Dodaj do ulubionych

Długie karmienie a ojcowie

19.12.11, 12:57
Temat ten jest pomijany tu zwykle, a jeśli poruszany, to Wasi mężowie i partnerzy zwykle Was gorąco wspierają w karmieniu.
Niestety mój mąż twierdzi, że karmienie powyżej dwóch lat jest chore i zboczone (wiem, wiem, to efekt otoczenia, ale cóż z tego). I jeśli cudem dociągnę do 2 lat (teraz karmię 17 miesiąc), to zapewne ze względu na mojego męża będę musiała skończyć. Tłumaczenie niewiele daje, wiadomo. Oczywiście mogłabym się uprzeć i robić swoje, ale nie chcę ignorować męża i staram się szanować jego zdanie i te 2 lata to by pewnie był jakiś kompromis. W cichości liczę na to, że jak zobaczy, jak karmię 2-latka, to bez przerażania będzie myślał o karmieniu 2,5-latka i jakoś problem sam się rozwiąże. Przecież i moja wyobraźnia, jak świetnie to ujęła M.rst, nie ogarnia karmienia 4-latka, co nie znaczy, że horyzonty nie rozszerzą mi się w odpowiednim czasie smile

Wszędzie mówią, że to dziecko lub matka decydują o końcu karmienia. A co z ojcem? Czy on ma prawo w to ingerować? Jak to widzicie?
Obserwuj wątek
    • asbu Re: Długie karmienie a ojcowie 19.12.11, 13:52
      Moim zdaniem ma prawo ingerować, ale racjonalnie. Tzn. argument "zboczenia" nie jest dla mnie argumentem, ale gdyby przedstawił jakieś dowody na szkodliwość karmienia >2 lat to co innego. wink
      W sytuacji hipotetycznej - np. zagrożenia mojego zdrowia, zdrowia kolejnego dziecka w moim brzuchu - tak ma prawo ingerować, a sądzę że nawet obowiązek (jako osoba współodpowiedzialna za rodzinę).
      • jul-kaa Re: Długie karmienie a ojcowie 26.12.11, 16:56
        asbu napisała:
        > W sytuacji hipotetycznej - np. zagrożenia mojego zdrowia, zdrowia kolejnego dzi
        > ecka w moim brzuchu - tak ma prawo ingerować, a sądzę że nawet obowiązek (jako
        > osoba współodpowiedzialna za rodzinę).

        W pełni się z tym zgadzam. Uważam, ze oboje rodzice mają pełne prawo decydować o tym, co ważnego dzieje się z ich dzieckiem. Bardzo doceniam fakt, że mój mąż ma poglądy zbliżone do moich. U mnie są one poparte licznymi lekturami, studiami psychologicznymi itp., mąż za to ma mnóstwo empatii i mądrości. Czasem streszczam mu to, co przeczytałam, czasem on sam sięga po lektury, jednak mam wrażenie, że nie jest mu potrzebne czytanie o rodzicielstwie bliskości, teorii przywiązania czy sensie DKP, bo on to wie sam z siebie.
    • momago Re: Długie karmienie a ojcowie 19.12.11, 14:47
      Czy Twój mąż wie dlaczego zdecydowałaś się karmić tak długo? Jakie jest Jego podejście do życia w kontekście zdrowia, jedzenia?
      Mój mąż mnie wspiera bardzo bo mamy podobne poglądy - nie jadamy pewnych produktów, leczymy się naturalnie, itd.
      Skąd u Twojego męża takie nastawienie - kp powyżej 2 lat jest chore i zboczone? Uzasadnia to jakoś?
      Czy to nie zazdrość przypadkiem... smile
    • green.sabcia Re: Długie karmienie a ojcowie 19.12.11, 16:03
      A co z ojce
      > m? Czy on ma prawo w to ingerować? Jak to widzicie?

      Hmmm, ciekawe pytanie zadałaś. Myślę, ze ojciec dziecka ma prawo decydowac o różnych sprawach dotyczących dziecka, tak samo jak matka, tzn. na równi z nią, z tego powodu, że to tez jego dzieckosmile Nie można ograniczać roli ojca, tylko do zrobienia dziecka, tak ja myślę.
      Mój sie w karmienie nie wtrąca. Nie pyta kiedy skończę, ale się też tym moim karmieniem nie ekscytuje. Myślę, że dla niego to dość naturalne i ekonomicznesmile
      Tak jak napisała poprzedniczka, może Twój mąż jest o coś zazdrosny? Np. o dostęp do Ciebie?
    • froobek Re: Długie karmienie a ojcowie 19.12.11, 19:32
      Mam szczęście mieć terrorystę laktacyjnego, który od 11 dni pęka z serdecznego śmiechu, widząc, jak chłopaki czasem ssą jednocześnie. Ale nie sądzę, żebym była w stanie karmić wbrew niemu, gdyby miał inne poglądy. Wszelkie decyzje podejmujemy wspólnie i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że on jest zdecydowanie przeciw, a ja wbrew temu np. karmię jeszcze następny rok, narażając cały dom na jakieś napięcia. Szukałabym, jak Ty, jakiegoś terminu do przyjęcia dla obu stron, w cichości licząc na to, że mu się zmieni. Z tym, że, jak piszą koleżanki, chciałabym, żeby:
      - szczerze wyznał, czego tak naprawdę się boi, bo to o zboczeniu to brzmi jak zasłona dla jakichś lęków
      - wsparł mnie w sensownym odstawieniu.
    • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 19.12.11, 22:16
      Hm, zazdrosny, powiadacie. Może coś w tym jest, bo śpi na wersalce w salonie, a ja z synek w sypialni ;D
      Argumentem jest jest to, że karmienie po 2 roku życia jest niepotrzebne, dziwaczne, przesadne i że takie duże dziecko przy piersi to obrzydliwość i że nie powinno takie duże dziecko mieć dostępu do piersi - obiektu seksualnego. Czyli standard, 95% społeczeństwa tak myśli i ja sama kiedyś pewnie też tak myślałam.
      Ciekawe, że tylko ja mam ten problem smile
      Może jak mu każę nosić w nocy zamiast dawania cycka, to zmięknie, bo dość leniwy jest smile
          • fizula Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 08:06
            > Czy to nie straszne, że wolę spać z dzieckiem niż z mężem...?

