Jakiś czas temu, obejrzałem program Wojciecha Cejrowskiego "Boso przez świat". Mówił on o pewnym afrykańskim plemieniu, które prowadzi zbieracko-łowiecki tryb życia. Ludzie ci budują sobie tymczasowe szałasy i co jakiś czas przemieszczają się z miejsca na miejsce. Mają z nimi problem okoliczni farmerzy, ponieważ ludzie ci wchodzą na ich terytorium, potrafią także zabić bydło, aby je zjeść. Ludzie ci żywią się tym co znajdą, tym co im daje matka natura. Nie rozumieją, że jakiś obszar ziemi może należeć do kogoś, krowa także w ich mniemaniu jest niczyja, dana przez naturę. W tej społeczności nie funkcjonuje pojęcie własności. Tak więc nurtuje mnie pytanie czy społeczność, która nie zna pojęcia własnośći, może dokonać grzechu kradzieży? Według religii chrześcijańskiej, Bóg zesłał Mojżeszowi dekalog, jako zbiór norm społecznych i boskich. Plemię łamie normy społeczne, ale nie swoje, tylko obcej im cywilizacji. Także zastanawia mnie czy przykazanie "nie kradnij" jest boskim prawem, skoro wygląda na to, że własność nie jest dana od początku istnienia rodzaju ludzkiego, tylko powstała wraz z rozwojem cywilizacji. Bóg dał ludziom ziemie na własność, ale nic mi nie wiadomo, aby mówił, że każdy może przywłaszczyć sobie skrawek ziemi i uważać go za swój. Rozumiem, że pragnienie posiadania, rzeczy, która należy do kogoś innego może być grzechem, ale czy przy braku świadomośći czyjejś własnośći, można popełnić grzech kradzieży?