e-maniaczko, moze choc troche udalo Ci sie obnizyc temperature w tym
watku

Zwlaszcza, ze chyba w pewnym sensie przywrocilas dyskusje
na pierwotne tory.
Mysle, ze w tym zacietrzewieniu zgubila sie istota dyskusji: ze
wiele kobiet, ktore moglyby z powodzeniem karmic piersia, nie
otrzymaly niezbednej informacji na temat laktacji i funkcjonowania
noworodka, jego potrzeb, typowego zachowania, potem- nie dostaly
niezbednego wsparcia przy pojawiajacych sie problemach pologowych i
laktacyjnych,. gdy zycie przerasta najsmielsze wyoobrazenia. Bo czym
innym jest swiadome podjecie decyzji o karmieniu lub niekarmieniu
piersia, na podstawie racjonalnej i spokojnej analizy wszystkich za
i przeciw, korzysci i ponoszonych kosztow, a czym innym- chyba
najczestsza sytuacja, gdy za decyzja o niekarmieniu stoja zabobony,
mity, zwykle niedoinformowanie czy niewiedza o fizjologii laktacji,
o fizjologii noworodka, mylne interpretowanie zachowania dziecka
(klasyka: placz niemowlecia i czeste domaganie sie piersi
interpretowane jako brak pokarmu), w polaczeniu z pseudoradami ,
zwlaszcza ze strony personelu medycznego, utrwalajacego czesto owe
bzdury na temat laktacji, oraz z pochopnym , powszechnym i
niepotrzebnym czesto wprowadzaneim smoczka uspokajacza.A na te
dezinformacje naklada sie brak dostepu do fachowej pomocy, brak
praktycznego, realnego wsparcia mlodych mam, doklejmy do tego baby
blues i gotowe.
Ogrom kobiet, ktore zaniechaly karmienia, deklaruje wczesniejsza
chec karmienia czy zal, ze im sie nie udalo, wymyslajac przy okazji
rozne niesamowite powody (bo nie mialam pokarmu, bo piersi puste,
wiec musialam zaczac dokarmiac - to chyba najczestszy scenariusz). I
jesli deklaracje tych pan sa szczere, to wlasnie to jest ten
elektorat, do ktorego tytulowe ulotki moglyby byc adresowane. Bo ta
grupa mam, przy pewnym wsparciu oraz doinformowaniu ma duze szanse
na udane karmienie piersia.