Dodaj do ulubionych

Religia karmienia?

11.01.07, 11:45
Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz karmienie
dużego dziecka cycem? Czy to jest forma dowartościowania samej siebie w
byciu "idealną" matką? Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie ma juz
wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci. A co na to
Wasi partnerzy? Czy macie dla nich troche czasu miedzy karmieniem... Czy juz
oni znalezli sobie jakies inne "karmicielki-pocieszycielki", ktore nie
kojarza im sie tylko jako matka-wiecznie karmiaca?
Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-niemowlaka
piersia!!! Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez inny pryzmat
niz matka-wiecznie karmiaca.
Edytor zaawansowany
  • aurita 11.01.07, 15:29
    Ja juz od dawna nie karmie i "wpadlam" tu jakims przypadkiem ale mam pytanie
    nikkka5 :
    A co to Ciebie obchodzi?
  • misssaigon 11.01.07, 16:06
    hm, ciekawe czy matki polski karmicielki rozmawialy o wplywie dlugiego karmienia
    na ich zdrowie z lekarzem?
    ale coz jesli ktos chce sobie zafundowac wczesna osteoporoze..
    znam taka delikwentke, ktora karmila 3 letnie dziecko - przestala, jak dostla
    odpwiedni ochrzan od lekarza, ktory sie przypadkiem o tym dowiedzil..z drugiej
    strony nie wiem, jak jak jej nie krepowala, kiedy jej synek chodzil za nia i
    wrzeszczal "mama daj cyca"!!!!!!
  • nikkka5 11.01.07, 15:52
    Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek, ktore oprocz wlasnego
    dziecka i cyca nie widza nic wiecej.
    Jestem bardzo ciekawa co mezowie tych dlugodystansowek w karmieniu piersia
    uzebionych i praktycznie samodzielnych juz dzieci maja do powiedzenia. Czy sa
    tak samo zachwyceni tym, kiedy ich zonka wyciaga cycusia i wklada go do
    pyszczka dziecka?
    Dla mnie to jest obsesyjny kult, ktory zastepuje tym dziewczynom inne wartosci
    i zainteresowania.
    Dodam, ze sama jestem matka dwojki dzieci, tez karmilam cycem, ale nie
    wyobrazam sobie ,zeby robic to tak dlugo(2-3-4 lata). Po prostu, szkoda na to
    czasu.Czy te dziewczyny nie maja nic innego do roboty oprocz wymyslania sobie
    problemow karmienia tak duzego dziecka cycem?
  • izaskun 11.01.07, 16:00
    "Forum dla mam, które doceniają DŁUGIE KARMIENIE piersią (powyżej 1 roku i
    dłużej), poszukują wsparcia, by dalej karmić lub są chętne do wspierania innych
    mam karmiących. Dla rodziców, którzy cenią karmienie piersią w dalszych latach
    życia dziecka ze względów zdrowotnych, emocjonalnych itd. Doświadczone w
    karmieniu piersią chętnie też podzielą się doświadczeniem z POCZĄTKUJĄCYMI
    MAMAMI.
    Obowiązują ZASADY KULTURY i WZAJEMNEGO SZACUNKU."


    --
    Tymoteusz

    Nasze dzieci nie są naszą własnością
  • lilithh 11.01.07, 16:16
    > Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek, ktore oprocz
    wlasnego
    >
    > dziecka i cyca nie widza nic wiecej.
    > Jestem bardzo ciekawa co mezowie tych dlugodystansowek w karmieniu piersia
    > uzebionych i praktycznie samodzielnych juz dzieci maja do powiedzenia. Czy sa
    > tak samo zachwyceni tym, kiedy ich zonka wyciaga cycusia i wklada go do
    > pyszczka dziecka?
    > Dla mnie to jest obsesyjny kult, ktory zastepuje tym dziewczynom inne
    wartosci
    > i zainteresowania.
    > Dodam, ze sama jestem matka dwojki dzieci, tez karmilam cycem, ale nie
    > wyobrazam sobie ,zeby robic to tak dlugo(2-3-4 lata). Po prostu, szkoda na to
    > czasu.Czy te dziewczyny nie maja nic innego do roboty oprocz wymyslania sobie
    > problemow karmienia tak duzego dziecka cycem?

    Nikka - wyciaganie tak daleko idących wniosków li tylko z faktu czyjegoś
    długiego karmienia świadczy jedynie O TWOJEJ MENTALNOŚCI, TWOICH PROBLEMACH I
    TWOJEJ ZAŚCIANKOWOŚCI...
  • nikkka5 11.01.07, 16:20
    lilithh napisała:

    \>
    > Nikka - wyciaganie tak daleko idących wniosków li tylko z faktu czyjegoś
    > długiego karmienia świadczy jedynie O TWOJEJ MENTALNOŚCI, TWOICH PROBLEMACH I
    > TWOJEJ ZAŚCIANKOWOŚCI...
    Fakt, zyje w ciemnogrodzie..., a moim problemem jest glupota kobietek, ktore
    oprocz wlasnego, mlecznego cyca nie widza nic wiecej.
  • lilithh 11.01.07, 16:25
    > Fakt, zyje w ciemnogrodzie..., a moim problemem jest glupota kobietek, ktore
    > oprocz wlasnego, mlecznego cyca nie widza nic wiecej.

    no widzisz dziecko jak ty nic o życiu nie wiesz smile (to z "Seksmisji")

    No to łopatologicznie: to TY TAK SĄDZISZ, że "oprócz własnego mlecznego cyca
    nie widzą nic wiecej". A sadzisz tak bo MASZ TAKĄ METALNOŚĆ.

    (tylko mi nie mów, że tak wynika z twoich obserwacji, bo ileż kobiet długo
    karmiących znasz osobiście i obserwujesz dzień po dniu, i przeprowadzasz z nimi
    długie rozmowy o ich światopoglądzie?)
  • nikkka5 11.01.07, 16:56
    > (tylko mi nie mów, że tak wynika z twoich obserwacji, bo ileż kobiet długo
    > karmiących znasz osobiście i obserwujesz dzień po dniu, i przeprowadzasz z
    nimi
    >
    > długie rozmowy o ich światopoglądzie?)

    A co ma swiatopogląd do dlugoletniego karmienia piersia? Nie widze zwiazku.
    A co do takich kobiet znam jedna. Jej "swiatopogladem " po urodzeniu dziecka
    stalo sie tylko ono, odstawila zupelnie meza od cyca na trzy lata (kiedy
    karmila) , bo karmila; zostawila swoje zainteresowania, swoja koniecosc, bo
    byla zbyt zmeczona tym karmieniem i nie miala juz sily ani ochoty na nic
    wiecej. Efekt- dziecko jest takie samo jak inne, nic wyjatkowego. Tez choruje
    jak inne, rozwija sie jak inne, tylko mama jakas taka zaniedbana i oddalila sie
    od meza. Zanikla bliskosc miedzy nimi przez te lata.Ale przynajmniej ma co
    wspominac, te mile , dlugie chwile z dzieckiem przy cycu....
  • lilithh 11.01.07, 17:24
    Zreasumujmy więc:

    Znasz 1 (słownie: jedną) kobietę która długo karmi piersią, odstawiła meża,
    straciła wszelkie zainteresowanie światem "pozacycowym" oraz wszelką kobiecość.
    Załóżmy że rzeczywiście tak jest. Straciła to wszystko.
    Załóżmy nawet że faktycznie to długie karmienie, a nie macierzyństwo wogóle
    (historia zna takie przypadki) jest tego absolutna przyczyną.

    Więc na podstawie tego jednego przypadku budujesz tezę że WSZYSTKIE
    DŁUGOKARMIĄCE KOBIETY tak mają???

    Oj, kłaniają się logika i rachunek prawdopodobieństwa.....
  • nikkka5 11.01.07, 17:32
    >
    > Więc na podstawie tego jednego przypadku budujesz tezę że WSZYSTKIE
    > DŁUGOKARMIĄCE KOBIETY tak mają???
    >
    > Oj, kłaniają się logika i rachunek prawdopodobieństwa.....

    To byla jedna, ktora znam plus Wasze posty na tym forum czyli wszystkie te
    kobietki zachwycajace sie swoimi mlecznymi cycami i dziecmi uzaleznionymi
    emocjonalnie od nich, ktore sluza im jako srodek dowartosciowania sie jako
    super-mama . Czy to malo?
    Tak oto klania sie moja logika i rachunek prawdopodobienstwa....
  • lilithh 11.01.07, 17:41
    kobito: myśl czasem! Please!

    Na forum "długie karmienie piersią" piszę o sprawach dotyczacych karmienia
    (tzn. akurat ja nigdy sie na tym forum specjalnie nie udzielam, ale gdybym
    chciała pogadać o długim karmieniu piersią to właśnie tutaj)

    Na forum "prawo i pieniądze" udzielam porad z prawa pracy, bo akurat na tym
    nieżle sie znam.

    A na forum "snowboard" piszę o szaleństwie na snowboardzie, bo to uwielbiam.

    Rozumiem że wchodząc na forum snowboardowe masz do piszących pretensje że
    wszyscy to próżni egoiści tylko by jeździli na tych dechach i nic innego w
    zyciu nie robią???
  • nikkka5 11.01.07, 17:48
    lilithh napisała:

    > kobito: myśl czasem! Please!
    >
    A tak sobie mysle, ze skoro tak bronisz tych dlugo-karmiacych mam, to moze
    podasz mi choc jeden powod korzysci wynikajacych z tego ( medyczny, psychiczny,
    emocjonalny itd) Czy znasz taki? A moze ktoras z mam mi odpowie na to pytanie?
  • lilithh 11.01.07, 18:46
    Well,
    karmiłam dokładnie 2 lata.

    Najpierw o tym co straciłam:

    NIC

    1/ moje małżeństwo ma sie świetnie
    2/ moja kariera zawodowa (stanowisko kierownicze w sporej firmie) ma się
    świetnie, przerwałam ją tylko na okres urlopu macierzyńskiego oraz
    paromiesiecznego L-4 w ciąży (trochę chorowałam, ale nic wspólnego z długim
    karmieniem to nie miałosmile
    3/ moje zainteresowania: no cóż, nie mam już niestety tyle czasu co kiedyś na
    całonocną lekturę czy surfowanie w internecie, ale to kwestia macierzyństwa
    wogóle, a nie długiego karmienia. Sport staram się uprawiać tak często jak
    dawniej (a nawet cześciej, bo mi w międzyczasie fajny basen pod nosem
    wybudowali)
    4/ moja uroda: cóż piersi coś stale nie takie jak przed ciążą, ale mam
    podejrzenie graniczące z pewnością, że największy udział w tym miało nie tyle
    długie karmienie co nawały mleczne bezpośrednio po porodzie - i to one
    naciągneły tkankę sad W każdym razie nigdy nie pozwalałam młodemu zanadto się
    oddalać z piersią w buzi smile)))).
    5/ moje zdrowie: osteoporoza, wypadanie włosów, zębów itp. - nic z tych rzeczy.
    Należy o siebie dbać. Nie tylko podczas karmienia.

    co zyskałam?

    1/ pewność że daję mojemu dziecku najzdrowszą dla niego "substancję" pod
    słońcem. Młody jest przeciętnie zdrowy. Ani bardziej ani mniej niż jego
    przeciętny rówieśnik. NIE WIEM, JAKI BYŁBY pod tym względem gdybym karmiła go
    sztucznie. Niemniej jednak przekonuje mnie twierdzenie że to co naturalne jest
    zazwyczaj lepsze niż to co sztuczne. Niebezpodstawnie. Interesuję sie trochę
    dietetyką i medycyną - i obie te gałęzie wiedzy wciąż utwierdzają mnie w tym
    przekonaniu.

    2/psychicznie i emocjonalnie: więź z dzieckiem OCZYWIŚCIE można z powodzeniem
    nawiązać i rozwijać innymi sposobami niż li tylko karmieniem. Nie widzę jednak
    ZADNEGO powodu i argumentu za tym, aby karmienie koniecznie na rozkaz (czyj?)
    odstawiać w jakimś momencie, skoro psychicznie i emocjonalnie zarówno mnie jak
    i synkowi to odpowiadało? Kiedy zaczeło mnie męczyć - to po prostu
    odstawiłam... Proste.
    GDZIE TU WIDZISZ JAKĄŚ RELIGIĘ?

    3/ a propos osteoporozy: akurat badania medyczne dowodzą (nie chce mi sie teraz
    szukać linku, może któraś z dziewczyn podrzuci) że karmienie piersią CHRONI
    przed osteoporozą. Warunek: MUSI TO KARMIENIE TRWAĆ CO NAJMNIEJ 0,5 ROKU.
    Mechanizm tego chronienia jest taki, że "przymuszony" organizm wyspecjalizowuje
    sie w precyzyjnym wychwytywaniu z pożywienia wszelkiego pałętającego się po
    krwioobiegu wapnia, nie dopuszcza do żadnego marnotrastwa - i po zakończeniu
    karmienia z rozpędu jeszcze przez długi czas tak robi no i magazynuje go sobie
    w kościach. Sprytnie, nie? Oczywiście trzeba jednak ten wapń w pozywieniu
    dostarczać, bo z próżnego i salomon....

    4/ fajnie się chudnie (a miałam z czego, bo w ciązy przytyłam 45 kg - taka
    malutka cukrzyca ciążowa mi się przytrafiła...)

    5/ wstyd dodawać, ale wychodzi taniej niz kupowanie bebiko smile)))))


  • nikkka5 11.01.07, 19:48
    Dobrze,ze zdazylas odstawic dziecko od piersi przed jego pojsciem do
    przedszkola, tam brakuje cycusiow maminych i przed przemienieniem sie biustu
    na "uszy jamnika".
  • mama_marunia 11.01.07, 20:13
    Myślę, żer Cię poniosło. Jak długo Ty karmiłaś swoje dzieci?
  • lilithh 12.01.07, 12:56
    no cóż - dodam jeszcze w takim razie, ze nalezę do tych wyrodnych matek które
    oddają dzieci do przechowalni do żłobka. (sprawiało mi pewne trudności
    zabieranie go na narady kierownictwa smile. I jakoś to żłobkowanie nam w karmieniu
    nie przeszkadzało.

    A w temacie "uszu jamnika" - hmm: przed ciążą biust miałam idealny (samochwała
    tongue_outPP). teraz już taki idealnie idealny nie jest co prawda, ale nie wygląda
    najgorzej. Widziałam duuuużo gorzej naciągnięte piersi u dziewczyn które wcale
    nie karmiły długo. kwestia osobnicza i genetyczna, jak sądzę. I powtórzę - na
    stan biustu większy wpływ ma zwiększanie jego rozmiarów w ciąży i podczas
    nawałów mlecznych, niż najdłuższe nawet karmienie...
  • kukulka11 14.09.08, 10:19
    usyz jamnika to nie kwesta karmienia tylko stanika. kto nei wierzy to prosze:
    www.biusciaste.prv.pl
    --
    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
  • olga85 16.01.07, 09:19
    dziewczynko droga- urodź sobie dziecko a potem karm jak długo chcesz. a od tego
    jak inne kobiety karmią to się odczep bo to nie twój zakichany biznes.
    a takie pierdoły o tym ze nie ma wartosci odzywczych to sobie wsadź- miedzy bajki.
    O moją kobiecość się nie martw, bo i ja sie o nią nie martię.
    Czy facet może karmić piersią? nie! więc to chyba jest kobiecość. sfrustrowany
    matołku.
    --
    _______________________oOo________________________
    A Majeczka już stópki je... ołje!
  • olga85 16.01.07, 09:24
    dobra troche mnie poniosło.

    --
    _______________________oOo________________________
    A Majeczka już stópki je... ołje!
  • skkalina 16.01.07, 10:36
    nie podważam ani neguję badań i obserwacji lekarskich. Próbuję tylko uczulić
    kobiety na temat raka piersi. Podczas laktacji zjawisko wystąpienia guza jest
    nikłe, po zakończeniu karmienia trzeba przebadać piersi (najlepiej USG).
    Wcześnie wykryty guz, bez przerzutów, jest całkowicie wyleczalny. I (pomimo
    wycinkowości obserwacji) wiem co piszę. Od kilku lat obserwowany jest prawdziwy
    "wysyp" raka piersi (Czarnobyl???). Przy czym średnia wieku drastycznie spadła w
    dół. Z uporem maniaka zachęcam do badań profilaktycznych, bo jak się świństwo
    rozlezie po węzłach chłonnych (blisko ma) to leczenie jest "uciążliwe".
    Całkowicie zgadzam się z Tobą, Fizulo. Każde dziecko jest inne, dojrzewa w swoim
    tempie i nie można tego procesu przyspieszać. Co do odstawienia - o tym
    zdecydowała moja córka, przytulając się tylko do piersi, i błogo zasypiając.
    Miała 3,5 roku.
    Jeszcze jedna zaleta karmienia - moje dziecko od niemowlęctwa było
    przyzwyczajone do ziół i naturalnych antybiotyków (cebula, czosnek, chrzan)
    podawanych z moim mlekiem. Teraz panienka, przy pierwszych objawach
    przeziębienia, wcina kanapkę z czosnkiem i problem katarowo-kaszlowy z głowy.
    Całe pokolenia wychowywały się na mleku matki tylko po to, żeby odkryć butelkę?
  • aurita 16.01.07, 11:43
    To nie spotykaj sie z takimi, nie czytaj ich forum itp itd
    To nie Twoja sprawa. A co mysla ich mezowie to tez nie Twoja sprawa.
    Masz niezdrowa ciekawosc


    nikkka5 napisała:

    > Obchodzi, poniewaz przeraza mnie mentalnosc kobiet-matek,
  • anik-a28 22.01.07, 12:58
    Nie wiem w jakim celu piszesz takie posty, ale i ja odpowiem. Moja córka ma
    skończone 9 m-cy, nie wiem ile będę jeszcze ją karmiła, chciałabym przynajmniej
    1,5 roku ale nie wiem czy się uda. dlaczego karmię moją uzębioną córkę(ma 6
    ząbków)- dlatego że kocham ją nad życie i wiem że daję jej to co najlepsze.
    Moja córka do tej pory nie jadła modyfikowanego mleka nawet w postaci kaszki
    mleczno ryżowej, jest wyjątkowo zdrowym dzieckiem, od urodzenia nie miała nawet
    kataru, wszyscy z otoczenia aż się dziwią. Wiem że to zasługa karmienia
    piersią, no bo jak wytłumaczyć notoryczne choroby, przeziębienia itd. dzieci
    karmionych butelką (oczywiście nie uważam że butelka to coś złego, ale zawsze
    mleko matki będzie lepsze).
    Odnośnie twoich zamartwień o naszych mężów, widocznie masz męża którego nie
    pociągałaś w okresie karmienia przez ciebie piersią- wybacz ale nic innego nie
    przychodzi mi na myśl. Mój mąż kocha mnie i nasze dziecko i tak samo jak ja
    chce aby dostawała to co jest dla niej najlepsze. Nie jest samcem który myśli
    najpierw o sobie a potem o dziecku. Karmienie nie przeszkadza nam w
    naszych "obowiązkach małżeńskich". Napewno nie przestałam go pociągać. Kobieta
    może być piękna, zadbana, seksowna i karmić piersią, nie wiem w czym widzisz
    problem.
    Toje słowa " Po prostu szkoda na to czasu. Czy te dziewczyny nie mają nic
    innego do roboty......"- może w ogóle szkoda czasu na macieżyństwo, zastanów
    się zanim kolejny raz napiszesz takie głupoty. Każda matka sama decyduje ile
    będzie karmiła swoje ukochane dziecko i żadna beznadziejna rada jak twoja tego
    nie zmieni. Aż się wkurzyłam jak przeczytałam twojego posta!
  • nikkka5 11.01.07, 16:06
    Jestem pelna szacunku do tych dzieci, ktore staja sie niewolnikami
    nadopiekunczych mamus robiacych sobie przyjemnosc dowortosciowywania samych
    siebie kosztem maluchow, a takze pelna szacunku dla ich mezow, ktorzy widza w
    swoich zonach przez tyle lat tylko matki karmiace a nie kobiety...
  • anaj75 11.01.07, 16:12

    Witam gosci na forum. Rozumiem, że z krucjatą tu przybywacie...
  • nikkka5 11.01.07, 16:22
    Z krucjata wyzwolenia sie od religii karmienia cycem duzych dzieci
  • teresa414 11.01.07, 16:47
    nikka ma racje ,jestem za jej pogladami
  • dagmama 11.01.07, 16:53
    krucjata wyzwolenia sie od religii karmienia cycem duzych dzieci

    Nikka, to chyba nie jest dobre miejsce, żeby się wyzwolić.
    A w Twojej wizytówce to Ty jesteś z dzieckiem?

