Dodaj do ulubionych

Pracuję w szkole językowej w UK.Odpowiem na pytani

17.08.19, 11:44
Odpowiem na pytania.
Trochę o sobie: właśnie kończę pisać pracę magisterską na uniwersytecie w Manchester (MA TESOL) i miesiąc temu rozpoczęłam pracę jako lektorka języka angielskiego w szkole językowej Berlitz w Manchesterze (powiem od razu, że nie uczą tutaj metodą Berlitz, tylko tak samo, jak w innych szkołach).
Pracuję na podstawie tak zwanego Zero-Hour Contract - czyli szkoła nie jest zobowiązana dawać określonej ilości godzin, a ja nie jestem zobowiązana siedzieć na stałe i mogę brać swobodnie dni wolne. W tej chwili mam dużo godzin, bo tyle chcę - 7-8 dziennie, ale czasami biorę wolne dni.
PLUSY:
+Wreszcie normalne godziny pracy!!! od 9.30 do 16.15 albo 17. Jak chcę, to mogę brać tylko poranki lub tylko popołudnie. W Polsce pracowałam najwięcej wcześnie rano i wieczorem, bo ludzie uczą się przed albo po pracy.
+Nie płacę złodziejskiego ZUSu (ale jeśli zechcę zostać self-employed, to będą tylko grosze w porównaniu z polskim ZUSem. Podatek zacznę płacić dopiero jak osiągnę pułap zarobkowy £12000.
+Praca w jednym miejscu, w centrum, nie trzeba jeździć po firmach.
+Dużo fajnych podręczników, których nie było w warszawskich szkołach, nie ma kontroli ile się kseruje.
+W mojej szkole pracują bardzo doświadczeni nauczyciele.
MINUSY:
-Zarobki - bardzo mało płacą, £14,5 za 60min jeśli się jest TEFL qualified i £13,5 - jeśli nie. Ale dzięki temu, że siedzisz w jednym miejscu i możesz wziąć wiele godzin pod rząd, można wyjść na swoje. Ale i tak uważam, że to mało. Ja, na szczęście, nie muszę się martwić o wynajem, ale gdyby musiałam - to nie wiem... Można jeszcze sobie dorobić ucząc Polaków prywatnie (£20 za 60min), ale tutaj mamy wszystkie przyjemności - jak to odwoływanie, praca po pracy, i td.
-Czasami proponują godziny ze dnia na dzień. Oczywiście, nie muszę brać, ale nie zawsze można swoje lekcje planować.
Edytor zaawansowany
  • piterus123 19.08.19, 16:42
    Troszkę dziwny wątek. Brzmi jakby berlitz na gwałt potrzebował lektorów. Ale ok. Mam pytanie. Jak z ubezpieczeniem zdrowotnym i jaka prognozę emerytury dostałaś z brytyjskiego zakładu ubezpieczeń społecznych?
  • angksiazki 19.08.19, 21:23
    Ja jestem na tym forum od lat i jestem tutaj znana, dlatego trochę dziwne są te insynuacje. Dziwne byłoby też, gdyby szkoła językowa z UK szukała nauczycieli angielskiego w Polsce :))))))))
    Jeśli chodzi o ubezpieczenie, to każdy, kto mieszka tutaj przez ponad pół roku jest uprawniony do otrzymania usług opieki zdrowotnej. Jak się jest samozatrudnionym, to opłaca się jakąś śmieszną kwotę w porównaniu z Polskim ZUSem. Ja na razie nic nie płacę.
    Jeśli chodzi o emeryturę - to tak daleko do przyszłości nie zaglądam, ponieważ za kilka lat (po otrzymaniu paszportu brytyjskiego) planuję stąd wyjechać i nauczać w jakimś kraju z ciekawą kulturą, lub gdzie płacą duże pieniądze. Podejrzewam, że z dyplomem U. of Manchester i doświadczeniem jako nauczyciel angielskiego w UK przyjmą mnie niemalże wszędzie.
  • samaira 22.08.19, 12:31
    Dzięki za post, bardzo ciekawi mnie ten temat. Od dawna myślę o przeprowadzce do Wielkiej Brytanii. W listopadzie może już być za późno :-)
    To okienko otworzyło się na 15 lat, kto zdążył ten zdążył. Myślę, że studia w Anglii i praca tam otwiera wszystkie drzwi dla nauczyciela angielskiego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka