Licza sie przede wszystkim kalorie... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pomimo tego ze sa diety w ktorych wazne jest co z czym sie laczy i o ktorej
    godzinie je - aby schudnac trzeba przede wszystkim liczyc kalorie.

    Ostatnio ogladalam w naszej amerykanskiej TV program "Oprah Winfrey Show".

    ci co jej nie znaja wyjasniam ze jest to bardzo znana, bardzo popularna
    i szanowana wlascicielka tego show'u ktora od lat walczy z nadwaga i nie raz
    zrobila program o otylosci i jak z nia walczyc.

    Bedac bardzo (BARDZO) bogata moze sobie pozwolic na najlepszych guru od
    odchudzania, poczawszy od lekarzy, deitetykow skonczywszy na instruktorach
    sportowych.

    wiec wlasnie powiedziane bylo w jej programie ze zeby nie wiem jaka cudowna
    dieta- Atkins, South Beach, cokolowiek- wszedzie liczy sie kalorie.
    Inaczej sie nie schudnie lub z wielkim trudem.


    Tak ze jesli ktos chce schudnac, to powinien miec tabele kaloryczne, wkuc na
    pamiec i traktowac to jak biblie :)

    Venus

    • tylko, że kaloria kalorii nie równa. Zjesz batonik ktory ma 300 kcal i po pół
      godzinie znów jesteś głodna, zjesz serek wiejski z otrebami tez ok 300 i nie
      chce Ci sie jeść przez trzy godziny. Poza tym jeśli Oprah "od lat walczy z
      otyłością" to chyba jej metoda nie jest najlepsza, bo chodzi o to, zeby schudnąć
      raz i trzymać się tego a nie katować się różnymi dietami.
      Na samym końcu dodam, że dla mnie liczy się przede wszystkim ruch wtedy nie
      muszę tak strasznie przejmować się kaloriami.
      Mimo to szanuję Twoje zdanie :)
      --
      Tutaj goła baba
      Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
      • no oczywiscie - to jest twoj wybor - albo zjesz 300 kalorii ktore cie nasyca na
        dluzej i majja jakies wartosci odzywcze albo tzw "puste kalorie".
        niemniej jednak musisz liczyc i te z czekolady i te z serka. to sa w dlaszym
        ciagu zjedzone 300 kalorii.


        a Oprah walczy bo wlasnie jest lakomczuszek do czego sie zreszta uczciwie
        przyznaje. i jej metody sa zupelnie dobre tylko musi sie ich stosowac.

        a to ze jak ktos zazywa duzo ruchu to moze sobie pozwolic na wiecej kalorii
        niz ten ktos sie nie rusza- to jest tak oczywiste jak ze woda jest mokra.


        poza tym- to nie jest moje zdanie :) to jest zdanie lekarzy, dietetykow, i
        roznych innych guru -odchudzaczy.

        :)
        Venus


      • Wydaje mi sie ze masz racje. Ja licząc kalorie w 2 miesiące schudłem 8 kg co
        wydaje mi sie dobrym rezultatem, tym bardziej ze prowadziłem wtedy dość pasywne
        życie. Jakby dołożyć to tego codzienne ćwiczenia, spokojnie dobiłbym do 10 kg.
        Poniżej przedstawiam stronę która sugerowałem się podczas diety:
        kalorycznosc.w.interia.pl
    • jak już napisano: kaloria kalorii nie równa.
      widziałam (na GW) badanie porównujące wpływ diety bogatej w tłuszcze trans (np.
      fast food) z dietą też wysokokaloryczną, ale z niska ilością tłuszczy trans.
      osoby spożywajace dużo tłuszczy trans tyły bardziej (w dodatku była to otyłość
      brzuszna, bardziej niebezpieczna), mimo że zjadały tyle samo kalorii, co druga
      grupa badanych.
    • Żeby schudnąc , trzeba przede wszystkim się ruszać - wtedy cżłowiek wyglada
      ładnie, zdrowo i jędrnie, nei ma oczu podkrązonych do ziemii itp
      • Justa, przeczytalam ten artykul bardzo uwaznie.

        oto co pisze:

        """ ważna jest nie tylko ilość, ale również jakość tego, co jemy ""

        'NIE tylko ilosc', czyli ilosc jest nadal wazna.

