Dodaj do ulubionych

Czy da sie "wyzyc" z korepetycji?

18.04.18, 19:06
Jakie byly Wasze poczatki jesli chodzi o dawanie korepetycji? Czy jest to Wasze jedyne zrodlo utrzymania? Zastanawiam sie nad praca dla prywatnych szkol, a rozkreceniem prywatnej dzialalnosci - korki "domowe". Jak widze, ile np. placa niektore przedszkola za pelen etat skakania nad dziecmim w j. ang., rece opadaja. Jak Wam szlo? Jak dlugo buduje sie "siatke klientow"? Jak wygladaja stawki w wiekszych miastach? Ilu macie (mniej wiecej) klientow w tygodniu? Bede wdzieczna za podzielenie sie wlasnymi doswiadczeniami!
Edytor zaawansowany
  • baba67 19.04.18, 12:29
    Tak, da się ale o ile nie ma się jakichś realnych studiow z biznesem w UK albo w USA albo za sobą pracy w korpo z angielskim używanym na co dzień to droga jest długa i wyboista. Zdecydowanie najlepiej zacząć od stabilnego etatu i powoli budować sobie markę oraz klientelę.Sam tytuł magistra na nikim wrażenia nie robi na tyle żeby hop siup ogłosić się i mieć komplet. Pisze o Warszawie ale w większych miastach jest podobnie podejrzewam.

    --
    Szczęście to wieczność oprawiona w odpowiednią chwilę.
  • wolha.redna 20.04.18, 11:54
    Wszystko się da, ale tak jak baba67 polecam zacząć od etatu. Trzeba też zrobić rozeznanie, w co celujesz, w jakim regionie mieszkasz, jakie zapotrzebowanie jest. W dużych miastach opłaca się np angielski dla dorosłych, języki specjalistyczne, BE a w mniejszych mieścinach będzie to dzieciarnia. Można też celować w Skype, why not. Ja zaczynałam 10 lat temu od stawki 25 zł za 60 minut, teraz biorę 60-80zł. Mam doświadczenie menedżerskie z korpo, jak również dośw w nauczaniu w liceum i gimnazjum, ale zrobiłam tylko stopień kontraktowego i pracowałam na lekcjach równolegle do etatu, na pewno to przysporzyło mi wielu klientów, w dzieciach raczej nie robię, chyba że jakieś mega zdolne i przychodzi do mnie. Generalnie: swoi klienci, bez pośredników, brak bezsensownych dojazdów, bloki zajęć i można wyżyć :)
  • uhuhana 20.04.18, 18:09
    jesli chodzi o etat, nie moge pracowac w szkolach panstwowych - moje wyksztalcenie do tego sie nie nadaje, nie mam uprawnien pedagogicznych. Zostaja mi szkoly prywatne i korepetycje (tak mysle). A wlasnie, jesli chodzi o lekcje online - dziwi mnie to zjawisko. Z czym to sie je? Ze to moze byc skuteczne... sa chetni? Nie ma to jak spotkanie face to face, ale moze ja staroswiecka jestem
  • nighthrill 21.04.18, 17:29
    To może inaczej - jakie masz kwalifikacje? Czy uczyłaś kiedykolwiek? Jaki certyfikat?

    --
    Bez pośredników na pierwszej linii życia
  • wolha.redna 22.04.18, 11:58
    Jak chce się utrzymać z lekcji to trzeba cały czas śledzić nowe trendy, co jest modne, na jakie tematy się rozmawia, czego życzą sobie klienci. Lekcje online nie różnią się praktycznie niczym od stacjonarnych jesli chodzi o treść. Wystarczy przeczytać pierwsze z brzegu ogłoszenia nauczycieli oferujących takie zajęcia, zazwyczaj informują jak one wyglądają.
  • anglofil 06.05.18, 05:37
    Czekaj jakie trendy, jakie ogólnie modne tematy? Skąd wiem czego sobie życzą klienci jeśli każdego indywidualnie nie zapytam? Myślę, że z słuchaniem online problem, ale może się nie znam.
  • wolha.redna 06.05.18, 15:48
    Z tymi trendami to chodziło mi o ogólne orientowanie się w sytuacji ekonomicznej, politycznej, społecznej etc. Taki np. inżynier by mnie śmiechem zabił jakbyśmy robili ksera z podręcznika gdzie są zdjęcia Nokii 3310. A jak wie, że nauczyciel może z nim pogadać na temat najnowszych zastosowań AI w biznesie, to od razu poziom zainteresowania wzrasta. Miewałam nauczycieli języków, którzy mieli w zwyczaju nie znać się na NICZYM, dosłownie zero zainteresowań wykraczających poza dzieła V. Evans, zastanawiam się zresztą jak się uchowali w zawodzie.
  • anglofil 07.05.18, 03:16
    Ale to chyba ciężko generalnie interesować się światem dla zawodu, albo się to ma albo nie.


