Dodaj do ulubionych

tzw. warszawski sznyt

IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 16:10
Troche mnie juz osłabia słuchanie o cudach dostepnych jedynie w warszawie,
które mozna podziwiac w zasadzie w każdej gazecie: od Elle do Cieni i
blasków. Bywam w warszawie z racji wyjazdów słuzbowych i co? w sklepach to
samo badziewie co wszędzie, więcej spalin, dziwczyny na nowym świecie w
sumie ani lepsze, ani gorsze od lasek z ciechanowa, katowic albo krakowa....
drażni mnie to, ze wszystkie gazety kolorowe i media kreuja mit warszawy
jako swoistego CITY, gdzie każda 20-latka pracuje w szklanym gmaszysku,
maluje sie bóg wie czym , ubiera by Versace i spędza upojne chwile w Między
NAmi ....
To naparwde głupie, nie uważacie?
na tym forum, chyba podświadomie też jest kreowany, lub conjamniej
podtrzymywany taki obraz warszawy, popzrez warszawianki... kiedys nawet
pytałam w jakims poście, co tez typowa warszawska dziewczyna robi, gdie
pracuje, ile zarabia, że z taką swada pisze się o tym stylowaych gadżetach
za setki złotych ? ale nie otrzymałam żadnej ciekawej odpowiedzi.
JAk to jest naparwdę? czy warszawa to inna wyspa, czy tez jakaś zbiorowa
halucynacja? przyjeżdzam bowiem do waszego miasta z centusiowatej galicji,
ciasnego Krakówka i widze taka sama prowincje jak wszędzie, tyle samo
przekleństw na ulicy, te same plastikowe sandały itp, a żarcie w knajpach
nie tylko droższe , ale i gorsze....

PS. to nie atak na bywalczynie forum, mam nadzieję, że to oczywiste (choć
bog jeden wie, co kto przeczyta między wierszami), ale po prostu starszna
ciekawość: czy warszawiacy naparwde sa narodem wybranym, czy co?
Obserwuj wątek
    • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 16:30
      Gość portalu: Natalie napisał(a):

      > Troche mnie juz osłabia słuchanie o cudach dostepnych jedynie w warszawie,
      które mozna podziwiac w zasadzie w każdej gazecie: od Elle do Cieni i
      blasków. Bywam w warszawie z racji wyjazdów słuzbowych i co? w sklepach to
      samo badziewie co wszędzie, więcej spalin, dziwczyny na nowym świecie w
      sumie ani lepsze, ani gorsze od lasek z ciechanowa, katowic albo krakowa....


      NIE WIEM, JAK JEST ZE SKLEPAMI. WIEM, ZE W MOIM MIESCIE JEST DUZO FIRMOWYCH
      BUTIKOW DLA BAAARDZO WYSOKIEJ KLASY SREDNIEJ I NIE WIEM, CZY W CIECHANOWIE JEST
      SKLEP MOSCHINO.
      Na pewno tez w malych miastach nie ma fryzjerow-wizjonerow [nawet Jaga uciekla
      ze swojego Slaska], duzych dobrych zakladow kosmetycznych, centrow handlowych,
      teatrow i kin z takim repertuarem, ze nie wspomne o koncertach.

      Co do duzych miast - oferta ze sredniej polki jest w duzych obiektach typu
      Klif, Kerfury itp. podobna i nic w tym dziwnego.


      > drażni mnie to, ze wszystkie gazety kolorowe i media kreuja mit warszawy
      jako swoistego CITY, gdzie każda 20-latka pracuje w szklanym gmaszysku,
      maluje sie bóg wie czym , ubiera by Versace i spędza upojne chwile w Między
      NAmi ....


      To oczywscie nieprawda. swiat nei sklada sie z kolorowych obrazkow. Ja akurat
      mam 27, pracuje w szklanym gmaszysku, co prawda nie dotykam Versace, ale mam
      ich lakier do paznokci hehe, ale warszawa to nie miasto 20-latkow. Sa tez
      sprzedawczynie w sklepach, fryzjerki, panie w miesnym i sprztaczki. Kierowcy,
      bileterki w kinie, panie na poczcie, panie w US, tramwajarze, gospodarze domu
      itd. itd. Tak trudno nieco pomyslec i zatanowic sie nad tym, ze media
      zamydlaja ? gazety nie pisza o WSZYSTKICH. One pisza o wybranych grupach.


      > na tym forum, chyba podświadomie też jest kreowany, lub conjamniej
      podtrzymywany taki obraz warszawy, popzrez warszawianki...


      ?????????????
      Nie rozumiem.

      > JAk to jest naparwdę? czy warszawa to inna wyspa, czy tez jakaś zbiorowa
      halucynacja? przyjeżdzam bowiem do waszego miasta z centusiowatej galicji,
      ciasnego Krakówka i widze taka sama prowincje jak wszędzie, tyle samo
      przekleństw na ulicy, te same plastikowe sandały itp, a żarcie w knajpach
      nie tylko droższe , ale i gorsze....

      Zalezy w ktorych. Sa knajpy z doskonalym, to kwestia, gdzie sie chodzi.
      A kwestia ludzi .... Ja w Krakowie tez widywalam dresow oraz ich plastykowe
      panny czy pijaczkow spod budek z tanim piwem. Nie jest to miasto samych
      intelektualistow ... Generelnie powiem tak - wszysycy pluja na nas i
      wysmiewaja, ale jak sie dostana lepsza robote za duuuzo kase, to wsadzaja dume
      w buty i zapierniczaja do Warszawki z usmiechem na ustach. Znam panny z
      Pultuska, ludzi z Torunia, Bydgoszczy, malych wsi .... Wszysycy ZARABIAJA i nie
      narzekaja.
      Cos za cos.

      r
    • Gość: Helena Re: tzw. warszawski sznyt IP: 213.134.140.* 06.08.02, 16:35
      Pochodze z Lublina, od 6 lat mieszkam w Warszawie i na poczatku widzialam
      roznice, ale teraz Lublin mocno ciagnie w gore.

      Dziewczyny rownie ladne, rownie zadbane, dobrze ubrane, momentami lepsze ciuchy
      niz w Warszawie, badziej orginalne. Czasami az zal, bo fantastyczny design,
      tylko w sporej ilosci przypadkow jakosc kiepsciutka.
      Nie da sie jednak ukryc, ze mozna poza Warszawa kupic lepsze, tansze i bardziej
      orginalne rzecz lokalnych producentow. Np. kupilam w Lublinie komplecik spodnie
      + koszula z granatowego cieniutkiego dzinsu za 200 PLN, niebrandowany a pozniej
      przyjaciolka powiedziala mi ze kupila cos podobnego w Max Marze w Mediolanie
      (duzo wiecej luzu niz w Polsce), tyle ze 4 razy drozej. Znaczy to, ze nawet
      lokalni producenci podpatruja trendy i to co nie dojdzie do Warszawy to
      niekoniecznie musi byc dziadoski badziew. Tym co beda kwestionowac jakosc od
      razu powiem, ze bez zarzutu. Dzins deikatny, mieciutki, ale nie szmaciany.

      Bardzo lubie Warszawe za to, ze mozna w niedziele zjesc to, na co sie ma
      ochote, bo w Lublinie pyszny Turek jest zamkniety, lubie Warszawe tez za pare
      innych rzeczy, ktory nie znajdzie sie w mniejszych miastach, ale nie
      przesadzajmy z tym wielki Warszawa-City

      Pozdrawiam
      H.
      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:00
        Gość portalu: Helena napisał(a):

        > Pochodze z Lublina, od 6 lat mieszkam w Warszawie i> Dziewczyny rownie ladne,
        rownie zadbane, dobrze ubrane,


        Nie, no ludzie, wiadomo przeciez, ze Warszawa nie ma monopolu na urode ! To tak
        jakby mowic, ze tylko w Paryzu sa najfajniejsze laski na swiecie, albo tylko w
        Wenecji, albo w Pernambuco.


        > momentami lepsze ciuchy niz w Warszawie, badziej orginalne. Czasami az zal,
        bo fantastyczny design, tylko w sporej ilosci przypadkow jakosc kiepsciutka.


        Helena, wybacz, bylam w Lublinie, Krakowie, czesto jestem w Trojmiescie.
        Odwiedzalam niedawno Jelenia Gore. Nigdzie nie ma tak, ze szokujaco lepiej, niz
        w u nas - ilosciowo najlepiej ubranych lasek [jakosc, ogolne wrazenie, nie
        wartosc] widzialam tylko w Warszawie. Uwazam, ze to kwestia mozliwosci
        finansowych, ktore sa tu wieksze. U nas nawet panne ze sklepu z fatalaszkami
        stac na wiecej - taka skala. Za 500/800 zl miesiecznie nawet w malym miescie
        nie zdobedzie wiele, przy takich cenach zywnosci.


        > Nie da sie jednak ukryc, ze mozna poza Warszawa kupic lepsze, tansze i
        bardziej orginalne rzecz lokalnych producentow.


        Helena - lepsze i tansze od czego ? Skoro w Warszawie sprzedaje sie prawie
        wszystko z Polski [najwiekszy rynek zbytu], to w Polsce moze byc najwyzej
        taniej. A lepsze ? Przeciez w samym Warsaw masz duzy wybor pomiedzy produkcja
        polska, a zagraniczna. Moze nie wyczerpujacy, ale w Polsce najwiekszy.


        > ale nie przesadzajmy z tym wielki Warszawa-City


        Alez Warszawa tak naprawde jest prowincjonalna w porownaniu do takiego NY,
        Londynu, Paryza, Berlina czy nawet Pragi czeskiej. Tylko my nie zyjemy w USA
        itd., patrzymy z naszej skali. A w naszej skali to najwieksze miasto w kraju,
        wiec automatycznie bedzie tu wiecej wszystkiego. Czy lepszego - kwestia gustu.


        Pozdro
        r
        • rossa_ Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:24
          roodanaserio napisała:

          > Helena - lepsze i tansze od czego ? Skoro w Warszawie sprzedaje sie prawie
          > wszystko z Polski [najwiekszy rynek zbytu], to w Polsce moze byc najwyzej
          > taniej. A lepsze ? Przeciez w samym Warsaw masz duzy wybor pomiedzy produkcja
          > polska, a zagraniczna. Moze nie wyczerpujacy, ale w Polsce najwiekszy.

          Przepraszam, że się wtrącę, ale przecież pochodzę z zagłębia szwaczek :))
          Uważam, że można trafić nie tylko tańsze, ale i lepsze ciuchy u lokalnych
          producentów. Pomyśl Rooda, że przebicie się ze swoją ofertą do Warszawy jest
          często nieosiągalnym marzeniem małego zakładu krawickiego pod Łodzią. Zdarza
          się, że mimo ciekawej oferty udaje się jedynie wstawić towar w komis do jednego
          sklepu gdzieś w Łodzi. I to jest właśnie okazja dla poszukujących niebanalnych
          rzeczy.
          Z moich koleżanek, które zajmowały się projektowaniem odzieży na ASP tylko
          jedna się wybiła i jest do kupienia w różnych miejscach w kraju. Pozostałe
          zaopatrywały jeden-dwa sklepy. Czy muszę dodawać, że wybiła się ta oferująca
          towar najbardziej masowy? :))
          • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:44
            rossa_ napisała:

            > Przepraszam, że się wtrącę, ale przecież pochodzę z zagłębia szwaczek :))
            Uważam, że można trafić nie tylko tańsze, ale i lepsze ciuchy u lokalnych
            producentów. Pomyśl Rooda, że przebicie się ze swoją ofertą do Warszawy jest
            często nieosiągalnym marzeniem małego zakładu krawickiego pod Łodzią. Zdarza
            się, że mimo ciekawej oferty udaje się jedynie wstawić towar w komis do jednego
            sklepu gdzieś w Łodzi. I to jest właśnie okazja dla poszukujących niebanalnych
            rzeczy.
            Z moich koleżanek, które zajmowały się projektowaniem odzieży na ASP tylko
            jedna się wybiła i jest do kupienia w różnych miejscach w kraju. Pozostałe
            zaopatrywały jeden-dwa sklepy. Czy muszę dodawać, że wybiła się ta oferująca
            towar najbardziej masowy? :))


            Hm.. Moze i tak. Nie bieglabym jednak z myslami az tak do przodu, ze Warsaw to
            szalenstwo bezguscia. Masz pretensje o masowosc - to po prosty fenomen Ich
            Troje.

            Ja jednak nie mam czasu na jezdzenie po lokalnych sklepach. I wydawania na
            benzyne badz bilet tych 150 zeta, ktore beda stanowic roznice w cenie i w
            efekcie wyjdzie na zero.
            I moze dlatego wole wygode poszukiwania w sklepach. Jak chce miec cos one &
            only, zamwiam w sieci. . Z szycia na miare i orygialnego mozna zawsze wybrac
            krawcowa, a materialow Ci u nas dostatek.


            r
            • rossa_ Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:52
              Bynajmniej nie twierdzę, że oferta Warszawy to bezguście i masowość! Tylko
              pisałam o ciekawych rzeczach dostępnych poza stolicą. Niestety- jak Łódź
              wyprodukowała tak totalny badziew jak Ich Troje, to cała Polska o nich wie, a o
              tym, co warto zauważyć jest cichutko.
              Nie jeżdżę po Polsce w poszukiwaniu "innych" sklepów, ale jak jestem u rodziny,
              czy w podróżach służbowych, to lubie pogrzebać w małych, lokalnych sklepikach.
              I tylko o tym pisałam :)


        • helena25 Re: tzw. warszawski sznyt - do roodej 07.08.02, 09:28
          roodanaserio napisała:

          > > momentami lepsze ciuchy niz w Warszawie, badziej orginalne. Czasami az zal
          > ,
          > bo fantastyczny design, tylko w sporej ilosci przypadkow jakosc kiepsciutka.
          >
          >
          > Helena, wybacz, bylam w Lublinie, Krakowie, czesto jestem w Trojmiescie.
          > Odwiedzalam niedawno Jelenia Gore. Nigdzie nie ma tak, ze szokujaco lepiej,
          niz
          > w u nas - ilosciowo najlepiej ubranych lasek [jakosc, ogolne wrazenie, nie
          > wartosc] widzialam tylko w Warszawie. Uwazam, ze to kwestia mozliwosci
          > finansowych, ktore sa tu wieksze.

          To nie kwestia mozliwosci finansowych, bo co z tego ze ja zarabiam dwa razy
          tyle, co powiedzmy moj odpowiednik w Lublinie, wydaje tez dwa razy tyle. Poza
          tym wierz mi, ze w dzinsach i koszuli, ktore moze i byly CK, wcale nie czulam
          sie na Lubelskim deptaku jak bog wie jaka gwiazda, a kiedys w Lublinie na CK
          wybaluszali oczy jakby kosztowaly tyle co samochod. Teraz to tylko dobre
          dzinsy. Uwazam ze miasta typu Lublin, Krakow, Lodz, Torun niewiele ustepuja
          Warszawie i nie ma wcale wielkiej przepasci nimi.
          >
          >
          > > Nie da sie jednak ukryc, ze mozna poza Warszawa kupic lepsze, tansze i
          > bardziej orginalne rzecz lokalnych producentow.
          >
          >
          > Helena - lepsze i tansze od czego ? Skoro w Warszawie sprzedaje sie prawie
          > wszystko z Polski [najwiekszy rynek zbytu], to w Polsce moze byc najwyzej
          > taniej. A lepsze ? Przeciez w samym Warsaw masz duzy wybor pomiedzy produkcja
          > polska, a zagraniczna. Moze nie wyczerpujacy, ale w Polsce najwiekszy.

          Myslisz sie kochana. Dzinsu firmy ktorej kupilam nie znajdziesz w Warszawie jak
          i wieeelu innych rzeczy. Z prostego powodu te firmy nie maja srodkow, kalnalow
          dystrybucji, dzialow sprzedazy i marketingu, zeby sie przebic. Dlatego w
          Lublinie sa sklepy firm, ktore szyja dobrze, niedrogo ze swietnych materialow i
          ty o nich w zyciu nie slyszalas. Moja znajoma w Lodzi ma firme szyjaca
          rozkoszne i przecudne kostiumy kapielowe wedlug najnowszych terndow wzorniczych
          i materialowych. Nie ma jej w Warszawie, bo jej nie stac na wojowanie
          stolicznego rynku za wszelka cene.

          H.
    • Gość: LadyBlue Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 16:55
      a co to za cuda dostepne jedynie w warszafce? jakoś nie zauważyłam. stolyca ma
      swoje prawa, ale cudem świata nie jest i jakos na forum nie widać zeby
      dziewczyny sie z tego powodu wywyższały. a może ja nie umiem czytac między
      wierszami ;) nie zamieniłabym za nic mojego miasta na stolycę (chociaż różnie
      się może ułożyć i może mnie jakis niepomyślny wicher tam zagna).
      stolyco oddaj nam nasze cegły!!! ;)
      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:35
        Gość portalu: LadyBlue napisał(a):

        > a co to za cuda dostepne jedynie w warszafce? jakoś nie zauważyłam. stolyca
        ma swoje prawa,


        Widze, ze lokalny nacjonalizm kroluje. A moze pochwal sie, skad jestes, razem
        sie posmiejemy z Twojego folkloru.


        > stolyco oddaj nam nasze cegły!!! ;)


        Komunisci zmusili czesc ludzi do odbudowy miasta, ale Warszawiacy i duza czesc
        ludzi spoza zrobila to z wlasnej, nie przymuszonej woli.
        Chcieli miec stolice zywa.

        Krotka lekcja historii:

        * Warszawa zostala zmombardowana od razu w '39, duzo ludzi stacilo wszystko
        [moja babcia traci dorobek zycia na 2 dni przed kapitulacja miasta];
        * okupacja - lapanki, obozy, masowe rozstrzeliwania;
        * w 1943 mamy postanie w gettcie, ludnosc zydowska stanowila 30 % mieszkancow.
        Nie zostal prawie nikt;
        * w 1944 mamy Powstanie Warszawskie - jedyne miasto , jakie zbuntowalo sie
        przeciwko nazistom. Zginelo w nim 200.000 ludzi, w tym 16.000 zolnierzy -
        reszta cywilne. Dla porownania skali - np. Pultusk ma ok. 20.000 obecnie;
        * Po Powstaniu miasto zrownanio z ziemia [nie liczac Pragi i resztek Zoliborza
        oraz Mokotowa]. Wszyscy zostali wypedzeni i przeszli przez oboz przejsciowy w
        Pruszkowie [zmarlo tam z glody dziecko jednej z ciotek];
        * po tym wszystkim i po wysjciu postancow jako jencow wojennych z
        Borem_Komorowskim do Wloch, do miasta wrocilo tylko czesc [zostali za granica,
        w Polsce w innych miejsacach], mamy obecnie jakis 40 % rdzennych mieszkancow;
        * czesc inteligencji zginela tez w Katyniu oraz w Palmirach [podwarszawski las,
        tam rozstrzelano m.in. naszego olimpijczyka w biegach, Kusocinskiego].

        Moje obie babcie pamietaja z lat 45 - 50 baby, trzymajace kozy w wannach w
        nowych blokach oraz chadzajace w lato na zakupy na bosaka. To byla cena
        przyjecia ludnosci naplywowej.


        Do tak dla wszystkich, zwlaszcza Krakowiakow, co nas tak czule wyzywaja od
        chamow. Nie wiem, czy jest inne miasto w Polsce, ktore uciepialo w takim
        stopniu.


        r
        • Gość: LadyBlue do roodej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.08.02, 21:27
          roodanaserio napisała:
          > Widze, ze lokalny nacjonalizm kroluje. A moze pochwal sie, skad jestes, razem
          > sie posmiejemy z Twojego folkloru.
          no ja rozumiem że te emotikonki takie malutkie że ich nie widać, ale zdań to
          juz nie musisz z kontekstu wyrywać. lekcji historii też nie potrzebuję.
          nacjonalizm lokalny a docenianie swojego miasta to dwie różne sprawy. z
          folklorem to może być problem, w sumie to nie mam pojęcia o co ci w tym zdaniu
          chodzi.więcej luzu moze by się przydało a nie cały czas tak na serio;)
          > Komunisci zmusili czesc ludzi do odbudowy miasta, ale Warszawiacy i duza
          czesc ludzi spoza zrobila to z wlasnej, nie przymuszonej woli.
          > Do tak dla wszystkich, zwlaszcza Krakowiakow, co nas tak czule wyzywaja od
          > chamow. Nie wiem, czy jest inne miasto w Polsce, ktore uciepialo w takim
          > stopniu.
          > r
          o tym które miasto i jak bardzo ucierpiało w czasie wojny i w latach
          późniejszych dyskutowac nie bedę, bo to nie to forum. zeby było jasne, z
          krakowa nie jestem, trochę bardziej na zachód.
          pozdrawiam i nie złość się, bo złośc piękności szkodzi ;) ach te dzisiejsze
          kobiety, zestresowane takie ;)
          • krizia do LadyBlue 08.08.02, 10:42
            Wiesz, troche niesympatycznie zabrzmiala ta "stolyca" i "warszafka" :-(((((
            Mnie nigdy w zyciu nie przyszloby na mysl, aby w podobny - przyznasz nieco
            szyderczy - sposob pisac o Twoim miescie czyli Wroclawiu. Przeciwnie, Wroclaw
            uwazam za cudowne miejce, niewatpliwe sympatyczniejsze od Warszawy. I uczciwie
            to przyznaje.

            Pzdr
        • kk.kk Re: tzw. warszawski sznyt 16.08.02, 01:21
          roodanaserio napisała:

          > Widze, ze lokalny nacjonalizm kroluje. A moze pochwal sie, skad jestes, razem
          > sie posmiejemy z Twojego folkloru.

          jakby to powiedziec.. adres zaczynajacy sie od *.wroclaw. itd. cos jednak
          sugeruje.. jakbys sie tak nie uniosla to moze bys zauwazyla.. pozdrawiam :)
    • rossa_ Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 17:16
      Przepraszam, że to napiszę, ale nie ma się co dziwić, ze wizerunek Wawy (czy
      czegokolwiek innego- postaw, związków etc) kreowany przez czasopisma typu Elle
      czy Cienie i blaski jest głupi, przerysowany i nieprawdziwy- przecież juz same
      te gazety są durne i raczej dla infantylnych czytelniczek! (Przepraszam, jeśli
      uraziłam jakieś forumowiczki)
      Nie wierzysz chyba we wszystko, co serwuje tego typu prasa?

      Co nie zmienia faktu, że pod względem zawodowo-finansowym jest to cały czas
      swoista enklawa na mapie Polski. Ja jestem z Łodzi, którą kocham i uwielbiam,
      ale musiałam przeprowadzić się kilka lat temu do Warszawy, bo chciałam mieć
      własne mieszkanie, samochód, podróże parę razy w roku, a przy łodzkich pensjach
      było to niemożliwe.

      A stolica? Miasto jak miasto, ludzie fajni i niefajni, jak wszędzie. Ludzie
      generalnie żyją szybciej, mniej dbają o przyjaciół i znajomych (chyba z braku
      czasu), są bardziej zabiegani- a przynajmniej tak mi się wydaje. W Łodzi moje
      koleżanki często kończą pracę o 16.00, ja nigdy nie wychodzę przed 18.00,
      często siedzę do 20.00.
      I dlatego marzę, by kiedys wrócić na stałe :))


      • kotmanka Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 18:17
        Warszawa to jak kazda inna stolica wielki "zbior" - ludzi nie tylko z dziada
        pradziada, ale i naplywowcow. Przez to chyba jest jakies swiezsze powietrze,
        moze wiecej sie dzieje, ja przynajmniej (krakowianka jestem) zawsze mialam
        takie wrazenie, tego ruchu. I zawsze mi sie to podobalo.
        Media kreuja swoja droga, bo musza, nie warto na to zwracac zbyt wielkiej
        uwagi. Swego czasu Elle mialo artykul o knajpach w Krakowie, i jak dla mnie
        kazde praktycznie zdanie "kreowalo" sztuczne prawdy.
    • marilu Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 18:40
      Gość portalu: Natalie napisał(a):

      > Troche mnie juz osłabia słuchanie o cudach dostepnych
      jedynie w warszawie,
      > które mozna podziwiac w zasadzie w każdej gazecie: od
      Elle do Cieni i
      > blasków.

      natalio, wprawdzie nie mieszkam w warszawie, ale zabiore
      glos. gazetom i mediom chodzi wlasnie o kreowanie
      rzeczywistosci w taki sposob by stala sie pozadana przez
      odbiorcow. w ten sposob w ruch wprawiana jest machina
      komercyjna, i tak jest nie tylko w polsce, ale i w innych
      panstwach. pieniadz to pieniadz.

      > Bywam w warszawie z racji wyjazdów słuzbowych i co? w
      sklepach to
      > samo badziewie co wszędzie, więcej spalin, dziwczyny na
      nowym świecie w
      > sumie ani lepsze, ani gorsze od lasek z ciechanowa,
      katowic albo krakowa....

      dziwie sie twojemu sposobowi oceniania ludzi - biorac za
      punkt odniesienia to, gdzie mieszkaja. bo chyba w
      gazetach w dobie pc tego nie napisali?!! czy to gdzie
      mieszkasz ma stanowic o tym czy jestes gorsza czy lepsza?
      podejrzewam, ze raczej chodzilo ci o to jak sie ubieraja
      - wszedzie, w kazdym miescie znajdziesz dziewczyny ladne
      i zadbane jak i zapuszczone, niedomyte itp.


      > drażni mnie to, ze wszystkie gazety kolorowe i media
      kreuja mit warszawy
      > jako swoistego CITY, gdzie każda 20-latka pracuje w
      szklanym gmaszysku,
      > maluje sie bóg wie czym , ubiera by Versace i spędza
      upojne chwile w Między
      > NAmi ....
      > To naparwde głupie, nie uważacie?

      glupie jest to, ze tyle osob sie na to lapie i mysli, ze
      tak jest naprawde. a przeciez nie kazdego na to wszystko
      stac, nawet w samej warszawie;-)

      > na tym forum, chyba podświadomie też jest kreowany, lub
      conjamniej
      > podtrzymywany taki obraz warszawy, popzrez
      warszawianki... kiedys nawet
      > pytałam w jakims poście, co tez typowa warszawska
      dziewczyna robi, gdie
      > pracuje, ile zarabia, że z taką swada pisze się o tym
      stylowaych gadżetach
      > za setki złotych ? ale nie otrzymałam żadnej ciekawej
      odpowiedzi.

      moze niewiele warszawianek zaglada na to forum i pytanie
      do nich nie dotarlo? a moze warszawianki, ktore tu
      zagladaja nie zarabiaja gor zlota i nie maja sie czym
      pochwalic?

      > JAk to jest naparwdę? czy warszawa to inna wyspa, czy
      tez jakaś zbiorowa
      > halucynacja? przyjeżdzam bowiem do waszego miasta z
      centusiowatej galicji,
      > ciasnego Krakówka i widze taka sama prowincje jak
      wszędzie, tyle samo
      > przekleństw na ulicy, te same plastikowe sandały itp, a
      żarcie w knajpach
      > nie tylko droższe , ale i gorsze....


      halucynacje probuja stworzyc media, a jak jest naprawde
      to wiedza ci, ktorzy tu pracuja i mieszkaja na codzien.

      niezaprzeczalnym faktem jest to, ze warszawa jako
      najwiekszy w polsce rynek pracy przyciaga i sile robocza
      i kapital. dlatego tez wiele firm, zagranicznych lub
      krajowych, decyduje sie na otworzenie siedziby wlasnie w
      warszawie, a nie na przyklad w szczecinku czy pulawach.
      Faktem jest tez to, ze srednie zarobki w warszawie sa
      wyzsze niz w reszcie polski, ale i ceny tez sa wyzsze.


      > PS. to nie atak na bywalczynie forum, mam nadzieję, że
      to oczywiste (choć
      > bog jeden wie, co kto przeczyta między wierszami), ale
      po prostu starszna
      > ciekawość: czy warszawiacy naparwde sa narodem
      wybranym, czy co?

      a tak na marginesie, zauwazylam niejednokrotnie, ze wiele
      osob z innych miast niz warszawa ma rodzaj kompleksu
      warszawskiego i za wszelka cene probuje udowodnic jaka ta
      warszawa okropna bo np byli i widzieli: sa spaliny (w
      innych miastach, na przyklad na takim slasku to wiadomo
      powietrze jak krysztal;-); jedzenie gorsze niz w innych
      miastach - zakladam, ze jedli w przynajmniej 100
      knajpkach zeby takie wnioski wyciagac; ludzie chamscy -
      no pewnie, tylko nikt nie bierze poprawki na to, ze masa
      ludzi mieszkajacych w warszawie to ludnosc naplywowa.
      nigdy natomiast sie nie spotkalam z warszawiakami
      gloszacymi podobne "prawdy zaobserwowane" o innych
      miastach. ciekawe dlaczego?

      pozdrawiam wszystkie polki:o)))
      m
      • Gość: natalie Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 19:30
        nie mam kompleksu Warszawy, miła Małgosiu,zwłaszcza że jeszcze 2 lata temu
        mogłam pozostac w warszawie na zawsze, nie jestem także rodowita krakwoiwanką,
        ale pochodze z Bielska Białej i studiowałam w Kraklowie, i z tym miastem od 12
        lat połaczyły mnie losy. Podobnie nie oceniam ludzi po tym, gdzie mieszkają,
        ile zarabiają i w co sie ubierają. Więc z góry chche uciąc wszelkie komentarze
        tych osób, które uważają ze pzremawaiją przeze mnie kompleksy.
        Wpadł mi po prostu w ręce TS z artykułem o wrsawskich klubach, cenach w nich i
        wyjsciowej pozie bohaterek reportażu. pewnie tez to czytałyście. jakos nikt
        nie zajmuje się clubbingiem Bydgoszczy, częstochowy, łodzi itp. miast, a
        wszystkie media wzruszone sa głębokko kulturą duchową warszawy?
        to, co nazywam warszawskim sznytem, to dla mnie właśnie poza kreowana przez
        media, przez gazety takie i siakie, przez niektóre wypowiedzi na forum
        miejskim warszawy, nawet czasem przez niektóre wrzutki na tym oto forum.

        A tak BTW, wracając do kwestii warszawskiich butików, to nie uważam, zeby o
        ich klasie świadczyły zarozumiałe ekspedientki patrzące na klientów jak na
        potencjalnych złodziejaszków. wiele razy mnie to spotkało w różnych
        warszqwskich sklepach i niegdy nie mogłam zrozumieć: czy to lokalna maniera,
        ten nieufny wzrok i brak usmiechu, czy też tutaj, na prowincji, ludzie mają
        troche więcej pokory?
        • Gość: Aga Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.future-net.pl 06.08.02, 22:30
          niestety - niby zaprzeczasz, ale z każdego zdania bije niechęć do warszawy. w
          dodatku taka najgorsza, bezinteresowna i niczym nie poparta. jakże sobie ją
          inaczej tłumaczyć jak odwiecznymi kompleksami krakusów? faktycznie,
          przedmówczyni ma rację - czemu warszawiacy potrafią powiedzieć/napisać, ze
          wrocek czy kraków to fajne miasta, a wam analogiczne wyznanie staje kołkiem w
          gardle? ja nie słyszałam, zeby ktoś z wawy krytykował np. kraków, chociaż też
          byłoby się do czego przyczepić. bywam w krakowie bardzo często i jakoś nie
          zauważyłam, by ekspedientki były tam grzeczniejsze niż w wawie. są rózne, miłe
          i nadęte, jak u nas. i jak wszędzie. a i ceny w rejonie starówki wcale nie są
          niższe, np. w galeriach z biżuterią, które namiętnie odwiedzam.

          paniom z kompleksami proponuję omijanie stolicy szerokim łukiem - będzie to z
          korzyścią dla obu stron, bo wyobraźcei sobie, że i my nie lubimy tych nalotów
          na nasze miasto, blokowania ulic przez oszołomów z samoobrony oraz ludzi
          gotowych wykopać warszawiaków z posad zgadzających się na niższe zarobki.
          siedźcie sobie w swoich pięknych, czystych i pachnących miastach - my
          pozostaniemy tu, bo tu nam się podoba. najbardziej wkurzają mnie osoby, które
          tu zjeżdżają, a potem szczekają, jakie to okropne miasto. kazał wam kto? na
          siłę ciągnął?


          • Gość: Mia Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.08.02, 07:39
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > niestety - niby zaprzeczasz, ale z każdego zdania bije niechęć do warszawy. w
            > dodatku taka najgorsza, bezinteresowna i niczym nie poparta. jakże sobie ją
            > inaczej tłumaczyć jak odwiecznymi kompleksami krakusów?

            Nie generalizuj. Jako odwieczny Krakus nie zaobserwowałam u siebie równie
            zadawnnionej niechęci do niczego. Ja tylko uciekłam z Łodzi po dwóch dniach
            studiów, bo tam ani jednego Wawelu nie było (moja konstatacja sprzed lat...:-))
            A stolica mi zwisa, jestem tam raz w miesiącu służbowo, we Wrocławiu, Poznaniu
            i na Śląsku też i naprawde nie robi mi różnicy, gdzie sie akyrat wybieram.


            faktycznie,
            > przedmówczyni ma rację - czemu warszawiacy potrafią powiedzieć/napisać, ze
            > wrocek czy kraków to fajne miasta, a wam analogiczne wyznanie staje kołkiem w
            > gardle?

            Mnie się Wrocław podoba, ale maja tam komary... ;-) Warszawa mnie ani ziębi,
            ani grzeje...

            ja nie słyszałam, zeby ktoś z wawy krytykował np. kraków, chociaż też
            > byłoby się do czego przyczepić. bywam w krakowie bardzo często i jakoś nie
            > zauważyłam, by ekspedientki były tam grzeczniejsze niż w wawie. są rózne,
            miłe
            > i nadęte, jak u nas. i jak wszędzie. a i ceny w rejonie starówki wcale nie są
            > niższe, np. w galeriach z biżuterią, które namiętnie odwiedzam.
            >

            niestety, psiakrew...


            > paniom z kompleksami proponuję omijanie stolicy szerokim łukiem - będzie to z
            > korzyścią dla obu stron, bo wyobraźcei sobie, że i my nie lubimy tych nalotów
            > na nasze miasto, blokowania ulic przez oszołomów z samoobrony oraz ludzi
            > gotowych wykopać warszawiaków z posad zgadzających się na niższe zarobki.
            > siedźcie sobie w swoich pięknych, czystych i pachnących miastach - my
            > pozostaniemy tu, bo tu nam się podoba. najbardziej wkurzają mnie osoby, które
            > tu zjeżdżają, a potem szczekają, jakie to okropne miasto. kazał wam kto? na
            > siłę ciągnął?
            >
            a mnie wkrewia traktowanie innych jak intruzów, ale w Krakowie też to jest.
            Tyko że tutaj nie spotkałam się z tak dosadnymi określeniami, ale może to
            specyfika Agi, nie Warszawki...
            >

            Ogólnie wkrewia mnie na tym forum przerzucanie się przez Warszawianki miedzy
            sobą znanymi adresami bez podawania miasta. NO wkrewia mnie, nic nie poradzę.
            Zabronić tego nie mogę, ale lubic nie muszę. Jakoś nie zuważyłam, żeby robiły
            to dziewczyny z innych miast, choc znamy się przecież na tyle, że wiemy raczej,
            gdzie która mieszka...
            • Gość: Aga Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.future-net.pl 08.08.02, 08:19
              Gość portalu: Mia napisał(a):


              > a mnie wkrewia traktowanie innych jak intruzów, ale w Krakowie też to jest.
              > Tyko że tutaj nie spotkałam się z tak dosadnymi określeniami, ale może to
              > specyfika Agi, nie Warszawki...
              > >
              >
              > Ogólnie wkrewia mnie na tym forum przerzucanie się przez Warszawianki miedzy
              > sobą znanymi adresami bez podawania miasta. NO wkrewia mnie,

              imo za dużo cię "wkrewia", chyba czas na urlop. mieszkamy w wawie, więc nie
              będziemy się "przerzucać" adresami fryzjerów w pcimiu dolnym, sorry.

              nie wydaje mi sie, żebym "dosadnie" wyrażała jakąś niechęć wobec "intruzów".
              to, że ludzie przyjeżdżają do wawy (np. do pracy czy na studia) jest normalnym
              zjawiskiem i nic nie mam przeciwko temu, dopóki nie opluwają na prawo i lewo
              miasta, które kocham, a które im dało posadę czy wykształcenie. trudno też
              żebym pałała entuzjazmem do ziających nienawiścią rolników blokujących mi
              miasto. nie dzielę ludzi na "rdzennych warszawiaków" i "napływowy motłoch", mam
              przyjaciół pochodzących z innych miast, mam męża z wrocławia i nie jest to dla
              mnie żaden problem. natomiast głupich komantarzy na temat warszawy słuchać nie
              mam obowiązku, nieprawdaż?
              • Gość: MIa Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.08.02, 14:42
                Gość portalu: Aga napisał(a):

                > Gość portalu: Mia napisał(a):
                >
                >
                > > a mnie wkrewia traktowanie innych jak intruzów, ale w Krakowie też to jest
                > .
                > > Tyko że tutaj nie spotkałam się z tak dosadnymi określeniami, ale może to
                > > specyfika Agi, nie Warszawki...
                > > >
                > >
                > > Ogólnie wkrewia mnie na tym forum przerzucanie się przez Warszawianki mie
                > dzy
                > > sobą znanymi adresami bez podawania miasta. NO wkrewia mnie,
                >
                > imo za dużo cię "wkrewia", chyba czas na urlop.

                Właśnie wróciłam, dzięki za troskę.

                mieszkamy w wawie, więc nie
                > będziemy się "przerzucać" adresami fryzjerów w pcimiu dolnym, sorry.

                Zawsze czytasz co drugi wyraz czy tylko tak Ci tym razem wyszło?

                >
                > nie wydaje mi sie, żebym "dosadnie" wyrażała jakąś niechęć wobec "intruzów".
                > to, że ludzie przyjeżdżają do wawy (np. do pracy czy na studia) jest
                normalnym
                > zjawiskiem i nic nie mam przeciwko temu, dopóki nie opluwają na prawo i lewo
                > miasta, które kocham, a które im dało posadę czy wykształcenie. trudno też
                > żebym pałała entuzjazmem do ziających nienawiścią rolników blokujących mi
                > miasto. nie dzielę ludzi na "rdzennych warszawiaków" i "napływowy motłoch",
                mam
                >
                > przyjaciół pochodzących z innych miast, mam męża z wrocławia i nie jest to
                dla
                > mnie żaden problem. natomiast głupich komantarzy na temat warszawy słuchać
                nie
                > mam obowiązku, nieprawdaż?

                Jak najbardziej. Jak i ja nie mam przyjemności w domyślaniu się w co dziesiątym
                wątku, że ten adres na jakiejs - tam - ulicy - o którym - czytam jest w
                Warszawie. tylko dlaczego to Tobie przeszkadza...?
        • marilu Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 13:52
          Gość portalu: natalie napisał(a):

          > nie mam kompleksu Warszawy,

          ok

          >miła Małgosiu,

          pudlo. na imie mam aneta:o))))

          >zwłaszcza że jeszcze 2 lata temu
          > mogłam pozostac w warszawie na zawsze, nie jestem także
          rodowita krakwoiwanką,
          > ale pochodze z Bielska Białej i studiowałam w
          Kraklowie, i z tym miastem od 12
          > lat połaczyły mnie losy. Podobnie nie oceniam ludzi po
          tym, gdzie mieszkają,
          > ile zarabiają i w co sie ubierają. Więc z góry chche
          uciąc wszelkie komentarze
          > tych osób, które uważają ze pzremawaiją przeze mnie
          kompleksy.

          bardzo mozliwe, ze wcale nie masz kompleksu warszawy,
          zmylil mnie, i nie tylko mnie jak widze, ton twojego
          postu. stad takie przypuszczenie

          > Wpadł mi po prostu w ręce TS z artykułem o wrsawskich
          klubach, cenach w nich i
          > wyjsciowej pozie bohaterek reportażu. pewnie tez to
          czytałyście. jakos nikt
          > nie zajmuje się clubbingiem Bydgoszczy, częstochowy,
          łodzi itp. miast, a
          > wszystkie media wzruszone sa głębokko kulturą duchową
          warszawy?

          he he, nei nazwalabym zycia nocnego kultura duchowa;-).
          niestety nie czytam ts, poza wyjatkowymi sytuacjami gdy
          mi ktos go kupi. ale widywalam w prasie inne arytkuly
          poswiecone warszawie i utrzymane w podobnym tonie jak ten
          z ts. i znow powtorze - to jest kwestia pieniedzy,
          napedzania kasy do tego wielkiego kotla jakim w polsce
          jest warszawa. poza tym, na pewno slyszalas o artykulach
          i pismach sponsorowanych...niektorzy biora ten wykreowany
          obraz warszawy za prawde i o to wlasnie jego kreatorom chodzi

          > to, co nazywam warszawskim sznytem, to dla mnie właśnie
          poza kreowana przez
          > media, przez gazety takie i siakie, przez niektóre
          wypowiedzi na forum
          > miejskim warszawy, nawet czasem przez niektóre wrzutki
          na tym oto forum.

          co do mediow to jak widzisz sie zgadzamy. jesli chodzi o
          to forum (moze je za krotko czytam bo dopiero od jakis 2
          miesiecy), wydaje mi sie, ze nikt swiadomie nie tworzy tu
          mitu warszawy. to, ze dziewczyny przekazuja sobie adresy
          sklepow, kosmetyczek czy fajnych fryzjerow jest chyba jak
          najbardziej na miejscu. w koncu po to jest to forum.
          zreszta byly i watki dotyczace innych miast - pamietam
          lodz, wroclaw, katowice

          > A tak BTW, wracając do kwestii warszawskiich butików,
          to nie uważam, zeby o
          > ich klasie świadczyły zarozumiałe ekspedientki patrzące
          na klientów jak na
          > potencjalnych złodziejaszków. wiele razy mnie to
          spotkało w różnych
          > warszqwskich sklepach i niegdy nie mogłam zrozumieć:
          czy to lokalna maniera,
          > ten nieufny wzrok i brak usmiechu, czy też tutaj, na
          prowincji, ludzie mają
          > troche więcej pokory?

          serdecznie ci wspolczuje tak przykrych doswiadczen, ktore
          cie spotkaly w warszawskich butikach. ja przez wiele lat
          je regularnie nawiedzalam i popatrz nie zauwazylam
          specjalnej roznicy w traktowaniu klientow tu i w innych
          miastach. brak usmiechu albo traktowanie klienta jak
          powietrze zdarza sie i tu i tu i chyba nie ma sensu
          robienie z tego sensacji na skale miejska, bo brak
          usmiechu i krzywe spojrzenie nie jest przekazywane
          genetycznie z pokolenia na pokolenie li i jedynie w
          warszawie. gloszac takie poglady mozesz urazic
          warszawianki, a sama zostac posadzona o uprzedzenia czy
          kompleksy. a nawiazujac do konca twojej wypowiedzi -
          dlaczego uwazasz, ze sprzedawczynie powinny byc pokorne?
          ja osobiscie bardzo zle bym sie czula gdyby ktos z racji
          bycia sprzedawczynia byl w stosunku do mnie pokorny.
          grzecznosc, dobre wychowanie - to rozumeim, ale pokora?
          czy my na to w jakis sposob zaslugujemy bedac klientkami?
          na pokore ekspedientek z butikow???
    • anexxa Re: tzw. warszawski sznyt 06.08.02, 23:11
      warszawiacy nie sa narodem wybranym. ale, chesz tego czy
      nie, tu koncentruje sie zycie
      finansowo-policzyczno-biznesowe polski. tu jest gros
      ludzi o najzasobniejszych portfelach. i oni chca czytac o
      swoim miescie. ale nie tylko - zazwyczaj we wszystkich
      rankingach miejsc fajnych uwzglednia sie 3miasto,
      szczecin, wroclaw, krakow. no i wawe.

      a co do warszawianek krecacych nosem na innostrancow -
      chyba jestes przewrazliwiona. to raczej my tu ciagle
      czytamy slowo "stolyca", ktore jest niemile i
      nieprawdziwe. niewiel tu ammy mieszkanek szmulek*, nie na
      tym forum.

      xx.

      * - szmulki to malo mila czesc warszawy.
        • Gość: Aga Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.future-net.pl 07.08.02, 07:01
          Mnie się akurat "stolyca" kojarzy miło, niekoniecznie szmulkowo (chociaż pewnie
          wspólcześnie tylko tam tak mówią), ale raczej wiechowo-andrusowsko. i sama tak
          mówię, for fun. zresztą mój ojciec i dziadek też tak mówili, jak się
          rozgadali:)))mimo, że obaj po studiach, a ten drugi nawet profesor, jako
          dziecko zawsze się smiałam z tych "lystów" i "lyp" pięknie kwitnących:)

          bierz bracie lagie i wal na pragie, panienky nagie... etc:))))))))))
          • Gość: Aga inna Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.um.poznan.pl 07.08.02, 08:45
            Hmmm, po pierwsze dziekuje Natalii za wywolanie bardzo ciekawego watku. W koncu ile mozna o
            samych kosmetykach :-)
            Ja obecnie mieszkam w duzym miescie na zachodzie Polski :-)). Wcale nie palam niechecia do Wawy.
            Uwazam , ze jest to miasto roznorodne i ciekawe. A z wad moge wymienic to, ze jest brudne bardzo )
            naprawde brudniejsze niz np. Bydgoszcz, Wroclaw, Poznan ) i panuje tam niesamowity chaos
            urbanistyczny, kto wydaje te wszystkie pozwolenia na budowe??? Na pierwszy rzut oka pachnie
            lapowkami.
            a co do dziewczyn, to mysle , ze wiekszosc ma znacznie wiecej pieniedzy niz dziewczyny w innych
            miastach, co nie znaczy, ze dziewczyny w innych miastach wygladaja gorzej. Mysle, ze warszawianki sa
            troche odwazniejsze, szybciej nadazaja za moda.
            A tak naprawde to Warszawa jest takim konglomeratem ludzi ze wszystkich stron Polski , ze chyba kazdy
            moze sie poczuc tam jak u siebie.
            A jesli chodzi o kompleks Wawy to go mam jak jade do Paryza, Berlina czy nawet do Pragi czeskiej.....
            Wawa sie do nich nie umywa
            pozdrawiam Was wszystkie
            • koralik27 Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 09:19
              a mnie interesuje, jak to zrobic, by miec czas na:
              - imprezki
              - spotkania sluzbowe
              - spotkania z psiapsiolka (ew. lunchyk)
              - wizyte u kosmetyczki na: depilacje, epilacje, manicur, pedicur, sztuczne
              rzesy co drugi dzien, oczyszczanie, green peel, masaz i cos tam jeszcze, co
              akurat jest na promocji
              - wizyte u fryzjera - na podciecie i ufarbowanie odrostow
              - wizyte u lekarza
              - zakupy ciuchow (by znalezc cos orginalnego trzeba sie przeciez nachodzic)
              - zakup kosmetykow (poprzedzony polowaniem na probki)
              - zakup codziennych produktow spozywczych i innych codziennego uzytku
              - wizyte u rodzicow i krewnych
              - czytanie ELLE i TS
              - czytanie ksiazek
              - wyjscie do kina, obejrzenie filmu w TV, na video czy DVD
              - wymiane zdan z mezczyzna zycia i spedzenie z nim kilku przyjemniejszych chwil
              bez pospiechu
              - domowe wklepywanie zeli, kremow itp.
              - troszke sportu
              - przyrzadzenie posilkow
              - pranie, prasowanie (ew. odebranie rzeczy z pralni)
              - studia
              - sen, o ktorym wiadomo, ze jest najlepszym z kosmetykow


              jak to wszystko zrobic, pracujac do 20tej (najwczesniej 18tej) i do tego
              poruszajac sie miejskimi srodkami lokomocji
              czy w W-wie inaczej plynie czas?

              milego dnia :-)))
              Koralik
              • helena25 Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 09:34
                koralik27 napisała:

                > a mnie interesuje, jak to zrobic, by miec czas na:
                > - imprezki
                > - spotkania sluzbowe
                > - spotkania z psiapsiolka (ew. lunchyk)
                > - wizyte u kosmetyczki na: depilacje, epilacje, manicur, pedicur, sztuczne
                > rzesy co drugi dzien, oczyszczanie, green peel, masaz i cos tam jeszcze, co
                > akurat jest na promocji
                > - wizyte u fryzjera - na podciecie i ufarbowanie odrostow
                > - wizyte u lekarza
                > - zakupy ciuchow (by znalezc cos orginalnego trzeba sie przeciez nachodzic)
                > - zakup kosmetykow (poprzedzony polowaniem na probki)
                > - zakup codziennych produktow spozywczych i innych codziennego uzytku
                > - wizyte u rodzicow i krewnych
                > - czytanie ELLE i TS
                > - czytanie ksiazek
                > - wyjscie do kina, obejrzenie filmu w TV, na video czy DVD
                > - wymiane zdan z mezczyzna zycia i spedzenie z nim kilku przyjemniejszych
                chwil
                >
                > bez pospiechu
                > - domowe wklepywanie zeli, kremow itp.
                > - troszke sportu
                > - przyrzadzenie posilkow
                > - pranie, prasowanie (ew. odebranie rzeczy z pralni)
                > - studia
                > - sen, o ktorym wiadomo, ze jest najlepszym z kosmetykow
                >
                >
                > jak to wszystko zrobic, pracujac do 20tej (najwczesniej 18tej) i do tego
                > poruszajac sie miejskimi srodkami lokomocji
                > czy w W-wie inaczej plynie czas?
                >
                > milego dnia :-)))
                > Koralik

                Ja nie widze problemu :-)))) a spie min. 8 gdzin na dobe. Kwestia organizacji.
                Pozdrawiam
                H.
              • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 09:38
                Hmm.. ja jakos mam na to wszystko czas, a oprocz tego jeszcze:
                - konferuje godzinami przez telefon z mama siostra i przyjaciolkami
                - wybawiam sie z moimi kotami tak ze potem sapie i dysze a one nic:)
                - od czasu do czasu opiekuje sie coreczka mojej sasiadki
                - odpoczywam na balkonie przy pysznym drinku lub kawce
                itd...
                I jakos znajduje na to czas, chociaz spie po 7-8 godzin na dobe. Wszystko jest
                kwestia organizacji:)) W w-wie czas plynie dokladnie tak samo, a moze nawet
                szybciej;-) tylko my ten czas nauczylysmy sie maksymalnie wykorzystywac.
              • Gość: Aga inna Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.um.poznan.pl 07.08.02, 09:41
                Koralik,

                Bradzo dobre pytanie....., sama nie wiem jak to zrobic. w dodatku ja mam chyba troche lzej bo nie
                posiadam mezczyzny zycia i odpadaja mi wobec tego pewne chwile :-)) Ale jak wszystko pogodzic to nie wiem...
                Sprzatam ostatnio tylko w nocy bo w dzien nie mam czasu, a letnich weekendow szkoda mi na sprzatanie i staram sie
                wyjechac. Chyba trzeba z czegos zrezygnowac bo inaczej sie nie da
                prasowanie lezy u mnie i czeka calymi dniami.... ( dobrze, ze pralka sama pierze)
                a te wszystkie problemy biora sie z emencypacji....., troche zartuje, ale cos w tym jest, nie sadzicie?
                jak kobieta pracuje, to powinno byc ja stac na jakas pomoc domowa, ale rzeczywistosc pokazuje , ze tak nie jest , no i
                kobieta ma w rezultacie dwa albo trzy etaty
                • koralik27 Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 09:49
                  :-))))))))
                  a jednak mam racje, ze w W-wie inaczej plynie czas, Aga, Ty moja Poznanianko!
                  qrcze, a moze tego zarzadzania czasem ucza na super szkoleniach w ekstra
                  warszawskich firmach, ktore to dla nas sa po prostu nieosiagalne???
                  bo ja jak pomysle, co robilam wczoraj i co bede robic dzisiaj, to jakos nie mam
                  zupelnie czasu!
                  nie potrafie sie zorganizowac!!!
                  ja chce na szkolenie!!! moze cos zalatwie w HR... pojedziesz ze mna?

                  :-))))))))
                  Koralik
                  • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 09:55
                    Hmm.. mnie nikt nie uczyl, sama sie wyszkolilam - po zakupy nie jezdze
                    specjalnie, tylko robie je jak np. jestem umowiona w centrum z przyjaciolka,
                    najpierw kawka lub lunczyk potem kupujemy ciuchy i kosmetyki. Wiemy, co lubimy,
                    wiec nie musimy sie specjalnie nalazic. Produkty spozywcze kupuje z moim
                    narzeczonym raz na tydzien, a jak czegos brakuje to jadac np. na basen albo
                    silownie kupuje po drodze - tez nie jezdze specjalnie, znowu oszczednosc czasu.
                    Gadajac przez telefon lub czytajac babskie pisma robie sobie manicure i
                    pedicure, znowu 2 w 1. Gotuje na zmiane z moim mezczyzna a jak nam sie nie chce
                    to idziemy do knajpy. W domu codziennie 'ogarniam' wiec nigdy mi sie nie robi
                    taki balagan ze musze sprzatac caly dzien. Z kotami bawie sie rano i wieczorem
                    w lozku, zeby sie uspic lub rozbudzic. Dzieki tym oszczednosciom mam czas na
                    wylegiwanie sie i gadanie z moim narzeczonym, chodzenie do kina i kosmetyczki i
                    czytanie ksiazek. Cala filozofia, ale jak ktos potrzebuje do tego szkolenia...
                    • Gość: koralik Re: tzw. warszawski sznyt IP: POZNANNT* / 195.95.19.* 07.08.02, 10:15
                      Agul, przeciez ja zartuje :-)))
                      ja tez zakupy robie po drodze z pracy do domu, ogladam TV prasujac, mocze nogi,
                      gdy pralka pierze
                      nie potrafie jedynie malowac paznokci czytajac gazete :-)
                      sa jednak rzeczy, ktorych nie da sie polaczyc
                      zwlaszcza, gdy sie pracuje na przedmiesciach miasta, i nijak nie mozna
                      wyskoczyc do banku ani umowic sie z kolezanka na lunchyk

                      milego dnia,
                      Koralik

                      • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 10:20
                        Gość portalu: koralik napisał(a):

                        > Agul, przeciez ja zartuje :-)))
                        > ja tez zakupy robie po drodze z pracy do domu, ogladam TV prasujac, mocze
                        nogi,
                        >
                        > gdy pralka pierze
                        > nie potrafie jedynie malowac paznokci czytajac gazete :-)
                        > sa jednak rzeczy, ktorych nie da sie polaczyc
                        > zwlaszcza, gdy sie pracuje na przedmiesciach miasta, i nijak nie mozna
                        > wyskoczyc do banku ani umowic sie z kolezanka na lunchyk

                        A ja mam taki patent: czytam, potem maluje sobie jedna warstwe, czekam az
                        wyschna i dalej czytam, potem druga warstwa i znowu czytam i tak do konca -
                        rece i nogi zalatwione, gazeta przeczytana:)) I dzieki temu dobrze mi wysychaja
                        paznokcie, bo jak kiedys czekalam tak bezczynnie to wymiekalam i za szybko
                        zaczynalam cos robic i zaraz mialam jakies zadrasniecia. A teraz wszystko cacy,
                        polecam ci koralik ten patent, przyjemne z pozytecznym:))
                        Pozdrawiam.
                        >
                        > milego dnia,
                        > Koralik
                        >
              • Gość: wiwi Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.awf.eduedu.pl 07.08.02, 10:01
                A ja kocham swoje miasto - Krakow, bo sie tu urodzilam. Tak jak Warszawiacy
                kochaja Warszawe, Lodzianie - Lodz itd. Kazde miasto ma swoja wlasna
                specyfike i o to przeciez chodzi. Po co zwracac ugage na roznice i na to co
                nas dzieli? Wlasciwie wszedzie jest podobnie a to jak wygladamy czy jak sie
                zachowujemy zalezy tylko od ludzi.
                Tak na marginesie przypomniala mi sie piosenka, ktora ponizej cytuje:

                NIE PRZENOŚCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA

                Złote nuty spadają na Rynek i dokoła muzyki jest w bród
                po królewsku gotuje Wierzynek a kwiaciarki czekają na cud
                Czasem we śnie pojawi się poseł który rację ma zawsze i basta
                i uczonym oznajmia mi głosem że najlepiej nam było za Piasta
                Wielkie nieba co ja słyszę wielkie nieba co się śni
                wstaję rano prędko piszę krótki refren zdania trzy
                Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
                chociaż tak lubicie wracać do symboli
                bo się zaraz tutaj zjawią butne miny święte słowa
                i głupota która aż naprawdę boli
                u nas chodzi się z księżycem w butonierce
                u nas wiosną wiersze rodzą się najlepsze
                i odmiennym jakby rytmem u nas ludziom bije serce
                choć dla serca nieszczególne tu powietrze
                Złote nuty spadają na Rynek i dokoła muzyki jest w bród
                po królewsku gotuje Wierzynek a kwiaciarki czekają na cud
                zasłuchani w historii kawałek który matka czytała co wieczór
                przeżywaliśmy bitwy wspaniałe nadążając jak zwykle z odsieczą
                To się jednak już zdarzyło deszcz nie jeden na nas spadł
                nie powtórzy się co było inny dziś w kominach wiatr
                Nie przenoście nam stolicy.......
                Nie przenoście nam stolicy do Krakowa
                niech już raczej pozostanie tam gdzie jest
                najgoręcej o to proszą dobrze ważąc własne słowa
                dwa Krakusy Grzegorz T, i Andrzej S.

                Pozdrawiam wszystkie dziewczyny ze wszystkic miast Polski:))))

                • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 10:21
                  Gość portalu: Malgosia napisał(a):

                  > Dzięki Koralik27 za rozładowanie tej burzliwej atmosfery...
                  > Kocham moje miasto i nie zamieniłybym je na żadne inne (ani Paryż, ani
                  > Mediolan, ani Londyn, ani też Nowy Jork), ale żyć tu jest na prawdę ciężko i
                  > będzie coraz gorzej...

                  Eee.. mi sie wydaje, ze juz niedlugo bedzie coraz lepiej. Najgorsza recesje i
                  te zle czasy mamy juz za soba, za kilka miesiecy chyba wszystko zacznie wracac
                  do normy. Nie zalamywalabym sie tak:)))
                  Pzdr
              • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 10:29
                koralik27 napisała:

                > a mnie interesuje, jak to zrobic, by miec czas na:
                - imprezki

                Ja chodze na imprezy. Jest to na ogol sobota, wzglednie piwo w tygodniu.

                > - spotkania sluzbowe

                W czasie pracy.

                > - spotkania z psiapsiolka (ew. lunchyk)

                Po pracy lub w sobote, niedziele.

                > - wizyte u kosmetyczki na: depilacje, epilacje, manicur, pedicur, sztuczne
                rzesy co drugi dzien, oczyszczanie, green peel, masaz i cos tam jeszcze, co
                akurat jest na promocji

                Sobota badz popludnie [w Warszawie, w przeciwienstwie np. do takiej Jeleniej,
                gdzie sklepy zamykane sa o 17 - 18, MOJA kosmetyczka pracuje do 21.00]. Mysle
                koralik, ze jak zwykle zadroscisz nie tylko czasu ale i mozliwosci. Zlosc
                nieutrafiona, bo nie dosc, ze mamy czas to jeszcze nas na to stac, bo
                organizacja zawsze jest wspierana pzrez mozliwosc ruchu [taxowki lub samochod].
                Wiec mozesz sie oblizac.


                > - wizyte u fryzjera - na podciecie i ufarbowanie odrostow

                Sobota lub po 18.00, Krzys przyjmuje do 22.00.

                > - wizyte u lekarza

                W tygodniu, moj denstysta pracuje w klinice calodobowej, ginekolog przyjmuje do
                20-21.

                > - zakupy ciuchow (by znalezc cos orginalnego trzeba sie przeciez nachodzic)

                Mamy duze centra handlowe, w przeciwienstwie do Pipidowka. Czynne do 20-21-22.
                Poza tym sobota, niedziela, a super_oryginaly kupujemy w sieci.

                > - zakup kosmetykow (poprzedzony polowaniem na probki)

                W tygodniu lub w sobote razem z innymi zakupami.

                > - zakup codziennych produktow spozywczych i innych codziennego uzytku

                W tygodniu male ilosci lub raz w tygodniu porzadne zakupy. Kerfurek i Leclerc
                stoja w moim przypadku obok domu, czynne do 22.


                > - wizyte u rodzicow i krewnych

                Sobota, w tygodniu.

                > - czytanie ELLE i TS

                W autobusie lub wieczorem w lozku.

                > - czytanie ksiazek

                JW.

                > - wyjscie do kina, obejrzenie filmu w TV, na video czy DVD

                Ja ogladam glownie z plyt [mam DVD], a do kina chodze w niedziele.

                > - wymiane zdan z mezczyzna zycia i spedzenie z nim kilku przyjemniejszych
                chwil

                Caly czas. Pacujemy razem i zyjemy razem.

                > - domowe wklepywanie zeli, kremow itp.
                > - troszke sportu
                > - przyrzadzenie posilkow
                > - pranie, prasowanie (ew. odebranie rzeczy z pralni)

                W tygodniu.

                > - studia

                Zaoczne.
                No, chyba, ze sie nie pracuje.

                > - sen, o ktorym wiadomo, ze jest najlepszym z kosmetykow

                8 - 6 h.
                Ja np. chodze do pracy na 9.30, wiec sie wysypiam.

                > jak to wszystko zrobic, pracujac do 20tej (najwczesniej 18tej) i do tego
                poruszajac sie miejskimi srodkami lokomocji
                czy w W-wie inaczej plynie czas?


                Tak, jak napisalam. Moze jeszcze dodam, ze nie robimy tego jednoczesnie.
                koralik za to chodzi do ginekologa i dentysta co 2 dni, czyta cale biblioteki,
                uczy sie i pracuje w tym samym czasie, zapisuje sie jednoczesnie do
                kosmetyczki/fryzjera itd.

                A ze nie moze sobie pozwolic na lepsze zycie, w tym przyczepienie rzes [jaka
                wysublimowana sugestia - heleno, jestes doprawdy burzujem :)], to wysnuwa
                teorie, ze robimy to z jezorem do pasa. Niestety nie.
                Pozdrawiam zatem pracujacych 8-16 za 1.200 zl, majacych kuuupe czasu, z ktorym
                nie ma co zrobic, bo na nic ich nie stac.


                r

                • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 10:36
                  roodanaserio napisała:
                  >
                  > A ze nie moze sobie pozwolic na lepsze zycie, w tym przyczepienie rzes [jaka
                  > wysublimowana sugestia - heleno, jestes doprawdy burzujem :)], to wysnuwa
                  > teorie, ze robimy to z jezorem do pasa. Niestety nie.

                  Patrz rooda, a ja nie wylapalam tych rzes, pewnie to moje minus dwa;-)
                  Jak ja teraz polece do okulisty w tym natloku zajec????? Chyba musze
                  zrezygnowac dzisiaj z mycia zebow..
                  • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 11:30
                    saxony napisała:

                    > oj roodanaserio od tych wysokich zarobkow sodowka ci uderza do glowy i chyba
                    juz tego nie kontrolujesz.


                    Nie, zupelnie nie. Wiesz, ja tylko mam powyzej dziurek w dupie przepraszania i
                    tlumaczenia sie z tego, ze mam kase lub ktos ja ma. W Polsce obowiazuje ciagle
                    jakas dziwna mentalnosc - mieszanka komunistycznych sloganow oraz przeslan
                    katolickich pt. ubostwo jest cnota, a tazke bezinteresownej zawisci. Otoz
                    wlasnie nie, ubotwo nie jest nia zupelnie, a z biedy wynika samo zlo. Z tej
                    racji wlasnie, ktokolwiek ma u nas lepiej - wiecej pieniedzy, wieksze
                    mieszkanie, ladna buzie, nogi, dobra prace, 3 dyplomy z dobrych uczelni - od
                    razu jest sciagany w dol. Ma latke cwaniaczka, zlodzieja, snoba i nadetej
                    kukly z "Warszawki".

                    Nie spostrzeglas do tej pory w postach koralika i nie tylko czystej zawisci ?
                    Od razu trzeba bylo przypiac latke, ze skoro piszemy o tym wszystkim, to:

                    a. klamiemy;
                    b. nie mamy na nic czasu.

                    A dlaczego ? Bo samemu sie nie ma ? To sie ugryzcie w tylek, kurcze. Mamy sobie
                    zakladac jakas autocenzue, jak bedziemy pisac, ze w SPA jest promocja, albo ze
                    uzywamy Chanel, bo ktos inny nie ma albo brzmi to nieprawdopodobnie, ze mozna
                    tyle roznych zreczy zalatwiac ? Zarty chyba.


                    r
                      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 12:29
                        Gość portalu: saxony napisał(a):

                        > ok,piszesz ze masz juz dosyc tlumaczenia sie calemu swiatu ze swojego stanu
                        posiadania,jednak odpowiadajac koralikowi zdecydowalas sie to zrobic.


                        Nie, koralik kwestionowala moje czy nasze [warszawianek] mozliwosci. To jej
                        wytlumaczylam, ale nie ilosc zer na koncie, a wlasnie mozliwosci. Nie tlumacze
                        sie jej przeciez, ze mam, a jedynie stwierdzam fakt, ze tak jest.


                        > czytajac o tym ze ona z powodu braku kasy moze sie jedynie oblizac i ze nie
                        ma za co zorganizowac sobie wolnego czasu poczulam jedynie niesmak.


                        A ja tego nie wiem, czy ona ma wolny czas czy nie. To ostatnie o 1.200 zl bylo
                        do wszystkich, co uwazaja, ze my tutaj nie mamy na nic czasu i zapiedzielamy
                        jak herbata Tetley na okraglo bez radosci z zycia. Wiem jedynie, ze k. prawie
                        zawsze dowala cos tam, gdzie mowa o kosmetykach z wyzszej polki, modnych
                        miejscach i wizytach zakladach kosmetycznych czy tez drogich ciuchach. Wiec
                        widze w tym pewna stala. To i zlosliwie zaproponowalam zajecie sie czyms w
                        ramach wlasnych mozliwosci, chocmy oblizywaniem warg badz robieniem pedicure.
                        Ja robie pedicure w zakladzie, a w domu wole lezec, gotowac wloskie kluchy i
                        gadac z przyszly mezem face to face, a nie mruczec mu znad miski z mydlinami.

                        r
                          • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 15:35
                            Gość portalu: saxony napisał(a):

                            > jednak tekst "mozesz jedynie sie oblizac" nie byl wcale propozycja
                            na zajecie sie czyms w ramach swoich mozliwosci ale stwierdzeniem,nie bez
                            satysfakcji, ze ja na to wszystko mam a ty nie.


                            Oto wyciag z mojej wypowiedzi, o ktorej rozmawiamy:

                            "Zlosc
                            nieutrafiona, bo nie dosc, ze mamy czas to jeszcze nas na to stac, bo
                            organizacja zawsze jest wspierana pzrez mozliwosc ruchu [taxowki lub samochod].
                            Wiec mozesz sie oblizac."


                            Jak widac - w ostatnim zdaniu nie ma tam slowka "jedynie", co automatycznie
                            zdejmuje z wypowiedzi to odium "ja mam, a ty nie". Oczywiscie, ze moj tekst
                            jest zlosliwy i ze nie musi byc traktowany jako propozycja na li oblizywanie, a
                            jak pokazywanie figi z makiem. Ale nie musi, wlasnie poprzez brak "jedynie".
                            Zreszta, zakladam, ze koralik nie tyle biedna, co pazerna.

                            A Ciebie prosze o nienadinterpretowanie moich wypowiedzi w ramach uslug
                            adwokackich dla ososb trzecich, bo to latwo sprawdzic.


                            r
                • Gość: nina Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 00:07
                  wiesz,co ci powiem:ten post jest po prostu prostacki,chamski,smutno sie robi.
                  ja tez mieszkam/pracuje w warszawie,zarabiam grubo powyzej sredniej
                  krajowej,ale nigdy w zyciu nie przyszloby mi do glowy zeby myslec w ten sposob
                  o osobach spoza stolycy(zawsze tez,o ironio,dziwilam sie skad te,jak mi sie
                  wydawalo,wyolbrzymione legendy o 'warszawce'...),wzglednie zarabiajacych mniej
                  lub znacznie mniej...ciekawa jestem,co ty wlasciwie czytasz,chodzi mi o
                  KSIAZKI,bo zawsze mi sie wydawalo,ze osoby tzw czytajace to gatunek o
                  stosunkowo szerokich horyzontach...?
    • Gość: E. Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.iba.waw.pl 07.08.02, 09:33
      A ja zastanawiam sie and jedna rzeczą, czy nikt nie zauważył, że czasy
      oszałamiających karier sie skończyły, wielkich pieniędzy w zachodnich firmach?
      W tej chwili recesja dotknęła także Warsawy i nie zarabia ise juz tyle co
      kiedyś, w tej chwili 2 tyś to przyzwoita pensja i to w zagranicznych firmach
      farmaceutycznych. Oczywiście nie dotyczy to osób dłużej pracujących.
      Moi znajomi z Zielonej Góry (oboje po studiach zarabiają ok. 1500 PLN) kupili
      mieszkanie, w Warszawie to kompletnie nie realne. Niestety to już nie takie
      eldorado
      • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 09:42
        Gość portalu: E. napisał(a):

        > A ja zastanawiam sie and jedna rzeczą, czy nikt nie zauważył, że czasy
        > oszałamiających karier sie skończyły, wielkich pieniędzy w zachodnich firmach?
        > W tej chwili recesja dotknęła także Warsawy i nie zarabia ise juz tyle co
        > kiedyś, w tej chwili 2 tyś to przyzwoita pensja i to w zagranicznych firmach
        > farmaceutycznych. Oczywiście nie dotyczy to osób dłużej pracujących.
        > Moi znajomi z Zielonej Góry (oboje po studiach zarabiają ok. 1500 PLN) kupili
        > mieszkanie, w Warszawie to kompletnie nie realne. Niestety to już nie takie
        > eldorado
        2 tysiace jest moze przyzwoita pensja w firmie farmaceutycznej. W warszawie
        nadal jest najwiecej ludzi ktorzy zarabiaja naprawde duzo, conajmniej dziesiec
        razy tyle (minimum). Dla tego segmentu recesja nie byla az tak drastyczna jak
        dla innych nie ma wiec co sie pocieszac, ze warszawiacy juz tak duzo nie
        zarabiaja. Zarabiaja nadal.
          • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 10:07
            A gdzie dokladnie widzisz tam agresje? Boszsz.. co sie stalo, ze nagle wszyscy
            wszedzie widza agresje, juz nawet nie mozna swojej opinii na dany temat
            wyluszczyc, bo jak jest inna niz wiekszosci to zaraz jest agresywna.
            Wiec nie byla to agresja, tylko opozycja do twojego postu, ktory nie jest
            prawdziwy. W w-wie nadal tlucze sie wielka kase i tyle. A co to ma do rzeczy,
            skad jestes?????????
        • Gość: E Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.iba.waw.pl 07.08.02, 10:06
          Jeszcze jedno jaki segment miałąś na myśli?
          Dwa czy w tych firmach warunkiem okniecznym do pracy jest udokumentowanie
          opchodzenia z Warszawy (2 pokolenia)?????????????
          I jeszcze raz skąd ta zjadliwość, czy ja kogoś atakuję?????????????
          Spokojnie.
          Warszawa to duze miast i nie jest mozliwe aby większość zarabiała 20 tyś, a
          mozę cos mi umknęło?
          • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 10:11
            Gość portalu: E napisał(a):

            > Jeszcze jedno jaki segment miałąś na myśli?
            Wiekszosc segmentow, wysokie stanowiska.

            > Dwa czy w tych firmach warunkiem okniecznym do pracy jest udokumentowanie
            > opchodzenia z Warszawy (2 pokolenia)?????????????
            ???????? Boszsz.. o co chodzi??

            > I jeszcze raz skąd ta zjadliwość, czy ja kogoś atakuję?????????????
            I jeszcze raz - prosze udokumentowac mi zjadliwosc. Ja tylko wyrazam swoje
            zdanie, a ty chyba jestes troche przewrazliwiona.

            > Spokojnie.
            Spokojnie to mozesz do swojego psa mowic, ja jestem spokojna. Posty jakichs E
            czy innych raczej nie wyprowadzaja mnie z rownowagi. Traktuje to jako dyskusje
            a nie wojne. Ale widze ze u ciebie jest bardziej czarno-bialo.

            > Warszawa to duze miast i nie jest mozliwe aby większość zarabiała 20 tyś, a
            > mozę cos mi umknęło?
            Ale gdzie jest napisane ze wiekszosc zarabia 20 tys????????? Dziewczyno,
            naprawde, czytaj dokladniej, bo ja nie bede po 10 razy tego samego pisac. Czy
            po prostu nie zrozumialas mojego postu?
            Pozdrawiam.
                • Gość: E Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.iba.waw.pl 07.08.02, 10:47
                  Ale gdzie jest napisane ze wiekszosc zarabia 20 tys?????????
                  cytat nr2 z Twiojego postu, n`est pas?
                  A opoza tym kończę tę polemikę bo nigdzie nie płacą za siedzenie na forum.
                  Psa nie mam a na nerwy i polecam Persen Forte w kapsułkach.
                  Mój post nie był atakiem ani wyrazem kompleksów, tylko spostrzeżeniem.
                  Nie wiem kiedy skończyłąś studia i kiedy szukałaś pracy ale około 5 lat temu
                  było łatwiej i na starcie oferowano wiekszą pensję ( w firmie mojej koleżanki-
                  Świat Ksiażki 5 tyś netto, w tej chwili na takie samo stanowisko 2 tyś).
                  O tym zjawisku pisała prasa, Newsweek chyba jakoś niedawno, nie jes wiec to mój
                  wymysł.
                  Oczywiscie w Warszawie jest najwięcej firm i to z różnych wzgledów. JA np. nie
                  mogłabym pracować poza W. ze wzgledu na to że czesto muszę bywać w pewnej
                  państwowej instytucji a i pewne Ministerstwo też jest w Warszawie.
                  A zreszta dlaczego ja sie tłumacze????????
                  Polemika nie potrzebnie nobilituje adwersarza

                  • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 11:05
                    Gość portalu: E napisał(a):

                    > Ale gdzie jest napisane ze wiekszosc zarabia 20 tys?????????
                    > cytat nr2 z Twiojego postu, n`est pas?
                    > A opoza tym kończę tę polemikę bo nigdzie nie płacą za siedzenie na forum.
                    > Psa nie mam a na nerwy i polecam Persen Forte w kapsułkach.
                    > Mój post nie był atakiem ani wyrazem kompleksów, tylko spostrzeżeniem.
                    > Nie wiem kiedy skończyłąś studia i kiedy szukałaś pracy ale około 5 lat temu
                    > było łatwiej i na starcie oferowano wiekszą pensję ( w firmie mojej koleżanki-
                    > Świat Ksiażki 5 tyś netto, w tej chwili na takie samo stanowisko 2 tyś).
                    > O tym zjawisku pisała prasa, Newsweek chyba jakoś niedawno, nie jes wiec to
                    mój
                    >
                    > wymysł.
                    > Oczywiscie w Warszawie jest najwięcej firm i to z różnych wzgledów. JA np.
                    nie
                    > mogłabym pracować poza W. ze wzgledu na to że czesto muszę bywać w pewnej
                    > państwowej instytucji a i pewne Ministerstwo też jest w Warszawie.
                    > A zreszta dlaczego ja sie tłumacze????????
                    > Polemika nie potrzebnie nobilituje adwersarza
                    >
                    Po pierwsze, NIGDZIE nie napisalam ze wiekszosc zarabia 20tys. Napisalam ze
                    jest tu najwiecej ludzi ktorzy tyle zarabiaja (porownujac do innych miast).
                    Wiec jednak wyszlo na to ze nie zrozumialas postu.
                    Po drugie, niepotrzebnie pisze sie razem a nie osobno. Skoro bywasz w
                    panstwowych instytucjach i ministerstwach powinnas wiedziec takie rzeczy.
                    • Gość: E. Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.iba.waw.pl 07.08.02, 11:21
                      2X10=20

                      Taaa tego sie spodziewala kiedy brak argumentów
                      Ups a do Instytucji mnie hyba nie wpószczą
                      Rozbawilaś mnie
                      HIhihihihihi
                      Cóż jedyna nauczka nie warto oj nie warto z Warszawianką
                      hihihihihi
                      hihihihi.
                      Stanowczo musze to rozesłać, szkoda aby sie marnowało.

                      hihihihihihi
                      • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.08.02, 11:45
                        Ale skad ci przyszlo do glowy ze jestem warszawianka?
                        Ciesze sie ze moglam cie rozbawic. Szkoda ze ty mnie nie potrafilas, ale w
                        sumie to niczyja wina, ze nie umiesz wymyslec nic smiesznego.
                        A swoja droga, coz za absolutny brak konsekwencji - jeden post wyzej napisalas,
                        ze konczysz dyskusje. Wystarczyl jeden malutki post-prowokator zebys od razu
                        sie odezwala. Jaka sile maja moje posty,kto by pomyslal.
                        Aaa.. ciesze sie tez, ze umiesz mnozyc, przy tak beznadziejnej ortografii to
                        umiejetnosc na wage zlota.
      • miriam_73 Re: tzw. warszawski sznyt 08.08.02, 10:32
        Gość portalu: E. napisał(a):

        > A ja zastanawiam sie and jedna rzeczą, czy nikt nie zauważył, że czasy
        > oszałamiających karier sie skończyły, wielkich pieniędzy w zachodnich firmach?
        > W tej chwili recesja dotknęła także Warsawy i nie zarabia ise juz tyle co
        > kiedyś, w tej chwili 2 tyś to przyzwoita pensja i to w zagranicznych firmach
        > farmaceutycznych. Oczywiście nie dotyczy to osób dłużej pracujących.
        > Moi znajomi z Zielonej Góry (oboje po studiach zarabiają ok. 1500 PLN) kupili
        > mieszkanie, w Warszawie to kompletnie nie realne. Niestety to już nie takie
        > eldorado
        Co nie jest realne? Kupno mieszkania w Warszawie i przyzwoite zarobki? Firmy
        farmaceutyczne to na szczęście nie jedyni pracodawcy w Warszawie, podobnie jak
        repy nie są jedynymi pracownikami. Fakt, parę lat temu zarabiali lepiej. Co nie
        oznacza że u dużych sa małe płace, wierz mi. Nie bedę się licytowac kwotami, bo
        nie mogę ale na zarobki w dużej firmie nie narzekam (podobnie jak i moi
        koledzy). A mieszkanie własnie kupuję.
    • oriana8 Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 10:19
      Warszawa jest taka jak śpiewa Muniek:

      Za oknem zimno zaczyna się dzień
      Zaczynam kolejny dzień życia
      Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
      A Grochów się budzi z przepicia
      Wypity alkohol uderza w tętnice
      Autobus tapla się w śniegu
      Przez szybę oglądam betonu stolicę
      Już jestem na drugim jej brzegu

      Gdy patrzę w twe oczy, zmęczone jak moje
      To kocham to miasto, zmęczone jak ja
      Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
      Gdzie wiosna spaliną oddycha ...

      A śpiewa również:

      Przyjechał burak ze wsi do miasta
      I marzy mu się ogromna kaska
      Garnitur kupił w wielkim multipleksie
      On bardzo bardzo nie chce być ze wsi
      Obciągnie zawsze każdemu, kto da mu
      Zarobić dzisiaj tysiąc dolarów
      Bez charakteru u niego w pracy
      Pracują tacy sami buracy

      Come on come on
      Warsaw by night
      The most beautiful city
      I like

      Była dziewczyną z małego miasteczka
      I uwierzyła, że będzie modelką
      Chce być jechana jak laski z gazet
      Przez gości, którzy kupią jej sławę
      Kto będzie pierwszym jej chłopakiem
      Komu pierwszemu zrobi łachę
      Kto będzie pierwszy kto najlepszy
      Kto wygra dziś gonitwę leszczy

      Come on come on
      Warsaw by night
      The most beautiful city
      I like

      Warszawa jaka jest, każdy widzi
      Pozdrawiam
      Oriana

    • Gość: kasica Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.pwn.com.pl 07.08.02, 10:20
      przecietna warszawianka skromnie zarabia i skromnie zyje - taka jest
      rzeczywistosc. jest tu wiekszy procent naprawde zamoznych ludzi, niz gdzie
      indziej, jednak wiekszosc to przecietniacy, jak wszedzie. tyle, ze luksusowe
      dobra sa tu lepiej dostepne i w wiekszym wyborze - bo znajduja nabywcow. wawka
      nie jest zadnym eldorado, zwlaszcza odkad bezrobocie zaczelo sie tu zblizac do
      poziomu sredniej calego kraju. bajki o warszawskim dolce vita dla przecietnego
      czlowieka sa bajkami :) wiec niech dziewczynom z innych miast nie spedzaja snu
      z powiek. jasne, ze sa tu mozliwosci, jakich nie ma gdzie indziej, ale nie
      oszukujmy sie, super posad z dobrymi pensjami (z poprawka na warszawskie koszty
      utrzymania) nie jest wcale super duzo. ale o czym tu gadac, kazdy rozsadny
      czlowiek wie, ze media nie opisuja rzeczywistosci, tylko ja kreuja.
      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 12:01
        > wiwi

        NIE PRZENOŚCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA


        Ale my bysmy ja bardzo chetnie tam przeniesli. Nie mielisbysmy wtedy
        wicemarszalkow-zlodziei i kryminalistow oraz ich armii polglowkow ze wsi.
        Wszystko wam to chetnie oddamy, bo choc dwa Krakusy i cala reszta tak spiewaja,
        to mysla wrecz przciwnie. A wtedy ... dwie demonstracje rolnikowi oraz
        pielegniarek i z powrotem nam oddajecie na kleczkach.


        > oriana

        Warszawa jest taka jak śpiewa Muniek:

        [...] Wyglądam przez okno, na oczach mam sen
        A Grochów się budzi z przepicia
        Wypity alkohol uderza w tętnice
        Autobus tapla się w śniegu
        Przez szybę oglądam betonu stolicę
        Już jestem na drugim jej brzegu

        [...] Gdzie Hitler i Stalin zrobili, co swoje
        Gdzie wiosna spaliną oddycha ...

        [...]
        Przyjechał burak ze wsi do miasta
        I marzy mu się ogromna kaska
        Garnitur kupił w wielkim multipleksie

        [...] Była dziewczyną z małego miasteczka
        I uwierzyła, że będzie modelką
        [...] Komu pierwszemu zrobi łachę
        Kto będzie pierwszy kto najlepszy
        Kto wygra dziś gonitwę leszczy

        Warszawa jaka jest, każdy widzi


        Zatem zakladam oriano, ze jestes na rowni warszwianka, jak Muniek. On, gwoli
        scislosci, jest czestochowianiniem, a tu tylko na goscinnych wystepach [lepsza
        kasa i poziom zycia?]. PS. Zauwaz, ze on mimo wszystko rozumie to, co miasto
        przeszlo ["gdzie Hitler i Stalin zrobili co swoje"] oraz wysmiewa buraki, nie
        Warszawiakow. Czyli w zasadzie poniekad sam siebie.
        Poniewaz ja jestem tu urodzona z rodzicow warszawiakow, a dziadkow z jednej
        strony tez, teksty o obciaganiu omijam.

        > kasica 07-08-2002 10:20 odpowiedz na list odpowiedz cytując

        przecietna warszawianka skromnie zarabia i skromnie zyje - taka jest
        rzeczywistosc.


        Oczywsicie, ze zyja tu normalni ludzie, jak juz pisalam. Ale ja obserwuje tez
        co innego - widuje co tydzien tlumy w supermarketach z wozkami wypchanymi do
        granicy moznosci ich poruszania, srednia suma przy kasie to 400 zl. To tez o
        czyms swiadczy.

        > wawka nie jest zadnym eldorado,

        Polska w calosci tez nie, nie mowimy tu o skali swiata.

        > zwlaszcza odkad bezrobocie zaczelo sie tu zblizac do poziomu sredniej calego
        kraju.


        ???????/ W to nie wierze. Codziennie widze ogloszenia w gazetach lub nawet na
        sklepach - przyjme do pracy.
        Na pewno jakies istnieje, ale nie 18 %.


        r
        • Gość: wiwi Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.awf.eduedu.pl 07.08.02, 12:45
          roodanaserio, tekst NIE PRZENOSCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA to tytul piosenki
          Grupy Pod Buda. I te powody, dla ktorych chetnie bys ta stolice nam oddala sa
          powodami, dla ktorych wlasnie nie chcemy, by Krakow byl stolica (znamy to z
          historii). Zapewnim Cie, ze nikt nie chcialby psuc cudownego krakowsiego
          klimatu.
          Ale jak juz wspomnialam kazde miasto ma swoja historie, klimat i nastroj i nie
          ma sensu chyba dyskutowac o tym, ktore miasto jest lepsze.
          Pozdrowienia dla wszystkich:)



          • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 12:53
            Gość portalu: wiwi napisał(a):

            > roodanaserio, tekst NIE PRZENOSCIE NAM STOLICY DO KRAKOWA to tytul piosenki
            Grupy Pod Buda.


            Wyobraz sobie, ze wiem doskonale. Spiewa ja dokladnie nie Pod Buda, a Andrzej
            Sikorowski oraz Grzegorz Turnau, krakowki bard.

            > Zapewnim Cie, ze nikt nie chcialby psuc cudownego krakowsiego
            klimatu.

            A ja odnosze wielokrotnie inne wrazenie, gdzie rzuca sie datami i tradycjami. I
            mowi o tym, ze Warszawa jest niegodna bycia stolica.


            r
            • Gość: wiwi Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.awf.eduedu.pl 07.08.02, 14:24
              Nie chcialam, zebys to odebrala jako krzyk z mojej strony, bo napisalam duzymi
              literami, dlatego podkreslilam, ze to tytul piosenki. Akurat wydaje mi sie, ze
              Warszawa jest najlepszym miejscem na stolice, ze wzgledu chociazby na
              polozenie geograficzne. I w zaden sposob nie chce tego kwestionowac. Lubie
              Warszawe, mam tam rodzine, moja mama zawsze bardzo cieplo wspomina okres
              dziecinstwa i wakacji, ktore tam spedzala.Nie ma znaczenia tak na prawde gdzie
              mieszkamy, bo to sie zawsze moze zmienic, tylko to jakimi ludzmi jestesmy.
              Pozdrawiam Cie i inne Forumowiczki ze wszystkich miast Polski:)
              • Gość: natalie Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.02, 15:43
                hmmm. b. ciekawie się dyskusja rozwija, ale oczyście schodzi na boczne tory.

                roodanaserio: jak parcujesz do 20 i chodziśz spac o 21.30 (czy ja dobrze
                zrozumiałąm) to za wiele z zycia chyba nie masz, zę tak zaironizuję....

                ale chchę wam cos innego opowiedzieć: prowadziłam wiele rozmów
                kwalifikacyjnych do niektórych banków, i własnie spotykałam się z osobnikami z
                warszawy. każdy, żle lub dobzre wykształcony itp. , madry lub taki sobie,
                młody, bez doswiadczenia większego niz 4 lata w bankowości , na moje pytanie
                dotyczące pensji rzucał:
                1. w przypadku analityków ryzyka: 15 000 brutto
                2. w przypadku detalU: 10.000- 18.000
                3. zarządzanie aktywami: 25 000 brutto

                wszyscy żadali notebooków, komórek, niskooprocentowanych kredytów itp. \I co
                sie okazywało?
                Nigdy nie otrzymywali takich pensji.
                Dlaczego?
                BO TO NIEPARWDA < ZE W WAWIE KAŻDY ZARABIA 20 000 zł. realne pensje np. w
                bankach, nie na kierowniczych, ale na OPERACYJNYCH stanowiskach sa duzo
                niższe. jednak w świat idzie fama o takich własnie kokosowych sumach i spirala
                się nakręca. Ciekawe watki o zarobkach sa na forum praca.
                Aha, a jak się dziwiłam, ze moi interlokutorzy maja takie wymagania, to
                usmiechali się z tekstem "takie sa stawki w warszawie", podczas gdy to nie
                jest prawda.

                Prawda jednak jest taka, ze takie mityczne osoby , zarabiające takie kityczne
                pieniądze sa bohaterami pism, o których mówię. Ludzie reklamy, bankowcy itp.
                jest to znikomy procent w całej populacji ludzi pracujących, ale potyrafia
                kreowac swój mit i nascycac nim zbiorową wyobraźnię, nie uważacie?
                I czy nie wydaje sie wam dziwne?
                • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 07.08.02, 16:05
                  Gość portalu: natalie napisał(a):


                  > roodanaserio: jak parcujesz do 20 i chodziśz spac o 21.30 (czy ja dobrze
                  zrozumiałąm) to za wiele z zycia chyba nie masz, zę tak zaironizuję....


                  No to moze poironizuj z wlasna percepcja, bo ja pracuje do 17.30/18.00 [pisalam
                  to tu i pisze w watku "Czas!"], a wyspiam sie nie ze wzgledu na chodzenie
                  wczesnie spac [czego nie pialam], a na pozne wstwanie [8.00, o czym pisalam],
                  bo do pracy nie chodze jak gornik na szychte, a na 9.30.


                  r
                • Gość: Borys Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.supermedia.pl 10.08.02, 09:54
                  Gość portalu: natalie napisał(a):

                  > Prawda jednak jest taka, ze takie mityczne osoby , zarabiające takie kityczne
                  > pieniądze sa bohaterami pism, o których mówię. Ludzie reklamy, bankowcy itp.
                  > jest to znikomy procent w całej populacji ludzi pracujących, ale potyrafia
                  > kreowac swój mit i nascycac nim zbiorową wyobraźnię, nie uważacie?
                  > I czy nie wydaje sie wam dziwne?


                  Natalie dobrze napisała. To rzeczywiście mit. Ja pracuję w warszawskim radiu (od pięciu lat) i zrabiam, nie wstydzę sie przyznac 3.000 złotych(podkreslam trzy a nie trzydziesci). Podobnie zarabia wiekszosc moich kolezanek i kolegow pracujacych w innych rozglosniach i w ogole w mediach. Moj chlopak i przyjaciolka pracuja w Gazecie Wyborczej, zarabiaja niewiele ponad 3.000. I tak naprawde sa tylko pojedyncze egzemplarze tzw. gwiazdy, ktore zarabiaja duuuuza kase. Nie twierdze, ze w Warszawie nie zarabia sie dobrze, bo na pewno tak. Ale nawet moja kolezanka, ktora pracuje w Citibanku i kieruje zespolem ludzi w dziale kredytowym ma okolo 4-ech tysiecy.

        • Gość: kasica Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 23:50
          roodanaserio napisała:
          > Oczywsicie, ze zyja tu normalni ludzie, jak juz pisalam. Ale ja obserwuje tez
          > co innego - widuje co tydzien tlumy w supermarketach z wozkami wypchanymi do
          > granicy moznosci ich poruszania, srednia suma przy kasie to 400 zl. To tez o
          > czyms swiadczy.

          przypuszczam, ze w innych miastach zobaczysz to samo. by the way, do superow
          zjezdzaja tez ludzie z okolowarszawskich miejscowosci... jak sie kupuje na dwa
          tygodnie dla calej rodziny, to nic dziwnego, ze sporo wychodzi. ja dostrzegam w
          superach calkiem spory przekroj spoleczenstwa - od tych prosto z biurowcow ze
          szkla i metalu do calkiem przecietnych rodzinek z Pragi. inna tez jest
          klientela w Hipernowej w GM, inna w Tesco na Morach. w superach jest taniej.

          > > zwlaszcza odkad bezrobocie zaczelo sie tu zblizac do poziomu sredniej cale
          > go
          > kraju.
          >
          >
          > ???????/ W to nie wierze. Codziennie widze ogloszenia w gazetach lub nawet na
          > sklepach - przyjme do pracy.
          > Na pewno jakies istnieje, ale nie 18 %.

          no coz, w takim razie musi media klamia, bo juz od jakiegos roku sie trabi w
          gazetach, ze w wawce robi sie pomalu tak, jak wszedzie. a na pewno nie jest
          rozowo. zreszta, obserwuje wokol siebie ludzi bezskutecznie szukajacych roboty,
          ludzi zwalnianych lub spodziewajacych sie zwolnien. no ale zeby nie smucic -
          podobno najgorszy atak recesji ma sie niebawem skonczyc :)
          a ten wysyp ogloszen, o ktorym mowisz - taki sezon, urlopy, wiec sie zatrudnia
          mlodziez sezonowo (sklepy). o wartosci ogloszen w gazetach to juz nie temat na
          to forum.
    • Gość: if Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.com.pl / 10.16.25.* 08.08.02, 10:29
      Hej !
      A ja tak sobie czytam i czytam... i też napiszę.
      Mieszkam w Białymstoku. Jakoś nikt do tej pory nie wymienił tej nazwy. Padały
      Czestochowa, Ciechanów, a Białystok nie. Zalicza się do największych polskich
      miast,jakby ktoś nie wiedział.
      Wielu ludzi dziwnie traktuje północno-wschodni kraniec Polski, z drwiną, jak
      zapyziałą prowincję. Nie mam pojęcia czemu.
      Zgodzę się z tym, że nie ma u nas wielu zagranicznych firm, bez wzgledu na
      branże, nie ma super rozwiniętej infrastruktury itd itp, ale niczym moje miasto
      nie odbiega od innych tej wielkości miast w centralnej czy zachodniej Polsce.
      Czytam sobie co piszecie o urodzie, kosmetyce, modzie i nie powiem - zazdrość
      mnie bierze. Nie kupuję drogich rzeczy, nie dlatego że nie ma w moim mieście
      firmowych sklepów, a dlatego, że zarabiam właśnie te 1200 zł. a nie 20 000 zł.
      Ale mimo, że kupuje zwykłe kosmetyki znanych firm, ciuchy w małych sklepikach,
      to na ulicy wcale się nie wyróżniam jakąś ubogością czy tandeciarstwem. Po
      każdym zakupie bluzeczki za 30 czy 40 zł zastanawiam się po co ludzie kupują
      takową za 200 ?
      Ogladając wspomniane wyżej czasopisma też zaczynam popadać w kompleksy i
      przygnębiebie, ale zawsze sobie tłumaczę, że to fikcja. Mam znajomych w
      Warszawie, Poznaniu, Gdańsku. To są zwyczajni ludzie, choć niektórzy piastują
      całkiem zadowalające posadki,a ich życie nie jest takie jak w snobistycznych
      gazetkach.
      Czytając forum zdaję sobie sprawę, że w kategorii uroda wypowiadają się
      pasjonaci tego zagadnienia, a pasjonat jest w stanie zapłacić każde pieniądze
      aby mieć określone coś. W "turystyce" nie szokują mnie Seszele, bo tam
      wypowiadają się podróżnicy. Biorąc pod uwagę fakt, że dostępność ineternetu w
      Polsce nie jest jeszcze stu procentowa, a z tych którzy z niego korzystają
      tylko część zagląda na forum gazety, a z zaglądajacych niewielu się wypowiada,
      to stwierdzam, że garstka bogatych, światowych ludzi nie może mnie dołować.
      Takich jak ja są setki tysięcy czy w Warszawie czy w Koziej Wólce...
      Szczęśliwych, pracujących za 1000 zł. od 7 do 15. Bawiących się z dziećmi w
      piaskownicy, gotujących mężowi obiad. Pozdrawiam.
      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 08.08.02, 11:12
        Gość portalu: if napisał(a):

        > Mieszkam w Białymstoku. Jakoś nikt do tej pory nie wymienił tej nazwy. Padały
        Czestochowa, Ciechanów, a Białystok nie. Zalicza się do największych polskich
        miast,jakby ktoś nie wiedział.
        Wielu ludzi dziwnie traktuje północno-wschodni kraniec Polski, z drwiną, jak
        zapyziałą prowincję. Nie mam pojęcia czemu.


        Ja tez nie. Mam w Bialymstoku przyjaciolke, juz prawie 10 lat. Bylam tam
        kilkakrotnie, a z Aneta pisujemy listy [!! w dobie internetu i sms-ow ciagle
        wolimy kartke papieru, z tymze obecnie z komputerowa czcionka :)].
        Nie mam nic to tamtych ludzi i nigdy nie mialam. Sa bardzo przyjazni - bardziej
        wschodni w sensie otwartosci i goscinnosci [ludzie zachodu, jak Wroclaw czy
        Poznan sa bardziej powsciagliwi].


        [...] > Szczęśliwych, pracujących za 1000 zł. od 7 do 15. Bawiących się z
        dziećmi w piaskownicy, gotujących mężowi obiad. Pozdrawiam.


        Ciesze sie Twoim szczesciem. Zapewniam Cie jednak, ze za 3 czy 4K tez mozna byc
        szczesliwym. Nie trzeba byc bardziej, ale mozna.


        r
    • Gość: ryża Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.lublin.mm.pl 08.08.02, 14:10
      Dodam swoje spostrzeżenie:
      kiedy zaczynałam na tym forum dostrzegłam posta o czymś tam ( fryzjerze,
      sklepie) w którym adres przybytku podany był w formie " na ul. ( np.)
      Chmielnej " . I tyle. Ja, głupia gąska z lublina ,pomyślałam sobie - no cóż,
      nieuwaga dziewczyny, zapomniała podać miasta w którym na ulicy Chmielnej jest
      zachwalany sklep czy fryzjer.
      Dalsze korzystanie z forum wyprowadziało mnie z błędu. jeżeli w którymś poście
      jest ulica a nie ma wymienionego miasta w którym to mieście ta ulica sie
      znajduje, to teraz juz wiem, że chodzi o Warszawę.
      Nie wiem czy Warszawiacy zdają sobie sprwę , że wygląda to na arogancję - nie
      ma innego świata poza Warszawą.
      Teraz mi to juz nie przeszkadza bo się przyzwyczaiłam ale na początku czułam
      się nieco zagubiona.
      • Gość: Ann Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 08.08.02, 14:18
        Moim zdaniem warszawka jest strasznie pyszna i pewna siebie. Gro ludzi tam
        przebywających zbija bąki i zarabia krocie dzięki przekrętom i znajomościom.
        Nawet widać na tym forum, że większość forumowiczów to kobitki z Warszawki,
        które nic nie robią, podczas gdy ludzie gdzie indziej ciężko pracują na każdy
        grosz.
        • bernacha Re: tzw. warszawski sznyt 08.08.02, 14:27
          Gość portalu: Ann napisał(a):

          > Moim zdaniem warszawka jest strasznie pyszna i pewna siebie. Gro ludzi tam
          > przebywających zbija bąki i zarabia krocie dzięki przekrętom i znajomościom.
          > Nawet widać na tym forum, że większość forumowiczów to kobitki z Warszawki,
          > które nic nie robią, podczas gdy ludzie gdzie indziej ciężko pracują na każdy
          > grosz.

          Siedza w domu, niby pisza artykuly ;), stad maja peniadze, a pewno jedyny artykul co wyskrobia, to ten na
          forum i alfonsy je utrzymuja.
          • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 08.08.02, 16:06

            > Ann

            Moim zdaniem warszawka jest strasznie pyszna i pewna siebie. Gro ludzi tam
            przebywających zbija bąki i zarabia krocie dzięki przekrętom i znajomościom.
            Nawet widać na tym forum, że większość forumowiczów to kobitki z Warszawki,
            które nic nie robią, podczas gdy ludzie gdzie indziej ciężko pracują na każdy
            grosz.


            Aha. To zapraszam do siebie na jeden dzien. Dam Ci do sporzadzenia ok. 15 umow
            o dzielo ze sczegolowym uwzgledniem, co kto i za co, skorygowac plan urlopow,
            prowdzic 12347 rozmow telefonicznych, potrzymac piecze nad konkursami i
            sporzadzic liste nagrod - zamowic je, odebrac i przygotowac do wysylek,
            kontaktowac sie z czytelnikami, kontaktowac sie z dzialem promocji, PR, reklamy
            i administracji, zaaranzowac 3 spotkania, zabukowac bilety lotnicze oraz hotel
            w Londynie.

            Moze wtedy przestalabys pisac glupoty, panno Slazaczko. Przypominam, ze
            Warszawa pisze sie z duzej, a uzywanie nazwy 'warszawka' jest chamskie. Ale
            czemu sie dziwic, w koncu tam mieszka sporo volksdeutsche'y, co nie znaja
            polskiej pisowni i kultury :/


            > bernacha

            Siedza w domu, niby pisza artykuly ;), stad maja peniadze, a pewno jedyny
            artykul co wyskrobia, to ten na forum i alfonsy je utrzymuja.


            Tekst rownie prostacki, jak nick. Nie masz nawet pojecia o tym, co to jest
            praca autorska. Osobiscie znam kilka dziewczyn z tego forum, pracujacych jako
            dziennikarki i szcerze je podziwiam. Sama pracuje wokol dziennikarzy i to
            wspaniali ludzie. Zarzut o prostytucji jest ponizej wszelkiej krytyki.




            r
            • Gość: Julie Re: tzw. warszawski sznyt IP: 5.2.1R1D* / *.w.club-internet.fr 09.08.02, 00:59
              roodanaserio napisała:

              >>
              > Aha. To zapraszam do siebie na jeden dzien. Dam Ci do sporzadzenia ok. 15
              umow
              > o dzielo ze sczegolowym uwzgledniem, co kto i za co, skorygowac plan urlopow,
              > prowdzic 12347 rozmow telefonicznych, potrzymac piecze nad konkursami i
              > sporzadzic liste nagrod - zamowic je, odebrac i przygotowac do wysylek,
              > kontaktowac sie z czytelnikami, kontaktowac sie z dzialem promocji, PR,
              reklamy
              >
              > i administracji, zaaranzowac 3 spotkania, zabukowac bilety lotnicze oraz
              hotel
              > w Londynie.
              >
              >
              Zajmij sie moze lepiej praca, bo sie nie wyrobisz .
              A przy okazji dziekuje za rozrywke jakiej mi i zapewne wielu innym
              czytelniczkom dostarczylas.
              Dawno sie tak nie usmialam jak dzisiaj. Zaznaczam, ze jestem juz po temacie o
              polskiej kobiecie i polskim mezczyznie :-)))
            • hokusai Re: tzw. warszawski sznyt 09.08.02, 11:01
              Roodanaserio - czy nie myslalas o tym, aby zmienic nicka na Roodadosmiechu?
              Dzieki za poranna porcje rozrywki. Warszawe uwielbiam, chociaz jestem burakiem
              z gluchej prowincji, i nawet tak mile osoby jak ty nie zmienia mojego
              nastawienia do stolicy. A teraz wez sie do pracy, bo nie wiem jak sie wyrobisz
              z tym nawalem zajec. Ja jestem teraz na urlopie i zaraz sie pakuje do wyjazdu,
              wiec twoja celna odpowiedz przeczytam dopiero za kilka tygodni.
              • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 09.08.02, 13:26

                > Julie
                Zajmij sie moze lepiej praca, bo sie nie wyrobisz .
                A przy okazji dziekuje za rozrywke jakiej mi i zapewne wielu innym
                czytelniczkom dostarczylas.


                Stylistyka a la szantaz, powinnas jeszcze dodac "I jeszcze Zosia i Marysia i
                Genia Ci enie lubia".

                Buhahahahaha.

                > Dawno sie tak nie usmialam jak dzisiaj. Zaznaczam, ze jestem juz po temacie o
                polskiej kobiecie i polskim mezczyznie :-)))


                Rozumiem, ze Ty tam w wielkim swiecie intensywnie pracujesz, chyba kopiac rowy,
                a kazda inna praca jest powodem do wzgardy. Nie wiem zreszta coz w tym
                smiesznego, ze bronie wlasnego miasta i stylu zycia z tym zwiazanego. O polskim
                mezczyznie nie napisalam nic nadzwyczajnego - moj facet nie odbiega od sredniej
                w tamtych postach. Ma wrazenie, ze mnie mylisz z kims - cyba, ze uwazasz za
                zabawne to, ze moj narzeczony dba o siebie nieco bardziej, niz statystyczny
                polski luj.


                > hokusai
                Roodanaserio - czy nie myslalas o tym, aby zmienic nicka na Roodadosmiechu?
                Dzieki za poranna porcje rozrywki. Warszawe uwielbiam, chociaz jestem burakiem
                z gluchej prowincji,


                No to mila odmiana, bo wiekszosc "burakow", jak sie sama okreslilas, a nie ja
                to powiedzialam, raczej jej nie kocha.

                > A teraz wez sie do pracy, bo nie wiem jak sie wyrobisz
                z tym nawalem zajec. Ja jestem teraz na urlopie i zaraz sie pakuje do wyjazdu,
                wiec twoja celna odpowiedz przeczytam dopiero za kilka tygodni.


                Nie za bardzo rozumiem - wysmiewasz czyjas prace ? Tez kopiesz rowy, czy tez
                piszesz esej naukowy o wplywie zorzy polarnej na zycie seksualne pingwinow ?
                Doprawdy, wybacz, ze ja tutaj maly zuczek robie tak glupie i naiwne rzeczy jak
                prowadzenie 3 redakcji, a Ty tam te swoje baardzo powazne i ciezkie.
                Litosciwie nie wspomne o wynagrodzeniu.

                r




                  • Gość: Julita73 Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 14:09
                    Już od dawna śledząc posty ROODEJ, doszłam do wniosku że jest to chamka i
                    cwaniara jakich mało...Aż trudno uwierzyć że ktoś tak beznadziejny pracuje na
                    odpowiedzialnym stanowisku ( o ile to prawda, w każdym razie ROODA tak pisze
                    , ja przypuszczam że jest ona utrzymanką jakiegos nadzianego gościa)
                    Przypuszczam , ze to jakaś wstrętna, nieatrakcyjna baba, która napłynęła do
                    Warszawki z jakiejś wioski ( nie obrażając osób ze wsi )dorwała jakiegoś
                    faceta,i zgrywa teraz damę.Ale do damy to Ci ROODA daleko, twoje teksty pełne
                    pogardy do innych o tym świadczą.I jeszcze to ciągłe podkreślanie ile to Ty
                    masz kasy,jaką masz świetną pracę ...Rzygać mi się chce jak to czytam!!!I nie
                    posądzaj mnie przypadkiem o zazdrość...Niczego nie zazdroszczę komus takiemu
                    jak Ty, a życia w Warszawce można tylko współczuć....syf,zanieczyszczone
                    powietrze ( pewnie dlatego używasz tyle kosmetyków bo masz brzydką , zniszczoną
                    cerę przez to powietrze???)hałas, tłok...Piękna mi stolica:-))) wystarczy
                    porównać chociażby do Pragi czy Budapesztu , kolosalna różnica.Ja osobiście
                    wolę życie w małym mieście,na zakupy i tak zawsze wyjeżdzam.I jeszcze jedno
                    ROODA , podobno wychodzisz za mąż we wrześniu?Współczuję Twojemu przyszłemu
                    mężowi , naprawdę .Nie wiem , czy jakikolwiek chłop wytrzyma z tak głupią ,
                    zarozumiałą i zadufaną w sobie babą jak Ty...Od dawna wiedziałam jakie
                    są "warszawianki":-)) ale to co Ty odpier.....tutaj, to przechodzi wszelkie
                    pojecie.
                    ps.dzisiaj nad ranem wróciłam w wczasów,byłam właśnie wczoraj w W.na lotnisku,
                    Uważam że ta Wasza wychwalana W, jest po prostu brzydka i brudna.
                    • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.08.02, 14:14
                      Gość portalu: Julita73 napisał(a):


                      > ps.dzisiaj nad ranem wróciłam w wczasów,byłam właśnie wczoraj w W.na
                      lotnisku,
                      > Uważam że ta Wasza wychwalana W, jest po prostu brzydka i brudna.

                      Rozumiem ze nigdy nie bylas w Warszawie i nie wiesz, jakie to miasto ma
                      rozmiary. Ale nawet nie bedac tu kazdy, kto ma choc troche wyzszy iloraz
                      inteligencji niz forrest gump domyslilby sie ze lotnisko to nie tak do konca
                      jest warszawa. Ze sa jeszcze inne miejsca, nie bede ci ich wypisywac bo pewnie
                      i tak o nich nie slyszalas, skoro lotnisko to dla ciebie obraz miasta.
                      Wspolczuje zasciankowosci.
                      • Gość: Julita73 Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 14:27

                        >
                        > Rozumiem ze nigdy nie bylas w Warszawie i nie wiesz, jakie to miasto ma
                        > rozmiary. Ale nawet nie bedac tu kazdy, kto ma choc troche wyzszy iloraz
                        > inteligencji niz forrest gump domyslilby sie ze lotnisko to nie tak do konca
                        > jest warszawa. Ze sa jeszcze inne miejsca, nie bede ci ich wypisywac bo
                        pewnie
                        > i tak o nich nie slyszalas, skoro lotnisko to dla ciebie obraz miasta.
                        > Wspolczuje zasciankowosci.


                        Moja droga Agul- a napisałam że byłam tylko i wyłącznie na lotnisku?Mylisz
                        sie , mieliśmy kilka wolnych godzin na zwiedzanie W.więc trochę widziałam,
                        niestety nie powaliła mnie Wasza W na kolana.
                        • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.08.02, 14:35
                          Gość portalu: Julita73 napisał(a):

                          > >
                          >
                          > Moja droga Agul
                          Hmmm..................................... Chyba mnie z kims mylisz??

                          - a napisałam że byłam tylko i wyłącznie na lotnisku?

                          A to ty sie mnie pytasz, co napisalas??? Jest wiec gorzej niz myslalam, ponizej
                          Forresta Gumpa.

                          Mylisz
                          > sie , mieliśmy kilka wolnych godzin na zwiedzanie W.więc trochę widziałam,
                          > niestety nie powaliła mnie Wasza W na kolana.

                          Wasza, czyli czyja?
                          Ciesze sie, ze nie, moze dzieki temu nie beda sie tu snuc tacy malkontenci co
                          to tylko chodza i narzekaja na wszystko i nic im sie nie podoba.
                          • Gość: Julita73 Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.slubice.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 14:45
                            Gość portalu: agul napisał(a):


                            >
                            > > >
                            > >
                            > > Moja droga Agul
                            > Hmmm..................................... Chyba mnie z kims mylisz??
                            > no tak , rzeczywiście, chyba pomyliłam Cię z kimś.
                            >
                            >
                            >
                            > Mylisz
                            > > sie , mieliśmy kilka wolnych godzin na zwiedzanie W.więc trochę widziałam,
                            >
                            > > niestety nie powaliła mnie Wasza W na kolana.
                            >
                            > Wasza, czyli czyja?
                            > Ciesze sie, ze nie, moze dzieki temu nie beda sie tu snuc tacy malkontenci co
                            > to tylko chodza i narzekaja na wszystko i nic im sie nie podoba.
                            Wasza, czyli Twoja i innych podobnych do Ciebie "warszawianek:-)))I nie
                            twierdzę że nic
                            mi sie nie podoba, jest tyle pięknych miejsc na świecie, przekonałam się o tym
                            niedawno .Jakis czas temu byłam w Pradze i ta to dopiero zrobiła na mnie
                            wrażenie...a Warszawka jest przy Pradze po prostu nieciekawa.
                            • Gość: agul Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.08.02, 14:59
                              Gość portalu: Julita73 napisał(a):

                              > Wasza, czyli Twoja i innych podobnych do Ciebie "warszawianek:-)))
                              A to jest smieszne?
                              Mmm... chcialabys byc do nas podobna. Moze w nastepnym zyciu. W tym niestety
                              skonczysz jako pasztet. Sorry, takie zycie.

                              I nie
                              > twierdzę że nic
                              > mi sie nie podoba, jest tyle pięknych miejsc na świecie, przekonałam się o
                              tym
                              > niedawno .Jakis czas temu byłam w Pradze i ta to dopiero zrobiła na mnie
                              > wrażenie...a Warszawka jest przy Pradze po prostu nieciekawa.
                              Ooooch, och ach jezu boszsz..
                              Bylas w pradze???
                              Naprawde?
                              Nie,no to inna rozmowa. To ty swiatowa panna jestes! Ta praga to dopiero, nie?
                    • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 09.08.02, 14:46
                      Gość portalu: Julita73 napisał(a):

                      > Już od dawna śledząc posty ROODEJ, doszłam do wniosku że jest to chamka i
                      cwaniara jakich mało...


                      O, Julka wrocila.
                      Przykro mi Julko, ale niestety nie jestem cwaniara - nie zajmuje sie
                      cinckiarstwwm ani zlodziejstwem, jak na przyklad Twoi ziomkowie w okolicznych
                      niemieckich sklepach.

                      > Aż trudno uwierzyć że ktoś tak beznadziejny pracuje na
                      odpowiedzialnym stanowisku ( o ile to prawda, w każdym razie ROODA tak pisze
                      , ja przypuszczam że jest ona utrzymanką jakiegos nadzianego gościa)


                      Ja wiem, ze bezrobotnej mlodej matce [niby] jest w to trudno uwierzyc, ze mozna
                      pracowac. Niektorzy zaczynaja zycie od brzucha, inni od nauki i pracy.
                      Poza tym goraco zapraszam do Warszawy, do siebie do pracy.
                      Pisalam juz dawno, gdzie sie znajduje, a ja Tobie zaplace za bilet, jak juz Ci
                      kiedys proponowalam.
                      Moj nadziany gosc pracuje razem ze mna.


                      > Przypuszczam , ze to jakaś wstrętna, nieatrakcyjna baba, która napłynęła do
                      Warszawki z jakiejś wioski ( nie obrażając osób ze wsi )dorwała jakiegoś
                      faceta,i zgrywa teraz damę.


                      Hahahahahha. Obiecuje sobie, ze jak juz bede po slubie, to wsadze na stronke
                      www zdjecia i Ciebie specjalnie zaprosze. Obejrzysz sobie mnie :)
                      A co do "nieobrazania" ludzi ze wsi - wlasnie ich obrazilas :)


                      > Ale do damy to Ci ROODA daleko, twoje teksty pełne
                      pogardy do innych o tym świadczą.I jeszcze to ciągłe podkreślanie ile to Ty
                      masz kasy,jaką masz świetną pracę ...Rzygać mi się chce jak to czytam!!!I nie
                      posądzaj mnie przypadkiem o zazdrość...

                      Skad :)



                      Reszta po postu no comments :)
                      Julka jak zwykle zabawna i pisze dokladnie to samo, co przed dwoma miesiacami -
                      wszysytkie mamy po 80 lat, brade i wasy, jestesmy brudne i glupie oraz mamy 20 -
                      letnich zigolakow, ktorzy nas utrzymuja :) Jakos to sie kupy nie trzyma :))))


                      Acha, dodatkowo Warszawa jest zalana spalinami i w ogole tu jest kupa :)



                      Boze ..... jak mnie takie posty wzruszaja :)


                      r
                    • Gość: Mia Juleczko... IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 10.08.02, 15:12
                      Gość portalu: Julita73 napisał(a):

                      > Już od dawna śledząc posty ROODEJ, doszłam do wniosku że jest to chamka i
                      > cwaniara jakich mało...Aż trudno uwierzyć że ktoś tak beznadziejny pracuje na
                      > odpowiedzialnym stanowisku ( o ile to prawda, w każdym razie ROODA tak pisze
                      > , ja przypuszczam że jest ona utrzymanką jakiegos nadzianego gościa)
                      > Przypuszczam , ze to jakaś wstrętna, nieatrakcyjna baba, która napłynęła do
                      > Warszawki z jakiejś wioski ( nie obrażając osób ze wsi )dorwała jakiegoś
                      > faceta,i zgrywa teraz damę.Ale do damy to Ci ROODA daleko, twoje teksty pełne
                      > pogardy do innych o tym świadczą.I jeszcze to ciągłe podkreślanie ile to Ty
                      > masz kasy,jaką masz świetną pracę ...Rzygać mi się chce jak to czytam!!!I nie
                      > posądzaj mnie przypadkiem o zazdrość...Niczego nie zazdroszczę komus takiemu
                      > jak Ty, a życia w Warszawce można tylko współczuć....syf,zanieczyszczone
                      > powietrze ( pewnie dlatego używasz tyle kosmetyków bo masz brzydką ,
                      zniszczoną
                      >
                      > cerę przez to powietrze???)hałas, tłok...Piękna mi stolica:-))) wystarczy
                      > porównać chociażby do Pragi czy Budapesztu , kolosalna różnica.Ja osobiście
                      > wolę życie w małym mieście,na zakupy i tak zawsze wyjeżdzam.I jeszcze jedno
                      > ROODA , podobno wychodzisz za mąż we wrześniu?Współczuję Twojemu przyszłemu
                      > mężowi , naprawdę .Nie wiem , czy jakikolwiek chłop wytrzyma z tak głupią ,
                      > zarozumiałą i zadufaną w sobie babą jak Ty...Od dawna wiedziałam jakie
                      > są "warszawianki":-)) ale to co Ty odpier.....tutaj, to przechodzi wszelkie
                      > pojecie.
                      > ps.dzisiaj nad ranem wróciłam w wczasów,byłam właśnie wczoraj w W.na
                      lotnisku,
                      > Uważam że ta Wasza wychwalana W, jest po prostu brzydka i brudna.


                      Och, a juz się martwiałam, ze wyszłaś z formy! Na szczęście wciąż jesteś sobą,
                      wyzywasz ludzi, oceniasz po pzorach i piszesz nie mniejsze bzdety, niż kiedyś.
                      Znowu mi dostarczysz tym ujadaniem kawał radości, juz sie nie moge doczekać!!!
                      :-)))))
                  • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt 09.08.02, 14:24
                    Gość portalu: Ania napisał(a):

                    > Nie no, z tym statystycznym polskim lujem, kopaniem rowów i z esejem naukowym
                    o
                    >
                    > pingwinach to już przesadziłaś. "Pani" od trzech redakcji, co wyśmiewa się z
                    > innych ludzi. Ależ to prymitywne.


                    Naprawde ? A nie uwazasz za prymitywne tych napasci ? Jakby moja praca byla
                    jakims zajeciem dla pierwszego lepszego malpiszona ? Mam sie ukrywac i udawac,
                    ze co ? Jestem dr inzynierii genetycznej ? Zaloze sie, ze duuuuza czesc
                    dziewczyn tutaj to nie sa sami managerowie. Czy wysmiewanie dziewczyn, ze
                    siedza i pisza "artykuliki" i nic nie robia ?
                    Czy to, ze nas "alfonsy utrzymuja" ??

                    Ja naprawde mam dosyc zarzucanania, ze dlubie w nosie i zyje ze spadku od cioci
                    z USA czy cos w tym guscie lub na odwrot - ze pracuje w "Warszawce",
                    wzglednie "Stolycy". Bo tak nie jest, wszystko zawdzieczam tylko i wylacznie
                    sobie.

                    A polscy mezczyzni zostali ostro skrytykowani w poscie o nich i nie ja to
                    zrobilam, wiec daj spokoj. Nalezy czytac WSZYSTKO, zeby brac udzial w dyskusji
                    i krytykowac innych.


                    r
                • Gość: Julia Re: tzw. warszawski sznyt/ do Roodej IP: 5.2.1R1D* / *.w.club-internet.fr 09.08.02, 13:45
                  roodanaserio napisała:


                  >
                  > Stylistyka a la szantaz, powinnas jeszcze dodac "I jeszcze Zosia i Marysia i
                  > Genia Ci enie lubia".
                  >
                  > Buhahahahaha.

                  Chyba tak bystra osoba jak ty zdazyla juz zauwazyc, ze nie tylko Julia ale tez
                  spore grono innych forumowiczek ma alergie na Rooda. Na serio :-)


                  >
                  > > Dawno sie tak nie usmialam jak dzisiaj. Zaznaczam, ze jestem juz po temaci
                  > e o
                  > polskiej kobiecie i polskim mezczyznie :-)))
                  >
                  >
                  > Rozumiem, ze Ty tam w wielkim swiecie intensywnie pracujesz, chyba kopiac
                  rowy,
                  >
                  > a kazda inna praca jest powodem do wzgardy. Nie wiem zreszta coz w tym
                  > smiesznego, ze bronie wlasnego miasta i stylu zycia z tym zwiazanego.
                  >

                  Nie ma nic zlego w tym, ze bronisz swojego miasta. Ale sposob w jaki to robisz
                  pozostawia wiele do zyczenia.
                  Popracuj troche nad swoja agresywnoscia i zarozumialstwem.

                  Jezeli chodzi o twoja prace to wcale nia nie gardze, tylko po prostu nie
                  rozumiem kiedy pracujesz skoro caly dzien siedzisz na forum.
                  • silie Re: Rooda... 09.08.02, 14:34
                    ...popatrz, Julka wróciła!
                    Od razu bardziej "swojsko" się zrobiło...Ech, szkoda gadać.
                    Dowiedziałam się przy okazji, że znowu cos odp...ciekawe, że żadna inna tak tu
                    nie pisze?
                    Pozdrawiam i nie tocz już tej jałowej dyskusji, bo z każdego słowa bije zawiść.
                    Ja tam Ci tylko pogratuluję, że sobie tak dobrze radzisz w zyciu; ja nieco
                    gorzej, ale dzieki temu co tu czytam, dostaje sama "kopa na rozpęd" i sama
                    zamierzam wiele zmienić!
                    pzdr, s.
                      • silie Re: Rooda i Agul 09.08.02, 14:41
                        Agul, ja też Cię pozdrawiam!
                        Mnie tam forum dobrze robi i z tym, że widzę, że można żyć INACZEJ, jakoś mi
                        się bardziej oczekiwania i zamierzenia krystalizują;))) Po za tym nie wierzę,
                        żeby którakolwiek z zamozniejszych dziewczyn pisała nieprawdę, bo i po co?
                        Takie podniety "bycia górą" wśród kompletnie obcych osób, to dobre dla
                        nastolatki...

                        Rooda, jak tam przygotowania przedslubne??
                        s.
                        • roodanaserio Re: Rooda i Agul 09.08.02, 15:24
                          silie napisała:


                          > Mnie tam forum dobrze robi i z tym, że widzę, że można żyć INACZEJ, jakoś mi
                          się bardziej oczekiwania i zamierzenia krystalizują;))) Po za tym nie wierzę,
                          żeby którakolwiek z zamozniejszych dziewczyn pisała nieprawdę, bo i po co?
                          Takie podniety "bycia górą" wśród kompletnie obcych osób, to dobre dla
                          nastolatki...


                          Hehehehe. Tak, tak klamiemy i oszukujemy - zwlaszcza, ze sie widujemy. Mamy
                          wtedy prosze ja Ciebie maski i sztuczne cialka. W knajpach placa za nas ukryci
                          pod stolem faceci :)

                          Jezzzzzuuuuuuuuuuuuuuuuuu.


                          > Rooda, jak tam przygotowania przedslubne??


                          Uh, wiekszosc za mna. Jeszcze wodka, foto.
                          No i ubranie dla Tomka.

                          Ciezko jest to wszystko przygotowac !
                          r
                          • silie Re: Rooda i Agul 09.08.02, 15:50
                            Tak, tak; właśnie tak myślałam, że masz swojego Osobistego Płatnika;)))
                            Szkoda, że nie mieszkamy w jedym mieście (no bo jak napiszę, że szkoda, że nie
                            mieszkam w W-wie, no to mnie zlinczują! :))) )

                            A powiedz, jaka sukienka; i czy wogóle sukienka?!
                            s.
                            • roodanaserio Re: Rooda i Agul 09.08.02, 16:21
                              silie napisała:


                              > Szkoda, że nie mieszkamy w jedym mieście (no bo jak napiszę, że szkoda, że
                              nie mieszkam w W-wie, no to mnie zlinczują! :))) )


                              Ale mozemy sie umowic przeciez ! W Twoim miescie np., jak pojade po cos tam, no
                              nie ?


                              > A powiedz, jaka sukienka; i czy wogóle sukienka?!


                              Taaak, juz kiedys pisalam, to na mnie krzyczaly, bo jest od Rosati i miala byc
                              dla starej baby w zalozeniu, a nie jest, bo mam goly brzuch i plecy oraz
                              ramiona :) Taka powycinana. Jest z bialej koronkowej gipiury oraz z tiulu,
                              polaczona z takimi ... troczkami. Starsznie dziwna i trzeba lubic takie rzeczy,
                              zeby sie odwazyc. Jak mowie, gdybym brala koscielny, zalozylabym cos
                              spokojniejszego :)
                              Do tego szal, tez bialy, gladki.
                              Czysta glowa, bez welonu. Bez rekawiczek.
                              Biale buty z lekka perla, wysokie, stylizowane na XIX w.

                              r
                              • silie Re: Rooda i Agul 09.08.02, 16:33
                                A fakt, pisałaś już o kreacji;))) Ale o butach nie wiedziałam, że takie
                                stylizowane! Tak sobie to trochę wyobrażam i czuję, że będziesz wyglądać
                                ZJAWISKOWO; czego życzę zresztą, bo mimo, że nie stosuję u siebie
                                ekstrawagancji, to nie znoszę (i nie noszę) banału i stereotypu, zwłaszcza u
                                panien młodych...;)

                                No jasne, że się możemy spotkać! Daj znać na priva, jak będziesz wybierała się
                                do Drugiego Co Do Wielkości Miasta w Polsce;)))))
                                pzdr, s.
                                • roodanaserio Re: Rooda i Agul 09.08.02, 16:41
                                  silie napisała:

                                  [...] to nie znoszę (i nie noszę) banału i stereotypu, zwłaszcza u
                                  panien młodych...;)


                                  O to mi wlasnie chodzilo. Sukienki, jakie widzialam, mialy generalnie 5 wzorow
                                  i reszta to wariacja na temat materialu - bo nawet nie koloru ...

                                  > No jasne, że się możemy spotkać! Daj znać na priva, jak będziesz wybierała
                                  się do Drugiego Co Do Wielkości Miasta w Polsce;)))))


                                  Oka :)
                                  A wiesz, ze znalam i przyjaznilam sie w szkole sredniej z dziewczyna o Twoim
                                  nazwisku ? Imie Magda - moze masz tu rodzine ?

                                  r
                                  • silie Re: Rooda i Agul 09.08.02, 16:47
                                    Mam na drugie Magda; a rodziny w Twoim mieście NIESTETY nie posiadam.
                                    A nazwisko raczej rzadkie...
                                    A jak mi się już poprawi finansowo, to bym się chętnie wybrała do Twojego
                                    miasta i potrzebowałabym kogoś do "oprowadzania". Niekoniecznie po zabytkach;),
                                    tylko raczej po Chmielnej (raczej tylko pooglądać),na Grochowską-biust
                                    podreperować i po innych kobiecych atrakcjach;)))
                                    Co Ty na to?;)))
                                    s.
                                    • roodanaserio Re: Rooda i Agul 09.08.02, 16:58
                                      silie napisała:


                                      > A nazwisko raczej rzadkie...

                                      Wlasnie. Dlatego zwrocilam uwage, poza tym jest takie .... szlachetne :) Ma
                                      chyba wschodnia konotacje, wiesz ? Moze pochodzic z terenow Serbia/Chorwacja.

                                      > A jak mi się już poprawi finansowo, to bym się chętnie wybrała do Twojego
                                      miasta i potrzebowałabym kogoś do "oprowadzania". Niekoniecznie po zabytkach;),
                                      tylko raczej po Chmielnej (raczej tylko pooglądać),na Grochowską-biust
                                      podreperować i po innych kobiecych atrakcjach;)))
                                      Co Ty na to?;)))


                                      Zabytkow Ci u nas malo, bo Niemcy wszystko prawie rozwalili, ale troche sie
                                      ostalo :) Zamek mamy i Starowke niestety odbudowana - troche stoi na Powislu
                                      [glownie przedwojennych kamienic], troche na Pradze i na Mokotowie. Ale to nie
                                      Lodz czy Krakow, nie ma co :( Niestety. Jest poza tym sporo nowych miesc
                                      pamieci i pomnikow - jak pomnik Powstancow, a zaraz za tym nowy sad przy
                                      wjezdzie na Stare Miasto lub pomnik wywiezionych na Wschod przy Andersa
                                      [wszystko z lat 90-tych].
                                      Z zakupow nie polecam Chmielnej, bo tu duzo sklepow skasowali [recesja] i w
                                      zasadzie jest smutno :( Kiedys bylo to zaglebie butowe, a teraz .... Ale jest
                                      urocza knajpka Muza, teraz z ogrodkami :)
                                      To mozna isc.

                                      Reszte zakupow raczej w GM, Klifie lub centrach przy hipermarketach [Kerfur
                                      Reduta, Bemowo, Targowek, Wilenska czy M1 daaaleko w Markach lub inne].

                                      A w Grochowska z calym szacunkiem dla wszystkich, co juz maja teraz duze cyce,
                                      nie wierze :)

                                      r
                                      • silie Re: Rooda ... 09.08.02, 19:27
                                        Nazwisko ma zdecydowanie wschodnie konotacje, ale wprost z Ukrainy; mam tam w
                                        dalszym ciągu rodzinę.
                                        Także jakbym się wybierała do Twojego miasta, dam znać.
                                        Tymnczasem życzę udanego weekendu, w moim mieście mgła opadła i siąpi;
                                        b.b.smutno.
                                        Aaaa, zapomniałam zapytać, czy będziesz skłonna przesłać na priva kilka zdjęć
                                        ślubnych? Bo ciekawam i sukni od pani R. i Tomasza no i Ciebie naturalnie;)))
                                        pzdr, s-oczekująca z niecierpliwością na priorytet Poczty Polskiej;)))
                      • Gość: agul Re: Rooda... IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.08.02, 14:55
                        Gość portalu: gAndzia napisał(a):

                        > silie napisała:
                        >
                        > > ...popatrz, Julka wróciła!
                        > > Od razu bardziej "swojsko" się zrobiło...
                        >
                        >
                        > o rany, wypuścili juleczkę! ale jak widać niedoleczoną:)))
                        A ja jej odpisywalam myslac "Rany boskie, skad ta laska spadla??" a tu sie
                        okazuje ze to nasza julcia. Od razu sie milej zrobilo:)))
                        gAndzia, ja mysle, ze mimo, ze tylu specjalistow jest na swiecie, nawet w
                        wielkiej Pradze;-) to na to jeszcze nie znalezli antidotum.


                  • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt/ do Roodej 09.08.02, 15:11
                    Gość portalu: Julia napisał(a):

                    > Chyba tak bystra osoba jak ty zdazyla juz zauwazyc, ze nie tylko Julia ale
                    tez spore grono innych forumowiczek ma alergie na Rooda. Na serio :-)


                    No i co z tego ? Nigdy nie jest tak, ze kochaja nas wszyscy. W zyciu tez ma sie
                    i wrogow i przyjaciol. Ja DOSKOLANE zdaje sobie sprawe z tego, ze jestem
                    konfliktowa. Glownie chodzi o zawisc oraz kompleksy, ktore ludzie wyladowuja
                    sobie na innych w postaci krytykanctwa.

                    A ze mam taki jezyk ? Nie lubie zbierac za darmo po lbie. Owszem, rumunskie
                    przyslowie mowi, ze schylonej glowy miescz nie scina - a my, ze pokorne ciele
                    dwie matki ssie, jednak ja w swoim zyciu nie propaguje modelu cielecia i
                    dlatego jestem nielubiana.

                    Ale powtarzam - coz z tego ? Nie lubia mnie, to lubia inna i dobrze.
                    Ze posluze sie sformulowaniem anexxy - nie startuje w konkusie na
                    najprzyjemniejsza forumowiczke.


                    > Nie ma nic zlego w tym, ze bronisz swojego miasta. Ale sposob w jaki to
                    robisz pozostawia wiele do zyczenia.
                    Popracuj troche nad swoja agresywnoscia i zarozumialstwem.

                    Zarozumiala lubie byc, bo laczy sie to z duma. Nie schylam glowy przed kazda
                    panienka w sieci, co leci z jezorem na oklepane schemaciki typy spaliny.
                    Agresywna tez lubie byc, bo dzieki temu ni eboje sie zycia, nie miewam depresji
                    i umiem zalatwic 18 spraw w ciagu godziny, a byle baba na poczcie czy pindzia w
                    US mi nie podskakuje. ludzie nei pchaja sie na mnie w autobusie i nie klada mi
                    w metrze plecaka na glowe. Ogolnie sie przebijam lokciami. Dzieki temu mam
                    latwiej, a przepraszac, ze zyje, nie bede.


                    > Jezeli chodzi o twoja prace to wcale nia nie gardze, tylko po prostu nie
                    rozumiem kiedy pracujesz skoro caly dzien siedzisz na forum.


                    Moja praca to komputer. W nim mam umowy, plany, rozlizcenia. Oprocz tego mejle.
                    Czasem porszuam sie po budynku i wtedy mnie nie ma.
                    Mowic by phone moge pisac i dlatego pisze czesto.

                    A czasmi wcale, jak mam nawal pracy z dala od komputera [nagrody, spotkania]
                    i nie moge byc on-line. Sa takie dni, mozna sprawdzic. Ostatni tydzien-dwa mam
                    luzniejszy [urlopy], wiec pisze czesto. We wrzesniu np. bede pisac malo i wtedy
                    duza czesc odetchnie hehe :)


                    Pozdrawiam
                    r

                    • staua Re: tzw. warszawski sznyt/ do Roodej 09.08.02, 16:29
                      > A ze mam taki jezyk ? Nie lubie zbierac za darmo po lbie. Owszem, rumunskie
                      > przyslowie mowi, ze schylonej glowy miescz nie scina - a my, ze pokorne ciele
                      > dwie matki ssie, jednak ja w swoim zyciu nie propaguje modelu cielecia i
                      > dlatego jestem nielubiana.

                      Capul plecat sabia nu il taie!
                      Rooda, skad znasz rumunskie przyslowia?
                      Pozdrawiam
                      • roodanaserio Re: tzw. warszawski sznyt/ do Roodej 09.08.02, 16:48
                        staua napisała:

                        > Capul plecat sabia nu il taie!
                        Rooda, skad znasz rumunskie przyslowia?


                        Pytanie pomocnicze - rumunski ma sporo nalecialosci z laciny ? Bo tak podobnie
                        brzmi :)

                        Mam ciotke rusycystke, ktora ma taka pamiec do jezykow, ze pamieta niemiecki ze
                        szkoly sredniej, po angielku gada nawet-nawet po obejrzeniu w tydzien MTV i po
                        przyjedzie do dowolnego kraju mowi ichniejszym jezykiem w 3 dni :) A ze
                        jezdzila swojego czasu po demoludach, to nauczyla mnie.

                        Jest w ogole kochana, mlodsza siostra mojej mamy, ma taka wiedze historyczna,
                        ze zawsze siadam i slucham jej z rozdziawionymi ustami ...

                        Bardzo ja kocham, a ze mamie los zabal juz jedna siostre :(, to ciagle
                        drze .... Ona nie ma dzieci i mamy ze soba taka wiez, zupelnie jak siostra z
                        siostra.


                        r
                        • staua rumunski 09.08.02, 21:13
                          Jasne...rumunski, obok retoromanskiego, jest najbardziej ze wszystkich jezykow
                          romanskich zblizony do klasycznej laciny.
                          Ucieszylam sie, ze cytujesz cos rumunskiego, w koncu, jakby nie bylo, to nie
                          jest najbardziej topowy jezyk i raczej nikt go nie zna.
                          OK, koncze, bo to offtopik.
                          Pozdrowienia
                        • staua Re: Staua... 09.08.02, 21:31
                          Mial byc rumunski wlasnie, steaua, pomyslalam sobie tylko, ze za duzo
                          samoglosek. I tak jest za duzo, ale juz zostalo...
            • miriam_73 Re: tzw. warszawski sznyt 09.08.02, 15:19
              To kto Co broni, słoneczko przyjechać do Warszawy i zakosztować tego jak to
              określiłaś "zbijania bąków"? Jeśli uważasz że to takie prostę to zapraszamy
              do "stolycy". Posiedzisz sobie słonku u nas np. w audycie i ręczę że po
              tygodniu pierwszym desantem na Śląsk wrócisz podpierając się noskiem do
              tego "zbijania bąków". Ja w tej chwili mam chwilkę czasu, ponieważ wypchnęłam
              parę dokumentów i mogę złapac oddech, ale nie oznacza to że moim jedynym
              zająciem jest wiszenie w sieci. Ponadto akurat to aby mieć otwarte okienko i
              forum i bieżące dokumenty komputer umożliwa więc można od czasu do czasu parę
              słów dorzucic czy śledzić dyskusję. Wszystko jest kwestią organizacji.
      • Gość: Sylwia Re: tzw. warszawski sznyt IP: *.amg.gda.pl 09.08.02, 14:42
        Gość portalu: ryża napisał(a):

        > Dodam swoje spostrzeżenie:
        > kiedy zaczynałam na tym forum dostrzegłam posta o czymś tam ( fryzjerze,
        > sklepie) w którym adres przybytku podany był w formie " na ul. ( np.)
        > Chmielnej " . I tyle. Ja, głupia gąska z lublina ,pomyślałam sobie - no cóż,
        > nieuwaga dziewczyny, zapomniała podać miasta w którym na ulicy Chmielnej jest
        > zachwalany sklep czy fryzjer.
        > Dalsze korzystanie z forum wyprowadziało mnie z błędu. jeżeli w którymś
        poście
        >
        > jest ulica a nie ma wymienionego miasta w którym to mieście ta ulica sie
        > znajduje, to teraz juz wiem, że chodzi o Warszawę.

        Mam podobne spostrzeżenia. Kompleksów się jednak nie nabawiłam.
        pozdrowienia !!!!!