Witajcie
Urodzilam core w UK (cc). Przez pierwsze godziny probowalam ja przystawic, nie
udawalo sie, bo pokarmu nie bylo za wiele, a ona byla glodna. Polozne po kilku
razach zrezygnowaly i postanowilismy dac jej butelke, bo ciagle plakala. Ja nie
mialam zawziecia kilka godzin po zabiegu aby probowac ja przystawic. Polozne
wizac moja niechec (tak to widze) tez zrezygnowaly.
W 3dobie wyszlam do domu i wtedy zaczal sie koszmar, przygotowywania butelek
Chlopak to robil ja uspokajalam Mala. W pierwsze dni wszystko jest nowe i nie
wiadomo co z czym sie je... W kazdym razie powiedzielismy DOSC i przystawialismy
ja do piersi kiedy chciala. Niewiele pamietam, powiem szczerze -koszmarnie,
biorac pod uwage moje samopoczucie i cala reszte, ale warto bylo

Corcia jest
karmiona i mam nadzieje, ze bede mogla ja karmic przynajmniej do pol roku. Co mi
pomoglo? Internet (zwazone mleko przez solarium, kwasne mleko, tluste chude,
etc- bzdury sie zdarzaja) no i w szpitalu znalazlam ulotke La Leche League
International (organizacja wspierajace karmienie piersia). Dzwonilam do
konsultantek, pisze maile z jedna z nich. Chodze na spotkania. Tak wiem, taka
matka polka, ale chce ja karmic piersia i robie naprawde wiele, zeby to kontynuowac.
Czemu dziewczyny nie karmia? Boja sie o piersi, o przywiazanie, wracaja szybko
do pracy, uwazaja ze butelka jest wygodniejsza, sa zniechecone jak ja bylam (bo
pokarmu nie ma, bo dziecko wisi 3godziny przy piersi, etc). Brak nam jakiegos
samozaparcia, wsparcia partnerow moze no i oczywiscie personelu medycznego.
Jesli kobieta wyraza chec karmienia ale jej nie wychodzi - powinno sie jej pomoc
a nie zniechecac.
Powodzenia Dziewczyny!!
--
Kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą du*ę!