Dodaj do ulubionych

Dkp, niewspierający mąż=niezaangażowany ojciec

13.08.17, 06:36
Jest mi przykro. Strasznie. Moja 2,5-l. córka, ewidentnie niedojrzała do samoodstawienia, ale ja nie daję rady- przede mną duży egzamin, muszę się dużo uczyć (jeszcze kilka mieisęcy), a jestem skonana, bo wiecznie w nocy nie śpię, bo karmię córkę- albo się budzi kilka razy i od razu zasypia (rzadkość), albo się budzi kilka razy, ale od 4-5 rano jest jakiś piersiowy maraton i nie daje mi to żyć.
Mąż nigdy nie był wybitnie zaangażowany, bo 'przecież karmisz', nigdy nie usypiał córki, nigdy nie poszedł z nią sam na spacer czy plac zabaw itp, bo 'przecież będzie za tobą płakać'. Ja jej nie umiem inaczej uśpić niż piersią, próby głaskania, tulenia, noszenia- prosi o mleko, prosi żeby jej nie głaskać. Mi też płacze, w ciągu dnia nie uspokajam jej piersią od ok. 2 miesięcy.
Mąż uważa że to moja wina, że mam jak chciałam, że to nienormalne, wręcz dziś rano mi wykrzyczał, że mam z.Munchausena i czerpię przyjemność z choroby córki (bo jest chora na mleko), że to moja wina, że on nie może 5 minut z dzieckiem spędzić.
Aha, nie chcę zabierać dziecku drastycznie mleka, obecnie pije raz wieczorem do spania, od ponad miesiąca nie pije w dzień (chyba że chce drzemki, ale to rzadkość, wcześniej- piła mleko jak wracałam z pracy, teraz powoli zapomina o tym mleku), no ale noce są nieznośne dla mnie, to w końcu nie noworodek. Chciałabym iść w kierunku odstawienia, ale względnie łagodnie..
Za to każde moje stwierdzenie, że jestem niewyspana- mąż mi mówi, że znów cierpię, że znów chcę, żeby wszyscy mnie żałowali, itp. Bardzo przykre. W sumie chciałam się wyżalić, ale czy mi to pomoże, to wątpię, czuję się strasznie rozczarowana mężem.
Edytor zaawansowany
  • 13.08.17, 22:17
    Współczuję sad Ja bym nie wytrzymała i przeprowadziła poważną rozmowę z mężem.
  • 13.08.17, 22:20
    Wiesz co, wydaje mi sie ze jest to jedna z typowych ciemnych stron dkp (bo tak ma ono ciemne strony), ze oprócz z pewnością większej eksploatacji matki jeszcze jest ona i jej nalogowe karmienie dodatkowo obwiniana za cale zło tego świata. A dokładniej mówiąc za każde niefajne zachowanie dziecka. Nie je. No jak ma jeść skoro wariatka ciągle cyca daje. Nie spi. No wiadomo, cyc. Niegrzeczne. Matka cycem rozpuscila. Niesmiale. To przez to długie karmienie matki tylko sie trzyma. Itd. A ty matko nie dosyć ze ci trudno to jeszcze odbijaj piłeczkę. A i tak nikt ci nie uwierzy, bo wiadomo ze winny sie tlumaczy.
    Tez mam dzis na świeżo kłótnie z małżonkiem, który nota bene popiera dkp, ale dzis synek miał atak histerii i trzeba bylo znaleźć kozła ofiarnego.
    Jeśli chodzi o wspieranie typu spacery z dzieckiem albo usypianie przez ojca to sorry ale jest mnóstwo forumowych przykładów ze dkp nie jest tu również przeszkoda. Powiedz o tym mężowi. Wdepnij mu na ambicje. To u mężczyzn często działa.
    Mój maz tez nigdy nie usypial dziecka ale to moja wina, bo ja nie wychodzę wieczorami, bo mi szkoda dziecka ze będzie za mną płakać. A jak już jestem to wiadomo ze tez cyca dam a nie bede siedzieć w pokoju obok.
  • 13.08.17, 22:45
    No ale piszesz, ze corka nie pije w dzien, a pewnie zanim przestala, to tez nie pila co chwile, tylko kilka razy np. To gdzie tu kp stoi na przeszkodzie zabrania dziecka na plac zabaw? Kto w ogole zajmuje sie mala jak pracujesz?
  • 14.08.17, 18:54
    Ewastko, moim zdaniem Twój mąż wyładowuje na Tobie swoje własne poczucie winy/lenistwo/frustracje. Wie, że nie jest takim tatą i mężem, jakim być powinien, bo mu się nie chce, ale żeby zagłuszyć wyrzuty sumienia szuka kozła ofiarnego. Dodatkowo nigdy chyba nie zadał sobie trudu, by czegoś konkretnego się dowiedzieć o dkp, więc bazuje na stereotypach i własnych wyobrażeniach.

    U nas w domu (a mam córeczkę około 4 miesiące starszą od Twojej - w październiku stuknie jej 3 rok) od usypiania zasadniczo jestem ja. Jeśli tylko jestem wieczorem w domu (a zdarzyło się tylko kilka sytuacji, że mnie nie było), usypiam piersią. Nie udajemy, że mnie nie ma. Czy to dobrze, czy źle - nie wiem, ale wydaje się jednak, że jakoś tam dla małego dziecka tak jest najlepiej i najnaturalniej. Córka najbardziej lubi przebywać ze mną, jeśli jestem w pracy, a przebywa z nią mąż (pracuję często popołudniami, a czasem też w soboty), to tęskni za mną, pyta się o mnie, wyraża opinie, że najbardziej na świecie kocha mnie. Przykro mi więc, że jestem z nią tak mało, ale nie mamy na to wpływu. Kiedy jest ze mną, tęskni za tatą, ale jakby mniej. Kiedy była malutka, a ja byłam na macierzyńskim, zdarzało się, że mąż (zazwyczaj wracał do domu około 18 lub później), przychodził, gdy usypiałam małą. Oczywiście przy piersi. Młoda się natychmiast rozbudzała stęskniona za tatusiem i to on przejmował ją do usypiania. Potem coś takiego się zadziało, że mogłam usypiać tylko ja. Mąż był tym rozczarowany. W końcu jednak to zaakceptował. I ja też. Bo chciałam, żeby ze dwa wieczorki w tygodniu mogły odbyć się bez tego rytuału.

    Czasem bywało też tak, że na spacer mógł iść tylko mąż z małą (mnie na przykład bolała głowa i tata chciał zabrać córeczkę samą z domu, żebym mogła dojść do siebie). Czasem się to udawało, czasem nie. Ale próby podejmowaliśmy zawsze. Zresztą często jest tak, że ja chcę zrobić coś w spokoju, mąż woła córeczkę do zabawy, nęci ją rozrywkami, a ona uparcie chce mi towarzyszyć, co kończy się tym, że jakiejś czynności nie mogę wykonać. Cały czase jednak podejmujemy próby, by by tata mógł przejąć małą w takich czy innych sytuacjach. A poza tym od zawsze bawił się z nią, zajmował się, robił generalnie wszystko oprócz kp. A kp wspiera, czasem nawet, jak trafi na jakiś artykuł na ten temat, to go czyta.

    Obydwoje zdajemy sobie sprawę też z tego, że ze wględów rozwojowych jestem najważniejsza, ale męża pobudowuje to, że w pewnych sprawach jest lub będzie niezastąpiony. Mnie z kolei daje ta myśl trochę oddechu (bo czasem czuję się osaczona), i nie pozwala wpadać w samozachwyt wynikający z niesłusznego przekonania, że tylko ja się liczę.

    A ze spaniem mam problem. Już byłolepiej, a tu znów jakiś skok rozowojowy i pobudki w nocy. Jestem mocno nerwowa, a zawsze potrzebowałam dużo snu, więc kiepsko ze mną. Czasem nie wytrzymuję i dostaję w nocy szału (dwie pod rząd noce byłam tak wytrącona z równowagi, że wolę nie pamiętać, co tam mi się zdarzyło krzyknać), w dzień jestem niewyspana i albo rozdrażniona, albo depresyjna.

    I oto mój mąż powiedział mi kilka dni temu, że po raz pierwszy jedzie z moją córką sam na sam do moich rodziców, bo ja potrzebuję odpoczynku. Mam się wyspać, pójść do kina, zrobić cokolwiek, a tymczasem on jedną noc bierze małą na klatę 100 km od nas. Jedzie do moich rodziców, bo będzie to miejsce absolutnie znane córeczce i przez nią lubiane. Jestem w szoku, co ja ze sobą zrobię, ale z wdzięcznością przyjęłam ten gest. Traktujemy to jako próbę i też lekcję dla córeczki, bo wiadomo, w życiu może być różnie, i choćby jakaś choroba czy nieprzewidziany wyjazd służbowy może mnie wyłączyć z obiegu.

    Podsumowując - nie chodzi o to, by Ci powiedzieć, że musisz mieć tak, jak ja. Absolutnie nie uważam, że nasz model jest idealny, ale jakiś tam jest. Piszę tylko o tym, że po prostu tatowie zachowują się różnie. I z przykrością stwierdzam, że Twój mąż jednak przyjął nie najlepszą postawę. Nie wiem, czy dasz radę cośzmienić (bo chyba zasadniczo nie Ty powinnaś coś zmieniać), ale pamiętam przynajmniej, że nie powinnaś w tej sytuacji brać żadnych win na siebie.

    Nie mam czasu przeczytać tego, co napisałam, ale mam nadzieję, że jest w miarę składnie.
  • 14.08.17, 22:56
    Trochę Cię rozumiem. Mam 21miesięczniaka, mocno cyckowy. Nocy nie przespałam ani jednej w całości. Usypiam piersią, śpimy razem kilka pobudek ogarniam cycem. Jakoś się przyzwyczaiłam. Ale o wieczornym wyjściu mogę zapomnieć.

    Ponieważ syn bardzo słabo je stałe pokarmy na jakieś mega dlugie wyjście z domu też się nie odważyłam (góra 4 h) - ale to już chyba moja schiza, przecież wiele matek w tym wieku dawno wraca do pracy.

    Niepokojące natomiast wydaje się być małe zaangażowanie Twojego męża w opiekę nad dzieckiem (może za bardzo mu na to pozwoliłaś?) Co to znaczy że dziecko będzie płakać? Przecież z Tobą też na pewno płacze. Dzieci płaczą przecież, butelkowe też. Niech przytuli, zabawi, no cokolwiek. Niech będzie rodzicem a nie dalekim krewnym.

    Czy ty pracujesz zawodowo? Czy studiujesz? Kto wtedy zajmuje się dzieckiem?
  • 14.08.17, 23:00
    A, już doczytałam że pracujesz. Kto z dzieckiem wtedy jest?

    Dlaczego mąż nie może z nim spędzić 5 minut!? W czym problem, chyba w nim? Przezież w dzien nie kp, a nawet gdyby to co ma piernik do wiatraka?
  • 17.08.17, 23:30
    Może warto uświadomić mężowi, że laktacja to nie tylko sprawa kobiety, ale ich wspólnej płodności.
    Druga sprawa uświadomić sobie, ale też mężowi, że przy Tobie dziecko też płacze. Więc wymówka " bo 'przecież będzie za tobą płakać'" jest tylko wymówką.
    Zachęcam Cię, żeby nie stawiać sprawy na ostrzu noża, ale jak jesteś niewyspana, zmęczona- to po prostu spróbuj być pewna siebie- połóż się spać- a mężowi oświadcz, że teraz jego kolej, bo potrzebujesz odpocząć.
    Życzę dużo cierpliwości do siebie, córeczki i męża.

    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • 19.08.17, 10:22
    Przykro mi się zrobiło, kiedy przeczytałam Twojego posta. Długo miałabym żal do męża, gdyby tak mnie traktował. Możesz oczywiście spróbować dogadać się z nim, najlepiej tak, jak radzą dziewczyny, bez nerwów (żeby jeszcze bardziej sobie nie zepsuć humoru...). Gdyby jednak okazało się, że Twój mąż i tak współpracy nie podejmie, to pamiętaj, że ten okres wkrótce minie i że dziecko rośnie, powoli jest coraz łatwiej.
    Co do różnych sposobów (szkoda, że trzeba je wymyślać...): może masz brata albo jakiegoś kolegę z dzieckiem? Może mógłby spróbować wyciągnąć Twojego męża z domu z dzieckiem? Na zasadzie: idziemy do zoo, może pójdziecie z nami? Zobaczyłby, że są ojcowie, którzy dobrze sobie radzą, może i on poradziłby sobie nieźle i nabrał ochoty do wychodzenia z dzieckiem?
    Pozdrawiam Cię serdecznie.
  • 21.08.17, 01:34
    Myślę że masz dwa niezwiązane że sobą problemy. Pierwszy to mąż nie zaangażowany w opiekę - to że mąż nie chodzi sam z dzieckiem na spacer nie ma nic wspólnego z dkp i rozwiązanie tego problemu też jest niezależne od dkp. Druga kwestia to zasypianie dziecka bez piersi, i tu bym zaczęła od przyjrzenia się planowi dnia, mogą te kiepskie poranki być związane z zasypianiem przy kp ale mogą być też np z brakiem drzemki.
  • 22.08.17, 13:03
    Minęło już kilka dni od wpisu więc możesz napisać czy u Was jakoś to wyewoluowało? Ja na Twoim miejscu przeprowadziłabym co najmniej dwie poważne rozmowy. Pierwsza z mężem - to jest oczywiste. Skoro zna coś takiego jak syndrom Munchausena to przecież to nie jest jakiś ograniczony typwink Może podsuń mu jakieś lektury o dkp, choćby wydrukuj z tego forum, w archiwum są też super teksty, np. Fizuli. I po prostu powiedz jak się czujesz z tym jego zachowaniem. Jesteście w trudnym miejscu, trzeba bardzo uważać, na tym etapie ludziom się po prostu rozjeżdżają drogi życiowe. Bez spokojnej komunikacji o uczuciach nie ma rozwiązania problemów. Nie chodzi o to, żeby go oskarżać i osaczać wymówkami, ale o szczerą rozmowę. Jeśli on też ma na nią przestrzeń, oczywiście...
    Po drugie - rozmowa z córką. To nie jest już dzidziuś tylko istota która już może umawiać się z mamą. Ewidentnie musi być jej ciężko, jesteś przemęczona. Praca, nauka, egzamin i matkowanie małemu dziecku. Zastanawiam się, dlaczego my matki bierzemy sobie tyle na głowę? (nie krytykuję, ostatnia mogłabym rzucić kamień, też się właśnie szykuje do obrony dyplomu i prowadzę własną działalność). Przecież to musi się odbijać na komforcie życia rodziny. Córka oczywiście nie może Cię wspierać - to jest rola Twojego męża. Natomiast musi też wiedzieć jak się czujesz z tym nocnym karmieniem i że chciałabyś to ukrócić, bo musisz spać. Ja mojemu synkowi zaznaczam, że warunkiem żeby pił mleko jest jego dostosowanie się do moich wymagań, bo bez tego to by wisiał na mnie jak noworodek mimo że ma już ponad 3 lata (tylko noce są znacznie lepsze niż na Waszym etapie). Osobiście zamiast ograniczać w dzień, proponowała jej mleko kiedy tylko masz czas, za każdym razem mówiąc, że mleko się pije w dzień, nie w nocy. W nocy to samo - jak się budzi, dać jej mleko, tłumacząc, że dasz jej tylko odrobinkę, a potem ma puścić i ładnie spać i już Cię nie budzić.
    Napisałabym żeby męża zaangażować w te nocne pobudki, ale ja sama próbowałam i na tym etapie to nie zdawało egzaminu, już lepiej mu szło jak syn był mniejszy. Było parę takich nocy, że zapierałam się - że już nie, ale wtedy sama brałam na klatę jego płacz, nawet dosłownie, bo nieraz kładłam sobie synka na sobie, kołysałam, nawet klepałam w pupkę, jak noworodka. Rozpacz była straszna, dziecko jak nawet się uspokajało budziło się po kwadransie i zaczynało płacz, dalej przytulane, ale potem następnych parę nocy było lepiej, tłumaczyłam mu, co się stało w nocy i dlaczego nie mogę mu dawać mleka na każdą pobudkę. Z tym że ja nie chciałam odstawiać zupełnie w nocy, ani w dzień, tylko po prostu jakoś to ograniczyć. I w końcu to nocne mlekowanie samo minęło, jak skończył 3 lata zaczął przesypiać noce, bez żadnych "nauk" samodzielnego zasypiania i mimo to że zawsze może przyjść i mleka się napić.
    Tak że warto rozmawiać z najbliższymi, nawet tak najmniejszymiwink
  • 01.09.17, 14:07
    Karmienie piersia nie ma nic wspolnego z tym jak zaangazowany powinien byc ojciec - bo zaangazowanie powinno byc takie jakie dotyczy kazdego rodzica, biorac pod uwage etap rozwoju dziecka. Przykladowo, noworodek, matka czesto karmi - ojciec moze zajac sie wszystkim innym, zakupami, sprzataniem, przewijaniem, kapiela dziecka oraz co bardzo wazne - uspokajaniem dziecka. Tak jak matka uspokaja dziecko piersia czy lulaniem, tak samo ojciec robi to lulaniem. Moze sie tym zajac rowniez majac prace pelnoetatowa. Jesli od poczatku nie jest zaangazowany w takim stopniu i zakladamy ze nie ma pracy gdzie wyjezdza i nie ma go w domu tygodniami, (tylko mamy mame bohaterke ktora przejmuje na siebie to co moze wykonac ojciec i powinien) to z czasem jest coraz gorzej i trudniej. Tym bardziej ze z czasem karmienia piersia sa rzadsze, wiec rola ojca robi sie jeszcze bardziej wazna i mozna powiedziec ze kiedy dziecko zaczyna jesc stale jedzenie, nie powinno byc sytuacji gdzie matka nie moze normalnie wyjsc z domu na kilka godzin. Jesli ojciec dziecka dwu letniego nie potrafi dziecka uspokoic/uspac - to zwykle kwestia tego ze nie zajmowal sie tym od poczatku. Bywa ze owszem, tak jak moj maz ktory od poczatku usypial mimo ze troche czasu to zajelo, dziecko mialo w wieku 1.5 roku etap wrzasku na tate, ale tutaj wlasnie trzeba przetrwac i nie mozna ojca odsunac mowiac 'placze wiec mamusia sie zajmie', wrecz przeciwnie. Dziecku w ramionach rodzicow, ktoregokolwiek, jesli placze, tulone, nie dzieje sie krzywda (no chyba ze nagle totalnie nieobecny ojciec dziecko zagarnie na rece i matka wyjdzie - ale mowimy o normalnej sytuacji gdzie dziecko dobrze zna tate).
    Do autorki postu - karmienie piersia to jeden temat, zaangazowanie ojca to drugi. I najwazniejszy. Twoj maz powinien uczyc sie, mimo ze ze sporym opoznieniem. Powinien nauczyc sie usypiac, na swoj sposob, obojetnie czy Ty usypiasz piersia czy nie. Argument 'przeciez karmisz' czy ' bedzie plakac' jest bes sensu. Normalne ze moze sobie za mama poplakac ale od tego ma tate ktory jest rodzicem zeby przejal sprawe i nauczyl sie uspokajac. Chyba czas zaczac zostawiac corke z tata regularnie, dac im razem czas w ktory Ty nie ingerujesz nawet jesli dziecko 'placze za mama'. najlepiej zebys gdzies wychodzila albo zeby maz wychodzil, np na basen?
    A odstawianie potraktuj osobno. Ja przy moich dzieciach nie mialam dylematow bo jak wychodzilam to wiedzialam ze jest tata,na rowni ze mna rodzic, ktory wie co ma robic tak samo i ja.

    On nie potrafil karmic piersia, a ja nie potrafilam tak pieknie lulac jak on smile Chyba najwieksza roznica miedzy nami z tamtego czasu smile Rola ojcia od dnia 1 jest niesamowicie niezbedna, szkoda ze tak czesto sie widzi ze ojciowie sa tego pozbawiani, niestety czesto przez kulturowe lokalne stereotypy.
    Powodzenia!

    --
    -----------------------------------------

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.