Dodaj do ulubionych

jak wy dajecie radę?

19.12.17, 14:43
karmię 2 lata i już nie mogę...mój syn jest niereformowalny, nie ma dla niego żadnego powodu, dla którego nie miałby przemocą wink napić się mleczka. Nie usypiam go przy piersi od wieków, a mimo to nad ranem (4-5) wybudza się i urządza awantury. Próbowałam sto razy nie ulegać, ale kończy się to tak, że wyje przez bitą godzinę lub dłużej.
Moje piersi są zmasakrowane, bo szanowny synuś z jednej pije, drugą obkręca w palcach (sam sutek). Jestem wykończona, nie wiem jak wy dajecie radę karmić 4-5 lat sad
Planowałam odstawić po 2gich urodzinach (czyli za miesiąc), ale przecież nie ma szans. Jemu tak zależy na tym mleczku, poza tym co chwila choruje i tylko ono czasem trzyma go przy życiu hehe.
co robić, jak żyć?

--
Mój mi nigdy nie zabronił, ale za każdym razem jak sie umalowałam (a maluję wyłącznie rzęsy) to pytał, czy się pod latarnię wybieram. - andaba
Edytor zaawansowany
  • ela.dzi 19.12.17, 21:26
    Mój przeważnie śpi z tatą. Z nim się nie budzi, a jak nawet, to i tak tata mleka nie da.
  • indjanek 20.12.17, 00:02
    Mój skończył 2 lata miesiąc temu. Śpi w dostawce obok naszego łóżka, dzięki czemu jest luźniej ale w nocy i tak przełazi do nas do środka i często kładzie się w poprzek 😐. Mąż obrywa stopami po głowie.

    Jak to wytrzymujemy? Nie wiem🤔. W nocy pije przeważnie ok 12 i przed 6. W najlepszym wypadku...
    nie wyobrażam sobie mu nie dać - boje się że się wybudzi całkiem i noc zarwana... a tak zatykam mu buzię piersią i śpimy dalej.. ale marzę o przespanej całej nocy...
  • born_to_sea 20.12.17, 12:16
    Indjanek, coś Ci to przypomina? big_grin
    www.howtobeadad.com/2012/10327/1-10-baby-sleep-positions-collectio
  • indjanek 22.12.17, 14:30
    Oj tak smile

    Muszę się kiedyś przyjrzeć czy obraca się zgodnie ze wskazówkami zegara wink
  • rulsanka 20.12.17, 10:30
    "Nie usypiam go przy piersi od wieków, a mimo to nad ranem (4-5) wybudza się i urządza awantury. Próbowałam sto razy nie ulegać, ale kończy się to tak, że wyje przez bitą godzinę lub dłużej. "

    W tym przypadku zamiast walczyć, nie czekałabym na awanturę, tylko nakarmiła na pierwsze kwęknięcie, przysypiając przy tym. Większość dzieci za najważniejsze karmienie uważa to wieczorne (którego u ciebie nie ma) lub poranne właśnie. Tak więc nie odmawiaj, widocznie to dla dziecka ważne.

    Jeśli natomiast chodzi o złe traktowanie piersi przez dziecko, to nie byłam w tym względzie tolerancyjna ani trochę. Jakiekolwiek zabawy, nieprawidłowe ssanie, miętoszenie - i młodzi dostawali natychmiastowy komunikat, że nie dostaną już więcej piersi (nigdy!), jeżeli nie przestaną. To działało. Nawet jak młodszemu osłabił się odruch ssania i zaczął ssać byle jak, moje ultimatum spowodowało, że zaczął ssać prawidłowo.

    Tak więc proponuję, żebyś przesunęła swoją nieugiętość w kierunku zapewnienia sobie komfortu karmienia, czyli dziecko ma traktować piersi tak, żeby było to bezproblemowe dla ciebie. Natomiast porę karmienia dostosowałabym do dziecka.
  • born_to_sea 20.12.17, 12:09
    Podpisuję się pod rulsanką wszystkimi kończynami smile
    Czytając Twój post, pomyślałam dokładnie to samo - karmić na pierwsze kwęknięcie - wtedy ani Ty, ani młode się nie wybudza, po prostu śpicie sobie dalej. Za to absolutnie nie pozwolić na gmeranie przy piersi, skoro Ci przeszkadza.
    Przerabiałam z dwoma synami - Młodszak jest rówieśnikiem Twojego, Starszak ma prawie 4 lata i właśnie się odstawił - pisałam dopiero co w tym przyszpilonym wątku o tandemie.
    Noc to kiepski czas na tłumaczenia i negocjacje, więc mów o tym już w dzień, w nocy tylko przypominaj. Do łapki wsuwaj jakiegoś pluszaka wygodnego do chwycenia.
    No i osłona smile U mnie sprawdziły się tego typu piżamy pl.dawanda.com/product/72548127-koszula-nocna-dla-matek-karmiacych-szara-komiks Dobrze zakrywają piersi, a nawet jak dzieciak już się kapnie, gdzie łapę trzeba wsadzić, to i tak łatwo w niej wystawić tylko jedną pierś, a drugą zasłonić materiałem i przykryć ręką, wtedy już paluszków nie wciśnie z żadnej strony (mam sprawdzone, w tych typowych z dużym dekoltem zawsze łapsko wciśnie).
    Na pocieszenie dowód, że na całym świecie dzieci to robią:
    iamnotthebabysitter.com/wp-content/uploads/2014/07/Screen-Shot-2014-07-12-at-10.09.18-PM.png
    W sumie, to się nie dziwię... Nigdy nie bawiłaś się sznurkiem od herbaty ekspresowej? Albo nalepka na butelce piwa? Toż ten sutek aż się prosi o wymiętolenie, gdybym była dzieckiem przy piersi, też bym tak robiła wink

  • rulsanka 20.12.17, 16:03
    Też używałam tego typu koszul, akurat nie gotowca, tylko koszulki na ramiączka z dużym dekoltem, a na to bawełniany tiszert. smile To był bardzo dobry system.
  • sanrio 20.12.17, 21:16
    Kochana, on wszędzie i zewsząd jest w stanie wydobyć pierś. Jak nie daje rady to zaczyna się awanti. W dzień mi to zwisa, ale nocą chce spać ☹️

    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • sanrio 20.12.17, 21:13
    Tyle, że to nocne karmienie to dla mnie tortura bo trwa przez godzinę! Syn kręci się od piersi do piersi, mam wrażenie, ze nie zasypia tylko tak drzemie ssajac. Ja jestem obolała i wygięta, nie chce po prostu karmić w nocy. Daję mleczko przed zaśnięciem, ale zanim wejdziemy do sypialni i na siedząco a nie na leżąco stricte do spania.

    --
    dobra, teraz się skup, bo się wcielam w robota i będzie wstrząsający performance! <król Julian>
  • ela.dzi 20.12.17, 21:45
    Skądś to znam i w naszym przypadku sprawdza się oddzielne spanie. Bardzo szybko starszy załapał, że w nocy się śpi i potem znów spaliśmy razem. Z młodszym jest gorzej i jeśli tylko jest taka możliwość, to nie śpię z nim.
  • born_to_sea 20.12.17, 22:35
    No to nie wiem już, co Ci doradzić... U nas takie ssanie godzinami to na szczęście tylko czasami, np. w razie choroby. Używam poduch różnych - głównie jednej długiej, żeby plecy równo podparte były łącznie z ramionami i miednicą, to bardzo pomaga.
    A łapki... Przy starszaku miałam mega motywację, bo zaszłam w ciążę i nagle się okazało, że nie jestem w stanie zniść choćby muśnięcia piersi. Owszem, było trochę awantur i uronionych łez, ale udało się. Po kilku dniach przestał i już później nigdy nie wrócił do tego procederu.
    Dwulatek to bardzo kumaty człowiek, naprawdę warto rozmawiać. Mówić np. lubię, jak ssiesz mleczko, zawsze chętnie ci dam, ale nie dotykaj ręką drugiej piersi, bo mnie to boli/jest nieprzyjemne, mogę dać ci zabawkę do trzymania.
    Trzeba wyrażać swoje potrzeby, jednocześnie szanując potrzeby dziecka, nie dać mu poczucia odrzucenia, bo będzie tylko gorzej. Odpychane dzieci lgną jeszcze bardziej do rodzica.
  • fizula 21.12.17, 03:22
    Ruslanka mądrze Ci napisała. To są rady dające przeżyć. Z koniem nie należy się kopać. Takimi "przeczekiwaniami" godzinę płaczu tylko sobie naplułaś w talerz- dziecko od tego bardziej niespokojne, bardziej przywiązane do ssania (bo czuje, że musi się bić o swoje, bo to nie takie proste; bo dla niego poprosić nie równa się dostać);
    sanrio:
    "Tyle, że to nocne karmienie to dla mnie tortura bo trwa przez godzinę! Syn kręci się od piersi do piersi, mam wrażenie, ze nie zasypia tylko tak drzemie ssajac. Ja jestem obolała i wygięta, nie chce po prostu karmić w nocy."
    Karmienie to nie powinna być tortura. I nie wymaga torturowania swojego kręgosłupa. Zachowuj się bardziej naturalnie i tak, żeby to Tobie było wygodnie czyli:
    -poruszaj się na tyle, żeby przybrać wygodną pozycję (dziecko nie potrzebuje obok sztywnej kukły, tylko własnej mamy); nie bój się obudzenia dziecka;
    -zmieniaj pierś tak, żeby też Tobie było wygodnie- np. jak wolisz leżeć na drugim boku, to zmień pierś (przełóż dziecko albo sama na drugą stronę dziecka się przemieść);
    -używaj tyle poduszek, rogali, żeby to Tobie było wygodnie;
    -nie bój się przesunąć dziecka, przytulić go bliżej lub odsunąć, żebyś czuła się choć trochę bardziej komfortowo- dziecko ma bardziej elastyczny kręgosłup od Ciebie, ono samo dużo się rusza, nie przeszkadza mu delikatne poruszenie, przełożenie przez mamę.
    Daję radę długo karmić, bo:
    -widzę karmienie jak mgłę- ono się prędzej czy później rozpłynie (nie będzie go), a zostanie to, co ważne w wychowaniu; dlatego zwracam uwagę na to, co ważne, a karmienie zostawiam w spokoju i żyję w zgodzie z dzieckiem;
    -już wiem, że ten okres 1,5-2 lata to dosyć trudny czas, więc spokojnie go przeczekiwałam- dałam żyć dziecku, ale i sobie;
    -stanowcze "nie" dla pozwalania na "torturowanie" siebie- spokojnie, ale stanowczo odmawiamy, odsuwamy rączkę czy całe dziecko; zasłaniamy się ręką; mamy prawo być stanowczą, jeśli to pomaga nam spokojniej karmić, lepiej sobie układać relację z dzieckiem.
    Już dawno pożegnałam się z utopią, że matka ma być we wszystkim stanowcza. Oprócz bycia stanowczym w bronieniu siebie, mamy prawo być miękkie jak wosk, jeśli tak nam serce dyktuje. Dziecko potrzebuje matki, a nie nieugiętego robota ze stali.
    Pozwól sobie być matką, a nie twardym facetem.
    Ale też zadbaj o siebie, o swoje potrzeby, żeby Ci było dobrze z tym.

    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • sanrio 21.12.17, 13:35
    Fizula, ze wszystkim się zgadzam, wszystko niestety przerabiałam. Absolutnie nie jestem niewzruszoną górą lodową, ale mój syn to wyjątkowy przypadek. To co działało przy córce i działa u waszych dzieci, w tej chwili to o kant doopki potłuc.
    To nie tak, że ja leżę sztywno na boku i cierpię. Leżę zwykle na plecach bo tak mi najwygodniej a mały sam się przerzuca z lewej na prawą. Jak chce zmienić pozycje to chwile ssie z tej bliższej piersi, po czym przepycha moje ciało tak, żeby dorwać się do drugiej. Serio przepycha. Tak samo jest z miętoleniem sutków. Wiele razy mówię, odsuwam łapkę, zasłaniam się ręką, kołdrą - on nie ustaje w bojach. Wreszcie daje za wygrana bo z godziny niespania robi się po takich walkach 1,5-2. To jednak jest noc i nie myśle do końca trzeźwo, po którejś z kolei nie mam już po prostu siły na nic, chce spać. Ostatecznie i tak nie śpię bo z powodu dyskomfortu nie jestem w stanie zasnąć.
    Porada aby spać osobno jest super, ale nie mam dokąd pójść.
    Wreszcie - dziecko w tym wieku tak bardzo potrzebuje nocnego mleka? Zwłaszcza, ze w dzień pije go dużo.
    Rozumiem, te mamy, które wytrwały w bardzo długim kp po prostu nie przechodzą tego co ja.
    Po ostatniej chorobie synka miałam tak poorane sutki jakbym karmiła noworodka, który jest źle przystawiany. Spałam wówczas w szlafroku na zamek bo do tego syn się nie potrafi dostać. Piersi się wygoily ale okupione to było kilkoma nocami z przerywanym snem. On zasypiał po długiej awanturze na jakieś 15 min, żeby zerwać się z rykiem i płakać kolejne pół godziny. To jest normalne?

    --
    koty...najlepszy przykład na to, że karma wraca
  • ela.dzi 21.12.17, 15:05
    To może niech syn śpi od strony męża i niech mąż go przejmie w nocy ?
  • rulsanka 21.12.17, 20:36
    "Rozumiem, te mamy, które wytrwały w bardzo długim kp po prostu nie przechodzą tego co ja.
    Po ostatniej chorobie synka miałam tak poorane sutki jakbym karmiła noworodka, który jest źle przystawiany."

    Ja bym zrezygnowała z karmienia w tych okolicznościach. Być może dzieci to czuły i dlatego traktowały piersi z szacunkiem. A co do komfortu spania itp, to ja zawsze karmiłam na żądanie, do końca karmienia. Młodszy budził się po kilka razy w nocy jeszcze tuż przed ukończeniem 3 lat. Bardzo rzadko zdarzało mi się odmówić piersi.

    "On zasypiał po długiej awanturze na jakieś 15 min, żeby zerwać się z rykiem i płakać kolejne pół godziny. To jest normalne?"

    Myślę, że to jest normalne, choć bezsprzecznie jest to trudne do zniesienia.
  • sanrio 21.12.17, 21:30
    wiesz co jest najgorsze? Że spełnia się mój koszmarny sen o nieodstawialnym dziecku, uzależnionym od piersi. Tak, jestem na każde jego zawołanie i jak głupia znoszę te nocne masakry. Kiedyś z politowaniem i nutą pogardy patrzyłam na matki, które dawały się tak urabiać dzieciom, a teraz sama przez to przechodzę...Wiesz, to podnoszenie bluzki, wkładanie rąk w stanik po prostu non stop.
    Z jednej strony żal mi synka, bo widzę, że mu bardzo zależy i widocznie tego potrzebuje, a z drugiej jestem wypompowana. I tak tylko biadolę, bo pewnie jeszcze przez długie miesiące nic się nie zmieni... sad

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • rulsanka 21.12.17, 22:53
    Moim zdaniem klucz do sukcesu to odróżnić rzeczywiste potrzeby od zachcianek dziecka. O ile reagowanie na potrzeby jest ważne (choć nie za wszelką cenę) to realizacja zachcianek jest kwestią wyłącznie twojej decyzji. Czy realizacja zachcianki daje więcej korzyści czy szkód? Zawsze bilans powinien być na plus i to Ty oceniasz, subiektywnie, jaki jest ten rachunek zysków i strat. Ty, Twoje odczucia, twoje siły, też mają znaczenie w obliczaniu bilansu. A może przede wszystkim Twoje.
    Mam wrażenie, że z tego co opisujesz, wynika, że zrezygnowałaś z ze swojego przewodnictwa w stadzie na rzecz "niech się dzieje co chce, to przecież musi się kiedyś skończyć". O ile jestem generalnie przeciwna hierarchicznej strukturze rodziny, polegającej na wymuszaniu przez silniejszych posłuszeństwa u słabszych, to taka hierarchia naturalna, oparta na rozumie i doświadczeniu, jest niezbędna do tego, by rodzina działała prawidłowo. Czyli to Ty powinnaś być tą najmądrzejszą, która nawet ustępując, robi to z rozmysłem, a nie ustępując nie boi się podjąć nieprzyjemnej dla dziecka decyzji. Cokolwiek zrobisz, to ty jesteś matką, szefem. Na chwilę obecną jesteś jak statek kołyszący się na falach - to normalne, sytuacja jest ciężka. Natomiast powinnaś ewidentnie złapać za stery, bo przyjdzie fala i cię wywróci. Możesz nie robić nic z tą sytuacją, ale cały czas ster ma być w rękach.

    Tak mi coś wpadło do głowy... czy planujecie jeszcze dzieci? Bo jeśli gdzieś tam w podświadomości jest myśl, że tak naprawdę karmienie się skończy i nigdy nie wróci, to może powodować w tobie niepokój i lęk przed zmianą tej sytuacji, nawet kosztem własnego samopoczucia?
  • sanrio 23.12.17, 12:36
    > zrezygnowałaś z ze swojego przewodnictwa w stadzie na rzecz "niech się dzieje co chce, to przecież musi się kiedyś skończyć".

    strzał w 10, rulsanko sad

    Sytuacji nie polepszają wieczne choroby, np.teraz ma zapalenie oskrzeli, je niemal wyłącznie mleko.
    Natomiast jak tylko dojdzie do siebie, zaczynam zmiany, mam wolne do końca roku, dam radę.

    Dziecko trzecie chciałabym...nie sądzę, żeby moja przygoda z kp już teraz kończyła się na dobre. Jestem typem, który mega poświęca swoje samopoczucie dla dobrego samopoczucia dziecka, to nie jest ok, muszę z tym skończyć.



    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • indjanek 21.12.17, 23:39
    Nie obwiniaj się. Czy dałaś sobie wejść ns głowę to kwestia względna. Taki egzemplarz się trafił i już. Ja Cię rozumiem, sen rzecz święta i nie dziwię się, że wytrzymujesz te wybryki.. też bym po nocy nie była w stanie dziecka wychowywać. Mój w nocy w miarę normalnie ssie, cyrki bywają wieczorem. Potrafi ssać stając na głowie🤔. I kręcić się na niej.
  • sanrio 23.12.17, 12:31
    kiss
    >. Potrafi ssać stając na głowie🤔. I kręcić się na niej.

    dokładnie. Tyle, że u nas w nocy. Dzisiaj jak już nie mogłam, przerzucił się na tatę i szukał sutków u niego na plecach big_grin długo big_grin

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • amiralka 02.01.18, 11:17
    "Rozumiem, te mamy, które wytrwały w bardzo długim kp po prostu nie przechodzą tego co ja."
    Sanrio mój synek był tak jak Twój w nocy. W dzień JAKIEKOLWIEK gmeranie przy moim dekolcie, oprócz ładnego ssania ukróciłam bardzo szybko, ale w nocy... Umysł dziecka nie pracował, a ciało kazało mu gmerać tą drugą ręką. Tak jak dziewczyny kombinowałam z "pancernymi" koszulami, nauczyłam się spać albo z ręką broniącą mojej piersi, albo wręcz na siłę unieruchamiającą smyrającą łapkę synka. To trwało parę miesięcy, ale jeszcze często budziłam się np śpiąc już sama rano, z ręką przyciśniętą do jednej piersi jako zbroją ochronną big_grin
    I mój syn tak jak Twój - wszelką odmowę nocnego mleka traktował jako zamach na życie, wył jak szalony a jeśli przysnął od kołysania czy tulenia, to... też na 15 minut, by mieć więcej siły do wrzasku. Taki typ.
    Dzisiaj ma 3l i 9m i od skończenia 3rż jest ogromna poprawa w nocnym śnie (za to dużo wcześniej skończyło się nocne nerwowe smyranie). Dopiero wtedy mogłam zastosować coś w stylu nocnego odstawienia, stopniowo bardzo, przypominając zawsze przed snem - że teraz może ssać ile chce, ale potem dopiero rano. A w nocy stosując technikę, no dobrze - jeśli ci zależy, ale tylko na troszkę, a potem rano. Teraz już nie ma nocnego ssania, ani porannego, jest tylko to wieczorne, na któremu synkowi bardzo jednak zależy.
    Tak jak dziewczyny napiszę Ci - stanowczość w kulturze ssania, zwłaszcza w dzień, przypominanie do bólu jak ssiemy i czego oczekujesz w nocy. A w nocy - ograniczenia strat, manualna obrona swojego komfortu i drugiej piersi. I jeśli da się na tatę przerzucić to super big_grin Pomyśl więc : nadchodzący rok będzie powolną ewolucją od "nieodstawialnego ssaka, uzależnionego od piersi" do kulturalnego picia (lub odstawienia). Odwagi, najgorsze minie szybko! I wysypiaj się sama, kiedy tylko się da!
  • sanrio 16.02.18, 14:40
    kiss dziękuję.
    Kulturalne picie - dobre smile Myślałam, że doszliśmy do tego, a jednak wczoraj mój syn w amoku ugryzł mnie tak mocno w sutek (do krwi), iż myślałam, że został mu w ustach. Na szczęście nie, ale pierś boli bardzo i jest przepełniona, bo nie dałam mu pić z niej.
    Po tym makabrycznym wyskoku (głośno krzyknęłam z bólu i bardzo płakałam) pałeczkę usypiania przejął mąż, a ja wpadłam w totalny dół. Przepłakałam cały wieczór myśląc, że moje dziecko jest niezrównoważone psychicznie albo zaburzone. Noc była słaba, nie dawałam piersi (trochę za karę aby wiedział co narobił, a głównie z bólu), dziś rano tylko tą drugą.
    Ciężko mi...

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • ela.dzi 16.02.18, 16:36
    Jesteś tylko człowiekiem, dodatkowo zmęczonym. Pomyśl, że zamiast tej sytuacji mogło być tak, że synek chciałby Cię uderzyć, bo czegoś mu nie pozwoliłaś. Zareagowałabyś dokładnie tak samo.
  • fizula 18.02.18, 01:15
    Uważaj na siebie, żeby się nie okazało, że sama się ukarałaś wink Od przepełnienia może być blisko do zastoju, od zastoju niestety do zapalenia. Także ostrożnie z tym karaniem. Muszę przyznać, że jestem już na takim etapie karmienia, że jest ono dla mnie tak oczywiste jak to, że np. kocham swoje dziecko. Mleczna cecha naszej więzi minie, a to wszystko, co się dzieje pozostałego między nami pozostanie na wierzchu. Ale jakiś taki fundament tego mlecznego doświadczenia w dziecku pozostaje głęboki- zachęcam więc siebie i Was, by szukać tej zgody, miłości i zrozumienia również w tym obecnym karmieniu. Co oczywiście nie stoi na przeszkodzie, by się z nim trochę targować, na tyle na ile się da smile

    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • sanrio 18.02.18, 10:03
    Fizula, lubię tu pisać, bo potem, jak już ochłonę, każdy wasz wpis utwierdza mnie w przekonaniu, że robię dobrze karmiąc nadal tego mojego synka wink



    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • fizula 18.02.18, 16:33
    Sanrio, no to pisz, jak coś leżeć Ci będzie na sercu smile

    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • amiralka 21.02.18, 09:40
    Ale co znaczy ugryzł "w amoku"? Złośliwie? A nie zrobił tego przez przypadek? Mojemu synkowi zaciskały się czasem tak zębiszcza jak zasypiał, brr... Też bym uważała z tym karaniem, a raczej tłumaczyła związek przyczynowo skutkowy - teraz pierś boli, musi odpocząć, bardziej niż "widzisz coś narobił, to teraz z tej strony nie dostaniesz". Często niepotrzebnie wpajamy taki niefajny wstyd u małych dzieci, które większą część rzeczy robią bo są na danym etapie rozwoju, a nie dlatego, że świadomie wybierają niefajną akcję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.