Dodaj do ulubionych

wyjazd 2 dni bez laktatora?

21.09.17, 14:54
Hej dziewczyny, jak zyjecie? Jak wasze ssaki? Mój niedługo skończy 2 lata i wkaracza już oficjalnie w inny poziom swiadomosci. Od niedawna ma tez swoje określenie na karmienie - "titi" smile Czyli stad się wziely angielskie tits i niemieckie Titen smile
Ale do rzeczy. Potrzebuje waszej wiedzy praktycznej popartej doświadczeniem kiss
Tuz przed drugimi urodzinami ssaka wyjezdzam pracowo na dwa dni. Jade bo chce. Wszystko zabukowane, opłacone, nie podlega dyskusji. Mlode zostaje z tata. O nic się nie boje, wiem ze dadza rade. Martwie się tylko o moje titi. Zawsze miałam sklonnosci do zatorow a laktatora nie cierpie. Sprawia mi bol a odciagnac udawalo się zwykle tyle co kot naplakal. Poza tym kupiłam bilet tylko z bagażem podręcznym i wolalabym uniknąć na security gate sceny jak z majtasami Bridgit Jones. "A ten laktator należy do pani?" Jade z kolega z pracy.
Karmie obecnie tylko do drzemki w dzień i w nocy. Czyli teoretycznie 2razy wink W praktyce oczywiście z 8 na dobe.
No i co? Myslicie ze przezyje bez laktatora? A może lyknac cos z pseudoefedryna? Tylko zeby nie wylac dziecka z kapiela i nie zablokować laktacji na amen.
Edytor zaawansowany
  • katica1 21.09.17, 16:29
    Bijout, moja córka zaraz będzie mieć trzy lata, ale wciąż mamy ze trzy intensywne karmienia w ciągu dnia, w tym o poranku. Mąż zabrał ostatnio córeczkę na dwudniowy wyjazd (nie wwidziałam jej od rana jednego dnia do południa drugiego), pominęłyśmy więc ze trzy kp. Było absolutnie ok. Bez laktatora i odciagania ręką.
  • bijout 21.09.17, 21:18
    No i jak ci bylo? Odpoczęłaś trochę czy wypucowalas chatę? wink
  • katica1 25.09.17, 12:37
    Po pracy poszłam ba domówkę. Wytańczyłam się, nagadałam. O czwartej rano grzecznie poszłam spać, a kilka godzin później elegancko siedziałam w pociągu do rodzinnego miasta, gdzie córka urzędowała wraz z mężem u moich rodziców.
  • bijout 25.09.17, 14:40
    Jestem z Ciebie dumna. big_grin
  • katica1 25.09.17, 23:31
    Tak, ja z siebie też. Mimo że było trochę okołodzieciowo, bo impra była ze znajomymi rodzicami ze żłobka w domu jednej ze żłobkowych wychowawczyń (druga "pani" też była). Ale pojawiały się inne tematy, ,chociaż jedno małżeństwo wpadło z najświeższym dwumiesięcznym przychówkiem. 😜
  • ela.dzi 22.09.17, 08:32
    Dasz radę, wystarczy odciąganie w wolnej chwili. Na tak krótkie wyjazdy nie chciało mi się brać laktatora. Czeka mnie to za tydzień.
  • bijout 22.09.17, 12:50
    Ale odciąganie czym jak nie laktatorem? Bo ja to znam tylko laktatory mechaniczne (taki mam) i reczne (takiego nie mam). Patrzylam ostatnio w necie z tym drugim ale nie wiem czy mi się oplaca kupic tylko na ten wyjazd. A może kupic bo jeszcze się przyda?
  • ela.dzi 22.09.17, 22:25
    Rękami, tak jak to robiłaś, gdy chciałaś odciągnąć do uczucia ulgi podczas przepełnienia. Laktator ręczny w moim przypadku to porażka.
  • indjanek 22.09.17, 11:27
    Heh mój też prawie dwulatek ostatnio w nocy chciał 'tita' big_grin

    Sądzę, że dasz radę, a raczej tity dadzą radę wink u mnie podczas długiej przerwy piersi się robią nabrzmiałe jednak jeśli ssaka nie ma w pobliżu to jakby wracały do normy. Tylko potem karmienie jest mega przyjemne.

