Dodaj do ulubionych

dorosnąć do rozstania z piersią- ważne?

04.12.06, 23:43
Mam ochotę opowiedzieć Wam znowu trochę o moich maluchach. Tym razem o całej
ukochanej trójce.
Lidunia, teraz ma 7 lat. Odstawiłam ją od piersi, gdy miała niecałe 2 lata.
Kompletnie niegotową, niedojrzałą do tego, na siłę czy jak niektórzy mawiają:
stanowczo. Ten styl odstawiania od piersi był dla córci, dla mnie i dla całej
naszej rodziny koszmarny. Nie pozostało mi nic innego jak nauczyć się na
własnych błędach i współczuć mojej kochanej córci, że nie pozwoliłam jej
dojrzeć do tak ważnego rozstania.
Trzy i pół letniej Liduśce urodził się brat Danielek. I jaka była jej
reakcja? Oczywiście lube dziecię zamarzyło, żeby się dołączyć do młodszego od
niej ssaka. Bez ogródek zażądało również piersi. Przyznam się, że
zaryzykowałam i pozwoliłam jej raz czy drugi. Ale niedługo potem stchórzyłam,
bo zbyt bałam się jej rozpaczy, którą zapamiętałam z poprzedniego rozstania z
piersią.
Danielek dzięki wsparciu moich bliskich, tego forum, mojej nauczce, którą
dała mi wcześniej Lidzia był karmiony "do oporu" czyli tak długo jak tego
potrzebował. Nigdy nie deprecjonowałam przed nim ssania, starałam się być
zawsze po jego stronie, jeśli chodzi o karmienie piersią. Nigdy nie robiłam z
piersi "owocu zakazanego". I Danielek w końcu sam zrezygnował ze ssania mając
3 latka i miesiąc. Widziałam jak on sam dorastał do zaprzestania karmienia.
Stopniowo dzień wypełniał mu się poznawaniem świata, zabawą, coraz mniej miał
czasu i potrzeby ssania w dzień. Wieczorem trochę mu pomogłam w zrezygnowaniu
ze ssania ucząc go, że "ssanie to nie spanie". Więc najpierw przypominałam mu
o possaniu (żeby wiedział, że nie chcę go tego pozbawiać), a potem
przytulałam do zaśnięcia. Najdłużej maluch ssał rano przed wstaniem "na
nieprzytomnego". Aż pewnego dnia pobiegł z łóżka prosto do zabawy i tak mu
zostało.
Teraz z kolei Danielek ma 3,5 roku, a na świat przed dwoma tygodniami
przyszła Tosia. Spodziewałam się, nauczona doświadczeniem, że Daniel pewnie
też zechce przypomnieć sobie stare dzieje i possać przynajmniej kilka razy,
żeby chociażby przekonać się, czy mu wolno. No i co? Sam na to nie wpadł, a
po zaproponowaniu stanowczo odmówił oświadczając, że on woli inne jedzenie
(kilka dni po porodzie). Dzisiaj przy stole podczas podwieczorku ni stąd ni
zowąd oświadczył, że lepiej jeść tyle różnych rzeczy niż samo mleko. Zatkało
mnie :o) Ten chłopak rzeczywiście samodzielnie dorósł do pożegnania z
piersią, skoro tak dojrzale pod tym względem potrafi się zachować (pod innymi
względami różnie bywa).
Teraz mam nadzieję, że i Tosieńce dam dorosnąć do rezygnacji z piersi widząc
jakie to ważne. Choć jak na razie przed nami jeszcze dłuuuuuga mleczna
droga...
A jak Wy się na to zapatrujecie? Chcecie dać dorosnąć Waszym pociechom do
powiedzenia piersi "pa pa" czy raczej sądzicie, że powinnyście raczej uciąć w
pewnym momencie tą mleczną więź?
Bywajcie zdrowi!
--
Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia
w początkowym okresie:

Długie karmienie piersią
Obserwuj wątek
    • gosiadzika Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 05.12.06, 09:56
      Maciek ma dwa latka i sześć miesięcy. W ciągu dnia nie pamięta o piersi,
      przypomina mu się jak go biorę na kolana, przytulam i czytam książki, to wtedy
      sobie trzyma wink
      Zwykle po kąpieli dostaje butelkę kszki, a dopiero przed zaśnięciem prosi o
      cycusia daj mamusia, mleczke jest najlepsze, bardzo smaczne- tak mówi. I choć to
      nie jest regułą bo niekiedy - a zdarza mu się o coraz częściej- zasypia sam, a
      mi tego brakuje. Bo jak pije pierś to mogę sobie wąchać jego główkę, całować go
      po włosach, głaskać. Jest wtedy miom małym syneczkiem.
      Noc przesypia cała, wstaje koło 5 rano i przychodzi do nas dołóża i wtedy chce
      cycusia. Zawze jednego je a drugiego sobie trzyma.
      PRZYZNAJę SIę - JESTEM UZALEżńIONA OD TEGO
      --
      Big Foot
      Oto ja
      • dagmama Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 05.12.06, 10:34
        Wytłumaczyłam Markowi, że jest już duży i mleczko się skończyło. Przyjął to
        bardzo dobrze. Miał dwadzieścia sześć miesięcy.
        I naprawdę dojrzał. Nie zaczęłam podawać mleka krowiego w kubku ani nic. Nie
        chorował.
        Niestety ze mną było o wiele gorzej. Nie wiem dlaczego. Wydawało mi się, że
        synek już mnie nie bedzie kochał, że się oddalimy od siebie.
        Bzdura oczywiście. Śpimy we trójkę. Marek pamięta mleczko - pokazuje gdzie było,
        opowiada, że było dobre jak soczek. Jest słodką małą przylepką.
    • estellle Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 05.12.06, 10:53
      Fizula, fajnie, że podzieliłaś się z nami swoimi spostrzeżeniami smile Jako
      potrójna mama masz w tej kwestii bardzo bogate doświadczenie.
      Ja karmię synka od 13 m-cy. Karmię dość często, ale to synek ustala sobie pory i
      długość karmienia. I chciałabym dać mu dorosnąć - jak to ładnie ujęłaś - do tej
      decyzji. Najbardziej boję się przymusowego odstawiania i tego chciałabym
      uniknąć. A zatem będę karmić tak długo, jak długo bedzie tego potrzebował mój
      tygrrrys.
      Pozdrawiam smile
      • agak322 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 05.12.06, 20:29
        Starszą córcię karmiłam 15m-cy .Nie ona zadecydowała o przerwaniu
        karmienia,tylko ja(a raczej okoliczność zmiany pracy na taką,która to
        wykluczała).Udało się po jednej rozmowie,w której wytłumaczyłam jej,że nie
        będzie już ssać,ale zawsze się może do cucunia przytulić,pogłaskać,itd.Szczerze
        wyznam,byłam w szoku,że powiedziała:"dobla!"i nie było tematu.A ssała na
        okrągło,także w nocy.Długo jednak zasypiała przytulając lub trzymając moją
        pierś w dłoni.Przytulankami,rozmową i całusami kończymy dzień do tej pory(Iga
        ma teraz 8lat).Być może,to bezbolesne rozstanie z cycuniem oznacza,że do tego
        dojrzała?Nie wiem.Ja nie podejrzewałam,że pójdzie tak gładko.
        Młodsza córcia-26m-cy nadal na cycu.Instaluje się do cycunia,kiedy tylko może,w
        nocy a jakże!Miałam jedną próbę odstawienia(nawet nie karmiłam kilka dni),ale
        nie było już tak łatwo.Najtrudniej w nocy.Zdecydowałam się odstawić,bo nagle
        poczułam,że już dłużej nie mogę.Po tych kilku dniach,wróciłam,dla Polci-
        przestraszyła się i zażądała cycunia na pocieszenie.Dałam i...wraz z
        pokarmem,wróciła mi ochota na karmienie.Myślę,że Pola nie dorosła jeszcze do
        rozstania z piersią.A mama?...
        Z cycunia płynie mleczko,a z nim tyyleż czułości,miłości,przytulności.Tyle
        wspomnień,rozczuleń,zapachów,westchnień.
        Czy Wy Drogie Mamy,dorosłyście do rozstania z tym wszystkim...?
        Posyłam Wam serdeczności!Karmicielka.
    • anaj75 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 08.12.06, 11:12
      Podziwiam mamy, które pozwoliły swoim maluchom dorosnąć. Mi zabrakło trochę
      cierpliwości, by doczekać momentu, kiedy Maciuś sam zrezygnuje. Pod koniec
      ciągle zadawałam sobie pytanie „ileż jeszcze?”, bo byłam zmęczona i to chyba
      bardziej psychicznie, a dodam, że ssał on wtedy symbolicznie, bo raptem 2 razy
      dziennie po 5 sekund. Dlatego pewnego dnia, gdy miał 2 lata i 5 miesięcy,
      powiedziałam, że teraz się nie karminy, tylko robimy coś innego – chodziło o
      zabawę, inne pokarmy. Starałam się to zrobić w ten sposób, by zostawić sobie
      możliwość powrotu do karmienia, czyli: jeśli napotkam opór - nie kończę. Nie
      było zatem deklaracji „dziś kończymy” a raczej odwracanie uwagi. Nie napotkałam
      sprzeciwu, co mnie zdumiało. Po 2-3 tygodniach synek zachorował i wtedy
      zapytałam go, czy chce possać. A on na to, że nie, niech lepiej Bartuś
      (młodszy, wówczas 7-miesięczny synek) ssie, bo jest malutki i nie umie innych
      rzeczy jeść. Jeszcze raz na jakiś czas zadawałam mu to pytanie, np. gdy
      przyglądał się mi i maluchowi ale nigdy nie chciał wrócić do ssania. Zazwyczaj
      mówił, że on chce się tylko przytulić. Na minutkę wtulał się więc z drugiej
      strony a potem szedł się bawić cały w skowronkach. Zatem u nas nie było tak, że
      synek sam z siebie zrezygnował ale też nie odebrałam mu piersi siłą – raczej
      wyczułam moment, że może zrobić krok do przodu, przy mojej niewielkiej pomocy.
      Czasem jednak czuję żal, że nie dałam mu jeszcze trochę czasu na jego własną
      decyzję. Z drugiej strony miałam prawo wsłuchać się też we własne potrzeby. Mam
      nadzieję, że z moim młodszym, obecnie 16,5 – miesięczniakiem dobijemy równie
      spokojnie, a może jeszcze bardziej cierpliwie z mojej strony, do pożegnania z
      piersią. Teraz w końcu jestem bogatsza o doświadczenie, że dziecko – nawet taki
      skrajny cycoholik, jak mój starszy – potrafi ze spokojem dojrzeć do następnego
      etapu rozwojusmile
      Dodam, że w długim karmieniu wielkim wsparciem było i jest to forumsmile
      J.
      • fizula do Anaj! 11.12.06, 15:45
        Jano!
        Ależ Ty swojemu szanownemu starszakowi pozwoliłaś dorosnąć, skoro tak spokojnie
        przyjął Twoją decyzję o rozstaniu z maminym mleczkiem. Takie przynajmniej jest
        moje zdanie.
        Jesteś naprawdę wielka, że w ogóle dałaś radę i fizycznie, i psychicznie
        (pomimo wielkiego trudu, jaki Cię to kosztowało) wykarmić taką dwójeczkę.
        P.S. Wysłałam Ci zdjęcia, które zamawiałaś na gazetową skrzynkę.
        Iza
    • jagandra Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 10.12.06, 17:16
      Moja córa też zrezygnowała sama w okolicy 3 urodzin, czym mnie bardzo ucieszyła. Choć jednocześnie brakuje mi tego karmienia, taki mix uczuć - od ulgi do tęsknoty.
      W sumie wychodzi na to, że dzieci z forum rezygnują same z karmienia lub przy niewielkiej pomocy mam w wieku od 2 do 4 lat.
      --
      Doświadczenie jest jak grzebień dla łysego. (chińskie przysłowie)
      • tijgertje Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 11.12.06, 08:20
        Ciekawa jestem, jak dlugo moj jeszcze bedzie ssacsmile Na poczatku lutego skonczy
        3 lata. Jeszcze niedawno ssal zawsze przed i po spaniu, czyli 4 razy na dobe.
        Coraz czesciej sobie "zapominal" o mleczku jak sie obudzil, mial mase innych
        rzeczy do zrobienia zawsze. Czasem sobie przypomnial, ale od jakiegos czasu
        nawet jak zaproponuje, to juz nie chce. Przed spaniem za to na razie nie moze
        sie obejsc bez ukochanego "tutisia". Possie troche, potem mnie wysciska,
        wycaluje, juz lezac w lozeczku mowi "dziekuje musiu", potem "dobranoc", mama
        wychodzi, a on zwykle migiem zasypia. Moze jeszcze dotrwa do urodzin? Mam
        nadzieje, bo jest alergikiem, zadnego nabialu nie dostaje, uzupelniamy wapn,
        jak przestanie ssac, to trzeba bedzie zwiekszyc dawke. Zobaczymy. Nie zmuszam i
        nie zabraniam, przestanie ssac, jak sam zrezygnuje, mysle, ze juz dlugo na ten
        moment nie bedziemy czekac.
      • mlodamama26 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 12.12.06, 14:47
        Cieszę się, że tu trafiłam! Moja Klaudia w styczniu skończy 2 latka, ani ja ani
        ona nie dorosłyśmy jeszcze do tej decyzji, ale strasznie obawiałam się, że
        jeżeli to ja stanowczo Jej nie odstawię to potrwa to nawet do 6 roczku, bo o
        takich przypadkach słyszałam. Narazie jest nam dobrze i nie bedę tego przerywać
        a po 3 urodzinach zacznę się martwić smile Nie ukrywam, że wolałabym aby nie
        musiała ssać w nocy (wstaje 2-3 razy), ale sama nie wiem czy jest to
        spowodowane potrzebą jedzenia czy nieumiejętności zasypiania w inny sposób...
          • kasia_de Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 04.04.07, 17:08
            moje dziecko ma 2 lata i 3 miesiące, od pół roku karmienie go to dla mnie męka,
            odczuwam psychiczną niechęć do karmienia. Przez prawie 20 m-cy karmienia było
            ok, ale przez większość tego czasu nie pracowałam a mały ssał rzadziej niż
            teraz (no, może jako niemowlę więcej).
            Karmię go tak długo, bo to zalecenia alergologa a poza tym, po prostu nie daję
            rady go odstawić...
            Odmowa podania piersi to histeria nie do wytrzymania. Nie wyobrażam sobie
            czekania, aż on sam zrezygnuje, mam wrażenie że z miesiąca na miesiąć coraz
            bardziej się od cycka uzależnia. Kiedyś w nocy budził się raz na jedzenie,
            teraz najchętniej spałby z piersią w buzi.
            Moje dziecko ma twardy charakter, jak czegoś chce to koniec - nia da się
            zagadać, przekupic, odwrócić uwagę.
            Od 2 tyg próbujemy go oduczyc jedzenia w nocy... jestem bezsilna, budzi się
            ciągle i chce cycusia. Czasem udaje się go napoić wodą i zasypia, częściej wyje
            przez dłuższy czas, aż zaśnie z wysiłku. Ja płaczę obok.
            Jeśli potrwa to jeszcze trrochę to zwariuję.
            Jedyny pomysł (smarowanie piersi różnymi wynalazkami nie pomaga)jaki mam to
            zostawić go z ojcem na kilka dni, może troche zapomni... Ale przecież go kocham
            i nie chcę się z nim rozstawać...
            Uważam że to nie jest dobra wskazówka, czekać zą dziecko samo zrezygnuje. To
            matka powinna decydować kiedy ma dosyć.
            Jestem permanentnie niewyspana, chodze jak zombi.
            Gdybym nie pracowała, to może, ale ja prowadzę własną dzał. gosp. i dużo jeżdżę
            samochodem. Tydzień temu zasnęłam za kierownicą i rozbiłam samochód. Bardzo
            poważnie, a gdybym miała mniej szczęscia i coś jechało z przeciwka to dziecko
            nie miałoby ani cycusia ani mamy.
            --
            skype--->kasia_de GG--->5050022
            Dziennik
            Jacuś
            • tijgertje Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 04.04.07, 23:58
              Kasiu, jestes pewna ze problem to tylko karmienie???
              Czy twoj maluch spi w swoim lozeczku w osobnym pokoju, czy z wami? To moze miec
              wielkie znaczenie przy probie ograniczenia nocneg karmienia. Nie jestem za tym,
              zeby dziecko odstawiac na sile, ale uwazam, ze dla 2-latka mozna wprowadzic
              jasne reguly dotyczace karmienia i jestem jak najbardziej za tym, zebyz
              zrezygnowac z nocnych karmien. Moj urwis tez jest strasznie uparty, ale
              spokojem i konsewencja daje sie co nieco wskorac. Ja nigdy niepmialam problemow
              z nocnym wstawaniem, przechodzilam z pokoju do pokoju, karmilam drzemiac,
              wracalam do lozka i kontynuowalam sensmile Gdyby mi sie zdarzylo zasnac za
              kierownica, na pewno cos bym z tym chcial zrobic. Mysle, ze plakanie obok
              dziecka nie ulatwia maluchowi zycia. Sam protestuje, a jak widzi, ze mame
              to "rusza" to jest to dodatkowy bodziec do podkrecenia syreny. Moj syn wlasnie
              w ten sposob reaguje, wiec moze u was tez warto sprobowac zmienic sytuacje?
              Osobiscie uwazam, ze wyjazd czy okresowe spanie na kanapie, zeby dziecko mamy
              nie widzialo nie rozwiazuje problemu. Dziecko latwiej zaakceptuje sytuacje,
              jezeli mimo braku piersi nadal bedzie miec mame, spokojna i opanowana. Jezeli
              nie potrafisz opanowac emocji, to musisz zmalezc inne rozwiazanie, bo oboje
              placzac nie posuwacie sie do przodu. TAk sadze, choc mam nadzieje, ze sie
              myle... Moj syn bedac w wieku twojego tez byl totalnie uzalezniony. Moze to
              taki wiek? Jezeli chcesz odstawic, to jasne, to jest ostatecznie twoja decyzja,
              ale musisz byc jej absolutnie pewna. Osobiscie jestem za tym, zeby dziecku
              pozwolic dorosnac do rozstania z piersia, o ile matka daje rade oczywiscesmile
              Przeczytaj moj post powyzej. Jeszcze miesiac temu, gdybym chciala odstawic
              sama, to bylby wrzask, tak jak u was. Tydzien temu kupilismy dziecku nowa
              kolderke do lozeczka. I stalo sie cos niesamowitego. Mlody wskakuje do lozka,
              gasi swiatko i zapomina sie upomniec o mleczkosmile Nie ssie juz od kilku dni a
              ja jestem w lekkim szoku, bo po takim nalogowcu nie spodziewalam sie tego, ze
              tak nagle sam z siebie zrezygnuje. Bez zadnej zapowiedzi, bez lez i przymusu.
              Dzisiaj probowal mi odgryzc ucho, co nas oboje niesamowicie rozbawilo, dostalam
              mase buziaczkow, powiedzial mi dobanoc, odwrocil glowe w druga strone i po 2
              minutach spal jak zabitysmile Ciesze sie, ze nie uleglam wczesniej presji
              otoczenia, bo masa ludzi usilowala mnie przekonac, ze 3-latek nie powinien juz
              ssac piersi, tak, jak nie powinien spac w dzien, co moj nadal robil. Wychodze z
              zalozenia, ze w wielu sprawach to ja decyduje o zyciu swojego dziecka, ale nie
              moge go zmuszac do czegos, na co nie jest gotowy. Spac w dzien przestal kilka
              tygodni temu. Z dnia na dzien i sam z siebiesmile Dziecko mi rosniesmile)) Ale
              nadal mi wmawia, ze jest mamine "bejbi"smile))
              • rybkaw Kasia_de! 05.04.07, 20:50
                tijgertije dobrze gada!
                Też oduczyłam nocnego karmienia z momentem przeniesienia córeczki na noc do
                osobnego pokoju - opisałam to w watku "Zalety spania dziecka we własnym
                pokoju" - zobacz .Może w tym lezy problem ?
            • fizula kasia-de 11.04.07, 11:42
              Dla Ciebie to rzeczywiście nie byłaby dobra wskazówka, bo Twoje postępowanie w
              mojej ocenie utrudnia czy wręcz uniemożliwia dorośnięcie do tego.
              Nic tak nie przywiązuje dziecka do piersi, jak mama, która sama się miota,
              chcąc i nie chcąc równocześnie go karmić.
              Pójście do pracy matki jest na tyle dużym przeżyciem dla dziecka, że można było
              przewidzieć, że będzie chciało sobie zrekompensować jej brak w jakiś sposób
              (np. przez zwiększone ssanie), czego się nie spodziewałaś.
              Rzeczywiście połączenie pracy z karmieniem może być bardzo trudne.
              Pozdrawiam :o)
            • nurseling Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 12.08.08, 13:38
              Miałam podobne problemy i rozwiązanie podsunęła mi koleżanka z
              pracy. Zamiast leżącej obok łóżeczka i płaczącej mamy - leżał tatuś.
              Dziecko mniej krzyczało i zasnęło grzecznie po 15 minutach. Później
              było tylko lepiej. W nocy również wstawał tatuś, podawał wodę i
              kładł sie przy łóżeczku.
    • pufatek3 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 16.04.07, 11:51
      Dzięki temu forum zrezygnowałam z pomysłu odstawienia Majusi na siłę od cycusia
      którego ona uwielbia i bez którego nie może sie obejść (przynajmniej jeszcze
      nie). Majusia ma 14 miesięcy, karmimy się od początku na żądanie. Przy cycusiu
      zasypia, po każdej nocy, czy drzemce musi się przytulić do cycusia. W nocy
      zresztą też jeszcze często sie budzi i jak parę dni temu spróbowałam jej nie
      podać cycusia to płakała przez 2 godziny, oczywiście w końcu wymiękłam i
      podałam cycusia, a Mała zasnęła błogo, ale swój nocny żal odchorowała. Mam więc
      nauczkę i juz nie próbuję z nią walczyć, tylko podaję cycusia gdy tylko tego
      chce, a ostatnio często chce. Podchodzi do mnie, podnosi bluzkę, łapie cycusia
      i pokazuje na łóżko, żeby jej tam właśnie dać pocycusiać smile) Jest słodką i
      pogodną dziewczynką i niesamowicie grzeczną. Potrafi spokojnie cycusiać ale też
      uwielbia wygłupiać się przy cycusiu i wtedy wierzga tą swoją dupinką na
      wszystkie strony i cyca raz jednego cycusia, raz drugiego. Uwielbia nacisnąć
      paluszkami i patrzeć jak wypływa mleczko, śmieje się przy tym szalenie smile) Jest
      naszą najsłodszą istotką i dobrze nam jest z tym cycusianiem. Gorzej znosi to
      mój mąż, który został niestety odsunięty na bok z racji właśnie karmienie. Śpi
      w innym pokoju, bo w trójkę sie nie mieściliśmy już, no i w ogóle twierdzi że
      mam taką małą znieczulicę na niego. Przyznam że chyba ma rację sad Rodzina już
      przestała narzekać że ciągle jeszcze karmię i całe szczęście bo męczyli mnie
      bardzo. Bratowa mnie jeszcze tylko czasem denerwuje swoimi hasłami dotyczącymi
      właśnie karmienia piersią, ale co ona może o tym wiedzieć skoro świadomie nie
      karmiła własnej córki (chyba z lenistwa).. więc puszczam te jej słowa mimo uszu
      i karmię dalej moją najsłodszą córeczkę smile)
      Mamy tylko jeden problem, skaza białkowa i uczulenie na jajka, a mnie już coraz
      trudniej utrzymać rygorystyczną dietę i czasem coś podjem po czym troszke
      Majusię wysypuje. Mam wtedy straszne wyrzuty sumienia, ale coraz trudniej
      powstrzymać mi łaknienie.
      • alex_28 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 08.05.07, 11:47
        Pufatek3 czytałam Twojego posta z zapartym techm, bo czułam się tak jakbym to
        ja go napisała!!!!! Moja córeczka ma skończone 18 m-cy, też ma na imię MAJA i
        najbardziej na świecie uwielbia cycusiasmile)) Tatuś też wyprowadził się do
        drugiego pokoju, bo się już nie mieściliśmy w trójkę. Mam nadzieję, żę moje
        małżeństwo to jakoś przetrwa. Tatuś mówi, że już się przyzwyczaiłsmile))))Maja
        też ma skazę białkową. Kurczę za dużo tych podobieństw ha ha ha Czy ja mam DEJA
        VU?????

        Dziewczyny dziękuję Wam za to forum!!! Chyba trafiłam tu w najodpowiedniejszym
        momenciesmile)) Przed urodzeniem dziecka postanowiłam, że będę je karmić do 2
        roku życia. Jednak teraz czasami nachodzą mnie wątpliwości lub ukąśliwe
        uwagi "życzliwych" osób typu - to Ty jeszcze karmisz??? I wtedy zastanawiam się
        czy ja robię dobrze??? Maja jest alergikiem - ma skazę białkową. Przez 7 m-cy
        była karmiona wyłącznie piersią a ja byłam na diecie eliminacyjnej. Później
        stopniowo mała zaczęła dostawać stałe pokarmy a ja powoli wprowadzałam do
        swojej diety trochę nabiału typu jogurt, kefir, maślanka i ser biały. MLEKO -
        NIE!!!
        Dzięki Waszym wypowiedziom wiem, że robię dobrze!!! Czasami bywa trudno, ale ze
        wsparciem TAKICH MAM będzie lepiej. DZIĘKUJĘsmile))))
        --
        Wszystko, czym jesteśmy, wynika z naszych myśli.
        • matylda310 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 29.01.08, 09:54
          Czytając wasze posty, zastanawiam się, jak to możliwe, że mój synek
          dojrzał do rezygnacji z cycusia krótko przed roczkiem. Od około 9
          miesiąca pił już 1 buteleczkę w dzień, ale rano i do snu no i
          oczywiście w nocy ciągną cyca na żądanie. Też byłam uzależniona od
          widoku i zapachu małego łebka przy piersi... No ale po powrocie znad
          morza mały miał lekki katarek i odmówił cycusia w nocy (piszczał,
          więc myślałam, że chce possać). Dostał wodę i zasnął. No i to był
          ten moment. Ucieszyłam się, bo podejrzewałam,że jestem w ciąży. No i
          we wrześniu szłam do pracy (pracuję w szkole) i chciałam rozstanie z
          piersią zaplanować przed rozstaniem z mamą... No i faktycznie, jeśli
          chodzi o ciążę - to był gdzieś 7 tc, ale wczesniejszy test przez
          karmienie właśnie wyszedł negatywny i nie wiedziałam. Jak myślicie -
          mleko miało inny smak? Czy po prostu mały sam dorósł? Z dnia na
          dzien przestał domagać sie piersi... Niestety teraz wrócił mu
          cycusiowy szał (po ponad 4 miesiącach), poiersi są znów wielkie, bo
          za ponad 2 miesiące spodziewam się drugiego dziecka. Zastanawiam
          się, jak to będzie. Teraz tuli sie i ogląda cycusie, podbiega i
          wkłada mi ręke pod bluzkę. Mówi, że to "niam niam" dla "dzidzi", ale
          czasem mam wrażenie, że też by pocycał...Nie wyobrażam sobie
          karmienia dwójki, na pewno nie pozwolę synkowi się przyłączyć.
          Trzymajcie kciuki za nas. Pozdrawiam dzielne karmicielki.
            • monicus Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 10.07.08, 21:51
              jejku az mi sie lezki zakrecily. ja starszego karmilam prawie poltora roku i
              odstawilam bo ten dran w ramach "zartow" pogryzl mnie tak, ze wygldalam jakby mi
              kto zyletka odcinal brodawki. az miecho wylazilo. nie bylam w stanie mu dac
              piersi bo wylam. a jak mi bylo ciezko. znacznie ciezej niz jemu. i teraz ma 3
              lata, ja karmie 5 miesieczniaka i tez go podpytuje czy by nie chcial. ale nie
              chce. tak sobie tylko oglada smile
              ale drugiego to postaram sie do bolu karmic. chociaz boje sie co z @ bo
              chcialabym za jakis czas miec trzecie.
            • fizula Re: urson77o2.pl 16.07.08, 00:15
              Po pierwsze gratuluję, że tyle długich miesięcy wytrwałaś dla
              swojego dziecka w karmieniu.
              Twój maluch ma już prawie dwa latka. Powiem Ci, że szkoda tych wielu
              udanych miesięcy marnować teraz na jakąś szamotaninę z dzieckiem.
              Czasem już 2,5 latek potrafi bez bólu i żalu zrezygnować z piersi, a
              do 2 i pół roku tak naprawdę niewiele Ci zostało. Ale wydaje mi się,
              że dziecko szuka potwierdzenie, czy matka karmi go z sercem czy może
              bezdusznie? Jak czuje, że bez serca, to mi się zdaje, że tym
              bardziej kurczowo trzyma się swojej mamy. Taka tam moja teoria.
              --
              Długie karmienie piersią
              Szkoła Rodzenia
      • very_berry Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 16.07.08, 22:10
        Miejsce meza jest obok zony, z zona w lozku. Miejsce dziecka jest w
        swoim wlasnym pokoju, we wlasnej poscieli i lozku.
        przyznajesz sie do "znieczulicy" wobec meza, zerknij na forum "brak
        seksu w malzenstwie" albo "problemy w malzenstwie", pewnie pod
        ktoryms nickiem ukrywa sie Twoj facet... jeden z setek wyzalajacych
        sie bo zona odsuwa na bok, woli spac z dzieckiem niz z nim, potrafi
        rozmawiac tylko o dziecku a o bliskosci, czulosci i seksie nie ma
        mowy, bo po co jak juz jest dziecko.
        nie mam slow. serio. kim jest dla Ciebie Twoj Maz?
          • mruwa9 hola, hola, nie tak szybko 18.07.08, 02:10
            to ja jestem nadwornym trollem tego forum, prosze mi sie tu nie
            wgryzac!
            A czlowiek jest zwierzeciem. Jest ssakiem. Mlode ssaki maja zwyczaj
            sypiac wtulone w matke.
            Czlowiek wypedzil swoje noworodki i niemowleta do osobnego lozka i
            czesto do osobnego pokoju nie dlatego, ze to jest zgodne z natura,
            ale dla wlasnej wygody. Z tego samego powodu drzewiej zatrudnial
            mamke, a teraz wyprodukowal mieszanki mlekozastepcze.
            Jesli zwiazek malzonkow/partnerow jest dojrzaly, trojkat w lozku
            (rodzice+niemowle) zwiazkowi nie zaszkodzi.
            jesli zwiazek jest slaby lub niedojrzaly, to ani osobny pokoj dla
            dziecka z mamka calodobowa go nie utrzyma.
            Mozliwe sa oczywiscie warianty posrednie, tzn. pojawienie sie
            dziecka (zwlaszcza pierwszego) w zdecydowanej wiekszosci zwiazkow
            prowadzi do mniejszego lub wiekszego kryzysu, a w kazdym razie
            stanowi prawdziwa rewolucje. Ani forma karmienia, ani osobne
            lozeczko tego nie zmieni.
            Przed urodzeniem pierwszego dziecka bylam przekonana, ze dziecku
            nalezy sie wlasne lozko i wlasna posciel. Pierwsza dwojka moich
            dzieci w lozeczku przespala w sumie moze 5 nocy, dla trzeciego nawet
            nie przygotowalismy lozeczka, a jakos dziwnym trafem naszemu
            zwiazkowi to specjalnie nie zaszkodzilo. Moze w to nie uwierzysz,
            ale wszystkie strony akceptowaly taki uklad, tacy juz jestesmy
            nienormalni...
          • joannaiwa Re: do very berry :) 18.07.08, 15:34
            Żal mi Ciebie i Twojego dziecka, bo na siłę próbujesz usprawiedliwić
            swoją decyzję nie karmienia piersią atakując mamy które to robią.
            Rób po swojemu i daj żyć innym, martw się swoim związkiem, a nie
            cudzymi. Prezentujesz poglądy, które były modne ponad 30 lat temu,
            gdy sama byłam dzieckiem i słuchanie o nich w świetle obecnych badań
            naukowych i zaleceń WHO jest po prostu śmieszne. Moja mama do
            dzisiaj żałuje, że w nie uwierzyła. Może spytaj swoją matkę co sądzi
            na ten temat? W przyrodzie nic nie ginie, ten czas który rzekomo
            zaoszczędzisz teraz oddasz dziecku w okresach jego zwiekszonej
            zachorowalności, co masz jak w banku nie karmiac piersią. Ale rób po
            swojemu, masz do tego prawo, chociaż dziecka szkoda. I może idź
            sobie na inne forum myślacych podobnie jak Ty, bo tutaj nie
            znajdziesz poklasku ani nikogo nie przekonasz.
            • very_berry Re: do very berry :) 18.07.08, 18:16
              o jakim "zaoszczedzonym czasie" piszesz? czy karmiene butelka to
              oszczednosc czasu? poza tym mam zamiar zostac w domu przynajmniej 4
              lata, az dziecko bedzie moglo osc do przedszkola,
              widzisz "rezygnacja z kariery" nie jest dla mnie poswieceniem, nie
              oddam dziecka niance ani nawet babci, i co, moje dziecko bedzie
              uposledzone? bo przez pierwsze pare miesiecy nie karmilam go
              piersia? w zachorowalnosc nie wierze - ja bylam piersiowa, brat
              butelkowy, i to ja mam alergie i chodzilam zasmarkana do szkoly a
              mlody nie. Nie zaluj mojego dziecka bo dostanie milosc i czulosc, no
              chyba ze wazniejszy jest cyc, to w takim razie serio wysiadam z
              rozmowy. Nie mam zamiaru nikogo przekonywac. Chcialam na wlasne oczy
              zobaczyc komentarze matek ktore, cyt "wyrzucaja meza z lozka bo im w
              trojke nie wygodnie" i ze "maz mowi ze mam na niego znieczulice",
              Sorry, ale to nie jest normalne i zdrowe.
              Przynajmniej z mojego, zacofanego punktu widzenia.
              I niech Ci nie bedzie szkoda mojego dziecka, bo poprzez karmienie
              piersia nie zostaje sie idealna matka, wazniejsze sa inne
              czynniki/zachowania.
              • jagandra Re: do very berry :) 18.07.08, 18:44
                E, a ja nie lubię takiego porównywania męża do dziecka, stawiania go w pozycji rywala - do miejsca w łóżku, w sercu, do uwagi żony/ matki. W końcu dziecko ma dwoje rodziców i razem decydują o tym, jak się opiekują dzieckiem. Nie ma jednego idealnego modelu i uwierz, Very Berry, że Twój model nie będzie pasował ani wszystkim kobietom, ani wszystkim facetom.
                --
                moje prawo to jest pańskie lewo
                • ik_ecc Re: do very berry :) 18.07.08, 20:11
                  jagandra napisała:

                  > E, a ja nie lubię takiego porównywania męża do dziecka, stawiania
                  > go w pozycji
                  > rywala - do miejsca w łóżku, w sercu, do uwagi żony/ matki. W
                  > końcu dziecko ma
                  > dwoje rodziców i razem decydują o tym, jak się opiekują dzieckiem.

                  Jak wyzej. Stawianie mezczyzny na miejscu rywala dziecka jest
                  degradowaniem mezczyzny, kobiety i ich obojga jako rodzicow. Ojciec
                  dziecka to OJCIEC dziecka, nie najarany nastolatek, ktorym opiekowac
                  ma sie mamusia.

                  Kiedy zwiazek jest dojrzaly, nie zaszkodzi mu spanie z dziecmi. My
                  od 3 lat spimy we trojke, wszyscy to lubimy i sie wysypiamy, nasz
                  zwiazek zdecydowanie zyskal od czasu pojawienia sie dziecka. Obecnie
                  trwaja prace nad drugim potomkiem, na brak seksu nie narzekamy.

                  Kiedy natomiast caly zwiazek jest byle jaki, a facet jest idiota
                  zazdrosnym o pojawienie sie dziecka i oczekujacym od kobiety, ze ma
                  sie nim *zajmowac*, to wywalenie dziecka do osobnego pokoju nic nie
                  pomoze...
              • joannaiwa Re: do very berry :) 19.07.08, 16:22
                widzę ,że powoli zaczynasz pisać jak człowiek, bo z Twoich wcześniejszych komentarzy wynikało, że dziecko to właściwie powinno hodować się samo w osobnym pokoju i jak najmniej absorbująco dla rodziców. Miłość i czułość jest bardzo ważna, myslę że nie mniej ważna niż cycuś, chociaż dla mnie cycuś jest po prostu jednym z jej przejawów. A czy Ty czasem nie czujesz się zagrożona, że bedąc na utrzymaniu męża przez 4 lata musisz szczególnie o niego dbać i broń Boże nie może poczuć się odsunięty przez dziecko, cyca i wspólne łózko? Jeśli taka jest sytuacja i charakter Twojego męża to radzę szybciej wrócić do pracy i być bardziej samodzielnym i niezależnym, mąż to bardziej doceni niż pozbawienie dziecka cycusia. Dla mnie karmienie butelką, poza przypadkami gdy absolutnie nie ma innego wyjścia (choroba, brak pokarmu itp sytuacje losowe) jest czystym wygodnictwem matki, okradającej swoje dziecko z tego co oferuje mu sama natura, co będzie je chronić przed chorobami, otyłością, próchnicą butelkową etc., etc. I takie jest moje zdanie, a Twoje jest inne. Ciekawe jakie zdanie będzie miało Twoje dziecko jak podrośnie, być może odmienne od Twojego i będziesz musiała się z tym pogodzić. Zgadzam, się z wszystkimi moimi przedmówczyniami, że jeśli związek jest zdrowy, a mężczyzna dorósł do ojcostwa to karmienie piersią, czy spanie we wspólnym łózku z dzieckiem nie jest przeszkodą w takim związku. I jeśli tego chciałaś się dowiedzieć to już wiesz i może przemyśl sobie jeszcze wszystko, bo moim zdaniem robisz błędne założenie, że karmienie naturalne rozwala związek. Zresztą jak widzisz nie ma tu takich kobiet, które cyt "wyrzucaja meza z lozka bo im w trojke nie wygodnie" i ze "maz mowi ze mam na niego znieczulice". A dziecka nadal jest mi żal i wiedz że nie ma idealnych matek.
                • very_berry Re: do very berry :) 22.07.08, 00:27
                  joannaiwa - z moich komentarzy wynikalo ze dziecko powinno miec osobne lozko, i
                  pojawienie sie dziecka nie moze pozbawic intymnosci rodzicow, tak, osobne lozko
                  to jest intymnosc, nie mowie o seksie tylko o caloksztalcie
                  moj maz bardzo pragnie miec dzieci, NIGDY nie czuje sie zagrozona mimo ze On
                  zarabia wiecej, domem zajmujemy sie oboje na rowni, kochamy sie i szanujemy, On
                  wspiera moja kariere oraz rozne pasje, i vice versa. O tym ze nie bedziemy mieli
                  nianiek zadecydowalismy razemsmile Maz chce zebym karmila piersia ale uwaza to za
                  moj wybor (moje piersi w koncu), jest farmaceuta wiec wie ze mleko modyfikowane
                  nie powoduje ani otylosci, ani chorob, ani prochnicy... i smiem twierdzic ze ma
                  do tego jakies podstawy.
                  Jezeli chodzi o spanie we wspolnym lozku to OBOJE stwierdzilismy ze tego nie
                  chcemy, zwlaszcza ze mamy znajome dzieciate pary i sorry, ale ich opowiesci
                  troche nam obrzydzily soanie w trojke/czworke.
                  O, tacy sobie jestesmy.
                  posob karmienia jest moja decyzja, osobne lozka wspolna.
                  Maz powiedzial mi, ze szczerze sie cieszy ze takie wlasnie mam podejscie, i nie
                  dlatego ze jest niedojrzalym szczylem co sie boi konkurencji ale mezczyzna,
                  ktory chce miec nie tylko matke swoich dzieci ale takze zone, kochanke, kobiete.
                  pare komentarzy w gore bylo kilka pan co wyrzucaly meza (mama majki) i mialy
                  znieczulice (ta sama), pod spodem tez bylo pare takich komentarzy, takze mam
                  podstawy.
                  jedno jeszcze chce napisac, JESLI SPANIE W JEDNYM LOZKU JEST DECYZJA OBOJGA TO
                  SUPER, ALE OBRZYDZAJA MNIE SYTUACJE KIEDY TO MAZ JEST ZMUSZONY, ALBO WYRZUCONY Z
                  LOZKA, ALBO ODEPCHNIETY.
                  do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile ze maz musi
                  byc na pierwszym miejscu u zony, zona u meza a dopiero potem dzieci, bo taki
                  zwiazek nigdy nie sie wypali.
                  I nie obrazaj mnie mowiac, ze zal Ci mojego dziecka.
                  • very_berry Re: do very berry :) 22.07.08, 00:50
                    jezeli chodzi o karmienie piersia to nie chce i tyle, nie wiem czy to tak ciezko
                    zrozumiec? pewnie ciezko na tym forumsmile wiec nawet nie szukam zrozumienia, nie
                    zalezy mi na nim, jedyne co chce powiedziec to pomyslcie o swoich mezachsmile
                  • jagandra Re: do very berry :) 22.07.08, 09:41
                    JESLI SPANIE W JEDNYM LOZKU JEST DECYZJA OBOJGA TO
                    > SUPER, ALE OBRZYDZAJA MNIE SYTUACJE KIEDY TO MAZ JEST ZMUSZONY, ALBO WYRZUCONY
                    > Z
                    > LOZKA, ALBO ODEPCHNIETY.

                    No pewnie, sytuacja gdy mąż całkiem przestaje się liczyć jest chora. Bywa też odwrotnie - mąż się wynosi do innego pokoju, bo np. chce się wyspać i uważa, że nocna opieka nad dzieckiem to nie jest sprawa. Itp. Scenariuszy może być tysiąc i rzadko się powtarzają identyczne. Ale najlepiej oczywiście, gdy w małżeństwie panuje zgoda smile

                    > do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile ze maz musi
                    > byc na pierwszym miejscu u zony, zona u meza a dopiero potem dzieci, bo taki
                    > zwiazek nigdy nie sie wypali.

                    Nie jestem chrześcijanką i odpowiem przewrotnie: biblia jest patriarchalna i stawianie związku męża z żoną na pierwszym miejscu jest patriarchalne. Matriarchalne jest stawianie na pierwszym miejscu więzów krwi (patrz taka Antygona np.). I nie chcę tu napisać, że jedno jest zdrowe a drugie nie.
                    --
                    moje prawo to jest pańskie lewo
                  • jola_ep Re: do very berry :) 22.07.08, 14:47
                    Przed urodzeniem pierwszego dziecka miałam swoją teorię. Co prawda
                    wiedziałam, że będę karmić piersią: bo to zdrowe dla dziecka, bo
                    moje dzieci mogą odziedziczyć po mnie alergię na mleko.
                    Oczywiście do głowy mi nie przyszło, że będę karmić długo smile
                    Pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie pani, która karmiła całe 18
                    miesięcy wink

                    I dzieci miały spać w swoich łóżeczkach. To było jasne i oczywiste.

                    Tylko tak się jakoś stało, że nie wiadomo kiedy macierzyństwo
                    przewróciło mi w głowie. Bo ja wiem? Czy da się to przekazać komuś,
                    kto tego nie doświadczył? Związek z moim mężem? Tak, mężczyzna
                    mojego życia nadal, cały czas był i jest dla mnie ważny. Właśnie
                    dlatego karmiłam córę cicho w nocy, aby chociaż on mógł się wyspać -
                    bo go kochałam smile (choć czasem budziłam, niby niechcący, jak robiło
                    mi się tak smutno, że nie śpię, a on śpi...). Najpierw miałam
                    teorię, a potem zdałam się na naturę smile Kiedy po paru miesiącach
                    przespanych nocy moja córa zaczęła się budzić co godzinę, nie miałam
                    już siły wstawać do niej, a jednocześnie czułam, że dobrze będzie
                    nam razem. Zrobiłam jej miejsce z boku, miała swoją poduszkę,
                    kołdrę, a ja nadal spałam blisko mojego męża, bo nie potrafiłabym z
                    tego zrezygnować smile Intymność? Tak. I o ile nie masz na myśli tylko
                    seksu (bo trudno tym się dzielić wink) to przecież coś się zmieniło:
                    nie byliśmy już tylko we dwoje, obok nas, wtulona we mnie spała
                    nasza córa:krew z krwi i kość z kości. Tak niesłychanie bliska. Ile
                    razy tuliliśmy się: ciało do ciała. Pewnie dlatego jakoś tak
                    niezauważenie karmiłam ją długo - aż dorosła, dojrzała do jeszcze
                    większej samodzielności. Bo przecież dzieci tak właśnie robią:
                    najpierw są tak bardzo blisko nas, ładują swoje akumulatorki, aby
                    potem rzucić się na zdobywanie świata. Na wszystko jest czas i pora.

                    Nie ma sensu bać się bliskości, odrzucić, zanim się jej naprawdę nie
                    spróbuje, bo ten czas szczególnie bliskiej więzi już nigdy nie
                    wróci. A mam wrażenie, że odrobinę się boisz: jakby ktoś miał wkraść
                    się w Wasz doskonały układ i miał go popsuć. Dziecko nie jest
                    zagrożeniem - chyba, że Wasz związek jest słaby.

                    Fakt, macierzyństwo jest trudne, nie należy oczekiwać samej
                    słodyczy wink Początki karmienia piersią były u mnie bardzo trudne, i
                    bardzo długo był to tylko nudny, momentami uciążliwy obowiązek. Ale
                    to się zmieniło. Może właśnie w momencie, jak wyrzuciłam wszystkie
                    teorie i wzięłam córę do naszego łóżka.

                    > do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile
                    ze maz musi
                    > byc na pierwszym miejscu u zony

                    A żona ma słuchać męża wink

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • jagandra Re: do very berry :) 22.07.08, 16:08
                      Pięknie to napisałaś smile
                      Właśnie dziś sobie pomyślałam o teroriach, jakie kiedyś miałam. Że dziecko ma spać w łóżeczku - a jakże. Że powinno przesypiać noc. Że nie powinno się go zbyt dużo nosić. Oczywiście zamierzałam karmić maksymalnie do roku. I dokarmiać butelkę od małego, tak bym mogła gdzieś wyjść a nawet wyjechać bez niej. Przy pierwszej córce jednak się wściekałam, zanim zmieniłam te teorie. A teraz po prostu cieszę się maleństwem smile Owszem, jestem zmęczona, miewam dość, ale wiem, że ten okres wielkiej bliskości minie i trzeba się nim nacieszyć, póki czas.
                      --
                      moje prawo to jest pańskie lewo
                  • akaef Re: do very berry :) 23.07.08, 01:54
                    > Maz jest farmaceuta wiec wie ze mleko modyfikowane
                    > nie powoduje ani otylosci, ani chorob, ani prochnicy... i smiem
                    twierdzic ze ma
                    > do tego jakies podstawy.


                    O dżizus!!! A to na studiach go takich mądrości nauczyli, czy to
                    jego autorska teoria (może poparta "przyjaźnią" z jakimś
                    dystrybutorem odżywek dla niemowląt?).
                    Wiesz, ja też mam kolegę lekarza, ktory twierdzi, że antybiotyki i
                    sterydy to dobrodziejstwo całkiem nieszkodliwe. Bardzo lubię z nim
                    wódkę pić. Ale leczyć to bym się do niego nie poszła.
                    --
                    syn nr 1
                    syn nr 2
                    karmię syna nr 3
                    • very_berry Re: do very berry :) 24.07.08, 02:15
                      pomysl chwilke, to Cie nie zabije - nawet gdyby teoria byla poparta przyjaznia z
                      dystrybutorem, to gdyby nie byl jej pewien, nie zgadzalby sie na zastosowanie
                      jej na wlasnym dziecku.

                      mleko modyfikowane a sterydy to dwie rozne rzeczy, nie mieszaj tego...

                      otylosc jest zwykle powodowana przekarmieniem, choroby; zlym odzywianiem w wieku
                      "pobutelkowym" lub zbytnie chuchanie na dzieciaka.. co do prochnicy to roznie to
                      bywa z kazdym dzieckiem.

                      haha no tak, ogolnie rzecz biorac to kazde dziecko karmione butelka jest
                      chorowite, grube, ma prochnice i niedorozwoj.
                      rece opadaja
                  • joannaiwa Re: do very berry :) 21.08.08, 13:00
                    Mam jednak pytanie - czy Ty masz już dziecko, czy też dopiero
                    będziesz je mieć? Bo wiesz punkt widzenia bardzo się zmienia po
                    urodzeniu dziecka i Ty tez jeszcze możesz zmienić zdanie.
    • justyszda Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 13.08.08, 22:34
      Wracając do tematu tongue_out chyba właśnie moja 14- mies. córka "dorasta" do rozstania.
      W jej życiu były różne okresy: od totalnego uzależnienia, tak do 3-4 mies.
      życia, gdy po równych 2 godz. od początku poprzedniego ssania chwytał ją głód, a
      może potrzeba bliskości i nie było zmiłuj smile, przez nocne płacze i uspokojenie
      tylko po przytuleniu się do piersi i possaniu, aż po obojętność. Teraz właśnie
      jest ten ostatni okres, gdy po zaprzestaniu ssania w dzień (na pierś nawet nie
      spojrzała), chyba przestaje jej brakować piersi wieczorem i w nocy... Wieczorem
      trochę possie, ale już nie wydaje okrzyku zachwytu przed zassaniem się, rano
      może trochę bardziej potrzebuje, ale widzę, że i to zanika... I już w noc nie
      potrzeba piersi do uspokojenia, wystarczy herbatka, albo w skrajnych przypadkach
      przytuleni do mnie. I cieszę się, że nie odstawiałam jej wtedy, gdy piersi
      naprawdę potrzebowała, że nie odbyło się to kosztem rozpaczy i tęsknoty za cycem
      smile no i oczywiście kosztem przepełnienia moich piersi, bo teraz naturalnie ten
      pokarm zanika, piersi już nie robią się twarde i bolące, jak kiedyś, kiedy
      zdarzała się dłuższa przerwa. Chociaż nieraz się denerwowałam, jak ssała mocno,
      nawet już pustą pierś, jak spała ze mną i mężem w łóżku i budziła się w nocy co
      godzinę, z perspektywy czasu myślę, że dobrze zrobiłam "dając jej dorosnąć"
      • fizula Re: justyszda 15.08.08, 22:11
        > Wracając do tematu tongue_out chyba właśnie moja 14- mies. córka "dorasta"
        do rozstania

        Pozwolę się nie zgodzić z Tobą. 14-miesięczne dzieci nie dorastają
        same do rozstania z piersią, bo potrzebują jej jeszcze przynajmniej
        z rok. Świadomie bądź nie odstawiasz ją od piersi np. przy pomocy
        tych herbatek podawanych w nocy podczas gdy dziecko potrzebuje
        wówczas ssać maminą pierś, przy pomocy butelki itp.
        --
        Długie karmienie piersią
        Szkoła Rodzenia
        • balbriggan Re: justyszda 26.08.08, 14:46
          Dadka miala 2.5roku kiedy zapragnela isc do przedszkola. Byla w tedy
          dziewczeciem cycajacypm, po kazdym posilku i w przerwach na smutki
          tez pocieszala sie w ten sposob, z radosci w zasadzie potrafila, tez
          pocycac. Przed spaniem, i w nocy tak ze dwa razy.
          W zasadzie miedzy cycaniem i jedzeniaem niala przerwy na zabawe i
          sen.
          Idea z przedszkolem zaswitala jej gdzies w sierpniu ale oczywiscie
          bez mamy i cyska ,jako osoba samodzielna tak zdecydowala, w dwa
          tygodnie bylo po ptakach. Przed spaniem zamiast cyska byly
          opowisci, w polowie wrzesnia poszla w podskokach do przedszkola. W
          koncu pazdziernika miala swoje 3 urodziny teraz to zapalona breast-
          fideeing aktywistka, ma 9 lat i jest naprawde madra.
          Cos w karmieniu piersia poza miloscia chyba jest.
          • karmentori.1 Re: justyszda 26.11.08, 12:08
            Drogie mamy karmiace piersia chcialam wam podziekowac ze piszecie
            wlasnie o karmieniu piersia starszakow.Moja sytuacja do niedawna
            wygladala podobnie,tj karmilam swoja 2letnia corcie piersia gdy
            tylko tego chciala ale od kad moja bratowa{ktora nie karmila wogole
            swoich dzieci} publicznie na mnie nakrzyczala ze tak dlugie
            karmienie jest bez sensu itp.a ja nie umialam w tej chwili
            zaprotestowac.Przyznam ze czasem owszem jest to meczace ale karmilam
            bo ta wiez byla dla mnie najwazniejsza.Po tym wydarzeniu
            zdecydowalam ze sprobuje zakonczyc karmienie w ciagu dnia jest super
            mala zajeta zabawa i nowymi doswiadczeniami nie wspomina o cycusiu,
            ale wieczorem przed zasnieciem wola glosno mama daj cycy zasypia
            przy nim a w nocy pije 3-5razy przzez sen>i mi to naprawde nie
            przeszkadza wrecz przeciwnie tak samo jak Wy dziewczyny czuje radosc
            z bliskosci podczas ssania przez corke piersi.Tylko teraz chcalabym
            przekonac bratowa ze to co robie to moja sprawa i dla mnie jest
            dobre.Ona nawet pare dni sie nie odzywala bo uwaza ze pezesadzam i
            ze karmienie 2latka jest bez sensu
            • agasobczak Re:moja historia 26.11.08, 21:02
              ja odstawilam mala w wieku 18 miesiecy - wmawiano mi ze zupenie nie gotowa
              itp.Ale musialam bo bylam w ciazy a poprzednie poronilam. I... Urodzial sie
              Jasiek a mloda owszem chce sie przytulic do cycusia ale nie chce absolutnie
              sprobowac ani possac. Mleczko jest dla Jasia. Mysle ze gotowosc czy niegotowosc
              mozna tez sobie samemu zafundowac.. Dziecko trzeba po porstu przygotowac i
              tyle.Tak jak pewnie do wszystkiego. Jestem troche do tych "gotowosci" nastawiona
              anty... no ale... odtsawienia sobie nie wyobrazaalm a jednka udalo sie. Mysle ze
              poniekoad ja sama nie bylam gotowa wczesniej a nie dziecko smile
              --
              b1.lilypie.com/5oqVp2.png
              • genia511 Re:moja historia 05.01.09, 15:06
                Witaj,już trochę czasu upłynęło od twojego postu,proszę Cię napisz w
                jaki sposób przekonałaś małą o odstąpieniu od cyca,moja mała ma 14
                miesięcy w dzień już nie pije,ale przyjdzie wieczór to domaga się
                cyca.Próbowałam sposobu,aby mąż ja usypiał ale bez skutku.
                Planuje kolejną ciąże,a przed córcia też poroniłam
    • ata99 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 03.12.08, 14:01
      Oczywiście, że dam synkowi dorosnąć do rozstania z piersią. Zabawne i smutne
      zarazem, że pediatrzy nie dają żadnego rozsądnego wsparcia karmiącym mamom. Rok
      temu, kiedy mój synek miał 10 mies. przechodziłam jakieś tam zaziębienie i
      lekarz sugerował odstawienie, "bo jak skończy rok to będzie trudniej". Gdybym
      teraz chciała odstawić, wyszło by na jego, ponieważ Łukasz (21mies) przeżywa
      renesans zainteresowania ssaniem ( miał ostatnio pierwszy chyba prawdziwy katar
      i trochę kasłał+ ząbkowanie chyba 5?). Karmi się kilkanaście razy w ciągu dnia,
      a w nocy co 2 godziny. Kiedy idę do pracy (na szczęście nie codziennie) bywa
      ciężko, ale wiem, minie i będzie mi brakowało ssaczka nawet nocnego wink. Dzięki
      za bezcennie krzepiące forum. Pozdrawiam karmicielki !
      • agasobczak Re: Genia511 :) 05.01.09, 15:17
        Ograniczalam jej na poczatku dzienne karmienia (podejrzewalam ze juz w ciazy
        jestem) potem kiedy juz wiedzialm jakos mi bylo trudno zrezygnowac z tych
        karmien nocnych smile ale dziwnie sie czulam i zaczal mnie boelc brzuch wiec nei
        mialam wyjscia. Podejrzewam ze bardziej spychicznei sie nastawilam ze powtorzy
        sie poronienie jesli nei odstawie. W kazdym badz razie ktoregos razu po porstu
        nakarmilam mala wieczorem i powiedzialam ze teraz spimy bez cycusiasmile Marudzila
        ale nei tragicznie i zasnela.. uczyla si etak zasypiac killka dni (pozostalo jej
        tylko przytulenie sie raczka do cycusia... W nocy rozwiazalam problem tak ze
        karmialm przez jej sen (zeby sie nie wybudzala) a mi stopniowo laktacja sie
        normowala - potem co druga noc co trzecia... (nie trwalo to dwoch tygodni)
        Jelsi mala sie wybudzila i chcial cycusia to juz wtedy nie karmilam tylko
        tlumaczylam.. dalam jej sie wyplakac, przytulalam ale serio.. nie bylo to cos
        strasznego. A byla wielkim cycoholikiem smile

        Te nocne karmienia przez sen to tylko dlatego zeby ciut sciagala bo nie chcialam
        sie bawic lakataorem. Bardzo szybko mi sie wszystko uneormowalo - nie
        potrzebowalam lisci kapusty a skurcze macicy dosc szybko przeszly tongue_out
        W pazdzienriku urodzilam synkasmile

        --
        b1.lilypie.com/5oqVp2.png
    • klarci Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 31.05.10, 22:20
      jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądało. na razie czekam, bo
      uważam, że jeszcze jest czas.
      na pewno nie odstawię na siłę, wychodząc z domu, albo słuchając
      przeraźliwego płaczu. na pewno będzie to łagodna forma, ale czy sama
      zainicjuję, czy pozwolę młodemu zdecydować, czas pokaże. dużo zależy
      od tego jak długo to będzie trwało (na razie planuję jeszcze rok -
      conajmniej do ukończenia 2 lat) i jak ja będę się z tym czuła.
      to jest drugorzędne, ale jednak czasami szkoda mi tego, że nie mogę
      go zostawić u dziadków, że nie mogę sobie wypić wina, które kocham
      itp.
      --
      'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
      niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie tongue_out

      *(Phil Bosmans)
    • akatulos Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 30.09.14, 00:18
      Mój synek ma 28 miesięcy, czyli prawie 2 i pół roku. Córcia ma 7, też odstawiłam ją trochę za szybko i zbyt stanowczo, wtedy uważałam, że to dobra decyzja, dziś myślę inaczej (miała 16 miesięcy). Synek na razie nie myśli o odstawieniu się. Uwielbia zasnąć sobie czasem przy piersi, ale nie jest to już reguła, umie zasypiać bez, sam się nauczył. Bywają dni, kiedy dużo się dzieje, nie karmię go cały dzień, w nocy przebudzi się raz lub wcale. A bywają i takie, że ciągle wisiałby na mnie, z jednym w buzi z drugim w łapiesmile Czytam Wasze posty i utwierdzam się w przekonaniu, że tym razem postępuję dobrze, z resztą zgodnie z samą sobą. Przy córci dałam się presji, zmęczeniu, miałam małą wiedzę, brak pewności siebie - przeciętna młoda mamasmile. Pozdrawiam wszystkie mamysmile
      • froobek Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 30.09.14, 08:38
        Hi, hi, jaki antykwariat wink
        Prawie nikogo nie znam oprócz Mruwy i Klarci smile

        Ja dałam/nie dałam dorosnąć. Trochę niejednoznaczny przypadek. Jak sobie spokojnie o tym myślałam, to chciałam karmić jeszcze wiele miesięcy. Ale w ciagu dnia, kiedy było mi cieżko z dwójka, często okazywalam zniecierpliwienie, kiedy starszy chciał mleko. W wieku czterech lat zareagował rezygnacja. Wtedy myślałam, ze to ok, skoro sam zrezygnował. Teraz wiem, ze nie było ok. I uważam, ze stabilność emocjonalna pozwalająca żyć bez piersi osiagnął na krótko przed piatymi urodzinami. Do tego wieku powinien był pic. Inna rzecz, ze aż do piątych urodzin proponowałem mu pierś, jeśli widziałam, ze jest klebkiem nerwów i on czasem chciał. Ale to mówimy o sytuacjach zdarzajacych sie raz na dwa m-ce.

        Teraz młodszy ma trzy lata i ja jeszcze ze dwa bym go pokarmila. Jakoś po tamtym doświadczeniu piec lat wydaje mi sie czasem idealnym smile Ale w razie czego nie uchylam sie od dłuższego karmienia.
    • katriel Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 01.10.14, 15:18
      Karmiłam piersią dwoje dzieci. Żadnego z nich nie odstawiałam stanowczo, na siłę, nie "ucinałam więzi".
      Choć też - z drugiej strony - niespecjalnie zależało mi na jej podtrzymywaniu. Karmiac starszego byłam w ciąży z młodszym; obawiałam się trochę powtórki z problemów z poprzedniej ciąży (niewydolność szyjki, cholestaza, szpital) i konieczności nagłego odstawienia, więc perspektywę samoodstawienia, choćby i delikatnie wspomaganego, przyjęłam z ulgą. Karmiąc młodszego byłam z kolei - przyznam bez bicia - cokolwiek zniecierpliwiona i nie bardzo umiałam się dopatrzeć sensu w karmieniu wygladającym tak jak to u nas wyglądało: młody ssał średnio raz na dobę przez 30 sekund, w dodatku jakąś taką nieprzyjemną dla mnie techniką łapania niemal samej brodawki, która u noworodka byłaby chyba pewną drogą do zagłodzenia (ale jak pytałam podejrzliwie, czy jest tam jeszcze jakieś mleko, to odrywał się z głosnym mlaskiem, żeby entuzjastycznie sapnąć "tak!"). Żadnemu z nich nie odmawiałam jednak piersi jawnym tekstem, choc zdarzało mi się na prośbę o pierś westchnąć ciężko i spytać z na pół udawanym niedowierzaniem "no coś ty, to ty jeszcze ssiesz?". Choć to ostatnie to już raczej na ostatnim etapie, kiedy chłopaki robili sobie regularnie parudniowe przerwy. I w obu wypadkach skończyło się to tak samo: syn poprosił o pierś po przerwie dłuższej niż wszystkie dotychczasowe (coś koło 5-6 dni), ja zareagowałam miękkim zniechęcaniem ("no możemy, ale... mleka już chyba nie ma / musiałabym się przebrac, to może później"), syn odpuścił i więcej już o pierś nie prosił. Starszy miał w momencie odstawienia 27 miesięcy, młodszy 31.
      Czy coś takiego liczy się za samoodstawienie? Ortodoksyjnie być może nie, zwłaszcza że w pewnym sensie na długo wcześniej pomagałam chłopakom dorosnąć do rezygnacji z maminego mleka. Nigdy nie próbowałam zastąpić piersi butelką czy smoczkiem-uspokajaczem (OK, nigdy z wyjątkiem sporadycznych przypadków "wyższej konieczności"), bo mi się to wydawało bez sensu i krokiem wstecz. Ale stopniowo, może nawet już od połowy drugiego półrocza życia, uczyłam że pierś tak w ogóle daje się zastąpić. Że głód można zaspokoić niekoniecznie piersią, ale zupą czy kanapką. Że pragnienie mozna zaspokoić wodą. Że ból stłuczonego kolana można ukoić przytuleniem i pocałunkiem. Że wyciszenie i uspokojenie przed zaśnięciem można osiągnąć przez głaskanie, trzymanie za rękę albo nucenie kołysanek, a niekoniecznie przez ssanie. Że na wszystko są sposoby, a pierś jest tylko jednym z nich. Przypuszczam, że gdybym podchodziła do tego inaczej, gdybym robiła wszystko żeby karmić jak najdłużej, to karmiłabym dłużej. Ale pewności nie mam, zwłaszcza że obaj chłopcy niemal jednocześnie z rezygnacją z piersi odrzucili też płynne mleko krowie (zachowując jednak w diecie mnóstwo serów i jogurtu) i ja ich trochę podejrzewam o odziedziczoną po tacie rozwojową nietolerancję laktozy.

      --
      An adventure is only an inconvenience rightly considered.
      (G.K.Chesterton)
      • froobek Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 01.10.14, 17:33
        W sumie trochę podobnie było z moim starszym synem. Jak rozmawiałam z nim w spokojnych momentach, mówiłam mu, ze chce dawać mu mleko, ze jeszcze długo bedzie pił. Ale w drugiej połowie czwartego roku byłam juz przyzwyczajona do rytmu kilka minut raz na pare dni. A potem syn miał rota, w chorobie oczywiście pił jak smok i ok, normalne. Normalne było tez to, ze po chorobie potrzebował wzmocnienia i chciał pic codziennie. Tylko ja juz tego jakoś nie wytrzymałam. Któregoś wieczoru powiedziałam mu: 'słuchaj, codziennie to jest dla mnie za duzo, czy mozesz pic co drugi dzień?'. Zgodził sie, następnego wieczoru zapytał 'mamo, wczoraj piłem mleko?' big_grin Potwierdzilam, wyszło mu, ze dzis sie nie należy, odwrócił sie i poszedł spać, tylko ze niestety nie poprosił juz ani nazajutrz ani nigdy. Moja ocena tej sytuacji po półtora roku jest taka, ze zyczylabym sobie wówczas mieć wiecej cierpliwości. Ale cóż, nie miałam. W tamtych okolicznościach nie miałam. Szkoda. Widzę przykład Asjuli, Kingi, Ciocicesi i wiem, ze naprawdę da sie karmić 5-6 lat, wiec trochę zazdroszczę. Ale one wszystkie maja po jednym dziecku (Asjula, nie liczę w tej chwili Twojego starszego syna, bo raczej jego istnienie nie miało wpływu na cierpliwość do karmienia młodszego, co?), moze to sprzyjający czynnik? A ja teraz zamierzam byc mądrzejsza i bardziej cierpliwa smile

        Komuś 4-letnie karmienie moze wydawać sie długie, ale uważam, ze to indywidualna sprawa, dla nas było krótkie. Chyba za krótkie. Z drugiej strony syn zrezygnował dokładnie w momencie, kiedy zaczął tolerować niewielkie ilości nabiału i zaczął poprawnie wymawiać ostatnia głoskę, ktora jeszcze nie wychodziła smile Czyli załatwił, co potrzebował i poszedł. Moze jednak tak miało byc smile
    • 1jamama Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 21.01.15, 22:20
      A ja mam dylemat- muszę wyjechać na 2 tyg a karmię swojego 2-latka piersią. Nie czuję, że to czas na rozstanie z karmieniem... Synek je dużo w nocy. Czy jest szansa, żeby mały przeżył 2 tyg bez cycusia i powrócił jak wrócę z delegacji? Czy może lepiej spróbować oduczyć go jesczcze przed wyjazdem?
      • fizula Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 21.01.15, 23:10
        Musisz wyjechać?
        2 tygodnie to kawał czasu.
        Żeby nie dostać zapalenia piersi, trzeba w tym czasie odciągać choć trochę, co najmniej do odczucia ulgi (ale wtedy zmniejszy się laktację, jeśli mało się odciąga- dziecku może nie odpowiadać wtedy smak, ale nie musi).
        Po powrocie może się zdarzyć wiele:
        -dziecko może nie chcieć ssać (może np. zapomnieć jak to się robi prawidłowo);
        -dziecko może wrócić do ssania jak gdyby nigdy nic.
        --
        Mam wsparcie
        Karmienie piersią powyżej roku
    • mania_007 Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 24.11.15, 15:11
      Kurcze, dziewczyny... Wzruszyłam się czytając wasze historie, naprawdę. I w tym samym momencie chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy, żeby jej podziękować, że mnie karmiła 2 lata i 7 miesięcy. Mówiła, że było jej trudno, bo wtedy długie karmienie było jeszcze gorzej widziane niż teraz, cała rodzina twierdziła, że to już zboczenie... Ale mówiła też, że po prostu czuła, że nie jestem jeszcze gotowa na odstawienie. Nie czytała żadnych poradników i for internetowych. Po prostu tak czuła.
      Ja teraz karmię swoją półroczną córeczkę i niektórzy już mnie pytają kiedy zamierzam odstawić... Oczywiście mam ich głęboko w tyłku, ale możliwe, że za jakiś czas będę potrzebowała waszego wsparcia!
      Ale super, że jest to forum!
      Kurcze, wzruszyłam się, naprawdę...
    • mamakarmiaca Re: dorosnąć do rozstania z piersią- ważne? 14.03.16, 11:35
      ciesze sie bardzo ze podzielilas sie swoimi refleksjami smile ja mam wlasnie fale kryzysu z moja mlodsza prawie 2 latka. Najcheniej kupilabym gorzki plauszek i powiedziala ze cycek jest chory i zakonczyla definitywnie karmienie. Z drugiej strony zdaje soebie sprawe ze to bestialstwo Starsza sama sie odstawila jak miala 1,5 roku. Bylam wtedy w 3 miesiacu ciazy z mlodsza i chyba mleko stracilo swoj smak albo bylo go mniej. W kazdym badz razie obylo sie bez bolu. Mlodsza jest cyco maniakiem ale takim dziwnym. Jak ja usypia tata to nie ma problemu. Wyjechalam raz na 7 dni i tez obylo sie bez histerii i placzow (pod koniec coraz czesciej o mnie pytala). Chcialabym skonczyc bo wykanczaja mnie noce: Marysia mimo ze spi z glownie z tata i siostra w drugim pokoju to przychodzi ostatnio do mnie do lozka kolo 4ej i caly czas ssie jakby rekompensujac sobie noc bez cyca. Mam tego serdecznie dosc ale nie chce jej brutalnie odstawiac. Usiluje tlumaczyc, czasami sie odrywa i daje mi w nocy jeszcze dospac ale czesto jest uparta jak osiolek wink

      --
      najlepsze w zyciu mamy za darmo.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka