Dodaj do ulubionych

firma czy swoja dzialalnosc

01.09.17, 11:25
Dylemat wielki mam. Dziecko male (14 miesiecy), chcialabym wyjsc do ludzi i wrocic do firmy na 2 dni w tyg, w blokach. Do tej pory od czasu urodzenia dziecka mam lekcje indywidualne by miec kontakt z ludzmi, ale to tylko ok. 6h tygodniowo. Waham sie, czy nie skoncentrowac sie na nauczaniu w domu/ew. dojazd w poblizu. Nauczanie w firma to z jednej strony cos innego, wyjde z domu no i praca w grupie to wyzwanie. Minusem sa opoznienia w wyplacie, dopraszanie sie o kase, no sami wiecie jak jest. Miesiecznie mialabym z tego 2 tys. Tylko ze na te 2 dni w tygodniu musialabym organizowac nianie lub zlobek.
A Wy jak sobie radzicie/radzilyscie z praca majac male dziecko/dzieci? Wlasna dzialanosc czy szkoly, firmy?
Edytor zaawansowany
  • sunnysmile 01.09.17, 20:56
    Odkąd na świecie pojawiło się pierwsze dziecko postawiłam na lekcje indywidualne w wymiarze ok 6h tygodniowo (jak u ciebie). Ale ja bardzo wcześnie wyszłam do ludzi, bo inaczej bym się udusiła w domu (diametralna zmiana miejsca zamieszkania, z dala od znajomych, dom wielopokoleniowy na odludziu... ciężko było). Z dzieckiem te kilka godzin zostawała teściowa. Nie miała nic przeciwko. I tak te lekcje indywidualne były aż do urodzenia drugiego dziecka (nie więcej niż 8h tyg jednak!). Nie mogłam zapewnić opieki dzieciom więcej niż te maks 8h tyg. Dzieci podrosły (8 i 5), więc od kilku miesięcy jestem na kursach firmowych i szkole policealnej. Teraz od miesiąca, na kursach unijnych dodatkowo. Tak zorganizowałam grafik we wszystkich miejscach, że moje dzieci będą same tylko 2x w tyg przez 2 godziny. Z lekcji indywidualnych praktycznie zrezygnowałam (zastanawiam się czy nie zrezygnować całkowicie, ale właściwie to szkoda mi tych 2-4 uczniów, bo uczę ich już od wielu lat. A z drugiej strony, szkoda mi czasu, który mogę przeznaczyć swoim dzieciom). No i tak biję się z myślami, muszę zdecydować. Wracając do grafiku, to pracę mam w godzinach, kiedy dzieci są w szkole i przedszkolu (na tym mi zależało a i dzieciom było przykro że mama idzie do pracy jak one wracają do domu ze szkoły). A w weekendy, kiedy to mam zajęcia w policealnej, to będzie mąż w domu, to będą przy okazji miały tatę tylko dla siebie :D

    Rodzina przede wszystkim :) W końcu będę w domu wtedy, kiedy oni są w domu :D
  • sunnysmile 01.09.17, 21:04
    Mała poprawka: dzieci moje będą same w domu 2 x w miesiącu przez 2 godziny. :) Babcia będzie w domu obok, wiec będą mogły przejść (przez trawnik, nie przez drogę) do niej w każdej chwili.

    Moja firma płaci mi regularnie. Szkoła policealna też. Kursy unijne też. Wszystko się zgadza co do dnia i grosza. Ubezpieczenia też są płacone, więc jest ok :) Myślałam o działalności ale przy tym co robię to się nie opłaca. Za mało mam tego, bym wyszła z tego z jako takim przyzwoitym zyskiem. Bo nie sztuką jest zarobić na opłaty (w moim przypadku niestety wysoki zus jest już, gdyż kiedyś pokusiłam się o swoją działaność, która nie wyszła jednak). Sztuką jest zarobić, opłacić i mieć z tego więcej niż to, co się oddało fiskusowi i zusowi. Prosta kalkulacja: jeśli oddaję ok 1200 zł do zus + podatek do US, załóżmy że 300 zł, to minimalne wydatki to ok 1500 zł. Żeby była jako taka przyzwoita wypłata, czyli powyżej minimalnej krajowej netto, to musialabym zarobić ponad 3000 zł. No, nie oszukujmy się, nie mam tyle miesięcznie. Aż tak dobrze nie jest. Może kiedyś będzie, ale nie jest. Nie przy tej ilości godzin, które mam. Wiem, że da się więcej. Pracuję nad tym, ale nie za wszelką cenę. Teraz jest czas na dzieci :) Swoje dzieci :D
  • buglady 02.09.17, 20:59
    Dzieki Sunny. Ja tez bardzo szybko zaczelam miec lekcje indywidualne ale tez nie byl to rewelacyjny system - maz wracal biegiem do domu a ja codziennie ok. 17.30 mialam zajecia. W efekcie z mezem tez malo sie widywalismy, tak na zakladke. No i wiekszosc zajec w domu bylo, wiec maz wpadal, ja ledwo co ogarnieta i juz uczen przychodzil. Dlatego pomyslalam, ze wzielabym w firmie 2 dni w tyg. po 5, 6 godzin, konczylabym o 15 i tyle. No i moze ze 2,3 uczniow popoludniami. Super sobie poustawialas grafik, wlasnie w naszej branzy najgorsza jest praca popoludniami i wieczorami, gdy sie ma rodzine, wiec wtedy lepiej stawiac na firmy, gdzie zajecia sa w ciagu dnia.
  • sunnysmile 02.09.17, 23:50
    U mnie zajęcia firmowe trwają 15.15-16.45. Więc dość szybko się kończą. Kursy unijne mam do 13.30. WIęc daję radę odebrać dziecko z przedszkola. Starsza będzie wracać sama do domu lub zostawać na świetlicy godzinę, półtorej. Po południa są dla mnie i dzieci oraz na ich zajęcia pozalekcyjne (basen, taniec, języki). Na swoją działalność w szerokim wymiarze godzin przyjdzie czas jak dzieciaki podrosną bardziej haha. Chyba że ktoś ma pomysł jakby to zrobić, by wilk był syty i owca cała a forsa się zgadzała (ale mi się zrymowało) :D
  • kocica27 28.09.17, 07:54
    Ja mam działalność. Dzieci w niczym mi nie przeszkadzają, bo mąż też pracuje w domu, więc wymieniamy się opieką nad dziećmi.


    --
    Dominik 24.06.2008
    Laura 11.08.2016

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.