Dodaj do ulubionych

Nieudane zajęcia. Mam dola.

19.01.11, 18:18
Pierwszy raz mialem takie korepetycje..Poczta pantoflowa dziewczyna dostala na mnie namiary. Jest w liceum, przerabia Matura Solutions intermediate. Dzwoni, ze chce przyjsc na zajecia bo ma piec stron z zadaniami w cwiczeniach i musi je rozwiązać.

Zawsze to ja sam przygotowuje lekcje, anizeli ktos przychodzi do mnie z czymś, czego nie wie. Wiec.. bylem w stresie, sciagnalem sobie z chomikuj ćwiczenia i przerobilem te moduly o ktorych ona mowila.Nie chcialem dac plamy.

No i.. przyszla..Okazalo sie ze ma jakas inna wersje, tego co ja sciagnalem ( albo ona miala stara wersje, albo ja)- wiec cwiczenia byly zupelnie inne. Mowi ze musi to rozwiazac bo musi oddac ćwiczenia do sprawdzenia nauczycielowi. Patrze- stron 6, duzo ćwiczeń na reading- nie da sie tego opanować w godzine. Pytam jej- czy mam jej tlumaczyc kazde ćwiczenie, które robimy, czy po prostu robimy, zeby zrobic jak najwiecej- pada odpowiedz- zeby zrobic jak najwiecej. Zrobilem jej troche tych zadan, niektorych nie wiedzialem ( wiec mowie otwarcie ze tego nie wiem, tego tez nie wiem), co wiedzialem to jej pomoglem, zrobilismy wiekszosc krzyzowek, pare innych ćwiczen na vocabulary. Ale.. nad niektorymi zastanawialem sie, bo nie bylem pewny, niektorych przykladow nie wiedzialem, mówie jej, ze szkoda czasu zebysmy zaczeli od czytanki ktora zajmie nam 20 minut, ze lepiej najpierw skoncentrowac sie na jakis krotkich zadaniach. Dodam ze czulem sie zle ze nie wiem niektorych zadan, ze nad niektorymi dlugo mysle, wiec przedluzylem zajecia do poltora godziny i policzylem za 50min.

Czulem ze dziewczyna wyszla niezadowolona, i juz nie przyjdzie. Czuje sie zle, ze niektorych rzeczy nie wiedzialem, inne znow wymagaly wiecej czasu, wczytania sie, a 50 min to naprawde nieduzo. Czulem stres, ze musze to wszystko zrobic w 50min.

Glowa mnie rozbolala az z tego wszystkiego, czuje sie taki slaby, jak pomysle ze to byl poziom intermediate a ja nie wiedzialem niektorych rzeczy.. ( po prostu nie pamietalem.. m.in kiedy to try jest verb z ing a kiedy z "to", itp Mialem to dawno na studiach, nie pamietalem tych roznic, na korepetycjach sie tym nie zajmowalem nigdy.. Pierwszy raz mialem sytuacje ze czegos nie wiem, bo.. zawsze to ja przygotoiwuje zajecia, wiem co na nich bedzie, a wiec sytuacja komfortowa. A tu.. zupelnie nie spodziewalem sie takich zadan i wyszly moje braki :((( Czuje sie z tym okropnie, przezywam jak male dziecko :((
Edytor zaawansowany
  • chinwag 19.01.11, 19:03
    Każdemu kiedyś zdarzają nieudane zajęcia, choć to co piszesz trochę ... niepokoi.
    Rozumiem, że u zarania kariery trudno "z marszu" lekcje przeprowadzić, można mieć sporadyczne problemy z niektórymi phrasalami, zwrotami idiomatycznymi, niektórymi słówkami - to naturalne nawet po latach pracy, język angielski za bogaty jest, by opanować perfect wszystko.
    Ale problemu z bezoklicznik/-ing na poziomie intermediate to być nie powinno;)

    Co tak dawno studiowałeś?
  • kornel83 19.01.11, 19:49
    Wiesz.. nie mam problemow z ktorym verbem wystepuje ing a z ktorym to.Ale.. z niektorymi verbami sa dwie mozliwosci.. A tych roznic juz nie pamietalem :(
  • teacherka 19.01.11, 22:21
    Mnie tez niepokoi i to bardzo.
    Moze to swiadczyc - to nie bedzie mile - o tym, ze nie masz na tyle kompetencji, by kogos uczyc.
    Moze warto sie podszkolic, przypomniec sobie troche gramatyki, jesli studiowales filologie angielska, jak rozumiem? I nie brac sie jeszcze za nauczanie innych, bo to odpowiedzialne zadanie.
  • baba67 20.01.11, 08:22

    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • black.joanna 20.01.11, 17:51
    Święte słowa :)
  • baba67 19.01.11, 19:48
    Nigdy sie nie zajmowales czasownikami +ing i + to ? Uczysz tylko dzieciaki (podstawowka+ gimnazjum)?
    Nie odczytuj mojego pytania jako zlosliwosci, bo i tak podle sie czujesz,ale po prostu jestem ciekawa, jak to mozliwe, mam wrazenie ze ze ze starszymi uczniami ciagle to wyplywa i wciaz to tlumacze, tluke cwiczenia itp, choc zasadniczo preferuje konwersacje.
    Ale prawda jest ze na poziomie intermediate moze sie zaplatac jakis nieczesty phrasal czy idiom, nie jestesmy komputerami zeby miec w glowie calego Webstera.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • amused.to.death 20.01.11, 00:46
    > wiec przedluz
    > ylem zajecia do poltora godziny i policzylem za 50min.

    przypomina mi się, że miałam podobną sytuację kiedyś jako uczeń.
    I wniosek był taki, że to nie tylko strata pieniędzy ale jeszcze i czasu.

    a czego jeszcze nie wiedziałeś poza tym 'try'?
    --
    [url=http://kolumber.pl/g/141969-Once%20upon%20a%20time%20in...%20Mexico]a tak było w Meksyku... - zdjęcia i słów parę:)[/url]
  • nighthrill 20.01.11, 09:48
    Nie dołuj się zbytnio, acz myślę, że powinieneś - dla własnego komfortu i poziomu zajęć - dostosować grupy docelowe do swojego poziomu wiedzy i znajomości grmatyki, bo inaczej takie rzeczy będą "wychodzić".
    Nowa matura pisemna, zwłaszcza rozszerzona, nie jest już taka łatwa jak stara, kiedy wystarczyło pogadać z komisją - teraz są ćwiczenia gramatyczne, word formation, długie listeningi, trudne readingi ze skomplikowanym słownictwem...ja przygotowuję również do rozszerzonej, ale trochę czasu zawsze poświęcam na dokładne przeanalizowanie, tekstu przesłuchanie płyty - niektóre słowa, zwłaszcza phrasale, mogą wylecieć z głowy od czasu studiów, jeśli rzadko używane, a na maturze często dają właśnie podchwytliwe wyrażenia - typu "affluent "zamiast "rich" czy "wealthy" itp. ( nie twierdzę, że to super trudne, po prostu przykład - wielu uczniów nie zna aż tylu synonimów).
    W twoim przypadku sytuacja była inna od tej, do której jesteś przyzwyczajony, zaskoczenie, poza tym pewnie chciałeś zarobić dodatkowo, więc wziąłeś to zlecenie - nie dziwię się. Pokazało ci, czego nie pamiętasz i co powinineś powtórzyć - lub za jakich uczniów się nie brać:)

    Inna sprawa, że uczeń musi mieć poczucie, że jesteś od niego lepszy, że twój angielski jest płynny, że wiesz wszystko lub prawie wszystko. Ja się przyznaję do nieznajomości skomplikowanego słownictwa związanego z jakimś zawodem, jeśli ktoś nie dał mi czasu na przygotowanie, a np. zajmuje się rolnictwem, ogrodnictwem, technologiami IT i potrzebuje bardzo specyficznych wyrażeń - wtedy sprawdzam i na kolejną lekcję przygotowuję się bardzo starannie, ale nie ma możliwości, żebym na jakiś temat nie mogła z marszu choć na poziomie ogólnym porozmawiać i nie wiedziała, co to "spade" czy "rake". Prowadząc konwersacje z dorosłymi na poziomie inter i upper trzeba mieć świadomość, że może się trafić ktoś zakręcony na jakimś bardzo dziwnym, niespotykanym punkcie:)

    Rozumiem cię i domyślam się, co musiałeś przeżyć - każdy kiedyś zaczynał. Pomysł nad tym, żeby nie brać zleceń znienacka, no i w wolnej chwili poczytaj gramatykę.

    Ja wychodzę z założenia, że slownictwo może mnie zaskoczyć, nikt nie wie wszystkiego - gramatyka nigdy. Nie przeszłoby mi przez usta, że nie znam danej konstrukcji. Mam doła, jeśli nie znałam pojedynczego słowa na lekcji i musiałam przy uczniu otworzyć wordpowera - więc się nie przejmuj aż tak:)

    Co do tego czy dziewczyna przyjdzie kolejny raz - możliwe, że nie. Ale każdy z nas traci uczniów, nawet ci najlepsi, najbardziej wdrożeni do powtórek gramatycznych, najsympatyczniejsi nauczyciele. Parę razy ktoś nie przyszedł mi na kolejną lekcję i też się zastanawiałam, i było mi przykro - czy było nudno? materiały za mało zróżnicowane? za dużo gramatyki, a może za mało? może miałam nieporządek w pokoju?:)

    Tak że głowa do góry!
    --
    Bez pośredników na pierwszej linii życia
  • chinwag 20.01.11, 10:15
    Kornelu, nie odpowiedziałeś na pytanie co studiowałeś i jak dawno.

    Zakładam, że nie filologię i nie dalej jak...rocznik 83? No to kilka lat ledwie minęło;)

    Porażki, czyli nieudanych zajęć, błędu gdzieś tam popełnionego itp wstydzić się nie ma powodu. Nie mylą się ci tylko, co nic nie robią.

    Ale problemy z angielską gramatyka na poziomie intermediate, to myślę powód do pąsowienia.
    Zrób coś z tym, jeśli naprawdę chcesz pracować w tym zawodzie z powodzeniem.

  • kornel83 20.01.11, 11:29
    Studia konczylem 4 lata temu, z tym ze.. pracuje w innym zawodzie niz nauczyciel i nie uzywam tam zaawansowanego slownictwa. a korkow udzielam po protu dorywczo.. Do tej pory byly to osoby na poziomie intermediate, ale.. nigdy nie mialem problemow bo przygotowywalem sie z tego co bedzie.. Zreszta i tak mnie to nie tlumaczy. Wiem ze moja gramatyka kulueje, ze duzo pozapominalem.. i nalezy to nadrobic.
  • chinwag 20.01.11, 14:07
    Słuszna decyzja. Nawet w dorywczej pracy rzetelność wskazana.;)

    Powodzenia:)
  • ophelia78 24.01.11, 19:45
    >Studia konczylem 4 lata temu, z tym ze.. pracuje w innym zawodzie niz nauczyciel i nie uzywam tam zaawansowanego slownictwa

    Skończyłeś filologię???? To przepraszam za dosadność, ale na litośc boską, jakież to zaawansowane słownicto może występować na poziomie INTERMEDIATE, które wyleci z głowy MAGISTROWI FILOLOGII ANGIELSKIEJ?????? Przepraszam, ale dla mnie to niepojęte....
    --
  • ladyc 24.01.11, 20:32
    Nothing to kornel83 but I had a teacher candidate (a fresh master's graduate) describe for me (at her job interview) her methods of "learning kids English" and that in her free time she likes to "do cakes".
    --
    www.kielbasastories.blogspot.com
  • aga.p.p 24.01.11, 20:33
    > in her free time she likes to "do cakes"

    American Pie style? ;)
  • ladyc 25.01.11, 13:19
    Hee, hee. It's a good thing that didn't pop into my mind at the interview.

    I think that I also made a mistake at the interview (or maybe not).

    When the candidate asked me about her chances of employment, I informed her that her chances were slim to non-existent (in a polite way of course) because of her numerous mistakes (there were more). I suggested to brush up a bit on her skills and try again in the future. She denied having made any mistakes and demanded I tell her exactly what she had said wrong. After giving her 5 examples (in a polite way of course), I asked if I should go on. She stood up and walked out.

    Later I saw her in the street and she gave me the "stink eye". What can ya do?

    Anyhow, I think kornel had a problem with mainly grammar so as someone already suggested...Murphy's grammar and the problem will soon be behind you :)

    --
    www.kielbasastories.blogspot.com
  • nighthrill 25.01.11, 15:57
    to się wbrew pozorom zdarza, mówię tu o sytuacji opisanej przez ladyc, czyli taki8ej, w której magister jest kiepski ze studiowanego języka.

    W czasie wakacji uczęszczałam na kurs, niezwiązany z języknoznawstwem, tylko z ekonomią i projektami unijnymi. Mieliśmy obowiązkowe zajęcia z angielskiego na poziomie intermediate, nie mogłam się z nich wymiksować, więc chodziłam, poinformowawszy lektorkę o mojej sytuacji. Grupa była bardzo zróżnicowana, od false beginner do FCE.
    Była w niej dziewczyna będąca na 5 roku anglistyki zaocznej. Jej leksyka, fonetyka, błędy, namyślanie się i przerwy w każdej wypowiedzi na codzienne tematy...nie uwierzylibyście, że to przyszła anglistka. W trakcie kursu obroniła się na 4 i zamierza uczyć w podstawówce. Współczuję dzieciom nabycia takich nawyków w wymowie, jakie ona miała...
    --
    Bez pośredników na pierwszej linii życia
  • jeriomina 26.01.11, 18:42
    Methods of teaching?
    A to ciekawe, ta kandydatka nie dość że kiepska to jeszcze w dodatku coś opatentowała.
    Śmieję się, bo moja promotor z licencjatu zawsze podkreśla, że to o czym my piszemy to są "techniques" a nie "methods". Bo methods to są te duże, typu TPR:)
    :D

    Aha, i to nie zależy od "dzienności" lub "zaoczności". Muszę powiedzieć, że seminarium licencjackie my zaoczni mamy z dziennymi. Te laski z dziennych to nawet na oko po ubraniu widać że w główce nic nie ma, a jak już się wypowiadają, to strach. Wszystko zależy od podejścia.

    To czego nauczysz się na anglistyce i jaki zrobisz progress naprawdę zależy tylko od ciebie...bo wszystko inne się da, i zrzynać, i ściągać...mam takie osoby na roku, że sama się zastanawiam, co to za strach, że one kiedyś będą uczyć...
    --
    [img]http://www.cats.alpha.pl/catdesigns/animations/anim33.gif[/img]

    "Be yourself, no matter what they say"
  • johnnysucker 27.01.11, 00:10
    Lady C., are you a native English speaker? Or are you bilingual? :-D
    Keep on writing, each of your tips is as precious as gold. And, of course, if I make a mistake, don't hesitate to correct me. (I'm serious now, no irony meant.)
    BTW, doing a cake made me laugh :-D
    --
    www.youtube.com/user/johnnysucker?feature=mhum
  • ladyc 27.01.11, 17:26
    Johnnysucker - You are a flatter. "Precious as gold" maybe not but I have been teaching for quite a while so I can share my experience and experiences. I am a native speaker but I can speak Polish well enough to read this forum and well enough to survive in your crazy country ;) Writing in Polish takes me forever so that's why I write in English. Może jak będe miała więcej czasu, piszę coś po polsku - tylko nie śmiej.

    I have taught high school and ESL at university in the US. I have taught English in public high school in Poland and -uwaga- at zawodówka. Now I run my own business but prior to that I worked for an American company here in Poland. That's all about me.

    And I have had failure lessons as well. For different reasons than the author of this post, but still...it hurts.

    --
    www.kielbasastories.blogspot.com
  • mmoni 27.01.11, 18:47
    Widziałam prace magisterskie studentów filologii angielskiej w pewnej prywatnej szkole wyższej, którzy mieli trudności z napisaniem zdania, gdzie liczba podmiotu odpowiadałaby liczbie orzeczenia. I niezmiennie, kiedy zadawałam delikwentom pytanie "co zamierzają robić po uzyskaniu dyplomu" otrzymywałam odpowiedź "to, co już robię - uczyć w szkole!"
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • chinwag 27.01.11, 20:00
    Mamy niż, rzeczywistość pomoże kompetencje zweryfikować. Może nie wszędzie, ale jednak...

  • annise77 27.01.11, 13:23
    Widzę, że nie dość ze chłopakowi nikt nie powiedział nic nowego, bo zdaje sobie sprawe, ze ma wiele do zrobienia, to tylko pogrązl sie jeszcze bardziej... otoz kornelu powiem ci, ze nie jestes jedynym, ktoremu cos takiego sie przytrafilo. sama lapie sie na tym, ze jesli nie uzywam zbyt dlugo pewnych struktur gramatycznych, to musze siegac do ksiazek, zeby sobie przypomniec i utrwalic. jesli nie pracujesz na co dzien z jezykiem, niestety takie wpadki mogą się zdarzac... grunt, to duzo samemu pracowac i wyprzedzać takie sytuacje. głowa do góry, practise makes perfect!
    --
    Follow your heart. Any other path leads to someone else’s dream...
  • testman 28.01.11, 11:21
    > Widzę, że nie dość ze chłopakowi nikt nie powiedział nic nowego,

    annise77, tresc i ton odpowiedzi pewnie wynikaja z naszego nastawienia do tego forum i pracy zawodowej w ogóle.

    Wydaje mi się, że Ty jest bardziej z grupy ludzi, którzy przejmują się w pracy "miłą atmosferą" - stąd w Twojej wypowiedzi dużo empatii.

    Ja i pewnie inni użytkownicy forum pewnie jesteśmy bardziej nastawieni na "profesjonalość" - stąd bura za udzielanie lekcji na poziomie, który przekracza możliwości nauczyciela

    Przyznaje sie bez bicia, ze moje zasoby empatii ogolnie sa niskie. A juz szczegolnie je oszczedzam na "wyspecjalizowanym" forum. Gdyby chodzilo o "doła" spowodowanego przez upierdliwego ucznia, niezorganizowana szkole jezykowa etc., to moglbym sie przylaczyc do poklepywania po plecach.

    Ale autor watku zwyczajnie musi sie wziąć do roboty - ksiazka z gramatyka na odpowiednim pozomie w łapki i codziennie jeden rozdział. Niestety bardzo latwo wytlumaczyc sobie taka lekcje, mowiac: "Nic sie nie stalo - wszystkim sie zdarza." :(
  • annise77 28.01.11, 12:22
    Nie chodzi o klepanie po plecach, ale nie dokładanie już leżącemu. uważam, że we wszytskim potrzebny jest balans, można skrytykować, ale tak aby zachęcić do dalszej pracy. mnie osobiscie tego typu grzmoty ze stronu nastu osob absolutnie by nie zmobilizowały, ale raczej pchnęły w kierunku zamknięcia książek i dania sobie w ogole spokoju... krytyka plus troszkę empatii pomoże a nie przybije...


    --
    Follow your heart. Any other path leads to someone else’s dream...
  • imilla 28.01.11, 11:59
    no chyba practice
    --
    Nie traktuj życia zbyt serio, bo i tak nie wyjdziesz z niego żywy.
  • imilla 28.01.11, 12:04
    Mój wpis był oczywiście do annise77.
    Testman podpisuję się pod tym co napisałeś obiema rękami.
    --
    Nie traktuj życia zbyt serio, bo i tak nie wyjdziesz z niego żywy.
  • annise77 28.01.11, 12:22
    no raczej
    --
    Follow your heart. Any other path leads to someone else’s dream...
  • testman 26.01.11, 11:51
    uwaga ogolna #1: zajecia z marszu to pewny przepis na totalna porazke. nalezy unikac za wszelka cene. ew. mozna sie zgodzic od czasu do czasu - gdy ma sie mase doswiadczenia i zna sie dobrze przerabiany material (np. zastepstwo w szkole jezykowej z grupa w oparciu o znany sobie material)

    uwaga ogolna #2: wydaje mi sie, przerabianie pracy domowej ucznia w ten sposob to strata czasu dla ucznia i nauczyciela. nie latwiej kupic ksiazke nauczyciela z odpowiedziami? albo wyslac komus skan tych stron z prosba o przygotowanie klucza?

    uwaga personalna do autora watku: wychodza wyrazne braki w przygotowaniu. poziom intermediate (szczegolnie w czesci gramatycznej) nauczyciel musi miec w jednym paluszku. przeciez w zalozeniu podstawowa matura ma byc na poziomie B1 mniej wiecej, a rozszerzona blizej B2.

    sorry ale dla mnie nauczanie innych osob (za pieniadze!) z taka wiedza jest niedopuszczalne!

    to ze umiem obsluzyc Windowsa, nie czyni ze mnie informatyka. a nauczyciel jezykow obcych moze byc kazdy :(
  • lal_quila 29.01.11, 00:23
    profesjonalizm jest wtedy, kiedy umie się otwarcie powiedzieć, że się czegoś w danej chwili nie pamięta/nie wie i sprawdzić to od razu, lub przygotować na następną lekcję. nikt nie jest chodzącym słownikiem ani murphy'm. oczywiście w granicach rozsądku. teoretycznie nauczyciel po filologii (dobrej filologii) powinien nie mieć problemów przynajmniej do poziomu CAE, chociaż niepospolite słówka zdarzają się nawet w podręcznikach dla podstawówki;)
    no i nie zapominajmy, że sam fakt skończenia filologii nie czyni nauczyciela.

    faktycznie, lekcja na zasadzie robimy coś na szybko, im więcej tym lepiej, jest bez sensu. czas stracony i dla nauczyciela i dla ucznia.

    lekcje z biegu są ciekawym doświadczeniem, uczą elastyczności i wymagają kreatywności. żadna sztuka prowadzić zajęcia, które zawsze są zaplanowane od a do z. sztuką jest umieć się odnaleźć w nieprzewidzianej sytuacji i w razie potrzeby zaimprowizować lekcję.

    rada dla autora: faktycznie powtórz sobie gramatykę, przynajmniej dla własnego komfortu psychicznego. a poza tym, na końcu podręcznika zazwyczaj są wyjaśnione zagadnienia gramatyczne z danego poziomu. wystarczy zajrzeć w trakcie lekcji, a i uczniowi przyda się umiejętność korzystania z tego typu aneksów.
  • baba67 29.01.11, 09:09
    Z wielka przyjemnoscia przeczytalam Twoj post, bo podbechtalas moje ego :-)
    Okolo 40 % moich lekcji to konwersacje improwizowane na podstawie roznych materialow. Tendencja ta bardzo silnie wrasta, szczegolnie wsrod doroslych bo coraz mniej osob chce sie uczyc od podstaw, oni juz sie uczyli czasem pare lat, a chca wreszcie zaczac mowic.
    Sila rzeczy zdarza sie ze najezdzamy na slowka i wyrazenia rzadziej spotykane. Mowie wtedy-nie jestem pewna, sprawdze-i nie ma problemu. Gramatyke musze miec jednak w paluszku-na to nie ma rady.
    Dodam, ze niektorzy traili do mnie po kilku nieudanych probach z innymi lektorami(ktorzy chcieli ciagnac ich poziom na podstawie podrecznikow, a do konwersacji odnosili sie jak pies do jeza), a dojezdzaja do mnie z drugiego konca miasta(stolecznego).
    Jaki wniosek?-ano taki, ze o ile nie siedzimy tylko w dzieciach, to dobrze sobie ten trend uswiadomic. Takie zajecia bardzo skutecznie ucza mnie pokory, bo wlasciwie codziennie uswiadamiam sobie zakres mej niewiedzy,jednak przyznac sie do niej zaden wstyd, przeciez nawet mowiac po polsku zapominamy jakiegos mniej uzywanego slowa.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • jarkoni 30.01.11, 15:53
    Może niepotrzebnie to piszę, nie chcę zostać źle zrozumiany. Ale angielski angielskim, a polski polskim..
    Dlaczego wielu tu piszących nie używa polskich znaków diakrytycznych, dlaczego też wielu po kropce rozpoczyna nowe zdanie z małej litery?
    Lenistwo? Brak szacunku do ojczystego języka?
  • baba67 30.01.11, 15:54
    Czasem durna klawiatura.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • lal_quila 30.01.11, 21:19
    lenistwo, przyzwyczajenie i wzgledy praktyczne (np. szybkosc pisania) szacunek raczej nie ma tu nic do rzeczy, przynajmniej w moim przypadku ;)
  • testman 31.01.11, 15:59
    Przyzwyczajenie z emaila, ktory zwykle mi "zjada" wszystkie polskie znaki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka