Dodaj do ulubionych

lekceważący klienci

21.06.12, 00:41
Nikt nic nie pisze, wszyscy juz siedzicie na wakacjach? Szczęściarze. Ja dostalam sms w dzien lekcji wiadomosc, ze moj klient odwoluje i zawiesza na kilka tyg. Poprosilam o wplate kasy za nietermin i uregulowanie jakiejs zaleglosci przed przerwa ale sie nie doczekalam. Zastanawiam sie, jak zaragować. Zalezy mi na nim bo to kilka godz tyg ale czuje sie potraktowana lekceważąco. Moze klienci czuja ze nam na nich zbyt zalezy i wtedy zaczynaja olewac? Co o tym myslicie? Z drugiej strony wiem, za sa lektorki wyrabiajace wiele godzin ale nie wprowadzające nawet zasady oplaty za nieterminowe odwolania albo tolerujace sytuacje gdy klient wiedzac o niej i tak nie placi bo np. zalezy im na opinii w firmie gdzie maja sporo lekcji. A jednak wydaje mi sie to chore.
Edytor zaawansowany
  • baba67 21.06.12, 07:49
    Niewprowadzajace zasady ze sie placi za lekcje odwolane tego samego dnia jest chore?
    No moze. Ale gdybym ja wprowadzila to na wstepie mialabym o wiele mniej chetnych.Co w sumie skorka za wyprawke bo odwolania tego samego dnia zdarzaja sie rzadko glownie u jednej osoby bo ma taka sytuacje w pracy ze nie zna dnia ani godziny.Jesli ktos wogole czesto odwoluje obojetnie czy w terminie czy nie to sie z nim zegnam i juz.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • claratrueba 25.06.12, 11:04
    Nigdy nie wprowadziłam zasady płacenia za odwołane choćby godzinę czy dwie przed lekcją. A jednak bardzo mało ludzi odwołuje. To raczej nie od istnienia takiej zasady zależy a od tego jak często klient przychodzi. Nadgorliwcom, którzy chcą 5 dni w tygodniu JA obniżam do dwóch, max trzech i godzę się na więcej tylko jeśli taki klient nalega mocno. Jak się będzie musiał naprosić to będzie przychodził. A jak nie- to szybko zobaczy jaka to dziura w budżecie i dobrze się zastanowi czy na pewno aż tyle potrzebuje.
    Rozumiem tez problem młodzieży szkolnej- a to kuć trzeba do jakiejś chemii, a to dodatkowa lekcja i się nie wyrobi. Koleżanka, która taką metodę zdyscyplinowania zastosowała już po pół roku straciła wszystkich uczniów. Bo płacić za niezawinione nieobecności to zdaniem uczniów nie fair. Do tego przylgnęła jej łatka "pazernej" co w niedużym mieście raczej nie pomaga. I to nie jest do końca niesprawiedliwe- po to wybiera się droższe lekcje prywatne by mieć możliwość "nieprzepadku" i lekcji i kasy. W końcu są kursy, nierzadko darmowe.
    I w końcu, odwołując kosmetyczkę, fryzjera, czy lekarza też nie płacę. A czasem odwołać muszę.
    Natomiast z osób, które odwołują zbyt często- rezygnuję. Tłumacząc, że tak od przypadku do przypadku to ja niczego nie nauczę. Kwestii moich strat finansowych z tego tytułu nie podnoszę bo to moja sprawa i moje ryzyko zawodowe. W przyp. młodzieży, która płaci mi pieniędzmi otrzymanymi od rodziców rozmawiam o tym z nimi. I nierzadko bardzo są zdziwieni bo kasa na lekcje brana.
  • anglofil 30.06.12, 17:15
    Ale odwołując psychologa i instruktora jazdy płacisz. Słowem - płacisz, w momencie kiedy osoba sama sobie organizuje prace a nie siedzi i czeka na klienta z ulicy. Ja mam zasadę 24 godzinnego płacenia bo często zdarza się, że jak mi wypadnie lekcja wśrodku dnia mam perspektywę godzinnego lub dłuższego szalajania się po mieście, i czas stracony. A ktoś w tym czasie zarabia na swoją pensję. Jeżeli ktoś decyduje się na lektora musi mieć świadomość, że to zobowiązanie dwustronne i jeśli mu coś wypadnie, trudno - raz na jakiś czas zabuli. Lektora nie bierze się żeby zaoszczędzić kasę a darmowe kursy chyba nie są alternatywą dla jakości 'wlasnego' lektora. Dla mnie brak tej zasady to przejaw niskiego cenienia się lektora - chyba nie rywalizujemy ze szkołami i kursami za pomocą tego że można z nami na więcej sobie pozwolić bez konsekwencji?. Nie wiem jak macie to zorganizowane ale mi takie odwołanie na ostatnią chwilę często psuje plany i powoduje straty np. dzwoni pan że jutro ma nagłe spotkanie i nie może ale może pojutrze - a ja nieświadoma, że pojutrze panstwo mi odwolaja na godz przed lekcja sie nie umawiam. Swoja droga ja umawiam ludzi 'normalnie' nie dubluje jak niektorzy i nie odwoluje sama lekcji (tez znana metoda - umawiamy podwojnie i odwlujemy w razie czego - znam lektora ktory tak robi). A tacy, ktorzy sami orientują się, że zbyt wiele bulą za nieterminy przechodzą na zasadę ,jak oboje będziemy mieli czas'.
  • yoka1 01.07.12, 09:01
    ja uważam, że branie pieniędzy z góry za lekcje których nie było, jest krokiem do tego, aby odstraszyć kleintów i wyrobić sobie wielką sławę w mieście, ale nie taką jakbyśmy chcieli sobie wyrobić.
  • baba67 01.07.12, 09:29
    JA nie dojezdzam, ucze tylko u siebie. Jesli dojezdzasz to masz wiekszy target i na taki warunek mozesz sobie pozwolic. Ale ja bym tez mogla powiedziec ze sie nie cenisz bo dojezdzasz zamiast uczuc tylko u siebie stwierdzenie dokladnie tak samo absurdalne.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • anglofil 02.07.12, 22:02
    Dojeżdżam wyłącznie do firm, nie dojeżdżam do uczniów nie-firmowych. Jak komuś zależy na lekcji zapraszam do siebie, jeżeli zmotoryzowanemu uczniowi nie chce się dojechać do lektora to niedobrze świadczy o motywacji.
  • anglofil 02.07.12, 22:03
    Tak, w sytuacji kiedy odwołuję bliżej niż 24 g przed, robię dodatkową lekcję za darmo.
  • baba67 01.07.12, 09:38
    Co do pozwalania sobie bez konsekwencji-ludzie wlasnie dlatego wybieraja prywatnych nauczycieli bo nie musza lacic za odwolane lekcje.Nie pamietam ile razy slyszalam te motywacje.Osoba kulturalna wie kiedy przegina, a racjonalnie myslacy lektor liczy sie z tym ze odwolanie raz na 5-6 lekcji to prosty rachunek zyciowego prawdopodobienstwa. z drugiej strony nie wspolpracuje z ludzmi ktorzy majac staly termin przeginaja.Nie ma nic zlego w przyjmowaniu pieniedzy z gory za lekcje od warunkiem ze wystawiamy rachunki. W takim wypadku za uwzgledniamy ile tych lekcji bedzie w miesiacu, a odwolane mozna odrobic w sobote.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • kociamama 01.07.12, 20:54
    Nie rozumiem, jak można pozwolić sobie na to, żeby uczniowie NIE płacili za nasz zmarnowany czas.

    Ja mam taką zasadę dla wszystkich nowych uczniów, że jeżeli nie odwołają 24 godz na przód to muszą zapłacić, a jak wcześniej odwołają to odrabiamy. Nie ma opcji odwołanie.
    Takie rozwiązanie sprawia, że uczniowie uczą się regularnie i traktują mnie na serio. Ale działa to w obie strony, bo dzięki temu ja też nie odwołuję. Nie narzekam na brak klientów, wręcz przeciwnie. Muszę odmawiać wielu, których chciałabym przyjąć, ale brak czasu nie pozwala. Nie ogłaszam się od dawna.

    Lektorki/lektorzy i nauczycielki/nauczyciele, powinniśmy się trzymać razem. Przecież ZUS płacimy tak czy inaczej, bez względu na to, czy ktoś przyjdzie, czy nie, płacimy rachunki i ponosimy inne koszty spowodowane działalnością gospodarczą czy w ogóle, życiem.
    Babo, piszesz, że można odrabiać w sobotę. Pewnie, można nawet w niedzielę. Ale ja sobie cenię mój wolny czas i też potrzebuję odpocząć. Ja tam nie uważam się za niewolnicę klientów. Jak nie odpowiadają im moje zasady, mogą sobie poszukać innej nauczycielki i na pewno znajdą, i to dużo tańszą.

    Czy wyobrażasz sobie, że pracując w każdym innym charakterze, szef do Ciebie dzwoni w dniu, kiedy jedziesz do pracy i mówi: "Dziś proszę przyjechać dopiero za 3 godz, bo nie jest Pani potrzebna, ale skoro nie jest Pani w pracy, nie otrzyma Pani zapłaty. Być może odrobimy w weekend."?
  • baba67 01.07.12, 21:51
    Najwidoczniej mozesz sobie na to pozwolic, Gdybym miala stale zrodlo dochodu tak jak Ty czyli szkole to moze tez bym tak robila.Ale nie mam, zadna szkola mnie nie interesuje. Nie uwazam mojego czasu za zmarnowany bo jestem w domu i robie co innego sobie zaplanowalam. Odliczam sobie ze spodziewanych dochodow srednio 17% .Co innego dorabiac do szkoly a co innego zyc tylko z lekcji.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • claratrueba 02.07.12, 10:40
    OK. Rozumiem pobieranie z góry jako zasadę dyscyplinowania ucznia, choć nie uważam jej za skuteczną osobiście. Co w takim razie z niedyspozycją lektora? Robicie nast. lekcję za darmo jeśli nagle trzeba lekcje odwołać? Czy to tylko w jedną stronę działa?
  • baba67 02.07.12, 11:29
    Jesli lektor sie rozchoruje to oczywiscie platnosc przechodzi na nastepny miesiac, podobnie jest w moim przypadku gdy uczen sie rozchoruje i odrobic nie moze.
    --
    Jestem bardzo pracowity wtedy, kiedy pracuje.

    Henryk Sienkiewicz
  • claratrueba 03.07.12, 14:31
    anglofil, postępujesz niewątpliwie uczciwie nakładając kare umowną również na siebie.
    Jest tylko jeden problem. Sądząc z Twojego pierwszego wpisu to nie działa. A przynajmniej nie zawsze. Może dlatego wiele z nas nie wprowadza tej zasady? Może jednak szacunku dla naszej pracy nie da się wymusić opłatą?
    We mnie takie postawienie sprawy przez lektora, którego usługi traktuję jako dobro luksusowe nie wzbudziło szacunku do niego a raczej poczucie, że to jemu brakuje szacunku do klientów. I oczywiście, znalazłam innego .
    Na podobnej zasadzie traktuję sklepy czy firmy, które robią zastrzeżenia "do czego klient nie ma prawa". Omijam z daleka.
    Bardzo łatwo jest policzyć straty z lekcji, która się nie odbyła. Bardzo trudno z tych, które nie miały szansy się odbyć bo klient poczuł się źle usłyszawszy taką zasadę.
  • baba67 03.07.12, 16:08
    Nie dziala tylko czasami, a anglofil ma klientow na kopy i na mendle jak wynika z postow.
    ZAtem skoro taka zasade wprowadzila to niechze sie jej trzyma.Najgorszy jest brak konsekwencji. Boje sie jedynie ze chetnych na taki warunek wstepny bedzie ubywac, i wtedy oberwiemy my jako te "nieszanujace sie" i psujace rynek.Ale jak wnosze doswiadczen kociejmamy niekoniecznie bedzie ubywac.
    Jedyne z czym sie w pelni zgadzam to unikanie doroslych osob ktore szukaja lekcji z dojazdem do domu ponizej 50zl (warunki warszawskie, gdzie indziej moze byc inna suma).sa to osoby o mentalnosci specyficznej nigdy nic sensownego z takiej wspolpracy nie wyszlo.

    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 03.07.12, 17:44
    Boje sie jedynie ze chetnych na taki warunek wstepny bedzie ub
    > ywac, i wtedy oberwiemy my jako te "nieszanujace sie" i psujace rynek

    Raczej będzie. To dawno nie jest rynek, na którym lektor dyktuje warunki.
    Natomiast kwestia "nieszanowania się" jest bardzo subiektywna. Dla mnie raczej oznacza nie okazywania "parcia na kasę". Co mi akurat łatwo przychodzi bo nie odczuwam. A tu działa prawo powszechnej złośliwości natury- raczej dostajemy to, na czym zależy nam średnio niż bardzo. Choć to nie do końca "złośliwość natury" a kwestia czystej psychologii.
    I właśnie z tego powodu, podobnie jak Ty mam nieprzekraczalna granicę pięciu dych bo jak komuś za bardzo zależy, żeby się z kasą nie rozstać to o sensownej współpracy nie ma mowy. jak się nie wstydzi targować- nie będzie się wstydził odwołać albo se wyobraża, że za taaaaką kasę to ktoś dostarczy mu kosmicznych metod albo dokona cudu przemiany jego umysłu w sposób, przy którym cud w Kanie Galilejskiej to drobna sztuczka.

  • agcerz 06.07.12, 12:19
    Nie ma co się unosić honorem itd. Skrajnych zachowań, jak np. odwoływania w dniu zajęć nie należy tolerować (pomijam wypadki losowe). Organizacja, dla której pracuję, ma w regulaminie punkt mówiący, iż odwołania zajęć później niż 24h przed lekcją oznacza opłacenie tych zajęć. I niestety są osoby, które i tym zapisem próbują manipulować, na co godzić się nie można dla własnego dobra i we własnym interesie. Dodam, że mieszkam poza Polską.
  • baba67 06.07.12, 13:25
    Komornika w domu tez nie mozna tolerowac.A z organizacja to sie inaczej gada niz z prywatna osoba.Zle znosze wszelkie szkoly zatem na pewno nie wprowadze takiej zasady dopoki np nie dostane spadku i uczyc bede wylacznie dla frajdy.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 06.07.12, 20:55
    A z organizacja to sie inaczej gada ni
    > z z prywatna osoba.

    Dokładnie. Tu jeszcze jest kwestia rozliczeń z lektorem. Miewam taki układ z miejscowa szkoła językową- jestem u nich w bazie ale tylko dla "klientów specjalistycznych". Taki klient nie umawia się ze mną (przynajmniej na początku)a z instytucją, ustala ilość godzin, porę, zakres a wtedy firma gada ze mną czy mi to dopowiada. Jeśli tak, klient płaci z góry firmie jednorazowo, potem firma płaci mi jednorazowo (z dołu, bo jakbym nie odpowiadała klientowi i zrezygnowałby to nie chcą mieć problemów ze zwrotem kasy przez lektora co rozumiem chociażby zw względów księgowych i podatkowych). Przy rezygnacji klient ma prawo do zwrotu, przy chodzeniu w kratkę- nie. Znowu kwestie podatkowe, księgowe. Tylko, że ten luksus dostawania kasy za nieodbyte lekcje jest taki sobie bo po prostu lektor dostaje stawkę klienta pomniejszoną o zysk szkoły. Dlatego z klient, który chce dalej współpracować ze mną z pośrednictwa rezygnuje i ustalamy stawkę będącą średnią z tego, co on zapłacił i z tego, co ja dostałam. nawet jeśli lekcja przepadnie bez możliwości odrobienia w sumie stratna nie jestem. Stratna jest szkoła- bo klient w życiu nie umawiałby się bezpośrednio ze mną gdyby nie reguły szkoły: "nie jadł, nie pił, płacił". Ale to już nie moje zmartwienie.
  • agcerz 07.07.12, 13:13
    Jestem lektorem dojeżdżającym. Część uczniów płaci gotówką po lekcji, a czego ja się rozliczam ze szkołą, a część rozlicza się bezpośrednio raz w miesiącu. Dlatego informacja o 13.00, że niestety dziś uczeń ma wizytę u specjalisty (podobnie jak w Polsce umawia się je z wielomiesięcznym wyprzedzeniem) i zajęcia o 17.00 są odwołane, nie bardzo mnie uszczęśliwia. Mam bardzo dużą przerwę w udzielaniu korepetycji z dojazdem (19 lat), ale widzę, że stare problemy zostały bez zmian. Oczywiście te problemy stwarzają klienci określonego typu, który nauczyłam się rozpoznawać.
  • baba67 07.07.12, 13:52
    Gdybym zdecydowala sie na dojezdzanie na pewno przyjelaby zasade platne z gory na rachunek, odwolane w ostatniej chwili mozna odrobic.Oczywiscie nie w sytuacji kiedy odwoluje sie gdy juz jade.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • anglofil 07.07.12, 14:18
    Czyli się zgadzamy. Wg. mnie zadaniem lektora jest porządne przeprowadzenie lekcji i skasowanie - nie rozumiem ani argumentow z pazerności na pieniądze (że niby kasowanie jest pazerne) ani lektorki, która podzieliła się ze mną uwagą że tak miło się po polsku rozmawiało, że aż głupio kasować. Lektor jest po to, żeby porządnie przeprowadzić lekcje, do której się przygotowuje pod kątem potrzeb ucznia a nie siepie lekcje po kolei z podręcznika a następnie za nią skasować. Rzeczywiście uważam, że dojeżdżanie do ludzi do domów nie ma sensu - jak ktoś chce się uczyć to dojedzie do mnie ja dojeżdżam tylko do firm. Z moich postów może jedynie wynikać że mam uczniów niewielu - zarabiam na uczeniu trochę więcej niż średnia krajowa bo nie znosze uczyć grup, więc odpada mi masówka i z tym związane
    zarobki, nie chcę też uczyć do końca życia
    dlatego coraz więcej tłumaczę.
  • baba67 07.07.12, 15:28
    Z Twoich postow zrozumialam, ze masz wielu uczniow.Kasowalabym z gory za lekcje z dojazdem bo to ludzie specyficzni, albo leniwi albo niezwykle zajeci-w jednym i drugim wypadku odwolujacy bardzo czesto.
    Dla tych co przyjezdzaja do mnie nie widze potrzeby wprowadzania tej zasady, ktora najbardziej zaszkodzilaby mnie samej.Rzadko sie zdarza zeby odwolywali tego samego dnia a i wtedy chca odrobic, wiec lekcja nie przepada.Mam taka uczennice -zawod taki a nie inny-uprzedzila na poczatku i ja to zaakceptowalam.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • teacherka 07.07.12, 17:30
    Podam przyziemny, moze drastyczny przyklad;)
    Jesli korepetycje to Twoj sposob zarabiania na zycie (jedyne zrodlo utrzymania), to jesli klient odwola lekcje, tracisz pieniadze. Np zalozylas sobie ze zarobisz 2000 i zaplacisz rachunki, kupisz jedzenie, itd, itp. Jesli uczen nie przyjdzie, jeden albo wiecej, zarobisz tylko 1600. Moze byc za malo aby wszystko oplacic. Nie wazne, ze jestes w domu, ze nie dojezdzasz, bo i tak nie masz mozliwosci tych pieniedzy zarobic, gdyz ten czas mialas zarezerwowany dla 'odwolywacza'.

    Dlatego ja jestem za oplata za lekcje, gdy odwola sie na krotki przed. Oczywiscie rozumiem, ze mowimy tu o legalnej pracy, a nie 'na czarno'.

  • baba67 07.07.12, 19:01
    Na to jest prosty sposob-od spodziewanych zarobkow odliczam 17 % bo tak sie przecietnie ksztaltuja odwolania. I juz wiem ile zarobie mniej wiecej Oczywiscie jest ruch jedni rezygnuja drudzy osiagaja co chcieli , ale sa i nowi.Na brak zainteresowania nie narzekam, choc oczywiscie nie jest to finansowo przewidywalne zajecie, bywaja tapniecia a bywaja bardzo pracowite okresy.Jesli komus interes idzie mimo ze kaze placic za niewykorzystane terminy to ok, ja bym wiele wiecej stracila niz zyskala.

    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • anglofil 07.07.12, 18:11
    Dokładnie. Wiele zależy od postawy. Kiedyś mi facet zapomniał że ma ze mną lekcję dzwonię do niego z firmy a on zdziwiony. Wtedy oczywiście zapłacił ale następnym razem odwołał jak już byłam w drodze tłumacząc że płacić nie będzie bo nie jego wina że szef go wzywa- mam co prawda w tej firmie kilka osób i zazwyczaj jakoś są elastyczni w takich wypadkach ale fakt faktem. Dopiero jak bardzo jasno porozmawialiśmy że raz mi takie coś nie popsuje planow ale drugim razem juz może, a w końcu lekcje to wzajemne zobowiązanie i stąd zasada żelazna płacenia - dotarło do niego i przestał dowoływać a jeśli już to robi to z wyprzedzeniem Właśnie z mojego doświadczenia nie wynika, że ludzie się obrażają - raczej mówią, że rozumieją. Wiem z obserwacji, że ok 99% nagłych odwołań wcale nie wynika z nagłej potrzeby a z tego że ktoś ma w dupie i nawet nie pomyśli, że tobie zawala jakieś plany. Może co innego dzieci, które chorują ale ja uczę wyłącznie dorosłych w firmach. 4 osobom które przychodzą do mnie też to powiedziałam i się trzymają terminów. Nie mówiąc o tym, że ja się do lekjci przygotowuję- jeżli spędziłam pół nocy na szukaniu odpowienich ćwiczeń żeby zaprezentować je na drugi dzien opornemu panu z którym mam zaj. codziennie, to czemu miałabym nie dostać wynagorodzenia dlatego, że mu coś wypadło? Lekcje to wzajemne zobowiązanie a na kursie nauczycielka mu indywidualnie cwiczeń układać nie będzie.
  • baba67 07.07.12, 19:05
    Skoro u Ciebie 99% naglych odwolan wynika z tego ze ktos ma w doopie to Ci wspolczuje naprawde uczniow.Ja z takimi nie wspolpracuje.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • yoka1 07.07.12, 20:00
    ale wiecie co idąc tym tropem, lekarzowi za wizytę prywatną, którą nagle odwołuje się na 2h przed też powinno się zapłacić, bo będzie siedział i czekał na kolejnego pacjenta, mało innym odmówił, bo Ty miałaś to miejsce zarezerwowane.
  • agcerz 07.07.12, 23:06
    Ale jeśli nie zdecyduję się pojechać na wakacje, ponoszę koszt jednej doby w zarezerwowanym hotelu. W przypadku terapii u psychologa również muszę zapłacić za nieodbytą sesję itp.
  • baba67 08.07.12, 09:42
    Proponujecie rozwiazania ktore tak naprawde nigdy tradycyjnie w swiecie korepetycji nie funkcjonowaly i to w sytuacji kiedy rynkiem rzadzi klient. Pamietam lata 90-t jeszcze druga polowe kiedy namiary na lektorow zdobywalo sie od znajomych i nierzadko dojezdzalo z drugiego konca Warszawy.Relatywna wysokosc wynagrodzen byla wieksza prawie dwukrotnie.
    To se ne vrati, moze czas zeby sobie te oczywistosc uswiadomic.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 08.07.12, 10:31
    > Proponujecie rozwiazania ktore tak naprawde nigdy tradycyjnie w swiecie korepet
    > ycji nie funkcjonowaly i to w sytuacji kiedy rynkiem rzadzi klient

    na szczęście, to propozycja, do której przyjmowania nikt nas nie zmusi.
    Teraz nie jest w cenie lektor nie będący "osobistym trenerem ucznia". Przynajmniej w moim mieście tak jest. I w prawdziwym tłumie ludzi pracujących za połowę mojej stawki zwykłej, jakoś dla mnie miejsce jest. Nie dlatego, że mam jakiś magic powodujący, że moje lekcje są szczególnie atrakcyjne. Ale dlatego, że mój uczeń wie, że na moje dostosowanie się do niego może liczyć. Również w kwestii "przepadku" gdzie system mam prosty- nie musisz się tłumaczyć, zaproponuj rozwiązanie problemu. I zrób to wszystko smsem- uczeń myśli, że nie mogę odebrać. Naprawdę chodzi o dowód rzeczowy na wypadek na tyle częstego odwoływania, przekładania, że staje sie to uciążliwe lub nieopłacalne. I wtedy jest poważna rozmowa- jesli przyczyny sa istotne a uczeń ma wolę nauki prawdziwa- zostaje a ja się naginam. Jesli jest to lekceważenie- rozstajemy sie. jeszcze mi sie nie zdarzyło, że dziura po takim kliencie trwała dłużej niż 2 tyg. Natomiast w kratkę chodzący uczeń to najprostsza droga by stracić renomę niezależnie czy płaci za przepadki czy nie, bo on nie ma efektów nauki. A bez renomy to dołącza się do grona słabiej opłacanych.
    Ja nie ma dzikiego tłumu uczniów, mam takich, którzy widzą związek "cena-jakość- wygoda". W tym mieści sie też dojeżdżanie do ucznia, które akurat wynika z mojego wygodnictwa-miasto małe więc szybciej dojadę niż sprzątnę pokój. Miewam też "młodzież trudną" , która jak ma dojeżdżać to "się zawieruszy" a rodzice nie będą mieli tego świadomości. Jakoś trudno mi znaleźć w tym element nieszanowania się- bo i lekarz do mnie przyjeżdża i rehabilitant jak trzeba i mechanik jak samochód do niego nie dojedzie. Co oczywiście ma odbicie w cenie.
  • yoka1 08.07.12, 11:19
    dobra, a teraz powiedz uczciwie, czy Ty wiedząc, że płacisz i w razie odwołania przez Ciebie zajęć kasa przepadnie, zgodziłbyś się na to? Ja nie, wiec dlaczego mam w takiej sytuacji stawiać moich klientów?
  • anglofil 08.07.12, 19:39
    Tak, oczywiście, miałam taki układ z 2 profesjonalistami ( min. instruktor jazdy) i uważałam to za naturalne - ja staram się szanować czas i pieniądze innych tak jak swoje więc takie rozwiązanie jest dla mnie naturalne, osobę która by nie miała takiej zasady uważałabym za początkującego niedoświadczonego . Babo, ja nie daję korepetycji, ja prowadzę lekcje z osobami dorosłymi i nie są one jedynie dodatkiem do jakiejś szkoły. Są to osoby dobrze zarabiające i ceniące jakość. Fajnie że stać cię na wybieranie wyłącznie poważnych zaanagażowanych uczniów choć mówiąc o maniu w dupie nie tyle myślałam o nałogowym odwoływaniu ile o sytuacjach kiedy ktoś nagle sobie przypomina że ma wizytę u lekarza zaklepaną mc temu - gdyby chodziło o rozmowę bizensową na której może zarobić pewnie by o takich przeszkodach doskonale pamiętał. Ale jeszcze raz gratuluję.
  • baba67 08.07.12, 20:58
    No to bys sie pomylila.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 09.07.12, 09:32
    anglofil, ludzie są bardzo różni i do bardzo róznego sposobu traktowania przyzwyczajeni.
    Ja jestem drażliwa na punkcie "zakładania niesolidności" i podobnie ludzi traktuję. Nie mogę powiedzieć, że przez to straciłam ale to jest cały wianuszek czynników. Być może Twoi klienci, ci konkretnie są inni. Twoi instruktorzy jazdy sa inni niz mojego syna aktualnie- u nich nie płaci sie za przepadki ale może to oznaczać jazdę w ramach odrabiania o 5 rano. Z porad psychologa nie korzystam "instytucjonalnie", mam przyjaciółkę uznana w mieście terapeutkę- nigdy nie bierze za odwołane ale taki klient zdrowo musi się nagimnastykowac by go przyjęła po wpadce- ona wolnych terminów nie ma.
    Mi się sprawdza moja do bólu solidność- dzwonię, że się spóźnię nawet jesli to jest 5 minut. Nie odwoływałam nawet jeśli widać było, że chora jestem. Sprawdza mi się "zawstydzająca klienta mina" i ochłodzenie kontaktów, które mam zwykle bardzo serdeczne choć bez poufałości. Sprawdza mi się nie odbieranie telefonów i nieodpowiadanie na maile, które są u mnie "w pakiecie" w charakterze pogotowia ratunkowego. Po prostu klient widzi, że niesolidność jest bardzo niewygodna dla niego. W każdym razie gorsza niż strata paru dych.
  • baba67 09.07.12, 11:26
    Dokladnie.Ja mam tak samo. Ale niewykluczone ze korposzczury maja inna mentalnosc jak nie zabula-nie szanuja.Nie wiem, nie ucze takich osob choc sie z rzadka u mnie zjawiaja-jednak nadajemy na tak roznych falach ze od razu jasne jest ze nic z tego nie bedzie.Nauczylam sie wyczuwac typy uczniow dla mnie niewskazane i odpowiednio uprzejmie do siebie zniechecac. Moze dlatego dla mnie ta zasada nie ma sensu.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 09.07.12, 12:03
    Stereotyp korposzczura jest tylko stereotypem- to są też b. różni ludzie. Też takich uczę i nie miewam problemów innych niż z nie-korpo. Ww. przyjaciółka psycholożka tłumaczy to efektem Pigmaliona lub efektem Rosenthala- oba sa podświadomym podporządkowywaniem się oczekiwaniom strony odbieranej jako "ceniąca". Odwrotnością jest efekt Golema- podświadoma zgoda osoby nisko cenionej na bycie gorszą niz byłaby w stos. do osoby ceniącej.
    To bardzo wiele tłumaczy dlaczego moi uczniowie z gat. przypadek beznadziejny ("już 4 korepetytorów zrezygnowało") są często najsolidniejszymi uczniami. Bo ja nie byłam grzeczną dziewczynką też i w dodatku takie mnie wkurzały. Więc coś innego widzę w młodzieży, którą pociąga jakaś "ciemna strona mocy".
  • baba67 09.07.12, 12:25
    Masz racje-pojechalam. Nie chodzilo mi o ludzi pracujach w korporacji (bo ucze 3 z czego dwoje juz kawalek czasu-ani genu szczura) tylko o rodzaj mentalnosci-zdarzajacej sie u ludzi pracujacych w roznych miejscach-bywa ze i w panstwowych instytucjach :)Sa uzaleznieni od pozycji i pieniedzy jezyk jest kolejnym dobrem ktorego trzeba sie nachapac im szybciej tym lepiej bo da im szanse bc lepsza od tej malpy szefowej.Sa malo otwarte i usmiechaja sie w dziwnych momentach.
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • anglofil 09.07.12, 13:05
    Chyba mylimy pojęcia - ja się wkurzam i wyrzekam na uczniów kiedy mi nagle odwołują ale nie uczę ludzi którymi pogardzam - jak uczę grupy to rzeczywiście, zdarzają się tacy których nie lubię, ale przy moich zajęciach - głównie indywidualnych nie wyobrażam sobie uczenia kogoś kogo bym nie lubiła - może to wynika stąd, że po prostu uczniowie czują jaki się ma do nich stosunek. Kiedyś nie lubiłam faceta bo nic nie robił, mimo że panikował jak to musi się nauczyć. W pewnym momencie okazało się, że wspaniale pracuje się z nim na role-plays, ma fantazję i go to wciąga. W końcu pomyślałam o nim z sympatią i teraz się dotarliśmy - on bardziej się przykłada i okazało się, że angielski wcale mu nie wchodzi opornie jak na początku - co może wynika z tego, że się wyluzował. Praca z osobą którą się uważa za dziwną, robiącą nie takie miny nie przyniesie efektów - albo od razu zrezygnuje po kilku lekcjach albo my ją do tego podświadomie zachęcimy. Ludzie wyczuwają na kilometr jaki się ma do nich stosunek. Jak się nie dotrzesz z uczniem to ani twoj profesjonalizm, ani super przygotowanie ci nie pomogą - tyle mnie nauczyło te kilka lat pracy. Znam co prawda lektorkę ktora potrafi pięknie grać ale u mnie by to nie przeszło. Co nie oznacza,że fajni uczniowie z ktorymi generalnie dobrze sie pracuje nie przeginają - nic nie jest czarne ani białe.
  • claratrueba 09.07.12, 13:42
    Zgoda, anglofil. Myślę, że każdemu , z którymi generalnie fajnie się współpracuje zdarza się zawalić sprawę. Ale ja mam zawsze w głowie swoje doświadczenia z uczeniem się i, chyba nawet bardziej kształcące- z treningami ( u trenera, gdzie mieliśmy prawo opuścic trening jeśli nie czuliśmy sie na siłach medali było na kopy, u zwolennika żelaznej dyscypliny treningowej zaledwie parę). Jest moment, kiedy się nie wytrzymuje, bywa i tak, że o tej nieszczęsnej wizycie u lekarza przypomina np. alarm w telefonie bo się żyje w pędzie. Przecież fakt, że uczysz angielskiego oznacza, że uczysz ludzi nie pluszaki, nie maszyny.
    ja Cię nie chcę pouczać, choć może tak wygląda- skutkiem ubocznym uczenia jest mentorski ton. Jest to jedynie wymiana doświadczeń, które są różne. Ani czarne ani białe, ani tym bardziej- uniwersalne.
  • baba67 09.07.12, 14:18
    Nikim nie pogardzam tylko mi ich zal.Uzylam wrazenia ktore jest w powszechnym uzyciu-nie znaczy ze mi sie podoba. A nawet jesli by tak bylo i nie mialabym wyrzutow cecha takiego osobnika jest dowartosciowywanie sie za pomoca porownywania z innymi,zatem tych co maja mniej uwaza za gorszych-czy to sie nie nazywa pogarda?
    --
    Życie wewnętrzne wielu kobiet powinno pozostać, cóź, wewnetrzne.
    P.Reiter
  • claratrueba 09.07.12, 21:30
    A nawet jesli by tak bylo i nie mialabym wyr
    > zutow cecha takiego osobnika jest dowartosciowywanie sie za pomoca porownywania
    > z innymi,zatem tych co maja mniej uwaza za gorszych-czy to sie nie nazywa poga
    > rda?

    Często, babo, to się nazywa kompleks niższości. Czasami dosłownie- u panów- kompleks niskiego wzrostu. Często- braku wykształcenia, pochodzenia z prostej rodziny. Uświadomił mi to pan, którego nazwałam "Wielki Gatsby"- klasyczny burak w Mercedesie s-klasy (czarny, skóra, kompresor), na którego łysinkę patrzyłam z góry choć ja mam 160 cm wzrostu. Bardzo go polubiłam kiedy zdałam sobie sprawę, ze za tym wszystkim stoi straszliwie nieszczęśliwy człowiek, który całe życie musi udowadniać swoją wartość i działać na zasadzie "jak się nie będą bali to się będą śmiali". Szło mu ciężko, umysł nawykły do liczenia. Nie był wtedy miły. Ale przywoływałam do porządku i zawsze przepraszał. Ale dzieciaki miał wspaniałe- niezepsute, solidne, ambitne. Uczyłam wszystkie troje choć rozpraszał mnie wystrój domu- wypisz wymaluj "Drobne cwaniaczki" W. Allena.
    Ludzie pewni siebie, świadomi swoje wartości z nikim się nie porównują, niczego nie demonstrują. Jak duże, pewnej swej siły psy.- te nie muszą ujadać, po kostkach gryźć.
  • anglofil 10.07.12, 15:39
    Ale ja cię babo nie krytykuję za użycie słowa pogarda - ja sama się nad uczniami na tym forum 'wyzwierzęcam' jak mnie wkurzają i piszę różne rzeczy - nie wiem czy ma się prawo do pogardzania kimś czy nie ale czasem człowiek kogoś nie lubi, uważa za drunia itd i można to określić mianem pogardy bez wchodzenia w górne pułapy znaczeń i odwołań biblijnych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka