Dodaj do ulubionych

Czy są tutaj zadowoleni z bycia lektorem?

12.05.10, 13:45
Czy są na tym forum osoby, którym odpowiada bycie lektorem (na podstawie
działalności, lub bez niej - to nieważne.)?
Których zadowala tryb życia, kiedy w sumie nie tyrając dużo da się żyć godnie?
Bycia własnym szefem.
A niedługo nie będziemy musieli siedzieć w domu, bo rozwija się nauczanie
online i będziemy mogli podróżować, zarabiając na życie w drodze.
Edytor zaawansowany
  • angksiazki 13.05.10, 15:03
    Chyba nie znajdziesz tutaj wielu zadowolonych :-)
    Ja generalnie jestem w chwili obecnej, aczkolwiek nie widzę siebie w Polsce na
    stare lata, bo nawet płacąc przez całe życie 1000zł ZUS co miesiąc w starości
    otrzymuje nędzne 600zł emerytury od Państwa. Rozważam wyjazd do innego kraju za
    lepsza przyszłoscią i godną starościa, bo to co się dzieje tutaj to kpiny.
  • lorna.doone 13.05.10, 20:09
    A ja aktualnie jestem bardzo zadowolona - mam małe dziecko i po zakończeniu macierzyńskiego nie musiałam decydować: do pracy czy w domu. Poszłam do pracy na 2xtydz i tylko na pół dnia. Mam na ZUS, zostaje mi w sumie niewiele ale wiem, że niektórzy mają taką pensję pracując 40godz/tydz. A z dzieckiem jestem większość czasu ja a nie opiekunka. Jak dla mnie w tym momencie idealnie. ps - gorzej było na macierzyńskim kiedy to nie dostawałam normalnej swojej pensji a 1200zl, wtedy zazdrościłam koleżankom na etacie.
  • angksiazki 14.05.10, 10:37
    To Lorna.doone:

    A powiedz, jak zamierzasz zabezpieczyć się na starość?
    Bo ja słyszałam, że nam, płacącym ZUS co miesiąc będzie należało się tylko 600zł
    ((( Inwestowanie w nieruchomości?
  • joalma 14.05.10, 10:54
    ja mam podobą syt. jak Lorna - lada dzień będę na macierzyńskim i
    potem nie wyobrażam sobie powrotu do pracy na etat za marne grosze i
    oddania dziecka do państowego żłobka - bo na tyle byłoby mnie stać z
    państwowej pensji w szkole. już mam zaplanowaną pracę tylko
    popołudniami (do tej pory pracowałam cały dzień) a dzieckiem w tym
    czasie będzie zajmował się mąż. wiadomo, że dochód będzie mniejszy
    ale kontakt z dzieckiem jest dla mnie ważniejszy. niania tylko
    doraźnie, dziadkowie czasem w weekendy. jeśli chodzi o emeryturę -
    stosuję się do hasła: "umiesz liczyć licz na siebie" i inwestuję w
    fundusze a w przyszłości w nieruchomości. zus prędzej czy później
    padnie więc obowiązkowe comiesięczne składki uważam za całkowitą
    stratę kasy i zło konieczne.
  • chinwag 14.05.10, 12:20
    III filar, fundusze inwestycyjne, lokaty...albo zgon przed emeryturą...i po
    problemie;)
  • anna335 14.05.10, 10:30
    ja jestem:)
    pracuje duzo, ale w tym sporo spolecznie wiec kokosow nie zarabiam i nie bede
    zarabiala chyba nigdy. Czuje sie spelniona, lubie te moje lebki wyprowadzac na
    prosta i mam ogromna satysfakcje jak mi jeden rodzic z drugim mowi, ze dziecko
    uwielbia moje lekcje i ze sie zmienilo na lepsze, bardziej otwarte, zmotywowane,
    czy co tam jeszcze:)
    Najbardziej lubie prace ze zbuntowana mlodzieza gimnazjalna:)
  • gazaro 15.05.10, 14:59
    Widzę, że tylko 3 osoby są zadowolone ((((
  • baba67 15.05.10, 15:58
    Ja tez jestem zadowolona, choc ZUS traktuje jako stracona kase. Mam
    zabezpieczenie na starosc (dar przodkow). Poczatki byly bardzo trudne i chyba
    bym z tej drogi zawrocila gdybym miala gdzie:-) Ale japonskie przyslowie o
    siedzeniu 3 lata na tym samym kamieniu sprawdzilo sie.
    Robota, jak kazda, ma swoje wady,ale przyzwyczailam sie.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • anna335 15.05.10, 18:07
    zaintrygowalas mnie tym przyslowiem japonskim czy moglabys mi podac jak ono
    brzmi? googlalam ale nie wygooglalam :(
  • baba67 16.05.10, 12:42
    Bo ja to przeczytalam dawno temu w reportazu o Japonce ktora sie przeprowadzila
    do Polski i w Beskidach zalozyla schronisko. Historia fascynujaca-na poczatku
    pomysl wygladal niespecjalnie obiecujaco, ale ta Japonka sie uparla(stad tez to
    powiedzenie) i interes zaczal prosperowac. Nie czytuje niestety zadnych ksiag
    przyslow czy powiedzen tylko co mnie zafrapuje, to zapamietuje:-)
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • baba67 16.05.10, 12:46
    Aha, ona tego przyslowia nie zacytowala jakos doslownie tylko zdaje sie
    strawestowala w duchu: jesli chcesz osiagnac sukces musisz siedziec trzy lata na
    tym samym kamieniu. Ono w oryginale moze brzmiec roznie.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • masza11 16.05.10, 20:22
    Prawdziwe to przysłowie. Jak dla mnie strzał w dziesiątkę, bo ja dopiero po trzech latach funkcjonowania szkoły zaczęłam w lepszym tempie wygrzebywać się z kredytów. Ja zasadniczo lubię swoją pracę. Myślę, że po prostu praca lektora to coś dla mnie.
  • milkarose 18.05.10, 19:39
    Pracuję dopiero pierwszy rok na stanowisku lektora ale nie zdążyłam się jeszcze
    przyzwyczaić do 'rozwalonego' dnia ( zajęcia albo rano do 10 albo wieczorem do
    18) i do ciągłych dojazdów do firm (dziennie jakieś 2-3 godz przeznaczam na
    dojazd). Cenię sobie jednak możliwość nauczania i kontakt z osobami dorosłymi
    (tj. starszymi ode mnie wiekiem). Czy tak będą wyglądać moje kolejne 2 lata?
  • baba67 18.05.10, 20:51
    W porownaniu z moim pierwszym rokiem Twoj wyglada wspaniale.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • chinwag 19.05.10, 09:00
    Początki często bywają trudne...nie oczekujcie, że w pierwszych miesiącach pracy
    osiągniecie pełnię szczęścia ;)

    Trzeba iść do przodu, krok po kroku, gdy przyjęte założenia/marzenia/oczekiwania
    będą oo samego początku zbyt "wyśrubowane" łatwo o zawód i zniechęcenie.

