Re: dlaczego moje koleżanki nie karmią piersią?
No właśnie też jestem zdziwiona powyższą wypowiedzią. Również rodziłam
stosunkowo niedawno i ja odczułam raczej właśnie "inkwizycję" piersiową. Od razu
powiem, że nie udało mi się - karmiłam może miesiąc i to właściwie trudno było
nazwać karmieniem. Chciałam jednak karmić. Tyle tylko, że nie było nikogo, kto
cierpliwie by mi powiedział,co i jak. W szpitalu położne właśnie ściskały bolące
cycki, o nawale nie miałam pojęcia, że po 3 dniach się pojawi,więc doszłam do
takiego stanu, że myślałam,że cycki sobie odrąbię. A potem ciach - w drugą
stronę. Udało mi się w szpitalu załapać na panią laktatorkę, że tak ją nazwę. I
właśnie ta pani laktatorka zabiła na wstępie: przy pierwszym wejściu do mojego
pokoju - do mnie wyjącej z bólu bo cycki mi już pękały, pani do mnie ze
stocikim, wyrahowanym spokojem:"zrobimy więc tak - ja teraz wyjdę i wrócę za
chwilę, a pani tu posprząta,bo to wstyd mieć taki bałagan". I zapewniam Was, że
miałam naprawdę porządek. Do tej pory nie wiem, co się tej suczy nie spodobało w
moim ładzie, tak czy siak nie po to do mnie przyszła, by mnie uczyć porządku. To
jednak nie był koniec. Pani, oprócz tego, że zachowywała się jak baba z
cyckarskiej sekty, najzwyczajniej w świecie naciągnęła mnie na wyporzuyczenie
laktatora za grubą kasę, po czym próbowała mnie naciągnąć na karę pieniężną
za...zgadnijcie za co? Za brudny rzekomo laktator!!! Właściwie nie mnie,ale moją
mamę. Najwyraźniej próbowała wykorzystać fakt, że jakaś inna osoba ten laktator
zwraca,więc nie będzie się stawiać. MIała pecha-moja mam jest prawnikiem i nei
dała sobie w kaszę dmuchać.
A laktator oczywiście wypożyczony z prywatnej poradni laktacyjnej owej pani.
Tak więc jak widzicie, ja zostałam zrażona do karmienia piersią totalnie.
Oczywiście walczyłam potem właśnie jeszcze miesiąc,ale mleka miałam coraz mniej.
Nie wiem, może robiłam coś nie tak (mam też mikroskopijne cycki,więc dziecko
miało problem z chwyceniem),ale niestety nie miał mi kto pomóc. I jak ktoś
słusznie napisał (chyba autorka wątku) brakuje rzetelnych, zgodnych z
rzeczywistością!!!! informacji, jak to faktycznie wygląda po porodzie i jak
radzić sobie z problemami, które się pojawiają. Bo niestety chyba bardzo
niewielki odsetek pań po porodzie tak po prostu bez problemów, w zupełnie
naturalny i spontaniczny sposób może karmić piersią swoje dziecko.
Pozdrawiam wszystkie mamy- i te karmiące i te niekarmiące, i te z rozprutą pi...
i te z rozprutym brzuszkiem.