Dodaj do ulubionych

dorosnąć do rozstania z piersią- ważne?

04.12.06, 23:43
Mam ochotę opowiedzieć Wam znowu trochę o moich maluchach. Tym razem o całej
ukochanej trójce.
Lidunia, teraz ma 7 lat. Odstawiłam ją od piersi, gdy miała niecałe 2 lata.
Kompletnie niegotową, niedojrzałą do tego, na siłę czy jak niektórzy mawiają:
stanowczo. Ten styl odstawiania od piersi był dla córci, dla mnie i dla całej
naszej rodziny koszmarny. Nie pozostało mi nic innego jak nauczyć się na
własnych błędach i współczuć mojej kochanej córci, że nie pozwoliłam jej
dojrzeć do tak ważnego rozstania.
Trzy i pół letniej Liduśce urodził się brat Danielek. I jaka była jej
reakcja? Oczywiście lube dziecię zamarzyło, żeby się dołączyć do młodszego od
niej ssaka. Bez ogródek zażądało również piersi. Przyznam się, że
zaryzykowałam i pozwoliłam jej raz czy drugi. Ale niedługo potem stchórzyłam,
bo zbyt bałam się jej rozpaczy, którą zapamiętałam z poprzedniego rozstania z
piersią.
Danielek dzięki wsparciu moich bliskich, tego forum, mojej nauczce, którą
dała mi wcześniej Lidzia był karmiony "do oporu" czyli tak długo jak tego
potrzebował. Nigdy nie deprecjonowałam przed nim ssania, starałam się być
zawsze po jego stronie, jeśli chodzi o karmienie piersią. Nigdy nie robiłam z
piersi "owocu zakazanego". I Danielek w końcu sam zrezygnował ze ssania mając
3 latka i miesiąc. Widziałam jak on sam dorastał do zaprzestania karmienia.
Stopniowo dzień wypełniał mu się poznawaniem świata, zabawą, coraz mniej miał
czasu i potrzeby ssania w dzień. Wieczorem trochę mu pomogłam w zrezygnowaniu
ze ssania ucząc go, że "ssanie to nie spanie". Więc najpierw przypominałam mu
o possaniu (żeby wiedział, że nie chcę go tego pozbawiać), a potem
przytulałam do zaśnięcia. Najdłużej maluch ssał rano przed wstaniem "na
nieprzytomnego". Aż pewnego dnia pobiegł z łóżka prosto do zabawy i tak mu
zostało.
Teraz z kolei Danielek ma 3,5 roku, a na świat przed dwoma tygodniami
przyszła Tosia. Spodziewałam się, nauczona doświadczeniem, że Daniel pewnie
też zechce przypomnieć sobie stare dzieje i possać przynajmniej kilka razy,
żeby chociażby przekonać się, czy mu wolno. No i co? Sam na to nie wpadł, a
po zaproponowaniu stanowczo odmówił oświadczając, że on woli inne jedzenie
(kilka dni po porodzie). Dzisiaj przy stole podczas podwieczorku ni stąd ni
zowąd oświadczył, że lepiej jeść tyle różnych rzeczy niż samo mleko. Zatkało
mnie :o) Ten chłopak rzeczywiście samodzielnie dorósł do pożegnania z
piersią, skoro tak dojrzale pod tym względem potrafi się zachować (pod innymi
względami różnie bywa).
Teraz mam nadzieję, że i Tosieńce dam dorosnąć do rezygnacji z piersi widząc
jakie to ważne. Choć jak na razie przed nami jeszcze dłuuuuuga mleczna
droga...
A jak Wy się na to zapatrujecie? Chcecie dać dorosnąć Waszym pociechom do
powiedzenia piersi "pa pa" czy raczej sądzicie, że powinnyście raczej uciąć w
pewnym momencie tą mleczną więź?
Bywajcie zdrowi!
--
Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia
w początkowym okresie:

Długie karmienie piersią
Edytor zaawansowany
  • 05.12.06, 09:56
    Maciek ma dwa latka i sześć miesięcy. W ciągu dnia nie pamięta o piersi,
    przypomina mu się jak go biorę na kolana, przytulam i czytam książki, to wtedy
    sobie trzyma wink
    Zwykle po kąpieli dostaje butelkę kszki, a dopiero przed zaśnięciem prosi o
    cycusia daj mamusia, mleczke jest najlepsze, bardzo smaczne- tak mówi. I choć to
    nie jest regułą bo niekiedy - a zdarza mu się o coraz częściej- zasypia sam, a
    mi tego brakuje. Bo jak pije pierś to mogę sobie wąchać jego główkę, całować go
    po włosach, głaskać. Jest wtedy miom małym syneczkiem.
    Noc przesypia cała, wstaje koło 5 rano i przychodzi do nas dołóża i wtedy chce
    cycusia. Zawze jednego je a drugiego sobie trzyma.
    PRZYZNAJę SIę - JESTEM UZALEżńIONA OD TEGO
    --
    Big Foot
    Oto ja
  • 05.12.06, 10:34
    Wytłumaczyłam Markowi, że jest już duży i mleczko się skończyło. Przyjął to
    bardzo dobrze. Miał dwadzieścia sześć miesięcy.
    I naprawdę dojrzał. Nie zaczęłam podawać mleka krowiego w kubku ani nic. Nie
    chorował.
    Niestety ze mną było o wiele gorzej. Nie wiem dlaczego. Wydawało mi się, że
    synek już mnie nie bedzie kochał, że się oddalimy od siebie.
    Bzdura oczywiście. Śpimy we trójkę. Marek pamięta mleczko - pokazuje gdzie było,
    opowiada, że było dobre jak soczek. Jest słodką małą przylepką.
  • 05.12.06, 10:53
    Fizula, fajnie, że podzieliłaś się z nami swoimi spostrzeżeniami smile Jako
    potrójna mama masz w tej kwestii bardzo bogate doświadczenie.
    Ja karmię synka od 13 m-cy. Karmię dość często, ale to synek ustala sobie pory i
    długość karmienia. I chciałabym dać mu dorosnąć - jak to ładnie ujęłaś - do tej
    decyzji. Najbardziej boję się przymusowego odstawiania i tego chciałabym
    uniknąć. A zatem będę karmić tak długo, jak długo bedzie tego potrzebował mój
    tygrrrys.
    Pozdrawiam smile
  • 05.12.06, 20:29
    Starszą córcię karmiłam 15m-cy .Nie ona zadecydowała o przerwaniu
    karmienia,tylko ja(a raczej okoliczność zmiany pracy na taką,która to
    wykluczała).Udało się po jednej rozmowie,w której wytłumaczyłam jej,że nie
    będzie już ssać,ale zawsze się może do cucunia przytulić,pogłaskać,itd.Szczerze
    wyznam,byłam w szoku,że powiedziała:"dobla!"i nie było tematu.A ssała na
    okrągło,także w nocy.Długo jednak zasypiała przytulając lub trzymając moją
    pierś w dłoni.Przytulankami,rozmową i całusami kończymy dzień do tej pory(Iga
    ma teraz 8lat).Być może,to bezbolesne rozstanie z cycuniem oznacza,że do tego
    dojrzała?Nie wiem.Ja nie podejrzewałam,że pójdzie tak gładko.
    Młodsza córcia-26m-cy nadal na cycu.Instaluje się do cycunia,kiedy tylko może,w
    nocy a jakże!Miałam jedną próbę odstawienia(nawet nie karmiłam kilka dni),ale
    nie było już tak łatwo.Najtrudniej w nocy.Zdecydowałam się odstawić,bo nagle
    poczułam,że już dłużej nie mogę.Po tych kilku dniach,wróciłam,dla Polci-
    przestraszyła się i zażądała cycunia na pocieszenie.Dałam i...wraz z
    pokarmem,wróciła mi ochota na karmienie.Myślę,że Pola nie dorosła jeszcze do
    rozstania z piersią.A mama?...
    Z cycunia płynie mleczko,a z nim tyyleż czułości,miłości,przytulności.Tyle
    wspomnień,rozczuleń,zapachów,westchnień.
    Czy Wy Drogie Mamy,dorosłyście do rozstania z tym wszystkim...?
    Posyłam Wam serdeczności!Karmicielka.
  • 08.12.06, 11:12
    Podziwiam mamy, które pozwoliły swoim maluchom dorosnąć. Mi zabrakło trochę
    cierpliwości, by doczekać momentu, kiedy Maciuś sam zrezygnuje. Pod koniec
    ciągle zadawałam sobie pytanie „ileż jeszcze?”, bo byłam zmęczona i to chyba
    bardziej psychicznie, a dodam, że ssał on wtedy symbolicznie, bo raptem 2 razy
    dziennie po 5 sekund. Dlatego pewnego dnia, gdy miał 2 lata i 5 miesięcy,
    powiedziałam, że teraz się nie karminy, tylko robimy coś innego – chodziło o
    zabawę, inne pokarmy. Starałam się to zrobić w ten sposób, by zostawić sobie
    możliwość powrotu do karmienia, czyli: jeśli napotkam opór - nie kończę. Nie
    było zatem deklaracji „dziś kończymy” a raczej odwracanie uwagi. Nie napotkałam
    sprzeciwu, co mnie zdumiało. Po 2-3 tygodniach synek zachorował i wtedy
    zapytałam go, czy chce possać. A on na to, że nie, niech lepiej Bartuś
    (młodszy, wówczas 7-miesięczny synek) ssie, bo jest malutki i nie umie innych
    rzeczy jeść. Jeszcze raz na jakiś czas zadawałam mu to pytanie, np. gdy
    przyglądał się mi i maluchowi ale nigdy nie chciał wrócić do ssania. Zazwyczaj
    mówił, że on chce się tylko przytulić. Na minutkę wtulał się więc z drugiej
    strony a potem szedł się bawić cały w skowronkach. Zatem u nas nie było tak, że
    synek sam z siebie zrezygnował ale też nie odebrałam mu piersi siłą – raczej
    wyczułam moment, że może zrobić krok do przodu, przy mojej niewielkiej pomocy.
    Czasem jednak czuję żal, że nie dałam mu jeszcze trochę czasu na jego własną
    decyzję. Z drugiej strony miałam prawo wsłuchać się też we własne potrzeby. Mam
    nadzieję, że z moim młodszym, obecnie 16,5 – miesięczniakiem dobijemy równie
    spokojnie, a może jeszcze bardziej cierpliwie z mojej strony, do pożegnania z
    piersią. Teraz w końcu jestem bogatsza o doświadczenie, że dziecko – nawet taki
    skrajny cycoholik, jak mój starszy – potrafi ze spokojem dojrzeć do następnego
    etapu rozwojusmile
    Dodam, że w długim karmieniu wielkim wsparciem było i jest to forumsmile
    J.
  • 11.12.06, 15:45
    Jano!
    Ależ Ty swojemu szanownemu starszakowi pozwoliłaś dorosnąć, skoro tak spokojnie
    przyjął Twoją decyzję o rozstaniu z maminym mleczkiem. Takie przynajmniej jest
    moje zdanie.
    Jesteś naprawdę wielka, że w ogóle dałaś radę i fizycznie, i psychicznie
    (pomimo wielkiego trudu, jaki Cię to kosztowało) wykarmić taką dwójeczkę.
    P.S. Wysłałam Ci zdjęcia, które zamawiałaś na gazetową skrzynkę.
    Iza
  • 10.12.06, 17:16
    Moja córa też zrezygnowała sama w okolicy 3 urodzin, czym mnie bardzo ucieszyła. Choć jednocześnie brakuje mi tego karmienia, taki mix uczuć - od ulgi do tęsknoty.
    W sumie wychodzi na to, że dzieci z forum rezygnują same z karmienia lub przy niewielkiej pomocy mam w wieku od 2 do 4 lat.
    --
    Doświadczenie jest jak grzebień dla łysego. (chińskie przysłowie)
  • 11.12.06, 08:20
    Ciekawa jestem, jak dlugo moj jeszcze bedzie ssacsmile Na poczatku lutego skonczy
    3 lata. Jeszcze niedawno ssal zawsze przed i po spaniu, czyli 4 razy na dobe.
    Coraz czesciej sobie "zapominal" o mleczku jak sie obudzil, mial mase innych
    rzeczy do zrobienia zawsze. Czasem sobie przypomnial, ale od jakiegos czasu
    nawet jak zaproponuje, to juz nie chce. Przed spaniem za to na razie nie moze
    sie obejsc bez ukochanego "tutisia". Possie troche, potem mnie wysciska,
    wycaluje, juz lezac w lozeczku mowi "dziekuje musiu", potem "dobranoc", mama
    wychodzi, a on zwykle migiem zasypia. Moze jeszcze dotrwa do urodzin? Mam
    nadzieje, bo jest alergikiem, zadnego nabialu nie dostaje, uzupelniamy wapn,
    jak przestanie ssac, to trzeba bedzie zwiekszyc dawke. Zobaczymy. Nie zmuszam i
    nie zabraniam, przestanie ssac, jak sam zrezygnuje, mysle, ze juz dlugo na ten
    moment nie bedziemy czekac.
  • 12.12.06, 14:47
    Cieszę się, że tu trafiłam! Moja Klaudia w styczniu skończy 2 latka, ani ja ani
    ona nie dorosłyśmy jeszcze do tej decyzji, ale strasznie obawiałam się, że
    jeżeli to ja stanowczo Jej nie odstawię to potrwa to nawet do 6 roczku, bo o
    takich przypadkach słyszałam. Narazie jest nam dobrze i nie bedę tego przerywać
    a po 3 urodzinach zacznę się martwić smile Nie ukrywam, że wolałabym aby nie
    musiała ssać w nocy (wstaje 2-3 razy), ale sama nie wiem czy jest to
    spowodowane potrzebą jedzenia czy nieumiejętności zasypiania w inny sposób...
  • 15.12.06, 22:14
    Młody (2,9) odpuścił ( przy mojej pomocy) mi dzienne cycolkowanie i przy
    zasypianiu ale w nocy to musi byc obowiązkowo bo inaczej syrena włączona na
    pełen regulator. Pewnie i to kiesyś sie skończy - jak dorosniemy do tego
    obydwoje wink
    ~~~~~~~~~~
    jestem mamą Łobuziaka wink
  • 04.04.07, 17:08
    moje dziecko ma 2 lata i 3 miesiące, od pół roku karmienie go to dla mnie męka,
    odczuwam psychiczną niechęć do karmienia. Przez prawie 20 m-cy karmienia było
    ok, ale przez większość tego czasu nie pracowałam a mały ssał rzadziej niż
    teraz (no, może jako niemowlę więcej).
    Karmię go tak długo, bo to zalecenia alergologa a poza tym, po prostu nie daję
    rady go odstawić...
    Odmowa podania piersi to histeria nie do wytrzymania. Nie wyobrażam sobie
    czekania, aż on sam zrezygnuje, mam wrażenie że z miesiąca na miesiąć coraz
    bardziej się od cycka uzależnia. Kiedyś w nocy budził się raz na jedzenie,
    teraz najchętniej spałby z piersią w buzi.
    Moje dziecko ma twardy charakter, jak czegoś chce to koniec - nia da się
    zagadać, przekupic, odwrócić uwagę.
    Od 2 tyg próbujemy go oduczyc jedzenia w nocy... jestem bezsilna, budzi się
    ciągle i chce cycusia. Czasem udaje się go napoić wodą i zasypia, częściej wyje
    przez dłuższy czas, aż zaśnie z wysiłku. Ja płaczę obok.
    Jeśli potrwa to jeszcze trrochę to zwariuję.
    Jedyny pomysł (smarowanie piersi różnymi wynalazkami nie pomaga)jaki mam to
    zostawić go z ojcem na kilka dni, może troche zapomni... Ale przecież go kocham
    i nie chcę się z nim rozstawać...
    Uważam że to nie jest dobra wskazówka, czekać zą dziecko samo zrezygnuje. To
    matka powinna decydować kiedy ma dosyć.
    Jestem permanentnie niewyspana, chodze jak zombi.
    Gdybym nie pracowała, to może, ale ja prowadzę własną dzał. gosp. i dużo jeżdżę
    samochodem. Tydzień temu zasnęłam za kierownicą i rozbiłam samochód. Bardzo
    poważnie, a gdybym miała mniej szczęscia i coś jechało z przeciwka to dziecko
    nie miałoby ani cycusia ani mamy.
    --
    skype--->kasia_de GG--->5050022
    Dziennik
    Jacuś
  • 04.04.07, 23:58
    Kasiu, jestes pewna ze problem to tylko karmienie???
    Czy twoj maluch spi w swoim lozeczku w osobnym pokoju, czy z wami? To moze miec
    wielkie znaczenie przy probie ograniczenia nocneg karmienia. Nie jestem za tym,
    zeby dziecko odstawiac na sile, ale uwazam, ze dla 2-latka mozna wprowadzic
    jasne reguly dotyczace karmienia i jestem jak najbardziej za tym, zebyz
    zrezygnowac z nocnych karmien. Moj urwis tez jest strasznie uparty, ale
    spokojem i konsewencja daje sie co nieco wskorac. Ja nigdy niepmialam problemow
    z nocnym wstawaniem, przechodzilam z pokoju do pokoju, karmilam drzemiac,
    wracalam do lozka i kontynuowalam sensmile Gdyby mi sie zdarzylo zasnac za
    kierownica, na pewno cos bym z tym chcial zrobic. Mysle, ze plakanie obok
    dziecka nie ulatwia maluchowi zycia. Sam protestuje, a jak widzi, ze mame
    to "rusza" to jest to dodatkowy bodziec do podkrecenia syreny. Moj syn wlasnie
    w ten sposob reaguje, wiec moze u was tez warto sprobowac zmienic sytuacje?
    Osobiscie uwazam, ze wyjazd czy okresowe spanie na kanapie, zeby dziecko mamy
    nie widzialo nie rozwiazuje problemu. Dziecko latwiej zaakceptuje sytuacje,
    jezeli mimo braku piersi nadal bedzie miec mame, spokojna i opanowana. Jezeli
    nie potrafisz opanowac emocji, to musisz zmalezc inne rozwiazanie, bo oboje
    placzac nie posuwacie sie do przodu. TAk sadze, choc mam nadzieje, ze sie
    myle... Moj syn bedac w wieku twojego tez byl totalnie uzalezniony. Moze to
    taki wiek? Jezeli chcesz odstawic, to jasne, to jest ostatecznie twoja decyzja,
    ale musisz byc jej absolutnie pewna. Osobiscie jestem za tym, zeby dziecku
    pozwolic dorosnac do rozstania z piersia, o ile matka daje rade oczywiscesmile
    Przeczytaj moj post powyzej. Jeszcze miesiac temu, gdybym chciala odstawic
    sama, to bylby wrzask, tak jak u was. Tydzien temu kupilismy dziecku nowa
    kolderke do lozeczka. I stalo sie cos niesamowitego. Mlody wskakuje do lozka,
    gasi swiatko i zapomina sie upomniec o mleczkosmile Nie ssie juz od kilku dni a
    ja jestem w lekkim szoku, bo po takim nalogowcu nie spodziewalam sie tego, ze
    tak nagle sam z siebie zrezygnuje. Bez zadnej zapowiedzi, bez lez i przymusu.
    Dzisiaj probowal mi odgryzc ucho, co nas oboje niesamowicie rozbawilo, dostalam
    mase buziaczkow, powiedzial mi dobanoc, odwrocil glowe w druga strone i po 2
    minutach spal jak zabitysmile Ciesze sie, ze nie uleglam wczesniej presji
    otoczenia, bo masa ludzi usilowala mnie przekonac, ze 3-latek nie powinien juz
    ssac piersi, tak, jak nie powinien spac w dzien, co moj nadal robil. Wychodze z
    zalozenia, ze w wielu sprawach to ja decyduje o zyciu swojego dziecka, ale nie
    moge go zmuszac do czegos, na co nie jest gotowy. Spac w dzien przestal kilka
    tygodni temu. Z dnia na dzien i sam z siebiesmile Dziecko mi rosniesmile)) Ale
    nadal mi wmawia, ze jest mamine "bejbi"smile))
  • 05.04.07, 20:50
    tijgertije dobrze gada!
    Też oduczyłam nocnego karmienia z momentem przeniesienia córeczki na noc do
    osobnego pokoju - opisałam to w watku "Zalety spania dziecka we własnym
    pokoju" - zobacz .Może w tym lezy problem ?
  • 11.04.07, 11:42
    Dla Ciebie to rzeczywiście nie byłaby dobra wskazówka, bo Twoje postępowanie w
    mojej ocenie utrudnia czy wręcz uniemożliwia dorośnięcie do tego.
    Nic tak nie przywiązuje dziecka do piersi, jak mama, która sama się miota,
    chcąc i nie chcąc równocześnie go karmić.
    Pójście do pracy matki jest na tyle dużym przeżyciem dla dziecka, że można było
    przewidzieć, że będzie chciało sobie zrekompensować jej brak w jakiś sposób
    (np. przez zwiększone ssanie), czego się nie spodziewałaś.
    Rzeczywiście połączenie pracy z karmieniem może być bardzo trudne.
    Pozdrawiam :o)
  • 10.07.08, 23:16
    Cześć Kasiu,dość dawno pisałaś tego posta ale jestem ciekawa czy udało się
    odstawienie od piersi?Twoje słowa są wyjęte z moich ust,tylko mój cyckowy
    terrorysta ma rok i 9 miesięcy.Pozdrawiam.
  • 12.08.08, 13:38
    Miałam podobne problemy i rozwiązanie podsunęła mi koleżanka z
    pracy. Zamiast leżącej obok łóżeczka i płaczącej mamy - leżał tatuś.
    Dziecko mniej krzyczało i zasnęło grzecznie po 15 minutach. Później
    było tylko lepiej. W nocy również wstawał tatuś, podawał wodę i
    kładł sie przy łóżeczku.
  • 11.04.07, 13:28
    Dla mnie to bardzo ważne i to dziecko podejmie decyzje o ostawieniu od piersi, a
    nie ja. Nie chce karmić nigdy mlekiem modyfikowanym, dlatego ucieszy mnie fakt,
    gdy dziecko będzie chciało jeść cycusia do 3 lat, bo wtedy można już wprowadzić
    mleko krowie
  • 16.04.07, 11:51
    Dzięki temu forum zrezygnowałam z pomysłu odstawienia Majusi na siłę od cycusia
    którego ona uwielbia i bez którego nie może sie obejść (przynajmniej jeszcze
    nie). Majusia ma 14 miesięcy, karmimy się od początku na żądanie. Przy cycusiu
    zasypia, po każdej nocy, czy drzemce musi się przytulić do cycusia. W nocy
    zresztą też jeszcze często sie budzi i jak parę dni temu spróbowałam jej nie
    podać cycusia to płakała przez 2 godziny, oczywiście w końcu wymiękłam i
    podałam cycusia, a Mała zasnęła błogo, ale swój nocny żal odchorowała. Mam więc
    nauczkę i juz nie próbuję z nią walczyć, tylko podaję cycusia gdy tylko tego
    chce, a ostatnio często chce. Podchodzi do mnie, podnosi bluzkę, łapie cycusia
    i pokazuje na łóżko, żeby jej tam właśnie dać pocycusiać smile) Jest słodką i
    pogodną dziewczynką i niesamowicie grzeczną. Potrafi spokojnie cycusiać ale też
    uwielbia wygłupiać się przy cycusiu i wtedy wierzga tą swoją dupinką na
    wszystkie strony i cyca raz jednego cycusia, raz drugiego. Uwielbia nacisnąć
    paluszkami i patrzeć jak wypływa mleczko, śmieje się przy tym szalenie smile) Jest
    naszą najsłodszą istotką i dobrze nam jest z tym cycusianiem. Gorzej znosi to
    mój mąż, który został niestety odsunięty na bok z racji właśnie karmienie. Śpi
    w innym pokoju, bo w trójkę sie nie mieściliśmy już, no i w ogóle twierdzi że
    mam taką małą znieczulicę na niego. Przyznam że chyba ma rację sad Rodzina już
    przestała narzekać że ciągle jeszcze karmię i całe szczęście bo męczyli mnie
    bardzo. Bratowa mnie jeszcze tylko czasem denerwuje swoimi hasłami dotyczącymi
    właśnie karmienia piersią, ale co ona może o tym wiedzieć skoro świadomie nie
    karmiła własnej córki (chyba z lenistwa).. więc puszczam te jej słowa mimo uszu
    i karmię dalej moją najsłodszą córeczkę smile)
    Mamy tylko jeden problem, skaza białkowa i uczulenie na jajka, a mnie już coraz
    trudniej utrzymać rygorystyczną dietę i czasem coś podjem po czym troszke
    Majusię wysypuje. Mam wtedy straszne wyrzuty sumienia, ale coraz trudniej
    powstrzymać mi łaknienie.
  • 08.05.07, 11:47
    Pufatek3 czytałam Twojego posta z zapartym techm, bo czułam się tak jakbym to
    ja go napisała!!!!! Moja córeczka ma skończone 18 m-cy, też ma na imię MAJA i
    najbardziej na świecie uwielbia cycusiasmile)) Tatuś też wyprowadził się do
    drugiego pokoju, bo się już nie mieściliśmy w trójkę. Mam nadzieję, żę moje
    małżeństwo to jakoś przetrwa. Tatuś mówi, że już się przyzwyczaiłsmile))))Maja
    też ma skazę białkową. Kurczę za dużo tych podobieństw ha ha ha Czy ja mam DEJA
    VU?????

    Dziewczyny dziękuję Wam za to forum!!! Chyba trafiłam tu w najodpowiedniejszym
    momenciesmile)) Przed urodzeniem dziecka postanowiłam, że będę je karmić do 2
    roku życia. Jednak teraz czasami nachodzą mnie wątpliwości lub ukąśliwe
    uwagi "życzliwych" osób typu - to Ty jeszcze karmisz??? I wtedy zastanawiam się
    czy ja robię dobrze??? Maja jest alergikiem - ma skazę białkową. Przez 7 m-cy
    była karmiona wyłącznie piersią a ja byłam na diecie eliminacyjnej. Później
    stopniowo mała zaczęła dostawać stałe pokarmy a ja powoli wprowadzałam do
    swojej diety trochę nabiału typu jogurt, kefir, maślanka i ser biały. MLEKO -
    NIE!!!
    Dzięki Waszym wypowiedziom wiem, że robię dobrze!!! Czasami bywa trudno, ale ze
    wsparciem TAKICH MAM będzie lepiej. DZIĘKUJĘsmile))))
    --
    Wszystko, czym jesteśmy, wynika z naszych myśli.
  • 29.01.08, 09:54
    Czytając wasze posty, zastanawiam się, jak to możliwe, że mój synek
    dojrzał do rezygnacji z cycusia krótko przed roczkiem. Od około 9
    miesiąca pił już 1 buteleczkę w dzień, ale rano i do snu no i
    oczywiście w nocy ciągną cyca na żądanie. Też byłam uzależniona od
    widoku i zapachu małego łebka przy piersi... No ale po powrocie znad
    morza mały miał lekki katarek i odmówił cycusia w nocy (piszczał,
    więc myślałam, że chce possać). Dostał wodę i zasnął. No i to był
    ten moment. Ucieszyłam się, bo podejrzewałam,że jestem w ciąży. No i
    we wrześniu szłam do pracy (pracuję w szkole) i chciałam rozstanie z
    piersią zaplanować przed rozstaniem z mamą... No i faktycznie, jeśli
    chodzi o ciążę - to był gdzieś 7 tc, ale wczesniejszy test przez
    karmienie właśnie wyszedł negatywny i nie wiedziałam. Jak myślicie -
    mleko miało inny smak? Czy po prostu mały sam dorósł? Z dnia na
    dzien przestał domagać sie piersi... Niestety teraz wrócił mu
    cycusiowy szał (po ponad 4 miesiącach), poiersi są znów wielkie, bo
    za ponad 2 miesiące spodziewam się drugiego dziecka. Zastanawiam
    się, jak to będzie. Teraz tuli sie i ogląda cycusie, podbiega i
    wkłada mi ręke pod bluzkę. Mówi, że to "niam niam" dla "dzidzi", ale
    czasem mam wrażenie, że też by pocycał...Nie wyobrażam sobie
    karmienia dwójki, na pewno nie pozwolę synkowi się przyłączyć.
    Trzymajcie kciuki za nas. Pozdrawiam dzielne karmicielki.
  • 10.07.08, 17:34
    Kurczę dawno nikt tu nie pisał,ja karmię synka rok i 9 miesięcy i czasami mam
    dość a o butelce można zapomnieć.Nawet teraz jest przyssany.Może ktoś mi
    podpowie jak go odstawić?
  • 10.07.08, 21:51
    jejku az mi sie lezki zakrecily. ja starszego karmilam prawie poltora roku i
    odstawilam bo ten dran w ramach "zartow" pogryzl mnie tak, ze wygldalam jakby mi
    kto zyletka odcinal brodawki. az miecho wylazilo. nie bylam w stanie mu dac
    piersi bo wylam. a jak mi bylo ciezko. znacznie ciezej niz jemu. i teraz ma 3
    lata, ja karmie 5 miesieczniaka i tez go podpytuje czy by nie chcial. ale nie
    chce. tak sobie tylko oglada smile
    ale drugiego to postaram sie do bolu karmic. chociaz boje sie co z @ bo
    chcialabym za jakis czas miec trzecie.
  • 16.07.08, 00:15
    Po pierwsze gratuluję, że tyle długich miesięcy wytrwałaś dla
    swojego dziecka w karmieniu.
    Twój maluch ma już prawie dwa latka. Powiem Ci, że szkoda tych wielu
    udanych miesięcy marnować teraz na jakąś szamotaninę z dzieckiem.
    Czasem już 2,5 latek potrafi bez bólu i żalu zrezygnować z piersi, a
    do 2 i pół roku tak naprawdę niewiele Ci zostało. Ale wydaje mi się,
    że dziecko szuka potwierdzenie, czy matka karmi go z sercem czy może
    bezdusznie? Jak czuje, że bez serca, to mi się zdaje, że tym
    bardziej kurczowo trzyma się swojej mamy. Taka tam moja teoria.
    --
    Długie karmienie piersią
    Szkoła Rodzenia
  • 16.07.08, 22:10
    Miejsce meza jest obok zony, z zona w lozku. Miejsce dziecka jest w
    swoim wlasnym pokoju, we wlasnej poscieli i lozku.
    przyznajesz sie do "znieczulicy" wobec meza, zerknij na forum "brak
    seksu w malzenstwie" albo "problemy w malzenstwie", pewnie pod
    ktoryms nickiem ukrywa sie Twoj facet... jeden z setek wyzalajacych
    sie bo zona odsuwa na bok, woli spac z dzieckiem niz z nim, potrafi
    rozmawiac tylko o dziecku a o bliskosci, czulosci i seksie nie ma
    mowy, bo po co jak juz jest dziecko.
    nie mam slow. serio. kim jest dla Ciebie Twoj Maz?
  • 16.07.08, 22:42
    czlowiek jest jedynym ssakiem, ktory wyrzuca swoje mlode z gniazda.
  • 17.07.08, 20:50
    ssaki nie zyja w gniazdach. Nie udalo Ci sie, sorry.
    Poza tym czlowiek nie jest zwierzeciem, nie?
  • 18.07.08, 20:03
    very_berry napisała:

    > ssaki nie zyja w gniazdach. Nie udalo Ci sie, sorry.

    Gniazdo to ogolna nazwa konkretnych miejsc gdzie ssacza matka
    wychowuje swoje mlode. Nory, tunele, jaskinie, dziuple, etc. -
    ogolnie jest to wlasnie "gniazdo".

    > Poza tym czlowiek nie jest zwierzeciem, nie?

    Zartujesz sobie..? Powtorka z biologi:

    Systematyka :

    Domena eukarioty
    Królestwo zwierzęta
    Podkrólestwo tkankowce
    Nadtyp wtórouste
    Typ strunowce
    Podtyp kręgowce
    Nadgromada czworonogie
    Gromada ssaki
    Podgromada ssaki właściwe
    Szczep łożyskowce
    Nadrząd euarchonta
    Rząd naczelne
    Podrząd Haplorrhini
    Infrarząd antropoidy
    Nadrodzina małpy wąskonose
    Rodzina człowiekowate
    Podrodzina Homininae
    Rodzaj człowiek


  • 16.07.08, 23:06
    ja tam nie wiem, ale u nas spanie z dzieckiem nie przeszkadza w pozyciu. spimy
    czesto we czworo i wszyscy sa szczesliwi i wytuleni. łóżko w sypialni to nie
    jedyne miejsce uprawiania seksu w domu. chyba, ze ktos musi pod koldra i przez
    dziure w koszuli smile
  • 17.07.08, 22:48
    fizula, nie do Ciebie, nie wiem czemu sie tak przypielo... to do
    pani na gorze, ktora napisala ze, cyt "czlowiek jest jedynym ssakiem
    ktory wyrzuca mlode z gniazda"
  • 18.08.08, 05:54
    A co ty robisz na forum brak seksu w malzenstwie (skoro piszesz ze
    wiesz o czym tam ludzie pisza to wnioskuje ze tam bywasz) skoro
    twoje dziecko spi ladnie we wlasnym pokoju?
  • 25.02.08, 10:06
    Moja mama, która prawie nie karmiła piersia (ku swojemu ubolewaniu),
    a karmienie zna z obserwacji mnie i mojej córeczki, sama z sobie
    twierdzi, że dziecku trzeba pozwolić dorosnąć i samemu zrezygnować :-
    )
    --
    Dwie obrączki i Nasz chodziaczek
    1% dla Ignasia
  • 17.07.08, 22:46
    do kam.xt - niestety, znalazlam potwierdzeniesmile
    pozdrawiam
  • 18.07.08, 02:10
    to ja jestem nadwornym trollem tego forum, prosze mi sie tu nie
    wgryzac!
    A czlowiek jest zwierzeciem. Jest ssakiem. Mlode ssaki maja zwyczaj
    sypiac wtulone w matke.
    Czlowiek wypedzil swoje noworodki i niemowleta do osobnego lozka i
    czesto do osobnego pokoju nie dlatego, ze to jest zgodne z natura,
    ale dla wlasnej wygody. Z tego samego powodu drzewiej zatrudnial
    mamke, a teraz wyprodukowal mieszanki mlekozastepcze.
    Jesli zwiazek malzonkow/partnerow jest dojrzaly, trojkat w lozku
    (rodzice+niemowle) zwiazkowi nie zaszkodzi.
    jesli zwiazek jest slaby lub niedojrzaly, to ani osobny pokoj dla
    dziecka z mamka calodobowa go nie utrzyma.
    Mozliwe sa oczywiscie warianty posrednie, tzn. pojawienie sie
    dziecka (zwlaszcza pierwszego) w zdecydowanej wiekszosci zwiazkow
    prowadzi do mniejszego lub wiekszego kryzysu, a w kazdym razie
    stanowi prawdziwa rewolucje. Ani forma karmienia, ani osobne
    lozeczko tego nie zmieni.
    Przed urodzeniem pierwszego dziecka bylam przekonana, ze dziecku
    nalezy sie wlasne lozko i wlasna posciel. Pierwsza dwojka moich
    dzieci w lozeczku przespala w sumie moze 5 nocy, dla trzeciego nawet
    nie przygotowalismy lozeczka, a jakos dziwnym trafem naszemu
    zwiazkowi to specjalnie nie zaszkodzilo. Moze w to nie uwierzysz,
    ale wszystkie strony akceptowaly taki uklad, tacy juz jestesmy
    nienormalni...
  • 18.07.08, 15:34
    Żal mi Ciebie i Twojego dziecka, bo na siłę próbujesz usprawiedliwić
    swoją decyzję nie karmienia piersią atakując mamy które to robią.
    Rób po swojemu i daj żyć innym, martw się swoim związkiem, a nie
    cudzymi. Prezentujesz poglądy, które były modne ponad 30 lat temu,
    gdy sama byłam dzieckiem i słuchanie o nich w świetle obecnych badań
    naukowych i zaleceń WHO jest po prostu śmieszne. Moja mama do
    dzisiaj żałuje, że w nie uwierzyła. Może spytaj swoją matkę co sądzi
    na ten temat? W przyrodzie nic nie ginie, ten czas który rzekomo
    zaoszczędzisz teraz oddasz dziecku w okresach jego zwiekszonej
    zachorowalności, co masz jak w banku nie karmiac piersią. Ale rób po
    swojemu, masz do tego prawo, chociaż dziecka szkoda. I może idź
    sobie na inne forum myślacych podobnie jak Ty, bo tutaj nie
    znajdziesz poklasku ani nikogo nie przekonasz.
  • 18.07.08, 18:16
    o jakim "zaoszczedzonym czasie" piszesz? czy karmiene butelka to
    oszczednosc czasu? poza tym mam zamiar zostac w domu przynajmniej 4
    lata, az dziecko bedzie moglo osc do przedszkola,
    widzisz "rezygnacja z kariery" nie jest dla mnie poswieceniem, nie
    oddam dziecka niance ani nawet babci, i co, moje dziecko bedzie
    uposledzone? bo przez pierwsze pare miesiecy nie karmilam go
    piersia? w zachorowalnosc nie wierze - ja bylam piersiowa, brat
    butelkowy, i to ja mam alergie i chodzilam zasmarkana do szkoly a
    mlody nie. Nie zaluj mojego dziecka bo dostanie milosc i czulosc, no
    chyba ze wazniejszy jest cyc, to w takim razie serio wysiadam z
    rozmowy. Nie mam zamiaru nikogo przekonywac. Chcialam na wlasne oczy
    zobaczyc komentarze matek ktore, cyt "wyrzucaja meza z lozka bo im w
    trojke nie wygodnie" i ze "maz mowi ze mam na niego znieczulice",
    Sorry, ale to nie jest normalne i zdrowe.
    Przynajmniej z mojego, zacofanego punktu widzenia.
    I niech Ci nie bedzie szkoda mojego dziecka, bo poprzez karmienie
    piersia nie zostaje sie idealna matka, wazniejsze sa inne
    czynniki/zachowania.
  • 18.07.08, 18:44
    E, a ja nie lubię takiego porównywania męża do dziecka, stawiania go w pozycji rywala - do miejsca w łóżku, w sercu, do uwagi żony/ matki. W końcu dziecko ma dwoje rodziców i razem decydują o tym, jak się opiekują dzieckiem. Nie ma jednego idealnego modelu i uwierz, Very Berry, że Twój model nie będzie pasował ani wszystkim kobietom, ani wszystkim facetom.
    --
    moje prawo to jest pańskie lewo
  • 18.07.08, 20:11
    jagandra napisała:

    > E, a ja nie lubię takiego porównywania męża do dziecka, stawiania
    > go w pozycji
    > rywala - do miejsca w łóżku, w sercu, do uwagi żony/ matki. W
    > końcu dziecko ma
    > dwoje rodziców i razem decydują o tym, jak się opiekują dzieckiem.

    Jak wyzej. Stawianie mezczyzny na miejscu rywala dziecka jest
    degradowaniem mezczyzny, kobiety i ich obojga jako rodzicow. Ojciec
    dziecka to OJCIEC dziecka, nie najarany nastolatek, ktorym opiekowac
    ma sie mamusia.

    Kiedy zwiazek jest dojrzaly, nie zaszkodzi mu spanie z dziecmi. My
    od 3 lat spimy we trojke, wszyscy to lubimy i sie wysypiamy, nasz
    zwiazek zdecydowanie zyskal od czasu pojawienia sie dziecka. Obecnie
    trwaja prace nad drugim potomkiem, na brak seksu nie narzekamy.

    Kiedy natomiast caly zwiazek jest byle jaki, a facet jest idiota
    zazdrosnym o pojawienie sie dziecka i oczekujacym od kobiety, ze ma
    sie nim *zajmowac*, to wywalenie dziecka do osobnego pokoju nic nie
    pomoze...
  • 19.07.08, 16:22
    widzę ,że powoli zaczynasz pisać jak człowiek, bo z Twoich wcześniejszych komentarzy wynikało, że dziecko to właściwie powinno hodować się samo w osobnym pokoju i jak najmniej absorbująco dla rodziców. Miłość i czułość jest bardzo ważna, myslę że nie mniej ważna niż cycuś, chociaż dla mnie cycuś jest po prostu jednym z jej przejawów. A czy Ty czasem nie czujesz się zagrożona, że bedąc na utrzymaniu męża przez 4 lata musisz szczególnie o niego dbać i broń Boże nie może poczuć się odsunięty przez dziecko, cyca i wspólne łózko? Jeśli taka jest sytuacja i charakter Twojego męża to radzę szybciej wrócić do pracy i być bardziej samodzielnym i niezależnym, mąż to bardziej doceni niż pozbawienie dziecka cycusia. Dla mnie karmienie butelką, poza przypadkami gdy absolutnie nie ma innego wyjścia (choroba, brak pokarmu itp sytuacje losowe) jest czystym wygodnictwem matki, okradającej swoje dziecko z tego co oferuje mu sama natura, co będzie je chronić przed chorobami, otyłością, próchnicą butelkową etc., etc. I takie jest moje zdanie, a Twoje jest inne. Ciekawe jakie zdanie będzie miało Twoje dziecko jak podrośnie, być może odmienne od Twojego i będziesz musiała się z tym pogodzić. Zgadzam, się z wszystkimi moimi przedmówczyniami, że jeśli związek jest zdrowy, a mężczyzna dorósł do ojcostwa to karmienie piersią, czy spanie we wspólnym łózku z dzieckiem nie jest przeszkodą w takim związku. I jeśli tego chciałaś się dowiedzieć to już wiesz i może przemyśl sobie jeszcze wszystko, bo moim zdaniem robisz błędne założenie, że karmienie naturalne rozwala związek. Zresztą jak widzisz nie ma tu takich kobiet, które cyt "wyrzucaja meza z lozka bo im w trojke nie wygodnie" i ze "maz mowi ze mam na niego znieczulice". A dziecka nadal jest mi żal i wiedz że nie ma idealnych matek.
  • 22.07.08, 00:27
    joannaiwa - z moich komentarzy wynikalo ze dziecko powinno miec osobne lozko, i
    pojawienie sie dziecka nie moze pozbawic intymnosci rodzicow, tak, osobne lozko
    to jest intymnosc, nie mowie o seksie tylko o caloksztalcie
    moj maz bardzo pragnie miec dzieci, NIGDY nie czuje sie zagrozona mimo ze On
    zarabia wiecej, domem zajmujemy sie oboje na rowni, kochamy sie i szanujemy, On
    wspiera moja kariere oraz rozne pasje, i vice versa. O tym ze nie bedziemy mieli
    nianiek zadecydowalismy razemsmile Maz chce zebym karmila piersia ale uwaza to za
    moj wybor (moje piersi w koncu), jest farmaceuta wiec wie ze mleko modyfikowane
    nie powoduje ani otylosci, ani chorob, ani prochnicy... i smiem twierdzic ze ma
    do tego jakies podstawy.
    Jezeli chodzi o spanie we wspolnym lozku to OBOJE stwierdzilismy ze tego nie
    chcemy, zwlaszcza ze mamy znajome dzieciate pary i sorry, ale ich opowiesci
    troche nam obrzydzily soanie w trojke/czworke.
    O, tacy sobie jestesmy.
    posob karmienia jest moja decyzja, osobne lozka wspolna.
    Maz powiedzial mi, ze szczerze sie cieszy ze takie wlasnie mam podejscie, i nie
    dlatego ze jest niedojrzalym szczylem co sie boi konkurencji ale mezczyzna,
    ktory chce miec nie tylko matke swoich dzieci ale takze zone, kochanke, kobiete.
    pare komentarzy w gore bylo kilka pan co wyrzucaly meza (mama majki) i mialy
    znieczulice (ta sama), pod spodem tez bylo pare takich komentarzy, takze mam
    podstawy.
    jedno jeszcze chce napisac, JESLI SPANIE W JEDNYM LOZKU JEST DECYZJA OBOJGA TO
    SUPER, ALE OBRZYDZAJA MNIE SYTUACJE KIEDY TO MAZ JEST ZMUSZONY, ALBO WYRZUCONY Z
    LOZKA, ALBO ODEPCHNIETY.
    do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile ze maz musi
    byc na pierwszym miejscu u zony, zona u meza a dopiero potem dzieci, bo taki
    zwiazek nigdy nie sie wypali.
    I nie obrazaj mnie mowiac, ze zal Ci mojego dziecka.
  • 22.07.08, 00:50
    jezeli chodzi o karmienie piersia to nie chce i tyle, nie wiem czy to tak ciezko
    zrozumiec? pewnie ciezko na tym forumsmile wiec nawet nie szukam zrozumienia, nie
    zalezy mi na nim, jedyne co chce powiedziec to pomyslcie o swoich mezachsmile
  • 22.07.08, 09:41
    JESLI SPANIE W JEDNYM LOZKU JEST DECYZJA OBOJGA TO
    > SUPER, ALE OBRZYDZAJA MNIE SYTUACJE KIEDY TO MAZ JEST ZMUSZONY, ALBO WYRZUCONY
    > Z
    > LOZKA, ALBO ODEPCHNIETY.

    No pewnie, sytuacja gdy mąż całkiem przestaje się liczyć jest chora. Bywa też odwrotnie - mąż się wynosi do innego pokoju, bo np. chce się wyspać i uważa, że nocna opieka nad dzieckiem to nie jest sprawa. Itp. Scenariuszy może być tysiąc i rzadko się powtarzają identyczne. Ale najlepiej oczywiście, gdy w małżeństwie panuje zgoda smile

    > do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile ze maz musi
    > byc na pierwszym miejscu u zony, zona u meza a dopiero potem dzieci, bo taki
    > zwiazek nigdy nie sie wypali.

    Nie jestem chrześcijanką i odpowiem przewrotnie: biblia jest patriarchalna i stawianie związku męża z żoną na pierwszym miejscu jest patriarchalne. Matriarchalne jest stawianie na pierwszym miejscu więzów krwi (patrz taka Antygona np.). I nie chcę tu napisać, że jedno jest zdrowe a drugie nie.
    --
    moje prawo to jest pańskie lewo
  • 22.07.08, 14:47
    Przed urodzeniem pierwszego dziecka miałam swoją teorię. Co prawda
    wiedziałam, że będę karmić piersią: bo to zdrowe dla dziecka, bo
    moje dzieci mogą odziedziczyć po mnie alergię na mleko.
    Oczywiście do głowy mi nie przyszło, że będę karmić długo smile
    Pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie pani, która karmiła całe 18
    miesięcy wink

    I dzieci miały spać w swoich łóżeczkach. To było jasne i oczywiste.

    Tylko tak się jakoś stało, że nie wiadomo kiedy macierzyństwo
    przewróciło mi w głowie. Bo ja wiem? Czy da się to przekazać komuś,
    kto tego nie doświadczył? Związek z moim mężem? Tak, mężczyzna
    mojego życia nadal, cały czas był i jest dla mnie ważny. Właśnie
    dlatego karmiłam córę cicho w nocy, aby chociaż on mógł się wyspać -
    bo go kochałam smile (choć czasem budziłam, niby niechcący, jak robiło
    mi się tak smutno, że nie śpię, a on śpi...). Najpierw miałam
    teorię, a potem zdałam się na naturę smile Kiedy po paru miesiącach
    przespanych nocy moja córa zaczęła się budzić co godzinę, nie miałam
    już siły wstawać do niej, a jednocześnie czułam, że dobrze będzie
    nam razem. Zrobiłam jej miejsce z boku, miała swoją poduszkę,
    kołdrę, a ja nadal spałam blisko mojego męża, bo nie potrafiłabym z
    tego zrezygnować smile Intymność? Tak. I o ile nie masz na myśli tylko
    seksu (bo trudno tym się dzielić wink) to przecież coś się zmieniło:
    nie byliśmy już tylko we dwoje, obok nas, wtulona we mnie spała
    nasza córa:krew z krwi i kość z kości. Tak niesłychanie bliska. Ile
    razy tuliliśmy się: ciało do ciała. Pewnie dlatego jakoś tak
    niezauważenie karmiłam ją długo - aż dorosła, dojrzała do jeszcze
    większej samodzielności. Bo przecież dzieci tak właśnie robią:
    najpierw są tak bardzo blisko nas, ładują swoje akumulatorki, aby
    potem rzucić się na zdobywanie świata. Na wszystko jest czas i pora.

    Nie ma sensu bać się bliskości, odrzucić, zanim się jej naprawdę nie
    spróbuje, bo ten czas szczególnie bliskiej więzi już nigdy nie
    wróci. A mam wrażenie, że odrobinę się boisz: jakby ktoś miał wkraść
    się w Wasz doskonały układ i miał go popsuć. Dziecko nie jest
    zagrożeniem - chyba, że Wasz związek jest słaby.

    Fakt, macierzyństwo jest trudne, nie należy oczekiwać samej
    słodyczy wink Początki karmienia piersią były u mnie bardzo trudne, i
    bardzo długo był to tylko nudny, momentami uciążliwy obowiązek. Ale
    to się zmieniło. Może właśnie w momencie, jak wyrzuciłam wszystkie
    teorie i wzięłam córę do naszego łóżka.

    > do forumowych katoliczek/chrzescijanek - to jest nawet w bibliismile
    ze maz musi
    > byc na pierwszym miejscu u zony

    A żona ma słuchać męża wink

    Pozdrawiam
    Jola
  • 22.07.08, 16:08
    Pięknie to napisałaś smile
    Właśnie dziś sobie pomyślałam o teroriach, jakie kiedyś miałam. Że dziecko ma spać w łóżeczku - a jakże. Że powinno przesypiać noc. Że nie powinno się go zbyt dużo nosić. Oczywiście zamierzałam karmić maksymalnie do roku. I dokarmiać butelkę od małego, tak bym mogła gdzieś wyjść a nawet wyjechać bez niej. Przy pierwszej córce jednak się wściekałam, zanim zmieniłam te teorie. A teraz po prostu cieszę się maleństwem smile Owszem, jestem zmęczona, miewam dość, ale wiem, że ten okres wielkiej bliskości minie i trzeba się nim nacieszyć, póki czas.
    --
    moje prawo to jest pańskie lewo
  • 23.07.08, 01:54
    > Maz jest farmaceuta wiec wie ze mleko modyfikowane
    > nie powoduje ani otylosci, ani chorob, ani prochnicy... i smiem
    twierdzic ze ma
    > do tego jakies podstawy.


    O dżizus!!! A to na studiach go takich mądrości nauczyli, czy to
    jego autorska teoria (może poparta "przyjaźnią" z jakimś
    dystrybutorem odżywek dla niemowląt?).
    Wiesz, ja też mam kolegę lekarza, ktory twierdzi, że antybiotyki i
    sterydy to dobrodziejstwo całkiem nieszkodliwe. Bardzo lubię z nim
    wódkę pić. Ale leczyć to bym się do niego nie poszła.
    --
    syn nr 1
    syn nr 2
    karmię syna nr 3
  • 24.07.08, 02:15
    pomysl chwilke, to Cie nie zabije - nawet gdyby teoria byla poparta przyjaznia z
    dystrybutorem, to gdyby nie byl jej pewien, nie zgadzalby sie na zastosowanie
    jej na wlasnym dziecku.

    mleko modyfikowane a sterydy to dwie rozne rzeczy, nie mieszaj tego...

    otylosc jest zwykle powodowana przekarmieniem, choroby; zlym odzywianiem w wieku
    "pobutelkowym" lub zbytnie chuchanie na dzieciaka.. co do prochnicy to roznie to
    bywa z kazdym dzieckiem.

    haha no tak, ogolnie rzecz biorac to kazde dziecko karmione butelka jest
    chorowite, grube, ma prochnice i niedorozwoj.
    rece opadaja
  • 21.08.08, 13:00
    Mam jednak pytanie - czy Ty masz już dziecko, czy też dopiero
    będziesz je mieć? Bo wiesz punkt widzenia bardzo się zmienia po
    urodzeniu dziecka i Ty tez jeszcze możesz zmienić zdanie.
  • 13.08.08, 22:34
    Wracając do tematu tongue_out chyba właśnie moja 14- mies. córka "dorasta" do rozstania.
    W jej życiu były różne okresy: od totalnego uzależnienia, tak do 3-4 mies.
    życia, gdy po równych 2 godz. od początku poprzedniego ssania chwytał ją głód, a
    może potrzeba bliskości i nie było zmiłuj smile, przez nocne płacze i uspokojenie
    tylko po przytuleniu się do piersi i possaniu, aż po obojętność. Teraz właśnie
    jest ten ostatni okres, gdy po zaprzestaniu ssania w dzień (na pierś nawet nie
    spojrzała), chyba przestaje jej brakować piersi wieczorem i w nocy... Wieczorem
    trochę possie, ale już nie wydaje okrzyku zachwytu przed zassaniem się, rano
    może trochę bardziej potrzebuje, ale widzę, że i to zanika... I już w noc nie
    potrzeba piersi do uspokojenia, wystarczy herbatka, albo w skrajnych przypadkach
    przytuleni do mnie. I cieszę się, że nie odstawiałam jej wtedy, gdy piersi
    naprawdę potrzebowała, że nie odbyło się to kosztem rozpaczy i tęsknoty za cycem
    smile no i oczywiście kosztem przepełnienia moich piersi, bo teraz naturalnie ten
    pokarm zanika, piersi już nie robią się twarde i bolące, jak kiedyś, kiedy
    zdarzała się dłuższa przerwa. Chociaż nieraz się denerwowałam, jak ssała mocno,
    nawet już pustą pierś, jak spała ze mną i mężem w łóżku i budziła się w nocy co
    godzinę, z perspektywy czasu myślę, że dobrze zrobiłam "dając jej dorosnąć"
  • 15.08.08, 22:11
    > Wracając do tematu tongue_out chyba właśnie moja 14- mies. córka "dorasta"
    do rozstania

    Pozwolę się nie zgodzić z Tobą. 14-miesięczne dzieci nie dorastają
    same do rozstania z piersią, bo potrzebują jej jeszcze przynajmniej
    z rok. Świadomie bądź nie odstawiasz ją od piersi np. przy pomocy
    tych herbatek podawanych w nocy podczas gdy dziecko potrzebuje
    wówczas ssać maminą pierś, przy pomocy butelki itp.
    --
    Długie karmienie piersią
    Szkoła Rodzenia
  • 26.08.08, 14:46
    Dadka miala 2.5roku kiedy zapragnela isc do przedszkola. Byla w tedy
    dziewczeciem cycajacypm, po kazdym posilku i w przerwach na smutki
    tez pocieszala sie w ten sposob, z radosci w zasadzie potrafila, tez
    pocycac. Przed spaniem, i w nocy tak ze dwa razy.
    W zasadzie miedzy cycaniem i jedzeniaem niala przerwy na zabawe i
    sen.
    Idea z przedszkolem zaswitala jej gdzies w sierpniu ale oczywiscie
    bez mamy i cyska ,jako osoba samodzielna tak zdecydowala, w dwa
    tygodnie bylo po ptakach. Przed spaniem zamiast cyska byly
    opowisci, w polowie wrzesnia poszla w podskokach do przedszkola. W
    koncu pazdziernika miala swoje 3 urodziny teraz to zapalona breast-
    fideeing aktywistka, ma 9 lat i jest naprawde madra.
    Cos w karmieniu piersia poza miloscia chyba jest.
  • 26.11.08, 12:08
    Drogie mamy karmiace piersia chcialam wam podziekowac ze piszecie
    wlasnie o karmieniu piersia starszakow.Moja sytuacja do niedawna
    wygladala podobnie,tj karmilam swoja 2letnia corcie piersia gdy
    tylko tego chciala ale od kad moja bratowa{ktora nie karmila wogole
    swoich dzieci} publicznie na mnie nakrzyczala ze tak dlugie
    karmienie jest bez sensu itp.a ja nie umialam w tej chwili
    zaprotestowac.Przyznam ze czasem owszem jest to meczace ale karmilam
    bo ta wiez byla dla mnie najwazniejsza.Po tym wydarzeniu
    zdecydowalam ze sprobuje zakonczyc karmienie w ciagu dnia jest super
    mala zajeta zabawa i nowymi doswiadczeniami nie wspomina o cycusiu,
    ale wieczorem przed zasnieciem wola glosno mama daj cycy zasypia
    przy nim a w nocy pije 3-5razy przzez sen>i mi to naprawde nie
    przeszkadza wrecz przeciwnie tak samo jak Wy dziewczyny czuje radosc
    z bliskosci podczas ssania przez corke piersi.Tylko teraz chcalabym
    przekonac bratowa ze to co robie to moja sprawa i dla mnie jest
    dobre.Ona nawet pare dni sie nie odzywala bo uwaza ze pezesadzam i
    ze karmienie 2latka jest bez sensu
  • 26.11.08, 21:02
    ja odstawilam mala w wieku 18 miesiecy - wmawiano mi ze zupenie nie gotowa
    itp.Ale musialam bo bylam w ciazy a poprzednie poronilam. I... Urodzial sie
    Jasiek a mloda owszem chce sie przytulic do cycusia ale nie chce absolutnie
    sprobowac ani possac. Mleczko jest dla Jasia. Mysle ze gotowosc czy niegotowosc
    mozna tez sobie samemu zafundowac.. Dziecko trzeba po porstu przygotowac i
    tyle.Tak jak pewnie do wszystkiego. Jestem troche do tych "gotowosci" nastawiona
    anty... no ale... odtsawienia sobie nie wyobrazaalm a jednka udalo sie. Mysle ze
    poniekoad ja sama nie bylam gotowa wczesniej a nie dziecko smile
    --
    b1.lilypie.com/5oqVp2.png
  • 05.01.09, 15:06
    Witaj,już trochę czasu upłynęło od twojego postu,proszę Cię napisz w
    jaki sposób przekonałaś małą o odstąpieniu od cyca,moja mała ma 14
    miesięcy w dzień już nie pije,ale przyjdzie wieczór to domaga się
    cyca.Próbowałam sposobu,aby mąż ja usypiał ale bez skutku.
    Planuje kolejną ciąże,a przed córcia też poroniłam
  • 03.12.08, 14:01
    Oczywiście, że dam synkowi dorosnąć do rozstania z piersią. Zabawne i smutne
    zarazem, że pediatrzy nie dają żadnego rozsądnego wsparcia karmiącym mamom. Rok
    temu, kiedy mój synek miał 10 mies. przechodziłam jakieś tam zaziębienie i
    lekarz sugerował odstawienie, "bo jak skończy rok to będzie trudniej". Gdybym
    teraz chciała odstawić, wyszło by na jego, ponieważ Łukasz (21mies) przeżywa
    renesans zainteresowania ssaniem ( miał ostatnio pierwszy chyba prawdziwy katar
    i trochę kasłał+ ząbkowanie chyba 5?). Karmi się kilkanaście razy w ciągu dnia,
    a w nocy co 2 godziny. Kiedy idę do pracy (na szczęście nie codziennie) bywa
    ciężko, ale wiem, minie i będzie mi brakowało ssaczka nawet nocnego wink. Dzięki
    za bezcennie krzepiące forum. Pozdrawiam karmicielki !
  • 05.01.09, 15:17
    Ograniczalam jej na poczatku dzienne karmienia (podejrzewalam ze juz w ciazy
    jestem) potem kiedy juz wiedzialm jakos mi bylo trudno zrezygnowac z tych
    karmien nocnych smile ale dziwnie sie czulam i zaczal mnie boelc brzuch wiec nei
    mialam wyjscia. Podejrzewam ze bardziej spychicznei sie nastawilam ze powtorzy
    sie poronienie jesli nei odstawie. W kazdym badz razie ktoregos razu po porstu
    nakarmilam mala wieczorem i powiedzialam ze teraz spimy bez cycusiasmile Marudzila
    ale nei tragicznie i zasnela.. uczyla si etak zasypiac killka dni (pozostalo jej
    tylko przytulenie sie raczka do cycusia... W nocy rozwiazalam problem tak ze
    karmialm przez jej sen (zeby sie nie wybudzala) a mi stopniowo laktacja sie
    normowala - potem co druga noc co trzecia... (nie trwalo to dwoch tygodni)
    Jelsi mala sie wybudzila i chcial cycusia to juz wtedy nie karmilam tylko
    tlumaczylam.. dalam jej sie wyplakac, przytulalam ale serio.. nie bylo to cos
    strasznego. A byla wielkim cycoholikiem smile

    Te nocne karmienia przez sen to tylko dlatego zeby ciut sciagala bo nie chcialam
    sie bawic lakataorem. Bardzo szybko mi sie wszystko uneormowalo - nie
    potrzebowalam lisci kapusty a skurcze macicy dosc szybko przeszly tongue_out
    W pazdzienriku urodzilam synkasmile

    --
    b1.lilypie.com/5oqVp2.png
  • 31.05.10, 22:20
    jeszcze nie wiem jak to będzie wyglądało. na razie czekam, bo
    uważam, że jeszcze jest czas.
    na pewno nie odstawię na siłę, wychodząc z domu, albo słuchając
    przeraźliwego płaczu. na pewno będzie to łagodna forma, ale czy sama
    zainicjuję, czy pozwolę młodemu zdecydować, czas pokaże. dużo zależy
    od tego jak długo to będzie trwało (na razie planuję jeszcze rok -
    conajmniej do ukończenia 2 lat) i jak ja będę się z tym czuła.
    to jest drugorzędne, ale jednak czasami szkoda mi tego, że nie mogę
    go zostawić u dziadków, że nie mogę sobie wypić wina, które kocham
    itp.
    --
    'Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym,
    niezastąpionym ...'* - tylko co potem z niego wyrośnie tongue_out

    *(Phil Bosmans)
  • 30.09.14, 00:18
    Mój synek ma 28 miesięcy, czyli prawie 2 i pół roku. Córcia ma 7, też odstawiłam ją trochę za szybko i zbyt stanowczo, wtedy uważałam, że to dobra decyzja, dziś myślę inaczej (miała 16 miesięcy). Synek na razie nie myśli o odstawieniu się. Uwielbia zasnąć sobie czasem przy piersi, ale nie jest to już reguła, umie zasypiać bez, sam się nauczył. Bywają dni, kiedy dużo się dzieje, nie karmię go cały dzień, w nocy przebudzi się raz lub wcale. A bywają i takie, że ciągle wisiałby na mnie, z jednym w buzi z drugim w łapiesmile Czytam Wasze posty i utwierdzam się w przekonaniu, że tym razem postępuję dobrze, z resztą zgodnie z samą sobą. Przy córci dałam się presji, zmęczeniu, miałam małą wiedzę, brak pewności siebie - przeciętna młoda mamasmile. Pozdrawiam wszystkie mamysmile
  • 30.09.14, 08:38
    Hi, hi, jaki antykwariat wink
    Prawie nikogo nie znam oprócz Mruwy i Klarci smile

    Ja dałam/nie dałam dorosnąć. Trochę niejednoznaczny przypadek. Jak sobie spokojnie o tym myślałam, to chciałam karmić jeszcze wiele miesięcy. Ale w ciagu dnia, kiedy było mi cieżko z dwójka, często okazywalam zniecierpliwienie, kiedy starszy chciał mleko. W wieku czterech lat zareagował rezygnacja. Wtedy myślałam, ze to ok, skoro sam zrezygnował. Teraz wiem, ze nie było ok. I uważam, ze stabilność emocjonalna pozwalająca żyć bez piersi osiagnął na krótko przed piatymi urodzinami. Do tego wieku powinien był pic. Inna rzecz, ze aż do piątych urodzin proponowałem mu pierś, jeśli widziałam, ze jest klebkiem nerwów i on czasem chciał. Ale to mówimy o sytuacjach zdarzajacych sie raz na dwa m-ce.

    Teraz młodszy ma trzy lata i ja jeszcze ze dwa bym go pokarmila. Jakoś po tamtym doświadczeniu piec lat wydaje mi sie czasem idealnym smile Ale w razie czego nie uchylam sie od dłuższego karmienia.
  • 01.10.14, 15:18
    Karmiłam piersią dwoje dzieci. Żadnego z nich nie odstawiałam stanowczo, na siłę, nie "ucinałam więzi".
    Choć też - z drugiej strony - niespecjalnie zależało mi na jej podtrzymywaniu. Karmiac starszego byłam w ciąży z młodszym; obawiałam się trochę powtórki z problemów z poprzedniej ciąży (niewydolność szyjki, cholestaza, szpital) i konieczności nagłego odstawienia, więc perspektywę samoodstawienia, choćby i delikatnie wspomaganego, przyjęłam z ulgą. Karmiąc młodszego byłam z kolei - przyznam bez bicia - cokolwiek zniecierpliwiona i nie bardzo umiałam się dopatrzeć sensu w karmieniu wygladającym tak jak to u nas wyglądało: młody ssał średnio raz na dobę przez 30 sekund, w dodatku jakąś taką nieprzyjemną dla mnie techniką łapania niemal samej brodawki, która u noworodka byłaby chyba pewną drogą do zagłodzenia (ale jak pytałam podejrzliwie, czy jest tam jeszcze jakieś mleko, to odrywał się z głosnym mlaskiem, żeby entuzjastycznie sapnąć "tak!"). Żadnemu z nich nie odmawiałam jednak piersi jawnym tekstem, choc zdarzało mi się na prośbę o pierś westchnąć ciężko i spytać z na pół udawanym niedowierzaniem "no coś ty, to ty jeszcze ssiesz?". Choć to ostatnie to już raczej na ostatnim etapie, kiedy chłopaki robili sobie regularnie parudniowe przerwy. I w obu wypadkach skończyło się to tak samo: syn poprosił o pierś po przerwie dłuższej niż wszystkie dotychczasowe (coś koło 5-6 dni), ja zareagowałam miękkim zniechęcaniem ("no możemy, ale... mleka już chyba nie ma / musiałabym się przebrac, to może później"), syn odpuścił i więcej już o pierś nie prosił. Starszy miał w momencie odstawienia 27 miesięcy, młodszy 31.
    Czy coś takiego liczy się za samoodstawienie? Ortodoksyjnie być może nie, zwłaszcza że w pewnym sensie na długo wcześniej pomagałam chłopakom dorosnąć do rezygnacji z maminego mleka. Nigdy nie próbowałam zastąpić piersi butelką czy smoczkiem-uspokajaczem (OK, nigdy z wyjątkiem sporadycznych przypadków "wyższej konieczności"), bo mi się to wydawało bez sensu i krokiem wstecz. Ale stopniowo, może nawet już od połowy drugiego półrocza życia, uczyłam że pierś tak w ogóle daje się zastąpić. Że głód można zaspokoić niekoniecznie piersią, ale zupą czy kanapką. Że pragnienie mozna zaspokoić wodą. Że ból stłuczonego kolana można ukoić przytuleniem i pocałunkiem. Że wyciszenie i uspokojenie przed zaśnięciem można osiągnąć przez głaskanie, trzymanie za rękę albo nucenie kołysanek, a niekoniecznie przez ssanie. Że na wszystko są sposoby, a pierś jest tylko jednym z nich. Przypuszczam, że gdybym podchodziła do tego inaczej, gdybym robiła wszystko żeby karmić jak najdłużej, to karmiłabym dłużej. Ale pewności nie mam, zwłaszcza że obaj chłopcy niemal jednocześnie z rezygnacją z piersi odrzucili też płynne mleko krowie (zachowując jednak w diecie mnóstwo serów i jogurtu) i ja ich trochę podejrzewam o odziedziczoną po tacie rozwojową nietolerancję laktozy.

    --
    An adventure is only an inconvenience rightly considered.
    (G.K.Chesterton)
  • 01.10.14, 17:33
    W sumie trochę podobnie było z moim starszym synem. Jak rozmawiałam z nim w spokojnych momentach, mówiłam mu, ze chce dawać mu mleko, ze jeszcze długo bedzie pił. Ale w drugiej połowie czwartego roku byłam juz przyzwyczajona do rytmu kilka minut raz na pare dni. A potem syn miał rota, w chorobie oczywiście pił jak smok i ok, normalne. Normalne było tez to, ze po chorobie potrzebował wzmocnienia i chciał pic codziennie. Tylko ja juz tego jakoś nie wytrzymałam. Któregoś wieczoru powiedziałam mu: 'słuchaj, codziennie to jest dla mnie za duzo, czy mozesz pic co drugi dzień?'. Zgodził sie, następnego wieczoru zapytał 'mamo, wczoraj piłem mleko?' big_grin Potwierdzilam, wyszło mu, ze dzis sie nie należy, odwrócił sie i poszedł spać, tylko ze niestety nie poprosił juz ani nazajutrz ani nigdy. Moja ocena tej sytuacji po półtora roku jest taka, ze zyczylabym sobie wówczas mieć wiecej cierpliwości. Ale cóż, nie miałam. W tamtych okolicznościach nie miałam. Szkoda. Widzę przykład Asjuli, Kingi, Ciocicesi i wiem, ze naprawdę da sie karmić 5-6 lat, wiec trochę zazdroszczę. Ale one wszystkie maja po jednym dziecku (Asjula, nie liczę w tej chwili Twojego starszego syna, bo raczej jego istnienie nie miało wpływu na cierpliwość do karmienia młodszego, co?), moze to sprzyjający czynnik? A ja teraz zamierzam byc mądrzejsza i bardziej cierpliwa smile

    Komuś 4-letnie karmienie moze wydawać sie długie, ale uważam, ze to indywidualna sprawa, dla nas było krótkie. Chyba za krótkie. Z drugiej strony syn zrezygnował dokładnie w momencie, kiedy zaczął tolerować niewielkie ilości nabiału i zaczął poprawnie wymawiać ostatnia głoskę, ktora jeszcze nie wychodziła smile Czyli załatwił, co potrzebował i poszedł. Moze jednak tak miało byc smile
  • 01.10.14, 22:59
    Mój odstawił się sam w wieku ok.4,5. Ja mu w zasadzie nigdy nie ograniczałam (chyba jedynie w miejscach publicznych, poza wyjątkowymi sytuacjami, mu odmawiałam, tak gdzieś od trzeciego roku życia, no ale dużo w tych miejscach publicznych nie bywaliśmy). Dopiero jak się odstawił przekonałam się na 100%, że można karmić do samoodstawienia i wcale nie trzeba dziecku w tym "pomagać", bo inaczej będzie ssało do maturysmile
  • 02.10.14, 15:53
    Te historie brzmią nieco pocieszająco, choć z perspektywy mamy dziecka 2 lata i 9 miesięcy wizja jeszcze prawie dwóch lat dydolenia jawi się przerażająco... zwłaszcza w nocy uncertain
  • 02.10.14, 18:17
    jehanette, potem jest latwiej, bo zaczynaja przesypiac noce, wiec z conocnego picia mleka robi sie sporadyczne, zostaje sesja wieczorna i nad ranem, albo calkiem rano smile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c20mm1f4ynsxe.png
    moje dziecko powiedzialo
  • 02.10.14, 19:03
    A widzisz, ja mam rówieśnika i czuje to jako: rok w te czy w tamta, co za różnica? big_grin
  • 03.10.14, 11:51
    Ja myślałam o karmieniu i współspaniu w perspektywie 2 lat -tzn że dociągniemy do 2 urodzin i się zobaczy. No właśnie... tyle że nie ma na co patrzeć, bo nic się nie zmienia w zapotrzebowaniu na wieczorno-nocno-poranne mleko i przytulanki wink
  • 03.10.14, 12:01
    A, to faktycznie trochę przecenilas tempo dojrzewania smile
  • 03.10.14, 13:29
    Ale też nie czyniłam sztywnych założeń, chciałam po prostu dociągnąć do 2 rż jak WHO pisze. I teraz nie mam wyjścia wink

    Choć czasem sobie pluję w brodę, że nie skorzystałam z okazji - jak rok temu córka przygryzła sobie język i ją bolało i nie chciala ssać, to ja jej na śpiocha dawałam i przypominałam aż język się zagoił i zassała - a mogła wykorzystać okazję, wtedy zasypiała przytulona do mnie i dawało radę... ale ja chciałam do tego 2rż dociągnąć, to teraz mam! Pewnie do 4rż dociągnę tongue_out
  • 03.10.14, 13:31
    Znajome zaraz kolejne dzieci będą odstawiać, a ja jedno karmię tongue_out
  • 03.10.14, 13:35
    No ale co z tego? Jestes mądra i masz szczęście, ze nic karmieniu nie stanęło na przeszkodzie... Za rok będziesz miała luźna sytuacje typu karmienie dwa razy w tygodniu smile
  • 03.10.14, 13:39
    W sumie nic, tak czasem mnie nachodzi na porównania, tym bardziej że nie wyobrażam sobie mieć 2 czy więcej dzieci z różnicą mniejszą niż jakieś 5 lat. Jeśli w ogóle!
  • 03.10.14, 13:44
    Miedzy moimi jest różnica 2 lata i 8 m-cy i jest za duża wink
  • 03.10.14, 13:55
    Szacun dla wszystkich którzy się na to decydują i dla tych, którzy "wpadają" przed ukończeniem przez pierwsze pierwszego roku życia - w pierwszym półroczu nie było praktycznie okazji do wpadki, w drugim - sporadyczne big_grin
  • 21.01.15, 22:20
    A ja mam dylemat- muszę wyjechać na 2 tyg a karmię swojego 2-latka piersią. Nie czuję, że to czas na rozstanie z karmieniem... Synek je dużo w nocy. Czy jest szansa, żeby mały przeżył 2 tyg bez cycusia i powrócił jak wrócę z delegacji? Czy może lepiej spróbować oduczyć go jesczcze przed wyjazdem?
  • 21.01.15, 23:10
    Musisz wyjechać?
    2 tygodnie to kawał czasu.
    Żeby nie dostać zapalenia piersi, trzeba w tym czasie odciągać choć trochę, co najmniej do odczucia ulgi (ale wtedy zmniejszy się laktację, jeśli mało się odciąga- dziecku może nie odpowiadać wtedy smak, ale nie musi).
    Po powrocie może się zdarzyć wiele:
    -dziecko może nie chcieć ssać (może np. zapomnieć jak to się robi prawidłowo);
    -dziecko może wrócić do ssania jak gdyby nigdy nic.
    --
    Mam wsparcie
    Karmienie piersią powyżej roku
  • 21.01.15, 23:11
    Na pewno nie oduczać! Różnie może być, ale jest nadzieja, że po powrocie będziecie szczęśliwie karmić się dalej.
  • 24.11.15, 15:11
    Kurcze, dziewczyny... Wzruszyłam się czytając wasze historie, naprawdę. I w tym samym momencie chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy, żeby jej podziękować, że mnie karmiła 2 lata i 7 miesięcy. Mówiła, że było jej trudno, bo wtedy długie karmienie było jeszcze gorzej widziane niż teraz, cała rodzina twierdziła, że to już zboczenie... Ale mówiła też, że po prostu czuła, że nie jestem jeszcze gotowa na odstawienie. Nie czytała żadnych poradników i for internetowych. Po prostu tak czuła.
    Ja teraz karmię swoją półroczną córeczkę i niektórzy już mnie pytają kiedy zamierzam odstawić... Oczywiście mam ich głęboko w tyłku, ale możliwe, że za jakiś czas będę potrzebowała waszego wsparcia!
    Ale super, że jest to forum!
    Kurcze, wzruszyłam się, naprawdę...
  • 14.03.16, 11:35
    ciesze sie bardzo ze podzielilas sie swoimi refleksjami smile ja mam wlasnie fale kryzysu z moja mlodsza prawie 2 latka. Najcheniej kupilabym gorzki plauszek i powiedziala ze cycek jest chory i zakonczyla definitywnie karmienie. Z drugiej strony zdaje soebie sprawe ze to bestialstwo Starsza sama sie odstawila jak miala 1,5 roku. Bylam wtedy w 3 miesiacu ciazy z mlodsza i chyba mleko stracilo swoj smak albo bylo go mniej. W kazdym badz razie obylo sie bez bolu. Mlodsza jest cyco maniakiem ale takim dziwnym. Jak ja usypia tata to nie ma problemu. Wyjechalam raz na 7 dni i tez obylo sie bez histerii i placzow (pod koniec coraz czesciej o mnie pytala). Chcialabym skonczyc bo wykanczaja mnie noce: Marysia mimo ze spi z glownie z tata i siostra w drugim pokoju to przychodzi ostatnio do mnie do lozka kolo 4ej i caly czas ssie jakby rekompensujac sobie noc bez cyca. Mam tego serdecznie dosc ale nie chce jej brutalnie odstawiac. Usiluje tlumaczyc, czasami sie odrywa i daje mi w nocy jeszcze dospac ale czesto jest uparta jak osiolek wink

    --
    najlepsze w zyciu mamy za darmo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.