            Straszne może nie, ale dla Waszej małżeńskiej relacji może się okazać dobijające.
            Dziecko jest na takim etapie rozwoju, że naturalne jest spanie z nim, z tymże ono z tego wyrośnie i za kilkanaście lat może wyfrunąć z domu, a z mężem relację bliską powinnaś zachować do końca.
            Z autopsji: dzieciom nie przeszkadza chrapanie tatusia nawet tym często budzącym się, ta obawa siedzi wyłącznie w Twojej głowie. Pomimo że jestem zwolenniczką karmienia minimum do 2 lat, to jednak Twojemu mężowi się nie dziwię: bo przez oddzielne spanie jest jakoś odgrodzony od Was, oddalony i fizycznie, i psychicznie.
            Pytanie, czy macie wygodne łóżko dla trojga? Ekonomiczna wersja to sam materac za to duży na podłogę. Te obraźliwe słowa o zboczeniu świadczą, że ta sytuacja jednak mu dokucza i to bardzo.
            Rezygnowanie z więzi z mężem na rzecz dziecka jest podwójnie szkodliwe:
            -dla Waszej relacji;
            -a to się odbija na relacji dziecka z Wami (może być to dopiero później widoczne).
            A więc: spanie z dzieckiem- tak, choć do czasu!; spanie z mężem- obowiązkowo bez ograniczeń!
            --
            Mam wsparcie
            Karmienie piersią powyżej roku
            • ciociacesia hehe chrapanie 20.12.11, 09:16
              przeszkadza głownie mamie. o ile czasem usypiamy we 3, to po pierwszym budzeniu nie znajduje sobie miejsca w łozku, przeszkadza mi chrapanie, za cieplo, za zimno, za ciasno...
              --
              To nie jest moja krówka.
            • jul-kaa Re: Długie karmienie a ojcowie 26.12.11, 16:53
              U nas jest jeszcze inna konfiguracja: mąż śpi z dzieckiem, a ja na kanapie. Było to spowodowane tym, że jak spaliśmy wszyscy razem, to dziecko budzilo siebie i mnie. Wspólnie z mężem doszliśmy do wniosku, że wywalamy ze wspólnego łóżka albo dziecko, albo mnie. Uważamy, że nasze dziecko jest za małe, żeby zrozumieć, że od dziś musi spać samo (w sumie nigdy samo nie spało), a my jesteśmy wystarczająco dojrzali (zarówno jako ludzie, jak i jako para) żeby przez kilka miesięcy spać osobno. Właśnie dlatego, że dziecko jest małe i szybko dorośnie, chcemy spędzić z nim jak najwięcej czasu w bliskości. Ja dużo karmię, jest to nasz (mój i syna) czas razem, mąż z nim śpi i to jest ich czas razem. Jest też oczywiście czas dla nas (mnie i męża). Na razie sprawdza się to wyśmienicie. Dziś w sumie przez przypadek konfiguracja się zmieniła - ja zasnęłam z dzieckiem w łóżku, mąż na kanapie. Nie wyspał się nikt smile
              Nie twierdzę, że jest to wyjście dla każdego, na pewno jest to jednak dobre wyjście dla nas.
          • justkawb Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 15:22
            > Odwlekam jak mogę, bo mąż chrapie, a maluch budzi się w nocy co godzinę, max dw
            > ie.

            Moj tez chrapie jak najety, corka nie nalezy do tych przesypiajacych noc, wiec sie kiedys obawiamam podobnie jak Ty. W praktyce mysle, ze chrapanie ja uspokaja, bo wie, ze ktos przy niej jest wink
            --
            Przepraszam za brak polskich znakow.
            forum.gazeta.pl/forum/f,97130,Baby_Led_Weaning.html
            • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 20:05
              Ależ ja wiem, że chrapanie nie przeszkadza dziecku. MNIE przeszkadza. Dlatego pod pretekstem karmienia pozbyłam się męża z łoża. Bo mały często płacze, budzi się, wierci, a mój mąż jest wygodnym człowiekiem i sam uciekł na kanapę.
              Nie, to nie tak. On uciekł jeszcze zanim było dziecko, bo jak chrapał, to go szturchałam, a on tego nienawidził.
              Ojej, mam nadzieję, że moje małżeństwo mimo to przetrwa.
              • green.sabcia Re: Długie karmienie a ojcowie 21.12.11, 10:17
                Ja swojego szturcham na okrągło, a on rano "płacze", i pyta czemu go biję co nocwink Mówi, że mnie o przemoc w rodzinie podasmile
                Ja także chętnie bym się go pozbyła z łóżka, bo opróćz chrapania, rozpycha się, i młoda ostatnio jak się budzi, to tylko chwilę ssie, ale do siebie na swoją dostawkę nie chce wracać, ewidentnie potrzebuje bliskości i spania przy mnie, przy nas. Ale m. się nie daje wywalićwink
              • ciociacesia ojciec niny dal sie wywalic 21.12.11, 10:30
                jeszcze w ciazy i potem to wywalenie z lozka podawal jako przyczynek wygasniecia swych goracych uczuc.
                ja akurat wierze w mozliwosc szczsliwego zwiazku bez nocnego dzielenia łózka ale trzeba pilnowac se i uwazac czy obu stronom naprawde to pasuje i jesli nie szukac innych rozwiazan
                --
                'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
                • green.sabcia Re: ojciec niny dal sie wywalic 21.12.11, 12:56
                  ja akurat wierze w mozliwosc szczsliwego zwiazku bez nocnego dzielenia łózka

                  He,he, ja też w to wierzę, ale faceci jak widać mają inne na ten temat zdaniewink
                  Ja nie za bardzo mam inne rozwiązanie, bo jedyne co mogłabym zrobić, to kazać mu spać na podłodze na jakimś materacu, a to już przerabialiśmy przy młodszym dziecku i mu się bardzo nie podobało:0
                  Czekam w nadzieji, że sprzedamy w końcu mieszkanie i kupimy większe lub dom za miastem i będziemy mieć w oóle więcej miejsca do życiasmile
      • bajkolubka Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 08:12
        Nie, nie tylko Ty masz ten problem. Ja również. Mój mąż też jest przeciwny tak długiemu karmieniu, syn ma 1,5 roczku, a więc to jeszcze nie taaak baaaardzo dłuuuugie kp jeszczewink
        Ale nasz dzieć naprawdę malutko je, mnóstwo potraw go uczula, nie je - bo nie lubi - nabiału, więc nie zważam na protesty - tylko karmię! Wbrew mężowi, niestety...
    • luliluli Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 09:22
      Ja uważam, że ważne jest zdanie obojga rodziców, ale żeby cokolwiek ustalić, trzeba zrobić tak, by obie strony wiedziały, o czym mówiąsmile
      My czytamy na temat KP, a czy nasi mężowie to robią?smile
      Ja swojemu podsuwam co jakiś czas wartościowe artykuły, albo chociaż mówię mu, co i jak, żeby miał świadomość wagi naszego KP, tego, po co to robimy, dlaczego i co to daje.
      Myślę, że WIEDZA - po obu stronach - jest kluczowym czynnikiem utrzymującym KP i związane z nim relacje między rodzicamismile
      --
      Mamo_sapiens
      http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
      • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 20:03
        uliluli napisała:

        > Ja swojemu podsuwam co jakiś czas wartościowe artykuły, albo chociaż mówię mu,
        > co i jak, żeby miał świadomość wagi naszego KP, tego, po co to robimy, dlaczego
        > i co to daje.
        > Myślę, że WIEDZA - po obu stronach - jest kluczowym czynnikiem utrzymującym KP
        > i związane z nim relacje między rodzicamismile

        Racja! Ale mój nie chce czytać sad Chyba broni się przed wiedzą. Żeby to chociaż na audio-booku albo w jakiejś grze było wink
        • mad_die Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 21:52
          Moj tez nie chce czytać, wiec ja mu czytam na glos wink Albo streszczam cale rozdziały smile
          Ale generalnie jesteśmy we wszystkim zgodni a jak nam(jemu) cos przeszkadza, to szukamy kompromisów i jakos sie dogadujemy.
          Tak bylo ze spaniem młodszego z nami. Przyszedł taki dzien, ze pojechaliśmy do ikei po łóżeczko i posciel cala, lozko zostało złożone szybko, pościelone i mlody od tego dnia zasypia tam i przesypia czesc nocy lub cala noc u siebie. Do nas zawsze moze przyjsc, nie zamykamy drzwi od sypialni smile
          A i my choc czesc nocy sobie gnaty wyciagniemy i/lub sie poprzytulamy smile
          Wilk syty i owca cala.
          Jesli chodzi o kp, to psioczył tylko przy starszej corce wink I to o dziwo jak miala 5-6mscy wink No nie czul jakos wiezi z nią wtedy. Potem poczuł big_grin i juz nie psioczyl, zobaczyl jaka madra, rezolutna, i tak dalej smile Ufa mi w kwestii karmienia i mnie oddal paleczke. Co nie znaczy, ze sie dziecmi nie zajmuje wink Nie, jest super tata i dzieci za nim szaleja!

          --
          Mary_Lu
          Witek
          BadVista
          • luliluli Re: Długie karmienie a ojcowie 21.12.11, 12:18
            Mad_die, zastanawiam się ostatnio nad takim rozwiązaniem, w sumie chodzi mi po głowie odkąd przeczytałam Twój post gdzieś na forum KP o tym, że maluch przestał się budzić, odkąd sypia sam. Może warto spróbować?
            Kiedy wyprowadziłaś go w ten sposób z sypialni? Możesz opisać, jak to było?
            Bo wciąż nie chce mi się wierzyć, że Radzik, który obecnie budzi się chyba co godzinę, miałby spać tak, jak to sobie wymarzyłam tak z dnia na dzieńwink
            --
            Mamo_sapiens
            http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
            • luliluli Re: Długie karmienie a ojcowie 21.12.11, 12:20
              Aha, wracając do męża - to nie to, że mój mąż jest jakiś cudowny i siedzi zaczytany w podetkniętą literaturęwink Ja też go męczę - jak widzę, że się nie kwapi do zapoznania się w treścią, to mu czytam na głos fragmenty, albo opisuję w kilku słowach.
              Chodzi o wiedzę, ale też o to, żeby - skoro wie mniejwink - miał zaufanie do mnie i drogi, jaką yy wytyczamwink
              --
              Mamo_sapiens
              http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
    • alpha.sierra Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 09:48
      Mój mąż to akurat duży dzieciak. W kwestii piersi on uważa, że należą do niego, a Zosi je tylko czasowo pożycza. Wg niego powinnam karmić max 18mcy i nie powinniśmy spać z dzieckiem. Cóż, ze spaniem już się poddał, co do karmienia - nie zamierzam przestać po 1,5 roku. Chlopu nie dzieje się krzywda, nie został wywalony na kanapę, nie jest odstawiony od seksu, więc bez przesady. Pewnie, super będzie, jak juz moje ciało będzie z powrotem tylko moje, a łozko tylko nasze, ale na wszystko przyjdzie pora. Na szczęście mamy genialna przyjaciółkę, która potrafi mojego męża ustawić, gdy ten zaczyna przeginac. Z jej zdaniem liczy się bardziej niż z moim - cóż, ona jest psychologiem tak jak on. Jej wsparciu wiele zawdzięczam.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/tb73io4pbnjknmml.png
    • illegal.alien Re: Długie karmienie a ojcowie 20.12.11, 09:56
      Ojciec mojego dziecka nie ma problemu ze wspolnym spaniem (mamy lozko w rozmiarze super king size) i dlugim karmieniem piersia - sam mnie do tego namawial i jak bylam w ciazy to mowil, ze powinnam karmic do drugiego albo trzeciego roku zycia i ze jego corka z poprzedniego zwiazku pila mleko z piersi jeszcze jak miala 3 lata - w praktyce tez mnie w tym wspiera, nawet jezeli czasem nieudolnie smile
    • ann.k Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 12:23
      U mnie podobnie jak u Ciebie. I niestety nasze małżeństwo mocno na tym cierpi, chociaż kp jest tylko wtórnym problemem.
      Ogólnie już jakiś czas temu mój mąż zapowiedział odstawienie dziecka od piersi, ale kiedy mu powiedziałam, że bez niego sie nie uda (czyli jak się młody w nocy obudzi na ciumkanie, tata ma być gotów go nosić na rękach choćby i do białego rana) oraz, że musimy być konsekwentni (jak się raz złamiemy i podam pierś, potem możemy z odstawianiem czekać aż młody sam zrezygnuje), to mu zapał opadł.
      Wczoraj znowu wrócił do tematu i zapowiedział, ze do końca roku jeszcze ok, ale od stycznia odstawiamy. Chyba zapomniał o poprzedniej rozmowie, a ja mu o niej jeszcze nie przypomniałam. Ale kiedy go zapytałam "czy gdybyś wiedział, że to będzie tak dlugo trwało, to byś mu od razu podał butelkę?", odpowiedział, że tak.

      Nasz synek ma 13,5 miesiąca i mój mąż twierdzi, że śpiąc ze mną i ssąc tak długo zostanie na pewno gejem. Chyba mówi to półżartem, ale i jego matka go podburza przeciwko karmieniu tak dużego dziecka.
      Ja bym już też przestala, bo chcę się wziąć za siebie, czyli iść na porządną dietę odchudzającą.
      Niestety (lub stety) są dwa aspekty:
      1. Mały chodzi od półtora miesiąca do żłobka. A raczej jest zapisany, bo wszystkiego był może 8 dni, resztę przechorował. Ostatnio złapał jakiegoś wirusa, po którym nie jadł nic trzy dni i pierś to było jedyne co przyjmował do buzi.
      2. Nie jestem pewna czy na pewno tego chcę. Wciąż jeszcze się waham, uwielbiam te nasze chwile razem z maluszkiem przy piersi, wyglądem się aż tak nie przejmuję. Już tyle czasu jestem gruba, ze jeszcze troche mogę być.

      • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 22:05
        Ann, odstawiać 13-miesięcznego maluszka, bo mąż się uparł? To nieludzkie sad Ja bym się nie zgodziła, wynegocjowałam te 2 lata, bo mi się teraz zdaje, że 2 lata to już stary koń, a jak przyjdzie co do czego, to też pewnie będę przeżywać.
        Ja bym na Twoim miejscu przeprowadziła długą, szczerą rozmowę z mężem, wsparła się literaturą.
        A co do odchudzania, to naprawdę można się doskonale odchudzić karmiąc piersią. Nie drastycznie, ale tak ze 3-4 kg w miesiąc na pewno można. Mniej i zdrowiej jeść, ruszać się i waga spada. Ja raz się strasznie zatrułam, jak syn miał roku, i nie jadłam nic przez kilka dni, piłam tylko. Martwiłam się o karmienie, ale mleko było, syn ssał i nie płakał, a ja schudłam z 5 kg i wyglądałam jak super-laska, ale teraz mi już z 10 przybyło wink
        • ann.k Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:21
          Ja mam do zrzucenia 15-20 kilo, wiec to nie takie proste. Do tego jestem podatna na jojo, wiec u mnie ten proces musi byc pod szczegolna kontrola. Poza tym 3-4 kilo to malo, a przy wiekszym odchudzaniu toksyny z organizmu ida do krwi, ergo do mleka. Juz sie informowalam. Nie moge sie odchudzac i karmic piersia dziecka.
          • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:39
            ann.k napisała:

            > Ja mam do zrzucenia 15-20 kilo, wiec to nie takie proste. Poza tym 3-
            > 4 kilo to malo,

            3-4 kg na miesiąc! W pół roku zrzucasz 20 kg. To dobre tempo i chroni przed jojo, którego się boisz.

            Poza tym 3-
            > 4 kilo to malo, a przy wiekszym odchudzaniu toksyny z organizmu ida do krwi, er
            > go do mleka. Juz sie informowalam. Nie moge sie odchudzac i karmic piersia dzie
            > cka.

            Nieprawda. Po prostu nieprawda. Nie możesz się drastycznie odchudzać. Chudnięcie 3 kg na miesiąc nie powoduje powstawania żadnych toksyn!
            Bez przesady.
            Wahałabym się z odchudzaniem, gdyby dziecko miało miesiąc, a ja nieuregulowaną laktację.
            Z rocznym dzieckiem można się SPOKO odchudzać. Tylko mądrze i powoli, a nie jakąś durną dietą jajkową itp.
          • momago Re: Długie karmienie a ojcowie 23.12.11, 14:06
            Jeśli jesteś podatna na efekt jojo, to zrzucenie 20 kg. powinnaś zaplanować na rok - chudnąć powoli.
            Ustal kilka lekkich posiłków w ciągu dnia, zrezygnuj ze słodyczy, maszeruj codziennie (spacer albo bieżnia) przez godzinę - spadek wagi murowany. I jaka kondycja przy tym, i skóra nie flaczeje smile
            Ja właśnie szukam kompanki do wspólnych marszów smile
            • aga_mama_zosi Re: Długie karmienie a ojcowie 23.12.11, 15:14
              Ja mam duuużo kg do zrzucenia i planuję powoli chudnąć. Nie odstawiłabym dziecka od piersi w celu przejścia na dietę. Teraz karmię dwóch synków i niestety waga pawie nie spada sad
              Momago - ja bym była chętna na wspólne marsze, tylko pewnie nie mieszkamy blisko siebie.

              Co do karmienia piersią to ja mam to szczęście, że mamy z mężem podobne poglądy na życie. Nie przeszkadza mu spanie z dziećmi (często we czwórkę śpimy), długie karmienie piersią czy nawet sprawa porodów domowych jest dla niego normalna. Czasami czyta to co mu podsunę pod nos i opowiadam mu co ciekawego dowiedziałam się w sprawach np. karmienia piersią. Wspólnie z mężem analizowaliśmy też problemy jakie miałam z karmieniem najstarszej córki.

              Pozdrawiam,
              Agnieszka
              • momago Re: Długie karmienie a ojcowie 23.12.11, 15:30
                Ja też mam dużo (ok.15) i też nie nastawiam się na szybkie chudnięcie. Tyłam przez dwa lata i tyle samo powinnam gubić - taka moja teoria smile
                Bardzo schudłam zaraz po porodzie, później się zatrzymało i znów powoli zaczęło rosnąć. Ja uwielbiam gotować, to w połączeniu z łakomstwem - hmm, bez komentarza smile
            • ann.k Re: Długie karmienie a ojcowie 23.12.11, 23:31
              A skad jestes? Bo ja z Warszawy. Jesli Ty tez, to mozemy sie zgadac smile
              Chociaz na mnie spacery tak nie dzialaja. Na macierzynskim bylam 8 miesiecy i chodzilam naprawde duzo, zreszta cale zycie bylam piechurem. I nigdy nie udalo mi sie od tego zeszczuplec.
    • fiamma75 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 13:01
      Dla mojego męża to najnormalniejsza rzecz pod słońcem. Może dlatego, że pamięta sam jak był karmiony? (ale nie pamięta czy to było stale, czy to okazyjnie bo młodsza siostra się urodziła).
      Nie wiem w jaki sposób nasze małżeństwo miałoby cierpieć z powodu kp?
      Na razie cieszymy się, bo synek przestał ssać w nocy (nareszcie!) smile
      --
      My oraz Starsza i
      Młody
    • nurfe Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 22:41
      Mój akurat z tych wspierających, ale mi tak z obserwacji wynika, i rozmów z wieloma kobietami, że jak się pojawia temat, że karmienie/wspólne spanie/bliskość z dzieckiem i dziecko ogólnie jest problemem, to tak naprawdę ten problem leży dużo głębiej.
      Często coś nie do końca uświadomionego gryzie, gnębi i tylko naprawdę szczera rozmowa, bez przemocy z nastawieniem obojgu na słuchanie (łatwe, no nie? uncertain ) da efekt.