        ""spożywanie pokarmu zawierającego tę samą ilość kalorii, lecz inne rodzaje
        tłuszczów może w różny sposób odbić się na naszej wadze i zdrowiu.""

        oczywiscie, to jest w zasadzie to samo co napisala poprzedniczka, a uwaga
        ze "może w różny sposób" to jest bardzo nieprecyzyjna uwaga ktora mozna w
        dowolny sposob interpretowac.

        bo rzecz jasna ze skoro transfaty powoduja jakies zaburzenia zdrowotne -jak w
        przypadku tych malp poczatki cukrzycy- to automatycznie caly mechanizm spalania
        kalorii ulega zmianie,
        tak jest tez np w przypadku chorob tarczycy,

        ale IMO to wynika z nieprawidlowego stanu zdrowia, nie dlatego ze oliwa z
        oliwek per se "tuczy" mniej a "transfaty" bardziej. chociaz mozna by i tak to
        ujac.

        transfaty u malp zaczely wywolywac proces chorobowy:

        ""Małpy karmione tłuszczami trans miały ponadto więcej glukozy we krwi, stawały
        się też oporne na insulinę (hormon odpowiedzialny właśnie za regulowanie
        stężenia glukozy w naszej krwi), co wskazywało na początki cukrzycy. Badacze z
        Wake Forest University podejrzewają, że szkodliwe substancje mogą np. pobudzać
        trzustkę do produkcji większej ilości insuliny, co paradoksalnie sprawia, że
        organizm staje się na nią coraz bardziej odporny.""


        tak samo jak jedzac weglowodany w zaleznosci z czym je laczymy mozemy utyc
        mniej lub bardziej.
        niemniej jednak 300 kalorii to bedzie nadal 300 kalorii
        i jesli przekroczymy nasza dzienna dawke kaloryczna to zeby nie wiem jakie
        zdrowe tluszcze i polaczenia - utyjemy. i o to mi chodzi.

        Takie badania poza tym nigdy nie sa 100% dokladne.
        np. pytanie czy malpy byly tak samo ruchliwe, czy rzeczywscie dokladnie takie
        same ilosci zjadaly, czy nie mialy jakis innych problemow zdrowotnych o ktorych
        nie bylo wiadomo itd.
        no i podstawowe pytanie- czy gdyby transfaty nie zaburzaly pracy insuliny, czy
        malpy by tak utyly jak utyly?


        Jeszcze jedno ci powiem Justa, cos co mnie bardzo zastanowilo kiedys - otoz w
        USA tv puszczaja taki program co nazywa sie Medical Mysteries - Medyczne
        zagadki. sa tam opisane przypadki chorob ktore przez wiele lat umykaly
        diagnozie.

        jedna z nich byla kobieta majaca PCO- policystyczne jajniki.
        jednym z jej symptomow bylo tycie, duze tycie.
        zanim zostala ostatecznie zdiagnozowana i leczona rodzice wyslali ja na
        kolonie dla grubasow.
        tam schudla i byl to najchudszy okres w jej zyciu.
        kilka lat pozniej zostala wreszcie zdiagnozowana - co bylo przyczyna jej tycia
        i roznych innych objawow. pomimo ze byla leczona, juz nigdy nie byla tak
        szczupla jak na tych koloniach kiedy nawet NIE bylo wiadomo co jej jest.

        jaki wniosek z tego - ze jednak ograniczenie kalorii + ruch sa
        najskuteczniejsza forma odchudzania sie. ze widocznie w domu jednak jadla duzo
        wiecej niz na koloniach. choroba nie choroba na koloniach byla naprawde
        szczupla (pokazywali zdjecia).

        nie watpie ze tam zwracano takze uwage na to co jedli, nie tylko liczyli
        kalorie ale pewnie limit kaloryczny tez mieli.


        Venus
        • insulioodpornosc, a w konsekwencji tycie, jest schorzeniem czesto towarzyszacym
          pcos (wlicza sie do syndromu- pco to tylko cysty na jajnikach, pcos to takze
          inne rzeczy).
          kobieta schudla, bo przy insulinoodpornosci nalezy uwazac z cukrami. dlatego
          m.in Monti nadaje sie dla kobiet z ta przypadloscia- i dla cukrzykow.
          gdyby jenak taka kobieta chciala przejsc na diete 500 kalorii, to by sie to zle
          skonczylo, bo organizm musi skads czerpac sily do walki z choroba.
          smiem takze twierdzic, ze nigdy potem juz nie byla szczupla, bo zaczela sie
          leczyc- zapewne hormonalnie- a hormony zatrzymuja wode w organizmie.
          --
          --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

          Nakarm głodne dziecko
    • I tak i nie. W moim przypadku (choc moja waga jest ok)jest niestety tak, ze mam
      predyspozycje do gromadzenia wody w dolnych partiach ciala. Wystarczy mi kilka
      dni, podczas ktorych eliminuje weglowodany i mam ten problem z glowy. Oczywiscie
      nie jest spalany wtedy tluszcz ale usuwana woda z tkanek. Wiele osob poza tym,
      ze ma sporo tluszczu w organizmie, ma tez niestety zmagazynowanej duzo wody.
      Wazne jest tez, by zminimalizowac ilosc soli w diecie, ktora prowadzi do
      zatrzymywania wody.

      Tak wiec nie tylko same kalorie sie licza, ale rowniez sklad posilkow.
      • oraz zachować umiar
        i rozsądek
        i zdrowe podejście do sprawy

        bo ważne jest i to CO jemy - w sensie JAKOŚCI i DOBORU potraw oraz ILE jemy -
        chociaż według mnie ma to drugorzędne znaczenie... a podstawą jest RUCH, który
        jest najważniejszym składnikiem "menu".

        nie ma czegoś takiego jak "dieta OD-DO". nie istnieje żaden dobry sposób na to
        by bez takich czy innych konsekwencji schudnąć w miesiąc podczas, gdy tyło się
        latami, a później znowu zacząć jeść "normalnie" i nie przytyć. albo chcemy
        prowadzić zdrowy tryb życia, albo nie.

        wiem, bo sprawdziłam na sobie :)
        • """Wystarczy mi kilka
          dni, podczas ktorych eliminuje weglowodany i mam ten problem z glowy.""

          napisalam juz ze owszem wazne co z czym sie laczy ale nie najwazniejsze,

          moze nie zwrocilas uwagi ale skoro eliminujesz weglowodany to tym samym
          eliminujesz kalorie z tych weglowodanow.
          to tez moze miec znaczenie.

          a jeszcze moze byc ze moze woda zbiera ci sie przed okresem co wskazywaloby na
          normalne wahania hormonalne, nie tylko "wegle"... a byc moze nawet nie wiesz
          ale masz lekka alergie na ktores w weglowodanow. to tez moze byc powodem ze
          zbiera ci sie woda jak je jesz.

          a sol jest jak najbardziej niezdrowa, pewnie. wystarczy jej troche.


          """""nie ma czegoś takiego jak "dieta OD-DO". nie istnieje żaden dobry sposób
          na to by bez takich czy innych konsekwencji schudnąć w miesiąc podczas, gdy
          tyło się latami, a później znowu zacząć jeść "normalnie" i nie przytyć. albo
          chcemy
          prowadzić zdrowy tryb życia, albo nie."""""

          dokladnie. odchudzanie sie zwykle polega na calkowitej zmianie diety i zwykle
          niskokalorycznej.

          nie sposob wiec nie utyc wracajac do starych nawykow, na ktorych sie w
          pierwszym rzedzie utylo. to prawda ze aby schudnac i utrzymac wage nalezy
          zmienic dotyhcczasowy tryb zywienia i zycia.

          Venus

          • venus22 napisała:
            > moze nie zwrocilas uwagi ale skoro eliminujesz weglowodany to tym samym
            > eliminujesz kalorie z tych weglowodanow.

            Znalazlam taki fajny cytat w necie, bo fachowcem w tych sprawach nie jestem i
            nie chce tworzyc wlasnych teorii :)

            "W normalnych warunkach węglowodany – zwłaszcza te mniej rafinowane - są łatwo
            trawione. Stanowią też niezbędny element przy trawieniu protein. Jeśli ich brak,
            proteiny zostają przetworzone tylko częściowo, a produktem ubocznym reakcji jest
            toksyczny aceton i ketony. Organizm wchodzi w stan ketozy, czyli zakwaszenia.
            Naturalną reakcją organizmu jest próba przywrócenie równowagi. Aby pozbyć się
            toksyn, system zużywa więc intensywnie swoje zapasy wody. Tracimy więc na wadze
            coraz bardziej."

            Chodzi o to, ze gdyby dostarczyc taka sama ilosc kalorii z weglowodanow i taka
            sama z bialek, to w drugim wypadku spadek wagi (w tym ubytek wody) jest wiekszy
            i szybszy. Niestety na dluzsza mete nie jest to zbyt zdrowe, bo obciaza zbytnio
            organizm.
            • ja rozumiem,

              ale mnie z kolei chodzi o to ze obciecie kalorii juz samo z siebie powoduje
              utrate wagi. w tym wypadku utrata wody to dodatkowy plus.
              ale jak mowisz niezdrowe na dluzsza mete, a zatem juz wystepuje ryzyko efektu
              yo-yo.

              ktos kto tak jak ty ma prawidlowa wage nie musi sie tym martwic ale ktos kto
              walczy z nadwaga powinien raczej zapomniec o wodzie a ulozyc diete gdzie ubytek
              wagi bedzie ZDROWY, staly i bez yo-yo.

              Venus
        • otyłość brzuszna najgorsza? pierwsze słyszę, ja od dwóch miesięcy mam reżim i
          brzuszek ustabilizowałam szybciutko, najtrudniejsza pupa i uda!
          a co do kalorii - i batonik 300 i serek 300, jak na początku wątku, ale tylko
          pozornie, po trzech godzinach przez które nie będę głodna po serku po tych
          kaloriach nie będzie sladu przy jakiej takiej aktywności, a gdy do batonika
          dodam to i owo to dojdzie ich więcej , a spali się tylko niewielka część
          • > otyłość brzuszna najgorsza? pierwsze słyszę, ja od dwóch miesięcy mam reżim i
            > brzuszek ustabilizowałam szybciutko, najtrudniejsza pupa i uda!

            Myślę, ze autorce postu chodziło o otyłość pod względem zdrowia. Właśnie
            brzuszna jest najbardziej niebezpieczna :)

            btw, moim największym problemem też są uda i pupa. Cóż taka już nasza uroda :)
            --
            Tutaj goła baba
            Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
    • slonko, ja jestem na montignacu, kalorii nie licze, tylko indeks glikemiczny,
      jem duzo i schudlam bez wysilku.
      poza tym kalorie sa jak benzyna w samochodzie- jak bedzie jej za malo, auto nie
      ruszy. fakt, ze nie nalezy jesc w nadmiarze, bo sie nie spala, ale nie spala
      sie takze na stale, jesli najpierw nie wyeliminuje sie z organizmu nadmiaru
      cukru.
      --
      --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

      Nakarm głodne dziecko
    • He, he, Oprah z "waszej amerykańskiej TV" chyba nie jest szczególnie wiarygodnym
      autorytetem od odchudzania... Bo jak się popatrzy na biedulę...
      --
      „Godzina nauki w życiu nowoczesnego apostoła jest godziną modlitwy.” (św.
      Josemaría Escrivá, Droga, 335).
      • Kobieto, nie ma sie z czego smiac bo Oprah jak pisalam w poprzednim watku
        wlasnie pozwala sobie na smakolyki za czesto, moze czytaj uwazniej,

        a wiec to nie jej dieta jest zla tylko grubas sam sobie winien.
        poza tym, nie przesadzaj ze jest taka gruba - nie zapominaj ze kobieta wazyla
        kiedys 108 kilo. teraz wazy ok 75kg. to wcale nie jest tak duzo.

        sprobuj ty zrzucic tyle i utrzymac tak przez kilka lat.

        Mnie chodzilo w ogole o to ze kobieta ktora jest jedna z najbogatszych osob w
        Ameryce i ma wystarczajaco pieniedzy aby pozwolic sobie na te TOP diety,

        to skoro po tylu latach wrocila do punktu wyjscia - czyli ruch i liczenie
        kalorii przede wszystkim, a co z czym laczyc pozniej - to cos w tym jest. nie?


        nie ma cudownej diety.
        trzeba pilnowac co sie je i ile przede wszystkim, i ruszac sie a jak sie nie
        chcesz ruszasz to jeszcze mniej jesc.

        a jesli chodzi o diete Montignaca- nie szkodzi ze opiera sie an indexie
        glikemicznym.
        tak czy siak jest to dieta gdzie unika sie cukru i tluszczu, a to juz wystarczy.
        I to jest wlasnie przyklad rozsadnej diety gdzie posilki sa na ogol
        lekkostrawne i malo kaloryczne. jak kurczak to bez skory i tluszczu, jak
        rosolek to odtluszczony, unikac cukru, itd.

        tak samo zreszta juz Atkins jest lepsza dieta od jedzenia salaty i jogurtow.

        Venus
        • > tak samo zreszta juz Atkins jest lepsza dieta od jedzenia salaty i jogurtow.

          Czy ty przypadkiem sama sobie nie zaprzeczasz? Przecież dieta Atkinsa polega na
          jedzeniu głównie tłustych i wysokokalorycznych potraw, a unikaniu węglowodanów.
          --
          Tutaj goła baba
          Mam PMS (Permanent Menstrual Syndrom)
        • kurczak bez skory i tluszczu jesli na upartego w pierwszej fazie chcesz go
          zjesc z makaronem.
          wcale nie unika sie tluszczu- owszem, tego zlego tak, ale 1-2 posilki dziennie
          sa tluszczowe.
          ogranicza sie cukier, bo organizm go spala wczesniej, niz tluszcz, ale nie
          chodzi o kalorycznosc.
          co powiesz o oiczbie kalorii przy obiedzie: jajecznica z 4 jajek (na oleju
          roslinnym) + zolty ser + ser plesniowy + cebulka pdosmazona + salatka z
          pomidorow i salaty z oliwa z oliwek i octem winnym?

          to, ze ktos jest bogaty, wcale nie oznacza, ze jest rozsadny, albo ze
          rzeczywiscie trafi na dobrych specjalistow.

          a co do slodyczy jeszcze- na montim codziennie jem sporo czekolady (gorzkiej) i
          raz na jakis czas nutelle (nie mowiac o grzeszkach typu ptasie mleczko czy
          ambasador)- i jakos nie tyje.
          --
          --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

          Nakarm głodne dziecko
      • Z Oprah jako autorytetem w sprawach odchudzania jest jak z pewna moja znajoma,
        ktora udziela zlotych rad, jak rzucic palenie - jest ekspertka, bo robila to juz
        tyyyle razy ;)


        --
        W Magicznym Kuferku...
        • ""Czy ty przypadkiem sama sobie nie zaprzeczasz? Przecież dieta Atkinsa polega
          najedzeniu głównie tłustych i wysokokalorycznych potraw, a unikaniu
          węglowodanów.""

          nie az tak tlusta jak Kwasniewskiego, i faktem jest ze nie wszyscy chudna na
          tej diecie dlatego ja bym jej nie stosowala a przynajmniej nie bez liczenia
          kalorii i pewnych modyfikacji,

          ale mi w tym momencie chodzilo o to ze taki Atkins to bardziej realna dieta na
          codzien niz salata i jogurt.

          bo jak dlugo czlowiek moze zyc na czyms takim? a jak przestanie jesc salate i
          jourt, to cala waga ktora stracil naturalnie wraca.
          Atkins natomiast, stosowany z glowa mozna stosowac cale zycia unikajac efektu
          yoyo.


          Venus
          • """gdyby jenak taka kobieta chciala przejsc na diete 500 kalorii, to by sie to
            zle skonczylo, bo organizm musi skads czerpac sily do walki z choroba.
            smiem takze twierdzic, ze nigdy potem juz nie byla szczupla, bo zaczela sie
            leczyc- zapewne hormonalnie- a hormony zatrzymuja wode w organizmie."""

            dla mnie dieta 500 kalorii jest bez sensu z dwoch powodow- bo po pierwsze, jak
            sama piszesz dlugo sie na takiej nie pociagnie, a dwa to jest przeciez murowany
            efekt yoyo.

            co do kobiety - ona po tym obozie w domu szybko utyla, i wlasnie dopiero jak ja
            wreszcie zdiagnozowali i rozpoczeli leczenie hormonami to znowu schudla.

            ale potem znowu utyla i tak juz w kolko - raz chudla raz tyla. trudno
            powiedziec ile z tego bylo z powodu choroby, a ile naprawde z jej stylu zycia i
            jedzenia. prawdopodobnie kombinacja wszystkiego.

            Venus

          • Ale w sumie miło jest żyć czymś takim jak diety i odchudzanie... Zamieniłabym
            się może, gdyby nie fakt, że diety ani odchudzania nie potrzebuję i temat mnie
            na co dzień nie zajmuje. No, chyba że w "waszej amerykańskiej TV" zobaczę czasem
            Oprah, która może sobie pozwolić na najlepszych dietetyków i najbardziej
            wyrafinowane diety, a i tak nic jej to nie pomaga... Wtedy nachodzi mnie co
            najwyżej głęboka, filozoficzna refleksja, że "pieniądze jednak to nie wszystko" ;))
            --
            „Godzina nauki w życiu nowoczesnego apostoła jest godziną modlitwy.” (św.
            Josemaría Escrivá, Droga, 335).
    • To fakt, że liczba kalorii jest najważniejsza dla utrzymania lub zrzucenia
      wagi, ale chcę zwrócić uwagę na kilka faktów:
      - są osoby, które mają bardzo dobry metabolizm, są też takie, które mają bardzo
      zły. Czytam forum dietetyczne i wiele dziewczyn narzeka, że tyje nawet na
      diecie 1500-1600 kcal. (mimo, że wg tabel zapotrzebowanie na kalorie jest
      znacznie wyższe). Inne przekraczją swoje tabelaryczne normy i nie tyją. Podobno
      metabolizm można spowolnić (np. głodówką) lub przyspieszyć (np. budując
      mięśnie, stosując odpowiednie proporcje, pory i połączenia białek i
      węglowodanów, eliminując niektóre produkty itp.). Piszę podobno, bo nie jestem
      ekspertem, opieram się na doświadczeniach i opiniach innych osób; Jeśli tak
      jest, to może oprócz liczenia kal. warto też próbować "podkręcić" metabolizm
      stosując rady dietetyków?
      - z przyczyn osobistych interesuję się zagadnieniem zaburzeń odżywiania. Wiem,
      że bardzo często zaczynają się od niewinnego liczenia kalorii bez wiedzy o tym,
      co i kiedy POWINNO się jeść. Rozważ 2 skrajności: np. 1500 kcal dziennie można
      zjeść stosując rozsądną dietę, pełną odżywczych składników i nie głodując jak
      też wchłonąć podczas jednej wizyty dziennie w McDonald'sie. Teoretycznie to
      tyle samo kalorii dziennie i nawet jedząc same hamburgery i ciastka przez
      dłuższy czas możesz chudnąć. Ale będziesz głodna (bo objętość takiego żarcia
      jest przeważnie niewielka + nie syci na długo) i będziesz mieć obniżony nastrój
      (bo organizm nie dostanie odpowiednich składników). Trzeba mieć bardzo mocną
      psychikę, żeby w takich warunkach (wiecznie głodna i zła) nie zacząć OBSESYJNIE
      myśleć o jedzeniu i nie mieć napadów obżarstwa. Wiele dziewczyn funduje sobie w
      ten sposób jojo, więc potem znów zaczynają "dietę" i tak w kółko - może się to
      skończyć koniecznością odchudzania się do końca życia lub otyłością.
      Znów zaznaczę, że nie jestem ekspertem, ale stawiam tezę, że wiele dziewczyn
      zaczynając niemądre odchudzanie - właśnie skupione na jak najmniejszej ilości
      kalorii bez zwracania uwagi na JAKOŚĆ i częstotliwość jedzenia - funduje sobie
      taką "jazdę" w postaci ciągłego naprzemiennego szybkiego tycia i pełnego
      wyrzeczeń chudnięcia na całe życie.
    • chyba by mnie musiało popiep..yć zeby kazdy element posiłku przeliczac na
      kalorie ;/ staram sie jesc poprostu rozwaznie, duzo sie ruszam i czuje sie w
      swoim ciele swietnie i to chyba najwazniejsze... szkoda by mi bylo czasu :]
      • ""Oprah, która może sobie pozwolić na najlepszych dietetyków i najbardziej
        wyrafinowane diety, a i tak nic jej to nie pomaga... Wtedy nachodzi mnie co
        najwyżej głęboka, filozoficzna refleksja, że "pieniądze jednak to nie
        wszystko" ;))""


        ludzie kochani czy do was nie dociera to co zostalo napisane wczesniej juz ze
        TRZY RAZY:

        bo Oprah nie przestrzega diet tak jak powinna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Venus
        • no wiec tak nie do konca to prawda ja jestem na diecie Montignaca i jem tylko
          okreslone produkty ale moge jesc ile chce wiec oprocz zywnosci bogatej w cukier
          czyli slodyczy ale tez ziemniakow piwa marchewki gotowanej! (bo surowa mozna)
          musze jesc posilki albo weglowodanowe albo tluszczowe Kiedy mam ochote na ser
          zolty moge zjesc go albo z jajkami albo z innym serem no i z neutralnymi
          warzywami typu pomidor ogorek papryka itd Natomiast ZAKAZANE jest jedzenie z
          CHLEBEM poniewaz to jest WEGLOWODAN i mniej wiecej tyle ale nie chodze i nie
          sprawdzam kalorii A moj rezultat to z 60kilo na 46!!! przy wzroscie 164!!! TAK
          tak no i co?
          • ""A moj rezultat to z 60kilo na 46!!! przy wzroscie 164!!! TAK
            tak no i co?""


            no na przyklad to, ze zaczynasz byc niedozywiona co wcale nie jest dobrze.

            mam problem z zakceptowaniem takiej wagi przy twoim wzroscie z wielu powodow.
            wprawdzie nie wiem jak dlugo ci zajelo tak schudnac ale i tak utrata jest
            drastyczna.

            poza tym- nie ma sie czemu dziwic, nie zapominaj ze w momencie kiedy
            przechodzisz na diete, obojetnie jaka, zrywasz z dotychczasowymi nawykami
            zywieniowymi.
            czyli jak przestalas jesc slodycze, wegle, pic piwo, itd to automatycznie
            obcielas duzo kalorii. to juz wystarczy aby schudnac.

            i widocznie na tej diecie pomimo ze jak piszesz "jesz ile chcesz" nie jest to
            wcale w sumie duzo i jestes w stanie to spalic.
            byc moze gdybys wysilila sie policzyc ile dziennie pochlaniasz kalorii to bys
            sie sama zdziwila.


            przy okazji chcialam zwrocic uwage na ten wlasnie fakt "jesc co sie chce".
            moze nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe ale wiekszosc ludzi szczuplych a nie
            stosujacych zadnej szczegolnej diety przeciez je co chce. nawet slodycze.

            czym sie roznia od grubasow? ano przede wszystkim tym ze satysfakcjonuja ich
            mniejsze ilosci jedzenia. czyli pochlaniaja mniej kalorii, ktore sa w stanie
            spalic.


            a jeszcze mam pytanie do tych co stosuja Montignaca, South Beach lub inne diety-
            jak dlugo zamierzacie byc na tych dietach?
            prosilabym uprzejmie o odpowiedzi..

            Venus




            • "moze nie kazdy zdaje sobie z tego sprawe ale wiekszosc ludzi szczuplych a nie
              > stosujacych zadnej szczegolnej diety przeciez je co chce. nawet slodycze.
              >
              > czym sie roznia od grubasow? ano przede wszystkim tym ze satysfakcjonuja ich
              > mniejsze ilosci jedzenia. czyli pochlaniaja mniej kalorii, ktore sa w stanie
              > spalic."- ryzykowna i BARDZO uogólniajaca teza. z pewnościa w określonej
              liczbie przypadków tak jest. lecz na pewno nie wiekszości. wsród moich znajomych
              jest wiele (nie tylko kobiety) osób szczupłych i bardzo szczupłych. znam ich
              nawyki zywieniowe bo nie raz spedzalismy razem wakacje czy inne okazje. zaledwie
              3-4 osoby jedzą "mniej" aby utrzymac linie. reszta ma po prostu bardzo dobra
              przemiane materii.
              --
              <a
              href="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png"
              target="_blank">tickers.TickerFactory.com/ezt/d/2;10721;28/st/20060611/n/Igorek/k/b5fa/age.png</a>
          • Wole byc gruba niz pozegnac sie na zawsze z kanapkami z serem :)
            Ah, pajda razowego chleba z maslem, plastrem sera, i pomidorkiem....
            --
            ...noir comme l'anus de Satan, vicieux comme un reptile nazi...
            • alez nikt ci nie kaze zegnac sie z kanapkami z serem, ani z pajda razowego
              chleba z maslem, plastrem sera i pomidorem.
              malo tego to jest wlasciwe i zbalansowane pozywienie,

              teraz wazne jest aby inne twoje posilki byly rowniez tak ladnie zbalansowane i
              wartosciowe a calosc tego nie przekraczala pewnej twojej dziennej dawki
              kalorycznej.

              jak ktos uwaza to moze sobie nawet pozwolic na ciacho lub czekoladke.


              tylko wlasnie trzeba wiedziec co warto jesc, z czym i ile.

              Venus
    • Venus, masz rację, że aby schudnąć bilans kaloryczny musi być ujemny - nie ma
      siły, zapotrzebowanie ktoś ma na 2000 kcl, je 1500 - schudnie, bo dla organizmu
      nie ma znaczenia czy te kalorie będą z batonika czy z twarożku. Jesli będziemy
      jeść poniżej swojego zapotrzebowania to schudniemy i koniec. Kalorii musi być
      mniej niż organizm potrzebuje.

      Ale jest też druga strona medalu. Byłaś kiedyś na diecie? Pewnie niejeden raz,
      jak większość z nas. Ja mam za sobą okrągłą rocznicę, mogę powiedzieć że
      odchudzam się już od 15 lat - z przerwami, of course. Strasznie cięzko mi było
      wytrzymać na większości diet. Jak byłam młodsza, bardzo ograniczałam jedzenie,
      liczyłam kalorie jak szalona, po czym następował moment kryzysowy, łamałam się,
      zjadałam coś niedozwolonego - najczęściej jakieś słodycze albo górę pieczywka -
      i żal, wyrzuty sumienia, koniec diety. Niedawno bardzo schudłam - 18 kg (i tym
      sposobem osiągnęłam wagę jaką miałam na studiach, kiedy to uważałam sie za grubą
      - no comments...). Schudłam nie dlatego, że liczyłam kalorie - założyłam sobie
      dziennik posilków żeby liczył to za mnie, ale nie chciało mi się uzupełniać
      regularnie. Schudlam bo ograniczyłam ilość węgli w diecie na rzecz białka, i jem
      węglowodany nisko indeksowane, nie łączę węgli i tłuszczy. Wydaje mi się, że jem
      dużo - na pewno nie ograniczam tłuszczy, ale są to zdrowe tłuszcze - oliwa z
      oliwek, migdały, orzechy. Dzięki pilnowaniu indeksów unormowałam pracę trzustki
      i poziom cukru we krwi, i tylko i wyłącznie dlatego udało mi się nie złamać
      diety. Jestem, a raczej byłam z tych uzależnionych od węgli - jadłam bardzo
      dużo, slodycze, pieczywo, makarony; własnie dzięki diecie przestałam mieć ochotę
      i w ogóle teraz mnie nie ciągnie. Po prostu są pewne produkty, które wcale nie
      muszą dostaraczać miliona kalorii ale będą stymulować apetyt, i to apetyt na
      kolejne węgle - takie małe błędne koło.

      Po raz pierwszy w życiu udało mi się trwale schudnąć (oczywiście włączając w to
      sporą dawkę ruchu!) i to nie dzięki liczeniu kcl, ale dzięki sprawdzaniu IG i
      GL, sprawdzam też zawsze zawartość białka. To jest zwłaszcza ważne pod koniec
      odchudzania, te ostatnie kg najtrudniej jest zgubić - o każde kg trzeba bardzo
      walczyć i nie kalorie są wtedy istotne, ale właśnie proporcje
      białka/tłuszcze/węgle (mówimy oczywiście o zdrowych tłuszczach). Strasznie dużo
      kobiet kiedy osiąga taki etap w diecie, zaczyna jeszcze bardziej ograniczać
      kalorie a to błąd. Stąd potem te opowieści o tyjących na 1200 kcl...

      I co do Twojego ostatniego pytania:

      "a jeszcze mam pytanie do tych co stosuja Montignaca, South Beach lub inne diety-
      jak dlugo zamierzacie byc na tych dietach?
      prosilabym uprzejmie o odpowiedzi.."

      Ja mam zammiar żywić się w taki sposób do końca życia. Sukcesem w diecie nie
      jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
      zmienić nawyki zywieniowe. Na szczęście nie jest to dla mnie żadną torturą -
      organizm nie domaga się żadnych niezdrowych (czytaj słodkich) rzeczy. Można się
      odzwyczaić od cukru.


      --
      This thing is slowly taking me apart.
      Grey would be the color if I had a heart.
      • """Venus, masz rację, że aby schudnąć bilans kaloryczny musi być ujemny - nie ma
        siły, zapotrzebowanie ktoś ma na 2000 kcl, je 1500 - schudnie, """

        ja wlasnie to probuje caly czas tlumaczyc ze samo laczenie - nielaczenie tego
        czy owego to tylko wspomaga w spalaniu kalorii ale samo z siebie ich nie
        zredukuje,

        300 kalorii to jest 300 kalorii to tak jaby mowic ze kilo pierza to nie to samo
        co kilo zelaza.

        dlatego czy to jest dieta Montignaca z indexem glikemiczym czy Atkins z
        ograniczeniem wegli czy South Beach, czy cokolwiek,
        to jesli sie na tej diecie zje wiecej niz spali - swiety boze nie pomoze.

        ""Stąd potem te opowieści o tyjących na 1200 kcl...""

        pytanie tylko na ile te osoby sa uczciwe.
        jakby nie bylo w obozie koncentracyjnym wszyscy mieli te sama diete i pod
        koniec tak samo wygladali.

        programow o odchudzaniu naogladalam sie duzo i wszyscy co nie chudli a nawet
        tyli -oszukiwali bez wyjatku, a najsmutniejsze ze oszukiwali sami siebie.
        bardzo charakterystyczne bylo ze ich pamiec wymazywala kazdy zjedzony
        plasterek kielbasy tu lub platek chipsa tam,
        co po calodziennym podliczeniu okazywalo sie dodatkowymi kaloriami i to wcale
        nie malymi.
        osoby odchudzajace sie, a zwlaszcza naprawde otyle mialy tendencje do
        minimalizowania swoich porcji i w ogole ilosci pochlanianego jedzenia.
        np. nie zjadla pol kilo steka zalanego maslem (bo tak bylo) tylko kawaleczek
        steka z lyzeczka masla.


        """Ja mam zammiar żywić się w taki sposób do końca życia. Sukcesem w diecie nie
        jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
        zmienić nawyki zywieniowe. Na szczęście nie jest to dla mnie żadną torturą -
        organizm nie domaga się żadnych niezdrowych (czytaj słodkich) rzeczy. Można się
        odzwyczaić od cukru. """

        sluszna uwaga. szczegolnie to jest wazne:

        ""Sukcesem w diecie nie
        jest schudnięcie, sukcesem jest utrzymanie wagi. Żeby ją utrzymać trzeba trwale
        zmienić nawyki zywieniowe.""

        swiete slowa!

        gratuluje sukcesu i zycze dalszych :)



        Venus
        • Na diecie jestem od 1,5 miesiąca. Przez pierwsze 2 tyg głodziłam się, fakt-
          schudłam. A potem spotkałam kumpla który w kilkanaście tyg schudł ponad 30
          kilo...spotkałam go w centrum handlowym jak podjadał pizzę:) Zastanowiłam sie
          jak to możliwe że w zasadzie je co chce (fakt-KAWAŁEK pizzy a nie całą) i nadal
          chudnie... Okazało się że stosuje zmodyfikowaną wersję diety kopenhaskiej
          (koszmana dieta swoją drogą...) bo ma swiadomość że a) musi zmienić nawyki
          żywieniowe i musi to zrobic tak by móc normalnie życ, b) kaponehaska jest nie
          do przełknięcia. Doszedł do wniosku że oprócz tego CO je-ważne jest KIEDY.
          Czyli nie głodzić się pół dnia bo organizm przestawia sie na "tryb głodowy" i
          zaczyna oszczędzać. I co z tego ze zje np 500 kalorii przez cały dzien, skoro
          jeśli zje je na raz, wieczorem-to i tak nie schudnie?
          I tak dochodzę do sedna: żywimy się jogurtami, musli, pomidorami z mozarellą,
          makaronem z pomidorami i tuńczykiem, młodymi ziemniakami z kefirem, batonikami
          zbożowymi jak sie zachce słodkiego, lekkimi zupami...więc tym co lubimy, ba-
          wręcz uwielbiamy:) Jemy to max.do 19, w 5-6 posiłkach, koniecznie z 2
          sniadaniem o 11.No i mnóstwo czerwonej i zielonej herbaty. Nie liczę kalorii-bo
          mi się nie chce:) Ale jak ognia unikam konserwantów. Efekt? 8 kilo mniej,
          rozmiar 36, nawet jak w sobotę poszalałam i zładłam twistera z kfc i 2 pączki-
          to nie dośc ze nie utyłam ale kolejne pół kilo mniej:) Wniosek- ważne CO,
          jakiej JAKOŚCI jemy, ale także KIEDY:)
          ps.ktoś w któryms poście powiedził ze nie da sie życ na jogurcie i sałacie.
          Hmmm..ja nie mogłabym życ na jajkach i mięsie:) Tak więc-co kto lubi:)
          Pozdrawiam:)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.