Dodaj do ulubionych

15 m-cy i nie chce jesc poza piersia-zalamana;(

08.11.11, 11:35
Drogie dziewczyny,

Juz wielokrotnie pisalam na forum kp i na forum blw o mojej coreczce jadku-niejadku. Piers kocha ponad wszytsko, a cala reszte ponad wszytsko nie.
Je w miare chcetnie kaszki holle robione na rozcieczonym bobofrucie bez cukru, albo inne kaszki (jaglana, krakowska, z dodtakiem owocow-w zwiazku z tym , ze kiepsko je, to dodaje jej do kasz ser, ktory sie rozpuszcza, zoltko, siemie lniane itd., aby piosilek byl jak najbardziej wartosciowy). Kaszki je na sniadania zawsze i na kolacje (choc ostatnio kolacji jesc nie chce). Na obiad mega zmiksowane warzywa z rozdrobnionym miesem, inaczej miesa nie wezmie. Potem, na powiedzmy 2 danie daje jej to, co ja jem, czyli makaron, kasza, warzywa, albo po prostu to co mam na obiad. Zje pare ziarenek kaszy, 2 nitki makaronu i np. 3 kosteczki ugotowanego buraka i juz. Jogurt naturalny w miare zje.

Podczas jedzenia zawsze ogladamy ksiazeczke i karmimy np. pieska, albo cos jej opowiadam, bo inaczej nie zje! Od 7 m-ca dostaje jedzenie na blat. Na kol./sniad. jak zaproponuje np. kanapke, jajko to nawet nie spojrzy, owocow tez nie chce jesc (banana w kaszce zje, ale tak, aby samego wciagnela to pluje, a przeciez smak banana jej podchodzi).

Jestem zalamana i zmeczona tym tymi jej posilkami. Na dodatek chce mnie ssac bardzo czesto, noce sa koszmarne, w dzien chodze na rzesach.
Coraz bardziej zaczynam myslec o odstawieniu dla dobra nas obu, moze wtedy zacznie jesc, a ja przespie choc jedna noc.

Pocieszcie, poradzcie, co jam robic?
Edytor zaawansowany
  • matka_karmiaca 08.11.11, 12:09
    A ja Ci już pisałam chyba kiedyś - zamiast odstawić, ogranicz ssanie. To już jest duża panna, wiele zrozumie. Postaw jasno sprawę - ssanie jest na dobranoc, do drzemki, rano, a pomiędzy nie. Jak ciągle ssie, to nic dziwnego, że nie ma apetytu na więcej jedzenia.
  • gosia_i_lenka 08.11.11, 13:23
    Mi też się wydaje, że zredukowanie liczby karmień w ciągu dnia pomogłoby.
    Jak ja to zrobiłam pisałam tu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,21000,129616142,129769113,gorzki_paluszek_i_koniec_karmienia_na_zadanie.html
    ale uwaga, metoda krytykowana (u nas niestety tłumaczenie nic nie dawało a dziecko starsze było)
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/152d2773ca.png
  • mad_die 08.11.11, 13:55
    Pasek, ograniczenie piersi ograniczeniem piersi, ale weź Ty tak z reka na sercu i dlugopisem w dłoni spisz sobie co i ile mała zjada za dnia. I wyjdzie, ze wcale nie ma tego tak niewiele.
    To po pierwsze.
    Po drugie - kaszka na bobofrucie? No halo....
    Miksowane rzeczy w tym wieku? Tez nie bardzo - ona juz powinna kawalki jeść, sama. Nie mowie, ze ma zjesc porcje 100g miesa, jednago ziemniaka i 4 rożyczki brokuła, ale niech zje 1/10 kazdego z tych produktow i bedzie ok.

    Moje dzieci tez maja fazy, ze raz jedza, raz nie jedza. Zwykle na przemian, wiec jak mlodszy wsuwa jak odkurzacz, to starsza dziubie tylko widelcem, i na odwrót wink Teraz wlasnie mam na odwrot, bo mlody je jak ptaszek wszystkiego (dzis od rana zjadł: pasek 1cm papryki, 3/4 banana, pol malutkiej miseczki makaronu razowego z sosem (brokul, cukinia, szpinak, pesto dla smaku)) i zapija hektolitrami mleka... mojego wink Po południu zje pewnie kilka kulek winogrona i pół jabłka, na obiad podziubie pęczaku, indyka i fasolki. I w nocy bedzie tankował wink
    Ale ja wychodzę z zalozenia, że póki jest zdrowy i rośnie pięknie, to NIC mu nie brakuje. Ma z czego wybierać, jemy rózne rzeczy, więc zawsze coś tam mu do brzucha wpadnie.
    No i jak wiadomo, taki etap "dziubania" minie smile Nie wiem keidy, ale minie smile

    --
    Mary_Lu
    Witek
    BadVista
  • pasek84 08.11.11, 17:34
    Dziewczyny, faktycznie powinnam jej ustalic, jakies konkretne pory, ale z tym jest masakra. Nauczylam ja migac, jak chce mleka, to podchodzi do mnie usmiecha sie i miga i robi to tak z glebi serca, tak ochoczo, ze az ta dlon to wycwiczona, jakby flamenco tanczyla od 20 lat. No i teraz nie chce byc wobec niej nieuczciwa, bo powiedzialam jej ze mamy taki uklad i ona sie do niego stosuje. I teraz co, raz tak, raz tak.

    Mad-die, jasne, ze mkisowane oz grozo dla ponad roczniaka i ja to wiem, tylko, jak te mieso wciagnie w powiedzmy zupie kremie, to jej daje. Ona nigdy nie zjadla miesa z wlasnej woli, w sensie w kawalku, nigdy! Choc proponowalam chyba setki razy, rozne postaci (no poza kilkoma gryzami parowki, czy kielbasy w calym jej zyciu, ale takie zdrowe mieso obiadowe, to nie). Zrzuca mieso nawet z blatu, nie chce nawet, aby lezalo na blacie, nie mowiac o sprobowaniu i to na glodniaka. To samo jest z wiekszoscia rzeczy typu jajko, z warzyw to buraka powiedzmy lubi i od wielkiego dzwonu brokula i kalafiora. Kiszone uwielbia i to jest naparwde jedyna rzecz jak ona lubi zawsze.
    Ona nie ma faz kiedy je i kiedy nie je. Ona ma glownie faze niejedzenia. Makaron lubi, ale nigdy nie zjadla pol miseczki makaronu razowego czy jakiegokolwiek innego zwlaszcza z sosem, jakby zjadla pol malej miseczki to u nas bylby sukces i dzien zaliczony do wypasionych. Z reka na sercu to jasne ona nie je mega malo, bo rano kasze zje przy ksiazeczce, te zupe krem tez zje, potem skubnie doroslego jedzenia labo i nie, kolacja tez skubnie pare platkow orkiszowych, a reszte wyleje. Naprawde najchetniej to je i lubi te kaszki holle na bobofrucie (nie wiem dlaczego tak sie zdiwilas, ten bobofrut do smaku, bo na wodzie nie zje).

    Ma 16 zebow i teraz jest mega na nie na niejedzenie i moze ida kolejne, bo palce w buzi. tak juz sobie tlumacze.
    Dzis na placu zabaw sama z siebie wziela biszkopta od innego dziecka i zjadla pol malej grahamki. Sukces.
    Moze ja zle robie, ze staram sie jej dawac glownie zdrowe rzeczy, no jak jogurt to tylko naturalny, jak bulki to raczerj nie biale, wlasciwie wszystko takie raczej zdrowe. Moze jakby dostala bakusia czy danonka to i ksiazeczki bylyby zbedne przy jedzeniu. Chociaz nie, jak u tesciow jestesmy (a tesciowa gotuje bardzo tradycyjnie), to tez nie chce ani ziemniaka, ani miesa, ani salatki czy zupy...a tesciowa naprawde gotuje pysznie. Zupy zje 2-3 lyzeczki i tyle.
  • aleksandra1357 08.11.11, 20:27
    Pasek, mój synek ma dokładnie 15 miesięcy.
    I też prawie nic nie je. Jedynie jajecznicę na śniadanie zjada, potem już prawie nic. A nawet gorzej - wiem, że zje tylko niezdrowe. Zwykle jest tylko na moim mleku, i prawie nic nie je innego, bo nie chce, do dzioba nie bierze i już.
    Za to dużo je na spacerze. W wózku potrafi zjeść całą bułę, 10 śliwek. Wiem, że nie powinnam mu dawać i mam wyrzuty sumienia, ale jak mi płacze w wózku, to myślę, że głodny i daję. W domu dobrze też je parówki (zjada całą sam, albo i dwie), frytki lub serek homo waniliowy. Staram mu się tego jednakowoż nie dawać i tak się bujamy.
    Jak wzrost i waga Twojego dziecka? Jeśli w normie, to ja bym dała mu czas do 18 miesiąca co najmniej i się naprawdę nie przejmowała.
    Ale jeśli bardzo Cię to męczy, to rzeczywiście spróbuj coś zrobić. Tylko że ograniczenie piersi, tak jak piszesz, jest jakieś takie nie fair. Sama nie wiem, co Ci radzić. Dawać niezdrowe? A może po prostu nie odkryłaś jeszcze, co Twoje dziecko lubi i okaże się kiedyś, że uwielbia tylko schabowe? A jak zostawisz z kimś innym, to je? Bo mój zostawiony z teściową zjadł miskę lanych klusek na rosole. Widocznie widział, że nie ma cycka w polu widzenia i się zdecydował.
  • mad_die 08.11.11, 21:04
    Ej no dobra, Twoja ma 15mscy a mój syn ma prawie 2 lata - to jednak jest różnica nie?
    Jesli proponujesz jej zdrowe jedzenie, różnorodne, jeśli ma z czego wybierać, to ona o siebie zadba, nie martw się.

    Ma Twoje mleko i to się liczy.
    Daj jej czas, nie zabawiaj książeczkami czy inaczej, nie ganiaj po pokoju, bo nie zjadła tyle co bys chciała.
    Co do kaszek - dziwię się, że na bobofrucie robisz, bo to jednak słodkie wychodzi. Ja robiłam na wodzie i dodawałam tartego owoca jakiegoś - lepsze to niż najlepszy bobofrut.
    Zupa krem jako zupa nie jest zła. Ale oprócz tej zupy powinna jesć (tyle ile bedzie uważała za stosowne) inne jedzenie w kawałkach.

    Swietnie że miga mleko, mój młodszy też miga i tez pieknie prosi. Jednak ja, jeśli właśnie robię obiad i za 5-10 minut obiad bedzie na stole - mleka nie daję (tak samo jak starszej soku nie daję czy przekąsek przed obiadem). Ale po obiedzie? Jesli chce, to dostanie.
    Po prostu mowię, że zaraz bedzie obiad, właśnie robie obiad, zobacz co tu się gotuje, bedzie dobry obiad - u mnie słowotok działa wink i młody odchodzi pocieszony, że zaraz brzuch bedzie pełny wink

    Miseczka miseczce nierówna - moja mała miseczka ma może 200ml pojemności, więc zjadł tego obiadu 100ml, czyli pół słoika dzieciowego. To dużo? Nie, ale mu wystarczyło wink

    --
    Mary_Lu
    Witek
    BadVista
  • misanka 09.11.11, 09:46
    odstawienie w wieku 15 miesięcy, bo nie je dużo stałych pokarmów, to dla mnie pomyłka zupełna

    ograniczenie piersi? bałabym się, że zacznie na przekór domagać się jeszcze więcej (zakazany owoc)

    wcale nie je tak mało, poczekaj jeszcze 2-3 miesiące
    moja dopiero w wieku 14miesi ecy zjadła bez dławienia się z poł kromeczki pokrojonej kanapki, wcześniej dławiło ją takie jedzienie
    niepapkowatego mięsa nie chciała jeszcze długo, długo, a że hemoglobine miła ciut poniżej normy, a żelazo w leku ją uczulało też robiłam jej zupy kremy(mięso przetarte przez sitko, zblndowane nie przechodziło przez przełyk!!!) z mięsem do około 20 miesięcy (teoretycznie zdecydowanie za długo - w praktyce nie miałam wyboru), potem jakoś zaczęła jeść wędliny, trochę gulaszu, mieśo w bigosie, fasolce po bretońsku itp.

    a teraz ma 3 latka i są takie dni, ze jak pytam co by zjadła na śniadanie, to wyskakuje z tekstem, że kotlecik w panierce (czyli schabowy); na obiad wcina m,ięsa tyle co my rodzice, a czasem nawet oddaję jej kawałek mojego mięsa, bo się upiera, że np. ziemniaków jeść nie będzie, i wiem, że jakieś poł godziny póżniej będzie głodna żebrać o słodycze smile
  • pasek84 09.11.11, 10:27
    Wczoraj wieczorem myslalam, ze zabije mojego tescia, ktory na widok Zuzki odmawiajacej zjedzenia owsianki na kolacje i placzacej bo chce cycka, powiedzial, no moje dzieci tez niejadki byly, ale nie plakaly. Jakby nie miala w perspektywie tego mleka to byloby inaczej. Ma 190 cm wzrostu i jeszcze wiekszego brzucha, wiec nie odwazylam sie mu przylozycwink
    Po prostu brakuje mi sil-naprawde. Potrzebuje wsparcia, bo tu wszyscy dookola za jej niejedzenie obwiniaja kp i rady mojej mamy, zeby na noc nauczyc ja zasypiac z butelka z mlekiem, bo inne mamy tak robia-no zesz k... mac chcialoby sie powiedziec. Maz tez mowi, ze to kwestia kp, on zreszta caly czas twierdzi, ze robie straszna rzecz zabawiajac ja przy tym jedzeniu i ze problemy wynikaja wlasnie z kp i tego, ze ja zabawiam-chce jesc je, nie chce nie je i juz. Powiedzial, ze jakby nie bylo piersi i protestowalaby 2 dni i nie jadla, to 3 dnia na pewno by zjadla, ale ja mam robic co chce, bo to ja sie z tym morduje. Dobrze, ze chociaz Wy jestesciesmile
    Zawsze jak juz mysle, ze tak, odstawiam, koniec, jak mi newry puszczaja, to potem wchodze na forum, poczytam poczytam i znowu mysle, ze dobrze ze karmie ja caly czas.
    A tak w kwestii jedzenia, to Zuza tez na podworku czy w wozku chetniej je, najgorzej jej idzie w krzeselku do karmienia. Teraz musi koniecznie na czyms sie skupic i widze, ze np. ta zupa krem z miesem i jajkiem jej smakuje, bo dzioba otwiera, ale musi przy tym towarzyszyc jej tygrys i moje udawanie tygrysa, bo tak jest fajniej. Maz powiedzialby, tak nauczylas i pewnie ma raqcje, ale kurde jakos spokojniejsza jestem, jak te zupe mloda zje. No ja mam problem, a nie ona.
    Mala rosnie pieknie, wazy 12 kg. i mierzy 82cm. (my jestesmy wysocy, ale bardzo szczupli).
    Poczekac do 18 m-ca, jak mala bedzie miala 1,5 roku? I wtedy jest jakis przelom?A teraz odpuscic?