  • there.there 23.04.18, 11:09
    Da się wyżyć i byłoby całkiem fajnie gdyby nie ten ZUS (może Mateusz Krzywousty dotrzyma słowa o obniżce). Mimo wszystko już od 4 lat ciągnę tę działalność w mieście powyżej 200tys mieszkańców, gdzie moje średnie zarobki mogą się wielu wydawać atrakcyjne, aczkolwiek moja klientela na pewno zarabia więcej. Mam ok 35 uczniów. Oprócz umiejętności i osobowości trzeba mieć trochę szczęścia, bo mnie trafiło się wielu klientów premium, których mam w sumie dzięki temu, że odebrałem telefon od właściwej osoby kilka lat temu. Dużo zależy od miasta, u mnie akurat jest sporo międzynarodowego przemysłu i angielski jest ludziom potrzebny. Do tego działa to trochę na zasadzie "sąsiadka ma angielski to ja też chcę, żeby nie być gorszy". Tak więc czekam na 2019, jeśli ZUS faktycznie troszkę zjedzie, to to wszystko będzie miało ręce i nogi, pomijając rzecz jasna tę ciągłą pracę na drugą zmianę, przez co jest się w sezonie wykluczonym z wielu aktywności. Trudno też założyć rodzinę. To idealna praca dla singli:]
  • uhuhana 23.04.18, 15:31
    35 uczniow, wydaje mi sie, ze to bardzo duzo. O jakiej drugiej zmianie mowisz? I dlaczego dla singli - to rozumowanie jakies dziwne :-) Biorac pod uwage, ile np korporacje chca placic ludziom miesiecznie - a sa to kwoty 2- 4 tys. netto, taka dzialalnosc wydaje sie w sumie miec te rece i nogi - szczegolnie jesli sie juz ma stalych klientow. Nie?
  • midds 23.04.18, 15:50
    there.there zapewne chodziło o to, że lekcje mogą odbywać się tylko popołudniami i wieczorami, bo z rana korkobiorcy sami są w szkole i pracy :) Tym samym, jeśli się ma dziecko, ciężko znaleźć dla niego czas po szkole. Osobiście uważam, że przy odpowiedniej roganizacji można znaleźć trochę uczniów także w godzinach porannych.
  • anglofil 06.05.18, 05:18
    Jasne, że dla singli jak zapierdalasz od 8 do 21 to ciężko rodzinne życie prowadzić.
  • anglofil 06.05.18, 05:28
    Co z tym ZUS? Serio ma się zmniejszyć? Nienawidzę tego, czasem człowiek mało zarobi a tu bul najgorsze, że nie da się zawiesić na mniej niż 30 dni to już prawdziwe chamstwo, w ferie i święta połowa czasu odpada a tu bul bul bul.
  • there.there 08.05.18, 13:16
    No ma być podobno mniejszy jeśli przychody w danym miesiącu będą poniżej 5 tys, czyli na wakacje i święta jak znalazł. Problem w tym, że pisiorki już tyle naobiecywały, że nie wiadomo czy będzie o nas ktoś jeszcze pamiętał za pół roku kiedy po swoje upomną się górnicy, niepełnosprawni i inni.
  • midds 02.05.18, 13:04
    Ciekawostka - sama nie mam wykształcenia kierunkowego, nawet żadnego certyfikatu, mój angielski jest na poziomie C1, a nie przeszkadza mi to z powodzeniem udzielać korepetycji już od długiego czasu. Oczywiście nauczam od podstaw do poziomu matury rozszerzonej włącznie, nie wyżej. Na brak uczniów nie narzekam, moi podopieczni z powodzeniem zdają matury, odblokowują się w mówieniu, wyjeżdzają za granicę. Stawkę również mam zupełnie przyzwoitą, więc nie chodzi o to że wybierają kogoś "po taniości". Jeśli coś mogę doradzić - zadbaj o dobry marketing, odpowiednio napisane ogłoszenia, przedstaw się od jak najlepszej strony. Zwracaj uwagę nie tylko na skuteczność lekcji, ale też atrakcyjność, urozmaicaj jak się da, staraj wychodzić poza "szkolny" schemat prowadzenia zajęć. Z czasem na pewno biznes się rozkręci :)
  • uhuhana 09.05.18, 14:08
    midds, ale traktujesz to jako dorabianie, czy glowne zrodlo utrzymania?
  • midds 09.05.18, 19:07
    Od czasu skończenia studiów praktycznie jedyne.
  • anglofil 06.05.18, 05:15
    Na początku było ciężko, bardzo nawet, ale po 10 latach jest ok. Uczę wyłącznie dorosłych, stawka od 60 do 80 zł za 60 min (firma), od 15 (przed świętami) do 40 g w tyg.(średnia ok 27). Ja poczułam, że jest ok po jakichś 7 latach, niestety to trwa. Dodam, że nie pozycjonuję strony i nie znam ludzi z korpo np. przez męża, czyli mam tych którzy znajdą mnie na portalach ogłoszeniowych oraz z polecenia. Trzeba jednak mieć wg. mnie duże osobowościowe predyspozycje, odpadają zbyt wielkie wymagania, trzeba liczyć się z niewielką satysfakcją z postępów, odpadają akcje typu str. 70 ćwicz. nr 5 (trzeba gadać, nawiązywać autentyczny kontakt) wywracanie oczami, etc. trzeba sprawić, żeby ludzie lubili przebywać w twoim towarzystwie, inaczej będą odwoływać, jak kogoś nie lubisz to trzeba sobie wmówić że jednak lubisz, ludzie to czują, przynajmniej jeśli chodzi o dorosłych. No i trzeba mieć mocne nerwy tj, tolerancję niepewności i huśtawki finansowej, przynajmniej na początku oraz stawiać ostre granice typu 24 odwołanie płatne.
  • anglofil 06.05.18, 05:24
    Ja mam kilka certyfikatów ale nie mam anglistyki ani brytolskiego akcentu a jakoś sobie radzę. Ważna jest logistyka, w sensie że masz listę ludzi, najlepiej mieć podręcznik ale jak uczysz na kserówkach i mat, autentcyznych to ważne jest żeby to było dobrane, no i taka solidność, żeby nie uczyć ludzi jakichś idiomów jak nie znają podstaw. Ja teraz mam babkę uczoną przez nativa - w zeszycie słówka z poziomu C1 takie do dyskusji polityczno-filozoficznych a laska na poziomie takim że robimy nef elementary. Wielu ludzi nie jarzy podstaw np. różnicy don't have to/mustn't, czasów, etc., miałam średnio-zaawansowanego pana który nie wiedział że their obejmuje też przedmioty a nie tylko ludzi, etc. Ważne żeby to wyłapać i pracować nad tym czego komu potrzeba.
  • anglofil 06.05.18, 05:34
    A i dobra rada: nikogo nie skreślaj z góry, miałam ucznia który okazał się super plus żyłą złota z poleceń a takie wysłał mi zapytanie mailem początkowo że odpadłam, albo innego który zrezygnował szybko i byłam zła, dobrze że mu nic niemiłego nie napisałam bo zrezygnował na 2 g przed lekcją a teraz za to mam od niego solidnych ludzi z poleceń. Więc zachowaj uprzejmość nawet jak się wkurzysz. Powagę ucznia sprawdzaj tym, czy zapłaci z góry albo za nieterminowe odwołanie i zawsze od razu z góry przedstawiaj warunki współpracy. Ja nie mam umowy, ale ustnie ustalam. I jak ktoś odleci to nie żałuj, będzie inny. I nie obwiniaj się jak coś się nie układa, ludzie mają różne powody rezygnacji.
  • uhuhana 21.05.18, 16:33
    anglofil, a ty przypadkiem nie chcialas kiedys isc na przysieglego? Co sadzisz o tym w ogole?
  • anglofil 07.09.18, 02:32
    Znów próbuję, mam już dość uczenia zwłaszcza w tym roku, 10 lat to już za długo tego dobrego, chciałabym mieć coś na "drugą nogę" na początek, a potem zobaczymy. To jest mega trudny egzamin, do którego ludzie zwykle podchodzą po kilka razy, mi się noga podwinęła na ustnym. Trzeba wciągnąć terminologię z wszystkich podstawowych kodeksów, plus biznesową(w glosariuszu mam ok 10 tys słówek, to praktycznie jak drugi język) a i tak na egzaminie (4 g na 4 teksty, po mcu ustny - 4 teksty, 2 x a vista i 2 x konsek) dają terminy z prawa angielskiego, nieprzetłumaczone na necie ani w słownikach. Nie wiem jak po tym, znam przysięgłych, którzy zarabiają 2 tys. mcnie a znam takich którzy wyciągają 10 tys., zależy od ustawienia na rynku, jak ze wszystkim. Na pewno jednak jest to bardzo silna karta na rynku tłumaczeń, co kto z nią zrobi, zależy od człowieka. Ja chcę spadać do trójmiasta nie wiem jaki tam jest rynek dla lektorów, wolałabym mieć przedtem certyfikat, żeby mieć w razie czego zabezpieczenie.
  • mewa-01 12.05.18, 11:55
    korepetycji, czy nauczania języka angielskiego?
    w pierwszym przypadku uczysz ludzi bardzo młodych, pomagasz im w ogarnięciu tego co uczą się w szkole. korepetytor to na ogół osoba młoda dorabiająca sobie do stypendium, czy do kasy, którą dostają od rodziców. jednak na ogół korepetytor koncentruje się na nauce własnej. nie znam korepetytora, który uczciwie płaci podatki .... sorki, ale taka jest prawda :) a to niesie za sobą ryzyko, że ktoś na ciebie doniesie, chociażby dlatego, że coś poszło nie tak we współpracy, albo na przykład sąsiad doniesie, bo zobaczy, że kilka osób dziennie przychodzi do twojego mieszkania. tutaj nie ryzykowałabym przyjmować wynagrodzenia na konto, bo US ma obowiązek sprawdzić każde doniesienie i zanim do Ciebie przyjdzie sprawdzi twoje konto bankowe .... reasumując, chyba nie da się "wyżyć" jako osoba dorosła, chcąca wynająć / kupić mieszkanie, myśląca o założeniu rodziny.

    jeśli natomiast chcesz być lektorem języka obcego ucząc osoby dorosłe, np. uczyąc w szkołach językowych, czy w ramach własnej działalności, to owszem da się "wyżyć" pod kilkoma warunkami:
    1. ogarnij księgowość trochę, albo znajdź sobie księgową - fakturę za usługę wrzucasz w koszty prowadzenia działalności.
    2. non-stop ogłaszaj się w popularnych serwisach, czyli tam gdzie kursanci na ogół ich szukają
    3. ustal stawkę w zależności od swoich realnych umiejętności. znam absolwentów filologii, którzy są mierni, ale wiedzą, że adresatem ich usług mogą ludzie co najwyżej do poziomu B2/C1.
    4. a zatem ustal też grupę docelową swoich kursantów: dzieci? maturzyści? osoby pracujące w korpo? ogólny angielski? specjalistyczny? w przypadku języka specjalistycznego są mega atrakcyjne stawki za znajomość języka prawnego lub medycznego, czy nawet biznesowego. jednakże uważaj, bo kursant może być bardziej obyty w języku.... uczyłam kursantów z płynną znajomością języka, którzy potrzebowali kogoś na bardzo wysokim poziomie, ponieważ często uczestniczą w spotkaniach biznesowych w języku angielskim lub potrzebują kogoś kto pomoże im w wygłoszeniu prezentacji.
    5. NIE OBNIŻAJ stawek, bo biorąc np. 10zł mniej od innych, nie będziesz miała docelowo więcej kursantów, a wręcz będziesz jedną z tych osób, która psuje rynek, a to nie służy nikomu.

    w Warszawie jako lektor języka angielskiego na własnym DG jest w stanie zarobić spore pieniądze, dużo wyższe od niejednego specjalisty pracującego w korpo. jednak musisz traktować to zajęcie poważnie.
  • uhuhana 05.06.18, 19:21
    minimalnie z innej beczki - jak wyliczyc stawke netto, jesli np brutto to jest 80zl/h? Czy pracowalybyscie dla szkoly, majac swoja dg za taka stawke?
  • mewa-01 10.06.18, 23:17
    Prowadzę DG i nauczanie języka obcego jest zwolnione z VAT. w miejscu na fakturze gdzie jest podatek, piszesz "zw". Inaczej mówiąc, brutto = netto.
  • mewa-01 10.06.18, 23:47
    Napisałam wcześniej, że kwota brutto = kwota netto.

    Resztę opłacasz sam/a, czyli:
    1. ZUS (początkowo niższy)
    2. podatek dochodowy

    Jeśli chodzi o koszty prowadzenia DG, możesz odliczyć następujące wydatki:
    1. min. 25 i max. 30 procent czynszu za mieszkanie, prądu, gazu, podatku gruntowego. Ale nie wiem jak to jest przy wynajmowaniu mieszkania, ponieważ zaczęłam uczyć gdy miałam już własne mieszkanie.
    2. jeśli lekcje prowadzisz w domu, to możesz odliczyć koszty reprezentacyjne: kawa, herbata, woda, cukier, soki, a nawet ciastka, papierowe ręczniki - oczywiście koszty te mają być w granicach rozsądku,
    3. Telefon komórkowy raz na jakiś czas, Internet, książki do angielskiego
    4. Ogłoszenia w prasie
    5. Obsługę księgową
    6. Kupno samochodu i jego utrzymanie - pod warunkiem, że jeździsz do klientów, czyli benzyna, naprawy, mycie, wymianę opon. Nowy samochód amortyzuje się w równych ratach przez 5 lat, używany (na fakturę) przez 2 lata.
    7. Sprzęt: drukarka, tonery, kserowane materiały na mieście, laptop, czy inne multimedia raz na jakiś czas.

    Oczywiście na wszystko musisz mieć faktury VAT, a nie paragony. Dobrze jest mieć księgową, która Tobą pokieruje. Jak namotasz z w rozliczeniach, to fiskus nie jest miłościwy, nawet dla początkujących przedsiębiorców. Wybrałabym biuro księgowo-podatkowe, a nie prywatnego księgowego, ponieważ biura, kiedy oni popełnią błąd, są ubezpieczeni i będą musieli pokryć karę do zapłacenia przez ciebie, a od prywatnego księgowego, tym bardziej gdy to jest znajomy, trudno będzie karę wyegzekwować, bo najczęściej nie jest ubezpieczony.

    Ponadto, prowadź zeszyt, lub plik w Excelu gdzie masz rozpisanych wszystkich kursantów, czy grupy w szkole językowej i ilość ich lekcji wraz z datami.
  • midds 08.07.18, 23:28
    "Da się wyżyć i byłoby całkiem fajnie gdyby nie ten ZUS (może Mateusz Krzywousty dotrzyma słowa o obniżce)."
    xxx
    Wedle ostatnich ustaleń, obniżony ZUS można mieć przez 3 lata, potem znów na 2 lata wraca się do pełnego, a potem znów 3 lata obniżonego... (o ile firma przetrwa). Tak ostatnio przeczytałam w kilku artykułach. Absurd.
  • uhuhana 30.08.18, 19:33
    wiadomo cos nowego?
  • there.there 06.09.18, 13:15
    O tym nie słyszałem. Żenada. A nawet jeśli będzie ten niższy zus to i później niższa emerytura. Nie wiem jak wy, ale ja postanowiłem szukać normalnej roboty w korpo na wiosnę a korkami dorabiać 2 wieczory w tygodniu i w sobotni poranek, bo mam dość życia z wieczną drugą zmianą i nie wyobrażam sobie mojej emerytury. Nikt nie dba o freelancerów w tym kraju.
  • jaslene 07.09.18, 22:08
    Na emeryturę trzeba samemu odkładać niestety. Po pracy w korpo też nie będziesz mieć dużo wyższej emerytury.
  • goldf-ish 09.09.18, 11:02
    W korpo można teraz bardzo dobrze zarobić to fakt. Zrobiło się w duzych miastach trochę takie eldorado płacowe i jeśli chodzi o warunki i benefity pozapłacowe .
    Więc tym bardziej trzeba cisnąć na stawki przy swojej działalności. Wszędzie podwyżki, ludzie coraz więcej zarabiają. Nie ma zmiłuj.
  • there.there 10.09.18, 22:14
    No właśnie, podniosłem prawie wszystkim o 5 zł co przy ok 35 uczniach da niezłą sumkę miesięcznie. Zniżki zostawiam tylko dwóm uczniom od których miałem najwięcej poleceń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka