trafić na różnych nawiedzonych. W każdym chyba mieście są poradnie
    zdrowia psychicznego. Być może zostanie mu to do końca życia, ale próbować
    trzeba. Bo oprócz samookaleczeń, które mogą być niebezpieczne i wskazują na
    mocne zaburzenia, walenie głową w ścianę może uszkodzić różne partie mózgu (guz;
    wylew; zaburzenia świadomości itp).
    Powodzenia
  • k-57 23.07.09, 19:45
    Nieprawdq. Nie
    przesadzam. Dwoje sie I troje by pomagac. Z tym zelazem to przesadzilem. Moze byc gwozdz wbity w sciane tam gdzie on dokonuje tych uderzen. Tu przyznam Ci racje ze o kawal zelaza moze se nabic guza. A gwozdziem juz se guza nie babije. Buziaki I wierze zezdolalem przeprosic watkownice I Ciebie. Juz sie to nie powtorzy. Cmok
    --
    kochasz mnie?
  • ir1.easy 23.07.09, 20:13
    no, mam nadzieję, i ze mimo, że "trzymasz fason" wiesz, ze to akurat byl Twoj zbuk.
  • leda16 23.07.09, 21:54
    Podałeś za mało danych, żeby coś sensownego wygdybać. Samoagresja jest najczęściej związana z dyssocjalnymi zaburzeniami osobowości, które de facto nie upośledzają sfery intelektualno-ambicjonalnej, stąd syn może być wzorowym studentem, a szwankują jedynie jego relacje społeczne.


    Bardzo często syn reaguje gwałtownie krzykiem i w przypływie takiego ataku
    > wściekłości...wali głowa np w ścianę. Później mówi,że nie wie dlaczego to
    > robił.


    Takie irracjonalne zachowanie nasuwa również podejrzenie ekwiwalentów padaczkowych, więc skierowałabym chłopaka najpierw do neurologa, celem wykluczenia tej choroby. Jeśli syn miał wcześniej jakiś uraz głowy, hipoteza jest mocno prawdopodobna. Inna możliwość to...guz mózgu zlokalizowany w płatach czołowych, więc bez TK lub lepiej - rezonansu magnetycznego również się nie obejdzie.


    Jest pod opieka psychologa od ponad 2 lat , ale to się nie zmniejsza.


    Pogaduszki ze świrologiem zmienią jego zachowanie? Czekaj tatka latka ;). Żeby prowadzić jakąkolwiek psychoterapię, należy najpierw postawić diagnozę! Dwa lata temu! Więc niech natychmiast da synowi tą diagnozę na piśmie, w przyjętej wśród specjalistów z psychologii klinicznej formie, a potem opracuje plan terapii. Wyjasnij też, dlaczego ten żałosny świrolog już dwa lata pasożytuje na synu bez żadnych pozytywnych efektów.


    Zauważyłem,że ma to też związek z jego dziewczyną( rozchodzą się i schodzą, i
    > ciągle się kłócą


    Nie przywiązuj do tego zbytniej wagi. Prawdopodobnie trafił swój na swego. Oboje nie potrafią współżyć w związku a to świadczy o tym, że synuś jednak nie taki mądry, jak Ci się wydaje. Wyobraź sobie piekło, jakie zgotują Twojemu przyszłemu wnukowi :(.


    Czytałem na ten temat sporo i wiem,że to niemożność poradzenia sobie ze stresem


    Bzdura! Dotychczas radził sobie ze stresem dwóch fakultetów i od 5-ciu lat przestał? Więc przyczyny mogą być tylko dwie - organiczne albo osobowościowe.


    Instytut Badań Autyzmu w San
    > Diego otrzymał doniesienia od tysięcy rodziców, którzy podali swoim dzieciom
    > witaminę B, wapń i/lub DMG. Często rodzice tacy zaobserwowali znaczne
    > zmniejszenie, a niektórych przypadkach nawet eliminację samookaleczeń.


    Twój syn jest autystykiem czyli chorym psychicznie??? Skąd ten wniosek?! W każdym razie student to na pewno nie dziecko, lecz męzczyzna. Więc dlaczego identyfikujesz się z rodzicami DZIECI autystycznych?


    Psychiatra przepisał leki antydepresyjne , ale to nie wyeliminowało takich
    > zachowań.


    Ha, ha, ha, a to dobre :))). Psychiatra zapisał mu leki pobudzające agresję, zwiększające aktywność, podkręcające emocje?! A depresja przejawia się u syna waleniem łbem o ścianę, wściekłym rykiem i sznytami???

    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ir1.easy 24.07.09, 14:49
    racja leda. Też mi się, oprócz psychiatry, neurolog nasuwał w kontekście
    ewentualnej padaczki. Aha, padaczka nie zawsze się objawia tak modelowo, jak to
    znamy z opisów w literaturze (np. "Idiota" FD), ale zawsze wiąże się z
    zaburzeniami neurologicznymi.
  • sprawdzilam_czy_wolne 25.07.09, 00:58
    Niemożność poradzenia sobie z napięciem.

    Zacznij szykować dzieciaka do wyprowadzki z domu. Nie istnieje sytuacja, w
    której tylko z dzieciakiem coś się dzieje złego. Zawsze przy samookaleczeniach
    mamy do czynienia z dysfunkcją całej rodziny. Zawsze. Tylko że wiele jest
    różnych konfiguracji, więc nie będę teraz gdybać, co dzieje się wśród Was.

    Nie szprycuj dzieciaka lekami, bo nie tędy droga.
    Nie naklejaj mu łatki osoby z nieznormalizowanym stanem biochemicznym (wariat,
    po ludzku mówiąc).
    Jeśli jesteś świadkiem jego ataków wściekłości (z waleniem głową w mur), być
    może w jakiś sposób tę wściekłość (i bezradność) wzmacniasz).

    Dwudziestoczteroletni dzieciak jest dorosłym mężczyzną - pora mu się wyprowadzić.

    Jeśli chcesz napisać na priv, zapraszam.
  • leda16 25.07.09, 21:00
    sprawdzilam_czy_wolne napisała:




    > Jeśli jesteś świadkiem jego ataków wściekłości (z waleniem głową w mur), być
    > może w jakiś sposób tę wściekłość (i bezradność) wzmacniasz).


    A być może nie! Przecież syn sam nie wie, dlaczego to robi.

    >
    > Dwudziestoczteroletni dzieciak jest dorosłym mężczyzną - pora mu się wyprowadzi
    > ć.


    Napisz jeszcze dokąd. Pewnie pod most nad Wisłą. Poza tym ojciec finansuje mu studia DZIENNE na 2 fakultetach On nie pracuje, bo się uczy. Ale tato ( w domyśle - toksyczny) pewnie ma jeszcze wg. Ciebie finansować wynajęcie mieszkania, najlepiej w innym mieście i odrębne jedzenie. Pomyśl dwa razy, zanim coś równie głupiego napiszesz.


    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • twojabogini 28.07.09, 11:48
    Terapia mu nie pomaga, trzeba poszukać innych rozwiązań. Inny psycholog też
    niekoniecznie pomoże. Sądzę, że leki w przypadku tak młodego chłopaka, który
    wykazuje zaburzenia emocjonalne, a nie psychiatryczne, to jak armata na komara.
    Chyba, że podejmował próby samobójcze, lub o nich mówił.
    Warto wykonać badania ogólne, zweryfikować jego dietę, tak aby była jak
    najbardziej zbilansowana. Zwróć uwagę również na ilość snu. Nawet jeśli nie są
    to podstawowe przyczyny (i raczej nie są), poprawa ogólnej fizycznej kondycji
    wpływa na poprawę stanu psychicznego. Ponieważ samookaleczenia wynikają z bardzo
    dużego napięcia emocjonalnego, którego nie sposób rozładować, warto też pomyśleć
    o ruchu fizycznym. Wspólna gra w tenisa, może basen? Część napięcia spada. Warto
    też, abyście raz na jakiś czas wyjechali na łono natury. Przebywanie w cichym
    spokojnym środowisku pomaga wyciszyć emocje.
    Sądzę, że kluczem do całej sytuacji jest to, co zdarzyło się 5 lat temu. To jest
    punkt wyjścia. Przemyśl dokładnie, kiedy zadrapania pojawiły się pierwszy raz?Co
    stało się wcześniej? Co się zmieniło w jego życiu, z czegoś zrezygnował, coś
    zawalił? Przemyśl czy nie mógł być narażony na przemoc na tle seksualnym, to
    jedna z najczęstszych przyczyn takich kłopotów, choć nie jedyna. Porozmawiaj z
    nim na ten temat. Nie wiem, czy go przytulasz, to może wydawać ci się głupie,
    ale on może tego potrzebować.
    Dobrze, że twój syn ma ojca, który chce mu pomóc. Postaraj się nawiązać z nim
    jak najbliższą relację. Wtedy powinien się otworzyć. Najpierw zacznij spędzać z
    nim czas, powiedz mu, że go kochasz. On jest zagubiony w tym wszystkim jeszcze
    bardziej niż ty i przede wszystkim potrzebuje akceptacji i miłości.
    Potem przyjdzie czas na rozmowy. Spytaj go na początek co czuje, kiedy się
    okalecza. Zazwyczaj jest to ulga, jakby uchodziło z ciebie powietrze. Nie tyle
    chodzi o nieradzenie sobie ze stresem, co z emocjami, jest taki ból wewnętrzny,
    mętlik.
  • leda16 29.07.09, 00:04
    twojabogini napisała:




    Nie wiem, czy go przytulasz, to może wydawać ci się głupie,
    > ale on może tego potrzebować.


    Nie wiem, czy pojmujesz własną śmieszność. To 24-letni mężczyzna, który do przytulania, utulania i innego seksu ma stałą kobietę.


    > Dobrze, że twój syn ma ojca, który chce mu pomóc.


    Och, tatulek ciepnął temat na Forum i prawie natychmiast stracił dla nigo zainteresowanie.




    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • aabkk 29.07.09, 10:36
    Dziękuję wszystkim za zainteresowanie i cenne uwagi.
    Nie wiem nic o autorce o nicku leda 16, ale myślę,że jest to bardzo młoda
    zbuntowana osoba, która która nie rozumie bólu i niemocy rodzica pomimo,że
    dziecko ma 24 lata.
    Tak jego problemy zaczęły się ok 5 lat temu. To zadziwiające co napisała twoja
    bogini.Delikatnie spróbuję się dowiedzieć co wtedy mogło się zdarzyć.To zapewne
    narastało a wtedy pękło.
    Jeszce raz bardzo wszystkim dziękuję i proszę o wskazówki. Ja tu codziennie
    jestem ))chociaż nie piszę.
    Pozdrawiam
  • leda16 29.07.09, 21:17
    Nie wiem nic o autorce o nicku leda 16, ale myślę,że jest to bardzo młoda
    > zbuntowana osoba,


    He, he, jeśli nazywasz "bardzo młodą" kobietę, która ma 23 i 21- letnich synów, to pięknie dziękuję za komplement :).


    która która nie rozumie bólu i niemocy rodzica pomimo,że
    > dziecko ma 24 lata.


    Akurat dużo Ci pomoże moje "rozumienie" a synowi Twój "ból i niemoc". Lepiej odpowiedz na pytania, zamiast rozczulać się nad sobą: padaczkę wykluczono? KT mózgu był? wykluczono osobowość nieprawidłową? Jak syn podchodzi do swoich ataków? dlaczego sie tnie? Gdzie jego matka? W jakich sytuacjach wali łbem o ścianę? Czy jest zdolny do kompromisów? Co on na to, że jego zachowanie sprawia Ci przykrość?


    To zadziwiające co napisała twoja
    > bogini


    Odnoszę wrażenie, że "bogini" chlasta się aż miło, jest niezrównoważona psychicznie i ma zaburzenia osobowości polegające na pretensjach do wszystkich, tylko nie do siebie.


    To zapewne
    > narastało a wtedy pękło.


    Nie bredź. Umiejętności adaptacyjne to nie czyrak na dupie, który narasta i pęka. Człowiek uczy się właściwych mechanizmów przystosowawczych przez wiele lat, a chłopcom najtrudniej jest właśnie w okresie dorastania. Ale wtedy rzekomo był normalny tylko gdy skończył 19 lat, jakby piorun w niego strzelił. I to jest ta druga bzdura, w którą wierzysz, jednak koniecznie sam chcesz syna zdiagnozować zamiast, żeby to zrobił specjalista, bezstronnie i obiektywnie. Już zdiagnozowałeś autyzm i rozczytujesz się w książeczkach o dzieciach chorych psychicznie. A może boisz się spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że sam sobie takiego psychopatycznego kadawera wyhodowałeś? Lepszy autyzm niż niewydolnośc wychowawcza?



    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • twojabogini 31.07.09, 10:39
    > Odnoszę wrażenie, że "bogini" chlasta się aż miło, jest >niezrównoważona
    psychicznie i ma zaburzenia osobowości polegające na >pretensjach do wszystkich,
    tylko nie do siebie.

    Równie nietrafna charakterystyka jak określenie ciebie jako młodej osoby.
    Współczuję twoim synom, skoro uważasz dotyk za dziwny i zaburzony kontakt z
    własnymi dziećmi. I tego, że zawsze musi wyjść na twoje. Jak na moje oko, to
    masz w sobie ogromne pokłady złości i frustracji. Może i lepiej, ze
    rozładowujesz ją sobie tu na forum, niż na bliskich. Mnie nie rusza, syna
    mogłoby dotknąć.

  • twojabogini 31.07.09, 10:46
    Z jednym częściowo trafiłaś - zdarzył się w moim życiu epizod rozładowania
    emocji właśnie w ten sposób, poprzez wykonanie nacięć. Byłam wtedy bardzo młoda,
    ale pamiętam swoje emocje z tamtego czasu.
    Właśnie dlatego, jako dojrzała kobieta zainteresowałam się tematem, aby
    zrozumieć cały mechanizm.
    Dlatego też widząc wątek na ten temat podzieliłam się swoim doświadczeniem. Może
    się przyda.
    Dzieciaki nie zaczynają się ciąć dla fantazji, ani z zaburzeń, tylko coś
    rozładowują. Jak się dowiesz co, to możesz im pomóc "to" rozładować inaczej.
  • leda16 04.08.09, 08:12
    twojabogini napisała:
    zdarzył się w moim życiu epizod rozładowania
    > emocji właśnie w ten sposób, poprzez wykonanie nacięć. Byłam wtedy bardzo młoda


    Jeden albo i nie jeden. I nie wygląda mi na dojrzałość Twoje wyjaśnianie "mechanizmów" deficytem przytulania. Zwłaszcza, iż z literatury oraz z praktyki psychologicznej wynika że: tną się osoby psychicznie niezrównoważone i osobowościowo znacznie zaburzone, nie robią tego raz, nie mają na to wpływu sytuacje rzadkie i wyjątkowe w ich życiu. Zaburzeń osobowości miłością i tuleniem nie wyleczysz zwłaszcza, gdy nieudolny wychowawczo tatunio od dawna rozczula się nad sobą, zamiast przywołać syna do porządku, gdy była jeszcze na to pora. Deklarowane współczucie dla moich synów dowodzi Twojej infantylnej złośliwości pokrywającej nieumiejętność dyskusji nad meritum problemu. 24 letni mężczyzna tulący się z tatusiem, niestety budzi pedalskie skojarzenia społeczne. Nie jest ten gest jednoznaczny z tuleniem się 40-to letniej kobiety do 60-cio letniej mamuśki choćby dlatego, że wyznaczniki ról męskich i kobiecych są po prostu inne oraz inna jest psychika meżczyzny i kobiety. Nie przypuszczam zresztą, żeby Cię tulenie z mamusią z histerycznych demonstracji wyleczyło. "co" Cię skłoniło do zaprzestania sznytów, prawdopodobnie sama nie wiesz, bo inaczej podzieliłabyś się z autorem wątku swoim niewątpliwie cennym doświadczeniem. Na podstawie literatury mogę tylko podejrzewać, że z czasem zastąpiłaś chlastanie się inną, równie nieprzystosowawczą reakcją.


    jak 24 letni mężczyzna tnie się, co zazwyczaj robią raczej
    młodsi ludzie, to emocjonalnie jest dzieciakiem jeszcze. I jak po takim ataku
    usiądzie przy nim ojciec, albo matka, przytuli go, czy pogłaska po głowie, to
    nie zrobi nic złego.


    Och, nieeee, poza wzmocnieniem jego nieprzystosowawczych reakcji :). Równe efekty uzyskasz głaskaniem szczeniaka, który nasra na dywan - będzie srał jeszcze bardziej. Dlatego może najpierw prawidłowo wychowaj parę dzieci do wieku dorosłego, a potem zabierz się za udzielanie rad innym rodzicom. Prawidłowo, to - jak byś nie wiedziała - znaczy dobrze zsocjalizowanych i emocjonalnie zrównoważonych.


    Jasne, wiem, teraz każdy ojciec, który przytuli albo weźmie za rękę córkę, która
    rozpoczęła już miesiączkowanie, to pedofil.


    No, pisała tu kiedyś jedna, która uważała, że jak ojciec przypadkowo dotyka jej ręki to ją...seksualnie molestuje :). Znalazło się też parę debilek radzących zgłosić zachowanie ojca na policję. Jednak chyba celowo nie zauważyłaś, że nie takie gesty miałam na myśli. Nie rozróżniasz też dotyku od tulenia, które jakby nie patrzyć, wśród metrykalnie dorosłych ludzi ma wyraźny podtekst zmysłowy czyli seksualny. Jeśli jednak rodzice od urodzenia przez kolejne 10 lat nie przekonali potomka o swojej miłości, to w wielu 24 lat na przekonywanie go o tym tuleniem jest grubo za późno.





    Dzieciaki nie zaczynają się ciąć dla fantazji, ani z zaburzeń, tylko coś
    > rozładowują. Jak się dowiesz co,


    Jeżeli 19-to letni MĘŻCZYZNA to w Twoim mniemaniu "dzieciak" z należną dzieciakowi pobłażliwością dla jego dyssocjalnych zachowań, to pochodź sobie na rozprawy sądowe i posłuchaj wyroków karnych wydawanych przez ludzi na prawdę dojrzałych na te "dzieciaki". Może wtedy zmienisz swoje wyobrażenia o własnej dojrzałości.


    to możesz im pomóc "to" rozładować inaczej.


    Nie jestem pogotowiem pomocowym i wyobraź sobie, że nie mam takich ambicji. Po prostu zarabiam na życie.



    > ,
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.
  • ir1.easy 04.08.09, 19:03
    Twoje posty to miód na serce "aabkk", potwierdza słuszność jego
    dziwnych poczynań w sprawie syna i szukanie przyczyny w diecie.
    Czepianie się nadziei, że jak będzie np. "jadł ryby" lub "odstawi
    bułeczki" to jego problemy znikną. Zamiast skłonić syna do wizyty u
    neurologa i psychiatry. No, bez przesady. Oczywiście dieta, czyli
    dostarczanie odpowiednich do właściwego działania organizmu
    substancji, w tym systemu nerwowego substancji jest bardzo istotna,
    ale jak ktoś ma takie zaburzenia to większa dawka sałaty mu nie
    pomoże.
    Znajomy mojego faceta, bardzo zdolny student matematyki miał
    podobnie, choć samookaleczeń chyba nie było, w każdym razie nikt nie
    zauważył. Chłopak nie wykazywał żadnych zaburzeń poza tym, że w
    ramach popisywania się walił głową w ścianę, w drzwi itp (że niby
    taki silny). Aż pewnego dnia, w okolicy świąt, wyszedł z domu i
    zniknął. Szukała go rodzina, znajomi, policja. Odnalazł się po ok.
    2tyg., 400km od domu, u bardzo dalekiego kolegi, zresztą
    zaskoczonego wizytą; w stanie kompletnej nieświadomości. Chłopak
    wylądował w zakładzie psychiatrycznym na pół roku. Co ostatecznie
    stwierdzono nie wiem.
  • twojabogini 07.08.09, 10:13
    ir1.easy napisała:

    > Twoje posty to miód na serce "aabkk", potwierdza słuszność jego
    > dziwnych poczynań w sprawie syna i szukanie przyczyny w diecie.

    Piszę, że dieta może pomóc złagodzić stan chłopca, bo tak uważam. jednakże
    raczej starałam się wskazać, że ojciec powinien poszukać realnej przyczyny. Coś
    się musiało wydarzyć w życiu chłopca, skoro nagle zaczął przejawiać objawy
    zaburzeń emocjonalnych. Coć co nim wstrząsnęło. Po d wpływem długotrwałych
    silnych emocji i stresu chemia mózgu również może ulec zmianie, podobnie jak
    mogą pojawić się niedobory pewnych pierwiastków. Grupa badawcza: F. L. Ilg, L.
    Bates Ames, S. M. Baker (Instytut Rozwoju Dziecka, Uniwersytet w Yale, USA) w
    wielu badaniach potwierdziła wpływ diety na kondycję psychiczną dzieci. Opisali
    w szeru kolejnych prac w systematyczny sposób całą listę zaburzeń,
    zakwalifikowanych jako o podłożu psychicznym lub emocjonalnym, które zniknęły
    lub przyjęły znacznie łagodniejszy charakter tylko i wyłącznie po zbilansowaniu
    diety. W Polsce wydano m.in. Rozwój psychiczny dziecka 0-10 lat. Tam można
    znaleźć część wyników tych badań i opisy poszczególnych przypadków. Stworzyli
    oni koncepcję "listy diagnostycznej", która z powodzeniem jest stosowana również
    i do osób dorosłych i która jest wyrazem całościowego i zintegrowanego podejścia
    do pacjenta.