    Trzymam kciuki za kolejny rok:)
  • milkarose 20.05.10, 07:44
    Aby właśnie tego uniknąć (zniechęcenia i rozczarowania) postanowiłam przyjąć
    inny troszeczkę system tj. zajęcia jedynie popołudniami jako że większość
    dorosłych ceni sobie właśnie godz popołudniowe. Marzą mi się bloki zajęć ale
    zapewne takie 'rzeczy' tylko weekendami są możliwe.
    PS Bardzo lubię uczyć ale najbliższa przyszłość trochę mnie przeraża. Nie wiem-
    może jestem za mało 'obrotna'? ;)
  • anna335 20.05.10, 13:13
    milkarose spokojnie, przyjdzie taki czas, ze bedziesz musiala odrzucac chetnych,
    na poczatku tylko badz najlepsza w tym co robisz, a Twoja slawa "the best" sie
    szybko rozejdzie, ludzie cenia sobie swietnych lektorow uwierz mi:)
  • anglofil 22.05.10, 10:07
    Jakie to przysłowie? To znaczy, że po 3 latach się ułożyło? Ja już uczę czwarty
    a idzie mi kiepsko niby jest na życie normalnie ale nie na tyle, żeby dołożyć a
    w lato posucha no i zawsze we wrześniu panika czy będą zlecenia czy nie, no ale
    ja bazuję na zlecaniach firmowych ze szkół i sama nie szukam klientów...
  • baba67 22.05.10, 12:38
    Zdaje sie ze powiedzenie stosuje sie do osob ktore dzialaja naprawde
    samodzielnie czyli wszystko od nich zalezy.Zlecen trzeba sobie szukac samemu, a
    nie liczyc az ktos nam ich z laski udzieli.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • anglofil 23.05.10, 01:53
    Ale jak, poza stroną www- chodzić po firmach z propozycją na gębę? nie stać mnie
    na druk jakichś wypasionych folderów...
  • baba67 23.05.10, 18:39
    A koniecznie musisz uczyc tylko w firmach?
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • anglofil 23.05.10, 19:45
    Bez anglistyki chyba tylko firmy, ciężko do szkoły językowej się dostać, poza
    tym mi dużo lepiej idą lekcje indywidualne niż grupowe...nie wiem co robić jak
    się ogłaszać, czuję się jakaś bezradna, choć wiem, że lektorzy sobie radzić
    potrafią, nie wiem- może jestem kiepska ale mam kilku zadowolonych studentów
    więc chyba nie jest tak źle.Raczej mi brakuje siły przebicia. W sumie można
    chyba po firmach się przelecieć i bez folderów? opowiedzieć o lekcjach czy są
    zainteresowani próbną np.
  • angksiazki 23.05.10, 20:20
    Bez anglistyki o wiele łatwiej znaleźć prywatnych ucznów. Do firm
    nie ma co się pchać. No chyba że spedziłas kilka lat w Anglii, jak
    Baba 67.
  • milkarose 24.05.10, 11:46
    Z mojego doświadczenia wynika że słuchacze w firmach preferują raczej godziny
    popołudniowe. Najgorzej znaleźć zajęcie między 11 a 15...
  • baba67 24.05.10, 14:58
    To prawda -specyfika pracy. Chyba ze sie pojdzie do szkoly publicznej (bo
    jezykowe tez pracuja w tym trybie).
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • baba67 24.05.10, 14:57
    Alez ja nie mam zadnej lekcji w firmie sensu stricte...chyba pomylilas mnie z
    kim innym.Ucze prywatnie na terenie firmy(jedna osobe) i w domu na rachunek
    firmy(tez jedna). Obie te osoby zglosily sie same z prywatnego polecenia. Nie
    pchalam sie sama do firm (z powodu braku wyksztalcenia kierunkowego)od samego
    poczatku liczac tylko na uczniow prywatnych.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • anglofil 26.05.10, 21:28
    Tak, ja dostawałam cięzkiej sra.... przed każdym drobnym wyzwaniem i nie zabrałabym się za nauczanie angola bez 2 latek w irlandii, 3 latek w usa, celty, cpe na A, toefla na maksa, a do tego podyplomowki dla tłumaczy. "Papiurki" mam i miejmy nadzieję nieco wiedzy także, tylko siły przebicia chyba mi brak - mam tylko 1 firmę własną, a reszta - nawet jeżeli firma daje mi więcej zleceń to przez pośrednika. Chcę sama znajdować firmy tylko zimny pot mnie oblewa na samą myśl o tym, w ogóle nie wiem jak się za to zabrać, do tego marzą mi się same indywidualne, czuję brak solidnego przygotowania metodycznego do prowadzenia 10 osobowych grup na poziomie od startera do mocnego elementary, ale z doświadczenia wiem, że one-to-one i małych grup jest sporo. Powiedzcie tylko, że nie są konieczne jakieś odjechane foldery, przedstawiam się, siadam, oferuję, odpowiadam na pytania, wyjaśniam i papa. Do tego rekomendacje na życzenie, może 1 lekcja próbna za darmo i cześć. Męczy mnie to że czekam na zlecenia "znikąd" i niby w czasie roku jest ok ale potem przychodzą wakacje i zarobek redukuje się do 1 tys jak dobrze pójdzie.
  • angksiazki 26.05.10, 21:50
    Ja nie mam żadnych folderów w ogóle, po firmach nie chodzę, tylko reklamuję się
    w internecie i mam stronę www. Kto chce - ten mnie znajdzie. Jesienią chodziłam
    po firmach i zostawiałam oferty ale nikt się nie zgłosił i postanowiłam się nie
    pchać na siłe.
  • anglofil 27.05.10, 07:51
    A co miałaś w takiej ofercie? Rodzaje kursów, cennik? Na zwykłej kartce A4?
    Wiem, że to głupie pytania ale please, please, powiedz.... ja nie mam strony ale
    będzie, strona to chyba podstawa w dzisiejszych czasach.
  • baba67 27.05.10, 08:02
    Ja tez taka kiedys bylam, ale to uleczalne jest. Gwoli scislosci -NIGDY nie
    klamalam na temat wyksztalcenia (a wlasciwie jego braku). Jednak bazuje na byciu
    pedagogiem (bardzo cenione wsrod rodzicow) i paru lat w Australii -bo dobra
    wymowa i znajomosc zywego jezyka-tego oczekuja ludzie chcacy sie rozgadac. Nie
    mam zadnych kompleksow w stosunku do licencjatow i zaocznych magistrow,bo niby
    dlaczego mialabym miec a absolwenci dobrych dziennych studiow po kursach maja
    wyzsze stawki.
    Psychika jest bardzo istotna, to fakt.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • angksiazki 27.05.10, 10:56
    Na ulotce piszę po pierwsze o swoich atutach (w moim przypadku jest to
    wykształcenie i doświadczenie) ale nie masz czego się wstydzić, bo po tym co
    napisałaś jestem pewna że znasz język lepiej niż niejeden absolwent anglistyki.
    Niestety w tym kraju papierek decyduje o wszystkim dlatego radzę zastanowić się
    nad podjęciem jakichkolwiek studiów anglistycznych. Koleżanka spędziła lata w
    Stanach i żadna szkoła jej nie chciała, a jak tylko zaczeła studiować ang. to
    jest rozchwytywana.
    Dalej na ulotce podaję rodzaje kursów i cennik.
  • anglofil 27.05.10, 19:08
    Ja też widzę taką rozbieżność - studenci indywidualni są z reguły bardzo
    zadowoleni (jestem ponoć bardzo dobrze zorganizowana, wiem czego ich chcę
    nauczyć i czego oczekuję, poprawiam, znam masę słówek, jestem bardzo
    komunikatywna i energiczna) z grupami idzie mi kiepsko - wydaje mi się że to
    kwestia kiepskiego przygotowania metodycznego i pedagogicznego. Chcę teraz iść
    do nkjo TWP, jednak licencjat nawet zaoczny coś mi chyba da i metodycznie i
    papierkowo. W sumie od 3 lat jestem na rynku więc chyba nie ma tkiej tragedii,
    tyle, że ciągle mam wrażenie, że te lekcje "wpadają" przypadkiem i zero poczucia
    bezpieczeństwa.
  • anglofil 27.05.10, 19:00
    Ja też nigdy nie bujam że mam anglistykę - nawet jeśli mnie nikt o to nie pyta,
    prędzej czy później wychodzi w rozmowie że nie i przeważnie są zdziwieni. Też
    zawsze gdy zrobię błąd prostuję na lekcji bo uważam że każdemu zdarzają się
    błędy. Zaczęłam uczyć traktując to jako coś przejściowego i na początku czułam
    się winna, że pewnie w porównaniu do absolwenta anglistyki mam niewiele do
    zaoferowania, dopiero studium tłumaczeniowe gdzie tylko kilka osób nie miało mgr
    z anglistyki uświadomiło mi, że wiedzę, którą przypisywałam absolwentom
    anglistyki posiadają doktorzy lingwistyki - doktor lingwistyki mówił nam o
    rzeczach, o których wcześniej myślałam ze jako absolwentka anglistyki bym
    wiedziała. Teraz nie mam kompleksów jeśli chodzi o zagadnienia językowe
    natomiast odczuwam brak porządnego przygotowania metodycznego ucząc grupy o
    zróżnicowanym poziomie - inna sprawa, że niewiele robię żeby się dokształcić -
    dlatego postanowiłam jednak zrobić nkjo zaocznie - szkoda, że nie ma porządnych
    kursów metodycznych dla nauczycieli (są półroczne ale tylko dla pracowników
    szkół publicznych). Babo67 Mam nadzieję, że TO jest uleczalne...
  • kajaxsx 11.06.10, 23:56
    www.cknjoiee.uw.edu.pl/pl/cknjoiee/studia_podyplomowe/studia_podyplomowe_ukknja

    sa dobre kursy metodyczne, polecam studia podyplomowe na UW
  • lorna.doone 12.06.10, 17:12
    anglofil napisała:

    szkoda, że nie ma porządnych
    > kursów metodycznych dla nauczycieli (są półroczne ale tylko dla pracowników
    > szkół publicznych).

    Jesli sie kwalifikujesz to polecam zrobienie DELTY:

    www.cambridgeesol.org/exams/teaching-awards/delta.html
  • kociamama 17.06.10, 20:01
    Przepraszam, że dorzucę do Twojego entuzjastycznego wywodu moje trochę
    rozgoryczone 3 grosze.
    Wkurza mnie pracowanie za darmo. Znaczy cenię ludzi, którzy angażują się w
    działalność na rzecz społeczności w czasie wolnym (sama też to czynię), ale
    irytuje mnie strasznie, że nauczycielki tak mało zarabiają.

    Wkurza mnie to, że jedyny moment satysfkacji to jak uczeń przyzna po roku, że
    lubi Twoje lekcje, albo jak juz wyjdzie ze szkoły, okaże się, że je lubił,
    pamięta Cię, dzien dobry powie po kliku latach.

    A gdzie jakieś konkrety? Gdzie zarobek umożliwiający samorozwój, żeby nie być
    głupszą od uczniów? Grr! Chyba powinnyśmy się wszytskie solidarnie zbuntować i
    odmówić pracy albo wyemigrować.
  • alina.walkowiak 18.06.10, 11:06
    Brawo, zgadzam się z każdym słowem przedmówczyni. Miałam nawet naciski, żeby
    pracować charytatywnie. Gdy odmówiłam, zabrano mi jedną grupę, bo pojawiła się
    jakaś matka Teresa z Kalkuty, która podjęła się pracy charytatywnej, żeby wejść
    na lokalny rynek.
    A to, że w dwóch szkołach ( w sumie 1,5 etatu) zarabiam ledwo 2 tys. to szczyt
    wszystkiego. Ledwo na utrzymanie wystarczy, a gdzie reszta? Ubrania, książki,
    wakacje, przyjemności? I dlatego nie chce mi się już starać. Co mogę, robię w
    szkole, żeby już żadnej pracy szkolnej nie przynosić do domu, bo nikt mi za to
    nie zapłaci.
  • aga.p.p 18.06.10, 11:21
    No to ja może też dorzucę moje 0,03PLN:
    - wkurza mnie, że namnożyło się niedouczonych anglistów z tytułem magistra, którzy zaniżają stawki na lekcje
    - wkurza mnie pomysł oVATowania kursów językowych
    - wkurzają mnie kursy z dofinansowaniem z UE, bo skutecznie przyzwyczajają ludzi do tego, że można mieć coś za darmo
    - i niezmiennie wkurza mnie to, że wszyscy chcą się uczyć bladym świtem albo późnym wieczorem, przez co od lat mam skutecznie rozwalony cały dzień

    Bo samo uczenie wcale mnie nie wkurza:)
  • kociamama 18.06.10, 15:55
    Stawki to masakra. Najbardziej mnie irytuje, jak ludzie, którym zależy, żeby
    mieć ze mną lekcje targują się, bo drogo. Jak im drogo niech spadają. To nie ja
    ich męczę telefonami, tylko odwrotnie.

    Ale zauważyłam też, że jak się nie poprosi o większą stawkę to się jej nie
    dostanie, więc warto sobie wyższej stawki życzyć. Ot, co!;)
  • baba67 18.06.10, 21:11
    To nie bylo normalne ze jeszcze kilka lat temu za zwykle korki z dziecmi z
    podstawowki lektorki zyczyly sobie 50 zl i ciezko bylo znalezc kogos tanszego.
    Teraz ceny sa rozne, bo i wymagania sa rozne.Nikt mi nie wmowi ze tluczenie z
    dzieciakiem present simple jest tyle warte. i ze nie moze tego zrobic ktos po FCE.
    Rynek okresla ceny. Jesli ktos jest bardzo dobry i ludzie sie pchaja to niechze
    sobie spiewa wysoko-ma do tego prawo.
    Mnie jesli cos denerwuje to kilka typow uczniow ktorych egzemplarze co i raz
    sie pojawiaja. Chyba pokusze sie o humorystyczny katalog.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • kociamama 19.06.10, 02:24
    Wiesz, dzieci z podstawówki porządni uczyć jest najciężej. 50zl to adekwatna
    cena albo i za niska w stosunku do włożonego wysiłku i czasu na przygotowanie.
    Mówię oczywiście o profesjonalnych nauczycielach, nie studentach do pomocy w
    odrabianiu zadań domowych.
  • mewa-01 19.06.10, 10:41
    dlaczego? bo:

    - sami zaniżacie stawki,
    - nie umiecie się sprzedać, a część z was nie umie liczyć,
    - nie tłumaczycie swoim potencjalnym klientom, że stawki są coraz niższe, bo jest multum licencjatów i magistrów po zaocznej zawodowej szkółce, których poziom językowy mocno odbiega od poziomu CPE. trzeba tak tłumaczyć, bo klienci pojęcia nie mają kto uczy w szkołach językowych i kto udziela lekcji.

    kiedyś na gumtree ogłosiła się laska, że prowadzi zajęcia business English za 30zł/60min. odważyłam się i napisałam do niej z pytaniem dlaczego zaniża tak mocno stawkę, która normalnie na rynku chodzi za 60-70zł, to odpisała mi, że NIE JEST PAZERNA JAK INNI LEKTORZY!

    co to znaczy? z tego co powiedziała nie wynika, że rynek podyktował jest taką stawkę. po prostu lasencja albo nie umie liczyć, albo nie martwi się o kasę, bo zarabia jej mąż....

    to WY LEKTORZY powinniście dbać o swój wizerunek, o poziom swojego wynagrodzenia. to tak samo jest w firmach: jak nie poprosisz o wyższe wynagrodzenie, to go nie dostaniesz!

    co do mnie, to ja nie mam problemów ze znajdowaniem uczniów. w tej chwili moja stawka to minimum 60/70zł / 60min lekcję (general / business). mam 5 lekcji dziennie, z czego minimum trzy to lekcje 90min., pomimo zbliżających się wakacji.

    przestańcie stękać na tym, czy innych forach, bo sami ciągniecie się nawzajem w dół ....
  • angksiazki 19.06.10, 14:30
    A czy to nie ta pani Mewa-01 co dopiero niedawno zrobiła licencjat i pracuje
    dopiero od roku? Ciekawy przypadek, jak że to Pani udało się tak szybko wyjść na
    swoje?
  • mewa-01 19.06.10, 15:02
    Pani mewa-01 ma prawie 40 lat, kilkanaście lat temu ukończyła jedne studia w UK,
    w związku z czym posługuje się językiem angielskim biegle, bo większość swojego
    młodego wieku spędziła właśnie tam, ma CPE zdany na A, a przy okazji studiuje
    sobie anglistykę, by mieć stosowne kwalifikacje do uczenia. poza tym uczy już od
    dobrych paru lat.
  • baba67 19.06.10, 15:30
    No wlasnie- i porownuje sie do osob ktore w UK nie studiowaly, nie spedzily tam
    wiekszosci mlodych lat(nie ma zreszta nic zdroznego ani w jednym ani w
    drugim-wrecz przeciwnie).
    Wiekszosc lektorow takiego atutu nie ma zatem musza sie zadowalac mniejszymi
    pieniedzmi.
    Nawiasem mowiac ,czy pani mewa tylko sobie zawdziecza pobyt tam, czy
    przypadkiem nie rodzicom. Bo jak sie na kogos z gory patrzy to moze nalezaloby
    sie zastanowic czy wszystko zawdziecza sie sobie?
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • mewa-01 20.06.10, 17:42
    przepraszam wszystkich bardzo. ja nie patrzę z góry, tylko większość postów i
    wątków dotyczy narzekania i tyle. jak poprosiłam o pomoc w doborze tematu na
    licencjat, to nikt mi nic nie podpowiedział, podobnie było gdy pytałam się o
    szkoły językowe. ale jak jeden ponarzeka, to od razu cała gawiedź mu wtóruje.

    OK, pobyt zawdzięczam rodzicom, to fakt, ale z tego powodu nigdy nie wywyższałam
    się ani tutaj, ani na studiach. mam wielu wartościowych kolegów i koleżanki,
    które bardzo ładnie mówią, prawie z idealnym akcentem, a mimo wszystko stawiają
    się na niższej pozycji, czego nie mogę zrozumieć. jeśli ktoś zna angielski
    bardzo dobrze i doborem słownictwa i akcentem dorównuje native speaker'owi to
    powinien cenić się wyżej niż mierny (znaczy: przeciętny) student anglistyki. i
    tyle! a klient zapłaci nawet te 60-70zł za 60min, jeśli tylko będzie pewien, że
    ma do czynienia z dobrym fachowcem. tylko że to trzeba umieć sprzedać, ładnie
    opakować.

    co do dziewczyny, która rok temu ogłosiła, że chce uczyć business English za
    30zł/60min to jej sprawa, ale ... robi krzywdę sobie i innym lektorom.
    stwierdzenie, że "nie jestem pazerna jak inni lektorzy" zszokowało mnie, bo
    znaczy to, że chyba nie ceni się wysoko. a skoro pisze w ogłoszeniu na gumtree,
    że ma odpowiednie kwalifikacje, UW, języki specjalistyczne, pobyt kilkakrotny w
    USA, to powinna cenić się wyżej i nie powinna mieć kompleksów!

    angksiazki trochę mnie zaatakowała, bo sprawdziła tylko szczątkowe informacje na
    mój temat i od razu coś tam wywnioskowała. z drugiej strony miała trochę racji,
    bo teraz jak czytam, co napisałam, to nieco przesadziłam. tylko ja już naprawdę
    nie mogę czytać tu i tam o tym, że takie ciężkie jest życie lektora. no nie jest
    łatwe, ale kto ma łatwo? czy asystentka w dużej firmie ma lepiej? ile zarobi i
    ile jej zostanie po opłaceniu kredytu, czynszu, i innych tam? naprawdę zostanie
    jej więcej niż Wam / Nam? nota bene, znam tylko jedną branżę, gdzie asystentki z
    doskonałym / bardzo dobrym angielskim mogą zarobić jakieś 6-7 tys miesięcznie -
    branża prawnicza (międzynarodowe kancelarie!) jest w W-wie kilka agencji
    rekrutacyjnych, które wyszukują takie dziewczyny, a nawet nieco starsze Panie z
    b. dobrą znajomością angielskiego oraz świetną znajomością komputera. podobno
    jest niedomiar asystentek spełniających pierwszy warunek (angielski), więc
    ogłoszenia ciągle tam wiszą. co do pozostałych branż to wynagrodzenia asystentek
    są rzędu 3,5 - 4,5 tys.
  • baba67 21.06.10, 11:29
    Musisz byc mila osoba, skoro tak wysoko oceniasz swoich kolegow i kolezanki.
    Osobiscie nie wierze zeby mozna bylo byc dwujezycznym bez dluzszego pobytu w
    danym kraju i to we wczesnych dosyc latach (bo potem pozbycie sie wlasnego
    akcentu jest fenomenem).Ty jestes dwujezyczna , do tego masz kwalifikacje i
    dlatego tak dobrze zarabiasz. Ludzi takich jak Ty nie ma wielu i nie mozesz sie
    porownywac nawet do wzorowych studentow z Twojego roku.Jestes kilka klas lepsza.
    Podejrzewam ze na tych studiach czesto czujesz sie dziwnie bo znasz jezyk lepiej
    od wykladowcow i tak naprawde tam w przyszlosci powinno byc Twoje
    miejsce.Rodzice dali Ci skarb nie do przecenienia.
    Co do zanizania cen-jest Business i Business. inne wymagania ma pracownik
    korporacji wysylany na miedzynarodowe szkolenia, a inne student ktory potrzebuje
    troche liznac jezyka na egzamin (wiadomo jaki jest poziom tych egzaminow)-taki
    student szuka kogos za trzydziesci i znajduje pomoc jakiej potzrebuje. Pracownik
    korporacji szuka takich osob jak Ty bo tylko taka opcja ma sens.
    I wszystko jest jasne i uczciwe. Mozesz kupic buty za 20 tys, a mozesz za 20
    zl-to jest rynek jak kazdy inny.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • lorna.doone 21.06.10, 20:28
    Oj Babo, chyba troche przesadzasz. Znam wielu lektorow, ktorzy na podobne stawki zapracowali sobie sami, wieloletnim doswiadczeniem, odpowiednim wyksztalceniem oraz pasja. Z moich znajomych wiekszosc ma wlasnie takie stawki o jakich pisze mewa a tylko jeden spedzil kilka lat w nyc...

    I dodam, ze jak odchodzilam na macierzynski to nawet ciezko mi bylo znalezc zastepstwo do moich grup bo wiekszosc znanych mi lektorow ma swoje grupy i indywidualnych uczniow i nikomu nie oplacalo sie wchodzic w nowe kontrakty.

    No i zgadzam sie z mewa, ze ogolnie tu na forum sporo niezadowolenia wsrod lektorow. Oczywiscie ta praca ma swoje minusy ale trzeba tez zauwazyc jak duzo ma plusow! Jesli nie pracowaliscie w kieracie w wielkiej korporacji to nawet nie wiecie... A dodam, ze moj maz pracuje na umowe o prace i dla niego placenie 900pln zusu miesiecznie to utopia. Tylko, ze my na to patrzymy inaczej bo sami ten przelew musimy robic, Ci na etacie dostaja po prostu pensje odpowiednio obcieta.

  • baba67 22.06.10, 07:37
    Ja nie pisalam o stawkach, tylko o tym ze zeby byc dwujezycznym trzeba siedziec
    kilka lat w danym kraju i najlepiej bedac mlodym. jesli lektor pracuje wiele lat
    ma ogromne doswiadczenie i wiedze i na pewno zasluguje na wysokie stawki, jednak
    nie powiedzialabym o nim ze jest dwujezyczny -byc dwujezycznym to mowic bez
    zadnych nalecialosci.
    Mewa pisala o mlodych osobach ktore jeszcze sa na studiach-zatem o
    doswiadczeniu i wiedzy zdobywanej latami nie ma tu mowy.
    Sama wiem ile mi daje kazdy rok pracy, tym bardzije ze nie boje sie wyzwan . Z
    przyjemnoscia mysle o sobie za 10 lat:-)
    Trzeba jednak zaznaczyc ze lata pracy w zawodzie to nie wszystko-mozena 20 lat
    tluc schemacik czytaneczko pytanka regulka cwiczonko, ale na szczescie ludzie
    juz tego nie kupuja-ku mojej wielkiej radosci .
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • lorna.doone 23.06.10, 20:32
    Ok, przepraszam, nie zrozumialam. Myslalam, ze sugerujesz ze lektor
    ktory nie spedzil wielu lat za granica nie jest w stanie zarobic tych
    60zl/godz.
  • heret-yczka 25.09.13, 15:33
    @mewa-01

    Z przyjemnoscia przeczytalam bardzo konstruktywny post. Chcialabym ''skonsultowac'' z Pania kilka kwestii i dlatego uprzejmie prosze o kontakt na priv'ie dorothy.dziuba@gmail.com

    Pozdrawiam
  • malwa1987 07.10.11, 00:48
    Bez złośliwości-serio, ale jeśli tak Ci się interes kręci, to czemu w ulubionych masz forum Oszczędzanie?;)
  • amused.to.death 07.10.11, 11:01
    > Bez złośliwości-serio, ale jeśli tak Ci się interes kręci, to czemu w ulubionyc
    > h masz forum Oszczędzanie?;)

    nie wiem do kogo ten tekst, ale ja np. też mam w ulubionych forum Oszczędzania.
    Oszczędzanie to dla mnie rozsądne gospodarowanie pieniędzy i wydawanie ich w rozsądny sposób a nie tylko myślenie jak przeżyć od pierwszego do pierwszego. Na tamtym forum są różni ludzie.

    Mnie np. dzięki oszczędzaniu stać na egzotyczne wycieczki.
  • mewa-01 15.05.16, 11:51
    Jak to fajnie odwiedzić jest stare wątki :D

    A co do twojego pytania, to jest takie stare żydowskie przysłowie:
    "Żeby być bogatym, to trzeba oszczędzać" .... co Ty na to? ;)

  • aga.p.p 21.06.10, 11:44
    > co do mnie, to ja nie mam problemów ze znajdowaniem uczniów. w tej chwili moja stawka to minimum 60/70zł / 60min lekcję (general / business).

    Muszę zapytać: uczysz w Warszawie?
  • baba67 19.06.10, 15:23
    Ja pisalam o korkach a nie o jakichs specjalnych lekcjach prowadzonych
    specjalnymi metodami starannie przygotowanymi-takie lekcje sa pewnie tyle
    warte-skoro psycholog bierze 80 za godz..).
    I to co lektorka ktora sobie tyle zyczyla robila to byly normalne korki z z
    dodatkowymi materialami. Wiem co robila bo po niej ucznia przejelam (i nie
    koszty zadecydowaly o tej zmianie tylko co innego).
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • engteacherka 20.06.10, 10:42
    Zgadzam się z przedmówczynią - do wytłumaczenia Present simple dziecku z
    podstawówki nie potrzeba jakichś wysublimowanych metod i nawet licealista może
    to zrobić, dlatego w moim mieście rodzice nie zapłaciliby 50zł za zwykłe korki
    dla dziecka w wieku szkolnym (poszukaliby licealisty)i ja sama chybabym tyle nie
    wzięła
    więcej można policzyć sobie za korki maturalne, ale kokosów też nie ma
    w mojej miejscowości ogólnie lekcje prywatne są coraz tańsze...
    znam anglistkę, która za przygotowanie do matury bierze 25zł/godz. (po dziennej
    anglistyce) - uczniów ma zatrzęsienie...

  • dorkawro 20.06.10, 12:31
    U mnie, również w małej miejscowości, drzwiami i oknami pchają się rodzice z
    dzieciakami do mojej znajomej, pani "anglistki", z wykształcenia przedszkolanki
    ze zrobionym zaocznym, prywatnym NKJO i jednoczesnym kursem w International
    House i lekcjami 15zł/60min. Nigdy nie była w anglojęzycznym kraju. Lekcje ma
    codziennie od 12-20. Jest zadowolona i mówi, że wychodzi na swoje. A dzieciaki
    to głównie gimnazjum i podstawówka. Polak potrafi.
  • baba67 20.06.10, 15:20
    Loo bosze, wspolczuje kobiecie-narobi sie a niewiele ustuka. No ale w malych
    miejscowosciach wszystko jest znacznie tansze to i moze zadowolona byc.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • anglofil 20.06.10, 23:19
    Czemu piszesz "anglistki" w cudzysłowie? Ona jest anglistką skoro ma NKJO i IH.
    A to że bierze za mało to inna sprawa. Ale skoro uważasz że jest "anglistką" to
    cena adekwatna, można uznać że jest uczciwa bo nie ma uprawnień i bierze
    adekwatnie do tego braku lub też, że jest anglistką bez cudzysłowu i bierze za
    mało :)
  • engteacherka 15.05.16, 17:54
    Wcale bym tak nie szydziła, dyplom nauczyciela przedszkola świadczy o tym, że ma obstukaną psychologię rozwojową i nie zacznie uczyć dziecka pisać, zanim go nie osłucha z językiem i nie nauczy mówić. Takie nauczanie ,,od końca'', to jest epidemia w polskich szkołach w klasach 1-3
  • kociamama 20.06.10, 19:51
    Jasne, że licealista może. Tylko czemu specjalista ma się godzić na stawkę
    licealisty?
    Ja tam, jak rodzic ma ambicje, żeby jego dziecko do mnie chodziło, a traciło
    czas na odrabianie zadań domowych (na szczęście tylko 2 takie pryzpadki mam) też
    biorę 50zł min. Tyle kosztuje moj czas i nie widzę powodu, dla którego miałabym
    obniżyć stawkę, bo to "zwykłe" korki. Mogłabym w końcu, w tym czasie mieć
    niezwykłe i zarobić 50-60.

    70 mi na razie przez gardło nie przechodzi, ale może powinno ze względu na
    kwalifikacje:(

    Ok, Mewa ma rację, że jak się asertywnie nie podejdzie do sprawy, to na pewno
    się więcej pieniędzy nie dostanie.
  • baba67 21.06.10, 11:17
    Z mojego punktu widzenia rodzice przeplacaja, ale skoro maja duzo kasy to czemu
    sie nie podzielic z kims kto ma mniej?
    Chodzi o to ze ci rodzice maja wybor-moga wziac studenta, biora Ciebie-ale nie
    sadze zeby praca ktora wykonujesz byla tyle warta.
    Nie znaczy ze tez nie mialam kilku takich wypadkow, ze placili mi dobrze nie
    bardzo wiem za co:-) Dobrowolnie.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • aga.p.p 21.06.10, 11:51
    > biorę 50zł min. Tyle kosztuje moj czas i nie widzę powodu, dla którego miałabym obniżyć stawkę, bo to "zwykłe" korki. Mogłabym w końcu, w tym czasie mieć niezwykłe i zarobić 50-60.

    Podpiszę się pod tym obiema rękami:) Tzn. nie widzę powodu żeby robić coś poniżej mojej normalnej stawki, bo uczeń potrzebuje tylko żeby ktoś nad nim posiedział i go przypilnował przy pracy domowej.
  • baba67 21.06.10, 15:13
    No ja tez tak mysle-chca panstwo miec filolozke do korkow? Niech bula.
    Jakby chcieli nativa zabuliliby jeszcze wiecej.
    Ale czy to znacza ze maja byc na rynku tylko wysoko kwalifikowani lektorzy z ze
    swoimi jak najbardziej slusznymi(kto mowi ze nie) stawkami za godzine.
    Kazdy przecietnie inteligentny czlowiek (a taki jest skoro ped do wiedzy
    posiada) wie, ze za 30 zl dostanie co innego niz za 50. Ale on nie chce za 50 i
    ma wybor. Normalny, zdrowy rynek.

    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • kociamama 25.06.10, 23:38
    Nie do konca jest, jak piszesz. Myslę, że wykwalifikowana nauczycielka moze
    nauczyc pewnych rzeczy w krotszym czasie i lepiej. Bo czesto ci co biora malo,
    są niedouczeni, stąd cena. Więc mogą trochę namotać w głowach dzieciom. Np.
    nauczyć kiepskiej wymowy, co może być bardzo trudne do odwórcenia, albo utrwalić
    złe nawyki gramatyczne - bo, wiele lektorek, choć ma wiedzę teoretyczną i umie
    robić ćwiczenia, robi błędy mówiąc - np. przy zastosowaniu conditionals,
    reported speech itd.

    Odpowiednie kwalifikacje językowe i metodyczne przyspieszają znacznie naukę.
  • baba67 26.06.10, 10:02
    Uwazasz ze posiadanie dyplomu magistra zwlaszcza studiow zaocznych, swiadczy o
    tym ze lektor takich bledow nie robi? Sadzac po ilosci godzin jezyka
    praktycznego na studiach zaocznych baaardzo watpie. Nawiasem mowiac na dziennych
    tego praktycznego tez jest malo.
    Niektorzy lektorzy mam wrazenie, narzekaja bo marzy im sie system
    kancelaryjny-uslugobiorbca MUSI skorzystac z uslug magistra obojetnie jaki
    poziom soba prezentuje i MUSI za te uslugi slono zabulic niezaleznie od wartosci
    uslugi.
    Co do zlych nawykow-pelna zgoda. Pani magister ktora kiedys mnie uczyla
    prywatnie nauczyla mnie kilku rzeczy z ktorymi walcze do dzis.
    Niekoniecznie ci co biora mniej pracuja gorzej.Czasem jak w moim wypadku wynika
    do ze smutnych okolicznosci zyciowych.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • kociamama 26.06.10, 10:16
    Samo posiadanie dyplomu o niczym nie świadczy. Wiem, że mogą być super
    nauczyciele - pod względem językowym i dydaktycznym - bez dyplomów, ale mają
    odpowiednie kwalifikacje (to chyba 2 różne rzeczy?). I oczywiście, sama cena nie
    jest wyznacznikiem jakości, choć często ludzie tak to odbierają (co jest dla na
    nauką pt. trzeba się cenić).

    Jednak uważam, że lekcja z fachowcem na poziomie beginner i z takim sobie
    lektorem to dwie różne rzeczy, i o ile ten drugi nie jest wart więcej niż 25 zł,
    to fachowiec zasługuje na swoje 50-70. Bo to nie jest to samo.
  • baba67 26.06.10, 10:51
    No w tym -pelna zgoda.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • engteacherka 15.05.16, 12:18
    Oj, zmieniło się przez te lata... Rodzice nie chcą już żadnych licealistów-korepetytorów dla swoich dzieci. Już nie patrzą tylko na to,żeby było najtaniej. Już nie ma dobrych nauczycieli uczących za 25zł
  • amused.to.death 26.06.10, 12:13
    > Ja pisalam o korkach a nie o jakichs specjalnych lekcjach prowadzonych >
    specjalnymi metodami starannie przygotowanymi (...)
    > I to co lektorka ktora sobie tyle zyczyla robila to byly normalne korki z z
    > dodatkowymi materialami.

    Nie wiem co to miałyby być te 'specjalne' lekcje.
    Nie do końca też wiem dokładnie co masz na myśli pisząc 'normalne korki'.

    Do wytłumaczenia pewnych rzeczy licealista czy student jest jak najbardziej ok -
    też mi się kiedyś taka pomoc przydała:)
    Ale jeśli braki są bardzo duże, albo chodzi o naukę to dobry doświadczony
    nauczyciel jest bardzo ważne.

    Ja od zawsze prawie jestem nie tylko nauczycielem ale i uczę się jakiegoś języka
    więc patrzę na to z dwóch stron.
    Niestety nie spotkałam jeszcze nauczyciela-studenta, który by wiedział jak
    powtarzać i utrwalać - dla nich to najczęściej: przerobione i idziemy dalej.
    Nie każdy nauczyciel-filolog (i nie filolog to umie) ale szanse na trafienie na
    takiego są większe:)

    Studentów nie lubię jeszcze z jednego powodu. Jak przychodzi sesja, czy jakieś
    ważne testy to taki student potrafi 'zniknąć' - tzn. odwołuje zajęcia bo musi
    się uczyć. Co mnie wkurza (a raczej wkurzało) bo zależało mi na regularnych
    zajęciach.
    Zakładam, że miałam pecha trafiając na takich, bo pamiętam, że jako studentka
    tego chyba raczej nie robiłam:)....

    Ja jako uczeń chcę dużo konwersacji na codzienne proste tematy i odrobinę
    ćwiczeń gramatycznych - głównie ustnych. Wcale nie tak łatwo trafić na dobrego
    nauczyciela.
    Mnóstwo osób myśli, że to takich lekcji to praktycznie nie trzeba się
    przygotowywać. To prawda, jak się ma doświadczenie, to przy studencie, który
    chce dużo mówić nie jest to dużo pracy, ale....

    Miałam kiedyś lekcje ze studentem za 30 zł za godzinę - sporo kser, etc.
    A rok później zajęcia z nauczycielem z 70 zł - i dwie kartki to było max na
    jedne zajęcia.
    W pierwszym przypadku miałam wrażenie, że marnuję 30 zł i godzinę swojego czasu.
    W drugim przypadku wiedziałam, że 70 zł było maksymalnie wykorzystane i
    widziałam postęp.
    Czasami warto zapłacić więcej.
  • baba67 26.06.10, 16:34
    Normalne korki wygladaja nastepujaco ( u mnie)-przychodze , pytam co bylo
    ostatnio na lekcji i co bylo zadane, po czym zaczynamy powtarzanie materialu
    jeszcze raz , nastepnie robimy wspolnie prace do owa a jak czasu starczy to cos
    do przeodu albo dodatkowy listening.
    Nie wszystkie dzieci sa tak zdolne jezykowo jakby chcieli ich rodzice:-)
    Lekcje niekorkowe to jakies gry zabawy dodatkowe materialy wycinanki malowanki
    cuda wianki.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • baba67 26.06.10, 16:45
    Poruszylas bardzo ciekawe zagadnienie-ucze juz kilka lat i jak sobie przypominam
    moje pierwsze "wystepy" to mam ochote odnalezc niektorych ludzi i oddac im
    kase(choc oni mnie nawet polecali nie wiem czemu). I rzeczywiscie-kser mialam
    bardzo duzo-teraz mam mnie kser a nawet te ktore mam traktuje wybiorczo-glownie
    jako prace domowa.
    Czy moglabyc sprecyzowac DLACZEGO uwazalas te 30 zl i godzine za stracona?Bo
    nigdy za duzo przestrog...
    Co takiego robil ten student (albo czego nie robil a powinien) ze tak sadzisz?
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • kociamama 26.06.10, 18:43
    Pytanie nie do mnie, ale się wypowiem, bo jak Amused, zarówno nauczam jak i uczę
    się języków.

    Czuję, że racę czas, jak mam dużo różnych kser, robię ćwiczenia na lekcji,
    nauczycielka dużo tłumaczy gramatyki (po pl, żeby było łatwiej), ale nie ma
    czasu na przećwiczenie tego ustnie.

    Jak mam lekcje indywidualne, jako, że jestem w miarę bystra, to kumam różne
    rzeczy szybko, więckiepski nauczyciel dojdzie do wniosku, że jak już raz
    zakumałam, to znaczy przerobione, odfajkowane i można robić następne. Niestety,
    jak chodzę terazna lekcje, to głównie po to, żeby był bat nad głową,
    regularność, no bo teoretycznie wszystkiego, poza mówieniem, można się w domu
    samodzielnie nauczyć - problemem jest brak czasu i samodycypliny.

    Jak nauczyciel/ka nie robi testów, nie powtarza pewnych rzeczy ze mną, tylko
    leci na przód z materiałem, nie wiadomo po co, bo ja się nie spieszę, jak nie ma
    czasu na gadkę szmatkę - tylko do rzeczy, do rzeczy - uważam to za trochę
    stracony czas.
  • amused.to.death 26.06.10, 19:03
    podpisuję się w 100% pod Kociamamą - mam te same zastrzeżenia.
    A więcej dopiszę później:)
  • baba67 26.06.10, 19:41
    DZieki:-)
    To znaczy gadka szmatka powinna byc? Ja tlumacze gramatyke po polsku
    (probowalam inaczej, ale z wyjatkiem tych najbardziej zaawansowanych uczniow to
    duzo czasu zabiera bo uczniowie nie znaja terminow, dopytuja sie, denerwuja, a
    im slownictwo gramatyczne z wyjatkiem podstaw nie jest do niczego
    potrzebne).Lepiej ten czas wykorzystac na praktyczne przyklady zdan i konwersacje.
    Duzo rozmawiamy, robienia cwiczen gramatycznych na lekcji NIENAWIDZE (a czasami
    musze, bo uczen ma test do zdania a w glowie misz masz ).
    Czyli chyba ide w dobrym kierunku-zawsze uwazalam ze lepiej zrobic jedna rzecz
    porzadnie niz trzy po lebkach.
    DZieki w kazdym razie, trudno sie samemu osadzic :-)
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • kociamama 26.06.10, 20:03
    Ja też nienawidzę ćwiczeń gramatycznych na lekcji, ale wiem, że czasem trzeba. I
    na pewno, nie jest to strata czasu, o ile jest to kilka przykładów, a nie cała
    lekcja;) No i lepiej zrobić 2 ćwiczenia po 10 przykładów, a potem poćwiczyć
    ustnie gramatykę, niż klepać ćwiczenia pisemnie. Fajnie też ćwiczyć ze słuchu.
    (w sensie listening - opowiedz, skupiając się na danym zagadnieniu gramtaycznym)

    Co do gramatyki, ja jestem za tłumaczeniem jak najwięcej po ang. i staram się
    przechodzić na pl, tylko jak widzę mur niezrozumienia. ale nie można aż tak
    ułatwiać uczniom myślenia, żeby na dziendobry wszystko po pl.

    Zresztą tłumaczenie nie musi zawierać teoretycznych słów. Ok, słowo verb jest
    bardzo istotne, i wiadomo, że im kto bieglejszy w gramatyce, tym łatwiej. Ale
    generalnie ja się staram pokazywać przykłądy, a uczniowie niech dedukują kiedy
    używamy, jakie formy są konieczne itd.
  • baba67 27.06.10, 09:38
    Sa ludzie ktorzy nie maja glowy do gramatyki-z trudem rozumieja ja po polsku-na
    terminy podmiot, orzeczenie wpadaja w panike. Co innego bardziej zaawansowani
    majacy zamilowanie i ambicje-tym nie popuszczam :-) A co do przykladow, to
    zgadzam sie absolutnie-maja zbnaczenie podstawowe.
    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne,
    podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • johnnysucker 29.09.10, 23:20
    Oczywiście, że są. Sam prowadzę działalnośc gospodarczą i nie zamierzam tego zmieniać.
    Robię to, co lubię i to, co robię najlepiej. Moja praca to moje życie, a firma to ja. Podatków nie płacę, bo wszystko, co się da, wrzucam w koszty. Nadal płacę preferencyjna składkę ZUS, ale i tę instytucję da się obejść. I wszystko jest zgodne z prawem. Na dzień dzisiejszy zarabiam ponad 2000 zł.
    --
    www.youtube.com/user/johnnysucker?feature=mhum
  • teacherka 30.09.10, 10:08
    A czy mozesz zdradzic jak sobie poradzic z ta instytucja "ulubiona"?
    Moze byc na priva.
  • dolores12 01.10.10, 13:58
    Jestem lektorką od ponad 10 lat. Na początku było fajnie, praca tylko przez parę godzin dziennie, z dala od nudnego biura. Teraz, gdy mam dzieci, sytuacja zmieniła sie diametralnie. One przychodzą z przedszkola - ja właśnie wychodzę. Jak wracam, już śpią. Nie wyobrażam sobie tego na dalszą metę, bo kto z nimi pogada, posiedzi, odrobi lekcje, jak pójdą do szkoły? Czy ktoś jest w podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie? Ja myślę o zmianie pracy, ale jak to zrobić???
  • walk_iria 01.10.10, 18:57
    Ja odpowiem wprost na pytanie w temacie wątku -

    Nie jestem zadowolona i niedawno to zmieniłam.
    Nie jestem zadowolona z uwagi warunki oferowane przez szkoły językowe.
    Samą pracę to nawet lubiłam.
    Ale nie mogłam już tak dłużej - ciągłe obniżki, brak jakiegokolwiek wsparcia, fatalne traktowanie, raz podpisujesz umowę na stawkę X a dwa dni potem dostajesz ofertę na stawkę X - 4 zł, zajęcia odwołują ciągle, brak stałosci, ciągły strach o to ile danego miesiąca zarobisz - a wymagania ciągle rosną.
    Więc wypisałam się z tego, bo już nie mogłam dłużej pozwolić siebie tak traktować.
    Teraz zajmuję się super fajnymi sprawami, dużo się uczę i jestem z siebie dumna, że nie muszę się godzić na byle co. :) Wprawdzie mam więcej pracy i jestem zajęta od rana do późna ale wiem, że to była mądra decyzja.
    Lubiłam samą pracę jako lektor, ale absolutnie nie zostawiono mi wyboru.
    Żle bym się ze sobą czuła robiąc to nadal i wiedząc, że szkoła "wyżyma" i nic w zamian nie oferuje tylko jest ciągłym powodem moich frustracji.

    pozdrawiam
  • chinwag 01.10.10, 22:10
    Może trzeba było zmienić szkołę na taką, w której takie sytuacje nie mają miejsca.
  • masza11 02.10.10, 19:59
    Ja też mam dziecko i niestety tak to wygląda, że widzę się z małą przed przedszkolem i przed spaniem. W tym roku zorganizowałam sobie to tak, że mam wolne piątki popołudniu, soboty i niedziele, więc nie jest tak źle. Ale jak córka pójdzie do szkoły to liczę się z tym, że jedno wolne popołudnie w tygodniu to będzie za mało i trzeba będzie jeszcze obciąć sobie kilka godzin.
  • tshandy 03.10.10, 07:10
    Walk-irio w pełni podzielam Twoje zdanie i to w odniesieniu do wszystkich lektorów, nie tylko tych z małymi dziećmi. O ile nie pracuje się etatowo np. szkole wyższej a jedynie jako free-lancer poprzez wszelkiej maści szkoły językowe to ciągły brak stabilizacji, konieczność 'biegania' do klienta, często wielogodzinnej wyczerpującej 'dniówki' a wcześniej odpowiedniego przygotowania się do zajęć oraz całkowicie samodzielna dbałość o podnoszenie kompetencji, czyni ten 'zawód' wyjątkowo mało atrakcyjnym.

    Nie dziwię się zachwytom młodych, początkujących lektorów pogrążonych w iluzji posiadania wolności wyboru godzin i klienta a co za tym idzie wysokości zarobków. Po kilku latach ta iluzja zamienia się w pewność, że jest się listkiem na wietrze zupełnie innych decydentów.
    A kalkulacja ekonomiczna pokazuje, że uwzględniając obecne stawki rynkowe, zakładając, że jest to jedyne żródło utrzymania, trudno jest wypracować miesięczne średnie wynagrodzenie w gospodarce.

    Zapewne ta konstatacja powoduje powstawanie coraz większej liczby nowych szkół i szkółek, których założyciele-byli-lektorzy wolą zająć się administracją i często nagannym zarządzaniem innymi, ciągle jeszcze rozmarzonymi lektorami.

    P.S. Piszę z perspektywy osoby z wysokimi kwalifikacjami i wysokimi stawkami, działającej na rynku warszawskim.
  • angksiazki 04.10.10, 11:27
    No napisz proszę co teraz robisz - co to za tajemnicza satysfakcjonująca działalność?
    Ja teraz jestem wyjątkowo zadowolona ze swojej działalności nauczania na własny rachunek. Teraz, kiedy Warszawa jest cała przekopana, a pociągi nie jeżdżą, ja sobie siedzę w domku i uczę i nie musze nigdzie łazić. Tylko na spacerek. Ze szkołami pożegnałam się już prawie 2 lata temu i nie żałuję. Dopiero początek października a ja mam już prawie pełen harmonogram zajęć ( w tym roku wzięłam jednak wieczory bo spłacam samochód). Pracuję tylko z dorosłymi. Sama decyduję kiedy pracuję. Martwi mnie tylko duży ZUS.
  • samaira 23.10.10, 10:42
    No nie wiem, latem, kiedy mało uczniów jeszcze można ponarzekać, ale teraz, kiedy lekcji full, całe miasto przekopane a człowiek siedzi sobie w domku i zarabia, i nie trzeba nigdzie pchać się w korkach, i marznąć tylko na spacerek kiedy się chce. Cud miód, wszyscy znajomi mi zazdroszczą.
  • anglofil 28.10.10, 18:06
    Jezu jak ty sie oglaszasz? wiem ze to pytanie nieco z tych wprost ale zdradz rabka tajemnicy. Czy masz wiekszosc z polecenia?
  • anglofil 28.10.10, 18:07
    sorki to bylo do angksiazki:)
  • baba67 29.10.10, 08:23
    Moge Ci tez odpowiedziec?
    W moim wypadku absolutna rewelacja okazalo sie gumtree. Mozesz wysylac ogloszenie codziennie, potem je tylko odswiezac i aktualizowac. Kiedys wieksza popularnosc miala ang.pl i teraz tez warto sie tam zarejestrowac, choc ogloszenie wygasa po 2 tyg i trzeba pisac nowe-pcji odswiez jeszcze nie odkrylam.

    --
    W każdym roku, wedlug przestrogi Homera i Padawana,są dni niektóre krytyczne, podejrzane i niebezpieczne.
    Compendium Medicum Actum (1789)
  • angksiazki 29.10.10, 10:42
    Juz mnie o to pytali i pisałam o tym przynajmniej w 2 watkach.
  • johnnysucker 29.10.10, 23:16
    To ja też.
    W moim przypadku sprawdziła się prasa. Pod koniec sierpnia i na początku września zamieszczam ogłoszenia w gazecie, np. Dzienniku Zachodnim (pochodzę z Katowic). Zlecenie takiej usługi jest banalnie proste, wystarczy zadzwonić i podac treść. Potem oni wysyłają fakturę. Mogę podać numer na priva lub maila.
    Najwięcej klientów mam jednak z polecenia innych, bardzo zadowolonych uczniów :-)

    www.youtube.com/user/johnnysucker?feature=mhum
  • amused.to.death 30.10.10, 09:45
    > Najwięcej klientów mam jednak z polecenia innych, bardzo zadowolonych uczniów :
    > -)

    No właśnie.
    To działa najlepiej:)
  • kociamama 25.10.10, 16:15
    Lepiej nie wrzucać w koszta wszystkiego jak leci, bo się Urząd przyczepić może.

    A 2000 to trochę mało:( Może dla studenta to spoko pensja, ale jak ma się mieszkanie na utrzymaniu, aspiracje, żeby gdzieś czasem pojechać, jakąś książkę kupić i wyjść gdzieś w weekend, to 2000 nie robi wrażenia:( Na europejskie warunki to pensja minimalna:(
  • johnnysucker 25.10.10, 23:23
    Rzeczywiście, 2000 zł to nie dużo, na szczęście zarabiam ponad 2000 zł. I nie mam na utrzymaniu mieszkania, jestem współwłaścicielem nieruchomości. W koszta nie wrzucam wszystkiego "jak leci", tylko wszystko, co można wrzucić, żeby nie wejść w konflikt z prawem. Ale tym zajmuje się biuro rachunkowe, z którym podpisałem umowę. Proszę czytać ze zrozumieniem.
    www.youtube.com/user/johnnysucker?feature=mhum
  • gazaro 05.11.10, 15:02
    podobny temat:

    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3869784&start=150
  • kfiatuszek_22 27.01.11, 23:08
    I tak i nie.
    Tak-lubie ta prace, ludzi, nauczanie, aktywny tryb zycia...duzo sie naslucham, pogadam. Elastycznosc godzin-poniewaz mam male zlobkowe dziecko-rewelacja jak dla mnie. udalo mi sie zorganizowac zajecia od 7-15 (glownie firmy), jedynie 2 popoludnia mam 15-19. Jak dziecko chore-nie mam problemu z wkurzonym szefem bo sama sobie zegluje.
    Nie-ktos juz o tym pisal-brak stabilnosci zarobkow. Ludzie odwoluja, swieta, ferie, wakacje-mniej kasy. Raz tak, raz siak. Przy kredytach, dzieciach wydatkach-ciezko.Za pare lat moze byc juz problem z tym bieganiem w 4 rozne miejsca dziennie-brak sil po prostu.
    Podsumowujac-chyba pomalu bede sie zegnac z tym zawodem, zostawiajac sobe pare lekcji jako hobby. czas chyba na etat;)
    --
    Paulinka 1.01.2009, 3100g 55 cm
  • esteve14st 21.02.11, 12:51
    Muszę przyznać, że bycie nauczycielem i lektorem języka angielskiego daje mi coraz większą satysfakcję. Może nie mam z tego wielkich pieniędzy, ale tylko dlatego, że mam aż tak dużo godzin zajęć w tygodniu. Tak jakoś wyszło :-)

    --
    Nic tak nie ułatwia nauki jak kompetentny i dobry nauczyciel języka angielskiego. Dlatego właśnie, jeśli mieszkasz w Lublinie korepetycje angielski Lublin to najlepszy wybór dla Ciebie :-)
  • szymianka21 04.10.11, 14:00
    Ja jestem!!!!!! Bycie lektorem daje mnóstwo satysfakcji, kiedy widzi się postępy swoich kursantow. Ważna jest także, odpowiednia atmosfera w pracy. Mi udało się jedno i drugie. Pracuje w Leader School kolejny rok i jestem zadowolona z tego co robię. W mojej szkole jest wiele różnych metod nauczania ( sama uczę metodą BLS -dla niezaznajomionych z tematem podaję linka www.leaderschool.com.pl/kursy/kursy-jzykowe/angielski-metod-bls ) więc tym bardziej jestem usatysfakcjonowana, że praca daje mi dodatkowy rozwój :)
  • chinwag 04.10.11, 20:33
    Są subtelniejsze sposoby reklamy.;)
  • kociamama80 15.05.16, 16:08
    :D
  • duchess85 07.10.11, 11:25
    Ja jestem:) Mam pracę, którą uwielbiam, nikt mi nie pierdzieli za uchem, jak mi potrzeba, odwołuję/przekładam zajęcia.
  • oleandra20 09.10.11, 10:40
    Ja nie bylam, o nie. Godziny pracy to jeszcze cos co bylo calkiem OK, nie znosze wstawac rano a zajecia mialam popoludniami. Pracowalam w firmach, z urzednikami, ze studentami itp. fajni ludzie, fajnie sie z nimi pracowalo, ale fakt, ze w swieta, w wakacje, w dlugi weekend, i za odwolane zajecia nie dostajeszcz ani grosza, skutecznie mnie zniechecilo do tej roboty. No i te okienka i dojazdy z miejsca na miejsce.... Uwazam, ze zeby dobrze wykonywac swoj zawod, musisz dobrze zarabiac! Teraz robie MA in TEFL i PGCE, zeby moc uczyc w szkole sredniej (tu gdzie mieszkam, w szkolam zarobki sa bardzo dobre, najlepsze oczywiscie w publicznej, ale zeby sie tam dostac musisz zdac panstwowy egazamin do ktorego nauczyciele sie przygotowuja latami), poki co pracuje w prywatnym, dwujezycznym przedszkolu (co oznacza znienawidzone przeze mnie ranne wstawanie) jako nauczyciel angielskiego, i choc nie mialam nigdy doswiadczenia z dziecmi, jestem zadowolona! Pensja jest ok, pracuje na mniej niz etat, co pozwala mi na studiowanie popoludniami, placa mi za swieta, wakacje etc., dostajemy sniadanie i obiad :), i mam klase pelna materialow, z interaktywna tablica wlacznie, tak wiec nic nie musze przygotowywac w domu (mam na to czas w przedszkolu). Ale moj cel to szkola srednia, i moze w przyszlosci pokusze sie nawet o egzamin do panstwowej szkoly, majac tam etat to jak wygrac los na loterii :)
    pozdrawiam
  • baba67 09.10.11, 14:06
    Ale Ty nie mieszkasz w Polsce.Dobre zarobki w szkole publicznej, hehe, nigdy tego nie doczekamy.
  • engteacherka 15.05.16, 12:30
    Tak, obecnie jestem zadowolona. Na swoim trzeba dużo pracować, tak jest w każdym biznesie. Nie stać mnie na luksusy, ale stać na w miarę wygodne życie - już nie muszę wybierać wyjazd wakacyjny, czy wymiana mebli, wystarczy na jedno i drugie. Na przyjemnpości znajdą się fundusze i na hobby.
    Wada, to niepewna przyszłość na emeryturze (niska), ale wszyscy, którzy mają własną działalność się tego boją. Trzeba zainwestować w jakieś działki, czy nieruchomości, ziemię...
    Nie jest to też tak niepewna praca, bo współpraca z klientami trwa latami, szczególnie dziećmi. Jeśli tracą klientów, to dorosłych, bo wielu trafia do mnie takich, którzy uczą się dla pzyjemności i oni są niepewni.
    Na szczęście ćwiczony umysł się mało starzeje, a my pracujemy umysłem. Alzheimera się tylko boję, choć w rodzinie nie mamy.
    Jest to też satysfakcjonująca praca, bo nie tylko zarobki się liczą.
  • kociamama80 15.05.16, 14:54
    Jestem bardzo zadowolona pomimo tysiaka za zus :)
    Umowa dla kursantów, własny lokal, własna strona, dobra reklama i biznes się świetnie kreci :)
    Nie widzę się w niczym innym.
  • midds 15.05.16, 16:05
    Chciałabym móc powiedzieć to samo za kilka lat! :)
  • kociamama80 15.05.16, 16:09
    Tego Ci życzę, Midds :)
  • midds 15.05.16, 17:03
    To znaczy, z samego nauczania już jestem zadowolona, chciałabym jeszcze móc tylko z tego wyżyć i nie szamotać się.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka