Najwredniejsze są położne, pielęgniarki i pediatrzy na porodówkach,
którzy potrafią doprowadzić młodą matkę do ciężkiej depresji,
wmawiając jej, że jest nieudolna, niepojętna i leniwa, a wszystko to
kierują do kobiety w połogu, często po trwającym wiele godzin,
ciężkim i uwłaczającym godności (te pochody studentów), nierzadko
zakończonym kleszczami lub cesarskim cięciem porodzie. Po mnie takie
gadanie spływa, ale byłam świadkiem, jak młoda dziewczyna, której
karmienie nie wychodziło, a nikt z personelu nie palił się, żeby jej
cierpliwie wyjaśnić i pomóc, dostała histerii po obchodzie lekarsko-
pielęgniarskim, kiedy to padły słowa typu: jak się ma dzieci, to się
nie myśli o własnym tyłku itp. Chamskie są w szczególności
pielęgniarki, też często matki, więc powinny najlepiej rozumieć inne
kobiety. Niestety w polskim szpitalu brak empatii i agresja słowna
względem pacjentów ze strony personelu to cały czas norma.