Dodaj do ulubionych

Skąd moda na samodzielne zasypianie?

    • nisar Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 21:51
      Czasem niestety konieczność. Nie każda mama ma perspektywę tego, że
      na pewno przez następne x miesięcy będzie przy każdym zasypianiu
      swojego dziecka. Czasami trzeba wrócić do pracy chociażby, czasami
      na studia itd. I wtedy łatwiej jest, jeśli dziecko umie zasnąć bez
      cycusia (bo ukołysać na rączkach może każdy), bo wtedy nie czuje się
      opuszczone podwójnie (i przez mamę, która gdzieś sobie poszła i
      przez cycusia, bez którego nie umie zasnąć).
    • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:16
      > Rozumiem, że uczy się tego starszaka, ale półroczne dziecko?

      Półroczne to już w zasadzie za późnouncertain Tzn. ma wyrobione nieprawidłowe nawyki i -uwaga- DLA JEGO DOBRA należy jak najszybciej je przywrócić. Uczyć samodzielnego zasypiania należy najlepiej od pierwszych chwil życia. Zasypianie przy piersi jest absolutnie przeciwskazane, bo jak dziecko obudzi się w nocy i nie będzie przy nim piersi (czyli będą inne warunki, niż w czasie jego zasypiania), to przeżyje szok. Szkoda dziecka uncertain

      Jak dziecka nie nauczymy samo zasypiać, to będziemy mieli na sumieniu jego poźniejsze kłopty ze snem.

      Jeśli takie poglądy głosi ktoś, kto jest prof. specjalistą od spraw snu, wydaje książkę trafiającą do tzw. przeciętnego czytelnika, podpiera się nauką, wiedzą i doświadczeniem, to dlaczego mu nie uwierzyć? Szczególnie, że oferuje coś, o czym marzą mamy malutkich dzieci: przespaną noc.
      Dla nich płacz dziecka, które uczą samodzielnego zasypiania też bywa dramatem, ale muszą to przeżyć, nie tylko dla swojego dobra - mogą przecież pocieszać się tym, że czynią to dla dobra swojego dziecka...

      Tak w skrócie.

      Osobiście nie jestem w stanie zaakceptować uczenia dzieci samodzielnego zasypiania jeśli wiąże się to z rozpaczą i dramatem dzieci.


      Pozdrawiam
      Jola
    • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:18
      z prawa matki do chwili odpoczynku wieczorem.
      Nie każda musi spędzać całą dobę trzymając cycka w buzi dziecka,
      niektóre mają też inne zajęcia, pracują, uczą się, potrzebują chwili
      wytchnienia czy też chwili z mężem BEZ dziecka.
      Dziecko musi wiedzieć że jest czas razem, kiedy mama zajmuje się
      tylko nim, robią coś we dwoje/ troje, a potem jest czas spania -
      kiedy rodzice niekoniecznie muszą już też się kłaść.
      Naturalne jest że każdy ma swoje łóżko.
      Moja córka spała z nami około roku i uważam że to zdecydowanie był
      błąd że nie nauczylismy jej samodzielnego zasypiania wcześniej, im
      dalej tym bardziej opornie.
      • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:26
        jak się dziecko wsadzi do chusty, to ono samo sobie cycka trzyma, a i mama w
        domku odpocznie i zrobi co trza z domowych zajęć.
        a tak poza tym - mój od zawsze zasypia przy piersi, miwea okresy świetnego snu
        w łózku (zasypia przy piersi, odkłądam i spi) albo snu paskudnego - do dzis nei
        zapomnę wigilii 2007, masakra, spał non stop na mnie.
        okresy spania na mamie trzeba przeczekac - dzieć nabier apoczucia
        bezpieczenstwa i potem lepiej spi sam.
        dla przykladu - moj 14 mies zasypia od zawsze przy piersi, ale teraz juz sam,
        bez uczenia na sile doszedł do tego, ze czasem possie, naje się, lezy, lezy, jak
        tak polezy na kolanach, odkladam go i dalej lezy sobie sam, po czym po 2
        minutach zasypia.

        ja tam uwazam, ze dziecko samo wie, kiedy w czym sie usamodzielnic
        --
        Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
        www.abcrodzica.info
        www.jjankowski.lua.pl
        • makurokurosek Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 20:13
          jak się dziecko wsadzi do chusty, to ono samo sobie cycka trzyma, a i mama w
          > domku odpocznie i zrobi co trza z domowych zajęć.
          > a tak poza tym - mój od zawsze zasypia przy piersi, miwea okresy świetnego sn
          > u
          > w łózku (zasypia przy piersi, odkłądam i spi) albo snu paskudnego - do dzis ne
          > i

          Nie każdy ma tak mocny kręgosłup, i nie każdy jest tak silny by móc cały dzień
          mieć dziecko na rękach, czy w chuście. Po drugie jak dla mnie dziecko powinno
          uczyć sie od maleńkości rozdzielania pewnych rzeczy czas na jedzenie jest czasem
          na jedzenie i w tym czasie nie bawimy się, tak samo czas na spanie jest czasem
          snu i w tym czasie nie jemy.
      • monicus Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:26
        nie zgadzam sie z tym. moj syn starszy mial meeega problemy z zsaypianiem, a jak
        zasnal to jesli po przebudzeniu przychodzil np tata to darl sie jakby go
        przypalali ogniem. ale ja swietnie pamietam siebie z dziecinstwa i cierpliwie
        pomagalam mu w usypianiu, a potem maz, kiedy mlody do tego dorosl. teraz ma 3,5
        roku i widze, ze jest w stanie zasnac samodzielnie. towarzyszymy mu przy tym, bo
        w tym samym czasie usypia mlodszy, ale z cala pewnoscia potrafi juz spokojnie
        usnac sam i wie po co jest w lozku.
        a w ogole to widze, ze to co wlozysz w dziecko w ciagu dnia odda ci z nawiazka
        wieczorem i w nocy. tzn. ze jesli poswiecam im czas, nosze itd. to mam spokojne
        zasypianie i spokojna noc. ale kiedy pojawiaja sie moi pomocnicy - babcia,
        dziadek np. to juz jest gorzej
        ale rozumiem, ze nie kazdy ma taki luksus jak my i rzeczywiscie jesli sie
        dziecko nauczy, ze nie zawsze jest mama to potem mu bedzie latwiej.
      • yvonnek2 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:29
        Z desperacji.
        Moj syn byl tak uzalezniony od cyca, ze ostatecznie nawet w wozku nie mogl
        zasnac, wiec ja na spacerze w zimie musialam szybko cyca wyciagac - Possal 2
        razy i spal.
        Bylo to dla mnie na tyle meczace, ze NIKT, absolutnie nikt nie byl w stanie go
        uspic oprocz mnie.
        Na szczescie corka jest inna i potrafi sama zasnac. Co nie znaczy ze nie zdarza
        jej sie zasnac przy piciu smile

        --
        Iwona
        Skarby
        • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:38
          dla mnie naturalne jest prawo każdego do wyspania się, zarówno moje
          jak i dziecka, ktore zdecydowanie lepiej spi zasnąwszy samodzielnie
          we własnym łóżku bez rozpraszaczy.

          Co do samodzielnego sięgania dziecka z chusty do cyca powiem tak -
          dziecko musi mieć jakieś przerwy w jedzeniu to po pierwsze, po
          drugie nie jestem za robieniem za smoczek, pierś to jedzenie,
          smoczek to smoczek smile Raz jemy, raz robimy co innego, w przypadku
          półrocznego dziecka nie wyobrażam sobie robienia za całodobową
          jadłodalnie plus smoczek.
          Matka ma prawo do odetchnięcia chwilkę BEZ dziecka uwieszonego na
          cycu jeśli tego potrzebuje.
            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 23:13
              a kto mówi o zostawianiu ryczącego dziecka godzinami w łóżeczku.
              dziecko będzie protestować bardzo jeśli było przyzwyczajone do
              innego usypiania, ale da się sprawę załatwić inaczej niż
              zostawieniem zapłakanego samego w pokoju.
              Jeśli dziecko przyzwyczajasz od nowości idzie o wiele łatwiej
          • basiak36 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 23:19
            Co do samodzielnego sięgania dziecka z chusty do cyca powiem tak -
            > dziecko musi mieć jakieś przerwy w jedzeniu to po pierwsze, po
            > drugie nie jestem za robieniem za smoczek, pierś to jedzenie,
            > smoczek to smoczek smile

            Piers ma rowniez sluzyc jako smoczek. Po to zostala stworzona, aby sluzyc jako
            jedzenie i jako ukojenie bolu, uspokojenie dla malucha. Dlatego pokarm ludzki
            jest skonstruowany inaczej niz np u krow, tak aby maluch mogl ssac bardzo czesto
            i przy tym nie miec problemow z trawieniem. W brzuchu mamy dziecko tez dostawalo
            jedzenie non stop przez pepowine i nikt na szczescie w to nie ingerowal.

            Raz jemy, raz robimy co innego, w przypadku
            > półrocznego dziecka nie wyobrażam sobie robienia za całodobową
            > jadłodalnie plus smoczek.

            Pewnie ze mozna sobie nie wyobrazac. Albo mozna sprobowac przynajmniej zrozumiec
            czym dla dziecka jest pojawienie sie na swiecie i jak bardzo porzebuje ssania i
            bliskosci mamy. Z czasem w miare jak poznaje swiat i usamodzielnia sie,
            potrzebuje tego coraz mniej. W sumie dzieci potrzebuja nas krotko, moj 6 latek
            juz nie wisi przy mnie, caly dzien jest w szkole.
            I moje prawa nie sa mniej wazne od praw dziecka. Trzeba tylko znalezc jakis
            kompromis.
            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 00:14
              No cóż, moje dziecko miało większość potrzeb zapewnionych a nie
              odbyło się to za pomocą wiszenia na piersi 24 h na dobę.
              Jasne, nosiłam, przytulałam, było przy mnie. Ale ja też miałam czas
              się wykapać, zająć sobą, domem, czymkolwiek. Odpocząć.
              Nadmierną potrzebę ssania zaspokajało ssaniem smoczka, bardzo
              przydatnej rzeczy moim zdaniem. To że unikałam kilkugodzinnych
              wiszeń na piersi nie uważam za zaniedbywanie potrzeb dziecka.
              to jest dla mnie kompromis wink



                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 11:52
                  nie piszę że jest lepszy czy gorszy, jest po prostu kolejną opcją, z
                  której można skorzystać. Dla mnie akurt był opcją przydatną i nie
                  rozumiem co w niej niedobrego. Ponadto rytm jedzenie-aktywność-
                  spanie jest dla dziecka ważny, przynajmniej wg mnie.
                  Nie widzę potrzeby trzymania dziecka przy piersi 24 h na dobę, moje
                  dziecko jakoś pomimo wiszenia całymi dniami na cycu potrzeby
                  emocjonalne miało zaspokojone,podziwiało świat z różnych perspektyw,
                  miało kiedy spać spokojnie, bawić się, a czas na jedzenie był czasem
                  na jedzenie.
                  Nadmierną potrzebą ssania jest dla mnie międlenie piersi bez celu,
                  kiedy dziecko musi mieć pierś w buzi 24 h na dobę, nieważne czy je
                  czy spi czy się bawi.
              • kaixa Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 20:56
                Wiesz, nie kazde dziecko akceptuje smoczek - na przyklad moja mala spryciula
                nigdy nie dala sie na smoczek nabrac, plula nim dalej niz widziala. Poza tym
                byla niesamowitym wrazliwcem, bardzo zle znoszacym rozlake i to od pierwszego
                dnia po urodzeniu. Dlatego przez dlugi czas musialam wlasne potrzeby poniekad
                odlozyc na bok. Bywalo ciezko, ale z rozrzewnieniem wspominam ten czas. Za to
                teraz (2 lata) Mala wyrosla na smiala, bardzo samodzielna i zadziwiajaco latwa w
                obsludze panne. Jest bardzo rozsadna, dzieki czemu nie wiemy z mezem, co to
                wrzaski, rzucanie sie na ziemie, grymaszenie przy jedzeniu itp. itd., choc wielu
                rodzicow rowiesnikow boryka sie aktualnie ze sporymi problemami emocjonalnymi u
                swoich dzieci. I tak sobie mysle, czy tak pozytywnego rozwoju nie zawdzieczam
                wlasnie bezwarunkowemu spelnianiu potrzeb mojego dziecka, w tym potrzeby
                bliskosci, ssania na zadanie czegos innego, niz kawalek plastiku, wspolnego
                spania. I zadowolona jestem, ze nie uleglam naciskom otoczenia, bowiem tu, gdzie
                mieszkam, spelnianie potrzeb dziecka uwazane jest za tryumf malego manipulatora
                nad rodzicem, ktory wszak ma przede wszystkim byc pracownikiem, konsumentem i
                podatnikiem, a wiec co rano musi wstawac usmiechniety i biec spelniac swoje
                powinnosci wzgledem spoleczenstwa, a nie lezec w lozku z niemowleciem uwieszonym
                u piersi...
                Pozdrawiam,
                Kasia
      • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 22:37
        > błąd że nie nauczylismy jej samodzielnego zasypiania wcześniej, im
        > dalej tym bardziej opornie.

        Mój synek przez pierwsze 8 miesięcy spał osobno w łóżeczku. Noce przesypiał od 3-4 miesiąca życia. A potem mu się odkręciło i jakoś nie potrafił zrozumieć, czemu ma leżeć sam. No przecież mu tłumaczyłam, że mama musi mieć czas tylko dla taty, ale jakoś zrozumieć nie chciał wink

        Machnęłam ręką. Wzięłam do naszego łóżka. Spał z brzegu. Ja - tak ja lubię, przy moim ukochanym facecie. A mój synek - do dziś pamiętam jak sapnął uszczęśliwiony, odwrócił się do mnie pleckami i spokojnie zasnął. Po raz pierwszy od dwóch tygodni...

        Po niecałym roku dostał samodzielne, duże łóżko. Wcale nie miałam zamiaru uczyć go samodzielnego zasypiania. Tyliłam, karmiłam itp. Aż któregoś dnia szczęka mi opadła, jak wieczorem przyłapałam go snującego się do swojego pokoju. Wlazł do łóżka i spokojnie sam zasnął. I po co mu mama? wink Oczywiście jak zwykle w nocy zażądał parominutowego karmienia, ale to akurat w niczym mi nie przeszkadzało smile

        Naturalne, gdy nasze całkowicie niesamodzielne maluszki śpią same? Wcale. Naturalne jest to, że śpią z nami. Rodzicami, potem może z rodzeństwem. Ludzie to stworzenia stadne smile Nawet moja suczka spała ze swoimi szczeniakami, choć wcale nie musiała.

        Są badania wskazujące, że takie wspólne spanie jest bardzo dobre dla niemowląt. Pomyśl, że przez wspólne spanie dałaś dużo ciepła i poczucia bezpieczeństwa. O trudach matki, nieprzespanych nocach - uwierz mi - szybko zapomnisz. A to, co ofiarowałaś swojemu dziecku - pozostanie.

        Pozdrawiam
        Jola
        • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 23:08
          ja żałuję, ze od urodzenia mały spał w łóżeczku (pierwszy miesiąc musiał byc sam
          w szpitalu i sam spać w łóżeczku, matki nei mogły byc na noc), potem w domu juz
          nie brąłam go do siebie, tylko karmiłam u niegoo i do łóżeczka odkłądałam. i to
          był błąd, bo mały sie nauczył, ze do łózka rodziców jest brany rano, jak wstanie
          i że to jest fajne miejsce na tarzanie się, wygłupianie, a nei do spania. skutek
          taki, ze przy ząbkowaniu budzi sie co chwilę i nei pomaga moje branie go do
          siebie, bo nie umei z emną spac, chce sie bawić, po cyzm płącze z bólu, sam też
          nei moze spac przy zabkowaniu, bo go boli - błędne koło.
          jesli będę mieć drugei dziekco kiedys, nauczę je jeśc na leżąco przy mnie
          (Krzyś je na siedząco, tzn ja siedze, on lezy) i w kryzysowe noce spłaby z emną,
          ale ja musiałabym siedzieć, on mi spac na kolanach, inaczej - nei ma szans
          a dzieic spiace3 od urodzenia same potem czasem próbują nadrabiać braki, stąd
          ich przychodzenie po nocach do rodziców. jak zaspokoja potrezbę bezpieczęństwa
          - już tego nie potrzebuja i sie wynoszą.
          --
          Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
          www.abcrodzica.info
          www.jjankowski.lua.pl
        • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 21.12.08, 23:38
          Potrzebę bliskości zaspokajam w dzień, noc jest do spania. Osobno w
          moim rozumieniu znaczy wygodniej, nie przeszkadzamy sobie.
          Moja córka od momentu gdy zaczęła sama zasypiać śpi spokojnie,
          wycisza się szybciej. Ciężko było odzwyczaić ją od spania z nami,
          ale udało się, bez dramatów. Wysypiam się ja, wysypia się mąż,
          wysypia się dziecko. Łóżko dzielę z mężem, to nasz w pewnym sensie
          azyl, potrzebuję takiego miejsca.
          Jeśli marudzi w nocy przyjdę, posiedzę chwilkę i wracam do siebie.
          I śpię wygodnie dalej.

          W wyjątkowych sytuacjach lądowała u nas ale nie wyobrażam sobie
          spania z nią non stop, noc w noc.

          Naturalne piszecie....We wszystkich dziedzinach stosujecie się do
          tak pojętej naturalności?







          • freska.2 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 10:25
            A nie przyszło Ci do głowy, że Twoja potrzeba bliskości może się różnić od
            potrzeb malutkiego dziecka w tym zakresie? Jak sama twierdzisz, odzwyczajanie
            córki od spania przy Tobie nie było łatwe.

            Zadziwiające jest, jak bardzo dbamy o swoje własne potrzeby emocjonalne -
            oczekujemy od partnera bliskości wtedy, gdy jej potrzebujemy. Wymówka
            typu:'Popłacz sobie sama, ja chcę mieć czas dla siebie. A tak w ogóle to
            przecież nie masz powodu do płaczu. Żadna krzywda ci się nie dzieje. Nie jesteś
            głodna i jest ci wygodnie. Nie marudź więc i idź spać' nie byłaby chyba zbyt
            dobrze przyjęta. Oburzyłaby nas taka postawa.
            Dlaczego więc przyjmujemy inne standardy, jeśli chodzi o dzieci? Jeśli dziecko
            chce spać z rodzicami, to nie jest jego zachcianka, tylko realna potrzeba.
            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 11:45
              Nikt nie mówi o płakaniu czy o zostawianiu płaczącego dziecka.
              Z początku siedziałam przy niej, teraz woli zasypiać sama.
              W swoim łóżku nie budzi się, przesypia całe noce, kiedy spała u nas
              przeszkadzaliśmysobie nawzajem.
              Jeśli potrzebuje zawsze z nią posiedzę, poleżę chwilkę ale
              generalnie to ona lubi swoje łóżko, swój pokoik, czuje się tam
              bezpiecznie, dobrze śpi.
              Nawiasem mówiąc - moja córka obecnie ma 5 lat, w swoim łóżku
              spędziła 4, jaka jest dla was granica od której dziecko może już
              spać samodzielnie? Czy tak duże dziecko też powinno spać z rodzicami?
            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 11:37
              nie mam problemu ze spaniem samotnie być może dlatego że od zawsze
              tak spałam, przeciwnie miałam problem z przyzwyczajeniem się do
              spania z mężem na codzien w jednym łóżku.
              Moje dziecko ma swój azyl - swój pokoj i swoje łóżko, w którym śpi
              odkąd skończyła rok całe noce nie rozpraszając się, nie budząc w
              nocy, wstaje wyspana i wypoczęta - a inaczej było dopóki spała u
              nas. Na podstawie naszych doświadczeń uważam że dziecku dobrze robi
              spanie w zaciszu swojego miejsca, posiadanie własnego spaniowego
              azylu, w którym najlepiej się wycisza.
              • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 12:18
                > Na podstawie naszych doświadczeń uważam że dziecku dobrze robi
                > spanie w zaciszu swojego miejsca, posiadanie własnego spaniowego
                > azylu, w którym najlepiej się wycisza.

                Na podstawie własnego, jednostkowego doświadczenia chcesz uogólniać i wyrokować co jest najlepsze dla wszystkich dzieci?

                Dzieci są różne. W dodatku na różnych etapach rozwoju mają odmienne potrzeby. Także jeśli chodzi o samodzielność.

                Na początku mojej pierwszej ciąży miałam taki dziwny okres. Wiele kobiet przeżywa burze hormonalne, jedne się kłócą, inne są nerwowe, mają "zachcianki". A ja przeżywałam niezrozumiałą dla mnie potrzebę fizycznej bliskości. Nie chodzi mi tu o seks - ten był jak zawsze. Ale o przytulenie, ciepło, wtulenie w mojego ukochanego. Jak wracał z pracy - PPP (popołudniowa porcja przytulania), wieczorem - też. Wstawałam rano wcześniej, aby móc się do niego przytulić rankiem. Więcej - w nocy też musiałam do niego dotykać się chociaż nogą - przez całą noc. Myślisz, że mnie to nie męczyło? wink Potrafiłam spać sama (czasem, gdy miał wyjazd służbowy). Jestem głęboko przekonana, że gdyby mój mąż powiedziałby: "Daj se spokój kobieto", to przeżyłabym bez tych PPP i WPP (wieczorna porcja przytulania). Pewnie nawet wyspiałabym się lepiej, bo rano spałabym dłużej i nie budziłabym się w nocy, aby pilnować mojego "uziemnienia" do męża. Patrząc z boku - byłoby lepiej.

                Ale ja zaufałam swoim potrzebom, a mój mąż mnie KOCHAŁ, choć nie rozumiał smile I myślę, że właśnie ten dziwny okres dał mi dużo siły, cierpliwości, pozwolił odnaleźć się później w moim macierzyństwie. Może w ten sposób tłumiłam i koiłam mój atawistyczny lęk - o to, czy dziecko będzie zdrowe?

                Po trzech miesiącach mi przeszło. I nie powtórzyło się już nigdy, choć nadal kocham mojego faceta ogromnie smile

                Moje pierwsze dziecko miało zwiększoną (w stosunku do przeciętnej) potrzebę bliskości. A ja starałam się mu ją zapewnić. Choć przekraczało to dostępne normy i przejściowo musiałam ją wziąć do naszego łóżka. Przekonałam się jednak, że dając jej siebie, zamiast "usamodzielniać" sprawiam, że tym śmielej zdobywa świat. Teraz dziewczyna od dawna woli spać sama, u siebie, jej łóżko - to jej azyl. Jest odważna, choć wrażliwa.

                A moje drugiego dziecko spokojnie mogłabym nauczyć samodzielnego spania. Tylko po co? Widziałam po nim, że jest inny od siostry. Zamiast męczyć się przy nauce "samodzielności", wolałam karmić, przytulać, kołysać, śpiewać, nawet spać z nim. Pewnego dnia dorósł. Zaczął sam zasypiać. Jak miał 3 latka na propozycję przytlenia przed snem usłyszałam odpowiedź: "mama nie przeszkadzaj, nie widzisz, że zasypiam".

                Z mojego doświadczenia: wszystkiego łatwo się "uczy", gdy dziecko jest na to gotowe. I tak jak dzieci w różnym wieku zaczynają chodzić, tak samo w różnym wieku są gotowe na samodzielność. Można uczyć wcześniej. Ale trzeba się liczyć z tym, że ta nauka będzie dramatyczna (poczytaj jak różne mamy "uczą" dzieci pozwalając im godzinami płakać), albo że przy okazji coś utracimy. Zbyt wczesna "nauka" chodzenia może (choć nie musi) odbić się na stanie kręgosłupa dziecka później. Zbyt wczesne "usamodzielnianie" - bo tak TRZEBA może sprawić, że takie dziecko jako osoba dorosła trudniej będzie sobie radzić ze stresem.

                Pozdrawiam
                Jola
                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 18:58
                  ze względu na to że dzieci są rózne unikałabym generalizowania że
                  uczenie półroczniaka samodzielnego zasypiania to koszmar,
                  bezduszność i w ogóle przekracza ludzkie pojęcie. Taki jest wydzwiek
                  pierwszego postu w tym temacie.
                  Można spokojnie nauczyć dziecko spać samodzielnie niezaleznie od
                  wieku, bez traumy i tragedii, wystarczy odrobina wiedzy w temacie.
                  Wielokrotnie dzieje się to z pożytkiem całej rodziny - dziecko śpi
                  spokojniej, rodzice wysypiają się lepiej - nie ma co tragizować.
                  I nie ma to żadnego wpływu z zimnym wychowem i betonowym
                  położnictwem.
                      • mruwa9 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 21:35
                        a moj noworodek , kilka godzin po porodzie zaczal sie drzec i tak
                        darl sie przez niemal caly pierwszy rok zycia...a ja bylam po cc,
                        poprzypinana do rur wszelakich, personel szpitala wypial sie na
                        mnie, lezalam sama z nowrodkiem na sali i musialam sie nim sama
                        zajmowac od pierwszych godzin, choc nie potrafilam sie sama obrocic
                        na drugi bok w lozku. I o czym to swiadczy?
                          • gfizyk Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 11:35
                            A przewidujesz wogóle brak nauki zasypiania dziecka przez rodziców.
                            Widzę, że nie dopuszczasz nawet możliwości, że dziecko może SAMO
                            dorosnąć do samodzielnego spania. Rodzice nie muszą ingerować.
                            Ja nie uważam, że rodzic jest nieodpowiedzialny. Rodzic nie zawsze
                            nawet posiada wiedzę, że NIE ZASPOKAJA PODSTAWOWYCH POTRZEB DZIECKA.
                            W zasadzie media skupione są na promowaniu "usamodzielniania
                            dziecka". jest to na rękę rodzicom, bo wiąże się z ich większą
                            swobodą. Niestety pisanie, że potrzeba usamodzielniania się dziecka
                            jest większa od potrzeby bliskości z rodzicami jest totalną bzdurą.
                            Mam prawo mieć takie zdanie.
                            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 12:05
                              Ja jestem od pokazywania dziecku świata, kolejnych kroków,
                              pokazywania co może byc fajnego dalej. Nie zostawiam małego dziecka z
                              decyzjami które je przerastają, 2-3 latek wybiera sobie kolor
                              rajstopek które załozy bo to jest decyzja na miarę jego wieku.
                              Większymi może łatwo poczuć się przytloczony, nie ogarniać ich. Ja
                              nie zmuszam, pokazuje jak można inaczej, jesli widzę gwałtowny
                              protest daję spokój na jakiś czas. A po jakims czasie znowu proponuje
                              inne rozwiązanie licząc na to że dziecko dorosło.

                              Cieszy mnie szalenie samodzielnośc mojego dziecka smile jasne że z
                              wygodnictwa, to przeciez oczywiste wink
                              Ciebie zdaje się kwestia samodzielności dzieci nieco przeraża...
                              A to co piszesz o mediach to juz w ogóle inna bajka, poprosze
                              przykłady wink
                              • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 15:52
                                > Ja jestem od pokazywania dziecku świata, kolejnych kroków,
                                > pokazywania co może byc fajnego dalej.

                                A co fajnego jest w samodzielnym zasypianiu niemowlaka? (dla niemowlaka oczywiście).

                                > Nie zostawiam małego dziecka z
                                > decyzjami które je przerastają

                                Fakt, to dorosły decyduje jakie potrzeby dziecka zaspokoi. Wypadałoby jednak posiadać odrobinkę wiedzy i nauczyć się odczytywać sygnały płynące od swojego dziecka.

                                > Ciebie zdaje się kwestia samodzielności dzieci nieco przeraża...

                                A mnie nie. Moje są bardzo samodzielne. Co dziwne - ta starsza, która bardzo długo nie potrafiła sama zasnąć, przyklejona, przylepiona niesamowicie do mnie, czerpiąca pełnymi garściami z mojej bliskości (a umiała się tego domagać, oj umiała...) teraz jest bardzo samodzielna big_grin
                                W dodatku mój samodzielnie zasypiający synek (nie jako niemowlę, ale gdzieś od 18 miesiąca życia), który nie domagał się w kółko mojej obecności (mogłam wyjść z domu bez problemu, wyjechać nawet - byleby był z kimś mu bliskim) jest dużo mniej samodzielny od swojej starszej siostry (prównując z okresem, gdy była w jego wieku).

                                Mam wrażenie, że patrzę z nieco dłuższej perspektywy niz Ty smile

                                Pozdrawiam
                                Jola
                                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 19:45
                                  Patrzę z całkiem długiego już okresu po nauce samodzielnego
                                  zasypiania, ładnych kilka lat minęło i wiem że to była dobra decyzja.
                                  Dla mojej córki samodzielne zasypianie było krokiem do przodu i czymś
                                  fajnym - własne łóżko z baldachimem, fajna pościel, to wszystko
                                  bardzo jej się podobało, było czymś atrakcyjnym. Zbiegło się z faktem
                                  otrzymania własnego pokoju więc generalnie atmosfera zmian i
                                  entuzjazmu temu towarzyszyła. Miała niecały rok.
                                  I nie pisz o nieodbieraniu sygnałów płynących od dziecka bo
                                  najwyrazniej są tez dzieci które bezproblemowo akceptują taką zmianę.
                                  Lub nie muszą akceptować jej bo nie znają innej sytuacji niż
                                  zasypianie we własnym łóżku - i jeśli dziecko nie płacze a rodzicom
                                  to pasuje to jest wg mnie jak najbardziej ok. Płaczącego i
                                  rozpaczającego w łóżeczku dziecka nie zostawiałabym żeby zasypiało
                                  samodzielnie - napiszę po raz setny .

                                  Myślę że samodzielność, otwartość, odwaga to akurat zalezy od
                                  indywidualnych cech osobowości nie od tego czy dziecko spi w naszym
                                  łóżku.





                              • gfizyk Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 16:17
                                Cyt:
                                "Ciebie zdaje się kwestia samodzielności dzieci nieco przeraża..."

                                Błąd - nie przeraża mnie samodzielność MOICH dzieci (nie jednego
                                dziecka). Cieszę się jak widzę jak dorasta do samodzielności i w
                                związku z tym się usamodzielnia.

                                Jedyne co mnie przeraża to techniki nauli samodzielnego zasypiania
                                opisane w książkach typu "Każde dziecko..", czy "Uśnij wreszcie..."
                                Dla mnie nie jest to nauka - a bardziej tersowanie dziecka. Ale
                                cóż ...

                                Cyt:
                                " to co piszesz o mediach to juz w ogóle inna bajka, poprosze
                                zykłady wink"

                                Hmm?
                                Przecież napisałaś wyraźnie, że logiczne argumenty (ale z naszej
                                strony) dla ciebie nie są wiarygodne.

                                Przecież napisałaś, że nie masz zamiaru czytać linków, które
                                prowadzą do miejsc, które możesz sama "wygooglować"

                                Więc czego oczekujesz? Wrzuć w google - to sama znajdziesz,
                                NIe podważysz faktu popularności w/w ksiażek. To tez o czymś
                                świadczy.


                                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 19:59
                                  Wczytaj sie odrobinę, napisałam że te metody wystarczy zmodyfikowac i
                                  dopasowac do własnego dziecka i może obyć się bez łez i tragedii. W
                                  przypadku mojego dziecka nie zdałyby egzaminu ksiązkowe metody,
                                  zmodyfikowane nieco - odniosły skutek.
                                  Byc może w przypadku innego dziecka udałoby się bez modyfikacji i tez
                                  bez łez,kazde dziecko inaczej reaguje.

                                  Mówisz o popularności książek?
                                  Cóż, nie każdy musi spać z dzieckiem przez pół jego dziecinstwa,
                                  karmić piersią do oporu - na tym rodzicielstwo na szczęście się nie
                                  opiera ani nie to jest wyznacznikiem dobrego rodzicielstwa, mam
                                  nadzieje że zdajesz sobie z tego sprawę, jeśli nie to zastanawiam sie
                                  co zrobisz za kilka lat kiedy najmłodsze z Twoich dzieci przestanie
                                  tego potrzebować. Na czym oprzesz swoje rodzicielstwo?
                                  • gfizyk Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 21:48
                                    Powiedz, dlaczego przekonujesz innych, że metody inne niż twoje są
                                    do bani?
                                    Twoja "zmodyfikowana ksiażkowa metoda" podziałała. Gratuluję. Udało
                                    Wam się.
                                    Ale ja nie mam zamiaru jej stosować, bo mam inne przekonania.

                                    Dlaczego w związku z tym sugerujesz, że jak moje dzieci wyrosną z
                                    wieku potrzeby "ssasnia i ze mną spania" to nie będę wiedział na
                                    czym oprzeć swoje rodzicielstwo. Na jakiej podstawie oceniasz mnie i
                                    innych, ze dla nas wyznacznikiem dobreo rodzicielstwa jest karmienie
                                    do oporu i spanie przez pół dzieciństwa?

                                    Wydaje mi się, że spotkałaś się z naszej strony z tolerancją i miłym
                                    przyjęciem, ale poczytaj siebie i pokaż GDZIE JESTEŚ TOLERANCYJNA
                                    względem nas? Twoje postu świadczą o Twoim fanatycznym zapatrzeniu w
                                    siebie i w swoje "najlepsze" metody. Już ci ktoś napisał - WIĘCEJ
                                    POKORY.
                                    Przekonuję się, że twoje posty nic do tematu nie wnoszą i już nic
                                    chyba nie wniosą.
                                    Sama napisałaś:
                                    CYt:
                                    "Byc może w przypadku innego dziecka udałoby się bez modyfikacji i
                                    tez bez łez,kazde dziecko inaczej reaguje."

                                    Czyli bierzesz pod uwagę rozwiązania książkowe + modyfikacje. Bo ci
                                    to na rękę. Ale są dzieci do której tej książki NIE DA SIĘ
                                    zastosować. Pewnie to też byś zaakceptowała. Ale masz problem z
                                    zaakceptowaniem czegoś takiego, że NIEKTÓRE DZIECI NIE MUSZĄ
                                    STOSOWAĆ TAKICH METOD. Bo ich rodzice nie chcą. I to jest dla ciebie
                                    trudne.
                                    Ale to juz twój problem.
                                    Żegnaj.
                                    CIAO
                      • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 00:43
                        a co złego w odłożeniu zmęczonego najedzonego dziecka żeby zasnęło
                        kiedy jest pora snu?
                        I jaka w tym szkoda dla dziecka?
                        W przypadku płaczu - nie odłożyłabym, ale jeśli dziecko jest spokojne
                        i niemalże na granicy snu (a tak to chyba z reguły bywa z najedzonymi
                        noworodkami) to jaki w tym problem?
                        • fizula Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 02:09
                          > W przypadku płaczu - nie odłożyłabym, ale jeśli dziecko jest
                          spokojne
                          > i niemalże na granicy snu (a tak to chyba z reguły bywa z
                          najedzonymi
                          > noworodkami) to jaki w tym problem?

                          To Ty uczyłaś już samodzielności w usypianiu noworodka?
                          Powiem Ci, dlaczego wydaje mi się to tak absurdalne: bo dziecko w
                          tym wieku nie ma wcale potrzeby samodzielności. Ma za to olbrzymią
                          potrzebę bliskości, wręcz kontynuowania tej jedności z mamą, którą
                          miało podczas zamiesziwania brzucha. Druga istotna sprawa to taka,
                          że maluch w tym wieku potrzebuje zasypiać (zazwyczaj) podczas
                          ssania, ponieważ w ten sposób jest w dużej mierze chroniony przed
                          zespołem SIDS nagłej śmierci łóżeczkowej (czynniki zmniejszające
                          ryzyko to: 1. mleko mamy; 2.zasypianie podczas ssania);
                          Zauważmy, że moda na samodzielne zasypianie ugruntowała się w
                          czasach, kiedy o karmieniu piersią wygadywano największe bzdury,
                          królowały rady, dzięki którym kobiety w szybkim tempie kończyły
                          laktację.

                          > a co złego w odłożeniu zmęczonego najedzonego dziecka żeby zasnęło
                          > kiedy jest pora snu?


                          Złe jest tu niezrozumienie psychiki tak małego dziecka i narzucanie
                          mu oczekiwań nieadekwatnych do jego wieku. A małe dziecko zwyczajnie
                          boi się być odłączone od matki w tym wieku, nie rozumie ani pojęcia
                          czasu (że mama przyjdzie szybko,za minutkę) ani przestrzeni (że mama
                          jest blisko, za ścianą). Żeby zacząć uczyć się, że jak mama zniknie
                          za ścianą, to nie znikła na zawsze potrzebuje około 9-10 miesięcy-
                          tak mówi bardzo sucho psychologia (patrz: teoria Piageta). A więc
                          takie oczekiwanie, że dziecko ma umieć samodzielnie sobie z czymś
                          radzić jest NIEADEKWATNE dla wieku niemowlęcego. Bo dla tego wieku
                          adekwatne jest zaakceptowanie potrzeby bliskości dziecka i jego
                          bezradności, właśnie niesamodzielności. Samodzielność owszem zaczyna
                          się rozwijać bliżej wieku poniemowlęcego, ale też nie dzieje się to
                          błyskawicznie: niektóre rzeczy łatwiej przychodzą jednym
                          dzieciom,innym trudniej. Jest takie coś jak INDYWIDUALNOŚĆ- dlatego
                          nie podamy Ci, Canelonki, żadnego sztywnego wieku,kiedy dziecko
                          powinno już samo zasypiać. Bo nie ma takiego wieku. To, że mój
                          średni synio bez żadnego uczenia zaczął samodzielnie zasypiać w
                          swoim łóżeczku i pokoju około 3 lat, to nie znaczy dla mnie, że jego
                          siostry też tak muszą. Bo są zupełnie inne.

                          > I jaka w tym szkoda dla dziecka?

                          Jest w tym ogromna szkoda: niezaspokojenie najważniejszej potrzeby w
                          tym wieku (na równi z fizjologicznymi)- potrzeby bliskości. Ta
                          potrzeba przestaje być tak dominująca bardzo powoooooooli właśnie
                          dopiero po 18 miesiącach (ale to zależy, czy była frustrowana- jeśli
                          tak, to pozostaje o wiele dłużej dominująca: nie słyszałaś o
                          zerówkowiczach którzy nie mogą się rozstać ze swoją mamą???) Ale to
                          Ci zerówkowicze mają taki lęk przed rozstaniem, przed utratą tej
                          bliskości, którzy byli odrywani,uczeni samodzielności wtedy,kiedy
                          nie byli na to kompletnie gotowi.
                          Ucząc od najwcześniejszych miesięcy obywania się bez zaspokajania
                          swoich potrzeb, wychowujemy człowieka,który nie zna siebie i nie
                          akceptuje siebie w tej akurat dziedzinie (nie wiedząc o tym-
                          ponieważ jest to wypierane na tak wczesnymetapie rozwoju,że jest to
                          nieuświadomione).

                          >Skąd moda na samodzielne zasypianie?

                          Niech się nikt nie obrazi za taką moją diagnozę, ale ta moda wynika
                          też czasem z pewnej pyszałkowatości rodziców. I piszę to na
                          podstawie własnego doświadczenia, a więc też moich błędów. "Moje
                          dziecko już pięknie samodzielnie zasypia", "moje dziecko ładnie
                          korzysta już z nocniczka"- miło się pochwalić. I wypychamy nasze
                          dzieci w tą samodzielność niekiedy nawet wtedy, kiedy nie są na to
                          jeszcze gotowe. Można się dzięki temu pochwalić rodzicom, koleżance
                          itd.
                          Ale dziecku to nie służy. Może widać towyraźniej np. w rozwoju
                          ruchowym. Mamy znajomych, którzy sami zaczęli stawiać synka zanim
                          sam zaczął się podnosić do stania. Efekt był taki,że wcale nie
                          nauczył się raczkować, że umiejąc już całkiem sprawnie chodzić nie
                          umiał się podnieść, kiedy się przewrócił. Że chodził bardzo sztywno
                          i był dosyć nieporadny jak na swój wiek pomimo, że umiał TAK
                          WCZEŚNIE chodzić.
                          --
                          Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
                          Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
                          • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 12:56
                            fizula, mozesz uzupelnic info o zmniejszaniu ryzyka smierci lozeczkowej przez
                            zasypianie przy ssaniu i przez mleko mamy? pierwsze slysze, a to coiekawe. z
                            czego wynika taka teoria?
                            i jeszcze jedna prosba - co mowi psychologia o odkladaniu do lozeczka dziecka
                            juzn spiacego, ktore przy piersi zasnelo? czy to ma sens?
                            oczywiscie zakladam sytuacje taka, ze odlozone tak dziecko spi te 2 czy 3h (w
                            przypadku noworodka) i nie budzi sie z rykiem po 5 minutach, ze nie ma mamy
                            --
                            Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                            www.abcrodzica.info
                            www.jjankowski.lua.pl
                            • fizula Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 16:43
                              > fizula, mozesz uzupelnic info o zmniejszaniu ryzyka smierci
                              lozeczkowej przez
                              > zasypianie przy ssaniu i przez mleko mamy? pierwsze slysze, a to
                              coiekawe. z
                              > czego wynika taka teoria?

                              To nie jest teoria, a badanie korelacyjne. Wykryto korelację, że
                              bodajże 3-krotnie częściej dzieci karmione sztucznie zapadały na
                              SIDS od tych karmionych piersią.
                              Drugie badanie porównywało dzieci zasypiające ze smoczkiem-
                              uspokajaczem (podczas ssania) oraz usypiające samodzielnie. Dzieci
                              zasypiające same xxxxxx> fizula, mozesz uzupelnic info o
                              zmniejszaniu ryzyka smierci lozeczkowej przez
                              > zasypianie przy ssaniu i przez mleko mamy? pierwsze slysze, a to
                              coiekawe. z
                              > czego wynika taka teoria?
                              021GFV
                              --
                              Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
                              Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
                              • fizula Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 19:30
                                > fizula, mozesz uzupelnic info o zmniejszaniu ryzyka smierci
                                > lozeczkowej przez
                                > > zasypianie przy ssaniu i przez mleko mamy? pierwsze slysze, a to
                                > coiekawe. z
                                > > czego wynika taka teoria?

                                To nie jest teoria, a badanie korelacyjne. Wykryto korelację, że
                                bodajże 3-krotnie częściej dzieci karmione sztucznie zapadały na
                                SIDS (śmierć dziecka, które przestaje oddychać, naukowcy nie są
                                pewni przyczyn) od tych karmionych piersią (dokładnie nie
                                pamiętamile, może komuś się chce poszukać).
                                Drugie badanie porównywało dzieci zasypiające ze smoczkiem-
                                uspokajaczem (podczas ssania) oraz usypiające samodzielnie. Dzieci
                                zasypiające bez ssania istotnie statystycznie częściej umierały z
                                powodu SIDS. Z tego wysnuwa się teorię, że prawdopodobnie ssanie
                                przypomina niemowlętom, by nie zapominały podczas spania o
                                oddychaniu. Niby na smoczkach te badania, ale to przecież pierś jest
                                pierwowzorem ssania niedżywczego: dzieci podczas zasypiania najpierw
                                ssą odżywczo, a na koniec coraz częściej bez połykania, nieodżywczo.
                                Dołączyć do tego fakt, że w prostych społeczeństwach, gdzie karmi
                                się piersią i śpi z małymi dziećmi SIDS nie występuje i powstanie
                                interesujący obraz.
                                Mnie osobiście, Canelonko, Twój sposób usypiania nie przeszkadza. Co
                                prawda nie jest w moim stylu, ale jeśli odpowiadał Twojemu dziecku i
                                Tobie, no to nie widzę problemu- Wasz wybór. Ale zarazem doceniam
                                potrzebę bliskości, poczucia bezpieczeństwa moich pociech: to
                                właśnie wieczorem, gdy są zmęczone najbardziej domagają się ulżenia,
                                uspokojenia, cierpliwej obecności bliskiej osoby przy nich. Moja
                                starsza córcia ma 9 lat, średni Daniel 5,5- widzę, że taki styl
                                postępowania ma sens, oni świetnie umieją sami zasypiać, ale też
                                czują, że mają prawo do wieczornej bliskości, zwierzania się, a nie
                                tylko do "nieprzeszakadzania dorosłym". Potrzebę samodzielności
                                doceniam również baaaardzo- np. moja Tośka od 16 miesiąca
                                samodzielnie chodzi po schodach w naszym domu. Nie spadła ani
                                razu :o) Wcześniej chodziliśmy razem z nią lub też raczkowała po
                                schodach- jak nauczyła się otwierać furteczkę na schody, uzyskała
                                pozwolenia samodzielnego chodzenia. Zresztą samodzielne usypianie
                                też doceniam- od kiedy starszy synio dorósł do tego,pięknie śpi,nie
                                ma lęków nocnych. Czego nie mogę powiedzieć (żeby sposkojnie spała)
                                o najstarszej córci,którą niestety uczyliśmy samodzielnego
                                zasypiania zanim do tego dorosła.
                                Acha, Canelonko, napisz jeszcze jak Twój sposób usypiania ma się do
                                karmienia piersią i w jakim wieku go wprowadziłaś, żebyśmy miały
                                bardziej całościowy obraz.
                                --
                                Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
                                Spotkania mam karmiących piersią- Lublin
                  • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 21:09
                    > ze względu na to że dzieci są rózne unikałabym generalizowania że
                    > uczenie półroczniaka samodzielnego zasypiania to koszmar,
                    > bezduszność i w ogóle przekracza ludzkie pojęcie.

                    Zauważyłam, że znane mi osoby uczące "z trudem" samodzielnego
                    zasypiania dzieci nerwowo reagują na wszelkie teksty, które wskazują
                    na potrzebę bliskości także w nocy. Nadinterpetują. Widzą oskarżenia
                    tam, gdzie ich nie ma. Przynajmniej mam takie doświadczenia. Nie
                    wiem, może jakiaś ukryta głęboko niepewność co do słuszności takiego
                    postępowania?

                    Na wszelki wypadek: osobiście jestem zdania, że barbarzyństwem jest
                    uczenie dzieci "samodzielności" porzez pozwalanie im na wypłakanie
                    się w samotności przez "naukowo" określoną liczbę minut. Mam
                    nadzieję, że Ty tak nie robiłaś, tylko zawsze reagowałaś na wołanie
                    dzieci? Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. W takim wypadku
                    całkiem możliwe, że jeszcze parę miesięcy cierpliwości nie
                    musiałabyś aż tak bardzo się trudzić przy "nauce samodzielności" smile

                    > Można spokojnie nauczyć dziecko spać samodzielnie niezaleznie od
                    > wieku, bez traumy i tragedii, wystarczy odrobina wiedzy w temacie.

                    Moje pierwsze dziecko zasypiało z trudem. Wiedza? Mam. Miałam
                    problem - dokształcałam się. Przeczytałam obie najsłynniejsze
                    książki o usypianiu. Nawet z nich korzystałam - nie z zalecanych
                    wzorców postępowania, ale właśnie z wiedzy o śnie jako takim. Oprócz
                    tego parę książek o psychologii, trochę korzystałam z Internetu
                    (źródła w j.angielskim). Zapamiętałam z pewnej mądrej książki o
                    rozwoju psychicznym dziecka takie zdanie: "rodzice muszą zrozumieć,
                    że potrzeba dzieci towarzyszenia im w zasypianiu jest autentyczna.
                    Ale niestety nie możemy im tego zapewnić". Dlaczego nie? Hm....
                    Pamiętam wypowiedź pewnego pediatry, doradzającego rodzicom
                    (prowadził nawet znany program w USA), który opisywał, jak to swoje
                    pierwsze dzieci uczyli samodzielności także w nocy, jak im to dobrze
                    wychodziło, aż urodziło się następne... Z tym nie poszło tak łatwo.
                    Z poczuciem klęski wzięli je do swojego łóżka. I okazało się, że nie
                    tylko nie było to zły krok, ale wręcz przeciwnie. To doświadczenie
                    skłoniło ich do poszukiwania wiedzy na ten temat. Nie "wydaje mi",
                    ale właśnie wiedzy. W badaniach nagle okazało się, że wiele
                    twierdzeń jest nieprawdziwych - np. wspólne spanie niemowląt z
                    rodzicami nie tylko nie zwiększa ryzyka śmierci łóżeczkowej, ale
                    wręcz przeciwnie - jest czynnikiem obniżającym je.

                    Polecam coś więcej do poczytania niż popularne poradniki dla
                    rodziców, których głównym celem jest "udogodnienie" zajmowania się
                    maluchami smile

                    Pozdrawiam
                    Jola
                    • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 21:18
                      ja nie czytam ani gazetkowego chłamu dla rodziców ani nie wertuję
                      internetu w celu dowiedzenia się jak powinno zasypiac moje dziecko.
                      Polegam bardziej na znajomości swohjego dziecka i własnym poczuciu co
                      dla NAS będzie najlepsze. To moim zdaniem najbardziej trafna metoda.

                      Ja zauważam w tym wątku że nie spanie z dzieckiem traktujecie jako
                      zaniedanie, zostawianie płaczącego godzinami malucha w łóżeczku itd.
                      Może macie tylko takie doświadczenia, nie wiem, jeśli tak to
                      współczuję.
                      Masz jakiś problem z bliskością z dzieckiem że wszędzie widzisz jej
                      brak?

                      U nas przeszło bezbolesnie i spowodowało że wszyscy zaczelismy spać
                      lepiej. Jestem pewna że to był dobry krok i dlatego drazni mnie
                      robienie kompletnie nieczułych rodziców z tych których dzieci śpią
                      osobno. Nie dajmy się zwariować.
                      Nie trudziłam się przy nauce samodzielności, odrobina konsekswencji
                      to klucz do sukcesu.Moje dziecko nigdy nie było zostawiane samo
                      płaczące i nigdy spanie u siebie nie było dla niego traumą. Jesli
                      chce się poprzytulać, nie robię problemu, ale spanie z dzieckiem noc
                      w noc to nie dla nas smile
                      • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 22:36
                        > ja nie czytam ani gazetkowego chłamu dla rodziców ani nie wertuję
                        > internetu w celu dowiedzenia się jak powinno zasypiac moje dziecko.

                        Hmmm... jak pisałaś "wystarczy odrobina wiedzy w temacie" sądziłam, że to coś więcej niż tylko:

                        > znajomości swohjego dziecka i własnym poczuciu co
                        > dla NAS będzie najlepsze.

                        Doradzam odrobinę pokory. Dzieciaki są różne i mają różne problemy - także ze spaniem.

                        > Ja zauważam w tym wątku że nie spanie z dzieckiem traktujecie jako
                        > zaniedanie, zostawianie płaczącego godzinami malucha w łóżeczku itd.

                        Ja nie traktuję jako zaniedbania. Wybór, niekoniecznie najlepszy. A zostawianie płaczącego SAMOTNEGO malucha w łóżeczku to nie ja wymyśliłam. Poczytaj jak inne mamy tego uczą uncertain Polecam też lekturę pewnego autora traktowanego wręcz jak nieomylnego guru: "Uśnij wreszcie". Może wtedy zrozumiesz, o czym piszę...

                        Dla niemowlaka nie ma większej różnicy czy zostawimy go PŁACZĄCEGO samotnie na 3-7-15 minut, czy na godzinę sad A w początkach "nauki" rodzice zaglądają co prawda do malucha, ale czasem trwa to godzinę i więcej nim niemowlę umęczone zaśnie.... A potem matka pisze z dumą że nauczyła, że było trudno, było JEJ tak ciężko, gdy jej dziecko płakało za ścianą, że musiała TULIĆ się do męża sad (autentyczne)

                        > Masz jakiś problem z bliskością z dzieckiem

                        Dla mojej córki ta bliskość zawsze była niezmiernie ważna i mocno jej się domagała. Jako młoda matka byłam momentami tym wręcz zaniepokojona (i oczywiście dodatkowo zmęczona) - martwiłam się, że mi taki przylepiony wrażliwiec wyrośnie, że nigdy nie będzie samodzielna...

                        Tak, masz w pewnym sensie rację. To był dla mnie problem. Zanim nie spróbowałam zaakceptować tej potrzeby bliskości. Podrzuciłabym Ci moje dziecko na troszkę, abyś mogła się przekonać o czym piszę wink
                        To nie ja narzucałam tę potrzebę, to moje dziecko jej się domagało.

                        Nawet myślałam sobie, że jeszcze będąc w moim brzuchu jej się domagała i ta potrzeba przenosiła się na mnie stając się większa od potrzeby nieprzerwanego snu. Dzięki temu doświadczeniu łatwiej było mi zrozumieć moje dziecko...

                        Bywa tak, że rodzice pracują, wtedy te parę godzin wieczorem nie wystarcza dziecku dla nadrobienia zaległości - szczególnie że często trzeba też coś zrobić w domu. Ile z tego jest efektywną bliskością?
                        Wiemy coraz więcej o niemowlętach... Poznajemy chemię ludzkiego ciała (czy wiesz, że w czasie przytulania organizm dziecka wytwarza endorfiny? działają przeciwbólowo, poprawiają samopoczucie, przytulanie stymuluje układ immunologiczny itd.)

                        > Jesli
                        > chce się poprzytulać, nie robię problemu, ale spanie z dzieckiem noc
                        > w noc to nie dla nas smile

                        Nie dla Was. Ale może być doskonałym rozwiązaniem dla innych.

                        Pozdrawiam
                        Jola
                        • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 22:52
                          jasne że nie dla wszystkich, ale wydżwięk kilku pierwszych postów
                          niestety jest jednoznaczny. Rodzice których dzieci śpią same to
                          wygodniccy egoisci krzywdzący dziecko i tyle. A z tym cięzko mi się
                          zgodzić.
                          Ja nie zostawiałam płaczącego dziecka, z początku leżałam obok dopóki
                          nie zasnęło, potem siedziałam, potem wychodziłam i wracałam kiedy
                          córka mnie zawołała. Wiedziałam że u nas inna opcja by nie przeszła,
                          trzeba było stopniowo. I udało się, bez płaczu i bez rodzierających
                          scen.

                          Znam problemy ze spaniem. Prawie rok usypiałam dziecko na rękach,
                          godzina noszenia to było minimum. Potem spanie z nami i wybudzanie
                          się jak tylko któreś z nas się poruszyło. Trudno to było nazwać
                          spaniem. Przeprowadzka do własnego łóżka ten problem zakończyla.
                          Dla mnie kluczowa jest znajomośc dziecka i jego potrzeb, nie patrzę
                          ślepo w poradniki, nie wiem jak Ty, ale mam nadzieję że tez nie. Nie
                          nazwałabym wiedzy ksiązkowej, suchej, lepszą niż własne wyczucie
                          każdej matki. Czytałam o metodzie na usypianie polegającej na
                          wychodzeniu i wracaniu na chwilę i wychodzeniu, ale znając moje
                          dziecko wiedziałam że to u nas nie przejdzie. Wystarczyła odrobina
                          modyfikacji i poszło gładko.

                          Ja też pracuję, dziecko chodziło i chodzi do żłobka/ przedszkola,
                          wstajemy wcześnie i doceniam potrzebę snu, zarówno moją żebym mogła
                          funkcjonowac w pracy jak i dziecka żeby mogło funkcjonować w
                          przedszkolu/ żłobku. Jesteśmy razem po powrocie do domu, przytula się
                          ile chce, co mogę przekładam na wieczór po jej pójściu spać. Dzięki
                          temu że nie chodzimy spać razem istnieje u nas coś takiego jak czas
                          po dziecka pójściu spać kiedy mogę zająć się domowymi obowiązkami czy
                          czymś innym a czas po pracy należy głównie do dziecka.
                          Wiele jest plusów moim zdaniem, ale zanim sie skrytykuje dla zasady
                          trzeba by rzucić okiem w temat.
                          • jola_ep Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 13:47
                            Zaraz, zaraz, ale czy przypadkiem Ty nie spałaś razem ze swoim dzieckiem przez pierwszy rok życia?

                            W poście inicjującym wątek było pytanie, dlaczego ktoś chce uczyć już półroczne niemowlę. Co więcej - często pojawia się na różnych forach stwierdzenie, że TRZEBA uczyć samodzielnego zasypiania już od URODZENIA. Często spotykam stwierdzenie: "zrobiłam błąd, bo usypiałam przy piersi". NIEMOWLĘ. Dlaczego matki mają poczucie winy z powodu czegoś tak zupełnie naturalnego???

                            Po urodzeniu mojego pierwszego dziecka czytałam fajne artykuły w "Twoim dziecku". Był tam cykl opisujący rozwój niemowlęcia miesiąc po miesiącu, ale ze szczególnym zwrócieniem uwagi na jego psychikę (widziany oczami ojca). Dlatego nie byłam zaskoczona, gdy moje dziecko około 8-miesiąca zaczęło nagle budzić się częściej w nocy, albo "pilnować mnie" nawet gdy chodziłam do łazienki. W tym okresie dziecko odkrywa, że jest bytem niezależnym od matki i pojawia się lęk przed utratą. On mija z czasem. Słabnie gdzieś około roku (statystycznie, bo przecież każde dziecko jest indywidualnością).

                            Uczyłaś dziecko samodzielności, ale wybrałaś prawdopodobnie moment, gdy TWOJE dziecko było do tego gotowe.

                            > nie patrzę
                            > ślepo w poradniki, nie wiem jak Ty, ale mam nadzieję że tez nie.

                            Wiedza bardzo się przydaje smile Byleby korzystać z mądrych książek i madrych artykułów.

                            Pozdrawiam
                            Jola
                  • jakw Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 23:47
                    canelonki napisała:

                    > Można spokojnie nauczyć dziecko spać samodzielnie niezaleznie od
                    > wieku, bez traumy i tragedii, wystarczy odrobina wiedzy w temacie.
                    Moje 2 córki są na tyle różne (w spaniu także), że obawiam się, że
                    nie ma jednej uniwersalnej wiedzy, która dałaby się zastosować do
                    nich obu. To co działało na starszą, na młodszą - niekoniecznie.
              • kaixa Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 21:06
                A moja corka spi pieknie w naszym lozku smile
                Nie zawsze tak bylo, miala taki okres, kiedy budzila sie dosc czesto z placzem,
                ale samo przeszlo, jak reka odjal. Mysle, ze na pewno nam da znac, kiedy
                dorosnie do samodzielnego spania. I tylko mi brakowac bedzie tej malej,
                pachnacej dzieckiem gloweczki na poduszce obok...
            • basiak36 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 14:34
              kukulka11 napisała:

              > proponuję wynieśc się od męza do innego lozka. jak ci bedzie żle, to niech mą
              > przyjdzie, posiedzi i idzie z powrotem do siebie.
              > a potem spójrz na swoje podejscie do spania samodzielnego u dziecka.
              > moze z takiej perspektywy zobaczysz to inaczej.
              > ty potrezbujesz azylu. a dziecko nie, tak?

              Dobresmile))
              Ale dokladnie tak jestsmile Dziecko mozna wyniesc, zostawic, dac smoka,
              przytulanke, bo ma byc tak jak mama chce i to jest najwazniejsze. Przeciez i tak
              nic nie powie bo kocha rodzicow bezgranicznie.
              Ciekawe kiedy potrzeby dziecka zaczynaja sie liczyc?
            • ciociacesia hehe 06.03.09, 21:00
              > proponuję wynieśc się od męza do innego lozka. jak ci bedzie żle, to niech mą
              > przyjdzie, posiedzi i idzie z powrotem do siebie.

              moj facet tak robi smile od 8mego miesiaca ciazy spi osobno i przychodzi mnie
              ululac do snu smile srednio to fajne, ale on jest 'sową' ja 'skowronkiem' wiec mamy
              z córka całe wielkie łozko dla siebie
          • jakw Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 23:40
            canelonki napisała:

            >
            > Naturalne piszecie....We wszystkich dziedzinach stosujecie się do
            > tak pojętej naturalności?
            Jak widać nie stosujemy - używamy komputerów, a nie wysyłamy ci
            znaki dymne i pisma z węzełkami.
            Ale imho dzieci zasadniczo nie są przystosowane do samodzielnego
            spania. To wynik milionów lat ewolucji. Dzieci, które pozwalały się
            odłożyć do "samodzielnego spania", miały mniejsze szanse na
            przeżycie. W związku z tym geny warunkujące chęć spania z mamą są
            znacznie bardziej rozpowszechnione niż te przeciwne wink
            • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 08:09
              jakw napisała:

              > canelonki napisała:
              >
              > >
              > > Naturalne piszecie....We wszystkich dziedzinach stosujecie się do
              > > tak pojętej naturalności?
              > Jak widać nie stosujemy - używamy komputerów, a nie wysyłamy ci
              > znaki dymne i pisma z węzełkami.
              >
              eee, węzełki to tez cywilizacja smile
              coś mi sie wydaje, ze nam to się często myli naturalność z postepem technicznym
              i wydaje, ze jak juz jedno mamy, tot o wyklucza drugie. a to wcale tak być nei musi.
              a odpowiadajac na pytanie o naturalnosc - staram sie stosowac ją we wszytskich
              dziedzinach, w których sie da
              --
              Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
              www.abcrodzica.info
              www.jjankowski.lua.pl
          • gfizyk Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 02.01.09, 15:53
            W zasadzie to nie jest moja odpowiedź na ten POST, ale w zasadzie
            moja odpowiedź co do Twoich innych postów Canelonko.

            Otóż - masz bardzo ubogie doświadczenie - z tego co wyczytałem -
            jedno dziecko, które w pewien sposób wychowałaś. Rozumiem, że nikt
            nie przyznaje się do pomyłek, ani błędów (albo nieliczni).
            Uznajesz zatem, że TWOJA metoda jest jedyną słuszną. Innych nie
            znasz. Czy uważasz, że Twoja wiedza i doświadczenie możesz stawiać w
            parze z doświadczeniem rodziców kilkorga dzieci lub osób zawodowo
            pracujących w temacie?

            Pozostawiam pod rozwagę.

            Piszesz, że głównie zależało Ci na dziecku. Żeby nauczyło się
            samodzielności. Nie owijaj w bawełnę. Samodzielność dziecka idzie w
            parze z większą swobodą rodzica. Kobiety postepujące w podobny
            sposób jak Ty (nie oceniam Cię - zaznaczam wyraźnie) - zasłaniają
            się "potrzebami" dziecka i robią wszystko, żeby spełnić swoje
            potrzeby. Oczywiście, że bardzo często uzasadnione. Bo uzasadnioną
            potrzebą jest odpoczynek, wyspanie, itd. Tylko czy prawdziwe
            potrzeby dziecka - nie są przypadkiem ważniejsze?

            Nazywajmy rzeczy po imieniu.

            I przy okazji - powiedz mi ile jest matek, które jak piszesz
            trzymają dziecko "przy cycku" 24g/dobę?

            g
            • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 21:32
              no proszę, nawet nie wiesz w ilu punktach się mylisz L(
              dzięki za diagnozę, niestety jest totalnie do niczego smile
              Nie wiesz w jakim zawodzie pracuję, nie wiesz ile mam dzieci poza
              jednym małym o którym tu piszę smile Nie wiesz z iloma miałam stycznosć.
              Nie wiesz nic więc dlaczego pozwalasz sobie na diagnozę? Bardzo to
              polularne na tym forum zauważyłam.
              Ja doceniam samodzielność mojego dziecka.
              Jasne, idzie to w parze ze swobodą rodzica i to moim zdaniem jest ok.
              Dziecko rośnie i naturalne jest że staje się samodzielne, ja nie
              podzielam Twoich zapedów zeby mu w tym przeszkadzać.
              Akurat samodzielne spanie było potrzebą mojego dziecka również -
              zaczeło się w końcu wysypiać i przypominać dziecko, a nie zombie z
              podkrążonymi oczami bo pobudla kilka razy w nocy. Brak odpowiedniej
              ilości snu ma wpływ na masę innych rzeczy. Dlatego też rozróżniam
              pore na spanie od pory na przytulanki. Przytulamy się na dobranoc,
              potem jest sen. Przytulanki od rana znowu.
              Jasne że są awarie, jasne że nawet pieciolatka przychodzi do nas
              czasem i nie odstawiam jej do łóżka kiedy płacze bo miała zły sen.
              Czasem przychodzi, czasem woła mnie do siebie i wtedy też przychodzę.
              Ale generalnie spanie we własnych łóżkach uważam za dobry pomysł.
              Nikt nie odpowiedział mi do jakiego wieku uznajecie spanie z
              rodzicami za właściwe. Brak pomysłów czy co?
              • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 04.01.09, 21:47
                dziecko staje sie samodzielne w swoim tempie. inaczej - jelsi jest gotowe samo
                zasypiac to po prostu to robi. bez uczenia go tego , tak jak nie uczy sie
                dziecka siadac czy chodzic, a zaczyna to robic samo, gdy do tego dorosnie. my tu
                nie mowimy, ze samodzielnosc dziecka trzeba hamowac! my tylko chcemy przekazac
                to, ze dziecko w swoim tempie do samodzilnosci dorasta i nie trzeba tego
                niepotrzebnie przyspieszac
                --
                Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                www.abcrodzica.info
                www.jjankowski.lua.pl
                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 01:40
                  dla mnie chodzenie i spanie we wlasnym łóżku to trzy różne rzeczy,
                  pomijając już fakt że moim zadaniem jest zachęcać dziecko do
                  zrobienia kroku naprzód zamiast je w tym hamować.
                  U nas własny pokoj był kolejnym krokiem do przodu, ja nie boję się
                  procesu dorastania mojego dziecka.
                  Po drugie - do jakiego wieku zamierzasz z dzieckiem spać? dopóki samo
                  nie wstanie i nie przeniesię się do drugiego pokoju?
                  • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 13:00
                    ja nie spie z moim dzieckie (tylko dlatego, ze bylo zmuszone spac samo w
                    spzitalu i nie nauczylo sie spac ze mna), przy nastepnym dziecku tak wlasnie
                    zamierzam - spac z nim, gdy bedzie mialo potrezbe i przeprowadzic je, gdy
                    przestanieprzeciw temu protestowac
                    canelonki, wydaje mi sie,z e nie odrozniasz jednej rzeczy: HAMOWANIA
                    dojrzewania dziecka od CZEKANIA NA TO< AZ DOJRZEJE W SWOIM TEMPIE
                    dzieci nie sa glupie, warto im zaufac
                    a ze chodzenie to co innego niz potrezb bliskosci? pewnie, tylko ze chyba w
                    druga strone niz ci sie wydaje. mozna zyc bez umiejetnosci chodzenia, a dziecko
                    z niezaspokojona potrezba bliskosci moze umrzec (na bardzo wczesnym etapie
                    rozwoju, rezc jasna, ale jednak).
                    czlowiekowi trezba pozwolic do wsyztskiego dorosnac, ot co
                    --
                    Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                    www.abcrodzica.info
                    www.jjankowski.lua.pl
                    • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 19:52
                      kukulka11 napisała:

                      > ja nie spie z moim dzieckie (tylko dlatego, ze bylo zmuszone spac
                      samo w
                      > spzitalu i nie nauczylo sie spac ze mna), przy nastepnym dziecku
                      tak wlasnie
                      > zamierzam - spac z nim, gdy bedzie mialo potrezbe i przeprowadzic
                      je, gdy
                      > przestanieprzeciw temu protestowac

                      a co jeśli nie protestuje przeciw spaniu oddzielnie?
                      Na siłę brać do swojego łóżka?
                      Bo zdarzają się dzieci które połozone do łóżeczka bezproblemowo
                      zasypiają sobie, bez łez, bez protestów


                      > canelonki, wydaje mi sie,z e nie odrozniasz jednej rzeczy:
                      HAMOWANIA
                      > dojrzewania dziecka od CZEKANIA NA TO< AZ DOJRZEJE W SWOIM TEMPIE
                      > dzieci nie sa glupie, warto im zaufac

                      jasne że warto ale nie zmuszajmy wszystkich rodziców do spania kilka
                      lat z dzieckiem wmawiając im że inny model wychowania to bezduszność
                      Poza tym co innego bierne czekanie a co innego pokazywanie innych
                      możliwości - bez specjalnego nacisku ale jednak pokazywanie,
                      zachecanie do pójścia do przodu


                      > a ze chodzenie to co innego niz potrezb bliskosci? pewnie, tylko
                      ze chyba w
                      > druga strone niz ci sie wydaje. mozna zyc bez umiejetnosci
                      chodzenia, a dziecko
                      > z niezaspokojona potrezba bliskosci moze umrzec (na bardzo
                      wczesnym etapie
                      > rozwoju, rezc jasna, ale jednak).

                      a skąd wniosek że dzieci śpiące samodzielnie nie maja zaspokojonej
                      potrzeby bliskości? To oczywiste, tak?
              • gfizyk Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 01:05
                Cyt:
                "no proszę, nawet nie wiesz w ilu punktach się mylisz dzięki za
                diagnozę, niestety jest totalnie do niczego. Nie wiesz w jakim
                zawodzie pracuję, nie wiesz ile mam dzieci poza jednym małym o
                którym tu piszę."
                Oczywiście, że nie wiem. Ale to TY napisałaś, że na twoje wiadomości
                są oparte na:
                Cyt:
                "Polegam bardziej na znajomości swohjego dziecka i własnym poczuciu
                co dla NAS będzie najlepsze. To moim zdaniem najbardziej trafna
                metoda."
                Dla twojego dziecka metoda okazała się skuteczna. OK. Ale czy to
                wystarczające, aby wszyskim wytykąć, że ona jest najlepsza dla
                wszystkich? Osoby tu piszące uważają, że tak nie jest. Gdzie twoja
                tolerancja? Czy tolerancja jest wtedy, kiedy inni akceptują twoje
                poglądy, ale kończy się, kiedy musisz zaakceptować poglądy innych?

                Nikt tobie osobowo nie zarzucił, że jesteś wyrodną matką. Że twoje
                dziecko poszło spać oddzielnie, ze wzgledu na twiją wygodę. BYĆ MOŻE
                tak nie było (albo tak piszesz). Ale w znacznej większości mam (są
                wyjątki z pewnością), które podejmuja takie decyzje jest właśnie
                tak, że przede wszystkim chodzi o wygodę. WOLNOŚĆ! FREEDOM!
                Oczywiście ideologię się dorobi - bo przecież chodzi o dobro
                dziecka... I takie tam dyrdymały. Tyle, że nigdy w życiu się do tego
                nie przyznają.

                • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 05.01.09, 01:26
                  a skąd Ty niby wiesz o co chodzi matkom które ucza dzieci
                  samodzielnego spania?
                  I na jakiej podstawie piszesz o tej większości? Hm? Na podstawie
                  bujnej wyobraźni, tak samo jak o diagnozie na mój temat?

                  No własnie, gdzie twoja tolerancja? Dlaczego zarzucasz im coś czego
                  tak naprawdę nie masz jak sprawdzisz? Niby z jakiej racji zakładasz
                  taką krzywdzącą zapewne wiele osob teorię? Dlatego że Tobie wydaje
                  się że jedynym powodem tego żeby dziecko spało samodzielnie jest
                  egoizm rodziców i że spanie dziecka we własnym łóżku musi być
                  traumatyczne?
                  Ja nie uważam że to najlepsza metoda, ja uważam że nie musi ona byc
                  związana z trama dla dziecka co przeczytałam w postach w tym wątku.
    • fizula Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 17:34
      Jt. ciąg dalszy tzw. zimnego chowu, betonowego położnictwa itd. Może
      jeszcze rodzić po ludzku to chętnie, ale już usypiać po ludzku to
      niekoniecznie. Skoro wygodniej jest usypiać "nie-po-ludzku"- w końcu
      wychowuje się po to, żeby było wygodniej rodzicom, żeby się mogli
      wyspać, biedaczki, tacy zmęczeni tym wychowywaniem dziecka (może
      myśleli, że rodzi się dzieci dla własnej wygody, przyjemności itd.).
      Dziecko sobie może pochodzić przez parę dni z podkrążonymi od płaczu
      i zmęczenia oczami, ważne, żeby rodzice mieli święty spokój i mogli
      się WYSPAĆ. I tylko mamy sobie tworzą takie racjonalizacje
      typu "słodka cytryna"- tak, tak, to było ciężkie do nauczenia, ale
      jakie potrzebne, ale za to ile czułości o innych porach doby
      otrzymuje poszkodowane dziecko. Tak sobie można tłumaczyć i innym
      oczywiście też, żeby się utwierdzić w swoich przekonaniach.
      Nie mówię o wyjątkowych dzieciach, które same z siebie zasypiają
      same, nie oglądając się na rodziców.
      Ta moda na samodzielne zasypianie z poradników różnych "cudownych"
      niań typu Tracy Hogg itd.
      No i w ogóle z takiego założenia, że trzeba wszystkiego uczyć, bo
      dzieci to nigdy nie dojrzeją, takie głupie.
      --
      Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
      Szkoła Rodzenia
        • fizula Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 22.12.08, 22:55
          > Co jest nie tak z poradnikiem tracy hogg poza tym że proponuje
          > dnia, który jest dziecku potrzebny.

          Na pewno czytałam to z perspektywy konsultanta laktacyjnego: Tracy
          Hogg rzuca szereg rad również dotyczących laktacji, które mogą wielu
          mamom w krótkim czasie pomóc...ale pomóc jedynie przejść na
          mieszanki i pożegnać się z naturalnym karmieniem.

          > Samodzielne dzasypianie ma duży wpływ na dziecka sen nocny - który
          > jest mu niewątpliwie potrzebny.

          Też uważam, że sen jest dziecku bardzo potrzebny, ale wyobraź sobie,
          że dzieci karmione piersią też mogą spać bardzo dobrze w nocy, tyle
          że potrafią w tym czasie kilkakrotnie possać, według potrzeby, i
          obudzić się rano radosne i najedzone. Najlepiej z moich pociech śpi
          Tosia i Daniel, którzy jako maluchy spali z nami (Tosia dalej śpi,
          bo jest maleńka). Ponieważ spali blisko koło mnie, ssali niemal
          przez sen, nie wybudzali się na karmienie zbytnio, bo nie byle
          przenoszeni, zabawiani, usypiani itd. Ja podobnie- też się w miarę
          nauczyłam wysypiać (o ile to przy małych dzieciach w ogóle możliwe).
          Moim zdaniem, bardziej niż sen potrzebne jest u małego dziecka
          zaspokajanie potrzeby bliskości. To już wieki temu przeprowadzono
          eksperyment, w którym grupa dzieci miała zaspokajane WSZYSTKIE
          potrzeby fizjologiczne. Druga grupa była także brana na ręce, tulona
          jak tego potrzebują dzieci. I niestety, ale te dzieci, które nie
          miały zaspokojonej potrzeby więzi, bliskości poumierały. Mniej
          drastyczny eksperyment psychologiczny: szereg doświadczeń z
          małpkami. Czy wiesz, że dzieci małpy wybierały te "sztuczne" matki
          karmiące (konstrukcje np. z drutu), do których mogły się przytulić
          (z futrem). O ileż bardziej ludzkie dziecko potrzebuje czułości i
          przytulenia, obecności zanim będzie zdolne do samodzielności? Skoro
          od niemowlęcia i niemal niemowlęcia (wiek poniemowlęcy pod względem
          potrzeb emocjonalnych, zdolności opanowania emocji nie jest tak
          daleki od niemowlęctwa) wymagasz samodzielności, to czego będziesz
          wymagać od przedszkolaka? Może, żeby się wyprowadził od Was z domu?
          Albo samodzielnie zrezygnuje z opieki rodziców i weźmie sobie np.
          niańkę bardziej skłonną do zaspokojenia jego potrzeb emocjonalnych
          niż rodzice?

          > Samodzielne dzasypianie ma duży wpływ na dziecka sen nocny - który
          > jest mu niewątpliwie potrzebny.

          Niewątpliwie. Dlatego dzieci karmione piersią, które są zmuszone do
          przesypiania nocy przez taką narzuconą samodzielność często
          przestają przybierać właściwie na wadze, bo zwyczajnie nie mogą
          liczyć na to, że zostaną nakarmione, kiedy tego potrzebują. A
          fizjologia laktacji jest taka, że dużą ilość prolaktyny zapewniają
          zazwyczaj właśnie te nocne karmienia.

          > Samodzielne dzasypianie ma duży wpływ na dziecka sen nocny - który
          > jest mu niewątpliwie potrzebny.

          A chwilę wcześniej pisałaś, że ma wpływ na sen rodzica i że dla
          siebie to należy robić. Zdecyduj się :o)

          --
          Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią, jeśli im się na to pozwoli
          Szkoła Rodzenia
          • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 01:31
            No popatrz, a skąd to twierdzenie że ludzie którzy uczą dziecko
            samodzielnego zasypiania nie przytulają go i nie dają mu dużo uczuć
            i bliskości?
            Dlatego że bliskość wg Ciebie można zapewnić karmiąc piersią i śpiąc
            z dzieckiem ?
            Trafiłam, prawda?
            Jakimś cudem dzieci karmione butelką, śpiące we własnym łóżeczku też
            z reguły są mocno i blisko związane z rodzicami, przynajmniej
            wszystkie te które znam, łącznie z moim własnym.

            Uważam że sen i potrzeba bliskości dziecka są tak samo ważne dla
            niego.
            Spanie dziecka osobno często poprawia zarówno jego spanie nocne jak
            i możliwość wyspania się rodziców. Jedną i druga potrzebę uważam za
            istotną.


            Ja czytałam Tracy Hogg z perspektywy matki której zalezy na
            ustaleniu dziecku pewnego rytmu dnia co umozliwi wszystkim
            funkcjonowanie oraz dziecku poczucie bezpieczeństwa i stałości.
            Moje dziecko było pogodne, radosne, spokojne w dużej mierze dzięki
            poradom Tracy, a ja dzięki temu byłam zadowoloną z życia matką. Obie
            sprawy stawiam ponad karmienie naturalne więc wybacz, mam spaczony
            pogląd na sporawę smile

            • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 08:11
              canelonki napisała:

              >
              > sprawy stawiam ponad karmienie naturalne więc wybacz, mam spaczony
              > pogląd na sporawę smile
              >
              my tu mówimy o bliskości w ogóle, nie tylko o karmieniu
              a skąd stwierdzenie o mneijszej ilości przytulania? no toż policz sobie
              statystycznie czasowo w ciągu doby, ile czasu twoje dziecko jest blisko, gdy z
              nim spisz, a ile gdy nei spisz z nim.
              ja bardzo zaluje, że maly nie spi z nami


              --
              Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
              www.abcrodzica.info
              www.jjankowski.lua.pl
            • kaixa Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 08:59
              Jakimś cudem dzieci karmione butelką, śpiące we własnym łóżeczku też
              > z reguły są mocno i blisko związane z rodzicami, przynajmniej
              > wszystkie te które znam, łącznie z moim własnym.

              To chyba faktycznie musi byc jakis cud wink

              A powaznie, dziecko jest bezkrytyczne i nie jest w stanie
              zakwestionowac sposobu, w jaki jest traktowane. Chocby bylo katowane
              (fizycznie czy emocjonalnie), to i tak bedzie przywiazane do swoich
              opiekunow. Tylko niestety przywiazanie to nie jest zdrowym
              przywiazaniem, a przywiazaniem uzalezniajacym, od ktorego trudno
              jest sie uwolnic, nawet w wieku doroslym sad
              • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 09:08
                kaixa napisała:

                > Jakimś cudem dzieci karmione butelką, śpiące we własnym łóżeczku też
                > > z reguły są mocno i blisko związane z rodzicami, przynajmniej
                > > wszystkie te które znam, łącznie z moim własnym.
                >
                > To chyba faktycznie musi byc jakis cud wink
                >
                >
                zwłaszcza, ze dzieic nie maja innego wyjścia, no bo co? obrażą się na rodziców?
                dzieckiem kieruje instynkt przetrwania, więc po rpostu nie znajdziesz małego
                dziecka nie związanego z rodzicami.
                tylko jest kwestia rodzaju i jakości tej więzi

                Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                www.abcrodzica.info
                www.jjankowski.lua.pl
            • basiak36 Troszke o Tracy Hogg 23.12.08, 11:20
              T. Hogg nie byla ani specjalista od zywienia, ani doradca laktacyjnym, ani
              polozna, byla pielegniarka. Kariere zrobila w USA jako 'maternity nurse' (czyli
              pani pomagajaca mamie po porodzie), mimo ze pochodzila z UK (pracowala jako
              pielegniarka), stosujac sztywne zasady trenowania u noworodkow i niemowlat,
              oczywiscie wiekszosc z nich byla
              karmiona sztucznie. Stad jej ksiazki nazywa sie w UK 'baby training manuals',
              dziecko traktowane jest jak tobolek ktory ma jesc i spac wtedy kiedy mama chce.
              Autorka zrobila kariere wsrod zamoznych rodzin w USA i tam
              wlasnie ustalala dzieciom rytm dnia, oczywiscie dzieci te byly przede wszystkim
              karmione sztucznie i wlasnie w tym T.Hogg miala wiecej doswiadczenia i
              skutecznie karmienie sztuczne propagowala. W kwestii
              karmienia naturalnego nie miala zadnego.
              • kukulka11 Re: Troszke o Tracy Hogg 23.12.08, 11:22
                jeszcze w kwestii ustalania rytmu dnia - ja widze np, ze dziekco, przynajmniej
                moje, rytm dnia wypracowąło sobie samo, ja ty;lko odpowiadąłam na jego potrezby.
                skutkuje to tym, ze dzis Krzys sam dopomina sie o sen i jedzenie regularnie z
                dokłądnością do 15 minut, no, czasem do pól godziny. a nigdy go tego nie uczyłam
                - zawsze dostawał jeść i szedł spac na żadanie
                --
                Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                www.abcrodzica.info
                www.jjankowski.lua.pl
                • kukulka11 Re: Troszke o Tracy Hogg 01.01.09, 12:03
                  jeszcze gwoli ścisłosci, bo swego czasu spotakłąm sie z zarzutami czytelnikow
                  tego forum (nie wyrozonymi tutaj wprost) - ze ja tak z grubej rury traktuje
                  Tracy Hogg - wiec gwoli scislosci wlasnie - stosowalam jej metode 3 dni jak mój
                  mały miał3 miesiace. ale dałam sobie spokój, z powodu instynktownej niezgody na
                  placz mojego dziecka w samotnosci, z powodu protestow mojego dzieck aprzeciw tej
                  metodzie, jak rowniez oswiecona przez fiammę75, a potem i inne uzytkowniczki i
                  posty na tym forum.
                  tak wiec rozumiem zdesperowane mamy chcace usamodzielnic dzieci. rozumiem ich
                  desperacje, ale po sobei wiem jedno - nei warto sie tej desperacji oddawac. i
                  dzis jestem wdzieczna wszytskim, ktorzy wiedzac o tym lub nie - bedac po prostu
                  i piszac na tym forum (i na forum chustowym)przekonali mnie do metody
                  kochac-karmic-tulic-tlumaczyc-nosic-stymulowac
                  --
                  Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
                  www.abcrodzica.info
                  www.jjankowski.lua.pl
          • kukulka11 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 08:07
            fizula napisała:

            > > Co jest nie tak z poradnikiem tracy hogg poza tym że proponuje
            > > dnia, który jest dziecku potrzebny.
            >
            > Tracy
            > Hogg rzuca szereg rad również dotyczących laktacji, które mogą wielu
            > mamom w krótkim czasie pomóc...ale pomóc jedynie przejść na
            > mieszanki i pożegnać się z naturalnym karmieniem.
            >
            > >

            tez fakt, zapomniałam zupełnie o tych fragmentach, hehe

            --
            Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
            www.abcrodzica.info
            www.jjankowski.lua.pl
    • kam.xt Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 00:20
      a ja nie uczyłam a nagle mam dziecko samodzielnie usypiające! Zawsze zasypiała
      przy piersi ale ostatnio coraz czesciej przy wieczornym karmieniu puszcza pierś,
      odwraca się ode mnie , pomruczy trochę i zasypia. Odkładam ją wtedy do łóżeczka
      (dosunięte do naszego łóżka, bez dzielącej oba łóżka barierki)albo czasem sama
      do niego wchodzi przed zasnięciem! Muszę przyznac ze jestem wstrząśnieta takim
      nagłym zwrotem akcji, gotowa byłam usypiać ją piersią jeszcze ze dwa lata, nie
      było to dla mnie nigdy problemem, mała usypia także gdy mnie wieczorem nie ma, u
      taty na rękach, (aczkolwiek dłuzej to trwa)a w nocy budzi się bardzo rzadko. Ale
      jednak sie usamodzielniła. Chociaz nie wiem moze to nie jest do konca
      samodzielne zasypianie, moze samodzielne to samotne, w osobnym pokoju, we
      własnym łóżeczku? Pamiętam jak moje dwie przyrodnie siostry od pierwszych dni
      życia były przyuczane do takiego zasypiania, bylo to 20lat temu w RFN, macocha
      moja posiadała nianie elektroniczną i co wieczór gdy rodzina zasiadła przed TV,
      słychać było z tej niani cichutkie pochlipywanie dziecka na które macocha nie
      reagowała, to był taki płacz pozbawiony nadziei że ktoś przyjdzie i utuli do
      snu, do dziś pamiętam i jest to bardzo przykre wspomnienie, nigdy mojej córki
      nie zostawiłam samej w pokoju (w stanie czuwania, bo jak juz spi to do północy
      jest sama oczywiście), nie wyobrażam sobie tego. Potem w wieku 2-4 lat obie moje
      siostry wręcz histerycznie przywiązane były do róznych maskotek, przytulanek,
      bez których nie mogły zasnąć, raz nawet ojciec wracał 800km do domu z wakacji bo
      zapomniano o przytulance, tak straszna była perspektywa histerii dziecka w
      wypadku braku tej zabawki. Smoczek też jeszcze był w użyciu oczywiście (i to
      miało być "samodzielne" zasypianie...) I mimo że poza ta nauką zasypiania nie
      były jakoś spejalnie "zimno" chowane to teraz relacje między nimi a ich mama są
      dość chłodne.

      swoją drogą jak czytam wypowiedzi obronczyń nauki samodzielnego zasypiania (a
      także przeciwniczek długiego karmienia piersią)to tak się zastanawiam co je
      motywuje zeby tak gorąco bronic tego modelu wychowania na TYM akurat forum...?
      Kiedyś była podobna krucjata na rzecz sztucznego karmienia na forum karmienia
      piersią, podejrzewam że poprzez przekonywanie innych o słuszności swego
      postepowania same siebie przekonują że dobrze robią
      --
      Karina 4.11.2007
      • monjan Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 10:00
        Karina ja myślę ze chodzi wlasnie o tę gotowść matki!!!!
        to całe sedno
        czy jestem gotowa na poswiecenie dziecku czasu i usypiania jak tego potrzebuje,
        czy nie i chce je nauczyc samodzielnego zaspiania
        podobnie jest z karmieniem i odstawieniem sie od piersi

        i nie ma uniwersalnych rad, kazdy z nas jest inny i kazde dziecko jest inne
        koniec kropka, o!
        --
        Witaj moje Słonko
        Stefanek
          • canelonki Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 12:43
            powtarzam któryś raz że nikt nie mówi o odmawianiu dziecku
            przytulenia - we wspomnianej książce Tracy Hogg też nie ma o tym
            mowy z tego co pamiętam. Zależy co kto chce wyczytać, ale spania da
            się nauczyć bez łez i traumy dla dziecka, wystarczy po prostu
            wiedzieć o tym co nieco smile
            • abiela Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 23.12.08, 14:08
              canelonki napisała:

              > powtarzam któryś raz że nikt nie mówi o odmawianiu dziecku
              > przytulenia - we wspomnianej książce Tracy Hogg też nie ma o tym
              > mowy z tego co pamiętam. Zależy co kto chce wyczytać, ale spania
              da
              > się nauczyć bez łez i traumy dla dziecka, wystarczy po prostu
              > wiedzieć o tym co nieco smile

              Fajnie, źe masz takie pozytywne spojrzenie na świat, ale nie każde
              dziecko jest takie jak Twoje. Bardzo jednostronnym jest ocenianie
              wszystkich dzieci, mając za przykład tylko swoje.

              Rytmu dnia zazwyczaj nie trzeba uczyć, wystarczy obserwowac dziecko,
              ono rytm samo ustali.


              --
              Czytam,
              patrzę,
              podróżuję.
              • joannaiwa Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 28.12.08, 19:28
                Skąd moda ?- wygodnictwo, egoizm, powielanie modelu wychowania jaki był stosowany do rodziców albo bezkrytyczne (i po prostu głupie) wierzenie pseudoporadnikom. Jak czytam o samodzielnym zasypianiu to nóż mi się w kieszeni otwiera, a jednocześnie płakać mi się chce - to metoda mojej sąsiadki - jej córka płakała 1,5 miesiąca wieczorami, po godzinę, dwie. Był tam MOPS i policja - uspokoiło się. Czytałam Tracy Hogg - poleciła mi ją koleżanka, zaraz po przeczytaniu rzuciłam w kąt i zastosowałam dosłownie jedną radę - żeby w nocy spisywać sobie jak długo karmię (już nie pamiętam do czego mi to było potrzebne) - niewiele jak na osławiony poradnik. I tak, też mam wrażenie, że to zimny wychów, pomimo że rzeczywiście jest tam przytulanie, ale też odkładanie do łóżeczka 100 razy w ciągu jednej nocy (trzeba być idiotą żeby robić to swojemu dziecku, które widocznie tak bardzo potrzebuje bliskości rodziców). Może i jestem mściwa, ale życzę tym wszystkim rodzicom, którzy tak traktują swoje dzieci, aby te dzieci tak samo potraktowały ich na starość - zimno i z dystansem, bez reakcji na łzy i rozpacz. To im się po prostu należy.
              • moofka Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 29.12.08, 10:28
                > Rytmu dnia zazwyczaj nie trzeba uczyć, wystarczy obserwowac dziecko,
                > ono rytm samo ustali.
                >

                mam dokladnie takie samo zdanie
                i narzucac wg poradnika, a podazac za dzieckiem
                kazde z mojej dwojki przewidywaly rytm ustalalo sobie po okolu miesiacu, a ja
                pomimo wspolnego spania i nocnych karmien (a moze wlasnie dzieki nim) nie wiem,
                co to zarwana nocka
                --
                linkaktywnydokąkursu
                • naturella Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 31.12.08, 19:59
                  Książkami Tracy Hogg powinno się palić w kominkusmile Niesamowite są
                  jej próby klasyfikowania dzieci, rady dotyczące nauki zasypiania i
                  karmienia wtedy, kiedy zegarek na to pozwala. Nie stosowałam jej rad
                  w stosunku do żadnego dziecka, a rytm sam się ustalił mniej więcej
                  po miesiącu. Co więcej, ten rytm co jakiś czas ulegał modyfikacjom,
                  w miarę jak dziecko dorastało, potrzebowało mniej snu itp - nie
                  analizowałam tego, nie zapisywałam pór spania, karmienia, po prostu
                  działałam zgodnie z planem, które przekazywało samo dziecko, a nie
                  jakaś obca mi kobieta.

                  A co do nauki zasypiania, czytałam ostatnio fajną książkę o rozwoju
                  mózgu dziecka. I o tym, jak długotrwały stres niszcząco działa na
                  młodziutkie komórki, jak mózg dziecka zalewany jest hormonami
                  stresu, kiedy długo płacze. I jak to dziecko nie potrafi samo tego
                  poziomu stresu niwelować, więc takie zalane tymi hormonami zasypia,
                  a one utrzymują się niemal całą noc. I o tym, że wystarczy takie
                  zestresowane dziecko przytulić, żeby stopniowo poziom tych hormonów
                  się obniżał. I o tym, że w krajach, gdzie dzieci śpią z rodzicami,
                  termin SIDS jest prawie nieznany, tak mało jest podobnych
                  przypadków.
                  --
                  Maksymilian 21 listopada 2005
                  Aleksandra 8 sierpnia 2007
    • moyyra Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 31.12.08, 21:53
      no pieknie dziewczyny,
      tak sobie przelecialam watki i
      tak
      przy pierwszym dizecku mialam czas, mogl na mnie wisiec ile chcial i
      wisial, zasypial itd-dlugo, bo ponad 2 lata bez piersi nei mogl
      zasnąc,
      urodzilam drugie, wisial przez miesiac dopoki nie odkryl paluszkow,
      z lekka się odstawil, ale...
      jest przeciez Starszak, ktory tez mnie potrzebuje, ktory tez
      chcialby wieczorami do mnei się przytulić, zeby zrobic mu kolację,
      poczytać bajki itd, i jak to reallizowac jak ssak wisi z rzedu 1-2-3-
      h ? Mąz pozno wraca z pracy, ja nie mam co liczyć na pomoc-
      zwlaszcza w wieczornych godzinach, mam 3 latka odstawić i jego
      potrzeby w imie ssaczorkowania mlodszego?

      kiedy mniejszy zalapal smoczek- do koncowego zasypiania, nauczyl się
      samodzielnie zasypiac- do czaasu dopoki zeby mu nei zaczely
      wychodzic smile

      aaa... zauwazylam, ze jak jest baaaardzo zmeczony to nie ma mowy o
      zadnym jedzeniu, drze japaczke, jak zasmoczyl to zasypial na jakies
      20 min w regenerujacy sen, po nim zasysal się niczym smok, wszystko
      zjadał w oka mgnieniu,

      ani jednego a ni drugiego nie uczylam zasypiania samodzielnego na
      silę, kwekanie i marudzenie w dopuszczalnej tonacji staralam ukoic i
      utulic,
      starszak 3l4m do dziś nei zasnie bez kogos
      mlodszy 5 m czasem daje sobie rade w tej materii
    • blue25 Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 31.12.08, 22:28
      Zaskakujące jest to, skąd temat zasypiania wziął się na
      forum "długie karmienie piersią".
      Ta dyskusja nawet nie jest ciekawa, bo jest tyle metod usypiania
      dzieci, co tych dzieci i każda rodzina radzi sobie tak, jak chce/
      potrafi / umie. Każda ze "stron" ma swoje argumenty.
      Śmiem twierdzić, że ten wątek nic nie wnosi do tego forum...
      • mruwa9 bo to kanon nierozwiazywalnych dyskusji: 31.12.08, 23:45
        1. ciecie cesarskie (na zyczenie) vs. porod silami natury;
        2. spanie z niemowlakiem czy lozeczko od urodzenia,
        3. terror laktacyjny kontra terror butelkowy,
        4. usypianie niemowlaka vs. samodzielne zasypianie...
        a w ogole moj chlop odpadl i spi w najlepsze w pokoju dziecka, ktore
        zgorszone oswiadczylo mi, ze tata zasnal nieumywszy zebow, a syn
        odgrywa mi scenki z Piratow z Karaibow, sluchamy szant i zapijamy
        7Up, ktory udaje szampana...tak wita Nowy Rok rodzina z
        kilkunastoletnim stazem smile
        • kukulka11 Re: bo to kanon nierozwiazywalnych dyskusji: 01.01.09, 11:55
          ja do tego kanonu bym dodała jeszcze jedno:
          nosić dziecko na rękach/ w chuście czy nie nosic, "bo się przyzwyczai"?

          a w ogóle tak trochę w temacie -to ostatnio byłam u rodzinki z dzieckiem 9 mies,
          wychowywanym w ten sposób, ze jak płacze, bo np się przewróci, to podejść, być
          obok, tuz tuż, ale nie podnosić i nie przytulać. zasypiania od urodzenia uczone
          to dziecko wg Tracy Hogg (mea culpa, bo niepotrzebnie jej tę ksiązkę dałam, mimo
          ze uznałam, że niektóre rozdziały pomagają dziecko zrozumieć (ale nie ustawić))
          Dziecko to ma 6mies kuzyna, wychowywanego w bardzo podobnym stylu.
          Jak się spotkają, wrzeszczą oboje. panicznie boją się siebie nawzajem.
          i toz 9 mies dziecko stało sie ostatnio, jak zresztą wszystkie dzieci,
          przedmiotem fascynacji mojego dziecka. młody pierwszy podszedł do niej z
          usmiechem od ucha do ucha, po czym delikatnie schylił główkę i przytulił się do
          młodej damy (ale mielismy ubaw z tych zalotów wink. młoda dama niestety tak sie
          rozpłakała, ze przez ok godzinę nie mogła dojśc do siebie. nie pomagało nic,
          dziecko było tak przerazone widokiem innego dziecka, zabrane do swojego pokoju,
          próba uspienia, mleko, w akcji tata i dziadek (i mama oczywiscie) - osiągnęli
          tylko tyle, ze na rękach przestała płakać, ale uwaga uwaga, będąc w odległosci
          sporej od mojego dziecka, choć najchętniej to by go wcale nei widziała.
          ja rozumiem taką histerię, gdyby ja on popchnął, uderzył, coś zabrał, no nie
          wiem. ale on podszedł i się delikatnie przytulił (co robi zwykle w stosunku do
          innych dzieci i do zwierząt (dorosłych raczej zaczepia w zabawowym stylu). mało
          tego, jak młoda dama w ryk, to mój 14,5 mies dalejże ją pocieszać i chciał ja
          znów przytulić. siła musiałam go odrywać, żeby oszczędzic damie stresu, ale mój
          kawaler był niepocieszony, ze go pozbawiam towarzystwa kobiety .
          I tak sie zastanawiam, czy taki paniczny strach przed dziecmi (w ogóle, nie
          tylko przed moim dzieckiem), ma związek z zimnym wychowem? na mojego czuja
          wydaje mi sie, ze tak, ze to musi byc jakiś związek, ale nei wiem cyz juz nie
          przesadzam w szukaniu powiązań.

          I jeszcze jedno - zauwazylam cos u mojego dziecka, wychowywanego w stylu
          nosic-tulic-tłumaczyc-stymulowac (i oczywiscie karmic długo (które to dziecko nb
          ma za sobą okres samotnosci w szpitalu w pierwszym,a wiec dosc krytycznym
          momencie swojego zycia (trwalo to 3 tyg, niestety mozliwosci calodobowego bycia
          tam z dziekciem nie bylo, a i ja bylam przerazona rolą mamy i jeszcze
          koniecznoscią hospitalizacji mojego dziecka ktore tka juz chcialam miec w domu).
          ale do rzeczy - zauwazylam zachowania nazwalabym to opiekuncze. i to takie,
          ktorych nikt nigdy specjalnie mojego dziecka nei uczyl. sytuacja 1. goracy piec
          (moje dziecko zna z autopsji znaczenie slowa goracy - pozwolilam mu kiedys
          pomacac cos cieplego baaardzo (tak bardzo ze az nieprzyjemnie, ale nie na tyle,
          by zrobil sobie krzywde. mowie: gorace. ) no i wlasnie - sytuacja z ostatnich
          tygodni: gorący piec, jestesmy w gosciach. mowię: gorące. stanął z daleka, nei
          ruszy. za chwilę 3,5 letnei dziecko zbliza sie do tego pieca. moj 14 mies
          paluchem na piec pokazuje, wymownie i intensywnie patrzy na tego starszaka i
          probuje go ostrzec i wymowic słowo "gorące". i tak do skutku, dopoki ten
          starszak od pieca nie poszedl.
          druga styuacja - ten sam starszak dla zabawy lezy na dywanie twarza w dol,
          nieruchomo. moj maly to zobaczyl, leci do niego, zaglada z troska w twarz,
          probuje jakby obadac, czy nic sie tamtemu nie stalo, po czym przytula go i
          ucieszony widzi,ze starszak wstaje i ze to tylko zabawa. zaczynaja sie tarzac po
          dywanie itd.

          Przyznam szczerze - zdziwilo mnie to i zastanowilo. skad u niego taka reakcja.
          nikt nigdy go tego nei uczyl. i tam mysle - czy to jakas naturalna spoleczna
          cecha u ludzi czy to jednak ma zwiazek ze stylem wychowania? czy dziecko
          automatycznie tulone przez mame, gdy mu zle przenosi te reakcje na inne dzieci
          tak naturalnei i po prostu? i tak natulanie jakas opiekounczosc w sobie rozwija
          w tak mlodym wieku?
          czy to jednak wrodozna cecha gatunku ludzkiego, niezaleznie od wychowania?
          ale jesli to niezalezne od wychowania, to dlaczego w takim razie jedne dzieci
          (nie maltretowane przeciez bynajmniej)przerazliwie boja sie nawet widoku innego
          dziecka, a drugie sie tulą, smieją i biegną z pomocą?
          --
          Mama Krzysia, 17.10.2007, godz.1.30
          www.abcrodzica.info
          www.jjankowski.lua.pl
          • mruwa9 Re: bo to kanon nierozwiazywalnych dyskusji: 01.01.09, 12:11
            ja mysle, ze to jest nadinterpretacja. dzieci sa rozne, wrazliwe i
            otwarte, czesto w tej samej rodzinie, tak samo wychowywane, dzieci
            potrafia miec bardzo rozne temperamenty. Natomiast kusi mnie, zeby
            rozkrecic dyskusje na emamie lub niemowlaku czy malym dziecku, na
            temat PRZYZWYCZAJANIA dziecka, a wlasciwie strachu wspolczesnych
            rodzicow przed przyzwyczajeniem dziecka do piersi, bliskosci,
            czulosci, noszenia...moje pierwsze dziecko bylo upiorne jako
            niemowle, placzliwe, neurotycne, praktycznie niesypiajace (kukulko,
            znasz ten bol..), dzis wiem, z czego to wynikalo, ale wowczas ,
            choc okresowo zdarzalo sie,z e 4 doroslych sprawowalo nad nim
            opieke, wszyscy padali na twarz. Drugie swiadomie rozpieszczalam i
            przyzwyczajalam do bliskosci, noszenia, tulenia, bo uznalam, ze jest
            to bardzo wazny element rehabilitacji dziecka niepelnosprawnego,
            stymulacji rozwoju, ze dzieci kochane i dotykane, przytulane, lepiej
            sie rozwijaja, bo wiedza, ze maja dla kogo smile Trzecie mysle, ze
            zasypialoby samo w lozeczku, ale zmarnowalam je sama wink, w ogole
            nie przewidujac obecnosci lozeczka w domu.
          • basiak36 Rozne wnioski:) 01.01.09, 12:20
            Ja moge porownac moja dwojke dzieci, teraz juz 6 latka, ktory od poczatku uczony
            byl 'samodzielnego' zasypiania ze smokiem, jak mial 8 miesiecy na noc dostal
            mieszanke i zaczal przesypiac noce, we wlasnym lozeczku od poczatku prawie. Jak
            mial 3 lata w koncu sie poddalismy i spal z nami i jestem wdzieczna samej sobie
            ze zmadrzalam i pozwolilam na to.
            I coreczka, teraz 15 mcy, wychowywana zupelnie inaczej, zero smoczkow, butelek,
            od poczatku w chuscie, piers na zadanie,w nocy spi z nami.
            I zauwazylam to o czym czytalam gdzies - mianowicie ze ona lepiej radzi sobie z
            nadmiarem bodzcow. Latwiej sie uspokaja. Ja sama mam z nia lepszy kontakt niz
            mialam z synkiem w tym wieku. Nie ma porownania.
            Kontakt z synkiem odbudowal sie kiedy zaczal spac z nami, bo w koncu mial to
            cieplo w nocy ktorego tyle czasu szukal.
            Po moich doswiadczeniach i kilku rodzin ktore znam, plus wiele ksiazek ktore w
            tym temacie przeczytalam, uwazam ze warto wczuc sie w dziecko i troche wyjsc mu
            naprzeciw, trzeba cos zmienic, z czegos zrezygnowac. I nie oznacza ze ustawiamy
            zycie pod dziecko, bo mozna wypracowac jakis kompromis. I nie jest to latwe, mi
            zajelo ladnych kilka lat.
    • joannaiwa Re: Skąd moda na samodzielne zasypianie? 09.03.09, 12:00
      moim zdaniem bierze się to często z karmienia butelką, a przekonał
      mnie do tego ten wątek

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=91700902
      Dzieci karmione piersią z reguły zasypiaja przy piersi i wręcz
      fizycznie nie ma możliwości żeby oderwać je od piersi i włozyć do
      łóżeczka żeby samo zasnęło (przynajmniej nie słyszałam, żeby mamy
      karmiące piersią tak robiły co najmniej do roku życia dziecka).