    > Zamiast skłonić syna do wizyty u neurologa i psychiatry.

    Hola. chłopiec bierze leki, ale jego stan się nie poprawia. Chodzi na terapię,
    bierze leki od psychiatry. te rzeczy nie pomagają. Jak sądzę właśnie dlatego
    ojciec szuka innych rozwiązań.

    > jak ktoś ma takie zaburzenia to większa dawka sałaty mu nie
    > pomoże.

    Wspomniana przeze mnie grupa naukowców wykazała coś dokładnie przeciwnego, nie
    tylko w badaniach naukowych, ale również w wieloletniej praktyce pracy z chorymi
    dziećmi.

    > Chłopak nie wykazywał żadnych zaburzeń poza tym, że w
    > ramach popisywania się walił głową w ścianę, w drzwi itp (że niby
    > taki silny).

    To nie wynikało w takim razie z zaburzeń emocjonalnych, tylko z kompleksów i
    chęci skupienia na sobie uwagi, kosztem swojego zdrowia.
    każdy przypadek jest indywidualny. Ja po prostu zasugerowałam, ze kłopoty
    emocjonalne chłopca mogą brać się z jakiś złych doświadczeń, które do dziś
    wywołują silne emocje. A zrównoważenie diety może poprawić jego stan, a nie
    rozwiązać problem.
    Pozdrawiam,
  • twojabogini 06.08.09, 16:21
    leda16 napisała:

    >I nie wygląda mi na dojrzałość Twoje wyjaśnianie "mecha
    > nizmów" deficytem przytulania.

    Jak poczytasz ze zrozumieniem to doczytasz, ze okazanie ciepła jest potrzebne po
    traumie, a przyczyny wskazuję gdzie indziej.

    > Zwłaszcza, iż z literatury oraz z praktyki psychologicznej wynika >że: tną się
    osoby psychicznie niezrównoważone i osobowościowo
    >znacznie zaburzone, nie robią tego raz, nie mają na to wpływu >sytuacje rzadkie
    i wyjątkowe w ich życiu.

    Podasz źródła? Bo o niczym takim do tej pory nie czytałam.

    >gdy nieudolny wychowawczo tatunio od dawna rozczula się nad sobą, >zamiast
    przywołać syna do porządku, gdy była jeszcze na to pora.

    Nie wiem jaka masz traumę, ale twoje posty są pełne jadu. Z twoich ostatnich
    sukcesów: naskoczyłaś na matkę dziecka z zespołem Downa, że nie usunęła ciąży.
    Brawo.

    > 24 letni mężczyzna tulący się z tatusiem, niestety budzi pedalskie
    >skojarzenia społeczne.
    owszem u zaburzonych jednostek...

    Pomijam atak na moją osobę, bo jest zwyczajnie głupi. Ja mogę w rewanżu napisać,
    że po twoich postach znać że dawno nie zaznałaś seksu i stąd tyle jadu. bardzo
    rozmijam się z prawdą?

    > Dlatego może najpierw prawidłowo wychowaj parę dzieci do wieku >dorosłego, a
    potem zabierz się za udzielanie rad innym rodzicom.

    Jasne, szczególnie takich jak twoje, ze jak chore to maja obowiązek usunąć, dla
    dobra społeczeństwa. masz w sobie anormalna agresję w stosunku do osób
    upośledzonych lub zaburzonych i ich rodziców. to tez jest zaburzenie.

    >Prawidłowo, to - jak byś nie wiedziała - znaczy dobrze >zsocjalizowanych i
    emocjonalnie zrównoważonych.

    Jednym słowem, jeden syn ma cie w d..., drugi został gejem, więc na forum
    zajmujesz się dowalaniem tym, którzy mają twoim zdaniem większe problemy od ciebie?
    >
    > Nie rozróżniasz też dotyku od tulenia, które jakby
    > nie patrzyć, wśród metrykalnie dorosłych ludzi ma wyraźny >podtekst zmysłowy
    czyli seksualny.

    Przy takim poziomie koncentracji na watkach seksualnych kupiłabym sobie
    wibrator. Poważnie.

    >Jeśli jednak rodzice od urodzenia przez kolejne 10 lat nie >przekonali potomka
    o swojej miłości, to w wielu 24 lat na >przekonywanie go o tym tuleniem jest
    grubo za późno.

    Bzdura. Stosunki w rodzinie przy wspólpracy i dobrej woli jej członków zawsze da
    się w jakims stopniu poprawić.

    > Jeżeli 19-to letni MĘŻCZYZNA to w Twoim mniemaniu "dzieciak"

    Oczywiście, że tak. Zwłaszcza w naszym społeczeństwie. Poziom doswiadczenia
    zyciowego - niski, zdolność do samodzielnego utrzymania - zazwyczaj zerowa,
    zdolność do założenia i odpowiedzialności za rodzinę...Itd. Do tego dochodzi
    wciąż jeszcze rozwijający się system nerwowy i niestabilny poziom hormonów.

    >to pochodź sobie na rozprawy sądowe i posłuchaj wyroków karnych >wydawanych
    przez ludzi na prawdę dojrzałychh na te "dzieciaki"

    Bywam. No i? To, że zaczęto sadzić 15 latki jak dorosłych nie znaczy, że te
    dzieciaki nagle stały się dorosłe. Co do zaburzeń - zazwyczaj stanowią one
    okoliczność łagodzącą. Twój świetnie wychowany syn kogoś zaciukał, czy siedzi za
    handel trawą?

    > Nie jestem pogotowiem pomocowym i wyobraź sobie, że nie mam >takich ambicji.
    Po prostu zarabiam na życie.

    No to pochwal się w jakim to zawodzie pracują tak wykwalifikowane matki, o
    poziomie wrażliwości słonia skrzyżowanego z hipopotamem?

  • unoescomoes 08.08.09, 00:05
    Równie nietrafna charakterystyka jak określenie ciebie jako młodej
    osoby.
    > Współczuję twoim synom, skoro uważasz dotyk za dziwny i zaburzony
    kontakt z
    > własnymi dziećmi. I tego, że zawsze musi wyjść na twoje. Jak na
    moje oko, to
    > masz w sobie ogromne pokłady złości i frustracji. Może i lepiej, ze
    > rozładowujesz ją sobie tu na forum, niż na bliskich. Mnie nie
    rusza, syna
    > mogłoby dotknąć.

    Na pewno nie jest mloda, mlodzi sa madrzejsi.
    Ona jest niemloda, nieszczesliwa, nikt jej nie kocha, nie potrzebuje
    Ona potrzebuje pomocy.

    ..........

    Luna, dile que lo quiero.
  • twojabogini 31.07.09, 10:34
    > Nie wiem, czy pojmujesz własną śmieszność. To 24-letni mężczyzna, >który do
    przytulania, utulania i innego seksu ma stałą kobietę.

    Jasne, wiem, teraz każdy ojciec, który przytuli albo weźmie za rękę córkę, która
    rozpoczęła już miesiączkowanie, to pedofil. Jak dotknie dojrzałego syna to
    kryptogej. Matki jak dotykają starszych synów to leczą deficyty emocjonalne, a
    dziewczynkom robią krzywdę dostarczając im bodźców zmysłowych, które je
    przedwcześnie rozbudzają.

    A ja ci powiem, że jak 24 letni mężczyzna tnie się, co zazwyczaj robią raczej
    młodsi ludzie, to emocjonalnie jest dzieciakiem jeszcze. I jak po takim ataku
    usiądzie przy nim ojciec, albo matka, przytuli go, czy pogłaska po głowie, to
    nie zrobi nic złego. I nie widzę nic złego w tym, że czasem lubię się przytulić
    do mojej mamy.

    Dotyk jest jednym z najbardziej bezpośrednich komunikatów, zwłaszcza dotyk osoby
    bliskiej i przynosi ulgę. Jeśli kogoś pocieszam to go przytulam.
  • unoescomoes 08.08.09, 00:32
    twojabogini napisała:
    > Dotyk jest jednym z najbardziej bezpośrednich komunikatów,
    zwłaszcza dotyk osob
    > y
    > bliskiej i przynosi ulgę. Jeśli kogoś pocieszam to go przytulam.


    wlasnie tego brakuje ledzie
    nikt jej nie kocha, nie ma nikogo.
    i juz nikt jej pokocha.
    ona by chciala, ale jej nie chca.





  • unoescomoes 08.08.09, 00:20
    leda16 napisała:

    > Nie wiem, czy pojmujesz własną śmieszność. To 24-letni mężczyzna,
    który do przy
    > tulania, utulania i innego seksu ma stałą kobietę.


    Masz niesamowita paszcze
    i umorusany umysl.
  • funstein 30.07.09, 10:33
    samookaleczenie to zła nazwa tego zjawiska.
    To zjawisko polega na kaleczeniu dziecka przez
    matkę rękami dziecka.

    Kto wymwił w dzieciństwie, że jego wartośc to sukces
    w szkole czy pracy i wychował dzieciaka na robota
    do zaspokajania niskich instynktów samicy matki.

    Chciwość matek zabija dzieci. Facet zamiast rozwijać siebiem swoją osobowość i
    zainteresowania realizuje bezsensowny i pokoorwiony plan mamusi, która urodziła
    sobie chomika do tresowania.

    Odpieprz się od dziecka a przestanie się okaleczać, bo to jest jego droga od
    odreagowania Twojej głupoty i podłości.

    --
    "Nie trzepcie a nie będziecie roztrzepani" Benedykt XVI.
  • naqoyaqatsi 30.07.09, 11:32
    ja tak samo robie i tez nieumiem powiedziec czemu i jakos niechce tak robic. jak
    sie wku...e to wale lbem w sciane albo gryze rece
    w momencie jak to sie dzieje nie do konca czuje bol mam takie dziwne uczucie.tez
    mam 24 lata ale nie mieskam z matka od dawna.
    takie rady zeby sie wyprowadzil itd to chyba nie rozwiaze problemu.
    wlasciwe to nie mam pojecia czy da sie z tym cos zrobic.u mnie sie nie dalo.
  • poinsecja09 30.07.09, 18:28
    proponuje abys opisal ten problem na forum depresja, tam moga udzielic Ci
    dobrych wskazowek co robic, bo tutaj nic mądrego nie "uslyszysz".

    forum.gazeta.pl/forum/f,99,Depresja.html
  • martuska-5 07.08.09, 22:05
    To mi nie wygląda na depresję. Samookaleczenia i autoagresja to niepokojące objawy.

    Napisz z jakiego jesteś miasta, może będę w stanie polecić odpowiedniego
    specjalistę.
    --
    Marta
    www.psychologiakobiety.pl
  • martuska-5 08.08.09, 12:36
    P.S. Mimo, iż Leda_16 wypowiada się w dość specyficzny sposób, moim zdaniem daje
    najrozsądniejsze rady. Nie rozumiem dlaczego kilka osób odsyła Cię do wątku
    depresji. Objawy, które opisałeś z depresją nie mają nic wspólnego. Dziwię się
    też, dlaczego Twój syn od dwóch lata chodzi do terapeuty, który do tej pory nie
    potrafił nawet postawić diagnozy.
    --
    Marta
    www.psychologiakobiety.pl
  • leda16 08.08.09, 22:22
    martuska-5 napisała:
    Nie rozumiem dlaczego kilka osób odsyła Cię do wątku
    > depresji. Objawy, które opisałeś z depresją nie mają nic wspólnego



    No bo domorośli psychologowie w tym młode psychopaciczki wiedzą lepiej :). Zresztą niesamowity tatunio napisał : "Psychiatra przepisał leki antydepresyjne, ale to nie wyeliminowało takich
    zachowań." Zakładam z dużym procentem pewności, iż psychiatrzy nie są debilami, nie zaordynują facetowi z gwałtownymi atakami samoagresji leków antydepresyjnych. Kto tu jest debilem chcącym skompromitować psychiatrów - aż strach pomyśleć...
    --
    Bóg zadba o moje miejsce na parkingu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.