• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Matka - daj cyca! Dodaj do ulubionych

  • 05.11.12, 11:43

    No cholery dostane: cyc, cyc, cycuś, cysio, cycunio, CYCA DAJ MATKA!

    Jak jestem w pracy jest ok, ale jak tylko jestem w domu to wisi na cycku. Tzn. bawi sie z 10-15 min. a potem przybiega, rozbiera mnie, wyje, wciska glowe i rece pod bluzke i WYJE. Dostanie cycka to nawet nie je (bo je tak naprawde ze 3 razy na dobe) tylko mlasnie dwa razy, pomiętosi chwilke, pouśmiecha się do cycka i leci do zabawy na 10-15 min. I tak cały łikend.

    W nocy to samo - nie je tylko ciumka a jak jej zabiore cycka to ryk jest, wygina się i wyje. Wcześniej działała podmianka na smoka, a teraz smoka rzuca daleko w kąt w złości i "tylko cycek może nas uratować".

    W ogóle nagle odmawia smoka zupełnie, nawet w wózku do usypiania, co do tej pory było obowiązkowe. Wyciaga z buzi wściekła jak osa i wywala smoka.

    Powiedzcie, że to taki okres przejściowy, że skok, że cokolwiek, bo kurwicy juz dostaję.

    A może po prostu jej odmawiać? Tylko jak wytłumaczyć, że cycek raz jest (czyli rano, po pracy, wieczorem i koło 1 w nocy - bo wtedy naprawdę je) a raz mama cycka nie daje "bo tak". No i ona tak się zanosi, że aż plam dostaje na buzi i oczy puchną i gluty lecą - no masakra jakaś uncertain
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cdf9hdv14r9lu.png
    Edytor zaawansowany
    • 05.11.12, 12:26
      u nas 13 miesięcy, jest podobnie. Smoka nigdy nie było, zasypia w dzień tylko z cycem w buzi, więc mam przymusowe leżenie z nią. Czasem wypuści wspaniałomyslnie cyca i mam z 15 minut żeby obiad przygotować, potem ryk , cyc w buzie i spanie dalej. dziś w nocy budzenie do cyca co godzinę i przerwa 2 godzinna na gadanie do cyca i ssanie go.próbowałam tłumaczyć w nocy, że wszyscy śpią, cycuś też, ale zakończyło się zanoszeniem i szlochaniem przez sen i częstszym budzeniem. W dzień tak jak piszesz- podnoszenie mojej bluzki i płacz. Possanie kilka sekund, zabawa i po minucie to samo.Zaczynam już fizyczne nie wyrabiać( wykańczają mnie nocki i spanie po 4-5 godzin) , ale to ja mam problem z odstawieniem, bo też jestem uzależniona od karmienia. Ostatnio tydzień szły zęby i tak naprawdę to tylko cycuś był lekiem, ukojeniem i jedynym pokarmem w tym czasie, bo nic innego nie chciała jeść. Jeśli nie zdecydujemy się na odstawienie tak chyba będzie( uroki karmienia piersią), pożalimy się troszkę, tak jak my teraz i za chwilę z czułością podamy po raz dziesiąty dzisiaj cycusia.
      • 05.11.12, 13:06
        no mnie ratuje to, ze pracuje big_grin
        na razie Wanda jest z tata, ale za tydzien zaczyna u niani. W kazdym razie w dzien - czyli jak mnie nie widzi i wie, ze mnie nie ma w domu - jest ok: i zasypia ladnie. Ale jak ja jestem - nawet jak sie przed nia zamkne, to ona i tak wie, ze jestem w domu - to nie ma zmiluj big_grin

        i ja to nawet chcialabym juz zakonczyc karmienie, ale... za leniwa jestem uncertain juz wole dac jej cycka i niech nie wyje juz / zasnie / zje / napije sie / cokolwiek-tylko-niech-nie-wyje big_grin

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cdf9hdv14r9lu.png
        • 05.11.12, 13:50
          Ja tu widzę super moment na pozbycie się smoczka całkowite smile i juz będziesz miała przynajmniej to z głowy smile
          A tak, no cóż, pozwól jej na to ssanie, na tę bliskość, bycie przy mamie, bo im bardziej się wzbraniasz, tym bardziej ona o to walczy.
          Także wiem, że trudno i krew czasami człowieka zalewa, ale wytłumacz sobie, że to minie smile i że za chwilę juz, już powoli i pomalutku się od Ciebie odczepi smile

          --
          BadVista
    • 05.11.12, 14:02
      Smoczek do smieci.
      W ogole od razu. Smoczki to plastikowy szjas, wyginajacy szczeki i dziwne subtancje uwalniajacy.
      A co do karmienia. ja bym obstawiala kryzys typu zabkowanie i jedyna opcja to przeczekac na spokojnie. Czyli spokoj dziecka i Twoj. Jesli sprobujesz nie doprowadzac do opisywanego przez Ciebie "wycia", czyli przestaniesz sie chowac, uciekac, zabierac, dziecko sie uspokoi, bo nie bedzie musialo walczyc, ganiac, krzyczec, dopominac sie itd.
      Proste i skuteczne.
      Nie zabieramy = dziecko nie denerwuje sie, sprawdzajac w stresie co chwila, czy aby cucus jest dostepny, czy znowu gdzies zabrany, schowany i "znikniety".
      No tak jakos na zasadzie takiej, ze nie ganiasz do kuchni sprawdzac co chwila, czy lodowka jeszcze tam stoiwink

      --
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
      • 05.11.12, 14:12
        No dobra, to jakos odpuszcze.
        W dzien jeszcze latwo, bo czlowiek lepiej panuje nad soba, ale w nocy to jakas masakra. I nie chodzi mi o wybudzanie, bo z tym to ok. Tylko mi jest nie wygodnie - cala noc spac w jednej pozycji z reka pod glowa, juz mi rece cierpna, plecy mnie bola. Utykam te poduszki i koldre pod plecy, ale i tak budze sie sztywna i obolala. Z tym sobie nie umiem poradzic.
        A rogala do karmienia juz dawno wyrzucilam, bo przeciez po co mi - no nie? uncertain

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/bl9cdf9hdv14r9lu.png
        • 05.11.12, 15:21
          A sama się nie obsłuzy? W sensie - Ty spisz, ew. otwierasz jedno oko, a dziecko się karmi.
          Ja jakoś się wyćwiczyłam - lezałam sobie na boku, dziecko ew. "poprawialam", żeby mi się nie wbijało, po jednej piersi przechył większy i druga.
          Poza tym, to szybko minie, zobaczysz. Jak wyluzujesz, dziecię też przestanie wariować - w nocy też. U nas najgorsze były ząbkowania - wtedy potrafił co półtorej godziny się budzić. No, ale wiadomo - boli, to boli. Ja bym się ew. ibuprofenem ratowała, jesli ustalisz, że rzeczywiście, rozpulchnione dziasła też swój wkład w szewskim nastroju dziecięcia mają (btw - czemu szewski, to nie wiem?wink)
          --
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
    • 05.11.12, 19:46
      Daj te pierś, nie żałuj dziecku, im bardziej odmawiasz tym bardziej ona chce.
      > Powiedzcie, że to taki okres przejściowy, że skok, że cokolwiek, bo kurwicy juz
      > dostaję.
      No na pewno jest to okres przejściowywink kiedyś miniewink U nas nie mija już 10 miesiąc a obywatel ma pełne półtora rokusmile To wg. mnie skutek uboczny bycia matką pracującą, dziecko musi wszystkimi zmysłami mamę poczuć. U nas największe uwieszenie u biustu jest po moich dyżurach kiedy nie ma mnie w domu ponad 24 godziny, leżymy sobie wtedy z synkiem w łóżku cały dzień a mąż robi naleśniki na obiadsmile
      • 05.11.12, 20:39
        No i brawa dla taty. To jest godna medalu postawa OJCA KARMICIELAsmile
        --
        fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2723014,2,1,Wreszcie-cos-dobrego-na-obiad.html
        • 14.11.12, 13:03
          u nas też tak - od tygodnia!
          w dzień niania/babcia/tata i problemu nie ma (chociaż ojcu profilaktycznie koszulę rozpina żeby sprawdzić czy tam nie ma mleka przypadkiemsmile).
          a jak ja się pojawiam to normalnie jakieś porno się zaczyna - cycki mają być na wierzchu i gotowesmile
          do tego oczywiście spożywanie jest w przedziwnych pozach, czasami niemalże do góry nogami i ma charakter kontrolny - 2 pociągnięcia na pół godziny - ale schować bufetu nie wolno (nawet sobie siedzi, kręci głową i mamrocze "ne,ne,ne" jak się ośmielę).
          w nocy różnie - ostatnio raz koło 3-4, ale wtedy je konkretnie i idzie spać.
    • 14.11.12, 15:14
      Bylam w podobnym stanie jak moje dziecko bylo w podobnym wieku - poszla do zlobka jak miala 13 miesiecy i zaczal sie szal - nieprzerwany maraton od mojego powrotu do domu, do zasniecia. A mnie szlag trafial. Wiec stwierdzilam - ok. Rozumiem potrzebe bliskosci. Ale bez jaj.
      I zaczelam po przyjsciu do domu wymyslac - a co klocki, a to pieczenie ciasteczek, a to jakies rysowanie. Wszystko ze 100% skupieniem na mlodej i czasie spedzanym z nia.
      wymagalo to pewnej reorganizacji logistycznej - musialam np. zjesc w pracy duzy posilek, zeby w domu pierwsze co, to nie rzucac sie do jedzenia (nawet jak ojciec mlodej ugotowal, to zjedzenie bylo niemozliwe).
      Po tygodniu czy dwoch karmienie zostalo zrestrukturyzowane - zostalo nam wieczorne usypianie, nocne jedzenie i poranne na pobudke. Potem same sie jakos poeliminowaly, a na koniec nastapil koniec spowodowany moja choroba i niemoznoscia ruszenia reka, noga ani piersia wink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.