Z całym szacunkiem - dlaczego obie strony robią na siebie taką nagonkę? Dlaczego
matki, które karmią piersią <nie wszystkie, ale te najgłośniejsze zwłaszcza>
uważają się za lepsze? Dlaczego wmawiają matkom karmiącym mlekiem z butelki, że
są gorsze? a z drugiej strony - dlaczego matki karmiące mlekiem z butelki się
tłumaczą i próbują znaleźć sto tysięcy słusznych argumentów, gdy nie muszą
szukać daleko.
Czy prawdą jest, że jeśli matka jest zestresowana, to stres ten moze przejść na
dziecko? Że jeżeli jest zestresowana, zapłakana, to może się to odbić na dziecku?
Jeśli którejś mamie to pomoże - dobrze, zrobiłam krzywdę dziecku karmiąc z
butelki, ale tak - miałam spokój i córka też. I to mi wystarczy. I nie będę
pisać jak cudowna jest ani podawać wymiarów, żeby publiczne zapewnić swoje
sumienie, że jest ok.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.