Dodaj do ulubionych

Profesjonalizm odstrasza?

10.02.19, 22:11
Czy po założeniu działalności zaobserwowałyście zwiększone zainteresowanie Waszymi usługami, czy może wręcz przeciwnie? Mam wrażenie, że pewną grupę potencjalnych uczniów wręcz odstrasza fakt, że lektor działa legalnie, wystawia faktury, ustanawia regulamin zajęć... Siłą rzeczy w takiej sytuacji współpraca między lektorem i kursantem musi być nieco bardziej sformalizowana i wyglada to inaczej niż nauka u korepetytora - studenta. Wielu osobom to najwyraźniej nie w smak. Czyżby przyzwyczajenie do "bylejakości"? Co myślicie?
Edytor zaawansowany
  • bfthumbelina 11.02.19, 11:07
    Ja myślę, że to po prostu nie są moi klienci. :)
  • lorna.doone 11.02.19, 11:19
    U mnie nikt się nie interesuje czy mam DG czy nie. Oczywiście mówię o klientach indywidualnych - jeśli firma nie płaci za ich zajęcia i nie potrzebują faktury to nigdy o DG nie pytają.

    Regulaminu nie daję w ogóle do podpisania - po pierwszej lekcji piszę sms z zasadami, daję im też kilka tygodni żeby pochodzili "bez zasad". Sama mam wtedy okazję zobaczyć czy chcę z daną osobą pracować czy nie. Uważam to za wystarczające. Nie chodzi mi o to, żeby uczniów umową do siebie przywiązać tylko żeby znali zasady współpracy ze mną.

  • mewa-01 11.02.19, 23:29
    Ja zauważyłam duże zdziwienie :) Wielu moich kursantów wcześniej miało do czynienia z działającymi na szaro korepetytorami, więc gdy powiedziałam, że wystawiam faktury, to często słyszę takie wielkie TAAAAK? z taką intonacją rosnącą :D

    Tutaj chyba o co innego chodzi. Osoby poszukujące nauczycieli chcą profesjonalistę, któremu będą chcieli zapłacić tyle samo co studentowi. Zapewne wcześniej mieli sympatyczną studentkę w szaro-burym sweterku, która brała 30-40zł za godzinę, a tutaj okazuje się, że skontaktowali się z równie sympatycznym lektorem z własnym DG, samochodem, iPhone'm, z materiałami na tablecie :) Niektórym ciężko jest się przestawić. Boją się takiego lektora, bo nie chcą konsekwencji wynikających z nieprzestrzegania zasad współpracy.

    Mnie osobiście nie zależy na tym by uczyć każdego kto się ze mną skontaktuje. Po pierwszej rozmowie telefonicznej wiem z kim mam do czynienia. Jeśli mi ktoś nie leży, bo spoufala się za bardzo, albo zagaduje do mnie na "Ty", to już wiem, że do współpracy nie dojdzie i tak poprowadzę rozmowę, że potencjalny kursant sam zrezygnuje. Nie uczę też młodych kobiet w wieku 20 - 26 lat. Z nimi zawsze mam problemy - ściemniary takie, że hej. Tak samo nie lubię uczyć dzieci i nastolatków. Nudzi mnie to i zawsze są problemy organizacyjne z rodzicami. Zdecydowanie preferuję uczyć kobiety po 30-tce i mężczyzn w wieku średnim, tak pomiędzy 35-50, pracujący w korpo lub prowadzące własne biznesy. Te osoby są zmotywowane, zarabiają sensowne pieniądze i gdy widzą rezultaty to chcą uczyć się bardzo długo. Mam jedną kursantkę, którą uczę już 9 lat!!! Wcześniej uczyłam jej obecnego męża, jego córkę przygotowałam do matury rozszerzonej i do końcowego egzaminu na UW. Z takimi ludźmi, z małymi wyjątkami oczywiście dogaduję się najlepiej. To jest mój target.
  • midds 12.02.19, 00:25
    @mewa-01
    Tutaj chyba o co innego chodzi. Osoby poszukujące nauczycieli chcą profesjonalistę, któremu będą chcieli zapłacić tyle samo co studentowi. Zapewne wcześniej mieli sympatyczną studentkę w szaro-burym sweterku, która brała 30-40zł za godzinę, a tutaj okazuje się, że skontaktowali się z równie sympatycznym lektorem z własnym DG, samochodem, iPhone'm, z materiałami na tablecie :) Niektórym ciężko jest się przestawić. Boją się takiego lektora, bo nie chcą konsekwencji wynikających z nieprzestrzegania zasad współpracy.

    xxx

    Moje spostrzeżenia są bardzo podobne.
  • mewa-01 13.02.19, 10:20
    Dodam jeszcze, że istnieje przekonanie, że lektor, a tak naprawdę dla wielu korepetytor, zawsze dorabia sobie, a nie zarabia. Na ogół tak robią troszkę wybiedzeni nauczyciele, którzy cieszą się dodatkową gotówką nie zawsze legalnie zarobioną. Inną sprawą jest, że odbiorca usług, czyli kursant, chce myśleć, że jest "lepszy" od swojego lektora, bo ma stałą pracę, może niekoniecznie jest tam na wyeksponowanym stanowisku, ale ma stałe dochody. Wydaje mu się, że lektor jest trochę "gorszy", bo jego sytuacja materialna jest słabsza, bo przecież nauczyciele słabo zarabiają. Tak więc wiele osób nie postrzega nas jako przedsiębiorców, tylko jako osoby, które są w gorszej sytuacji materialnej, dorabiający, którzy im zazdroszczą pracy np. w korpo. A często jest na odwrót, bo niekiedy moi kursanci siedzą na mega kredytach hipotecznych z brakującym umeblowaniem i podają tanią herbatę. To co napisałam nie jest złośliwością tylko spostrzeżeniem. Tak więc, naszym zadaniem jest obalać te kretyńskie mity, bo są często nieprawdziwe i tym samym krzywdzące. A zatem należy na spotkanie z kursantem iść elegancko ubranym, mieć elegancki manicure, delikatny makijaż, a poza tym dobry telefon, dobry tablet, profesjonalne materiały .... i cenić się. Nie brać stawek studenckich, bo z tego ZUS'u i podatku i mieszkania, czy przyjemności nie opłacicie. Tutaj nie można stosować kumpelskich zasad, bo nasi kursanci nie szukają w nas przyjaciół, tylko kogoś kto ich nauczy, wytłumaczy. Może być miło, ale gdy kończy im się dofinansowanie, lub nie mają kasy, czy zmieniają pracę, to nasza relacja, nawet ta najlepsza, również często kończy się.
  • wolha.redna 13.02.19, 16:27
    Nawet lektorzy sami o sobie uważają, że powinni zarabiać mało i wstyd jak chcą zarabiać więcej.

    Pamiętam taką sytuację, kiedy w szkole (gdzie pracowałam przez rok X lat temu) jedna nauczycielka niemieckiego prosiła mnie żebym jej może udzielała lekcji z hiszpańskiego w jakimś tam wspólnym okienku, które miałyśmy razem. Problem w tym, że ona uważała, że moja stawka 50zl/h ( to było wiele lat temu podkreślam) to jest ogromnie dużo, ona sama nie bierze więcej niż 30 zł (wiem, że na pewno tyle brała, bo znałam jej jedną prywatną uczennicę). Głupio mi było, bo miała 3 dzieci, była dla mnie bardzo miła (w przeciwieństwie do 90% wielce wykształconej kadry hahaha), ja miałam 24 lata, więc dawałam jej te lekcje za 30 zł i tak zresztą praktycznie nic ode mnie nie wymagała - chciała, żebym jej zapisywała coś w zeszycie i tłukła z nią podręcznik, więc nic się nie przygotowywałam. Ona oczekiwała ode mnie po prostu słabej jakości zajęć, bo pewnie sama takie oferowała i uważała, że nie warto płacić więcej i jej i komuś niż te 30 zł. No i ona tak szczerze mi się dziwiła, że odchodzę ze szkoły, żebym może jeszcze została, bo taka fajna jestem, tak trudno o nauczycieli hiszpańskiego i ona może mi powiedzieć, że to tylko na początku tak mało się zarabia, ona po 10 latach ma już uwaga - 2500 na rękę! To była kwota, której nawet nie brałam pod uwagę aplikując do firm, bo założyłam, że bez doświadczenia powinnam z moimi umiejętnościami językowymi zarabiać przynajmniej 3000 netto na start (i tak też się stało). Nie chciałam, żeby jej było przykro, więc nie mówilam ile chcę zarabiać. Za to pamiętam jak odchodziłam, to powiedziałam dyrektorce (niemiłej pindzie), że odchodzę również ze względów finansowych. Pamiętam jak pomstowała (krzyczała mnie prawie), że ja, nauczyciel kontraktowy, chciałabym zarabiać tyle od razu co nauczyciel dyplomowany. Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam, że to nie tak, ja nie chcę zarabiać tyle co dyplomowany, ja chcę zarabiać znacznie WIĘCEJ niż dyplomowany. Jej mina - bezcenna :D

    A co do sprzętów i warunków mieszkaniowych, to teraz mam lekcje tylko na skype, ale wczesniej jak udzielalam ich stacjonarnie, to uczniowie myśleli, że stać mnie na auto, komputer, smartfony i wakacje w Ameryce Południowej etc bo mam bogatego męża :D
  • mewa-01 13.02.19, 17:23
    @wolha.redna -

    Kiedyś, jakieś 8-10 lat temu znalazłam ogłoszenie dziewczyny, która mieszkała jakiś czas w USA, tam robiła studia, a po powrocie do Polski, zamieszkała w Warszawie i zaczęła uczyć. W ogłoszeniu napisała, że uczy general English, business English za ....... 40 - 50zł. Wkurzyłam się, bo szkoły językowe zapłaciłyby jej więcej za jej usługi, i spytałam wprost, dlaczego tak nisko wycenia swoje lekcje? Odpisała mi tak" "bo nie jestem pazerna jak inni nauczyciele" ....... kurtyna! Brak słów normalnie :)
  • wolha.redna 13.02.19, 21:54
    Dla mnie to jest chore. Nie znam ANI JEDNEJ osoby, która przetrwałaby w zawodzie lektora jeśli się nie ceni. Te osoby, którym "wstyd brać więcej" pozostają w zawodzie może do 30-stki. Potem zaczyna się gadanie typu: "myślę o czymś innym", "chciałabym stabilizacji", "szukam prawdziwej pracy" (też się z takim komentarzem spotkałam!!!), "to takie studenckie zajęcie". Wymagać uczciwej zapłaty za usługi wysokiej jakości to wstyd, a iść do kogoś na etat i negocjować pensję to nie wstyd. Nie rozumiem tego. Co do komentarzy o pazerności, to kończą się w momencie, kiedy taki pełen pasji tani lektor staje w obliczu kredytu na mieszkanie/dom lub wydatków związanych z dziećmi.
  • goldf-ish 14.02.19, 20:27
    @wolha.redna,no tak. Ludzie w rozny sposób zyja. Sa i tacy co do 30 mieszkaja z rodzicami, wiec same potem widzi ie...
  • goldf-ish 14.02.19, 20:28
    * widzicie
  • goldf-ish 13.02.19, 17:17
    @mewa-01, Oj, zgadzam sie co do wizerunku.
    Niestety wiele osob nie pamieta, ze jak Cie widza tak Cie pisza, a wizerunek to podstawa.
    Piszesz, ze nauczyciele/lektorzy maja wizerunek raczej biednych ale ja Wam powiem, ze i slusznie, bo wiele naszych kolegow po fachu to swoj wizerunek maja w glebokim powazaniu.
    Pamietam jak kiedys wspolpracowalam z duzymi firmami, w ktorych bylo kilkoro roznych lektorow i to czego ja sis napatrzylam po innych lektorkach to doslownie obraz nedzy i rozpaczy. Nigdy nie zapomne pani lektor, ktora miala tak stara, popruta torebke, ze nie nadawala sie do chodzenia albo inna pania ze starymi, przetartymi jeansami ktore wygladaly jakby mialy ze 20 lat. Dla mnie to byl szok.
    Jak takie osoby maja sobie wynegocjowac lepsze stawki?
    Nie wyobrazam sobie sie tak wybrac do kolezanki na plotki a co dopiero do klienta.
    A poza tym z wlasnego doswiadczenia powiem, ze wielu ludzi jest po prostu powierzchownych i patrza jak osoba wyglada, jak jest ubrana.
    Trzeba cos soba reprezentowac.
  • angksiazki 16.02.19, 14:10
    A ja ogłosiłam się w Manchesterze, że uczę angielskiego - lekcje dla polaków, którzy chcą, żeby ktoś im wytłumaczył gramatykę, i td. Chcę dorobić, bo studia są drogie.
    To jest jakaś porażka!
    Polacy tutaj oczekują, że będę ich uczyć za taką stawkę, co bierze sprzątaczka!!! I jeszcze z dojazdem na 1h!
    Mówię im, ze w Warszawie nawet więcej zarabiałam.
    Tylko tam miałam do czynienia z profesjonalistami, a tutaj z wykonawcami bardziej prostych zawodów, którzy oczekują, że Magister Filologii Angielskiej, 20 lat doświadczenia, plus teraz robię MA TESOL, dojedzie ot tak za 12 funtów.
    Będę chyba tylko brała minimum 3 osoby grupa. Jak uda się...
  • mewa-01 16.02.19, 16:44
    @angksiazki -
    Hmmm.... trudno jest coś tu doradzić, ale może powinnaś dalej uczyć Polaków w Polsce, tyle że przez SKYPE? Ostatnio mam coraz więcej takich osób, które mieszkają w różnych zakątkach Polski i .... w UK. Polacy w UK kontaktujący się ze mną na ogół pracują tam w korpo na specjalistycznych stanowiskach. Często są to osoby oddelegowane do pracy za granicą. Osoby te zarabiają na tyle dobrze, że bez mrugnięcia okiem zaakceptują ok. 100-130zł / h.

    Tak przy okazji, to znalazłam taki oto link. Może tam znajdziesz kilka inspiracji. Jest to blog bardzo młodej dziewczyny, która podobno zarabia sensowne pieniądze w ten sposób i mieszka w Londynie. Mam pewne wątpliwości co do jej doświadczenia, ponieważ ona ma zaledwie 25 lat, jednak zaciekawił mnie e-book - poradnik - który przygotowuje, na temat w jaki sposób zarobić ok. 10.000zł miesięcznie. Napisałam do niej z prośbą o udostępnienie takiego e-booka. Ciekawa jestem co na ten temat sądzisz:
    misstwentysomething.com/jak-zarobic-10-tysiecy-zlotych-lub-wiecej-uczac-jezyka-angielskiego-online-ebook/#comment-28217.
  • angksiazki 16.02.19, 17:43
    Dziękuję za link.
    Myślę, że to jest bardzo przedsiębiorcza dziewczyna :))
    Jeśli chodzi o naukę przez Skype, nigdy nie zajmowałam się nauczaniem online, ale teraz akurat mam kurs Teaching and Learning Online, może będę po nim miała więcej inspiracji?
    Ja myslę, że na swoje wyjdę, tylko widzę, ze języki to zupełnie nie opłacalne zajęcie w Wielkiej Brytanii. Podobno Chiny teraz - to kraj do zarabiania pieniędzy. Wśród studentów teraz większość - to chinczycy.
  • malaszzzz 27.02.19, 16:38
    Hmm profesjonalizm powinien raczej przyciągać klientów a nie ich odstraszać. Może po prostu szukasz klientów w nieodpowiednim miejscu? Czy próbowałaś ogłosić się na stronie angielskiprywatnie.pl? Jeśli nie, na pewno warto odwiedzić ten portal by dowiedzieć się nieco więcej o możliwości opublikowania swojej oferty w tym miejscu. Dzięki tej stronie w końcu to nie Ty musisz szukać klientów, a klienci sami Cię znajdują. Dla mnie to było duże ułatwienie bo choć mam wiedzę, często nie umiem jej sprzedać. No i w końcu mam innych klientów niż dzieci znajomych znajomych ;)
  • jaslene 27.02.19, 18:45
    Da się gdzieś zgłosić tę żałosną kryptoreklamę?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.