Dodaj do ulubionych

Początkujący dorośli

12.04.18, 13:49
Jak wygląda u Was nauczanie osób po 40 - 50 roku życia, które nigdy wcześniej nie miały kontaktu z językiem obcym? Miałam kilka takich przypadków i niemal za każdym razem była to orka na ugorze. Ja zaczynam od wprowadzenie podstawowych zwrotów, najpopularnijeszego słownictwa (zwłaszcza czasowniki) i 2 - 3 podstawowych czasów. Z tą wiedzą uczeń jest w stanie samodzielnie tworzyć coraz bardziej rozbudowane zdania. Z biegiem czasu powoli podnoszę poprzeczkę, próbuję wprowadzać elementy dyskusji. Niestety na tym poziomie odpadają materiały autentyczne. Tacy ludzie też często mają duży problem z wymową, nawet prostych słów, mam wrażenie że ich aparat mowy sobie kompletnie z tym nie radzi. Czy macie jakieś rady jak usprawnić takie nauczanie?
Edytor zaawansowany
  • midds 12.04.18, 14:09
    Dodam, że takie osoby mają też ogromną tendencję tłumaczyć kalką, słowo po słowie. Na nic zdają się tłumaczenia, przykłady, nie może do nich dotrzeć że języka nie tłumaczymy 1:1. Macie podobne spostrzeżenia?
  • wolha.redna 12.04.18, 15:01
    Mam takie same spostrzeżenia. Teraz mam jedną taką panią - jest ciężko. Ogarnięcie Present Simple to jak Mount Everest. Na dodatek cały czas narzeka, że zapomina słówka. Na moje tłumaczenia, że przy 1 h tygodniowo, odwoływanej co drugi tydzień zresztą i zerowej pracy w domu nie da się postępować z nauką szybko, pani pozostaje głucha. Jest bardzo sympatyczna, płaci za niespodziewane odwołania i dlatego ją trzymam, ale poszłam po rozum do głowy już rok temu i nie przyjmuję żadnych uczniów od podstaw na angielski. Na hiszpański to co innego - powoli nauka postępuje nawet z dojrzałymi kursantami, mam np bardzo uzdolnioną panią 40+, z którą przeszłam od A0 do B1 i uczymy się dalej. Mam pana 27 lat na C1 którego prowadzę od poziomu A2 już 3 rok etc. Wydaje mi się, że angielski ma trudną wymowę dla niewprawnego ucha i jest też takie oczekiwanie, że kursant musi SZYBKO sie nauczyc tego angielskiego, bo do pracy trzeba czy coś tam, a szybko się nie da, bo klient nie ma wyrobionego nawyku systematycznej nauki. Ci co chodzą na hiszp od zera mają po pierwsze łatwiej z wymową a po drugie nie mają takiego ciśnienia na wynik natychmiastowy. No i niektórzy ludzie nie akceptują tego, że to, czego dajmy na to ich dzieci nauczą się w godzinę, oni muszą wałkować 5 h i wielokrotnie utrwalać.
  • midds 12.04.18, 16:18
    Mnie też kusi, by zacząć przyjmować tylko osoby od B1 wzwyż, ale mam mnóstwo materiałów własnego autorstwa dla początkujących i zwyczajnie mi szkoda aby się miały zmarnować :) Zastanawiam się też jak wcześnie w takim przypadku wdrażać gramatykę, bo dla wielu jest to właśnie taki "Mount Everest", a nie chcę ich zrażać na samym początku nauki.
  • midds 13.04.18, 10:10
    Z drugiej strony, nieznajomość gramy moze prowadzić do słabszego rozumienia i powielania pewnych błędów. I tak źle, i tak niedobrze :(
  • mewa-01 12.05.18, 22:37
    ja zaznaczam, że nie uczę poziomów A1 i A2. potem pytają się mnie telefonicznie dlaczego. tłumaczę im bardzo grzecznie, że męczę się przy tym i nie nadaję się do uczenia takich poziomów, tak jak nie nadaję się do uczenia dzieci. jestem szczera.
  • mewa-01 12.05.18, 22:45
    oj tak. szukają kalki i tłumaczą słowo w słowo. niektórzy młodzi też tak mają. uważają też, że jest odpowiednik na każde polskie słowo. wiedzą jak jest "zadowolony", ale pytają się mnie jak jest "usatysfakcjonowany". tłumaczę im, żeby nie fiksowali się do bólu na tym słowie, tylko szukali innego podobnego znaczenia. albo pytają się: "tak się mówi? to jest używane?", na co ja odpowiadam: "w końcu to brytyjski podręcznik, a nie polski :) albo osoba na poziomie B1, która ma rzeczywiście problemem z zapamiętywaniem słówek oraz ich wymową, mówi mi: "w życiu nie słyszałam takiego słowa" :)
  • midds 15.04.18, 10:10
    Halo, halo, nikt już nic nie podpowie?
  • olivkah 15.04.18, 10:14
    Jeśli chodzi o wymowę, może spodoba im się mówienie do telefonu tak, żeby to dobrze zapisał. Może być śmiesznie i można ćwiczyć samemu w domu.
  • midds 15.04.18, 10:37
    W sensie nagrywanie na dyktafon? Może się sprawdzić, chociaż wiele osób nie znosi słuchać swojego nagranego głosu ;)
  • olivkah 15.04.18, 13:05
    Nie, w sensie dyktowania telefonowi. Obsługa głosowa, ale po angielsku. Przykład: www.youtube.com/watch?v=5fS7CV5s0hw
  • midds 16.04.18, 18:00
    Aaaa, coś takiego mi nie przyszło do głowy, dziękuję :>
  • wolha.redna 16.04.18, 20:03
    A i jeszcze jedno spostrzeżnie mam. Uważam, że z tymi dorosłymi od podstaw to mordęga też z tego powodu, że zazwyczaj decydują się na 1 - góra 2 zajęcia w tygodniu. To za mało. 2 to absolutne minimum, a lepiej nawet 3 czy 4, ale mało kogo na to stać. A jeszcze dorośli jak to dorośli, lubią odwoływać zajęcia bo coś tam i dziwią się że efektów nie ma. Dlatego ja się nie frustruję wcale, staram się zrobić ile da się na zajęciach, informuję, że jedne w tygodniu to za mało i tyle - świata nie zbawię.
  • papernaper 17.04.18, 13:36
    co to jest za aplikacja na telefon?
  • olivkah 17.04.18, 19:11
    Wystarczy google (nacisnąć symbol mikrofonu).
  • mewa-01 12.05.18, 23:08
    w pewnym szpitalu mam teraz panią, na poziomie słabym B1, która chce, a wręcz uparła się by dołączyć do innej pani na poziomie mocnym B2. obie ok. 45-50 lat. analizując jej test diagnozujący, powiedziałam jej, że jest zbyt spora różnica między nimi, ale ta się upiera. po rozmowie byłam pewna, że chodzi o kasę, bo stawka za dwie osoby w przeliczeniu na jedną jest atrakcyjniejsza od stawki za lekcje indywidualne. powiedziałam jej, że któraś z nich będzie się męczyć, bo pani na poziomie B2 wkurzy się, że nic się nie uczy, albo ona sama będzie denerwowała się, że nic nie kuma, a potem obie zrezygnują. ona uważa, że gdy ja jej wyślę materiał, to ona się przygotuje i będzie OK. powiedziałam jej, że ja tylko bazuję na tych materiałach, ale zadaję różne pytania, których często w nich nie ma. i wtedy ona utknie, bo zacznę jej tłumaczyć podstawy, a to wkurzy panią, która jest na poziomie mocnym B2. poza tym nie da się wykuć całego materiału na blach e jak historii, czy filozofii. byłam z nią szczera i zobaczymy co z tego wyniknie. na wszelki wypadek uświadomiłam ją, że może pojawić się problem z koordynacją tak by obie mogły mieć lekcje. a wtedy gdy pojawi się na spotkaniu tylko jedna z nich, to stawka za to spotkanie wraca do stawki za lekcje indywidualne. oczywiście podsumowanie ustaleń wysłałam w bardzo grzecznym mailu, by nie było, że nic takiego nie mówiłam.
  • staarchild 21.05.18, 17:08
    A jakie znacie kursy języka angielskiego dla początkujących? Pytam, bo przeszukuję internet w celu znalezienia jakiegoś dobrego który pozwoli mi na plynne rozmawianie po angielsku i do tej pory sporo osob poleca enlinado.pl/ czy ktos z obecnych zna Enlinado i moze napisac o tym kursie pare slow?
  • baba67 23.05.18, 10:23
    Spamuj może gdzie indziej bo nam tego kursu nie potrzeba a tym bardziej nie będziemy nikomu polecać bo żyjemy z uczenia.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • jaslene 23.05.18, 15:54
    Szkoda, że na tym forum nie da się zgłosić do usunięcia takich postów z kryptoreklamą.
  • midds 27.01.19, 20:50
    Podnoszę :)
  • there.there 28.01.19, 13:13
    Potwierdzam, że często nauka od podstaw 40+ to mordęga, ale zdarzają się wyjątki. Jaki jest wasz najstarszy uczeń? Ja mam obecnie panią 63 lata, chodziła na ang 10 lat temu przez 2 m-ce do jakiejś sieciówki i zrezygnowała więc można powiedzieć, że uczę ją od podstaw. Pracuję z nią od roku i jestem zszokowany postępami. Babka ma chyba smykałkę i to chyba u nich rodzinne, bo w jej rodzinie miałem/mam kilku uczniów, którym nauka przychodziła łatwo. Nasz słowniczek ma już 50 stron A4 i wszystko pamięta. Oczywiście, typowo dla uczniów w tym wieku ciągle powtarza że jest "za stara" i śmieje się z każdego swojego błędu, ale na wakacjach za granicą już nie zginie i rodzinę z Ameryki też ugości bez problemu.

    Może to też kwestia wykształcenia i pracy? Ta pani to bizneswoman i ma wyższe, cały czas pracuje. Raz przez 3 miesiące próbowałem nauczyć ochroniarza i jego żonę krawcową podstaw, "żeby mogli się dogadać" jak pojadą na wyspy szukać pracy, ale to były początki działalności. Teraz już takich ciężkich przypadków nie biorę.

    Co do metod, jako leniwy tutor używam tego samego co z innymi (podręcznik obudowany materiałami dodatkowymi własnymi i znalezionymi), tyle że pewne rzeczy robię wolniej niż z dorosłymi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka