Dodaj do ulubionych

jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly)

15.02.12, 23:53
dziiewczyny, nie dotyczy to mnie, ale po pewnej dyskusji,
zastanawiam sie jak "nagle"
takiemu powiedzmy rozumnemu juz, wyslawiajacemu sie ale potrafiacemu zawalczyc o swoje ( w sposob glosny i dosadnysmile dwu-2,5latkowi ograniczyc karmienia? Tak co by mama nie zwariowala (bo ma dosc cyckania nadmiernego)



Tak sobie wyobrazam co by zadzialalo na mojego starszaka no i nie wyobrazam sobie zeby "powazna rozmowa" miala odniesc skutek! Jesli chcialabym mu ograniczc cos co jest dla niego wazne..
nie pamietam jak to bylo u mnie, bo (jak wiecie z mojego starego postu o kulturalnym ssaku) "na zadanie" nie karmilam dwulatka, tylko w dogodnych, powiedzmy, wypracowanych kompromisem sytuacjach - i wydaje mi sie ze tak zawsze bylo
a moze bylo to wynikiem wprowadzenia opozniania podania piersi ("zaraz") i tak jakos sie opoznialo ze doszlismy tylko do karmieni wieczornych? no nie pamietam.

kazdym razie jak "przekonac" w/w dziecko ktore samo nie rezygnuje, ktore chce ssac, a raczej jet przyzwyczajone ssac "na zadanie", ze mama potrzebuje kompromisu
i redukcji karmien?
w/w procesem opozniania?

jak bylo u was?
czy
ktos ma doswiadczenie z ograniczaniem karmien u dosc negatywnie do tego nastawionym dwuipolatkiem?
--
Pisaninki
Obserwuj wątek
    • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 08:22
      Może nie powinnam odpisywać, bo nie mam dwuipółlatka, a półtoraroczniaka, ale też był bardzo negatywnie nastawiony, nawet niedawno całkiem pisałam tu w jakimś poście, że kompletnie nie wyobrażam sobie odmówić mu piersi, bo wszczynał natychmiastowy alarmwink
      Tymczasem ostatnio się to udało. Też miałam dość. Do niedawna byłam przekonana, że ograniczanie piersi jest be, a jeszcze w jednej mądrej książce wyczytałam mądrą myśl,że ograniczanie piersi jak i ograniczanie pocałunków jest równie niefajnewink
      Niemniej zrobiłam to, nieważne już dlaczegowink

      Być może moje sposoby nie przydadzą Ci się wcale, bo masz o wiele starsze dziecko, a do tego na jego oczach będziesz karmić malucha, nie wiem - ale co tam, napiszę, może coś się przydawink

      Wieczorami mówiłam mu, że mleczko jest super do spania, że się je pije, jak się chce zasnąć, w łóżku, w piżamie. Za dnia starałam się nie dopuścić do zbyt długiego niepicia, niejedzenia i nietulenia (zwłaszcza tego ostatniego starałam się dać mu 200% - swojego czasu w ogóle, naprawdę bawię się z Radkiem ostatnio chyba więcej niż na wychowawczym), a jeśli już zaczął prosić o mleczko, starałam się odwrócić uwagę jakąś szaloną zabawą, jedzeniem, piciem - a gdy to nie od razu pomogło, mówiłam, że teraz nie chcę dać mu mleczka, ale zaraz po kąpieli ubierzemy się w piżamę i pójdziemy do łóżka pić duuuużo mleczkawink
      Ma to swoje minusy i plusy jak wszystko, ale na obecną chwilę taka wersja mi bardziej odpowiada, zwłaszcza że za dnia i tak nie było zbyt wielu okazji do jedzenia, bo do ok.15-16-17 nie ma mnie w domu, a już po 19 Radzik idzie spać.

      A czytałaś "Noc bez płaczu" Pentley czy Pantley, nie pamietamwink
      Mam pdf jakbyś miała ochotę - były tam sposoby na odstawienie/wyprowdzkę dziecka do swojego łóżka - które spokojnie możnaby zastosować do ograniczenia karmień - jak zrobienie książeczki ze zdjęć nt. dnia dziecka - w której ujmujemy także KP (lub nie) - pokazując dziecku, jak wygląda nasz wspólny dzień, jakby "modelując" go poprzez wyrzucenie scenki karmienia przed snem na przykład i zastąpienie jej scenką np. czytania/noszenia etc.
      Nie wiem, na ile jest to pomocne, ale sukces sprzedażowy książeczek o nocnikowaniu/rodzeństwie/własnym łóżeczku wskazuje, że chyba działawink
      --
      Mamo_sapiens
      http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
      • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 09:56
        Słuchajcie, sorry, ale mnie się nie podoba.
        No wyobraź sobie, że czegoś chcesz. Powiedzmy - leży pyszne coś - co tam lubisz - deser z bitą śmietaną, pizza, kurczak z rożna. Podchodzisz i mówisz do "zarządcy" tego dobra - dajmy na to - teściowejwink "mamo, chętnie bym zjadła kawałek, pysznie wygląda".
        A ona na to - "o,patrz - ptaszek za oknem", a potem "Ok, ale najpierw pozmywamy". a potem - "już, juz tylko jeszcze uprasujemy koszule", i dalej: "tak, wiem, że czekasz, ale jeszcze chwilunia, musisz być cierpliwa, bo ja akurat teraz wymyśliłam sobie, że będę dawać rzeczy, na które Ty masz największą ochotę, a ja najmniej lubię je dawać, raz na pól dnia".............

        Brrrrrr.
        --
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
        • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 10:59
          asjula1 napisała:

          > Słuchajcie, sorry, ale mnie się nie podoba.

          rozumiemsmile
          Ale mnie się bardziej niż to nie podoba agresja, jaka rośnie mi pod czaszką, gdy dziecko po raz setny przychodzi po mleczko. To jest moja metoda na poradzenie sobie z sytuacją, która mnie przerasta. Nie chcę czuć się zmuszona do karmienia. Chcę chciećsmile
          I pomaga mi w tym pewnego rodzaju chodzenie na kompromisy - ok, ja nie odstawiam, on nie dostaje 100%.
          Może to się nie wszystkim spodoba, ale trudnosmile
          Ma się podobać mnie i jemu - w takim stopniu, żebyśmy oboje mieli z tego plusy, starając się nie przejmować pewnymi minusamismile

          Dodam też dla porządku, że jeśli Radzik domaga się piersi na tyle, że propozycja innego picia, innego jedzenia czy innej formy przytulenia nie spotyka się z entuzjazmem, mówię jasno i wyraźnie, że nie chcę go teraz karmić. Bo widzę, że dla Ciebie brak jasnej odpowiedzi to zła odpowiedźsmile
          --
          Mamo_sapiens
          http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
          • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 13:12
            Wracam, bo chcę coś jeszcze dodaćsmile
            Gdyby moje próby odwrócenia uwagi nie powiodły się, a zaraz po nich moja odmowa spotkałaby się z jakąś straszną reakcją, pewnie bym go jednak nakarmiłasmile
            Nie jestem zwolennikiem konsekwencji za wszelką cenę w kwestiach emocjonalnych.
            Takie było założenie mojego ograniczania - jak się nie uda, trudno, ale próbujemy - muszę powiedzieć (oby mnie klątwa forumowa nie dotknęła po tym wyznaniuwink), że na razie nie zdarzyła się taka sytuacjasmile
            Radzik nie był najszczęśliwszy pod słońcem - to na pewno, ale nie rozpaczał (a on z tych rozemocjonowanych i cholerycznie nastawionych - jak mamusiawink), spokojnie dało się ogarnąć sytuację.


            --
            Mamo_sapiens
            http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
            • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 13:15
              i pytanie zaczepnewink
              Czym się różni odłożenie ssania o 3 godziny z powodu maminej niechęci do karmienia w dzień od odłożenia ssania z powodu np. obecności w sklepie/poza domem/w miejscu gdzie się z jakichkolwiek przyczyn nie chce karmić?
              Ciekawa jestem opiniismile
              --
              Mamo_sapiens
              http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
              • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 15:16
                > Czym się różni odłożenie ssania o 3 godziny z powodu maminej niechęci do karmie
                > nia w dzień od odłożenia ssania z powodu np. obecności w sklepie/poza domem/w m
                > iejscu gdzie się z jakichkolwiek przyczyn nie chce karmić?

                Ojeju - przyczyny są mniej lub bardziej poważne, łatwiej lub trudniej usuwalne, natury "technicznej" lub płynące z psychicznych jakichś uwarunkowań. Efekty mogą być mniej lub bardziej przykre dla dziecka itd.
                Najgorzej, jak przyczyna jest nieusuwalna i powoduje cierpienie dziecka, czyli np. zgon matki;P, no ale tu o takiej sytuacji nie mówimywink
                Ja rozumiem, że mamy karmiące dwójkę mają o wiele ciężej i dlatego jestem w stanie zrozumieć próby ulżenia sobie. Apelowałabym ew. o jakieś metody najmniej dręczace, czyli np. może zamiast odwlekać karmienie w bliżej nieokreśloną nieskończoność, powiedzieć - mama teraz się źle czuje, dam Ci cysia kiedy będzie COŚTAM konkretnie - ciemno, jasno, po zupie
                --
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                • fiamma75 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 17:40
                  asjula1 napisała:

                  > Ja rozumiem, że mamy karmiące dwójkę mają o wiele ciężej i dlatego jestem w sta
                  > nie zrozumieć próby ulżenia sobie.

                  Czyli mam karmiąca jedno dziecko nie ma prawa mieć dość, być zmęczona kp itp.?

                  Apelowałabym ew. o jakieś metody najmniej dr
                  > ęczace, czyli np. może zamiast odwlekać karmienie w bliżej nieokreśloną niesk
                  > ończoność, powiedzieć - mama teraz się źle czuje, dam Ci cysia kiedy będzie COŚ
                  > TAM konkretnie - ciemno, jasno, po zupie

                  A my piszemy o czymś innym? Nie wiedziałam smile
                  Wydawało mi się, że skoro piszemy o kp wg zasad, reguł np. w określonych porach dnia, to jest zrozumiałe.
                  Poza tym od kiedy wprowadzanie dziecku zasad (nie chodzi tylko o kp) jest dręczące?

                  A tak swoją drogą mój ssak nie upomniał się jeszcze o ssanie od prawie 2 godzin. Cycuś jest w porównaniu z dinozaurami zamkniętymi w kosmetyczce mamy mało atrakcyjny big_grin


                  --
                  My oraz Starsza i
                  Młody
                  • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 00:13
                    > Czyli mam karmiąca jedno dziecko nie ma prawa mieć dość, być zmęczona kp itp.?

                    Ma prawo, ale o połowę mniejszewink
                    >
                    > Apelowałabym ew. o jakieś metody najmniej dr
                    > > ęczace, czyli np. może zamiast odwlekać karmienie w bliżej nieokreśloną
                    > niesk
                    > > ończoność, powiedzieć - mama teraz się źle czuje, dam Ci cysia kiedy będz
                    > ie COŚ
                    > > TAM konkretnie - ciemno, jasno, po zupie
                    >
                    > A my piszemy o czymś innym? Nie wiedziałam smile

                    Przecież napisane jest, że chodzi o taktykę zabawiania, zajmowania czymś innym, przeciągania momentu rozpoczęcia karmienia, mówienie "zaraz", dzięki czemu można uzyskać efekt minimalizacji liczby karmień np. do jednego, wieczorem.
                    Czyli zamiast piersi, dziecko ma "zaraz" - przez cały dzień.

                    > Poza tym od kiedy wprowadzanie dziecku zasad (nie chodzi tylko o kp) jest dręcz
                    > ące?

                    Wtedy, kiedy te zasady są np. głupie? Czy te, o których piszemy są, to się właśnie zastanawiamywink
                    >
                    --
                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                    • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 08:18
                      asjula1 napisała:


                      > Przecież napisane jest, że chodzi o taktykę zabawiania, zajmowania czymś innym,
                      > przeciągania momentu rozpoczęcia karmienia, mówienie "zaraz", dzięki czemu moż
                      > na uzyskać efekt minimalizacji liczby karmień np. do jednego, wieczorem.
                      > Czyli zamiast piersi, dziecko ma "zaraz" - przez cały dzień.

                      Asjula, jesteś bardzo trudnym rozmówcą, bo wiecznie naciągasz to, co się do Ciebie pisze do ekstremum. Nie ma zaraz cały dzień - przynajmniej w moim przypadku - zaraz odnacza zazwyczaj kilkadziesiąt minut, bo na tyle przed snem Radzik zaczyna sobie przypominać o piersi. Sporadycznie jest to czas np. 2 godzin - czy to cały dzień? Od razu też jasno i wyraźnie ma powiedziane, że mleczko będzie po kąpieli, jak wejdziemy do łóżka - konkret.


                      >
                      > > Poza tym od kiedy wprowadzanie dziecku zasad (nie chodzi tylko o kp) jest
                      > dręcz
                      > > ące?
                      >
                      > Wtedy, kiedy te zasady są np. głupie? Czy te, o których piszemy są, to się właś
                      > nie zastanawiamywink

                      Głupie to jest stosowanie zasad, których się samemu nie rozumie i wprowadza, bo ktoś inny uważa, że są mądre. Tu się nie ma nad czym zastanawiaćsmile


                      --
                      Mamo_sapiens
                      http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
                      • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 09:44

                        > Asjula, jesteś bardzo trudnym rozmówcą, bo wiecznie naciągasz to, co się do Cie
                        > bie pisze do ekstremum.

                        Dziekuje, lubie być trudnym rozmówcą. W odróżnieniu od "łatwych", czasem udaje mui się zmusić kogoś do przemyslenia jakiejś sprawy od nowawink
                        A odnosiłam się głównie do:
                        "moze bylo to wynikiem wprowadzenia opozniania podania piersi ("zaraz") i tak jakos sie opoznialo ze doszlismy tylko do karmieni wieczornych?"
                        --
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                      • mrs.t Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 11:05
                        no nie wiem, powiedzialabys dwulatkowi "Nie chce cie karmic bo budzisz we mnie agresje"

                        asjula to nawet nie to ze jestes trudnym rozmowca, ale czepiasz sie tam gdzie nie ma powodu sie czepiac, i drazysz mimo ze nie ma drugiego dnia, upierdliwe tongue_out
                        a wynika to chyba z po prostu niedokladnego czytania

                        > > Czyli zamiast piersi, dziecko ma "zaraz" - przez cały dzień.
                        JAK PISALAM, nie nie oznacza to zaraz przez caly dzien.
                        jak ja zmniejszalam liczbe karmien ( A i tak dlugo wytrzymalam bo bedac wtedy w drugiej ciazy strrasznie bolesne byly karmienia) "zaraz" (a wlasciwie "juz kochanie" oznaczalo ZARAZ -jak wytre mokre rece, do tego stopnia ze na poczatku jak rzeczywiscie chcial mleka, to szlam do niego i mu przypomnialam, wlasnie najwazniejsze bylo dla mnie zeby zaraz nie oznaczalo nigdy

                        --
                        http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/3/321352.png☼ Para mieszana, nie wstrząsnieta.
                      • ona1983.10 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 10:30
                        Masz racje, ale to chyba już nie jedna osoba zauważyła smile Moja dobra koleżanka, która podczytywała forum stwierdziła, że coś sobie rekompensuje - może to, że starszego syna pozbawiła piersi jak był malutki np (osoba jest dkp, ale powiedziała mi ze to forum jest "lekko" stukniete, jak jej zaproponowałam żeby zapytała o rade odnosnie swojego problemu i kazała mi się popukac w głowe big_grin ).
                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
                        • fiamma75 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 10:58
                          Myślę, że forum nie jest stuknięte, jest tylko parę 'nawiedzonych" dziewczyn. Forum zawdzięczam bardzo wiele, przede wszystkim dkp swojej córki. Jakoś wtedy było dużo mniej tego "nawiedzenia", gdyby było tyle co obecnie się zdarza, to nie wiem czy by mnie to zachęciło do dkp.
                          Z drugiej strony też się spotykałam z opiniami o forum w podobnym tonie i to od dziewczyn dkp sad
                          --
                          My oraz Starsza i
                          Młody
                          • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 11:17
                            Eeee tam, gadaniewink
                            Ja to forum lubię BARDZOsmile
                            Wszelkie różnice zdań tu wynikające, rozmowy - traktuję czysto akademicko, bo i tak wszystkie zgadzamy się co do meritum.

                            Bardzo lubię nawet te bardziej zażarte, to chyba jedyne miejsce, gdzie biorąc udział w dyskusji chce się człowiekowi wyjąć książkę, doczytać, dopisać coś, przemyśleć.
                            Mamy pewnie więcej wspólnych punktów niż różnic w podejściu do wychowania dzieci, a te różnice - z braku większych rozbieżności chyba - traktujemy jakby były z gatunku "niebo a ziemia". A nie sąsmile
                            Dla przeciętnego zjadacza chleba karmienie dwulatka to taka sama patologia jak karmienie 7-latka, karmienie w nocy roczniaka to dno na równi z zastanawianiem się, jak ograniczyć karmienia, żeby dziecku nie zrobić kukuwink

                            A tu? Faaajnie jestsmile

                            Za koszmarne natomiast uważam rozmowy z gatunku tych na Niemowlu, nawet tam nie wchodzę, żeby nie wskoczyć - o co tam łatwo - w trybik "o-em-dżi-co-za-bezmógowie", bo na to tylko szkoda czasu, nerwów i klawiaturywink
                            --
                            Mamo_sapiens
                            http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
                        • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 11:33
                          No, z pewnościąsmile
                          A czemu koleżanka pukała się w głowę, jakoś uzasadniła? Czy matki tu piszące są stuknięte, czy tylko to co robią, czy tylko ja mam ten zaszczyt nie odpowiadać wrażliwości intelektuanej szanownej kolezanki?

                          Wiesz, moja "teściowa" też pukała sie w głowę, gdy karmiłam czteromiesięczne dziecko. Jestem z tego dumnasmile
                          Pukaniu się w głowę w niektórych przypadkach odpowiada puste echo;P
                          --
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                          • ona1983.10 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 11:46
                            Może jej się poprostu to forum nie podoba? Może nie lubi chwalebnego bełkotu, który tu często wystepuje? Tak mówiła, że niektóre są stuknięte (nie widzą świata poza piersią i tak naprawde nie radza sobie jako matki bo tylko tak załatwiają sprawe) - przecież nie wszystkim musi się tu podobać. Kiedyś było tu więcej forumek, ale sporo odchodzi badź po przeczytaniu kilku postów nie podejmuje próby dołączenia się. Asjula to, że komus nie odpowiada forum i jego użytkownicy nie świadczy o tym, że ktoś ma pusto w głowie - chyba nie tędy droga. To tak jak ja bym Ci napisała, że zamiast mózgu masz mleko w głowie bo karmisz 4 latka - może dajmy kobietom wybór - tyle, a może az tyle smile
                            Często się mówi puknij się w głowe jak coś nam nie odpowiada? chyba każdy zna tez zwrot.


                            --
                            http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b3e5ez28yo7o3.png
                            • ciociacesia ja tam czesto mam poczucie ze nie radze sobie 17.02.12, 12:52
                              nie nadaje sie i nie odnajduje sie jako matka, a moje dziecko zasluguje na kogos bardziej kompetentnego i zorganizowanego
                              od 2 godzin udaje ze nie wiem gdzie lezy telefon i wymyslam powody dla ktorych nie moge teraz zadzwonic do instytucji, bo sie boje rozmowy z urzedniczką

                              cale stado forumek odeszlo po poruszeniu tematu homosexualizmu. na znak sprzeciwu spakowaly sie i poszly.
                              --
                              'Naprawdę sądzisz, że 100% więcej obowiązków i 100% mniej czasu dla siebie plus gwarantowana zapaść w sferze seksu, może naprawić wasz więdnący związek??!!'
                      • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 11:26

                        > Asjula1, jak Ciebie czytam, to już się nie dziwię, że karmisz 4 latka, i nei zd
                        > ziwię się, jak będziesz karmić 5 czy 6-latka.
                        > Bynajmniej nie dlatego, ze Twoje dziecko aż tak bardzo potrzbuje mleka.

                        Oj, to mi koniecznie napisz - chętnie się zapoznam z dogłębną analiza mojego przypadkusmile
                        No jak to widzisz?

                        --
                        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                        • fiamma75 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 18.02.12, 10:52
                          To żadna dogłębna analiza - nawet mi nie przyszło coś takiego do głowy. smile
                          Po protu myślałam, ze masz pewien typ dziecka dziecka, nad wyraz upartego i stanowczego w swoich żądaniach a Ty masz po prostu zupełnie inne podejście do kp - jeszcze się z takim nie spotkałam - mimo że mam w rodzinie mamy dkp i koleżanki dkp.
                          I to, co piszę, nie ma nic wspólnego z ocenianiem, raczej ze zdziwieniem.
                          No ale Ty pewnie znów będziesz wiedzieć lepiej co kto myśli...
                          --
                          My oraz Starsza i
                          Młody
                          • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 18.02.12, 16:25

                            > To żadna dogłębna analiza - nawet mi nie przyszło coś takiego do głowy. smile
                            > Po protu myślałam, ze masz pewien typ dziecka dziecka, nad wyraz upartego i sta
                            > nowczego w swoich żądaniach

                            Nie no, raczej pudło.
                            Naprawdę, analiza osobowości czteriolatka sprzed ekranu kompa - litosci.
                            --
                            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 08:23
                  Apelowałabym ew. o jakieś metody najmniej dr
                  > ęczace, czyli np. może zamiast odwlekać karmienie w bliżej nieokreśloną niesk
                  > ończoność, powiedzieć - mama teraz się źle czuje, dam Ci cysia kiedy będzie COŚ
                  > TAM konkretnie - ciemno, jasno, po zupie

                  A ja Cię nie rozumiem - dlaczego mam dziecku kłamać, że się źle czuję, skoro czuję się doskonale, a jedynie NIE CHCĘ nakarmić dziecka w jakiejś chwili. Nie chcę bo na przykład jestem czymś zajęta lub cokolwiek, w sumie to żadna różnica, jaki mam powód do niechcenia jak dla mnie.
                  I owszem - rozmawiamy konkretnie - że mleczko będzie po kąpieli, w łóżku.
                  Odłożenia karmienia o 2-3h i wprowadzenie "zasady" (choć nieodmiennie śmieszy mnie nazywanie tego zasadą), że mleko jemy w łóżku - to chyba nie jest bolesne jak zgon matki, o którym piszeszwink
                  --
                  Mamo_sapiens
                  http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
                  • asjula1 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 09:40
                    > A ja Cię nie rozumiem - dlaczego mam dziecku kłamać, że się źle czuję, skoro cz
                    > uję się doskonale, a jedynie NIE CHCĘ nakarmić dziecka w jakiejś chwili. Nie ch
                    > cę bo na przykład jestem czymś zajęta lub cokolwiek, w sumie to żadna różnica,
                    > jaki mam powód do niechcenia jak dla mnie.

                    Zapomniałam napisac, że moje wyjaśnienie dla dziecka to taki _przykład_, nie chodzi mo o to, żebyś go wydrukowała i odczytywała za każdym razem słowo w słowo. Chodzi mi po prostu o konkretne i UCZCIWIE wyjaśnienie, w czym rzecz.
                    Jeżeli tak robisz, to Ok.
                    Moze akurat ja bym uważała, ze NIE CHCĘ trzeba dziecku wyjasnic, bo to nie jest wszytsko jedno, czemu mama nie chce - tyle sie dziecku nalezy, poza samym NIE, bo NIE CHCĘ.
                    --
                    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
              • ciociacesia prawie niczym 16.02.12, 15:21
                w sklepie nie ma gdzie usiasc. mozna tez sie zaslonic tym ze nie chce sie publicznie pokazywac swoich piersi, albo ze jest zimno.
                w praktyce dla mnie sa to niemal rownowazne powody odmowy i jestem sklonna do negocjacji i elastyczna
                --
                'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
            • fiamma75 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 13:54
              luliluli napisała:
              > Gdyby moje próby odwrócenia uwagi nie powiodły się, a zaraz po nich moja odmowa
              > spotkałaby się z jakąś straszną reakcją, pewnie bym go jednak nakarmiłasmile
              > Nie jestem zwolennikiem konsekwencji za wszelką cenę w kwestiach emocjonalnych.
              > Takie było założenie mojego ograniczania - jak się nie uda, trudno, ale próbuje
              > my -

              Właśnie tak robiłam smile
              I jeszcze w trakcie choroby dziecka, gdy istniała potrzeba, wracałam do kp na żądanie.

              --
              My oraz Starsza i
              Młody
    • fiamma75 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 10:41
      córce ograniczałam jak byłam w ciąży, karmiłam krócej (liczyłyśmy łyczki), rzadziej - opóźniałam, sygnalizowałam wyraźnie, że teraz nie, bo np. mama się źle czuje albo że cycuś będzie wtedy i wtedy
      synkowi - ograniczyłam noc i w dzień też nie karmię na żądanie, tylko jak przyjdę z pracy i ew. po drzemce i przed spaniem, w weekend - rano mu pozwalam bez ograniczeń, ale jak wstaniemy, to nie jestem na żądanie.
      A jak zacząć u dziecka, które dotąd na żadanie? Chyba wpierw samej ze sobą trzeba sutalić co chce się osiągnąć i zacząć realizować cel małymi kroczkami, z miłością, ale i z konsekwencją.
      --
      My oraz Starsza i
      Młody
    • froobek Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 17:46
      > Tak sobie wyobrazam co by zadzialalo na mojego starszaka no i nie wyobrazam so
      > bie zeby "powazna rozmowa" miala odniesc skutek! Jesli chcialabym mu ograniczc
      > cos co jest dla niego wazne..

      To ja proponuję Tobie i tej osobie, której to dotyczy, trochę docenić dzieci.
      Żeby była jasność, mój synek jest narwany, ma bardzo niska umiejętność kontroli impulsów, robi zanim pomyśli no i oczywiście dosyć głośno domaga się spełniania różnych swoich potrzeb. Byliśmy na wakacjach, kiedy miał 2 lata i 4 m-ce. Był tam drugi identyczny, w tym samym wieku. Obaj uciekali ze stołówki na dwór. Co robiłam ja? Z żalem zostawiałam niedokończone śniadanie, bo przecież moje dziecko już nie chciało siedzieć, tylko biegać. Na tłumaczenia za mały, za dziki - myślałam. Co robiła koleżanka? Siadała ze swoim i tłumaczyła mu, że nie musi być na stołówce, ale ma czekać w hallu, aż ona zje. Oczywiście uciekał dalej, no nie? Tylko że ona tłumaczyła dalej, codziennie. I po trzech dniach czekał. To było dla mnie objawienie. Od tej pory tłumaczę, wyjaśniam, umawiam się - tylko nie oczekuję, że zadziała id razu i za każdym razem.

      W 26 tc zaczęłam mieć skurcze przy niektórych karmieniach. Chciałam skracać karmienia, myślałam, że to będzie wielka walka. Nic podobnego. Wyjaśniłam, czego oczekuję, wyjaśniałam dlaczego. Mieliśmy do końca ciąży taki układ, że ja mówiłam "poproszę o przerwę", a on się natychmiast odrywał.

      Dla mnie tłumaczenie, bez ściemy, przy użyciu takich sformułowań jak "zależy mi na tym", "to dla mnie ważne", "to mi pomaga, to mi ułatwia" to jedyna droga smile
      • froobek Jeszcze... 16.02.12, 18:05
        Z obserwacji własnego syna i okolicznych dzieci wyciągnęłam wniosek, że dla człowieka w trzecim roku życia bardzo ważna jest godność. Jak dla każdego zresztą. Czyli te łebki wiele akceptują, jeśli mogą choć trochę wpłynąć na decyzję, choć odrobinę ją zmodyfikować, nie są wyłącznie przymuszane. Np. mój synek proszony o zakończenie karmienia mówił czasem, i mówi nadal "jeszcze parę łyków". Dla mnie ok, a on odchodzi z twarzą wink
        • fiamma75 Re: Jeszcze... 16.02.12, 19:37
          froobek napisała:
          Np. mój synek proszon
          > y o zakończenie karmienia mówił czasem, i mówi nadal "jeszcze parę łyków". Dla
          > mnie ok, a on odchodzi z twarzą wink

          No patrz, moja córka tak robiła i synek ta samo smile


          --
          My oraz Starsza i
          Młody
    • mrs.t Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 16.02.12, 21:53
      Nie no,jak zwykle sie dyskusja rozwinela.
      Luli,nie chodz o mnie,ja hie pamietam kiedy synka karmilam w dzien (nie liczac choroby), i redukcja karmien przyszla lekko,wlasnie poprzez oppznianie -ale nie 'bez powodu', tylko bo np bylam w kuchni i mialam mokre rece, no bez przesady, nie ze ja siedze i nic nie robie,dziecko mowi ze chce mleko a ja pytam 'a chcesz truskawke', no pomyslunku troche

      zreszta generzlnie,jak juz poprosil,to nie odmawialam,i 'zaraz' nie oznaczao 'nie' tylko zaraz.
      Ale on wtedy byl mlodszy,i chyba jak u ciebie luli,mogl miec kolo 18mca. Wtedy bylo latwo

      ale patrzac na franka teraz, nie potrafie tej osobie doradzic,bo karmienie2,5latka ma nieco inny wymiar, jego uczucia,a przede wszystkim swiadomosc i umiejetnosc 'walki' o swoje jest inna.
      A za to swoje 'uznaje' karmienia na zadanie. I nie ma nic w tym zlego jesli mzmie to pasuje-ale tej mzmie to nie pasuje,tylko ja denerwjje i budzi agresje, ktorej nie potrafi sie pozbyc inaczej,niz,jak sie wydaje,przez ograniczenie karmien.
      Co ja rozumiem,bo ja nie wiem jakbym sie starala,to starszaka karmic nie lubie,zwlaszcza majac porownanie z mala corcia. Ale uwazam ze starszakowi sie kilka karmien nalezy i jestem chetna na kompromic.ale to dygresja


      powtorze,chodzilo mi o to jakie macie doswiadczenia,konkretne ppmysly ktore przemowily do waszych prawie trzylatkow.



      Swoja droga zgadzam sie,z moim starszakiem idzie sie dogadac,ja tez spokojnie moglabym mu wytlumaczyc zeby nie wylatywal na ulice,bo ja jem,ale nie wiem czy kolezanka ma ten komfort,czy to sie sprawdzi w temacie karmienia...

      Eh,jakbym zapytala na niemowleciu,o konkrety to by mi konlretnie powiedziano tam:powiedz ze cycusie bola,ze sa chore,ze mleczko skislo albo sie popsulo,ale mi nie o takie dyrdymaly chodzi....
      • nurfe Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 00:00
        Wiesz co? Bo tu chyba chodzi o akceptację.
        2,5 latek to na mało rzeczy godzi się od tak i już, zawsze ta negacja na początku byc musi wink
        Zeby bylo wiadomo "kto rządzi".
        I tak jak mama ma prawo powedzieć "nie teraz synu, po kolacji" tak on ma prawo zareagować na to głośno, sprzeciwem i niezadowoleniem. I kluczem jest chyba być z nim w tych emocjach (nawet jeśli oznacza to po prostu bycie obok i nie komentowanie i uspokajanie na siłe) i przyzwolenie na te emocje. To nie jest łatwe, bo generalnie chcemy uszczęśliwiać nasze dzieci, ale dzięki temu młodzież uczy się też, że w złości, frustracji i niezadowoleniu nie ma nic złego.

        I z ograniczaniem jest chyba jak z odmową każdej innej, upragnionej rzeczy. Rozumiem, że chcesz, rozumiem, ze jest to dla Ciebie ważne, ale ja teraz nie moge BO...i DAM CI wtedy i wtedy. I być blisko, żeby młody człowiek nie został z tym żalem sam po prostu.
        Traktować jak człowieka. Otwarcie mówić czemu nie teraz i kiedy będzie można zaspokoić tę potrzebę.
      • luliluli Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 08:11
        Mrs.t, no to konkretnie proponuję Ci wysyłkę PDF z książką, nie pamiętam w tej chwili konkretów poza tym patentem "na książeczkę ze zdjęć", a książkę pożyczyłam koleżancesmile

        > nie ze ja siedze i nic nie robie,dziecko mowi ze chce mleko a ja pytam 'a chce
        > sz truskawke', no pomyslunku troche

        ej, no mam nadzieję, że z mojej wypowiedzi nie wywnioskowałaś, że ja właśnie tak kretyńsko to robięwink
        --
        Mamo_sapiens
        http://lpmm.lilypie.com/AQh9p2.png
        • mrs.t Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 09:45
          ej nie no luliluli spoko przeciez nie TY o tym pisalas - moglam oddpisac oddzielnie ludziom, ale z komorki bylo mi latwiej hurtem potraktowac.
          (ja zreszta dokladnie tak jak piszesz robilam z frankiem, co zreszta opisywalam w sumie w watku o kulturalnym ssaku)
          prosze o tego pdfa, przesle go dalej !

          --
          Ściągawka karmiącej mamy , piersi pełne mleka Zajrzyj, a będziesz mądrzejszy - cz.I ; cz.II EDUKACJA!‼
          Lancs.
      • momago Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 10:20
        Ja o truskawkę nie pytam, ale o picie zawsze (nawet kiedy siedzę i nic nie robię). Moja córka często "zapomina", że pragnienie można zaspokoić wodą, niekoniecznie piersią. O ja kretynka! smile
        Spędzam z moją córką całe dnie i na prawdę wiem kiedy chce mleko, a kiedy przychodzi do piersi bo skończyły się pomysły na zabawę i wieje nudą.
        I bardzo popieram to co nurfe napisała powyżej.
        • asjula1 No cóż. najwyraźniej jest potrzebne nowe forum:) 17.02.12, 11:43
          Widzę, nie po raz pierwszy, że karmienie ponad rocznego dziecka to coś innego, niż 3+smile
          Ja tu jestem za kompensującą sobie jakieś życiowe nieszczęścia wariatkę, karmiąca czterolatka.
          mamy nawet 2.5 latków piszą, że to "przekracza ich wyobraźnię" itd.
          Niby karmienie piersią powyżej roku, ale małym druczkiem powinno byc - max. + 2 lata, bo potem się przechodzi do grupy nawiedzonych i tym przykopujemy.smile
          I Wam się niemowlę ze swoim brakiem tolerancji (nie wiem, nie bywam) nie podoba??
          Ślicznie.
          --
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
              • asjula1 Re: No cóż. najwyraźniej jest potrzebne nowe foru 17.02.12, 11:57
                A poza tym - na tym forum, jak mi sie wydaje, możemy sobie dyskutować o wszystkim, ale podważanie sensowności samego karmienia piersią (np. z powodu faktu, iż się to robi - jak ja - 4 lata) jest nie w porządku.
                Czytam, że jestem nawiedzona, ze coś sobie kompensuje, że panie pukają się w głowę itd.
                No bez jaj.
                Nie napisze, że może któraś za trzy lata będzie inaczej na to patrzeć, bo z takim nastawieniem, raczej małą szansa, ale po prostu informuję, ze akurat takie teksty, obrażające mnie, a bywało i mojego synka, są nie w porządku. To jest forum nie tylko dla mam karmiących rok i miesiąc. Z tego, co wielokrotnie pisała jego założycielka, przewijają się tu także mamy , karmiące dużo starsze od mojego dzieci.
                Zachowujcie się więc. kurka - jak one się mają czuć??
                Echhh, zamarzła rura z wodą - jestem nieco poirytowanawink

                --
                fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
          • momago Re: No cóż. najwyraźniej jest potrzebne nowe foru 17.02.12, 14:03
            Asjula1, moja odpowiedź dotyczyła bezpośrednio tego co napisała mrs.t.
            Proponowanie wody zamiast piersi to nie jest SPOSÓB na odwleczenie karmienia tylko przypomnienie dziecku, że jeśli jest spragnione, to może się napić wody. A kiedy zaczyna marudzić, to też nie zawsze oznacza chęć napicia się mleka, a jedynie zasygnalizowanie "nie mam co ze sobą zrobić, pobaw się ze mną". Moja córka ma 2,6 r., ssie pierś ok.4 razy na dobę, gdybym chciała karmić na jej "żądanie", to nie wstawałabym z kanapy smile
            Piszę o moich doświadczeniach i nigdy nie twierdzę, że inni muszą je wcielać w życie, a tym bardziej je pochwalać.
            Asjula, z całym szacunkiem, ale w każdej wypowiedzi dopatrujesz się jakiejś podstępnej uwagi pod swoim adresem. Z ręką na sercu, ja tego tak nie odbieram. A jaki mam stosunek do Twojego dkp, napisałam w wątku "4 lata i co dalej?smile".
            Na niemowlę nie wchodzę bo nie mam czasu- nie mam zadania. Bywam na niektórych forach eksperckich i tutaj. Tutaj podoba mi się najbardziej smile


              • ciociacesia cos w tym jest 17.02.12, 14:55
                > Właśnie dlatego, że nie odmawiam, nie proszawink
                ale to tyllko czesc prawdy. ba ja tez widze te żądania motywowane checia udowodnienia ze mleko jest i mama sie zgadza.
                ale to nie jest jedyny motywator nawet w wieku tych 3,5 lat smile w kazdym razie nie u nas.
                nie jest tym tez jedynie nuda
                nie jest jedynie głod
                czy smutek
                tesknota
                czesm moje lenistwo
                --
                'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
                • asjula1 Re: cos w tym jest 17.02.12, 15:53
                  No przecież każdy wie, że matki karmią piesrią z lenistwa i wygodnictwa.
                  Czyli spełniasz normysmile
                  --
                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                  • froobek Re: cos w tym jest 17.02.12, 20:20
                    Ale burdelasty wątek big_grin
                    Doszło do tego, że niektóre nie są pewne, kogo chciały obrazić big_grin
                    Ale jaja...

                    Asjula, przykro mi, że obrywasz, też bywałam ofiarą personalnych wycieczek i oceniania kompetencji macierzyńskich - jakbym miała niższe poczucie własnej wartości, czy jakieś duże wątpliwości co do swoich wyborów, to pewnie nawet by mi to mogło zaszkodzić, zdołować, o tym nikt nie myśli... Dla mnie jesteś ważną postacią z fajnym podejściem do dziecka. Dużo dystansu, luzu wnosisz, jak się dziewczyny przejmują różnymi "schodami". Takie podejście "no to co? to minie" jest bardzo cenne.

                    Mrst, przepraszam, starałam się być pomocna, myślałam, ze te moje przykłady luźno powiązane mogą być inspirujące. Jak nie to przebacz wink
                    • asjula1 Re: cos w tym jest 17.02.12, 20:43
                      > Ale burdelasty wątek big_grin
                      > Doszło do tego, że niektóre nie są pewne, kogo chciały obrazić big_grin
                      Bardzo ladne podsumowaniesmile
                      I dziekuje za słowa otuchy. Ja za bardzo na luzie podejrzewałam, ze nikomu tu nie przeszkadza karmienie piersią powyżej CZWARTEGO rokuwink) Teraz widzę, ze sa tu frakcje i trzeba ostrozniej
                      formułowac mysliwink

                      Nie no, dziś mam ciężki dzień - zamarzła rura, nie ma wody od wczioraj - horror.
                      Polewam z jakichś butelek, dzbanków , patelnię myłam wycierając papierem toaletowym. Dzisas. Czapki z głów dla kobiet, które całe życie mieszkały/mieszkają ze studnia na podwórku i noszą wodę wiadrami. Do tego Krzyś akurat od wczoraj zaziębiony, jak na złość w domu, nie przedszkolu, karat mu się leje, jojczy całymi dniami, a mnie głowa pęka z bólu. Stąd może większa wrażliwość na krytykęsmile
                      Przejdzie mi jak lód puści.....Tylko ile to potrwa, matko.....

                      --
                      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                      • froobek Re: cos w tym jest 17.02.12, 20:46
                        > Polewam z jakichś butelek, dzbanków

                        I przynajmniej dziecko może dostać mleko bez takich wygibasów! wink
                        Dla mnie to znak, że masz rację, karmiąc w piątym (jak to cudnie brzmi) roku big_grin
                        Asjula, ty dojedź do tych siódmych urodzin, please, ktoś taki się musi trafić, jesteś moją kandydatką wink

                        • asjula1 Re: cos w tym jest 17.02.12, 21:06
                          Hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm.........................
                          Wolałabym niesmile W tej chwiliwink
                          --
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                          • froobek Re: cos w tym jest 17.02.12, 21:11
                            Może po prostu nie umiesz sobie tego teraz wyobrazić...
                            Po prostu będziesz codziennie karmić jeszcze jeden dzień big_grin
                            Rura Ci zmięknie, o przepraszam, odmarznie, to rozważysz to na spokojnie wink
                            • asjula1 Re: cos w tym jest 17.02.12, 21:17
                              Taaak, teraz mój stan ducha uniemożliwia otwarcie wyobraźni na takie warianty przyszłościwink

                              --
                              fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
                      • fiamma75 Re: cos w tym jest 18.02.12, 11:15
                        Mi nie przeszkadza kp powyżej 4 rż, tak jak Tobie nie przeszkadza wprowadzanie ograniczeń przy dkp.

                        Owszem nie widzę większego sensu poza szczególnymi przypadkami np. mega alergii, silnych potrzeb psychicznych dziecka itp. Nie wiem czy Ciebie dotyczy taki szczególny przypadek i, nie mnie to oceniać, karmisz, to karm i nie przejmuj się, że ktoś coś tam sobie myślisz - jeśli jesteś przekonana o słuszności swego postępowania, to powinnaś postępować zgodnie ze przekonaniami. Daj jednak prawo innym mieć swoje przekonania.

                        Z drugiej strony nie imputuj mi, ze karmiłam max 2,5 roku, bo to nieprawda - to moje drugie dziecko dkp - ie wiem ile je będę karmiła, na pewno min. tyle co siostrę, kto wie czy nie dłużej, bo to chorowity alergik, ale na pewno nie więcej niż 4 lata - i to nie dlatego, ze tak się boję tego wieku, tylko dlatego, że niedługo minie 6 lat jak kp bez przerwy i jestem cholernie zmęczona i nie dam rady fizycznie.

                        A co do form - o mnie też mówią, ze jestem nawiedzona choćby odnośnie innych spraw. Naprawdę zależało mi, żeby parę osób tu sie zaangażowało, a one po kontakcie z forum wyraziły swoją opinię.
                        Jestem na forum dłużej niż Ty, ono mnie nauczyło, że można karmić do samoodstawienia, ze to naturalne, proste i piękne, że dziecko dojrzewa do rozstania, że nei trzeba się niecierpliwić itp.
                        Teraz czasami mam wrażenie, ze jest wyścig - jestem lepszą matką bo dłużej karmię. A nie w tym rzecz.
                        --
                        My oraz Starsza i
                        Młody
                        • asjula1 Re: cos w tym jest 18.02.12, 16:30

                          > Z drugiej strony nie imputuj mi, ze karmiłam max 2,5 roku

                          Nic takiego nie napisałam.
                          --
                          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
    • gosia_i_lenka Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 17.02.12, 15:20
      Już od jakiegoś czasu zastanawiam się jak to by było gdybym nie ograniczyła. Od 20 m-ca nie karmię na żądanie. Teraz moja 2,1 latka nie pyta "dlaczego nie", nie awanturuje się, bo zna reguły. Moim zdaniem w pewnym wieku (gdy dziecko już starsze) nagłe wprowadzenie reguł może być trudne.
      Z drugiej strony często czytałam, że wystarczy poczekać, że dzieci się same odstawiają więc też same zredukują liczbę karmień. Czyli nie zawsze tak jest? Taki 2,5 latek bez ingerencji może ssać jak 1,5 roczniak w szczycie swoich potrzeb?

      --
      http://www.suwaczek.pl/cache/152d2773ca.png
        • pasek84 Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 23.02.12, 14:17
          Dziewczyny kochane,

          Pisalam tu wiele razy o mojej Zuzce-mega niejadku, ale mega piersiowcu. I jak byla niejadkiem tak nadal nie jest, ale chcialabym sie podpiac do tematu mrs. t, bo ssie mnie setki razy dziennie...wszedzie, w kiblu, jak jem, jak zasypia...no ciagle jest cycy.
          Szalu dostaje, chce skonczyc, prawie poszlam do apteki po "gorzki paluszek" czy jak to tam sie nazywa, bo nic nie dziala, jest wrzask i cycy. Na dodatek mega celebruje te swoje cycusianie...glaszcze, caluje, usmiecha sie, przytula, robi cacy. No szalenstwo...nie isteniej mama tylko cycy. Zawsze byla mega cycusiem mamusi, ale teraz przechodzi sama siebie, a ja nie wyrabiam!!!!! Cisnienie to mam chyba codziennie zawalowe.
          Powiedzcie co robic? Wszyscy mowia, ze odstawic, bo to chore, co mala wyprawia, ale oni wiedza cale g... o karmieniu i okresie w jakim teraz jest Zuzia.
          No, ale jak ograniczyc...niech sie drze, ja jej wytlumacze, proponuje jedzenie, picie, zabawe itd. itd.ona sie drze i co nie reagowac? czekac, az sie uspokoi?
          Czesto bywalo ciezko, ale teraz jest tragicznie i nieznosze karmienia. Kurde, jak Wy nie poradzicie, to zwariuje. I zawsze chcialam ograniczac ze wzgledu na to, ze tak kiepsko je, a teraz po prostu chce ograniczyc, bo mam dosc, ze wzgelu na siebie. I powiem szczerze, ze gdyby przyszla wrozka i zaproponowala, ze zrobi pstryk i mala sie odstawi w 2 sekundy, to bym jej chyba zlote gory obiecala....
          • pasek84 Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 23.02.12, 14:43
            Dodam jeszcze, ze jestem na urlopie wychowawczym, z mala non stop, bo mieszkamy daleko od rodziny, maz juz dawno mi mowi, aby odstawic, tak, jak wszyscy dookola, spimy oddzielnie, bo jakos tak wyszlo z wygodnictwa, choc jemu bardzo to przeszkadza.
            Zaczyna nam sie chyba troche psuc relacja i ta intymno-emocjonalna i ta codzienna, bo ja stale ostatnio jestem poddenerwowana, czepialska, zrzedliwa i roszczeniowa.
            Przepraszam, ze tak chaotycznie nakreslam sytuacje, ale w glowie mam straszny burdel i przekazywanie tresci tez, jak widac idzie kiepsko.
            • green.sabcia Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 23.02.12, 15:03
              Czy ja odnoszę dobre wrażenie, że za swoje samopoczucie, problemy w związku i cos tam jeszcze obniniasz karmienie córki? Uważasz, że jak przestaniesz nagle karmić lub ograniczysz konkretnie liczbe karmień, to poczujesz sie lepiej fizycznie, psychicznie, emocjonalnie i związek zacznie lepiej funkcjonowac, bo Ty sie będziesz mniej czepiać męża?
              Załóżmy, że tak się rzeczywiście stanie. Ograniczysz karmienie do 2-3 w ciągu doby. Dziecko zaakceptuje (a bo ma inny wybórwink), Ty trochę odsapniesz, zrelaksujesz się, wypogodniejesz, bo juz taka uwiązana sie nie będziesz czuła. Mąż wróci do sypialni, bo sie miejsce zrobi itp, itd. A w przeciągu nastepnych, dwóch czy trzech miesięcy córka odstawi Ci sie całkowicie i nie będzie mowy o tym żeby ssała chociaz raz. I co wtedy? Jak na taką wersję wydarzeń się zapatrujesz? Bo jesli Ci to odpowiada-ograniczaj. Ale jeśli nie chcesz zakończyć karmienia definitywnie w przeciągu kilku następnych miesięcy, radze się zastanowić. Mi się wydaje, że to nie kwestia karmienia tu odgrywa kluczową rolę, ale brak wsparcia przez partnera na co dzień, bo za granicą i pobycia trochę samej lub z innymi dorosłymi ludźmi, bez dziecka. Pomyśl o tymsmile
              • fiamma75 Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 23.02.12, 17:37
                zgodzę się z sabcią smile
                Akurat 1,5 roczniaki często mają tzw. szczyt ssania, który po paru tygodniach czy miesiącach przechodzi. Takim maluchom nie ograniczałam, nie pomogę (tzn. jak byłam w pracy, to siłą rzeczy nie karmiłam, potem już na żadanie).
                Poza ty nie jest powiedziane, że zmniejszenie kp = zwiększenie zjadania innego pożywienia. Może się okazać, że je na tym samym poziomie lub nawet mniej, ale przy braku kp to stanowi już problem.
                --
                My oraz Starsza i
                Młody
                  • pasek84 Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 26.02.12, 12:33
                    Oj czytalam czytalam, duuuzo czytalam, ale nić zrozumienia z mojej strony urywa sie gdzies kolo poludniawink
                    Od piatku mam jelitowke i leze z wywalonym biusetm, co by bufet byl w zasiegu pyszczka mojego ssaka, bo ledwo chodze....aaaaaaaaaa i powtarzam sobie: to minie, to miniesmile
                    • mad_die Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 26.02.12, 19:23
                      to ja proponujję tak:
                      - na jelitówkę nic nie poradzę poza piciem duzych ilości wody i elektrolitów i zjadaniem probiotyków
                      - na męża - rozmowa, jedna, druga, tysięczna, kolacja we dwoje, opiekunka do dziecka na 2-3 godziny, i spacer z mężem, może ktoś z rodzny do Was przyjedzie i małą się zajmie a Wy bedziecie mieli torche czasu dla siebie, żeby zadbać o siebie i konicznie spijcie razem!!
                      - na siebie - skocz do fryzjera, kolezanki, kosmetyczki, przyjaciolki, znajomej, na kawę, do kina, księgarni, na szoping - co tam wolisz wink
                      - na dziecko - nic nie poradzę, moze liczenie do 10 zanim stracisz nić zrozumienia? moze zróbcie coś razem, jakas wycieczka, plac zabaw, nowa zabawa? no i swiadomosc, ze to minie smile wyczuj moze sytuacje, kiedy mloda ssie z nudów i zajmij ja czyms w tym czasie, w nocy podobnie, jak je to niech je, ale jak ssie, a Tobie to przeszkadza to mozesz zamiast piersi zaproponowac przytulenie
                      --
                      BadVista
                      • pasek84 Re: jak zaczac ograniczac 1,5 roczniaczce? 27.02.12, 14:38
                        mad-die, Ty juz nie raz krzepilas moje serce i zszargane nerwy-dziekujesmile tak po ludzku bardzo Ci dziekujesmile
                        Mloda od ponad tygodnia ma tez mega wysypke, nigdy na nic nie byla uczulona, a teraz nie wyobrazam sobie, aby dosjsc od czego to cholerstwo na calym ciele, lekarze twierza, ze to wysypka pokarmowa, ale ona je tak niewiel rzeczy i od zawsze prawie te same, ktore nie uczulaly...hmmm

                        Malina, zazdroszcze bardzo-u nas na razie nie ma takiej opcji, po prostu nie ma. Ze zniecierpliwieniem nastolatki czekajacej na wiadomosc od chlopaka, czekam na wiosne...bedziemy duzo wychodzily, moze wiecej slonca i mnie dobrze zrobi, a mala da sie w koncu czyms zajac na tyle, aby jednak piersi zajely role drugoplanowa, a moze z czasem trzecioplanowąsmile Dodam, ze ja marez, aby ona mnie 6 razy dziennie ssala, 2-3 razy-ło matko...niedoczekanie moje chyba nawet do 18-stkiwink
    • malinaa79 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 27.02.12, 09:02
      Ja do tematu ograniczania podchodziłam jak pies do jeża, bo znałam nastawienie mojego syna do tematu, w kwestii piersi był bezkompromisowy: jak chciał musiał dostać, bo była mega awantura. W pewnym momencie karmienia stały sie dla mnie strasznie denerwujące - od jakiegoś czasu mam bardzo wrażliwe piersi (nie jestem w ciąży) a karmienie wywoływało we mnie złość, tak więc musieliśmy iść na kompromis. I tu miało miejsce moje mega zdziwienie! Mój syn - wówczas 21 miesieczniak dał sie przekonać, aby czasem nie ssać. I tak w krótkim czasie zredukowałam 6 karmień do 2-3 (raczej 2). Syn momentalnie nauczył sie zasypiac wieczorem bez piersi, wie że w nocy nie bedzie ssania tylko musi poczekac do rana. Kamię jeszcze po powrocie z pracy i bardzo mi z tym dobrze, bo syna karmię nadal - mniej bo mniej, ale nadal, ale sama jestem w stanie to wytrzymac. Piersi nadal bardzo wrażliwe ale daję radę. Troche miałam nadzieję, ze pójdziemy w kierunku odstawienia ale widzę ze syn nadal potrzebuje takiej bliskości a tak jak pisałam wyzej jestem w stanie zaakceptowac te 2 karmienia wiec chyba doszliśmy do kompromisu. Dodam, jeszcze że po prostu mu mówiłam, ze teraz nie będzie ssał i np. idziemy się pobawić albo na dwór. Zero protestu! Zaskoczył mnie pozytywnie skubaniec smile
      • madziutek912 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 09.03.12, 22:32
        To samo napisałam na AMC, ale widzę, że tu temat bardziej się rozwija, więc pozwolę sobie przekopiowac mojego posta, bo czytam Was od dawna i mam dylemat-z jednej strony karmienie do samoodstawienia, z drugiej strony jednak wprowadzanie pewnych ograniczeń, ustaleń itd.

        Opiszę dość szczegółowo całą sytuacją, więc przepraszam za długiego posta.

        Moja prawie półtoraroczna Emilka jest typowym cycoholikiem-od zawsze wisiała na piersi, od 4-10 razy w nocy, nie rzadziej niz co 3 godziny w dzień.
        Innego jedzenia nie bardzo chciala jeść, dopiero po około roku coś tam zaczęła, ale musiała byc zabawiana, albo oglądać baję.
        Jest malutka, szczuplutka, jeszcze nie przekroczyła 10 kg.
        A ostatnio nawet zaczęłam się obawiać anemii, bo pękają jej wargi i rozdwajają się pazurki sad

        Dwa miesiące temu zamiast coraz lepiej zrobilo się gorzej, odmówiła innego jedzenia i przychodziła 2 razy na godzinę migając i domagając się piersi.
        Pojechaliśmy na 3 tygodnie do Zakopanego i tam zgodnie z oczekiwaniami apetyt małej się poprawił. Zaczęła się sępić na nasze jedzenie, domagać spróbowania wszystkiego, wcinać po pare dużych słoiczków w dzień(wiem, wiem, ale nie bardzo miałam jak tam gotować, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że kupowałam BIO wink )

        I nagle się zorientowałam, że od nadmiaru atrakcji-knajpy, sanki, karmienie owieczek, termy itd-Emcia 2 dni w ogóle nie jadła piersi w dzień.
        Więc jak się zorientowałam, że coś takiego się zdarzyło i dziecko to przeżyło big_grin to postanowiłam iśc za ciosem i następnego dnia też jej nie dać.
        I jakoś poszło. CZasem przychodziła i mi migała mówiąc "tititit" ale ja na to, że "coś Ty Emcia, przecież mleczko jest tylko na spanie" więc ona do mnie "aaaa" ale ja dalej, że "nie emcia, nie udawaj, przecież nie idziesz spać, dostaniesz wieczorem" i bez żadnego jękniecia odpuszczała.

        Dzięki temu, że nie piła mleka w dzień, to jadła dużo różnych posiłków, a juz przechodziła samą siebie wieczorem, kiedy to tatuś podczas czytania książeczek potrafił jej podać ze 3 słoiczki smile
        Zasypianie to też było bajka, po obfitej kolacji siorbała z 10 razy pierś, obracała się na drugi bok i juz chrapała smile
        Spała min 5 godzin, a zdarzyły się takie noce, że była tylko jedna pobudka.

        Nie mogłam uwierzyć włąsnemu szczęściu, nie dość, że zaczęła w końcu jeśc jak człowiek, to jeszcze w końcu zaczęła normalnie spać.
        To były najpiękniejsze nasze wspólne 2 tygodnie.

        Oczywiście jeszcze przed wyjazdem się popsuło, a po powrocie do domu zrobiło sie dramatycznie. Wprawdzie w dzień dalej nie pije piersi. Pije jak się obudzi(zawsze mam nadzieję, że popije i jeszcze pośpimy smile ) Później jak ją tatuś zabiera, żebym ja mogła dospać, to dobija się do mnie i chce jeszcze trochę possać. Ale jak ja wstanę, to koniec tematu, nawet ani razu nie zamiga.
        W dzień jako tako je, trochę do rączki, wspólne posiłki, trochę podczas zabawy.
        Ale w nocy jest dramat, jakiego od dawna nie było. Już od usypiania, które trwa z 15 minut.
        Później się budzi czasem nawet i ze 3 razy na godzinę, z jękiem, z płaczem.

        Generalnie całą noc nie śpię i już odchodzę od zmysłów.
        Nie wiem co się stało, słyszałam, że jak się ogranicza dziecku w dzień, to odbija sobie pijąc w nocy. No ale początkowo tak nie było. Poza tym ona nie
        ma żadnego problemu, nawet nie prosi o mleczko.

        Ale może moje założenie :
        brak kp w dzień=dużo normalnego jedzenia=lepszy sen
        jest błędne??

        Albo już też mam schizy, że może mam za mało mleka??? Bo początkowo jak nie karmiłam w dzień, to wieczorem miałam nabrzmiałe, pełne mleka piersi, a teraz już tak mi się nie wydaję.
        I się boję, że ona tak ciamka całą noc, bo jej prawie nie leci???
        I w ogóle mam czarne wizje, że zupełnie stracę mleko, albo Emcia się sama odstawi???

        A może to po prostu zęby, bo idą jej dwie trójki i dlatego budzi się z płaczem?

        Już sama nie wiem co robić, chciałam dobrze, sama się zaskoczyłam, że to jest możliwe, w końcu ona ma już półtora roku, a ssała jak niemowlak. Ale teraz nie wiem, czy nie strzeliłam sobie w kolano?
        Po ponad tygodniu niespania, po tym jak już zobaczyłam, że może być tak pięknie, a teraz znowu się rozczarowałam to nie wiem dalej co robić.

        Przepraszam za długość posta, ale doradźcie co robić!!!
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/km5spx9i8fjjr89v.png
        • sylvia1k Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 10.03.12, 10:05
          Wiesz co w okolicach 1,5 roku Staś robił dokładnie to samo w nocy co twoja córcia. Mało tego jego butelkowi rówieśnicy ten sam sajgon fundowali więc to chyba taki etap.

          Sama dumam jak ograniczyć temu totalnemu cycoholikowi pierś. Na razie totalna porażka. Obrażony chodzi i buczy a ja marzę o dniu w ktorym przestaniemy się karmić. Doszłam już to etapu że chetnie bym zakończyła karmienie tylko synio nie wykazuje ochoty na takie działanie. jestem tak zmęczona niespaniem że wychodzi to moją złością i agresywnością do domowników...

          --
          http://lh6.ggpht.com/_-gpB12MqADY/TJzrAsCXvQI/AAAAAAAAA3A/wrnAFwXNvYQ/pixel107.gifKrzyś http://lh5.ggpht.com/_-gpB12MqADY/TJzrA4R51hI/AAAAAAAAA3E/9Ie_QPjYIZY/pixel269.gifAsia http://lh6.ggpht.com/_-gpB12MqADY/TJzrBPEBgGI/AAAAAAAAA3M/s0Tj6bDNYfw/pixel83.gif(*) Michalinka http://lh3.ggpht.com/_-gpB12MqADY/TJzrBMtWg9I/AAAAAAAAA3I/gD2vWm4WpdE/pixel86.gifStaś
          BLOG MATKI PRACUJĄCEJ
          • madziutek912 Re: jak zaczac? (mamy ktore ograniczaly) 10.03.12, 12:19
            No wlasnie, to chyba jakis kolejny slawny skok rozwojowy smile

            U nas dzisiaj odpukać noc trochę lepsza, i spała do 7.30, więc może wrócimy do starych nawyków smile
            Rano dużo piersiujemy, w dzień się nie dopomina, więc chyba jednak nie będę wracać do karmienia w dzień, zwłąszcza, że czeka mnie duzo zajęć, prawo jazdy, pisanie pracy mgr i będę musiała sporo czasu spędzać bez cyckozwisa smile
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/km5spx9i8fjjr89v.png
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka