Wypadki autentyczne, chociaż poznałem je tylko z opowiadania swojego dobrego znajomego. Ten przypadek wydarzył się w jego najbliższej rodzinie i wszystko w szczegółach zostało mi dokładnie przekazane. Jak jeszcze nie poznałem finału sprawy, sam zwróciłem się o pomoc na forum, gdzie uczestniczą osoby bardzo religijne, licząc na ich pomoc. Chodzi o pomoc dla duszy cierpiącej w czyścu, o pomoc najbardziej efektywną. Niestety takiej pomocy nie było.
Oto co się wydarzyło. Rodzona siostra, żony mojego kolegi, (który relacjonował mi wydarzenie) mieszkała ze swoim mężem i matką, w małym domku z ogródkiem w Legionowie pod Warszawą. Żyli sobie wspólnie bardzo skromnie, bo tylko z jednej emerytury. Czas umilali sobie urządzając grila w ogródku przy jednej flaszce. Facet (czyli mąż siostry żony kolegi) bardzo nie lubił swojej teściowej, bo jedna flaszka na trzy osoby wydawała mu się zbyt mało. Stale kłócił się z teściową, a nawet złamał jej rękę. Tu muszę nadmienić, bo może ma to jakieś ważne znaczenie, że teściowa była bardzo dużej tuszy, była bardzo obszerną kobietą. Nagle teściowa zmarła i nawet facet nie zmartwił się tym zbytnio, a nawet, jak przekazał mi kolega, ucieszył się, bo flaszka na dwie osoby jest lepsza niż na trzy.
Niestety, radość była przedwczesna. Jak tylko zasiadali do grila w ogródku, to ta zmarła teściowa ukazywała się im w pełnej postaci. Można to w pewnym sensie zrozumieć, w końcu w czyścu flaszek nie dają, a ją być może „suszyło”? (uwaga moja). Strasznie się tego wystraszyli, to za mało powiedziane – przeraziło. Facet był cały czas rozdygotany ze strachu.
Można się w to wczuć, w końcu nie jest przyjemnie jak we własnym ogródku flaszki nie można wypić, bo zmarła teściowa się ukazuje. Fakt, prawdziwa tragedia. Pognali do proboszcza prosząc o pomoc. Ksiądz wysłuchał ich, przemyślał sprawę i zdecydował, że najskuteczniejszą pomocą będzie wykupienie mszy gregoriańskiej (30 kolejnych mszy) za duszę zmarłej teściowej, to powinno radykalnie pomóc. Zapożyczyli się u znajomych bliższych i dalszych, i uzbierali 1200 zł. Znowu biegiem do księdza i tu niestety, okazało się, że suma jest zbyt mała na 30 mszy, może tylko wystarczyć na 10 mszy i pełnej gwarancji nie ma. Ksiądz bezradnie rozłożył ręce, nic nie może poradzić, cennik, to cennik (widać „wyżej” ustalony), może tylko oferować 10 mszy, w końcu spróbować można, bez gwarancji, może się uda. Zdecydowali się, przekazali te 1200 zł księdzu i uczestniczyli w tych 10 mszach. Niespodziewanie pomogło, choć tylko częściowo, teściowa dalej się ukazywała w ogródku ale już tylko w połowie (czy „góra”, czy „dół” teściowej, tego już nie wiem, nie dopytałem się). Tu mogła odegrać rolę duża tusza teściowej, na całą posturę 10 mszy nie starczyło. Facet dalej był przerażony, choć tylko widział połowę teściowej, oddałby wszystkie pieniądze (o ile by miał), w końcu każdych pieniędzy jest warte to, aby teściowa znikła w całości. Znajomi zaczęli upominać się o zwrot pożyczek, zaczęli grozić, a tu dalej trzeba zbierać na następną transzę dla księdza, bo jednak pomoc okazała się w jakiejś części skuteczna. Z tych nerw, facet dostał wylewu i sparaliżowało mu prawą nogę i część ręki. Już nie wychodził do ogródka, bo o kulach trudno było mu uciekać, pił w domu, w łóżku. Niestety, teściowa zaczęła mu się ukazywać w jakimś lufciku, taka uparta! (jak to teściowa). Nerwy nie opuszczały faceta i w końcu zmarł. Ciekawe, co będzie między nimi w czyścu? Trudna sprawa z tymi cierpiącymi duszami czyśćowymi, droga jest pomoc dla nich, nie każdego finansowo na to stać. Mnie wydaje się, że było to delirium tremens ale ksiądz jednak wini tu cierpiącą duszę czyśćcową, w końcu bierze pieniądze za usługę takiej pomocy dla tej duszy.
Nie wchodząc już w zawiłości, co to było, można wyciągnąć jeden wniosek dla wszystkich.
Jak mamy się żenić, to wybierajmy teściową raczej małej tuszy, taką raczej filigranową, taką na 10 mszy, a nie 30. W razie czego, tańsza będzie dla niej przyszła pomoc do czyśca, a to się liczy.
--
-----
"Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"