Kto kupuje bardzo drogie kosmetyki? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
      • > Jezeli interesuja Was nie tylko markowe kosmetyki ale takze i sklad, to
        > zauwazcie, ze zarowno w kremie za 40-50 zl sa te same skladniki, co w kremie za
        > 200- 300 zl. Zazwyczaj sa to witaminy, liposomy, kwas hialuronowy, peptydy idt.
        > W najdrozszych nie ma czegos, czego by nie bylo w tanszych kremach.
        > Nie ma roznic, jezeli chodzi o ich dzialanie.

        Masz trochę racji, ale nie do końca. Owszem, niektóre podstawowe substancje
        aktywne bywają podobne. Ale w droższych kosmetykach stosuje się np. bardziej
        skomplikowane i skuteczniejsze nośniki pozwalające owym peptydom czy witaminom
        dotrzeć w głąb skóry. Albo używa się lepszych składników podstawowych (np. oleje
        roślinne, a nie mineralne). Płacimy też za badania laboratoryjne prowadzące do
        opracowania skutecznej, nowoczesnej receptury. I to powoduje, że jednak
        najczęściej są różnice jeśli chodzi o działanie (zwłaszcza długofalowe), co nie
        znaczy, że każdy krem za trzycyfrową sumę jest cudownym eliksirem - wśród takich
        też bywają przereklamowane buble. Tak, jak wśród kosmetyków za 20-30 zł
        trafiają się perełki.
        I pamiętajmy, że to co dla jednej osoby jest kosmetycznym diamentem, dla drugiej
        może okazać się nic nie wartym bądź wręcz szkodzącym cerze paskudztwem -
        niezależnie od ceny czy marki.




        --
        Lepszy cellulitis w garści, niż silikon w telewizji.
        • chyba sie jednak dolacze do dyskusji... nie chcialam wczesniej, bo lalam z
          ludzkiej glupoty albo robilo mi sie niektorych dziewczyn szczerze zal...
          ale postanowilam odniesc sie do dwoch ostatnich postow.
          Zasada jest taka, ze placi sie za rodzaj skladnikow i nowosc. skladniki
          pochodzenia naturalnego sa najdrozsze i ich cena nie ulega zmianom. otrzymanie
          wyciagu z rozy (chodzi mi o ekstrakty uzywane do produkcji kremow itp., a nie
          klasyczne olejki zapachowe), mimozy, glonow czy nawet banalnego rumianku bedzie
          zawsze kosztowalo tyle samo - czyli bardzo drogo, bo inaczej sie nie da, ale.
          mozna odwalic psia robote na wielka skale, tak jak robi to np. laboratorium
          Klorane. mozna takze otrzymac substancje idealnie czyste o optymalnych
          wlasciwosciach i dzialaniu - tak jest w przypadku Sisleya, Prady, Darphina,
          Decleora (ceny w porzadku malejacym). rumianek rumiankowi nie rowny. Klorane
          zawsze bedzie kosztowal tyle samo (dobrze sie sprzedaje i krzywdy nikomu nie
          wyrzadza) - Sisley nigdy nie stanieje jesli nie zacznie oszczedzac na kosztach
          produkcji swoich kosmetykow kosztem ich jakosci. I dzieki BOGU ! niech zostanie
          drogi. Za marke takze sie placi, nigdy nie twierdzilam ze jest odwrotnie, ale o
          wiele mniej niz sie tutaj niektorym paniom wydaje.

          Jesli chodzi o pozostale kosmetyki - czyli zdecydowana wiekszosc tego, co jest
          dostepne na rynku - sprawa wyglada inaczej. To nie sa pojedyncze laboratoria,
          tylko koncerny wypuszczajace kosmetyki dla kilku firm jednoczesnie. W przypadku
          kremow z wysokiej, najwyzszej polki, placi sie glownie za : nowosc, za postep
          naukowy, za lata (czasami ponad 20 lat) badan. nauka postepuje i za jakis czas
          pojawia sie nowa cudowna molekula, ktora trzeba jakos wypromowac. poprzednia
          juz zdazyla zamortyzowac wyzej wspomniane koszta, wiec staje sie niejako
          licencja publiczna. to, co bylo rewolucja w kremach Heleny Rubinstein, znajduje
          sie obecnie w opakowaniach L'Oreala. Chodzi o element aktywny kremow, a reszta
          czyli to, co w lekarstwach nazywa sie placebo - wiadomo, jest jakosci sredniej.
          L'Oreal jest 4-5 razy tanszy od HR.
          Na liposomy wpadlo laboratorium, ktore pracowalo dla Diora. W latach 80-tych
          capture Diora kosztowal 360 frankow (kosmetyki byly dwa razy tansze teraz jest
          to cena kremu solidnej, sredniej jakosci). obecnie liposomy zawieraja kremy
          dostepne w supermarketach. klientela na produkty luksusowe ma swira na innym
          punkcie, a o liposomach juz zapomniala. czy te demokratyczne liposomy tak samo
          dzialaja jak te diora sprzed 25-u lat ? zapewne ! moze tylko bardziej sie po
          nich swieci skora, ale to z innego powodu, o ktorym wczesniej pisalam, bo same
          liposomy dzialaja tak, jak na liposomy przystalo.
          Moral plynie z tego taki, ze w dzisiejszych czasach kazda kobieta ma dostep do
          dobrych kosmetykow. jesli nie jest to kwestia finansow, to jest to kwestia czasu
          a czas plynie szybko, panienki, oj szybko...

          na tym koncze moj list, bo maz mnie wola na tort (w imie milosci i swietego
          walentego), ktory sam upiekl i ukrecil krem... juz sobie wyobrazam co to bedzie
          ...cale szczescie, ze jest czym zapic...

          pa :)


          • Jednak kwestia, czy te najdrozsze kosmetyki daja lepsze efekty, jezeli chodzi np
            o odmlodzenie skory, jest nadal otwarta.
            --
            ...
            • oczywiscie, ze tak jest ! tak samo jak aspiryna bauera dziala lepiej niz
              peerelowski proszek od bolu glowy z kogucikiem... jest jeszcze kwestia
              przyjemnosci w uzyciu, ale to juz jest jak najbardziej subiektywne i trzeba
              miec duza skale porownawcza w tej samej kategorii kosmetykow.
              ktos moze byc zadowolony z kremu nivea, bo nie uzywal nigdy zadnego innego i
              nie zna wlasnej skory, zadawalajac sie tym jaka jest, a nie zastanawiajac sie
              jaka moglaby byc !

              Jesli chodzi o odmlodzenie skory, najlepsze i trwale efekty daje wykonany
              przez dermatologa peeling, laser i chirurgia.

              Kosmetyki ogolnie poprawia aspekt skory. Na szczescie wiekszosc kobiet moze sie
              tym zadowolic. oczywiscie im drozszy kosmetyk - tym skuteczniejszy, co nie
              oznacza, ze te tansze sa radykalnie zle.









          • Nigdy nie uwierze, zbey jakikolwiek skladnik byl tak drogi, zeby jego kilka
            kropel kosztowalo 200 i wiecej zlotych - bo reszta to baza. Co do bazy - w
            drogih kremach i tak stopsuje sie paraffinum liquidum/mineral oil, czyli olej,
            z ktorego robi sie oliwke dla dzieci czy jest baza na jakies apteczne masci -
            chyba i kosmetyki dla dzieci, i apteczne mascie musza byc najwyzszej czystosci,
            prawda? To jakim cudem Diorowy olej mineralny ma kosztowac kilkaset zlotych? A
            np. oleje roslinne sa i w tanich polskich kremach, np. Polleny Ewy za 6 zl.
            • W moim odczuciu drogie kosmetyki to totalna sciema dla naiwnych.Piszecie tu o
              wysokiej jakosci oczyszczonych skladnikach...takie blebleble. Mam odwieczny
              problem z przesuszajaca sie cera. Probowalam wielu "nawilzaczy" z wyzszej
              polki.Efekt byl za kazdym razem taki,ze moja skora byla jeszcze bardziej
              wysuszona niz przed zastosowaniem danego mazidla.I gdzie te cudowne
              skladniki,co niby mialy pomoc? gdzie wyselekcjonowane i starannie oczyszczone
              olejki ,za ktore dalam worek kasy ? :> Nie zadzialaly,albo ja jestem taka
              oporna ,albo kosmetyki do kitu ;)Nawet efekt placebo u mnie nie dziala.Skora
              jak sie luszczyla,tak sie luszczy :D Jedyny ratunek dla mnie to krem bambino za
              3 i pol zeta.I jak tu nie wpasc w depresje....



              pozdr.

              --
              "Trzeba marzyć tak,jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak,jakby się miało
              umrzeć jutro".
              James Dean
              • dokładnie tak, zgadzam sie z przedpiszczynią :)
                czytam to i czytam i nie mogę uwierzyc że przy tak szerokim dostępie do
                informacji na ten temat tak sporawa grupa kobiet dalej jest gotowa tak
                zapalczywie bronić rzekomo lepszej jakosci drogich kosmetyków....
                ktos tam pisze ze pozyskiwanie pewnych skladnikow i umieszczanie ich w
                specyfiku w odpowiedni sposob musi kosztowac... jasne, ale zadajmy sobie
                pytanie jakie to sa skladniki ktore mają niezaprzeczalnie udowodnione dzialanie
                na skore - okaze sie ze jest ich zaledwie kilka - wit a, wit c, filtr
                przeciwsloneczny, kwasy owocowe - w zasadzie tyle. wszystkie te wody z lodowcow
                za grube tysiące to bujda na resorach, smiech mnie ogarnia ze ktos w to wierzy.
                podsumowujac - kazdy kosmetyk o dobrym skladzie, krem oliwkowy ziaji za 5 pln i
                Active C LRP za 50 z - jest dobry. cena ma tutaj niewiele do rzeczy. kosmetyki
                apteczne poza tym maja ta przewage ze ich laboratoria prowadza rzetelne analizy
                i badania w scisle kontrolowanych warunkach - czego dior czy la praire nie
                czyni...
            • """Nigdy nie uwierze, zbey jakikolwiek skladnik byl tak drogi, zeby jego kilka
              kropel kosztowalo 200 i wiecej zlotych - bo reszta to baza."""

              "" Nigdy nie uwierze, zbey jakikolwiek skladnik byl tak drogi, zeby jego kilka
              kropel kosztowalo 200 i wiecej zlotych"""


              nikt ci nie kaze wierzyc.....

              ale tez nie przekonuj tych co ""kawal swiata widzieli"" ze wiesz lepiej.


              Venus

              • A kto przekonuje? Wyrazilam swoja opinie. Jesli masz dowody, zeby ja zanegowac,
                to prosze o podanie skladnika, za ktory trzeba zaplacic kilkaset zlotych (wez
                pod uwage, ze krem nawilzajacy to 90% wody, nastepnie jakis tluszcz i
                emulgatory, potem skladniki aktywne - ile tego moze byc? max 1 ml?). Ale tak
                strikte - sam skladnik za kilkaset zlotych, a nie skladnik kilka zlotych, a
                reszta marka, reklama czy nawet badania.
                • > A kto przekonuje? Wyrazilam swoja opinie. Jesli masz dowody, zeby ja
                  zanegowac,
                  >

                  > strikte - sam skladnik za kilkaset zlotych, a nie skladnik kilka zlotych, a
                  > reszta marka, reklama czy nawet badania.

                  Nawet badania :))) W przypadku awangardowych kremow, chodzi o kolosalne
                  budzety, ktorymi zadne skromne laboratorium nie dysponuje.

                  Marka, to na samym koncu. Na reklame tez trzeba sobie zasluzyc. Czy myslisz, ze
                  znalazly by sie nowe nabywczynie kremu Nivea, gdyby pewnego dnia zaczeli go
                  sprzedawac za 80 € i reklamowala go Nicole Kidman, swiatowa referencja
                  alabastorwej cery ?


                  • Rozumiem, ale pomijajac kwestie badan nie ma skladnika, za ktory trzeba by bylo
                    w kremie zaplacic 200 zl, predzej juz wlasnie same badania naukowe, ale sam
                    skladnik? Najdrozszy jaki znam to olejek rozany:

                    OLEJEK RÓŻANY
                    (Rosa damascena Mill.) 1 kg olejku otrzymuje się z 2 ton płatków. cena 336.72
                    pln - za 10 ml w sprzedazy detalicznej.

                    Do kremu takiego olejku daje sie najwyzej kilka kropli, wiec tutaj skladnik
                    kosztowalby max kiladziesiat zlotych, a nie kilkaset. Podsumowujac moja mysl -
                    rozumiem argumentacje, ze krem musi byc drogi, bo byl dlugo i starannie
                    dopracowywany laboratoryjnie, bo ma lepsze jakosciowo skladniki plus koszt
                    opakowan, reklamy i sama marka, renoma firmy, a nie tylko, bo maja drogie
                    skladniki albo tylko, bo na 7 lat naukowcy pracowali nad nowym produktem. Po
                    prostu - wszystko tutaj robi cene i nie mozna zaprzeczac, ze czesc z tego to
                    jednak jest ta marka, renoma i ta reklama, ze za to tez sie tu placi, a za co
                    nie placi sie przy wielu niskopolkowych kosmetykach.

                    Co do kremu Nivea - on wlasnie ejst pzereklmoiwany. To byl pierwszy krem i do
                    tej pory cieszy sie pewna renoma, popularnoscia. To dziwne, ze teraz, kiedy
                    jest pelno swietnych kremow tyle ludzi nadal uaza Nivea za najlepszy. Cos
                    podobneo z reszta jest w Polsce z kremem i mydlem Bambino.
              • Wytlumaze jeszcze m ze, o co mi konkretnie chodzi - to nie ja na tym watku
                przekonuje do tego, zeby uzywac tansze kosmetyki albo ze te tansze sa rownie
                lepsze. Moge nawet przyjac, ze drozsze sa lepsze na potrzeby tej wypowiedzi.
                Nie zgadzam sie z usprawiedliwianiem wysokiej ceny tych kosmetykow drogimi
                skladnikami czy wieloletnimi badaniami naukowymi. Oczywiscie wszystko po czesci
                tez przyczyna sie do wysokiej ceny, ale twierdzenie, ze cena nie wynika z marki
                i reklamy, a tylko z tego, ze w kremie uzyto pieronsko drogiego skladnika nie
                ma racji bytu, bo na 200 zl skladaja sie i skladniki, i badania, i reklama, i
                wreszcie sama marka, dlatego 200 zl kremu to nie 200 zl za jakis nowoodkryty
                skladnik, taki skladnik moze byc tylko pewna czescia tych 200 zl. A inna
                sprawa - poza specjalistycznymi kremami np. preciwzmareszczkowymi o
                opatentowanej formule po latach badan, sa tez u danej marki zwykle kremy
                nawilzajace bez "bajerow", ale ze np. srednia cena tych produktow to 200 zl, to
                przeciez nagle nie wycenia nawet prostego w skladzie kremu na 50? No i sie
                placi np. 100-150. Oczywiscie - taki zwykly krem nawilzajacy moze byc epszy niz
                tanszy, ale to raczej kwestia doboru odpowiednich znanyh juz i prostyh
                skladnikow niz czegos nowego i drogiego.
        • agni31 napisała:


          >
          > Masz trochę racji, ale nie do końca. Owszem, niektóre podstawowe substancje
          > aktywne bywają podobne. Ale w droższych kosmetykach stosuje się np. bardziej
          > skomplikowane i skuteczniejsze nośniki pozwalające owym peptydom czy witaminom
          > dotrzeć w głąb skóry.


          :-)))
          a to dobre, otoz "wglab skory" nic nie dociera, bo i nie ma jak (zwlaszcza z
          kosmetykow - czasteczki tych substancji sa za duze, aby przeniknac przez blony
          komorkowe, gdyby tak bylo, to kosmetyk nie nazywalby sie kosmetyk, tylko lek i
          bylby dostepny wylacznie na recepte, bo zachodzilaby ingerencja w procesy
          organizmu ludzkiego). To po pierwsze. Po drugie - nawet na kosmetykach bardzo
          drogich coraz czesciej pojawiaja sie drobniutkim nadrukiem napisane uwagi, ze
          kosmetyk dziala wylacznie na najbardziej zewnetrzna warstwe naskorka, a ten jak
          wiadomo sklada sie z martwych komorek skory:-).
          Generalnie najistotniejsza funkcja kremu jest ochrona przed utrata wilgoci
          przez skore - do tego wystarczy warstwa dobrej wazeliny, no ale wazelina nie
          brzmi tak seksownie, co kawior biednych, wybijanych jesiotrow (nota bene, jak
          juz ktos slusznie zauwazyl, aby jakakolwiek z tych cudownych substancji miala
          szanse na jakiekolwiek dzialanie, to krem musialby sie z niej skladac w
          ogromnej czesci, a nie tylko w mikroprocentach:-). Poza tym, na coraz wiekszej
          liczbie kosmetykow (mowie o tych drogich) pojawiaja sie informacje
          o "optycznych wypelniaczach zmarszczek, optycznych rozjasniaczach czy
          wygladzaczach cery" - czyli o iluzji. Taka np. jest silikon w slynnym
          Idealiscie EL:-).

          Osobiscie nie interesuje mnie cena, tylko li i wylacznie sklad kosmetykow.
          Wszystko, co zawiera oleje mineralne, parabeny, SLS czy substancje pochodne
          ropy (jak oleje mineralne) nie maja miejsca na moich polkach.

          E.
    • Niestety cudow nie ma, nawet przy uzywaniu kremow za 1000. To dlatego slawne
      osoby, ktore stac na 10 takich kremow w ktoryms momencie zmuszone sa poddac sie
      operacji plastycznej albo wstrzykiwac botox.

      No ale jezeli ktos woli kupic bardzo drogi srodek, bo witaminy w nim lepiej
      dzialaja ;)czy troche lepiej sie wchlania, to juz jego wybor.

      Zycze Wam dziewczyny, zebyscie zawsze byly piekne.
      Pozdrawiam
      --
      ...
      • nie zgadzam sie z Toba, ja tez tak oszczedzalam na kremach ale w koncu mialam
        dosyc, mam przetluszczajaca sie cere i nic nie pomagalo po paru chwilach znowu
        sie swiecilam, wiec poszlam do sklepu i pani mi doradzila serie matujaca firmy
        CLARINS jest rewelacyjna, nawet nie ma porownania, wreszcie jestem zadowolona
        ze swojej cery na twarzy, nie swiece sie wogole, ale trzeba pamietac ze efekty
        uzywania jakis kosmetykow mozna dopiero zauwazyc po jakis 8 tygodniach uzywania
        a w przypadku tanich wogole........
        • kobieto, ktora twierdzi, ze Dior i inne luksusowe firmy nie przeprowadzaja
          rzetelnych analiz...
          ... przestan wypisywac bzdury.
          czy jeszcze do ciebie nie trafilo, ze laboratoria, ktore pracuja dla tych firm
          sa powaznymi placowkami naukowo-badawczymi?

          i jeszcze jedno : nie ma przymusu kupowania drogich kosmetykow! To co kupuje
          jest moim wyborem i rowno sobie gwizdze na to jak to zostanie skomentowane.
          Uzywam bardzo dobrych kosmetykow i to widac. Z drugiej strony przyznaje, ze
          nigdy nie mialam problemow z cera, wiec byc moze ich dzialanie w moim przypadku
          jest ulatwione. Kupujac drogi kosmetyk (nie rzucam sie na nie jak malpa na kit,
          tylko kupuje to, co mi odpowiada i czego akurat potrzebuje) nigdy nie mialam
          wrazenia, ze jestem kims lepszym (co to w ogole za kategorie myslenia???) ani
          nie chcialam niczego innego sobie (i innym) udowodnic. Chdze rowniez do
          luksusowego fryzjera, kupuje drogie buty i doskonale gatunkowo ubrania. Stac
          mnie na wysokiej jakosci torby i dodatki. I jest to wylacznie moja sprawa. Zdna
          z moich kolezanek nie wie jakich kremow uzywam, bo tego tematu nie poruszamy.
          Znam jednak takze osobe, bardzo zamozna, ktora kupuje sobie kremiki za grosik
          (bylam z nia w aptece, wiec widzialam), bo to jej odpowiada. Ta sama osoba wli
          kupic sobie na targu imitacje torby Longchamp. Jest to osoba bardzo oszczedna,
          zeby nie powiedziec skapa, bo na niczym oszczedzac nie musi. Pisze to, bo nigdy
          nie uslyszalam od niej zadnego komentarza, ktory by w jakis sposob krytykowal
          konsumentki produktow luksusowych. Stojac obok niej w aptece, podczas gdy ona
          kupowala La roche POsay, nie przyszlo mi do glowy zapytac dlaczgo wydaje
          pieniadze na takie kosmetyki a nie na cos lepszego (ma sporo klopotow z cera).
          Tak zadecydowala i kropka.
          Niestety, zdaje sobie sprawe z tego, ze taka tolerancja jest mozliwa tylko
          wtedy, gdy nie ma frustracji.







          • """Mieszkam i pracuje we Wloszech. Jak przyjezdzam do Polski i chodze po
            kslepach z
            kosmetykami, to krem za 200 zl jest naprawde na moja kieszen ( co to jest 50
            EURO)."""


            no i co z tego, na pewno nie zarabiasz tyle aby te kremy za 200 zl byly az
            takie "co to jest 50 Euro" ogolnie.
            na pewno masz jakis budzet co uwzglednia kupienie kremu za 200 zl.

            mnie tez stac na Guerlaina za 200 dolcow ale to nie znaczy ze moge kupowac go
            na kopy.

            jakbys zarabiala z pol miliona dolarow rocznie to wtedy bys nawet przez sekunde
            nie myslala czy tanszy krem jest lepszy,

            a gdybys miala tyle kasy co np jenifer lopez to bys sie smarowala cala kremami
            za tysiace dolarow.

            Venus
            • Zapewniam Cie, ze nie kupowalabym kremow za 200 zl, nawet gdybym byla
              milionerka, bo 1) nie wierze, ze dzialaja lepiej od tych ze sredniej polki, 2)
              wolalabym przeznaczyc kase na cos innego, perfumy, ciuchy itp
              --
              ...
              • Dziewzyny juz napisaly, ze jakbys miala tyyyyyyle kasy, to nie musialabys
                przeznaczac na to zamiast na kremy, bo moglabys i na kremy, i na wszytsko inne.
                I moge sie zalozyc, ze bys kupowala drogie. Ja tez bym kupowala. I to nawet nie
                w Sephorze, tylko jakiejs mniejszej eksukluzywnej drogerii - bo nie lazi za
                toba ochroniarz, nie traktuja cie jak potencjalna zlodziejke, bo mozesz
                wybrzydzac i testowac, a ekspedientki sa mile i profesjonalne, bo jest ogolnie
                sympatycznie, milo i spokojnie. A kremy maja ladne opakowania, ladnie pachna i
                lepiej sie wchlaniaja. Tak, teraz mysle o poczuciu pewnego luksusu, ale jakbym
                miala duzo pieniedzy, to byloby to dla mnie tak samo normalne, jak terz wydanie
                na krem 20 zl. I jest tysiace nawet abstrakcyjnych powodow, dla ktorych bys
                wydawala na kremy kilkaset zlotych. I wcale nie myslalabys "kurde, rpzeciez za
                to moge kupic tyle innych rzeczy" albo "jejq, przeciez ludzie na swiecie
                gloduja" czy cokolwiek innego, co jak widac zdarza sie myslec ludziom, ktorzy
                jednak musza patrzec, na co wydaja kase. Po prostu w ogole nie myslalabys o
                tym, na co i ile wydajesz - wydawalbys. Bez wyrzutow i zastanawiania sie. I nie
                ma w tym ani nic zlego, ani nic dziwnego. I nie chodzi o to, ze lepsze
                (przeciez chyba zadna kobieta, ktora ma wrecz nieograniczone mozliwosci
                kosmetycznych zakupow nie kupowalaby dla zasady drogiego kremu, jesli znalazla
                idealny dla siebie powiedzmy sredniopolkowy). Tak, jak juz ktos tu napisal, ze
                uzywa do ust kremu Nivea. Przeciez nie bedzie dla szpanu czy poczucia, ze ejst
                sie lepszym szukac mazidla za 200 zl. Ogolnie uwazam, ze nie mozna
                mowic "gdybym miala mnostwo kasy, to na pewno nie kupilabym kosmeyku za 300 zl"
                tak samo, jak smiac mi sie chce, keidy ktos pisze "nawet, jakbym zarabiala 800
                zl, to nie zrezygnowalabym z moich ulubionych kosmetykow, jak Dior za 250 zl"
                itp. Ile sie ma kasy, tyle sie wydaje, kupuje sie rzeczy adekwatnie do naszego
                poziomu zycia. Jasne, ze ktos, kto zarabia malo moze uciulac na cos drogiego, a
                ktos, kto ma kasy pod dostatkiem moze oszczedzac, bo moze tak zostal wychowany
                (ja np. nawet toniku za 5 zl nie wyrzuce, jak mi nie odpowiada, staram sie
                znalesc dla niego jakies zastosowanie - po prostu tak sie nauczylam, zeby nie
                marnowac niczego). Kobiety, ktore znalazly dla siebie odpowiedni kosmetyki na
                wysokiej polce stac na nie i dlaczego mialyby z tego rezygnowac? Znalazly
                idealny krem pod oczy za 300 zl - maja sie zbuntowac i go nie uzywac, bo polowa
                jego wartosci to marka i reklama? I szukac jakiegos tanszego, bo ten dozsze
                wcale nie sa lepsze? No moze i nie sa, ale ten jeden akurat dla nich jest, wiec
                bez sensu by bylo ot tak na zasadzie rpzekory uzywac tanszego, bo mi sie nie
                podoba, ze krem jest taki drogi, a przeciez nie musi, moglby kosztowac 4 razy
                mniej. Moglby, ale nie kosztuje, a jest swietny, mam na to kase, kupuje i
                jestem zadowolona, ze mam cudowana skore pod oczami. A ktos inny bedzie mial
                cudowana po kremie za 10 zl i bedzie mowil "no co wy, po co wydajecie tyle
                kasy?! sprobujcie tego! super dziala, a jest o wiele tanszy!". Na innych moze
                juz tak super nie dzialac, a po drugie to wlasnie ta abstrakcyjna kwestia, w
                ktora niektorym trudno sie wczuc: no i co z tego? Co z tego, ze tanszy? Mi ten
                odpowiada (nie dlatego, ze ejst drogi, tlyko dlatego, ze dobrze dziala). Stac
                mnie na niego, lubie go i bede go kupowac. Tyle. :)
          • za grosik to jest ziaja, a nie la roche posay ;-) może znajomej zależało na
            kosmetyku aptecznym, bo wysoka półka nie oznacza np., że produkt jest
            hipoalergiczny (chociaż z tą hipoalergicznością to też często pic na wodę -
            wiem, bo moja matka jest farmaceutką i wykłada m.in. na kosmetologii, może ona
            się powinna wypowiedzieć ;-))

            co do laboratoriów - l'oreal też je posiada i są nawet bardziej znane ;-)
            • pozdrowienia dla mamy, a tobie osobiscie radze pisac sensowniej. dosc kiepska
              masz logike jak na dziecko naukowca.
              • > pozdrowienia dla mamy, a tobie osobiscie radze pisac sensowniej.

                dobra, wykaż mi brak logiki :-)
                w swoim zacietrzewieniu nie różnisz się niczym od autorki wątku.
                • nie znam autorki watku, byc moze jeszcze wiele innych podobienstw mozna by
                  znalezc :)))

                  "zacwierzenie" jest okresleniem nieodpowiednim. poszukaj jego synonimow -
                  usmiejesz sie :)))

                  w tym , co piszesz, nie ma logiki - jest tylko wyobraznia.
                  To bardzo dobrze ! ale akurat nie w tym momencie... chociaz... Moze
                  potrzebujesz wiecej szczegolow, zeby zrozumiec.
                  Prosze bardzo :
                  Mieszkam we Francji (kolezanka, o ktorej pisalam jest francuzka), a tutaj
                  Ziaji, kosmetykow za grosik wg twojego uznania, po prostu nie ma.
                  Apteki we Francji proponuja bardzo szeroki asortyment kosmetykow, a w nim tak
                  samo szeroki wachlarz cen. W tej skali, la roche posay sytuuje sie na samym
                  dole, na gorze jest Darphin, ktorego produkty kosztuja tyle, co kremy EL, Diora
                  itp., Hit tej matki, krem "predermine" kosztuje +- 140 €.
                  Wyobrazasz sobie (tutaj lec na calego !!!) jaka moze byc roznorodnosc oferty w
                  aptecznej gamie sredniej ?
                  Jesli chodzi o moja znajoma, jej problemem nie jest - wbrew temu, co
                  wywnioskowalas, czy raczej wymyslilas - nietolerancja na kosmetyki, tylko
                  przetluszczajaca sie skora i tradzik. Aptekarka proponowala jej cos innego, ale
                  ta uparta oslica (ma babka duzo zalet, wiec ta wada czyni ja bardziej ludzka)
                  upiera sie przy la roche posay :)))
                  --------

                  Czy pozdrowilas mame ?











                  • Taaa, supermarketów też nie ma, i nie ma kosmetyków "supermarketowych"
                    typu nivea, dove czy inne badziewie za eurocencik, co nie? ;-)
                    Przestań traktować mnie protekcjonalnie, jeśli łaska.
    • W całej tej dyskusji najbardziej irytujące jest to, ze niektóre osoby maja
      tendencje do uznawania tylko swojej opinii za jedyną słuszną, a każda inna jest
      z założenia mylna.

      Każdy żyje jak mu wygodnie, każdy dysponuje swoimi pieniędzmi wedle własnego
      uznania. Nikt nie powinien nikomu narzucac na co ma swoją ciężko zarobioną kasę
      wydać.
      Niektórzy za bardzo lubią wtrącać się w nieswoje sprawy kiedyś ktoś dowiedział
      się, że wpłacam niemałą kwotę co miesiąc na schronisko dla zwierząt. Zostałam
      za to nieomal zrugana, że płacę na zwierzęta a nie na biedne dzieci. No cóż
      moja sprawa. Niezależnie od tego co zostało tu napisane czy kiedykolwiek
      powiedziane - ja będę wydawać moje pieniądze według mojego uznania. Każdy kto
      zarabia ma do tego prawo :-)
      • snow.queen napisała:

        > Niektórzy za bardzo lubią wtrącać się w nieswoje sprawy kiedyś ktoś
        dowiedział
        > się, że wpłacam niemałą kwotę co miesiąc na schronisko dla zwierząt. Zostałam
        > za to nieomal zrugana, że płacę na zwierzęta a nie na biedne dzieci.

        Skad ja to znam - czasem, jesli chce "sprawdzic" czlowieka to sie przyznam i po
        reakcji juz wiem wszystko:)
        • arieska napisała:

          > snow.queen napisała:
          >
          > > Niektórzy za bardzo lubią wtrącać się w nieswoje sprawy kiedyś ktoś
          > dowiedział
          > > się, że wpłacam niemałą kwotę co miesiąc na schronisko dla zwierząt. Zost
          > ałam
          > > za to nieomal zrugana, że płacę na zwierzęta a nie na biedne dzieci.
          >
          > Skad ja to znam - czasem, jesli chce "sprawdzic" czlowieka to sie przyznam i po
          >
          > reakcji juz wiem wszystko:)



          A myślałam, że tylko ja spotykam się tego typu reakcjami.

          --
          fundacja-emir.org/
          Zwierzę jako istota żyjąca,
          zdolna do odczuwania cierpienia nie jest rzeczą.

    • przeciez w Polsce nawet nie ma 'bardzo drogich kosmetykow' - chyba nie macie na
      mysli tych kremow po 200-300 zl???
      myslalam, ze dyskutujecie tutaj o kremach powyzej 2000 zl na przyklad i az
      weszlam z ciekawosci zeby poczytac o 'dobrach' na ktore nie starczylaby nawet
      moja cala pensja ;-)
    • ja kupiłąm ostatnio krem pod oczy z serii chanel Precision (rectifiance), okolo
      260 zł , po namowie Pani z Sephory, ktora rzekomo zdiagnozowala moja skore. I
      jest to totalna porazka. Skora przed nalozeniem wyglada lepiej niz po (a
      tymbardziej po nocy z kremem)
      Pewnie sa drogie kremy, ktore mi by podpasowaly, ale jest za malo probek, a nie
      chce wyrzuac kilkuset zl w bloto.
      Pozostane przy kremach "aptecznych" i thalgo
      Natomiast kupuje firmowe podklady (lancome), korektory i bazy pod makijaz.
      Pomadki i blyszczyki ze sredniej polki
    • Dziewczyny, musze jeszcze raz podkreslic - nie chodzilo mi o to na co wydajecie
      pieniadze ani skad je macie. Nie interesuje mnie to. Watek dotyczyl SKUTECZNOSCI
      najdrozszych kosmetykow w porownaniu z tymi ze sredniej polki. Mozecie kupowac
      krem za 1000 zl nawet dlatego, ze macie taki kaprys i nic mi do tego.
      Ale chodzilo mi o to, czy jest sens wydawac wiecej, gdy dzialanie kremu za 200
      zl jest takie jak kremu za 50 zl
      --
      • temat jest jak najbardziej personalny i nic w nim nie sugeruje tego, ze mowa
        bedzie o skutecznosci kosmetykow.

        z reszta po co taki temat zakladac skoro z gory wiadomo, ze malo kto na tym
        forum potrafi argumentowac ?....
      • > Ale chodzilo mi o to, czy jest sens wydawac wiecej, gdy dzialanie kremu za 200
        > zl jest takie jak kremu za 50 zl

        A ktos w tym miejscu moze napisac: a po co w ogole wydawac nawet 50 zl, jak za
        to moge isc do teatru, a dobry krem kupie za 5 zl?
        • jestes milosniczka teatru ? ja tez :) moze sie przeniesiemy na inne forum i tam
          porozmawiamy ?
        • """Zapewniam Cie, ze nie kupowalabym kremow za 200 zl, nawet gdybym byla
          milionerka, bo 1) nie wierze, ze dzialaja lepiej od tych ze sredniej polki, 2)
          wolalabym przeznaczyc kase na cos innego, perfumy, ciuchy itp"""

          jakbys byla milionerka to bys przede wszystkim miala gdzies takie dyskusje bo
          bys miala szersze horyzonty myslowe.

          twoje przekonanie ze kremy ze sredniej polki sa rownie dobre jak te z wyzszej
          to twoja sprawa, I ZUPELNIE MNIE TO NIE OBCHODZI,

          a czy ktos wierzy w wyzsza polke i woli wydac na drogi krem czy nie to znowu
          nie twoja sprawa wiec takie krytykowanie "dlaczego kupujecie drogie kremy jak
          tansze sa lepsze" mija sie z celem i jest nie na miejscu.
          Kupuje bo mi sie tak podoba a tobie ggg do tego.


          nie wszystkie drogie kremy/kosmetyki sa lepsze od tanszych ale z pewnoscia
          ogolnie sa wyzszej jakosci i czesto zawieraja skladniki ktorych w tanich
          kremach nie ma. Pokaz mi np, jakis krem za 20 zl z idebenonem.


          Venus
          • Tak naprawdę nie cena jest najważniejsza tylko skład i to jak kosmetyk nam
            służy. Zarówno wśród najdroższych jak i średniopółkowych kosmetyków zdarzają się
            hity i buble. Dlatego zawsze lepiej wcześniej sprawdzić próbkę, szczególnie
            jeśli chodzi o kremy.
            Jednak nie mozna zapominać, że koncerny sprzedające kosmetyki z najwyższej półki
            wydają znacznie więcej na badania i rozwój i ja osobiście nie wierzę, że jakość
            kremu za 20 zl będzie taka sama jak tego za 200. Natomiast, co do cen 1000 zl i
            więcej, to moim zdaniem powyżej pewnej ceny jakość już nie rośnie, bo lista
            składników o udowodnionych właściwościach (np. pielęgnacyjnych czy
            przeciwzmarszczkowych) zawartych w kremach póki co nie jest nieograniczona i tak
            naprawdę chodzi najczęściej o te same składniki. I oczywiście kosmetyki nie
            zmienią efektów fatalnego stylu życia.
            • takie kremy za 1000 dolarow to zwykle jakies najnowsze cuda niewidy z np glonow
              z glebin oceanu i tym podobne- cos co jest rzadkie i trudne to zdobycia aby z
              tego zrobic krem a ma jakies wspaniale wlasciwosci.

              np Guerlain ostatnio wypuscil krem z Orchidea. czy sa kremy za 20 zl z orchidea?


              Venus
              • wypuscil z orchidea i same ohy i achy na jego temat leca. nie mam tego kremu i
                chyba tak juz zostanie, ale zapoznalam sie z tekstura, kolorem i dzialaniem pro
                forma, czyli na rece ;). konsystencje ma jak typowy krem guerlaina, zapach jak
                krem guerlaina, wchlania sie cudownie i wierze, ze skora po nim jest ladna,
                przynajmniej jedna reka byla bardzoiej gladka, rozjasniona.

                przy okazji : posmarowanie jednej reki, to jest dobry sposob na sprawdzenie
                kremu, co nie oznacza, ze na twarzy sprawdzi sie tak samo, niestety chodzi o
                inna nature skory...

                cena jest jednak odstraszajaca. nie szkodzi, nie pali sie, krem ten jest
                przeznaczony dla cer zaawansowanie dojrzalych.
              • Ja mam krem do rak z orchidea (w skladzie zapisano ja tak: vanilla planifolia
                fruit extract), sa tez teraz modne zele pod prysznic z orchdea.
      • wimx napisała:
        > Ale chodzilo mi o to, czy jest sens wydawac wiecej, gdy dzialanie kremu za 200
        > zl jest takie jak kremu za 50 zl

        Wlasnie dlatego ta dyskusja nie ma sensu-z gory zalozylas,ze te kremy sa takie
        same i pomimo wielu argumentow przeciw tej tezie upierasz sie przy swoim jako
        jedynie slusznym zdaniu. Przyklasna Ci tylko osoby o identycznych pogladach,
        pozostale sie z tym nie zgodza i nie napisza, czy to ma sens, bo dla nich te
        kosmetyki to nie jedno i to samo, wiec postawione pytanie jest z zalozenia
        bledne. Zakladajac watek i juz z gory obwieszczajac "jedynie sluszna prawde"
        pozbawilas sie chyba wielu ciekawych odpowiedzi. Tymczasem najwyrazniej
        oczekujesz wylacznie postow popierajacych Twoje zdanie. Inaczej pytanie
        brzmialoby "czy te kosmetyki sa sobie rowne", a nie od razu zakladalo, ze sa.
        • ... myslimy chyba identycznie o tym poscie, mam identyczne mysli co Ty, i
          wlasnie po 100 postach dziewczyna mimo tyle odp dalej oczekuje odp by rownala
          sie jej a juz dostala wiele odp ze jednak dla wielu ma sens. Pozatym co ciekawe
          ze te "glupie" i "naiwne" co preferuja drozsze, zwykle maja wyzsze
          wyksztalcenie, dobra prace i jakos ich posty sa bardziej konkretne i brzmia o
          wiele madrzej, a argumenty sa bardziej przekonujace, od wielu zwolenniczek
          przeciwnej teorii (walutka cos wpominala a glupocie apropo).Moge sie zalozyc ze
          wiekszosc z nich nei ma porownania, lub po wyprobowania jednego wysokopolkowego
          bubla odrazu sie zniecheca i szerzy takei teorie.No i jeszcze jedno, ja kupujac
          drozsze kosmetyki wcale nie robie tego kosztem czegokolwiek, pozatym nei chodzi
          teraz ze sie tu chwale czy cos ale spedzilam pol zycia za granica i jednak mam
          inny przelicnzik waluty, zarabiam inna stawke i 200 zl to dla kazdego inna
          suma. Tak wiec naprawde nei ma sensu tego dluzej drazyc.
        • arieska a jakie ty podałaś argumenty, że kremy droższe są lepsze? Nie znalazłam
          żadnego twojego argumentu w tej dyskusji, po za takim, że mamy inne autorytety,
          z tym, że ja podałam źródło swoich autorytetów a ty odwróćiłaś kota ogonem i
          mnie zwyzywałaś od trolli a wszyscy wiedzą, że twoim autorytetem jest REKLAMA.
          Nie przeczę, że może i te kremy za 200 zł lepiej się wchłaniają ale np. krem
          Olay na noc też się znakomicie wchłania. Ale chyba nie o wchłanianie tu chodzi,
          tylko o jego DZIAŁANIE. Ostatnio był tu wątek o Grażynie Kulczyk, że okropnie
          wygląda a przecież ta pani na pewno kremu za 50 zł nie używa, tylko kupuje te
          najdroższe ale co ma z tego, to każdy widzi? Jedyne co działa to zabiegi -
          liftingi i inne, a nie kremy za 50 zł czy za 200 zł bo i tak będziesz mieć
          zmarszczki i na pewno nie zależy to czy krem będzie kosztował 50 zł czy 500 zł,
          tylko zależy to od innych czynników. Ja o swoją cerę bardzo dbam i wiele osób
          mówi, że mam cerę jak z jakiegoś czasopisma ale nie używam kosmetyków za 500
          zł, moja cera jest wprost idealna a zawdzięczam to systematyczności i
          odpowiednim dobraniu kosmetyków. Pewnie gdybym zarabiała 20 tys. miesięcznie to
          takie kremy bym kupowała ale nie zarabiam tyle i wcale nie żal mi, że nie kupię
          sobie kremu za 500 zł z prostego powodu - nie zadziała wcale lepiej od tych,
          których teraz używam bo lepszej cery na pewno mieć nie będę skoro teraz mam
          wręcz idealną.
          I myślisz, że to twoje zdanie jest tylko słuszne? Takie odnoszę wrażenie.
    • jezeli chodzi o Pania Kulczyk to widzialam ja o poltora roku temu z bardzo
      bliska i wyglada dobrze jak na swoje lata, lepeij nize wiele polek w jej wieku.
      Moze sie podobac czy nei bo to kwestia gustu a jezeli chodzi o stan cery to ma
      tak jak kobiety wj ej wieku moze troche lepiej, a skad wiadomo jak by
      wygladala gdyby nei bylo jej stac na drogie kremy i kosmetyki. A ty eweline
      ciesz sie ta swoja idealna buzka bo jestes tak zlaosna ze tlyko tyel ci zostaje.
      • A tobie omniabulgari nawet kremy za 500 zł już nie pomogą.
        • Many wrinkle creams and lotions sold in department stores, in drugstores and on
          the Internet promise to reduce wrinkles and prevent or reverse damage caused by
          the sun.

          Do they work? Some research suggests that wrinkle creams contain ingredients
          that may improve wrinkles. But many of these ingredients haven't undergone
          scientific research to prove this benefit.

          If you're looking for a face-lift in a bottle, you won't find it in over-the-
          counter (nonprescription) wrinkle creams. But they may slightly improve the
          appearance of your skin, depending on how long you use the product and the
          amount and type of the active ingredient in the wrinkle cream(......)
          The FDA classifies creams and lotions as cosmetics, which are defined as having
          no medical value. So the FDA regulates them more lightly than it does drugs.
          This means that products don't need to undergo rigorous testing for safety and
          effectiveness before going to market.!!!!
          Because the FDA doesn't evaluate cosmetic products for effectiveness, there's
          no guarantee that any over-the-counter product will reduce your wrinkles or
          even contain any of its advertised ingredients!!!!
          Zrodlo: i wiecej o kosmetykach
          www.mayoclinic.com/print/wrinkle-creams/SN00010/METHOD=print


        • I jeszcze cos:
          Podobno (kazdy dermatolog ma inne zdanie) najskuteczniejsze dzialanie
          przeciwzmarszczkowe ma wit.C, A, E.
          I jesli juz mam wydac na krem 500zl to kupie go od dermatloga na zamowienie. Sa
          znani dermatolodzy w stanach czy UK ktorzy produkuja kremy na zamowienie
          specjalnie dobrane do skory pacjentki, za wizyte tez sie slono placi. I w tym
          kremie ,jako ze lekarz ma prawo uzyc cokolwiek chce i w jakiejkolwiek ilosci
          chce i ma dostep do wszystkich skladnikow, faktycznie moze sie znalezc taka
          ilosc dzialajacego skaldniku np. retinolu ze moze miec dzialanie
          przeciwzmarszczkowe. To tylko kwestia ceny jaka pacjentka jest w stanie
          zaplacic.

          Gdybym miala tyle kasy to juz w poniedzialek bylabym w poczekalni u pana
          doktora.....
        • Tytul tego forum to czysta prowokacja.Za komuny uzywalam kosmetykow Sawy albo i
          innych polskiej produkcji. Teraz tez nie mam nic przeciwko rodzinnym kremom,bo
          ju za 20zl w samie mozna dostac dobry krem. Mam bogate doswiadczenie,bo mimo
          swoich 50lat mam gladkie cialo bez rozstepow i dekold bez zmarszczek.Naszemu
          cialu mozemy bardzo pomoc poprzez zdrowe odzywianie,ruch na swiezym powietrzu i
          zdrowy seks z ukochanym partnerem,a reszta to tylko robienie pieniedzy...bo
          lecimy czesto bardziej na ladne,eleganckie opakowania niz na ich
          zawartosc.Popisywanie sie przed soba kto ile wydaje na kosmetyki jest bez sensu.
          • ""Ja mam krem do rak z orchidea (w skladzie zapisano ja tak: vanilla planifolia
            fruit extract), sa tez teraz modne zele pod prysznic z orchdea.""

            to nie jest to samo, Vanilla planifolia to jest ta co to mamy wanilie do ciast,

            a poza tym co innego jest dodac extrakt z owocu kwiatka a co innego jest
            stworzyc laboratoryjnie molekuly blizniaczo podobne do tego co jest w tych
            orchideach co powoduje ze ona tak dlugo zyje. no i siedem lat trwalo szukanie
            tego czegos w czterech gatunkach orchidei.


            Venus
            • a jaka masz gwarancje ,ze dzieki temu kremowi bedziesz
              piekniejsza,mlodsza,gdyby wszyscy wierzyli w sile kremow,to poco robiliby sobie
              kosmetyczne operacje?
              • bede na pewno lepiej wygladac nizbym zadnego nie uzywala albo jakies badziewie
                za grosze.

                w koncu naukowcy nie wysilaja sie tak na darmo.

                a operacje plastyczne - chyba nie pytasz powaznie?
                czasu nie da rady zatrzymac mozna tylko opoznic proces starzenia sie i operacje
                pod tym wzgledem nie sa absolutnie jakims wyjatkiem.

                Venus

                • Mysle ze nie ciakawosc a czysta zazdrosc (pozornie ukryta) kierowala autorke
                  przy zalozeniu tego tematu. Jak można miec pretensje do kogos o to ze uzywa
                  takiego a nie tanszego kremu? Lepiej miec pretencje do grubasow ze tyle żrą -
                  w koncu tylu ludzi gloduje a oni na pewno przezyliby bez ton chipsow czy
                  ciastek ktore wchłaniają.
                  Zazdroscisz utrzymankom to rozłóż nogi przed misiem z łańcuchami na karku i
                  zostań jedną z nich. Zazdrościsz niezaleznym kobietom, ktore same zarabiaja na
                  swoja mazidła to wykształć sie a potem pracuj po kilkanscie godzin na dobe bo
                  wlasnie tak bajecznie wyglada zycie bogatych kobiet.
                  A na koniec uwaga - nie wiem czy zauwazylyscie ale w polskiej TV reklamowane są
                  tylko kosmetyki nisko i sredniopółkowe (zakładając ze zalicza sie do nich
                  Vichy), reklam kremow Chanel czy Lancome jakos nie spotkalam - to daje do
                  myslenia - nie oznacza to od razu ze wszystko co drozsze jest lepiej ale
                  najwyrazniej pewne rzeczy sprzedaja sie same a o innych trzeba
                  wszedzie "trąbić".
                  • w telewizji francuskiej tez nie ma reklam luksusowychkremow,wlasciwie tylko
                    l'oreal sie reklamuje. reklama perfum pojawia sie rzadko. chanel np. tylko
                    przed nowym rokiem, inne bardzo sporadycznie.
                  • pasadenkaa napisała:

                    > A na koniec uwaga - nie wiem czy zauwazylyscie ale w polskiej TV reklamowane są
                    >
                    > tylko kosmetyki nisko i sredniopółkowe (zakładając ze zalicza sie do nich
                    > Vichy), reklam kremow Chanel czy Lancome jakos nie spotkalam - to daje do
                    > myslenia - nie oznacza to od razu ze wszystko co drozsze jest lepiej ale
                    > najwyrazniej pewne rzeczy sprzedaja sie same a o innych trzeba
                    > wszedzie "trąbić".

                    Źle kombinujesz :-) Reklama telewizyjna jest skierowana do milionów konsumentów
                    i w związku z tym dosyć droga. Dlatego opłaca się wykupywać dla produktów,
                    których potencjalnymi kupcami jest jakiś duży odsetek widzów, a nie promil, jak
                    w przypadku drogich kremów. Te opłaca się bardziej reklamować np. w pismach dla
                    kobiet, zwłaszcza tych "luksusowych" - owszem, odbiorców mniej niż w przypadku
                    spotu przed prognozą pogody, ale potencjalnych klientów w tej grupie więcej.
                    --
                    Nika

                    Londyn – Z niewiadomych przyczyn od ośmiu tygodni nie może się rozpocząć I
                    Międzynarodowy Zjazd Pechowców. Nowy Pompon
                    • Z wyższej półki kupuje obecnie jedynie podkład-podkłady EL wyjątkowo mi
                      odpowiadają(zwłaszcza Double Wear).Ale teraz mam tańszy odpowiednik DW-
                      Revlon Colorstay i jestem też zadowolona.
                      Pielęgnacja- tylko średnia półka(chętnie Olay) lub polskie(Eris,Dermika,Dax
                      Cosmetics,Floslek,ostatnio Soraya).
                      Kolorówka też średnia półka.
                      Jak ktoś chce wydawać pieniądze na drogie kosmetyki,jego sprawa,nic mi do tego.
                      Też kiedyś tak robiłam i wierzyłam że są lepszej jakości.Okazało sie, że nie
                      zupełnie.Płaci sie głownie za markę, luksusowe opakowanie.
                    • Meble Kler też raczej nie są na kazdą kieszeń a jakos widać ich reklamy, ale
                      chodziło mi o co innego - o to że niereklamowane produkty tez maja swoje
                      zwolenniczki, nie tylko to co glosno zachwalane przez "specjalistow" czyli np.
                      Agnieszke Maciąg ;p Konsumentki tych niereklamowanych specyfikow sa tym samym
                      bardziej swiadome tego co kupuja bo same musza odszukac zrodlo informacji a
                      umowmy sie ze pracownica perfumerii bardziej zna sie na kremach od Małgorzaty
                      Kożuchowskiej ;p
                      Zarzut jakoby pewne produkty byly kupowane wyłącznie dla szpanu jest na
                      poziomie przechwalanek w przedszkolu - przeciez na czole nie mam wypisane
                      jakiego kremu użylam, a jesli ktos zaprasza do siebie kolezanki tylko po to by
                      pochwalic sie słoiczkami w łazience to nalezy mu tylko wspolczuc.
                      • Zauważyłam,ze wiele z dziewczyn na forum mieszka za granicą i zapewne ich
                        standard życia jest o wiele wyższy, stać je na wiecej. No i bardzo dobrze,
                        każdy niech wydaje własne pieniąze na to na co ma ochotę. Ale nie podobają mi
                        się dygresje w stylu: trzeba było się uczyć i zdobywać wykształcenie to
                        miałabyś więcej pieniędzy. Na swoim przykładzie: sześć lat studiów, potem
                        studia podyplomowe, a miesięczne dochody poniżej średniej krajowej. Bo w naszym
                        kraju pracując uczciwie w moim zawodzie zarabia się grosze. Stać mnie najwyżej
                        na średnią półkę no i co z tego? Jakoś mi to nie przeszkadza, bo i tak wyglądam
                        nieźle i nie sądzę żebym wyglądała lepiej używając kosmetyków wysokopółkowych.
                        Wystarczy spojrzeć na nasze gwiazdy aktoreczki- niektóre moje równolatki (32
                        lata) wyglądają na zniszczone. Na tym forum panuje swoista nagonka na drogie
                        produkty, czasem gdy to czytam i widzę że sensem życia stają się rzęsy
                        pomalowane tuszem za 100zł, to się zastanawiam, czego tym dziewczynom brakuje?
                        Pewności siebie? Miłości? Zaden facet nie zwraca na takie szczegóły uwagi.
                        Przez to naganianie na drogie kosmetyki czasem z głupoty odkłada się pieniądze
                        na coś ekskluzywnego a potem niestety czasem można sie rozczarować. Ja również
                        kilka razy uległam presji kupowania kosmetyków z wyższej półki a potem
                        żałowałam zmarnowanych pieniędzy. Dziewczyny, jeśli stać Was na wysoką półkę,
                        to prosze bardzo, ale nie krytykujcie tych, których na to nie stać, bo nawet
                        najdroższe kosmetyki nie zatrzymają czasu. Nie twierdzę ze tańsze są równie
                        dobre, bo to nieprawda, ale wśród tańszych kosmetyków też są perełki. Poza tym
                        po co płacić za orchideę, skoro wcale nie jest powiedziane, że skutki jej
                        stosowania sąlepsze niż retinolu czy VitC? Pozdrawiam razem z moim małym 2,5
                        letnim "sensem życia".
                        --
                        Kocham Piotrusia
                        • Wiecie co, ja sie niejdnokrotnie zastanawilam czy uzywanie drogich kremow ma
                          sens. I doszlam do takich wnioskow:

                          Moja mama uzywala od zawsze dobrych kremow. Glownie profesjonalnych z gabinetów
                          kosmetycznych tj. Thalgo, Guinot, Collin, Jean D'arcel itp. Od zawsze miala
                          kase wiec kupowala sobie drogie kremy bo uwaza ze dobry krem to podstawa. Moja
                          mama ma 49 lat (teraz w marcu bedzie miec), a wyglada juz od paru lat jakby
                          byla po 50. Serio.

                          Z kolei moja tesciowa, jak ja poznalam wygladala jakby byla sisotra mojego meza
                          (wtedy jeszcze chlopaka). Zdziwilam sie ogromnie gdy zauwazylam ze ona nie
                          uzywa mleczka, toniku, tylko jakis najtanszy krem bo kasy za wiele nie maja i
                          tania kolorowke a wszystko to zmywa mydlem do mycia rak. Teraz moja tesciowa ma
                          43 lata, ale odkad ja poznalam (bylo to 7 lat temu) wlasciwie nie zminila sie.
                          I kazdy zawsze mysli ze to starsza siostra mojego meza i pyta sie ile ma lat,
                          bo tak mlodo wyglada.

                          hmm...... Doszlam do wnisoku ze to nie krem i nie pielegnacja maja znaczacy
                          wplyw na nasz wyglad tylko geny, sposob zycia, odzywianie sie, uprawianie
                          sportow. Tesciowa i moja mama pala papierosy od zawsze ;-) Moja mama smazy sie
                          na sloncu bez zabezpieczenia przez caly rok, a potem chodzi do kosmetyczki na
                          zabiegi nawilzajace, odzywcze, rozjasniajace plamy posloneczne. Tesciowa nie
                          moze sie opalac bo ma jasna karnacje, wiec raczej nie kozrytsa ze slonca.

                          Moja tesciowa wyglada lepiej. Starzeje sie lepiej. I mimo zlej pielegnacji
                          jednak codziennie wklepywala jakis krem. Regularnie. Co z tego ze kosztowal on
                          10 zl. Swoja droga czesto kupuje kremy nie do swojej cery (np. matujace bo
                          uwaza ze sie blyszczy lub na pierwsze zmarszczki bo te po 40 sa juz dla niej
                          za drogie).

                          Doszlam wiec do wnisoku ze krem jaki uzywamy wplywa tylko w niewielkim stopniu
                          na nasz wyglad. Licza sie nasze codzienne przyzwyczajenia, dieta, tryb zycia. A
                          zamiast wydac 300 zl na krem lepiej isc do dermatologa na jakis zluszczanie lub
                          ostrzykiwanie.

                          Oczywiscie nikt inny nie musi uwazac tak jak ja ;-)


                          --
                          Pozdrawiam
                          • """Moja mama smazy sie
                            na sloncu bez zabezpieczenia przez caly rok, a potem chodzi do kosmetyczki na
                            zabiegi nawilzajace, odzywcze, rozjasniajace plamy posloneczne. Tesciowa nie
                            moze sie opalac bo ma jasna karnacje, wiec raczej nie kozrytsa ze slonca."""

                            i tutaj tkwi cala tajemnica dlaczego twoja mama wyglada staro a tesciowa mlodo.

                            moglybysmy sobie pogadac gdyby po rowno sie smazyly (lub po rowno nie) i wtedy
                            porownaly ktora po jakich kremach wyglada lepiej. a tak to rownie dobrze mozna
                            np. porownywac ktore smarowidlo do paznokci jest lepsze jak jedna je obgryza a
                            druga nie.


                            jeszcze pytanie jak by wygladala twoja mama po tylu latach palenia i smazenia
                            sie na sloncu BEZ jej kremow.

                            Venus
                            • Oczywiście! Szczerze mowiąc skoro Twoja mama "smaży się bez zabezpieczenia cały
                              rok" dziwię się że wygląda tylko parę lat starzej niż w rzeczywistości. To
                              pewnie zasługa kremów:-) To jasne że geny i styl życia mają decydujący wpływ na
                              naszą skórę. Kremy tylko pomagają. Moim zdaniem (moim, nikt nie ma obowiązku
                              się z nim zgadzać) te droższe pomagają bardziej niż te najtańsze. Nie opalam
                              się, dużo przebywam na świerzym powietrzu, uprawiam sporty, zdrowo się odżywiam
                              i stosuję niezłe kosmetyki. Mam idealna cerę i nie zamierzam nic zmieniać. Ani
                              stylu życia ani kosmetyków
                        • jzabro napisała:
                          > Na tym forum panuje swoista nagonka na drogie
                          > produkty, czasem gdy to czytam i widzę że sensem życia stają się rzęsy
                          > pomalowane tuszem za 100zł, to się zastanawiam, czego tym dziewczynom
                          > brakuje? Pewności siebie? Miłości?
                          Jest dokładnie na odwrót. To te które ośmieliły się w wątku przyznać że używają
                          droższych produktów teraz muszą w pocie czoła się tłumaczyć że: 1) nie są
                          utrzymankami, 2) w ogóle zarabiają a nie są pasożytami społecznymi, i, o
                          zgrozo!!!! Stać je na te kosmetyki! 3) kupując lepszy kosmetyk nie chcą się
                          dowartościwać a tylko uznają lepszą jakość produktu i mogą sobie na niego
                          pozwolić. (co jak już któraś 'mądra' zauważyła, jest przejawem egozizmu, bo
                          powinny raczej podzielić się z uboższym, zazdrosnym bliźnim, żeby i je było
                          stać na taki tusz/krem/cokolwiek.
                          Czy pomalowanie tuszem rzęs to sens życia? Ne sądzę i nie widzę, żeby ktoś tak
                          twierdził, ale to forum URODA, więc się rozmaiwa o kosmetykach. Wiec to, że
                          aspekty urodowe dominują na tym forum nie znaczy, że zdominowały nam głowy.

                          > Nawet najdroższe kosmetyki nie zatrzymają czasu.
                          Nikt tak nie twierdzi.

                          > Nie twierdzę ze tańsze są równie dobre, bo to nieprawda.
                          To jaki sens ma tyrada przeciw drogim kosmetykom. Jaki sens ma Twój post?

                          Widzać, że nawet studia podyplomowe to nie jest gwarancja że ktoś sprawnie
                          włada mózgownicą.
                        • jzabro napisała:

                          > Bo w naszym
                          > kraju pracując uczciwie w moim zawodzie zarabia się grosze. Stać mnie
                          najwyżej
                          > na średnią półkę no i co z tego?

                          Można też pracując uczciwie zarabiać całkiem nieźle - jest to kwestia filozofii
                          życiowej, własnego wyboru i priorytetów.

                          > czasem gdy to czytam i widzę że sensem życia stają się rzęsy
                          > pomalowane tuszem za 100zł, to się zastanawiam, czego tym dziewczynom
                          > brakuje?

                          Najprawdopodobniej niczego :-) Tusz za 100 zł czy wiecej może być dla kogoś
                          standardem. Mam swoj ulubiony i wypróbowany tusz za 128 zł i nie zamierzam
                          buszować po sklepach w poszukiwaniu tańszego i równie dobrego. Szkoda czasu.

                          > Zaden facet nie zwraca na takie szczegóły uwagi.

                          Zgadzam się z tą opinią, co tylko potwierdza teorię, że kobiety malują się nie
                          dla mężczyzn :-)

                          > Przez to naganianie na drogie kosmetyki czasem z głupoty odkłada się
                          > pieniądze
                          > na coś ekskluzywnego a potem niestety czasem można sie rozczarować.

                          Dlatego nie trzeba ulegać presji i zyć w zgodzie ze sobą.

                          > Dziewczyny, jeśli stać Was na wysoką półkę,
                          > to prosze bardzo, ale nie krytykujcie tych, których na to nie stać

                          Nigdy nie śmiałabym skrytykować kogoś z powodów finansowych. Byłam uczennicą,
                          później studentką i dobrze pamietam czasy, kiedy musiałam sie zadowolić
                          skromniejszymi kosmetykami. I dlatego mam porównanie tańsze vs droższe i
                          świadomie kupuję to, co mi najbardziej odpowiada.

                          • Mnie nie interesuje ile Ty zarabiasz i co robisz. Ja również pracując w
                            niewyuczonym zawodzie zarabiałam 5 x tyle co teraz, ale jest też w życiu
                            miejsce na ambicje i marzenia i te wybrałam, ale nie muszę sie chyba tłumaczyć?
                            A postu koleżanki wyżej piszącej o mózgownicy nawet nie chce mi się komentować.
                            --
                            Kocham Piotrusia
                            • jzabro napisała:

                              > Mnie nie interesuje ile Ty zarabiasz i co robisz. Ja również pracując w
                              > niewyuczonym zawodzie zarabiałam 5 x tyle co teraz, ale jest też w życiu
                              > miejsce na ambicje i marzenia i te wybrałam, ale nie muszę sie chyba
                              tłumaczyć?

                              Zatem skoro wybrałaś swoje ambiucje i marzenia za niezbyt wygórowane pieniądze
                              to skąd ten odcień goryczy w wypowiedzi ?
                              I co osoba, która świadomie wybrała niskie zarobki robi w wątku poświęconym
                              wydatkom na drogie kosmetyki ? Żeby się do reszty sfrustrować ?
                              • """Pytanie "Kto kupuje bardzo drogie kosmetyki?" jest jak najbardziej na
                                miejscu,
                                bo nie spytam osoby, ktora ich nie kupuje i nie uzywa o ich DZIALANIE.""""


                                nie tylko ze bezczelnie klamiesz, to jeszcze teraz probujesz niezdarnie sie
                                wykrecic,

                                jak juz pisalam nie urodzilam sie wczoraj i widze cie na wylot. nie oszukasz
                                mnie.

                                Venus
                                • i jeszcze dodam ze osobiscie bardzo watpie aby niektore osoby nawet nadawaly
                                  sie do oceniania co jest dobre co nie.

                                  jako przyklad, podam przypadek pewnej forumowiczki ktora nie tak dawno kupila
                                  szminke Channel czy Diora i byla bardzo niezadowlona, bo "nie kryla", wiec
                                  poszla i "kupila o polowe tansza" i "lepsza" od tej drogiej.

                                  poniewaz tak sie zlozylo ze wczesniej te szminki ogladalam, domyslalam sie co
                                  sie moglo stac- otoz z braku znajomosci angielskiego (mogl byc tez francuski) i
                                  poprawnych informacji (lub calkowitego braku) po polsku,

                                  kupila pomadke z serii Lip Shine co znaczy tyle co blyszczyk. jest to po
                                  prostu lekko koloryzujaca, lekko nablyszczajaca przeroczysta pomadka ktora w
                                  swojej serii moze byc bardzo dobra.

                                  nic dziwnego wiec ze "nie kryla". i tak, nie wiedzac co kupila, ocenila droga
                                  szminke jako badziewie.

                                  i takie wlasnie osoby potem wydaja opinie "po co drogie jak tansze lepsze".




                                  Venus
    • A ja mam bogatego meza i nie musze pracowac, zeby kupowac sobie drogie
      kosmetyki. I cudownie sie z tym czuje. I co? Zaraz mnie za to zlinczujecie?
      Szczerze mowiac mam to gdzies.
      • Frustracja cie dopadla ? :P

        Co to za bzdety? "mnie stac,a mnie nie". Co za babsztyle !

        Jesli dobrze zrozumialam to autorce chodzilo raczej o porownanie dzialania
        kremow drozszych i tych tanszych.A tu co ? Jakies przechwalki kogo stac,kogo
        nie... Kurcze ! a co to kogo obchodzi ile macie kasy i za ile kremy kupujecie?
        Mi to zwisa :P

        pozdro.
        --
        "Trzeba marzyć tak,jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak,jakby się miało
        umrzeć jutro".
        James Dean
      • Dziewczyny ale wy jestescie agresywne?! To miala byc dyskusja wymiana
        pogladow,doswiadczen,a nie szpanerstwo,popisywanie sie kogo stac a kogo nie....
        • Pomimo ze moja mama opala sie caly rok i uzywa dobrych kremow nawilzajacych,
          odzywczych , a filtrow nie uwazam ze ona wyglada starzej po 1. przez hormony -
          przez ostatnie 2 lata bardzo sie postarzala co widac golym okiem i mysle ze w
          wyniku menopauzy ale hormonalnej terapii zastepczej nie chce bo moze przytyje ;-
          ) hahah 2. slonce 3. papierosy 4. brak aktywnego trybu zycia - od zawsze jezdzi
          autem

          Moze moja tesciowa za pare lat tez nagle sie zestarzeje. Ale mimo wszystko
          uwazam ze nie kremyani drogie marki wplywaja na nasz wyglad tylko styl zycia. A
          krem jest tylko dodatkiem. Oczywiscie oprocz filtrow. Jaki jest sens smarowac
          sie cudem za 500 zl, i jednoczesnie szalec na imprezach, niedosypiac, jesc same
          niezdrowe rzeczy, pic wiecznie alkohol i palic papierosy itd. ? Zaden krem w
          pewnym wieku juz na to nie pomoze. Styl zycia wg mnie jest najwazneijszy i
          staram sie zyc zdrowo. Wierze ze to pomoze, a krem jest suplementem.
          --
          Pozdrawiam
          • no coz po twoim poscie widac ze niewazne o czym post, niewazne kto co juz
            napisal, trzeba po raz -enty powtorzyc to samo.

            JUZ RAZ KTOS PISAL ze nikt NIE NIE NIE NIE NIE NIE NIE nie twierdzi ze kremy

            ~~ zatrzymuja starosc czy

            ~~ przebijaja negatywne skutki zlego stylu zycia lub

            ~~~ smazenia sie na sloncu,


            a ty Ameryki nie odkrylas :

            """Styl zycia wg mnie jest najwazneijszy i
            > staram sie zyc zdrowo"""


            niemniej jednak gratulacje ze tak zdrowo zyjesz i oby tak dalej.


            a tak w ogole to caly post jest tanie kosmetyki vs drogie

            ktora rozpoczela kolejna frustratka bo jak jechala z Wloch do Polski na wakacje
            to miala wrazenie ze stac ja na wszystko a tu kicha. Kupila krem za 200 zl,
            buty za 300, pare stanikow Triumpha i kiecke albo dwie,
            przeliczyla zwartosc portfela i mina jej zzrzedla.
            wiec szybko doszla do wniosku ze tanie kosmetyki sa tak samo dobre albo i
            lepsze jak te drogie wiec druga walizka wypelniona byla Rossmanem.

            Venus
            Venus



            • przeciez chodzilo mi o to ze czy drogi czy tani krem i tak nie ma znaczenia bo
              liczy sie styl zycia i cale to zamieszanie nie ma sensu.
              --
              Pozdrawiam
              • iskierka4 napisała:

                > przeciez chodzilo mi o to ze czy drogi czy tani krem i tak nie ma znaczenia bo
                > liczy sie styl zycia i cale to zamieszanie nie ma sensu.

                I niech to bedzie pointa tego watku.
                Pozdrawiam
                --
                ...
                • Nie tylko styl życia ale i geny, odżywianie, systematyczność w używaniu
                  kosmetyków i wiara, że działają :) bo działają i te tanie i te drogie.
                  • Ciekawe, czy osoby upierające się przy jednakowej jakości kosmetyków za 5 i za
                    200 zł to samo kryterium stosują w innych dziedzinach życia? Np. przy kupnie
                    samochodu: po co kupować Toyotę jak można Poloneza - to jeździ i to jeździ, w
                    "składzie" też są identyczne czy prawie identyczne części. A że te części i ich
                    dopasowanie w wydaniu Toyoty są 10 razy lepiej przebadane, że są złożone tak, by
                    dawać większe bezpieczeństwo i komfort, mniejsze zużycie paliwa, większą
                    bezawaryjność... kto by płacił za takie "szczegóły", nespa?
                    --
                    Używam [kogo? czego?] CalgonU.
                    Ubieram SIĘ W sukienkę z dekolTem.
                    Ziemniaki ŚCIERAM na tarce a nie tarkuję.
                    • Skoro ty się upierasz, że droższe znaczy lepsze proszę przedstaw jakieś
                      badania, które by to potwierdziły bo jakoś na słowo ci nie wierzę i nie pisałam
                      o kosmetykach za 5 zł, tylko wczesniej pisałam, że nie ma różnicy między
                      kosmetykami za 50 zł i za 200 zł. Ja wierzę swojej cerze, która jest idealna i
                      to na pewno nie dzięki kosmetykom za 200 zł.

                      Marne porównanie kosmtyków z samochodami.
                      • bylo porownanie z samochodami (swietne :) , a teraz bedzie z butami.
                        z gory zaznaczam, ze nie znam cen najdrozszych kosmetykow w Polsce, ale
                        wystarczy mi to, ze wiem ile np. Dior czy Chanel kosztuje we Francji i ze
                        przeliczajac to na zlotowki (wg. oficjalnych przelicznikow podanych przez GW),
                        ich cena powinna grubo przekraczac 200 zl.
                        Rozpietosc cen w jednej gamie kosmetykow jest bardzo duza i ma sie tak jak
                        rozpietosc cen w ofercie obuwniczej (;, mowilam, ze bedzie o innym rodzaju
                        skory ;)
                        Otoz eksperci sa jednoznaczni : nie ma zadnej roznicy w jakosci obuwia miedzy
                        butami w przedziale 75 - 120 €. oczywiscie badane byly znane marki obuwnicze, a
                        konkretnie polbuty. Potem jest cos posredniego, wyrozniajacego sie pod jakims
                        wzgledem, ale nie pod wzgledem jakosci.
                        Od 150 € kupuje sie juz tzw. dobre buty, na dobrej podeszwie, w miare starannie
                        wykonczone.
                        Od 200€ w gore zaczynaja sie buty wysokiej klasy, niekoniecznie praktyczne,
                        niekoniecznie wygodne, ale zgrabne, wykonane z surowcow poddanych uprzednio
                        bezwzglednej selekcji. I jakosc butow rosnie razem z ich cena / lub odwrotnie.
                        Cena moze urosnac do 500-600 €, u Chanel przeszlo trzy razy tyle, u Hermesa tez.
                        Placi sie za najlepsza skore, za idealnie wywazony srodek ciezkosci, za
                        nieskazitelne wykonczenia, wykonane recznie, za design...a wulgaryzujac za to,
                        ze noga sie w nich nie spoci i nie bedzie cuchnac jak w trampku czy bucie
                        sklejonym podlym klejem, ze nie porobia sie odciski, ze nie trzeba kleic
                        plastrow nad pietami, no i oczywiscie, ze ma sie na stopach dwie piekne sztuki,
                        w ktorych nie tylko dobrze sie wyglada, ale tez dobrze sie czuje.
                        Chanel i Hermes podalam tylko jako przyklady z najwyzszej polki, choc wszyscy
                        wiedza, ze kobiety kupujace je naleza do mniejszosci i ze doskonale buty mozna
                        kupic juz od 250 € w gore.
                        Ale... pierwsza cena butow we Francji to 5 € i chyba zdrowy rozsadek nie
                        pozwala na jakiekolwiek porownanie ich z butami za 250 €.
                        Tak samo jak nie mozna porownac butow za 65€ z butami za 130 - bo jakosciowo
                        jest to praktycznie to samo. para za 65 moze nawet byc ladniejsza, ale nie to
                        jest glownym kryterium oceny. jakosciowo mieszcza sie w tej samej kategorii.
                        podobnie jak krem za 50zl i krem za 200.

                        no, przeszlam sama siebie... :)))





                        • Ja wiem, że dobre jakościowo buty nie zaczynają się wcale od 150 euro, czyli
                          ok. 600 zł, tylko od 200-300 zł, zależy czy to są buty na lato czy na zimę. I
                          taka znakomita firma to Ryłko. Ale pewnie zaraz niektóre mnie tu wyśmieją ale
                          szczerze powiedziawszy mam to w dupie. A dobre jakościowo buty to takie, które
                          są wygodne, z dobrej skóry, ładnie wykończone i nie są tylko na jeden sezon a
                          takie buty to właśnie mi.in. Ryłko.
                      • kochana, to jest temat badan na forum uroda GW... :))) powaznych badan na ten
                        temat nie ma, bo nawet promowanie jednego kremu kosztem innego jest zabronione
                        prawnie.
                        • """przeciez chodzilo mi o to ze czy drogi czy tani krem i tak nie ma znaczenia
                          bo
                          liczy sie styl zycia i cale to zamieszanie nie ma sensu.""

                          alez my rozumiemy o co ci chodzi to ty wreszcie zrozum ze ta bezsensowna
                          dyskusja ma byc proba przekonania ze krem tani jest tak samo dobry jesli nie
                          lepszy od drogiego.

                          tak przekonuja przewaznie ci ktorych ogolnie na nie nie stac, i zwykle tym
                          ktore stac zarzucaja szpanowanie i naiwnosc.

                          a co do "czy drogi czy tani krem i tak nie ma znaczenia"

                          jakies ma znaczenie bo po pierwsze bez kremu mama by JESZCZE gorzej
                          wygladala,
                          po drugie byle jaki tani krem pomoze jej byle jak, a lepszy drogi krem pomoze
                          jej lepiej niz byle jaki tani krem. co nie oznacza automatycznie ze KAZDY
                          drogi krem jest lepszy lub KAZDY tani jest gorszy.

                          i tu i tu sa buble i perly. ale generalnie drozsze sa lepszej jakosci, i ja
                          rowniez wole miec eleganckie opakowanie dobrze chroniace krem niz walczyc z
                          pekajacymi zakretkami Ziaja, na przyklad, ktorej to kremy zwykle sa tluste jak
                          olej i ciezkie jak smola nawet te "nawilzajace" .

                          caly trick polega na tym zeby pogodzic sie z tym ze na pewne kremy nas nie
                          stac, i odczepic sie od tych ktore je kupuja jesli im sie tak podoba.

                          albo kupujesz drogie kremy albo nie, i nie zawracaj d..y.



                          Venus
                          • Ale niech kupują sobie droższe kremy, każdy kupuje co chce i na co go stać,
                            niech kupują kremy za 200 zł ale niech nie przekonują z uporem maniaka, że jak
                            już wydadzą na krem 200 zł to jest on lepszy od tego za 50 zł. Ja nie mam z
                            cerą żadnych problemów, mam cerę co się rzadko spotyka normalną, nie szarą, bez
                            żadnych zaskórników i nie używam kremów za 200 zł a jedna koleżanka co takich
                            używa ma okropną cerę, szarą i zniszczoną bez blasku i niestety ale nic jej z
                            tych kremów Diora i Chanela.
                            • ""ale niech nie przekonują z uporem maniaka, że jak
                              już wydadzą na krem 200 zł to jest on lepszy od tego za 50 zł""

                              a te co im tak szkoda wydac 200 zl na krem niech nas nie przekonuja ze te
                              tansze sa rownie dobre, OK? i bedzie spokoj.

                              Ja nie mam z cerą żadnych problemów, mam cerę co się rzadko spotyka
                              normalną, .......
                              ..............jedna koleżanka co takich używa ma okropną cerę, szarą i
                              zniszczoną bez blasku i niestety ale nic jej z tych kremów Diora i Chanela.


                              masz chyba kurzy mozdzek bo juz sama przeciez napisalas cos bardzo ISTOTNEGO:

                              -------------ze masz RZADKO SPOTYKANA (dobra) CERE-----------------

                              wiec dlaczego uwazasz ze zniszczona szara cera kolezanki to tez RZADKO
                              SPOTYKANA NORMALNA CERA, i oczekujesz ze bedzie tak samo jak ty wygladac?

                              Venus
                          • alez my rozumiemy o co ci chodzi to ty wreszcie zrozum ze ta bezsensowna
                            dyskusja ma byc proba przekonania ze krem tani jest tak samo dobry jesli nie
                            lepszy od drogiego.

                            tak przekonuja przewaznie ci ktorych ogolnie na nie nie stac, i zwykle tym
                            ktore stac zarzucaja szpanowanie i naiwnosc.

                            a co do "czy drogi czy tani krem i tak nie ma znaczenia"

                            jakies ma znaczenie bo po pierwsze bez kremu mama by JESZCZE gorzej
                            wygladala,
                            po drugie byle jaki tani krem pomoze jej byle jak, a lepszy drogi krem pomoze
                            jej lepiej niz byle jaki tani krem. co nie oznacza automatycznie ze KAZDY
                            drogi krem jest lepszy lub KAZDY tani jest gorszy.

                            i tu i tu sa buble i perly. ale generalnie drozsze sa lepszej jakosci, i ja
                            rowniez wole miec eleganckie opakowanie dobrze chroniace krem niz walczyc z
                            pekajacymi zakretkami Ziaja, na przyklad, ktorej to kremy zwykle sa tluste jak
                            olej i ciezkie jak smola nawet te "nawilzajace" .

                            caly trick polega na tym zeby pogodzic sie z tym ze na pewne kremy nas nie
                            stac, i odczepic sie od tych ktore je kupuja jesli im sie tak podoba.

                            albo kupujesz drogie kremy albo nie, i nie zawracaj d..y.



                            Venus


                            Wirsz Nenus przeginasz. Czytam Twoje posty juz jakis czas, sama przez kilka
                            lat czytam to forum i nigdy nie narzucam swojego zdania, a ty wlasnie wciskasz
                            mi ze masz racje bo drogie kremy sa lepsze. Ja nie probuje tego za wszelka cene
                            robic. A swoja droga stac mnie na krem za 200 zl, ale czytam uwaznie sklad i to
                            sie dla mnie liczy. Poza tym nie wazna jest dla mnie marka bo mam w zyciu inne
                            priorytety. Nie sztuka jest wydac 200 zl na krem, tylko wybrac ten ktory nam
                            odpowiada i dobrze sluzy naszej cerze. Nie podoba mi sie to ze odnosisz sie do
                            ludzi w pewnych stereotypach, i uogolniasz wszsytkich. Nie znasz mnie ale
                            oczywiscie wiesz lepiej. Wszytskim sie narzucasz.
                            A skad wiesz jak moja mam wygladalaby gdyby nie uzywala tych kremow?? ja nie
                            wiem, ale jak widac Ty umiesz to przewidziec.
                            --
                            Pozdrawiam
                            • Primo:
                              ""ty wlasnie wciskasz mi ze masz racje bo drogie kremy sa lepsze.""

                              a mi tu nie wciskaja ze tanie sa ROWNIE dobre, jak nie lespze od tych
                              drogich?????? na ten temat jest zreszta ten CALY WATEK, jakbys jeszcze nie
                              zauwazyla.

                              """A skad wiesz jak moja mam wygladalaby gdyby nie uzywala tych kremow?? ja nie
                              wiem, ale jak widac Ty umiesz to przewidziec.""

                              kazdy z odrobina wyobrazni i wiedzy potrafi to przewidziec.


                              ja nikomu nie narzucam swojego zdania. mowie co mysle. to raczej mi tu probuja
                              wciskac ze "tanie kremy........itd".


                              Venus


    • Wg mnie porownanie kremu z butami czy autem nie jest do konca trafione.

      Wszystkie szczegoly o ktorych pisano tu na temat "porzadnego" samochodu sa
      istotne. Tak samo, jak dobre buty, material z jakiego zostaly wykonane i inne
      cechy.

      Auto ma przeciez sluzyc na wiele lat i tez bubla bym nigdy nie kupila.

      Takie rzeczy jak auto czy buty sa poniekad "na pokaz" - tzn kazdy widzi jakim
      samochodem jezdzisz i jakie buty nosisz. Tu moze byc istotna marka, ksztalt,
      fason, kolor itd.

      Jezeli chodzi o te wszystkie cechy najdrozszych kremow, o ktorych ktos wczesniej
      wspominal - jezeli komus zalezy na tych drugorzednych wlasciwosciach - to niech
      sobie te kremy kupuje. Mnie jednak do tej pory nikt nie przekonal, ze po kremie
      za 300 zl bede wygladala mlodziej, niz po kremie za 50. Gdyz skladniki aktywne i
      ich dzialanie sa mniej wiecej takie same.
      --
      ...
      • a komu by sie chcialo cie przekonywac ?
        rob co chcesz z pieniedzmi, jedz tak jak jedza w twoim otoczenu, ubieraj sie wg
        lokalnej mody, trzymaj nogi pod stolem tak, jak sie przyzwyczailas w
        dziecinstwie, i dalej postrzegaj swiat wedlug swoich kategorii.
        uzywaj sobie czego chcesz, drogie kosmetyki na tym nie ucierpia... Wiesz, ze -
        zodbiegne tutaj od tematu - najbardziej prestizowe firmy produkujace ubrania
        zatrzymuja sie na rozmiarze M ? i maja w nosie, ze nie ubierze sie w ich
        spodnie pani na kaczych nozkach i o rozlozystych biodrach :)))
        wiem, ze i to "porownanie" uznasz za nie do konca trafione. I mam to w nosie :)
      • po pierwsze:

        "mniej wiecej" to nie znaczy "takie same"

        po drugie:

        """Takie rzeczy jak auto czy buty sa poniekad "na pokaz" - """
        ""tzn kazdy widzi jakim samochodem jezdzisz i jakie buty nosisz. Tu moze byc
        istotna marka, ksztalt, fason, kolor itd.""


        no i wszystko jasne, i juz widac kim jestes. zalosne.

        bo kremu nie widac to po co wydawac, co innego jak masz kupic buty albo auto.

        podajcie sobie raczki z ta co napisala ze te co sie pudruja Diorem w toalecie
        robia to na pokaz. no prosze jak to dwa ziarnka maku w korcu (watku) sie
        znalazly.


        Venus
        • ja tylko niesmialo pozwole sobie wtracic, ze nieswiezej bielizny takze nie
          widac...
        • No jasne, jak juz "inteligentnym" ludziom brakuje argumentow w dyskusji, to
          najlepiej uciekac sie do personalnych uwag pod katem rozmowcy.

          Pozdrawiam
          --
          ...
          • niewatpliwie :))))

            • """Takie rzeczy jak auto czy buty sa poniekad "na pokaz" - """
              ""tzn kazdy widzi jakim samochodem jezdzisz i jakie buty nosisz. Tu moze byc
              istotna marka, ksztalt, fason, kolor itd."""""


              """" TU MOZE BYC ISTOTNA marka, ksztalt, fason, kolor itd."""""

              no coz wyszlo szydlo z wora- tu nie ma znaczenia czy naprawde tanie kosmetyki
              sa rownie dobre jak te drogie tylko chodzi o to ze:

              PO CO KUPOWAC DROGIE JAK ICH NIE WIDAC.

              Sorry alo to wynika z twoich wlasnych slow..

              Venus
              • Mialam na mysli, ze w rzeczach typu auto czy buty istotne sa cechy zewnetrzne,
                estetyczne. Nie wiem, jak jest u Ciebie ale dla mnie to ma znaczenie w wypadku
                butow, auta itd. Przede wszystkim dla mnie samej ale przy okazji tez widza to
                inni. Tak jak robisz makijaz dla swojego dobrego samopoczucia a przy okazji
                chcesz sie podobac innym.

                Natomiast w wypadku kremu oczekuje od niego, zeby dzialal. Nie wazna jest marka,
                opakowanie, wysublimowane skladniki, wody lodowcowe czy cos tam jeszcze innego.

                --
                ...
                • a jezeli te wysublimowane skladniki to wlasnie te co maja cudowne dzialanie?

                  Venus
                • po co sie powtarzasz jak to nei ma nic do rzeczy. W aucie tak samo jest wazne
                  zeby dorbze chodzil jak i w kremie zeby dobrze dzialal. DOstalas wiele odp ze
                  jest roznica co dla niektorych, wiec to przyjmij, dla jednych jest dla drugich
                  nei ma, i nei przekonuj o swoich racjach bo to CI sie nei uda, tym bardizej ze
                  nielogicznie od poczatku argumentujesz.
                  • no właśnie czytam ten wątek i zastanawiam się, czy pewne osoby uznają tylko
                    własną, niekoniecznie logiczną, argumentację? bo jeżeli tak, to jaki sens ma
                    dyskusja?

                    ja kupuję drogie kosmetyki, no może nie te najdroższe :):) choć mam świadomość
                    ich istnienia, bo maniak jest ze mnie kosmetyczny całkowity i nieuleczalny...
                    ale co komu do tego, co mam na półce w mojej szafce w łazience? Ktoś kto
                    wchodzi do mojej łazienki i tak tego nie widzi, chyba że zagląda do szafek :)

                    w ogóle lubię dobre jakościowo rzeczy - żywność, wyposażenie mieszkania, chemię
                    gospodarczą, odzież, bieliznę, buty, samochody, itd... no i kosmetyki rzecz
                    jasna. zawsze najważniejsza jest "zawartość", ale "opakowanie" również, chociaż
                    nie kupiłabym czegoś dla samego opakowania, czy marki.

                    na to wszystko co kupuję wydaję własne pieniądze, więc nic komukolwiek do tego,
                    ile na to wydaję. w ogóle rozmowa na temat kto, na co, po co i ile wydał wydaje
                    mi się wulgarna. ja nikogo nie pytam o to ile coś kosztowało, bo mnie to nie
                    obchodzi i bardzo nie lubię być o to pytana.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-228
(201-228)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.