Wiele
> dzieci nie przezywalo wlasnie okresu karmienia, gdyz mleko matki nie zapewnialo
> im dostatecznego zrodla pozywienia (co obala troche teze, ze da sie przezyc na
> samym mleku matki). W Anglii okreslalo sie to sformulowaniem "baby was not
> thriving". Prawdopodobnie winne bylo niedozywienie matki plus... brak mieszanek
Pojecie 'failure to thrive' bierze sie przede wszystkim z problemow typu
niewlasciwa technika ssania u dziecka, zbyt rzadkie przystawianie do piersi,
problemy zdrowotne u matki i zwykle da sie rozwiazac.
Poza tym nie wiem skad bierzesz takie dziwne wnioski o tych dzieciach ktore nie
przezywaly karmienia bo mleko matki nie dostarczalo im odpowiedniego zrodla
pozywienia

Moze naprawde zacznij podawac jakies zrodla? Problem z karmieniem
dzieci mial miejsce na przyklad podczas rewolucji przemyslowej kiedy wiele matek
po prostu szlo pracowac do fabryk, etc dzieciom podawano mieszanki ktore czasem
oznaczaly po prostu rozdrobniony chleb na wodzie. Oraz w momencie kiedy pod
koniec XIX wieku paru 'znawcow' zaczelo propagowac karmienie co 4h i
przetrzymywanie dzieci miedzy karmieniami.
Brak mieszanek przez cale stulecia swietnie zastepowano mamkami w sytuacjach
gdzie matka nie mogla karmic.
> A o wartosciowym jedzeniu pozwol, ze sie nie bede wypowiadac, bo to dlugi temat
> i nie ma na to tu miejsca. Zapewniam Cie, ze miedzy mlekiem matki, a parowka
> istnieje waaaaachlarz mozliwosci.
Naprawde? Bo dziwnym trafem mam wrazenie ze wypowiadasz sie o czyms o czym nie
masz zbytnio pojecia

Chocby o laktacji i tym co zawiera pokarm kobiecy i jaka
funkcje spelnia.
> Ale
>mowienie, ze trzeba karmic jak najdluzej, chocby do 5 roku zycia i >dorabianie do
>tego filozofii nie ma zadnego uzasadnienia. Dziecku rocznemu mleko >matki nie
>jest do niczego potrzebne, bo (ze troche poironizuje) ryzyko >martwiczego
Przeciez nikt nikogo nie zmusza. Ale mowienie ze po roku to juz nie ma znaczenia
jest zwyczajnie nieprawda. Ma znaczenie, szczegolnie jesli przyznajemy ze
roczniak nadal potrzebuje pic mleko. Zwlaszcza ze sklad pokarmu bardzo wyraznie
zmienia sie po 12 mcu, z wieksza zawartoscia tluszczu etc. I zaspokaja w tym
czasie mniej wiecej polowe zapotrzebowania organizmu dziecka na kalorie, bo
jakby nie bylo, zawiera najlatwiej wchlanialne przez organizm dziecka witaminy i
mineraly.
> Co do chleba z Nutella, to akurat Nutella ma dosc duzo skladnikow odzywczych...
> Zdziwiona?
Ponad 1/3 to cukier, plus spora zawartosc tluszczow nasyconych... ale faktycznie
bardzo odzywcza bo zawiera troche zelaza

Dziekuje za oswiecenie
>Toc nie neguje, ze mleko matki jest dobre i prawdopodobnie ma >lepszy sklad niz
>mieszanka.
Prawdopodobnie

? Warto poczytac wiecej o tym czym sie rozni pokarm od
mieszanki, np o terazniejszych dyskusjach nad ich skladem jakie odbywaja sie np
miedzy WHO a firmami produkujacymi mieszanki? Np o debacie nad zmiana proporcji
bialek? Oraz o pochodzeniu niektorych skladnikow? O tym dlaczego co jakis czas
zmienia sie ich proporcje bo do konca nie wiadomo jeszcze jak ustawic je
odpowiednio - nie da sie tutaj dac ich tyle ile w pokarmie matki bo te w
pokarmie zmieniaja sie czesto, oraz wchlaniaja sie zupelnie inaczej. Naprawde
warto sie troszke w temat wczytac. Moje pierwsze dziecko dlugo dostawalo
mieszanke, co nie przeszkadzalo mi w tym aby swiadomie chciec wiedziec wiecej na
ich temat, i plusow i minusow.
--