    Ja bym na to nie wpadła, a karmiłam duże dziecko.
    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • nikkka5 11.01.07, 17:00
    Tak. Ja tez jestem karmiaca mama. To juz moje drugie wykarmione dziecie, ale
    karmienie dziecka przez dwa, trzy lata to dla mnie szalenstwo kobiet.
  • rybkaw 11.01.07, 20:30
    Nikka - PMS cie dopadł i przypełzlas sie tu wyładowac?
    Nie karmisz - twoja sprawa. Zadajesz pytania to dziewczyny ci odpowiadaja ,
    podaja naukowe uzasadnienia swoich działan a ty dalej swoje. Jesteś złośliwa,
    niegrzeczna, czepiasz się i sama wygłaszasz nawiedzone teorie o 'niewolnictwie
    dzieci', religii, czy 'szalenstwie kobiet'.Widac karmienie piersia stanowi dla
    ciebie wielki problem skoro cały dzien poswiecasz na swoja krucjate na tym
    forum.Tu nikogo na swoja jedynie słuszna droge nie nawrócisz. Wracaj wiec skad
    przyszłaś i daj ludziom spokojnie gadac o sprawach, które ICH interesują. Nic
    dobrego twoje teksty nie robia tylko wkurzją ludzi!
  • dagmama 11.01.07, 20:35
    Ale pewne rzeczy naprawdę wmawiasz bez żadnych podstaw. Zastanawiam się
    dlaczego. I dlaczego swoją "krucjatę" przeprowadzasz własnie tutaj, gdzie
    panuje "szaleństwo kobiet".
    Za wmawianie uważam:
    1. Zaburzone relacje z mężem.
    2. Czerpanie satysfakcji wyłącznie z karmienia.

    Jak zapewne wiele kobiet na tym forum zaprzeczam tym pomówieniom.
    Karmienie piersia jest częścią bycia kobietą i mężczyźni jakoś to rozumieją.
    A na pewno mój. powiem więcej: gdyby kręcił nosem na mój wybór długiego
    karmienia, chyba odczytałabym to jako uprzedmiotowienie mnie, sprowadzenie do
    roli wyłącznie erotycznej zabawki. Nie zauważyłam, aby mi to przeszkadzało w
    seksie, w ogóle w czymkolwiek.

    Karmienie piersia nie robiło ze mnie maszynki do produkcji mleka. Podobało mi
    sie i karmiłam. To tyle.

    Nie jesteś pierwsza z taką krucjatą tutaj. Poprzednia aktywistka, kiedy okazało
    się, że mamy karmiące w większości są aktywne zawodowe, usilowała nam wmawiać,
    że rekompensujemy dzieciom karmieniem naszą nieobecność. W każdym razie mit
    mamusi biegnącej z piersią na wierzchu do każdego jęknięcia upadł.Skoro
    pracujemy.
    Mam nadzieję, że jakoś sama dojdziesz do tego, że nie ma co nas odwodzić od
    karmienia. Nasze karmienie nie ma wiele wspólnego z męczeństwem i pogardą dla
    nie-karmiących.
    Pozdrawiam.
    A zdjęcie w wizytówce jest supersmile
    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • gosiaa_p 12.01.07, 09:55
    nikkka5 napisała:

    > Tak. Ja tez jestem karmiaca mama. To juz moje drugie wykarmione dziecie, ale
    > karmienie dziecka przez dwa, trzy lata to dla mnie szalenstwo kobiet.


    No więć jesteśmy szalone a może nam to odpowiada???? naszym partnerom też????
    Może w tym szaleństwie jesteśmy szczęśliwe???
    Tobie nic do tego!!!
    Każdy ma swoje życie i przeżywa je tak jak chce.

    --
    ~~~~~~~~~~
    jestem mamą Łobuziaka wink
  • eska19 12.01.07, 08:57
    Ja tylko dodam ze karmienie starszych dzieci nie oznacza spedzaniu wielu godzin
    na kamieniu dziecka piersia. Moja corcia (ma 1,5 roku) ssie przed nocnym snem -
    max 10 minut, czasem w nocy - trwa to chwile, i jak ssala jeszcze do niedawna
    raz w ciagu dnia to trwalo to tez 5-10 minut. Wiec gdzie to mowa o braku czasu
    na co innego - to moze zajmowac tyle czasu ile wypicie szklanki czy butli
    sztucznego mleka przez dziecko. Ale dostaje to najlepsze mleko. Czy to az taki
    wielkie poswiecenie?? Oczywiscie sa mamy i dzieci ktore czesciej jedza ale to
    wszystko jak komu pasuje.
  • moofka 12.01.07, 09:41
    nikkka, przyszlas, upuscilas sobie zolci, podziwilas sie swiatu i
    dowartosciowalas sie
    a teraz zjazd do swojego boksu, gdzie dzieci sa madre i samodzielne a zdrowe
    psychicznie matki z jedrnym biustem bzykaja sie ze swoimi mezami
    i wiecej tu nie zagladaj bo to cholerstwo jest zarazliwe ;PP
    z
    astanawia mnie ten fenomen cyklicznie powtarzajacych sie krucjat
    wdepnie taka, palnie cos bez sensu i bez uzasadnienia
    zrobi z siebie pozalowania godne widowisko

    albo co gorsza czeka, ze ktos z nia podejmie rzeczowa dyskusje ;PPP

    --
    *******
  • kakuba 12.01.07, 09:51
    pierwszy raz weszłam na ten watek i od razu mnie rozbawił smile))
    karmię piersią moje 8 miesieczne dzieciatko i planuję karmić jeszcze ze 2-3
    miesiace... a jak mi to wyjdzie to zobaczymy wink
    na pewno zależy mi na tym, żeby karmić przynajmniej do ciepłej wiosny
    biorę pod uwage także wersję, że o kilka miesięcy przedłużę karmienie z wygody -
    bo łatwo i bezproblemowo mi maluszek usypia przy piersi

    dadam swój głos w tej dyskusji:
    - to że karmię piersią w żaden sposób nie przeszkadza w moich kontaktach z
    meżem (dla niego przeciez też starczy hihihi... czasu i mojej uwagi
    oczywiście ... nie mleka wink
    - dla mnie karmienie piersią jest szybsze i wygodniejsze niz butelką
    - nie karmię dla przyjemności (najpierw dosc mocno bolały sutki, a teraz
    maleństwo mnie podgryza)
    - pracuję, chodze do kina, spotykam się ze znajomymi, odwiedzam rodzinę,
    urządzam mieszkanie, bywam zakupoholikiem, wyjeżdżam na weekendowe wypady...
    żyję normalnie - karmienie piersią nie przesłania mi świata

    Zauważyłam wśród znajomych/rodziny taką prawidłowość: najpierw są naciski
    (namowy, sugestie, dobre rady) żeby karmic jak najdłużej... a potem (po roku)
    odwrotnie.. są naciski żeby już skończyć wink

    A tak wogóle to czemu wszyscy mówią CYCE?
    ja o sobie lub o kimś nigdy bym nie powiedziała że ma CYCE - używam milszego
    określenia PIERSI
    czy jak kobieta posiadajaca piersi zaczyna karmic to te piersi automatycznie
    przekształają się w CYCE? czy cos mnie omineło??? hahaha...


  • fizula 12.01.07, 14:48
    To się człowiek mądrości dowie ;o)
    To ciekawe dlaczego ten mój "uzależniony" syn ani razu nie płakał za mną, gdy
    poszedł do klubu przedszkolaka i od początku bez problemu zostawał tam beze
    mnie? On tak długo karmiony piersią (3 lata i 1 miesiąc). Inne dzieci
    niekarmione tak długo piersią jakoś wolały się trzymać mamusinej spódnicy i z
    tego co wiem pozostałe trzylatki nie chcą zostawać same bez bliskiej osoby.
    Powiem mężowi o tym, co napisałaś, to się ubawi. Będziemy się mieli z czego
    pośmiać razem.
    Nie wiem czy zauważyłaś, ale za tym, żeby karmić co najmniej 2-3 lata piersią
    stoją właśnie autorytety medyczne: tak zaleca Światowa Organizacja Zdrowia
    pisząc, że można też dłużej jeśli matka lub dziecko życzą sobie tego. Dawniej,
    gdy nie rozpowszechniono jeszcze tak bardzo butelki ze smoczkiem normalne
    właśnie było takie karmienie, a nienormalne tak wczesne zmuszanie dziecka do
    zaprzestania ssania.
    Dzieci same z siebie pod koniec okresu niemowlęctwa nie rezygnują z maminego
    mleka, bo go zwyczajnie potrzebują (rezygnują zazwyczaj na skutek wprowadzania
    zamienników, podstępu rodziców czy innych metod). Nie potrzebują mleka krowy,
    które dla nich zawiera za dużo białka, za dużo sodu, soli mineralnych, a to
    prosto od krowy daje ciała odpornościowe, ale... na bydlęce choroby, natomiast
    modyfikowane nie ma żadnych walorów odpornościowych.
    Niestety ale Twój post nadaje się wyłącznie do skasowania, bo nas obraża
    wydawaniem jakichś nieprawdziwych osądów. Nie robię tego na razie tylko ze
    względu na większość mam, które się dopisały. Powinnaś najpierw p r z e c z y t-
    a ć do kogo jest kierowane to forum, z nagłówka wynika, że nie dla Ciebie. No
    ale cóż nie wszyscy nabyli biegłości w czytaniu ;o)
    Życzę zdrówka!
    --
    Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia w
    początkowym okresie:

    Długie karmienie piersią
  • luna333 12.01.07, 15:04
    no więc odpowiadam - prościej wyciągnąć cyca i darmowo (zęby są ok, odwapnienie nie grozi bo wyobraź sobie że można albo się suplementować albo jeśli dziecko nie ma skazy jeść sery, jogurty itepe) Natomiast sztuczne mleko kosztuje, trzeba je przygotowywać a jak się skończy trzeba szorować do sklepu lub apteki nawet jak na dworzu wicher dmie i deszcz leje więc suma sumarum z cyckiem prościej ku radości dzieciaka i mojej wygodzie smileMąż sam widzi korzyści i uważa to co ja smile

    --
    Ksawery 11.08.2005 - mój malutki ukochany skarb smile
  • nikkka5 12.01.07, 15:48
    fizula napisała:

    > Niestety ale Twój post nadaje się wyłącznie do skasowania, bo nas obraża
    > wydawaniem jakichś nieprawdziwych osądów. Nie robię tego na razie tylko ze
    > względu na większość mam, które się dopisały. Powinnaś najpierw p r z e c z y
    t
    > -
    > a ć do kogo jest kierowane to forum, z nagłówka wynika, że nie dla Ciebie.


    Jest to opinia osoby nie przyjmujacej krytyki.Dosc proste(prostackie) podejscie
    do sprawy-skoro nie zgadzam sie z opinia innych to po co dyskutowac, przeciez
    sama wiem najlepiej.Najlepiej post skasowac i juz bedzie po sprawie.
    No coz, myslalam ,ze dyskusja na tym forum szczegolnie z jej moderatorka jest
    na duzo wyzszym poziomie...
    Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je podwazam.
    Znam je i zgadzam sie z nimi, sama jestem matka karmiaca, wiec tylko tracisz
    czas.
    Bronisz dlugiego (kikluletniego karmienia), bylabys swietna animatorka , ale w
    krajach trzeciego swiata, tam faktycznie jest ono bardzo zalecane, ale to
    troche daleko od naszej rzeczywistosci.

    Odpowiem na pytania zadawane mi przez kilka osob na tym forum.
    1."Jak dlugo karmilam piersia?"
    Pierwsze dziecko rok, drugie karmie -ma 6 miesiecy Podaje rowniez butle i
    zupki.
    Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.
    Dostalo juz od matki co najlepsze w pokarmie, dziecko szybko zapomina i malo
    protestuje, odpadaja potem problemy stwarzane przez Was same pt. Jak odstawic 2-
    3 latka (w domysle-duze, rozumiejace dziecko) od cyca i komedie z tym zwiazane.
    2. Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
    karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
    zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko z
    jednym-jestem zlosliwa.
    3."Czy moje teksty nie robia nic dobrego na tym forum"?
    Blad w mysleniu.
    Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych sobie
    mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej. Moze niektore z Was popatrza
    troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
    czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.
    Tak jak jest niepodwazalnym faktem , ze robimy duza krzywde dzieciom
    (psychiczna, spoleczna, emocjonalna) bedac dla nich nadopiekuncze i nie uczace
    ich samodzielnosci, uwazam, ze zbyt dlugie przyzwyczajenie (uzaleznienie 0
    dziecka od cyca (powyzej dwoch lat)jest pierwszym i bardzo powaznym krokiem do
    uczynienia z nich dzieci nadopiekunczych matek.
    A co z ich poczuciem bezpieczenstwa, ktore rozbudzcie w nich kiedy sa przy
    cycu.?Przeciez kiedys musicie im go zabrac , chyba ze macie ochote wpychac
    dziecku cyca do momentu jego samodzielnego wyprowadzenia sie z domu.
    4."Dlugie karmienie nie zaburza relacji z mezem"
    A ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
    dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
    kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
    bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....
    5. "I mezczyzni jakos to rozumieja"
    Tak, jakos musza to rozumiec, bo im brakuje hormonow macierzynstwa w
    odroznieniu od nas i zostaje im tylko rozum i uczucia. Ale co z ich
    cierpliwoscia? Ona ma swoje granice. Odpowiedzcie sobie same szczerze (
    oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
    przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
    zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?
    "Jakos tak to rozumieja" bo co maja zrobic innego, jak tylko cierpliwie czekac,
    kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz na
    tyle duzy, ze nie musi byc nim karmiony. Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
    mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?
    A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
    jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
    stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.
    Od razu dodam, zeby nie bylo watpliwosci.Moj maz uwielbia moje mleczne piersi ,
    lubi na nie patrzec jak karmie i lubi jego walory erotyczne i dla tych wlasnie
    wlorow chcialabym, aby podobal mu sie rowniez za kilka lat. Dla mnie jako
    kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
    dla mojego meza.
    A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
    od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety, staje
    sie coraz mniej atrakcyjny.

    Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie, a jesli juz czujecie
    tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie dziwcie
    sie, ze jestescie spostrzegane troche z przymruzeniem oka i z usmieszkiem na
    ustachprzez innych.
  • dagmama 12.01.07, 16:24
    Sorry, ale bredzisz teraz.
    W dodatku nie na temat.

    .Moj maz uwielbia moje mleczne piersi ,
    >
    > lubi na nie patrzec jak karmie i lubi jego walory erotyczne i dla tych wlasnie
    > wlorow chcialabym, aby podobal mu sie rowniez za kilka lat. Dla mnie jako
    > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
    >
    > dla mojego meza.

    Więc Twój mąż uwielbia Twoje mleczne piersi, a nasi mężowie nie?

    Dla mnie jako
    > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna kobietka
    >
    > dla mojego meza.

    Ile razy i ile z nas ma Ci napisać, że to ciąża i początkowe nawały pokarmu
    zmieniają piersi najbardziej, żeby dotarło? Ty jakaś odporna jesteś.

    1."Jak dlugo karmilam piersia?"
    > Pierwsze dziecko rok, drugie karmie -ma 6 miesiecy Podaje rowniez butle i
    > zupki.
    > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

    To akurat normalne. Każda mama za idealny wiek na odstawienie uważa ten, w
    którym odstawiła. Dla mnie to około dwóch lat.

    Zapytałam męża i powiedział mi, że nie był zazdrosny o mój biust.

    Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
    > kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
    > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

    Dziewczyno, Ty masz problem. Uważasz się za erotyczny gadżet, który może być w
    każdej chwili wymieniony na inny.
    Zgadzam się z wabieniem i koronkami (stanik z klapkami nosiłam pół roku, potem
    już koronki), ale piersi służą także do karmienia.
    Napisałam, że mężczyzni jakoś to rozumieją. Miałam na myśli to, że nie są (a
    według Ciebie chyba są) niedojrzałymi playboyami, którzy w razie czego dadzą
    nogę. Bo, o rany, żona karmi piersią.
    Ale nie dotarło.
    Współczuję Ci.

    Fizula, nie kasuj tego. Pośmiejemy sięsmile
    --
    Żaden człowiek nie jes samoistną wyspą;
  • dagmama 12.01.07, 16:33
    "Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
    kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    klapka dla kobiet karmiacych."

    Jeszcze mi tak przyszło do głowy: Czy mężczyźni żenią się z nami, bo jesteśmy
    ładne i szczupłe? I są z nami pod warunkiem, że to się nie zmnieni?
    Nie zdają sobie sprawy, że będą ciąże i dzieci? Ty ich masz chyba za debili.

    Zdajesz sobie sprawę czym jest małżeństwo?
    Małżeństwo oznacza, że ja umrę, a mój mąż zostanie sam. Albo on umrze i zostanę
    sama. Któreś z nas będzie to drugie odwiedzało w szpitalu, rozumiesz to, dziewczyno?

    A Ty się martwisz, że jak się za długo karmi, to mąż poleci do innej w
    koronkach. W d...ie bym miała takiego męża.

    Rany, ale mi ciśnienie podnosła!
    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • gfizyk 12.01.07, 22:36
    Witam. Nie jestem matką długokarmiącą. Nie jestem nawet matką krókokarmiącą. A
    co więcej (aż głupio się przyznać) nie jestem matką. Powiem wiecej nie jestem
    nawet kobietą. Jestem poprostu mężem mamy długokarmiącej. Tyle tytułem wstęu.
    Kiedyś już się na tym forum wypowiadałem. Teraz będzie chyba mój drugi raz. Ale
    czytuję Was bardzo często. Rzekłbym - na bieżąco.

    Ten wątek pokazała mi moja długokarmiąca żona. Myślałem, że się będę dobrze
    bawił. Ale nieeee. Koleżanka Nikkka5 zdecydowanie negatywnie wpłynęła na moje
    samopoczucie itp. Uderzyła bezpośrednio we mnie (jako męża). Wyjaśniam co
    następuje, ale nie było że jestem nielogiczny to zrobię to w pewnym porządku:
    po pierwsze - przyjmijmy że lubię samochody marki Toyota. Ale nie lubię
    samochodów Fiat, ponieważ wiem że są wadliwe, drogie i rdzewieją już n
    aprospektach wink. Ale pomimo to nie szukam forum dla fanów FIATa i nie
    przekonuję ich - LUDZIE DAJCIE SPOKÓJ FIATOM. JEŹDZIJCIE TOYOTAMI. Kto myśłi
    inaczej - jest w błędzie.
    Osobiście szukam w forach tematów mnie dotyczących i raczej nie piszę
    złośliwych postów.
    To samo tyczy się Twojej Nikkka5 obecności na tym forum. Inaczej sprawa by
    wyglądał, gdybyś na wstępie zapytała szanowne koleżanki dlaczego tak długo
    karmią i spróbowała je zrozumieć, ale Ty zaczęłaś od razu od krytyki.
    Po prostu znajdź forum dla matek krótko karmiących, albo dla matek butelkowych
    (a jeśli nie ma takiego wątku to go załóż) i sprawa załatwiona.

    Po drugie:
    Jeżeli rzeczywiście chcesz poszukać odpowiedzi na pytanie, czy są medyczne
    przesanki ZA, itepe, to przejrzyj historię wątku (raptem bagatelka - około 6000
    postów). Myślę, że przynajmniej kilkaset odpowiada wprost na Twoje pytania. A
    jeżeli nie docierają do Ciebie żadne argumenty, bo wiesz lepiej, albo poprostu
    dlatego że ponieważ ... to jest już Twój problem.

    Po trzecie
    Odróżnij dwa pojęcia - krytyki od obrażania. Każdy rozsądny osobnik, jest w
    stanie znieść krytykę (bo prawdziwa cnota , krytyki się nie boi). ALe co innego
    jest obrażanie. Już kilka dziewczyn (mogę tak do Was .... pisać?), napisało CI,
    zę je obrażasz, a Ty dalej swoje. I jeszcze zarzucasz (w tym przypadku Fizuli -
    pozdrawiam), ze nie przyjmuje krytyki!!! NAwet nie zwróciłaś uwagi na fakt, że
    podała Ci kilka argumentów ZA. Zresztą nawet napisała, że nie skasuje postu.
    Jak wiesz, jest to forum prywatne, więc może. Jak by mi ktoś na moim domu
    napisał coś obraźliwego na mnie, to też bym to "skasował" Jak chcesz rozmawiać
    z kimś na poziomie, to sama zacznij na odpowiednim poziomie pisać. Fizula,
    Moofka (pozdrawiam, jestem pod wrażeniem wink) i kilka innych dziewczyn
    odpowiedziały CI na takim poziomie, jaki zaprezentowałaś sama pierwszym i
    dalszymi postami.

    A teraz dalej:
    Co do wytycznych IMHO (chyba tak to się pisze), to przeczytaj uważnie (ze
    zrozumieniem tekstu), a nie wyrywaj zdania z kontekstu.

    Po piąte (staramsię odnosić do Twojego ostatnioego postu):
    Gratuluję cierpliwości w karmieniu. NIektóre mamy karmią znacznie krócej (to
    tak na marginesie, bez żadnej złośliwości),

    Cyt:
    Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych sobie
    mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej. Moze niektore z Was popatrza
    troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
    czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.

    Odp.
    Ciekaw, że wszyscy - producenci mlek, pokarmów, lekarze (często niedouczeni w
    zakresie laktacji) właśnie z tej strony naświetlają tę sprawę. Jetseś, że tak
    powiem w większości. To właśnie Ty jesteś subiektywna. Reprezentujesz większość
    mam karmiących, ale czy to znaczy, że jeżeli ktoś (bez szkody dla innych, a
    wręcz z korzyścią dla własnych dzieci) myśli inaczej, i ma podstawy tak myśleć
    to jest nienormalny (bo co, normą jest ogół???) I masz jeszcze żal, że
    spotykają się tutaj mamy (nie tylko z Polski), żeby sobie wzajemnie pomóc, bo
    wiedzą co dla ich dziecka jest dobre, a wypowiedzi tego typu jak Twoje słyszą
    na co dzień od wielu innych osób!!!! Tutaj mogą liczyć na wzajemne wsparcie i
    fachową pomoc.
    Ale raz na jakiś czas pojawia się taki wątek jak Twój. A to dodaj pikanterii wink

    Cyt.:
    "Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
    karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
    zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko z
    jednym-jestem zlosliwa. "

    GRATULACJE!!!

    Cyt: ...ze robimy duza krzywde dzieciom ...
    Tu już Ci Fizula odpowidziała. Przeczytaj raz jeszcze. Nie będę się powtarzał.

    Cyt:
    ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
    dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
    kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
    bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

    Odp.
    I tutaj sobie pozwolę!!!! Posłuchaj koleżaneczko. Nie traktuj facetów jako
    samców, dla których zaspokojenie popędu sexualnego jest jedynym sensem życia, a
    dobzykanie żony - jedyną przyjemnością. Nie traktuj nas jak debili, śliniących
    się na widok kobiecej piersi w koronkach. A teraz słów o sobie:
    Wyobraź sobie, że brałem pod uwagę to jaką matką dla moich dzieci będzie moja
    żona. Podobnie jak brała to pod uwagę ona. Choć wiem, że nie zawsze tak można.
    Czasem kolejnośc (mąż - ojciec, żona - matka) jest odwrócona, więc wtedy
    możliwość wyboru jest ograniczona. Nie wziął bym sobie panienki o super
    wymiarach i genialnym biuście (w koronkach czy bez), gdyby nie nadawała się na
    matkę. A jeżeli stwierdziłem, że moja luba będzie dobrą matką, to wiem też , że
    ona wie bardzo dobrze co jest dobre dla moich dzieci. O ile w kwestiach
    wychowawczych możemy się różnić, to na tematy karmienia mnie nie trzeba
    przekonywać. W tej materii mam doczynienia z fachowcem.
    Dalej:
    Dla mnie nie ma znaczenia, czy pierś jest w bawełnianym czy koronkowym
    biustonoszu. Osobiście wolę bez .. wink Zresztą mało kobiet paraduje w samym
    biustonoszu po domu. Co do piękna piersi mojej żony - jest to sprawa intymna i
    o tym nie będę się wypowiadał. Ale zapewniam, że pomimo to że karmią już
    trzecie dziecie, to są jeszcze piękniejsze niż zaraz po ślubie.

    Cyt.
    Tak, jakos musza to rozumiec, bo im brakuje hormonow macierzynstwa w
    odroznieniu od nas i zostaje im tylko rozum i uczucia. Ale co z ich
    cierpliwoscia? Ona ma swoje granice. Odpowiedzcie sobie same szczerze (
    oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
    przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
    zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

    Cyt. Pozwolę sobie nadmienić, że niektóre matki mają jeszcze mniej hormonów
    macierzyństwa, niż my ojcowie.
    O co ci chodzi z tą cierpliwością. O wiele większą cierpliwością musimy
    wykazywać się raz w miesiącu na chwilę przed TYMI dniami. I tak co miesiąc.
    Karmienie piersią wcale nie oznacza absencji od seksu. Nawet lepiej. Przy
    karmieniu systematycznych, matka nie ma przez dłuższy czas okresu, a co za tym
    idzie, można częściej ....Być może o tym nie wiedziałaś? Może powiedz mężowi,
    niech żałuje ... wink
    JAkie przyzwolenie??? W naszym dobrze pojętym interesie jest, aby nasze żony
    długo karmiły wink

    Cyt.
    jak tylko cierpliwie czekac,
    kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz na
    tyle duzy, ze nie musi byc nim karmiony. Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
    mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?

    Odpo - tylko debil albo inny myślący główką a nie głową mógłby traktować
    dziecko jak konkurencję. Dziewczyno - skąd ci coś takiego do głowy przyszło.
    CHyba rzeczywiście masz jakieś problemy???
    A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda
  • misssaigon 15.01.07, 17:29
    kurcze...co wlasnie znaczy gfizyk?
    g..nie fiyzyk?, główny fizyk?, gniewny fizyk? , gadajacy fizyk? fascynujace...
    ale...ciekawam czy czytujesz fora pt etata, mezczyzna...brak seksu w
    malzenstwie, czy czutujesz m.in o problemie kryzysu pierwszego dziecvka, wplywu
    oksytocyny na rownowage hormonalna i poped kobiety itd itp...z twojego postu
    wylania sie jednoznaczny i hurra optymistyczny obraz nowoczesnej, przywiazanej
    jednak do metod naturalnych rodziny...a gdzie rzeczywistosc? w twoje wizji nie
    skrzeczy?

    z zazdroscia pisala to misssaigonsmile)
  • gfizyk 15.01.07, 20:42
    W pierwszej chwili miałem ochotę odpowiedzieć ci wprost, że g .... Cię to
    obchodzi, alleeeee nieeeee. Aleeee nieeee. (Zresztą Fizula zaraz by skasowała
    mój post, więc tak nie napiszę wink))) )
    Ciekawe, dlaczego zaabsorbował Cię mój nick. Ani nie piszesz na temat forum,
    ani nie wypowiadasz się w temacie wątku. Wpadłaś(może wpadłeś) po to, żeby mi
    naubliżać, dokopać??. Liczyłaś (eś) na sprowokowanie mnie??? hehehehe
    Ale odpowiem Ci na wszystkie Twoje rozterki związane z moją osobą big_grin
    W zasadzie to nie mam nic do ukrycia. g, a raczej G to pierwsza litera mojego
    imienia. Po prostu Grzegorz. Dziwnie zaskakujące co??? A fizyk to pseudo z lat
    młodości. Kiedyś przyjaciele tak mnie nazwali (bo nie bali się ze mną szwędać
    późnymi wieczorami, wracać z dyskotek itp, bo swego czasu czynnie zajmowałem
    się pewnym sportem walki).
    A dlaczego gfizyk?? Proste. Kiedy pierwszy raz (kilkanaście lat temu) tworzyłem
    sobie pierwsze konto internetowe na www.onet.pl mój nick FIZYK był już zajęty crying
    Więc zastosowałem prostą technikę. Pierwsza literka imienia + nick i jest OK. I
    już tak zostało.
    Ot i cała historyja wink))
    Co do czytania for etata - od czasu do czasu tam zaglądam, ale raczej rzadko.
    Tutaj wpadam od czasu do czasu ze względu na moją lubą małżonkę, która od czasu
    do czasu podrzuca mi do poczytania jakiś ciekawy wątek tego forum. Sama jest
    częstym gościem wink
    Co do braku seksu w małżeństwie - nie czytam tego typu wątku, ponieważ mnie nie
    dotyczy. Mam go w sam raz tyle ile potrzebuję. Jeżeli ktoś cierpi na brak
    seksu - to niech sobie tam pisze, czyta i szuka rady jak z tym problemem żyć.
    Proste. Ja przeznaczam czas na inne fora (np murator, motoryzacja itp, bo te
    zagadnienia mnie interesują). Każdemu według potrzeb wink
    Co do kryzysu pierwszego dziecka - również nie czytałem. Nawet wtedy, kiedy
    pierwsze dziecko mi się urodziło. Nie przeżywaliśmy żadnego kryzysu z moją
    lubą. Podobnie jak nie przyżywaliśmy kryzysu po pierwszych siedmiu latach
    wspólnego małżeńskiego pożycia. Dla ścisłości - mamy trójkę dzieci i pierwsza
    7-ka dawno już za nami wink))
    Co oksytocyny, popędu małżonki - również nie czytuję. O niektórych sprawach
    poprostu wiem, ponieważ ze swoją żoną bardzo często na podane przez Ciebie
    tematy, jak i na wiele inych rozmawiam. Stąd moja wiedza, aczkolwiek nie
    zaczerpnięta z for - jest dość spora.

    Cyt.: ".... wylania sie jednoznaczny i hurra optymistyczny obraz ...."
    I właśnie to miało wynikać big_grin. Obraz mojej rodziny jest właśnie taki!!!
    Ponieważ nigdy nie byłem osobnikiem dwulicowym - więc obraz jest jednoznaczny,
    ponieważ jestem optymistą z urodzenia i wychowania, więc mój obraz przyszłości
    mojej rodziny - jest optymistyczny (powiem więcej - BARDZO, a wręcz HURRA
    OPTYMISTYCZNY). Ponieważ jesteśmy szczęśliwym małżeństwem już prawie 10 lat
    (wiem, ze to nie jest długo), kochamy się coraz mocniej, coraz lepiej
    rozumiemy. Oprócz węzła małżeńskiego łączy nas i daje nam dużo siły fakt, że
    przyrzekliśmy sobie miłość przed Bogiem, który ma b. ważne miejsce w naszym
    życiu. Dodatkowo łączą (a nie dzielą) nas dzieciaki, wspólne codzienne troski,
    wiele wspólnych zainteresowań i marzeń.
    cd cyt: "... NOWOCZESNEJ ... " - oczywiście, Cóż w tym dziwnego, że nie ma u
    nas podziału ról jak w latach 20-30. Faktem jest, że to ja zarabiam na nasze
    utrzymanie, ale to nie znaczy, że do żony należy cała rzesza prac domowych
    (obiadki, wychowanie dzieciaków itp). Otóż nie - po powrocie z pracy staram się
    pomagać w domu, w odrabianiu lekcji, w sprzątaniu. Tylko nie zmywam naczyń.
    (mamy zmywarkę wink)) )KOrzystamy ze zdobyczy cywilizacji, ale rozsądnie.
    cd cyt: " ... PRZYWIĄZANEJ JEDNAK DO METOD NATURALNYCH ..." - owszem, zgadza
    się. Jestem przeciwnikiem aborcji, eutanazji, homofobii itp. Nie popieram
    również antykoncepcji. Cieszę się, że moja żona chce wychowywać dzieciaki
    siedzą z nimi w domu, zamiast iść do pracy a dzieciaki zostawiać z niańką wink
    Jestem zwolennikiem naturalnych metod planowania rodziny, która to (metoda) w
    naszym przypadku sprawca się w 100% . Co więcej, jestem nie tylko zdecydowanym
    zwolennikiem karmienia piersią, ale również .... PORODU W DOMU - 66% naszych
    dzieciaków w domu, a najmłodsze przyjąłem na własne ręce big_grinD.
    I co Ty na to?? Bo w moim życiu właśnie to wszystko jest rzeczywistością!!! I
    nic nie skrzeczy !!!!
    Ale pamiętaj - nie musisz zazdrościć. Każdy ma prawo decydować o swoim życiu i
    żyć tak jak chce.

    Pozdrawiam - Tata - G(rzegorz)fizyk

    PS
    ciekawe co oznacza Twój Nick? Czy to aby nie miska sajgonek z baru z chińskim
    żarciem??? ;D
    Ozcywiście to był żart wink

  • misssaigon 15.01.07, 21:04
    milo, ze kilka rzeczy nas laczy jednakwink) - np trojka dzieci....poniewaz z
    twoich forumowych elaboratów wyraznie wylania sie okreslony obraz twojej
    mentalnosci - powiem wprost - nie podejmuje sie wchodzic z toba w dyskusje -
    strata czasu i energii, zreszta - zapewne nie dorównuje ci wiedza w zakresie
    spraw poruszanych na tym forum...nie bede wiec rownym partnerem w dyskusji...

    ale chetnie cie jeszcze poczytam - smiech to zdrowie
  • gfizyk 15.01.07, 21:17
    Ale Ty nawet nie weszłaś ze mną w żadną dyskusję indifferent , chyba że na temat mojej
    osobowości, a raczej osobie, bo najwyraźniej zaczęłaś. NIe znasz mnie i mało
    prawdopodobne (nie mówię niemożliwe) abyś poznała.
    Tak samo jak nie dyskutuję o Twojej osobie.
    A co do moich elaboratów (oprócz ostatniego - nie kierownanych do Ciebie), to
    możesz je zliczyć na palcach u rąk (być może starczy jedna).

    Pozdrawiam wszystkich bez wyjątku.
    Tata - Fizyk
    PS
    pamiętaj, że wszystko w nadmiarze (nawet śmiech) może zaszkodzić.
  • misssaigon 16.01.07, 09:03
    eh, czy uwazasz , ze z na podstawie wpisów nic nie mozna wywnioskowac o osobie
    piszacej? mozna ..np to ze nie warto walic glowa w beton B55...
  • gfizyk 16.01.07, 10:18
    Cyt.:"czy uwazasz , że na podstawie wpisów nic nie mozna wywnioskowac o osobie
    piszacej?"
    Nigdzie tego nie napisałem. Uważam tylko, że kilka wpisów to o wiele za mało,
    żeby oceniać osobę.
    Nie ukrywam, że nie przekonasz mnie, że moje życie wygląda tak a nie inaczej
    (innej dyskusji ze mną nie podjęłaś). Podobnie jak Nikkka5 ie przekona mnie do
    swoich racji. Ale o ile moge z tolerancją podejść do jej poglądów n/t żywoenia
    dzieci (ma prawo), to nie mogę przejść obojętnie, kiedy wchodzisz na moją
    osobę. Nie na moje poglądy - ale na mnie.
    Na tym kończę tę ROZMOWĘ, (nie dyskusję) z Tobą, bo jak to trafnie ujęłaś "nie
    warto walic glową w beton B55..." Według mnie nie warto walić nawet w beton
    B15, a nawet w mur z pustaków.
    Tata - Fizyk
  • misssaigon 16.01.07, 12:07
    a widzisz fizyku - uznałam , czytajac twoje wpisy, a takze twoja odpowiedz do
    moj list, ze dyskusja bylaby bezcelowa ze wzgledu na organiczna niemoznosc
    zrozumienia racji przeciwnej strony..dlaczego tak uznałam?
    a- pzremawia za tym moje doswiadczenie na forum gazety
    b- przemawia za tym rowniez moje doswiadczenie zyciowe

    ktore mi mowi, nie da sie kazdego przekonac do swoich racji - chocby bylo one
    jaknajlogicznej uargumentowane - dlaczego? dlatego ze w dyskusji duze znaczenie
    ma czynnik emocjonalny - a z nim trudno dyskutowac. W swojej pierwszej
    odpowiedzi na moj wpis zawarles swoje wyobrazenie na moj temat a takze na temat
    moich pogladow... - a to mi dalo pojecie o tym jak i przy uzyciu jakich
    argumentów prowadzisz dyskusje - oraz przekonanie - ze nie warto sie angazowac...

    co do smiechu - rozsmieszylo mnie niezwykle takie oto twoje stwierdzenie "O
    niektórych sprawach poprostu wiem, ponieważ ze swoją żoną bardzo często na
    podane przez Ciebie tematy, jak i na wiele inych rozmawiam. Stąd moja wiedza,
    aczkolwiek nie
    zaczerpnięta z for - jest dość spora. " jak przypuszczam twoja zona jest
    a/ lekarzem
    b/ akuszerka
    c/ pracownikiem poradni laktacyjnej

    jesli tak to chapeau bas ..oczywiscie
    summa summarum -
  • gfizyk 16.01.07, 16:00
    Ooo , teraz rozmawia się już z Tobą troche lepiej.
    Ale, czy możesz mi wyjasnić jakie wyobrażenie o Tobie/Twoich poglądach
    napisałem? Odczytałem Twojego maila jako atak na moją osobę. Do tej pory nie
    zaprzeczyłaś temu. Więc nie rozumiem o co chodzi.
    Moje emocje - czymże jest życie bez emocji wink Ale pomimo nich, wydaje mi się,
    że całkiem szczerze odpowiedziałem na Twój mail poprzez opis raczej siebie, ew.
    moich relacji rodzinnych. Postarałem Ci się przedstawić jak to wygląda. Chyba o
    tym raczej nie ma co dyskutować wink

    Wydaje mi się, że moje posty (przynajmniej te kierowane do Ciebie) są o wiele
    bardziej wyważone, i emocje z nich nie ściekają bardziej niż u innych
    (oczywiście bez urazy wink ).
    Co do śmiechu i mojej (nawet niezbyt poprawnej gramatycznie wypowiedzi)-
    zgadłaś. Mam w domu fachowca.

    Tata - Fizyk
  • ik_ecc 13.01.07, 00:53
    nikkka5 napisała:

    > Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je
    >podwazam.

    Gdybys rzeczywiscie znala walory karmienia piersia, to bys nie zalozyla tego
    watku. Nie znasz ich. I tyle.

    > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

    I fantastycznie. A my uwazamy inaczej. I na tym rozmowa powinna sie zakonczyc.

    > Naswietlam sprawe z innej strony,

    Dzieki wielkie. Bo wiekszosc z nas nigdy takich opini nie slyszala.

    > kobiety ,a nie matki dzieci. Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
    > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

    Przeczytalam to mezowi, popukal sie w glowe. Najwyrazniej nie sprowadzam sie
    dla niego do biustonosza. Przykro mi, ze trafilas na takiego faceta co poza
    biustonoszem w Tobie nic nie widzi.

    > Odpowiedzcie sobie same szczerze (
    > oczywiscie sa na pewno wyjatki wsrod Was)-ile razy Wasz parner dajacy
    > przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
    > zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

    Jak dotad nic takiego sie nie pojawilo.

    > kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem, ktory jest juz

    "ich" biustem..? Znowu to uprzedmiotowanie kobiety... Przykre, przykre...

    > A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
    > jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
    > stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.

    Heheh... Moj facet, jesli juz, oglada sie za pupami, a ta mam doskonala. Moje
    piersi, tak na marginesie, sa inne, ale wcale nie gorsze niz byly wczesniej.

    > Dla mnie jako
    > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna
    > kobietka dla mojego meza.

    Tak, rozumiem. Takie czasy, ze nawet niektore kobiety uwazaja ze to jest
    najwazniejsze w zyciu... Zazwyczaj wynika to generalnie z niskiego poczucia
    wartosci i przekonania, ze mezczyzna nie znajdzie w niej nic innego, co uzna za
    atrakcyjne. Na szczescie wielu mezczyzn docenia w kobietach nie tylko koronkowe
    biustonosze.

    > A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
    > od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety,
    > staje sie coraz mniej atrakcyjny.

    Im wiecej tego czytam, tym bardziej mam wrazenie, ze masz na tym punkcie mocna
    obsesje. Na punkcie swojego biustu, biustu innych kobiet... Obsesje wieksza niz
    niektorzy mezczyzni... Zastanowilabym sie nad tym na Twoim miejscu.
    Kompleksy..? Zainteresowania biseksualne? Tak silne niedowartosciowanie? Brak
    zaufania do meza? Mnie jakos biusty innych kobiet nie interesuja.

    > Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie

    Dziewczyno, nabierz troche dystansu do ludzi, ktorzy mysla inaczej. Oraz do
    biustow innych kobiet, bo to jest jednak niepokojace.

    > tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie

    Jeszcze sie nie zdarzylo, zebym musiala dziecku WEPCHNAC piers. Z reguly sama
    sie domaga i bardzo chetnie otwiera dziob.

    > dziwcie
    > sie, ze jestescie spostrzegane troche z przymruzeniem oka i z usmieszkiem na
    > ustachprzez innych.

    E, takie czasy, gdzie nienaturalne wypchnelo naturalne...


    IMO relacja starszego dziecka z piersia jest na prawde jedyna w swoim rodzaju i
    osobiscie szkoda mi kobiet, ktore nie maja tego okazji nigdy doswiadczyc. Ale
    jest to ich wybor, wiec sie nie wtracam... Nie chodze na fora dla butelkowcow
    prowdzic swoje krucjaty...
  • kayah73 13.01.07, 04:07
    nikkka5 napisała:

    > Jest to opinia osoby nie przyjmujacej krytyki.Dosc proste(prostackie)
    > podejscie do sprawy-skoro nie zgadzam sie z opinia innych to po co
    > dyskutowac, przeciez sama wiem najlepiej.Najlepiej post skasowac i juz bedzie
    po sprawie.
    > No coz, myslalam ,ze dyskusja na tym forum szczegolnie z jej moderatorka jest
    > na duzo wyzszym poziomie...

    Strategicznie wycielas te czesc postu fizuli, ktora traktowala o sprawach
    merytorycznych. Swiadczy to o bardzo wysokim poziomie. wink

    > Probujesz wyjasnic mi walory karmienia piersia? Ale po co, czy ja je
    > podwazam.
    > Znam je i zgadzam sie z nimi, sama jestem matka karmiaca, wiec tylko tracisz
    > czas.

    Najwyrazniej.

    > Bronisz dlugiego (kikluletniego karmienia), bylabys swietna animatorka , ale
    > w
    > krajach trzeciego swiata, tam faktycznie jest ono bardzo zalecane, ale to
    > troche daleko od naszej rzeczywistosci.

    WHO, World Health Organization, bynajmniej nie jest przedstawiecielem krajow
    trzeciego swiata.

    > Uwazam ,ze rok dla dziecka jest najlepszym momentem na jego odstawienie.

    Odbierasz dziecku mozliwosc dojrzenia do podjecia waznej decyzji. Masz mniej
    zaufania do dziecka, mniej wiary w jego samodzielnosc i zdolnosc rozpoznania co
    dla niego jest dobre a co nie, niz matki, ktore pozwalaja dzieciom samym
    dorosnac do tej decyzji.
    Uwazam.

    > 2. Nie dopadl mnie "ani PMS, ani nie jestem nawiedzona, nie mam problemow z
    > karmieniem".Jestem szczesliwa kobieta, zona i matka, jestem dobzykana,
    > zaspokojaona emocjonalnie , optymistka i pogodna z natury. Zgadzam sie tylko
    > z jednym-jestem zlosliwa.

    Tak sie sklada, ze osoby na prawde zadowolone z siebie i z zycia, zyjace w
    pokoju z tym co robia, po prostu nie sa zlosliwe. Nie musza sobie poprawiac
    humoru jezdzeniem po innych. Skupiaja sie na i wyciagaja w innych pozytywy.
    Zlosliwe sa osoby zgorzkniale i z kompleksami, osoby ktorym cos nie wyszlo,
    ktore nie sa pewne siebie. Zlosliwosc jest czynnikiem wlasnego samopoczucia i
    samowidzenia.

    > Naswietlam sprawe z innej strony, a nie tylko od strony przyklaskujacych
    > sobie
    > mamus, wspierajacych sie w licytacji ktora dluzej.

    Jestes (niestety) chwilowo glosem halasliwej wiekszosci, ktora zapomniala o tym
    co normalne. Jak dla mnie - powtarzasz to co slyszysz, nie masz wlasnego zdania.

    > Moze niektore z Was popatrza
    > troche na siebie obiektywnie, z dystansem do sprawy i zadadza sobie pytanie ,
    > czy nie maja zbyt egoistycznych zapedow.

    Bardzo zmieniasz to o co Ci chodzi. Czasami jestesmy egoistyczne, czasami
    kompletnie sie zaniedbujemy i poswiecamy, pozwalamy sie wyciagac naszym
    piersiom i popychamy naszych mezow do zdrady. Zdecyduj sie.

    > Tak jak jest niepodwazalnym faktem , ze robimy duza krzywde dzieciom
    > (psychiczna, spoleczna, emocjonalna) bedac dla nich nadopiekuncze i nie
    > uczace
    > ich samodzielnosci, uwazam, ze zbyt dlugie przyzwyczajenie (uzaleznienie 0
    > dziecka od cyca (powyzej dwoch lat)jest pierwszym i bardzo powaznym krokiem
    > do
    > uczynienia z nich dzieci nadopiekunczych matek.

    Twoja teoria, na szczescie niczym nie poparta. Natomiast coraz wiecej jest
    badan wskazujacych na to, ze tak nie jest. Teraz potrzebne sa badania, kiedys
    wystarczal zdrowy rozsadek.

    Nadopiekuncze matki zdarzaja sie bez wzgledu na to czy karmia czy nie.
    Zaniedbane kobiety (nawiazujac do punktow ponizej czy gdzies tam postu
    wczesniej) zdarzaja sie bez wzgledu na to czy karmia, czy maja dzieci a nawet
    czy maja mezow.
    Zdarzaja sie kobiety, ktore kompletnie poswiecaja sie dla swoich mezow,
    zapominajac o tym kim same sa.
    Zdarzaja sie kobiety ktore kompletnie poswiecaja sie dla pracy zaniedbujac
    mezow.
    I tak dalej.
    Zalezy to od kobiety, nie od tego czy karmi piersia czy nie.

    > A ktory z Waszych mezow zenil sie z Wami jako matkami-dlugo-karmiacymi ich
    > dziecko? Czy oni chcieli takich zon? Zakladajac Wam obraczke widzieli w Was
    > kobiety ,a nie matki dzieci.

    Jesli tak bylo, coz, znaczy to ze delikwent szczeniakiem byl kiedy sie zenil.
    Wiekszosc mezczyzn jest swiadoma tego, ze w malzenstwie moga sie przytrafic
    dzieci.

    > Kobiety wabiące miedzy innymi biustem w
    > koronkowej, zmyslowej bieliznie, a nie bawelnianym biustonoszu z odpinana
    > klapka dla kobiet karmiacych.Moze juz czas dla niektorych z Was zostawic ten
    > bawelniany biustonosz, bo maz moze uciec do takiej, co lubi koronki....

    To jest zwykle obrazanie mezczyzn i zwiazku malzenskiego/partnerskiego (ja sama
    nie jestem mezatka). To czy w zwiazku wszystko jest dobrze, bynajmniej nie
    zalezy wylacznie od materialu z ktorego zrobiony jest biustonosz. Az dziwnie
    jest mi o tym pisac, wydaje sie to raczej oczywiste.

    > ile razy Wasz parner dajacy
    > przyzwolenie lub bedacy wrecz szczesliwy tym faktem powiedzial Wam lub dal do
    > zrozumienia , ze moze juz czas z tym skonczyc?

    Moj akurat ani razu.

    > "Jakos tak to rozumieja" bo co maja zrobic innego, jak tylko cierpliwie
    > czekac, kiedy zona przestanie dzielic sie "ich"biustem z konkurentem,

    Konkurentem???
    "ich" biustem?

    Dziewczyno...

    > Czy myslicie, ze Ci Wasi rozumiejacy
    > mezowie nie sa o to zazdrosni, o ten Wasz biuscik?

    Mysle, ze moj nie-maz ma po kolei w glowie i nie staje w konkurencje z naszym
    dzieckiem.

    > A ile razy Ci wasi rozumiejacy mezowie beda w przyszlosci wpatrywac sie na
    > jedrne biusciki innych kobietek, myslac sobie z zalem, ze ich zona duzo
    > stracila z atrakcyjnosci z powodu zbyt dlugiego karmienia.

    Z czasem wszystko wiotczeje. Starzejemy sie z kazda sekunda. Zawsze jest ktos
    od nas mlodszy i z czesciami ciala ktore mozna uznac za atrakcyjniejsze. Jesli
    mialabym sie bac ze z tego powodu zostawi mnie partner, cale z nim zycie
    przezylabym w strachu.

    > Dla mnie jako
    > kobiety bardzo wazna jest troska o moja atrakcyjnosc i byciem seksowna
    > kobietka dla mojego meza.

    "Seksownosc" nie sprowadza sie do biustu. Na "seksownosc" sklada sie wieeeele
    innych spraw. Wyglad to tylko czesc. Popytaj meza, znajomych facetow, poczytaj
    o tym troche. Na sam biust zwracaja uwage wylacznie gowniarze (czy tez wiekiem
    czy dojrzaloscia mentalna). Wielu mezczyzn ceni sobie rowniez usmiech, pewnosc
    siebie, to, ze kobieta sprawia ze czuja sie dobrze w jej towarzystwie -
    akceptacja, zrozumienie, docenienie ich, itd. Ze swojej strony powiem ze nigdy
    nie eksponowalam swojego biustu (nie czulam takiej potrzeby, szczerze mowiac
    nie posiadalam nigdy koronkowego biustonosza, bo koronka mnie drazni - zawsze
    byl bawelniany), a zawsze bylam uwazana za osobe atrakcyjna i mialam powodzenie
    u mezczyzn. Tak samo i teraz, z moim biustem, ktory wg Ciebie jest jakoby
    wyciagniety do podlogi.

    > A nie znam ani nie slyszalam o przypadku upiekszenia sie biustu po odtawieniu
    > od piersi, a im dluzej to sie robi i wiecej on wykarmi dzieci, niestety,
    > staje
    > sie coraz mniej atrakcyjny.

    IMO mniej atrakcyjne od karmiacego biustu jest mowienie glupot...

    > Dziewczyny, nabiezcie troche dystansu do tego co robicie,

    Zle trafilas. Kobiety ktore decyduja sie w obecnych warunkach karmic dlugo maja
    to dobrze przemyslane. To nie sa kobiety, ktore podazaja za reszta owiec zeby
    beczec razem z nimi. To sa kobiety silne i dobrze wiedzace czego chca.
    Wiekszosc z nas dokladnie przeanalizowala to zagadnienie i dobrze wie dlaczego
    to robi. "Dystansu" moga nabierac tylko owce bez wlasnego zdania.

    > tak olbrzymia potrzebe wpychania duzemu dziecku piersi do buzi, to nie

    Zadnego dziecka nie da sie zmusic do piersi. Mozna wcisnac na sile lyzke czy
    zakraplacz do lekarstw, bo sa to twarde przedmioty. Miekkiego, ktorego sie nie
    da rozsmarowac przez zeby, na sile nie wloz
  • kayah73 13.01.07, 04:21
    ... ucielo poprzedni post.

    mialo byc "Zadnego dziecka nie da sie zmusic do piersi. Mozna wcisnac na sile
    lyzke czy zakraplacz do lekarstw, bo sa to twarde przedmioty. Miekkiego,
    ktorego sie nie da rozsmarowac przez zeby, na sile nie wlozysz".

    I jeszcze co do usmeiszkow i przymruzania oka - nie mieszkam w Polsce, ani w
    kraju trzeciego swiata, tylko w kraju gdzie lekarze respektuja wyniki badan WHO
    i innych ludzi zajmujacych sie tym tematem. Przyznam, ze jak dotad nie
    spotkalam sie jeszcze z zadnym negatywnym komentarzem dotyczacym tego ze ciagle
    karmie dziecko. Popiera to moja lekarka, pediatra, ginekolog, alergolog i
    dietetyk, popieraja to moi znajomi (zapewniam ze znajomych nie wybieralam pod
    katem tego kto jak traktuje dlugotrwale karmienie piersia), moja tesciowa (z
    zawodu pielegniarka) powiedziala ze mi zazdrosci, bo ja sama zahukali do
    butelki. Moja duzo mlodsza siostra byla karmiona ponad 2 i pol roku, ma teraz
    17 lat, jest doskonale przystosowana, przebojowa, odwazna, samodzielna, pewna
    siebie i blisko zwiazana z mama (tak, taka kombinacja jest mozliwa). Moja mama
    jest i zawsze byla szalenie zadbana i przebojowa, wiedzaca czego chce, zawsze
    lubiana i uwazana za atrakcyjna. Dodac musze jeszcze, ze niejedna w jej wieku
    zazdrosci jej piersi...
  • hela15 13.01.07, 16:38

    zdecydowanie najczęściej z twoich wypowiedzi, pomijając ich temat, wyczytuję slowa: cyc, biust, koronki, zmuszanie.......hm, chyba masz jakiś problem po prostu. a tak w ogóle to bardzo ci dziękuję, hit sezonu, dawno tak się nie ubawiliśmy z moim m.
    --
    Posprzątane mieszkanie oznacza awarię komputera.
  • nikkka5 13.01.07, 17:04
    Kochaniutka, rozszyfrowalas mnie. Wielkie brawa dla Ciebie i dla innych zreszta
    rowniez! Tak, jestem zboczkiem chociaz mam cyce ze sklonnosciami bi;
    najbardziej podniecaja mnie przytulanki mleczne, a im maja dluzszy staz tym
    lepiej-mniam, mniam;uwielbiam jedrne biusciki zapakowane w zmyslowe koronki; a
    na dodatek uwielbiam zmuszac je wlascicielki do odstawienia dziecka od piersi,
    bo o taka konkurencje jestem zazdrosna. Ymmm, i wlasnie na tym forum odnalazlam
    nareszcie Was! Fantastycznie sie Was czyta, szczegolnie lubie jak dziala Wam
    wyobraznia robiac mi profil psychologiczny.
    Wroce do Was wkrotce, ale wlasnie lece na imprezke zabawic sie zostawiajac jako
    matka wyrodna moja szesciomiesieczna coreczke z butla sztucznego pokarmu.
    A Wam zycze milej zabawy siedzac w domu z gadajacym dzieckiem przy cycu(
    przepraszam-piersi), do drugiego przytulcie swojego meza i bawcie sie dobrze
    czytajac moje wpisy. Gorace buziaczki dla wszystkich .Nikkka5
  • moofka 13.01.07, 17:29
    sugerujesz ze dlugokarmiace nie uczestnicza w zyciu towarzyskim i na imprezy
    nie chadzają a ty jedna tylko?
    znowu nadinterpretacja ;/
    z kim i o czym tu gadac w ogole
  • noemip 13.01.07, 21:53
    Żałosne... no comment...
    nie, nie, coś muszę jednak dodać. W pokoleniu naszych mam w Polsce jest pełno
    nadopiekuńczych mam, a właśnie to było pokolenie, które karmiło średnio 2 m-ce.
    Pozdr

    --
    olim et haec meminisse iuvabit...
  • gfizyk 13.01.07, 22:07
    Widzę Nikkka5, że wspaniale ci idzie czytanie wybranych fragmentów wypowiedzi i
    odnosisz się tylko do tych NIEMERYTORYCZNYCH.
    Szkoda, że nie ustosunkowałaś się do mojej wypowiedzi. Liczyłem na ciebie. Ale
    cóż. A tak się napracowałem crying
    Wolisz obrażać innych bezpośrednio słowami lub poprzez złośliwą ironię. Nie
    dziw się, że inni traktują cię tak jak ty ich.
    Dla twojej wiadomości - byliśmy z naszymi pociechami na imprezie i bardzo
    dobrze się bawiliśmy. NIestety, musieliśmy wrócić, ale nie ze względu na
    dziecko karmione piersią, ale ze względu na starsze, potrzebujące już pójść
    spać (już tak czasami jest, że chodzi się na imprezki z dzieciakami a czasami
    bez). Jak ty niewiele wiesz o karmieniu piersią, pomimo, że przecież karmisz.
    Dla mnie (przecież faceta) jest to dziwne.

    Pozdrawiam wszystkie mamy smile
    Tata - Fizyk
  • moofka 14.01.07, 09:51
    fizyk, o co ona ma powiedziec??
    daremny trud ;DD

    i jeszcze tak sobie mysle - forum dziala juz dosc dlugo
    trafilam na nie majac jeszcze niemowlaka, w tej chwili mam przedszkolaka i juz
    tylko to forum przypomina mi, ze w ogole dziecko karmilam big_grinDDDDDD
    naprawde temat czy, po co, co za a co przeciw dlugiemu karmieniu czy karmieniu
    w ogole byl tu walkowany sto razy i bylo nieraz gorąco wink
    ale zawsze jakos tak fajnie, czasem ostro, ale z rzetelnymi argumentami po obu
    stronach i ciekawymi przykladami z zycia, a tu?
    przychodzi idiotka, ktora wykoncypowala sobie ze jak ktos karmi dluzej niz rok,
    to nie ma seksu, pracy, kolezanek i cyce mu wiszą do pasa, mężowi na jej widok
    nie juz staje a dzieci są niedorozwiniete i z czym tu rozmawiac, zapewniac ze
    tak nie jest?
    po co?
    każdy nas osąd nie o ocenianym świadczy, tylko o nas niestety

  • gfizyk 14.01.07, 11:06
    Słusznie Moofka.
    A co do początków forum, to je pamiętam (z pewnych względów) bardzo dokładnie.
    Jak również rozterki pewnej Pani - że pewnie forum umrze śmiercią naturalną wink
    Ale czasem przydaje się dodanie troche oliwy. Wszystkie się ożywiacie big_grin Kiedyś
    Oxygen, teraz Nikkka5. Jeżeli koleżanka jest taka inteligentna jak twierdzi, to
    myślę, że poczyta trochę na temat i może czegoś się dowie ciekawego.
    Nikkka5 - podstawowa zasada na forach jest taka, zanim zadasz pytania -
    skorzystaj z opcji SZUKAJ. Może ktoś już na interesujący temat coś napisał.
    Szkoda, że wcześniej ci o tym nie napisaliśmy wink
    Ale ja myślę, że ona wróci. Chyba że Abiela jej dopiekła linkiem. To się nazywa
    lustracja wink))))
    Życzę miłej niedzieli.

    Tata-Fizyk
  • moofka 14.01.07, 12:23
    no wlasnie gfizyk wink)
    gdzie oxy i jej dywagacje - trad a karmienie albo inne immunologiczne
    rozterki ;P
    a zwykla chamka nikkka, ktora przyszla poobrazac bo jej sie wydaje, ze mamy
    brzydkie staniki z klapką - a ja na przyklad nigdy nie mialam smile)
    --
    *******
  • abiela 14.01.07, 12:52
    gfizyk napisał:


    > Ale ja myślę, że ona wróci. Chyba że Abiela jej dopiekła linkiem. To się nazywa
    >
    > lustracja wink))))

    tongue_outPPPP

    Mogłaby wrócić, ciekawa jestem, co by powiedziała na to, że ja 8 miesięcy
    karmiłam tylko i wyłącznie piersią. Pierwszy stały pokarm podałam córce w dniu
    ukończenia 8 miesięcy. No nic idę cycami pozamiatać podłogę w kuchni i przejrzeć
    bawełniane staniki z klapkątongue_outPPPP

    --
    Słonko
    Zajrzyj na forum o imionach
  • abiela 13.01.07, 23:08
    >>Fantastycznie sie Was czyta, szczegolnie lubie jak dziala Wam
    > wyobraznia robiac mi profil psychologiczny.

    Ciebie też się fantastycznie czyta, jak szkicujesz nasz profil psychologiczny.
    Chyba nie masz na to wyłączności?
    Czemu nie odpowiedziałaś na posta taty-fizyka i Kai?

    A z mojej strony bardzo bym Cię prosiła o naukowe poparcie zaprezentowanych
    przez Ciebie teorii. Bardzo by mnie inetersowało, kto i kiedy przeprowadził
    badania, które ukazały to, o czym piszesz. Dziękuję.
    --
    Słonko
    Zajrzyj na forum o imionach
    Uwaga - sklepik z naturalnymi produktami dla dzieci - proszę o maila!
  • tijgertje 13.01.07, 22:20
    Ale sie usmialamsmile))
    Nie mam teraz czasu, zeby czytac caly watek, ale na pewno to pozniej zrobie. Na
    razie tylko odpowiedz na twj pierwszy post:

    Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz karmienie
    > dużego dziecka cycem?

    Macie. W domu roboty nigdy ne brakuje, a i hobby strasznie czasozrace mam.
    polecam forum "Rekodzielo i ozdoby".

    Czy to jest forma dowartościowania samej siebie w
    > byciu "idealną" matką?

    Nie. Doba ma 24 godziny, karmienie to jakies 5-10minut dziennie, zeby sie
    dowartosciowac jako matka robie mase innyc rzeczy z dzieckiem.


    Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie ma juz
    > wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci.
    Oj, doucz sie njpierw, zanim glupoty wciskane przez niedouczonych lekarzy
    zaczniesz powtzrzac. Dyplom pediatrii nie oznacza eksperta od karmienia
    piersia. Nie potrzebni by byli doradcy laktacyjnismileKArmie m.in. dlatego, ze
    mam alergika, ktory nie dostaje zadnego nabialu ani produktow mlekozastepczych,
    dietetyczka, specjalistka od zywienia dzieci-alergikow zaleca kontynuowanie
    karmienia ze wzgledu na duze wartosci mleka matki. hehe... Powinnas zobaczyc
    jak moj 3-latek ludzi w zdumienie wprawia swoja ciekawoscia swiata i
    niezaleznosciasmile

    A co na to
    > Wasi partnerzy?

    Jak dziecko choruje i wyje tatusiowi przez godzine, bo mama wlasnie zakupy robi
    ( bo tatus za bardzo zmeczony), to sam dzwoni i blaga, zebym wrocila i dziecku
    w koncu cyca dalasmile Uspokajacz niezawodny w kazdej sytuacjismile)) Nawet
    pielegniarki w szpitalu patrzyly z zazdroscia, jak dzieciak po narkozie
    momentalnie dal sie uspokoicsmile

    Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-niemowlaka
    > piersia!!!
    Sorry, karmienie to nie seks! Zdumiewajace, jak ludziom, ktorzy nigdy 2-3 latka
    nie karmili piersi tylko z jdnym sie kojarzasmile)))A co do przyjemnosci... Super
    obiadek w fantastycznej restauracji przy swiecach dzisiaj jadlam... Mmmm...
    W srode najblizsza imreza m.in. z generalami... Paru oficerow poznalam na
    obiadku przed Swietami i bylo swietnie, wiec i tym razem zalowac nie bede.
    Dziecie w dobrych rekach zostaje.

    Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez inny pryzmat
    > niz matka-wiecznie karmiaca.
    Tylko umycie, wysuszenie i "wyprasowanie" mojej czupryny o dlugosci i objetosci
    do pozazdroszczenia zajmuje mi ostatnio srednio 6-8razy dluzej dziennie niz
    karmienie. Ups, cos z balansem chyba nie tak... No, a za perfumy, ktore
    ostatnio kupilam moglam miec jakies 800pieluch... O rety, ze tez wczesniej tego
    nie przeliuczylamsad 3-latek nie ssie tyle co 3-miesieczniak!



  • budzik11 15.01.07, 10:30
    O matko, na początku zachciało mi się śmiać, potem podniosło mi się ciśnienie,
    potem stwierdziłam, że z głupotą sie nie dyskutuje, ale jednak muszę coś
    napisać.
    1. Nie rozumiem, dlaczego n. sądzi, że krowa jest w stanie wykarmić MOJE
    dziecko, a ja sama nie?? Dlaczego mleko KROWY jest zdrowsze dla mojego dziecka
    a MOJE jest dla niego bezwartościowe?? Mleko krów jest dobre dla cieląt, mleko
    kobiece jest dobre dla dzieci - ot, i całą filozofia. Czy gdzieś jest napisane,
    że po roku od porodu z piersi kobiety zaczyna płynąć jałowy, bezwartościowy
    płyn?? A zresztą, nawet gdyby tak było, gdyby to mleko faktycznie nie miało
    żadnych wartości odżywczych, to i tak będzie to najczystszy, najbardziej
    higieniczny napój jaki dziecko może pić.
    2. Długie karmienie piersią, oprócz korzystnego wpływu na zdrowie dziecka -
    ochrona antyalergiczna, przeciwciała, właściwy skład... zresztą wszyscy wiemy -
    dla KOBIETY skutkuje: zmniejszeniem ryzyka depresjii poporodowej, przyspiesza
    rekonwalescencję po porodzie, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka szyjki
    macicy, raka sutka, osteoporozę, zmniejsza w przyszłości dolegliwości
    menoapuzy, korzystnie wpływa na gospodarkę hormonalną. Im dłużej się karmi, tym
    lepiej.
    3. Mój mąż jest na tyle dojrzały, że nie konkuruje z moją córką o moje piersi.
    Zresztą, przecież ona ich, na miłość Boską, nie zjada. Przecież one nadal są na
    swoimmiejscu, nadal może z nich korzystać smile A te 10-15 minut karmienia nie
    przeszkodziłoby mu w niczym gdyby chciał się ze mną bzykać nawet całą dobę -
    przynajmniej miałby czas iść się wysikać...
    4. Nie mam nawet jednego koronkowego biustonosza, nie mam satynowych koszulek,
    nie maluję paznokci ani nie robię makijażu do łóżka. Mój mąż lubi
    mnie "naturalną" - gdybym mu się "podała" w opakowaniu z koronki, kazałby mi to
    ściagnąć szybko smile
    5. MY jesteśmy egoistyczne???? Kobieto - jeśli ty stawiasz potrzeby męża ponad
    potrzeby dziecka, to jakimi jesteście rodzicami?? jeśli bardziej zależy ci na
    wyglądzie biustu niz na zdrowiu twojego własnego dziecka, to jaką jesteś
    matką??? Współczuję twojemu dziecku.
    6. Piersi nie "niszczą się" od długie karmienia. Piersi się "niszczą" podczas
    ciąży i w pierwszych dobach po porodzie, podczas nawału mlecznego, co
    przechodzi każda kobieta, niezależnie od tego,c zy karmi 3 lata czy w ogóle nie
    karmi. Ale do ciebie to jak grochem o scianę...
    7. A tak w ogóle to mi strasznie ciebie szkoda - żyjesz biedaczko w strachu
    przed tym, że cię mąż zostawi jak ci cycki oklapną... To może już go spakuj, bo
    oklapną napewno prędzej czy później i wtedy zostawi cię dla jakiejś młodej
    laski w koronkach.
    --
    Anielka
  • malwinette 15.01.07, 13:39
    Ja też współczuję dzieciom,których matki nie karmią ich do pierwszej klasy
    szkoły podstawowejwink))))
  • moofka 15.01.07, 13:57
    malwinette napisała:

    > Ja też współczuję dzieciom,których matki nie karmią ich do pierwszej klasy
    > szkoły podstawowejwink))))


    do matury
    idiotka
    --
    *******
  • malwinette 15.01.07, 14:13
    A co to za wyzywanki, Droga Moofko??
  • malwinette 15.01.07, 14:15
    Podobno każdy nasz osąd nie o sądzonym świadczy, lecz o nas samych, czyż nie?wink
  • moofka 15.01.07, 14:27
    och juz mnie tak nie zaczepiaj, nie zaczepiaj wink
    daremny trud,
    ani checi ani czasu nie mam rozmawiac z toba o karmieniu pierwszoklasistow -
    sama to wymyslilas? bo na tym forum na pewno tego nie znalazlas ;P
    i zadnego osadu kochana nie zawarlam na twoj temat
    podsumowalam jedynie twoj marski zarcik, wiec i riposta twoja jest do bani
    pa wink
    --
    *******
  • judyta50 15.01.07, 14:00
    WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
    głodnej i ciemnej Afryce!
    Przez takie cycowe męczennice jest w tym kraju chory terror laktacyjny i na
    kobiety, które nie chcą być wyłącznie mlecznymi krowami, patrzy się jak na
    wyrodne matki. Poza tym, nie dziwcie się później jedna z drugą, że facet znalazł
    sobie inną, bo miał dosyć cierpiętnicy z obwisłymi cycami. Ohyda.
  • molowiak 15.01.07, 14:50
    judyta50 napisała:

    > WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
    > głodnej i ciemnej Afryce!

    chyba masz na mysli jakieś inne WHO, bo tak się składa, że akurat na tym forum
    wszystkie (wszyscy) znamy te zalecenia znakomicie

    > Przez takie cycowe męczennice jest w tym kraju chory terror laktacyjny

    Ręce opadają! Jaki do cholery terror laktacyjny?! Bo od kiedy moje dziecko
    skończyło rok, ja osobiście spotykam się wyłącznie z terrorem butelkowym.
    Większość osób okazuje conajmniej zdziwienie, że JESZCZE karmię i przytacza
    argumenty, których wiele padło powyżej.

    >i na
    > kobiety, które nie chcą być wyłącznie mlecznymi krowami,

    wypraszam sobie nazywanie mnie w ten sposób

    >patrzy się jak na
    > wyrodne matki.

    nie wiem kto tak patrzy, na pewno nie dziewczyny z tego forum

    >Poza tym, nie dziwcie się później jedna z drugą, że facet znalaz
    > ł
    > sobie inną, bo miał dosyć cierpiętnicy z obwisłymi cycami.

    łapy precz od moich piersi, to naprawdę nie twoja sprawa jak wyglądają i co o
    nich myśli mój mąż, a wyłącznie NASZA prywatna

    >Ohyda.

    No cóż ohydne, to jest wtykanie nosa w cudze sprawy



    Ręce opadają! Jaki do cholery terror laktacyjny?! Bo od kiedy moje dziecko
    skończyło rok, ja osobiście spotykam się wyłącznie z terrorem butelkowym.
    Większość osób okazuje conajmniej zdziwienie, że JESZCZE karmię i przytacza
    argumenty, których wiele padło powyżej.

    --
    marta i zuza
    Zuzanka ma już...
  • gosiaa_p 15.01.07, 15:04
    krową nie jestem i nigdy niebyłam!
    Dla mojego męża jestem nadal "super strakcyjną babką" ( jego słowa) i mimo ,ze
    pracuje 500 km od domu ani razu mu do głowy nieprzyszło, żeby ogladać sie za
    innymi kobietami ( czasem to ja mu poikazuję latem jakąs laskę ale chodzi o
    całośc)

    a Afryka wcale nie jest taka ciemna wink byłam i widziałam smile

    ehhh gadac mi się niechce juz takimi jak nikka5 czy judyta50
    ~~~~~~~~~~
    jestem mamą Łobuziaka wink
  • abiela 15.01.07, 20:02
    judyta50 napisała:

    > WHO zaleca karmienie dzieci cycami max do 1 roku życia! Do 2 lat dopuszczają w
    > głodnej i ciemnej Afryce!

    I to się nazywa tolerancja. Ciekawe co w głodnej i ciemnej Afryce myślą o
    świetnie rozwiniętej Polsce?
    --
    Słonko
    Zajrzyj na forum o imionach
  • renate_s 19.02.07, 12:15
    No wreszcie jakis sensowny glos.Dla mnie karmienie dziecka ,ktore juz mowi i
    chodzi, ma zeby to zboczenie.No bo ile mozna?Moze do 16 roku zycia?Nastolatkowi
    przeciez tz potrzebny jest wapn!Czemu krowa ma karmic waszego nastolatka, kiedy
    wy mozecie.To moze jeszcze dalej? Nie wiem czy wasze dzieci beda mialy normalne
    zycie seksualne, dla mnie to zgroza.No a teraz krzycie ile chcecie. I tak juz
    nie zajrze wiecej na to forum,znalazlam je przez przypadek.
  • abiela 19.02.07, 20:37
    renate_s napisała:

    > Nie wiem czy wasze dzieci beda mialy normalne
    >
    > zycie seksualne, dla mnie to zgroza.

    ROTFL!!!!!!!

    --
    Odkryj mój świat...
  • dagmama 20.02.07, 11:56
    abiela napisała:

    > renate_s napisała:
    >
    > > Nie wiem czy wasze dzieci beda mialy normalne
    > >
    > > zycie seksualne, dla mnie to zgroza.
    >
    > ROTFL!!!!!!!
    >


    A zobacz, jak sie asekuruje. Że już tu nie zajrzysmile))
    Kompleks małego biustu.
    --
    Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą;
  • gfizyk 15.01.07, 17:10
    Malwinette - my tez ci współczujemy. WYdajemi się, że mam które karmiły do I
    klasy jest tu śladowa ilość. Ale skoro taką podjęły decyzję - to ich wybór. I
    ten wybór wszyscy powinniśmy uszanować. Nawet ty. A może w szczególności TY!!!
  • abiela 15.01.07, 20:04
    malwinette napisała:

    > Ja też współczuję dzieciom,których matki nie karmią ich do pierwszej klasy
    > szkoły podstawowejwink))))

    Też? A kto jeszcze?
    --
    Słonko
    Zajrzyj na forum o imionach
  • moofka 15.01.07, 14:39
    byl tu juz watek na ten temat
    poszukaj wink
    --
    *******
  • hodos 15.01.07, 15:22
    ja się w ogóle dziwię, że ktokolwiek Ci na twój post odpowiedział! ja nic tu
    nie dodam ale znam dorosłych już ludzi, którzy byli karmieni bardzo długo
    piersią, bardzo fajni, zdrowi fizycznie i emocjonalnie ludzie i niektórzy już w
    wielu ok 16 lat bardzo niezależni..
    ja mam nadzieję karmić jak najdłużej i cieszę się że odnalazłam znowu to forum

    pozdrawiam!
    --
    Amelka ma już..
    FORUM - Kawałek szmaty - chusty i...
    Podaniewink))
  • nikkka5 15.01.07, 16:05
    Postaram sie krotko i tresciwie, bo troche brak czasu, ale nie moglam odmowic
    sobie przyjemnosci zajrzenia na forum.
    Zaczne od odpowiedzi dla Moofki- jako chamka i idiotka odpowiem krotko twoimi
    slowami.Dla mnie godnym pozalowania widowiskiem jest taka wlasnie Moofka, ktora
    wyciaga swoje cyce i zatyka nimi buzie biegajacego juz dziecka, ktore jak sie
    przewroci i zrobi sobie krzywde wrzeszczy -mam daj cyca!Poza tym , cos bardzo
    malo Moofka mialas konstruktywnego do powiedzenia w tej dyskusji, oprocz uzycia
    kilku slow:idiotka, chamka .No zdazylas sie jedynie pochwalic , ze nigdy nie
    nosilas brzydkiego stanika-to juz jest cos!
    Wspolczuje Twojemu dziecku, ktore przez kilka lat musi wysysac z Twoim mlekiem
    tyle zlosci.
    Bardzo doceniam wpis Gfizyka, przede wszystkim jego poswiecenie czasowe. Milo
    bylo uslyszec meski glos w tej dyskusji.
    Jestes w tej mniejszej czesci parnterow, myslacych tak samo jak Twoja zona i
    wspierajacy ja.To rowniez doceniam. niestety, takich jak Ty jest malo, gdyby
    bylo inaczej, nie powstaloby to forum. Dziewczyny szukalyby rozwiazania
    problemow w gronie najblizszych im osob, a tak to biedne i nieszcesliwe szukaja
    wsparcia tutaj. Co do kwesti dlugiego karmienia, nie przekonales mnie. Zycze Ci
    tej samej meskiej sily w spieraniu zony w innych dziedzinach zycia.
    Ps. ja dziele imprezy na :imrezy(tu wstep maja wylacznie dorosli, ktorzy na
    jakis czas mysla tylko o sobie), kinder bale, spotkania towarzyskie z
    dziecmirodzinne itd.Na kinder balach rowniez bawie sie bardzo dobrze. Pozdrawiam

    Reszcie odpowiem ogolnie.Nie punktuje odpowiedzi, poniewaz zjawisko
    dlugoletniego karmienia piersia traktuje jako zjawisko spoleczne, a nie
    indywidualnie i nie rozdrabniam mojego czasu na szczegolowe posty. Dlugoletnie
    karmienie piersia jest dla mnie rownie niepokojace jak :ssanie smoka przez duze
    dziecko(konkretnie ponad 2 lata), wozenie dziecka w wozku, ktore potrafi
    doskonale juz chodzic, zabranianie dziecku bawic sie w piaskownicy, zeby za
    mocno sie nie wybrudzilo i nie zlapalo jakiejs bakterii, picie z butli plynow
    (dziecko powyzej 1,5 roku).Jak dla mnie sa to zjawiska swiadczace o
    nadopiekunczosci rodzicow , czyli o robieniu sobie samemu dobrze lub o ich
    lenistwie i niekonsekwencji.
    Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
    wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
    rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
    zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
    witamin w owocach i warzywach itd.?
    W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
    mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
    karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety. Cudownie jest czuc
    dziecko przy sobie i jego bliskosc i chialybyscie te chwile przedluzyc w
    czasie, wbrew opini waszej rodziny i znajomych (Wasze posty i slowa) , ktora
    czuje sie zniesmaczona widokiem juz nie-niemowlaka przy cycu.
    Robiac sobie przyjemnosc nie zapominajcie o innych: o swoim dziecku przede
    wszystkim, ktore uzalezniacie od siebie i o potrzebach swoich partnerow.
    Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
    lektury na forum Brak seksu w malzenstwie. Tam mozecie poczytac miedzy innymi o
    konsekwencjach zaniedbywania parnerow w imie nadopiekunczej milosci do dzieckai
    troche szerzej spojrzec na kilka spraw, o ktorych tutaj troche
    zasygnalizowalam.
    Pozdrawiam wszystkie oburzone dlugokarmiace .Czasami warto otworzyc troche
    szerzej oczy.
  • moofka 15.01.07, 16:55
    nikkka5 napisała:

    > Zaczne od odpowiedzi dla Moofki- jako chamka i idiotka odpowiem krotko twoimi
    > slowami.Dla mnie godnym pozalowania widowiskiem jest taka wlasnie Moofka,
    ktora
    >
    > wyciaga swoje cyce i zatyka nimi buzie biegajacego juz dziecka, ktore jak sie
    > przewroci i zrobi sobie krzywde wrzeszczy -mam daj cyca!

    ooooooo jak cie wyobraznia poniosla smile)
    caly scenariusz sobie naszkicowalas, a tu dupa nic sie nie zgadza
    caly twoj problem polega na tym, ze ty nie dyskutujesz z tresciami zawartymi w
    watku tylko z wlasna konfabulacją
    dlatego nie jestes ciekawym rozmowca
    dlatego uslyszalas tylko to co uslyszalas
    a ze jestes chamka - no jestes no ;P
    dyskutowac lubie i potrafie a na forum jestem nie od dzis
    ale do tego potrzeba rowniez odpowiedniej osoby po drugiej stronie, chocby o
    najbardziej odmiennych pogladach,
    a ze ty nią nie jestes i stosujesz najatnsze forumowe chwyty
    dowodzą twoje kolejne wypociny

    > Wspolczuje Twojemu dziecku,

    wspolczuje twoim dzieciom jest w rankingu zaraz za
    jestes zalosna ;P
    to zdaje sie tez masz w repertuarze


    ktore przez kilka lat musi wysysac z Twoim mlekiem
    > tyle zlosci.

    i widzisz jak ty nic czytac nie umiesz tongue_out
  • gfizyk 15.01.07, 17:07
    Nikkka5.
    Jednak się nie zawiodłem wink
    Po pierwsze - nie próbowałem Cię przekonywac do długie karmienia piersią. NIe
    użyłem merytorycznych argumentów a odesłałem Cię do lektury. Gdybyś poszukała
    na tym forum paru informacji, mogłabyś popatrzeć na fakt długiego karmienia
    popatrzeć przez inny pryzmat. Bo karmienie niemowlaka jest zupełnie inne niż
    starszego dziecka. JA nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale właśnie tutaj
    wbrew pozorom piszą lekarze (douczeni), psychologowie i doradcy laktacyjni i
    inne doświadczone w tym osoby.
    Po drugie - masz bardzo wypaczony pogląd na długie karmienie piersią!!! Tobie
    kojarzy się jednoznaczeni z wpychaniem cyca do buzi wrzeszczącego dziecka, itp.
    Gdybyś poszukała (patrz punkt pierwszy), dowiedziałabyś się, że karmienie
    starszych dzieci odbywa się najczęściej w domu, ponieważ 1,5-2-3 latkowi można
    już przetłumczyć, że tutaj nie będziesz jadł mleczka. Zjesz w domu. Tutaj
    możesz zjeść np biszkopta itp. Takie dziecko w odróżnieniu od młodszego
    przyjmie wyjaśnienie. Co do wrzeszczącego 2-3 latka - każda doświadczona
    mama/tata - da sobie radę. W taki lub inny sposób. Cyc nie jest tu rozwiązaniem.
    Co do śmieci pokarmowych - można je zdecydowanie ograniczyć. To rodzice
    decydują co ich dzieci jedzą (no chyba że dzieciaki są u dziadków, ale to inna
    historia).
    Po trzecie - masz bardzo wypaczony pogląd co do facetów/ojców. Zapewniam, że
    nie jest odosobniony w swoich poglądach. Innym poprostu nie chce się pisać, a
    ja jestem poprostu gadułą i lubię dyskusje.
    Co do szukania zrozumienia u innych - najczęściej jest tak, że matki tu
    piszące, bez pomocy swych mężów/partnerów nie dałyby rady. Ale dlaczego się
    ograniczać tylko do wsparcia od męża??? Przecież normalną rzeczą jest tworzenie
    się np fanklubów czegoś tam??? Ludzie mają wspólne zainteresowania i dzielą się
    doświadczeniem. Podobnie jest z tym forum.
    Po czwarte - wydaje mi się, że mimo wszystko dziewczyny znają o wiele więcej
    przyjemności niż samo karmienie piersią. Przyjemnością jest samo przytulenie
    dziecka. A przecież nie za każdym przytuleniem karmią. Twoja teoria już w
    samych założeniach jest błędna. Ale ludzką rzeczą jest błądzić.
    Po piąte - wszyscy Ci tutaj tłumaczą, że nie narzekają na zaniedbywania
    łóżkowe. Trzeba wziąć jedno pod uwagę. Od kiedy decydujemy się na dzieci, to
    bierzemy je pod uwagę i wielu rzeczach w naszym życiu decydują one, albo mają
    bezpośredni wpływ na nasze decyzje (np jak spędzimy urlop itp). Ale to już inna
    para kaloszy. Tak samo tyczy się to chodzenia na imprezy. Tobie karmienie
    piersią kojarzy się z karmieniem niemowlaka. Ale karmienie 2-3 latka wygląda
    inaczej. Zostawia się takiego delikwenta pod opieką babć, dziadków czy niań i
    idzie na imprezę dla dorołych tak samo jak chodzisz Ty. Bo w tym wieku mleko
    nie jest juz jedynym pokarmem.

    Tyle, co do Twojego postu

    Fizula - usuń post mr Robertb3. Skoro nic nowego nie wniósł. Ten filmik wszyscy
    już widzieli. Widzieliśmy też fajniejsze wink
  • gfizyk 15.01.07, 17:15
    Ale kicha - niechcący wysłałem już posta (i to dwa razy) zaraz go założycielka
    wykasuje - co Ty na to Fizulo. Proszę - wykasuj dubelka wink

    A jeszcze chciałem Ci Nikkka5 napisać na koniec:

    Czasami warto otworzyc troche szerzej oczy.

    Spróbuj. Szczerze zachęcam.

    Ot i cała historyja wink)

    Tata - Fizyk

    PS
    A wiecie, że są koronkowe biustonosze .... z klapkami???? Fajne są!!!! Polecam
  • fizula 15.01.07, 19:19
    No, dziewczyny z obu stron barykady przywołuję Was do porządku, zwłaszcza mam
    na myśli ten wzajemny szacunek???? Gdzieś jakby się zapodział... :o((( Bardzo
    mi smutno z tego powodu, taką momentami ciekawą dyskusję mam ochotę skasować i
    to nie z powodu opinii, z którymi się nie zgadzam.
    Po ostatnim Twoim poście, Nikko, ciekawy obraz mi się wyłania Twojego sposobu
    myślenia. Przede wszystkim bardzo sztywnych granic dotyczących: karmienia,
    wózkowania, podawania różnych akcesoriów uważanych za niemowlęce. Każde moje
    kolejne dziecko (mam przekochaną trójeczkę:o)) uczy mnie wielu rzeczy, między
    innymi, że w postępowaniu z nim nie można być "sztywnym" czyli każde dziecko
    jest inne i każde czego innego wymaga, potrzebuje. I warto być na tyle uważną,
    na tyle mieć czasu, by to zauważyć, docenić tą inność każdego dziecka. Twoje
    granice 2 lat, a najlepiej roku (bo sama tyle karmiłaś) w ogóle nie
    uwzględniają tego, że każdy młody człowiek jest inny. I w rzeczywistości jedno
    dziecko będzie potrzebowało więcej opieki, opiekuńczości, inne mniej. Każde też
    inaczej się rozwija, układ pokarmowy, odpornościowy, itd. Takie wkładanie
    wszystkich do jednego worka ("musowo przestać karmić do dwóch lat"), to moim
    zdaniem wyraz li i jedynie pewnej sztywności myślenia. Ciekawym przykładem jest
    np. rozwój włosów moich lubych dzieciąt. Najmłodsze urodziło się z zaczątkami
    ciemieniuchy na bujnej długiej czuprynie, a najstarszemu włosy zaczęły dopiero
    rosnąć w wieku dwóch lat (i wtedy pojawiła się też ciemieniuszka)-obie
    dziewczynki. Jestem przekonana, że z pozostałymi częściami ciała, układami jest
    bardzo podobnie. Karmienie niektórych dzieci tylko dwa lata będzie zupełnie
    wystarczające, a nawet bardzo długie podczas gdy inne delikatniejsze, słabsze
    pod względem zdrowotnym czy emocjonalnym będzie wymagało, samo domagało się o
    wiele dłuższego karmienia piersią, bądź matka będzie widziała, że to dziecko
    potrzebuje dłuższego karmienia, bo jest np. bardzo mało odporne na choroby.
    Ciekawe, że np. alergolodzy zalecają dzieciom z alergią wyłączne karmienie
    piersią do 9-10 miesiąca życia i karmienie-niewyłączne przynajmniej do 3 lat.
    Wiele mam małych alergików wręcz przekonuje się, że dzieci same z siebie nie
    chcą jeść nic oprócz ich mleka dużo dłużej niż przepisowe 6 miesięcy wyłącznego
    karmienia. A potem tolerują dodatkowe jedzenie pczątkowo w bardzo małych
    ilościach, a wszystko pod ochroną matczynego mleka. Inne dzieci mogą robić tak
    samo z innych sobie wiadomych powodów. I nic do tego nie ma nasza opiekuńczość
    bądź jej brak. Dzieci potrafią walczyć jak lwy o to, bo zwyczajnie tego
    potrzebują. I można w tym momencie walczyć z własnym dzieckiem znieczulając się
    słuchaniem jego długich płaczów, okłamywać własne dziecko ("zepsuta pierś"
    itd.) czy przechytrzając własne dziecko (zabierając mu ssanie piersi np. około
    roku, gdy łatwo odciągnąć jego uwagę od ssania). A można też uważnie przyjrzeć
    się własnemu dziecku i zastanowić, dlaczego domaga się dłuższego karmienia
    piersią, jakie ono jest. Jeszcze nikomu nie zaszkodziła rodzicielska
    cierpliwość i zrozumienie, odrobina empatii. Dlatego między innymi założyłam to
    forum, bo uważam, że nasze dzieci potrzebują dużo zrozumienia i cierpliwości. A
    cierpliwości (nie cierpiętnictwa) wymaga dłuższe karmienie niż się początkowo
    wydawało że będzie się karmić, dłuższe niż przyjmuje to ogół społeczeństwa.
    Autentyczną zmorą nas mam dłużej karmiących jest właśtakie m.in. jak Twoje
    wymyślanie nam nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Cdn.
    --
    Zapraszam na forum dla mam długo karmiących piersią oraz szukających wsparcia w
    początkowym okresie:

    Długie karmienie piersią
  • abiela 15.01.07, 20:27
    nikkka5 napisała:

    Fizula Ci pięknie odpisała, podała obiektywne i mądre argumenty. Moje trzy
    grosze nie będą aż tak wyważone, ale chciałam Ci zwrócić uwagę na kilka punktów.

    > Jestes w tej mniejszej czesci parnterow, myslacych tak samo jak Twoja zona i
    > wspierajacy ja.To rowniez doceniam. niestety, takich jak Ty jest malo, gdyby
    > bylo inaczej, nie powstaloby to forum. Dziewczyny szukalyby rozwiazania
    > problemow w gronie najblizszych im osob, a tak to biedne i nieszcesliwe szukaja
    >
    > wsparcia tutaj.


    Nie sądzę, żeby takich mężczyzn było mało, w gronie moich znajomych znam ich
    przynajmniej kilku, a nie sądzę, żebym obracała się w jakimś wyjątkowym środowisku.
    Dlaczego uważasz, że na forum pisze tylko osoba "biedna i nieszczęśliwa". Nie
    sądzisz, że niektóre sprawy trudno omówić w gronie rodziny - co to jest wogóle
    rodzina? Mam omawiać z niemowlęciem czy z mężem problem nawału czy karmienia po
    posiłku itp? Nie lepiej spytac inne mamy, które również karmią piersią? Skąd mąż
    ma wiedzieć jak się czuje kobieta z zastojem? Dziwna argumentacja z Twojej strony.

    > Reszcie odpowiem ogolnie.Nie punktuje odpowiedzi, poniewaz zjawisko
    > dlugoletniego karmienia piersia traktuje jako zjawisko spoleczne, a nie
    > indywidualnie i nie rozdrabniam mojego czasu na szczegolowe posty.


    A szkoda, bo wiele osób poświęciło Tobie czas.

    Dlugoletnie
    > karmienie piersia jest dla mnie rownie niepokojace jak :ssanie smoka przez duze
    >
    > dziecko(konkretnie ponad 2 lata),

    Dlaczego ponad 2 lata? A może jest już niepokojące u dziecka mającego 1 rok i 7
    miesięcy? A może u dziecka rocznego? Dlaczego niespełna dwuletnie dziecko może
    zaspakajać smokiem odruch ssania a piersią już nie? Skąd ta granica dwóch lat?

    > picie z butli plynow
    > (dziecko powyzej 1,5 roku).

    A czemu powyżej 1,5 roku? Mnie dziwią roczne dzieci pijące z butli i co? To moja
    granica, której bym nigdy nikomu nie narzucała. A skąd Ty wzięłaś swoją? Masz
    jakieś naukowe badanie na popracie Twoich odczuć czy prezentujesz tutaj Twoje
    prywatne granice?
    Wiesz mnie dziwią wogóle dzieci pijące z butli. To takie nienaturalne.

    Jak dla mnie sa to zjawiska swiadczace o
    > nadopiekunczosci rodzicow , czyli o robieniu sobie samemu dobrze lub o ich
    > lenistwie i niekonsekwencji.

    A wszyscy rodzice zawsze muszą być do bólu konsekwentni i zdyscyplinowani? Ty
    nigdy nie jesteś leniwa i niekonsekwentna? Nigdy nie jest nadopiekuńcza? Zawsze
    wychowujesz żelazną ręką?


    > Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
    > wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
    > rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
    > zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
    > witamin w owocach i warzywach itd.?

    Wyobraź sobie, że nie poadje słodyczy, chipsów. Nie wiem co jest złego w
    nowalikjkach? Warzywa gener;lanie kupuje w sklepie ekologicznym. Staram się
    podawać 5 razy dziennie warzywa i owoce. A jesli mi się nie uda, zawsze mam
    konfort, że dziecko dostanie wszystkie potrzebne składniki w mleku.

    > W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
    > mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
    > karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety.


    Owszem jest przyjemne dla kobiety, ale IMO jest o wiele milsze dla dziecka.
    Karmienie często jest dużym wyrzeczeniem i poświęceniem. Nie jest takie easy jak
    się większości osób wydaje. Znam o wiele więcej rozpaczających matek, których
    dzieci same odstawiły się od piersi, albo one nie wytrzymały poświęcenia niż
    tych, które czerpią z karmienia dziką rozkosz.



    > Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
    > lektury na forum Brak seksu w malzenstwie.


    Wiesz, zamiast zagłębiać się w to forum, wolę pobyć z moim mężem.

    Tam mozecie poczytac miedzy innymi o
    > Czasami warto otworzyc troche
    > szerzej oczy.

    Święte słowa!

    --
    Słonko
    Zajrzyj na forum o imionach
  • skkalina 15.01.07, 21:35
    tak sobie weszłam na to forum... Karmiłam 3,5 roku. Wspieram każdą matkę, która
    zamierza karmić piersią jak najdłużej. Ze zdziwieniem przeczytałam, że to
    poświęcenie, krzywda dla dziecka, męża itd... Skąd się to wzięło? Ani się nie
    poświęcałam, ani mój mąż nie był "pokrzywdzony" (wręcz przeciwnie...) ani moje
    dziecko nie latało za mną wołając "cyca" (po roku karmienie odbywało się rano i
    wieczorem i tyle). Moje dziecko ma już 13 lat i mile wspomina (zdjęcia,
    opowieści) jak to mama karmiła aż do przedszkola (i kawałek)
    Nie chciałabym dawać przeciwnikom karmienia argumentów do ręki, ale...
    DłUGIE KARMIENIE NIE ZABEZPIECZA PRZED RAKIEM SUTKA. Nie powoduje raka i nie
    chroni przed nim. Wśród znajomych amazonek odsetek karmiących i niekarmiących
    jest mniej więcej taki sam. Nie lekceważcie, drogie, karmiące matki badań
    kontrolnych po zaprzestaniu karmienia. Nie podpieram się żadnymi publikacjami
    lekarskimi, tylko obserwacją.
    Każda kobieta, która zdecydowała się karmić piersią swoje dziecko jest kobietą
    do kwadratu (i jako matka i jako żona).
    pozdrawiam wszystkie karmiące mamusie
    Amazonka
  • fizula 16.01.07, 02:12
    Tak się składa, że jednak wiele publikacji (LEKARSKICH I POZALEKARSKICH)donosi
    o ochronnym wpływie karmienia piersią odnośnie wielu chorób, m.in. raka piersi,
    jajnika, osteoporozy, miażdżycy. Może jednak nasza obserwacja jest czasami
    wycinkowa, dlatego warto sięgnąć po publikacje, również te lekarskie. Ja
    zachęcam np. do lektury książki "W trosce o Twoje piersi" napisanej przez
    onkologa. Każdy miesiąc karmienia zmniejsza ryzyko raka piersi. Dosadnie jest
    tam napisane również, że krowy, które całe życie dają mleko nie mają nigdy
    nowotworu w wymionach.
  • budzik11 16.01.07, 12:02
    skkalina napisała:

    > Nie chciałabym dawać przeciwnikom karmienia argumentów do ręki, ale...
    > DłUGIE KARMIENIE NIE ZABEZPIECZA PRZED RAKIEM SUTKA. Nie powoduje raka i nie
    > chroni przed nim. Wśród znajomych amazonek odsetek karmiących i niekarmiących
    > jest mniej więcej taki sam. Nie lekceważcie, drogie, karmiące matki badań
    > kontrolnych po zaprzestaniu karmienia. Nie podpieram się żadnymi publikacjami
    > lekarskimi, tylko obserwacją.
    >

    Oczywiście że nie ZABEZPIECZA przed rakiem sutka, ale ZMNIEJSZA RYZYKO.
    Podobnie jak abstynencja od dymu papierosowego nie gwarantuje nam, że nie
    zachorujemy na raka płuc - ale jednak nie paląc ogromnie to ryzyko zmniejszamy.
    --
    Anielka
  • budzik11 16.01.07, 11:46
    nikkka5 napisała:


    > Uczepiliscie sie argumentow , ze mleko karmiacej kobiety ponad 2 lata ma duze
    > wartosci odzywcze i zdrowotne. Czy w imie zdrowia dziecka z takim uporem
    > rowniez konsekwentnie nie podajecie dzieciom artykulow z listy niezdrowej
    > zywnosci?(slodyczy, nowalijek, chipsow itd?)Czy zawsze dostaja wskazana ilosc
    > witamin w owocach i warzywach itd.?

    No to jest chyba oczywiste??? Nie po to karmi się dziecko piersią, żeby
    jednocześnie truć je na co dzień świństwami typu chipsy??

    > W calej tej dyskusji, ktora zreszta robi sie coraz bardziej jalowa, zabraklo
    > mi jednego, powaznego Waszego argumentu, ze robicie to po prostu po to , ze
    > karmienie piersia dziecka jest bardzo przyjemne dla kobiety.

    Może dlatego, że to wcale nie jest "poważny" argument?? I baaardzo mało
    istotny??

    Cudownie jest czuc
    > dziecko przy sobie i jego bliskosc i chialybyscie te chwile przedluzyc w
    > czasie, wbrew opini waszej rodziny i znajomych (Wasze posty i slowa) , ktora
    > czuje sie zniesmaczona widokiem juz nie-niemowlaka przy cycu.
    > Robiac sobie przyjemnosc nie zapominajcie o innych: o swoim dziecku przede
    > wszystkim, ktore uzalezniacie od siebie i o potrzebach swoich partnerow.

    Kobieto, ja nie wiem, jakie skojarzenia budzi w tobie karmienie piersią, ale w
    moim przypadku PRZYJEMNOŚĆ to ostatnie skojarzenie. Nie karmiłam dla
    przyjemności. Karmiłam z przekonania, że robię coś dobrego dla dziecka oraz z
    powodu wszystkich innych argumentów podanych przeze mnie wyżej. Jeśli miałabym
    ochotę na odczuwanie przyjemności ze ssania moich piersi, to poprosiłabym o to
    męża.
    A tak swoją drogą, nie wiem, czy masz córkę - czy twój facet przewijając czy
    kąpiąc ją, odczuwa przyjemność?? Bo jeśli tak, i jeśli tylko z tego powodu to
    robi i jest to dla niego najważniejszy argument - to dla mnie to jest chore.
    Tak samo jak twierdzenie że "poważnym" argumentem za karmieniem piersią jest
    przyjemność kobiety.

    > Polecam co niektorym , przede wszystkim Abieli poczytanie troche ciekawej
    > lektury na forum Brak seksu w malzenstwie. Tam mozecie poczytac miedzy innymi
    o
    >
    > konsekwencjach zaniedbywania parnerow w imie nadopiekunczej milosci do
    dzieckai
    >
    > troche szerzej spojrzec na kilka spraw, o ktorych tutaj troche
    > zasygnalizowalam.

    A jaki w ogóle związek z karmieniem piersią ma zaniedbywanie partnerów?? Ja
    swojego nie zaniedbywałam, nawet noworodka karmi się średnio co 3 godziny - w
    międzyczasie dużo mozna zrobić z mężem. A co dopiero karmiąc piersią np. 2-
    latka, który ssie pierś 1-2 razy na dobę. Gdzie tu zaniedbywanie partnera??

    Samo to, że wchodzisz na forum "Brak seksu w małżeństwie" dużo mówi, jaki masz
    problem. Ja mam problem z karmieniem (właściwie już nie mam, bo już niestety
    nie karmię) i dlatego wchodzę tu. Nie mam problemów z brakiem seksu w
    małżeństwie i nawet do głowy mi nie przyszło, żeby tam zaglądać. Więc to chyba
    nie MY, cierpiętnice, krowy mleczne, mamy z tym problem, hę?

    I jeszcze jedno - jeśli sprowadzasz się do roli przynęty dla swojego męża, jak
    piszesz - mogłabyś cały dzień paradować w bieliżnie - to kiepskie małżeństwo...
    Ja ze swoim mężem mamy wiele innych rozrywek i mam wiele innychs posobów, żeby
    zainteresować go swoją osobą.

    Tak ogólnie, a całokształtu Twoich wypowiedzi wyziera smutny obraz pustej,
    nieciekawej kobiety, która ma do zaoferowania swojemu mężowi chyba tylko swoje
    apetyczne ciało zapakowane w koronki i kiedy okazuje się, że macierzyństwo
    nieco to ciało zepsuło, to obwinia za to karmienie piersią i "terroryzm
    laktacyjny", jakbyś chciała powiedzieć "To przez was obwisły mi cycki, to przez
    was, które ZMUSZACIE kobiety do karmienia piersią mąż ogląda się za innymi."
    > Pozdrawiam wszystkie oburzone dlugokarmiace .Czasami warto otworzyc troche
    > szerzej oczy.


    --
    Anielka
  • nikkka5 15.01.07, 16:18
    Dodam tylko, bo nie chce mi sie dyskutowac w kwestii wlasciwosci mleka matki.
    Tego nie kwestionuje, sama karmie z tego powodu, ale nie mam zamiaru robic tego
    dluzej niz ok rok czasu, bo po tym czasie nie widze juz sensu robienia tego
    dluzej.
  • budzik11 16.01.07, 12:07
    No to jest super podejście. Do roku dbam o zdrowie dziecka. A potem niech sobie
    je chipsy i landynki. Ech...
    --
    Anielka
  • gosiaa_p 16.01.07, 12:28

    hmmmmm forum "Brak seksu w małżeństwie" to cos takiego istnieje?????
    jejku jak ja niewyedukowana wink jestem w tym temacie.

    A co do moich cycków to teraz sa nawet lepsze, ciut wieksze niz przed , a i ten
    zachwyt w oczach męża ( pomino nienoszenia koronek żadnych!) cos chyba za
    siebie mówi wink

    czemu zaraz żona gfizyka ma być
    lekarzem/akuszerka/pracownicą poradni laktacyjnej?
    Chyba po odchowaniu 3 dzieci ( z postów wynika, że jest też zainteresowana
    zagłebianiem wiedzy) i rozmowach z innymi ludżmi mozna wiele na pewne temty
    powiedzieć.


    ~~~~~~~~~~
    jestem mamą Łobuziaka wink
  • fizula 16.01.07, 02:01
    Droga, Nikko oraz kochane forumki!
    Nie trzeba się wgłebiać w Twoje posty, by zauważyć, że zaprzeczasz sama sobie.
    W pierwszym poście piszesz, że mleko matki nie mażadnej wartości dla 2-3 latka,
    a w ostatnim, że wartości odżywczych, zdrowotnych, to ty mu nie odbierasz.
    Gdzie tu logika?
    Tak samo jak bezsensowny jest pogląd niektórych nieduczonych ludzi jakoby po
    roku mleko matki (ale krowy to już nie) stawało się bezwartościowe, tak samo
    bezsensowne jest czynienie takiego ścisłego, sztywnego rozgraniczenia na
    bezradne nieodporne potrzebujące matki i jej mleka niemowlę i zaradne
    samodzielne odporne dziecko w wieku poniemowlęcym i przedszkolnym. Kto ma choć
    jedno dziecko chodzące do przedszkola, ten wie jak bardzo słabe, mało odporne,
    potrzebujące zapewnienia o miłości potrafią być zwyczajne przedszkolaki.
    Chodząc na swoją pierwszą szkołę rodzenia dowiedziałam się od instruktorki
    położnej z tejże szkoły, że karmić należałoby pół roku wyłącznie piersią. Chyba
    że dziecko jest alergikiem, to wtedy nawet rok. A później przynajmniej jeszcze
    dwa lata, a małego alergika ze trzy ze względu na walory zdrowotne wyłącznie.
    Ale życie bywa ciekawsze niż sama teoria.
    Okazało się, że karmienie w drugim roku życia było dla mnie o wiele
    trudniejsze. I to nie ze względów fizycznych (już półroczną Lidzię oduczyłam
    gryzienia), ale właśnie psychicznych, społecznych. I cierpiętnicą byłam raczej
    wtedy odstawiając Lidunię pod koniec drugiego roku życia, bo i dla mnie było to
    niedobre i dla dziecka, które w ogóle tego nie akceptowało. Karmiąc ją piersią
    byłam spokojną i zrównoważoną matką, a kończąc w niewłaściwym momencie byłam
    głównie kłębkiem nerwów. Podobnie jak córcia. I mnóstwo przytulania, czytania,
    bawienia jej tego nie zrekompensowało. Niestety. Dla niej to było po prostu za
    krótko.
    Tyle że ja nie zjadłam wszystkich rozumów. Lubię się uczyć i od innych, i na
    własnych błędach również.
    O ile lepiej zakańczać karmienie wtedy, gdy dziecko dorośnie do tego-
    przekonałam się o tym na przykładzie młodszego o 3,5 roczku Daniela. Zawsze
    starałam się stać po Daniela stronie, gdy chodziło o karmienie piersią (bo
    odczułam to na własnej skórze, jak to jest ogromnie dla dziecka ważne). I
    chociaż zwłaszcza w drugim roku życia spędzał baaardzo dużo czasu przy piersi,
    czasem więcej niż w okresie niemowlęctwa (na szczęście mam dojrzałego męża,
    który był pewny, że syn to nie konkurencja, a ja go nie zdradzam z dzieckiem ;o)
    Dzięki wsparciu wielu osób (między innymi męża) udało mi się wczuć choć
    odrobinkę w sytuację tego mojego młodszego ssaka. Dlaczego on tego potrzebuje?-
    to stało się dla mnie ważne. Trochę też doczytałam w tym czasie. Poczytałam o
    różnych sposobach odstawiania dzieci w różnym wieku. I doszłam do wniosku, że
    najgorzej znoszą rozstanie z piersią:
    # półtoraroczniaki i dwulatki.
    Wiele dzieci natomiast z łatwością, bez rozpaczy rezygnuje ze ssania w wieku
    powyżej 2,5 lat (a zwłaszcza 3) i około 1 roku (tyle że roczniak w
    rzeczywistości bardzo jeszcze potrzebuje matczynego mleka). Nie należy tego
    oczywiście dosłownie brać, bo każde dziecko jest inne i o to chodzi, by tą
    inność zaobserwować i dać jej żyć.
    Ciekawe, że szczyt ssania kciuka u dzieci zaobserwowano na wiek półtora roku,
    zbiega się to ze szczytem potrzeby przynależności, bezpieczeństwa. Dopiero od
    tego okresu stopniowo (baaaardzo małymi kroczkami) te potrzeby przestają
    dominować, o ile zostały zaspokojone. I takie dziecko nassane, naprzytulane,
    dopieszczone, pewne swojej mamy i jej miłości z tym większą odwagą rzuca się w
    wir życia, samodzielności. Podobnie jak moje poprzedniczki znam kilkoro dzieci
    karmionych piersią bardzo samodzielnych, odważnych, przebojowych. Młodszy synio
    chociaż temperamentalnie dosyć delikatny, można by powiedzieć nieśmiały, ma w
    sobie tyle pokładów niezależności, pewności siebie, że czasami nas zaskakuje.
    Mając 1,5 roku, potem 2, a nawet 2 i pół ssał jak najęty (tak dużo), a potem w
    wieku 3 lat i 1 miesiąca sam z siebie zrezygnował ze swoich ostatnich porannych
    ssanek :o) Bez zmuszania, marudzenia, jęków, płaczów. Budząc się szczęśliwy i
    kładąc się spać zadowolony.
    Tym bardziej się przekonałam, że dzieciaczek dorósł tak fantastycznie do tego,
    gdy wcale nie chciał wracać do ssania po urodzeniu Tosi, naszej najmłodszej
    pociechy. Pomimo że starsza siostra -Lidka kusiła go, żeby possał smile Śmiać mi
    się z niej chciało, bo wyszło tu szydło z worka, kogo więcej ciągnie do mojej
    piersi.
    Zastanawia mnie dlaczego niby dzieci karmione piersią miałyby być uzależnione
    od obecności swoich mam. Moje doświadczenie też wskazuje, że nie musi to być
    wcale związane. Daniel nigdy nie miał problemów z pozostawaniem pod opieką
    innej osoby, choć czasami wymagało to ode mnie zrozumienia go, zatrzymania się,
    poświęcenia trochę czasu. A dlaczego niby 2-3 latek miałby chcieć zostawać z
    osobą, do której nie jest przywiązany albo której dobrze nie zna? Moje
    dzieciaki szczerze przywiązane do swoich babć i dziadków raczej nie miały
    problemów z zostawaniem pod ich opieką. Teraz jestem dumną mamą przedszkolaka.
    Po poznaniu i polubieniu swojej przedszkolanki Daniel od początku roku
    szkolnego bez problemu zostawał pod jej opieką. Jakoś ten mój biedaczek nie
    uzależnił się ode mnie, nieprawdaż? A karmiłam go piersią czasami bardzo dużo
    zwłaszcza w okresie między 1,5 a 2,5 roku. Wcale nie 5 minut dziennie, tylko o
    wiele dłużej. Dopiero później Daniel powoli sam redukował ilość i częstość
    ssania rezygnując zeń dla koleżanek, kolegów, biegania na dworze, czytania,
    zabawy z siostrą, dłuższego spania, dobrego jedzonka itp.
    Dużo stereotypów tu padło zwłaszcza od założycielki wątku. Z łatwością można je
    rozwiać:
    # poczytawszy forum można się dowiedzieć, że i dla mam karmiących zaczęto
    produkować biustonosze z koronkami (a jak jest się pomysłowym albo ma kontakt z
    krawcową to można sobie przerobić); niektóre kobitki w ogóle nie używają
    biustonoszy, a jeszcze inne lubią swoje bawełniane i nie przeszkadza to ich
    mężom (ważna dla nich jest zawartość, a nie opakowanie);
    # dlaczego to niby mamy mieć na pieńku z mężami z powodu długiego karmienia?
    skoro nasi mężowie całkiem normalni i kochający :o) Mam takie przykre wrażenie,
    jakobyś uważała, że będąc mamą niemowlaka, to można sobie pozwolić na bycie
    zaniedbaną i nieprzyjemną dla męża, ale już w wieku poniemowlęcym, to się
    trzeba wziąść za siebie; a dlaczego by nie być miłą, zadbaną (i życzliwą, nie
    złośliwą !) kobietką i podczas karmienia bardzo małego, a potem małego dziecka?
    Jedno jest kontynuacją drugiego.
    No i na zakończenie gwoli ścisłości: karmienie piersią chociaż dobre absolutnym
    dobrem nawet tu nie jest. Niestety nawet z tak normalnej, dobrej rzeczy można
    zrobić coś złego, rzeczywiście posłużyć się np. do uzależnienia dziecka. Ale na
    szczęście większość z nas nie sprowadza karmienia piersią do tego. Wiadomo bez
    zdrowej miłości nie ma nawet krótkie karmienie piersią większego sensu.
    Ja osobiście znam jednak mamę i córcię, która dopiero zrezygnowała ze ssania w
    wieku 5 lat. Obie mądre, sympatyczne. A dziewczynka nadzwyczaj samodzielna. W
    ogóle cała ta rodzinka bardzo życzliwa.
    Niech więc żyją stereotypy! Będzie z czym się rozprawiać ;o)
    Pomyślnych wiatrów życzę!
    Iza
  • budzik11 16.01.07, 12:30
    Wysłałam mu niektóre co lepsze kąski z wypowiedzi nikki, i oto, co mi odpisał
    (na gg) w kolejnych wiadomościach (na początku w ogóle nie mógł zrozumieć, o co
    mi chodzi):
    1. "HAHAHAHAHAHAHAHA dobre"
    2. "prosze cie - wez nie czyytaj tych jeb[***] gazet i artykolow dla blondynek
    bo tylko rrobia wode z mozgu"
    3. "jak ktos sie zenil z manekinem z wystawy sklepowej albo z okladki to ma
    problem i to bardzo powazny ale ze swoja psychika"
    4. "to chyba pisze jakas niedowartosciowana przypalana w solarium blondyna z
    pusta glowa big_grin"

    Więc droga nikko, taka oto jest reakcja mojego biednego, zaniedbanego i
    zapomnianego męża na twoje rewelacje.
    --
    Anielka
  • iwoniec 16.01.07, 17:47
    Trafiłam tu przypadkiem i od razu natknęłam się na taką dyskusję.
    I wtrącę swoje trzy grosze. Myslę, że w sprawie karmienia w ogóle jest tak, że
    te dziewczyny, które piersią karmią i nie wyobrażają sobie innej opcji nie mają
    szczególnej szansy dogadania się z pozostałymi. I vice versa, oczywiście. To
    jest wynik jakiejś osobistej filozofii życiowej, układu rodzinnego i stanu
    zdrowotnego. Są takie i siakie sytacje. I właściwie nie dziwi mnie, że mama,
    która karmiła dziecko 6 tygodni patrzy zdumiona na ssącego dwulatka, a mama
    tego dwulatka może podejrzewać mamę butelkową o bluźnierstwo czy coś w tym
    rodzaju. A wy się tu obrzucacie nawzajem wyrazami(kulturalnymi, bo takie są
    zasady, ale jednak wyrazami). I to wszystkie "strony".Po co?
    A co zrobić z mamą, która wprawdzie uznaje wszystkie walory karmienia
    naturalnego, ale na przykład sobie z nim nie radzi, albo nie radzi sobie z
    własnymi w tej sprawie emocjami, która po prostu nie takiego karmienia nie lubi
    albo nie jest w stanie zaakceptować wielogodzinnego uwisu na swojej piersi? W
    świetle tej dyskusji taka mama nie mam zbyt głębokich uczuć wobec własnego
    dziecka? Przecież to nonsens. No i nie piszcie, że karmienie naturalne jest
    wygodne mówiąc jednocześnie, że jest Wam z tym nielekko!
    Rozumiem, że deklaracja, że własne dziecko karmiłam 13 miesięcy jest w tym
    momencie jak najbardziej na miejscu.
    Iwona
  • hanna26 23.01.07, 00:24
    Przepraszam, nie chce mi się czytać dokładnie całego wątku, więc tylko powtórzę
    słowa naszej pediatry:
    "Nawet, jeżeli z piersi kobiety leci już tylko woda, to i tak jest to
    najzdrowsza woda na świcie"


    --
    Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych
  • rybkaw 23.01.07, 11:55
    piękny tekst ! Zapamietam i bede uzywać wink
  • housewife1 10.09.07, 14:04
    baardzo długa dyskusja, nic dodać nic ując, na takie nikki coś tam nie chce mi
    sie palców i klawiatury męczyć. Sama karmiłam córkę 3 lata i 1 msc, synka 2lata
    2 msce, w "międzyczasie" całą ciążę z synkiem karmiłam córę, synek urodził się
    4330g. piękny, zdrowy. (a tez sie nasłuchałam bzdur, że kaleka będzie )
    gfizyk, jestes super facetem, i tatą, mam nadzieję, ze poza forum też wink
    mój mąz mnie bardzo wspierał, ale był z tych, którzy jednak czasem namawiali
    mnie na rzucenie karmienia ( dzieci były z tych wielkorotnie budzących się w
    nocy), jednak rozumiał moją decyzję, a karmienie nie miało wpływu na nasze
    współżycie, nawet mąz lubił moje piersi bardziej jak karmiłam, bo były o 2
    rozmiary większe smile ale związujemy się z kimś nie dla jego walorów fizycznych,
    tylko dla jego człowieczeństwa, a fizycznośc jest miłym dodatkiem, przynajmniej
    my z mężem tak to widzimy.
    kobiety, które drżą by maz ich nie porzucił i gotowe są dla niego na wszystko,
    również kosztem dziecka- były , są i będą i nie ma co się nimi głowy zawracać,
    współczuję im, bo biedne są, naprawdę.
    fizula moofka i inne długo karmiące pozdrawiam serdecznie
    --
    FORUM 2+2
  • gfizyk 10.09.07, 19:02
    "gfizyk, jestes super facetem, i tatą, mam nadzieję, ze poza forum
    też wink"

    eee tam,
    jestem tylko mężem super żony big_grin, która właśnie mnie poinformowała,
    że ktoś się o mnie dobrze wyraża na starym wątkuwink
    Dzięki za miłe słowa.
    pozdrawiam Was wszystkie, drogie Panie. Droga żono - Ciebie
    szczególnie cieplutko wink
    A swoją drogą - szkoda, że Nikka odpuściła. Dopiero się
    rozkręcałem ... wink
  • dariafox 18.11.07, 22:13
    Czytam i czytam, i jedno co mi przychodzi do głowy - ale debil z tej nikkkkki.
    Sorry, zapewne nie powinnam tak pisac.
  • rassia 24.01.07, 22:40
    Witam
    Weszłam na to forum i ten wątek przypadkiem ale jak sobie podczytuję
    to się nie mogę powstrzymać przed opinia własną.
    Opowiem Wam jak to było ze mną i postaram się streścić
    Mam dwoje dzieci.Starszą córeczkę karmiłam przez siedem miesięcy ortodoksyjnie-
    tylko pierś.Karmienie piersią zakończyłam w ogóle w dziesiątym miesiącu jej życia.
    Przez całą pierwszą ciążę byłam na maksa nastawiona na karmienie i po porodzie
    nie ustępowałam mimo wielu trudności.Laktacje miałam potężną i w moim przypadku
    to stanowczo nie było ekonomiczne!!!
    Karmiłam bo chciałam ,bo mała też chciała, bo nam to szło i było ok...
    ale DROŻEJ niż karmienie synka sztucznie teraz
    Przynajmniej przez dobre 5 miesięcy miałam taka laktacje że kokosy wydawałam na
    banalne krążki laktacyjne chociażby o inny wydatkach nie będę się tu rozpisywac.
    (oczywiście zaraz ktos powie że do karmienia butlą prucz mleka potrzebne są inne
    gadżety liczne które kosztują nie mało.I owszem ja aktualnie też nabywam różne
    dodatkowe artykuły ale w moim przypadku(podkreślam) to wychodzi jednak taniej...
    karmienie sztuczne. To była dygresja finansowa
    Dodam jeszcze ku uciesze sceptyków karmienia że moja córcia chorowała znacznie
    częściej na różnorakie wirusówki niż synek karminy sztucznie.
    Jednak nie żałuję że karmiłam!!!
    Synka karmiłam jedynie piersią przez 6-8 tyg. potem w ruch poszły butelki...
    dlaczego?...bo nam wybitnie nie szło ja miałam duże problemy ze zdrowiem mały
    nie potrafił ssac nie przybierał.Walczyłam o to żeby jednak karmic i dałam za
    wygraną w skrajnej ostateczności.
    Takie są moje przygody z karmieniem...
    I osobiście uważam że ani ja nie jestem gorszą matką bo nie karmię
    ani też kobiety karmiace piersią nie są absolutnie gorsze
    ani kobiety karmiace długo piersią nie są gorsze!!!
    Nie będę tego hierarchizować w żaden sposób bo myślę że to kwestie BARDZO
    INDYWIDUALNE!!!
    NIECH KAŻDY MYŚLI O SOBIE
    TO BEDZIE O WSZYSTKICH POMYŚLANE!!!
    nie rozumiem autorki wątku
    Nie podoba mi się ani terror laktacyjny ani terror anty laktacyjny ani trror
    anty długo laktacyjny ani żaden inny
    POZDRAWIAM WSZYSTKIE DŁUGO KARMIĄCE MAMY
    nie karmiąca długo mama
  • rassia 25.01.07, 15:20
    sorry za te wielkie litery...
  • housewife1 10.09.07, 14:05
    gfizyk, też rodziłam w domu... smile pozdrawiam
    --
    FORUM 2+2
  • housewife1 10.09.07, 14:14
    hmmm, moim jedynym wydatkiem był laktator elektryczny medela, który kupiłam
    będąc w szpitalu, bo miałam wizję, że będzie super potrzebny (250zł), przydał
    się w pierwszych dniach, kiedy miałam mało pokarmu, na pobudzenie laktacji,
    potem kilkanaście razy, gdy ściągałam pokarm, żeby sobie wyjść na dłużej niż 3
    godzinki bez dziecka, żadnych innych akcesoriów nigdy nie potrzebowałam, staniki
    nosiłam normalne, tyle że musiałam dokupić kilka w większym rozmiarze. i tak z 2
    dzieci.
    w moim przypadku karmienie piersią było super ekonomicznym rozwiązaniem. małą
    karmiłam wyłącznie piersią do 10 msca, po 10 mscu podawałam jabłuszka gerbera, a
    pierwsze zupki zaczęła jeść po skończeniu roku, tak zaleciła pediatra, bo mała
    miała alergię w 6 mscu, małego wyłącznie piersią do 8 msca, bo nie miał żadnej
    alergii
    moje dzieciaki sa akurat takie modelowo (odpukać) zdrowe, nie przeziębiaja się
    (może 2-3 razy w roku) itd...
    --
    FORUM 2+2
  • aggrazza 12.09.07, 07:42
    Ja przepraszam ze sie wypowiadam nie przeczytawszy dyskusji, ale
    przecietne dziecko dwuletnie ssie krotko i zadko i pozostawia
    calkiem sporo czasu na zajmowanie sie tatusiem. Mamy co karmily
    dlugo to wiedza, te co nie niech sie nie wypowiadaja o rzeczach o
    ktorych nie maja pojecia.
  • pacsirta 21.09.07, 22:11
    Niesamowite!!! Właśnie ostatnią godzinkę spędziłam na czytaniu wątku
    i nie mogłam się oderwać. Ale się obśmiałam! Szkoda, że się urwał,
    bo można by tak jeszcze dłuuugo... Rzeczowe argumenty padały, a
    nikka5 swoje. Dobre.
  • hanti 22.09.07, 15:35
    to podziwiam bo ja nie dałam rady dobrnąć do końca wink))))

    --
    Ania mama Kubusia (27.01.02) Karolinki (17.12.03) i Kingi (05.08.06)
    nasz blog
    nosimy bo lubimy smile
  • petisu 30.09.07, 18:08
    Ktoś tu wyraźnie nie ma pojęcia ile czasu zajmuje jedzienie np.
    roczniakowi.... No i jeszcze jedno: Co ci to tego kobieto?
    --
    babylegs-powinny byc już w przyszłym tygodniu!
    www.gugu-gaga.pl
  • ankapok 30.09.07, 23:49
    nikkka5 napisała:

    > Dziewczyny, czy Wy nie macie nic innego w życiu do roboty niz
    karmienie
    > dużego dziecka cycem? Czy to jest forma dowartościowania samej
    siebie w
    > byciu "idealną" matką? Przeciez takie mleko dla dwu-trzylatka nie
    ma juz
    > wartosci odzywczych, a tylko uzaleznia od matki i jej obecnosci. A
    co na to
    > Wasi partnerzy? Czy macie dla nich troche czasu miedzy
    karmieniem... Czy juz
    > oni znalezli sobie jakies inne "karmicielki-pocieszycielki", ktore
    nie
    > kojarza im sie tylko jako matka-wiecznie karmiaca?
    > Dziewczyny, sa jeszce inne przyjemnosci w zyciu niz karmienie nie-
    niemowlaka
    > piersia!!! Pomyslcie troche o sobie, o swojej kobiecosci przez
    inny pryzmat
    > niz matka-wiecznie karmiaca.

    mleko matki dla nawet 2-3 latka ma wielkie wartosci odzywcze!(jetem
    dr inz po wydziale nauk o zywieniu czlowieka i konsumpcji,wiec na
    tym akurat sie znam)-mleko kobiece wraz z wiekiem dziecka
    przystosowuje sie w swoim skladzie do zapokajania aktualnych potrzeb
    jego organizmu, w duzej mierze stanowi profilaktyke alergii,wplywa
    korzystnie na odpornosc dziecka,nie mowiac juz o innych jego
    zaletach.poza tym dla kobiety tez sa wielkie zdrowotne korzysci
    wynikajace z karmienia piersia-poczytaj na ten temat.sama karmilam
    synka ponad 2 lata-nie byl uzalezniony przez to ode mnie i od mojej
    obecnosci-przeciez dziecko w tym wieku je i pije inne rzeczy procz
    mleka mamy,a poza tym ma inne zainteresowania poza cycemsmile-
    wychodzilam z domu bez problemow na cale dnie i dziecko moje za
    cycem nie plakalo,nawet o nim nie pamietalo i nie wspominalo.moj maz
    popieral takie dlugie karmienie piersia u mnie i czas dla niego
    mialam-masz chyba jakies dziwne wyobrazenie o tym,ile czasu zajmuje
    karmienie piersia...-karmilas sama?mama karmiaca dla kochajacego
    meza jest ciagle atrakcyjna i ponetna kobieta,kobiecosc ma wiele
    odcieni;nie ma potrzeby,by facet szukal sobie :"pocieszycielki"...-
    chyba i na ten temat masz jakies dziwne wyobrazenia.laktacja nie
    wyklucza zadnych zyciowych przyjemnosci,no chyba,ze masz na mysli
    spozywanie alkoholu itp.
  • ankapok 01.10.07, 23:39
    co do "kobiecosci",to skojarzylo mi sie,ze pieknym jej obliczem jest
    wlasnie dlugie karmienie piersia,gdy zwlaszcza zmusza kobiete do
    tego sytuacja,bo np zdrowie dziecka alergicznego-to cudowane
    poswiecenie i wielki wymiar Kobiecosci przez duze K!, a nie stac na
    to kazda kobiete,a tylko niektore Kobiety...
  • sylwana18 24.10.07, 15:49
    wiesz co ? Tak naprawde to nie Twoja sprawa dziewczyno,ale powiem Ci
    skoro juz sie wtracasz.Musisz miec pieronskie kompleksy,skoro
    uwazasz,ze facet rzuci kobiete dlatego,ze karmi piersia.Daje
    glowe,ze nie masz dzieci ani faceta.Jestes singielka,z nieustajacym
    problemem pod tytulem FACET.Lepiej zostaw w spokoju matki karmiace i
    udaj sie do psychologa,choc byc moze lepiej do jakiegos psycho-
    seksuologa,ba wiazesz dwie rzeczy nie majace ze soba nic wspolnego i
    takie powiazanie jest niesmaczne i malo kulturalne>Nie chce ,Cie
    obrazac ale prawdopodobnie w 99 ,9 % mam racje.Szkoda mi Cie.GORA
    KARMIACE MAMY!!!!! Pozdrawiam Sylwana
  • martuszkakh 04.12.07, 14:48
    no! dobrnelam do konca! wiecie co, byly momenty, ze nachodzilo mnie
    pytanie czy to nie przez przypadek facet podaje sie za kobiete? tyle
    nonsensow uslyszalam w wypowiedzi nikkki... malo tego facet-
    kobieciarz, dla ktorego kobieta to tylko pusta lalka sluzaca do
    zabawy i zaspokajania wlasnych potrzeb zwiazanych z przyjemnosciami
    fizycznymi... az mi ciezko uwiezyc ze kobieta sad moze wypisywac tyle
    nonsensow, ale moze sie myle...
    pozdrawiam wszyskie dlugo karmiace
  • ann_a30 14.09.08, 18:22
    Nie warto się z koniem kopać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.