Dodaj do ulubionych

Licza sie przede wszystkim kalorie...

02.06.07, 23:32
Pomimo tego ze sa diety w ktorych wazne jest co z czym sie laczy i o ktorej
godzinie je - aby schudnac trzeba przede wszystkim liczyc kalorie.

Ostatnio ogladalam w naszej amerykanskiej TV program "Oprah Winfrey Show".

ci co jej nie znaja wyjasniam ze jest to bardzo znana, bardzo popularna
i szanowana wlascicielka tego show'u ktora od lat walczy z nadwaga i nie raz
zrobila program o otylosci i jak z nia walczyc.

Bedac bardzo (BARDZO) bogata moze sobie pozwolic na najlepszych guru od
odchudzania, poczawszy od lekarzy, deitetykow skonczywszy na instruktorach
sportowych.

wiec wlasnie powiedziane bylo w jej programie ze zeby nie wiem jaka cudowna
dieta- Atkins, South Beach, cokolowiek- wszedzie liczy sie kalorie.
Inaczej sie nie schudnie lub z wielkim trudem.


Tak ze jesli ktos chce schudnac, to powinien miec tabele kaloryczne, wkuc na
pamiec i traktowac to jak biblie :)

Venus

Edytor zaawansowany
  • 02.06.07, 23:46
    tylko, że kaloria kalorii nie równa. Zjesz batonik ktory ma 300 kcal i po pół
    godzinie znów jesteś głodna, zjesz serek wiejski z otrebami tez ok 300 i nie
    chce Ci sie jeść przez trzy godziny. Poza tym jeśli Oprah "od lat walczy z
    otyłością" to chyba jej metoda nie jest najlepsza, bo chodzi o to, zeby schudnąć
    raz i trzymać się tego a nie katować się różnymi dietami.
    Na samym końcu dodam, że dla mnie liczy się przede wszystkim ruch wtedy nie
    muszę tak strasznie przejmować się kaloriami.
    Mimo to szanuję Twoje zdanie :)
    --
    Tutaj goła baba
    Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
  • 02.06.07, 23:57
    no oczywiscie - to jest twoj wybor - albo zjesz 300 kalorii ktore cie nasyca na
    dluzej i majja jakies wartosci odzywcze albo tzw "puste kalorie".
    niemniej jednak musisz liczyc i te z czekolady i te z serka. to sa w dlaszym
    ciagu zjedzone 300 kalorii.


    a Oprah walczy bo wlasnie jest lakomczuszek do czego sie zreszta uczciwie
    przyznaje. i jej metody sa zupelnie dobre tylko musi sie ich stosowac.

    a to ze jak ktos zazywa duzo ruchu to moze sobie pozwolic na wiecej kalorii
    niz ten ktos sie nie rusza- to jest tak oczywiste jak ze woda jest mokra.


    poza tym- to nie jest moje zdanie :) to jest zdanie lekarzy, dietetykow, i
    roznych innych guru -odchudzaczy.

    :)
    Venus


  • 18.06.07, 21:36
    Wydaje mi sie ze masz racje. Ja licząc kalorie w 2 miesiące schudłem 8 kg co
    wydaje mi sie dobrym rezultatem, tym bardziej ze prowadziłem wtedy dość pasywne
    życie. Jakby dołożyć to tego codzienne ćwiczenia, spokojnie dobiłbym do 10 kg.
    Poniżej przedstawiam stronę która sugerowałem się podczas diety:
    kalorycznosc.w.interia.pl
  • 03.06.07, 13:24
    jak już napisano: kaloria kalorii nie równa.
    widziałam (na GW) badanie porównujące wpływ diety bogatej w tłuszcze trans (np.
    fast food) z dietą też wysokokaloryczną, ale z niska ilością tłuszczy trans.
    osoby spożywajace dużo tłuszczy trans tyły bardziej (w dodatku była to otyłość
    brzuszna, bardziej niebezpieczna), mimo że zjadały tyle samo kalorii, co druga
    grupa badanych.
  • 03.06.07, 13:27
    znalazłam link do tego badania:

    serwisy.gazeta.pl/zdrowie/1,51220,3415944.html
    (...)ważna jest nie tylko ilość, ale również jakość tego, co jemy. Naukowcy z
    Wake Forest University dowiedli, że spożywanie pokarmu zawierającego tę samą
    ilość kalorii, lecz inne rodzaje tłuszczów może w różny sposób odbić się na
    naszej wadze i zdrowiu. Konkretnie chodzi o tzw. tłuszcze trans.(...)
  • 03.06.07, 16:35
    Żeby schudnąc , trzeba przede wszystkim się ruszać - wtedy cżłowiek wyglada
    ładnie, zdrowo i jędrnie, nei ma oczu podkrązonych do ziemii itp
  • 03.06.07, 23:58
    Justa, przeczytalam ten artykul bardzo uwaznie.

    oto co pisze:

    """ ważna jest nie tylko ilość, ale również jakość tego, co jemy ""

    'NIE tylko ilosc', czyli ilosc jest nadal wazna.

    ""spożywanie pokarmu zawierającego tę samą ilość kalorii, lecz inne rodzaje
    tłuszczów może w różny sposób odbić się na naszej wadze i zdrowiu.""

    oczywiscie, to jest w zasadzie to samo co napisala poprzedniczka, a uwaga
    ze "może w różny sposób" to jest bardzo nieprecyzyjna uwaga ktora mozna w
    dowolny sposob interpretowac.

    bo rzecz jasna ze skoro transfaty powoduja jakies zaburzenia zdrowotne -jak w
    przypadku tych malp poczatki cukrzycy- to automatycznie caly mechanizm spalania
    kalorii ulega zmianie,
    tak jest tez np w przypadku chorob tarczycy,

    ale IMO to wynika z nieprawidlowego stanu zdrowia, nie dlatego ze oliwa z
    oliwek per se "tuczy" mniej a "transfaty" bardziej. chociaz mozna by i tak to
    ujac.

    transfaty u malp zaczely wywolywac proces chorobowy:

    ""Małpy karmione tłuszczami trans miały ponadto więcej glukozy we krwi, stawały
    się też oporne na insulinę (hormon odpowiedzialny właśnie za regulowanie
    stężenia glukozy w naszej krwi), co wskazywało na początki cukrzycy. Badacze z
    Wake Forest University podejrzewają, że szkodliwe substancje mogą np. pobudzać
    trzustkę do produkcji większej ilości insuliny, co paradoksalnie sprawia, że
    organizm staje się na nią coraz bardziej odporny.""


    tak samo jak jedzac weglowodany w zaleznosci z czym je laczymy mozemy utyc
    mniej lub bardziej.
    niemniej jednak 300 kalorii to bedzie nadal 300 kalorii
    i jesli przekroczymy nasza dzienna dawke kaloryczna to zeby nie wiem jakie
    zdrowe tluszcze i polaczenia - utyjemy. i o to mi chodzi.

    Takie badania poza tym nigdy nie sa 100% dokladne.
    np. pytanie czy malpy byly tak samo ruchliwe, czy rzeczywscie dokladnie takie
    same ilosci zjadaly, czy nie mialy jakis innych problemow zdrowotnych o ktorych
    nie bylo wiadomo itd.
    no i podstawowe pytanie- czy gdyby transfaty nie zaburzaly pracy insuliny, czy
    malpy by tak utyly jak utyly?


    Jeszcze jedno ci powiem Justa, cos co mnie bardzo zastanowilo kiedys - otoz w
    USA tv puszczaja taki program co nazywa sie Medical Mysteries - Medyczne
    zagadki. sa tam opisane przypadki chorob ktore przez wiele lat umykaly
    diagnozie.

    jedna z nich byla kobieta majaca PCO- policystyczne jajniki.
    jednym z jej symptomow bylo tycie, duze tycie.
    zanim zostala ostatecznie zdiagnozowana i leczona rodzice wyslali ja na
    kolonie dla grubasow.
    tam schudla i byl to najchudszy okres w jej zyciu.
    kilka lat pozniej zostala wreszcie zdiagnozowana - co bylo przyczyna jej tycia
    i roznych innych objawow. pomimo ze byla leczona, juz nigdy nie byla tak
    szczupla jak na tych koloniach kiedy nawet NIE bylo wiadomo co jej jest.

    jaki wniosek z tego - ze jednak ograniczenie kalorii + ruch sa
    najskuteczniejsza forma odchudzania sie. ze widocznie w domu jednak jadla duzo
    wiecej niz na koloniach. choroba nie choroba na koloniach byla naprawde
    szczupla (pokazywali zdjecia).

    nie watpie ze tam zwracano takze uwage na to co jedli, nie tylko liczyli
    kalorie ale pewnie limit kaloryczny tez mieli.


    Venus
  • 04.06.07, 12:24
    insulioodpornosc, a w konsekwencji tycie, jest schorzeniem czesto towarzyszacym
    pcos (wlicza sie do syndromu- pco to tylko cysty na jajnikach, pcos to takze
    inne rzeczy).
    kobieta schudla, bo przy insulinoodpornosci nalezy uwazac z cukrami. dlatego
    m.in Monti nadaje sie dla kobiet z ta przypadloscia- i dla cukrzykow.
    gdyby jenak taka kobieta chciala przejsc na diete 500 kalorii, to by sie to zle
    skonczylo, bo organizm musi skads czerpac sily do walki z choroba.
    smiem takze twierdzic, ze nigdy potem juz nie byla szczupla, bo zaczela sie
    leczyc- zapewne hormonalnie- a hormony zatrzymuja wode w organizmie.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • 04.06.07, 08:10
    I tak i nie. W moim przypadku (choc moja waga jest ok)jest niestety tak, ze mam
    predyspozycje do gromadzenia wody w dolnych partiach ciala. Wystarczy mi kilka
    dni, podczas ktorych eliminuje weglowodany i mam ten problem z glowy. Oczywiscie
    nie jest spalany wtedy tluszcz ale usuwana woda z tkanek. Wiele osob poza tym,
    ze ma sporo tluszczu w organizmie, ma tez niestety zmagazynowanej duzo wody.
    Wazne jest tez, by zminimalizowac ilosc soli w diecie, ktora prowadzi do
    zatrzymywania wody.

    Tak wiec nie tylko same kalorie sie licza, ale rowniez sklad posilkow.
  • 04.06.07, 10:28
    oraz zachować umiar
    i rozsądek
    i zdrowe podejście do sprawy

    bo ważne jest i to CO jemy - w sensie JAKOŚCI i DOBORU potraw oraz ILE jemy -
    chociaż według mnie ma to drugorzędne znaczenie... a podstawą jest RUCH, który
    jest najważniejszym składnikiem "menu".

    nie ma czegoś takiego jak "dieta OD-DO". nie istnieje żaden dobry sposób na to
    by bez takich czy innych konsekwencji schudnąć w miesiąc podczas, gdy tyło się
    latami, a później znowu zacząć jeść "normalnie" i nie przytyć. albo chcemy
    prowadzić zdrowy tryb życia, albo nie.

    wiem, bo sprawdziłam na sobie :)
  • 04.06.07, 11:53
    """Wystarczy mi kilka
    dni, podczas ktorych eliminuje weglowodany i mam ten problem z glowy.""

    napisalam juz ze owszem wazne co z czym sie laczy ale nie najwazniejsze,

    moze nie zwrocilas uwagi ale skoro eliminujesz weglowodany to tym samym
    eliminujesz kalorie z tych weglowodanow.
    to tez moze miec znaczenie.

    a jeszcze moze byc ze moze woda zbiera ci sie przed okresem co wskazywaloby na
    normalne wahania hormonalne, nie tylko "wegle"... a byc moze nawet nie wiesz
    ale masz lekka alergie na ktores w weglowodanow. to tez moze byc powodem ze
    zbiera ci sie woda jak je jesz.

    a sol jest jak najbardziej niezdrowa, pewnie. wystarczy jej troche.


    """""nie ma czegoś takiego jak "dieta OD-DO". nie istnieje żaden dobry sposób
    na to by bez takich czy innych konsekwencji schudnąć w miesiąc podczas, gdy
    tyło się latami, a później znowu zacząć jeść "normalnie" i nie przytyć. albo
    chcemy
    prowadzić zdrowy tryb życia, albo nie."""""

    dokladnie. odchudzanie sie zwykle polega na calkowitej zmianie diety i zwykle
    niskokalorycznej.

    nie sposob wiec nie utyc wracajac do starych nawykow, na ktorych sie w
    pierwszym rzedzie utylo. to prawda ze aby schudnac i utrzymac wage nalezy
    zmienic dotyhcczasowy tryb zywienia i zycia.

    Venus

  • 04.06.07, 13:12
    venus22 napisała:
    > moze nie zwrocilas uwagi ale skoro eliminujesz weglowodany to tym samym
    > eliminujesz kalorie z tych weglowodanow.

    Znalazlam taki fajny cytat w necie, bo fachowcem w tych sprawach nie jestem i
    nie chce tworzyc wlasnych teorii :)

    "W normalnych warunkach węglowodany – zwłaszcza te mniej rafinowane - są łatwo
    trawione. Stanowią też niezbędny element przy trawieniu protein. Jeśli ich brak,
    proteiny zostają przetworzone tylko częściowo, a produktem ubocznym reakcji jest
    toksyczny aceton i ketony. Organizm wchodzi w stan ketozy, czyli zakwaszenia.
    Naturalną reakcją organizmu jest próba przywrócenie równowagi. Aby pozbyć się
    toksyn, system zużywa więc intensywnie swoje zapasy wody. Tracimy więc na wadze
    coraz bardziej."

    Chodzi o to, ze gdyby dostarczyc taka sama ilosc kalorii z weglowodanow i taka
    sama z bialek, to w drugim wypadku spadek wagi (w tym ubytek wody) jest wiekszy
    i szybszy. Niestety na dluzsza mete nie jest to zbyt zdrowe, bo obciaza zbytnio
    organizm.
  • 04.06.07, 21:26
    ja rozumiem,

    ale mnie z kolei chodzi o to ze obciecie kalorii juz samo z siebie powoduje
    utrate wagi. w tym wypadku utrata wody to dodatkowy plus.
    ale jak mowisz niezdrowe na dluzsza mete, a zatem juz wystepuje ryzyko efektu
    yo-yo.

    ktos kto tak jak ty ma prawidlowa wage nie musi sie tym martwic ale ktos kto
    walczy z nadwaga powinien raczej zapomniec o wodzie a ulozyc diete gdzie ubytek
    wagi bedzie ZDROWY, staly i bez yo-yo.

    Venus
  • 04.06.07, 11:56
    otyłość brzuszna najgorsza? pierwsze słyszę, ja od dwóch miesięcy mam reżim i
    brzuszek ustabilizowałam szybciutko, najtrudniejsza pupa i uda!
    a co do kalorii - i batonik 300 i serek 300, jak na początku wątku, ale tylko
    pozornie, po trzech godzinach przez które nie będę głodna po serku po tych
    kaloriach nie będzie sladu przy jakiej takiej aktywności, a gdy do batonika
    dodam to i owo to dojdzie ich więcej , a spali się tylko niewielka część
  • 04.06.07, 12:51
    > otyłość brzuszna najgorsza? pierwsze słyszę, ja od dwóch miesięcy mam reżim i
    > brzuszek ustabilizowałam szybciutko, najtrudniejsza pupa i uda!

    Myślę, ze autorce postu chodziło o otyłość pod względem zdrowia. Właśnie
    brzuszna jest najbardziej niebezpieczna :)

    btw, moim największym problemem też są uda i pupa. Cóż taka już nasza uroda :)
    --
    Tutaj goła baba
    Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
  • 04.06.07, 12:19
    slonko, ja jestem na montignacu, kalorii nie licze, tylko indeks glikemiczny,
    jem duzo i schudlam bez wysilku.
    poza tym kalorie sa jak benzyna w samochodzie- jak bedzie jej za malo, auto nie
    ruszy. fakt, ze nie nalezy jesc w nadmiarze, bo sie nie spala, ale nie spala
    sie takze na stale, jesli najpierw nie wyeliminuje sie z organizmu nadmiaru
    cukru.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • 04.06.07, 21:17
    He, he, Oprah z "waszej amerykańskiej TV" chyba nie jest szczególnie wiarygodnym
    autorytetem od odchudzania... Bo jak się popatrzy na biedulę...
    --
    „Godzina nauki w życiu nowoczesnego apostoła jest godziną modlitwy.” (św.
    Josemaría Escrivá, Droga, 335).
  • 04.06.07, 22:06
    Kobieto, nie ma sie z czego smiac bo Oprah jak pisalam w poprzednim watku
    wlasnie pozwala sobie na smakolyki za czesto, moze czytaj uwazniej,

    a wiec to nie jej dieta jest zla tylko grubas sam sobie winien.
    poza tym, nie przesadzaj ze jest taka gruba - nie zapominaj ze kobieta wazyla
    kiedys 108 kilo. teraz wazy ok 75kg. to wcale nie jest tak duzo.

    sprobuj ty zrzucic tyle i utrzymac tak przez kilka lat.

    Mnie chodzilo w ogole o to ze kobieta ktora jest jedna z najbogatszych osob w
    Ameryce i ma wystarczajaco pieniedzy aby pozwolic sobie na te TOP diety,

    to skoro po tylu latach wrocila do punktu wyjscia - czyli ruch i liczenie
    kalorii przede wszystkim, a co z czym laczyc pozniej - to cos w tym jest. nie?


    nie ma cudownej diety.
    trzeba pilnowac co sie je i ile przede wszystkim, i ruszac sie a jak sie nie
    chcesz ruszasz to jeszcze mniej jesc.

    a jesli chodzi o diete Montignaca- nie szkodzi ze opiera sie an indexie
    glikemicznym.
    tak czy siak jest to dieta gdzie unika sie cukru i tluszczu, a to juz wystarczy.
    I to jest wlasnie przyklad rozsadnej diety gdzie posilki sa na ogol
    lekkostrawne i malo kaloryczne. jak kurczak to bez skory i tluszczu, jak
    rosolek to odtluszczony, unikac cukru, itd.

    tak samo zreszta juz Atkins jest lepsza dieta od jedzenia salaty i jogurtow.

    Venus
  • 04.06.07, 23:27
    > tak samo zreszta juz Atkins jest lepsza dieta od jedzenia salaty i jogurtow.

    Czy ty przypadkiem sama sobie nie zaprzeczasz? Przecież dieta Atkinsa polega na
    jedzeniu głównie tłustych i wysokokalorycznych potraw, a unikaniu węglowodanów.
    --
    Tutaj goła baba
    Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
  • 05.06.07, 08:17
    kurczak bez skory i tluszczu jesli na upartego w pierwszej fazie chcesz go
    zjesc z makaronem.
    wcale nie unika sie tluszczu- owszem, tego zlego tak, ale 1-2 posilki dziennie
    sa tluszczowe.
    ogranicza sie cukier, bo organizm go spala wczesniej, niz tluszcz, ale nie
    chodzi o kalorycznosc.
    co powiesz o oiczbie kalorii przy obiedzie: jajecznica z 4 jajek (na oleju
    roslinnym) + zolty ser + ser plesniowy + cebulka pdosmazona + salatka z
    pomidorow i salaty z oliwa z oliwek i octem winnym?

    to, ze ktos jest bogaty, wcale nie oznacza, ze jest rozsadny, albo ze
    rzeczywiscie trafi na dobrych specjalistow.

    a co do slodyczy jeszcze- na montim codziennie jem sporo czekolady (gorzkiej) i
    raz na jakis czas nutelle (nie mowiac o grzeszkach typu ptasie mleczko czy
    ambasador)- i jakos nie tyje.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • 05.06.07, 00:55
    Z Oprah jako autorytetem w sprawach odchudzania jest jak z pewna moja znajoma,
    ktora udziela zlotych rad, jak rzucic palenie - jest ekspertka, bo robila to juz
    tyyyle razy ;)


    --
    W Magicznym Kuferku...
  • 05.06.07, 11:00
    ""Czy ty przypadkiem sama sobie nie zaprzeczasz? Przecież dieta Atkinsa polega
    najedzeniu głównie tłustych i wysokokalorycznych potraw, a unikaniu
    węglowodanów.""

    nie az tak tlusta jak Kwasniewskiego, i faktem jest ze nie wszyscy chudna na
    tej diecie dlatego ja bym jej nie stosowala a przynajmniej nie bez liczenia
    kalorii i pewnych modyfikacji,

    ale mi w tym momencie chodzilo o to ze taki Atkins to bardziej realna dieta na
    codzien niz salata i jogurt.

    bo jak dlugo czlowiek moze zyc na czyms takim? a jak przestanie jesc salate i
    jourt, to cala waga ktora stracil naturalnie wraca.
    Atkins natomiast, stosowany z glowa mozna stosowac cale zycia unikajac efektu
    yoyo.


    Venus
  • 05.06.07, 11:05
    """gdyby jenak taka kobieta chciala przejsc na diete 500 kalorii, to by sie to
    zle skonczylo, bo organizm musi skads czerpac sily do walki z choroba.
    smiem takze twierdzic, ze nigdy potem juz nie byla szczupla, bo zaczela sie
    leczyc- zapewne hormonalnie- a hormony zatrzymuja wode w organizmie."""

    dla mnie dieta 500 kalorii jest bez sensu z dwoch powodow- bo po pierwsze, jak
    sama piszesz dlugo sie na takiej nie pociagnie, a dwa to jest przeciez murowany
    efekt yoyo.

    co do kobiety - ona po tym obozie w domu szybko utyla, i wlasnie dopiero jak ja
    wreszcie zdiagnozowali i rozpoczeli leczenie hormonami to znowu schudla.

    ale potem znowu utyla i tak juz w kolko - raz chudla raz tyla. trudno
    powiedziec ile z tego bylo z powodu choroby, a ile naprawde z jej stylu zycia i
    jedzenia. prawdopodobnie kombinacja wszystkiego.

    Venus

  • 05.06.07, 12:55
    Ale w sumie miło jest żyć czymś takim jak diety i odchudzanie... Zamieniłabym
    się może, gdyby nie fakt, że diety ani odchudzania nie potrzebuję i temat mnie
    na co dzień nie zajmuje. No, chyba że w "waszej amerykańskiej TV" zobaczę czasem
    Oprah, która może sobie pozwolić na najlepszych dietetyków i najbardziej
    wyrafinowane diety, a i tak nic jej to nie pomaga... Wtedy nachodzi mnie co
    najwyżej głęboka, filozoficzna refleksja, że "pieniądze jednak to nie wszystko" ;))
    --
    „Godzina nauki w życiu nowoczesnego apostoła jest godziną modlitwy.” (św.
    Josemaría Escrivá, Droga, 335).
  • 05.06.07, 16:07
    To fakt, że liczba kalorii jest najważniejsza dla utrzymania lub zrzucenia
    wagi, ale chcę zwrócić uwagę na kilka faktów:
    - są osoby, które mają bardzo dobry metabolizm, są też takie, które mają bardzo
    zły. Czytam forum dietetyczne i wiele dziewczyn narzeka, że tyje nawet na
    diecie 1500-1600 kcal. (mimo, że wg tabel zapotrzebowanie na kalorie jest
    znacznie wyższe). Inne przekraczją swoje tabelaryczne normy i nie tyją. Podobno
    metabolizm można spowolnić (np. głodówką) lub przyspieszyć (np. budując
    mięśnie, stosując odpowiednie proporcje, pory i połączenia białek i
    węglowodanów, eliminując niektóre produkty itp.). Piszę podobno, bo nie jestem
    ekspertem, opieram się na doświadczeniach i opiniach innych osób; Jeśli tak
    jest, to może oprócz liczenia kal. warto też próbować "podkręcić" metabolizm
    stosując rady dietetyków?
    - z przyczyn osobistych interesuję się zagadnieniem zaburzeń odżywiania. Wiem,
    że bardzo często zaczynają się od niewinnego liczenia kalorii bez wiedzy o tym,
    co i kiedy POWINNO się jeść. Rozważ 2 skrajności: np. 1500 kcal dziennie można
    zjeść stosując rozsądną dietę, pełną odżywczych składników i nie głodując jak
    też wchłonąć podczas jednej wizyty dziennie w McDonald'sie. Teoretycznie to
    tyle samo kalorii dziennie i nawet jedząc same hamburgery i ciastka przez
    dłuższy czas możesz chudnąć. Ale będziesz głodna (bo objętość takiego żarcia
    jest przeważnie niewielka + nie syci na długo) i będziesz mieć obniżony nastrój
    (bo organizm nie dostanie odpowiednich składników). Trzeba mieć bardzo mocną
    psychikę, żeby w takich warunkach (wiecznie głodna i zła) nie zacząć OBSESYJNIE
    myśleć o jedzeniu i nie mieć napadów obżarstwa. Wiele dziewczyn funduje sobie w
    ten sposób jojo, więc potem znów zaczynają "dietę" i tak w kółko - może się to
    skończyć koniecznością odchudzania się do końca życia lub otyłością.
    Znów zaznaczę, że nie jestem ekspertem, ale stawiam tezę, że wiele dziewczyn
    zaczynając niemądre odchudzanie - właśnie skupione na jak najmniejszej ilości
    kalorii bez zwracania uwagi na JAKOŚĆ i częstotliwość jedzenia - funduje sobie
    taką "jazdę" w postaci ciągłego naprzemiennego szybkiego tycia i pełnego
    wyrzeczeń chudnięcia na całe życie.
  • 05.06.07, 18:02
    chyba by mnie musiało popiep..yć zeby kazdy element posiłku przeliczac na
    kalorie ;/ staram sie jesc poprostu rozwaznie, duzo sie ruszam i czuje sie w
    swoim ciele swietnie i to chyba najwazniejsze... szkoda by mi bylo czasu :]
  • 05.06.07, 21:48
    ""Oprah, która może sobie pozwolić na najlepszych dietetyków i najbardziej
    wyrafinowane diety, a i tak nic jej to nie pomaga... Wtedy nachodzi mnie co
    najwyżej głęboka, filozoficzna refleksja, że "pieniądze jednak to nie
    wszystko" ;))""


    ludzie kochani czy do was nie dociera to co zostalo napisane wczesniej juz ze
    TRZY RAZY:

    bo Oprah nie przestrzega diet tak jak powinna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Venus
  • 06.06.07, 11:39
    no wiec tak nie do konca to prawda ja jestem na diecie Montignaca i jem tylko
    okreslone produkty ale moge jesc ile chce wiec oprocz zywnosci bogatej w cukier
    czyli slodyczy ale tez ziemniakow piwa marchewki gotowanej! (bo surowa mozna)
    musze jesc posilki albo weglowodanowe albo tluszczowe Kiedy mam ochote na ser
    zolty moge zjesc go albo z jajkami albo z innym serem no i z neutralnymi
    warzywami typu pomidor ogorek papryka itd Natomiast ZAKAZANE jest jedzenie z
    CHLEBEM poniewaz to jest WEGLOWODAN i mniej wiecej tyle ale nie chodze i nie
    sprawdzam kalorii A moj rezultat to z 60kilo na 46!!! przy wzroscie 164!!! TAK
    tak no i co?
  • 06.06.07, 23:19
    ""A moj rezultat to z 60kilo na 46!!! przy wzroscie 164!!! TAK
    tak no i co?""


    no na przyklad to, ze zaczynasz byc niedozywiona co wcale nie jest dobrze.

    mam problem z zakceptowaniem takiej wagi przy twoim wzroscie z wielu powodow.
    wprawdzie nie wiem jak dlugo ci zajelo tak schudnac ale i tak utrata jest
    drastyczna.

    poza tym- nie ma sie czemu dziwic, nie zapominaj ze w momencie kiedy
    przechodzisz na diete, obojetnie jaka, zrywasz z dotychczasowymi nawykami
    zywieniowymi.
    czyli jak przestalas jesc slodycze, wegle, pic piwo, itd to automatycznie
    obcielas duzo kalorii. to juz wystarczy aby schudnac.

    i widocznie na tej diecie pomimo ze jak piszesz "jesz ile chcesz" nie jest to
    wcale w sumie duzo i jestes w stanie to spalic.
    byc moze gdybys wysilila sie policzyc ile dziennie pochlaniasz kalorii to bys
    sie sama zdziwila.


    przy okazji chcialam zwrocic uwage na ten wlasnie fakt "jesc co sie chce".
    moze nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe ale wiekszosc ludzi szczuplych a nie
    stosujacych zadnej szczegolnej diety przeciez je co chce. nawet slodycze.

    czym sie roznia od grubasow? ano przede wszystkim tym ze satysfakcjonuja ich
    mniejsze ilosci jedzenia. czyli pochlaniaja mniej kalorii, ktore sa w stanie
    spalic.


    a jeszcze mam pytanie do tych co stosuja Montignaca, South Beach lub inne diety-
    jak dlugo zamierzacie byc na tych dietach?
    prosilabym uprzejmie o odpowiedzi..

    Venus




  • 08.06.07, 06:54
    "moze nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe ale wiekszosc ludzi szczuplych a nie
    > stosujacych zadnej szczegolnej diety przeciez je co chce. nawet slodycze.
    >
    > czym sie roznia od grubasow? ano przede wszystkim tym ze satysfakcjonuja ich
    > mniejsze ilosci jedzenia. czyli pochlaniaja mniej kalorii, ktore sa w stanie
    > spalic."- ryzykowna i BARDZO uogólniajaca teza. z pewnościa w określonej
    liczbie przypadków tak jest. lecz na pewno nie wiekszości. wsród moich znajomych
    jest wiele (nie tylko kobiety) osób szczupłych i bardzo szczupłych. znam ich
    nawyki zywieniowe bo nie raz spedzalismy razem wakacje czy inne okazje. zaledwie
    3-4 osoby jedzą "mniej" aby utrzymac linie. reszta ma po prostu bardzo dobra
    przemiane materii.
    --
    <a
    href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
    target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
  • 07.06.07, 01:31
    Wole byc gruba niz pozegnac sie na zawsze z kanapkami z serem :)
    Ah, pajda razowego chleba z maslem, plastrem sera, i pomidorkiem....
    --
    ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
  • 07.06.07, 10:12
    alez nikt ci nie kaze zegnac sie z kanapkami z serem, ani z pajda razowego
    chleba z maslem, plastrem sera i pomidorem.
    malo tego to jest wlasciwe i zbalansowane pozywienie,

    teraz wazne jest aby inne twoje posilki byly rowniez tak ladnie zbalansowane i
    wartosciowe a calosc tego nie przekraczala pewnej twojej dziennej dawki
    kalorycznej.

    jak ktos uwaza to moze sobie nawet pozwolic na ciacho lub czekoladke.


    tylko wlasnie trzeba wiedziec co warto jesc, z czym i ile.

    Venus
  • 07.06.07, 10:13
    Venus, masz rację, że aby schudnąć bilans kaloryczny musi być ujemny - nie ma
    siły, zapotrzebowanie ktoś ma na 2000 kcl, je 1500 - schudnie, bo dla organizmu
    nie ma znaczenia czy te kalorie będą z batonika czy z twarożku. Jesli będziemy
    jeść poniżej swojego zapotrzebowania to schudniemy i koniec. Kalorii musi być
    mniej niż organizm potrzebuje.

    Ale jest też druga strona medalu. Byłaś kiedyś na diecie? Pewnie niejeden raz,
    jak większość z nas. Ja mam za sobą okrągłą rocznicę, mogę powiedzieć że
    odchudzam się już od 15 lat - z przerwami, of course. Strasznie cięzko mi było
    wytrzymać na większości diet. Jak byłam młodsza, bardzo ograniczałam jedzenie,
    liczyłam kalorie jak szalona, po czym następował moment kryzysowy, łamałam się,
    zjadałam coś niedozwolonego - najczęściej jakieś słodycze albo górę pieczywka -
    i żal, wyrzuty sumienia, koniec diety. Niedawno bardzo schudłam - 18 kg (i tym
    sposobem osiągnęłam wagę jaką miałam na studiach, kiedy to uważałam sie za grubą
    - no comments...). Schudłam nie dlatego, że liczyłam kalorie - założyłam sobie
    dziennik posilków żeby liczył to za mnie, ale nie chciało mi się uzupełniać
    regularnie. Schudlam bo ograniczyłam ilość węgli w diecie na rzecz białka, i jem
    węglowodany nisko indeksowane, nie łączę węgli i tłuszczy. Wydaje mi się, że jem
    dużo - na pewno nie ograniczam tłuszczy, ale są to zdrowe tłuszcze - oliwa z
    oliwek, migdały, orzechy. Dzięki pilnowaniu indeksów unormowałam pracę trzustki
    i poziom cukru we krwi, i tylko i wyłącznie dlatego udało mi się nie złamać
    diety. Jestem, a raczej byłam z tych uzależnionych od węgli - jadłam bardzo
    dużo, slodycze, pieczywo, makarony; własnie dzięki diecie przestałam mieć ochotę
    i w ogóle teraz mnie nie ciągnie. Po prostu są pewne produkty, które wcale nie
    muszą dostaraczać miliona kalorii ale będą stymulować apetyt, i to apetyt na
    kolejne węgle - takie małe błędne koło.

    Po raz pierwszy w życiu udało mi się trwale schudnąć (oczywiście włączając w to
    sporą dawkę ruchu!) i to nie dzięki liczeniu kcl, ale dzięki sprawdzaniu IG i
    GL, sprawdzam też zawsze zawartość białka. To jest zwłaszcza ważne pod koniec
    odchudzania, te ostatnie kg najtrudniej jest zgubić - o każde kg trzeba bardzo
    walczyć i nie kalorie są wtedy istotne, ale właśnie proporcje
    białka/tłuszcze/węgle (mówimy oczywiście o zdrowych tłuszczach). Strasznie dużo
    kobiet kiedy osiąga taki etap w diecie, zaczyna jeszcze bardziej ograniczać
    kalorie a to błąd. Stąd potem te opowieści o tyjących na 1200 kcl...

    I co do Twojego ostatniego pytania:

    "a jeszcze mam pytanie do tych co stosuja Montignaca, South Beach lub inne diety-
    jak dlugo zamierzacie byc na tych dietach?
    prosilabym uprzejmie o odpowiedzi.."

    Ja mam zammiar żywić się w taki sposób do końca życia. Sukcesem w diecie nie
    jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
    zmienić nawyki zywieniowe. Na szczęście nie jest to dla mnie żadną torturą -
    organizm nie domaga się żadnych niezdrowych (czytaj słodkich) rzeczy. Można się
    odzwyczaić od cukru.


    --
    This thing is slowly taking me apart.
    Grey would be the color if I had a heart.
  • 07.06.07, 10:52
    """Venus, masz rację, że aby schudnąć bilans kaloryczny musi być ujemny - nie ma
    siły, zapotrzebowanie ktoś ma na 2000 kcl, je 1500 - schudnie, """

    ja wlasnie to probuje caly czas tlumaczyc ze samo laczenie - nielaczenie tego
    czy owego to tylko wspomaga w spalaniu kalorii ale samo z siebie ich nie
    zredukuje,

    300 kalorii to jest 300 kalorii to tak jaby mowic ze kilo pierza to nie to samo
    co kilo zelaza.

    dlatego czy to jest dieta Montignaca z indexem glikemiczym czy Atkins z
    ograniczeniem wegli czy South Beach, czy cokolwiek,
    to jesli sie na tej diecie zje wiecej niz spali - swiety boze nie pomoze.

    ""Stąd potem te opowieści o tyjących na 1200 kcl...""

    pytanie tylko na ile te osoby sa uczciwe.
    jakby nie bylo w obozie koncentracyjnym wszyscy mieli te sama diete i pod
    koniec tak samo wygladali.

    programow o odchudzaniu naogladalam sie duzo i wszyscy co nie chudli a nawet
    tyli -oszukiwali bez wyjatku, a najsmutniejsze ze oszukiwali sami siebie.
    bardzo charakterystyczne bylo ze ich pamiec wymazywala kazdy zjedzony
    plasterek kielbasy tu lub platek chipsa tam,
    co po calodziennym podliczeniu okazywalo sie dodatkowymi kaloriami i to wcale
    nie malymi.
    osoby odchudzajace sie, a zwlaszcza naprawde otyle mialy tendencje do
    minimalizowania swoich porcji i w ogole ilosci pochlanianego jedzenia.
    np. nie zjadla pol kilo steka zalanego maslem (bo tak bylo) tylko kawaleczek
    steka z lyzeczka masla.


    """Ja mam zammiar żywić się w taki sposób do końca życia. Sukcesem w diecie nie
    jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
    zmienić nawyki zywieniowe. Na szczęście nie jest to dla mnie żadną torturą -
    organizm nie domaga się żadnych niezdrowych (czytaj słodkich) rzeczy. Można się
    odzwyczaić od cukru. """

    sluszna uwaga. szczegolnie to jest wazne:

    ""Sukcesem w diecie nie
    jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
    zmienić nawyki zywieniowe.""

    swiete slowa!

    gratuluje sukcesu i zycze dalszych :)



    Venus
  • 07.06.07, 14:46
    Na diecie jestem od 1,5 miesiąca. Przez pierwsze 2 tyg głodziłam się, fakt-
    schudłam. A potem spotkałam kumpla który w kilkanaście tyg schudł ponad 30
    kilo...spotkałam go w centrum handlowym jak podjadał pizzę:) Zastanowiłam sie
    jak to możliwe że w zasadzie je co chce (fakt-KAWAŁEK pizzy a nie całą) i nadal
    chudnie... Okazało się że stosuje zmodyfikowaną wersję diety kopenhaskiej
    (koszmana dieta swoją drogą...) bo ma swiadomość że a) musi zmienić nawyki
    żywieniowe i musi to zrobic tak by móc normalnie życ, b) kaponehaska jest nie
    do przełknięcia. Doszedł do wniosku że oprócz tego CO je-ważne jest KIEDY.
    Czyli nie głodzić się pół dnia bo organizm przestawia sie na "tryb głodowy" i
    zaczyna oszczędzać. I co z tego ze zje np 500 kalorii przez cały dzien, skoro
    jeśli zje je na raz, wieczorem-to i tak nie schudnie?
    I tak dochodzę do sedna: żywimy się jogurtami, musli, pomidorami z mozarellą,
    makaronem z pomidorami i tuńczykiem, młodymi ziemniakami z kefirem, batonikami
    zbożowymi jak sie zachce słodkiego, lekkimi zupami...więc tym co lubimy, ba-
    wręcz uwielbiamy:) Jemy to max.do 19, w 5-6 posiłkach, koniecznie z 2
    sniadaniem o 11.No i mnóstwo czerwonej i zielonej herbaty. Nie liczę kalorii-bo
    mi się nie chce:) Ale jak ognia unikam konserwantów. Efekt? 8 kilo mniej,
    rozmiar 36, nawet jak w sobotę poszalałam i zładłam twistera z kfc i 2 pączki-
    to nie dośc ze nie utyłam ale kolejne pół kilo mniej:) Wniosek- ważne CO,
    jakiej JAKOŚCI jemy, ale także KIEDY:)
    ps.ktoś w któryms poście powiedził ze nie da sie życ na jogurcie i sałacie.
    Hmmm..ja nie mogłabym życ na jajkach i mięsie:) Tak więc-co kto lubi:)
    Pozdrawiam:)
  • 08.06.07, 01:34
    ""ps.ktoś w któryms poście powiedził ze nie da sie życ na jogurcie i sałacie. ""

    nie da sie, bo jogurt i salata nie dostarczaja wszystkich potrzebnych
    skladnikow a szczegolnie protein..

    Venus
  • 08.06.07, 09:03
    Ok, skrót myślowy. Chodziło mi o to że ja mogę żyć na lekkiej diecie, takiej
    jak pisałam wyżej, a nie przetrwałabym na diecie atkinsowej-kwaśniewskiej-
    kopenhaskiej...;/
  • 08.06.07, 09:14
    nie liczy się ilość, ale jakość
    poza tym, trzeba zwracać uwagę na bilans makro- i mikro składników, tryb życia,
    tempo przemiany materii, budowę wzrost ilość kalorii/składników odżywczych
    związanych z tmy

    i przestrzegać prostych zasad
    -żadnych węglowodanów na kolację
    -w ogóle jak najlepiej ograniczyc węgle do niezbędnego minimum, czyli produktów
    bogatych w błonnik
    itp itd...
  • 08.06.07, 10:14
    Usłyszłam kiedys takie zdanie "To samo ciastko jest bardziej tuczące wieczorem
    niż rano"... Coś w tym jest:)
  • 08.06.07, 11:17
    a ja slyszalam ze jesli zjesz z cudzego talerza to to nie ma kalorii :)
    cos w tym jest..

    Venus
  • 18.06.07, 21:44
    venus22 napisała:

    > a ja slyszalam ze jesli zjesz z cudzego talerza to to nie ma kalorii :)
    > cos w tym jest..
    >

    kradzione nie tuczy ;)) to ja idę komuś podkraść kolację :D
    --
    Tutaj goła baba
    Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.