    Zuza codziennie dostaje na powiedzmy 2 danie po paru godzinach(no bo te pierwsze to ta nieszczesna zupa krem) dorosle jedzenie (zazwyczaj je pare ziarenek ryzu/kaszy, czasem kes warzywa).Zazwyczaj na te drugie danie daje jej na blat rozne warzywa soute, makaron/ryz/kasze/kopytka, mieso/fasole/jajko/parowke.

    Dziewczyny napiszcie prosze co Wy gotujecie, bo moze rzeczywiscie to co ja robie jest niesmaczne i jakies takie malo ciekawe.
  • luliluli 09.11.11, 13:33
    A co sama jesz na np. obiad?
    To tak zanim zacznę majstrować dłuższy post, bo w pracy jestem i czas nagliwink


    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • aniaturek0409 09.11.11, 13:42
    forumowe rady to jedno a Ty z tych rad powinnaś wybrać tak aby Wam było najlepiej. Fanatyczki BLW będą kręcić z niedowierzaniem głową, że jak to takie duże dziecko i papki, ale skoro mała papki wcina a kawałków nie chce, to uszanowała bym decyzję dziecka i poczekała aż przekona się sama, że inne jedzenie też jest ok. Mój starszak mając rok bez problemu gryzł i przeżuwał kotleta schabowego. Przez całe życie zakrztusił się może kilka razy. Młodsza córcia na początku non stop krztusiła się piersią, każdym innym piciem też się krztusiła i bez różnicy czy podawałam butelką, kapkiem, niekapkiem, rurką czy łyżeczką. A większością jedzenia pluła jeżeli było inne niż papka. Dopiero mając rok zaczęła akceptować drobniutkie grudki, ale każdym większym kawałkiem się dławiła lub pluła. Z czasem powoli zaczęła jeść coraz większe kęsy.Teraz ma 20 miesięcy i już od dłuższego czasu bez problemu wsuwa normalne jedzenie. To znaczy nie może być zbyt twarde, bo jeszcze niezbyt dokładnie gryzie i np twardym jabłkiem się potrafi jeszcze często zadławić. I radzę nie wsłuchiwać się w mądre ksiąski i ciocie dobra rada, tylko we własny instynkt i własne dziecko. Bo jak wiadomo każdy jest inny.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ug378u691lwt9qq9.png

    http://s2.pierwszezabki.pl/034/034131960.png?2265
  • pasek84 09.11.11, 15:47
    Dzieki dziewczyny za wszystkie rady. To nie jest tak, ze ona te zupe krem je chetnie, bez ksiazeczek, a jak ma gorszy czas, to bez zabawiania nie zje.
    Jak ja zostawie z kims, to jedna chwala czy ze mna czy z kims-z jedzeniem jest podobnie.

    Teraz je wybitnie zle, ale chyba zeby, bo ciagle palce w buzi.

    Co ja jem na obiad? Ja przewaznie kasze/makarony/ ryz z dodatkami (takie wymieszane z dodatkami) np. z oliwkami, warzywami, miesem, no wszystko co mi podejdzie i na co mam ochote i malej to nie smakuje, bo jak spróbuje to wypluwa. No ja dosmaczam spora iloscia ziol i tak raczej na ostro. Nie jem tradycyjnie tzn. schabowy/mielony, choc moj maz je i mala tez checi nie wyraza. Raz schabowego polizala i jak na wiekszosc rzeczy sie skrzywila.

    Dzis na placu zabaw dzieci jadly paluszki i ona chciala, wiec pozwolilam na jednego cebulowego i jakas madra mamusia nie pytajac mnie wladowala jej jeszcze ciacho do buzi...doslownie wepchnela, mowiac no masz zjedz dobre, a Zuzia wyplula. Wiec to chyba nie jest u niej tak, ze niezdrowe i slodkie to by tonami jadla. Niestety paluszki bardzo lubi i jak zostawiam mala to wiem, ze po cichu tesciowie daja, pomimo tego, ze im mowie, ze jak nie zje obiadu, kolacji itd. to absolutnie ma nie dostawac "slodkosci/slonosci"...no, ale wiadomo, jak to dziadkowie. Wredna mama daje dziecku jaglanki, albo chce, aby peczak jadla, zamiast dobrego ciasteczka.
  • pasek84 09.11.11, 16:00
    Aaaaa i jeszcze akcja z owocami-no tego to juz nie kumam naprawde. Jak byla mlodsza i byl sezon truskawkowy i ona niby nie powinna, bo alergizuja te truskawy itd., no, ale oczywiscie dalam jej, nic nie bylo to dawalam, a ona je pochlaniala, autentycznie pochlaniala, to samo z nektarynkami, lubila czeresnie, winogronoa, a teraz...nic, naprawde! Jablkiem pluje, gruszka to samo, a banany (generalnie uwielbiane przez dzieci) za nic w swiecie. A kiedys miala taka tygodniowa faze, ze jadla po calym bananie.
  • green.sabcia 09.11.11, 16:12
    Moja córka przechodziła identyczne fazy na owoce, a teraz dupa. Nie chce żadnego.
  • gris_gris 09.11.11, 16:19
    No dzieci tak mają. Mój synek żywił się głównie jabłkami, a teraz mu przeszło - nadal lubi, ale nie wrzeszczy już jak nie dostanie jabłka natychmiast, i najlepiej co godzinę.

    A może ona nie lubi mięsa? jak często dajesz jej obiad bezmięsny? próbowałaś jej dać risotto ze szpinakiem np? Takie prawdziwe, nie dzieciowe? Mój synek uwielbia. Albo bardzo proste i zdrowe danie dla dzieci - makaron z oliwą i parmezanem, bez niczego innego - makaron taki na jeden kęs, nie długi, i dużo parmezanu. Warzywa ja przyprawiam curry, pieprzem, ziołami; curry to hit!

    Nie że Cię pouczam, bo widzę, że zdrowo jesz i gotujesz, ale może coś z powyższego się sprawdzi?
  • tuszeani 09.11.11, 16:00
    U nas olbrzymie znaczenie mają okoliczności. U opiekunki w domu Młody je bez problemu dorosłe porcje, ale wtedy kiedy je razem z jej 7-letnią córką. Myślałyśmy że może mu nie smakuje moje gotowanie więc już kilka razy dostałam na wynos w słoik to czym się zajadał u opiekunki i okazywało się, że u nas mu to samo wchodziło, delikatnie mówiąc, średnio wink
  • green.sabcia 09.11.11, 16:08
    Wydaje mi się, że z tego co piszesz, Twoja córka ma urozmaicony i zdrowy jadłospis, a że czasem ma ochotę na słone paluszki, czy coś innego "niezdrowego", to żadna zgroza. Proponuj jej zawsze jak do tej pory zdrowe i różnorodne posiłki, ile zje, to zje, ale pozwól czasem, tak jak robisz zresztą pewnie, żeby zjadła też coś niekoniecznie bardzo zdrowego.
    Piszę Ci to z własnego doświadczenia i z pełną odpowiedzialnością, jako matka juz starszych dzieci - teraz masz kontrole nad tym co jada Twoje dziecko i nawet rodzinę i teściów możesz tym tematem jedzeniowym "terroryzować"winkAle dzieci rosną i jak będa miały niedosyt tych rzeczy mniej zdrowych, bo nigdy się im nie pozwalało, albo od wielkiego święta, to potem się będą tymi produktami opychać ponad miarę. NO niestety tak to juz jest, że zakazany owoc smakuje najbardziej.
    Na pocieszenie Ci dodam, że mam córkę, która bardzo niewiele je na co dzień, w porównaniu do Twojego dziecka chyba jeszcze gorzej wypada, ale to nie jest jakiś straszny problem, dopóki ma pierś na żądanie i jest zdrowa, a Ty starasz się podawać jej przede wszystkim zdrową żywność. Dramat i tragedia jest z takimi dziećmi jak zachorują, wtedy nie chca jeść w ogóle NIC. I to dosłownie. Ja mam teraz taką akcję z młodą. Od piątku jest chora, nie bierze antybiotyku, bo lekarz nie widział potrzeby, do wczoraj gorączkowała, i jedyne co je to cyc, ale niedużo, bo nos ciągle zapchany i kaszle w międzyczasie jak ssie, pije herbatki ziołowe i wodę z miodem i cytryną. Przez cały dzień zjada kilka płatków zbożowych, czasem pod wieczór plasterek wędliny, łyżeczkę, dwie kukurydzy z puszki, lub 2-3 łyżeczki jogurtu, albo innego serka i TYLE. Jest słaba, ledwo chodzi, ale jeść nie chce. Teoria o tym, że dziecko nie potrafi się zagłodzić, tyczy się tylko dzieci ZUPEŁNIE ZDROWYCH.
  • jola_ep 09.11.11, 19:25
    To, że chorujące dziecko mniej je (dobrze jak ma mleko mamy) to akurat bardzo dobrze. Trawienie osłabia organizm, który wszystkie swoje siły właśnie rzucił do walki z chorobą. Byleby piło (więc jeszcze raz niech żyje mleko mamy smile ).
    Wyzdrowieje - nadrobi zaległości.

    Mój syn złapał rota (albo inne świństwo) akurat jak go skończyłam karmić... początkowo nic nie jadł, potem bardzo mało. Ale za to w jakim tempie odrobił zaległości jak ostatecznie wyzdrowiał smile

    Pozdrawiam
    Jola
  • jola_ep 09.11.11, 19:36
    Spokojna i pewna siebie mama to podstawa smile
    Od zestresowanej matki mój synek w wieku 10 miesięcy nie zjadł nic (oprócz mojego mleka). NIC. Nawet gdy zabawiałam stając na głowie na spacerze itd.itp.
    Jak wyluzowałam zjadał 2-3 łyżeczki papkowatej zupki smile
    Pewnie dlatego przy karmieniu piersią wydzielają się związki uspokajające matkę wink

    W przypadku teściów weź proszę pod uwagę, że swoje lata mają, pamięć ich zawodzi i w dodatku tak jesteśmy skonstruowani, że pamiętamy raczej to dobre niż złe.

    Mąż ma rację z tym niezabawianiem. Będzie Ci to coraz trudniej odkręcić.

    > najgorzej jej idzie w krzeselku do karmienia.

    A jak wygląda to krzesełko?

    U nas zostało ostatecznie zredukowane do niskiego stolika, przy którym mój synek stał i jadł. Tzn. zwykle chodził, podchodził do stolika, pakował sobie jedzenie i szedł dalej. Jak jeszcze go karmiłam, to było podobnie, tylko podchodził z rozdziawioną buzią wink
    Siedzenie było dla niego nudnym marnowaniem czasu. Nie po to nauczył się chodzić wink
    Miał też niskie krzesełko, na którym przysiadał, ale to dużo później. Z tego co pamiętam jeszcze jak miał 3-4 lata zastanawiałam się, kiedy zacząć go uczyć cywilizowanego stylu jedzenia wink

    Dziś ma 12 lat i je nadal w podobnym stylu: zanim ja usiądę do obiadu, to on już skończył smile

    Pozdrawiam
    Jola
  • pasek84 10.11.11, 11:01
    Krzeselko ma takie dzieciowe z blatem, malym noermalnym w zyciu by nie usiedziala, a tym krzeselku, jak czytamy, albo opowiadam jej o zwierzatkach czy innych pierdolach to wcina.

    Gris-gris wielkie dzieki. Absolutnie nie odbieram propozycji jako poczania i na pewno spróbuję tego risotto, makaron jej daje bardzo czesto. A Ty ten parmezan kladziesz na goracy makaron i on jest rozpuszczony?

    Dziewzyny rzucie prosze pare hitow z Waszej kuchnismile
    Wszystkim Wam dziekuje za dotychczasowy i przyszly odzewsmile

    Aaa dodam, e wczoraj mialam golabki i mloda zjadla 3 kesy z wlasnej woli, mieso do buzi wlozyla i nie wyplula-fakt ze w sumie to byl pewnie taki jeden dorosly gryz, no, ale nie wyplula. Jak to zobaczylam, to powiedzialam sama do siebie i w sumie do malej tez:" o matko skarbie, chyba zaraz sie ze szczescia posikam". Az mi glupio, ze taka radosc we mnie wstapila, bo to swiadczy o tym, ze mam naprawde fiola na punkcie tego jedzenia i te "posikam"...OMGsmile
  • jola_ep 10.11.11, 14:26
    To podziwiam, bo ja swojego w takim krzesełku nawet zabawiając nie mogłam utrzymać smile
    Poszło w kąt.

    A normalne, zdrowe podejście MATKI do jedzenia jest bardzo ważne. I piszę to z własnego doświadczenia matki dwóch "niejadków". Takich, które wysyłano na badania w kierunki anemii, albo wpisywano niedowagę. Przerobiłam różne strategie. Ostatecznie najważniejsze stało się jedno: jedzenie to prawo, a nie obowiązek dziecka.
    Też miewałam okresy posiadania fioła na punkcie jedzenia, ale nie wychodziło mi z nich nic dobrego. Miałam jednak o tyle lepiej, że starsza trochę mnie przygotowała na "niejadkowatość" młodszego.

    Ja karmiłam tym, co my jemy, przy czym najpierw odkładałam dla małego, a potem doprawiałam. (jadamy podobnie jak u Ciebie). Ale i tak najsmaczniejsze było jedzenie wyżebrane z talerza taty (w tym wieku).

    Pozdrawiam
    Jola
  • gris_gris 10.11.11, 14:38
    Parmezan, taki w kawałku, trę i on się rozpuszcza wymieszany z gorącym makaronem. W ogóle polecam Ci ten ser, bo dzieci go uwielbiają, a jest on niezwykle zdrowy i bardzo dobrze przyswajalny. We Włoszech podaje się parmezan dzieciom od początku rozszerzania diety, do zupek i makaronu itp. Najprostsze danie to wlaśnie gorący makaron, w kształcie na jeden kęs, polany oliwą i posypany parmezanem, wymieszany i od razu podany. Do risotto też go dużo daj! A jak Ci zostanie sama skorka po wykorzystaniu kawałka sera, to ją dodaj do gotowanego bulionu warzywnego (wygotuj ją w nim) - nie uwierzysz, jak to wpływa na smak smile

    Mój synek je mało mięsa (ja w ogóle nie jem), a inne sery go nie interesują jeszcze, więc ten parmezan bardzo nam się przydaje w uzupełnieniu diety.

    I naprawdę polecam przyprawianie pieprzem, curry, papryką itp - ja nie solę a jedzenie jest wyraźne w smaku i dziecku smakuje. Jak mu parę razy na początku podałam mało przyprawione, to nie chciał... Podobnie kaszki - Holle żadnej nie ruszy, owsianki na wodzie nie chciał, a teraz uwielbia owsiankę na krowim mleku z miodem (ma 15 mcy więc miod już podaję).


  • green.sabcia 10.11.11, 15:58
    Bardzo ciekawe z tym parmezanem, nie podawałam nigdy tego dziecio, ale mnie zaintrygowałąś, więc spróbujęsmile
    A możesz napisać jak się przyżądza owsiankę na mleku zwykłym? Tzn. dokładne proporcje. Ja robiłam jej do tej pory na wodzie, ale nie bardzo chciała jeść, więc przestałam. Ale widzę, że podjada starszej córki musli na mleku krowim, ale takim z lodówki, nie przegotowanym.I czy można takiej owsianki zrobić więcej na dwa dni np.?
  • gris_gris 10.11.11, 16:25
    Nie dziwię się dziecku, bo owsianka na wodzie jest okropna...

    Jej, nie wiem, jakie proporcje, na oko robię... używam owsianki błyskawicznej, co nie jest opcją najzdrowszą, bo przez to jest uboższa w składniki, ale tylko taką potrafię zrobić szybko i "na kremowo". Sypię porcję do rondelka, dodaję zimne mleko tak, żeby przykrylo owsiankę o 1-2 cm, i na malym ogniu gotuję mieszając. Po paru minutach jest gotowa. Jeśli widzisz, że robi się za gęsta, to dodaj szybko więcej mleka.

    Przygotowanie na dwa dni chyba się nie uda, bo nie wiem, jak odgrzać owsiankę, żeby byla smaczna. Ale przy powyższym sposobie to jest jedno z najszybszych śniadań. Możesz natomiast upiec placki z owsianki - ugotowana tak, jak powyżej, albo nawet surowe platki (nie zauważyłam róźnicy w smaku), dodaj jogurt (gęsty, grecki), rozgniecionego banana i cynamon, nakładaj łyżką placuszki na papier do pieczenia na blasze i piecz, aż się zrobią brązowe (dobrze je odwrocić w trakcie) - w temp. ok 200 stopni wystarczy jakieś 20 min. Te placki są słodkie, choć bez cukru, i super się je zamraża. Nie musisz dodawać tłuszczu, bo jogurt jest tłusty, więc się nie przykleją. Można wyciągać po jednym i dawać na śniadanie albo podwieczorek (rozmrażam na talerzu albo jak chcę natychmiast to w mikrofalówce 10-20 sek.)
  • green.sabcia 10.11.11, 16:38
    Dziękuję Ci bardzo za przepisysmileJak masz jeszcze jakieś fajne pomysły, to napisz proszęsmile
  • nena20 10.11.11, 15:18
    mogę Ci tylko napisać- ja przez to przeszłam
    moje dziecie tez nie chcialo jeśc, więc dawalam tego cyca
    ale pewnego dnia, powiedziałam dość
    ograniczyłam do karmienia rano, w południe (do spania) i wieczora
    po lekkim awanturowaniu, przeszło, doskonale wiedział, że nie dostanie cyca.
    Musiałam tak zrobić, bo już nie wiedziałam co dalej, młody ważył ciągle 10 kg i nie przybierał na wadze. Odstawienie nie pomogło od razu, nadal jadał jak ptaszek. Ale od pewnego czasu jest dobrze, jada 4 posiłki no czasem i 5. Co jest dla mnie szokiem, potrafi wciągnąć 250 ml kaszy ale musiał potrenować, początkowo było to 100-120 ml. Wreszcie waga ruszyła.
    Obecnie ma 2,1 l, waży 12 kg, moje mleko ma bez ograniczeń jeszcze rano i wieczorem.
  • wikusiamama 10.11.11, 16:51
    Kochana!!!nie wiem czy to cie pocieszy ale napisze.Moj syn ma 16 miesiecy nadal ciagnie cycka.Jest bardzo zywotnym dzieckiem.Z apetytem u niego roznie.Oczywiscie cycucha nigdy nie odmowi.Ja karmie go w sposob bardzo niepedagogiczny.Wlaczam mu bajki i wtedy jest szansa ze mlody zje spokojnie.Okropnie sie ztym czuje odwracajac jego uwage od jedzenia,ale nie mam innego sposobu.Syn siedzi w foteliku do karmienia.Probowalam by jadl bez zabawiania ale nic z tego.Mlody kreci sie wierci w krzeselku moze zje 3 lyzki i to na tyle .Gdy mu wlacze bajki zjada.Probowalam rowniez by jadl z nami przy stole posilki.To podobnie zje 3 lyzki i juz go roznosi.Wiem,ze taki sposob karmienia musi sie wkincu skonczyc i syn zacznie jesc w bardziej cywilizowany sposob.Nie lubi niestety owocow czasem pochrupie jablko.Ewentualnie zje startego banana.Mieso drobno posiekane zjada.Ogolnie z jedzeniem nie jest najgorzej tylko problem tkwi w tym czyli podobnie jak u Ciebie ze bez zabawiania nie ma szans by zjadl.Wierze ze wkoncu z tego wyrosnie....pozdrawiam Cie serdecznie i zycze dizo wytrwalosci.Mysle ze Twoja cora jesli tez wkoncu z tego wyrosnie.
  • pasek84 10.11.11, 17:20
    Wikusimamo, gdyby moja Zuza chetnie jadla przed tv, to pewnie bym ulegla i tez bym ja posadzila i dawala jesc, zreszta tez mi sie zdarzylo, w przyplywie bezsilnosci, ale nawet tv jej nie rusza. Musi byc cala delibercaja mnie ze mna i jej zwierzatkami, aby jadla, albo ewentulanie pokazuje jej rzeczy w lodowce i nazywam poszczegolne produkty zywnosciowe i wtedy najbardziej otwiera buzie. Wiem, ze tragedia i wiem tez ze za kilka m-cy napisze, ze co ja durna baba robilam, bo teraz to dopiero mam kosmos z jedzeniem, no, ale, wlasnie, jest te alesad Dzieciak je i matka spokojna.
    Mam nadzieje, ze przy drugim bede madrzejsza.

    Gris-gris te placuszki owsiane-brzmi rewelacyjnie-moze mojej by to podeszlo. I potem na prawde mozna zamrazac-ja duzo rzeczy mroze, bo to mi bardzo ulatwia zycie, jak nagotuje na pare dni. A jak robisz risotto? Mieszkam pod wawa i generalnie u mnie to jeszcze nie widzialam parmezanu. Ja po prost czesto dodaje zwykla goude, albo edamski do kasz czy zup i tez sie ladnie rozpuszcza i mloda to je.

    Aha robie pewnie koljent blad, bo np. jak daje malej taki normalny obiad co ja jem i widze, ze nie tyka tylko sie bawi, to daje jej w miedzyczasie lyzeczka jogurt/kefir/zsiadle mleko, to tak ze 100ml je. Nie powinnam pewnie, bo jak obiad to obiad, ale skoro obiadu niet, a jogurt tak...
  • green.sabcia 10.11.11, 17:32
    Jak piszesz o tym zagadywaniu podczas jedzenia i innych zabiegach, żeby coś zjadła, to mi się kojarzy z książką, którą niedawno czytałam "Mały tyran" Irina Prekop. Jest tam szczegółowy opis rodziny, która robi bardzo dziwne rzeczy, żeby tylko córka coś jadła, bo nic nie chce. Przeczytaj sobie, może nasuną Ci się jakieś refleksjesmileA książeczka jest mała i krótka i w bibliotekach jest dostępna. Polecam choćby po to, żeby odwrócić się od tematu jedzeniawink
    Moja córka wychodzi z choroby i napiszę Ci co ona dzisiaj zjadła od rana do tej pory.
    Jedną łyżeczkę monte, kilka płatków zbożowych, może 5, pół dużego banana-na dworze, pół parówki drobiowej, malutką porcję makaronu z sosem-spagetti, ale kawałki mięsa wypluła, pół kromki chleba z nutellą, dwa razy pierś, ale to była chwila, kilka pociągnięć i dwa kubki woda + herbata. Dużo?Nie. Konkretnie-nie. Zdrowo-też nie bardzo, bo słodko, ale cieszę się, że zjadła cokolwiek z tego co powyżej, bo przez ostatnie dni jadła tylko jedną z powyższych. Na kolację mam zamiar ugotawac jej tą owsiankę wg przepisu gris i może zje parę łyżeczek.
  • gris_gris 10.11.11, 17:40
    Hmm parmezan trudno czymś w tym wypadku zastąpić, bo chodzi o jego łatwostrawność i bardzo dobrą przyswajalność składników (wapń np.). I w smaku jest to coś, że dzieci go lubią. Zobacz w jakiś delikatesach, na pewno znajdziesz. Tani nie jest niestety...

    Risotto - posiekaj szpinak (nie musi być drobno), wrzuć na rozgrzaną oliwę z rozgniecionym ząbkiem czosnku; po kilku minutach zdejmij. Na patelnię wsyp ryż do risotto (dodaj oliwy, jeśli nie została) i mieszając czekaj, aż ziarenka będą przeżroczyste. Potem dodawaj partiami bulion tak, żeby ryż był nim przykryty lekko, i następną porcję wlewaj jak poprzednia się wchłonie. Cały czas bardzo mały ogień. Szpinak możesz dodać po jakiś 10 min, potem jeszcze z 10 min aż ryż będzie miękki. Przyprawiasz solą i pieprzem. Na końcu dodajesz garść, dwie startego parmezanu, mieszasz, i jeśli lubisz płynniejsze risotto, dolewasz jeszcze trochę bulionu tuż przed podaniem.

    Dobra dziewczyny, uciekam stąd bo zamiast pracować piszę smile Przypomniałam sobie jeszcze, że na Małym dziecku jest ogromny wątek o zdrowym żywieniu i dużo porad (pod kątem zjadliwości dla dzieci też).

    Pozdrawiam!
  • gris_gris 10.11.11, 17:46
    Aha robie pewnie koljent blad, bo np. jak daje malej taki normalny obiad co ja
    > jem i widze, ze nie tyka tylko sie bawi, to daje jej w miedzyczasie lyzeczka jo
    > gurt/kefir/zsiadle mleko, to tak ze 100ml je. Nie powinnam pewnie, bo jak obiad
    > to obiad, ale skoro obiadu niet, a jogurt tak...

    e, czemu żle? jak lubi? niech je, co lubi, i będzie ok. Mój w takiej sytuacji dostaje chleb z masłem, i prawie zawsze zjada obiad na kolację, choć wcześniej nie tknął.
  • kasiaizuzia1 10.11.11, 18:22
    Kurczę zazdroszczę Ci determinacji w dbaniu o zdrowe karmienie dziecka. Czytając Ciebie podziwiam szczerze takie podejście - sama temu nie sprostałam, ale ja też zdrowo się nie odżywiam (wiem że to kwestia wyboru, a raczej mojego lenistwa).
    Jesteś Wspaniałą Mamą - dbającą o dziecko. Nie daj sobie wmówić przez nikogo że jest inaczejsmile)
    --
    http://s2.pierwszezabki.pl/023/023310950.png?9117
  • helenka-hania 10.11.11, 20:51
    pasek84 nie martw się tym co uważa rodzina, że mała jest niejadkiem przez kp, ja znam dzieci, które były karmione piersią do 6 - max. 10 miesiąca lub mieszanie, a później mlekiem modyfikowanym oraz takie co od początku są karmione mlekiem modyfikowanym i też są MEGA NIEJADKAMI np. potrafią przez cały dzień zjeśc suchą bułkę, parówkę i miseczekę suchego makaronu, bez jakiegokolwiek owoca, a o warzywach już nie wspomnę, a do tego mleko modyfikowane i słodkie soki - to dopiero zdrowa dieta. smile Więc głowa do góry!!!

    Co do jedzenie mięsa, to moja mała (obecnie 14m) też nie chciała jeśc, ale odkryłam, że ona poprostu musi mieć mega rozgotowane i mięciutkie (Mała ma dpiero 4 ząbki, więc pewnie dlatego woli jak coś jest rozgotowane). Najlepiej sprawdza się mięso mielone (oczywiście mielę kawałek mięsa, żeby wiedziec co jest w środku) w postaci pulpecików, gołąbków czy dodane do makaronu. Tak samo było z rybą, też nie chciała jeść, więc teraz ryba siedzi w parowarze, aż się rozpada, i mała też zajada z chęcią. Ale i tak mięsko czy rybka przegrywają często z warzywami,
    tzn. mała najpierw zjada warzywa, a dopero później dziubnie mięsko lub rybkę. Ale widocznie
    jej to wystarcza, a ja cieszę się, że ona tak lubi warzywka.

    Moja kruszyka też zjada niewielkie porcje, ale w porównaniu z niektórymi dziećmi (tymi, które nie są dkp) to ona je bardzo ładnie!!! i wszyscy mówią o tym, że nasza to tak ładnie je, i że lubi tyle rzeczy. No fakt bo jak porównać jadłospis mojej myszki do takiego jak pisałam wyżej (parówki, bułki, makaron, mleko modyfikowane, soki typu "kubuś" i czasami od święta kawałek mięska) to nasz jest mega bogaty!

    Jeszcze raz głowa do góry i dużo cierpliwości w radzeniu sobie z komentarzami ze strony rodziny czy znajomych!!! Ja też z tym walczę (no może już przestałam, ale jeszcze z miesiąc temu to sobie nie dawałam z tym rady, a słyszę "dobre rady" od samych narodzin mojej córeczki) tylko ja ciągle słyszę pytanie "odstawiłaś ją?", "przecież karmienie po ukończeniu roku, to już nic nie daje" oraz inne stwierdzenia o podobnym brzmieniu.
  • milosza_mama 10.11.11, 22:04
    Hmm, ale Twoja córka ma całkiem dobrą wagę, rzekłabym, ze dużo waży, 12 kg to wg mnie dużo, moja córka w podobnym wieku waży całe 8500, też na piersi, też bywają dni że mało je. Ale ja przyjęłam zasadę, że ma moje mleko, i co by się nie działo, moje mleko jest bardzo wartościowe, jeśli je pije nie zginie. Myślę że chcesz bardzo dobrze dla swojej córeczki, jednak za bardzo skupiasz się ogólnie na czynności jaką jest jedzenie. Przestań się tak martwić, przez tydzień notuj ile je, o jakiej godzinie, te 12 kg nie bierze sie z powietrza. Ile razy dziennie karmisz? dzieci mają różne etapy jedzenia-niejedzenia. Ja zrobiłam błąd ze starszym synkiem bo martwiłam się niejedzeniem, karmiłam, zamiast dawać samemu jeść. Tylko moje dzieci ogólnie chude są...
    Teraz odpuściłam, nie mówię za dużo o jedzeniu, nie zmuszam, czasami pozwolę zjeść przy bajce (starszemu), pozwalam brudzić się jedzeniem (młodszej), bawić (młodszej), jak widzę że ewidentnie nie zainteresowani jedzeniem to biorę talerz. Nie komentuję ile zjedli, robię zdrowe rzeczy, minimum słodyczy (starszy), zachęcam do wspólnego gotowania, i ...to działa! dziś starszy powiedział że jego ulubione danie to makaron ze szpinakiemsmile
    Jedzenie to jedna z niewielu sfer w życiu małego dziecka (oprócz wydalania), którą tak małe dzieci mogą w pełni kontrolować, robienie zamieszania wokół tych sfer nic dobrego nie przyniesie.
    --
    Nataszka, 08.09.2010
    Miłoszek, 07.07.2008
  • pasek84 13.11.11, 14:44
    Dziewczyny naprawde bardzo Wam dziekujesmile U nas od paru dni jest chyba jeszcze gorzej.
    Do tej pory to, jak juz pisalam wczesniej, jogurt naturalny wchodzil, jak bawila sie obiadem zamiast jesc. Teraz nul, 2-3 lyzeczki, generalnie jak tylko widzi jedzenie to ucieka, gdzie pieprz rosnie.
    Ktoras z mam pytala mnie o pory posilkow, a wiec wygladalo to do tej pory tak:
    6:30-7:00 piers (po obudzeniu sie)
    7:30-8:00 kasza (teraz juz robie jej tylko dorosle kaszki i wymyslam, aby bylo jak najbardziej wartosciowe ze wzgledu na dalsza czesc dnia, wiec je kasze jaglana+odrobine kukurydz. z 1/2 banana, paroma lyzeczkami jogurtu nat., siemieniem lnianym, amarantusem i lyzka malin przetartych (takie babcine ze swoich malin, ale troche cukru tam jest)-pycha w smaku i wcale nie takie slodkie, albo krakowska z rozpuszczonym plastrem sera lub zoltkiem, jakims owocem, siemie i jakies otreby....no wymyslam, kombinuje. I tego zje ok. 200ml, bo to taka mala miseczka prawie cala, wiec sporo...no, ale zje zabawiona.
    I zazwyczaj w tej przerwie od zjedzenia kaszy do drzemki jeszcze mnie possie. Potem wstaje i jest obiad.
    12:00-13:00 zupa krem/papkowaty obiad czy zwal, jak zwal, ale w tym wynalazku jest zawsze:rozne warzywa, mieso/jajko, maslo, czasem jakies straczkowe
    Potem tez mnie ssie, nawet jak najedzona pod korek jest.
    15:00-16:00 jakies dorosle jedzenie (kasza/ryz/makaron, warzywa, mieso/jajko) -tu prawie zawsze nic nie zjada, tylko sie bawi, wiec daje jej jogurt nat. i czasem je
    19:00-20:00 kaszka albo platki na mleku (ostanio kolacji nie nie)
    W ciagu dnia ssie mnie od kilku do kilkunastu razy. No i jak chce to podjada rodzynki, platki orkiszowe, buraka, czasem troche bulki na spacerze, od swieta wezmie od nas gryza chleba, jak jemy kanapki, albo ser zdejmie i podziubie. No takie tam pierdoleczki jedzeniowe. Ale de facto zjada 2 posilki (sniadanie i ten papkowaty obiad). Pozostale to sa ilosci, ok, wlasciwie to nie ma co okreslac, bo jak okreslic pare ziarenek peczaku i gryz buraka.


    Widze, ze laduje rece do buzi, wiec podejrzewam, ze zab jakis w drodze, wiec cierpliwie czekam.
    Aha i kolejne pytanie do Was: czy jak pije tylko mleko z piersi, to z nabialem, wapniem jest ok, teraz nie chce ani sera, ani jogurtow/keforow/zsiadlego mleka, tylko maslo zlizuje.
  • mad_die 13.11.11, 18:54
    Z tego co piszesz, to Twoja mała je duzo!! Uwierz w to!!
    200ml kaszy i potem pewnie tyle samo zupy - to jest duzo dla takeigo malucha.
    A to że potem sobie skubie to i tamto - też dobrze.
    i że pierś je - tez dobrze.

    Nie ma mocy, musisz zluzować.
    Dajesz małej dobre, wartościowe jedzenie, proponujesz różne rzeczy, do tego ma jeszcze pierś. Wszystko jest ok.

    Na pocieszenie napisze, że teraz moje dzieci mają fazę na niejedzenie... Starsza to starsza, ma już prawie 4 lata, więc jak będzie głodna to się upomni wink Młodszy, zaraz 2 lata będzie miał, tez się upomni... o mleko wink Dziś jedli jak ptaszki - dosłownie. Na sniadanie 2-3 plasterki ogórka zielonego, kęs parówki i kęs bułki, potem jabłko, potem kilka łyżek makaronu z sosem warzywno-mięsnym z parmezanem, potem kilka gryzów marchewki na parze i brokuła, i mandarynka. Na kolację im zrobię omleta lub placka z ziemniaków i koniec jedzenia na dziś. Może starsza jakiś jogurt zje.

    Także Tobie radzę w tej kwestii wrzucić na luz.
    Dajesz najlepsze jedzenie z możliwych, widać że się starasz. Mała coś tam zjada.
    Przyjdzie czas, że zje więcej (o tyle więcej, ile będzie chciała i uważała za słuszne, w kwestii ilości jedzenia masz mało do powiedzenia - w jakość jak najbardziej, ale tu już lepiej jej żywić nie możesz smile)
    smile
    Uwierz w to smile

    --
    Mary_Lu
    Witek
    BadVista
  • justkawb 13.11.11, 16:37
    Rozumiem, ze jestes zdenerwowana, pogubiona i zmeczona, a przeciez wprowadzanie nowych pokarmow powinno byc przyjemnoscia. Niestety wiele mam ma podobne doswiadczenia, bo slysza dookola, ze 15-miesieczniak powinien jesc tyle a tyle i najlepiej wszystko (poza piersia, ktora jest be) wink A tak naprawde, zachowanie Twojej coreczki jest jak najbardziej w normie. Wiele dzieci w drugim roku zycia preferuje piers, i jest to naturalne, bo Twoje mleko nadal ma wszystkie potrzebne skladniki. Oczywiscie potrzeby dzieci sie zmieniaja i dlatego wazne jest proponowanie innych pokarmow, bo w ten sposob dziecko moze uzupelniac sobie pewne niedobory (np zelaza).
    Druga sprawa to ilosci. Zoladek Twojej coreczki jest nadal wielkosci jej piastki, czyli niewielki. A to oznacza, ze na jedno posiedzenie moze wystarczac mala ilosc jedzenia. Dla nas pare ziarenek kaszy, dwie nitki makaronu i 3 kosteczki buraka to niewiele, ale dla takiego malucha to juz calkiem sporo.
    A co do czestosci karmienia, czesto miedzy 12 a 18 miesiacem dzieci ssa jak noworodki. One w tym okresie bardzo szybko sie rozwijaja (raczkoeanie, chodzenie, mowa, umiejetnosci poznawcze) i czesto potrzebuja bliskosci mamy, zeby moc przetrawic nowe doswiadczenia. A piers, poza jedzeniem, daje poczucie ukojenia.
    A tak na koniec juz, zdaje sie mrs.t kiedys cytowala tutaj fragment z Womanly Art of Breastfeeding nt normalnej diety malego dziecka. Postaram sie odszukac jej post. Moze Cie on jeszcze bardziej uspokoi.



    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • justkawb 13.11.11, 16:42
    To nie mrs.t tylko ursus.arctos pisala ten post.
    forum.gazeta.pl/forum/w,21000,115521226,115521226,typowa_dieta_dobrze_odzywionego_malego_dziecka.html
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • pasek84 18.11.11, 12:06
    Drogie dziewczyny,

    Jeszcze raz z calego serca mega wileki dziekuje za wsparcie. Napisze tylko, ze u nas zmiany, mianowicie, nie daje malej piersi 100 razy w ciagu dnia, daje jej po przebudzeniu z nocy, na noc do zasniecia i w nocy ile chce. Od 3 dni stosuje ten schemat, zaczynajac od tego ze dostala rano, po poludniu i na sen plus nocka, a od 2 dni tylko rano, na sen i nocka i musze powiedziec, ze wcale nie znosi tego zle. Jestem teraz u swojej mamy, gdzie bardzo duzo atrakcji ma moja mloda panna i latwo odwrocic jej uwage.
    Mowie jej, ze cycusie sa zmeczone i spia i ze dostanie, jak Zuzia bedzie szla spac. I prosi cycy cycy, ale ja jej mowie i ona ok.
    Nie ma to niestety zadnego wplywu na zjadane posilki (mam na mysli to, ze nie rzuca sie na jedzenie), choc wczoraj, zjadla nie pare ziarenek kaszy peczak, a ze 4 pelne lyzeczki i do tego 120 ml jogurtu nat. na obiad-wow!!!!
    Ponadto, rodzice ukisili kapuste i wyszla super kiszona pychota i mala naparwde chyba pierwzsy raz w zyciu raczkami wyjadala i klepala sie po brzuszku, ze takie dobre.
    Czy moge dawac jej kapuste kiszona, bo dzis rano straszliwie odparzyla sobie pupe, ale tak naparwde niewiarygodnie bardzo i moze to od tej kapusty. Robi dosc czesto toksyczne kupy, bo pupa sie odparza, ale nigdy nie udalo mi sie zweryfikowac od czego.

    Jestem przekonana, ze ida jej zeby-to juz ostanie 5-tki i pewnie dlatego nie chce jesc. Teraz nawet zabawiana odmawia.
    I jeszcze jedno pytanie, czy jak dostaje mleko rano, w nocy (roznie od 1 razu do kilku), na sen, to co jeszcze nabialowego powinna jesc. Staram sie jej dodawac ser zolty do kaszy gryczanej co dwa, trzy dni, i codziennie jogurt nat./kefir (ok. 100ml), ale tak, jak pisalam teraz nawet jogurtu nie chce, a lubi bardzo.
  • pasek84 18.11.11, 12:11
    Drogie dziewczyny,


    Jeszcze raz z calego serca mega wileki dziekuje za wsparcie. Napisze tylko, ze u nas zmiany, mianowicie, nie daje malej piersi 100 razy w ciagu dnia, daje jej po przebudzeniu z nocy, na noc do zasniecia i w nocy ile chce. Od 3 dni stosuje ten schemat, zaczynajac od tego ze dostala rano, po poludniu i na sen plus nocka, a od 2 dni tylko rano, na sen i nocka i musze powiedziec, ze wcale nie znosi tego zle. Jestem teraz u swojej mamy, gdzie bardzo duzo atrakcji ma moja mloda panna i latwo odwrocic jej uwage.
    Mowie jej, ze cycusie sa zmeczone i spia i ze dostanie, jak Zuzia bedzie szla spac. I prosi cycy cycy, ale ja jej mowie i ona ok.
    Nie ma to niestety zadnego wplywu na zjadane posilki (mam na mysli to, ze nie rzuca sie na jedzenie), choc wczoraj, zjadla nie pare ziarenek kaszy peczak, a ze 4 pelne lyzeczki i do tego 120 ml jogurtu nat. na obiad-wow!!!!
    Ponadto, rodzice ukisili kapuste i wyszla super kiszona pychota i mala naparwde chyba pierwzsy raz w zyciu raczkami wyjadala i klepala sie po brzuszku, ze takie dobre.
    Czy moge dawac jej kapuste kiszona, bo dzis rano straszliwie odparzyla sobie pupe, ale tak naparwde niewiarygodnie bardzo i moze to od tej kapusty. Robi dosc czesto toksyczne kupy, bo pupa sie odparza, ale nigdy nie udalo mi sie zweryfikowac od czego.

    Jestem przekonana, ze ida jej zeby-to juz ostanie 5-tki i pewnie dlatego nie chce jesc. Teraz nawet zabawiana odmawia.
    I jeszcze jedno pytanie, czy jak dostaje mleko rano, w nocy (roznie od 1 razu do kilku), na sen, to co jeszcze nabialowego powinna jesc. Staram sie jej dodawac ser zolty do kaszy gryczanej co dwa, trzy dni, i codziennie jogurt nat./kefir (ok. 100ml), ale tak, jak pisalam teraz nawet jogurtu nie chce, a lubi bardzo.
  • jola_ep 18.11.11, 15:04
    Masz malutkie dziecko.
    Moim zdaniem zastępowanie Twojego mleka w tym wieku żółtym serem jest nieporozumieniem. Chyba, że jest to ser własnej roboty (lub sprawdzony). Przemysłowe metody produkcji nie są zbyt zdrowe. Ale nawet własny zbyt dobry dla tak małego dziecka nie jest. Co innego, gdyby wyrywała Ci z ręku lub wybierała go z talerza wink Ale jako świadome działanie?

    Przy moim drugim dziecku, gdzieś tak w okolicach 1,5 roku wymyśliłam, że ograniczę karmienie na żądanie: jak synek chciał ssać, proponowałam (nie natarczywie) alternatywę: jedzenie, picie, przytulanie (co mi się wydało najwłaściwsze w tym momencie. Jeśli musiała być jednak pierś - dostawał. Po paru miesiącach z zaskoczeniem stwierdziłam, że ustaliły nam się stałe pory karmienia: przed snem (a spał dwa razy dziennie), po pobudce, po moim powrocie z pracy i oczywiście w nocy. Dużo to, czy mało? wink

    Starasz się o zdrowe, urozmaicone jedzenie... nie zapominaj, że Twoje mleko nadal jest doskonałe. Oczywiście maluszek powinien zapoznawać się z nowymi smakami: tak było w przypadku kapusty smile (zła raczej nie jest, a już domowa kwaszona jest świetna)
    Przyjdzie czas, gdy Twoja mała zrobi to co mój syn: po karmieniu piersią rzucał się na "konkretne" jedzenie (a nawet głośno go się dopominał).

    Dzieci jednego dnia zjedzą więcej, innego mniej. Zwykle posiadają jeszcze naturalny instynkt. Kiedyś czytałam o badaniach przeprowadzanych w jakim sanatorium. Dzieci zamiast dostawać zestawione posiłki same wybierały co, ile i kiedy będą jadły. W perspektywie jednego dnia ich dieta była zwykle okropna (mało, za dużo, zbyt monotonna). Ale w dłuższej perspektywie okazało się, że zestawiły sobie świetną, zbilansowaną dietę. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie w ich zasięgu "śmieci" oszukujących nasz instynkt (choćby słodyczy).

    Pozdrawiam
    Jola
  • pasek84 18.11.11, 19:26
    Jolu,
    Dlaczego ser jest niewlasciwy? W sumie od jakiegos miesiaca dodaje jej ten ser (powiedzmy dorosly plasterek) i myslalam, ze to jest ok. Chodzi o to, ze ciezkostrawny? Mala generalnie ma okresy, ze je ser sama z siebie, ale to naprawde od czasu do czasu i w ilosciach mini, jak ze wszystkim...dzis znow dzien mini mini mini ze wszystkim i malo pije odkad ograniczam jej piers.

    Z mlekiem jest tak, ze te karmienia co chwila mnie po prostu meczyly i chce, aby wlasnie piers byla rano, na noc i w nocy. Po jakims czasie zobaczymy jak nam to wychodzi. Chce ustalic jakis schemat, bo to juz jednak duza dziewczynka i nie musi mnie ssac co chwila, a ostatnio bywaly dni, ze np. podczas godziny podchodzila 5-6 razy....
  • jola_ep 19.11.11, 19:44
    Po pierwsze żółty ser rzeczywiście jest ciężkostrawny: połączenie dużej ilości tłuszczu i białka nie jest najszczęśliwsze. Po drugie ze względu na proces produkcji. Obecnie rzadko kiedy ser jest produkowany tak jak dawniej: w powolnym procesie dojrzewania. Ten "z supermarketu" to już w ogóle chyba trzeba omijać dużym łukiem...

    Nie uważam go za truciznę, ale tak jak nie podawałam w tym wieku parówek i wędlin, tak samo nie podawałam żółtego sera. Pod względem korzyści żywieniowych to już zupełnie wypada blado na tle Twojego mleka wink

    Rozumiem, że trudno jest karmić bardzo często. Ale moim zdaniem w tym wieku rano, wieczorem i w nocy to trochę za mało. Opisałam Ci sposób, który wymyśliłam i zastosowałam na moim małym: cierpliwie, bez nacisku, doszliśmy do mniejszej ilości karmień. Przy czym ta mniejsza to było jakieś 10 razy dziennie wink

    Wydaje mi się, że skoro przy ograniczeniu karmienia, ilość zjadanych posiłków zauważalnie nie wzrosła, to może jednak uwierzysz, że nie karmienie jest temu winne? Twoje dziecko na razie jest na etapie, gdy mleko nadal jest podstawą, innepokarmy - dodatkiem i wprowadzeniem do dorosłego jedzenia. Do jedzenia nie zmusisz, a nasze standardy nie zawsze przekładają się na rzeczywiste potrzeby dziecka.

    Pozdrawiam
    Jola
  • joaska7 20.11.11, 12:57
    Tak się przyglądał od jakiegoś czasu tej rozmowie, a ponieważ u nas (córeczka 16 mies.) od jakiegoś czasu regres na pierś to też zaczęłam się zastanawiać nad postawieniem jednak pewnych reguł i próbą łagodnych sugestii czy propozycji picia, jedzenia czy przytulania.
    Jolu, z jednej strony piszesz, że też tak robiłaś z drugiej, że mleko to podstawa diety w tym wieku, chociaż wiadomo, że jednak już nie podstawa, a powoli staje się ono dodatkiem. Ja podobnie jak Pasek od jakiegoś czasu zaczynam załamywać ręce nad niezjedzoną zupą, bo po prostu zwyczajnie się tym martwię. U nas co prawda jest to prawdopodobnie spowodowane moim chodzeniem do pracy, a ponieważ pracuję nieregularnie, to córka jak jestem w domu nie bardzo ma ochotę jeść coś innego poza moim mlekiem, teraz jest jeszcze chora i generalnie np. dzisiaj od rana zjadła może 3-4 łyżeczki owoców i gryza wafelka ryżowego, a tak to pierś króluje. Rozumiem, że chora i pierś daję ale wolałabym, żeby tak było w czasie choroby, ale potem by jednak coś jadła.
    Pasek patrzè na Twoje zmagania i Cię szczerze podziwiam, ja nie umiem odmówić piersi, moje dziecko to pewnie czuje, bo kompletnie nie wychodzi mi coś takiego, że teraz zjemy obiadek a potem będzie cycuś, bo moja Zosia robi szczękościsk i pupa z obiadu, na książeczki, telewizory, klaskanie uszami i inne sztuczki nie da się jej nakarmić.
    Sama się zastanawiam jak znaleźć ten "złoty środek" i jakoś delikatnie dogadywać się z tym małym człowieczkiem, nie robiąc tego na siłę, ale jednak próbując proponować by coś jadł poza piersią smile



  • joaska7 20.11.11, 13:00
    Tak się przyglądam od jakiegoś czasu tej rozmowie, a ponieważ u nas (córeczka 16 mies.) od jakiegoś czasu regres na pierś to też zaczęłam się zastanawiać nad postawieniem jednak pewnych reguł i próbą łagodnych sugestii czy propozycji picia, jedzenia czy przytulania.
    Jolu, z jednej strony piszesz, że też tak robiłaś z drugiej, że mleko to podstawa diety w tym wieku, chociaż wiadomo, że jednak już nie podstawa, a powoli staje się ono dodatkiem. Ja podobnie jak Pasek od jakiegoś czasu zaczynam załamywać ręce nad niezjedzoną zupą, bo po prostu zwyczajnie się tym martwię. U nas co prawda jest to prawdopodobnie spowodowane moim chodzeniem do pracy, a ponieważ pracuję nieregularnie, to córka jak jestem w domu nie bardzo ma ochotę jeść coś innego poza moim mlekiem, teraz jest jeszcze chora i generalnie np. dzisiaj od rana zjadła może 3-4 łyżeczki owoców i gryza wafelka ryżowego, a tak to pierś króluje. Rozumiem, że chora i pierś daję ale wolałabym, żeby tak było w czasie choroby, ale potem by jednak coś jadła.
    Pasek patrzè na Twoje zmagania i Cię szczerze podziwiam, ja nie umiem odmówić piersi, moje dziecko to pewnie czuje, bo kompletnie nie wychodzi mi coś takiego, że teraz zjemy obiadek a potem będzie cycuś, bo moja Zosia robi szczękościsk i pupa z obiadu, na książeczki, telewizory, klaskanie uszami i inne sztuczki nie da się jej nakarmić.
    Sama się zastanawiam jak znaleźć ten "złoty środek" i jakoś delikatnie dogadywać się z tym małym człowieczkiem, nie robiąc tego na siłę, ale jednak próbując proponować by coś jadł poza piersią smile



  • jola_ep 20.11.11, 16:31
    > postawieniem jednak pewnych reguł i próbą łagodnych sugestii czy propozycji pic
    > ia, jedzenia czy przytulania.

    U mnie to były raczej próby dowiedzenia się, czego potrzebuje moje dziecko, niż stawianiem reguł. Na przykład po przyjściu z pracy nawet nie pytałam, czy chce się przytulić wink
    Ale czasem tak.

    Co do mleka.... Ja spotkałam się ze stwierdzeniem, że w drugim półroczu życia podstawą jest pierś - inne pokarmy raczej służą zapoznaniu się z nowymi smakami, przez następne pół roku mleko nadal stanowi większość pożywienia, a dopiero potem te proporcje się odwracają. Może się mylę, a mi to pomogło zachować spokój smile

    Siedzenie i myślenie ile to nasze dziecko, według nas lub kogoś tam, powinno zjeść - nic nie da. Choć może są takie dzieci... Ale moje miało własne zdanie w tym względzie. I albo pogodziłam się z tym, że w wieku 10 miesięcy wyłącznie ssał, a potem zjadał -dosłownie-dwie łyżeczki, albo mogłam jeszcze fiksować i szaleć.

    Moja rada: traktować nasze mleko tak jak zdrowe, bogate w potrzebne składniki, danie. Może trochę rozrzedzone, ale nadrabia się to ilością. Bo inaczej można dojść do takich nonsensów, jak cieszenie się, że dziecko chociaż zjadło danonka sad (autentyczne).

    Regresy bywają. Jak wyzdrowieje, to odbije sobie z nawiązką braki smile

    Nam najlepiej wychodziły chyba rodzinne obiadki - bo od dawna było wiadomo, że jak matka chce jeść, to nic jej w tym nie przeszkodzi i albo dziecko grzecznie czekało, albo jadło ze swojego talerza wink

    Pozdrawiam
    Jola
  • pasek84 21.11.11, 16:18
    Joaska, pragne Ci powiedziec, ze dzis cys byl juz 2 razy. Bylam teraz tydzien u rodzicow i tam mala miala mnostwo zajec i bardzo duzo ludzi sie krecilo, wiec o cyciu zapominala i mi przez to bylo duuuzo latwiej...bo, jak wolala cycy, to mama brala ja i szly do sasiadow, ktorzy maja rybki i chomika i byl spokoj. Natomiast od wczoraj jestem u siebie i jest ciezko i ulegam i postanowilam, ze zime ja jeszcze pokarmie, bo 5 ida, bo katar ma (pewnie sama do tego nie dojrzałam i wymyslam usparwiedliwienia dla swojej decyzji), ale nie bedzie cycusia co 5 minut. W dzien ok, ale, gdy rzeczywiscie uznam, ze bez cyca ani rusz. W tym postaram sie byc konsekwentnasmile
    Niestety z innymi pokarmami, pomimo braku piersi nie bylo lepiej...moze to przez zeby nie ma apetytu, tak czy siak, zarzucic karmienie chcialam z 2 powodow: mojego umeczenia proszeniem o cysia co 5 minut i tym, ze naparwde kiepsko je. Z jedzeniem klapa.
    Pluje sobie w twarz, ze ja zabawiam, w tym tygodniu nawet tv byl wlaczony, ale moja Zuzka to tez z tych, co ani tv, ani klaskanie uszami (strasznie mi sie spodobalo, jak to napisalas)nie pomoga, jak nie chce jesc to nie i koniec...
    I znow pomyslalam sobie, ze chociaz ten cycek blogoslawiony lub przeklety jest i troche spokojniejsza jestem.
  • joaska7 21.11.11, 16:56
    Tak, ja też robię takie postanowienia, że przez zimę pokarmię itp. Ty to i tak masz w razie co jej dać (jogurt, ser itp) a moja Zosia uczulona jest na nabiał więc tak się właśnie pocieszam, że na razie nie mam wyjścia, ale powiem Ci, że już mnie to trochę męczy, szczególnie jak je jak prąd ej i nadrabia sobie piersią, no i wsparcia też za bardzo nie mam w rodzinie z tym karmieniem, wszyscy traktują to jak fanaberię moją więc sama już zaczynam w to wierzyć. A z drugiej strony... Zosia jest chora od 5 dni, najpierw jadła jak ptaszek, od 2 nie je dosłownie nic, tylko moje mleko i to wcale nie w ilościach ogromnych, ale przynajmniej to ma i naprawdę cieszę się, że chociaż tę pierś ssie. Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pozdrawiam
    Joanna
  • green.sabcia 21.11.11, 18:17
    Moja córka podczas ostatniej choroby nie jadła prawie nic przez tydzień! Tylko cyc i picie. Potem jak zaczęła dobrzeć, to sie trochę ruszyło z jedzeniem. Ostatnio zjadła całą porcję rosołu na obiad z makaronem i widziałam pierwszy raz jak jej brzuch wystajesmileA i spokojniejsza była dłużej, tzn. mniej jęcząca, marudząca itd. NO niestety od wczoraj ma biegunkę i ten nieszczęsny gips od kilku dni na plecach i znowu z jedzeniem dzisiaj źle-nie chce jeść, tylko do piersi ją zachęcam, bo nie rzuca się na nią niestety. I tak sobie myślę, że gdyby nie ta pierś, to juz bym chyba dawno wylądowała w szpitalu z nią z powodu odwodnienia, niedożywienia itd. Bo to nie pierwsza biegunka, niestety.
  • joaska7 21.11.11, 21:28
    Green.sabciu jaki gips na plecach??? Coś się stało? Jakoś nie doczytałam czy co? Na biegunkę dobry jest probiotyk, np. Docoflor.
    Moje dziecię natomiast dzisiaj chyba pobiło rekord gdyż przez dobę przy piersi była 21 razy (specjalnie policzyłam), tak to chyba nie było jeszcze nigdy wink oczywiście z innego jedzenia: kawałek wafelka ryżowego i uwaga! prawie cała miseczka kaszki z owocem na kolację, aż nie mogłam uwieżyć, że ona to jesmile
    A pierś u nas teraz jakoś tak dziwacznie, chwilę i chce drugą, odchodzi, wraca, znów chwilę i tak w kółko. Nie wiem, może sprawdza czy z domu nie wybędę bo ostatnio sporo pracowałam, a teraz mam chwilę laby . A obiad dajecie dwudaniowy? Bo u nas jest głównie zupa gęsta a warzywa są raczej taką przekąską niż drugim i tak się zastanawiam jak jest u Was.
  • pasek84 22.11.11, 12:10
    Joasiu,

    Mnie rodzina wspiera, ale w odstawieniu, czasem mam wrazenie, ze zalezy im na tym przeokropnie bardzo-niby dlaczego? To ja karmie, to ja nie spie w nocy, to ja nigdzie nie moge wyjsc wieczorem, bo cycek na uspanie etc. A oni co...no nic. Tylko przeciez Zuza juz taka duza jest, a mleko takie bezwartosciowewink
    Zlapalam sie na tym, ze u mamy bylo mi przykro, ze juz nie karmie w dzien i brakowalo mi tego, a malej bylo starsznie szkoda, no, ale jak junta wojskowa urodzicow stala na strazy piersi, to nie bylo mowy o uleganiu. Teraz, u siebie wczoraj dalam w dzien chyba 3 razy plus rano, plus na noc, plus w nocy..wiec i tak malo, bo u nas byly maratony kilkudziesieciorazowesmile
    Zime przekarmie, niech jeszcze polapie tych cial i calego tego dobrodziejstwa mlekowego w sezonie srdenio sprzyjajacym zdrowiu, a na wiosne baj baj cycus baj baj. Cieplo bedzie, to i z dzieckiem duzo wiecej rzeczymozna robic poza domem, teraz naprawde nie wyobrazam sobie tych dlugich zimowych wieczorow spedzonych z wrzeszczacym dzieckiem...niestety moj maz pracuje w korporacji, czyli dlugo jestem sama zanim wroci z pracy, rodzina daleko, odkad przeprowadzilismy sie na wies pod wawe znajomi tez daleko. Wiecnie bardzo ufam sobie, ze bede twarda i konsekwentna.
    Trzymam kciuki bardzo za zdrowie Twojej coreczkismile W Waszej sytuacji, cudownie, ze mleczko jednak jestsmile Chyba mrs.t pisala kiedys, ze warto myslec, ze ok pokarmie jeszcze jeden dzien, potem to moze jeszcze jeden i jakos tak zleci, a dziecko bedzie szczesliwesmile
  • jola_ep 22.11.11, 14:08
    > Wiecnie bardzo ufam sobie, ze bede twarda i konsekwentna.

    Też sobie ufałam.
    Ostatecznie nie byłam twarda i konsekwentna.
    Było mi łatwiej, bo moja rodzina nie wtrącała się w sprawy karmienia piersią.

    Pamiętam jednak jak konsekwentnie próbowałam odstawić moją córę w nocy (tylko te nam zostały, z dziennymi poszło łatwiej). Akurat nocowałam u teściowej. W nocy byłam "konsekwentna", więc córa zaczęła płakać. Do pokoju weszła zaniepokojona moja teściowa i spytała z troską "a dlaczegóż to dziecko tak płacze". I wtedy mnie otrząsnęło: właśnie, dlaczego? z jakiego powodu? że mi się wydaje, iż ona nie potrzebuje tego karmienia (a jak widać potrzebowała). że inni wyznaczają jakieś granice karmienia? czy to jest niebezpieczne dla jej zdrowia, że zabraniam? czy komuś tak naprawdę szkodzi?

    Nie. Może oprócz mojego zmęczenia, ale to miałam trochę wpasowane w macierzyństwo, nic nie przemawiało za tym, aby przestać. Więc odłożyłam to odstawianie "na później". I jak zaczęłam się zastanawiać jak ją odstawić, ona przestała się budzić się w nocy na karmienie. Bo już dorosła do karmienia piersią.

    Potem, patrząc z perspektywy, widziałam, jak mądra była ta moja niekonsekwencja. Szkoda tylko, że tak się śpieszyłam z tym odstawianiem - bo i karmieniem wieczornym, porannym i popołudniowym mogłyśmy się cieszyć smile Cieszyć - czyli odkryć, jak ważna jest dla nas ta bliskość. Może męcząca, może czasem nie możemy przez nią wiele rzeczy zrobić. Ale po latach nie pamięta się już tego bałaganu, niewyprasowanych rzeczy, szybkich obiadów. Tylko tę bliskość.

    Dlatego czas karmienia był czasem dla mnie: na książkę, film, muzykę, relaks (karmienie uspokaja też i matkę). Im bardziej bronimy się przed karmieniem, tym mocniej często dziecko przywiązuje się - jakby nas "pilnowało": może znikniemy z oczu, albo cycuś znowu zachoruje. Więc musi się przekonać...
    A przekonane dogłębnie dorasta i w końcu przestaje potrzebować tego karmienia. Będzie wolało kiełbaskę od mojego mleka wink (jak stwierdził mój synek-niejadek, dla którego wcześniej mleko było ponad wszystko).

    Pozdrawiam
    Jola
  • fizula 21.11.11, 22:57
    Pasek, tak jak piszesz o swojej córci jako niejadku to mam wrażenie, że niepotrzebnie przypinasz jej tą etykietkę. Bo jak wymieniasz, co Twoja panna zjada, to całkiem tego dużo.
    15 miesięcy to jest maluszek i on naprawdę na samej niemal piersi świetnie prosperuje. Ta jedna, dwie łyżeczki to niekiedy dla takiego malca dokładnie tyle ile potrzebuje, żeby przyzwyczajać swój przewód pokarmowy do tego "trudnego" jedzenia, nad którego trawieniem trzeba się napracować.
    Oprócz dużej mlecznej potrzeby w tym wieku jest ogromna potrzeba bliskości- karmienie piersią łączy te dwie rzeczy, więc ma się dobrze.
    Bardzo mi się podoba to Twoje postanowienie >pokarmię jeszcze przez zimę<- jak na to umęczenie karmieniem, to jesteś w nim i tak bardzo dzielna. Myślę, że Twoja córcia może być szczęśliwa mając taką mamę. Tylko daj sobie spokój z tym zabawianiem podczas jedzenia- to sposób, który psuje apetyt i normalny stosunek do jedzenia (zwłaszcza rodzica).
    Będzie potrzebować- to zje, możesz być tego pewna.
    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • pasek84 22.11.11, 12:16
    Fizula bardzo dziekuje za wsparcie. Czasem mam wrazenie, ze tu dziewczyny w pewnych kwestiach sa mi blizsze i bardziej mnie rozumieja nic moi najblizsi. Trudna prawda. Wiesz, mowi sie, ze mleko do roku, potem juz nie, potem jednak dodatkowe rzeczy sa wazne, bo dziecko rosnie, mozg sie rozwija etc. i jak te nasze szkraby juz takie "duze" kumate sie robia, to strach czlowieka ogrania, ze przeciez sie zaglodzi, no i ile moze ssac, kiedy to sie skonczy, kiedy bedzie tego mniej do, chcialoby sie czasem wykrzyczec: cholery!
    Przy drugim dziecku bedzie mi latwiej, z pewnoscia, bo 10 mieisczniakowi nie bede chciala wciskac zupy, tylko wrzuce na luz...dlaczego teraz nie moge tego zrobic i po co wszyscy dookola mowia: ile ma corka? 15 m-cy...i jeszcze cyca ciaga? tak....no to szybko odstawiac, ostatnio uslyszlam: wstyd. Rece opadaja...czlowiek watpi w te cale karmienie, wkurzajace sie robi po trosze, a tu jeszcze oliwy do ognia dolewaja. wrrrrrrr
    No to sie wyzalilam.
    Wielkie wielkie dzieki za wsparcie w imieniu wlasnych i wszystkich mam, ktore watpia, ktore maja dosc, a ktore zarazem po przeczytaniu paru postow, Waszych opinii, rad, dalej karmia i czuja sie rozumianesmilesmilesmile
    No caluje Was dziewczyny strasznie mocno i sciskam tez bardzokiss
  • edytadk 22.11.11, 13:58
    Współczuję braku wsparcia w najbliższych, to musi być naprawdę trudne. Ja mam o tyle komfortową sytuację, że nikt nawet nie komentuje sposobu, w jaki karmię dzieci. Moja mama szanuje moje decyzje, choć nie zawsze się z nimi zgadza. Teściowa już dawno nabrała wody w usta, więc podejrzewam, że nieszczególnie popiera, ale chwała jej za dyplomatyczne umiejętności pomijania tej dziedziny życia milczeniemwink. A mąż zasadniczo popiera, bo nie angażuje go to osobiście...

    Tytułem wirtualnego wsparcia opiszę Ci pokrótce moją postawę - przede wszystkim po to, żeby pokazać alternatywęsmile. Moja młodsza córka ma 16 miesięcy. Regularnie podczytuję Twoje wątki i chyba już kiedyś nawet pisałam, że w porównaniu do mojej kobity, Twoja zjada jakieś niewyobrażalne ilości jedzenia! 200 ml kaszy? 200 ml zupy?? U nas na jednej łyżeczce zwykle się kończy, a jak zje ze 4 to jest ewenement na skalę lokalną... Inne jedzenie? Tu gryz tego (spóbować wszystko musi bezwarunkowo), tam czegoś innego. To są dosłownie pojedyncze kęsy i dziękujemy za współpracę. Fakt, od wielkiego dzwonu zdarza się, że coś jej zasmakuje i wtedy jest obżarstwo - całe 6 malin na przykładsmile. Poza tym oczywiście mleko - styl ssania non stop. Rączka, którą sygnalizuje chęć ssania, zaciska się i otwiera nierzadko co chwilę. Jak jestem w pracy, mała pod opieką babci wypija średnio 200 ml mojego mleka, a oprócz tego - jak wyżej. Nie da się jej zabawić i nakarmić - i całe szczęście, bo babcia na głowie by stanęła, żeby odwrócić uwagę i wstrzelić się z kolejną łyżeczką. Z moim starszym synem udawało się jej, ale z małą ten numer nie przejdzie, więc odpuściła zanim jeszcze na dobre zaczęła.

    Dobrze kojarzę, że Twoja panna ma 12 kg? Moja ledwie 10 przekroczyła. Wyników żadnych nie robiłam i nie robię, nasza pediatra nie widzi wskazań, a ja dla sztuki nie będę męczyć dziecka. Jak widać, nie rwę włosów z głowy i temat jedzenia zupełnie nie zaprząta mojego codziennego dnia. Jak przygotowuję posiłek dla rodziny, od momentu jak młoda zaczęła siedzieć w foteliku, dostaje swoją miseczkę tego, co my wszyscy mamy na talerzach (ja leniwa jestem i dlatego dzieci w duchu BLW się karmiąwink). Zawartość miseczki zwykle zostaje szybko porozrzucana, większość ląduje na podłodze, może z jeden kęs do buzi trafia. A ja nie zwracam na to najmniejszej uwagi... Heh, mój stosunek do tematu może wydawać się ekstremalny - szczególnie w zderzeniu z Twoimi obawami, ale przytaczam go pokazując, że tam, gdzie Ty widzisz wielki problem i wmawiasz sobie i wszystkim naokoło, jakiego to "niejadka" masz w domu, ja nie widzę żadnego problemu i nigdy nie zdarzyło mi się nazwać swojej córki niejadkiem...

    I bardzo się cieszę, że moje dziewczę entuzjastycznie ssie pierś, nawet jeśli ma to być co chwilę. Lepszego jedzenia dla dziecka jeszcze nikt nie wymyślił, a jeśli czegoś jej brakuje - proszę bardzo, dostęp do zdrowego niemlecznego jedzenia ma. Gdyby ktokolwiek próbował stanąć mi na drodze w kwestii udostępniania dziecku bufetu mlecznego - zaręczam, że to byłby pierwszy i ostatni raz, kiedy taką próbę podjął.
  • pasek84 23.11.11, 11:12
    Edyta, jak czytam takie posty, to serce sie raduje, ze sa takie matki-ja do nich niestety nie naleze. Bardzo tego zaluje, bo temat jedzenia jest u nas naparwde wszedobylski. Dzien pod karmienie innym jedzeniem ukladam, wlasciwie wszystko jest pod to, kiedy Zuzia powinna zjesc obiad, sniadanie itd. Tyle razy probowalalm wyluzowac, a nie potrafie. Bylam nawet u psychologa z ta kwestia, ale doradzil, abym odstawila od piersi (sic!) i zajela sie soba, robila wiecej rzeczy dla samej siebie...wiec, jak widzisz moje ambiwalentne podejscie ma swoje podloze nie tylko dzieki rodzinie, ale i "specjalistom".
    Stale zabawiam i ona je, ale sama z siebie tyle co Twoja coreczka.
    Mam nadzieje, ze to sie zmieni i naparwde zacznie wolac mniam mniam, teraz robi mniam mniam, jak widzi, ze my jemy, ale sama sprobowac nie chce. Aha, Zuzia lubi rzeczy soute, wiec jak makaron to tylko sam, jak kasza, ryz to tylko takie suche bez sosu, dodatkow. I jak tu jej proponowac normalne jedzenie? Tzn. proponowac, to proponujemy, tylko ona tego nie je.
    Dziekuje za wsparciesmilesmilesmile
  • edytadk 23.11.11, 12:44

    > Bylam nawet u psychologa z ta kwestia, ale dora
    > dzil, abym odstawila od piersi (sic!) i zajela sie soba, robila wiecej rzeczy d
    > la samej siebie...

    W kwestii odstawienia rada standardowa - przecież KP to idealny kozioł ofiarny dla każdego problemu. Dziecko ma próchnicę? Bo KP. Niespokojnie śpi? Bo KP. Nieśmiałe? Bo KP. Nie chce zjeść dziennie 5 słoików? Bo KP. Mama zestresowana? Bo KP. No przecież ogólnie wiadomo, że całe zło tego świata to przez KP. Przepraszam, że mnie poniosło, ale fakt, że wszyscy dookoła - od ekspedientki po psychologa - tak się "świetnie" na KP znają, że udzielanie rad leży w ich kompetencji, doprowadza mnie do szału. Gdybym to ja była u tego psychologa, cała wizyta zostałaby zapewne zmarnowana na dyskusję na temat KP... Swego czasu tak wyglądała moja wizyta u ginekologa - poszłam z infekcją intymną, a 15 minut byłam przekonywana, że karmienie rocznego dziecka jest bez sensu.

    > wiec, jak widzisz moje ambiwalentne podejscie ma swoje podloz
    > e nie tylko dzieki rodzinie, ale i "specjalistom".

    To proponuję zainwestować wreszcie w zatyczki do uszu i wczuć się w atmosferę tego forum i forum BLW. Przecież Dziewczyny od dawna próbują ze wszystkich sił zapewnić Ci wsparcie i przekonują, że nie ma żadnego problemu poza tym, który sobie wmawiasz.

    > Stale zabawiam i ona je, ale sama z siebie tyle co Twoja coreczka.
    > Mam nadzieje, ze to sie zmieni i naparwde zacznie wolac mniam mniam, teraz robi
    > mniam mniam, jak widzi, ze my jemy, ale sama sprobowac nie chce. Aha, Zuzia lu
    > bi rzeczy soute, wiec jak makaron to tylko sam, jak kasza, ryz to tylko takie s
    > uche bez sosu, dodatkow. I jak tu jej proponowac normalne jedzenie?

    Przecież makaron można podać w miseczce przed dodaniem sosu - ja tak właśnie robię. Moja córka ma awersję do "ciapania" się w jedzeniu i może dlatego już dobre 3 miesiące potrafi sama jeść kaszkę czy jajecznicę łyżeczką. Oczywiście to "jedzenie" obejmuje 1-3 łyżeczki i dziekujemy, niemniej te ilości potrafi w buzi ulokować nierzadko precyzyjniej, niż jej 4-letni bratwink.

    > Tzn. propon
    > owac, to proponujemy, tylko ona tego nie je.

    Skoro jest karmiona, to być może brakuje jej chęci, żeby coś dodatkowo samodzielnie próbować. Wydaje mi się, że gdybyś zapomniała o czymś takim, jak wkładanie dziecku jedzenia do buzi (o zabawianiu nawet już nie wspominam), to samo mleko by się jej znudziło. Moja córka próbuje bardzo chętnie, wręcz domaga się, jak widzi, że ktoś je. I co z tego, że na próbowaniu się zwykle kończy? Ja się cieszę, że jest otwarta na nowe smakismile.

    Dzisiaj babcia telefonicznie doniosła mi, że wnuczka (tato odwozi małą do babci) wpadła do niej z okrzykiem "mniam mniam" na ustach i pobiegła założyć śliniaczek. Po czym zjadła małą miseczkę jaglanki z owocami. Jestem przekonana, że jeszcze 10 razy się jej odmieni i że dziś pewnie nic więcej nie zje, ale naprawdę warto czekać na taką chwilęsmile. Czego i Wam życzęsmile
  • pasek84 23.11.11, 16:40
    Nie no, nie kazdy posilek jest niepedagogicznywink Mala tez dostaje miseczke czy talerzyk i na tym rozne rzeczy i probuje jesc sama. Tak jak u Twojej zje pare ziarenek, z lyzki jej na razie glownie spada, ale probuje.
    I tez dostaje makaron bez sosow, tak samo ryz czy kasze, po prostu na sypko takie suche.
    Dzis sama z siebie zjadla calego malego ugotowanego buraka i zakasila paroma mini makaronamismile Serce rosniesmile
    Aha, ale u nas to jest tak, ze ona sama z siebie to nigdy nie zje przy stole czy w krzeselku, wiec nakladam na talerzyk, pokazuje gdzie klade jej mniam mniam i ona sobie bierze.
    Dziekuje za wsparcie naprawde strasznie mi to duzo daje...czuje sie silniejsza i w ogole taka jakas mniej pogubiona smile
  • aleksandra1357 23.11.11, 17:07
    To ja się jeszcze dopiszę do Waszej wymiany myśli, Pasku i Edyto, bo jestem w temacie smile
    Też mam prawie 16-miesięczniaka, też nic nie je i ja się trochę miotam tak jak Pasek, a czasem odzyskuję spokój, jak Edyta, jestem gdzieś między Wami.
    Pasek, czy mi się zdaje, czy Tobie najbardziej przeszkadza presja otoczenia? Gdyby było tylko to forum, dziecko i Ty, problem by prawdopodobnie nie istniał, ale rodzina stwarza problem. I może jeszcze to, co jest w naszych głowach.
    Mój synek je tak, jak synek Edyty - kilka łyżek. Ale np. na śniadanie daję mu jajecznicę z dwóch jajek. Kiedyś jadł sam, nawet widelcem, ale ostatnio go karmię. Tyle że bez zabawiania. Jedyną rzeczą, którą potrafi zjeść sam i w dużych ilościach są parówki smile (Kupuję te z szynki, żeby uśpić wyrzuty sumienia).
    On jak widzi jedzenie, to krzyczy strasznym głosem: "da, da, da!!!" i pędzi, wyrywa, wkłada do buzi i wypluwa smile

    Pasek, to niedobrze, że tyle myślisz o tym jedzeniu, że robisz z tego problem, choć dobrze Cię rozumiem. Dziecko to wyczuwa i mogą się zacząć coraz większe problemy. Ja to przeszłam z moim starszym synem, który za chiny nie chciał jeść tego, co mu dawałam, a mnie to coraz bardziej irytowało. Jest na to tylko jeden sposób: zaakceptować fakt, że dziecko nie chce jeść i pozwolić mu jeść tyle, ile chce. I nie irytować się, że je jedynie suchy makaron. Tak ma i już. Ja nawet jestem przeciwna zachęcaniu do próbowania nowych rzeczy, bo u mojego starszaka to powodowało tylko większą niechęć, a to namawianie wykańczało mnie psychicznie i irytowało mnie to, że nie działa.
    Wyczytałam gdzieś świetną radę: rodzic decyduje co i kiedy dziecko je, a dziecko czy i ile smile
  • justkawb 23.11.11, 18:21
    Brak wsparcia wsrod najblizszych moze podkopac pewnosc siebie u mamy, wiec nic dziwnego, ze czujesz sie zagubiona. Napisalas wyzej, ze corka wazy 12 kg. Wg siatek WHO plasuje sie wiec pod 97 centylem. Jak widac Twoje mleko fantastycznie jej sluzy. I jak piszesz, sama probuje innych rzeczy, tylko moze nie w takich ilosciach, jakie inni oczekuja. Moja corka w tym wieku tez skubala ziarenko tego, czy owego. Dzis, w wieku 22 miesiecy nadal je niewielkie porcje, ale sama sie o jedzenie dopomina. I ulubionym slowem jest: "Mmm... Pyyycha" wink Jest ksiazka bardzo madrego hiszpanskiego pediatry (niestety chyba niewydana w Polsce), Carlosa Gonzalesa pt "My Child Won't Eat". Tam jest bardzo jasno opisany mechanizm rzekomego niejadkowstwa, glownie spowodowany nieprzystajacymi oczekiwaniami rodzicow. Autor pisze, ze np kawalek miesa wielkosci znaczka pocztowego jest zupelnie wystarczajacy dla dwulatka, ze jesli male dziecko zje kilka ziarenrk grochu, to znaczy, ze tyle mu potrzeba. Po pierwszym roku zycia tempo wzrostu spada, a co za tym idzie, spada zapotrzebowanie na skladniki odzywcze. Wbrew obiegowemu wyobrazeniu, to nie jest tak, ze dziecko je aby rosnac. Jest odwrotnie, dziecko je bo rosnie. Im szybciej rosnie, tym wiecej je. Jak tempo wzrostu spada, obniza sie tez zapotrzebowanie na jedzenie.
    A Twoja corka, jak na 15 miesiecy bardzo ladnie je smile
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • pasek84 24.11.11, 11:34
    Tak, to prawda, Zuzia jest przy 97 centylu, ale wydaje mi sie, ze to jednak waga nie z mleka tylko z tej wcisnietej kaszy, zupy krem itd. Wczoraj jadlysmy razem obiad, zjadla 4 lyzeczki ryzu i jej ukochana kapuste kiszona w ilosci kilku widelcow, zagryzla mandarynka...kurcze jaka ja bylam szczesliwa, bo zjadla sama, przychodzila do mnie i otwierala buzie, bez zabawiania bez tv i zbednych wygibasow mamysmilesmilesmile
    Aleksandro, najbardziej mnie irytuja te schamaty np. ile ml powinien zjesc 1/2 roczniak, roczniak, dwulatek...i jak czytam o tych dwudaniowych obiadach, albo o sniadaniu dla roczniaka skaldajacego sie z kanapki z serem i wedlina i pomidorem, kubeczka jogurtu lub serka i banana, to smiac mi sie chce przeokropnie, bo u mojej Zuzi to by byly 3 posilki, albo i lepiej.
    Piszesz, ze Twoje dziecko zjada jajecznice z 2 jajek, no mojej sie zdarzylo raz w zyciu zjesc maly widelec, a parowke tez daje i zazwyczaj gryz, albo i nie, pomietoli w buzce i wypluwa.
    W sumie Zuzia tez, jak widzi cos nowego, to chetnie sprobuje, gdy nie jest najedzona, ale konczy sie to na wypluciusmile
    Kochane dziewczyny, mam jeszcze pytanie w kwestii ilosci posilkow niepiersiowych (niezaleznie od tego ile zjedza i czy w ogole zjedza), mianowicie czy proponujecie dzieciom 5 posilkow dziennie? U nas na razie udaje sie wprowadzic 4 posilki, ale to i tak dnia nam ledwo starczawink
    I co z nabialem, czy jesli nie chca jesc jogurtow/kefirow, sera itp. to bazujecie tylko na mleku z piersi czy przemycacie np. w sosach?
  • aleksandra1357 24.11.11, 13:46
    pasek84 napisała:

    > Tak, to prawda, Zuzia jest przy 97 centylu, ale wydaje mi sie, ze to jednak wag
    > a nie z mleka tylko z tej wcisnietej kaszy, zupy krem itd.

    Ale Ty jesteś zakręcona wink Z mleka i już.


    > Aleksandro, najbardziej mnie irytuja te schamaty np. ile ml powinien zjesc 1/2
    > roczniak, roczniak, dwulatek...i jak czytam o tych dwudaniowych obiadach, albo
    > o sniadaniu dla roczniaka skaldajacego sie z kanapki z serem i wedlina i pomido
    > rem

    Nie patrz na te schematy! Czy w schematach jest napisane, że 3-latkowi wystarcza na cały dzień w przedszkolu szklanka kompociku? Naprawdę, dla swojego zdrowia psychicznego staraj się zapomnieć o schematach. Moja mama ciągle mnie nęka normami, zapiskami, ile ja jadłam w tym wieku i tym podobnymi rewelacjami. Nie słuchać, zapomnieć, wyprzeć ze świadomości.

    > Piszesz, ze Twoje dziecko zjada jajecznice z 2 jajek, no mojej sie zdarzylo raz
    > w zyciu zjesc maly widelec, a parowke tez daje i zazwyczaj gryz, albo i nie, p
    > omietoli w buzce i wypluwa.

    smile Zdołowałam Cię, co? Ale na pocieszenie: mój 16-miesięczniak waży 9,5 kg w porywach. Chyba nawet na 3 centyl się nie załapuje. A ta jajecznica to jedyny posiłek w ciągu dnia. Jak nie dam parówki, to nic już nie ruszy smile

    mianowicie czy proponu
    > jecie dzieciom 5 posilkow dziennie? U nas na razie udaje sie wprowadzic 4 posil
    > ki, ale to i tak dnia nam ledwo starczawink

    Jeju, Pasek, rozwaliłaś mnie tym pytaniem. Ja wiem, że nie jestem dobrym przykładem, jestem pewnie anty-przykładem, ale ja w ogóle nie liczę posiłków.
    Mój plan dnia:
    rano - jajecznica, 1-2 jajka
    na spacerze w wózku: winogrona (kupione po drodze i krzyczy że chce)
    w domu: kawałek chleba (znalazł pod stołem i nie daje sobie zabrać)
    obiad: brak (proponowałam krupnik i mięso z zupy)
    obiad drugie podejście: brak, ale znalazł pod stołem kawałek obwarzanka i zjadł.
    drzemka
    po drzemce próba obiadowa: nie chce.
    Muszę iść po starszaka do przedszkola, daję w łapę parówkę, bo się martwię, że będzie z głodu płakał na spacerze.
    spacer
    kolacja: brak (proponuję chleb, ser, owoce)
    (warzywa proponuję bardzo rzadko, bo od dawna nie rusza).
    druga kolacja po godzinie: 2 suche cornflaki, łyżka kefiru.
    W międzyczasie pierś około 8 razy w dzień i 5 razy w nocy.
    Zadowolona? Czy możesz mi powiedzieć, ile posiłków jest u nas?

    > I co z nabialem, czy jesli nie chca jesc jogurtow/kefirow, sera itp. to bazujec
    > ie tylko na mleku z piersi czy przemycacie np. w sosach?

    Mleko z piersi wystarcza. Nic nie przemycam, nie mam do tego głowy. Wapń jest też w brokułach, morelach itd., nie trzeba się spinać. Znam opinie, że mleko i jego przetwory to biała śmierć wink


  • pasek84 25.11.11, 11:46
    Aleksndra, usmialam siewink No musi byc z Ciebie strasznie fajna kobita i naprawde super mama. A co do posilkow, to macie ich doprawdy za duzosmilesmilesmile wink
  • edytadk 25.11.11, 12:36
    Aleksandra, fantastyczny opis "posiłków"smile. Tym bardziej miło mi się czyta, że nasz dzień wygląda analogicznie i mam podobny stosunek do tematu.

    No bo właśnie, jakie posiłki?? Tu gryz chleba, tam ósemka jabłka pogryziona i w większości wypluta, w międzyczasie parę ziarenek kaszy i kilka gryzów ziemniaka. Poza tym mleko, mleko, mleko. Młoda ma 10 kg, do 97 centyla jej daleko, ale ostatecznie do tych 10 kg dobiła praktycznie wyłącznie na moim mleku. Na tyłku nie usiedzi, więc z czegoś energię też czerpie - z mleka znaczy się.

    Ja dbam o swoje nerwy i na widok wszelkich schematów pukam się w czoło. Jedyna zasada, którą uszanowałam jest taka, że miód dzieciom dałam dopiero po roku. Poza tym - brak zasad czy to w odniesieniu do ilości (kanapka z jogurtem na śniadanie?? przez cały dzień tyle nie zje) czy czasu wprowadzania do diety poszczególnych produktów. Nabiał? A po co, przecież mleko się jej uszami wylewa. Jak sama jem nabiał (żółty ser albo jogurt naturalny), to zaproponuję, nic poza tym. Pilnowanie czasu "posiłków"? Swojego nie pilnuję, tylko jem, jak jestem głodna i znajdę na to czas, to dzieci mam pilnować?

    Moja aktywność ogranicza się do proponowania, szczególnie jak jem sama. Starszak ma 4 lata, więc się upomni, młodsza też się upomina, jak ktoś coś je (spróbować musi bezwarunkowo i w 99% na próbowaniu poprzestaje), a o mleko to już bezwarunkowo się upomni. W wolne dni czas posiłków staramy się z mężem bardziej celebrować, siadamy wszyscy przy stole, itd., ale nie wpływa to w żaden widoczny sposób na jedzenie małej. Tyle że sama się domaga wsadzenia do krzesełka i pracowicie dziubie łyżeczką/widelcem w swojej misce - przez pierwsze pół minutysmile. Potem ogłasza koniec "posiłku", żarcie (ro)zrzuca i domaga się wypuszczenia na wolność, po czym pierwsze kroki są w kierunku mojego biustuwink.
  • joaska7 25.11.11, 13:05
    Edyto i Akeksndro podziwiam Wasze wyluzowanie w tym temacie. Ja podobnie jak Pasek na okrągło analizuję jak tu spowodować większą aktywność jedzeniową u mojego dziecka.
    Wszystko jest cudownie jak jestem w pracy, wtedy inne rzeczy wcina i pierś ze smakiem po moim powrocie mimo że przed chwilą jadła gęstą zupę. Ale jak nie pracuję to następuje jakiś foch na inne jedzenie, dodam że oprócz tego cicha z piersi też nie ciągnie z jakimś szaleństwem. A i ja jak idę po starszą siostrę do szkoły to też z duszą na ramieniu bo zjadła niewiele zupy. Biorę chrupki, czy chlebek by ewentualne coś dać.
    Dziewczyny, macie starsze dzieci, które karmiłyście. Czy to kiedyś mija i piersiowcy zaczynają jeś więcej innych rzeczy. Kiedy to następuje? Bo przecież kiedyś się to zmienia. Z Waszymi pierwszymi dziećmi też tak było. Bo ja karmiłam butlą (chociaż moim mlekiem) więc nie mam porównania.
  • femimum 25.11.11, 16:08
    O jak widzę z tym niejedzeniem to raczej norma.Moja 16-mc cycocholiczka,tez je a raczej nie je prawie nic oprócz mleka,oczywiście mojego.Kaszki nie ruszy,zje na dobę jedna kromkę chleba,1/8 jabłka i je taki wynalazek mielonopodobny składający się z kuskusu,warzyw różnych,czosnku i mięsa mielonego,nic innego nie chce jeść.Oczywiście niechlubny wyjątek stanowią słodycze,których staram się jednak nie dawać.Jest stosunkowo wysoka,ale waży 9900g i powiem szczerze cyc jest w użyciu non stop od rana do rana,a w nocy tak jak ktoś się wcześniej wyraził "tankuje do pełna" i to kilkukrotnie.To nocne cycowanie jednak kojarzę bardziej z wychodzącymi zębami niż z głodem i w związku z tym nie przespałam jeszcze ani jednej całej nocy od urodzenia córeczki zwanej dzięki temu "Klamerką"wink.Chciałabym żeby jakiś specjalista w końcu zabrał głos w sprawie takich mlecznych niejadków,ale o takich specjalistów jest strasznie trudno.Bo mam wątpliwości czy rzeczywiście zwiększanie posiłków stałych kosztem picia mleka jest słuszne,zwłaszcza że dzisiejsza żywność jest tak wysoce przetworzona.Tak więc trzymajcie się wszystkie mamy niejadków,kiedyś pewnie będzie lepiej.
  • aleksandra1357 25.11.11, 21:56
    edytadk napisała:

    > Aleksandra, fantastyczny opis "posiłków"smile. Tym bardziej miło mi się czyta, że
    > nasz dzień wygląda analogicznie i mam podobny stosunek do tematu.
    >
    > No bo właśnie, jakie posiłki?? Tu gryz chleba, tam ósemka jabłka pogryziona i w
    > większości wypluta, w międzyczasie parę ziarenek kaszy i kilka gryzów ziemniak
    > a.

    Edyta, ale Ty jesteś wyluzowana smile
    Dzięki, że mnie nie zlinczowałyście za ten opis, bo w sumie trochę mi wstyd, że nijak nie mogę dopilnować pory posiłku ani porządnego menu wymyślić. Nie chce mi się nic fajnego gotować, żadnych pulpetów itd., bo żadne z moich dzieci tego nie je, więc po co się wysilać i denerwować, że się napracowałam na darmo.
    Podbudowałam się trochę, że nie tylko ja jestem taka nieogarnięta smile

    I jeszcze co do teorii, że dziecko Paska tyje na zupce, nie na mleku: otóż wpadłam na taką myśl: mleko jest treściwsze i zdrowsze od zupki, więc jeśli zupka zajmie brzuszek, to mniej mleka się tam dostanie i dziecko schudnie. Ale może to i lepiej, bo dziecko Paska strasznie się na tej piersi upasło wink
  • pasek84 26.11.11, 11:34
    Aleksandrasmile Z tymi pulpetami itd. to ja robie tak, ze jak dostaje od mamy "walowke" to mroze np. golobki czy pulpety czy inne jakies tam i odmrazam i klade malej na blat, ona i tak nie ruszy, a zawsze propozycje ma i moze kiedys wezmie...o np. raz wziela gryza golabkawink Ja sie nie wkurzam, bo sie narobilamsmile I ja tez z tych generalnie nielubiacych gotowac, sobie zawsze cos tam z niczego zrobie, a moj maz wyjatkowy tradycjonalista...schabowe moglby jesc codziennie.

    A propos wagi Zuzki...no to cudnie, ze sadzisz, ze te moje mleko takie tresciwe, bo ja bylam przekonana, ze te zupki z miesem, warzywami i maslem tak jej w brzuszek idasmile

    Wczoraj na obiad zjadla kapuste kiszona...znowusmile Tak ja jadla chetnie, ze musialam dolozycsmile Reszta nie ruszonasmile Ale ja szczesliwa, ze ta kapusta choc z checia zjedzonasmile

    Napisze tylko, ze wczoraj bylam u tesciow i Zuza oczywiscie nie tknela obiadu, ktory zrobila tesciowa i co dostala w alternatywie-lizaka! Nigdy ode mnie nie dostala lizaka, bo po co. I moje dziecko liznelo raz, wzielo w raczki do gory nogami i mega sie ekscytowalo, ze sie klei, ale do buzi ani rusz. Po 30 sek. rzucila ostentacyjnie na podloge i poprosila o kiszonegosmile No taka dumna z niej bylam smilesmilesmile

    Aleksandra, Edyta, jak mi zle to wlaczam kompa i czytam Wasze posty i od razu lepiejsmile Dzieki!smile
  • edytadk 26.11.11, 12:02

    > Edyta, ale Ty jesteś wyluzowana smile

    I wzajemniewink. U mnie wyluzowanie wynika z przekonania, że i tak nie jestem w stanie wpłynąć na dziecko tak, żeby jadło "po mojemu". A ja niestety z tych, co najchętniej kontrolowałyby każdy aspekt życia swojego i rodzinnego:/. No więc dla dobra mojego zdrowia psychicznego powiedziałam sobie, że temat w ogóle nie istnieje... Syn w tym wieku był dzieckiem stosunkowo "konwencjonalnym", tzn. zabawianie czy perswazja czasem działały i przyznam, że jak miał dwa lata i przeszedł właśnie bliżej niesprecyzowane żołądkowe sensacje, to miałam fazę - ojej, on faktycznie nic nie je, trzeba go podtuczyć. Szybko przekonałam się, że nie tędy droga, bo syn mimo wszystko szedł w zaparte, posiłki stały się polem bitwy i robiło się coraz gorzej. W dodatku działo się to w momencie, gdy zaszłam w ciążę i mleka miałam tyle, co kot napłakał, więc nie sposób było machnąć ręką i stwierdzić: "niech nie je, dopije mlekiem". Z młodą żadne podstępy żywieniowe w ogóle nie wchodzą w rachubę i nawet uparta babcia niemal od razu się poddała. Ja po prostu przyjmuję taką sytuację z pełnym dobrodziejstwem inwentarza, jak wszystko inne - spanie z dzieckiem, noszenie w chuście, usypianie piersią. Wychodzę z założenia, że takie są potrzeby małej i nie zamierzam ingerować. Do 18-tki miniewink.

    > Nie chce
    > mi się nic fajnego gotować, żadnych pulpetów itd., bo żadne z moich dzieci tego
    > nie je, więc po co się wysilać i denerwować, że się napracowałam na darmo.

    Prawda? Z jednej strony przy dzieciach rozwinęłam się kulinarnie, staram się przyrządzać zdrowe i smaczne jedzenie, chleb domowy, domowe ciasta, itd, a z drugiej często łapię się na myśli, że to tak sobie a muzom, bo większość i tak nie jest nawet "liźnięta". Pewien wyjątek stanowią domowe słodkości, bo syn z wielką radością żarłby słodycze od rana do wieczora (o co jest wieczna walka w rodzinie, bo ja nie daję z zasady - z wyjątkiem domowych wypieków - a teściowa uważa danonki, monte i lizaki za idealne jedzenie dla dziecka). Ale tych domowych wyrobów też z konieczności nie ma zbyt wiele, bo inaczej nic innego w ogóle nie byłoby spożywane:/.


    > Ale może to
    > i lepiej, bo dziecko Paska strasznie się na tej piersi upasło wink

    No kto to widział 12 kg w takim wieku?? Oj rację mają Ci dziadkowie, że chcą te kalorie z mleka z dala trzymać! big_grin
  • aleksandra1357 27.11.11, 21:42
    edytadk napisała:

    A ja niestety z tych, co
    > najchętniej kontrolowałyby każdy aspekt życia swojego i rodzinnegouncertain

    Mam to samo w wysokim stopniu!

    No więc
    > dla dobra mojego zdrowia psychicznego powiedziałam sobie, że temat w ogóle nie
    > istnieje...

    Dokładnie tak, żeby nie zwariować.

    Szybko przekonałam się, że nie t
    > ędy droga, bo syn mimo wszystko szedł w zaparte, posiłki stały się polem bitwy
    > i robiło się coraz gorzej.

    Też miałam bitwy jedzeniowe ze starszakiem, aż na terapii wylądowałam.

    J
    > a po prostu przyjmuję taką sytuację z pełnym dobrodziejstwem inwentarza, jak ws
    > zystko inne - spanie z dzieckiem, noszenie w chuście, usypianie piersią.

    Identycznie robię z drugim dzieckiem smile

    a teściowa uważa
    > danonki, monte i lizaki za idealne jedzenie dla dziecka

    Moja mama tak uważa ("kilka biszkopcików nie zaszkodzi").

    No więc ogólnie, Edyto, bardzo się odnalazłam w Twojej wypowiedzi i podejrzewam, że jesteśmy klonami smile
  • spragnienie 30.11.11, 23:36
    Taki etap Kochana... Moje dziecko miewalo go pare razy w czasie dwuletniej karierywink... Glowa do gory... Przjedzie
  • 1.maaika 01.12.11, 15:34
    Nie czytałam wpisów poprzedniczek, ponieważ zajęłoby to trochę jakże deficytowego wolnego czasu. W największym skrócie - mój też był/jest niejadkiem, zależy od dnia. Cały czas jest na piersi (ma ponad 2 lata). Młodszy synek(8 mcy) w ciągu dnia najchętniej by o piersi po prostu zapomniał. Każde dziecko jest inne. Z tego, co piszesz, nie jest aż tak żle wink
    Mój starszy synek po urodzeniu młodszego miał 17 mcy i przez ponad 2 miesiące uparł się być TYLKO na moim mleku.
    Dziś jest tak, jutro będzie zupełnie innaczej smile


    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bi09k2yl9ebh4.png
  • matylda07_2007 07.12.11, 08:29
    Słuchaj swojego dziecka i na wszelki wypadek zrób badania, czy wszystko ok. Moje dziecko ma 13 miesięcy (niecałe) i jeszcze bardziej ograniczone menu, niż Twoje. Blw? Niee, to się nigdy nie sprawdzało. Ponad wszystko kocha zupy ale teraz już nie kremy, zwykłe, z pogniecionymi widelcem warzywami, lub miękkimi kluseczkami, kaszą. Przedtem tylko kremy. Lubi kaszki, owsiankę (ale płatki muszą być zmielone). Czaasem owoc z jogurtem, tarte jabłko. Stałe punkty dnia, to zupa i kaszka/owsianka. Resztę zje lub nie.
    I widzę, że czyni postępy, bo tą zupę zje z kawałkami już, bo coś nam z talerza podwędzi.
    Wyniki badań ma ok, więc już się nie stresuje (a też zakładałam rozpaczliwe posty). Uwielbia paluszki, więc czasem dostaje. I tak więcej połamie, psa nakarmi, niż zje wink No i mój Ziom ma tylko 7 zębów. Nie wiem czemu tak opornie wychodzą.
    --
    butelkowy.blox.pl/html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka