• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

odchudzające się-palec do góry;) Dodaj do ulubionych

  • 27.11.06, 11:47
    w tym wątku wpisują się tylko osoby w trakcie odchudzania:)
    napiszcie jakie stosujecie diety, ile chcecie schudnąć, od kiedy się
    odchudzacie etc. możecie się chwalić swoimi rezultatami:)

    ja już po raz setny chyba w tym roku odchudzam się, teraz myślę, że mi się
    uda, bo mam motywacje:)) odchudzam się od ok tygodnia i już czuję się lżej i
    brzuch taki pusty:))
    stosuję dietę 1000 kcal, skrzętnie wszystko co zjadłam zapisuję w notesiku:)
    na wagę stanę dopiero przed świętami:)
    moim celem jest schudnąć 6 kg:)

    --
    ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
    Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
    Zaawansowany formularz
    • 27.11.06, 11:51
      dodam jeszcze, że ćwiczę codziennie wieczorem, czasami rano jak nie mam lenia
      robię brzuszki, rowerki itp ćwiczenia na nogi

      aaa... i co stosujecie na cellulitis??
      --
      ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
      Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
      • 28.11.06, 15:25
        zdradz co robisz sobie jutro pysznego na obiad , na jutro jeszce mam ale juz
        dzis kupiłabym sobie produkty , ściągnęłam kilka przepisów ale nic do mnie nie
        przemawia, może coś sprawdzonego?:-)
        • 28.11.06, 15:54
          jeszcze nie wiem, ale się zastanowię i dam znać :):)
          • 28.11.06, 15:55
            okej
            z góry dziękuje
            • 29.11.06, 08:26
              sorry, że się wczoraj nie odezwałam, ale całe popołudnie byłam u siostry a
              wieczorem w domu po ćwiczeniach już mi się nie chciało włączać komputera.

              wczorajszy obiad (zrobiony i zjedzony u siostry):
              - por (białe części)
              - 2 ząbki czosnku
              - tuńczyk w sosie własnym z puszki
              - kukurydza (z puszki, albo mrożona)
              - trochę czarnych oliwek (przekrojone na pół)
              - jogurt naturalny 0%
              - bazylia, sos sojowy, pieprz

              pora pokrojonego w półplasterki poddusiłam na łyżce oliwy, dodałam czosnek. gdy
              por był już miękki dodałam rozdrobnionego palcami tuńczyka, kukurydzę, oliwki i
              jogurt. podgrzałam do zagotowania się i przyprawiłam (bazylii trzeba tylko
              odrobinę). w kwestii smaku wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że jogurt
              przemienił się w wodę... nie wiem, chyba jakiś słaby jakościowo musiał być, ale
              nie dostałam nic lepszego w sklepie obok mieszkania siostry. potrawa świetna
              jest też z inną rybą (łosoś, pstrąg), śmietaną, makaronem, i parmezanem... ale
              to chyba nie tym razem :):)

              jeśli lubisz fasolę, to możesz zrobić też coś takiego (odchudzona wersja
              meksykańskiego chilli):
              - pierś kurczaka pokrojona w kosteczkę i przesmażona na suchej patelni
              - puszka czerwonej fasolki
              - 2 cebule
              - 3 ząbki czosnku
              - czerwona papryka
              - 3 łyżki koncentratu pomidorowego
              - sól, pieprz cayenne, papryka słodka

              na łyżce oliwy poddusić cebulę pokrojoną w grubą kostkę. dodać czosnek. później
              dołożyć paprykę i dusić aż będzie miękka. wrzucić fasolkę razem z zalewą i
              koncentrat pomidorowy. podgotować kilka minut. dodać usmażone mięso i
              przyprawić.

              mam nadzieję, że powyższe się przyda :) pozdrowienia
              • 29.11.06, 08:43
                miałam juz wyrzuty sumienia,że Cie fatyguję ale bardzo dziekuje, przepisy są
                ,,ludzkie'' nie ma wymyslnych produktów, a są w nich składniki które uwielbiam
                np oliwki wiem ,że nie za duzo mozna ich jeść niestety:-)
                • 29.11.06, 09:00
                  aaa tam... nie ma sprawy... musimy się wspierać, no nie?

                  ja też zasiadam do "naszych" wątków z samego rana póki nikt mi głowy nie
                  zawraca...

                  lubię proste, niewydziwiane jedzenie, bo takie szybko się przygotowuje, a
                  przeważnie w tygodniu nie mam czasu na długie pichcenie.

                  oliwki również uwielbiam, szczególnie czarne, dlatego przeważnie kroję je na
                  pół, albo na trzy... żeby wyglądało, że jest ich więcej :):)

                  pozdrawiam i życzę dobrego dnia :)
                  • 29.11.06, 09:12
                    Dziewczyny powiedzcie czy prócz diety i ćwiczeń stosujecie dodatkowo na ciało
                    jakieś zabiegi typu smarowanie wyszczuplającymi balsamami czy coś w tym stylu?
                    Pytam bo wiem że choć tłuszczyk znika to skóra może stac sie wiotka i nieładna.
                    Ja codziennie "trę" się szorstką rekawicą i smaruje zwykła oliwka dla dzieci na
                    mokre ciało. Wprawdzie utratą kilogramów jeszcze pochwalić się nie mogę ale po
                    porodzie został mi taki pomarszczony brzuszek (nie rozstępy)i obawiam się że
                    jak zeszczupleję to będzie to wygladało jeszcze gorzej. Sprawy chyba nie
                    załatwią ćwiczenia?
                    • 29.11.06, 09:26
                      Magdziorek35 powiem Ci szczerze,że przed odchudzaniem stosowamam ,,bardzo
                      dobry'' preparat na wyszczuplenie , bez diety i ćwiczeń nie widziałam efektów,
                      mi od roweru ciało sie zrobiło sprężyste i jędrne,smaruję się zwykłym balsamem i
                      jest zdecydowanie lepiej, a oliwka dobry pomysł
                      życzę Wam pięknego dnia
                      pozdr
                    • 29.11.06, 09:31
                      trudno mi powiedzieć, bo każda skóra zachowuje się inaczej... ja mam skórę ze
                      skłonnością do rozstępów, lekkiego cellulitu i przesuszania się :( wprawdzie
                      nowe rozstępy mi się nie pojawiają, ale mam stare, których bardzo nie lubię.
                      odkąd ćwiczę cellulit się jakby zmniejszył (ale przecież zmieniłam także dietę
                      i piję dużo wody). nie wcieram żadnych "cudownych" kosmetyków chociaż jestem
                      kosmetyczną maniaczką (wydaję na kosmetyki więcej niż na ciuchy i buty razem
                      wzięte). próbowałam najlepszych i nie widziałam żadnych skutków, poza
                      wygładzeniem skóry. balsamem do ciała smaruję się regularnie, po każdym myciu
                      się (peeling całego ciała robię raz w tygodniu - świetny jest Loreal Body
                      Expertise). ostatnio mam balsam wygładzający Nivea i jestem zadowolona. czasem
                      sobie kupuję jakiś exclusive jak choćby Shiseido ujędrniający, ale naprawdę nie
                      zauważam jakiejś szczególnej różnicy. poza tym przy codziennym używaniu trzeba
                      tego tak dużo, że zbankrutowałabym z powodu balsamów do ciała :):) sądzę, że
                      ważne jest aby dobrać coś sobie coś dopasowanego do potrzeb skóry i stosować to
                      regularnie (tak jak ćwiczenia) i z pewnością będą efekty :)
                      • 29.11.06, 09:51
                        Dziękuję Dziewczyny za odpowiedzi. Byłam wczoraj w drogerii i chciałam kupić
                        sobie jakiś specyfik ale na nic się nie zdecydowałam. Jest tego zbyt
                        wiele,tymczasem pozostanę przy rękawicy i oliwce.Jeszcze raz miłego dnia.
                        • 29.11.06, 22:49
                          ja stosuję obecnie krem wyszczuplający na cellulit z avonu, a wcześniej
                          stosowałam całą tą serię z eveline... fajny efekt zmrożenia:) ale o skuteczności
                          tego nie mogę powiedzieć nic dobrego, przynajmniej u siebie nie widziałam efektów...
                          --
                          ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
                          Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
                      • 30.11.06, 09:44
                        Ewa sałatka jest pyszna , bałam sie pora (że będzie nie przyjemny zapach)ale po
                        poduszeniu zapach się zneutralizował, bardzi smaczna i pozywna, dzis
                        zdecydowanie lepsza, jutro robię coś ze szpinakiem:-)
                        miłego dnia
                        dziekuje
                        • 30.11.06, 10:31
                          :):)
                          te rzeczy przeważnie są smaczniejsze następnego dnia, gdy się przegryzą.

                          ja właśnie zajadam pomidory z serkiem wiejskim, do tego mam pół grahamki.
                          pycha :) najadłam się za jedyne 250kcal :)
                          • 30.11.06, 10:33
                            po codziennym zajadaniem sie sałatek zauważyłam lepszy stan moich włosów
                            (połysk), paznokci i cery, i dobrze się czuję,
                            pozdr Ewa
    • 27.11.06, 11:56
      ja tez mam cel - do swiat schudnac 4kg. i oczywiscie utrzymac ta wage. W
      wakacje juz tyle wazylam, ale po wizycie u siostry przybylo mi troche.
      Moja dieta to racjonalne odzywianie: bez slodyczy. Jem chleb razowy, twarog,
      warzywa itd. Uwazam ze dieta 1000kcal jest dieta zbyt radykalna i grozi tylko
      efektem jojo. Ja nie stosuje diet, tylko odzywiam sie z glowa.
      Do tego cwicze - jezdze na rowerku stacjonarnym, maszeruje szybko i czasami
      chodze na basen (pracuje od 8 do 20 wiec nie moge cwiczyc codziennie, ale
      staram sie minimum 3 x w tyg.)
      • 27.11.06, 12:08
        zdaję sobie sprawę z tego, że gdy będę jeść codziennie 1000 kcal i gdy nagle
        przestanę się odchudzać to będzie wielkie bum...wagą podskoczy....efekt jojo
        murowany....
        dlatego tej diety nie będę stosować na stałe, tylko co jakiś okres czasu
        zwiększać ilość kalorii właśnie przy takim racjonalnym odżywianiu jak Ty stosujesz:)
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
        • 27.11.06, 12:17
          wystąp Gofera2- odchudzam się 2 miesiące ,
          1 miesiąc tylko rowerek,
          2 miesiąc +dieta efekt 4 kg i 5 cm w pasie, mam zamiar do czerwca(na urodziny)
          zrobić sobie prezent i chce ważyc jeszcze mniej o 5 kg, od niedawna ćwicze 2
          razy w tyg aerobik, 1 w tyg basen, 6 razy w tyg rower, myslę,że dam radę bez
          słodyczy i kolacji ostatni posiłek o 16 w pracy przed wyjściem do domu.
          • 27.11.06, 12:21
            u mnie problemem jest ze pracuje od 8 do 20 i czesto po 20 jestem juz padnieta,
            ze nie chce mi sie juz nic.Ale jakos leci. Chce do konca roku osiagnac swoj cel
            55kg.
            • 27.11.06, 12:28
              asiulka555 pocieszę cie ja ma 64 chce spaść do 59 przy wzroście 1,69
              • 27.11.06, 12:58
                ja chce do 54kg schudnac do stycznia (na urodziny) :) czyli jeszcze 5kg, ale
                idzie calkiem niezle. nie jem po 17, tylko mleko pije z miodem albo kakao:))
                na silowni tez sie powyginam kilka razy w tygodniu:)max. do 3 i unikam
                slodyczy!! smaku czekolady juz nie pamietam, ewentualnie herbatniki....

                Pozdrawiam serdecznie,

                J.
                • 27.11.06, 13:01
                  I oczywiście tu też się wpiszę. Mój cel to 58 kg. Mam mocną budowę i grube
                  kości zatem taka waga byłaby dla mnie idealna. Zeby tylko wytrwać :o))
          • 27.11.06, 13:35
            gratuluję! świetny wynik!:))
            --
            ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
            Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
          • 27.11.06, 15:22
            tak jak gofera wzięłam się za siebie około 2 miesiące temu. dziś zaczęłam 8
            tydzień (wspieramy się nawet w innym wątku). tego co zaczęłam kilka tygodni temu
            nie nazywam "odchudzaniem się", tylko wprowadzeniem w życie zmian w zakresie
            jedzenia i sposobu spędzania wolnego czasu (nie na kanapie z książką, choć i na to
            jest czas, tylko na gimnastyce przed telewizorem). nie zamierzam się odchudzać do
            dnia.... ani nie mam w planie zrzucenia konkretnej liczby kilogramów. tak jak jest
            teraz ma już być na stałe i czasem tylko będę pozwalała sobie na małe grzeszki
            (nawet majonez, którego nie jadłam od 7 tygodni). moim zamysłem od początku
            było lepiej się czuć i wyglądać. i jak na razie dobrze mi idzie.

            nie stosuję żadnej konkretnej diety. zastosowałam się tylko do wskazówek fachowca
            od fitnesu, który podzielił jedzenie na zielone, żółte i czerwone (tak jak sygnalizacja
            świetlna na przejściu dla pieszych). ja tylko staram się jeść jak najwięcej zielonego
            uzupełnianego żółtym i unikać czerwonego. Sprowadza się to do jedzenia dużej
            ilości warzyw/owoców, chudych mięs/ryb, odtłuszczonego nabiału, wyłącznie
            pełnoziarnistego pieczywa, brązowego ryżu. z tłuszczy używam przede wszystkim
            oliwy z oliwek. z tych składników można zrobić mnóstwo pysznych potraw. piję też
            dużo wody mineralnej. czuję się naprawdę świetnie i nie bywam głodna. ten
            fachowiec od fitnesu powiedział parę rzeczy, które zapadły mi w pamięć. stwierdził
            mianowcie, że ludzie przeważnie nie jedzą za dużo, tylko jedzą źle, a do tego się nie
            ruszają. gdy już zdecydują się na jakąś dietę, to przeważnie traktują ją jak coś
            przejściowego, męczącego i trudnego do zniesienia i po okresie "udręczania się"
            wracają do starych nawyków. w rzeczywistości "na diecie" powinno się być całe
            życie i tylko czasem pozwalać sobie na odstępstwa od niej. często będąc na diecie
            ludzie się głodzą i liczą na natychmiastowe rezultaty. nic bardziej błędnego. głodny
            organizm spowalnia przemianę materii, a po dostarczeniu kalorii natychmiast
            gromadzi "zapasy" na gorsze czasy. ruch i zielono-żółte jedzenie jest genialnym
            rozwiazaniem problemów :) przynajmniej jak dla mnie :)

            ćwiczę 6x w tygodniu w domu. jak już pisałam w innym wątku zawsze jest to około
            pół godziny aerobiku i ABS, 3x w tygodniu robię ćwiczenia na nogi/pośladki oraz po
            2x w tygodniu na ramiona/ręce i klatkę piersiową/plecy. Średnio wychodzi około
            70min dziennie.

            pozdrowienia dla wszystkich próbujących zmienić złe nawyki na lepsze :)
            • 27.11.06, 15:29
              sądząc po tym co napisałaś ewab2507 to jesteś twarda zdecydowana babka, ale sie
              cieszę ,że się spotkałyśmy na forum, fajnie że przekazajuesz nam tak ważne info
              np ,,o sygnalizacji świtlnej '' w jedzeniu (napewno to zapamietam hahahahahha
              bardzo dziekuje, wezme sobie to do serca
              • 27.11.06, 15:41
                jestem twarda i zdecydowana to prawda :) może to kwestia zawodu jaki
                wykonuję (dyr.fin.), a może ten zawód wybrałam, bo taka jestem. sama
                nie wiem :)

                również bardzo się cieszę, że się spotkałyśmy na tym forum. dobrze
                jest wiedzieć, że są osoby próbujące coś zrobić z tłuszczykiem.
                świetnie, że założyłaś tamten wątek "rower stacjonarny - rezultaty".

                dla mnie "sygnalizacja świetlna" była objawieniem :) bo niby się to
                wszystko wie, ale dobrze, gdy ktoś oczywistości wyrazi we właściwy
                sposób :)
                • 27.11.06, 15:45
                  to mamy cos razem wspólnego ; finanse (ale nie dyr) ,
                  masz rację niby takie oczywiste , a nie zdajemy sobie z tego sprawy do końca,
                  musi nam ktos uswiadomic,
                  Ewab2507 może podasz jakis przepis na dobrą pożywną sałatkę warzyną, bo nie mam
                  koncepcji na jutro ?
                  • 27.11.06, 15:56
                    robiłam ostatnio curry z kurczakiem i brązowym ryżem w wersji light :) bardzo
                    dobrze smakuje również na zimno jako sałatka.

                    - pierś kurczaka - 300g
                    - torebka brązowego ryżu
                    - duża cebula
                    - 3 ząbki czosnku
                    - 2 zielone papryki
                    - garść rodzynek sułtanek
                    - łyżka koncentratu pomidorowego
                    - przyprawa curry
                    - jogurt 0% duży kubek

                    ryż ugotować
                    pierś z kurczaka upiec na grillu albo ugotować i pokroić w kostkę
                    na patelni na łyżeczce oliwy z oliwek poddusić cebulę z czosnkiem, dodać
                    zieloną paprykę i rodzynki. dusić razem do miękkości. dodać mięso. wsypać
                    przyprawę curry. wymieszać i poddusić ok 3min. wlać jogurt, wymieszać i
                    podgrzać powoli do zagotowania się. wymieszać z ryżem.

                    wychodzi tego dużo :) kilka ładnych porcji
                    • 27.11.06, 15:58
                      ale pycha jutro powiem jak smakuje dziękuje:-)mam już posiłek do pracy:-)
                    • 27.11.06, 16:04
                      pominęłam koncentrat pomidorowy, ale trzeba go dodać wtedy gdy się
                      wsypuje przyprawę curry.

                      mam nadzieję, że przepis się przyda.

                      cała potrawa ma mniej więcej 1340kcal.

                      pozdrawiam :)
                      • 28.11.06, 08:10
                        Ewab2507 jesteś boska dałaś mi przepis na pysznego kurczaka, wczoraj przy
                        robieniu spróbowałam palce lizać, poznję nowe smaki i zapachy nie opychając sie
                        kanapkami, czy odchudzanie nie może być miłe? może dla mnie bardzo szczególnie
                        jak wieczorem przygotowuje wszystko sama, smakuję , wącham i delektuke się zapachami
                        apropo gimnastyki pani w klubie dała nam niezły wycisk (fat burning), jak
                        wróciłam byłam miło zmęczona, miałam pałera na przyżądzanie jedzonka , jeszcze
                        raz dziękuje
                        powiedz gdzie wynajdujesz takie pyszności?
                        po diecie bałam się że waga ,,podskoczy'' a po zważeniu sie wczoraj waga
                        łaskawie pokazuje coraz mniej
                        pozdr
                        • 28.11.06, 10:37
                          Gofero... przepisy wynajduję w mojej głowie :) jestem kuchtą z powołania :)
                          uwielbiam siedzieć w mojej kuchni i coś pichcić. wtedy odpoczywa mi głowa :)
                          ostatnio więc wymyślam niskokaloryczne wersje różnych potraw, z różnym końcowym
                          efektem smakowym, bo niektóre rzeczy zwyczajnie potrzebują tłuszczu, aby
                          właściwie smakować i pachnieć. wczoraj również zrobiłam sobie curry, ale bez
                          mięsa z samymi warzywami. na pocieszenie zamiast brązowego ryżu ugotowałam
                          sobie ryż basmati. kalorii ma tyle samo, a smak i zapach to zupełnie inna
                          bajka. wyszło pysznie... no i w całości tylko około 800kcal. podzieliłam to na
                          3 duże porcje (właściwie mogły być 4, ale co tam). jedną z nich mam dzisiaj w
                          pracy.

                          z "odchudzonymi" daniami przeważnie jest tak, że smakują dobrze również na
                          zimno, bo nie ma w nich tłuszczu, który potrzebuje podgrzania, by smakować
                          dobrze. robię więc np. przeróżne miksowane zupy. warzywa duszę w małej ilości
                          wody. gdy są miękkie uzupełniam gorącą wodą z czajnika, tak aby przykrywała
                          warzywa i miksuję. na koniec dodaję jakieś ulubione ziółko i lekko solę. takie
                          zupki są pożywne i świetne również na zimno. jeśli ktoś musi zjeść jakieś
                          mięso, to zawsze można wkroić sobie trochę np. ugotowanego kurczaka.

                          pozdrowienia :)
                          Ewa
                          • 28.11.06, 10:45
                            narobiłam zapachu w pracy:-) wszystkim ślinka leci,
                            ja po diecie , mam wielką ochotę na warzywa, pamiętam o kolorach i to mi pomaga
                            w wyborze warzyw, przeżucam się na sałatki , są poprostu pyszne , ja też
                            zauważyłam że sprawia mi frajdę gotowanie, chyba się zmieniam bo kiedyś nic mi
                            sie nie chciało, jadłam w pracy kanapy ewentualnie jogurt a jak wracałam do domu
                            spory obiad, teraz jest inaczej i dla mnie lepiej
                            Ewa pozdr
                            • 28.11.06, 11:20
                              zielony:
                              - wszelkie warzywa oprócz kartofli
                              - wszelkie owoce oprócz bananów
                              - chude mięsa (kurczak, indyk, schab, ligawa wołowa, cielęcina - wszystkie bez
                              skóry i tłuszczu)
                              - ryby i owoce morza
                              - warzywa strączkowe
                              - oliwa z oliwek
                              - musztarda (oprócz słodzonej miodem, albo cukrem)
                              - brązowy ryż
                              - odtłuszczony (0%) nabiał
                              - orzechy i rodzynki w rozsądnych ilościach
                              - wszystkie zioła i przyprawy oprócz soli

                              żółty:
                              - kartofle
                              - banany
                              - pełnoziarniste pieczywo
                              - pełnoziarnisty makaron i inne wyroby z mąki pełnoziarnistej
                              - kasze
                              - płatki pełnoziarniste
                              - ryż basmati
                              - niskotłuszczowy nabiał i sery
                              - jajka
                              - parmezan
                              - oleje inne niż oliwa z oliwek
                              - wino czerwone wytrawne (w małych ilościach np. 1 kieliszek do obiadu)
                              - miód
                              - keczup

                              czerwony:
                              - białe pieczywo, makarony, inne wyroby z białej mąki
                              - słodzone płatki śniadaniowe
                              - biały ryż
                              - cukier, wszystkie słodycze, ciasta i słodzone napoje
                              - sól
                              - pełnotłusty nabiał i sery
                              - tłuste mięsa, kiełbasy, pasztety itp.
                              - majonez (nawet ten light)
                              - masło, smalec itp.

                              nie wiem, czy wszystko wymieniłam, ale właściwie to łatwo wyczuć, co wrzucić do
                              danego "koloru".
                    • 28.11.06, 11:47
                      Ewab2507 zrobiłaś furorę , na obiedzie jak jadłam sałatkę wszystkie spróbowały
                      mojego jedzenia ( wszystkie miały buły lub słodkie ,,bułeczki'')efekt musiałam
                      im wydrukować przepis bo robią jutro sałatkę, to jest zaraźliwe:-) śmiać mi sie
                      chce hahahahahhahaha
                      • 28.11.06, 11:58
                        bardzo mnie to cieszy... miło, że to jest zaraźliwe :):)
                        • 28.11.06, 12:03
                          ja juz jestem ,,zakaźona'' do sziku kości hahahahahah
                          miłego dzionka
                          • 28.11.06, 12:04
                            miłego dnia :):)
            • 27.11.06, 15:36
              bardzo ladnie to wszystko podsumowalas. Ja tez nie stosuje sie do zadnej
              konkretnej diety, nie licze , nie zapisuje itd. Ale od kiedy pamietam jadam
              tylko razowy chleb, jem biale mieso, ryby, jajka, twarog chudy, ryz zawsze
              ciemny, duzo surowek itd.Pije duzooo wody mineralnej i herbate zieloną.
              Oczywiscie zdarza sie zjesc cos slodkiego lub smazonego, ale to nie jest
              codziennosc, i wlasnie o to w tym wszystkim chodzi.
      • 01.12.06, 09:07
        Właśnie dzisjaj w końcu zmobilizowalam się do działania. Było trudno podjąć mi
        walke o samą siebie poniewaz jeszcze do niedawa błam bardzo szczuplą osobą przy
        wzroście 170 ważyłam 40 w porywach 43. niestety popadlam w obrzydliwa depresje
        i prawda jest taka że zajadałam smutki. przez jeden dzien wpieprzałm tyle ile
        normalny człowiek je przez 2 tygodnie trwało to 3 miesiące.w rezultacje
        przytyłam 22kg. hehe wiem ze stasznie dużo ale nie ma sie czemu dziwić. moja
        recepta na szczupłą sylwetke to dużo ruchu( dlatego kupiłam sobie karnet na
        fitness, poad tio rano gimanstyka, i skakanie na skakance)nie bede jesc
        białego pieczywa,produktów zawierających skrobie,miesa(ale tio spowodowane jest
        tym że jestem wegetarianką)i oczywiśćie słodyczy bede unikać produktów
        zawierających tłuszcz i cukier.odcudzajacym sie proponuje jeść dużo ważyw
        szczegolnie szpinaku oczywiśćie bez tłuszczu=). ostatni posiłek muze zjesc
        najpożniej o godz 16. natomiast jeżeli chodzi o to jaki wynik cche
        osiągnać , coż tio chyba oczywiste chce powrocić do mojej nprmalnej wagi.
        zamierzam to osiagnąć do lutetgo(włącznie)=)
        • 01.12.06, 09:14
          Anula kilka lat temu miałam problem apropo depresji tylko u mnie było odwrotnie
          nic nie jadłam, kilka razy była karetka dała zastrzyk wzmacniający i wzięłam się
          za siebie, teraz nie ma sladu po depresji a sport zapobiega dołom
          życzę Ci powodzenia i będe Cię wspierać bo stan depresji jest okropny traci sie
          ochotę do zycia ..................więć jestem z Tobą , nie daj się i walcz z kg
          pozdr
        • 01.12.06, 10:13
          Anula... nie przesadzaj. przy 170cm wzrostu 40-43kg?? no jeszcze 50-55kg to
          rozumiem, ale 40?? przecież to straszna niedowaga. musiałaś być bardzo
          szczupła, żeby nie powiedzieć chuda. ile masz lat? nie sądzę, żebyś nawet
          obecnie była "gruba". polecam zdrowe odżywianie i jakiś rodzaj wysiłku
          fizycznego, ale nie popadaj w skrajności. nie trzeba, a nawet nie wolno, być
          chudzinką, żeby wyglądać ładnie i zdrowo :) to miło, że do nas dołączyłaś :)
          • 01.12.06, 11:24
            zgadzam się z Ewą. sprawdziłam z ciekawości Twoje BMI przy takiej wadzę i wyszło
            13,84, naprawdę przy takim wzroście waga 40 kg jest za niska...nie chce Cię
            pouczać, bo sama wiesz co robisz i jak będziesz wyglądać z taką wagą, ale
            pamiętaj, że mężczyźni nie lubią chudzielców;)
            trzymaj się i pisz jak idzie Ci dietka:)
            pozdrawiam
            --
            ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
            Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
    • 27.11.06, 13:23
      my z mezem kupujemy sobie jako prezent na swieta parowar czyli zdrowego
      odzywiania ciag dalszy
      • 27.11.06, 13:25
        Asiulka555 a ile takie cudo kosztuje, rozumiem,że jedzenie jest robione bez
        tłuszczu i gdzie mozna to kupić?
        • 27.11.06, 13:40
          Ja właśnie wychodzę z diety. Byłam 3 tyg na 1000, teraz zwiększam o 100 kcal na
          tydzień, żeby uniknąć jojo i chyba się uda bo podczas wychodzenia z diety raczej
          chudnę niż tyję:] A będąc na 1000 jadłam wszystko, tylko w rozsądnych ilościach.
          Jak miałam ochotę na wafelka- to go jadłam, na pizzę- też ale na przykład 1
          kawałek zamiast 3:] Wszystko da się połączyć a efekty są. No i oczywiście
          ćwiczenia- ale tylko na brzuch,bo tylko z nim mam problem, ok. 30 min
          codziennie. Pozdrawiam i życzę powodzenia. Schudnąć jest naprawdę łatwo, gorzej
          z utrzymaniem niskiej wagi:]
          • 27.11.06, 13:47
            Ja waże 77.5, moim celem jest 68 w ciągu 4-5 miesięcy. Interesuje mnie
            schudnięcie trwałe. Przytyłam od brania neuroleptyków 18 kg (czyli ważyłam
            86!), od roku 2005 schudłam najpierw 2 kilo bez odchudzania, potem jeszcze dwa
            odchudzając się, a następnie 4 maszerując, jedząc mniej kalorycznie i ćwicząc
            brzuszki z Tamilee Webb. Od wczoraj podjęłam na nowo rękawicę:) i nie dam się.
          • 28.11.06, 00:53
            velika napisała:
            > Schudnąć jest naprawdę łatwo, gorzej
            > z utrzymaniem niskiej wagi:]

            No to na zachętę się wpiszę, co prawda wątek jest tylko dla osób będących
            aktualnie na diecie, ale może mnie nie wyrzucicie. ;-)

            W ubiegłym roku udało mi się w ciągu 7 miesięcy zrzucić 26 kg. Ważyłam, o
            zgrozo, 91 kg (przy wzroście 174 cm). Teraz ważę 65 kg i przy moich raczej
            ciężkich kościach jest to waga optymalna. Byłam przez większą część tych 7
            miesięcy na diecie 1300 kcal, 5 posiłków dziennie, bez słodyczy, potraw
            smażonych, białej mąki, białego ryżu, słodzonych napojów itp. Dużo zielonej i
            czerwonej herbaty, sporo zabiegów ujędrniających ciało i regularne wizyty na
            forum na dieta.pl. Dużo tańczę (najczęściej ok. 4 razy w tygodniu po kilka
            godzin), trochę ćwiczę.

            Utrzymywanie wagi udaje mi się już od lutego i jest łatwiejsze, niż sądziłam.
            Nadal się kontroluję, ale od czasu do czasu pozwalam sobie na dyspensę.
            Przeciętnie jem ok. 2300-2500 kcal dziennie, choć liczę je tylko wtedy, kiedy
            mam czas. Teraz przede mną wielki test: pięciotygodniowa wizyta w Polsce i mam
            nadzieję, że nie rzucę się na polskie jedzonko na zasadzie "To tylko 5 tygodni,
            trzeba wykorzystać szansę".

            Powodzenia, dziewczyny! :-) Uda się! :-)
            --
            Problems are opportunities in work clothes.
        • 27.11.06, 13:45
          ja wybralam takie Tefala najnowsze to kosztuje ok 350zl.Ja teraz zamiast
          gotowac kurczaka czy rybe to zrobie wszystko naraz w parowarze
          • 27.11.06, 14:36
            W marcu ważyłam 74kg (przy wzroście 164 cm). To był jakiś koszmar, nie mogłam
            na siebie patrzeć w lustrze, przytyłam tak po lekach hormonalnych.
            W połowie marca rozpoczęłam walkę z nad-kilogramami. Obecnie ważę 59 kg i
            jestem z siebie dumna :-))) Czuję się świetnie i częściej się uśmiecham.
            Chciałabym zrzucić jeszcze ze trzy kilogramy i bedzie ok. Zaczęłam się ruszać,
            chodzę na fitness, basen oraz ograniczyłam jedzenie. Rezygnuję z kolacji,
            unikam słodyczy,pieczywa, ziemniaków, makaronu i ryżu, piję dużo wody
            niegazowanej.
            Pozdrawiam.
            P.
            • 27.11.06, 14:43
              oo...gratuluję wytrwałości, sporo zrzuciłaś!
              najgorsze są zawsze początki, gdy się ogranicza jedzenie, ćwiczy, a efektów
              brak, wtedy zawsze mam chwile zwątpienia...ale teraz dam radę:)
              --
              ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
              Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
            • 27.11.06, 14:54
              >unikam pieczywa, ziemniaków, makaronu i ryżu,

              ciekawa jestem w takim razie jak wygląda twoja gospodarka węglowodanami i
              przyswajalnosć zelaza z racji braku witaminy B;/ Przepraszam, ale zawsze widzę
              ten zestaw wykluczeń i zawsze kilka meisięcy pózniej straszne pytania pt---->
              ratunku, włosy wypadaja mi garściami, a skóra jest szara i sucha...
            • 27.11.06, 15:23
              Powiem Ci, że oprócz słodyczy rezygnujesz z tego wszystkiego, co powinno
              stanowić podstawę zdrowego odżywiania. I co Ty na to? Nie sztuka schudnąć,
              tylko sztuka schudnąć tak, żeby przy tym nie powypadały włosy, nie popsuły się
              zęby itd...
    • 27.11.06, 15:02
      Moja waga jest odpowiednia. Waze 55kg przy wzroscie 168cm. Ale mam problem z
      udami (54cm) to przy mojej sylwetce duzo. Jestem chuda u gory a dół mam
      rozbudowany, czy w takim przypadku powinnam tez ogranioczyc jedzenie? 3razy w
      tygodniu chodze na fitness(spinning, aeroby). Efektów niestety nie widze
      żadnych. A co do odzywiania. Jem normalnie. tyle tylko, ze nie jem białego
      chleba i ostatni posiłek 3 godz przed snem.
      • 27.11.06, 15:34
        chcę zrzucić 2 cm w biodrach ..... ale nie tak bardzo koniecznie :))))
        --
        Czas na zmianę sygnaturki :)
      • 27.11.06, 15:44
        a te uda,to bardziej umięśnione czy otłuszczone masz? jeśli to
        pierwsze,zrezygnuj ze spinningu,bo będzie gorzej,a przerzuć się na stretching i
        pływanie.Jeśli chcesz zrzucić tłuszcz,postaw na aeroby i diete.Pamiętaj ze nie
        da się schudnąc z konkretnego miejsca,niestety:(
        • 27.11.06, 16:08
          Ja tez , po raz pierwszy w zyciu!! Moj chlopak wyjechal dzis za granice na
          stale:-( i wreszcie moge sie odchudzic, bo on nie lubi chudych.
          Musze sie pozbyc 4 kilo dla wlasnej satysfakcji.
          Odstawilam pigulke anty,moezecie mi nie wierzyc ale jako osoba zawsze bardzo
          szczupla, szczegolnie nogi, zauwazylam ze od pigulki odklada sie tluszcz
          wlasnie w udach i biodrach!!
          Paradoksalnie przestalam biegac-nie podoba mi sie jak nogi sie ksztaltuje od
          biegania, lepszy rower. Do dego standardowo-dieta i jakies cwiczenia.
          I jeszcze moja siostra odkryla maske borowinowa, mowi ze cellulit po niej znika.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki

        • 27.11.06, 16:11
          Kurde nie potrafie zrezygnowac ze spinningu. Kocham spinning świetnie się po nim
          czuje czy to az tak moze rozbudowac uda? W zasadzie mam umiesnione ale i lekko
          tluszcz się odkłada... a na aeroby rowniez chodze. Ćwiczenia rozciągajace robie
          sama w domu we własnym zakresie. A co do diety tpo jak powinnam się odzywiac?
          Wiem, ze słodyczy zero ale czy cos jeszcze?
          • 27.11.06, 16:39
            Nie rezygnuj ze spinningu! Po prostu wykonuj ćwiczenia rozciągające
            bezpośrednio po nim, to powinno zapobiec "zbijaniu" się mięśni. Możesz dołożyć
            raz czy dwa ray w tygodniu basen i zobaczysz, będzie idealnie!
            --
            nigdy nie będzie takiego lata.
            nigdy papieros nie będzie tak smaczny.
            a wódka tak zimna i pożywna.
          • 27.11.06, 17:03
            rzeczywiście,jeśli świetnie się czujesz po spinningu to nie rezygnuj,ale musisz
            wiedziec ze pedałowanie bardzo wplywa na uda.Rozciągania po spinningu powinno
            być naprawdę dużo,nie kilka minut-minimum 30. Wiem,bo sama miałam podobny
            problem-zrezygnowałam całkiem ze ćwiczeń siłowych na nogi,przerzuciłam się na
            rozciąganie z taśmami.Nie przybywa mi tłuszczyku, a nogi są smuklejsze. Na
            każdą kobietę każda forma ruchu moze działać inaczej...jednym mięśnie nie
            rozbudują się, a innym za bardzo...
            Myślę,że jeśli nie masz problemów z nadwagą,wystarczy że będziesz się dobrze-
            zdrowo odżywiała.Ciężko tak doradzać na odległość,zwłaszcza ze nie napisałaś
            dużo o swoim trybie życia i tym czego oczekujesz.(no wiem,uda:),ale oprócz)
            • 27.11.06, 19:44
              Napisałam "unikam" co nie znaczy, że od marca nie miałam ziemniaka w ustach :-)
              Chodzi mi głównie o połączenia np. ziemniaki+ tłuszcz (sos).
              Uważam, że jest to kwestia zmiany nawyków żywieniowych. Zamiast pełnego obiadu
              jem trochę lekkiej zupki, na drugie danie chude mięso (drób, wołowinę,
              wątróbkę) z warzywami (gotowanymi, surowymi, szczególnie strączkowe),dużo ryb,
              oprócz tego owoce, kiełki, nieprzetworzone ziarna itd, itp.
              Zamiast śmietany- oliwa z oliwek, zamiast puchatej, chrupiącej bułeczki- kromka
              ciemnego razowca,zamiast pączka- jabłko :-), trzeba po prostu zastanawiać się
              co się zjada, ja wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Jak do tej pory (odpukać
              ***) wyglądam i czuję się lepiej. Tak trzymać i oby starczyło samozaparcia.
              Pozdrawiam.P.
              • 27.11.06, 19:52
                aha i jeszcze dwie sprawy:
                pierwsza, to jak już wspominałam wcześniej piję min. 1,5l wody niegazowanej +
                naturalny sok z żurawiny;
                druga, zaczęłam jeść REGULARNIE (obiad zawsze ok.13.00)- wcześniej bywało
                bardzo różnie, czasem suta kolacja nawet o 22.00. Zgroza!

                :-)))
    • 28.11.06, 10:53
      Podnosze raczke do gory. Od 4 dni jestem na diecie Suth Beach, wczesniej na
      kopenhaskiej. Ogolnie 6 kilo w dol w 16 dni. Cwicze trzy razy w tygodniu, na
      silowni. Za dwa tygodnie chce kupic sobie fajne spodnie o rozmair mniejsze.
      Musze sie dopiac.
      • 28.11.06, 11:07
        "odchudzam się" od dwóch miesięcy, ale chyba raczej powinnam powiedzieć, że od
        dwóch miesięcy zdrowiej się odżywiam :) Przerzuciłam się na dietę wg grup
        krwi :)Dla zainteresowanych: www.dadamo.com/ Nie wiem ile ważę, bo nie
        mam wagi, więc nie potrafię powiedzieć ile schudłam, ale schudłam na pewno -
        o "ponad" rozmiar :) - "mierzę się" na ubraniach. Raz w tygodniu mam taniec, a
        codziennie staram się dużo chodzić (np staram się używać schodów zamiast windy -
        a mieszkam na 15 piętrze)
    • 29.11.06, 00:00
      i jak dziewczyny dietka???
      co dziś zjadłyście??

      ja kanapkę z wędliną
      rybę po grecku (wrr eh te pokusy;))
      chlebek wasa przygryzałam cały dzień


      i serie 30 min ćwiczeń wieczorem
      --
      ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
      Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
      • 29.11.06, 08:06
        cześc dziewczyny
        moje menu dzisiejsze
        śniadanie
        jogurt naturalny+3 suszone śliwki
        II śniadanie
        kiwi
        lunch
        sałatka z kurczakiem curry ala Ewab2507:-)pycha
        obiad
        gołąbek (z miesem i papryką ryżem
        kolacja
        serek wiejski
        pozdr
      • 29.11.06, 08:38
        rybę po grecku... a właściwie w pomidorach z marchewką robiłam ostatnio w
        wersji light. i też była smaczna

        - pół kg białej ryby (lub takiej jaką się lubi)
        - 2 cebule
        - 2 ząbki czosnku
        - marchewka (starta na dużych oczkach)
        - można też dodać pietruszkę, seler, paprykę... co się lubi :)
        - koncentrat pomidorowy
        - ziele angielskie (kilka ziarenek), liście laurowe (ze trzy)
        - sól, pieprz

        na lyżce oliwy poddusić cebulę z czosnkiem, dodać marchewkę, inne warzywa,
        ziele angielskie i listki laurowe. gdy warzywa będą już miękkie dodać surową
        rybę pokrojoną w kawałki i dusić aż ryba będzie gotowa (kilka minut). na koniec
        przyprawić solą i pieprzem.

        nie jest to wprawdzie to samo co ze smażoną oddzielnie rybą, obtoczoną w mące
        itp itd... ale jest smaczne a co ważniejsze chude :) i można się najeść bez
        wyrzutów sumienia :)
        • 29.11.06, 08:43
          Ja wczoraj jadłam potrawkę z kurczaka "light" z takiej książki "jedz i
          chudnij"+kaszę gryczaną+surówkę z kiszonej kapusty.
        • 29.11.06, 08:49
          Hej Babeczki. Czy wiecie co robię w pierwszej kolejności zaraz po włączeniu
          kompa? wchodzę na Wasz post i czytam co u Was słychać.:o))
          Zaraz dokładnie spiszę przepisy. Chyba pierwszy raz do odchudzania podchodzę z
          takim humorem a to dzięki Wam.Pozdrawiam serdecznie i życzę
          udanego "lightowego" dnia
          • 29.11.06, 08:51
            ja również piersze co robię w pracy (prsychodzę wcześniej 15 min,żeby nie było)
            zaglądam co u Was słychać, naprawdę bardzo się cieszę,że sie trzymamy razem, tak
            jest łatwiej
        • 29.11.06, 20:45
          ooo dziękuję, będę musiała kiedyś sobie taką zrobić, bo wczoraj to kupną jadłam:)
          --
          ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
          Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
          • 30.11.06, 08:42
            proszę bardzo :)
    • 29.11.06, 10:19
      Cześć dziewczyny, strasznie miło czyta się wasz wątek. próbuję bezskutecznie
      zrzucić parę kilo. Od lipca nie jem chleba tylko Wasę i jeżdżę na rowerku
      stacjonarnym. Mam do was jednak inne pytanie: jak radzicie sobie z apetytem na
      słodycze? ja po prostu nie moge się czasami powstrzymac od zjadzenia ciasta i
      cała diete biora diabli. Nie ciągnie mnie do batoników, czy czekolady tylko
      własnie do ciasta, drożdżówek. Nie umiem walczyć z ta pokusą. Poradźcie mi cos
      błagam, bo w ten sposób nigdy nie schudnę:(
      • 29.11.06, 10:22
        nie katuj sie od czsu do czasu zjedz sobie , jak bedziesz sobie odmiawiac
        rzucisz sie z podwója siła na słodycze, ja stosuje suszone sliwki mi pomagaja
        ale juz o tym pisałam
        pozdr
    • 29.11.06, 11:05
      Zauważyłam ze mi pomaga wypijanie hektolitrów wody. Nie mam już tak ogromnego
      apetytu a i ochota na słodkie jakby mniejsza, ale może to tylko u mnie tak
      dzała. Ponadto na śniadanie zjadam sporą porcję słodkiego musli (zawierające
      rodzynki i cynamon, no i miód chyba)i to zaspokakaja moje zapotrzebowanie na
      słodycze a przyznać muszę że bez pudełeczka wedlowskiego ptasiego mleka to żyć
      nie mogłam :o)). Pozdrawiam milutko i "słodziutko"
      • 29.11.06, 11:29
        a ja mam sposób na zmniejszenie brzuszka, to te powtarzane śliwy pyszniutkie, 3
        razy stałam w kolejce do toalety:-) brzusio nie naganny, nie trzeba pi Actwe ze
        śliwkami, wystarczy jogurt naturalny + 3 śliwki a efekty są.........., a woda to
        sprawdza sie na 100%
        pozdr
        • 29.11.06, 12:01
          OK dzięki za rady. Spróbuję pić więcej wody. A jak ze śliwkami suszonymi? Jak z
          kaloriami? Ile moge zjeść dziennie żeby efekt nie był taki sam jak zjedzenie
          ciasta?
          • 29.11.06, 12:10
            www.mediweb.pl/nutrition/wyswietl.php?id=714

            znalazłam info dotyczące śliwek
            ja jem 3 śliwki z jogurtem naturalnym na śniadanie
            • 29.11.06, 12:12
              www.mediweb.pl/nutrition/wyswietl.php?id=714

              mam nadzieję,że teraz będzie działać jak nie przeklej sobie stronę:-)
          • 29.11.06, 12:20
            nie wiem Madziu773, czy byłaby to dla Ciebie wielka zmiana jeśli chodzi o
            jedzenie, ale jeśli będziesz jadła przede wszystkim warzywa (surowe, gotowane,
            duszone, miksowane), chude mięsa (kurczak, indyk), ryby oraz owoce, to nie
            wyobrażam sobie byś była w stanie zjeść więcej kalorii niż trzeba, dodatkowo
            przy tym ćwicząc...

            gdzieś wcześniej, tak dla orientacji, pisałam o "kolorach w jedzeniu". jeśli
            skupisz się na jedzeniu "zielonego" z dodatkiem "żółtego", to nie ma szans na
            przytycie (no chyba że jesteś w stanie wcisnąć w siebie parę kilo warzyw i
            mięsa dziennie)... jasne, że czasem można pozwolić sobie na przyjemności (jak
            ja dzisiaj na kawałek batonika z marcepanem), ale z dużym naciskiem na słowo
            CZASEM...

            jak również już gdzieś pisałam, nie można być na diecie przez jakiś czas, a
            później o niej zapomnieć i wrócić do objadania się "czerwonymi" daniami, bo
            wtedy nie ma co liczyć na trwałe schudnięcie (jojo gwarantowane). jednak jeśli
            masz ochotę na swoją słodką bułeczkę, czy ciasto, to je zjedz, ale niech to
            będzie NAGRODA, a nie codzienny ZWYCZAJ...

            nie pomyśl chociaż, że jestem taka mądra, i że sama to wymyśliłam. tylko
            poczytałam sobie trochę pewnego człowieka znającego się na rzeczy i dzielę się
            tym co wiem. dieta ma być "drogą" a nie "celem podróży" (drogą na całe życie, a
            ja jak na razie bez problemów jestem w trakcie 8-go tygodnia)... no i trzeba
            się ruszać, jak najwięcej... bo człowiek niestety jest takim gatunkiem, który
            przeważnie ma zbyt duże nadwyżki energetyczne, a w dodatku zatracił instynkt
            nie pozwalający na jedzenie więcej niż trzeba.
            • 29.11.06, 14:15
              Gofera i Ewa, dziękuję za wszystkie uwagi:) Własnie ostatnio zaczęłam sobie
              zdawać sprawę, że dieta już zawsze będzie moja drogą a nie celem- jak to ładnie
              napisałas Ewo, bo koło 30 tki metabolizm juz nie ten co kiedyś, no i w pracy
              cały czas siedzę niestety.
              Nie wiem gdzie popełniam błędy w jedzeniu. Chyba największym problemem jest dla
              mnie jedzenie w pracy. Najbardziej głodna jestem od 13 do 15.00 i koniecznie
              chciałabym zjeść wtedy coś ciepłego ale nie mamy lunchu i nie moge wyjść z
              pracy na jedzonko. Nie mamy tez mikrofali żebym mogła przygotować cos w domu i
              podgrzać.
              Przez to że nie moge zjeść wówczas obiadu musze jeść tzn suchy prowiant czyli
              Wasa z wędliną i warzywkami albo ser biały z rzodkiewką i Wasą.
              Piszesz Ewa o tych kolorach... Ale co jeść na śniadanie albo w pracy? nie mogę
              jeśc tylko warzyw, muszę mieć troche wędliny. Nie mam pomyslu głównie na
              jedzenie w pracy.
              Ewa i Gofera: macie nr GG żeby pogadać? Możemy się wymienić numerami mailowo?
              • 29.11.06, 14:21
                madzia773 nie GG ale pisz na prywatną skrzynke, chętnie z Toba pogadam
                Madzia ja na Twoim miejscu brałabym sobie wędlinke i jadła sama wędlinę z
                warzywem a np za godz pieczywo ciemne, Ewa podała pyszne przepisy na sałatę
                która jest rewelacyjna również na zimno ....pycha
                ja właśnie jem tylko w pracy w domu odpoczynek zabawa z córą a potem pedałowanie
                i rościąganie i przygotowywanie jedzenia na drugi dzień
    • 29.11.06, 20:13
      A jakie ćwiczenia polecacie na zmiejszenie bioder? To moj najwiekszy problem :(
      Uda i biodra. Macie jakies sprawdzone?
      • 29.11.06, 20:47
        tutaj są jakieś na tej stronce
        mmtwo.w.interia.pl/cwicz.htm
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
    • 29.11.06, 22:24
      żadne diety nie są skuteczne-najlepszy jest ruch!!!! Biegajcie dziewczyny :D
      • 29.11.06, 22:52
        ja tam wolę swoje ćwiczenia..przy bieganiu sapię gorzej niż podczas stosunku;))
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
      • 30.11.06, 08:31
        lalumek napisała:

        > żadne diety nie są skuteczne-najlepszy jest ruch!!!! Biegajcie dziewczyny :D


        no i o tym tutaj piszemy, albo przynajmniej ja piszę :):)... odrzucamy "bycie
        na diecie" w wersji ogólnie przyjętej "2-tygodniowej diety cud", która pozwala
        zrzucić "X kg". jesteśmy za zdrowym trybem życia, właściwym odżywianiem i
        ruchem (niekoniecznie bieganiem... każdy powinien wybrać to co lubi, by
        sprawiało mu to przyjemność, a nie było przekleństwem). pozdrawiam :)
    • 30.11.06, 12:43
      jezeli chodzi o przepisy to ja robie podobnie, bardzo szybko sie to robi jak
      ktos nie ma czasu:
      Warzywa na Patelnie (np. Hortexu)
      paczka ryzu ciemnego
      kurczak

      kurczaczka kroimy w kosteczke i gotujemy lub smazymy, ryz gotujemy a potem
      wszystko mieszamy. Pycha. mozna doprawic do smaku. Ja osobiscie jem z keczupem
      • 30.11.06, 12:46
        czytałam ostatnio w gazecie Shape,że warzywa są małokaloryczne i zdrowe, przy
        zamrożeniu warzywo mało tarci witamin, ja warzywa gotuje na parze
      • 30.11.06, 13:17
        dokładnie to samo robię z warzywami... często jem same, bez dodatku ryżu i
        mięsa.

        twarożku na słodko nie jadam, za to robię ze "słonymi" dodatkami... z
        rzodkiewką, szczypiorkiem (to w weekendy, żeby nie straszyć oddechem ludzi), z
        wędzoną chudą rybą i cebulą, doprawiam koncentratem pomidorowym, pieprzem i
        solą, wlewam odrobinę oliwy... ale też z pomidorami, z papryką... do kartofli
        robię coś a'la tzatziki: twaróg, z jogurtem naturalnym, koperkiem, czosnkiem,
        sól+pieprz... czasem robię twarożek z suszonymi pomidorami, oliwkami i
        czosnkiem (ale to już jest tłuściejsze niestety)... czasem do twarogu dodaję
        pesto i mam w ten sposób smaczną pastę kanapkową.
        • 30.11.06, 13:19
          uzupełnienie: do tzatzików rzecz jasna trzeba jeszcze starty świeży ogórek :)
    • 30.11.06, 12:51
      A na sniadanie lubie :

      tworog chudy
      jogurt naturalny
      otreby
      pestki dyni i slonecznika
      morele suszone
      rodzynki
      orzechy wloskie

      wszystko razem mieszamy. Twarog i jogurt to dobre zrodlo bialka, a pestki,
      orzechy inasiona to dobre tluszcze. Nie dodajemy zadnego cukru Te pare
      rodzynek i morelki daja juz fajny slodki smak.
      • 30.11.06, 12:54
        aż ślinka leci:-) jutro spróbuję
        • 30.11.06, 12:55
          jezeli ktos lubi bardzo slodkie moze dodac lyzeczke miodu (nie zaszkodzi)
          • 30.11.06, 12:58
            ile taka porcja może mieć kcal?bo muszę uważać.....
            • 30.11.06, 13:02
              kiedys liczylam wszystko: kcal, bialko, ww, tluszcze. teraz juz nie, to zalezy
              tez ile dasz wszystkiego.
              Ja robie to z 1 kostki twarogu, 1 duzego jogurtu nat., dodaje po garstce
              rodzynek, pestek dyni i slonecznika, ze dwie luzki otrab, pare morelek (ok 6-
              8), garstka orzechow. Wychodz z tego niezla porcja, ale nie jest ona na raz
              tylko mozna ja podzielic na 3 razy
      • 01.12.06, 11:28
        wszystko brzmi smakowicie, tylko ja bym zrezygnowała z tych orzechów;)

        ja na śniadanko płatki śniadaniowe z jogurtem naturalnym, mój ulubiony przysmak:))
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
        • 31.01.07, 09:47
          Ja schudłam ostatnio i to sporo, a stało sie to dopiero jak przestałam myśleć o
          diecie i jadłam to na co miałam ochote. Oczywiście nie schudłam o tak bez
          niczego. Zaczęłam codziennie na śniadanie i czasem tez na kolacje jeść otręby
          pszenne(ok. 35g. na jedna porcję) na ciepłym mleku i do tego malutką łyżeczkę
          cukru, na prawdę smaczne. Rano dodaje tez suszone śliwki(2-3). Jest to bogate w
          błonnik co polepsza metabolizm. do tego piję czerwona i zieloną herbatę oraz
          ok. 3l. wody dziennie i nie męczą już mnie wyrzuty sumienia gdy zjem paczke
          ciastek czy czekoladę. Polecam:)
          • 31.01.07, 10:29
            Klaudia :) świetnie, że o tym napisałaś... my właśnie takie podejście próbujemy
            tutaj budować... nie jesteśmy na diecie, tylko zmieniłyśmy zasady - jemy
            zdrowiej i ruszamy się. nie traktujemy tego jak trudny do zniesienia
            obrzydliwy "dietetyczny" etap przejściowy, tylko jak zmianę na stałe. tylko
            wtedy jest możliwość osiągnąć trwały sukces, a zjedzenie czasem czekolady, czy
            jak ktoś woli (np. ja) makaronu z sosem ze śmietany i gorgonzoli z dużą ilością
            tartego parmezanu wtedy nie będzie problemem. pozdrawiam :) i dalej tak
            trzymaj :)
          • 02.03.07, 10:37
            to i ja sie dopisze :) od wesela (ktore bylo 6 miesiecy temu) przytaylam 6,5
            kg!!!Co prawda kazdy mowi ze teraz to dopiero wygladam normalnie(bo wczesniej
            bylam bardzo chudziutka) to i tak jakos zle sie z tym czuje.Waze teraz 49.5.Nie
            chce schudnąć, tylko zamienic tłuszczyk na miesnie.codziennie cwicze, 40 min
            dziennie(cwiczenia na nogi, pupe, 250 półbrzuszków).Dodatkowo moge
            podpowiedziec wam super sposob na celulit ktory stosowala moja kolezanka, i
            efekty byly oszalamiajace(przy tym bardzo schudła).Zawsze przed cwiczeniami
            smarowala uda, brzuch i pupe balsamem ujedrniajaco-odchudającym(4 pory roku, za
            grosze), owijała sie folią spozywczą(taką rozciagliwą) i dopiero wtedy
            zabierala sie za cwiczenia.Mocno sie jej pocily te miejsca, balsam lepiej sie
            wchlanial.Po miesiacu pozbyla sie cellulitu i schudła sporo.Z tym ze cwiczyla
            codziennie po ok 1 h.moze komus sie przyda..zycze powodzenia:)
          • 02.03.07, 16:13
            polecam jeden tick ktory pozwala szybciej schudnac i pozbyc sie bardzo szybko
            celulitu.
            przed cwiczeniami codziennymi nalezy wetrzec w skore balsam ujedrnijaco-
            odchudzajacy(ja mam 4 pory roku za grosze) i owinac posmarowane miejsca(brzuch,
            uda, pupe) folia sozywcza.Tak przystapic do cwiczen.cialo sie poci bardzo w
            tych miejscach,a balsam lepiej wnika.Mojer kolezanki tak wyleczyly w 100%
            celulit i schudły do 4,5 kg w miesiac.
            • 02.03.07, 18:43
              witaj Angelsik :)

              dzięki za poradę... zastanawiam się jednak, czy nie jest to jakaś prowokacja z
              twojej strony (bez urazy). my tutaj się nie odchudzamy, chociaż tak nazywa się
              ten wątek. propagujemy raczej zdrowy styl życia. przy okazji i cellulit
              zanika :) może i ten balsam+folia działa, nie wiem tylko jak można ćwiczyć w
              stanie "zafoliowanym" :)

              pozdrawiam :)
          • 05.03.07, 20:08
            Ja tez polecam czerwona herbate. Pomaga ale mialam problemy z moja figura i
            chcialam cos zrobic dla siebie. Kolezanka mi polecila krem na cellulit. Smaruje
            sie i obwijam recznikiem. Pomaga, a jeszcze ma sie lepszy nastroj.
          • 19.03.07, 10:30
            Tylko otreby?? Czy jako dodatek do czegos innego jeszcze?
            --
            mój suwaczek
          • 19.03.07, 10:38
            Czy te otreby to Twoj posilek? Czy jesz je tylko jako dodatek?
            --
            mój suwaczek
          • 29.03.07, 16:22
            zgadzam sie,ja tez nie stosuje zadnej magicznej diety,ograniczyłam
            slodycze,napoje gazowane chipsy, i tym sposobem w ciagu tyg.ubyło mi 2 kg:)
            (oczywiście ćwicze:))przepisy,które tu podano napewno sa smaczne,ale ja
            mieszkam jeszcze z rodzicami i jem to co mama zrobi:)nie kazdy moze sobie
            pozwolic na takie dania)trzymajcie sie dziewczyny i badzcie konsekwentne:)buzki
            pa
    • 30.11.06, 14:21
      dziewczyny apropo świąt powiedźcie co robicie nadal sie odchudzacie czy sobie
      trochę popuścicie,aż się boję pomysleć?:-)
      • 30.11.06, 14:35
        nie wiem jak to jest, ale ja w święta przeważnie nie mam apetytu... może za
        dużo tego wszystkiego jest, może przygotowując potrawy zbyt się "nawącham",
        żeby później jeszcze to jeść... nie mam pojęcia... :)
        • 30.11.06, 14:39
          jejku jak ja bym tak chciała, najgorzej jest w gosciach , same nowości to kuszą:-)
        • 30.11.06, 14:41
          ja za to w święta mam okropny apetyt....nie mogę sobie darować, że tyle
          pyszności może mi przelecieć przed nosem;)) dlatego podczas świąt przez te 3 dni
          robię przerwę w diecie:)
          --
          ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
          Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
          • 30.11.06, 14:53
            i wlasnie te swieta sa najgorsze, bo wszystko co sie wypracuje do swiat moze
            legnac w gruzach
            • 30.11.06, 14:57
              Asiulka555 też się tego boje tak łatwo przytyć, a trudno schudnąć.......o zgrozo
              • 30.11.06, 14:59
                ja juz z gory wiem ze nie wytrzymam, ale mam zamiar duzo sie ruszac. Musze sie
                pilnowac. Moj cel musze osiagnac do konca roku, poniewaz od stycznia chce sie
                starac o dzidziusia, wiec nie bede mogla sie wyrzywac na roweku
                • 30.11.06, 15:31
                  no właśnie...najgorsze są święta...tyle wysiłku może iść na marne...ja też
                  stawiam na ruch:)
                  --
                  ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
                  Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
                  • 30.11.06, 15:36
                    będziemy sie dopingować przed i po świętach, ruch jeszcze raz ruch dewiza na
                    święta, ja mam zamiar w świeta nie tylko siedzieć przy stole i jeść tylko wyjść
                    na spacer do lasu , a u mojej babci są śliczne lasy
                    • 01.12.06, 08:46
                      ja zamierzam w święta ćwiczyć tak jakby były to zwykłe dni... a może nawet
                      więcej, jeśli trochę przesadzę z jedzeniem... nie chcę znowu nie dopinać się w
                      spodniach ;)
                      • 01.12.06, 08:47
                        takie słowa ,,spijam '' jak śmietankę, będe myslami z Tobą Ewa
                        pozdr
              • 30.11.06, 15:37
                Dziewczyny, jeśli chodzi o święta, to polecam Wam tekst napisany przez panią
                dietetyczkę na stronie www.harmony.pl, bardzo przydatne rady.
                • 01.12.06, 13:31
                  ale mi sie marzy po świętach wybrać sie do jakiegoś fajnego SPA aby podładować
                  akumulatory i sie upiększych ogólnie poprawić samopoczucie, może coś polecicie w
                  okolicach Wawy , wiem mogę sprawdzić w necie ale tam wszystko wygląda pieknie a
                  rzeczywistośc jest inna ,samo zycie......
                  • 01.12.06, 13:57
                    dziewczyny właśnie zrobiłam sobie taką zupkę z torebki "ziemniaczaną z porem i
                    marchewką" (są też inne smaki), bo zwyczajnie chciało mi się wlać coś ciepłego
                    do brzucha, coś co nie będzie herbatą lub kawą. w zupie tej, oprócz
                    przeciwutleniacza (jakiejś pochodnej wit.c) nie ma żadnych sztucznych dodatków,
                    same suszone warzywa i przyprawy. nie ma nawet znienawidzonego przeze mnie
                    glutaminianu potasu, który powoduje u mnie wzdęcia. kubek zupki ziemniaczanej
                    ma 63kcal.

                    nie lubię się żywić tego typu rzeczami, ale czasem każdemu zdarzyć się może...
                    co Wy na to?
                    • 01.12.06, 14:04
                      nie próbowałam , ale jak nie zdąrze sobie przygotować posiłku na drugi dzień to
                      spróbuje lepsze to niz kanapki, jadę do supermarketu kupic sobie duzo ryby i
                      mrozonki są tanie samczne i nie kaloryczne
                      pozdr
                      • 01.12.06, 14:28
                        ta zupka mnie również zdziwiła... pozytywnie :)

                        ja również mam dziś w planach zakupy... warzywa, owoce, mięso, ryby :)

                        pozdrowienia i różne wyrazy :)
                        • 08.12.06, 10:54
                          zupka Knorr jest bardzo dobra ciepło w żoładku i nie ma konserwantów i E jakiś......
                          polecam bo warto
                          • 08.12.06, 11:46
                            tak to ta sama, tylko ja wtedy mialam ziemniaczaną :) też mi smakowało
                            • 08.12.06, 11:51
                              ja tez nie miałam czasu na przygotowanie sobie jedzenia na dzis, ale dobrze że
                              są takie zupki od czasu do czasu można zjeść, ciepło mi się zrobiło na żoładku
                              muszę dzis miec duzo siły bo idę na 2 godz na aerobik
                              • 08.12.06, 11:56
                                u mnie też dziś długi trening - około 1.5h.

                                zrobiłam zakupy w pobliskim sklepie spożywczym i na II śniadanie zjadłam
                                grahamkę z przygotowaną szybko sałatką z makreli (makrela wędzona, ogórek
                                korniszon, zielona papryka, cebula, troszkę oliwy, pieprz) do tego kilka
                                pomidorków koktajlowych. na przekąskę mam jeszcze piękne jabłko.
                                • 08.12.06, 11:59
                                  też uwielbiam ten zestaw rybka wędzoba...mniam
                                  • 08.12.06, 12:13
                                    a mnie się marzy ten sam zestaw, ale z majonezem :) ale to może w przyszłym
                                    tygodniu :) zrobię sobie "dzień dziecka" i zjem sałatkę z majonezem...
                                    • 08.12.06, 12:23
                                      od czasu do czasu można zrobic sobie ucztę, ale potem jak smakuje wyczekiwana
                                      potrawa z jakimś frykasem, za mną chodzi łosoś chyba nie jest bardzo kaloryczny?
                                      wydaje mi sie ,że nie
                                      Ewa jak zamawiałąś te płyty zz których ćwiczysz , masz stronkę?
                                      • 08.12.06, 12:36
                                        jeśli chodzi o łososia, to jest dość tłusty, ale czytałam gdzieś, że lepiej
                                        zjeść tłustą rybę, niż chude mięso, bo jest zdrowsza. poza tym, ja przeważnie
                                        łososia gotuję w wywarze warzywnym. wtedy nie jest tłusty, bo większość
                                        tłuszczu pozostaje w wywarze (chociaż szkoda, bo to właśnie ten tłuszcz jest w
                                        rybach najzdrowszy)

                                        płyty kupiłam na stronie www.bodiesinmotionwithgilad.com/index.html

                                        jest to zestam Quick Fit System. zamówię sobie chyba jeszcze Ultimate Body
                                        Sculpt i może jeszcze jakiś dodatkowy Fat Burning. ćwiczy mi się przy tym
                                        świetnie.
                                        • 08.12.06, 12:38
                                          dziekuje może ja też się skuszę na zakup, a fat burning jest świetny też bardzo
                                          lubie ćwiczyć
                                          • 08.12.06, 13:51
                                            Wiesz, tego faceta prowadzącego - Gilada Janklowicza - to ja "znam" od bardzo
                                            dawna. kiedyś w kablówce miałam taki kanał Screen Sport (później chyba go
                                            Eurosport wchłonął) i tam były prowadzone przez niego programy z ćwiczeniami.
                                            Świetnie mi się wtedy z nim ćwiczyło (Boże kiedy to było? chyba byłam jeszcze w
                                            ogólniaku). Teraz jego programy są w FitTV. To jest taki kanał należący do
                                            Discovery, ale nie mam go niestety. Właściwie tylko dlatego kupiłam te płyty,
                                            że kiedyś mi się dobrze ćwiczyło. I się nie rozczarowałam. Kosztowało to razem
                                            z przesyłką jakieś 270 zł, więc w zasadzie niewiele skoro jestem zadowolona i
                                            co najważniejsze mam chęć ćwiczyć. Gilad daje takiego "pałera" :):), że coś
                                            niesamowitego. Mam pościąganych sporo innych rzeczy z internetu, mam jakieś
                                            inne płyty z ćwiczeniami kupione razem z gazetami typu Shape, ale to zupełnie
                                            nie to. Z Giladem się ćwiczy świetnie... szczególnie, gdy mówi do kamery "You
                                            guys are looking good!!" to nie sposób się nie uśmiechnąć, choć pot po tyłku
                                            ciurkiem cieknie... :)
                                            • 08.12.06, 14:20
                                              grunt,że jesteś zadowolona , :-)
                      • 08.12.06, 10:29
                        kupiłam sobie dzis zupkę knora 8 warzyw z ziołami i oliwą z oliwek , jest to
                        gorący kubek Ewa taka zupke kupowałaś?
                        moja ma 43 kcal w 100ml
      • 01.12.06, 14:14
        Polecam stronkę www.harmony.pl-dużo na temat jak jeść w święta, pisane przez
        panią dietetyczkę.
        • 01.12.06, 14:26
          dzieki :)
          • 01.12.06, 14:43
            dobry sposób dla os odchudzających (czyli dla naszej ogromniastej grupy) jest
            zrobienie sobie zdjecia prze i po odchudzaniu dostaję sie niezłego kopa , ja mam
            kilka zdjęć z fałdkami tłuszczyku na brzuchu (to mnie szczególnie zmobilizowało)
            niedługo zrobie w ,,zmniejszonej '' wersji , a szczególnie naoglądam si ę zdjęć
            z wakacji przed świętami!:-)

            pozdr dlaa Grupy Wsparcia:-)
            • 01.12.06, 15:34
              ja też zrobiłam zdjęcie "przed" :( pierwsze zdjęcie "po" chcę zrobić po 12
              tygodniach "nowego życia"... a później zobaczymy :)
    • 01.12.06, 14:58
      Stosowałam wiele diet. Ostatnio to była dieta kopenhadzka(ska):), wytrzymałam
      chyba 9 dni, to było w maju. Potem stwierdziłam, że te wszystkie diety to pic
      na wodę. Zaczęłam jeść inaczej, tzn. nie jem chleba, ziemniaków, słodyczy,
      tłustych rzeczy, piję herbatę czerwoną, nie słodzę i od maja schudłam 14 kg.
      Chcę jeszcze schudnąć 6 kg tyle mi zostało do 60 kg.
      • 01.12.06, 15:01
        14 kg o rany ale zrzuciłaś , a uprawiasz jakis sport,że tak szybko tyle schudłaś?
      • 01.12.06, 15:33
        Justka jesteś superbabką :):) żeby nie powiedzieć supermenką :)

        pozdrawiam :)
    • 03.12.06, 23:49
      Dziewczyny! Ja też się do Was zgłaszam! Od 1 maja tego roku schudłam 30 kg !!!
      Byłam otyła po 3 dziecku i w wyniku bardzo stresującej pracy na stanowisku
      menadżerskim. Zajadałam problemy. Teraz zmieniłam pracę,piję dużo wody,
      gimnastykuję się przy 3 dzieci i dużo maszeruję. Bardzo mi pomaga herbata
      odchudzająca firmy Lr, która jest mieszanką herbat zielonych, m.in. zawiera
      herbatę Mata.Jej działanie polega na tłumieniu głodu.A inne składniki tej
      herbaty poprawiają przemianę materii i oczyszczają organizm. Polecam!!! Zanim
      zaczęłam pić tę herbatę, zrobiłam sobie kurację aloesową i wypiłam 3 butelki
      brzoskwiniowego żelu alesowego. Oczywiście nie od razu, tylko w odpowiednich
      dawkach;-)
      • 04.12.06, 10:29
        Miło, że jesteś Adequatio :):) pozdrawiam :)
        • 04.12.06, 11:14
          do naszego grona zawitała moja dobra koleżanka Karolka, którą zmobilizowałam i
          kupiła sobie rower stacjonarny , chyba byłam przekonywująca :-)
          a jak wasze sukcesy i jak sie czujecie odchudzające się?
          • 04.12.06, 11:27
            :)
            • 04.12.06, 11:53
              dziękuje w jej imieniu, teraz obie robimy sie na laski:-)
              • 04.12.06, 11:54
                daj zanć czy doszły do Ciebie przepisy
                • 04.12.06, 11:57
                  Przepisy dotarły... dzięki :)
              • 04.12.06, 11:56
                ha... ja też się robię na laskę, a co??? nie wolno mi??? oj będzie się działo
                tej wiosny, taki wysyp laseczek :)
                • 04.12.06, 12:10
                  Ewa sądząc po sukcesach już kwalifikujesz sie na laskę
                  przesłałam Ci jeszcze 1 przepis pycha ale niestety bardziej kaloryczny
                  • 04.12.06, 12:44
                    oj nie Kochana... jeszcze do "laski" brakuje mi parę centymetrów i ówdzie, ale
                    rozmiar 38 już jest lekko luźny :) jestem niewysoka, więc powinnam nosić 36.
                    mniej to już z pewnością nie, bo nie chcę być chudzielcem. pozdrowienia i
                    jeszcze raz dzięki za przepisy :)
                  • 04.12.06, 13:33
                    Bardzoo prosiłaby o przepis ;))
                    • 04.12.06, 13:54
                      już wysłałam na Twoja skrzynkę
                      pozdr
                      • 04.12.06, 14:37
                        Armos i Madzia773 doszły przepisy do Was bo miałam problem z poczta gazety?
                        • 04.12.06, 14:59
                          Tak doszło. Dziekuje Ci slicznie ;))
                          • 04.12.06, 15:04
                            w takim razię ciesze się, że mogę Wam w małym stopniu pomóc , zaplanować menu,
                            ja napewno większość wypróbuję
                            pozdrowienia
                            • 04.12.06, 23:15
                              to ja tez poproszę jeśli można:)
                              --
                              ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
                              Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
                              • 06.12.06, 10:27
                                dziękuję za przepisy:))
                                --
                                ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
                                Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
    • 04.12.06, 19:55
      Mam pytanie. Czy stosujecie jakieś masaże lub inne zabiegi ujędrniające? Ja
      stosyję peelingi i preparaty z algami. Bardzo mi służą. Ciekawa jestem jak to
      wygląda u Was. Pozdrawiam.
      • 04.12.06, 21:36
        ja tylko stosuję krem antycelullit i wysmuklający nogi z avonu...na razie efekt
        mizerny
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
      • 05.12.06, 08:26
        już od jakiegoś czasu używam peelingu L'oreal Body Expertise. jest świetny a
        skóra po nim jest jak pupa niemowlaka :) nie używam żadnych cudownych
        kosmetyków ujędrniających lub antycellulitisowych. sprawdziłam, także te
        najlepsze. efektów obiecywanych przez producentów brak. zauważyłam tylko
        wygładzenie i przejściowe napięcie skóry. obecnie używam zwykłego
        wygładzającego balsamu do ciała Nivea i jestem bardzo zadowolona. robię to
        systematycznie po każdym myciu się. pozdrawiam :)
    • 04.12.06, 22:54
      muszę się pochwalić...stanęłam w sobotę na wagę i doznałam szoku;)

      schudłam już 3 kg:)

      w końcu widzę, że moje poświęcenie nie idzie na marne:))
      --
      ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
      Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
      • 05.12.06, 08:21
        :) pozdrowienia
        • 05.12.06, 10:34
          dziewczyny robicie sobie jakieś prezenty za schudnięcie, ja tak ,żeby się
          zmobilizować kupiłam sobie ładny biały biustonosz i skarpety do ćwiczeń,
          nastepnym razem po zrzuceniu jeszcze kilku kg ładne majteczki do komletu , macie
          sposoby żeby dodać sobie powera:-)
          • 05.12.06, 10:47
            i ja sie zgłaszam, musze zrzucic kilka kg, mam nadzieje, ze to forum a dokadnei
            ten watek doda mi mobilizacji;)
            • 05.12.06, 10:53
              Neroli2 napewno, u mnie spowodowało większą mobilizacje i kupienie karnetu na
              3*w tyg, można wymieniać sie przepisami ,radami..... pomagamy sobie nawzajem
              ktoś napisał ,że forum umiera dla mnie jest super, spotkałam dziewczyny które
              sprawnie rozwiązują swoje problemy bez biadolenia, to są kobiety sukcesu a z kim
              się zadajesz takim sie stajesz:-)
              • 05.12.06, 11:11
                dokładnie... Neroli2 witamy... na tym naszym małym podwóreczku :) "spotykamy"
                się tutaj codziennie i chwalimy się osiągnięciami, spowiadamy z grzeszków i
                wspieramy radami jak i co jeść, żeby chudnąć, bez wielkiego stresu i głodu...
                mnie się póki co udaje i Tobie również życzę powodzenia :)
              • 05.12.06, 11:13
                dzieki gofera2;), na forum jak dla chodzi gł o przyjazna atmosfere, własnie
                skończyłam czytac ten watek i za taki go uwazam- przyjazny;)
                ja w ogóle jestem zwolenniczką zdrowego odzywiana, z ruchem u mnie gorzej nie
                mam siły w tyg ale kupiłam skakanke i skacze na to znajduje czas w domu:)
                Ze względu, że mam problemy z żołądkiem nie moge jeść ciemnego pieczywa tylko
                raczej białe i to czerstwe takze moja alternatywa jest poprostu nie jedzenie
                pieczywa a jesli już to cienego w małych ilosciach wtedy mi nie skzodzi.
                Ogólnie ciesze sie że tu trafiłam i fajnie, że jest to "zywy" watek a nie taki
                gdzie pisza raz na 2 tyg;))

                P.S Wasze pszepisy wygladaja smakowicie- napewno z nich sklorzytam:))
                Jak macie jeszcze jakies prześlijcie prosze na poczte
                • 05.12.06, 11:26
                  ewa pierwsze co zakodowałam to zielone żółte i czerwone;))
                  • 05.12.06, 11:38
                    miło mi :) warto to pamiętać... czasami proste i oczywiste rzeczy są
                    najtrudniejsze do sprecyzowania, a gdy już się o nich wie na stałe pozostają w
                    naszej głowie :)
                • 05.12.06, 11:27
                  wedle życzenia sie robi, cieszę sie ,że będziemy sie spotykać, juz wysyłam przepisy
                  pozdr
                  • 05.12.06, 11:46
                    dzieki dziewczyny:)
                    • 05.12.06, 11:48
                      polecam sie na przyszłość, jak cos ciekawego będe miała przeslę Ci
                      pa
    • 05.12.06, 21:44
      Dzięki Ewa za ten peeling. na pewno wypróbuję. Ile on kosztuje?
    • 06.12.06, 08:21
      a macie czasami chwile slabosci. Ja mialam takie przez weekend. Mam wtedy
      wrazenie ze wszystko poszlo na marne i ciezko sie znowu podniesc.
      • 06.12.06, 08:41
        tez tak mam niestety od poniedzialku do piatku ok ale jak sie weekend zaczyna to
        jem slodycze.. i nie moge nad tym zapanowac:/
      • 06.12.06, 08:41
        pewnie, że się zdarzają... w końcu jesteśmy ludźmi, a raczej kobietami :):) a
        nie robotami.

        chwile słabości są potrzebne. przecież nie można założyć, że do końca życia się
        nie zje kaczki w pomarańczach, makaronu z sosem serowym, lodów, czekolady,
        ciastka z kremem, pizzy, czy nawet wyklętego hamburgera... bo takiej diety nikt
        nie byłby w stanie wytrzymać. nikt nie jest w stanie umartwiać się całe życie
        (chyba że jest mnichem pustelnikiem).

        tak więc dbaj Asiulko o to, by Twoje "chwile słabości" się pojawiały, bo życie
        składa się z małych przyjemności. tylko staraj się aby były to "chwile", a
        nie "dni", "tygodnie", "miesiące"... to by było na tyle...

        czułe mikołajkowe pozdrowienia dla Was wszystkich Dziewczyny :):)
        • 06.12.06, 08:45
          Najgorsze jest to ze jak juz zaczne to leeeciii i trudno to powstrzymac.
        • 07.12.06, 08:32
          miałam os taki kryzys w tyg, kupiłam sobie Pawełka ale mi smakował i teraz
          spokój na jakis czas, ale potem wskoczyłam na rower 1 godz pedałowania i bez
          wyrzutów
      • 06.12.06, 10:31
        oczywiście, że mamy
        pierwszą miałam wczoraj od chwili rozpoczęcia diety...obzarłam się jak świnia...
        jadłam co popadło.
        dziś się już opamiętałam, kupiłam sobie grejpfruta i zjadłam go...przez to moje
        wczorajsze obżarstwo postanowiłam w ramach pokuty nic dziś nie jeść oprócz tego
        grejpfruta.
        eh...
        nie chce żeby moje wysilki poszły na marne:(
        --
        ˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘˘
        Nie można być jak Prince Polo i smakować wszystkim...
        • 06.12.06, 10:57
          pewnie, że mamy, ja wczoraj miałam taka chwile słabości najadłam się okropnie,
          zjadłam płatki owsiane, do tego kilka paluszków i jeszcze 3 serki activia:)) a
          dziś co tez sobie pofolgowałam ale na dziś już koniec
          Moje postanowienie jest takie, ż ezaplanuje sobie co jesc konkretnego dnia i o
          konkretnej godz, zeby organizm sie przyzxwyczail do tego co jest mu potrzebne
          czyli warzywa owoce jakies drobne grzeszki ew;))
          --
          Kasia mama Igorka Aniołka
          pamięci Igorka (**)
          zapal światełko Igorkowi
          • 06.12.06, 12:51
            Cześć dziewczyny!
            Bardzo fajny wątek :o) przyłaczę się do Was chetnie. Bardzo przytyłam w ciąży
            ponad 20kg) a po porodzie(CC) nie schudłam....
            Sybek ma ponad półtora roku a ja po róznych mniej i bardziej udanych próbach i
            dietkach powiedziałam DOŚĆ!. Od 25 września do połowy listopada schudłam 10kg,
            potem zrobiłam sobie przere i ... wpadło 3kg spowrotem. Dobrze że się
            zorientowałam. Na gwiazdkę zażyczyłam sobie orbitreka i już go mam w domu!
            od niedzieli spadło 2kg, to pewnie głównie woda i produkty przemiany materii
            ale i tak bardzo cieszy. Jeszcze tylko -1kg i będę nie tylko "odrabiać straty"
            ale kontynuowac walkę. Zaczynałam z 82, dzisiaj 73 mój cel to 64 sprzed ciązy
            kiedy czułam się super.
            Ewab Twój sposób odżywiania to właściwie moja dieta, która nazywa się South
            Beach i która nie tyle jest dwutygodniową dietą co sposobem życia.
            Do diety dodałam suplementy C.L.A, Omega-3 i witaminy Olimpu.
            Od trzech dni codziennie ćwicze 30-40min na orbitreku(aż z niego spadam :o)
            Mam plan na sylwestra zobaczyć mniej niż 70 a w maju jak kiedyś wyjść w
            odrytej, kolorowej sukience....
            Trzymajcie się! Buziaki!
            • 06.12.06, 14:08
              witaj Carinap :) miło nam, że jesteś...
              odzywaj się i pisz jak Tobie idzie :)

              wszystko jedno jak ta dieta się nazywa. ważne, że jest przyjemnie odżywiać się
              wedle jej reguł, że nie wywołuje głodu, osłabienia, braku koncentracji itp...
              jak dla mnie pasuje :)
    • 06.12.06, 20:35
      jak tak piszecie, że 1000kcal to resrtykcyjna dieta - jak ja wam zazdroszcze.
      Przez swoje odchudzanie tak sobie rozwalilam metabolizm, ze teraz po tygodniu na
      1500 mi cos przybywa. A o achudnieciu to musze przestac marzyc... 57/173. wiem,
      ze sie mieszcze w BMI, ale chcem jeszcze.
      A 3 lata temu było 75. Tyle, ze w miedzyczasie nie mialam okresu, jade teraz na
      hormonach, przez ktore przytylam.
      Odchudzam sie od tygodnia tak bardziej na serio, tzn zeszlam na tak 800. bo przy
      mniejszej ilosci odplywam - zawroty glowy, drzenie rak itd.
      jeszcze bym byla w stanie zrozumiec to, ze 1500 to za duzo, jakbym miala jakas
      siedzaca prace, potem samochodem do domu i przed tv. Ale nie - studiuje na 2
      kierunkach, biegam na przystanki czesto daleko, plus silownia.
      i teraz powiedzcie co jest nie tak? ile mam jesc, czy nie jesc zeby schudnac?
      :(
      • 07.12.06, 11:49
        ja nie wiem , jakoś nigdy nie licze kalorii, choć dziś planuję zjeśc tzn na
        śniadanie zjadłam twarożek, pózniej wypiłam soczek a teraz zameirzam zjeśc
        jabłko banana i może jakiś jogurt 0% tłuszczu, obym wytrwała w takim
        postanowieniu do końca dnia:)
        aaa łykam błonnik po nim jakoś mneij się chce jeść.
        chciałabym zrzucić jakies 10kg tylko kurde jak to uczynic:))
        A Wam jak dziewczynki idzie zmienianie nawyków żywnościowych??
        • 07.12.06, 11:56
          u mnie idzie nieźle , nawet bardzo nigdy nie lubiłam tłustych rzeczy robie się
          sałatkowa kobieta co wpływa dla mnie na plus, boje sie tylko świąt i pysznych
          ciast, to jest moja zmora
          • 07.12.06, 12:23
            u mnie również idzie dobrze... z warzyw można wyczarować wszystko :) no
            prawie... podobnie jak Gofera nigdy nie byłam wielbicielką tłustego jedzenia
            (poza sosami do makaronu i majonezem, ale jakoś potrafię sobie tego odmówić)...
            ciast nie jadam praktycznie wcale, więc święta nie są pod tym względem
            problemem. gorzej z sałatkami majonezowymi... no ale cóż... trzeba będzie
            nadrobić zwiększonym wysiłkiem przy ćwiczeniach :):)
            • 07.12.06, 12:27
              a moze by majonez zastapic taka mieszanka Winiary Jogomajo, ma duzo mniej
              kalori niz majonez, ja ostatnio kupilam i jadlam z bez wyrzutow sumienia
              • 07.12.06, 12:43
                nie jestem w stanie zjeść żadnych "podrabianych" majonezów ani light, ani
                Jogomajo). podobnie jak nie jem razowego makaronu, czy pieczywa chrupkiego...
                wolę już wcale nie jeść...

                ostatnio zrobiłam do sałatki krabowej sos z 1 jajka, 2 łyżek oliwy z oliwek,
                soku z cytryny. wszystko razem zmiksowałam. wyszedł dość rzadki, ale jednak
                kremowy sos "o smaku majonezu" :):) ze zdecydowanie mniejszą zawartością
                tłuszczu.

                ciągle coś kombinuję kulinarnie :) niedługo pewnie zostanę fachowcem od kuchni
                light :)
            • 07.12.06, 12:28
              zgadza się, specjalnie na święta zakupiłam sobie skakanke, poza tym jak poskakam
              nie będe tyle jadła bo będzie mi niedobrze
              • 07.12.06, 12:49
                gofera tylko uwazaj z ta skakanka. Ja wlasnie przez skakanke zalatwilam sobie
                kolana, do tej pory sie mecze. Nie powinnam nawet tak duzo jezdzic na rowerze
                przez te kolana, ale nie wytrzymuje bez.
                • 07.12.06, 12:53
                  tak, ja od dziecka mam problemy ze stawami. czasem, gdy chodziłam jeszcze na
                  aerobik do klubu, miałam problemy z kostkami i kolanami... problemy pojawiają
                  się, gdy jest za dużo intensywnych podskoków. w moich obecnych ćwiczeniach
                  podskoki niby są, ale jakoś tak dobrane, że na szczęście jeszcze moje stawy się
                  nie odezwały... niemniej, uważać trzeba :)
                • 07.12.06, 12:58
                  no cos ty ewa, stawy sie obciążają? kiedys jak dużo wyczynowo biegałam, też
                  miałam problemy, myslisz ,że może byc powtórka schorzenia?
                  • 07.12.06, 14:04
                    wiesz, ja od dziecka miałam słabe stawy... często chorowałam na stany zapalne
                    stawów. moczyłam się w kąpielach z solami leczniczymi itp... myślę, że nie u
                    wszystkich muszą pojawiać się dolegliwości. ja niestety muszę uważać
      • 07.12.06, 12:19
        witaj w naszym "klubie" ms_fanny :):)

        1000kcal to bardzo restrykcyjna dieta, szczególnie w połączeniu z dość
        intensywnymi ćwiczeniami (podczas których spalasz 500-600kcal), bo o 800kcal
        nawet nie wspominam... według mnie nie ważne ile kalorii zjadasz (do pewnego
        stopnia rzecz jasna), ale w jakiej postaci... nie wolno się głodzić, bo to
        tylko spowalnia metabolizm, co powoduje skutki odwrotne do zamierzonych... bo
        organizm przy najbliższej lekko powiększonej dawce kalorii będzie robił
        zapasy...

        przypomina się mi pewno stwierdzenie (nie moje): "im mniej jesz, tym bardziej
        tyjesz" smutne, ale prawdziwe... i następne "ludzie przeważnie nie jedzą za
        dużo, tylko jedzą źle".

        najistotniejsze:
        - ruszać się, codziennie, systematycznie, tak żeby się zmęczyć, "zapocić"
        - jeść przede wszystkim warzywa... z chudymi dodatkami, liczenie kalorii można
        sobie wówczas darować
        - pić dużo wody i innych niesłodzonych napojów

        niemożliwe, żeby nie chudnąć :) przynajmniej mi się udaje, a zawsze miałam
        problemy z przemianą materii, ogromne dziedziczne tendencje do tycia. do tego
        mam typową pracę za biurkiem.

        pozdrowienia :)
        • 07.12.06, 12:22
          cześć Ewa
          nareszcie do nas ,,dobiłaś''
          pozdr
          • 07.12.06, 12:24
            ano tak... zwariowany dzień mam dzisiaj :):) dopiero usiadłam na pupie :):)

            pozdrawiam :)
            • 07.12.06, 12:29
              dobra strona tego zamieszania , to zgubione kalorie:-)
              • 07.12.06, 12:44
                miałam o tym napisać :)
                • 07.12.06, 13:01
                  a nie mówiłam,że z kim sie zadajesz takim sie stajesz:-) ja jak mam stresa i
                  duzo pracy gubie szybko ciałko, tylko niestety szybko ..one wraca do
                  normy''dlatego sport to moje rozwiąznie na problem
                • 08.12.06, 12:33
                  u mnie w pracy 3/4 dziewczyn sie odchudza ale pizze , chinke czy swojskie jadło
                  często jedzą, same sie oszujują,że trzymają linnie (juz o tym pisałam, ale nie
                  mogę sie powstrzymać)a jedzą to świństwo niezdrowe, bioderka si ę powiększają ,
                  dzis rozmawiałam z os która weszła na 3 piętro zdyszana,że nie mogła słowa
                  powiedzieć (25 lat) a ja się cieszę, że trzymam się swojego postanowienia na
                  górę wbiegam be z zadyszki, szkoda mi tylko młodych os, które unikaja ruchu i
                  jedzą fast foody, niedługo będzie społeczeństwem grubasów tak jak w Stanach już
                  widać to po dzieciach, całe szczescie moja córa to super laseczka
                  • 08.12.06, 14:03
                    to Ty Goferciu jesteś dobrą osobą, bo ja nie współczuję. jeśli ktoś na własne
                    życzenie opycha się świństwami, to jego sprawa i jego zdrowie. jakoś we mnie
                    nie wzbudza to współczucia.

                    nawet mojej siostrze mówię, żeby ruszyła tyłek, ale jej się nie chce. mówi, że
                    woli mieć oponę na brzuchu, niż się katować. jej sprawa. inna rzecz, że ona nie
                    jest otyła, tylko taka troszkę może przy kości, do tego taka ładna i
                    proporcjonalna, że nawet to "przy kości" jakoś jej nie ujmuje urody... no i ona
                    raczej nie zjada jakichś paskudztw, tyle, że może je ciut za dużo białego
                    pieczywa i masła, za którym przepada od dziecka. Pamiętam, gdy była mała (bo
                    ona jest młodsza ode mnie), takie świeże masło wyjęte z lodówki potrafiła w
                    plasterkach jeść bez niczego. brrrr... a najlepsze jest to, że ona potrafi
                    specjalnie dla mnie usmażyć pierś kurczaka na patelni bez tłuszczu i do tego
                    udusić jakieś warzywa, także bez tłuszczu, no bo ja tak się odżywiam... a
                    jednocześnie na patelni obok smaży sobie panierowane kotlety z tego samego
                    kurczaka, a na talerz do warzyw dorzuca jeszcze kartofle z masełkiem (no bo bez
                    masełka to by było bez sensu). szanuje to jak ja staram się odżywiać. nie mówi
                    mi, że jestem nienormalna, bo potrafię sobie czegoś odmówić. wręcz wysyła mnie
                    do sklepu, żebym nie jadła byle czego. w ogóle jest strasznie kochana ta moja
                    Madzia...

                    trudno kogoś przekonywać, czy zmuszać... a my róbmy swoje :)
                    • 08.12.06, 14:12
                      Gofera dobrze to powiedziałaś, niedługo nasze społeczeństwo będzie grube, wiesz
                      ja sama jestem przy kosci, zawsze przywiazywałam wage do zdrowego odzywiania,
                      ale jakoś cięzko było mi w tym trwać, licze, że dzięki WEam dziewuszki dam rade
                      w końcu:)!!!chciałabym zgubic 10 kg, ciężko mi zacząć ćwiczyć ale słowa gofery
                      albo ewab twoje motywują więc prosze o codzienna motywację:))
                      • 08.12.06, 14:32
                        Neroli moja droga... ja też nigdy nie byłam chudzinką, a do tego mam duży
                        biust, przez który zawsze sprawiam wrażenie okrąglejszej :) podjęłam jednak
                        decyzję i w niej trwam. nie chce być szczypiorem, zresztą to jest raczej mało
                        prawdopodobne. ja raczej chcę być zdrowa i dobrze się czuć ze sobą i własnym
                        wizerunkiem w lustrze. odzywaj się i pisz co u Ciebie. pozdrawiam :)
                      • 08.12.06, 14:38
                        Neroli myślę,że możesz na nas liczyć wydaję mi się ,że z Ewą odbieramy sie na
                        tych samych falach, więc motywowanie wzajemnie idzie nam gładko, słowa dziewczyn
                        w stylu , zmieniłam swoje nawyki żywnościowe bardzo mnie cieszą ,że kolejnej
                        osobie sie udało, myslę,że robie to też dla mojej 6 letniej córki , która mnie
                        bardzo obserwuje chce żeby jadła zdrowo i nie miała problemów w
                        przyszłości.Tańczy , chodzi na basen i lubi sie ruszać tak jak ja.
                    • 08.12.06, 14:16
                      masz rację Ewa oni muszą same i sami do tego dojrzeć, nie mam zamiaru nikogo
                      pouczać bo wyjdę na warjatkę :-)
                      pozdr
                      • 08.12.06, 14:50
                        gofera nikogo tylko mnie a ja nei odbiorę cie jako wariatke;))
                        ja tez zmieniam nawyki dla siebie, poza tym mam chory żołądek i powinnam być na
                        diecie, przede wszystkim powinnam jeść male ilości i w krótszych odstepach
                        czasu, jak tak jadłam i powiem wam ze jadłam takze białe pieczywo i ważyłam
                        50kg przy wzroscie 164 dziś waze 60;((( wiec chce te 10 kg zgubic, dodam że tez
                        mam duży biust.
                        Dzis mi zalezy nie na tym żeby schudnąc tylko na tym aby wprowadzić zdrowe
                        odżywiane na stałe, ruch po to aby nie byc zastojałą kobitka a to przy okazji
                        mnie odchudzi:))
                        moim ulubionym przysłowiem jest: nie zyjemy po to zeby jeść, tylko jemy po to
                        aby żyć, czyli jemy to co naszemu organizmowi jest potrzebne do prawidłowego
                        funkcjonowania i bycia zdrowym:))
                        • 08.12.06, 15:31
                          neroli2 witaj w klubie poztywnych maniaczek zdrowego odżywiania:-) czuję ,że sie
                          dogadamy:-)
                          pozdr
    • 08.12.06, 14:58
      a ja bym chciala wszystkich znajomych zarazic zdrowym odzywianiem. Nawet
      rodzice powoli powoli zmieniaja nawyki, ale takim jak oni jest ciezko po
      kilkudziesieciu latach nie jesc schabowych itp.
      Tez nie moge patrzec jak moja kolezanka pasie sie i swoja coreczke chipsami,
      slodyczami i innymi takimi i wygladaja jak pączki.
      Inna z kolei nienawidzi ruchu. Wiec ja z moimi staraniami jestem odosobniona (
      no oczywiscie mąż mnie wspiera i popiera)
      • 08.12.06, 15:04
        asiulka555 napisała:
        > Tez nie moge patrzec jak moja kolezanka pasie sie i swoja coreczke chipsami,
        > slodyczami i innymi takimi i wygladaja jak pączki.


        Z tego akurat powodu, to i mnie szlag trafia. Nawet, gdy widzę obcą osobę,
        która karmi dzieci chipsami i colą, to normalnie aż mnie wykręca. Czasem mam
        ochotę coś powiedzieć, ale przecież wyszłabym na wariatkę, która wtyka nos w
        nie swoje sprawy.
    • 08.12.06, 14:58
      stuknęło nam 200 wpisów :):)

      obkupiłam się dziś w warzywa, bo w tym sklepie nieopodal mojego biura mają
      najładniejsze warzywa w mieście... taki mały sklepiczek, a warzywa jak marzenie
      mają, aż przyjemnie jest robić zakupy.
      • 08.12.06, 15:12
        ja też wole robić zakupy a małym zaufanym sklepiku, nawet jak zabraknie 1 zł
        ,żaden problem i produkty zaufane, nie lubię robic zakupów w molochu , boli mnie
        głowa , wydaję znacznie więcej pieniędzy, a do sklepiku zabieram pieska i
        córeczkę i idziemy na spacerek, na zdrówko wychodzi......
        • 08.12.06, 15:26
          ostatnio byłam w przedszkolu na zajęciach otwartych , to co zobaczyłam to
          przeraziłam sie ,była dziewczynka która jeszcze rok temu wyglądała bardzo
          łądnie, a teraz przytyła z 10 kg piłeczka , mama też niczego sobie w moim wieku
          ale tragedia,
          dorośli nie zdaja sobie sprawę,że robia krzywdę swoim najbliższym swoim kochanym
          , a to aniołki takie niewinne, jak mama z tata tak je to dlaczego nie ja?, kg
          powoli wpadają,
          słodycze pizza lub Mc Donald(bo mamie nie chce sie ugotować), siedzenie przy
          komputerze a kg rosna i co potem dzieci mają robić popadają w depresje i w
          kółko macieja, nakręca sie koło
          • 08.12.06, 16:01
            jest nas tu dużo, bo każda chce pięknie wyglądać i dobrze sie czuć w swpoim
            ciele, Magdziorek555 planuje w przyszłości macierzyństwo myslę,że to jest
            wspaniałe,że wcześniej o tym pomyślała,żeby po urodzeniu sie nie męczyć, ciesze
            się że nas tak wiele się spotyka doradza, podsuwa pomysły , ceńmy się za to że
            mamy ducha walki i nie godzimy być przeciętne tylko dbamy o siebie.
            miłego weekandu
            do usłyszenia
            pozdrawiam Gofera2
            • 08.12.06, 17:01
              Hej dziewczyny ;) Czy moge do Was dołaczyc? Przydałoby mi się zrzucic 3 kg ;) A
              razem to razniej. tez chcialabym zmienic nayki zywieniowe. Ale to od jutro bo
              dzis pofiglowalam ale na szczescie ide na fat burning to troszke spale ;)
              Pozdrawiam
            • 08.12.06, 22:40
              Cześć Babki :o)) Dawno mnie tu nie było, ale winą obarczam zepsuty komp:0/
              Tęskno mi do Was było no i cóż...nadal jestem z Wami choć przyznać muszę ,że
              walczyć samej a walczyć w tak Zacnym Gronie to wieeeelka różnica. Chyba mogę
              się pochwalić malutkim sukcesikiem :kilogram w dół(narazie)
              Od siebie mogę dodac jeszcze tyle ,że z braku dostępu do neta odwiedziłam
              bibliotekę i trafiłam na książkę M. Błaszczyszyn - dieta życia, w której to
              opisuje, że jednym ze sposobów na schudniecie jest dieta rozdzielcza (nie
              łączenie węglowodanów z białkiem) i zaczęłam ją stosować (oczywiście nie
              identycznie)to znaczy nadal jem wszystko tylko oddzielnie. Zobaczymy.....
              Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko i słodziutko jak wedlowskie ptasie mleczko
              (ehhhhh):o))
              • 09.12.06, 00:13
                wedlowskie ptasie mleczko, moje ulubione:)

                dziewczyny ja rowniez sie do was dolaczam, ale nie wiem czy uda mi sie wytrwac,
                juz tyle razy probowalam, dolaczalam sie do innych forow, a i tak nie dawalam
                rady, zawsze apetyt bral gore nad rozsadkiem

                od wrzesnia powoli zmieniam swoje zasady zywieniowe, staram sie jesc mniej
                slodyczy, nie jem bialego pieczywa, wiecej sie ruszam, ale i tak bardzo czesto
                dostaje wilczego apetytu, tj na przyklad caly ten tydzien, w ktorym dzien w
                dzien wcinalam slodycze do zamulenia:(( ja po prostu mam problem w tym, ze nie
                potrafie sie opanowac, potrafie jesc slodycze, chociaz czuje, ze zaraz brzuch mi
                od nich peknie, chociaz juz nie mam na nie ochoty, to i tak je pozeram

                jednak udalo mi sie nieco zrzucic: 59 to moja waga wyjsciowa pod koniec
                wrzesnia, dzisiaj waze 55, chcialabym zrzucic jeszcze tak ok 3-4kg i byloby
                naprawde super, ale wlasnie otrzymac taki rezultat w moim przypadku jest trudno,
                to wrecz nieosiagalne, ale i tak bede probowac, bede sie starac

                juz dzis zaczelam sie ograniczac, zrobilam pysznego kurczaka z twojego przepisu
                ewab, i byl naprawde pyszny, zostalo mi jeszcze na jutro i na pojutrze:) zjadlam
                tez mniej slodyczy, tzn dwa ptasie mleczka, 3 kostki czekolady, drozdzowke

                chcialabym calkowicie wyeliminowac slodycze z mojej diety, moze w koncu to forum
                mnie zmobilizuje, tym bardziej, ze mam uczulenie na czekolade

                a jutro ide na basen i do sauny:), pozdrawiam wszystkie zdrowo odzywiajace sie
                babki;)
                • 09.12.06, 11:56
                  Cześć dziewczyny !!! Przyłącze się do was. Chciałabym schudnąć kilka
                  kilogramów, ale to nie takie proste, próbowałam ale za bardzo kuszą mnie
                  słodycze, gdy zobaczę coś słodkiego to nie mogę się opanować, nawet wtedy gdy
                  jestem już na diecie i wtedy zaczyna się obżarstwo i wszystko odnowa muszę
                  zaczynać. Muszę się przyznać, że z ćwiczeniami też ciężko, łatwo zacząć ale i
                  szybko skończyć ćwiczyć, a efekty mizerne. Dziewczyny zmobilizujcie mnie !!! -
                  wczoraj postanowiłam mniej jeść i ćwiczyć - mam nadzieje, że będę wytrwała w
                  postanowieniu. Fajnie czytać wasze posty, one też mobilizują. Piszcie dalej
                  jakie macie efeky. Pozdrawiam Was .
                  • 09.12.06, 22:32
                    Witam!

