Dodaj do ulubionych

jesli odstawie to zacznie jesc normalnie

12.05.09, 19:16
jestem z wami juz pare miesiecy, podczytuje i wiem ze zawsze mozna
skorzystac z waszych rad, dlatego chce poznac opinie, tych mam
ktore zdesperowane musialy drastycznie skonczyc piers, aby dzziecko
nauczylo sie jesc jak normalny czlowiek.
moja 15 miesieczna coreczka jest tylko na piersi i nie chce nic jesc
i razem z mezem chyba powoli dojrzewamy do deczji, zeby skonczyc z
piersie, bo ona nic innego nie chce jesc i jak tak dalej moze byc.
ja juz jestem bliska depresji, bo nie wiem co robic, robilismy rozne
badania i i wszystkie wyszly ok i teraz lekarze radza nam zebym
zniknela z zycia corki na pare dni i nauczy sie jesc bo nie ma w
moim przypadku innego wyjscia.
pomozcie mi prosze, ktora zdecydowala sie na taki krok i jaki byl
tego efekt?
Edytor zaawansowany
  • basiak36 12.05.09, 19:39

    A w jakiej formie oferujesz jej jedzonka? Czy siedzicie razem wtedy przy stole?
  • elowik 12.05.09, 20:48
    probowalam wszystkiego i nic.
    troche dokarmialam ja na spiocha, ale ona jest juz coraz wieksza i
    rzadko sie udaje, bo sie budzi, albo zakrztusi sie i wymiotuje,
    karmienie jej to gechenna, a przeciez na samym cycku to nie moze zyc
    dluzej
  • basiak36 12.05.09, 22:58
    elowik napisała:

    > probowalam wszystkiego i nic.
    > troche dokarmialam ja na spiocha, ale ona jest juz coraz wieksza i
    > rzadko sie udaje, bo sie budzi, albo zakrztusi sie i wymiotuje,

    Wiesz, i w tym moze byc problem, nie w karmieniu piersia. Bardzo mozliwe ze
    ssanie piersi to jedyna rzecz gdzie cos nie jest podawane na sile... Bo jesli
    probujesz dokarmiac dziecko na spiaco. Wyobrazasz sobie zeby ktos mial tak Tobie
    robic?sad Podejrzewam ze jedzenie to gehenna i dla Was i dla malej...

    Mysle ze lepiej zaczac od poczatku, czyli od tego zeby jedzenie bylo naturalnym
    zaspokajaniem ciekawosci swiata, a nie robieniem tego co rodzice chca.
    Zobacz np ten watek:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=90037423&v=2&s=0
    Podstawa to zero zachecania i namawiania, zabawiania zeby dziecko
    zjadlo.Jedzenie jest na stole, rodzice jedza, dziecko robi co chce, bawi sie
    albo je. Z czasem, jesli sie dziecku na to pozwoli, bedzie chcialo robic to co
    rodzice i probowac.
  • fizula 13.05.09, 00:01
    Witaj,
    wydaje mi się, że bardzo zmęczona jeesteś usiłowaniami nauczenia
    jeść córci "dorosłego" jedzenia. 15 miesięcy to jeszcze bardzo małe
    dziecko. Dlaczego nie dać mu dorosnąć? Moja najmłodsza Tosia w tym
    wieku też się piersią żywiła głównie. 1-2 łyżeczki zupki to było
    wszystko bądź w ogóle nie chciała, pieczywa nie ruszała jak jakiejś
    obrzydliwości prawie 2 lata. Cierpliwe czekanie i oferowanie jej w
    formie propozycji (nie nachalnej, nie namawiania, wmuszania,
    karmienia, a kładzenia przed nią na talerzu) spowodowało, że kilka
    miesięcy później Tosia sama zaczęła z chęcią jeść ciut więcej.
    Karmiąc piersią nie trzeba się pogrążać w depresji, bo dziecko się
    najada z piersi, a z każdym tygodniem, miesiącem stopniowo dorasta
    do trawienia, wchłaniania, przyswajania innego pożywienia. To jest
    proces naturalny niezależny od chcenia/niechcenia dziecka, więc
    warto mu tu dać wolną wolę (oferując oczywiście JEDYNIE wartościowe
    pożywienie, nie śmieciowe). A więc dzięki temu, że karmisz możesz
    być spokojna o dziecko, że ma dostarczone wszystkie niezbędne
    wartości odżywcze, gdy będzie potrzebowało więcej, to zwyczajnie
    sięgnie po to, co mu oferujecie. Chyba, że zupełnie go zniechęcicie
    niepotrzebnym zmuszaniem, to tym trudniej będzie mu się zdecydować
    na samodzielne sięgnięcie po jedzenie. Jedno z najmniej przyjemnych
    wspomnień z mojego dzieciństwa to właśnie takie zmuszanie. I po co
    to było?- nigdy nie byłam wychudzona.
    W Twojej sytuacji na tydzień zrozbiłabym sobie i maluszkowi przerwę
    w tym wprowadzaniu żywności, dając według potrzeby pierś. Po
    tygodniu położyłabym kilka rodzajów jedzenia na talerzyku dziecka
    zajmując się swoim jedzeniem, a nie dziecka. W rzeczywistości
    problem nie tkwi w dziecku (dobre wyniki!), a w nieumiejętności
    czekania, w braku cierpliwości z Waszej strony.
    Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby po zastosowaniu tej drastycznej
    metody odstawiania ujawniło się, że dziecko jest jakimś alergikiem
    albo ma jakąś poważną nietolerancję i dlatego nie chciało jeść.
    Czasem też dzieci chorując bezobjawowo tylko tracą apetyt- zmuszanie
    ich do jedzenia przynosi tylko złe efekty wówczas.
    Życzę Ci, żeby udało Ci się zaufać swojemu dziecku, że nie zamierza
    się zagłodzić. Chyba na razie się nie zagłodziło, nieprawdaż?
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
    abcrodzica
  • nanndi 13.05.09, 00:37
    doskonale Cię rozumiem, wiem jak trudno to znieść że dziecko nic poza piersią
    nie je, u mojej malej trwało to do 10miesiąca, w dodatku zmuszona byłam coś
    zrobić by zaczęla jeść bo miała głęboką anemię. Próbowałam wszystkiego i to juz
    od 8go mies, jedzenie podawane do łapki w najróżniejszej konsystencji kolorze,
    formie i smaku, doprawiane ziołami, nawet, o zgrozo posolone, podsuwałam jej
    nasze talerze, przy posiłkach zawsze siedziała z nami, na jej oczach
    delektowaliśmy się jedzeniem żeby ją przekonać jakie to pyszne. I nic. Domagał
    się piersi co 3 godz i nic innego jej nie wchodziło, nawet pół łyżeczki, a to co
    zjadła z własnej rączki to zaraz wypluwała. Po prostu nie dała sie przekonać że
    jedzenie inne niż mleko może być smaczne i że można się tym najeść. Całkowite
    odstawienie nie wchodziło w grę ale zdecydowałam się na tez dość drastyczne
    kroki, mianowicie gdy mijały 3 godz od ostatniego karmienia wychodziłam z domu,
    zostawiając małą samą z ojcem i obiadem. Wracałam dopiero gdy cokolwiek zjadła,
    czasem po godzinie czasem po dwóch. Zawsze coś zjadała. Dziecko niewątpliwie
    było głodne, mamy nie było w zasięgu więc jadła co jej dano, początkowo
    niechętnie i małe ilości z czasem więcej z coraz większym apetytem. Być może
    fakt że karmił ją tatuś też pomógł bo po pierwsze nie kojarzyła go z piersią a
    po drugie mój mąż miał do jej niejadkowania dość beztroskie podejście, mówił "co
    się tak przejmujesz jak zgłodnieje to zje" a ja się bardzo tym zamartwialam i
    może córka wyczuwała moje napięcie przy próbach karmienia i to ją zniechęcało.
    Po jakimś miesiącu mała tak przyzwyczaiła się do jedzenia nowrmalnego obiadu ze
    nie musiałam juz wychodzić z domu i nawet ode mnie jadła, tylko dekolt musiałam
    szczelnie zakrywac żeby jej nie kusić smile Potem juz było coraz "normalniej",
    anemia ustąpiła, w wieku 13 miesięcy mała jadła 3 posiłki i pierś pomiedzy,
    przestała tez ssać pierś w nocy. Tyle że nie ma mowy o karmieniu w krzesełku,
    tylko na dywanie albo na normalnym krzesle przy naszym stole.
    Wiem ze taka metoda nie u wszystkich dzieci skutkuje, znam takie przypadki kiedy
    dziecko potrafi głodować 7-8 godzin czekając az mam wróci z pracy i da pierś..
    Nie radziłabym znikać na na kilka dni to będzie dla dziecka straszny szok, ale
    może znikanie na 2-3 godziny kiedy dziecko jest głodne i karmienie przez tatusia
    przyniosłoby efekty

  • mama_jana 13.05.09, 14:33
    Niestety wcale nie ma pewności że jak nie będzie dostawać piersi to będzie chętna na normalne jedzenie. Znajoma mama mnie przed tym przestrzegała. Ona tak zrobiła swojej córce i było jeszcze gorzej. Otóż córka podeszła do tego tak- jak nie cyc, to nic. Z wiekiem również się niewiele zminiło- po prostu nie czuła potrzeby jedzenia i tak jej zostało. Kilka razy wylądowała w szpitalu na kroplówkach. Dziś ta córka jest nastolatką i nie ma czegoś co lubi, co by chętnie jadła.
    Ja ze swoim cudowałam, żeby zjadł choćby łyżeczkę. A to książeczka, a to miny, a to jeszcze coś. Słowem dwoiłam się i troiłam żeby zjadł to co mu naszykowałam. miał 1,5 roku więc "powinien jeść", a on by najchętniej tylko cyca jadł. Najpierw dokładnie notowałam godziny snu, zabawy, kiedy chce pierś. Mając te dane przystąpiłam do akcji: najpierw koniec z absolutną dowolnością w jedzeniu piersi, bo wyszło że je bardzo często, więc nie dziwne że nie jest zainteresowany jedzeniem stałym- ustaliłam godziny posiłków i przez 3 godziny przed nimi nie dostawał piersi. Jakoś myślałam że zniesie to gorzej- ale nie prowokowałam, jak coś zaczynał to odwaracałam jego uwagę. Zaczęłam od obiadu, bo z tym walczyłam wcześniej. Koniec z zabawą i karmieniem- dostał pusty talerz, łyżeczkę(zwykłą od herbaty) i widelec(też zwykły, tylko mniejszy-od ciasta). Jedliśmy razem i po prostu dawałam mu co rusz coś ze swojego talerza na jego talerz. Szybko zaskoczył. I poszło: potem śniadanie- ustalona godzina na 8, więc jak się przebudzał po 5 to niestety przymusowe wstawanie, ale też to zaakceptował. Na końcu doszła kolacja. Całość wprowadzania posiłków stałych może trwała 2 tygodnie. Był gotowy, ale potrzebował odpowiedniego podejścia. W sumie to ku mojemu zaskoczeniu od czasu gdy syn zaczął jeść normalnie, bez problemów, minęły jakieś 2 miesiące, a on już się zachowuje jakby nie potrzebował w ogóle piersi. Pewnie zniknięcie z życia dziecka może być skuteczne, ale czy masz taką możliwość? Ja nie miałam, było wiadome że to ja będę dawać dziecku jeść więc ono musiało nauczyć się jeść ode mnie.
    Może Twoja Córka dostaje za dużo mleka- jak mój- może wystarczy jej ograniczyć, a nie zaraz w ogóle odmawiać?
  • elowik 13.05.09, 14:53
    ja juz jestem bezradna, nawet juz nie mam sil i pomyslow nauczyc jej
    jesc, wlasnie nie wiem jak to bedzie jak ja znikne jej z oczu, moze
    sie zatnie i nic nie zje i nie wypije, normalnie opadaja mi rece,
    wiecie ze probuje juz nauczyc ja jedzenia 9 miesiecy i nic, teraz to
    nawet juz jej nie proponuje, nie mam sil
  • mama_jana 13.05.09, 15:19
    rozumiem Cię, ja tez myślałam że oszaleję od ciągłego myślenia co zrobić żeby to dziecko zaczęło jeść jak człowiek! A tu miesiąc za miesiącem i nic- roczek minął i dalej tylko cyc. Do tego Janek miał anemię, więc nacisk na "powinien" był dodatkowy. Ale w końcu odpadłam. I zrobiłam jak pisałam- dałam mu talerz, sztućce i na tym koniec. Przestałam zwracać uwagę ile tego stałego czegoś zjada- niech zjada ile chce, trudno, najwyżej schudnie. Po jedzeniu sprzątałam i nie myślałam, żeby mu co chwilę proponować że może doje- nie: koniec jedzenia to koniec.Poskutkowało.
    Czy Twoja motywacja do zmiany żywienia córki wynika tylko z ogólnej opinii że już powinna, czy może nie masz fizycznie sił lub możliwości dłużej ją tak karmić?
    Czy z Twojego talerza nie ma na nic ochoty? Jak jecie razem, to jak się zachowuje przy stole?
  • monicus 13.05.09, 15:44
    nic na sile bo bedzie tylko gorzej. u nas szlo i idzie swietnie z brokulami,
    makaronem z sosem pomidorowym gotowana marchewka.
    daje miske i tyle. ma 15 miesiecy i czasami zjada tyle, ze nie wiem gdzie miesci
    a czasami przez 5 dni nic. zwykle przez zęby.
    uwazam, ze znikniecie dziecku z oczu to bardzo zly pomysl. bardzo.
    ja nie mialam dwoch lat jak trafilam do szpitala. i pamietam to do dzis, do dzis
    rycze przez sen i wielu rzeczy przez to nie moge zrobic. wiem, ze szpital a
    zostanie z tata to nie to samo, ale...
    wg mnie powinnas z nia byc nie naciskac, nie stresowac ani siebie ani jej.
    pamietac ze jesli je piers to z glodu nie umrze. i proponowac, proponowac...
    dawac na dworze, w towarzystwie innych dzieci, sadzac przy stole. u nas np. ja
    starszy brat daje to znika nawet mieso big_grin
  • jola_ep 13.05.09, 18:46
    Moim zdaniem powinnaś zacząć od siebie.
    Dlaczego tak bardzo desperacko próbujesz ją "nauczyć" jedzenia już
    > 9 miesiecy
    ?
    Owszem, jedzenie inne niż mleko matki MOŻNA wprowadzać już po ukończeniu 6 miesięcy, ale to w żadnym razie nie oznacza, że ono jest dla niego już wtedy NIEZBĘDNE. Jego rolą jest znaznajamianie z nowymi smakami, przygotowanie do jedzenia czegoś innego niż mleko, ale podstawą nadal jest pierś. Owszem, pediatra może nakręcać spiralę niepewności opisując ile to dziecko według niego POWINNO jeść. Jak sobie przypomnę, jak mi jeden miły pan doktor wyliczył... takich ilości to mój synek nawet w trzecim roku życia nie zjadał...
    Tylko weź proszę pod uwagę, że większość w tym wieku przechodzi na butelkę i mało jest kobiet, które karmią długo. Jeszcze mniej było kilkanaście lat temu, gdy powstawały podręczniki akademickie. Więc pediatra może mieć jak najbardziej dobrą wiedzę, ale dla dziecka karmionego mlekiem modyfikowanym. A Twoje do nich się nie zalicza.

    Wydaje mi się (o ile pamiętam), że częściowo Twoje dziecko bardzo ładnie próbowało realizować ten etap. Pisałaś:
    "u mnie ssie cyca 5 razy w dzien i 3-4 w nocy i procz tego polize
    wszystko, ale zeby choc usiadla do posilku, to nawet nie ma mowy,
    ona tylko zaglada co ktos ma na talerzu i owszem chce zawsze, ale
    posmakuje i idzie sie bawic."

    Siedzić przy posiłkach nie musi. Niech sobie krąży koło Was, gdy delektujecie się obiadem. Można przecież gotować tak, że i dla niego coś na Waszym talerzu się znajdzie. Ilości mikroskopijne są OK. Zje jedną łyżeczkę dziennie? Na początek wystarczy. Baby-led weaning wydaje mi się fajną koncepcją smile

    Ale zacząć musisz od siebie. Spróbować uwierzyć w dziecko. Rozumiem, że od strony zdrowotnej jest OK? Jeśli będziesz podchodzić do karmienia z taką desperacją, to jej zwyczajnie może się zacząć kojarzyć z czymś złym ... bo mama tak się przy tym denerwuje (zewnętrznie jesteś zapewne spokojna, ale dziecka nie oszukasz...)

    Albo jedzenie stanie się jej kartą przetargową, którą wykorzysta przeciwko Tobie (świadomie lub nieświadomie). Jak będzie na Ciebie zła (a będzie wink ) to nie będzie jadła. Jak zechce zwrócić Twoją uwagę: nie będzie jadła itd. itp.


    Może to Ci coś pomoże (choć problem nieco inny, ale w sumie podobny).
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=898&w=94991665&a=95215015
    Ja mam prównanie z okresem, gdy usiłowałam karmić z coraz większą desperacją, i wtedy, gdy wyluzowałam i zaufałam. W tym drugim wypadku zjadał może malutko (dosłownie łyżeczkę, dwie zupki), ale atmosfera w domu lepsza. Stałam się mistrzynią w manipulacji sobą: żeby nie widziała ile i czy je wink

    Siedzenie w krzesełku do karmienia... u nas nigdy w zasadzie nie nastąpiło. Najpierw jadał na stojąco przy stoliku (w przerwach między bieganiem). Jeszcze mając 3,5 lat potrafił jeść obiad trzy godziny (ilość mikroskpijna, serio smile ). Cóż, skoro tak lubił wink

    Wyżył, przeżył, dorósł. Nadal je mało. Nadal chudy i niski. Wygląda na niedożywionego... Kanapek do szkoły nie nosi (twierdzi, że i tak spleśnieją), obiadów w szkole nie je (bo szkoda mu czasu). Ale leci z entuzjazmem na obiad, zjada ile ma ochotę (połowę jak nie mniej tego co jego rówieśnicy - ma porównanie, bo bywa u nich w porze obiadowej). Twierdzi, że lubi gotować (właśnie samodzielnie coś upichcił według przepisu Nigelli - ma 9 lat). A ja nadal staram się pamiętać, aby się nie przejmować. Cóż, w końcu mam wprawę wink

    Pozdrawiam
    Jola
    PS Mój synek bardzo długo odrzucał cokolwiek poza piersią. Potem się okazało, że jest alergikiem, który uczula się na nowe pokarmy, gdy tylko zje ich za dużo. Więc jego ostrożność w poznawaniu nowych smaków najprawdopodobniej zaoszczędziła nam dużo troski. Gdybym odstawiła go wtedy radykalnie - żeby zaczął jeść normalnie - najprawdopodobniej skończyłoby się to na silnej reakcji alergicznej... A wtedy byłoby zapewne nieciekawie...
  • basiak36 13.05.09, 18:21
    Jak dla mnie ingerencji lepiej unikac. Ale do tego trzeba przestac myslec w
    kategoriach 'ja wiem lepiej co dziecko ma zjesc'.
    Majac za soba wlasnie takie doswiadczenia z pierwszym dzieckiem, z drugim
    zrobilam zupelnie inaczej.
    Zero lyzeczek, zero namawiania, piers na zadanie.
    Kladlam tylko gotowane warzywa na stol od 6 mca, najpierw sie tym bawila, okolo
    9 mca zaczela nagle jesc. Potem sama lyzeczka. Sama zwiekszala proporcje
    jedzonek wzgledem mleka. Zero ingerencji z mojej strony, jedzenie klade na stol,
    pilnuje zeby przynajmniej jedna osoba tez wtedy z nia jadla przy stole. Jak nic
    nie zje, nie problem.
    Teraz ma 19 mcy i jest wyjatkowo samodzielna pod wzgledem jedzenia, lubi
    probowac nowe smaki.
    Dziecku trzeba zaufac. Ale sposob w jaki wprowadza sie jedzonka jest podstawa.
    Dla mnie karmienie lyzeczka to niestety tylko poglebianie problemu, dziecko
    karmione piersia samo powinno decydowac jak i ile je. Jedzenie ma byc naturalnym
    zaspokajaniem ciekawosci i apetytu dziecka, a nie tym co mama chce.
  • jola_ep 13.05.09, 18:49
    > Dla mnie karmienie lyzeczka to niestety tylko poglebianie problemu,

    Łyżeczką też da się karmić smile Po pierwsze trzeba zwracać uwagę na najmniejsze objawy "nie" i je respektować (bez dalszego namawiania i zachęcania). Po drugie dać łyżeczkę do łapki i niech je. Moje w okolicy roczku już żywiły się same.

    Pozdrawiam
    Jola
  • basiak36 13.05.09, 21:18
    jola_ep napisała:

    >
    > Łyżeczką też da się karmić smile Po pierwsze trzeba zwracać uwagę na najmniejsze o
    > bjawy "nie" i je respektować (bez dalszego namawiania i zachęcania).

    Ano dokladnie tak. Ale chodzilo mi o ten konkretny przypadek opisywany w tym
    watku, gdzie byly rowniez proby karmienia dziecka na spiaco. Moim zdaniem
    dziecko skutecznie wyrobilo sobie niechec do probowania jedzenia, a co za tym
    idzie karmienie lyzeczka lepiej byloby zostawic i zaczac od podstaw czyli
    pozwolenia dziecku zeby samo siegalo po jedzenie, bez ingerencji rodziow.
  • dask77 13.05.09, 17:06
    Hej, nie mam zbyt dużego doświadczenia, ale opiszę Ci nasz przypadek. Mój 13.5
    miesięczny synuś jest również cyckowy. U nas noce to wciąż 3-5 karmień, ale
    powoli, bez przymusu na zasadzie niech je co lubi, zjada w ciągu dnia coraz
    więcej. Był taki okres że jadł tylko to co słodkie, więc nie zmuszałam go do
    zupek a podawałam kaszki z owocami lub miksy owocowo-warzywne. Powoli przekonuje
    się do innych smaków, pod warunkiem że wie co je. Nie wchodzą w grę żadne
    zgniecione widelcem obiadki, zjada pojedyncze składniki i ma z tego niesamowitą
    frajdę. Ale nie zawsze jest idealnie, ma dni że nie ma ochoty na nic i ja go nie
    zmuszam. Jakoś metoda na głoda u nas nie działa-bywa że jak zostawię go z mężem
    zjada jeszcze mniej niż normalnie gdy go karmie w międzyczasie. Myślę ze co
    dziecko to inny przypadek, ale popieram te głosy że odstawienie gwałtowne może
    mieć smutne konsewkencje.
  • budzik11 13.05.09, 17:26
    Nie wiem, czy zacznie jeść normalnie, czy nie, ale przypomniał mi sie wątek z
    KP, gdzie po odstawieniu dziecka maluch odmówił jedzenia czegokolwiek i
    wylądował w szpitalu odwodniony sad
    Tu ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=84106615&v=2&s=0
  • elowik 14.05.09, 07:55
    podsumowujac wszystkie WASZE bezcenne wypowiedzi: mam zaprzestac
    karmienia na spiocha, dawac tylko cyca i ukladac na stole rozne
    kolorowe jedzonko(makaron, warzywa, a co na sniadanie jej moge
    zaserwowac?)
    ona w ogole nie przybiera teraz na wadze, a czasem nawet spada.
    wczoraj np, kiedy mocno zasnela, dalam jej sinlak butelka i
    zakrztusila sie , no i niestety zwymiotowala, a ja oczywiscie caly
    wieczor plakalam z bezsilnosci.
    powiedzcie jak powinien wygladac dzien mojej corki biorac pod uwage
    zywienie, bardzo licze sie z Waszym zdaniem i musze przyjac inny
    styl zywienia mojej corki i licze na to ze mi pomozecie
  • basiak36 14.05.09, 08:40
    elowik napisała:

    dalam jej sinlak butelka i
    > zakrztusila sie , no i niestety zwymiotowala, a ja oczywiscie caly
    > wieczor plakalam z bezsilnosci.

    Przede wszystkim nie dawaj jej sinlaca ani niczego w butelce.. po co? Poza tym
    taki gesty plyn w butelce to wieksze ryzyko zakrztuszenia, niestety.
    POdstawa: Nie traktuj zywienia dziecka jako czegos zeby 'byle bylo', byle
    zjadla, za wszelka cene. Na ilosc.
    Tworzysz jej nawyki zywieniowe na cale zycie, i od tego bedzie zalezalo czy
    jedzenie bedzie czyms co bedzie lubila, czy nie. I jak je bedzie traktowala.
    Butelke wywal, picie - najlepiej wode, bo slodkie napoje hamuja apetyt, podawaj
    w kubeczku, niech sama bierze do rak i pije.

    > powiedzcie jak powinien wygladac dzien mojej corki biorac pod uwage
    > zywienie, bardzo licze sie z Waszym zdaniem i musze przyjac inny
    > styl zywienia mojej corki i licze na to ze mi pomozecie

    Sniadanie:
    Ja daje mojej coreczce rozne mieszane kasze, typu jaglana, quinoa, ze
    zmiksowanymi wczesniej suszonymi owocami, dostaje tez tutejsze platki
    sniadaniowe Weetabix ktore moze jesc reka. Czasem nalesniki bo starsze dziecko
    uwielbia, mozna robic np na mace razowej. Mozna zrobic tosty z chleba razowego z
    serkiem plus np male kawalki ogorka.
    Wiec cokolwiek dasz, wazne zeby po prostu dac malej lyzeczke do reki i tyle.
    Albo umozliwic jedzenie rekami. Nie zajmuj sie tym ze rozciapie i nic nie zje.
    Pokroj banana w plasterki i poloz na stole.
    Staraj sie patrzec na to jak reagujesz- nie zachwalaj jakos specjalnie jak zje,
    tak jakbys ignorowala temat zupelnie. Dzieci wyczuwaja nasz stres i napiecie.
    Nie obserwuj jak je, udawaj ze robisz cos innego obok.
    To samo z obiadem, jakies kawalki warzyw, mieska, drobno pokrojone, albo zupa
    lyzeczka. Moja coreczka pozwala czasem kiedy ma problem z nalozeniem czegos na
    lyzeczke, zebym kierujac jej reka nalozyla jedzenie na lyzeczke - nie
    probowalabym nakarmic jej lyzeczka bo dla niej to nie do pomysleniasmile
    To samo z reszta dnia, ja np kroje do miseczki rozne owoce, dzisiaj np mango,
    truskawki i mala sobie podjada. Stawiam na stole i reszta mnie nie interesuje.

    Jak dla mnie, jedyny sposob to zmiana nastawienia rodzicow. WYluzowanie totalne,
    Twoim zadaniem jest podanie dziecku na stol zdrowego jedzenia, reszta nalezy do
    dziecka.
    Nie mysle ze efekty bedzie widac od razu...
    Aha i wazne zeby ktos wtedy tez jadl z nia, najlepiej to samo, i wtedy tez luz
    totalny, jesz swoje i nie zwracasz uwagi na to co ona je, mozecie sie zagadywac,
    smiac itp, ale jedzenie ignorujemy.

    Ja taka strategie przyjelam z drugim dzieckiem po tym jak pierwsze wychowalam
    skutecznie tak fajnie, ze jak dostaje cos nowego i prosze zeby sprobowal, za
    chwile to zwraca sad Poza tym je normalnie to co zna i lubi.
  • mama_jana 14.05.09, 10:08
    Na początek może dobrze by było postawić na stół produkty i na oczach dziecka robić np. sobie kanapki. Mój to lubi, bo mże zjeść to na co ma ochotę a nie to co ja mu zrobiłam. Ważne żeby na stole znalazły się tylko takie produkty które dziecko tez może zjeść. I obserwować, jak pokaże że coś by chciała, to jej to położyć na talerz. I spokojnie. A i jeszcze mój syn od początku nie akceptował dziecięcych akcesoriów więc dostał też talerz z naszego kompletu. Czasem takie szczegóły są dla dziecka bardzo ważne a dla dorosłego zaskakujące, bo to przecież drobiazg!
    Pomyśl jak byś chciała żeby jadła w przyszłości i takie zwyczaje wprowadzaj już na poczatku przygody z jedzeniem. Przykładowo po co ją uczyć że Ty ją karmisz, skoro zaraz będziesz ją tego chciała oduczać, bo będzie za duża na karmienie?
  • basiak36 14.05.09, 09:36
    A z ta butelka na spiaco - nie rob czegos takiego.. wyobraz sobie ze ktos Ci
    chce obiad na spiaco dac jesc, ja bym sie niezle wystraszyla, nie mowiac jakie
    to ryzykowne, dziecko zareagowalo bardzo naturalnie z tymi wymiotami.

    Tak naprawde to zmiany musza wyjsc od was, rodzicow, nie od dziecka... Jak ze
    wszystkim w wychowywaniu dzieci.
  • emilia7895 14.05.09, 11:27
    witam, ja popieram, trzeba zupelnie wyluzowac
    moj synek ma prawie 15 miesiecy i nadal nie je zadnego pelnego
    posilku, tylko cyc i cyc
    od jakiegos czasu dalam spokoj z jedzeniem i widze ze synek coraz
    czesciej probuje cos nowego, czasem tylko polize, ale to juz cos...
    tez mu zostawiam owoce w miseczce, jak chce to skubnie
    dodam ze nadal sa to baaaardzo niewielkie ilosci
    czasem jak widzi garnek z zupa, sam zawola mamam i wtedy zje moze z
    lyzke zupki, czasem 2-3, u nas to wielki sukces
    nam tez proponowano takie drastyczne posuniecie, ale ja jestem za
    slaba psychicznie i na taki krok bym sie nie odwazyla
  • elowik 14.05.09, 14:43
    jestescie kochane i madre, no bo kto moze byc madrzejszy od mam
    czyli kogos kto jest praktykiem, bo teoria to dla naukowcow.

    moja corcia kiedy miala 9 miesiecy spadla ponizej 3 centyla i za
    namowa lekarza sprobowalam dokarmiac na spiocha, no i dzieki temu
    wskoczyla w siatke centylowa, ala w drugim roku juz ta waga nie jest
    az tak wazna i teraz musi nauczyc sie jesc.

    czy jedzenie jak piszecie ma stac na widoku przez caly czas, czy w
    wyznaczone pory stawiam, siadam i jemy razem?

    a co z piersia? jezeli nie zje, to dac piers po zakonczeniu
    niezjedzonego posilku, czy nie?

    dawac piers miedzy porami posilkow?bo corka ma swoje godziny jedzenia
    (oczywiscie cyca), niekiedy zdarza sie poza rytmem cycus?

  • basiak36 14.05.09, 16:16
    elowik napisała:

    >
    > czy jedzenie jak piszecie ma stac na widoku przez caly czas, czy w
    > wyznaczone pory stawiam, siadam i jemy razem?

    Jak wolisz, ja daje jedzenie w porach wspolnych posilkow. Przekaski typu owoce,
    rodzynki, daje jej w miseczce na stole tez.
    Zrob tak zebys Ty sie bardziej wyluzowala z tym jedzeniem bo to jest podstawasmile
    >
    > a co z piersia? jezeli nie zje, to dac piers po zakonczeniu
    > niezjedzonego posilku, czy nie?

    Ja osobiscie dawalam. I mam wrazenie ze trzeba aby mala zrozumiala ze nie tylko
    karmienie piersia jest przyjemne, bo wtedy decyduje sama, ale ze jedzenie przy
    stole tez sie jakos z tym laczy. Ona decyduje, nikt jej nie zmusza, mama
    zadowolona i usmiechnieta je ze swojego talerza, tata tez. Bez podtykania malej
    niczego pod nos - to ostatnie bedzie najtrudniejsze, szczegolnie jak zobaczysz
    ze mala siega po cos sama. Bedziesz miala pokuse aby ja chwalic i zachecic do
    dalszego dzialania, ale trzeba sie powstrzymac i skupic na wlasnym talerzusmile))

    Powodzenia!

    >
    > dawac piers miedzy porami posilkow?bo corka ma swoje godziny jedzenia
    > (oczywiscie cyca), niekiedy zdarza sie poza rytmem cycus?
    >
  • lucjatoja 14.05.09, 16:44
    moj synek tez nie chcial jesc, moze problem nie byl tak gleboki, ale
    nie chcetnie jadl jak ja mu dawalam, albo jak bylam wpoblizu. Teraz
    chodzi na obiady do mamy naszej opiekunki, ona bardzo dobrze gotuje
    i zjada tam wszystko! dwa dania, kompot, burak, marchewka(wczesniej
    nie do pomyslenia) wraca do domu i znowu cyrkwink jakos tak jest
    zaprogramowany. W niedziele o wiele mniej niz w tygodniu. Jak wraca
    z tych obiadkow od pani zosi to nawet piers nie chce - pełny jest.
  • fizula 14.05.09, 17:10
    To skupienie się na swoim jedzeniu, a nie na jedzeniu dziecka
    pozwala jakoś wyluzować. Maluch stopniwo będzie uczył się naśladować
    Was. A dzieci najlepiej uczą się naśladownictwa, gdy same do niego
    mogą dojść, ew. z niewielką pomocą rodziców. A więc dołączam się do
    tego, żeby podawać dziecku na talerzyku jedzenie w porach, kiedy Wy
    jecie.
    Pozwalanie na ssanie według potrzeby spowoduje, że dziecko będzie
    dobrze przybierać na wadze, choć w drugim roku może to być już
    bardzo wolno.
    To bardzo dobrze, że dzieci mają jeszcze wrodzoną zdolność
    rozpoznania, jaki pokarm im szkodzi (dopóki nie zostaną zepsute
    śmieciowym jedzeniem, reklamą, niewłaściwymi nawykami). My dorośli
    niestety nie mamy i dlatego ostatnio wylądowałam w szpitalu
    łyknąwszy szklankę uczulacza. Gdybym miała roztropność dziecka po
    skosztowaniu od razu bym to wypluła i nie miała takich nieprzyjmnych
    aż tak nasilonych objawów typu duszenie, puchnięcie, pokrzywka. Nie
    mówię, że akurat Twoje dziecko jest alergikiem, ale takie
    przedłużone pozostawanie przy mleku matki nie jest bez przyczyny.

    > czy jedzenie jak piszecie ma stac na widoku przez caly czas,

    Moim zdaniem nie- bo nie będzie atrakcyjne dla dziecka. Gdy będzie
    dostępne od czasu do czasu będzie bardziej atrakcyjne. Najwyższy
    czas zacząć tę sprawę jak normalniej czyli też jak najspokojniej.
    Jak jecie razem, to lepiej siądź obok dziecka, nie naprzeciwko,
    żebyś nie patrzyła ciągle z niepokojem na dziecko, a mogła się
    skupić na własnym talerzu, dziecku pozostawiając jego jedzenie.
    Lepszy jest jeden gryz z chęcią niż 3 gryzy z niepokojem i
    frustracją bądź mocowaniem się z dzieckiem, zabawianiem. Długofalowo
    przynosi to lepsze skutki.
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
    abcrodzica
  • basiak36 15.05.09, 13:30
    Przez jednego ze specjalistow od zywienia dzieci, ktory doradza matce 16
    miesiecznego dziecka, ktore woli mleko od jedzonek i wszyscy radza zeby
    ograniczyc/zabrac piers.

    Pyta sie jej ktora opcja jest lepsza:
    1. Zabrac dziecku slodycze aby jadlo wiecej owocow
    2. Zabrac dziecku owoce zeby jadlo wiecej slodyczy

    Wiec zabranie dziecku mleka z piersi aby jadlo wiecej jedzonek porownuje do tego
    drugiego, pytajac czemu mialaby rezygnowac z jedzenia ktore jest zdrowsze i
    bardziej odzywcze niz jakiekolwiek inne.
  • elowik 20.05.09, 14:57
    juz mam dosc, dzis podjelam dezyzje o odstawieniu, ale nie wyjezdzam
    tylko nie daje, wyznaczylam godziny karmienia i poza nimi zero
    przegryzek i od rana na razie jedzie na wodzie mineralnej i zjadla
    moze z pol malutkiego plasterka szynki, na razie specjalnie nie
    marudzi za cycusiem, jestem przerazona jej niejedzeniem, nie wiem
    czy zalapie, ale to juz byl koszmar, musialam podjac jakies kroki.
    ciekawe ile to potrwa i czzy wytrzymam psychicznie i czy da to
    oczekiwane efekty.wielka niepewnosc przede mna
  • kropkaa 20.05.09, 18:35
    Nie wiem, czy taki plan ma szanse powodzenia... Zabrałaś dziecku
    podstawę jedzenia i nagle każesz mu przewartościować cały żywieniowy
    świat.
  • monicus 20.05.09, 21:33
    ja bym tak nie zrobila. nie wiem dlaczego tak panikujesz z tym jedzeniem. moj
    syn czasami przez tydzien nic nie je poza cycem. a normalna dzienna porcja to
    jakies 4 stolowe lyzki wszystkiego w sumie. zyje, rosnie, ma sie swietenie.
  • basiak36 20.05.09, 22:07
    Rozumiem ze nie probowalas tych sugestii ktore podawalysmy w tym watku, bo
    raptem minelo kilka dni... Fakt nie sa to zmiany ktore dadza efekty od razu.

    Zycze aby wszystko dobrze sie ulozylo.
    --
    ------------------------------------------
    "Adults always have their way, and children always get the
    blame" C.Gonzales
  • elowik 21.05.09, 07:31
    probowalam realizowac to co pisalyscie, bo jak pisalam proby robie
    od ladnych paru miesiecy,
    na razie sciagam pokarm, zeby nie zanikl, bo nie wiem jak wyjdzie
    moj plan,ale musialam juz z tym skonczyc, bo to bylo bledne kolo,
    dziecko nie umialo jesc, gorzej niz 6 miesieczne niemowle, jak bylo
    glodne, to tylko cycus,zero przybywania na wadze.
    minela juz doba i specjalnie nie upomina sie o cycusia, wczoraj caly
    dzien nic nie jadla i bardzo malo pila, usypial ja maz i przzespala
    do 4 rano, potem w naszym lozku do 6 rano i nie upomonala sie o
    cycusia, rano byla bardzo glodna i zjadla w krzeselku grzecznie
    kaszke ryzowa na moim mleku taka rzadka i popila woda mineralna i
    zobaczymy, serce mnie boli ale jak juz powiedzialam A to musze byc
    konsekwentna
  • basiak36 21.05.09, 13:33
    elowik napisała:

    > probowalam realizowac to co pisalyscie, bo jak pisalam proby robie
    > od ladnych paru miesiecy,

    Ja zrozumialam inaczej, bo jeszcze kilka dni temu pisalas ze probowalas podawac
    na sile butelke dziecku na spiaco, az zwymiotowalo, co oczywiscie efekt ma
    odwrotny. A kilka dni na zmiane upodoban to troche malo..
    Wiec obojetnie co zrobisz z karmieniem - ja bym jedzenia juz wiecej na sile nie
    dawala i tyle.

    --
    ------------------------------------------
    "Adults always have their way, and children always get the
    blame" C.Gonzales
  • drosophilka 22.05.09, 01:41
    Witam

    Moja córcia miała podobnie. Nic nie chciała jeść. Cokolwiek zaczęła (długo
    proszona) jeść ok. 15-16 miesiąca - po 30-40 gram, wcześniej po 1-2 łyżeczki.
    Też lekarka mówiła - ograniczyć pierś - zacznie jeść ("tłukła" mi to już od 6
    miesiąca...). Na szczęście zadziałała u mnie intuicja i odpuściłam. W duszy
    płakałam ale nie namawiałam, nie wmuszałam, codziennie proponowałam. Już nie
    pamiętam kiedy dokładnie, ale jakieś 2 miesiące od "odpuszczenia" zaczęła
    podkradać mi z talerza, z czasem jadła więcej, więcej aż doszła do porcji 250g
    kaszy. Teraz ma prawie 2,5 roku, jest zdrowa, cycamy nadal (głównie do snu i
    niestety w nocy... ) a ja jestem zadowolona, że nie posłuchałam lekarki, która
    to pewnie swoje dzieci 3 miesiące góra karmiła. Moja rada: zaufaj SWOJEJ
    intuicji. O zaletach karmienia nie muszę przekonywać smile Jest wiele do stracenia.
    Niektóre "modele" tak mają smile Nie podejmuj decyzji pochopnie.

    pozdrawiam
    --
    mój suwaczekng[/img][/url]
  • elowik 22.05.09, 08:46
    jestem juz bliska obledu, dalam cyca, bo balam sie odwodnienia, ale
    nic nie je, za wasza rada nie karmie przez sen, jest tylko cyc od
    wczoraj i nic nie je, nie wiem jak mam dzialac, normalnie zyc mi sie
    nie chce
  • monicus 22.05.09, 08:48
    a czy ona nie zabkuje? bo moj przestaje zupelnie jesc jak zeby mu sie daja we
    znaki. i wtedy przez 2 tyg nic innego poza cycem nie chce. i skad jestes w
    ogole? moze warto sie spotkac z jakimis mamami?
  • elowik 22.05.09, 09:29
    jestem z warszawy, ona nie jadla nigdy, tylko, ze ja ja dokarmialam
    na spiocha, a ostatnio zaczela mi sie krztusic i musialam
    zrezygnowac, poza tym ona nie umie jesc i lekarka zaproponowala,
    zeby odstawic dokarmianie przez sen, bo je nieswiadomie,
    zabkowanie... nie zauwazylam zeby w trakcie zabkowania bylo inaczej,
    trudno zreszta zeby bylo gorzej, bo nie je nic, kiedy ja sadzam to
    bawi sie jedzeniem chetnie i nic do ust, choc umie trzymac lyzeczke
    i trafia do buzi pusta(tylko pusta)
  • monicus 22.05.09, 11:45
    hm. no szkoda ze teraz wyjezdzam. chyba. moglybysmy sie spotkac i pogadac. chyba
    ze dzisiaj masz sile. mieszkam na kabatach
  • elowik 22.05.09, 12:07
    a na jak dlugo wyjezdzasz?
    chetnie sie spotkam i pogadam, bo juz jestem wyczerpana nerwowo i
    nie wiem zupelnie co robic
  • monicus 22.05.09, 12:23
    powiem ci ze nie wiem smile najchetniej to do wrzesnia bo nie chce tu byc. ale małż
    ostaje. wiec moze za 3 tyg wroce. ale tez moze sie okazac ze nie pojade jutro bo
    mlody ma czerwone gardlo i nie wiem co wyjdzie.
    odezwe sie jutro i ci dam znac. a dzisiaj to zapraszam jesli czujesz potrzebe.
    mlodszy ma 16 miesiecy wiec pewnie by sie dogadal z twoja corka smile
  • elowik 22.05.09, 12:36
    dzis to nie pasuje mi, ale odezwij sie jutro, chetnie pogadam, zeby
    nie wyladowac w psychiatryku
  • monicus 22.05.09, 12:40
    czy gazetowy dziala? wysle ci komorke
  • elowik 22.05.09, 13:23
    czynne, mozesz pisac
  • emilia7895 23.05.09, 22:17
    elowik i jak z jedzeniem?? dajesz dalej cyca??
    u nas nadal cyc to podstawa i wlasciwie malo co wiecej
  • elowik 24.05.09, 08:21
    dalam cyca, bo balam sie odwodnienia, ale ona poza cycem nic nie
    bierze do ust, przestalam dokarmiac, bo czas nauczyc dziecko jesc
    swiadomie, takze jak przybywala tyle o ile na wadze to teraz zleci,
    juz nie mam sil walczyc, nawet czasem nie siada w ogole do posilku
  • kropkaa 24.05.09, 11:36
    Gdzieś został popełniony błąd, rozwiązaniem nie jest pozbawienie
    dziecka jedynego pokarmu, tylko korekta zachowań jedzeniowych. Ale
    do tego potrzeba czasu i cierpliwości, jak również powolnej i
    systematycznej pracy (rady dziewczyn są naprawdę sensowne i
    przyniosą efekty). Wybacz, ale robienie dziecku wody z mózgu -
    odstawianie, a za chwilę powrót do piersi, walka (sama używasz tego
    słowa), próba sił - po co to wszystko??? Przecież od razu było
    wiadomo, że w takiej sytuacji po prostu nie da się nagle pozbawić
    dziecka piersi. Zważ na to, że czasem potrzeba kilkanaście (!) razy
    podać dziecku nowy smak, by został zaakceptowany. Kilkanaście razy
    po pół łyżeczki.
    Jak na razie to jedzenie jest polem bitwy, w której wygrywa dziecko -
    jest to najprostsza metoda walki, bo tylko tym dziecko może tak
    naprawdę szantażować matkę.
    Wybacz, może ton trochę ostry, ale naprawdę żal mi głodującego
    dziecka, wypełniajacego żołądek wodą mineralną...
  • elowik 24.05.09, 14:53
    wiem ze popelniam bledy, ale chce tylko dobra dziecka, ja poprostu
    probuje wszystkich mozliwosci, jedna z tych i zalecanych przez
    lekarza bylo natychmiastowe odstawienie, ale stwierdzilam, ze to nie
    to, musze uczyc dziecko jesc karmiac piersia, wiec nie wypelnia
    zoladka woda tylko cycem,
    teraz podaje, proponuje i karmie cycem, ale tylko sie bawi i polize
    lyzeczke, no ale widze, ze dziewczyny czekaly na efekty troche
    czasu, wiec i ja czzekam, choc placze co dzien z bezsilnosci,
    nie wiem tylko gdzie popelnilam blad, czy czasem dokarmiajac ja na
    spiocha, no ale coz teraz to moge sobie gdybac
  • kropkaa 24.05.09, 15:48
    Elowik, tu nie ma co płakać ani się zadręczać, bo to nie jest rzecz
    nie do naprawienia. Naprawdę nie spotkałam jeszcze dziecka, które
    nie umie jeść i między wykładami na studiach biegnie do matki
    posilić się piersiawink Skończ z tą bezsensowaną walką i bezsilnością
    i zacznij od początku - tak jak się zaczyna rozszerzanie diety po 6
    m-cu.
    Poczytaj rady na spokojnie, przemyśl, zrób sobie z nich swój własny
    plan i do dzieła. Powodzenia!
  • jagandra 24.05.09, 16:42
    "musze uczyc dziecko jesc"

    Nie musisz, dziecko samo zacznie jeść w odpowiednim czasie smile Jedzenie jest przecież przyjemne, kto z nas je z poczucia obowiązku?
    --
    moje prawo to jest pańskie lewo
  • jola_ep 25.05.09, 14:57
    Dawno, dawno temu nie było niejadków (w każdym razie było ich dużo mniej). Potem stworzono tabelki i normy (które co jakiś czas zmieniano, twierdząc, że poprzednie są niedobre). Nie wszystkie dzieci pasowały do tych tabelek, więc rodzice coraz bardziej starali się je w te normy wpasować...
    Gdzieś po drodze zagubił się instykt, który mówił dzieciom ile, co i kiedy mają jeść. Stał się nieważny wobec tabelek i norm. A przecież utrzymanie tego naturalnego odruchu: "jem, bo jestem głodny" jest bardzo ważne. To dobry nawyk, który zaprocentuje w jego przyszłości.

    > choc placze co dzien z bezsilnosci,

    Hmm... I co to da?
    I dlaczego to dla Ciebie taka tragedia?

    Rozumiem, co czujesz. Moje dziecko żyło tylko na moim mleku bardzo długo, potem też jadło bardzo mało. Lekarze wiecznie "niezadowoleni" wink itd. itp. Rozumiem Twoją bezsilność. ALE ONA NIC NIE DA.

    Wiem, pamiętam, sama to przeżywałam. I patrząc z perspektywy czasu nie umiem zrozumieć, dlaczego aż tak bardzo?

    Musisz zacząć od siebie. Musisz zaufać swojemu dziecku. W linku, który Ci podałam, pani Agnieszka Iwaszkiewicz (cenię sobie jej rady jako eksperta ) pisze:
    "spróbować zacząć traktować jedzenie córki jako jej usamodzielnianie się, jako proces jej kreatywności w obszarze na który zaczyna
    zdobywać wpływy [...] Ale na pewno będzie Pani łatwiej wprowadzać
    dobre zasady żywienia lub stawiać granice córce w tym względzie, jeśli podejdzie Pani do sprawy z większą ufnością dla córki w tej sprawie."

    Zaufaj swojemu dziecku.

    Mi pomógło dwa tygodnie, w czasie których wyłącznie karmiłam piesią. Pomyślałam sobie, że skoro i tak ta "nauka" mi nie wychodzi, to zrobię sobie urlop. Potem też stosowałam różne chwyty - byleby się tylko nie zdenerwować tym, że nie je. Dokładnie tak: świadomie zaczęłam od siebie, od kontrolowania własnych emocji. Czytałam i powtarzałam sobie wszystko to, co wiedziałam o karmieniu, aby się uspokoić.

    Malutkie dziecko świetnie czyta Twój przekaz niewerbalny. Słwonie mówisz, że teraz pora na jedzenie/kaszkę/obiadek. Może jesteś uśmiechnięta, spokojna. Ale Twoje ciało mówi co innego. Czytam Twoje wypowiedzi i jest w nich taka masa emocji, że nie da się ukryć przed dzieckiem.

    Zwróciłam uwagę np. na:
    "od rana na razie jedzie na wodzie mineralnej i zjadla moze z pol malutkiego plasterka szynki"
    i
    "wczoraj caly dzien nic nie jadla "

    A przecież "poł malutkiego plasterka szynki" to całkiem spora dawka białka dla tak małego dziecka. Nie pisz o tym "nic".

    Albo piszesz:"ona tylko zaglada co ktos ma na talerzu i owszem chce zawsze, ale posmakuje i idzie sie bawic."
    Bardzo prawidłowe zachowanie. Widocznie przy piersi się najada, ale dzięki temu, że poliże, zapoznaje się z nowymi smakami. Kiedyś "załapie"

    > musze uczyc dziecko jesc karmiac piersia

    To nie jest Twoja rola. Twoim zadaniem jest nie przeszkadzać i umożliwić tę naukę dziecku, poprzez dostarczenie mu okazji do treningu.

    > nie wiem tylko gdzie popelnilam blad, czy czasem dokarmiajac ja na
    > spiocha, no ale coz teraz to moge sobie gdybac

    Na razie nie stało się nic nieodwracalnego. Od tego punktu na nowo możecie zacząć przygodę z jedzeniem. Zacznij od początku.

    Jeśli jednak dalej tak despercko będziesz pragnęła "uczyć" dziecko jedzenia, to całkiem możliwe, że jedzenie stanie się u Was areną walki. A z tego nic dobrego nie wyjdzie ani dla Ciebie, ani tym bardziej dla Twojego dziecka.

    Pozdrawiam
    Jola
  • jola_ep 25.05.09, 15:03
    > czasem nie siada w ogole do posilku

    W tym wieku?
    Siadać do posiłku?
    W reklamach czasem widuję takie dzieci smile

    Mój młody przez cały drugi rok życia niemal nie zasiadał do posiłku (chyba, że akurat byłam w pracy, nie wiem). Jadł na stojąco przy małym stoliku. Sprawdzał, co tata ma w talerzu i leciał do zabawy.
    Jak siedział, to na małym krzesełku przy małym stoliku i tylko z własną łychą w łapce (polecam: nawet nie wiesz, czy coś zjadł, czy tylko rozsmarował i możesz sobie do woli wyobrażać, że jednak z jedną łyżeczkę zjadł wink )

    Wiem, że teoretycznie dzieci powinny siadać do posiłku, ale mojemu młodemu bardzo długo wydawało się to zbędną stratą czasu smile

    Pozdrawiam
    Jola
  • elowik 25.05.09, 16:21
    jestem tak zdesperowana, bo wiem ze cycus nie moze byc jedynym
    posilkiem dla tak duzego dziecka, juz raz z niedokrwistosci ja
    leczylam i teraz wlasnie boje sie tego, ze bedzie chorowala i bedzie
    miala zle badania, gdyby nie to to w sumie nie przezywalabym tak tego
  • fizula 25.05.09, 16:46
    Elowik, z myślą o Tobie zebrałam trochę linków o "niejadkach" w
    sąsiednim wątku. Ja też trzymam za Ciebie kciuki, żeby udało Ci się
    przede wszystkim odzyskać spokój. Jeśli obawiasz się anemii, możesz
    proponować dziecku napar z liści pokrzywy, a mięsko proponować w
    towarzystwie warzyw i owoców. Zrezygnować na jakiś czas (dopóki nie
    polubi jeść) z proponowania nabiału krowiego czyli nie podajemy
    serków, kefirów, masła itp. Twojego mleka nie żałuj dziecku, bo
    zawiera doskonale przyswajalne żelazo: także warto podawać według
    potrzeby w dzień i w nocy- zwłaszcza, że waga jest powodem
    niepokoju.
    Życzę Ci przede wszystkim uspokojenia i zaufania własnemu dziecku,
    że wie, co robi.
    --
    Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
    abcrodzica
  • jola_ep 25.05.09, 18:07
    > jestem tak zdesperowana, bo wiem ze cycus nie moze byc jedynym
    > posilkiem dla tak duzego dziecka,

    Niby nie może, a jednak często jest.
    Anemię mają też dzieci, które "normalnie" jedzą.

    Układ pokarmowy dzieci dojrzewa w różnym tempie. To, co w danym momencie może wywołać silną reakcję alergiczną, podane później zostanie przyswojone bez problemu. Mała ilość zostanie strawiona bez negatywnych skutków, nieco większa wywoła reakcję alergiczną.
    Piszę to z mojego doświadczenia.

    Może w tym, że je tak mało poza Twoim mlekiem tkwi jakaś mądrość? Dzieci mają dość nieźle rozwinięty instykt jedzenia. Znasz eksperyment z małymi dziećmi, które mogły jeść to, na co miały ochotę? Nie pamiętam szczegółów. Ale dzieci nie miały ustalonych posiłków, tylko mogły wybierać co i kiedy zjedzą. Ich zestawy były niezwykłe, dobór potraw momentami bardzo monotonny. Ale gdy po dłuższym okresie podsumowano ich dietę, okazało się, że była bardzo dobrze dobrana.

    Jeśli Twoje dziecko tak długo przeżyło na tej piersi, to co się stanie, jak pożyje jeszcze tydzień czy dwa? Daj sobie chwilkę na ochłonięcie. Poczytaj wszystko, co zebrała Fizula. Trochę wiem, na temat żywienia, rozszerzania diety, alergii itp. Nigdzie nie widziałam równie mądrych, sensownych rad.

    Spokój i zaufanie. Po prostu inaczej się nie da. To najprostsza droga do celu. Skorzystaj z doświadczeń osób, które już ją przeszły smile

    Pozdrawiam
    Jola
  • 377sil 03.06.09, 10:45
    Witaj, Elowik. Ja też się trochę martwiłam moim synkiem, który w
    lipcu skończy 2 latka, a wagowo mieści się pomiędzy 3 a 10 centylem.
    Długo bardzo długo pił samą pierś. Dopiero koło roku zdecydował się
    pokosztować trochę jabłka, kilka łyżek zupki. I do tej pory, gdyby
    mógł piłby samą pierś, ale siada z nami do stołu i wiele rzeczy
    próbuje. Ma swoje ulubione zupki, innych niestety jeść nie chce.
    Piszesz,że boisz się anemii córki. Skoro ona tak dużo cycusiuje, to
    może zadbasz jeszcze o swoje mleko, tzn. bierz witaminy dla matek
    karmiących, sama jedz np.buraczki-żelazo. Zobaczysz, będzie dobrze!
    Powodzenia


    --
    moich.budrysów.trzech
    Krzysio 13.07.2001,Grzesio 09.01.2005, Misio 14.07.2007

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.