      A co do chrapania to mój też chrapie. Jak tur normalnie. Jest taki spray do nosa, który chrapanie niweluje.Niestety u nas działał pięknie przez miesiąc. Potem chyba mi się chłopisko uodporniło wink Do lekarza go wysłałam, bo chrapanie może być objawem wielu różnych chorób, ale się okazało, że to laryngologiczne, a on się na operację nie wybiera i koniec. Więc szturcham, przekrecam, czasem nawet noga... :oops:

      A dla pocieszenia - moja przyjaciółka nie miała wsparcia w męzu. Stwierdził, że jak syn zacznie chodzić to koniec karmienia. No i jakoś jest tak, że syn niedługo 3 lata skończy i kp do rozpuku. Uwaga - przy pełnej aprobacie i wsparciu męza!
      Czyli da się smile
      • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 22:52
        nurfe napisała:

        Więc szturcham, przekrecam, czasem nawe
        > t noga... :oops:

        Mój robi awanturę, jak go szturchnę i przenosi się do salonu. Co jest mi na rękę, bo mam mega-deficyt snu i jego chrapanie to dla mnie koszmar.

        jak się pojawia temat, że karmienie/wspólne spanie/bliskość
        > z dzieckiem i dziecko ogólnie jest problemem, to tak naprawdę ten problem leży
        > dużo głębiej.

        Mądrze piszesz.
        • nurfe Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:18
          Mój mi kiedyś zapodał tekst, że problem nie w jego chrapaniu tylko w moim zbyt lekkim śnie wink I że jakbym potrenowała spanie w hałasie to bym się nie budziła. Bo on jak mieszkał w akademiku (brzmi jak wspomnienia z wojska wink ) to spal przy włączonym radiu i dzięki temu nic go teraz nie obudzi. Cóż...Do momentu jak nasza śpiąca jak kamień 3,5 latka w środku nocy nie zaczęła szarpać tatą i wołać "taaatooo! Przestań w końcu chrapać!"
          Myk polegal na tym, że zrobiła to przez sen wink))

          A co do reszty - napiszę Ci o jednej rozmowie, która miała miejsce u nas. Nie dotyczyła kp, ale też była związana z dzieckiem i wychowaniem. Mąż miał jakieś ale i wyrażał je w niepodobający mi się sposób stawiając siebie na piedestale i jako źródło wiedzy wszelakiej. I ja się wkurzyłam wtedy mocno. Powiedziałam, spokojnie acz dobitnie, że nie zyczę sobie podważania moich kompetencji jako matki. Ze natura wyposażyła mnie w pewne instynkty, które wiedzą co dla dziecka dobre i próba umniejszania tego jest jak cios poniżej pasa. Ze świat dookoła i tak próbuje mnie przekonac, ze jako matka wiem mniej niż zero więc od człowieka, z którym związałam się na całe życie, i który, nomen omen, tą matką mnie uczynił, oczekuję wsparcia, ochrony przed głupotą i WIARĘ, że wiem co dla naszego potomka dobre. Ze jego rolą jest chronić mnie i dziecko, otaczać ramionami i WSPIERAĆ w tym bym również wierzyła w swoje macierzyństwo. Bo tylko wtedy jest w stanie spowodowac, że nie będe sfrustrowana. A wiadomo, ze sfrustrowana żona to gorzej niż zaraza wink
          I że jeśli będe miała jakiekolwiek wątpliwości co do tego co robię to będzie pierwszą osoba, która się o tym dowie, bo tez wybralam go sobie na całe życie jako wsparacie, przyjaciela i towarzysza broni.
          I że, do cholery!, jeśli ma jakieś "ale" to można to wyrazić w sposób, który nie umniejsza nikogo.
          I takie tam.
          Jakby dotarło wink
          • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:36
            Nurfe, bardzo pięknie opisałaś tę rozmowę z mężem smile Tzn. bardzo mądre słowa o wierze w swoje kompetencje jako matki. Tylko że słuchacz musi być odpowiednio otwarty na takie słowa, bo mój mąż by pomyślał: "Znowu coś gada!" albo "Znów jakiś psychologicznych bzdur się naczytała" i tyle refleksji. Dlatego nie lubię przemawiać do mojego męża smile
            Ja też mam często tak, że wiem, że postępuję źle, ale nie lubię, jak mi to mąż wytyka. Bo przecież sama wiem, tylko akurat mam gorszy dzień i nie jestem idealna.
            • nurfe Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:51
              Wiesz....jak mówiłam to nie mialam wrazenia zeby sluchal, bo mi odparowal zebym "przestała ględzić" wink więc "rozmowa" się skończyła na dość długo wink
              Natomiast wyszłam z założenia, że to inteligentny człowiek, który mnie kocha bo innemu bym dozgonnej miłości nie obiecywała wink
              No i w końcu jakoś do niego trafiło.
              • aleksandra1357 Re: Długie karmienie a ojcowie 22.12.11, 23:56
                nurfe napisała:

                > Wiesz....jak mówiłam to nie mialam wrazenia zeby sluchal, bo mi odparowal zebym
                > "przestała ględzić" wink więc "rozmowa" się skończyła na dość długo wink

                big_grin
                Widać, ja się za szybko zniechęcam. To to zacznę więcej ględzić, może coś dotrze smile
                W Kościele raz słyszałam, że nawet jak się nie rozumie ni w ząb czytań z danego dnia, to i tak warto słuchać, bo egzorcyzmują. Mężów należy egzorcyzmować jak najczęściej smile
                • fizula Re: Długie karmienie a ojcowie 23.12.11, 18:49
                  >Powiedziałam, spokojnie acz dobitnie, że nie zyczę sobie podważania moich kompetencji jako matki. Ze natura wyposażyła mnie w pewne instynkty, które wiedzą co dla dziecka dobre i próba umniejszania tego jest jak cios poniżej pasa. Ze świat dookoła i tak próbuje mnie przekonac, ze jako matka wiem mniej niż zero więc od człowieka, z którym związałam się na całe życie, i który, nomen omen, tą matką mnie uczynił, oczekuję wsparcia, ochrony przed głupotą i WIARĘ, że wiem co dla naszego potomka dobre. Ze jego rolą jest chronić mnie i dziecko, otaczać ramionami i WSPIERAĆ w tym bym również wierzyła w swoje macierzyństwo. Bo tylko wtedy jest w stanie spowodowac, że nie będe sfrustrowana. A wiadomo, ze sfrustrowana żona to gorzej niż zaraza >wink

                  Cudne smile
                  --
                  Mam wsparcie
                  Karmienie piersią powyżej roku
    • jul-kaa Re: Długie karmienie a ojcowie 26.12.11, 16:02
      Czytam ten wątek i niektóre fragmenty streściłam męzowi (terroryście laktacyjnemu, fanowi dkp). Opowiadam, że wg niektórych piersi są obiektem seksualnym dla dziecka. Na co mąż: "ja już nic nie chce mówić, skąd dziecko wyszło!"

      cdn.
    • desse_o Re: Długie karmienie a ojcowie 31.12.11, 06:35
      Podpisuję się pod wszystkim co napisała Nurfe.
      U mnie mąż baaaardzo zmienił podejście do kp w trakcie jego trwania. Jak syn był mały to niewyobrażał sobie kp chodzącego dziecka. Zanim maluch skończył rok KAZAŁ mi go odstawić. Dzięki wsparciu Nurfe i naszym cotygodniowym spotkaniom przetrwałam kryzys domowy. Z mężem porozmawiałam szczerze i okazało się, że on to w trosce o dziecko i z zazdrości o piersi. On nigdy wcześniej nie widział mlecznego biustu, owszem słyszał, że piersi potrafią robić mleko ale to od znajomychwink To był dla niego szok.
      Jak robiliśmy do 2 urodzin syna, który wówczas pił mleko piersiowe jak noworodek, wzdychał tylko, że to jeszcze potrwa. Teraz mamy miesiąc do 3 urodzin i on wzdycha, że pewnie będą 4 lata kp. Dodam, ze syn z alergią jest więc jesteśmy na diecie i jak gdzieś jesteśmy to on na cały głos potrafi zapytać czy tam nie ma mleka lub smietany itp. bo "żona karmi i nie może" a z nami tylko duże - małe dzieckowink
      Nawet swojej mamie uwagę ostatnio zwrócił coby komentarze o kp zachowała dla siebie.
      Pogadajcie od serca, bo nastawienie do kp może sie zmienić diametralnie
      • aldakra Re: Długie karmienie a ojcowie 31.12.11, 15:51
        Jak urodziłam pierwsze dziecko, nie wiedziałam czy uda mi się karmić i w ogóle nie myślałam o długości karmienia - mąż też nie myślał (nie miał w ogóle z takimi tematami wcześniej do czynienia). Z czasem jak karmiłam i mijały miesiące, żadne z nas nie myślało ile to jeszcze potrwa i nie zakładaliśmy jakiegoś końca czy odstawienia....ja nawet nie wiedziałam że się dzieci odstawia i jak to się robi! Jak moja pierworodna miała ok. 2 lat mąż zasugerował że może przestać ją karmić zanim pójdzie do przedszkola, bo będzie wstyd? albo że ktoś jej coś niemiłego powie? (wtedy wiedzieliśmy już że raczej niewiele osób karmi dzieci powyżej roku) mąż miał wątpliwości jak zaszłam w kolejną ciążę, ale zawsze twierdził że to mój wybór ile chcę karmić (skoro to bezpieczne dla dziecka w brzuchu) - on będzie mnie wspierał w każdej decyzji. Mała zaczęła chodzić do przedszkola, ja nadal karmiłam i nic złego się z tego powodu nie stało. Przestałam karmić jak miała 2 lata i 9 miesięcy - pokojowo obie do tego doszłyśmy. Obecnie karmię drugie dziecko, tematu "jak długo karmić" w ogóle nie ma smile

        --
        Anielka urodziła się 5 marca 2008 o 21:28 smile
        Łucja urodziła się 5 maja 2011 o 23:21 smile
    • jombusiowa Re: Długie karmienie a ojcowie 02.01.12, 09:14
      No to u mnie jest tak:
      Na samym początku oczywistością dla nas było,że karmię piersią-ale temat jak długo itd nie był poruszany. Jakiś czas temu jednak coś tam przebąknął o odstawieniu Młodego (wczoraj skończył 19 miesięcy), spytał się jak długo jeszcze będziemy karmić-ale powiedziałam,że nie wiem na razie. Temat się skończył.
      Swego czasu pozytywnie mnie zaskoczył mówiąc z dezaprobatą o bratowej, która syna karmiła moze ze 2 tygodnie i przeszła na mm -nie chcąc naszej pomocy w kwestii karmienia, rozwiązania problemów itd...
      Pobudki nocne Młodego przeszkadzają ślubnemu chyba tylko wtedy, kiedy ja np. tracę cierpliwość i głośno mówię:śpijsmile Śpimy razem na mega wąskim łóżku, łóżeczko stoi tuż obok-syn spał tam do czasu, kiedy opuściliśmy dno a on zaczął się częściej budzić i strasznie to było męczące tak go wyciągać-teraz coś mówiłam,zeby moze on spał w łózeczku, tylko rozwalimy tą ściankę-ale mąż protestuje.
      Karmienie na nasze relacje małżeńsko-sypialniane nie wpływa, no ale ich jakoś nie ma za bardzo-choć może pośrednio przez karmienie, bo moje libido i tak niskie jest w premanentnym dołku.
      Myślę,że mężowi pasuje to karmienie-z racji tego,że młody szybko zasypia, że jest w razie czego co mu podać jeść czy pić-często mówił,że no problem z obiademwink
    • basiak36 Re: Długie karmienie a ojcowie 03.01.12, 16:10
      aleksandra1357 napisała:

      > Temat ten jest pomijany tu zwykle, a jeśli poruszany, to Wasi mężowie i partner
      > zy zwykle Was gorąco wspierają w karmieniu.
      > Niestety mój mąż twierdzi, że karmienie powyżej dwóch lat jest chore i zboczone
      > (wiem, wiem, to efekt otoczenia, ale cóż z tego).

      Ja bym pogadala z mezem faktologicznie i logicznie. Czy auto tez kupuje bo otoczenie cos mowi? Czy najpierw czyta magazyny samochodowe i dowiaduje sie o za i przeciw danego auta i co sie bardziej kalkuluje? Raczej nie bierze pod uwage tego ze siasiadka mowi ze czerwona Skoda jest ble?smile
      Z karmieniem jest tak samo. Jaka jest definicja zboczenia?To cos co jest poza norma, niedozwolone i szkodliwe. Dawanie dziecku mleka z kobiecego gruczolu ma byc zboczeniem? To jak nazwiemy 9 miesiecy ciazy i karmienia przez lozysko?
      Korzystanie z nog do chodzenia tez jest zboczeniem, bo noga i udo moze miec wymiar seksualny?
      Piers to przede wszystkim gruczol mleczny. produkuje mleko. Dziecko potrzebuje mleka przez minimum 2-3 lata. I lepiej zeby pilo pokarm wlasnej mamy niz krowy. I tyle.

      --
      ------------------------------------------
      Na razie nie mam pomyslusmile
    • dolotka Re: Długie karmienie a ojcowie 09.01.12, 18:42
      Aleks, mój nibymałż "zmusza" mnie do dalszego karmienia mojego 2,5 letniego hrabiego tekstem: "no i co mu żałujesz? nie dosyć, że mi żałujesz to jemu też".

      Aleks Ty tu jesteś w forach oblatana to powiedz mi czy jest jakieś forum o kupie? Bo mam problem, a raczej nie ja tylko hrabia i nie wiem gdzie mogłabym go poruszyć? wink
        • aleksandra1357 KUPA 09.01.12, 22:51
          Dolotko, czemu żałujesz mężowi, Ty niedobra?
          Niestety! Nie ma chyba forum o kupie, a ja też od dawna chcę o niej porozmawiać, tylko się krępuję. To może nie będziemy nowego wątku zakładać, tylko tu się wstydliwie przyczaimy?

          Mój problem: półtora roku, kupa śmierdząca i rzadka, rozmazana równo po pieluszce. Podejrzewam lamblie, ale mimo fortuny wydanej na badania, lamblie nie wyszły, a boję się leczyć w ciemno, bo to dość inwazyjne . Dałam niedawno w ciemno Pyrantelum (na owsiki i robale obłe) i kupa przez tydzień przypominała normalną kupę - nie uwierzycie, dała się wywalić z pieluchy do kibla. Nie wiem, czy to skutek uboczny Pyrantelum, czy świadczy o robakach sad
          A może alergia? Ale czy testy są wiarygodne? Nie cierpię chodzić po lekarzach.

          A co z kupą Twojego hrabiego, Dolotko?
          • jombusiowa Re: KUPA 10.01.12, 07:31
            ooooo... a jak rozwalona po pieluszce to robale??? Bo mój 1,5 roczny od jakiegoś czasu tylko takimi nas raczysad Kiedyś były fajne, twardawe-aczkolwiek chyba kosztowały nieco wysiłku a teraz raz dwa,ale dość śmierdzące i takie właśnie rozpaćkane. Myslałam,że to może dieta? Bo skończyliśmy ze słoikami parę miesięcy temu a zaczęłam gotować...
            aleście teraz mi zagwozdkę zapodały....
            a może faktycznie zrobić temacik??
            • green.sabcia Re: KUPA 10.01.12, 15:23
              Mnie się wydaje, że taka kupa o jakiej piszecie, to typowa kupa dzieci karmionych intensywnie mlekiem matki. Przecież znane są właściwości rozluźniające mleka kobiecego na stolec dziecka, jeśli do tego maluch podje sobie jakiegoś nabiału typu jogurty, kefiry, lub wypije sporo soku owocowo-warzywnego, do dodatkowo stolec jego będzie jeszcze luźniejszy, a bakterie fermentacyjne, tworzące się w jelicie pod wpływem w.w. produktów spozywczych, daja taki a nie inny smrodeksmile
              Moja najmłodsza córka robi coraz bardziej "dorosłe" kupy, ma 19 miesięcy, ale ona nie jest maniaczką ssania piersi, i niezbyt wiele tego mojego mleka wypija na dobę.
              • aleksandra1357 Re: KUPA 11.01.12, 01:01
                Sabcia, ja nie jestem przekonana, że kupa dziecka piersiowego ma być rozpaćkana. Może to zależy od dziecka. Moi obaj synowie od razy przy rozszerzaniu diety, ok. 6 miesiąca, zaczynali robić zupełnie zwarte kupy, choć mało jedli poza piersią. I ta rzadkość pojawiała się później. Jak u starszego wyszły lamblie i je podleczyłam, to miał nagle piękną kupę i smród też inny. Młodszemu wyszła w kale candida. Leczyłam antybiotykiem miesiąc i kupki były ładne, ale potem szybko wszystko wróciło. Pomagają też probiotyki, ale zapominam ich dawać.
                Dla mnie to jest objaw chorobowy. Zresztą możemy mieć coś zupełnie innego na myśli, pisząc "rzadka kupa". Może jakieś fotki by się przydały smile Rzadka kupa mojego śmierdzi biegunką i kwasem i dokładnie oblepia pupę i pieluchę.
                • green.sabcia Re: KUPA 11.01.12, 14:01
                  Fotki to chyba lekka przesadawink Ja generalnie nie zabardzo zwracam uwagę na kupę w ogóle, tzn. jej konsystencję itd. Dopóki dziecko rośnie i normalnie przybiera na wadze, oraz nie doświadcza jakiś dolegliwości bólowych, to nie widze problemu.
                  Kupy mojej córki także bywają różne, ale czy to dziwne, a czy nasze kupy zawsze wyglądają jota w jotę tak samo? Nie, prawda.
                  Skoro robiłaś badania na robale i nic nie wyszło, to może rzeczywiście ich nie ma? Kiedy ja badałam kał swoich dzieci pod kątem robaków, to wyszły. Nie zuważyłam wtedy, żeby kupa była jakaś szczególnie dziwna, nawet nie było specjalnych objawów. Starszaki miały bóle brzucha i wymiotowały, zrobiłam badanie jednego i wyszła glista ludzka, więc leczyliśmy się wszyscy, cał rodzina. Ale kiedy młodszy syn miał półtora roku i przy rutynowych badaniach do alergologa, w kale wyszły jaja glisty, to byłam w mocnym szoku, bo on nie miał objawów żadnych, nawet noce zaczął dopiero co przesypiaćsmile
                  • momago Re: KUPA 11.01.12, 14:39
                    Ale temat, nie ma co wink
                    Nie do końca się zgodzę z tą kupą. Kupa powinna być zwarta i nie brudząca (tzn. powinna dać się łatwo zmyć z nocnika). Do wytarcia pupy powinien wystarczyć jeden kawałek papieru.
                    Jeśli jest inaczej, to znaczy, że coś się w jelitach dzieje nie tak. Trzeba prześledzić dietę, szukać zależności pomiędzy zjedzeniem określonych produktów a konsystencją stolca, ewentualnie wyłączyć na kilka tygodni np. gluten, nabiał.
                    No i trzeba jednak zwracać uwagę na to co się wydala. Można w porę wykryć poważne schorzenia (oczywiście pod warunkiem, że trafisz do lekarza, który tego nie zbagatelizuje).


                    • nurfe Re: KUPA 11.01.12, 23:33
                      Się śmiem nie zgodzić wink
                      Zwłaszcza z wyliczeniami dotyczącymi listkow papieru.
                      Moje dziewczyny robią kupy co 2-3 dni, taki metabolizm. Jakbym miała im pupy wytrzec jednym listkiem to dziękuję bardzo wink))
                      Poza tym konsystencja zależy od tego co aktualnie zjadły. Wiadomo jest że niektóre produkty rozluźniają inne zatwardzają. Nie ma co szaleć wink

                      Jesli dziecko pije dużo mleka mamy ma prawo mieć kupe choćby noworodkową i to w wieku nawet 2 czy 3 lat.
                      • momago Re: KUPA 12.01.12, 13:10
                        Nurfe, masz rację - konsystencja stolca bardzo zależy od diety. Oczywiście są produkty, które rozluźniają i zatwardzają, ale chyba objawy są wtedy czasowe. Jeśli biegunkowe, cuchnące wypróżnienia mają charakter przewlekły - nie bagatelizowałabym ich. Zwłaszcza jeśli towarzyszą im jakieś inne dolegliwości. Wg mnie to może być sygnał np. wrażliwości pokarmowej, alergii, przerostu grzyba, stanu zapalnego.
                        Co do mleka mamy - nie mam aż tak dużej wiedzy na temat laktacji i jej wpływu na jakość wypróżnień. Zawsze mi się zdawało, że nasze mleko, poprzez to, że zawiera dużo enzymów trawiennych, może powodować częstsze wypróżnienia, ale jednak o zwartej konsystencji (mam na myśli dzieci jedzące inne pokarmy, poza mlekiem). No ale, tak jak napisałam, nie mam na ten temat wiedzy, to tylko moje przemyślenia.
                        • fiamma75 Re: KUPA 12.01.12, 23:08
                          zauwazyłam, że jak zwiększa się ilość mojego mleka w diecie dziecka, to stolec jest luźniejszy i marzacy się - przecież to normalne
                          --
                          My oraz Starsza i
                          Młody
                  • aleksandra1357 Re: KUPA 11.01.12, 22:25
                    green.sabcia napisała:

                    > Skoro robiłaś badania na robale i nic nie wyszło, to może rzeczywiście ich nie
                    > ma?

                    Sabcia, ja od dłuższego czasu siedzę na forum "pasożyty, candida" i się nakręcam. Tam jest mnóstwo historii o ciężkich przypadkach pasożytów, a wielokrotne badania ich nie wykazują. Ja zaczynam wierzyć w to, że robaki są przyczajone i nieuchwytne.
                    Jeśli kupa czasem jest rzadka, to OK, ale moje dzieci mają permanentnie rzadkie, ohydne kupy. Podejrzewam, że mamy wszyscy lamblie, owsiki itd. Moje dzieci mają suchą skórkę, czerwone policzki, nie rosną, nie grzeszą też apetytem. I nie śpią. Tyle że nie chorują i nie boli ich brzuch. Jestem coraz bliżej leczenia pasożytów w ciemno po objawach.
                    • green.sabcia Re: KUPA 12.01.12, 11:42
                      Moje dzieci mają suchą skórkę, czerwone policzki, nie rosną, nie grzeszą też apetytem. I nie śpią.

                      Te objawy o któych tu piszesz są bardzo charakterystyczne także dla alergii. Mój środkowy syn wygląda dokłądnie tak jak to opisałaś, z tym, że śpi, ale starsznie się wierci w nocy - ostatnio spałam z nim, w drodze wyjątku, bo nie było miejsca w moim pokoju i to była nieprzespana noc, tak się kręcił i rzucał, że miałam go dość!
                      Więc może przydałby się też alergolog? Jakieś testy? Temu starszemu można juz zrobić testy skórne. Dodam, że mój ma 7 lat i z obserwacji go wnioskuję, że z alergii pomału wyrasta, chociaz myślałam, ze nigdy to nie nastąpi. W tym roku w ogóle nie był chory, na tyle, żeby trzeba było z nim iść do lekarza i kontrolować czy antybiotyk nie jest potrzebny. Wcześniej rok w rok w sezonie jesienno-zimowym chorował na okrągło.
                  • katriel Re: KUPA 12.01.12, 02:31
                    > Fotki to chyba lekka przesadawink
                    To moze dacie radę się przymierzyć do Bristolskiej skali uformowania stolca?
                    By była jakaś obiektywna informacja, też dla podczytujących z zainteresowaniem wink

                    --
                    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
                    -- G.K. Chesterton
                    • green.sabcia Re: KUPA 12.01.12, 11:35
                      Ufff, temat i zdjęcia trochę odpychające, ale dobra, więc jesli chodzi o moje najmłodsze dziecko, to w ostatnim czasie jest typ stolca 3, tzn. najbardziej to co ona robi, to ten typ przypomina. Ale dzisiaj rano, przed śniadaniem zrobiła coś na kształt typu 6, tzn. była to dość okrągła, luźna kupka, dość łatwa do wyczyszczenia ze skóru pośladków. Jak ją zobaczyłam, to pomyślałam sobie, że jedna chusteczna nawilżana nie wystarczy, a jednak spokojnie dała radę. No i w zasadzie kompletnie nie było go czuć, chyba żebym się blisko pochyliła i zaczęła wąchać, to bym pewnie poczuławink
                      Ten brak smrodu mi się skojarzył po tym, jak był u nas ostatnio mały 2 letni kuzyn mojej córki i zrobił u nas kupę i tak przeraźliwie śmierdziało, że momentami zbierało mi się na wymioty, o wietrzeniu pokoju nie wspomnę, jak poszli. Pomyslałam sobie, że jak opiekunki w żłobku mają takich "smrodziaków" kilka-a on do żłoba chodzi, to ja się nie dziwię, że te kobiety z czasem nieprzyjemne się robią. Ale to taka dygresja tylko.
                      Co do diety kuzynka, to chłopak jest bardzo mocnym alergikiem od urodzenia w zasadzie, obecnie nie karmiony piersią, ani żadnym innym mlekiem, nabiałem etc. Jest od wielu miesięcy na tzw. diecie 5 przemian, czyli głównie wszystko gotowane, mięso, zboża, warzywa, żadnych owoców w żadnej postaci, herbaty tylko ziołowe lub woda z miodem. I taki smród nosmile
    • zo-parapa Re: Długie karmienie a ojcowie 16.01.12, 00:17
      Trochę odeszłyście od tematu a ja wtrącę swoje
      my z tatą Zo mieliśmy kryzys związku, pracy i czego się da i przez kilka miesięcy w ogóle nie łapał że to już,że dziecko, potem łapał ale przez separację nie wtrącał się do kp, jak doszliśmy ze sobą do ładu to opowiadałam o tym co wyczytałam z ksiąg, ijakoś płynnie wyszło
      tylko raz w przypływie chyba bezsilności, jak byłam masakrycznie pogryziona i nic nie mogło się zagoić, pwiedział mi żebym wreszcie odstawiła
      ale on chyba szybciej niż ja wciągnął "zasypianie bez płaczu" i tak jak ja i Zo, najlepiej czuje się w gnieździesmile także nocnych karmień nawet nie zauważa
    • channah13 Re: Długie karmienie a ojcowie 16.01.12, 21:05
      Mój mąż mnie wspierał i do dziś uważa że inwestycja w karmienie naszych córeczek, to inwestycja w ich zdrowie i prawidłowy rozwój.
      nie był zazdrosny, nie narzekał, że piersi są dzieci /a były przez 5 lat bez przerwy/
      jest zadowolony z tego że długo karmiłam i bardzo mnie w tym wspierał
      i bronił jak lew, jeśli ktoś to komentował smile
      --
      Klaps nigdy nie jest metodą wychowawczą, zawsze jest przejawem bezsilności rodzica.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka