Dodaj do ulubionych

Mój pomysł na lepszą frekwencję

20.05.16, 23:08
A co powiecie na następujące rozwiązanie: jeśli chcesz wybrać sobie termin lekcji i dopasować go do własnego grafiku - płacisz z góry za miesiąc, jeśli nie płacisz z góry za lekcje - termin zostaje narzucony?
Edytor zaawansowany
  • midds 21.05.16, 23:29
    Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się żeby coś takiego zdało egzamin.
  • alina460 22.05.16, 09:07
    Tak myślisz? Mhm... miałam nadzieję, że choć część uczniów się zdecyduje na płatność z góry.
  • kociamama80 22.05.16, 10:59
    U mnie sami zaproponowali płatność z góry :) Oczywiście, nie wszyscy ale od września jasno im zakomunikuję, że płatność z góry, a jak ktoś nie przyjedzie to jego problem. Bez odrabiania.
  • midds 22.05.16, 10:06
    Może lepszym pomysłem jest zaoferowanie małej zniżki, przy wykupieniu pakietu X lekcji?
  • alina460 22.05.16, 13:55
    Też mi się podoba taka opcja :) Dzięki, Midds :)
  • engteacherka 22.05.16, 19:11
    Ja kiedyś próbowałam wprowadzić opłatę z góry, nawet przy 10% rabacie za taką płatność nie było chętnych. Potem stwierdziłam, że lepiej mi się gospodaruje pieniędzmi w systemie tygodniowym i zarzuciłam to. Ale niedługo wprowadzam grupy i więcej par i płatność z góry będzie konieczna. Zobaczymy, jak to wyjdzie.
  • alina460 22.05.16, 20:58
    Właśnie ja też skłaniam się ku grupom. Generalnie chodzi mi o to, żeby lekcja się odbyła lub została odrobiona, bo z tymi wiecznymi odwołaniami już rady nie daję :(
  • engteacherka 23.05.16, 09:07
    No nie wiem, czy jest w ogóle jakaś rada na odwołania. Dlatego chcę zrezygnować z dorosłych, bo nie mam na nich siły. Dzieciaki chodzą regularnie, bo zwykle przychodzą sami, po lekcjach, a ja mieszkam koło szkoły. Ale z dorosłymi, to jest koszmar. Najlepiej byłoby powiedzieć, że nie ma odwołań, bo nie mam kiedy odrabiać, a 2 odwołania jedno po drugim oznaczają automatyczne skreślenie z listy. A jeśli już zgodzę sie na przekładanie, to podam 3 terminy. Jeśli nie będzie pasował żaden, to lekcja przepada. No nie wiem zupełnie, jaki system uskutecznić...
  • engteacherka 23.05.16, 09:10
    Spróbuję ostro wziąć się za dorosłych, bo mi na nich nie zależy aż tak, zobaczymy jak przełkną te zasady.
  • baba67 23.05.16, 10:19
    W wersji jeśli nie płacisz z góry -ustalamy termin każdorazowo bez gwarancji że w danym tyg się dopasuje. Z moich doświadczeń wynika że to się niekiedy sprawdza pod warunkiem że takich osób nie ma więcej niż dwie.Zauwazyłam tez ze płatnośc z góry jest jedyna metoda na dorosłych. Oczywiście można róznie odnosić się do limitu odwołań czy przekładań, jedni sa bardziej liberalni inni mniej jednakowoż limit byc musi bo kombinacja "nie chce mi się"plus"oszczędzam kase " jest zwyczajnie demoralizująca.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pinezka.777 23.05.16, 11:46
    alina460: nie wzięłas pod uwagę, że uczeń może i zapłąci ci z góry za 4 czy 8 lekcji, co wcale nie oznacza, że ich nie odwoła. Owszem, wymusisz odrobienie. Tak. Potem dojdziesz do tego etapu, na ktorym jestem ja-odrabianie zajęć, które wypadły, bo kolęda, bo praca, bo dzieci chore, a najlepiej kombinacja wszystkich 4 naraz (autentyk)-w każdym tyg kursantce coś takiego wypadło, do tego nałożył się jej urlop. I co wtedy? Bierzesz kasę, musisz odrobić. A kursant ci będzie wydziwiał (oczywiście nei każdy, normalni też są), że nie przyjdzie wtedy czy wtedy, bo nie pasuje mu. I potem co? Ty bedziesz musiałą się nagiać. MOje pierwsze 3 tyg lipca to będzie wyłącznie odrabianie zajęć z okresu wrzesień-czerwiec. Warto pójść krok dalej i zastanwoić się, co się chce osiągnąć i czy to będzie w pełni satysfakcjonujące rozwiązanie.

    Powodzenia!
  • engteacherka 23.05.16, 12:35
    Dlatego można dać 2 terminy do wyboru, jak nie odrobi, pieniądze przepadają. Albo od razu nadmienić, że odrabiamy w soboty, czy jakiś inny termin zarezerwowany na odrabianie. Może to zadziała
  • baba67 23.05.16, 12:36
    U mnie się odrabia w soboty.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pinezka.777 23.05.16, 12:54
    a ja mam w soboty full complet stałych kursantów, przede wqszystkim mam dwie godziny pod rząd grupy. Tez trochę szkoda poswiecac wolny dzien na....pracę bez zarobku;) ale owszme, kazdy musi znalezc jakies rozwiązanie.
  • engteacherka 23.05.16, 14:59
    Ja też póki co mam całą sobotę zajętą, ale w przyszłym roku zarezerwuję ze dwie godziny w soboty na odrabianie, bo trzeba znaleźć jakiś sposób. Jak nie sobota, to przepada i tyle.
  • kocica27 23.05.16, 18:15
    Ja jeszcze do niedawna miałam niedzielę zajętą hehehe. Teraz mi się ludziska rozlazły na inne dni i jeszcze kolanem dopchnęłam na sobotę i mam niedzielę wolną.
    Na odrabianie się nie umawiam. Rzygać mi się chce, jak mam to wszystko stawiać na głowie, grzebać w grafiku, ale tak sobie myślę, że to przez to, że za dużo różnych rzeczy ciągnę. Bo i angielski zwykły, i biznesowy, i hiszpański, a jak potrzeba i ktoś ładnie poprosi, to i niemiecki (od niemieckiego odchodzę, bo hiszpański jest bardziej przyszłościowy). No i chyba bym dostała kociokwiku, jakby mi tak wszystko rozp...lili i bym już nawet nie wiedziała, jak się po polsku przedstawić.
    U mnie w zasadzie odwołanie równa się przepadło na zawsze.

    --
    [img]http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3rjjg8idivs1s.png[/img]
  • pinezka.777 23.05.16, 20:19
    kocica27: ty poliglotko! ;)
  • nighthrill 24.05.16, 10:59
    Właśnie mi uczennica odwołała cały miesiąc (8 zajęć) z powodu "projektu na studiach i sesji" :/

    --
    Bez pośredników na pierwszej linii życia
  • midds 24.05.16, 11:55
    Ja miałam podobnie początkiem miesiąca. Jedna osoba pojechała na jakieś długie szkolenie, druga postanowiła wziąć urlop i "zrobić przerwę od angielskiego, ale na pewno niedługo wróci". Nie wiem jak coś takiego traktować, jeśli te osoby rzeczywiście wrócą, bo nawet jakbym chciała, nie znajdę dość czasu by odrobić tyle zajęć...
  • baba67 24.05.16, 12:43
    Ja to traktuje jak rezygnację z terminów. Jasno stawiam sprawę że oczywiście jak najbardziej mozna zrobic przerwę, nie obrażam się, chetnię powitam z powrotem, ale nie mogę zagwarantować tych samych terminów bo czasem sie do mnie ktos zgłasza i może mu właśnie taki termin pasować. Z drugiej strony nie wykluczam że mogą być te same bo akurat sie nikt taki nie trafi.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pinezka.777 24.05.16, 13:03
    no analogiczną sytuację opisałam ostatnio w innym poście. Pani sięz biegł urlop 2 tyg+ dwa wyajzdy słzubowe. Zapropnoowalam zajęcia w trybie ad hoc, bo nei będe trzymała terminu za darmo, to foch.

    Inna kursantka wpadła w wir wyajzdów służbowych....pierwszy trwał 3 tyg, a drugi 6.....łatwo policzyc, ze duzo lekcji uciekło. Dałam jej wybór-płaci za te zajęcia tak, jakby były i wroci na swoj temrin bez problemu, albo zawieszamy i jak wroci, to wroci, sie ozbacyz, czy mam czas. Obu stronom zalezlao, wiec ona zapalcial za wszystkie zajecia, a ja je teraz upycham w grafiku --_- ale nie powiem, miala aktywną poatawe-na część swoich odwołanych lekcji wysłała męża, aby nei piętrzyć komplikacji. Za takie podejście do sprawy jestem skłonna negocjowac, bo to ani jej wina ani moj sukces, jak nam się rozpadnie wspolraca. Natomiast do odwolaani calego miesiaca przez kogkolwiek innego podchodzę włąśnie na zasadzie "przejdmy na inny tryb", ale to się nei udaje jakoś. Ludzie mają roszczenia terminowe, tylko zpaominają, że ja mam roszczenia finansowe też.
    Ppowodzenia w rozwikałniu tej zagadki.
  • pani.woods 24.05.16, 13:00
    Coś nie macie szczęście do tych uczniów. Moi nie mają umów (nie mam zamiaru nikogo na siłę trzymać), nie płacą z góry (ja tego nawet nie lubię - potem mam wrażenie że pracuję za darmo) a i tak chodzą. Nawet sami przerw nie lubią bo mówią, że jak nie chodzą to nie potrafią się sami do pracy zmotywować. Więc napiszę nieco z przekąsem - może zamiast inwestować tyle energii w egzekwowanie płatności z góry, kombinowanie z klepaniem terminów, podpisywanie umów z różnymi obwarowaniami - wystarczy więcej energii włożyć w przygotowanie i przeprowadzenie odpowiednich zajęć? ;)
  • pinezka.777 24.05.16, 13:08
    pani woods, twoja uwaga nie tylko nei na miejscu, ale też zwyczjanie głupia, sorry. MAsz podejscie takie, jakby dla kazdego kursanta liczyl się tylko i wyłacznie angielski. Otóz nie-oni tez mają swoje sprawy, chocby zajęcia kochali, to nie przełożona z tego powodu swoich wakacji czy spraw slzubiowych czy przedstawienia corki w przedszkolu.
    Zastanow się trochę, zanim cos takiego napiszesz.
  • pani.woods 24.05.16, 13:21
    Ojej, pinezka, nie denerwuj się. Przecież nie patrzę na to z boku, tylko siedzę w tym od 20 lat i dobrze wiem, że nie jest to łatwy zawód. I wiem, że ludzie mają masę innych spraw, przecież takie jest życie. Kto nie ma dziś tysiąca rzeczy na głowie? I dlatego też nie uważam, że umowy, płatności z góry i odpracowywanie jest odpowiednim rozwiązaniem na dobrą frekwencję. A o tym też traktuje wątek - o dobrej frekwencji. Otóż moim zdaniem jeśli kurs będzie ciekawy oraz dobrze skrojony na miarę potrzeb i umiejętności ucznia to i kursanci będą chętniej na niego uczęszczać. Nie widzę w tym nic głupiego, a Ty? :)
  • pinezka.777 24.05.16, 13:34
    j awidze. POStawiłąs znak równości między posiadaniem umów z klientem, a brakiem ciekawych zajęć. Nto mi się wydaje bardzo głupie.
    Człowiek zawsze, ale to zawsze bedzie działał na swoja korzysc. Zadaniem kazdeog przedsiebiorcy jest zabpieczyc siebie i swoj interes. PRzecie zumwoa do niczego nie jest potrzebna, gdy wspolpraca się ukłąda; potrzebna jest, gdy rodzi się jakis konflikt (interesów, personalny, cokolwiek). Nie widzę niz zdrożnego we sformalziowanej wslpopracy z klientem; gorzej, widze, ze brak konsekwnecji i zasad u innych lektorów prowadzi do takiego rozluznienia, ze klient na glowie wchodzi. Zajecia mają być na poziomie, z tym nei dyskutuję w ogóle, ale to wlasnie wspomagają umowy. Lektor, ktory pracuje ileś tam godizn w tyg bo jest zabepieczony umową jest napewno bardziej wydajny niż ten, ktory traci energię i siły na odrabianie strat, ktore ZAWSZE będą. Formalizacja kursów pomaga minimalizowac te straty.
    IDac Twoim tokiem myslenia moznaby sie pokusić o stwierdzenie, że tylko słabo uczacy lektor boi się wprowadzic umowy, bo wie, ze od niego uciekna; dobry lektor nie boi się wymagać od klienta, bo wie, że i tak ma innych chetnych. Takze Twoaj arguemntacja do mnie osobiscie nie przemawia, pani woods;)
  • pani.woods 24.05.16, 13:42
    Teraz napisałaś jaśniej. Mam inny punkt widzenia, którego nie będę powtarzać ale szanuję oczywiście ten Twój i tyle :)
  • pinezka.777 24.05.16, 13:49
    :)
  • baba67 24.05.16, 14:12
    Sugerujesz ze nasze zajęcia sa takie nudne ze ludziom sie zwyczajnie nie chce na nie chodzić? Może, może, trudno to z boku ocenić, jest jednak możliwość że to Ty masz szczęscie a nie my nie mamy szczęścia. A szczęście...jak to szczęście raz na wozie raz pod wozem...

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • midds 24.05.16, 21:21
    Naprawdę nie wiem co się dzieje, uczarowany ten maj, wszyscy odwołują jak szaleni. Ciągle jakieś długie weekendy, wycieczki wyjazdy. Mam teraz raptem po 2 - 3 lekcje dziennie. Strach pomyśleć co będzie w czerwcu, pędzę odświeżać ogłoszenia...
  • kociamama80 24.05.16, 22:04
    A ja mam nowych ... stale przybywają... a ja nie umiem odmówić ...
    nawet w wakacje chcą...
    oszaleję :D
  • midds 24.05.16, 22:19
    Do mnie też tam ktoś nowy czasem zapuka, ale jednak o tej porze roku trudniej o nowych uczniów, a nie chcę przez wakacje żyć o suchym chlebie ;)
  • claratrueba 28.05.16, 06:08
    Uważam, że "narzucanie terminu" to może się sprawdzić tylko wtedy, gdy uczeń a) musi się uczyć , b) musi się uczyć u Ciebie. O ile punkt a) zdarza się- presja egzaminu, certyfikatu, szefa o tyle punkt b) to już rzadko- nasza profesja od dawna nie należy do takich, gdzie popyt na usługi przewyższa ich podaż- raczej jest odwrotnie.
    Co do płacenia z góry - jest to rozwiązanie, które tak samo zniewala nauczyciela jak ucznia. Nauczyciel musi termin znaleźć, bo kasę wziął. Co jest do przyjęcia tylko wtedy, gdy uczniów ma niedobór i/lub czasu nadmiar. Miewałam uczniów, którzy sami proponowali płatność z góry jako sposób na samozdyscyplinowanie się- faktycznie- tylko bardzo poważne powody skłaniały ich do odwoływania. Ale szukanie czasu na odrobienie było dezorganizujące moje życie.
    Jedynym sposobem, którzy sprawdza mi się doskonale - przepada nie więcej niż 5%- jest jasne i stanowcze postawieni sprawy na początku- do trzech razy sztuka: odwołana trzecia lekcja w sumie lub dwie pod rząd to koniec współpracy. Bo o tym, że chodzącego w kratkę da się nauczyć to można zapomnieć- to świadczy o braku poważnego zaangażowania ucznia a wtedy najlepszy nauczyciel nauczy niewiele.
    Robię wyjątki dla ludzi, którzy uczciwie zadeklarują, że regularnie chodzić nie będą o ile mam powód by chcieć ich uczyć. I wtedy uzgadniamy taki termin taki by jak najmniej rozbijał mi dzień.
  • midds 28.05.16, 08:33
    Brzmi rozsądnie, ale na taką taktykę mogą pozwolić sobie tylko osoby, do których uczniowie pchają się drzwiami i oknami i wtedy wiadomo, że na miejsce odwoływacza zaraz znajdzie się ktoś inny.
    Najlepsze u odwoływaczy jest to, że potem się dziwią i kręcą nosem na brak efektów, a o takie ciężko kiedy lekcje odbywają się np. raz na dwa tygodnie...
  • baba67 28.05.16, 08:55
    Claro, czy naprawde Twoja okolica jest tak zdrowa że ucząc sie u Ciebie przez powiedzmy 2 lata nikt Ci nie odwoluje w sumie trzy razy z powodu przeziębienia że o grypach i anginach nie wspomnę. Nawet w ciagu roku trzy porządne katary to nie jest jakies dziwo. I koniecznie taki ulubieniec wirusów może pożegnac sie z perspektywa rozwoju naukowego pod Twoim kierunkiem? A co jeżeli mamy grypę 2 tygodniówkę? przeciez to może być i 4 razy pod rząd?Bardzo zdrowi ludzie tam u Ciebie chyba.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • engteacherka 28.05.16, 19:10
    Ja tez nie wyobrażam sobie, żeby dzieciak miał prawo zachorować tylko 3 razy na 5 lat. Bo do mnie przychodzą latami. Ma to sens, jeśli założyłabym, że 3 odwołania bez chęci odrobienia kończą współpracę. Czyli nadal najbardziej sensowne wydaje mi się zarezerwowanie np. 2 dwóch godzin na odrabianie i delikwent musi się w te godziny wpasować i ,,wyrobić'' w ciągu np. 2 tygodni, żeby to odrabianie nie było przekładane w nieskończoność. Wolałabym mieć 2 godziny w soboty zajęte odrabiającymi niż, tak, jak Pinezka, połowę lipca pracować z zaległymi.
  • claratrueba 29.05.16, 06:50
    Babo, oczywiście, że i uczniowie chorują i mi się to zdarza.
    Ale z takimi osobami, które choroba powala na 2 czy 3 tygodnie to naprawdę nie mam do czynienia. Choć nie wykluczam, że wynika to z faktu, że to ja dojeżdżam do ucznia więc odwołują tylko wtedy, gdy jest to stan wymagający leżenia w łóżku lub rzeczywiście fatalne samopoczucie a nie samopoczucie na tyle złe by dojechanie/dojście na lekcję stanowiło problem a sama lekcja- nie.
    Poza tym, babo- prosta matematyka: rok szkolny ma z grubsza 40 tygodni- więc "trzy porządne katary" to powód do odwołań 7,5% lekcji. Gdyby odwoływali z powodu kataru bo raczej smarczą na lekcji.
    Poza tym, wydaje mi się, że wielu z nas ma mniej odwołań niż mu się wydaje. Po prostu lekcja odbyta- normalne, nie pamięta się. Nieodbyta- kłopot, złość- pamięta się. Dość dawno wprowadziłam system "proszę o sms-a" (akurat chodziło o to, by mieć dowód do okazania rodzicom) więc mam dokładną "kartotekę odwołań" i widzę ile ich jest.
  • baba67 29.05.16, 08:26
    No dobrze, ale przeciez ucza się ludzie u Ciebie więcej niz rok, liczysz te 3 razy na rok czy na kilka lat?

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • claratrueba 30.05.16, 05:26
    Babo, oczywiście, że na rok.
    I oczywiście, że nie wyrzucam po 2 czy 3 latach osoby dotychczas bardzo regularnie chodzącej kiedy te trzy odwołania jej się zdarzą a powód jest istotny.
    To jest inny mechanizm - "odwoływaczem" uczeń zostaje wtedy, kiedy może od początku. To wyrabia podejście do lekcji- albo jako "punkt obowiązkowy" w rozkładzie tygodnia albo jako "ewentualny"- uzależniony od własnej chęci czy potrzeby. Przy czym są osoby, które w ogóle nie są w stanie przyjąć na siebie żadnego obowiązku- i te mój system po prostu eliminuje. wystarczająco szybko by "swawolny Dyzio" nie zdążył mi krwi napsuć i/lub znalazła się na jego miejsce inna osoba.
  • baba67 30.05.16, 07:06
    Co do piszesz o tym poczatku jest bardzo trafne. Nie inwestujesz czasu i energii w osoby które nazywam klubowiczami bo sie na poczatku eliminują. Moje pobieranie z góry od dorosłych (od młodzieży na razie nie chcę) okazało się jeszcze skuteczniejsze -osoby nie chcące płacic z gory to w 90% mało wartosciowy materiał na regularnego ucznia, te 10% ma jakąś fobię ale trudno , pozytywy systemu są dużo większe niż stracone 10 %. Zreszta proponuję wersję dorazną kiedy nie mam akurat tłoku w tym segmencie.Także potencjalnego klubowicza nawet na oczy nie widze bo jest skutecznie odstraszony. Dopiero teraz, po roku od wprowadzenia systemu czuje jak wiele czasu i energii kosztowały mnie te ustawiczne przekładania i odwołania.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • engteacherka 30.05.16, 15:51
    Dokładnie to samo chcę zrobić - od dorosłych z góry, lekcje odwołane odrabiamy w sobotę, jeśli nie przyjdą w dwie kolejne soboty - pieniądze przepadają. Dorośli nieliczni i tylko rano, bo popołudnia wolę zarezerwować dla uczniów szkolnych.

    W ogóle zaostrzę wymagania co do frekwencji. Jak ktoś nie wyraża chęci odrabiania lub nie przyjdzie 2 razy z rzędu bez naprawdę ważnego powodu - rozstajemy się
  • engteacherka 30.05.16, 15:52
    Claro, czy ty mówisz ludziom wprost, że kończysz współpracę ze względu na zbyt częste odwołania?
  • claratrueba 31.05.16, 06:24
    engteacherka napisała:

    > Claro, czy ty mówisz ludziom wprost, że kończysz współpracę ze względu na zbyt
    > częste odwołania?

    Nie na "zbyt częste" tylko na drugie odwołanie pod rząd lub trzecie w ogóle. Czyli dokładnie tak jak PRZED rozpoczęciem współpracy brzmiała informacja dla ucznia i co zaakceptował. Bo z uzasadnieniem, że "nie może być mowy o skutecznej nauce przy dłuższych lub powtarzających się przerwach" to dyskutował nikt nie będzie. Albo, owszem, dyskutuje, przedstawiając swoją syt., która uniemożliwia mu zarezerwowanie określonego terminu na lekcje i wtedy albo takiego ucznia przyjmuję albo nie. Decydują o tym albo mój sentyment albo inne korzyści z kontaktu z dana osobą.
    Uważam, że takie jasne postawienie sprawy jest po prostu konieczne bo naiwnością jest zakładanie, że nasze lekcje to jest element do życia uczniowi niezbędny. Albo, że obowiązkowość i poważne traktowanie nauki to jest cecha powszechna. Do tego dochodzi dość częste przekonanie części uczniów, że dawanie prywatnych lekcji to "nie jest praca" nauczyciela a raczej jakaś aktywność zastępująca szydełkowanie czy inne robótki ręczne bo "praca to jest etat".
    Bez postawienia jasnych warunków, które uczeń zaakceptował rozstanie się jest mocno niekomfortowym przeżyciem.
    Ostatnia osoba, z którą musiałam się rozstać z powodu odwołań była kilka lat temu. Widać uznała, że "tylko straszę" (była to osoba zdolna i nie pod presją). Co nie oznacza, że każda lekcja jest w terminie- jest robienie awansem, jest uzgadnianie terminu zastępczego typu "czy możemy zrobić jutro rano bo nie idę do szkoły/pracy' ale odwoływania na zasadzie "nie przyjdę a ty główkuj kiedy mnie tu wcisnąć" to jest owe 5%.
  • engteacherka 31.05.16, 09:34
    U mnie odwołania wśród uczniów podstawówkowych i gimnazjalnych są bardzo rzadkie. Mam osoby ze 100% frekwencją w skali roku bez przekładań. Maturzyści próbują kombinować, ale można sobie poradzić. Najgorzej jest z dorosłymi. Mam też co jakiś czas zapominacza ( w tym roku to był gimnazjalista), którego mama dzwoniła i przepraszała, że zapomniał przyjść,a potem termin odrabiania ciągle nie pasował (bo chodził na tak wiele zajęć). No i gimnazjalistka odwołująca z powodu byle kichnięcia, o której kiedyś pisałam. Odbyłam poważną rozmowę z rodzicami i panna chodziła regularnie przez 3 miesiące, a teraz znów próbują odwoływać. Nie chcę z niej zrezygnować, bo rodzice polecili mnie wielu ludziom i mi głupio. Mogłabym się wywinąć rehabilitacją, czy czymś innym teraz, ale co im powiem we wrzesniu, to nie wiem, bo zasady przecież znają...
  • baba67 31.05.16, 09:41
    Powiedz że zmieniasz zasady płatności tj cena jest ta sama za to płatne z góry z ew limitem odwołań bez odrabiania.Zmieniasz tak bo masz tak rozliczenia podatkowe poustawiane przez księgową(nie musza wiedzieć czy masz księgowa czy nie -guzik ich to obchodzi).Tym innym co Cie polecili tez możesz zmienic-ludziom egularnie chodzącym nie robi to róznicy.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • engteacherka 31.05.16, 12:17
    Dobry pomysł
  • claratrueba 31.05.16, 10:00
    Nie
    > chcę z niej zrezygnować, bo rodzice polecili mnie wielu ludziom i mi głupio

    To jest syt. z kategorii "inne korzyści" i rozumiem, że to "głupio" to raczej ryzyko utraty wielu potencjalnych uczniów. Znam problem i tu są dwa rozwiązania do zastosowania łącznie- psychologicznie- uświadomić sobie, że te pieniądze za stracone lekcje to jest składka ubezpieczeniowa- płacona TYLKO po to, by nie stracić więcej albo "wydatek na reklamę szeptaną". Praktycznie- umieścić pannę na planie lekcji jako ostatnią czyli z razie znów się skicha to jest luksus dłuższego wieczoru. Czasem to większa radocha niż kasa. Albo jako pierwszą- jak wygodniej.
    To nie tylko w naszym biznesie jest ten problem- czasami tolerowanie pewnych klientów uciążliwych jest mniejszym złem
  • engteacherka 31.05.16, 12:16
    Przychodzi w dzień, kiedy mam najwięcej lekcji i ustawiłam ją w środku. Jak nie przyjdzie, to mogę godzinkę odsapnąć, zjeść coś. Własnie z tego powodu tak zrobiłam, żeby mi było jak najmniej żal :) :)
  • pinezka.777 28.05.16, 12:55
    Claratrueba:kase z gory biora tylko lektorzy majacy niedobor uczniow.
    Hehehe
    ,he. Z kadym kolejnym wpisem to forum zam8enia sie w stek bzdur....:(
  • baba67 28.05.16, 13:23
    Clara pisze o sobie że dla niej jest to nie do przyjecia chyba że akurat miałaby mniej uczniów lub mniej obowiązków nie zwiazanych z uczeniem. Ty piszesz że lekcje oparte o podręcznik nie maja sensu-no nie maja -w wypadku Twoich uczniów którzy podrecznikow nie lubią, jeśli ktos czegos nie lubi to wyniki będą marne. Oczywiście nie jest tak w każdym wypadku(uczniów lubiących podreczniki) co jest łatwo sprawdzalne, zatem twierdzenie takie w sensie ogólnym jest nonsensem.Sama stosujesz skróty myslowe zatem nie wymagaj od innych żeby nie stosowali.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • pinezka.777 28.05.16, 15:26
    przyjmuję uwagę, babo67 :)! jesli to był skrót myślowy, to ok, natomiast nie wyglądało to na skrót myślowy. "Nauczyciel musi termin znaleźć, bo kasę wziął. Co jest do przyjęcia tylko wtedy, gdy uczniów ma niedobór i/lub czasu nadmiar. " i stąd moja reakcja.

    I jeszcze, proforma-nigdy nie napisałam, że nauka z podręcznikiem jest bez sensu. Jelsi napisalam, to poproszę o cytat. Napisalam napewno, że są nudne i i że są dobrym rozwiązaniem do masowego nauczania oraz, że dla mnie większą wartość mają zajęcia przygotowane przez lektora od a do z :)
  • pinezka.777 28.05.16, 15:35
    no i jeszcze napisałam i podtrzymuję, że zajęcia szykowane od a do z przez lektora mają prawo kosztować więcej, niż ksero z podręcznika.
  • kociamama80 28.05.16, 17:02
    Pinezka,
    Tak się zastanawiam, jak przy ilości... powiedzmy... 50 h tygodniowo ... człowiek jest w stanie wymyślić/ przygotować taką lekcję. Ja sobie tego osobiście nie wyobrażam. Używam podręcznika, ale tak modyfikuję jego użycie, że wyciągam tylko konwersacje i listening. I wcale nie uważam, że miałabym za to brać mniej kasy.
  • pinezka.777 28.05.16, 17:16
    kociamama80, ależ bierz tyle kasy, ile możesz! the sky is the limit:) nie widzę problemu.
  • baba67 28.05.16, 17:35
    A co do tego nie ma watpliwości ze powinny kosztowac więcej bo zabieraja więcej czasu w sensie przygotowania. Masz prawo uważac że sa nudne i Twoi uczniowie też -płaca więcej bo nie chcą sie nudzić i to jest fair.Co do reszty to jak znajdę to przytoczę-było coś o nieefektywności.
    Inna sprawa ze traktowanie podrecznika jako bazy jest czym innym niz praca tylko i wyłacznie w oparciu o podręcznik i te pierwsze moga być zarówno ciekawe jak i efektywne.

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • engteacherka 28.05.16, 19:22
    Ale, Babo, dlaczego lekcja przygotowana przeze mnie miałaby być droższą? Wyszukanie w podręcznikach ciekawych zadań, obrobienie tego pod konkretny przypadek jest równie pracochłonne. Wyszukanie zarówno listeningu, jak i innych zadań, kiedy trzeba zgrać to tematycznie z tematem zajęć zabiera mnóstwo czasu. No chyba, że ktoś bazuje na jednej książce. Ja mam dziesiątki książek, większość znam w wiekszej cześci na pamięć, ale zanim zapamiętałam co gdzie jest, to spędzałam całe godziny na przygotowaniach. Zresztą całej lekcji i tak nie weźmie się z podręczników, część łatwiej przygotować samemu. Ale te materiały przygotowuję najczęściej w wakacje.

    I tak, jak ktoś wyżej, zastanawiam się, jak można przygotować w całości tyle lekcji tygodniowo, kiedy to robić, nocami?
  • baba67 28.05.16, 19:45
    No właśnie dlatego miałaby być droższa bo tyle czasu spędzasz przygotowując ją. Pisałam coś innego?

    --
    W cudzym pięknie jest pocieszenie.
  • engteacherka 28.05.16, 19:26
    strasznie wyrywasz z kontekstu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka