Dodaj do ulubionych

Poradnik dla nowych-JAK WYCHOWAC KULTURALNEGO SSAK

12.04.11, 18:07
Kiedys wcale sobie nei wyobrazalam karmienia TAK DUZEGO DZIECKA. Jak wcale sporo mam DKP wydawalo mi sei ze dziecko to sie karmi MAX 6mcywink
Znane (zwykle z drugiej albo i trzeciej reki!) historie o dzieciakach wyciagajacych mamie bluzki, ciagnacych za dekolt, wymuszajacych 'cycka' w najmniej odpowiednich miejscach ku przerazeniu i konsternacji mamy, i w ogole, zniewolonych mam starszakow nie bardzo mi sie usmiechalysmile

jak juz jednak calkiem normalnei i bez wysilku dobilam do karmienia roczniaka ( a wydawalo sie to wtedy juz zupelnei naturalne, i nic dziwnego nei bylo w karmieniu chodzacego dziecka, dziecka z zebami, czy dziecka ktore potrafilo inaczej niz placzem skomunikowac chec napicia sie mleka) zaczelam bywac na forum, marzylo mi sie przeczytac co zrobic by karmic, ale nie doswiadczac neidogodnosci wymienionych powyzej.
Tak konkretnie , osobno, nie wpadlam na watek o tym, ale z zaslyszanych rad, czy wlasnych pomyslow moge powiedziec ze sie udalo
wychowalam Kulturalnego Ssakasmile Ktorego Kazdemu zyczesmile

generalnie to rezultat dobrych kilku miesiecy jak nie pol roku dzialan: zaczetych mysle ze po roczku glownie.
wiekszosc oczywiscie zajelo pare miesiecy nim zaczelo przynosic rezultaty.

po pierwsze przyjecie zasady "nie oferuj - nei odmawiaj" . Zajete zabawa=nienudzace sie dziecko, najedzone , wcale nei musi prosic o piers. Nie oferuj piersi, ale tez nie odmawiaj gdy o nia poprosi.
Nie reglamentuj - bo jak z towarem ktorego wydaje sie ze brakuje - wtedy czesto klient szaleje, i domaga sie wiecej niz potrzebujesmile

Proponowanie alternatywnej przekaskio/picia gdy poprosil o mleko. Pytalam chcesz pic, tak? o ile nie bylo gwaltowenego sprzeciwu, to dawalam pic a potem piers. Coraz czesciej, z tygodnai na tydzien zadowalal sie tylko piciem.

Nagminne uzywanie slowa 'ZARAZ' jak poprosil o mleko w dzien . Zaraz mama da . i tak, zaraz dawalam, wywiazujac sie z obietnicy, bo nie chodzi oto by myslal ze slowo ' zaraz' znaczy nigdy, tylko zaraz znaczy 'nie w tej chwili'. ale to metoda na to by karmic w momencie dogodnym dla siebie. A nie WTEDY TERAZ NATYCHMIAST z wrzaskiem.

Nieuspokajanie bezposrednio piersia (zaczelam zanim skonzyl roczek, wlasciwie wtedy gdy zaczal byc zainteresowany tym co sie dzieje wokol, zmiana otoczenia, pokazaniem tego co za oknem etc) (chyba ze jakas bolesna wizyta u lekarza, szczepienie czy cos rzeczywiscie neicodziennego) (zaliczam do tego z dwa razy podczas awantury w sklepie, dla wlasnej wygodywink
Jak synek placze najpierw go uspakajam, zabawiam/odwracam uwage, nie proponujac piersi (no ale poniewaz juz tak dlugo nie robie to nawet franek nei spodziewa sie, nie ma mowy o zadnym rozrywaniu bluzki, ciagnieciu etc).
Podobnie- jak placze nie podaje piersi (no w sensie jak placze z nudow, ze zlosci 'bezsensownej' -jak w nocy komunikuje placzem ze chce mleko zanim dojde z drugiego pokoju to ok!) . Prosze by przestal plakac (i tak, to juz tez od odkac skonczyl roczek zaczelismy, pare dlugich mcy nim zaczelo przynosic efekty)

Odkad skonczyl roczek - karmienie poza domem ograniczone do totalnego minimum (albo grup karmienia piersia ktore wspieramsmile zawsze poza domem mam selekcje owocow, przekasek, ktore proponowalam ZANIM zrobil sie glodny i poprosil o piers. Bo jak poprosi o piers to juz po ptokachwink Po kilku miesiacach , oczywiscie, nei od razu, przynosi efekty.

Od OK 6mca uczylam go znaku z migusiow 'mleko' - zaczal uzywac jak mial roczek i odtad pelna kulturawink
Ten akurat polega na otwarciu i zacisnieciu piastki, co potrafi wiele maluchow , dosc szybko. Zanim zaczna mowic (zreszta po prpostu chcialam bysmy mieli jakis cichy znak, a nie wolanie na caly sklep 'MAMA CYYYYCAAA!' smile
http://www.babysignlanguage.com/wp-content/uploads/signs/milk.jpg
Polecam,choc mozna wypracowac sobie oczywiscie wlasny znak.


suma sumarum, w obecnej chwili karmienie jest mi lekkiim (mimo pobudek nocnych, ale trwaja zwykle krociutko , pije i odwraca sie na drugi bok, chyba ze zabkuje) , jest przede wszystkim o podlozu zywieniowym (co nei znaczy ze w trudnych, krytycznych sytuacjiach (czy chocby, w nocy) nie ulatwia mi zyciasmile
i wszystkim bym polecala.



Mamy zadomowione na DKP, wpisujcie swoje konkretne rady, co wam pomaga, umila karmienie starszakow.
A moze jak sie ladnie watek rozrosnie mozna by go podkleic u gory (chyba ze jzu cos w ten desen tam jest, to sorry za dublowaniewink
Edytor zaawansowany
  • mrs.t 12.04.11, 18:08
    Aha, post popelniony glownie z mysla o tych ktorzy sa na poczatku drogi DKP
    bo latwiej 'dobre zasady' wprowadzac od poczatku
    niz potem oduczac niedogodnych przyzwyczajen
    czy wkurzac sie rozciaganiem dekoltu
  • alpha.sierra 12.04.11, 20:14
    mrs.t, w jaki sposób uczyłaś małego migania? Tzn pokazywałaś ten znak przy jedzeniu, czy jak? smile Pytam, bo chciałabym nauczyć Zośkę, bo też mi się w przyszłości nie uśmiecha MAMO CYYYYCAAA na pół sklepu ;P.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73io4pbnjknmml.png
  • mrs.t 12.04.11, 20:27

    > mrs.t, w jaki sposób uczyłaś małego migania? Tzn pokazywałaś ten znak przy jedz
    > eniu, czy jak? smile Pytam, bo chciałabym nauczyć Zośkę, bo też mi się w przyszłoś
    > ci nie uśmiecha MAMO CYYYYCAAA na pół sklepu ;P.

    dokladnie, jak bralam go karmic, to mowilam Chodz dam mleko i piesc zaciskalam/otwieralam
    A potem mielismy pare mcy przerwy i on nagle sam zamigalwink ze chce mleko, bo mu probowalam co innego wetknacwink
  • ciociacesia 12.04.11, 21:52
    zawsze mleko, mleczko. nina domaga sie piersi slowami 'mniam mniam' albo po prostu pokazju na moje piersi
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.'
  • dzikiedzieci 12.04.11, 22:27
    bardzo fajne

    tylko to proszenie, żeby przestał płakać budzi moją wątpliwość

    --
    www.dzikiedzieci.pl
  • alpha.sierra 13.04.11, 11:34
    Dzięki! Będziemy próbować smile.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/tb73io4pbnjknmml.png
  • justkawb 12.04.11, 22:29
    smile
    Jedyne tylko, co trzeba miec na uwadze, to to, ze zasady, ktore stosujesz, zaliczane sa do sposobow na lagodne odstawienie dziecka od piersi (zasada "nie oferuj, nie odmawiaj", proponowanie alternatyw, odwracanie uwagi). Oczywiscie u jednych dzieci moze to trwac wieki, ale u innych moze to byc bezbolesna recepta na zakonczenie kp.
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • mrs.t 13.04.11, 10:24
    >tylko proszenie, żeby przestał płakać budzi moją wątpliwość

    dzikie, moj synek jets bardzo pokojowy; zreszta jak cala moja wrodzina,
    nie ograniczam mu 'placzu' w niezdrowy sposob, ale tlumacze ze mozna innymi sposobami osiagnac to co sie chce; gdy sie bawi , gdy cos potrzebuje. Tlumacze mu ze gdy placze i sie denerwuje trudniej mi go zrozumiec (bo tak jest);
    On tez ma wieksza satysfakcje gdy udaje mu sie rozwiazac problem, a nie plakac zalamany


    > Jedyne tylko, co trzeba miec na uwadze, to to, ze zasady, ktore stosujesz, zali
    > czane sa do sposobow na lagodne odstawienie dziecka od piersi (zasada "nie ofer
    > uj, nie odmawiaj", proponowanie alternatyw, odwracanie uwagi). Oczywiscie u jed
    > nych dzieci moze to trwac wieki, ale u innych moze to byc bezbolesna recepta na
    > zakonczenie kp.
    hm,
    no ale czy nie o to chodzi? w sumie? Jako efektkoncowy?
    U nas kluczem do nieodstawiania jest chyba intensywnosc karmien nocnych,


    ale zgadzam sie, i oczywiscie to przeciez garsc subiektywnych rad; do ktorych kazdy moze dorzucic swoje.
    a kazdy wybrac to co uwaza za stosowne

    --
    ej zeby nie bylo,

    --
    Ściągawka karmiącej mamy , piersi pełne mlekaEDUKACJA!‼Lancs.
  • justkawb 13.04.11, 15:05
    > hm,
    > no ale czy nie o to chodzi? w sumie? Jako efektkoncowy?
    > U nas kluczem do nieodstawiania jest chyba intensywnosc karmien nocnych,
    >

    To zalezy od sytuacji. Od tego czy chcesz, zeby odstawienie od kp bylo pprowadzone przez dziecko, czy inicjowane przez matke. Np. w "Womanly Art of Breastfeeding", w rozdziale poswieconym wiekowi 9-18 miesiecy, autorki bardzo wyraznie pisza, ze zasada "nie oferuj, nie odmawiaj" jest lagodna metoda odstawiania. I proponuja, by wlasnie wprost przeciwnie proponowac piers nawet jak maluch jest czyms innym zajety. U nas w praktyce wyglada to tak, ze corka bawi sie, ja mowie "a co mama ma?" (tak sie jakos zlozylo, ze ten zwrot corka kojarzy z kp wink), a ona czasem sobie przypomni, a czasem wyraznie nie jest zainteresowana.

    Rzadko pewnie sie zdarza 100% baby led weaning przy kp, czyli czekanie az maluch sam sie odstawi, bez zadnych zachet ze strony matki, najczesciej do jakiegos stopnia odstawianie jest tzw mother-led weaning. Wtedy wlasnie sie stosuje opisane przez Ciebie zasady.
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • fiamma75 12.04.11, 22:56
    takie zasady to ja córce wprowadzałam dopiero jak miała 2,5 roku i ograniczałam kp z powodu ciąży (poza niekarmieniem w miejscach publicznych - to jak miała nieco ponad 1,5 roku). Jakoś nie rozrywała mi bluzek - od początku starałam się jej tłumaczyć, że nie wolno. synkowi podobnie
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • kropkaa 13.04.11, 01:39
    - Nie rozbieramy mamy - przytrzymując na chwilkę bluzkę, sama ją po chwili podnosiłam;
    - Miganie - nie wiem, co to są migusie - my migaliśmy/migamy językiem polskim głuchoniemych - palec wskazujący się przykłada do ust. Młodsza tak interpretuje to miganie, że swój paluszek wkłada do mojej buziwink;
    - Im dziecko starsze, tym rzadziej karmienie publiczne. O ile maluch przy piersi jest słodki, obcy trzylatek przy obcej piersi dla mnie już nie bardzo.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • ola4-0 13.04.11, 12:25
    Ja w sumie na tzw "czuja" wprowadzałam polwoli podobne zasady jak twoje mrs.t
    -nie karmię (raczej) poza domem, proponuję inne przekąski, napoje
    -"zaraz" używam nagminnie jak tylko zaczyna się dopominać mleka z nudów, do spania itp oczywiście w dzień, czasami również w nocy jak wiem, że nie o jedzenie chodziwink
    -nie ma szrpania za bluzkę, wkładania rąk za dekolt
    -na mleko mówi daj mniam, nigdy cyca
    -staram się by nie zrobiała się potwornie głodna i daję coś do jedzenia zanim zawoła mniam bo jak już zawoła to trudno ją zaspokoić czymś innymuncertain
    oczywiście wyłączam z tego sytuacje kryzysowe, choroby, ząbkowanie, jakieś tam inne kwiatki tego typu. Dużą pomocą w uregulowaniu dziennego ssania okazała się konieczność 2 tygodniowego powrotu mamy do pracy w okolicach Bożego Narodzenia(mała miła 15miesięcy)
    Jak mnie nie było w domu 8.30-16.30 bezboleśnie jadła wszystko innesmile i postarałam się by tak już zostałowink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/0158io4pg4eh4yxs.png
  • rudeprawo 13.04.11, 15:00
    super wątek smile dziękismile ja właśnie wprowadzam miganie na mleko, Robert miga już "jeść" na tzw. jedzenie stałe
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/atdc73sb98za7x8d.png
  • diuszesa 13.04.11, 16:09
    Mrs.t - dzięki za podzielenie się doświadczeniem. Myślę, że powoli już zacznę uczyć migania mojego 14-miesięczniaka, coby mnie za bluzkę zbyt intensywnie nie zaczął ciagać.

    W kwestii wychowywania kulturalnego ssaka:
    To, co napisałaś, jak zauważyła już któraś z forumek, jest wg mnie sposobem na stopniowe, bezbolesne odstawianie. "Nie odmawiaj, nie oferuj", zabawianie zamiast piersi, odwracanie uwagi od piersi, to są w gruncie rzeczy małe kroczki do zaprzestania ssania; to jest pomaganie przy samoodstawieniu. Jedynie miganie jest dla mnie sposobem na kulturalnego ssaka. inne wymienione przez Ciebie służą nie tyle "kulturze jedzenia", co stopniowemu zaprzestania jedzenia. I nie ma w tym oczywiście nic złego - metody są bezbolesne, bez krzywdy dla dziecka.

    Tak jak napisałaś - każdy wybierze to, co mu pasuje. I ja się właśnie zastanawiam - czy ten model postępowania ze ssakiem jest mi na tym etapie (14 mscy) potrzebny. Zabawianie zamiast ssania, odwracanie uwagi - po co ja mam to właściwie robić? Nie widzę takiej potrzeby u nas. Może mi, dziewczyny, napiszecie, co was skłania do podjęcia tego typu postępowania? Czy chodzi o Wasze zmęczenie, czy o reakcje otoczenia, a może o to, że dziecko już "mogłoby się obyć"? No bo ja rozumiem, że mamie nie chce się wyciągać piersi, że jest zmęczona tym wszystkim itp.,itd. - wtedy tak, ale przy założeniu, że karmienie nie męczy? Jakie są powody?

    Czy ja dziwna jestem, że bliższy mi jest model postępowania niczym "karmiąca mama z Mongolii" - jak płacze, marudzi, nudzi się, to do piersi? Pierś najlepsza na wszystko, i już nie muszę się wysilać przy innych metodach? Obrałam taki model karmienia mojego dziecka: kiedy tylko jestem w domu (pracuję, nie ma mnie 8h), karmię na każde żądanie. Każde - to znaczy, że jak chce co 5 minut po parę łyków, to daję co 5 minut. Jak akurat jest to fizycznie niemożliwe, to rozmawiam z moim dzieckiem, a jak już skończę coś robić, to mu daję pierś. (ale wtedy juz nie zawsze chce wink I nie widzę w tym nic złego. Nie potrzebuję go zabawiać ani nosić, wolę podać pierś. Jak mu się nudzi i marudzi, to też daję. Wychodzę z założenia, że jak woła, to potrzebuje - widocznie chce mieć poczucie, że do matki zawsze można przyjść. Jak rano budzi się pierwszy, ja śpię, a on baraszkuje po pokoju, to co 10 minut przychodzi na ssanie - też mogłabym odwrócić jego uwagę, tylko po co? Zamiast namawiac go do zabawy, wolę podac pierś. Czasem jak wiem, że nie ssał parę godzin, to proponuję sama z siebie - ale nie zawsze wtedy chce. Więc wiem, że skoro juz prosi, to wie, co robi wink

    Na obecnym etapie, kiedy nie jestem jeszcze zmęczona karmieniem (ani dziennym, ani nocnym), mogę powiedzieć, że model odwracania uwagi od piersi jest mi obcy. Dobrze się czuję, gdy karmię mojego syna na żądanie; gdy wiem, że jestem zawsze dla niego dostępna i gdy on wie, że zawsze może na mnie w tej kwestii liczyć. W ten sposób chcę mu pomagać dorastać do rozstania z piersią - żeby miał mnie tyle, ile chce, a potem całkowicie sam zrezygnował z tego. Czuję wspaniałą łączność z naturą wtedy, gdy karmię swoje dziecko na tyle, ile ono potrzebuje - czuję, że oto jestem na właściwym miejscu. Nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć. I na razie nie chcę, i nie muszę, tego zmieniać. a przynajmniej nie teraz, gdy karmię dopiero 14 miesięcy.

    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • justkawb 13.04.11, 16:34
    Diuszesa, mam podobnie jak Ty wink chyba chwilowo zbyt leniwa jestem, aby myslec o innych sposobach radzenia sobie z moja prawie 15-miesieczniaczka wink Jak placze - piers, jak sie nudzi - piers, jak jest zmeczona - piers, jak jest spiaca - piers. I z reguly dziala bez zarzutu. A jak corka nie chce piersi, to nie wezmie.

    A co do wychowania ssaka:
    - nie uzywam okreslen, ktore mi sie nie podobaja. Juz wyzej pisalam, ze corka reaguje na niewinne "a co mama ma", na co odpowiada wdziecznym "a" wink
    - nie pozwalam na smyranie mnie po drugiej brodawce lub wkladania lapki za dekolt
    - niechetna jestem wszelkim wygibasom przy piersi, piers ssiemy na siedzaco lub lezaco, oduczam tez wierzgania nogami.
    Nie zawsze sie udaje, raz jest lepiej a raz gorzej wink
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • mrs.t 13.04.11, 17:05
    ja nie am tak ze bronie sie przed podaniem piersi synkowi w domu. Ale unikam karmienia poza domem. Te zasady dla mnie to zapewninie dlugiego karmienia synkowi,jak pisze,do usypiania, w nocy,czy w dzien ale w domu, bez stresu,tak,mojego ze jak sie rozplacze,zasmuci,zglodnieje poza domem,to nie bedzie chcial widziec,skorzystac z alternatyw, bo przyzwyczajony do piersi na kazde zadanie. dla mnie stad sie rodzi ciagniecie za bluzke, wrzaski o piers i frustracja mamy.
    22miesieczniak jest na tyle duzy by pocieszyc go w inn soosob, by poza domem zjesc jablko czy napic sie wody, to nie niemowle ktore bez persi ani rusz.
    Ale zeby nie musiec poza domem wystaiac piersi,gdy dla mamy to w danej chwili trudne,czy niewyobrazalne, dziecko musi znac alernatywy,samo to nagle nie przyjdzie,ze cycoholik grzecznie w sklpie zniesie odmowe piersi.
    To jest kwestia wyrobiena nawykow.i jw,oczywscie jet 'powolnym' odstawianiem, ale mysle ze jak ten sposob bedziemy sie jeszcze rok czy dwa odstawiac, wszyscy beda zadowoleni,ja nie bede zmeczona byciem cyckiem na zawolnie,w towarzstwie,a synek sporo mleka jeszcze napije. Bo uwazam go za cycoholika,ale kulturalnego.


    A co do idstawiani, nie z takich powodow dzeci zaprzestaja ssac, z tego co widze to do zaprzestania ssnia to jeszcze dluga droga

    Mam nadzieje jakos naswietlam bardziej o co mi chodzi,
    Justka,wiesz,kazde dzieko jet inne,inny poziom cycoholizmu,na innym poziomie rozszerzania diety(franek sam zadecydowal do kiedy mleko bylo podstawa jego zywienia,a bylo do conajmniej 14mc,/16mca ,potem sam z siebie zaczal jesc chetnie inne posilki )
    po drugie,podziwiam jesli mialoby ci nie przeszkadzac kamienie 20mieseczniaka 'na zadanie' jak niemowlaka.

  • justkawb 13.04.11, 18:01
    Mrs.t, ja sie z Toba zgadzam, ze kazde dziecko jest inne, ba sama o tym powyzej pisalam. Co wiecej, kazda relacja matki z dzieckiem jest inna i rozne rozwiazania sprawdzaja sie u roznych osob. I nie ma tak, ze jedno rozwiazanie jest lepsze od drugiego.

    Co do odstawiania, dzieci przestaja ssac, bo wyrastaja z potrzeby ssania. Tylko, ze to wyrastanie moze byc celowo lub niecelowo wspomagane przez matke. I wiekszosc tych metod, o ktorych wspomnialas, jest przez fachowcow opisywana jako metody odstawiania od piersi.

    Co bedzie u nas za 5-7 miesiecy? Nie wiem. Mozliwe, ze bede miala dosyc i bede ograniczac karmienie corki. Mozliwe tez, ze nadal obecny uklad bedzie nam pasowal. Ty piszesz o 22-miesieczniaku, ja o 15-miesieczniaczce, forum moze czytac tez zainteresowana matka 6-miesieczniaka. Mnie chodzi wylacznie o nazewnictwo, bo czytajac Twoj pierwszy post, mozna miec wrazenie, ze bez ograniczania nie ma mowy o kulturalnym ssaniu. A ja sie z tym nie zgadzam. Mam w domu bardzo kulturalnego ssaka, ktory nadal ssie w duzej mierze na zadanie. A moge sobie wyobrazic sytuacje, kiedy niepewna siebie i swojego postepowania mama 8 miesiecznego niemowlaka zacznie czytac watek o kulturalnym ssaniu i wpadnie na pomysl, by nie oferowac piersi niemowleciu, ktore akurat przechodzi stajk karmieniowy wink

    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • mrs.t 13.04.11, 19:21

    > ez zainteresowana matka 6-miesieczniaka. Mnie chodzi wylacznie o nazewnictwo, b
    > o czytajac Twoj pierwszy post, mozna miec wrazenie, ze bez ograniczania nie ma

    chyba poprosze fizule o usuniecie watku, bo mialo byc OK a wyszlo jak zwyklewink
  • justkawb 13.04.11, 19:58
    Ej, no co Ty? wink Watek ogolnie fajny! smile
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • ciociacesia 13.04.11, 22:14
    wątek jest wartosciowy badzo bo pokazuje, ze karmiac długo nie trzeba wcale byc 'niewolnikiem' dziecka rozbieranym i terroryzowanym przy kazdej okazji smile
    a ja ze swej strony napisze ze mozna karmic 2,5 latke na rzadanie i nie miec z tym problemu ani nie rozpatrywac w kategoriach bohaterstwa czy poswiecenia.
    dzis tylko mialm akcje na zebraniu w sprawie przedszkola, ze mi sie dziecko po sroku zebrania dobralo do biustu, ale ogolnie popisywala sie i chyba myslala ze to zebranie to na jej zesc smile
    --
    z pustego gadania zostaje tylko pustka w środku
  • ciociacesia 13.04.11, 18:39
    > po drugie,podziwiam jesli mialoby ci nie przeszkadzac kamienie 20mieseczniaka
    > 'na zadanie' jak niemowlaka.
    ale co tu do podziwiania. no nie przeszkadza mi i juz
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • mrs.t 13.04.11, 22:28
    > po drugie,podziwiam jesli mialoby ci nie przeszkadzac kamienie 20mieseczniaka
    > 'na zadanie' jak niemowlaka.


    jeszcze uscisle, na zadanie, jak nemowlaka, to dla mnie bylo czesto 4h wieczorem (ba, tu wciaz mamy na zadanie, moze nie 4h, ale godzine to spoko)
    i karmienie wszedzie, bez wyjatku, bez problemu, bez ociagania - bo nie bylo alternatyw, bo mleko i piers to dla niemowlecia wszystko co zna, i czego potrzebuje.

    jak powiedzialam , dla synka peirs dlugo byla podstawa zywienia, i wtedy mu jej nei ograniczalam, ale upieram sie, ze kilkunastomiesieczniaka (i tu raczej 18sto niz 14sto) nie trzeba traktowac jak neimowlaka, po to sie powoli rozszerza diete, po to sie mu pokazuje swiat, ciekawostki, bo tego tez potrzebuje do rozwoju. A nie piers i piers jak noworodkowi.


    Postaram sie o ile czarna dziura w mozgu pozwoli, cos pod tym katem, sklecic na strone, chetnei korzystajac z cennych wskazowk ktore sie tu pojawily, i nie tyle modyfikujac metody ktorymi sie dziele (bo jw, one sa do wyboru do koloru, zastosowania lub nie, u starszego czy mlodszego dziecka) - ale moze dokladniejsze wytlumaczenie, jak zasugerowano, po co jak dlaczego i ze to delikatne metody na odstawianie.
    napisalam o nich, jak wyjasnilam, bo to bylo cos czego szukalam na forum gdy dolaczylam tutaj (a pewnie z rok mi tu stuknal, bo zaczelam bywac zanim synek mial rok)


    i ponawiam, chcialabym by dopisaly sie do watku dziewczyny ktorych karmienei nie meczy,m i by podzielily sie tym CZEMU Ich karmeinie nie meczy.
    ZBYT CZESTO spotyka sie 'zniewolone' mamy ktore czuja ze 'MUSZA ODSTAWIC Bo juz nie wyrabiaja' - ja wierze w prewencje (wiec wprowadzanie pewnych zasad zanim jest na nie za pozno) , i rownowage, owszem (bo nei chcialabym by dziecko odstawilo mi sie przedwczesnie -swoja droga, co to znaczy przedwczesnie, i nie, nie mowie kryzycie 9mca,czy nawet roczniaku; raczej o odstawieniach od 18mca, kolo 2 latek-2,5))

  • diuszesa 13.04.11, 23:49
    mrs.t napisał:

    > i ponawiam, chcialabym by dopisaly sie do watku dziewczyny ktorych karmienei ni
    > e meczy,m i by podzielily sie tym CZEMU Ich karmeinie nie meczy.

    To może ja napiszę, czemu mnie karmienie nie męczy.
    1. Pracuję - nie ma mnie w domu 8-9 h. Przez ten czas nie karmię, więc nie wychodzi nam dużo karmień dziennie. Rano 1 porządne karmienie po obudzeniu, potem przez ok. 1 h karmienie na żądanie co 10 min. (syn rano bawi się sam, ja drzemię, co ok. 10 min. przychodzi po kilka łyków i parę przytulasków, po czym znów idzie do zabawek), przed wyjściem do niedawna karmiłam, ale od ok. miesiąca syn sam zrezygnował z tego karmienia - jeszcze czasem proponuję, ale uśmiecha się i odchodzi. Po przyjściu z pracy jedno długie karmienie, potem przed spaniem różnie, czasem tylko jedno, czasem kilkanaście. Potem karmienie do spania. W nocy od 1 do 3. Więc nie uważam, że to jest dużo karmień, bo mam 9h przerwy w ciągu dnia. Możliwe, że gdybym nie pracowała i była z dzieckiem w domu, to większa ilość karmień zaczęłaby mnie na dłuższą metę męczyć.
    2. Śpię z dzieckiem, więc na pewno jestem mniej zmęczona, niż jakbym miała wstawać 2-3 razy do dziecka. Spanie z dzieckiem pozwala mi na pełniejszy odpoczynek. Mój organizm przyzwyczaił się do tego rytmu.
    3. Nie traktuję karmienia jako czynności powodującej uwiązanie, wynikającej z obowiązku. To nie jest powinność do spełnienia, tylko po prostu część mojego dnia. Nawet jak mam coś zrobić w domu, to staram się to robić w międzyczasie przystawiając dziecko - tego można się nauczyć. Co mi pomaga w takim myśleniu? Uwaga - nie śmiejcie się wink Myślę wtedy, jak postępowałaby matka prymitywna, nie zniewolona przez cywilizację i narzucone z nią obowiązki, normy i obyczaje. Taka matka, której działanie w stosunku do dziecka podyktowane jest kontinuum, a nie tym, co napisano w kolorowych poradnikach. Matka, która karmi instynktownie, a nie zgodnie z zegarkiem; która nie martwi się o laktacyjne problemy, tylko po prostu, najzwyczajniej w świecie daje mleko swojemu dziecku. Chcę działać w zgodzie z naturą - dziecko chce i potrzebuje - to karmię, od tego jestem matką. (oczywiście nie tylko od tego wink Moje młode potrzebuje pokarmu - proszę bardzo, nie będę zabraniać wink
    4. Wszystko ma swój czas. Ufam, że natura urządziła wszystko dobrze - jest czas na intensywne ssanie, jest czas na wyrastanie z piersi. Wierzę, że mój organizm, jeśli będzie już zmęczony, da mi sygnały do tego, żeby kończyć już karmienie. Może będę zmęczona i oslabiona? Może poczuję atawistyczną potrzebę odgonienia swojego dziecka od piersi? Wtedy będę stopniowo ograniczać karmienie. Ale póki tego nie czuję, nie zamierzam robić niczego "na zapas", żeby się dziecko nauczyło, żeby mu stworzyć możliwości inne niż odreagowywanie przy piersi. Ja naprawdę wierzę w mądrość natury - dziecko się nauczy, dojrzeje; już widzę to po tym, że zrezygnowało póki co z jednego karmienia - a przecież go nie uczyłam, nie odmawiałam piersi. Dziecko jest mądre - wie, że gdy jest matka, to może sobie na więcej pozwolić, bo wtedy dostanie pierś. Z kim innym zachowuje się inaczej. Więc nie widzę póki co potrzeby uczenia "na zapas, na przyszłość' innego reagowania.
    5. Karmię dopiero 14 miesięcy, od 6 miesięcy z mniejszą intensywnością, bo wróciłam do pracy. Nie wiem, co będzie za rok, dwa.


    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • mrs.t 14.04.11, 00:09
    a widzisz, to ciekawe
    bo w sumie efekt koncowy taki sam - nie karmimy w dzien (ja moze od 4mcy, franek ma 24 teraz)
    tylko zupelnie inne drogi by to osiagnac

    ja jestem w domu
    ty masz to o czym pisalam - alterantywne metody usypiania, zaspakajania glodu, pocieszania automatycznie w pakiecie 'praca/pracuje';

    > 1. Pracuję - nie ma mnie w domu 8-9 h. Przez ten czas nie karmię, więc nie wych



    cos na pewno wspolnie sie na strone z tej dyskusji zrodzi,
    pewnie bedzie ciezko zadowolic wszystkich zauwazyc wszystkie niuanse, ale warto rzeczywiscie probowac przedstawic to tak by nikogo nie skrzywdzic
    --
    http://img156.imageshack.us/img156/5836/aplogol.jpg
  • ciociacesia 14.04.11, 09:50
    > to niz 14sto) nie trzeba traktowac jak neimowlaka, po to sie powoli rozszerza d
    > iete, po to sie mu pokazuje swiat, ciekawostki, bo tego tez potrzebuje do rozwo
    > ju. A nie piers i piers jak noworodkowi.

    i ja sie zgadzam w 100% ze absolutnie nie trzeba. ale dalsza wypowiedz sugeruje ze raczejk 'nie mozna' smile
    --
    'Im mniej rozmiarów, tym bardziej elitarny sklep. Worów nie sprowadzamy, mutantów nie popieramy.'
  • ciociacesia 14.04.11, 10:04
    w pierwszej chwili nie wiem co powiedziec. dopiero odpowiedz diuszesy zwraca mi uwage na pewne fakty
    tez pracuje - ale tylko 2-3 dni w tygodniu poza domem. nie ma mnie wtedy 12-13 godzin
    tez spie z dzieckiem i podkarmiam w nocy - raz do usniecia, jak ie kłade kilka godzin pozniej, i nad ranem.

    ale mysle ze u mnie jednak wazniejszy jest brak zahamowań i podejscie do karmienia. i zasada 'przyjdzie kłopot, przyjdzie rada'. w samym karmieniu nie ma nic co mogloby mnie meczyc. w tych momentach raczej własnie odpoczywam. bo dziecko nic ode mnie nie chce, bo nikt nic ode mnie niechce, mleko płynie samo, moZna wyłaczyc mózg i podziwiac widok smile

    nie ukrywam ze wsparcie partnera ktory traktuje karmienie taakiego duzego dziecka jako cos absolutnie oczywistego duzo mi daje, upewniajac w moim podejsciu.

    nie wiem moze znaczenie ma tez fakt ze Nina jest pozbawiona taty i nielimitowanie karmienia to z mojej strony jakas tam próba rekompensaty.

    --
    'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
  • ciociacesia 13.04.11, 18:27
    smile slicznie to napisałas smile am tak samo
    --
    zakładanie wątków tego typu to jak próba przekonania geja że seks z kobietą jest fantastyczny
  • diuszesa 13.04.11, 23:52
    Dziękuję smile
    A już myslałam, że to ja jedna taka dziwna, nieograniczająca dziecka wink
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • szczur.w.sosie 14.04.11, 09:02
    Ja wprowadzam zasady. I mnie męczy karmienie, odkąd karmi dwoje. Żal mi odstawić starszego, ale ograniczania i pewne zasady być muszą.

    --
    'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me sing/Peerie mootie lammie'
  • ciociacesia 14.04.11, 09:43
    ja akurat mam ten luksus ze nina jest sama na włosciach i moze byc traktowana w temacie piersi jak noworodek mimo skonczonych (dosc dawno) 2 lat smile
    --
    'Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele' by mama eps
  • jul-kaa 15.04.11, 00:28
    Dopisuję się pod postem diuszesy, bo oddaje on dokładnie to, co sama chciałam wyrazić.
    Moje dziecko tydzień temu skończyło rok, ja od miesiąca pracuję, synek jest w domu z tatą. Bardzo lubię karmić, karmię kiedy tylko mogę i kiedy synek chce. Karmienie od początku było w sumie bezproblemowe, jedyną niedogodnością była ogromna ilość łatwo wypływającego pokarmu, ale to naprawdę drobiazg. Na razie karmię wszędzie, gdzie jest taka potrzeba i jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się nieprzychylne komentarze ani spojrzenia. Moje dziecko nie jest małe, samo już chodzi, ma sporo zębów, więc być może dla niektórych moje karmienie mogłoby być problematyczne. Dla mnie nie jest. Podaję pierś zawsze, kiedy syn ma ochotę, nie kryję się specjalnie, choć staram się też nie epatować nagą piersią (która jest bardzo, bardzo duża, więc nie jest łatwo ją ukryć wink). Karmię tak, jak diuszesa - na nudę, na złość, dla zaspokojenia głodu, ukojenia lęku, bólu.
    Mam ogromne wsparcie w mężu, który czasem sam proponuje bym podała dziecku pierś, czasem przyprowadza je do mnie do pracy. Śpimy razem z dzieckiem i w nocy też dużo karmię.
    Na razie mój syn jest bardzo kulturalnym ssakiem, ale może jest jeszcze za mały, by o tym mówić.

    Tym postem witam się na forum, bo choć wcześniej już coś pisałam, to dopiero teraz jestem mamą karmiącą piersią powyżej roku smile
  • asjula1 01.02.12, 11:52
    > Czy ja dziwna jestem, że bliższy mi jest model postępowania niczym "karmiąca ma
    > ma z Mongolii"

    Tez jakoś tak mniej więcej działałam, nie bez wątpliwości, czy dobrze robię, no bo przecież "rozpieszczam" i...blablawink

    I też uważam, że "nie płacz" nie jest dobre.
    Jako osobie po przejściach z depresją poporodową, włączają mi się od razu wszystkie kontrolki, gdy słyszę "uspokój się". "nie płacz", "opanuj się", "nic się nie dzieje", "robisz z igły widły" itd.
    Nie ma chyba bardziej denerwujących niż takie właśnie próby uspokajania. Juz bym wolała chyba szczera informacje : "szlag mnie trafia, gdy ryczysz, po prostu miej to na uwadze"wink
    Chyba najbardziej potrzebowałam w cierpieniu obecności kogoś pomocnego, bliskości, współczucia, towarzyszenia, rozmowy, przytulenia.
    No niestety, miałam do czynienia z drewnianymi ludźmi bez grama empatii i chęci, co do końca dni moich pozostanie mega-trauma, ale i nauką pewnąwink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
  • mrs.t 01.02.12, 18:28

    > I też uważam, że "nie płacz" nie jest dobre.
    > Jako osobie po przejściach z depresją poporodową, włączają mi się od razu wszys
    > tkie kontrolki, gdy słyszę "uspokój się". "nie płacz", "opanuj się", "nic się n
    > ie dzieje", "robisz z igły widły" itd.


    no nastepna

    wiesz dobrze sama, raz chcesz sie wyplakac, raz masz potrzebe sie wygadania.
    znam moje dziecko, wiem kiedy placze by plakac. iwtedy te potrzebe szanuje.
    wiem kiedy placze choc wolalby byc zrozumiany . zachecam go wtedy by mi wytlumaczyl slowami, pokazal o co chodzi. nie pisalam postu o niegadatliwym polroczniaku czy nawet roczniaku. tylko o dziecku ktore umie sie juz wyslowic czy wyrazic swoje potrzeby inaczej niz placzem
  • verenne 13.04.11, 22:02
    Eeee.... będę upierdliwa...
    Może zamieścić to na naszej stronie, hm? Proszę autorkę o wyrażenie zdania w tym temacie smile
    W ogóle, jak macie jakies fajne przemyślenia, napiszecie ciekawy tekst w temacie karmieniowym, to pomyślcie też o stronie karmieniepiersia.info, która ma być naszym tworem smile
    --
    mama-kangurzyca.blogspot.com/
  • verenne 13.04.11, 22:04
    Albo może autorka napisze tekst specjalnie na stronkę? Biorąc pod uwagę myśli, które nasunłey się w trakcie dyskusji tutaj?
    --
    mama-kangurzyca.blogspot.com/
  • diuszesa 13.04.11, 23:56
    No ja też może coś dorzucę na stronkę z tego, co napisałam w tym wątku.

    Mrs.t - jakby Ci się czarna dziura nie chciała zmniejszać, to ja mogę pomóc. Chętnie zredaguję to, co zostało napisane przez Ciebie w tym wątku, tylko napisz, jak chciałabyś uzupełnić czy zmodyfikować te wypowiedzi. Możesz coś dopisać jeszcze, a ja to wszystko poskładam w jeden tekst. W końcu cos mnei na tej polonistyce uczyli, nie? wink
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • katrina070809 13.04.11, 22:13
    mrs.t
    jak zobaczyłam Twoj post i przeczytalam to pomyslalam ze szkoda ze czegos takiego nie przeczytalam jak syn mial rok. Wtedy sama dochodzilam do tego jak wychowac kulturalnego ssaka. Sama wiele Twoich pomyslow wcielilam w zycie.
    Okazalo sie ze syn czasami prosil o piers bo chcial sie napic. Pytalam go czy chce pic. Jesli potwierdzal dostawal cos do picia (zwykle wode). Napojony bawil sie dalej. Wtedy jeszcze nie umial prosic o wode. Teraz czasami napije sie z piersi, oderwie, mowi ze chce pic i jeszcze dosc duzo napije sie wody.
    Tez staralam sie uspokajac go inaczej niz piersia itp. itd.
    Nigdy nie uzywalam slowa cyc bo mi sie nie podoba. Pytalam czy chce mleczka, a syn sam sobie wymyslil slowo mniam mniam ale mowione calkiem inaczej niz mniam mniam na pokarm stalysmile I to mniam mniam jest wygodne bo nieznajomi (np. w sklepie) wiedza ze dziecko glodne lub spragnione ale nie musza od razu wiedziec ze chce piersi.
    Teraz jest dosc kulturalnym ssakiem, czasami przesadza smile (np. probuje zagladac w dekolt) ale to tylko wtedy jak jego czas jedzenie nadszedł i przeszedl a ja z róznych powodów akurat nie mogłam go nakarmić i robię to chwilę pozniej, wtedy sie denerwuje ale po za tym karmi nam sie bardzo dobrzesmile
    Informacyjnie - syn ma 20 miesiecy.
  • mrs.t 13.04.11, 22:36
    > mrs.t
    > jak zobaczyłam Twoj post i przeczytalam to pomyslalam ze szkoda ze czegos takie
    > go nie przeczytalam jak syn mial rok. Wtedy sama dochodzilam do tego jak wychow
    > ac kulturalnego ssaka. Sama wiele Twoich pomyslow wcielilam w zycie.
    > Okazalo sie ze syn czasami prosil o piers bo chcial sie napic. Pytalam go czy c
    > hce pic. Jesli potwierdzal dostawal cos do picia (zwykle wode). Napojony bawil
    > sie dalej. Wtedy jeszcze nie umial prosic o wode. Teraz czasami napije sie z pi
    > ersi, oderwie, mowi ze chce pic i jeszcze dosc duzo napije sie wody.


    dokladnie
    do pewnego wieku synek odpowiadal ze nei chce pic
    a kiedys wybral picie. teraz mimo ze w nocy ma piers na KAZDE zadanie (bo to dla mnei wygodne, nie chce wstawac i go lulac) to potrafi usiasc na lozku i poprosic o WODE (co dla mnie jest upierdliwe, bo musze usiasc i siegnac na poarapet po szklankewink
    ale o co chodzi,w pewnym wieku dzieci same maja potrzebe konsumpcji inych rzeczy niz piers.

    o tym najlatwiej pisac;
    pocieszanie piersia to zupelnei inny temat; ale jak napisalm, jesli pocieszenie wymaga piersi, podaje; jesli widze ze zadziala co innego, korzystam z tej innej metody; nie wiem czemu mialabym na sile uspokajac piersia, i oganiczac siebie i synka tylko do piersi.. tpo po prostu sposob na stworzenie wachlarza mozliwosci sobie i dziecku; i STWORZENIE SOBIE mozliwosci manewru,. Podajac zawsze piers, na wszystko, nie ma sie tego pola do manewru, wtedy kiedy moze go trzeba, i powtorze sie znow, tego sie nie da stworzyc ad hoc,u nas szlo powoli bez wymuszania, i bez stresu, bez nacisku , bylo raczej 'wrastaniem' , dorastaniem do nowych zasad; ale jak zaczynalam nie mialam problemu karmienia synka czesto i wszedzie, teraz pewnie moglabym miec; ale nei mam tego problemu, i dlatego karmienie jest mi lekkim latwym i przyjemnym.

  • dzikiedzieci 14.04.11, 00:51
    We wszystkim są różne drogi... dlatego ja bym bardzo ostrożnie podchodziła do wszelkich stwierdzeń typu: nie da się, bo zawsze może się odezwać ktoś, kto napisze, że u niego się dało. Ja nie robiłam chyba prawie żadnej z rzeczy, o których piszesz, a mimo to moje dziecko coraz rzadziej ssało "na mieście" i coraz dłużej mogło poczekać kiedy nie mogłam go nakarmić. Nie uczył się migać i mówił "daj mleko". Jak łapał za bluzkę to po prostu szybko dawałam i nie było żadnego "niekulturalnego" zachowania. Czasem się gimnastykował, czasem wkładał mi ręce pod bluzkę. Jeśli mówiłam "nie" to dlatego, że mi to w konkretnej sytuacji przeszkadzało, a nie z powodów wychowawczych. (choć to rzadko było)
    Jak karmiłam go w domu to bywało, że cały wchodził mi pod ubranie.
    Przez 2,5 roku prawie pijał dużo i w dzień i w nocy i z dnia na dzień sam zrezygnował.
    I nie uczyliśmy się jakoś specjalnie pocieszać bez piersi, bardziej pocieszać z piersią, czyli oprócz tego, że dostawał mleko to go głaskałam, przytulałam i pocieszałam jak mu było źle.
    Karmiłam na żądanie, czasem jego a czasem moje jak czułam impuls, żeby go nakarmić.
    I nigdy nie proponowałam jedzenia ani picia wtedy, kiedy chciał mleko.
    A mimo to, skończyło się.
    Więc myślę, że twoje podpowiedzi są bardzo cenne i na pewno wiele mam z nich skorzysta. Ale też nie odważyłabym się powiedzieć, że nie da się bez tego.
    A co do tego jak się wytrzymuje tak długo na żądanie to chyba zależy od tego, co kto rozumie przez długie karmienie piersią. Bo dla mnie DKP to powyżej 2,5 roku. wink

    --
    www.dzikiedzieci.pl
  • ciociacesia 14.04.11, 10:22
    pieknie to napisałas, podpisuje sie pod twoim tekstem smile
    --
    'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
  • mrs.t 31.01.12, 22:15
    sobie przypadkiem zajrzlama do mojego biednego zruganegowink watku gdzie normalnie opisuje jak biednego synka pozbawiam pierswinki, poprzez gestapowskiewink wprowadzanie metod na odstawianie

    a tu, niespelna rok pozniej wciaz sie karmimy, jakos jeszcze synek z piersi nie zrezygnowal (eh)(i to na dwa cycki, z dzieckiem numer 2)

    > o kto rozumie przez długie karmienie piersią. Bo dla mnie DKP to powyżej 2,5 ro
    > ku. wink

    no to ciesze sie ze w koncu dlugo karmie wink



    szkoda ze nie uscislilam na samym poczatku o co mi chodzilo, moglam byla zaznaczyc ze to jakies tam subiektywne rady, odczucia, przydatne dla pewnej czesci mam, tore np nie pracuja, a sa zmeczone karmieniem dla zabicia nudy dziecka
    bo tak to czytam i mi szkoda zescie pojechaly po mnie tongue_out
  • asjula1 01.02.12, 12:18
    O, a ja nie zauważyłam, że to starywink
    --
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
  • froobek 01.02.12, 15:18
    > dla mnie DKP to powyżej
    > 2,5 ro
    > > ku. wink
    >
    > no to ciesze sie ze w koncu dlugo karmie wink

    A mnie kiedyś ktoś (Ciociacesia chyba) napisał, ze po trzecich urodzinach zostaje się ekstremistką i ja tak się nie mogę doczekać big_grin
  • asjula1 01.02.12, 12:04
    Podpisuję się.
    Zawsze uważałam, że jeżeli chodzi o kp, dziecku bliżej do PRAWDY, niż spaczonej mniej lub bardziej wydumanymi koncepcjami na życie MNIEwink
    Mało się wtrącałam do tego tematu (tzn od kiedy przestałam wydziwiać w związku z depresją, czyli najpierw "normować", potem karmić jak najwięcej itd. - czyli po ok 1,5 roku) i dalej tak robię, mimo, że mały skończył w grudniu cztery lata.
    Przestałam ostatnio sama proponować, choć muszę przyznać, po zastanowieniu, że nie do końca, bo kiedy ostatnio miał jakiś kryzys, sama pytałam, czy cysia chcewink
    Jeju, gdyby mi się tak chciał spisywać wszystko po drodze, byłby zabawny pamietnikwink

    Mały obecnie nie jada z piersi poza domem, a w domu tylko rano, po obudzeniu i wieczorem - przed. Też z maleńkimi wyjątkami, lub z duzymi, gdy chorował.
    Generalnie - niby kończymy, ale nie kończymywink

    --
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
  • fiamma75 14.04.11, 09:11
    dla mnie najważniejsze zasady:
    1. koniec z kp w miejscach publicznych po ok. 1,5 roku (poza sytuacjami wyjątkowymi)
    2. zakaz gmerania w bluzce, podszczypywania itp.
    Córkę karmiłam na żądanie gdzieś do połowy drugiej ciąży, potem ustaliły się konkretne pory (choć wcześniej też już takie były, no i od jej 25mca nie karmiłam w nocy). Synka nadal karmię na żądanie. Jestem mamą pracującą zawodowo i te 8 godz. nie ma mnie w domu, więc pozwalałam dzieciom nadrabiać bliskość w ten sposób.
    --
    My oraz Starsza i
    Młody
  • ewka-1974 17.04.11, 10:49
    a u nas tak jakoś wyszło że jemy cyca tylko do spania i w nocy, w dzień tylko w chwilach słabości jak inne metody typu woda, odwrócenie uwagi przestają działać. Igor podchodzi do mnie, chce na ręce i tak się przechyla do cycka i to wszystko.
    Starsza córeczka dość szybko zrozumiała że cycuś- "ehe" to tylko w domku.
    Nigdy żadne z dzieci nie wymuszło cyca szarpiąc za bluzkę nie wkładało rąk za dekold - nie znam tego. Najgorsze są noce bo tu nie mam pomysłu jak ograniczyć nocne maratony.
    W nocy jestem bezsilna wychowawczo. Karmię w sumie już ponad 4 lata i chyba za 3 razy zasnęłam w trakcie karmienia.
    Pozdrawiam Ewa
    --
    Igor
    http://s2.suwaczek.com/200909225570.png;
    Lena
    http://s5.suwaczek.com/200609102072.png
  • kosmosik 17.04.11, 16:20
    No tak rzeczywiście myślę, że wszystko rozbija się o to, że wątek mogą czytać mamy 10 miesięczniaków i trzylatków.

    Szczerze mówiąc mnie on bardzo dotyczy, gdyż mam średniokulturalnego 27 miesięcznego ssaka i mimo wszystko nieswojo się czuję karmiąc go publicznie już (do niedawna mi to nie przeszkadzało). Aga nie woła CYYYYCAAA ale prosi o mleczko, a gdy ktoś zagada, bądź dopyta się, bardzo dokładnie i graficznie opisuje o jakie mleczko konkretnie jej chodzi wink ostatnio mi tak zrobila na imprezie firmowej rozmawiając z zupełnie jej i prawie mi nieznanym facetem- fakt że to on (baran) niepotrzebnie zaczął temat ciągnąć no ale wszystkim (oprócz mojej rezolutnej dwulatki) było potem niemrawo...

    Niestety nie znalazłam tu jeszcze rad które by mogły mi pomóc. Aga przez 90% czasu zachowuje się superdobrze tzn w przeciętnym sklepie nie drapie mnie po dekolcie i na hasło "dam ci mleczka w domu" zwykle czeka cierpliwie. ale właśnie tam gdzie nie powinna (w sytuacji stresowej) zaczyna się natrętne grzebanie w dekolcie, wiszenie na mnie, marudzenie i nagabywanie. Nie potrafię jej zbywać "zaraz", bo to zaraz musiałoby za chwilę rzeczywiście nastąpić. Zwykle daję jej realny termin np "w domu" ale czasem wymykam się i staram znaleźć ustronne miejsce (po powrocie z takiego wypadu Aga zawsze jest super grzeczna). Niestety nie zawsze jest to możliwe...

    no i nie wiem co zrobić, bo nie chcę jej ograniczać karmienia. Agę karmię głównie w ciągu nocy ale i w ciągu dnia zwłaszcza w weekendy i w chorobie (w tygodniu zawsze po pracy). W domu karmię ją na żądanie, nie stosuję i nie wierzę w metodę zastępowania mleka czymś innym, bo i po co? Jak ja mam ochotę na kotleta, to nie chcę żeby mi ktoś proponował jogurcik... traktuję mleko jako istotny element jej diety ale naprawdę nie wiem jak dać jej do zrozumienia, że mleko stało się dla mnie czynnością intymną, jakąś naszą tajemnicą domową... hmm może w ten sposób - bajkowo z nią zagadać?

    a może po prostu małymi kroczkami do tego dojdziemy?
  • justkawb 17.04.11, 17:04
    kosmosik napisała:


    > ale naprawdę nie wiem jak dać jej do zrozumienia, że mleko stało
    > się dla mnie czynnością intymną, jakąś naszą tajemnicą domową... hmm może w ten
    > sposób - bajkowo z nią zagadać?
    >
    > a może po prostu małymi kroczkami do tego dojdziemy?

    A moze sprobuj po prostu z nia porozmawiac i ustalic, ze karmicie sie w domu i nie przy innych osobach? smile


    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • anuszkowo 18.04.11, 21:55
    Bardzo fajny wątek. Jestem tu nowa chociaż od jakiegoś czasu podczytuje. Muszę sią za mojego skarba zabrać bo u nas zapuszczanie żurawia w dekolt mamy ( i nie tylko) się zdarza.
    --
  • illegal.alien 02.02.12, 11:49
    Haha, zaczynalam karmienie z podobnym podejsciem - maks 6 miesiecy i ide w tango - upic sie, poszalec, wytanczyc tongue_out dziecko skonczy za 5 dni 14 miesiecy, a ja nadal sie nie upilam tongue_out

    Ad rem - ja na dobre maniery stosuje glownie miganie - nauczylam dziecko migac rozne rzeczy, glownie 'jesc', 'pic' i 'mleko' - i rozroznienie tych 3 rzeczy diametralnie zmienilo nasze karmienie smile moje dziecko teraz moze powiedziec dokladnie czego chce i to dostaje smile
    W ogole jestem ogromna zwolenniczka bobo-migow i z moim dzieckiem migam bardzo duzo, a ona coraz wiecej lapie - dzieki temu moze mi powiedziec, czego dokladnie chce i duzo frustracji nas omija smile

    Ale nigdy jej nie ograniczalam karmienia - ani w domu, ani w miejscach publicznych.
    Teraz mala chodzi do zlobaska i od miesiaca karmimy sie glownie rano i wieczorem - i wyglada to tak, jak u diuczesy. Nie powiem, czasem jestem sfrustrowana czy zmeczona, ale ogolnie to karmienie mi nie przeszkadza smile W nocy spie topless, dziecko sie samo obsluguje, rano sobie dosypiamy (znaczy sie ja dosypiam, mala swirkuje), mala sobie tu siorbnie, tu sie wdrapie na lozko, tu znowu siorbnie, tu ksiazeczke poczyta, znowu siorbnie, misiem sie pobawi, siorbnie, wlezie tacie na glowe, siorbnie i tak dalej...

    Aha, nie uzywam slow typu 'cyc', bo ich nie lubie. Wiec jak mala zacznie gadac, to mam nadzieje, ze nie bedzie ich uzywac smile (na razie mowi na mleko z piersi 'niom-niom-niom' jak na jedzenie albo jak widzi, ze nie rozumiem czy chodzi jej o jedzenie czy o mleko to mowi 'ammmmmmmmmmmmmm').

    No i jak cos jej sie stanie (typu wywrotka) to najpierw ja przytulam i w miare uspokajam, dopiero jak to nie pomaga to dostaje piers - chcialam, zeby wiedziala, ze mozna sie inaczej uspokoic niz piersia.
    Do usypiania inaczej nie przyzwyczajalam, co bylo moim sporym zmartwieniem jak szla do zlobaska - okazalo sie, ze sobie swietnie dala rade, po prostu zasnela z innymi dziecmi i tak jej zostalo, ze zasypia w zlobku bez problemow i spi po dwie godziny. W domu zasypia przy piersi, bo wie, ze moze.

    Z rozbieraniem nigdy nie bylo problemow, tylko jak siedzimy sobie na kanapie czasem, to sie dobiera do mojej koszulki (ale od dolu, bo ja zawsze podnosze koszulke do gory zamiast rozciagac dekolt).
  • mrs.t 18.07.12, 22:33
    aha post scriptum dla wszystkich co mnie obrzucily ze biedaka chce odstawiac przedwczesnie na sile i bog wie co, kulturalny ssak skonczyl 3 latka i ssie, wiec chyba nie sa to az tak dobre rady zeby z karmieniami skonczycwink
  • fizula 18.07.12, 23:15
    Mrs-t, dla jednych te zasady nie doprowadzą do odstawienia, dla innych - owszem. To, że Twojego dziecka nie doprowadziło do odstawienia, nie oznacza to, że dla innych dzieci nie będzie to równoznaczne z odstawieniem.
    Szczerze, to osobiście te rady są dla mnie nie do zaakceptowania. Jak komuś innemu pasują, to może sobie je wykorzystywać, czemu nie.
    Moje 15-miesięczne dziecko też mnie nie szarpie za dekolt, nie urządza scen, choć nic z tego, co zalecasz, nie robię. Nie odstawiam go też stopniowo- czym są Twoje rady. Wręcz przeciwnie- gdy widzę najmniejsze oznaki, że dziecko chce ssać, po prostu mu daję ssać. Ew. przewiduję, że może zachcieć ssać- i karmię go wtedy wcześniej. Nie ma więc potrzeby dziecko krzyczeć, ciągnąć mnie.
    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • mrs.t 19.07.12, 00:01
    Fizulu,moje 13miesieczne mnie szarpie,nalega by jesc uprawiajac ekwilibrystyke,gardzi innym zarciem
    i tez mi z tym dobrze, i co?
    na jej 'poziomie' cieszy mnie ze 'miga' znak 'mleko',choc jeszcze raczej nie jest to jeszcze wyrazenie checi na piers, tylko owszrm,jakos kojarzone z karmieniem zaciskanie piastki, i co?
    I dobrze mi.
    No i co, rozumu matki czytajace forum nie maja, beda nagle slepo wykonywac zalecenia jakiejs mrs.t ???
    No ludzie, trzymajcie mnie...


    Podkresle, z tego co pamietam synek mial niecale dwa latka jak powstal ten post, post o ktorym zawsze mysle jak na forum pojawia sie mama ktora ma dosc karmienia bo czuje sie eksploatowana(nie mowie tu o 18sto miesieczniakach, bo gdzie mozna tlumacze mamom takze i ja,ten specyficzny okres). Wystarczy spojrzec kilka postow w dol i masz kilka takich przykladow..
    Oczywiscie ze kazda para mama-dziecko musi znaleac swoj klucz do karmienia, ale ja wole w miare zadowolona karmic mojego trzylatka 2 razy dziennie niz totalnie wkurzona karmieniem i ciaganiem za bluzke, cyckaniem na zadanie lub awantura na przystanku autobusowym wyjezdzac na 3 dni, albo smarowac piersi czy je bandazowac, czy nawet nie dawac mleka 'bo piersi sa chore', bo mama bierze antybiotyk 'niedozwolony' przy kp, to dopiero sa dla mnie masakryczne 'metody'. Ale kazdy robi jak lubi, i tyle.
    Dzieki ze sobie jeszcze przy okazji i ty po mnie pojechalas, jakby rzeczywiscie malo osob w tym poscie z tej przyjemnosci sobie skorzystalo.
  • mrs.t 19.07.12, 00:07
    Swoja droga,dobrze pamietam,jak chcialabym by powstal po prostu watek gdzie mozna by bylo wpisac rady dla zagubionych, taki skrot forum,ale i przekroj roznych metod, mialam nadzieje ze dokladnie tak,ktos wpisze metody z jednej strony spektrum,ktos z inndj (jak np 'praca' nad swoim podejsciem,szukanie w sobie zrozumienia dla dziecka, jesli metody 'nie proponuje nie odmawiaj' do niego nie przemawiaja)
    tak zeby kazdy mogl zajrzec i znalezc cos dla siebie.


    Z bolem serca przyjelam ze tak sie nie stalo,a watek zmienil sie w przepychanko-nagonko -krytyke autorstwa wszystkowiedzacych i lepiej sie znajacych mam.

    Po raz kolejny ponawiam wiec prosbe o usuniecie watku.
  • fizula 19.07.12, 22:46
    Mrs.t, wbrew pozorom doceniam to, że podzieliłaś się swoim doświadczeniem. Dlaczego chcesz go usunąć? Może jakieś konkrety i dłuższe uzasadnienie poproszę, jeśli miałabym to zrobić (nie musi być na forum, możesz mailowo).
    Choć sama nie zamierzam z niego korzystać i uważam, że nie mam takiej potrzeby, to myślę, że ktoś może coś cennego z tego dla siebie wyciągnąć. Właśnie dlatego, że wielu mamom odpowiada, podoba się ten wątek- osobiście raczej wolałabym go nie usuwać.
    Dyskutuję z tym wątkiem, bo lubię dyskutować, bo wtedy rozważam różne argumenty.
    Nie widzę potrzeby wychowywać ssaka kulturalnego, bo ssanie to nie kwestia kultury, a natury. Jest tak wiele rzeczy do nauczenia dziecka, że osobiście ssaniem się niewiele zajmuję. Z tego przecież młody człowiek wyrośnie i nie pozostanie po tym śladu. Albo i zostanie ślad, gdy ktoś zbyt szybko, zbyt nerwowo odstawiany, np. w postaci obgryzania paznokci itd.
    Niektórzy uczą od urodzenia zasad "kulturalnego" ssania- karmiąc wyłącznie np. we własnej sypialni, w łóżku, za zamkniętymi drzwiami. Tylko, moim zdaniem, z kulturą dziecka nie ma to wiele wspólnego, a z zasadniczością rodziców owszem.
    To, że dziecko nie ssie tam, gdzie mamie nie pasuje, nie świadczy wcale o jego kulturze. Bez przesady. Żeby mówić o jakiejś kulturze, raczej potrzebne byłoby zrozumienie tej sytuacji.
    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • ciociacesia 20.07.12, 08:43
    tylko o 'kulture' czyli zachowania ktore nie wywołuja u jmatki checi zapadniecia sie pod ziemie
    a z tym obgryzaniem paznokci to niestety nie ma prostego przełozenia, moje karmione bez ograniczeń dziecko ma nawyk skubania skórek, biedactwo
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
  • luliluli 20.07.12, 09:51
    Tez myślę, że to zbyt duże uproszczenie z tymi paznokciami. Nie wszystko w życiu człowieka jest spowodowane karmieniem, niekarmieniem, odstawieniem, nieodstawieniem, ograniczaniem karmienia, karmieniem na żądanie i nie na żądanie.
    Fizulo, jestem miłośniczką karmienia, rozkrzewiam gdzie mogę, ale bardzo bym chciała, żeby nie robić z karmienia jedynej przyczyny, zasługi, konsekwencji i powodu tego, że ktoś jest taki a nie inny czy przejawia takie a nie inne zachowania...
    To tak jakby pani od książki o NHN napisała, że problemy w życiu seksualnym wynikają z noszenia pampersów...
    Wychowanie dziecka ma nieco więcej aspektów.
    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • jul-kaa 20.07.12, 10:09
    Myślę, że słowo kulturalny ma tu określone, dość przenośne znaczenie, które dla większości jest zrozumiałe, w dodatku dla każdego w inny sposób. Piszesz, Fizulu, że Twoje dziecko nie szarpie Cię za dekolt, nie urządza scen. To super. Części dzieci się to jednak zdarza, choć początkowo wcale im nikt ssania nie ogranicza. Matki mają prawo czuć się wtedy niekomfortowo, więcej: mają prawo czuć się niekomfortowo karmiąc w dowolnym miejscu, o dowolnej porze kiedy dziecko sobie tego zażyczy (a niektóre sobie życzą w naprawdę przeróżnych okolicznościach). I mają również prawo chcieć zapobiec takim sytuacjom. Nazywają to (czy raczej Mrs.t nazwała) "kulturalnym ssaniem".

    Wyraźnie nie odpowiada Ci słowo "kulturalny". Może zaproponuj jakieś inne, mniej wg Ciebie nacechowane, a określające to, o co chodzi w tym wątku?
  • ciociacesia 20.07.12, 10:38
    jest tak ze nie wszystko da sie przewidziec i zapobiec i potrafia urzadzac sceny w najmniej pożądanych i oczekiwanych okolicznościach. moja 4 latka nie ma na koncie jakis spektakularnych scen szarpania za dekolt - ale to bardziej kwestia moich sdubiektywnych odczuc niz obiektywnej prawdy, bo ten rodzaj 'sceny' mnie nie razi, nie boli i po prostu nie zwracam uwagi i nie przejmuje sie jesli zdarzy sie, to reaguje odpowiedmnio - nie mam potrzeby zapobiegac na wyrost, kulturalnie odmawiam, lub kulturalnie karmie, zaleznie od okolicznosci, moich checi i mozliwosci.
    ale. moja 4 latka urzadza 'sceny' zupełnie nie zwiazane z karmieniem, ktore sprawiaja ze owszem mam ochote zapasc sie pod ziemie i nie sposób im zapobiec, bo nie sa to typowe histerie typu ja chce, tylko eksplozje złosci, bo ja chcialam, zepsułas mi plan i teraz jestem tak strasznie zla ze zaraz pęknę. ech. i piersia juz nie przekupisz, za stara
    --
    'chciałam zawsze kupić używane glany po jakiejś nastolatce. To tak, jak pić jej krew dla odmłodzenia.' by broceliande
  • mrs.t 20.07.12, 21:56
    Fizulu, napisalam niejednokrotnie co mi se nie podoba -to ze watek stal sie nagonka na moje 'dobre' rady,ktore zostaly nazwane 'odstawianiem' (i niczym innym)

    napisalam go z innymi intencjami, jak przeczytasz oryginalny post mowie o 'umilaniu' karmienia starszaka. Nie zaprzeczysz ze wiele watkow na forum dotyczy tego co jest postrzegane jako 'nieprzyjemnosc', niech bedzie nim to stereotypowe ciagnicie za bluzke
    i o ile w wielu przypadkach chodzi tylko o pokazanie,wytlumaczenie i nakierowanie mame na myslenie z innej strony, od strony dziecka, tak niekiedy 'nieprzyjemnosci' mozna uniknac,pozbyc sie tylko ich a nie calego karmienia.

    Byc moze ze rozbija sie o lingwistyke,o to co sama poruszasz -slowo 'kulturalny', na co polecam powyzsza wypowiedz illegala, a wiec jednak ktos mnie zrozumial a nie wysnuwa niepatrznych wnioskow.

    Zwlaszcza ze napisalam, takie to sa swietne rady na odstawianie, ze ciagle karmie (w tandemie) trzylatka,bezsmoczkowego,bezbutelkowego, nie ssacego palcow, ktory zaczal noce przesypiac calkiem niedawno (zamiast budzic sie co 2h, ) i ktory zrezygnowal z nocnego mleka gdy byl gotowy (po ok 10mcach od rozpoczecia inicjatyw z mojej strony, naprawde uwazam to za dzialanie fair wobec niego i duza doze zrozumienia i cierpliwosci z mojej)
    kazdy moze pisac tylko o swoich doswiadczeniach i swoich egzemplarzach dziecka, ktore zachowuja sie w dany sobie sposob,maja inna czestotliwosc i potrzde ssania,inne
    potrzeby i predyspozycje i tempo rozwoju.
    nie mialam zamiaru stworzyc jednolitej instrukcji,a tylko zaprosilam do podzielenia sie pomyslami -jesli czyims pomyslem na karmienie w spokoju ducha i z radoscia, jest pogodzenie sie,100%zaakceptowanie karmienia kilkultka na zadanie,jesli potrafi ktos uzyskac taka cierpliwosc,i sile wewnetrzna(na przekor naszej kulturze, otoczeniu),to tylko zazdroszcze i chetnie przeczytam jak to osiagnac.
    Mnie, przy dwojce przy piersi,stac tylko na kompromis, trzylatek to dla mnie nie niemowle.


    zadne z dzialan ktore opisalam nie krzywdza dziecka,tylko wykorzystuja naturalne 'okienka' -dlaczego mam nie proponowac jedzenia,picia kilkunastomiesieczniakowi(podkreslam,kilkunasto,i to raczej 18 nie 11sto ),jesli taka jest kolej rzeczy, na tym polega rozszerzanie diety,
    dlaczego nie mam pokazac mu pieska za oknem,jesli placze z nudow a ciekawi go swiat i uwielbia pieski?
    Mam cyckiem zatykac imie dkp?
    Przypomina mi sie troche taki wymyslony obrazek forumowy mamy dkp biegajacej za kilkulatkiem z cyckiem na wierzchu. No byc moze skads sie ten pomysl jednak wzial,i ktos tak biega,zamiast dac dziecku dorosnac.


    Swoja droga dokladnie dzis,juz ktorys raz,ale dopiero dzis sobie to uswiadomilam,moja roczna corka dostawala spazmow gdy probowalam nakarmic i przy okazji uspic ja piersia.dopoki nie podalam jej czegos konkretniejszego do jedzenia. Po tym,zadowolona,usnela sobie przy piersi.



    Z gory wypadaloby przeprosic mamy ktorych dzieci w wyniku tych dzialan przedwczesnie sie odstawia, a takze te mamy ktorych dzieci opornie podejda do proponowanych rad,
    ale moze ,jak juz napisalam, kluczem jest obserwowanie wlasnego dziecka i sluchanie jego potrzeb
  • ciociacesia 19.07.12, 09:59
    w kazdym razie nie przy tym dziecku, ale nie potepiałabym tak w czambuł.
    faktem jest ze przyklad epizodyczny - osobistego dziecka autorki nie stanowi zadnego dowodu, ale nie wszyscy musza byc takimi fanatykami i czekac na samoistne odstawiwnie - takie delikane popychanie dziecka do odstawienia, nie majace de fakto na celu odstawiania, a raczej zamkniecie karmienia w ramach akceptowalnych dla matki to bardzo pozytywna rzecz dla ludzi 'bojacych sie karmienia', ze do 18, ze publicznie, ze uwiazanie i na zadanie do konca
    tak, te rady sa cenne, choc dla mnie osobiscie bezwartosciowe, podobnie jak np ekspress cisnieniowy - bo ja kawy w ogole nie pijam
    --
    'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
  • luliluli 19.07.12, 15:36
    A ja lubię ten wątek i w bardzo wielu przypadkach podsuwałam dziewczynom porady z niego.
    Każda z nas karmi na swoich zasadach. Mnie przeszkadza karmienie na każde żądanie dziecka z bogato rozszerzoną dietą, jak choćby mojego dwulatka.
    Żeby dopasować karmienie zarówno do potrzeb dziecka jak i moich zdecydowałam się stosować kilka rzeczy i u nas (jak to brzmi poważnie...stosować... no robię tak, bo to nawet intuicyjnie samo przychodzi do głowy, jak ma się czasowo po dziurki karmienia).

    Każdej mamie, która jest już wyczerpana swoją karmieniową relacją, która czuje, że szala jest mocno przeważona na stronę dziecka, która myśli o zakończeniu karmienia, która chce karmić, ale potrzebuje coś zmienić - wszystkim im polecam to, co i mrs.t.

    Może i jest to droga do powolnego odstawiania, ale czymże jest karmienie po rozpoczęciu rozszerzania diety jak nie odstawianiem - krok po kroku, dwa kroki do przodu i do tyłu - aż do chwili, gdy zupełnie zakończy się karmienie. To nasza decyzja czy te zasady w ogóle wprowadzać, a jeśli tak - kiedy to robić.

    Nie możemy udawać, że matki decydujące się na karmienie piersią to w 100% te, które myślą tylko o samoodstawieniu. Znam masę mam, które nie widziały dla siebie i dziecka takiej opcji, a mimo tego chciały karmić dziecko piersią przez jakiś czas, często długi - w ich mniemaniu.
    Dlaczego mamy udawać, że tak się nie da? Na forum gratulować tylko samoodstawionym dzieciom, a wątki w rodzaju "2 lata 3 miesiące i odstawiłam" zbywać znamiennym milczeniem. Doceńmy fakt, że wiele z nas decyduje się na długie karmienie (tak, 2 lata to długo, choćby część z nas myślała inaczej, pozwólmy sobie na subiektywizm, mamy do niego prawo) - POMIMO niesprzyjających komentarzy, presji społeczeństwa (także tego najbliższego jak np. mąż), konieczności godzenia wielu ról życiowych - nie wszystko to wygląda tak, jakbyśmy chciały. Nie każda z nas w tym świecie ma siłę, ochotę i wiarę w możliwość czekania aż dziecko samo powie "nie".

    Zawsze broniłam ortodoksów z tego forum, niemniej po kilku ostatnich wątkach zaczynam wątpić. To jak rewolucja, która zjada własny ogon - zapominacie czasami, że każda z nas ma prawo do decydowania o swoim życiu i nie powinno to podlegać żadnym ocenom z zewnątrz. Żyjmy tak, jak chcemy i dajmy żyć innym bez wściubiania nosa w nieswoje cycki.
    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • illegal.alien 19.07.12, 16:44
    Bardzo madrze to napisalas smile
    Ja jestem zdania, ze lepiej stosowac rady mrs.t niz sie frustrowac i koniec koncow w cholere pieprznac wszystko i dziecko brutalnie odstawic. A wiele mam tak robi.
    Kilka razy czytalam posty mam, ktore pisza mniej wiecej tak: mam dosc karmienia, moje dziecko ciagnie mnie za koszulke, czuje sie jak dojna krowa, etc. A wprowadzenie chociazby miga na mleko daje dziecku srodki, zeby zakomunikowac swoja potrzebe spokojnie i bez szarpaniny. To oszczedza duzo frustracji obu stronom.
    I o ile ja nie ograniczam karmienia do naszej sypialni - karmie gdzie jestem i mi to nie przeszkadza, to rozumiem kobiety, ktore maja dosc komentarzy, spojrzen czy tlumaczenia sie (chociaz np. mi sie nie zdarzaja ani komentarze, ani tlumaczenia - moze czasem ktos sie spojrzy dwa razy, zeby sprawdzic czy nie ma omamow wzrokowych wink).
    Moim zdaniem lepiej 'odstawiac' tak, jak opisala to mrs.t niz tak, ze sasiedzi policje wzywaja, bo z dnia na dzien dziecko sie odstawia, a ono nie wie o co chodzi i biedne placze w nieboglosy.
  • jul-kaa 19.07.12, 17:27
    I dokładnie o to chodzi. Celem długiego karmienia nie jest moim zdaniem karmienie do samodzielnego odstawienia (chyba, ze ktoś ma na to ochotę), ale karmienie tak długo, jak oboje - matka i dziecko - tego potrzebują i chcą, oraz na takich zasadach, jakie dla obu stron są satysfakcjonujące.
    Promując karmienie bez żadnych ograniczeń, bez wpływania na sposób, czas i miejsce karmienia, wylewa się moim zdaniem dziecko z kąpielą. Matki długo karmiące są różne, części karmienie starszego dziecka na żądanie nie odpowiada, prędzej odstawią.
    Myślę, że znacznie lepiej, żeby dziecko było karmione, nawet jeśli wymaga to wprowadzenia pewnych zasad, niż żeby zostało odstawione od piersi, bo matce przeszkadza to, jak karmienie wygląda (a nie samo karmienie jako takie).

    I na końcuwiek. Znów: bardzo się różnimy. Jest w tym wątku mój wpis sprzed roku, kiedy nie wprowadzałam żadnych ograniczeń. Teraz wprowadzam, a moje dziecko ma 2 lata z hakiem. Inne matki mogą chcieć wprowadzić ograniczenia już dla roczniaka - ich prawo.
    Oczywiście warto mieć świadomość, ze takie postępowanie może prowadzić do odstawienia, podobnie jak podanie małemu dziecku butelki. Może, ale nie musi.
    Jeszcze tak sobie myślę, że jeśli ograniczanie karmienia dwulatkowi (i starszemu dziecku) doprowadzi do w miarę szybkiego odstawienia, to może to oznaczać, że dziecko było na to chętne i gotowe.
  • ciociacesia 19.07.12, 17:09
    warto mówic o tym ze mozna inaczej - do samoodstawienia, ale warto mówic ze to nie jest jedyna droga, ze mozna karmic na kompromisowych zasadach jesli nie odpowiada nam wolna amerykanka no i ze warto. kazdy dzien sie liczy smile
    --
    z pustego gadania zostaje tylko pustka w środku

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.