    Zawsze jak poczujesz przepełnienie możesz ręcznie ściągnąć, chłodny okład zrobić.

    A jak młody noc bez Ciebie ogarnie? To pierwszy raz?
  • bijout 22.09.17, 13:14
    No wlasnie z recznym sciąganiem to już w ogole nie mam doświadczenia ale mysle ze to jeszcze straszniejsze jest, bo samemu trzeba zadac sobie bol. No i jak wspomniałam wyżej nie mam sprzętu. Jak możecie cos polecić to poproszę.
    Cala noc bez mamy to będzie pierwsza, ale ostatnio maz wygonil mnie na kolacje pracowa, na która ja - matka polka oczywiście nie chciałam isc. Ale w końcu poszlam i caly wieczor zerkałam na telefon oczekując wieści nt usypiania. Takowe nie nadeszly. Kolo 22 prawie rzuciłam się do gardla jedynemu koledze który zamowil deser. Nie dotrwałam az dojadł, psycha mi siadla, pozegnalam sie jako pierwsza, wskoczyłam na rower i pognałam do domu. Wchodze a tam ciemno, cicho, maz siedzi przed tv. Wiec ja z ryjem na niego, ze jak mogl mi nie napisac ze wszystko dobrze poszlo. A on na to: "Nie chcialem ci przeszkadac skoro juz wyszlas do ludzi." smile
    Mlode ponoc po kapieli zawezwalo mame, ale zostalo oprowadzone po domu z informacja ze mamy nie ma i jest tata, z ktorym mozna ogladac ksiazeczki i sie przytulac i czy w to wchodzi. I wszedl. smile
    Takze jestem dobrej mysli ze tej nocy tez sobie poradza i egoistycznie skupiam sie na sobie. Wyjezdzam o 3 w nocy i wracam nastepnego dnia cos kolo 23. Wlasnie zdalam sobie sprawe ze to beda dwa usypiania. Whatever.
  • fizula 22.09.17, 23:10
    Dobrze, że jesteście dobrej myśli. Rzeczywiście przy sporym dziecku laktacja jest na tyle stabilna, że duże różnice w czasie ssania nie robią na piersiach różnicy. Ale jako konsultant laktacyjny gwarancji bym nie dała, że 2 dni bez odciągania/ssania wytrzymają Ci piersi. Trudno powiedzieć- zależy od konkretnego modelu.
    Moje doświadczenie kilkakrotnych hospitalizacji 1-2-3 dniowych dawało podobne rezultaty jak u Was. Ale ponieważ mam zboczenie zawodowe- wolałam odciągać do odczucia ulgi. Oczywiście ręcznie.
    Dobre ręczne odciąganie u tak zaprawionej karmicielki w ogóle nie powinno boleć- polega na wymasowywaniu mleka spod otoczki.

    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • fil.lo 23.09.17, 00:05
    Ręczne ściąganie to nic strasznego, najlepiej to robić pod ciepłym prysznicem, rozgrzać trochę piersi.
  • bijout 23.09.17, 13:52
    Ale czym odciągać ręcznie? No i z tym prysznicem i w ogole no to dopiero wieczorem.
  • ela.dzi 23.09.17, 14:09
    Jak sama nazwa wskazuje - rękami wink a konkretnie dłońmi wink
  • indjanek 23.09.17, 15:11
    A jeszcze konkretniej palami wink
  • indjanek 23.09.17, 15:11
    Palcami ;
  • bijout 23.09.17, 21:46
    A no to spoko. Czyli dam rade jak tylko zrobię to czego przez dwa lata nie zrobiłam. Albo robiłam to zle, albo u mnie to naprawdę nie działa tak łatwo jak u was.
  • indjanek 24.09.17, 00:57
    A może coś za mocno ściskałaś? Skoro ssanie dziecka cię nie boli to odciąganie też nie powinno ? Ja delikatnie naciskam na otoczkę jak największą powierzchnią palców ( nie tylko samymi opuszkami) z dwóch stron brodawki.
  • ela.dzi 24.09.17, 08:57
    Mnie odciąganie ręczne bardziej boli niż karmienie i jeśli tylko jest taka możliwość, to wolę poczekać i przystawić dziecko.
  • fil.lo 24.09.17, 20:53
    Rękamismile Jak już dziewczyny napisały. Jeśli chodzi o moje doświadczenia, to pomagało mi rozgrzanie piersi (właśnie pod strumieniem ciepłej wody) i rozmasowywanie stwardniałych miejsc. Poradziła mi to położna i działało. Laktator w moim przypadku to była jakaś mega porażka, ale podobno laktatory nie są dla każdego.
    Tak czy inaczej myślę, że u Ciebie obejdzie się bez tych atrakcji, piersi pewnie dostosują się do sytuacji (czego Ci życzę).
  • indjanek 24.09.17, 14:49
    Ale super, trochę Cię podziwiam, trochę zazdroszczę smile od 22 miesięcy nie spędziłam wieczoru poza sypialnią wink no i gratuluję męża, że bierze te sprawy na klatę wink
  • leni6 24.09.17, 08:49
    Ja swojego musiałam odstawic z dnia na dzień w tym wieku, bez żadnego problemu z piersiami się udalo, aczkolwiek u nas były raczej 2 karmienia a nie 8.
  • rulsanka 24.09.17, 21:51
    Możesz przeżyć bez laktatora, ale w krytycznym momencie może się przydać paracetamol, gdyby pojawił się nawał, a odciąganie okazało się średnio skuteczne.
  • bijout 25.09.17, 10:50
    Zbierajac do kupy: Laktator odpuszczę i każdy inny sprzęt do odciągania tez (czytałam o jakichś gruszkach i strzykawkach). Zdam sie na własne paluchy. Brr. Dzieki za szczegolowe opisy. Zabiorę ze soba paracetamol. Profilaktycznie ograniczę tez ilość karmien. Karmienia dzienne okolodrzemkowe to chyba raczej moje dopieszczanie malucha po powrocie z pracy. Mysle, ze nie zlamie mu psychiki jeśli zamiast karmic przed, po i w trakcie drzemki, tj przy przebudzeniach, pozostawię tylko to przeddrzemkowe. Wtedy dobowo zredukuje mi sie do ok 4/5.
    Z tym manualnym odciaganiem to odzywają u mnie wspomnienia z pierwszych dob po porodzie kiedy to polowa szpitalnego personelu postanowila własnoręcznie przekonać sie, ze faktycznie nic sie nie da u mnie wycisnac. Bardzo bolesne i upokarzajace doświadczenie. Na szczęście synek nic nie wiedzial o problemie i w najlepsze sobie ssal.
    Indjanek, odpepowienie dotyczy wlasnie obu stron. I nam matkom cyckujacym jest chyba trudniej odpuścić. Agnieszka Stein mówiła na warsztatach ze dziecko w wieku naszych naprawdę jest gotowe zostać wieczorem z inna bliska osobą. Wiec apeluje i do ciebie: Daj szanse mężowi! wink Oni (mężowie) tez potrzebują tej bliskości i poczucia sprawczości.
  • indjanek 25.09.17, 11:59
    bijout napisał(a):
    > Indjanek, odpepowienie dotyczy wlasnie obu stron. I nam matkom cyckujacym jest chyba trudniej odpuścić.

    Niestety mam tego świadomośćwink
    Trochę się to zmienia gdy widzę, że młody więcej je innych rzeczy. Także oboje dojrzewamy wink

    > Wiec apeluje i do ciebie: Daj szanse mężowi! wink Oni (mężowie) tez potrzebują tej bliskości i poczucia sprawczości.
    Z tym będzie trudniej, bo kolacje to nasz słaby punkt.. a mężowi chybya wygodnie z tym, że gdy ja karmię usypiając on ma chwilę dla swojego hobby. Chociaż sama się wkurzam, że nie jest bardziej obecny przy tym usypianiu no ale co ma robić z drugiej strony.
  • bijout 25.09.17, 14:54
    A nie może się zajac tym hobby jak już młode kimnie? Usypianie we dwoje tez ciężko mi sobie wyobrazić.
    Tak mysle sobie ze odpepowienie odwleka się tez przy matkach pełnoetatowych. Z tego co kojarze nie pracujesz jeszcze zawodowo, prawda? Ja poki co jeszcze na pol etatu wiec przed 12 jestem w domu. I zauwazylam ze wkrecam się czasem w taka nielogiczna spirale ze czuje się taka niezastapiona a jednocześnie przemeczona nadmiarem obowiazkow, no bo nikt mi nie pomaga. Dumna ze swojej opiekunczosci i poswiecenia i wycienczona nimi.
  • indjanek 25.09.17, 17:08
    Jak młody kimnie to oboje przeważnie padamy wink
    To jego hobby odkąd mamy dziecko mocno ogranicza sie do oglądania filmów czy czytania - czyli razem w sypialni.
    No i też generalnie dużo rzeczy robimy we trójke, szczególnie w tygodniu bo jak mąż wraca o 17 to potrzebujemy pobyć razem ze sobą. Zresztą syn miał okres że życzył sobie nas obojgawink taki typ, że ciężko coś przy nim zrobić. Najlepiej jak wszyscy siedzą i się bawią z nim wink albo we wszystkim musi uczestniczyć.
  • indjanek 25.09.17, 17:11
    Tak tak, ja matkuje na pełny etat wink

    Daje mi do myślenia to co piszesz. Sama też dostrzegam potrzebę pewnych zmian.
  • amiralka 27.09.17, 09:54
    Titi, tété, titen, tits, cyc -to wszystko to samo wink U nas też było titi między 1,5 a prawie 2, bo łatwiej wymówić nić mleczkowink
    Dziś synek niedługo skończy 3,5 roku i mam takie doświadczenia - pierwsza noc sam u babci, pierwszy tydzień tylko
    z tatą bez mamy, pierwsza noc...u koleżanki big_grin Tak do drugiego roku życia wychodziłam dość często, co oznaczało, że mój mąż miał małego od 22 (pierwsza pobudka) do mojego powrotu na klacie. Mały usypiał bez problemu z tatą, ale w nocy musiałam być ja. I wyrósł z tego.
    Tydzień bez malucha piersi zniosły znakomicie na tym etapie, mimo że wcześniej byliśmy trzy tygodnie razem, bo przerwa wakacyjna w żłobku i przedszkolu i to ssanie wzrosło do 4 dziennie, a i nocne ssanie ciągle jeszcze się zdarza. Dopiero jak wrócili i mały tak łaził koło mnie, powtarzając sobie, że mleczko będzie do spania, to poczułam w szoku nadchodzącą produkcję big_grin Tak że te piersi to niesamowity mechanizm jednak.
    Powodzenia i ciesz się wyjazdem!
  • bijout 27.09.17, 21:08
    Dobrze moze ze wszystko zabukowane i odkrecic nie moge, bo zaczelam z wysokiego C jeszcze pouczajac innych, ale juz spuszczam z tonu.
    Wlasnie zaczelam wymiekac, ze jedno zasniecie z tata duzym chlopcem nie czyni. I ze tak jak piszesz zasniecie to jedno a cala noc to drugie. Jakos zakodowalam sobie wyjazd eli i to ze jej mlody od razu przespal cala noc. Moze u nas tez tak sie stanie. Moze. Gorzej jak sie jednak przebudzi i nie znajdzie swojskiego titi. A wiadomo jak logicznie i rzeczowo mozna porozmawiac z dzieckiem w nocy. sad
    Tez wlasnie chcialam zeby mowil "mleczko". Zdecydowanie bardziej socjalne niz "cyc". Ale wiem ze raczej nei ma szans, bo pije tez inne mleczka i wszyscy lacznie ze mna pytaja: "chcesz mleczko?" A titi to titi.
    Z ciekawostek przyrodniczych to dzis odpuscil dzienna drzemke i wcale nie wygladal na zmeczonego. Wieczorem padl godzine wczesniej niz zwykle nadpijajac tylko jedna piers. Zwykle: "drugiego, drugiego, drugiego..." Takze mam mala probke niessania i jedna piers pobolewa. Wycisnac nie dalam rady znow nic, ale moze wiedzialam ze w perspektywie jest nocne dotankowanie wiec nie bylo presji.
    Do wyjazdu zostaly dwa tyg. Wszystko sie moze zdarzyc.
  • amiralka 28.09.17, 21:48
    Nie spuszczaj z tonu, zaufaj mu. Toż to chłop jestwink Nasz przypadek był trudny, nawet teraz, choć cały tydzień czekał na spanie u koleżanki, jej mama mówi, że choć podobało mu się spać w jej łóżku, to jednak skończyło się to płaczem. Dał się ukoić jej propozycją spania na niej i zasnął miziając ją po szyi big_grin Twój synek będzie z ukochanym tatą, wie, że mama jak znika to zawsze wraca, a wieczorem może spokojnie zaskoczyć, że nie ma co się budzić skoro titi pojechało, albo trzeba się zadowolić tym co jest, czyli bezmleczny tors ojca big_grin
    U nas zawsze było "mleczko" i "mleczko od krowy". Czasem ludzie nie w temacie dziwią się temu "proszę o mleczko od krowy" a ja nie wyjaśniam. Gorzej, że czasem mały wyjaśniawink "Prosę mlecko od klowy, bo mlecko mamy piję juz tylko do spania" big_grin I wtedy jest zonk. Ale czasem mały sam daje radę, bo jak moja mama mu podsunęła, że może jest za duży do spania z mleczkiem od mamy i może powinien zasypiać z mleczkiem od krowy, synek wywalił gały i pouczył ją: "Ale babciu, kiedy ja juz umyje zęby, to nie mogę ich bludzić mlekiem od klowy ktole ma cukiel, wtedy moge juz tylko pic NORMALNE MLECKO".
    big_grin
  • bijout 28.09.17, 22:43
    Ostatni akapit do zakochania. kisskisskiss
    Taki mądrala co?
    Mnie się to titi nawet podoba i ludzie na zewnątrz zdaja sie nie czaić o co chodzi. Gorzej ze prawdopodobnie wynika z braku umiejętności wymowienia "c" i będzie ewoluowac w kierunku cycy. Brr.
  • rulsanka 28.09.17, 23:08
    Mój starszak mówił cici. Może zmienisz nastawienie do słowa cycy, bo już będziesz wiedziała, skąd się to bierze (dźwiękonaśladownictwo).
  • katica1 29.09.17, 12:02
    Moja córka mówiła "mehme".
  • rulsanka 29.09.17, 18:52
    Mój młodszy "mymy", podobnie smile
  • katica1 29.09.17, 22:07
    Też nie bez powodu - dwuwargowa głoska m 😜
  • bijout 29.09.17, 14:52
    Oszsz ty. Dźwiękonasladownictwo. Mocne. Wyjede na debila ale dopiero zrozumiałam ze to faktycznie stad. Od tego kląskania jęzorem.
  • amiralka 29.09.17, 17:13
    U nas z titi syn sam przeszedl na "mleczko". Cycy u nas nie bylo, bo nie lubilam.
  • katica1 29.09.17, 17:58
    Jedna płyta big cyca zaczynała się od krótkiego wykładu prof. Miodka o etymologii słowa cyc 😜
  • bijout 24.10.17, 15:44
    Hej Kobiałki! Pewnie ciekawi Was jak skonczyla sie moja przygoda wojażowa. Nie? I tak Wam opowiem. smile
    Generalnie: veni, vidi, vici! Nie było mnie 2 doby. W tym czasie dwa razy miałam możliwość "wyciskac" pod prysznicem tak jak opisalyscie. I udało sie! W drodze powrotnej piesi już twarde jak kamien i bolesne były, bo od porannego prysznicowania minelo ponad 16 godzin. Od razu po powrocie podlaczylam sie pod ssaka, który przez sen koncertowo wykonal swoja robote. Nastepnego dnia wszystko wrocilo do normy. smile No prawie wszystko. Okazalo sie ze zasypianie i spanie z tata podzialalo odwykowo na synka i teraz nawet jak spi ze mna to przesypia bez mala cala noc. Czasem nad ranem jeszcze chce possać, ale czasem tylko chce sie przytulic. Tak tez zresztą było podczas mojej nieobecności. Zameldowal sie punkt 5:45 nad ranem z haslem: "Mama, mama, titi!" Po krótkim postekaniu jednak kontynuowal kime.
    Mezowi bardzo przypadla do gustu nowa rola i nawet jak jestem w domu to czasem po kapieli ida chłopaki razem prosto do sypialni. Warunek tylko taki ze nie mogę sie pokazac na horyzoncie bo wtedy już nie ma bata: "Mama, mama, mamo!"
    Nie zaluje jednak, ze wcześniej nie wprowadziłam taty. Jestem przekonana ze młody dojrzal do tego żeby zasypiać niekoniecznie przy piersi. Zresztą mój entuzjazm trzyma sie tez w granicach rozsądku. Mlode nie ma jeszcze wszystkich zebow, a piatki sa ponoc upiorne, wie pozyjemy zobaczymy. Poki co jednak wspomniane wyżej 8 karmien z początku tematu zeszlo w tym momencie do 2-3 na dobe. Kto by pomyslal ze tak nagle sie to zmieni? ja na pewno nie.
  • katica1 25.10.17, 07:42
    Co za wspaniała opowieść! Do Hollywood z nią! Bo jest napięcie, są nagłe zwroty akcji, jest happy end. No i nadzieja na kolejne części 😀 a Twój synek miał już urodzinki?
  • bijout 25.10.17, 08:32
    hehe. Juz widze te komentarze na filmwebie: "Nuda nuda, nic sie nie dzieje. Caly film baba z cycem lezy w gebie u mlodocianego. " No chyba ze do roli baby z cycem zaangazowaliby Pamele Anderson. Wtedy: "Bardzo ciekawy film. Naprawde ma fabule." smile
    Urodziny ma w przyszlym tygodniu.

  • bijout 25.10.17, 08:47
    Oczywiscie zaczelam sie zastanawiac czy to nie jest poczatek konca naszej przygody. Mlody zmienia sie i nawet wieczorem przed snem nie lezy przyssany na amen jak drzewiej bywalo tylko sie trzepie: podlacza, odlacza, wierzga, robi kolowrotek, wraca do piersi, ledwie ciamknie i znow taniec.
    Zbieglo sie to w czasie rowniez z inna zmiana. Synek zawsze mial dosc olewawczy stosunek do pluszakow i tego typu zabawek. Od jakichs 2 tyg czyli mojego wyjazdu, ma kilku faworytow, ktorych wszedzie ze soba targa. Towarzystwo obowiazkowo jest trzymane w mocnym uscisku w trakcie zasypiania i proba podstepnego odebrania grozi wybuchem: "Moje, moje, oddaj!". (Moj ulubieniec to drewniany wielblad. Ech te kopytka.) W kazdym razie mozliwe ze w ten sposob buduje sobie rowniez poczucie bezpieczenstwa. Moze zwierzaki zastepuja piers. Taki skrot myslowy, ale wiecie o co mi chodzi.
  • katica1 25.10.17, 09:15
    Wielce możliwe. Córka w zlobku musiała mieć zawsze dwie maskotki. Jedną w jednej, drugą w drugiej ręce. Zęby panie musiały jej myć osobiście, bo nie wypuściłaby majdanu z rąk. A niby taka ogólnie odważna była. A synek jeszcze październikowy? Moja córka, rok starsza, z pazdziernika właśnie.
  • bijout 25.10.17, 12:56
    3.11. Balam sie ze w drodze na porodowke utkne w korku przy ktoryms cmentarzu, bo po terminie bylam a tu Wszystkich Swietych u bram, ale na szczescie zaczelo sie 2.
  • bijout 25.10.17, 13:19
    A i wiesz co, uwazam ze jesien to bardzo dobra pora roku na rodzenie dzieci. Mozna sie po porodzie, kiedy wyglada sie jak kupa, zaszyc spokojnie w domu. A dziecko i tak nie ma jeszcze zmyslow gotowych na odkrywanie swiata. Pol roku pozniej kiedy na dworze robi sie cieplo jest ono juz w stanie czerpac z niego garsciami. A no i odpornosc w sumie tez zyskuje. Mlode przyzwyczajone do spacerow na zimnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.