                    Ja również chcę do Was dołączyć! Moje postanowienie noworoczne - zmienić sposób
                    odżywiania na dużo, dużo zdrowszy!

                    Ewa czy możesz napisać swój przykładowy jadłospis z jednego dnia? Co jadasz na
                    śniadania?

                    A tak przy okazji to mogę otrzymać przepisy?

                    Pozdrawiam
                    • 11.12.06, 08:16
                      Ka-ro-la wysyłam Ci przepisy sałatek, ja ostatnio takie biorę do pracy i bardzo
                      mi smakują, na dziś mam makaron z brokułami
                      1/2 paczki opakowania brokuł
                      makaron np świderki
                      4 pomidory
                      2 ząbki czosnku
                      s ól, piepsz
                      ugotować, brokuły, osobno makaron,
                      na patelni poddusić pomidory bez skóry(około 10 min ), czosnek przyprawić
                      pieprzem, solą, dodać brokuły razem podusić ,
                      wszystko wymieszać, podawać na gorąco i zimno
                      pozdr
                      • 11.12.06, 10:25
                        Gofera dzieki za przepisy, ale cos nie chce mi sie zalacznik otworzyc.

                        A jak myslicie czy mozna jesc duzo jablek. Moj tesc przynosi nam jablka
                        skrzynkami, jem ich dosyc duzo dziennie, czy powinnam je ograniczyc?
                        • 11.12.06, 10:27
                          zaraz wyslę Ci z innej skrzynki, jabłka można jeść z umiarem bo rozpychają żoładek
                    • 11.12.06, 11:34
                      normalnie jak wariatka jakaś... no bo jest nas coraz więcej... pozdrawiam
                      wszystkie, bo imiona (a właściwie nicki) spamiętać trudno :):)


                      Ka-ro-la... nie mam jakiegoś "przykładowego" menu, ale wymyślę coś na
                      poczekaniu:

                      zaraz po przebudzeniu - szklanka wody niegazowanej (można więcej)

                      śniadanie:
                      - 1 jajko
                      - pół grahamki
                      - dowolna ilość sałaty (ja uwielbiam lodową) i pomidorów (skropione octem
                      balsamicznym, pieprz, sól)
                      - ja piję kawę z mlekiem 0%, bo chociaż niektórzy mówią, że przy diecie trzeba
                      pić zieloną herbatę, to ja nie jej nie znoszę i nie piję
                      - czasem zamiast "zieleniny" zdarza mi się zjeść coś słodkiego np. jedną
                      czekoladkę, albo tosta pełnoziarnistego z 1 łyżeczką konfitur truskawkowych.
                      wtedy jednak szybciej jestem głodna, bo żadna czekoladka nie wypełni żołądka
                      tak jak porcja sałaty z pomidorami, a kalorii tyle samo niestety :(

                      II śniadanie:
                      - zrobiona dzień wcześniej zupa mix na zimno (np. brokuł + marchewka + cebula +
                      czosnek, ugotowane w wodzie, zmiksowane, posolone i przyprawione bazylią)
                      - albo jakaś sałatka, również przygotowana dzień wcześniej w domu
                      - czasem jakaś chuda wędlina pokrojona w paseczki z różnymi warzywami
                      (pomidory, ogórki, papryka, sałata)

                      przekąska:
                      - duże jabłko (albo jakieś inne warzywo/owoc) - pokrojone na drobne kawałki

                      obiad:
                      - pierś kurczaka grillowana (można usmażyć na patelni teflonowej bez tłuszczu)
                      albo inne chude mięso/ryba
                      - surówka (dowolne ulubione warzywa z dodatkiem oliwy z oliwek, ziół, octu
                      balsamicznego)... można też zrobić warzywa duszone np. z mrożonki

                      przekąska:
                      - znowu jakiś owoc lub warzywo, ale może być odtłuszczony jogurt, albo garść
                      rodzynek

                      oprócz tego dużo wody mineralnej.

                      no i ruch :) ja akurat lubię aerobik w domu przed telewizorem :)
    • 11.12.06, 12:44
      Witam Wszystkie Panie serdecznie. Mam takie zapytanie: jak była Wasza waga
      wyjściowa i do jakiej zmierzacie? No i ile czasu już dzielnie walczycie? Czyli
      generalnie pytam o wyniki :o))
      Moja waga wyjsciowa to 68 kg/164wz, Zmierzam do 58kg i od trzech tygodni bo
      tyle się odchudzam zrzuciłam jakis kilogram (choc muszę brać poprawkę na moją
      wagę)
      Pozdrawiam cieplutko.
      • 11.12.06, 12:51
        Moja waga wyjściowa to 68 kg , teraz 63kg, dąże do 58 , walczę od początku
        września (-1kg) , intensywnie od 14 listopada (-4 kg), wiem,że mi sie uda,
        jestem pozytywnie nastawiona pomimo dziesiejszego bólu głowy:-(
        • 11.12.06, 13:01
          a rok temu ważyłam 60kg, to najbardziej boli ja ważyło się duzo mniej, od maja
          do września przytyłam aż 8 kg, dlatego moja garderoba sie skurczyła, ale juz nie
          jest źle, waga idzie w dół, ale musze bardzo uważać, jak widąć szybko mogę
          przytyć a schudnąć juz gorzej
        • 11.12.06, 13:03
          Widzę gofera ze masz takie same zamierzenia jak moje a pozytywne nastawienie to
          połowa sukcesu, niestety należę do osób, które zniechęca porażka. Muszę wziąć
          też poprawkę na wolniejszy metabolizm bo w moim wieku chyba troszkę zwalnia. No
          i nie wiem czy obrałam właściwy kierunek jeśli chodzi o dietę (rozdzielcza) bo
          choć podeszłam do niej z entuzjazmem to po przeczytaniu kilku artykułów mój
          zapał troszkę ostygł.
          • 11.12.06, 13:06
            Ze mną to samo (w najlepszym okresie-54) Cóz... chyba tyje od patrzenia na
            jedzenie :o)) Ale przyznaję ze jeść uwielbiam.
            • 11.12.06, 13:09
              ja z tego wynika muszę cały czas uważać, bo takie wachania wagi są nie korzystne
              dla organizmu
          • 11.12.06, 13:08
            Magdziorek35 jeśli chodzi o dietę nie łaćzenia jest rewelacyjna, ja jem
            warzywa+mięso, lub sam ryż , jest bardzo dobra, a co o niej czytałaś negatywnego?
            trzeba przy niej mieć duzo dyscypliny,
            • 11.12.06, 13:20
              Aż tak wielkich zastrzeżen nie mam oczywiście i ta dieta odpowiada mi
              najbardziej ze wszystkich (można jeść wszystko) Właściwie to chodzi głównie o
              śniadania, gdzie można jeść tylko owoce lub pić soki a dla mnie podstawa to
              pożywne śniadanie (czyli białko i węglowodany razem) no i tej wody to tak wiele
              pic nie można a już przywykłam do 2 litrów (tu tylko szklanka napoju przed
              posiłkiem) Ale tak ogólnie to jest git:o))
              Piszesz że właśnie na tej diecie chudniesz?
              • 11.12.06, 13:26
                ja stosuje jej bardziej lightowo , jem na śniadanie biały chudy serek z
                rodzynkami , a na obiad gotowane mięso na lunch sałątki nie łaćze węglowodanów,
                chudnę dziki ćwiczeniom po fat burning mam efekty
                • 11.12.06, 13:31
                  zapomniałam o rowerku on zliwidował mi ,,boczki'', które były okropne
                  • 11.12.06, 13:39
                    Mój kolejny grzech to niecierpliwość, już po kilku tygodniach oczekuję super
                    wyników, a tu trzeba wziąć się do pracy i nie ważyć co 10 minut:o))
                    Pozdrawiam i zyczę miłego dnia.
                    • 11.12.06, 13:42
                      to tak jak u mnie. Ja tez jestem niecierpliwa i wracajac do wczesniejszej
                      wypowiedzi jestem chyba uzalezniona od jedzenia. Uwielbiam jesc wszystko,
                      poprostu najlepiej byloby jakbym caly czas jadla, jak czuje zapach swiezego
                      chlebka, albo przechodze kolo jakiejs knajpki to mnie skreca, a teraz na
                      dodatek w sklepach tyle pysznosci przed swietami. Nie umien nie myslec o
                      jedzeniu.
                      • 11.12.06, 13:47
                        Skąd ja to znam.... no normlanie, ja nawet śpie i śnię że jem jakieś
                        ciacha......
                        • 11.12.06, 13:52
                          i jak z tym walczysz magdziorek, bo ja nie daje rady. Siedze w pracy i caly
                          czas musze cos gryzc
                          • 11.12.06, 13:59
                            Nie walczę :-/ i chyba dlatego moje wyniki są bardzo mizerne. Chęć na słodycze
                            zapijam wodą albo kawą albo jem jakiś słodki owoc a jak nic nie pomaga to
                            wcinam 2-3 kostki ptasiego mleka i dopiero mi ulży. Nie wiem jak długo
                            wytrzymam jeszcze bo na diecie jestem dopiero od jakichś 3 tygodni. Jak mówiłam
                            porażka mnie zniechęca wiec czekam.....(na wyniki rzecz jasna)
                            • 11.12.06, 14:04
                              No i wcześniej całą radością było dla mnie musli którego nie mogę teraz jeść z
                              mlekiem (z wodą jest obrzydliwe) a to naprawdę był dla mnie kop na pół dnia i
                              nie musiałam jeść innych słodkości.
                              • 11.12.06, 14:07
                                ja nie potrafie skonczyc na 3-4 ptasich mleczkach (chyba pudelkach hahaha)!!!
                                • 11.12.06, 14:10
                                  ja odkąd zaczełam jeść suszone owoce , słodycze mniej mnie obchodzą:-)
                                  • 11.12.06, 14:24
                                    u mnie szczerze mowiac to jest obojatne czy to slodycze czy makaran, i to i to
                                    moglabym jesc na okraglo
                              • 11.12.06, 14:08
                                ja tez jak zjem porządne śniadanie ma kopa na pół dnia, śniadanie jest bardzo wazne
      • 11.12.06, 13:34
        jak mam sie cofnac do poczatku to moja wyjsciowa byla 70kg (160wz), w
        najlepszym momencie bylo 54-55kg. Teraz waze 58 i chcialbym wrocic do 55.
        • 11.12.06, 13:37
          Asiulka555 3 kg to napewno dasz radę , ja mam jeszcze 5 kg:-(
          • 11.12.06, 13:39
            wlasnie te 3 to najciezej jest sie pozbyc. Nie moge sobie darowac ze jeszcze w
            sierpniu bylo 55 a juz pod koniec wrzesnia prawie 60. Teraz 58 i najwazniejsze
            zeby znowu nie podskoczyc wyzej.
          • 11.12.06, 13:40
            Dzięki wielkie za przykładowe menu i za przepisy na sałatki!

            Pozdrawiam
            • 11.12.06, 13:46
              polecam się na przyszłość, jak będe maiła coś ciekawego napiszę
              pozdr Ka-ro-la
      • 12.12.06, 09:10
        nie wiem ile ważyłam na począku, czyli ponad 9 tygodni temu. nie wiem ile ważę
        teraz (przyczyna jest prosta - nie mam wagi). nie zmierzam ku żadnej konkretnej
        wadze, bo jak już pisałam wielokrotnie, ja się nie odchudzam i nie jestem na
        żadnej diecie :):) zwyczajnie zaczęłam się sensowniej odżywiać i ćwiczyć. nie
        chcę widzieć tłuszczu na boczkach i brzuchu. wiem, że na starcie miałam w pasie
        80cm a teraz mam 72, nawet w porywach 70 :) podobnie rzecz się ma z innymi
        wymiarami, poza biustem, w którym ubyło mi tylko 2cm... pozdrowienia :)
        • 12.12.06, 09:19
          Ewa ja też zaczynałam od 80cm w pasie , spadło mi do 74 cm, to było okropne jak
          kupowałam ubrania było wszystko opięte i źle sie czułam w swoim Ciele, teraz
          jest już znacznie lepiej, lubię patrzec rano na płaski brzuch jędrniejszą pupę
          i ręce bardziej umięśnione bez tłuszcz
          pozdr
          • 12.12.06, 09:22
            dokładnie... ja mam to samo. dosłownie z każdej strony oglądam się w lustrze :)
            i uwierzyć nie mogę, że właściwie to tak niewiele trzeba, żeby się pozbyć
            sadełka.
            • 12.12.06, 11:13
              Ewa nie bądz taka skromna , dużo z siebie dajesz, wg mnie bardzo dużo
              • 12.12.06, 11:52
                no tak tak, daję z siebie wszystko :) ale to nie oznacza jakiegoś makabrycznego
                wysiłku, czy umartwiania się :) i właśnie to mnie najbardziej dziwi. bo wszyscy
                zawsze mówią, że "odchudzanie się" to jakaś straszliwa męka, że człowiek jest
                głodny i wszędzie widzi jedzenie, za którym będąc na głodzie może tylko wodzić
                tęsknym wygłodniałym wzrokiem. wydaje mi się to maksymalną bzdurą. pewnie, że
                jeśli ktoś się głodzi i np. wcale nie je pieczywa, a zawsze je bardzo lubił, to
                po paru dniach wejście do każdego sklepu spożywczego będzie udręką z powodu
                unoszącego się zapachu świeżego chleba. tylko, że w tym wszystkim trzeba
                znaleźć jakiś złoty środek. to trudne, ale może się udać.

                a ja tylko pewnego dnia stanęłam przed lustrem i nie spodobało mi się to co
                zobaczyłam. podjęłam decyzję i tego samego dnia zamówiłam płyty z ćwiczeniami i
                zaczęłam sensowniej jeść. zanim przyszły płyty, to jest w 3 dni, znikło mi w
                pasie 2cm :):) tak jakby pozytywne nastawienie było w tym wszystkim
                najważniejsze.

                nie musiałam stosować jakichś drastycznych posunięć, jakiegoś "kurczenia
                żołądka". wszystko przebiegało łagodnie. może dlatego, że do płyt, które
                zamówiłam były dołączone pewne wskazówki odnośnie odżywiania i parę przepisów
                kulinarnych. może powodem było to, że ja nie podeszłam do sprawy jak
                do "odchudzania się", czy "diety", tylko jak do "zmiany normalności". zmiany są
                trudne, ale jeśli się je przeprowadza z głową, to są do zrobienia.
                • 12.12.06, 12:07
                  Cześć Dziewczyny.I ja z zapytaniem (w temacie, choć z innej beczki): o co
                  chodzi z tym deficytem kalorycznym , bo rozumiem to tak :jeśli potrzebuję
                  dziennie coś ok. 2200 kcal i dostarczę mniej o jakieś no powiedzmy 300-500(nie
                  liczę dokładnie) i dodam do tego spalone podczas ćwiczeń też 300 to czy to
                  znaczy ze dziennie mój organizm otrzymuje 1400-1600? To przecież swietny wynik
                  więc czemu mierne wyniki(tylko kilogram od ponad 3 tygodni a w pasie jest ile
                  było -82)? Uświadomcie mnie proszę.
                  Aaaa - mam 35 lat i mieszkam niedaleko Gdańska.
                  Pozdrawiam cieplutko:o))
                  • 12.12.06, 12:32
                    teoretycznie osoba/kobieta siedząca za biurkiem, średniego wzrostu, wieku i
                    tuszy potrzebuje około 2300kcal. tyle teoria...

                    sprawdziłam swoje podstawowe zapotrzebowanie na kalorie w internecie (niestety
                    link mi wcięło) i wyszło mi, o zgrozo, 1400kcal a i to niecałe. później
                    zrobiłam sobie testy w klubie fitness, bo był dzień otwarty i robili je za
                    darmo. wyszło mniej więcej tyle samo (niestety). podstawowe zapotrzebowanie, to
                    takie, które jest takim, żeby nie tyć, więc żeby chudnąć muszę dorobić się
                    deficytu z tych 1400kcal... niezłe no nie? nadmienię, że mam 160cm wzrostu, 32
                    lata, pracę za biurkiem.

                    po minionych 9 tygodniach i znaczącym schudnięciu moje wnioski mam następujące:
                    - moim problemem nr 1 nie było to, że jadłam za dużo kalorii, ale to, że były
                    one w niewłaściwej postaci (jadłam nie to co trzeba),
                    - problemem nr 2, który właściwie powinnam wpisać jako nr 1, był fakt, że w
                    ogóle się nie ruszałam.
                    • 12.12.06, 12:44
                      tez sobie wyliczyłam mam zapotrzebowanie na 1400 kcal, z tego musze
                      wyćwiczyć,żeby schudnąć
                      • 12.12.06, 12:46
                        :):)
                      • 12.12.06, 12:53
                        nie ma sprawiedliwości, moja koleżanka je tyle,że jakby podsumować jakieś
                        3000kcal i jest szczupła, ale już sie do tego przyzwyczaiłam,że ja muszę dbać o
                        siebie i nie zwalać na moje mankamenty:-)
                    • 12.12.06, 12:53
                      1400 powiadasz, ale to tyle co organizmowi potrzeba do zwykłej wegetacji
                      inaczej mówiąc do życia. Każda czynność potrzebuje juz dodatkowych kalorii i
                      stąd myślę tabele kaloryczne dla poszczególnych osób (kobiety tyle , mężczyżni
                      tyle, dzieci tyle i te inne -wiesz o co chodzi i przychylam sie do 2300 jak
                      napisałaś wcześniej dla naszej grupy) Przeciez dieta choćby 1000 ckal jest
                      strasznie uboga i po niej najczęsciej ma się efekt jo-jo.
                      Jestem skołowana, a zrobić deficyt z tych 1400 to praktycznie zyć tylko
                      powietrzem bo 700- czy 800-ckal to dwa jogurciki,dwie kromki chleba z masłem
                      wedliną, pomidorem i kubek kakao i moze ze dwa jabłka na cały dzień, po czymś
                      takim nie doszłabym wieczorem do łózka.

                      Niemniej jednak dzięki za odpowiedż.

                      Pozdro :o))
                      • 12.12.06, 13:23
                        magdziorek35 napisał:
                        > 1400 powiadasz, ale to tyle co organizmowi potrzeba do zwykłej wegetacji
                        > inaczej mówiąc do życia. Każda czynność potrzebuje juz dodatkowych kalorii i
                        > stąd myślę tabele kaloryczne dla poszczególnych osób (kobiety tyle , mężczyżni
                        > tyle, dzieci tyle i te inne -wiesz o co chodzi i przychylam sie do 2300 jak
                        > napisałaś wcześniej dla naszej grupy)

                        no właśnie przychylam się jak najbardziej, ale co z tego, skoro dla mnie
                        2300kcal, to fura jedzenia, po której będę tyła straszliwie. zresztą przy moim
                        obecnym stylu odżywiania nie sposób jest zjeść 2300kcal, bo nie wcisnęłabym w
                        siebie za nic tyle zielska. to jest fizycznie niewykonalne.

                        -------------------------------

                        > Przeciez dieta choćby 1000 ckal jest
                        > strasznie uboga i po niej najczęsciej ma się efekt jo-jo.

                        nie wiem, nie sprawdzałam. nigdy nie byłam na żadnej diecie, poza "kopenhaską"
                        w ubiegłym roku, w wyniku której schudłam równo "0", chociaż piszą, że można
                        zgubić nawet 14kg w ciągu 13 dni diety. dla mnie nie dało nic... poza tym, że
                        chleb mi pachniał na odległość 200m od sklepu spożywczego.

                        -----------------------

                        > Jestem skołowana, a zrobić deficyt z tych 1400 to praktycznie zyć tylko
                        > powietrzem bo 700- czy 800-ckal to dwa jogurciki,dwie kromki chleba z masłem
                        > wedliną, pomidorem i kubek kakao i moze ze dwa jabłka na cały dzień

                        dla mnie 1400kcal, to mnóstwo pola do popisu (kulinarnego). trzeba się nieźle
                        nakombinować, żeby wymyślić pożywne i smaczne jedzenie mając do dyspozycji
                        tylko tyle, ale efekty są warte tego kombinowania.

                        - jogurty - nie jadam - wolę dwa jabłka zamiast jednego jogurtu, bo kalorycznie
                        to na jedno wychodzi, a przynajmniej jestem najedzona... tak naprawdę, to nie
                        cierpię jogurtów, kefirów, śmietany... są one dla mnie nie do przełnięcia w
                        stanie nie ugotowanym, tak więc ograniczam się do dodawania jogurtu naturalnego
                        do sosów.
                        - chleb - wyłącznie pełnoziarnisty, w małych ilościach - i jeżeli już, to z
                        samym pomidorem. to znaczy pomidory są oddzielnie pokrojone, a kromka chleba
                        jest zamiast "kanapki"
                        - masło - odpada z przyczyn wiadomych - ale ja i tak dodaję odrobinę wyłącznie
                        do szpinaku, który bez masła jest dla mnie nie do zjedzenia. szpinak uwielbiam,
                        a że sam w sobie ma kalorii tyle co nic (17kcal/100g), to te trochę masła mu
                        nie zaszkodzi.
                        - wędliny - jem z warzywami, bez pieczywa, kupuję tylko te chude i dobre
                        jakościowo (a nie jakieś różowe "plastiki"), często sama robię sobie jakieś
                        mięso do jedzenia na zimno
                        - kakao - również nie piję - z powodów tych samych co jogurty
                        - jabłka - zjadam jakieś 2 dziennie - zamiennie z innymi owocami; zwyczajnie je
                        lubię.

                        patrząc na powyższe stwierdzam, że z "dietą", to chyba miałam "ułatwione"
                        zadanie, bo:
                        - uwielbiam jeść zielsko
                        - nie lubię słodyczy
                        - nie lubię nabiału, np. serków topionych, czy sera żółtego (poza parmezanem i
                        ementalerem od wielkiego dzwonu)
                        - nie lubię żadnych słodkich napojów (niczego nie słodzę od dziecka)
                        - moje grzechy ograniczały się wyłącznie do kluch wszelkiego rodzaju i
                        majonezu, z których zrezygnowałam, dopuszczając od czasu do czasu grzeszki.

                        --------------------------

                        > po czymś takim nie doszłabym wieczorem do łózka.

                        i o to właśnie chodzi, że dla każdego co innego jest dobre i wskazane. ja po
                        wielu średnio udanych próbach i tzw. dietach ostatnio doszłam do tego, co jest
                        dla mnie dobre... i co ważniejsze skutkuje polepszeniem się mojego wyglądu i
                        kondycji, czego Wam wszystkie dziewczyny życzę :):)
                        • 12.12.06, 13:26
                          ja po diecie kopenhaskiej schudłam 3 kg, wole się trochę poruszać i efekt będzie
                          ten sam bez katowania i ślinotoku.....na widok jedzenia
                        • 12.12.06, 13:56
                          Ewka jesteś suuuper Dziewczyna, taki opis i tylko dla mnie:o))

                          Oczywiście to wszystko co napisałaś to prawda i zgadzam się w 100 % tyle, że ja
                          własnie od kilku tygodni i 1 raz chyba jestem na jakiejś diecie w ogóle (nie
                          łączenia) jem wszystko co nosi miano "zdrowej żywnośći" i nie opycham się
                          oczywiśćie czyli wszystko z umiarem i ku chwale zdrowego rozsądku no i ruszam
                          się też jak mi się wydaje sporo to znaczy 40 minut stepper i dodatkowe
                          ćwiczenia ok. 20 minut i co? I NIC.
                          Przytoczone we wcześniejszym poście jedzenie( 2 kromki chleba i te inne) to
                          tylko przykład na to że 700 czy 800 kalorii to bardzo mało o wiele za mało na
                          to by zdrowo funkcjonować.
                          Diet jako takich nie stosowałam także, ponieważ po każdej padłabym trupem z
                          głodu albo z wściekłości i ta jest moją pierwszą.
                          Nie wiem, być może popełniam jakiś błąd, może zbyt wcześnie oczekuję wyników
                          ale do czegoś muszę się przyznać: czuję się zdrowsza i chyba mam lepsze
                          samopoczucie, szkoda tylko że nie lżejsza ;o)( cóż ... babie nie dogodzisz).
                          W kazdym razie nie rezygnuję i nadal walczę choć z odrobinkę opuszczoną głowa...
                          Buziaki!!!
                          • 12.12.06, 14:03
                            najwazniejsze to nie dac sie zwariowac, nie wpasc w pulapke. Wszystko trzeba
                            robic z glowa, nie obzerac sie i nie obcinac tez drastycznie posilkow, a efekty
                            na pewno przyjda. Trzeba cierpliwosci. Ja kiedy wazylam sie codziennie i
                            liczylam kazda kalorie nie chudlam. Dopiero kiedy przestalam tak "wariowac" to
                            schudlam - i to sporo, bo 15kg. Ale nawet nie umiem powiedziec w jakim czasie
                            (napewno rok albo i dluzej), bo wlasnie przestalam tak obsesyjnie sie"odchudzac"
                          • 12.12.06, 14:03
                            Magdziorek ja też na początku nie miałam efektów, ale proponuje Ci abys się
                            mierzyła a nie ważyła
                            • 12.12.06, 14:06
                              podobno dużo zależy od psychiki , jak ktos np chce zajsć w ciąże to nie może a
                              jak sobie odpuści wtedy blokada mija tak samo jest z odchudzaniem, tylko
                              konsekwencja nam pomoże i spotkania na forum:-)
                              • 12.12.06, 14:15
                                Chyba faktycznie dałam się zwariować ale to dlatego,że czytam Wasze posty i
                                zazdroszczę Wam efektów (żartuję oczywiście)Idę wyrzucić wagę bo schowanie nic
                                nie da, zaraz i tak ją wyciagnę i centymetr też wyrzucę (dziś się zmierzyłam i
                                ani pół centymetra mniej)
                                Obiecuję poprawę:o))
                                • 12.12.06, 14:21
                                  Magdziorek pisze ,żeby inne kobitki zmobilizować, głowa do góry nie poddawaj
                                  się, napewno po ubranich zobaczysz efekty:-)
                                  życzę powodzenia i efektów
                              • 12.12.06, 14:21
                                wszystko zależy od psychiki, bo to nasz mózg o wszystkim decyduje.

                                zapomnijmy więc o obsesyjnym ważeniu się i mierzeniu, a schudnięcie zauważymy
                                po ubraniach. mi nawet łydki schudły, bo buty mam luźniejsze :):)

                                zapomnijmy też o liczeniu kalorii, a skupmy się raczej na na jedzeniu warzyw i
                                owoców z dodatkami, czyli ZIELSKO przede wszystkim :):) ale na Boga niech
                                jedzenie będzie smaczne, bo inaczej nikt tego nie zniesie.

                                pozwólmy sobie czasem na małe "co nieco", bo bez tego życie straci smak... no i
                                co by powiedział Kubuś Puchatek?

                                dużo się ruszajmy, tak jak każda lubi, bo przecież ma być przyjemnie :)

                                no i wspierajmy się kobietki na tym forum, bo faktycznie jak się tak
                                człowiek "naczyta" i "napisze", to się robi bardziej "freeminded" (przepraszam,
                                ale nie znalazłam równie dobrego słowa po polsku)...

                                no dzisiaj, to przesadzam naprawdę... nic nie robię, tylko na forum siedzę :)
                          • 12.12.06, 14:10
                            madzia... nie waga jest najważniejsza... może dzięki ćwiczeniom zamieniasz
                            tłuszczyk na mięśnie, a one są (w tej samej objętości) cięższe od sadełka...
                            naprawdę nie czujesz, że ubrania masz luźniejsze?

                            może faktycznie Twój organizm potrzebuje trochę czasu, żeby się odblokować i
                            zacząć szybciej przerabiać zapasy :)

                            pozdrawiam :)
        • 12.12.06, 12:04
          Ewa ja po wakacjach miałam rozciągnięty żoładek ponieważ jedzenie było
          rewelacyjne, a ,,apetyt rośnie w miarę jedzenia'' musiałam podjąć wyzwanie, ale
          warto było, moje nawyki utkwiły mi głęboko w głowie,ze nie wyobrażam sobie
          postepować inaczej , juz nie jest to dla mnie męczarnia , tylko przyjemność
    • 11.12.06, 14:26
      To oczywiście moje kolejne podejście do odchudzania i przy poprzednim
      próbowałam jeść chrom , który miał zmniejszyć apetyt i zlikwidować chęć na
      słodycze. Nie zadziałało a zjadłam chyba ze dwa opakowania.
      • 11.12.06, 14:28
        Wiem i rozumiem Cię asiulek doskonale. Piszę o słodyczach bo u mnie to one są
        moją przyczyna do zguby ale taki makaronik w spaghetti albo na słodko z
        truskawkami no poezja....
        • 11.12.06, 14:33
          a pokus nie brakuje. Wyobrazcie sobie ze moj tes przynosci nam co 2 dzien cala
          reklamowke roznych ciast. Jak tu sie odchudzac. Moj maz i tesc mowia: "jak nie
          chcesz to nie jedz". Wtedy jeszcze bardziej sie wkurzam, jak tu nie jesc jak co
          otwieram lodowke to widze pelne polki takich pysznosci
          • 11.12.06, 14:33
            ehhhhh
            • 11.12.06, 15:58
              a ja mam dzis straszny kryzys , chce mi sie jeść okrótnie, dobrze,że idę sie
              poruszać to mi może przejdzie
            • 12.12.06, 14:28
              ja jestem pewna,że nam się uda,na 100% całe szczęście do wiosny trochę czasu a
              my wzięłyśmy się za siebie wcześnie
              Magdziorek a myslałaś o zapisaniu się na zajęcia grupowe na aerobik?może to Ci
              pomoże za zajęcia spalania tłuszczu?
              • 12.12.06, 14:38
                z takim wsparciem nie może się nie udać :)

                ja mam nadzieję, że bez wstydu nałożę latem swój strój kąpielowy Victoria's
                Secret :)
                • 12.12.06, 14:41
                  jestem pewna,że tak będzie:-)
              • 12.12.06, 14:39
                Dziewczyny Wasze rady i sam fakt ze jesteście naprawde mi pomaga, myślę , że
                już dawno poddałabym się a tak mam się Komu wyżalić, ma mnie Kto pocieszyć i
                juz jest lepiej :o)
                Niestety na ćwiczenia w jakimś klubie nie mogę się zapisać ponieważ mam w domu
                19 miesięcznego najukochańszego urwiska i nie mam możliwości aby z kimś go
                zostawić a jesli już to bardzo sporadycznie więc zdaję się tylko na ćwiczenia w
                domu.
                • 12.12.06, 14:44
                  a może zamówisz sobie płytę tak jak Ewa , maluszek byłby pewnie zaintrygowany
                  jakbyś machała nogami, moja córeczka próbuje razem ze mna, chyba juz wszyscy w
                  przedszkolu wiedzą ,że ćwiczę, hahahahahah te urwisy są wspaniałe:-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.