Dodaj do ulubionych

Co się dzieje?

27.11.11, 13:40
Moja córeczka ma 16 miesięcy. We wrześniu poszłam do pracy. Praca dzień w dzień dosyć intensywnie i w trochę innym rytmie niż zwykle (pisałam o tym kiedyś) trwała do początku listopada. Teraz nadal pracuję ale nie codziennie, a właściwie więcej jestem w domu niż w pracy. Do tego tydzień temu dziecko zachorowało i kończy właśnie antybiotyk. Przez kilka dni nie jadła właściwie nic poza piersią i ta też była w małych ilościach. Ok. była chora - rozumiem. Ale teraz nadal z jedzeniem jest problem, choć wydaje mi się, że ten problem zaczął się pojawiać już wcześniej, przed chorobą, zwyle w dni kiedy byłam w domu. Kiedy pracowałam córka jadła w miarę chętnie inne rzeczy, teraz jest koszmar, kaszki rano nie chce, zje odrobinę, owoce na drugie śniadanie - dzisiaj np. w ogóle nie chciała, z zupą też jest problem, po południu daję jej warzywa, też nie chce, od budy zje nie całą porcjè kaszki na wieczór, oczywiście pierś chciałaby częściej. Próbuję proponować zamiast piersi picie, lub kiedy jest przed posiłkiem to po prostu proponuję jej wcześniej jedzenie, jak się uda wstrzelić, ale jest histeria i musi być pierś, przrcież nie będę z nią walczyć. No ale w związku z tym trochę mnie martwi ta sytuacja. Do tego coś się chyba jej przestawia i rano śpi do 8, wcześniej wstawała 7 a nawet przed 7. Widzę, że średnio zmęczona do drzemki o 12.00, chociaż jakoś tam zasypia przy tej piersi. Natomiast wieczorem nie da siè jej uśpić wcześniej niż o 21.00. Wszystko się nam przez to rozjeżdża. Nie wiem, czy to ja coś tu robię nie tak. Dzisiaj np. zjadła śniadanie k. 9.00 niezbyt chętnie, o 11.00 nie chciała owoców więc pomyślałam, że dam jej wcześniej ok. 12.00 zupę, ale gdzie tam... Był ryk i cycy i histeria totalna, więc dałam pierś i polulałam ją trochę na siłę ale usnęła. I teraz nie wiem co robić? Czy to jest jakiś regres dopiersiowy czy co? Do tego od wszystkich słyszę, że to przez dkp i żebym jej pierś ograniczała to zje. Ale ja nie umiem tego zrobić, nie umiem z nią wynegocjować, bo mi strasznie płacze, może za miękka jestem, ale wydaje mi się, że to jeszcze za malutki ludzik jest. A z drugiej strony mam teraz wątpliwości, czy my karmiąc tak długo piersiá nie przywiązujemy trochę na siłę tych dzieci. Przecież jak czytam wątki to jest częsty problem, że dzieci piersiowe niezbyt chętnie jedzą inne rzeczy. No i boję się tych niedoborów, bo ja sama ciągle jestem na diecie beznabiałowej, bo dziecię ma alergię. Kurczę, chyba jakiegoś doła mam.
Edytor zaawansowany
  • jola_ep 27.11.11, 15:08
    Tak, rzeczywiście rozwojowo około 18 miesiąca następuje "regres". To trudny okres w życiu dziecka i być może także z tego wynika zwiększona potrzeba ssania.

    Nie, zaspokajając potrzebę bliskości nie przywiązujemy dzieci do siebie: wręcz przeciwnie. One w takich "regresowych" okresach ładują emocjonalne akumulatorki i wtedy tym odważniej ruszają na podbój świata. Sprawdzone na moim "przylepcu" (próbowałam różnych technik, ale ta z zaspokajaniem okazała się najlepsza). Wiem, że moja taktyka była dobra, bo starsza jest już nastolatką i patrząc na nią sama się dziwię jak mi takie samodzielne, odważne i asertywne dziecko wyszło wink

    Co do jedzenia - nie pomogę. Mój syn w tym wieku jadał łączną ilość około 1/3 słoiczka dziennie (jak byłam w pracy). Kaszek nie tykał. Moja dwójka jest alergikami, w dzieciństwie nie tolerowali mleka (choć ukwaszone już tak). Syn jak był mały reagowały silniej - "wsławił" się uczuleniem w 4-tym miesiącu na jabłka (które jadłam). A mimo to patrząc z perspektywy czasu mniej było z tą alergią problemów (córka przechodziła w wieku przedszkolnym etap zapalenia spojówek, kataru siennego i zapalenia oskrzeli na tle alergicznym). Zastanawiam się, czy nie miała na to wpływu jego wyjątkowa ostrożność w rozszerzaniu diety. I bardzo się cieszę, że go nie zmuszałam. Oprócz niemowlęctwa alergia dotknęła go jeszcze tuż po zakończeniu karmienia (zareagował na mleko - które już tolerował, podobnie jak na kiwi). Widzę więc pozytywny wpływ karmienia na jego alergię i myślę, że warto w tym względzie zaufać dziecku.

    Myślę, że problemy z rozszerzaniem diety wynikają po części z tego, że nasze mleko jest świetnym pokarmem, zaspokajającym potrzeby dzieci w większym stopniu, niż nam się to wydaje. (większym niż w przypadku mm).

    Znane mi dzieci butelkowe (dwie sztuki) nadal są wybredne co do jedzenia. A moje już w okresie przedszkolnym lubiły niemal wszystko. Choć początek rozszerzania diety na to nie wskazywał wink

    Pozdrawiam
    Jola
  • mad_die 27.11.11, 18:47
    Myślę, że nic się nie dzieje wink
    Mała była chora, dochodzi do siebie, ma pełne prawo jeść mniej, dużo mniej - taka rekonwalescencja może trwać nawet 3-4 tygodnie. Proponuj, proponuj i proponuj te kasze (możesz innych rodzajów popróbować), owoce, obiady, warzywa, mięso itp.. Piersi nie ograniczaj.
    Do tego - Ty jesteś w domu częściej niż wcześniej (przed chorobą rozumiem?), wiec mała z tego korzysta - tez całkiem zrozumiałe.
    I jeszcze na dokładkę wchodzi w ten wiek zwiększonego zapotrzebowania na bliskość i ssanie. Daj jej to teraz, nie wydzielaj, będzie tak jak jola pisze - później raźnie pójdzie w świat smile

    --
    Mary_Lu
    Witek
    BadVista
  • fizula 27.11.11, 22:13
    Wydaje mi się, że jesteś dość zaniepokojona zachowaniem swojego dziecka. Raz je, raz nie je. Raz ssała rzadziej, teraz chce częściej. Otoczenie dołuje zwalając winę na karmienie- taki kozioł ofiarny.
    Patrząc z perspektywy mojej dziatwy takie zachowanie wydaje mi się najnormalniejsze w świecie. Raz że to półtorej roku to super silna potrzeba ssania i bliskości, jak ci pisała powyżej Jola. Dwa, że chcąc dalej karmić warto się przygotować na jeszcze niejedną taką zmianę apetytu/ssania. Całkiem logicznym zachowaniem dziecka jest to, że po chorobie jako rekonwalescent ssie więcej: wybiera więc jedzenie wzmacniające jego odporność, lekkostrawne, odżywcze, regenerujące. Tylko pogratulować mądrości tym naszym dzieciom.
    Kochana, wcale nie jesteś za miękka dla dziecka, moim zdaniem.
    Kiedy karmieniem przywiązujemy dzieci do siebie? Kiedy właśnie pozwalamy im płakać z powodu tego karmienia-to się go wówczas czepiają kurczowo i trudno im z niego zrezygnować, bo się boją je utracić.
    Kiedy karmimy, kiedy dziecko tego potrzebuje, a więc nie ma powodu do płaczu, to też nie jest szczególnie mocno przywiązane do karmienia, ponieważ jest to dla niego pewnik, którym nie musi sobie zaprzątać głowy.
    Dzieci zazwyczaj samobójcami nie są, jak będziesz żałować im swojego mleka, to być może wzrośnie im apetyt na innego rodzaju jedzenie. Ale czy będzie to korzystne? Ograniczenie dziecku ilości mleka? Ograniczenie czasu spędzonego na przytuleniu?
    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • justkawb 27.11.11, 23:14
    Przecież jak czytam wątki to jest częsty problem, że dzieci
    > piersiowe niezbyt chętnie jedzą inne rzeczy

    Bo moze to jest sztuczny problem. Jedna z konsekwencji ostatnich kilkadziesieciu lat popularnosci mm jest to, ze stalo sie ono norma. A zachowania niemowlat kp sa uwazane za odchyl od tej normy. A przeciez jesli tak wiele mam kp donosi, ze ich dzieci nie sa zainteresowane jedzeniem duzej ilosci innych rzeczy, to moze oznacza to, ze jest to normalne zachowanie. Tylko my jestemy przyzwyczajeni do norm i tabelek i zapominamy o zaufaniu do naszych dzieci.
    Rozumiem Twoj niepokoj, bo jesli slyszysz naokolo, ze cos robisz zle, nie latwo jest sie obronic przed watpliwosciami. Ale to Ty znasz swoje dziecko najlepiej i Ty wiesz, co jest dla niej najlepsze. Postaraj sie posluchac swojej intuicji i swojego dziecka, bo Wy obie wiecie najlepiej, co jest dla Was najwazniejsze smile



    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • luliluli 28.11.11, 08:06
    tak nieco OT, ale to jest bardzo smutne tak naprawdęsad
    Przez lata utarło się, że dziecko (i wszyscy zapominają, że mowa o dziecku na mm) od kiedyśtam przesypia noc, od wczesnych miesięcy samo zasypia (bawi mnie swoją drogą, że jak dziecko zasypia przy butelce to się mówi, że SAMO zasypia, a jak przy piersi to już oznaka skrajnej niesamodzielności), je jak przedszkolak odkąd ma kilka miesięcy, a skończywszy rok właściwie niczym nie różni się od dorosłegowink

    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • asbu 02.12.11, 23:00
    O o o!!! Właśnie to samo ostatnio usłyszałam, że dziecko koleżanki samo zasypia - tzn. dostaje butlę. Za to mój 2-latek taki niesamodzielny, bo do mamy się musi przytulić. I dlaczego on chodzi spać o 21-21.30 (taki rozwydrzony), bo ona kładzie dzieci spać o 19-tej, żeby mieć czas dla siebie.
    I wszyscy patrzą jak na kosmitkę na mamę, która cieszy się, że może pobyć z dzieckiem po pracy - a nie przyprowadzić do domu, wykąpać i do spania. Na mamę, która uwielbia wieczorne chwile bliskości, kiedy synek opowiada co działo się w żłobku, a potem przytula się i mówi "moja mamusia". Na mamę, która jak ma dzień wolny to zostawia dziecko w domu a nie zawozi do żłobka, żeby odpocząć. Na mamę, która jeszcze po 2 latach ma mleko (niemożliwe!) i chce karmić piersią (niemożliwe do kwadratu - na pewno dzieciak przyzwyczajony i histerie inaczej urządza). Itd, itp. sad(
    Jednym słowem najlepiej mieć dziecko, ale od kiedy zacznie chodzić powinno być samodzielne jak nastolatek.
  • luliluli 28.11.11, 08:02
    Współczuję zmartwienia, pewnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że wszyscy chcą Ci wmówić, że winna jesteś Ty i karmieniesad
    U nas do niedawna to co opisujesz było standardowym stanem na co dzień, może dlatego się nie martwiłam, przywykłam, uznałam, że dziecko wie, czego potrzebuje jego organizm.
    Wydaje mi się tym bardziej, że po pierwsze i najważniejsze, dziecko po chorobie - na antybiotyku - wie, co mu zrobi najlepiej na zmasakrowaną florę jelitowąwink MLEKO mamysmile
    Po drugie mam dziecko dokładnie w tym samym wieku i gdy jestem w pracy, je baaardzo dużo od kilku tygodni, ale gdy nadchodzi weekend lub wolny dzień - potrafi tylko skubać to tu to tam, a jego główne menu stanowi pierś.
    Po ostatnie - a mała sama je? Na moim forum rówieśniczym był czas, że dzieci stanowczo odmawiały jedzenia, jeśli były karmione, ale chętnie jadły samesmile Moje dziecko nie pozwalało się karmić nigdy, więc jestem wolna od dylematówwink)
    Uwierz w córeczkę, pewnie cieszy się, że po czasach całodniowej pracy jesteś tak dużo przy niej, korzysta z tego, że może pić mleko, gdy ma ochotę, więc ma ochotęwink Jakbym widziała swojego Radzika w przeciętną sobotęwink
    Piszesz: "Wszystko się nam przez to rozjeżdża.
    > Nie wiem, czy to ja coś tu robię nie tak."
    A ja myślę, że robisz wszystko super - pozwalasz dziecku samodzielnie decydować o tym, jak śpi i jak je, nie wciskasz go na siłę w jakiś schemat. Dajcie sobie czas, odkąd jesteś w domu, minęło dopiero niewiele ponad 3 tygodnie, może jeszcze tylko chwila chaosu przed Wami i rytm dnia się wyklaruje na nowosmile Chyba nie ma co się łamać tym, że znowu coś się zmieniło, bo to nas czeka jeszcze sto razywink

    I zgadzam się z justkąwb w całej rozciągłoścismile
    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • matka_karmiaca 28.11.11, 10:19
    Gdzieś tu na forum któraś napisała rewelacyjne zdanie: "Jedzenie jest prawem, a nie obowiązkiem dziecka". I tego się trzymam. Daję jeść, ile tabelki mówią, a ile młoda zje, to jej sprawa.

    Z cyrkami piersiowymi nie doradzę, bo ja z moją już kilka miesięcy temu się dogadałam, że cycy jest tylko do spania i jak mi się wiesza na dekolcie z rzadka w innych terminach, to mówię "teraz nie, po kąpieli" i grzecznie puszcza.
  • joaska7 28.11.11, 23:26
    Bardzo, bardzo Wam dziękuję za wsparcie. Zgadzam się z tym co piszecie, żeby dać dziecku czas, proponować, nie zmuszać i godzić się z tym, że nie chce na razie jeść czego innego. Martwią mnie tylko dwie rzeczy, czemu ona z piersi też niewiele ssie, bo jak czegoś tam nie zje to potem ssanie z piersi wygląda tak zwykle: minuta z jednej i dwie z drugiej i koniec, dowidzenia państwu. W związku z tym robi się w pewnym momencie głodna i chce inne rzeczy do jedzenia. A druga sprawa to jak z nią wychodzić na spacer jak mi nic nie, czy po drugą córkę do szkoły, trochę się to robi problematyczne.
    Mi się zresztą wydaje, że ona nie chce jeść, bo ma mało urozmaiconą dietę przez alergię w związku z czym jej się po prostu to jedzenie znudziło. Ale tu już zupełnie nie wiem co poradzić, bo pewnych rzeczy nie przeskoczę.
    Pewnie mniej bym się martwiła gdyby ona tą piersią nadrabiała, ale coś mam wrażenie, że tak się nie dzieje.
    Jeszcze raz wielkie dzięki za wsparcie, było mi bardzo potrzebne, jakoś mi łatwiej jak sobie Was czytam dziewczyny smile))
  • agus7 29.11.11, 12:13
    Zaraz, zaraz, ale czy dziecko nie rosnie, chudnie?? wazylas ja ostatnio? morfologie badalas?
    na czym polega problem ze spacerem?
    na co ma alergie? bo moze niepotrzebnie wykluczylyscie zbyt duzo produktow z diety?
    moje dziecko tez alergiczne i ma AZS, ale powoli zaczynam sie odwazac dawac mu jakies "alergizujace" produkty, bo lekarze mowia ze wszystko to metoda prob i bledow.

    gdzies tu wyczytalam ostatnio bardzo madre zdanie ze dziecko wbrew pozorom nie je zeby rosnac tylko je bo rosnie - a to odbywa sie skokami. dlatego tez calkiem normalne jest ze dziecko np. dwa tygodnie skubie po troszeczku, a przez nastepne dwa zjada przyslowiowego konia z kopytami smile jak tez to ze jednago dnia je mieso, drugiego suche kluski, trzeciego winogrona, a czwartego smalec i jogurt wink i jeszcze raz podkresle ze ja od samego poczatku bylam mocno zestresowana rozszerzaniem diety (wczesniej zreszta samym kp tez, a moze i jeszcze bardziej) mojego alergika, ale w koncu ile czasu da sie zyc w stresie? wink

    --
    http://lpmf.lilypie.com/QhY3p1.png
  • justkawb 29.11.11, 19:54
    Martwią mnie tylko dwie rzeczy, czemu ona z piersi też nie
    > wiele ssie, bo jak czegoś tam nie zje to potem ssanie z piersi wygląda tak zwyk
    > le: minuta z jednej i dwie z drugiej i koniec, dowidzenia państwu. W związku z
    > tym robi się w pewnym momencie głodna i chce inne rzeczy do jedzenia. A druga s
    > prawa to jak z nią wychodzić na spacer jak mi nic nie, czy po drugą córkę do sz
    > koły, trochę się to robi problematyczne.
    Twoja corka jest juz od dawna ekspertem w ssaniu piersi, wiec nie potrzebuje dlugich posiedzen. U wielu dzieci w tym wieku tak karmienia wygladaja. Kilka lykow i koniec, sa waznejsze sprawy na glowie (poznawanie swiata) wink Poza tym, jesli dziecko ma maly zoladek, to na raz zje niewiele i dlatego robi sie szybko glodne. Pomysl, tak naprawde taki sposob jedzenia jest zgodny z zaleceniami dietetykow: male ilosci, a czesto.
    Moja corka tez je malo, za to czesto. Jak nie chce zjesc przed spacerem, to zabieram ze soba albo imitacje kanapki, albo jakis owoc (typu banan, jablko) i jak jest glodna, to zje. A jak nie, to zje pozniej.
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • joaska7 30.11.11, 13:12
    Przepraszam, że w miarę szybko nie odpowiadam ale nie bardzo mam kiedy.
    Lililuli zapomniałam, bo pytałaś czy sama chętnie je. Oczywiście, i ja to często wykorzystuję jak się uda, zdecydowanie roli jeść sama niż być karmiona, chociaż czasami lubi też właśnie być karmiona.
    Teraz Agus7, pytasz o alergię, córeczka jest głównie uczulona na białko mleka i jajko kurze, ale przez długi czas na różne owoce, bo co jej wprowadzałam jakieś to sypało + AZS się robiło. Ale oczywiście próbuję jej dawać "alergeny", to nie tak, że się boję i kompletnie nic nie daję, tylko skoro sama masz alergika to na pewno wiesz, że czasami coś zaczyna uczulać po jakimś dłuższym czasie nie mówiąc już o tym, że zmiany długo schodzą i to wszystko, przynajmniej u nas, bardzo długo trwa.
    Teraz się troszkę poprawiło, tzn. córka więcej je, ale widzę, że też chyba się coś nam zmienia w rytmie. Wieczorem nie może się długo wyciszyć, usypianie trwa godzinę, czasem dłużej, w związku z czym zasypia później niż kiedyś i budzi się rano też później i widzę, że do drzemki w południe ją trochę przymuszam. I często krótko śpi ok. godziny. I teraz nie wiem czy tej drzemki jej nie przesunąć, tylko musiałabym inaczej rozłożyć posiłki i trochę się "cykam", że będzie za często jadła inne rzeczy i piersi zrobi się mniej? Co o tym myślicie? Do tej pory było tak:
    5.30, 6,30 i czasem po przebudzeniu (7 lub ostatnio 8) pierś
    8.00 lub 8.30 kaszka z owocami
    ok. 11.00 owoc
    ok. 12.00 pierś do drzemki, lub nie gdy jestem w pracy
    14.00 zupa gęsta z mięsem
    w międzyczasie zwykle pierś ale nie za wiele
    16.30-17.00 warzywa, nie za wiele,
    pot chyba siè robi głód asa, bo albo chce poeta albo domaga się wafelka ryżowego
    ok. 19.00 kaszka z owocami na kolację (próbowałam dawać warzywa z mięsem, ryżem, czy makaronem, a na podwieczorek owoc, ale nie chciała jeść na kolację warzyw a poza tym trochę za dużo tych owoców się robiło)
    Do snu k. 20.30-22.00 pierś
    No a teraz pewnie trzeba by było zmienić to chyba tak:
    ok. 8.00 kaszka z owocami
    10.00-10.30 owoc czy kanapka
    12.00 zupa chyba taka lekka, bez mięsa
    drzemka z piersią
    15.00-16.00 drugie danie
    17.00-17.30 jakaś przejedzie typu owoc czy wafelek ryźowy
    19.00-19.30 kaszka na kolację
    Ok. 20.30-21.00 pierś
    No i w nocy pierś bo oczywiście ssie jeszcze 2 czasem 3 razy.
    Oczywiście te godziny orientacyjnie, a schemat jakiś tam w miarę musi u nas być bo do pracy chodzę. Co o tym myślicie? Nie nadźgane? Mieliście tak, że wam się drzemka przresuwała na później? Podpowiedzcie coś, bo ja naprawdę nie mam z kim o tym pogadać. A taka mało odważna jestem w tym względzie.
    Pozdrawiam
    Joanna

    P.S
    Jolu moja Zosia też się na jabłka uczuliła od mojego codziennego jedzenia ich wink Jabłka uwielbiam i teraz mi już ich trochę brakuje wink
    Jeszcze raz wiekie dzięki, że mnie tak wspieracie.
  • joaska7 30.11.11, 13:22
    Sorry, piszę na telefonie i czasami inne słowa mi powstająwink a potem czytam i jakieś bzdury wychodzą.
  • justkawb 30.11.11, 17:24
    Joasko, skoro Twoja corka jest alergikiem, to nic dziwnego, ze je ostroznie. Sa badania pokazujace, ze dzieci ze sklonnosciami do alergii sa ostrozne w probowaniu nowosci i ze jest to zachowanie instynktowne.
    Co do schematow i rytmow dnia, to u nasz schemat jest taki:
    w nocy piers roznie (czasem 2 razy, czasem 5 albo i wiecej)
    rano, w zaleznosci o ktorej wstaniemy sniadanie (czytaj: kilka platkow musli, albo kes kanapki, albo jakis owoc - jak corka zobaczy miske z owocami, to nie ma bata, chce banana albo jablko)
    w ciagu dnia jesli jestem w domu piers czasem czesciej, czasem rzadziej, w miedzyczasie, owoce
    kolo 13-14 lunch (najczesciej kanapki tostowe z serkiem i szynka - czytaj: czasem jeden kasek, czasem pol kanapki, czasem kukurydza z puszki, jak ja corka przyuwazy, czasem kilka kesow jajka)
    potem drzemka z piersia (czasem o 14, czasem o 15) tak mniej wiecej 2 godziny
    miedzy 17-19 obiad (w zaleznosci jak sie obudzi, i jak dlugo trwa gotowanie) - hitem jest spaghetti bolonskie, kasza quinoa z warzywami, kurczak i ziemniaki opiekane, ryz, itp (ilosci rozne)
    owoce, owoce, owoce,
    a miedzy tym wszystkim piers wink
    Szczerze powiedziawszy mam klopot z rozpisaniem schematu, bo u nas sie czesto zmienia. Mamy jakis ogolny zarys, ale nie trzymamy sie szxtywno ram czasowych. Pewnie to wynika tez z tego, ze oboje z mezem na mysl o sztywnym schemacie dostajemy depresji, oraz z tego, ze geny przekazalismy corce wink
    Co do monotonii jedzenia, to moja kolezanka, doswiadczona matka czworki dzieci powiedziaka mi raz, ze jedno z jej dzieci przez kilka miesiecy zywilo sie wylacznie mlekiem z piersi i bananami (juz troche wyrosniete bylo). I ma sie dobrze. Teraz ma osiem lat i je wszystko wink

    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • joaska7 30.11.11, 21:36
    Justkowb bardzo lubię ten Twój kompletny luz dotyczący karmienia, schematów itp. chociaż ze swoją skrupulatnością jestem oczywiście na drugim końcu wink, ale ponieważ jak piszesz to męczące i można w depresję wpaść to tego luzu Ci zazdroszczę smile
    Dziękuję - pomogło smile)) na czas jakiś wink
  • justkawb 30.11.11, 22:23
    Jakby co, daj znac. Polecam sie na przyszlosc wink
    A tak na serio, troche czasu mi zajelo wypracowanie luzu. Na szczescie mam w swoim otoczeniu kilka mam ze starszymi dziecmi, ktore maja podobne podejscie, wiec mam od nich wsparcie. Czasem dopadaja mnie watpliwosci, ze moze zbyt luzacko podchodze do spraw, ale potem patrze na corke i widze, ze jest zdrowa, aktywna, zadowolona i smieje sie na widok jedzenia.
    --
    Przepraszam za brak polskich znakow.
    forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
  • luliluli 01.12.11, 08:38
    Joaska, postaraj się uspokoićsmile oba schematy są ułożone bezbłędniewink
    Pracujesz, chciałabyś pewnie mieć nadal wszystko pod kontrolą, ale uwierz - nie musiszsmile Dziecko w tym wieku doskonale potrafi przypomnieć dorosłym, że nadszedł jego czas na posiłek, że jest głodne, spragnione, śpiącesmile
    Kto pod Twoją nieobecność zajmuje się dzieckiem? Co mówi o jego posiłkach? Jest jakaś różnica w dni kiedy jesteś i w te, gdy Cię nie ma?
    Nie mówię, że to jedyna słuszna opcja - ale moim zdaniem warto wrzucić na luzsmile Nie przejmuj się godziną drzemki, ilością obiadu, etc. Sen, głód, pragnienie to naturalne potrzeby, które dziecko zaspokoi bez względu na to, czy i jak mu to zorganizujeszsmile
    Tak - drzemki się przesuwały nam tysiąc razy, nawet gdy przez jakiś czas nic się nie zmieniało, bolesne ząbkowanie czy katar potrafiły wszystko zburzyć w jednej chwilismile Nawet gdy przez chwilę wszystko ustawiło się tak, że Radzik spał o 12-13, po miesiącu przestawiło mu się tak, że pada zmęczony już o 11, bywało, że z trudem spał godzinę, a od tygodnia sypia po dwie i i tak ledwo wytrzymuje do wieczora. Dlatego ja juz od dawna nie przywiązuję się do żadnej godzinysmile Najlepsza metoda, żeby nie oszaleć, to zdać się na intuicję swoją i dziecka i przyjąć do wiadomości, że nie powinniśmy mieć kontroli nad wszystkim, bo przy dziecku nie jest to kompletnie możliwesmile
    Zwłaszcza, jeśli jego doba nie wygląda zawsze tak samo - bo raz jesteś w pracy, a raz w domu, to przede wszystkimsmile

    Gorąco polecam pójść na żywioł i np. ustalić sobie, że przez 2 tygodnie nie ingerujesz w nic, płyniesz z prądem, zdajesz się na dziecko - sprawdź jak wtedy będzie, może okaże się, że Twoje zmartwienia nie zmieniają niczego poza regularnym pogorszeniem Twojego samopoczuciawink

    --
    Mamo_sapiens
    http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
  • froobek 01.12.11, 12:05
    > Nie wiem, czy to ja coś tu robię nie tak. Dzisiaj np. zjadła śniadanie k. 9.0
    > 0 niezbyt chętnie, o 11.00 nie chciała owoców więc pomyślałam, że dam jej wcześ
    > niej ok. 12.00 zupę, ale gdzie tam... Był ryk i cycy i histeria totalna, więc d
    > ałam pierś i polulałam ją trochę na siłę ale usnęła. I teraz nie wiem co robić?

    Moje doświadczenie wskazuje, że najlepszy sposób to przestać szykować posiłki dla dziecka. Natychmiast spadnie Ci frustracja o 80%. Nie ma nic gorszego niż przygotować trzy fajne posiłki, z których żaden nie będzie zjedzony. Jak coś zechce, dostanie to, co akurat będzie smile


    > Czy to jest jakiś regres dopiersiowy czy co?

    Tak, myślę, że to jest dokładnie ten wiek, kiedy dzieci wchodzą w fazę maksymalnego przywiązania do mamy i do piersi. Nazywa się to postęp, nie regres smile Gratulacje, że już tam jesteście! Za następnym zakrętem, za parę tygodni, będzie przed już tylko prosta Wami prosta (choć mam nadzieję, że długa) droga ku spokojnemu końcowi karmienia smile
  • joaska7 02.12.11, 22:25
    Lililuli próbuję iść na żywioł i wrzucić na luz smile chociaż dla mnie to niezwykle trudne, mamy teraz niezły chaos. Mam kłopoty z usypianiem na drzemkę w południe oraz z usypianiem na wieczór (dziaj usupiałam ją półtorej godziny z paroma podejściami do piersi). Widzę, że im później wypada drzemka tym trudniej uśpić ją na wieczór i dłużej to trwa. W związku z czym posiłki też się przesuwają.
    Jestem ciekawa jak Tobie, skoro pracujesz, udaje się to bez jakiegoś schematu gdy jesteś w pracy i gdy jesteś w domu. Jak to u Was wygląda? Możesz napisać?
    Zosią kiedy ja jestem w pracy zajmuje się mąż i sporadycznie ciocia-babcia. Posiłki wcina aż miło, nie ma nią żadnych problemów. Ale kiedy jestem w domu wszystko wygląda inaczej i wszystko się przestawia. Nie wiem, może dlatego, że pracuję w róźnych godzinach, czasem tylko do 14.00 a czasem jeszcze dodatkowo wieczorem, albo tylko wieczorem, może dlatego się to tak zmienia. Chociaż chyba na spanie/usypianie nie powinno mieć wpływu.
    Froobek, ja chętnie dałabym Zosi co tam bym miała w lodówce, ale na razie nie da rady ze względu na alergię. Zresztą przez dwa dni było trochę lepiej z jedzeniem, a dziś znów w roli głównej pierś. No nic staram się jak mogę, nic tu więcej chyba nie wymyślę.
    Dziewczyny a co o tym myšlicie? Zosia nie zjada całej zupy ale po chwili domaga się, żeby jej dać gruszkę albo wafla ryżowego no i ja...ulegam i daję, ale mam wątpliwości czy dobrze robię, czy nie nauczę jej, że jak jej się nie chce jeść zupki to zawsze coś dostanie w zamian co lubi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.