Dodaj do ulubionych

chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia

29.07.05, 17:35
Oto garść faktów:
Bogiem chrześcijan jest facet(?), który stwarzając świat pieprzy go kopletnie (mógł zła nie stwarzać, z niczego się nie wzięło, skoro wszystko pochodzi od boga), a potem musi "odkupić" ludzi. I jak to robi? Posyła na ziemię swego synalka, wiedząc że ów zostanie zabity w okrutny sposób. No, świetny przykład dla ojców! Ciekawe co by ludzie powiedzieli, gdybym ja zabił synka i powiedział, że tym sposobem odkupiłem ludzkość!!! No ale jakby spojrzeć na to z drugiej strony (ojciec i syn to niby jedno), to bóg zwyczajnie popełnił samobójstwo poddając się bez walki. Też wzór do naśladowania to nie jest. Gdyby tak polski żołnierz się zachowywał, to byśmy dziś gadali w języku ojczystym Benka albo Putka.
W innym miejscu bóg sprawdza Abrahama i co mu każe? Oczywiście poświęcić własne dziecko! Toż to sadysta i perwers - dzieci by tylko zabijał!
No a jak każe wyznawcom się czcić? Ano każe jeść swoje własne ciało i pić krew!!! Toż to kanibalizm i najgorsze rytuały satanistyczne czy buszmeńskie czegoś takiego nie przewidują!

Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego i każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.
--
Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
Edytor zaawansowany
  • bloodysunday99 29.07.05, 20:47
    Bardzo fajnie podsumowales, Wuja Jajo, od razu sie podpisuje.

    --
    "Beware of the man of only one book"
    - St. Thomas Aquinas
  • dupekzoledny 29.07.05, 22:47
    ciało se odpuszczam-wolę goloneczke.a krew-nie powiem czasem mi smakuje-choć
    wolę napitki oparte na śpyrcie.
  • inquisition 24.11.05, 23:44
    porównanie brzydkie ale wyraziste:

    katolicy to ratlerki co dużo szczekają może nawet ugryzą ale nie groźnie.
    Muzułmanie to wściekłe psy co jak ugryzą (a gryzą chętnie) to się prędko nie
    pozbierasz (VIDE Francja ostatnie wydarzenia)
  • inquisition 25.11.05, 13:48
    Wyrośli już z wypraw krzyżowych czy podbijania niewiernych krajów. Muzułmanie
    dopiero wchodzą w ten okres
  • kleryk10 19.04.06, 16:54
    jedynie moze stwierdzic czlowiek ktory nie poznal tej sily znajdujacej sie
    wierze
  • majkaa54 30.07.05, 09:16
    piszesz że to idiotyczne .... hmmm... ja jestem cały czas pod wrażeniem miłości
    Boga do ludzi... pomyśl: to właśnie w chrześcijaństwie Bóg daje się zabić z
    miłości do Ciebie i do mnie! i najlepsze jest to że to MY go zabijamy(nie jacyś
    tam rzymianie 2000 lat temu) a ON nas kocha!!! to faktycznie MIŁOŚĆ absurdalna i
    niezrozumiała dla nas ludzików na tej ziemi... ja jej nigdy nie pojmę wink gdybym
    zrozumiała Boga przestałby być ON Bogiem...
  • bloodysunday99 30.07.05, 09:31
    Maja, wytlumacz mi teraz tylko dlaczego sie myle, mowiac ci ze zamiast sluchac
    co ksiadz mowi na twojej ulubionej lekcji, bylas "niegrzeczna" z 12-letnim
    Stasiem, i teraz nawet nie wiesz kto jest bogiem a kto nie? Bo ja myslalem ze
    wierzycie ze bog to bog, a jezus to jego syn. Bo o nim chyba piszesz? Wytlumacz
    mi tez kto to jest bozia i kto to jest "swiety" jan pawel 2.

    Bo coraz bardziej widze ze katolicy nawet nie rozumieja w co dokladnie wierza...


    --
    "Beware of the man of only one book"
    - St. Thomas Aquinas
  • cham_i_prostak 30.07.05, 10:11
    majkaa piszesz takie bzdury, że gotów jestem pomysleć, że wszyscy katolicy to
    takie same matoły
    --
    www.rumburak.friko.pl/
  • 0golone_jajka 30.07.05, 11:03
    A co pomyślałabyś o ojcu, który poświęca swojego syna? Np. o Twoim sąsiedzie, który wurzuca syna przez okno i mówi, że to dla dobra ludzkości? Co byś o nim pomyślała?

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • dupekzoledny 30.07.05, 20:19
    a tak na zdrowy chłopski rozum biorąc bozia jako iastota nieskończenie
    miłościwa mogła wybaczyć ludkom wszystkie grzechy bez poświęcania syna. gdzie
    tu ta wychwalana miłość,dobroć.at łajdactwo i tyle.
  • jakalinka 07.05.06, 15:22
    majkaa54 napisała:

    > piszesz że to idiotyczne .... hmmm... ja jestem cały czas pod wrażeniem
    miłośc
    > i
    > Boga do ludzi... pomyśl: to właśnie w chrześcijaństwie Bóg daje się zabić z
    > miłości do Ciebie i do mnie! i najlepsze jest to że to MY go zabijamy(nie
    jacyś
    > tam rzymianie 2000 lat temu) a ON nas kocha!!! to faktycznie MIŁOŚĆ
    absurdalna
    > i
    > niezrozumiała dla nas ludzików na tej ziemi... ja jej nigdy nie pojmę wink
    gdybym
    > zrozumiała Boga przestałby być ON Bogiem...
    Tak nas kocha, że skazał nas wszystkich na śmierć bo jakaś baba kiedyś zerwała
    jabłko jeżeli jest wszechwiedzący to i tak wiedział co zrobi ewcia.
  • anzza 30.07.05, 21:02
    A mnie sie nie podoba takze taki Bóg, który woli oszustów, morderców, rabusiów,
    cudzolózców i inne cacanki od ludzi prostych. Kobieta oczywiscie nie ma zadnego
    dla niego znaczenia, ponizajac do podarunku za szczególne uczynki dla niego
    wyznaczne.
    Czytajac Biblie, narzuca sie prymitywny sposób myslenia ludzi sprzed paru
    tysiecy lat. Ta ksiazka napisana byla (napewno na zamówienie rodzinki Abrahama
    czy jego tatusia), na korzsysc najwiekszych oszustów ówczesnych czasów, z celem
    powiekszenia dobrobytu, wciskajac bojazn wokolo.
    Gratulacje, ale im sie udalo
  • stek22 03.12.05, 15:55
    Ależ oczywiście
    List św. Pawła do Filipian 1,18-19 "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi
    sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze z tego się raduję
    i radować będę. Wiem bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa
    Chrystusa wyjdzie mi to ku zbawieniu"
    Sama kwistesencja
  • lizaxo 30.07.05, 21:25
    0golone_jajka napisał:

    każe jeść
    i co mu każe

    Popracuj nad pisownią, bo skoro już pierdoły wypisujesz to przynajmniej rób to
    w większym przynajmniej ortograficznym stylu smile))))))
  • svistak 30.07.05, 23:06
    jajek,wokol starozytnego Izraela zyly o wiele okrutniejsze niz oni ludy
    ("przeprowadzaly" swe niemowleta przez ogien),spojrz na wyznawcow Islamu -
    obetna ci glowe i pojda do nieba (?), ale i w Europie nie bylo lepiej: w
    Skandynawii mozna bylo za bunt dostac do polkniecia zywego jadowitego weza...u
    Majow czy Inkow (juz nie pamietam) gra w pilke nozna konczyla sie ofiara z
    przegranej druzyny... jak by tak zachowaly sie "filmy" z dawnych czasow ze
    wszystkich kultur to pewnie ujrzelibysmy cos o czym spiewal zespol Maanam: "Od
    tysiacleci nic sie nie zmienia-te same żądze,te same pragnienia,brat bratu
    gardlo podrzyna...jest zawsze rola dla Kreona i heroiczna Antygona..."

    Jezus przyniosl przeslanie od Boga-Stworcy:Milujcie sie nawzajem jak ja was
    umilowalem!
    Kto te slowa stosuje jest chrzescijaninem,a nie ten kto tak sie nazywa a
    postepuje jak poganin.

    s.

    --------------
    /On nie nienawidzil i nie mordowal,ale dal sie zabic...nawet za swoich wrogow/
  • 0golone_jajka 30.07.05, 23:15
    Przytoczone prze ciebie przykłady barbarzyńskiego zachowania pierwotnych plemion bynajmniej nie zmniejszają głupiego, wręcz sadystycznego okrucieństwa boga chrześciajńskiego.

    --
    Zapraszam na Kościół, religia bez KATOcenzury oraz Mężatki i żonaci (znudzeni)
  • dupekzoledny 30.07.05, 23:49
    bozie tamtych okrutnych plemion poszły w kocioł. a fajna bozia pod wiecznie
    żywą łapką wojtyły -dalej funkcjonuje.
  • svistak 30.07.05, 23:55
    dupkuwink
    fajna bozia pod wiecznie
    > żywą łapką wojtyły -dalej funkcjonuje.

    jesli bog jest pod panowaniem czlowieka to co to za BOG? Ten,ktorego
    reprezentowal Mesjasz nie moze miec NIKOGO nawet OBOK siebie smile)))
    s.
  • vitmik 01.08.05, 07:17
    prawda jest taka, ze ludzie zostali stworzeni przez kosmitow a ziemia od
    wybuchu jakiego bialego karła. biblia to przypowiesci a nie doslowne
    wydarzenia,przede wszystkim bylo niebylo zydowski stary testament. toz
    to "władca pierscieni" połaczone z "gwiezdnymi wojnami"
  • ateistazwyboru 01.08.05, 11:23
    Zgadzam się, że Biblii dosłownie traktować nie można. Ale wiele osób sądzi przeciwnie.
  • seth.destructor 05.09.05, 19:41
    Bozie tamtych ludow zmienily imiona i podszyly sie pod JHWH. Na przyklad
    Artemida z Efezu, obecnie czczona jako Maryja.

    --
    Dei mortis dies irae venit
  • stek22 03.12.05, 15:57
    Szczerze czy obłudnie. Czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie?
  • derby6 01.08.05, 17:19
    Ja się z Tobą całkowicie zgadzam.Mam jedno życie a muszę życ wśród tylu durniów
    jakże mi brakuje w moim otoczeniu osób o takich poglądach.Pozdrawiam serdecznie.
  • watanabe.miharu 03.08.05, 00:35
    To ja jeszcze dopiszę parę rzeczy. Po pierwsze, co to za bóg (ponoć idealna,
    dobra istota), który UNOSI SIĘ GNIEWEM na grzesznych ludzi i niszczy całe
    miasta, aby ich ukarać? No nie wiem, mnie nie wydaje się zbytnio miłosierne
    rozwalanie wszystkich mieszkańców Sodomy i Gomory łącznie z dziećmi (hmm..
    ciekawe, jak one naraziły się Jahwemu? kradły sobie cukierki?), ale może
    katolicy sądzą inaczej. I czemu bóg się w ogóle GNIEWA? Czyli ulega emocjom, jak
    najzwyklejszy człowiek... gdzie tu ta perfekcja... Po co oddawac cześć komuś
    niedoskonałemu, komuś, kto na to nie zasługuje.. wystarczy drodzy wierzący
    poczytać Waszą własną biblię - i wyciagnąc stosowne wnioski, a nie tylko słuchać
    majaczeń księdza w szkole.
    I drugie - opowiastka o raju. Bóg zabrania Adamowi i Ewie żreć owoce z jednego
    drzewa, żeby nie UMARLI. Oczywiście wiemy, co się stało, zgon żaden nie
    nastąpiłwink Czyli co? Bóg okłamujący, oszukujący swoich własnych hmm..
    wyznawców... Ładnie to wróży na przyszłość.. wink
    Na koniec - wiele razy przewija się przez biblię motyw kary. Co rusz dobry Jahwe
    dziarsko zsyła na swoje pokemony a to ogień i siarkę, a to potop, a to niszczy
    całe miasta. Niby za złe czyny. Ale będąc WSZECHWIEDZĄCYM, musiał wiedzieć, że
    ludzie zrobią to i to. Czemu wiec się wkurza na te ułomne istoty? Ułomne, bo
    takimi je stworzył.. Ciekawie to świadczy to o nim jako o projektanciewink
    Pisano już o krwawych ofiarach z ludzi na cześc Jahwe, więc się nie będę
    powtarzać, brrr..

    Dla mnie też, bóg chrześcijan to jakiś dziwaczny, okrutny, niezrównoważony twór.
    Może ma schizofrenię, jakieś rozdwojenie jaźni albo co... w jednej chwili
    głaszcze ludzkośc po główce, minutę później rozwścieczony rozp...rza wszystko w
    pył... Kto u licha WYMYŚLIŁ TAKIEGO BOGA???
  • vitmik 03.08.05, 07:17
    a skad wiesz ze ten niby okrutny bog jest tym samym bogiem,ktorego inni uwazaja
    za dobrego,sprawiedliwego i milosciwego?
    nie chodzi o to ze jest ich dwoch (choc takze bog moze miec charakter
    dualistyczny)ale to tylko od ciebie zalezy w jakiego boga chcesz wierzyc i
    wyznawac. jak chcesz wierzyc w okrutnika to masz do wyboru Quetzacoatla albo
    Kali jak chcesz miec dobrego to zostaje ci pierwotny i nieznany z imienia Bóg
    chrzescijan.
  • watanabe.miharu 03.08.05, 23:25
    vitmik napisał:

    > jak chcesz miec dobrego to zostaje ci pierwotny i nieznany z imienia Bóg
    > chrzescijan.

    Tarara. Czytałeś to, co napisałam? Chyba nie. Od kiedy to bóg chrześcijan jest
    taki dobry? Stary testament jest pełen krwistych i chorych opowiastek o
    pokręconym bogu, żądającym ofiar z ludzi (jak widzisz, nie jest to wyłączna
    domena Quetzalcoatla czy podobnych mu bogów inkaskich, azteckich czy innychwink To
    właśnie ten "pierwotny", o którym wspominasz chce zabijać i karac swych wyznawcow...

    Nie ma tak dobrze, cos mi sie bowiem zdaje,ze powinniście (Wy, wierzący
    chrzescijanie) przyjmowac biblie calosciowo - nie tylko opowieści o dobrym
    Jezusie, co to muchy nawet by nie skrzywdził... ale też i porąbane kawałki ze
    starego testamentu... Chyba że możecie sobie wybierać, w co wierzycie? smile
    I jak to pogodzic? Moim zdaniem nie da się, i na tym polega glówna nienormalnosć
    tej religii. Nie mówię, że stałabym się wierząca, gdyby wywalić z kanonu te
    psychopatyczne kawałki, bo nie wierzę w koncepcje istot nadprzyrodzonych. Ale...
    wowczas Wasza religia bylaby dla mnie tylko zbiorem troszke moze infantylnych
    wyobrazen o fukcjonowaniu swiata, ale nieszkodliwych i w ogolnym rozrachunku
    jako-takich dobrych idei. A tak to pozostaje dziwnym, nienormalnym, porąbanym,
    chorym Tworem.
  • vitmik 04.08.05, 07:24
    bog ze starego testamentu to bog zydow,jahwe
    to co w nim najlepsze (przynajmniej takie bylo zalozenie) wzial pawel i
    stworzyl chrzescijanstwo.a to ze prawe i madre zasady pierwszych chrzescijan
    zostaly przez wieki wypaczone to jest juz calkiem inna sprawa
  • hiperrealizm 03.08.05, 09:31
    Ale ty zawsze będziesz jego stworzeniem big_grin
    PS
    Zawsze się dziwię po co Bóg powołuje do życia takich ludzi jak ty. Myślę że to
    też jest rodzaj perwersji. smile
  • dupekzoledny 03.08.05, 23:47
    no ta i na dodatek znboczeniec.ta perwersja. a dualistyczny to ki dr.jekyll i
    mr hyde.
  • vitmik 04.08.05, 07:27
    perwersja jest to ze slyszac slowo bog,wiara i religia otwiera ci sie tylko (i
    nie tylko tobie) jedna strona mozgu. zastanow sie troche zanim napiszesz jakas
    glupote.i nie narzekaj ze nie chca cie wpuscic na forum wierzacych. chyba ze
    jestes glupszy niz myslalem
  • ateistazwyboru 05.09.05, 08:34
    Mocno powiedziane, ale w zasadzie trudno się nie zgodzić. Dodałbym jeszcze
    do tego, że albo nie jest wszechmogący (bo nie ingeruje), albo jest nieczuły
    (bo nie ingeruje). Fakt, taki ojciec to nie ojciec. W normalnym państwie prawa
    zostałby skazany na wiele lat odsiadki.
  • serhamesar 05.09.05, 08:52
    0golone_jajka napisał:


    >
    > Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego
    i
    > każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.

    Ktos kiedys powiedział, że wybierajac sobie boga trzebaby pomysleć czy
    chciałbys aby był on Twoim sasiadem .Jak dla mnie to bóg starego testamentu sie
    nie nadaje, ciut nerwowy. Albo by mi mieszkanie zalał, szrańcze napuścił czy
    jeszcze cos innego.
  • deltalima 05.09.05, 12:44
    > Ktos kiedys powiedział, że wybierajac sobie boga trzebaby pomysleć czy
    > chciałbys aby był on Twoim sasiadem .Jak dla mnie to bóg starego testamentu
    sie
    >
    > nie nadaje, ciut nerwowy. Albo by mi mieszkanie zalał, szrańcze napuścił czy
    > jeszcze cos innego.

    albo żonę przeleciał. dołączam do grona osób dla których pan bozia to kawał
    łajdaka. mnie nasuwają się dwa wytłumaczenia. patrząc jak ten świat jest
    zbudowany myślę sobie, że bozia to albo wyjątkowy partacz albo wyjątkowo
    perwersyjny sadysta. ciężko powiedzieć co gorsze.

    a do tego ogłupione przez kieckowych funkcjonariuszy owieczki nazywają go
    ojcem. cóż to za ojciec, który patrzy w milczeniu i biernie jak mordują sięjego
    własne dzieci?


    --
    'Miała być demokracja, a tu każdy wygaduje co mu się
    podoba'
    Lech Wałęsa
  • wanda43 05.09.05, 13:52
    I co gorsza, te owieczki ojcem nazywają rowniez papiezy, którzy krew mają na
    łapskach niemal od początku istnienia tego stolca.
    --
    Niech żyje bal!Bo to życie to bal jest nad bale.Niech żyje bal!Drugi raz nie
    zaproszą nas wcale!
  • kociak40 25.11.05, 01:30
    Wierzący czytając te wywody, te okropności wynikające z religii,
    zapewne mają chęć powiesić się na "drzewku szczęscia"!
  • kapitan.kirk 25.11.05, 13:00
    > Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego i
    > każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.

    Cóż, pozostaje nadzieja, że Bóg, z trudem bo z trudem, ale w końcu nauczył się
    żyć z tą świadomością, że w niego nie wierzysz. Choć pewnie jednak chandra z
    tego powodu czasem mu wraca, osobliwie przy kielichu.
    Pzdr

    --
    A poza tym, Kartagina powinna zostać zburzona!
  • newwoman 25.11.05, 16:29
    Mnie najbardziej wkurzają nie te wszystkie starotestamentowe jatki, ale
    kompletne wywrócenie priorytetów i systemu wartości w chrześcijaństwie. Każdemu
    obiło się o uszy kazanie na górze, czyli błogosławieni ubodzy itd. Rozumiem że w
    tamtych czasach taki program "wyborczy" miał trafić do bardzo licznego targetu
    czyli ludzi biednych, uciśnionych, głodnych, niezaradnych i ogólnie z różnych
    przyczyn nieszczęsliwych. Wówczas głoszenie im o wierze w siebie i inicjatywie
    było z pewnością nie na miejscu bo jednostka, szczególnie uboga, miala minimalne
    możliwości kierowania własnym życiem. Ale dziś ? Jaki sens ma gloryfikacja
    fatalizmu, nieudacznictwa, biedy ? Żaden, dlatego kraje które zerwały z tym
    szkodliwym paradygmatem wyszły na swoje, podczas gdy tam gdzie bieda piszczy,
    katolicyzm zagnieździł się na całego.

    Co gorsza, wg zasad chrześcijaństwa ja jestem ewidentnie złym człowiekiem
    (nieraz mi to pobożni wygadywali) bo nie daję sobie grać na nosie, nie poświęcam
    się, policzka ani innych części ciała nie nastawiam, płaszczem się nie dzielę bo
    na płaszcz każdy ma sam zobie zarobić...urazy pamiętam i jak mi ktoś źle zrobił
    to mu nie odpłacam dobrem wink Podziwiam ludzi sukcesu i generalnie żywych i
    zadowolonych, nie zaś męczenników ugotowanych w kotle smoły na chwałę Pana.
    Oczywiście, centralna postać chrześcijaństwa czyli Jezus żadnym wzorem do
    naśladowania dla mnie nie jest - chociaż musze przyznać że nieźle wymyślił sobie
    z tym mesjaszowaniem. W końcu nic nie przynosi takiej sławy jak głośna śmierć, o
    czym świadczą choćby wyniki sprzedaży płyt tragicznie zmarłych idoli...

    Smutne jest to, że takie podejście jak moje, czyli rób co chcesz byle rozmyślnie
    nie krzywdzić innych jest wg naszej państwowej religii niemoralne. Z drugiej
    strony, wokół widać pełno ludzi którzy sieją zło ale chowają się sprytnie pod
    płaszczykiem religijności, bo najgorszy katolik jest lepszy od najlepszego
    ateisty.I byle złodziej, pijak czy inny oszołom z politykami LPR na czele będzie
    uważał że jest ode mnie lepszy bo ma krzyż na scianie. Tu się kryje cała obłuda
    i szkodliwość chrześcijaństwa. Ta religia manipuluje za pomocą poczucia winy i
    wmawiania, że jak nie dasz się krzywdzić jak potulny baran, to jesteś nieludzki
    i mściwy. Wypadałoby jej zakazać.
  • cytrynka123 25.11.05, 22:50
    Popieram Cie. uwazam, że dobro i zło, to pojęcia uniwersalne i żadna grupa
    spoleczna czy wyznaniowa nie ma monopolu na ich definiowanie.
    Wolnośc... Ile lat i trudu poświęciło sie by ja odzyskac???? Najpierw zabory,
    potem komuna. I teraz oddac ja sukienkowym?
    Każdy ma prawo życ i wyznawac religię (zapewne jedyna sluszna), nie każdy ma
    prawo do braku religii. Niby jest jeden Bog.. Dlaczego wiec przybywa mu
    nastepców? Zastęp świetych (biurokracja korupcjogenna), naczelnik Jaś 2 i jego
    szwadrony mieniace się Polakami..
    Nie uważam, ze smierc i cierpienie uświęca czlowieka. Jesli mamy byc ubodzy jak
    w pismie, niech nasi pasterze dadzą przyklad.
  • nangaparbat3 26.11.05, 16:37
    w kazaniu na Górze mow jest o UBOGICH DUCHEM, a nie o biedakach.
    Co prawda nie jestem na tyle mądra, by wiedzieć, co to znaczy - ubogi duchem -
    zawsze mnie to ciekawiło zresztą, ale na pewno nie chodzi o materialne ubóstwo.
  • cytrynka123 26.11.05, 22:04
    Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0 moja
    wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
    Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
    kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara masa
    i uleglośc mieszana z obojetnościa.

    A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie tego
    ubóstwa duchowego.
    Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
    zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
    Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
    Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud. jesli komus
    dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
    jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może nakarmić..
    no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
    kopniaka wink))
  • newwoman 26.11.05, 23:20
    cytrynka123 napisała:

    > Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0 moja
    > wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
    > Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
    > kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara masa
    >
    > i uleglośc mieszana z obojetnościa.
    >
    > A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie tego
    >
    > ubóstwa duchowego.

    W Piśmie Św. wszystko przeczy wszystkiemu, już mnie przestało to dziwić smile

    > Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
    > zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
    > Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
    > Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud. jesli komus
    > dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
    > jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może nakarmić..
    > no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
    > kopniaka wink))

    Nie, wykolejone jednostki są w naszym chrześcijańskim kraju pod specjalną
    ochroną...prędzej tacy dostaną jałmużnę czytaj zasiłek, niż np. młodzież z
    ubogich rodzin która się chce uczyć albo choć mieszkać jak przystało na 21 wiek
    czyli OSOBNO od rodziców. Państwo chce mieć jak najwięcej ciemnych i biednych
    obywateli, bo łatwiej takimi manipulować no i są nieszkodliwi - rewolucji nie
    rozpętają. Viva becikowe.
  • kociak40 27.11.05, 02:27
    "Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud"-cytrynka123

    Bardzo mądre jeśli dotyczy to własnej pracy i własnego trudu, komplikuje
    się to trochę, jeśli to bogactwo bierze się z pracy innych, a tak jest
    najczęściej i tu jest problem.
  • newwoman 27.11.05, 10:46
    No cóż, wszyscy znamy wady i zalety kapitalizmu. Ale walka z wyzyskiem klasy
    robotniczej i z własnością kapitalistyczną zakończyła się czymś o wiele bardziej
    potworniejszym i pochłonęła miliony istnień ludzkich...Nie ma ustroju
    doskonałego. Wcale mi się nie podoba fakt że na tym świecie silniejszy zwykle
    wykorzystuje słabszego a mądrzejszy głupszego, ale tak niestety jest i będzie
    dopóki ludzie będą chcieli realizować swoje ambicje. Chyba jedynym wyjsciem
    byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
    wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
    nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
    działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
    stanowczo za mało.
  • rrhadane 27.11.05, 11:41
    newwoman napisała:

    > No cóż, wszyscy znamy wady i zalety kapitalizmu. Ale walka z wyzyskiem klasy
    > robotniczej i z własnością kapitalistyczną zakończyła się czymś o wiele
    bardzie
    > j
    > potworniejszym i pochłonęła miliony istnień ludzkich...Nie ma ustroju
    > doskonałego. Wcale mi się nie podoba fakt że na tym świecie silniejszy zwykle
    > wykorzystuje słabszego a mądrzejszy głupszego, ale tak niestety jest i będzie
    > dopóki ludzie będą chcieli realizować swoje ambicje. Chyba jedynym wyjsciem
    > byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
    > wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
    > nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
    > działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
    > stanowczo za mało.
  • rrhadane 27.11.05, 11:44
    newwoman napisała:
    Chyba jedynym wyjsciem
    > byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
    > wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
    > nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
    > działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
    > stanowczo za mało.
    No wiesz, jeśli bogactwo, władzę i luksusy uważasz za jedyne motory ludzkiego
    postępowania, to rzeczywiście nie ma o czymn mówić.

  • newwoman 27.11.05, 17:55
    rrhadane napisała:

    > No wiesz, jeśli bogactwo, władzę i luksusy uważasz za jedyne motory ludzkiego
    > postępowania, to rzeczywiście nie ma o czymn mówić.

    Money makes that world go round...Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
    pieniądze - te i wiele innych powiedzeń dosyć dobitnie ilustrują tezę o
    materialistycznym podlożu motywacji ludzkich smileLudzie zasadniczo się kierują
    instynktem przetrwania i rozprzestrzenienia swoich genów, a manna z nieba nie
    leci - nie te czasy ! Więc, chcąc przeżyć i jeszcze coś potomstwu zostawić,
    wypada się umotywować raczej pod materialnym kątem. Rozumiem, że niesmakiem cię
    napawa moja sugestia że ludzie nie mają innych niż egoistyczne zachcianek.
    Sprostuję: mają, owszem i altruistyczne ale ów altruizm to tak naprawdę
    zakamuflowany, ubrany w ładne szatki i sprytny egoizm. Faktem jest, że niektóre
    osoby nie zdają sobie sprawy do końca ze swoich prawdziwych motywacji i uważają
    się za nieskończenie bezinteresowne, choć prawda wygląda zupełnie inaczej. Po
    więcej wiedzy w tym zakresie odsyłam do odpowiednich źródeł, czy to z zakresu
    socjobiologii, psychologii ewolucyjnej czy nauk politycznych.

    Nie rozumiem co złego jest w przyznaniu się do takich motywacji. Lepiej być
    zakłamanym hipokrytą i wciskać wokół kit jacy to jesteśmy uduchowieni i
    brzydzimy się mamoną ? Poza tym, skoro mamona jest be to niech ci co tak
    twierdzą sami dadzą przykład. Zacznijmy od papieża i np. jego czerwonych botków
    od Prady. Tańszych nie mógł założyć ? Ale, naturalnie, chata i strój czarownika
    muszą być zawsze najpiękniejsze...
  • rrhadane 27.11.05, 23:53
    A czy ja mówiłam, ze brzydzę sie mamoną? NIc podobnego.
    Nie uważam jednak, by jedyna motywacją, jaka ludzie sie kieruja, były pieniadze
    i wladza. Oczywiście część ludzi tak, jak najbardziej. I tych ludzi nie lubię,
    nie przyjaźnię się z nimi, bo nie są dla mnie interesujący.
    wiekszość moich przyjaciół stara się, by to, co lubią robić, dawało im jeszcze
    pieniądze. Pieniadze muszą mieć, żeby jakoś sensownie w tym swiecie
    fukcjonować, i to jest oczywiste. Ale poza tym ich funkcjonowanie motywują też
    takie czynniki jak ciekawość świata, chęć pomocy innym, pragnienie stworzenia
    dzieła sztuki naprawdę pieknego czy wyrażającego coś, co chcą powiedzieć, czy
    nawet zwykła przyjemność przemieszczania się z miejsca na miejsce.
    Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zupełnie
    inne kategorie, biedny naukowiec skupiony wyłącznie na przedmiocie swych badań
    wcale nie jest altruistą, a forsę może mieć głęboko w d.., władzę też, bo
    zupełnie co innego daje mu satysfakcję.
    Rzeczywiście, egoista i altruista robią coś, co dla nich samych jest dobre.
    Różnią sie tym, że w przypadku altruisty jest to jednocześnie dobre dla innych.
    W przypadku egoisty roznie bywa, moze się zdarzyć, że też innym zrobi dobrze
    (podobnie jak altruista może sie pomylic i narobic bidy).
  • newwoman 28.11.05, 18:02
    rrhadane napisała:

    > A czy ja mówiłam, ze brzydzę sie mamoną? NIc podobnego.
    > Nie uważam jednak, by jedyna motywacją, jaka ludzie sie kieruja, były pieniadze

    Ja też nie, ale trudno zlekceważyć fakt, że bez pieniędzy nie da się żyć.

    > i wladza. Oczywiście część ludzi tak, jak najbardziej. I tych ludzi nie lubię,
    > nie przyjaźnię się z nimi, bo nie są dla mnie interesujący.
    > wiekszość moich przyjaciół stara się, by to, co lubią robić, dawało im jeszcze
    > pieniądze. Pieniadze muszą mieć, żeby jakoś sensownie w tym swiecie
    > fukcjonować, i to jest oczywiste. Ale poza tym ich funkcjonowanie motywują też
    > takie czynniki jak ciekawość świata, chęć pomocy innym, pragnienie stworzenia
    > dzieła sztuki naprawdę pieknego czy wyrażającego coś, co chcą powiedzieć, czy
    > nawet zwykła przyjemność przemieszczania się z miejsca na miejsce.

    Chcesz tworzyć sztukę ? Musisz mieć pełen zakres środków materialnych: czy to
    przybory malarskie, czy to instrumenty, musisz gdzieś to tworzyć...mieć jakąś
    pracownię czy coś takiego. Chcesz fotografować ? Potrzebujesz aparatu. Chcesz
    wywijać solówki z prędkością światła ? Potrzebujesz dobrej gitary i ewentualnie
    wzmacniacza jeśli grasz z prądem. Cokolwiek chcesz robić w sensie artystycznym,
    musisz zaangażować się materialnie. Dalej: podróże ? Wiem że są autostopy, ale
    przecież całkiem za friko się świata nie zwiedzi. Ciekawość świata - raczej
    niewiele się tego świata poeksploruje będąc biednym jak mysz kościelna.

    Może ja nie zaznaczyłam, że nie pieniądze nie powinny być celem samym w sobie,
    liczy się to, co możemy dzięki nim mieć. W końcu, nic nie przynosi takiej
    satysfakcji jak samorealizacja. Która przecież kosztuje. Nawet jeśli dla kogoś
    szczytem samorealizacji jest rodzina, to musi mieć forsę żeby tę rodzinę
    utrzymać, dzieci wykształcić itd. Więc wracamy do punktu wyjścia - nie ma money,
    nie ma życia.

    > Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zupełnie
    >
    > inne kategorie, biedny naukowiec skupiony wyłącznie na przedmiocie swych badań
    > wcale nie jest altruistą, a forsę może mieć głęboko w d.., władzę też, bo
    > zupełnie co innego daje mu satysfakcję.
    > Rzeczywiście, egoista i altruista robią coś, co dla nich samych jest dobre.
    > Różnią sie tym, że w przypadku altruisty jest to jednocześnie dobre dla innych.
    >
    > W przypadku egoisty roznie bywa, moze się zdarzyć, że też innym zrobi dobrze
    > (podobnie jak altruista może sie pomylic i narobic bidy).

    Tak, to jest tzw. uszczęśliwianie na siłę. Na domiar złego, takim
    uszczęśliwiaczom się najczęściej wydaje, że robią bardzo dobrze podczas gdy mogą
    komuś rujnowac życie.

    Nie dzielę ludzi na ego - i altruistów. Każdy jest egoistą. Nawet taka osoba
    która nosi zakupy staruszce - robi to, żeby sobie poprawić samoocenę. Albo matka
    która ma dziecko żeby próbować sił w kolejnej dziedzinie czyli macierzyństwie,
    chce mieć cel w życiu. Nie ma takich działań ludzi, które nie byłyby podszyte
    chęcią osiągnięcia jakiejś korzyści. Nie musi być to wprost korzyść materialna.
    Może to być np. chęć błyszczenia dobrą opinią w społeczeństwie, albo
    manipulowania osobami krórym się świadczy rzekomo bezinteresowne przysługi, na
    zasadzie: jak ci skopię ogórdek a ty mi nie odmówisz jak poprosze o przybicie
    obrazka. Itd.

    W ogóle to generalnie ludzie kierują się przyjemnością, chętniej coś robią jak
    jest to miłe smile Oczywiście, jedni lubią jak mogą komuś dokopać, a inni lubią np.
    robić prezenty więc siłą rzeczy preferujemy tych drugich (z wyjątkiem
    masochostów którym się ośrodki przyjemności i bólu zamieniły i lubią być kopani).
  • nangaparbat3 30.11.05, 21:37
    newwoman napisała:


    > Może ja nie zaznaczyłam, że nie pieniądze nie powinny być celem samym w
    sobie,
    > liczy się to, co możemy dzięki nim mieć. W końcu, nic nie przynosi takiej
    > satysfakcji jak samorealizacja.

    O ile do samorealizacji przydaja się pieniądze, a czasem nawet są niezbędne
    (choć nie zawsze i znam ludzi żyjacych niezwykle skromnie, a samorealizujacych
    sie i naprawde szczęśliwych, mało tego, ich poczucie satysfakcji z zycia nie
    jest uzaleznione pd pieniedzy, dzięki czemu sa bardziej niezależni) - za żadne
    pieniądze samorealizacji nie kupisz.

    Nawet jeśli dla kogoś
    > szczytem samorealizacji jest rodzina, to musi mieć forsę żeby tę rodzinę
    > utrzymać, dzieci wykształcić itd. Więc wracamy do punktu wyjścia - nie ma
    money nie ma życia.

    Ale często jest money - a i tak nie ma życia. Pieniądze są potrzebne, nie ma
    kwestii, ale jest mnóstwo rzeczy, których żadne pieniądze nie zastąpią.
    Najdroższa zabawka nie zastąpi dziecku uwagi i czułości rodziców, i nic na to
    nie poradzisz. Chyba ze wynajmiesz im nianię, która stanie się ich prawdziwą
    matką, a Ty zostaniesz zdegradowana do roli sponsorki - tak może być. Miałam
    babcię, która całymi dniami pracowała, a kochałam jej gosposię, która ze mną
    była. Z ta gosposięą tęskniłam, do niej przybiegałam.
    >
    > > Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zu
    > pełnie
    > >
    >>
    >>
    > Nie dzielę ludzi na ego - i altruistów. Każdy jest egoistą. Nawet taka osoba
    > która nosi zakupy staruszce - robi to, żeby sobie poprawić samoocenę. Albo
    matka a
    > która ma dziecko żeby próbować sił w kolejnej dziedzinie czyli macierzyństwie,
    > chce mieć cel w życiu. Nie ma takich działań ludzi, które nie byłyby podszyte
    > chęcią osiągnięcia jakiejś korzyści. Nie musi być to wprost korzyść
    materialna.
    > Może to być np. chęć błyszczenia dobrą opinią w społeczeństwie, albo
    > manipulowania osobami krórym się świadczy rzekomo bezinteresowne przysługi, na
    > zasadzie: jak ci skopię ogórdek a ty mi nie odmówisz jak poprosze o przybicie
    > obrazka. Itd.
    >
    > W ogóle to generalnie ludzie kierują się przyjemnością, chętniej coś robią jak
    > jest to miłe smile Oczywiście, jedni lubią jak mogą komuś dokopać, a inni lubią
    np
    > .
    > robić prezenty więc siłą rzeczy preferujemy tych drugich (z wyjątkiem
    > masochostów którym się ośrodki przyjemności i bólu zamieniły i lubią być
    kopani

    Wszystko fajnie, tylko przestaje byc to fajne, kiedy staje się pretekstem dla
    odmówienia pomocy, zajmowania się wyłacznie sobą, i okazywania pogardy tym,
    którzy pomocy potrzebją. Być może piszę za ostro, bo trochę mi sie mylą posty
    Twoje i Cytrynki, ale wydaje się, że poglądy macie bardzo zbliżone.
    Jest jeszcze cos takiego jak empatia, jak kogos boli, to mu pomagam, bo bycie
    swiadkiem czyjegoś bólu sprawia mi przykrość. Nie sądzę, żeby była w tym
    manipulacja czy oczekiwanie innej nagrody niz ta, że kogoś (a wiec i mnie)
    boleć przestało. Oczywiscie w tym sensie jest to także egoizm, jak najbardziej.
    Tylko jaoś egoizm egoizmowi nierówny.
  • nangaparbat3 30.11.05, 21:43
    To ja, rrhadane, znowu mi sie pomyliły nicki, przepraszam.
  • rrhadane 27.11.05, 11:38
    cytrynka123 napisała:

    > Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0
    moja
    > wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
    Faktycznie zapomniałaś. To wielbłąd ma przejsć przez ucho igielne, a nie o igłę
    idzie, tylko wąziuteńką uliczke między budynkami prowadzącą do synagogi.
    wielbłądowi bedzie niewygodnie, ale przejdzie.


    > Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
    > kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara
    masa
    >
    > i uleglośc mieszana z obojetnościa.
    Nie, to nie o to chodzi.
    > A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie
    tego
    >
    > ubóstwa duchowego.

    Więc sama widzisz.
    > Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
    > zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
    > Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
    > Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud.
    To poglad niesłychanie protestancki, zresztą właściwy rodzącemu sie
    kapitalizmowi. Z tego punktu widzenia jesteś prawdziwą perłą, co tam perłą,
    brylantem po prostu.

    jesli komus
    > dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
    > jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może
    nakarmić..
    > no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
    > kopniaka wink))
    Jesteś pewnie bardzo młoda. Ja juz jestem damą w średnim wieku, wiele sama
    doświadczyłam, wiele widziałam, nie jestem taka skłonna do rozdawania kopniaków.
  • kociak40 27.11.05, 14:02
    Dobrobyt jest wtedy, kiedy człowiek może mieć to, czego nie potrzebuje.
    Najszybciej praca uszlachetnia tych, dla których pracujemy. Może ująłem
    to trochę żartobliwie, ale to są najczęstsze powody wojen, rewolucji itd.
  • cytrynka123 27.11.05, 23:38
    Zgadzam się z Tobą. Jest wiele jest osób "wolontariuszy" orających na
    rzecz "pana". Praca za jałmuzne nie uszlachetnia. Jednak nie mówmy o Polsce,
    jako kraju modelowym. U nas jest kapitalizm na etapie poczwarki i jeszcze
    wiele siniaków się zarwie, zanim nadejdzie "prosperity" na wyciagnięcie każdego
    obywatela. Mimo to, nie mam sentymentu dla komunizmu. Niby jedni siedzieli lub
    leżeli za 1000, ale inni orali...Na moja rodzine sypaly sie podatki ,
    bo "kułaki", hektary nam zabrano. Nie dotowano ogrzewania domu ani nie wysylano
    mnie i rodzeństwa na darmowe kolonie.. A dzieci "blokowe" z rodzin
    robotniczych, tych, co lezeli czy stali za 1000, wcinaly lepsze paczki z
    zakladów pracy na Christmas i miały wakacje wink) Pamiętam usmieszki tych, co
    drwili z posiadania przez moja rodzine duzego gospodarstwa... Teraz sa na
    kończących się zasilkach i juz im nie w śmiech.
    W każdej epoce, ktos dostaje po głowie.
  • cytrynka123 27.11.05, 23:27
    Odnosnie protestanckiego pogladu na prace i bogactwo... Kapitalizm nie płaci za
    siedzenie. Jezeli nie chcesz, nie godzisz się pracowac. Każdy ma wybór. Tylko w
    kapitaliźmie dotkliwie mozna odczuc konsekwencje swoich wyborów. Nie jestem aż
    tak mloda, by mnie do klubu nie wpuszczali. Nie uważam, że wiek nie uprawnia
    mnie do wlasnych sądów. Kopniaków nie serwuje, w ostatnim momencie zawsze
    litośc mnie bierze wink
  • cytrynka123 27.11.05, 23:40
    Temat nam odjechał w innym kierunku wink)))

    Okrucienstwa.... koscioła
    www.racjonalista.pl/kk.php/s,4487
  • cytrynka123 27.11.05, 23:42

    sorry.. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4486 jest własciwy... o czrownicach
    i innych nielubianych przez KK
  • kociak40 28.11.05, 00:59
    Pani cytrynko123

    Nie ma takiego kapitalizmu, który sprawi, że wszyscy będą bogaci.
    Jak jeden się bogaci to kilkunastu musi zbiednieć, bogacenie się
    w kapitaliźmie jest kosztem innych. Ma zapewne pani na myśli kapitalizm
    jaki jest w tz. rozwiniętych krajach i tam ludziom żyje się dostatnio.
    Kapitalizm można podzielić na: drobnokapitalistyczny, wolnorynkowy,
    monopolistyczny itd. Te wyższe formy kapitalizmu są jakby ponad państwowe,
    i nędzę przerzucają na inne narody. To na nich się bogacą, wielkie monopole
    i koncerny dzialają na całym świecie, eksploatują bogactwa innych narodów,
    zalewają ich swoją produkcją. Ma pani przykład z Polski, w wielkich domach
    towarowych nawet proste produkty jak drewniane listewki są z niemieckie, te
    wielkie tiry z towarami to właśnie oprócz tych towarów wiozą bezrobocie dla
    nas. Jakby u nas to produkować to w Niemczech by wzrosło bezrobocie, a u nas
    zmalało. Ten terroryzm światowy to właśnie sprzeciw na wyzysk monopoli ich
    krajów. Ameryknie mają własne złoża roponośne, ale wolą eksploatować irańskie,
    kuwejckie, tam tańsza "siła robocza", tańsza ropa i większy ich zysk.
    W kapitaliźmie chodzi o to, aby nędzę przerzucić na innych, na inne kraje,
    inne narody, bo obecnie kapitalizm jest monopolistyczny i może czerpać zyski
    w całym świecie.
  • rrhadane 28.11.05, 00:03
    jest taka książka "Kozioł ofiarny" Rene Girarda. Girard (niesłychanie teraz
    upraszczam) uważa, że społeczeństwo każde trzyma sie kupy tylko dzięki
    mechanizmowi kozla ofiarnego, który pozwala rozładować frustrację. Odnajduje
    ten mechanizm we wszystkich mitach załozycielskich - o powstaniu społeczeństw -
    we wszystkich kulturach. Uważa, ze w mitach tych charakterystyczne jest, ze
    wszyscy wierzą w wine ofiary z samą ofiarą na czele (przykład - król Edyp).
    Girard uwaza, ze historia zamordowania Jezusa ma zdemaskować mechanizm kozła
    ofiarnego, gdyż Jezus do ostatniej chwili utrzymuje stanowczo, że jest bez winy.
  • joanna.d.arc 30.11.05, 14:38
    Nigdy tak o tym nie myślałam, ale masz sporo racji!

    --
    Żyj uczciwie i godnie, a będziesz zbawiona/y - słuchaj serca i Boga, a nie jego pośredników
  • atsieta 02.12.05, 12:52
    gDZIE SŁYCHAĆ SZUM PŁYNĄCEJ KRWI I CHRZĘST ŁAMANYCH KOŚCI

    --
    Z każdym dniem zwiększa się ilość ludzi,którzy mogą pocałować mnie w dupę.
  • no_no 03.12.05, 23:48
    Księga Izajasza 42:8: "Jam jest Jehowa. To jest moje imię".
    -----
    Zapraszam do przeczytania fragmentu rozdziału książki Jacka Sieradzana -
    "Szaleństwo w religiach świata" - traktującego o Bogu chrześcijan.

    >>Jahwe jako bóstwo indyferentne moralnie i jako trickster<<

    Historyk religii Alf Hiltebeitel w odniesieniu do hinduizmu sformułował słynne
    pojęcie "kryminalnych bóstw". Kryminalni bogowie to, jego zdaniem, "bogowie
    łamiący święte przepisy i granice, którym kierują się w życiu inni bogowie i
    ludzie". W ten sposób upodabniają się do demonów, jako że "demony również łamią
    święte przepisy". Poniższy rozdział stanowi dowód na to, że za "kryminalne"
    bóstwo można również uznać Jahwe, ponieważ pierwotnie zawierał on w sobie
    również aspekt demoniczny i często nakazywał łamanie praw, które sam ustanowił,
    jeśli korzystał na tym albo on sam, albo jego "lud wybrany". Zdaniem C. G.
    Junga: "Jahwe w znacznej mierze zachowuje się jak niemoralna istota, chociaż
    jest strażnikiem prawa i ładu. Jest niesprawiedliwy i nie można na nim polegać
    (...) jest wybuchowy i mściwy".

    Początkowo, w okresie przedprorockim, Żydzi podobnie jak i inne plemiona głosili
    etyczną ambiwalencję, wskazującą w istocie na amoralność boskiej natury, czyli
    na to, że zawiera ona w sobie zarówno dobro, jak i zło. Jahwe nie był
    przedstawiany jako bóg etyczny i heros dobroci, lecz jako konglomerat
    namiętności, w którym widziano przyczynę istniejącego w świecie chaosu. Ten
    stary pogląd zachował się w Biblii Hebrajskiej:

    - "Czy zdarza się w mieście nieszczęście, którego by Pan (= Jahwe) nie wywołał?"
    (Am 3.6),
    - "Ja tworzę światłość i stwarzam ciemności. Ja przygotowuję zarówno zbawienie,
    jak i nieszczęście. Ja, Pan, czynię to wszystko" (Iz 45.7),
    - "Ja pozbawiam życia i darzę życiem, ja ranię i leczę" (Pwt 32.39),
    - "oto sprowadzę nieszczęście na wszelkie ciało, mówi Pan" (Jr 45.5) oraz
    - "Czy z ust Najwyższego nie pochodzi zarówno złe, jak i dobre?" (Lm 3.38; por.
    Wj 32.14).

    Jahwe przemawia nie tylko przez usta 'prawdziwych', czyli zgodnych z głównym
    nurtem jahwizmu, ale również 'fałszywych' proroków (1Krl 22.22-23); tych
    ostatnich w dodatku inspiruje do działania. W proroka Saula wchodził zarówno
    'dobry', jak i 'zły' duch (1Sm 19.9), przy czym oba uważano za wysłanników Jahwe
    (16.14). Interesujące, że w pewnym miejscu Biblii (2Krn 18.19-23) 'duch Jahwe'
    jest traktowany jako byt odrębny od Boga: Jahwe prowadzi z nim dialog jak z
    drugim człowiekiem.

    Podobnie jak trickster (Davis), Jahwe gra z ludźmi w grę, której reguły sam
    ustala i łamie według potrzeb i, podobnie jak on, "walczy (...) z tak usilnie
    zaprowadzanym przez siebie porządkiem społecznym" (Szyjewski). Ponadto, tak jak
    czyni to Kruk, którego "tricki udają się, jeśli skierowane są przeciw obcym, a
    nie wypalają, jeśli Kruk działa na niekorzyść swoich" (tamże), również Jahwe
    stosuje podwójną moralność: jedną dla swoich wyznawców, inną dla obcych. W ten
    sposób skłócał z sobą narody i ludy (Sdz 9.23). Aby zapewnić przestrzeń życiową
    swojemu narodowi wybranemu na podstawie zawartego z nim przymierza, nie waha się
    skazać na zagładę wszystkich zamieszkujących sporne tereny narodów, które mu się
    nie podporządkowały. Jego charakter trickstera uwidacznia się najbardziej w tym,
    że jest, jak mało które inne bóstwo, naturą wewnętrznie sprzeczną: burzy, co z
    takim trudem budował. Na demoniczność Jahwe i związek jego postaci z plemiennym
    tricksterem wskazał Jung, pisząc "o jego bezsensownych orgiach zniszczenia". Tym
    aspektem trickstera Jahwe, który do dziś budzi zainteresowanie teologów, jest
    ukrywanie się przed ludźmi (łac. Deus absconditus), czyli prowadzenie z nimi gry.

    Jahwe inspirował nie tylko pozytywne, ale również negatywne etycznie czyny, a
    następnie karał za te drugie, mimo iż ich sprawcy byli tylko posłusznymi
    wykonawcami jego woli. Wpłynął na Abrahama (Rdz 20.5-6), aby przedstawił
    faraonowi swoją żonę Saraj jako siostrę, a gdy ten uczynił z niej kochankę,
    ukarał "faraona i jego dom ciężkimi plagami z powodu Saraj" (12.17), mimo iż ten
    działał w dobrej wierze. Działał jak prymitywny, podejrzliwy człowiek, kiedy
    najpierw zaufał swojemu wysłannikowi Mojżeszowi, a potem, kiedy nabrał do niego
    wątpliwości, próbował go zabić (Wj 4.24). Posługiwał się Mojżeszem przy zesłaniu
    na Egipt "plag" gradu i ognia, które miały uśmiercić mieszkańców Egiptu, i mimo
    iż autor tekstu kategorycznie poświadcza śmierć wszystkich Egipcjan (9.25), to
    jednak niektórzy przeżyli. To oni doświadczyli następnych "plag": szarańczy,
    ciemności (tzw. "egipskich"), a w końcu wszyscy pierworodni spośród nich zostali
    wymordowani (10-12; zwł. 11.5). Jahwe usankcjonował też grabież, której
    Izraelici dopuścili się na Egipcjanach, zabierając z sobą w podróż do Ziemi
    Obiecanej pożyczone od nich klejnoty i kosztowne szaty. Mogli to uczynić
    dlatego, że "Pan (= Jahwe) usposobił Egipcjan życzliwie do ludu, tak że im
    pożyczyli; i tak złupili Egipcjan" (12.36). Jednak tę samą "zatwardziałość",
    którą Jahwe spowodował po to, aby uwierzytelnić zsyłane na Egipt plagi (np. Wj
    10.1), nakazał Izajaszowi przelać do serc swego ludu wybranego, "żeby się nie
    nawrócił i nie ozdrowiał" (Iz 6.10) (!) i żeby Jahwe miał pretekst do ukarania
    go wygnaniem (6.11-13). W podobny sposób powiedział Jeremiaszowi, że zemści się
    "mieczem, głodem i zarazą" na Izraelitach i nie wysłucha ich modlitw ani nie
    przyjmie ofiar (Jr 14.12).

    Jahwe w ujęciu autorów i redaktorów Biblii przypomina postać z koszmarnego snu,
    tragedii greckiej (gdzie każde wyjście jest złe), wytwór kapryśnej
    nieświadomości albo freudowskiego id, postawy schizofrenicznej matki wobec
    dziecka, wydającej mu sprzeczne polecenia, albo sytuacji prawnej w kraju, w
    którym przepisy szczegółowe (czyli w tym wypadku zmienna wola Jahwe) przeczą
    zapisom w konstytucji (w tym wypadku dekalogowi tego samego Jahwe). W Księdze
    Hioba został przedstawiony jako osobnik "nieucywilizowany i antyspołeczny"
    (O'Flaherty). Jego istotą jest dawanie swojemu ludowi wybranemu wykluczających
    się nakazów i zakazów (Campbell). Jahwe wprawdzie zakazuje zabijać, ale
    jednocześnie każe Abrahamowi zabić swego syna Izaaka (Rdz 22.1-19); zabrania
    cudzołóstwa, a zarazem każe Ozeaszowi poślubić prostytutkę (Oz 3. 1); nie uznaje
    kłamstwa, ale jak widać z wyżej przytoczonych historii Saraj i Achaba �
    posługuje się nim, jeśli jest po jego myśli. Trudno się oprzeć wrażeniu, że
    prawo Mojżeszowe i wszystkie ilustrujące je historie powstały celem
    uwierzytelnienia rządów niewielkiej, ale bardzo wpływowej warstwy kapłańskiej,
    która chcąc zapewnić sobie monopol władzy, uznała siebie za predestynowaną do
    tłumaczenia po własnej myśli zawiłości Tory, a więc również nieobliczalnego
    zachowania boga. Innymi słowy to, czy bóg jawi się jako dobrotliwy staruszek,
    czy jako mściwy demon, zależy od pozycji i stanu interesów jego faworytów.

    Bóg Żydów często zachowuje się jak bóstwo plemienne: ma dziką, żądną krwi
    naturę, zgodnie z którą mści się na wrogach. Wpada w gniew, jest złośliwy i
    zazdrosny, a jego zazdrość przejawia się tym, że mści się do czwartego pokolenia
    na potomkach kogoś, kto 'wybrał za przedmiot kultu inne bóstwo (Pwt 5.9). To
    Jahwe sprawił, że odrzucono dobre rady Absaloma, które mogłyby przynieść pożytek
    całemu narodowi, ponieważ były wymierzone w jego faworyta Dawida (2Sm 17.14).
    Pochwala grabież, jeśli dotyczy ona 'niewiernych' (Wj 12.36). Popiera
    cudzołóstwo, skłóca z sobą członków rodziny (2Sm 12.11) i narody (Sdz 9.22-23),
    stosuje odpowiedzialność zbiorową, zezwala swojemu ludowi na uprawianie lichwy
    (Pwt 15.6) pod warunkiem, że nie obciąża ona Żydów (Wj 22.25). Trudno się więc
    dziwić, że takie bóstwo budzi grozę: "Lęk mój wzbudzę przed tobą i wprawię w
    przerażenie wszelki lud (...)" (Wj 23.27) Wyższość Jahwe nad ludźmi ma polegać
    m.in. na tym, że z góry, kierując się tylko sobie wiadomym planem, przeznacza
    pewnych ludzi i całe narody na zatracen
  • no_no 03.12.05, 23:48
    Jahwe nakazuje więc podwójną moralność: jedną dla Hebrajczyków, którym objawił
    dekalog (Wj 20), inną dla pozostałych ludów. Co więcej, akceptuje również
    zbiorowe mordy na obcoplemieńcach w celu zyskania przestrzeni życiowej dla
    swojego narodu wybranego, czyli czystki etniczne na narodach wyznających inne
    religie (Pwt 13.16). Tak doszło do wymordowania Kananejczyków (Joz 11.10-15),
    którym Izraelczycy tyle zawdzięczali i sześciu innych narodów (Pwt 7.1).
    Starotestamentowy autor pisze: "Obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi
    przymierza ani się nad nimi me zlitujesz (Pwt 7.2). Później jego najlepsi
    synowie kapłani, chcąc scentralizować kult swojego Boga, a więc w jego imieniu,
    wymordowali 850 kapłanów Ba'ala i Aszery (1Krl 18.40; 2Krl 10.18-25), którzy
    samym swoim istnieniem stanowili zagrożenie dla ich polityki centralizacji i
    uniformizacji. Autor Księgi powtórzonego prawa (7.10) uważał oddanie i szacunek,
    jakie inne narody miały dla swoich bogów, za nienawiść do Jahwe i uznał to za
    wystarczający powód ich wymordowania. "Niewielu bogów w Egipcie, Babilonii czy
    Kanaanie było tak bezlitosnych, jak Jahwe", pisał J. B. Russell.

    "Dziką naturę Jahwe" w pierwotnym, wędrownym, nomadycznym okresie historii Żydów
    Russell tłumaczył "dzikim moresem wędrownych, wojujących Izraelitów". W tym
    okresie Jahwe wykazuje cechy "krótkowzrocznego, zazdrosnego, zawistnego,
    kapryśnego, stronniczego" oraz "partykularnego" boga i dlatego można nazwać go
    bóstwem "ludu pierwotnego i nieokrzesanego" (Cochrane). Chcąc pokazać, że
    psychika Żydów w tym okresie była zdominowana przez "mentalność oblężonej
    twierdzy", R. S. Robins i J. M. Post przytoczyli kilka perykop (Rdz 15.13; Lb
    21.9; Ps 119.157). Skoro Jahwe nie potrafi ochronić nawet swego "ludu wybranego"
    przed klęskami, musi być bezsilny albo - jeśli czyni to z wyrachowania -
    złośliwy. Natomiast u osiadłych Hebrajczyków nacisk na karę za złamanie
    kultowego tabu przesunął się w stronę "praktycznej i ludzkiej etyki wzajemnej
    odpowiedzialności". W konsekwencji zmienił się obraz Jahwe w oczach autorów
    biblijnych: z boga ambiwalentnego stał się etycznym Bogiem sprawiedliwości i
    dobroci. Jednak ten jego nowy wizerunek prawodawcy o wykluczających się cechach
    wszechdobroci, wszechsprawiedliwości, wszechmądrości, Boga zawsze skorego do
    niesienia pomocy potrzebującym, razi infantylizmem, przypomina bowiem dziecięce
    (magiczne) marzenia o wszechmocy, których realizacją są współcześni bohaterowie
    komiksowi.

    Chcąc usprawiedliwić niegodziwe czyny Jahwe w oczach czytelników Biblii, autorzy
    jej późniejszych ksiąg wydzielili w Jahwe dwa odrębne aspekty: dobry stał się
    "Panem", a zła, mroczna strona, która stymulowała jego zachowania trickstera,
    stała się "Szatanem". W początkowym okresie judaizmu jednak Jahwe i Szatan były
    jedną istotą. "We wczesnym okresie religii izraelickiej nie znano szatana: kiedy
    jakaś potęga spotyka człowieka i mu zagraża, również w niej, choćby była
    okrutnym nocnym koszmarem, należy rozpoznać JHWH i dotrzymać mu pola", pisał M.
    Buber, komentując walkę Jakuba z Jahwe (Rdz 32.22-32). Biblijny Jahwe zachowuje
    się jak Szatan, ma podobne preferencje i wygląda jak Szatan. Zarówno Boga, jak i
    Szatana jeszcze w czasach chrześcijańskich wiązano z ognistymi epifaniami.

    Tym niemniej znalezienie odpowiedzi, która dokładnie wyjaśniałaby, jak i kiedy
    Szatan pojawił się w tradycji żydowskiej, nie jest proste. W opinii niektórych
    uczonych postać tę dodali do późniejszych rękopisów redaktorzy, próbujący
    uchronić reputację Jahwe. Zazwyczaj przyjmuje się, że w judaizmie postać Szatana
    pojawiła się w Księdze Hioba, której autor nazywa go 'synem Bożym' (Hi 1.6).
    Jednak już w Księdze Wyjścia (12.23) pojawia się 'Niszczyciel',13"1 będący,
    zdaniem J. B. Russella, "personifikacją mrocznej natury Boga". Jej "korzeni
    zdaniem katolickiego autora należy szukać w pasterskim świecie Beduinów".
    Prawdopodobnie to właśnie on stał się modelem dla postaci Szatana, ponieważ
    również w późniejszej chronologicznie Księdze Hioba (1.6-12; 2.1-7) Szatan jest
    aniołem, który wykonuje za Boga 'brudną robotę'. Jest on jednak tylko jednym z
    wielu niszczycielskich aniołów Jahwe.

    W Księdze Hioba to jeszcze Bóg - który dopuszcza, aby Szatan wystawiał Hioba na
    próbę - jest współodpowiedzialny za nieszczęścia, jakie spotykają człowieka.
    Dopiero w powstałych w III w. p.n.e. Księgach Kronik (np. w 1Krn 21.1-27) Szatan
    uniezależnił się od Jahwe i zaczął pracować na własny rachunek. Odtąd niemal
    cała odpowiedzialność za zło przeszła z Boga na Szatana (Mc-Ginn) niemal cała,
    gdyż jeszcze autor Księgi Mądrości (powstałej na przełomie I w. p.n.e. i I w.
    n.e.) obarczył słowo (gr. lōgos) Jahwe odpowiedzialnością za śmierć i
    zniszczenie (Mdr 18.14-15; Rahfls). Wcześniej autorzy biblijni podkreślali, że
    złe, a więc 'szatańskie' duchy (1Sm 16.14-16; 18.10-11; 19.9-10), tak jak zaraza
    (2Sm 24.13-16), pochodzą od Boga.'307

    Pierwowzorem podziału Jahwe na Boga i Szatana mogła być też bliźniaczość bogów
    Kanaanu albo bogów egipskich i to, że Jahwe w pewnym okresie rozwoju swojego
    wizerunku miał partnerkę, krwiożerczą ugarycką boginię miłości Anat, której
    atrybuty zlały się z jego atrybutami i z którą tworzył boską parę Anat-Jahu.

    W czasach przedprorockich "Szatan jest personifikacją mrocznej strony Boga, tym
    elementem w Jahwe, który opiera się dobru" (Russell). Buber pisał o
    demoniczności Jahwe. Ciemna strona Boga pojawia się jako postać walcząca z
    Jakubem, któremu zwichnęła staw biodrowy (Rdz 32.22-32),13'2 albo podczas próby
    zabójstwa Mojżesza wracającego do Egiptu (Wj 4.24). Jahwe - jego cień (Russell)
    albo "demon" (Buber) - próbował zamordować Mojżesza, ale życie ocaliła mu jego
    żona Sypora. Na tym etapie rozwoju Jahwe był bóstwem, które akceptuje krew nie
    tylko zwierząt ofiarnych, ale także ludzi.

    Na podstawie Biblii niektórzy myśliciele gnostyccy utożsamiali Jahwe z Szatanem.
    Gnostyccy Samarytanie, opierający się wyłącznie na Torze, uznali Jahwe za Złego
    Demiurga-Stwórcę. Rozpoznali w nim cechy trickstera (w czym byli bliscy
    pierwotnej tradycji żydowskiej), a Dobremu Pozaświatowemu Bóstwu przypisali
    cechy czysto duchowe, transcendentne wobec skalanego świata. Gnostycki
    demiurg-trickster jako poroniony płód boskiej Mądrości, Sofii, łączy w sobie
    element duchowy (boski), psychiczny (ludzki) oraz hyliczny (zwierzęcy), czyli te
    wszystkie elementy, których posiadanie tradycje duchowe przypisują człowiekowi
    (Sieradzan). Przywódca tajemniczych "synów bożych" (nephilim), którzy z
    ziemskimi kobietami płodzili olbrzymów (Rdz 6.4), został w interpretacji
    gnostyckiej przekształcony w postać złego demiurga (Fallon; Stroumsa). Wspólne
    cechy gnostyckiego demiurga i trickstera to seksualność (w tym ityfalliczność) i
    nieudolna kreatywność (stworzenie złego świata). Gnostycki demiurg z jednej
    strony jest przedstawiany jako potencjalny zbawca, a z drugiej jako buntownik; w
    tej drugiej roli jest postacią demoniczną i budzącą grozę, a zarazem śmieszną i
    głupią, która np. sądzi, że wszystko (w tym duchową wiedzę) można nabyć w prosty
    sposób (np. przez kradzież), bez ciężkiej pracy. Nie uczy się na błędach, tylko
    powtarza je na nowo, licząc, jak dziecko, że tym razem mu się uda; łączy więc w
    sobie cechy szaleństwa, niewiedzy, błazeństwa i głupoty. Demiurg bowiem bez
    względu na to, czy jest to Jaldabaoth (aram. "Syn Chaosu"), Saklas, czy Samael
    ("Ślepiec") skradł moc swojej matki Sofii, aby obrócić tę moc przeciw ludziom.
    Gnostycyzm dowartościowuje człowieka jako istotę duchową, stworzoną na obraz
    Boga (Rdz 1.26), a nie z prochu ziemi (2.7) jak w głównym nurcie judaizmu,
    uznawanym przez gnostyków za pozostający na usługach złego demiurga. Gnostycy
    ukazują człowieka jako istotę rozdartą między duchowością swojej prawdziwej
    boskiej natury a cielesnością iluzji narzuconej przez demiurga, która
    przedstawia się żyjącemu w niewiedzy człowiekowi jako jedyna rzeczywistość.

    W postaci Jahwe możn
  • no_no 03.12.05, 23:52
    W postaci Jahwe można dostrzec wiele cech szamana i maga. To, czy Jahwe można
    uznać za "maga", czy za "cudotwórcę", jest kwestią interpretacji (Sieradzan).
    Przejęta przez Żydów z religii kananejskiej (Gaster), i zastosowana do Jahwe
    symbolika boga podróżującego na obłoku występuje też w szamanizmie. Zdaniem P.
    Haymana, Jahwe jest przedstawiany zarówno w Biblii Hebrajskiej, jak w
    kabalistycznej Księdze Stworzeraio^zjako Wielki Mag. Źródła idei boga-maga, a
    zatem również Jahwe jako maga, znajdują się w legendach kreacyjnych Bliskiego
    Wschodu. Szamańsko-magiczny charakter ma epizod o przeniesieniu przez Jahwe
    "nieco" swojego ducha do ciał 70 Izraelitów (Lb 11.25). Ale Jahwe zsyła także
    -jak "czarny" mag grad, ogień i szarańczę, niszcząc w ten sposób zbiory (Ps
    105.32-35) i wywołując klęskę głodu (w. 16). Odpowiada za choroby: trąd (Lb
    12.9-10), "ducha zarazy" (lOGenAp 20.16-17, Muchowski) oraz przewlekłe, trwające
    wiele lat choroby (40242, s. 173).

    --
    -_-
  • tessa18 06.12.05, 13:43
    Taki pogląd przedstawił Ogolone we wstępie.Biblia wyjaśnia,że nie Bóg stworzył
    zło.Zło zrodziło się w umyśle pewnego dumnego anioła ,który zbuntował się
    przeciwko Bogu.O tym herubie pisze Ezechiel 28:13-19
    "Byłeś w ogrodzie Eden ogrodzie Bożym.Okryciem twoim był wszelki drogocenny
    kamień :rubin,jaspis,topaz,chryzolit,onyks ....Przygotowano je w dniu ,w którym
    zostałeś stworzony."
    Ten anioł początkowo był nienaganny,zatem to nie Bóg stworzył zło.
    "Byłeś nienaganny na swoich drogach od dnia ,gdy zostałeś stworzony,aż się
    znalazła w tobie nieprawość."
    W jaki sposób nieprawość znalazła się w tym aniele Bożym?
    Nie pod wpływem Boga,lecz z powodu jego własnej dumy i pychy.Pielęgnował złe
    myśli w sercu a one zrodziły bunt przeciwko Bogu.
    "Serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego piękna.Z powodu swej
    olśniewającej wspaniałości zniweczyłeś swą mądrość."
    Rzeczywiście głupio postąpił buntując się przeciwko swemu Stwórcy.Bóg daleko
    przewyższał go mocą,zatem mógł przewidzieć,że jest na przegranej pozycji.
    "Obfitością swoich przewinień wskutek niesprawiedliwości związanej z twymi
    towarami zbezcześciłeś swe sanktuaria.I wywiodę spośród ciebie ogień .Ten cię
    strawi.I na oczach wszystkich którzy cię widzą obrócę cię w popiół na ziemi."
    Los Szatana został już przepowiedziany w chwili jego buntu.Rodzaju 3:15
    Więc to nie Bóg ale Szatan jest żródłem wszelkiego zła.
    A wybieranie z Biblii pojedynczych wersetów i tworzenie własych interpretacji
    nie ma nic wspólnego ze studium Biblii.Tworzy się wtedy karykaturalny obraz
    Boga.Jest on fałszywy."To mówienie że czarne jest białe a białe jest czarne".
    Biblia mówi też że:
    "Bóg jest miłością"
    "Nienaganny on i prawy"
    "Wszystkie jego drogi są sprawiedliwością"
    "Miłosierny i łaskawy nieskory do gniewu i obfitujący w lojalną życzliwośc".
    "Nie będzie zawsze wytykał winy ani nie będzie chował urazy po czas
    niezmierzony".Psalm 103:9
    Bóg jest po trzykroć święty,nie ma NIC wspólnego z niesprawiedliwością.


    "
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • no_no 06.12.05, 14:32
    tessa18 napisała:

    > Bóg jest po trzykroć święty,nie ma NIC wspólnego z niesprawiedliwością.
    ~~~~

    Bożesmile! Co za bełkot....
    Jeszcze kilka takich tekstów przeczytam, i ani chybił zaborą mnie do Kocborowasmile))




    --
    -_-
  • tessa18 07.12.05, 12:58
    Gdy ktoś jest od dziecka wychowywany w ateistycznej rodzinie,to terminologia
    biblijna jest dla niego "bełkotem".Dlatego,że nie rozumie sensu wypowiadanych
    słów.Język biblijny jest specyficznym językiem mającym specyficzne słownictwo.
    Pewne pojęcia mają określone znaczenie a inne są podane w symbolach.
    Ten język biblijny zwany jest "czystą mową".Sofoniasza 3:9
    W tym proroctwie Jehowa zapowiada ,że nadejdzie zmiana i na ziemi ludzie będą
    wszyscy posługiwać się "czystą mową".Aby poznać tą czystą mowę należy czytać
    Biblię i starać się ją zrozumieć.
    Słowo "święty" w Biblii oznacza "oddzielony na specjalną służbę dla Boga".
    Gdy Bóg wybrał swój naród tak właśnie zwrócił się do Izraelitów.
    Powiedział im,że gdy będą słuchać jego głosu i przestrzegać jego nakazów staną
    się ludem świętym .
    "Wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym.
    Wyjścia 18:6
    Mieli być czyści pod względem moralnym,cielesnym i duchowym.Byli narodem
    oddzielonym od innych narodów.
    "Nie zawieraj przymierza z nimi ani z ich bogami.Nie mają mieszkać w twojej
    ziemi żeby cię nie przywiedli do grzechu przeciwko mnie.Gdybyś służył ich
    bogom,stałoby się to dla ciebie sidłem". Wyjścia 23:32-33
    Gdy Izraelici w cudowny sposób zostali ocaleni po przejściu przez morze
    Czerwone zaśpiewali Bogu pieśń zwycięstwa.W tej pieśni był taki fragment:
    "Któż wśród bogów jest podobny do ciebie Jehowo?Któż jest jak ty potężny w
    świętośći?Ty,przed którym należy wyrażać bojażń w pieśniach pochwalnych
    który dokonujesz rzeczy zadziwiających." Wyjścia 15:11
    Rzeczywiście żaden inny bóg nie dokonuje takich rzeczy zadziwiających aby
    ocalić swój lud.Tylko jeden prawdziwy Bóg ma moc którą używa zgodnie ze swoją
    wolą.Inni bogowie są niczym ,są wytworem ludzkich rąk i ludzkiej wyobrażni.
    Ale ten jeden różni się zasadniczo od nich.On konsekwentnie realizuje swoje
    zamierzenie i bez przerwy je wprowadza w życie.Co zapowiedział zawsze się
    sprawdza.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • no_no 07.12.05, 16:33
    tessa18 napisała:

    > Gdy ktoś jest od dziecka wychowywany w ateistycznej rodzinie,to terminologia
    > biblijna jest dla niego "bełkotem".
    ~~~~
    Mylisz się Tesso, zresztą nie tylko w tymsmile, że ateizm wyssałem z mlekiem matki.
    Wręcz przeciwnie. Od dziecka byłem wychowywany w bardzo katolickiej rodzinie.
    Przeszedłem wszystkie szczeble chrześcijańskiego "wtajemniczenia"smile, od chrztu,
    poprzez Komunię Świętą, bierzmowanie, na świadectwie maturalnym z religii
    z oceną bardzo dobrą kończącsmile
    Przeczytałem też całą Biblię, niektóre jej fragmenty wielokrotnie.
    Wdałem się nawet w wielogodzinne dyskusje ze Świadkami Jehowy, z którymi
    rozmowa sprowadzała się do przerzucania przez moich interlokutorów kartek Pisma
    Świętego i nerwowego wyszukiwania cytatów w odpowiedzi na moje pytania.
    Moje wątpliwości niestety z każdą rozmową i przeczytaną stroną pogłębiały się
    do tego stopnia, że dzisiaj mogę powiedzieć, że odrzuciłem całkowicie baśnie,
    legendy, mity, przypowieści i podania żydowskie, ze zdziwieniem konstatując, że
    na początku XXI wieku żyją jeszcze na świecie osoby jakoby rozumne, które chcą
    wierzyć, że cały ten religijny chrześcijański bełkot jest słowem bożym.

    Zastanawiam się dzisiaj, jak bardzo trzeba być zamkniętym na świat, by oddać
    swój rozum bożkom jednej z tysięcy religii?
    Jakim trzeba być bufonem, by twierdzić, że wyznając określoną religię, głosi się
    słowa prawdy?
    ~~~~
    > Dlatego,że nie rozumie sensu wypowiadanych
    > słów.Język biblijny jest specyficznym językiem mającym specyficzne słownictwo.
    > Pewne pojęcia mają określone znaczenie a inne są podane w symbolach.
    > Ten język biblijny zwany jest "czystą mową".Sofoniasza 3:9
    > W tym proroctwie Jehowa zapowiada ,że nadejdzie zmiana i na ziemi ludzie będą
    > wszyscy posługiwać się "czystą mową".Aby poznać tą czystą mowę należy czytać
    > Biblię i starać się ją zrozumieć.
    > Słowo "święty" w Biblii oznacza "oddzielony na specjalną służbę dla Boga".
    > Gdy Bóg wybrał swój naród tak właśnie zwrócił się do Izraelitów.
    > Powiedział im,że gdy będą słuchać jego głosu i przestrzegać jego nakazów
    > staną się ludem świętym .
    > "Wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym.
    > Wyjścia 18:6
    > Mieli być czyści pod względem moralnym,cielesnym i duchowym.Byli narodem
    > oddzielonym od innych narodów.
    > "Nie zawieraj przymierza z nimi ani z ich bogami.Nie mają mieszkać w twojej
    > ziemi żeby cię nie przywiedli do grzechu przeciwko mnie.Gdybyś służył ich
    > bogom,stałoby się to dla ciebie sidłem". Wyjścia 23:32-33
    > Gdy Izraelici w cudowny sposób zostali ocaleni po przejściu przez morze
    > Czerwone zaśpiewali Bogu pieśń zwycięstwa.W tej pieśni był taki fragment:
    > "Któż wśród bogów jest podobny do ciebie Jehowo?Któż jest jak ty potężny w
    > świętośći?Ty,przed którym należy wyrażać bojażń w pieśniach pochwalnych
    > który dokonujesz rzeczy zadziwiających." Wyjścia 15:11
    > Rzeczywiście żaden inny bóg nie dokonuje takich rzeczy zadziwiających aby
    > ocalić swój lud.Tylko jeden prawdziwy Bóg ma moc którą używa zgodnie ze swoją
    > wolą.Inni bogowie są niczym ,są wytworem ludzkich rąk i ludzkiej wyobrażni.
    > Ale ten jeden różni się zasadniczo od nich.On konsekwentnie realizuje swoje
    > zamierzenie i bez przerwy je wprowadza w życie.Co zapowiedział zawsze się
    > sprawdza.
    ~~~~
    Ten biblijny język, Tesso, to niestety - tylko religijny bełkot jednej z dwóch
    tysięcy religii...Tym groźniejszej, że jej wcielanie w życie było przyczyną
    zamordowania i zamęczenia dziesiątek milionów istnień ludzkich w imię
    Chrystusa...Czyż jest druga taka religia, która spowodowałaby taką hekatombę,
    większą, niż wszystkie wojny światowe razem wzięte?

    "Przez osiemnaście wieków płynie rzeka krwi, a na jej brzegach mieszka
    chrześcijaństwo." /Ludwig Boeme, niemiecki filozof i pisarz, 1976-1873)

    no_no - "Po owocach ich poznacie"

    P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
    że kolektywne religijne fantazje są jej największym wrogiem i przekleństwem?
    Czy by dojrzeć do takich wniosków, potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
    młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
    będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w imię obrony "swego" boga i jedynie
    słusznych "prawd" i "wartości"...


    --
    Nie pomogą żadne modły, gdy człek z natury podły.
  • grgkh 08.12.05, 02:50
    No to się naczytałem. Ładny tekst wynalazłeś.

    Jakoś niedawno temu coś podobnego zarzuciłem Tessie:

    Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem) wszystkiego, stworzył zło i Szatana, to czego od nas, ludzi niby wolnych, ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież naszą przyszłość, może wymagać?

    Wykręciła się, jak zwykle sianem, od odpowiedzi.

    Piszę tu teraz, bo chcę się do Twojego Post Scriptum odnieść.

    > P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze
    > ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
    > że kolektywne religijne fantazje są
    > jej największym wrogiem i przekleństwem?
    > Czy by dojrzeć do takich wniosków,
    > potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
    > młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...
    > Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
    > będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w
    > imię obrony "swego" boga i jedynie
    > słusznych "prawd" i "wartości"...

    Otóż, trudno byłoby znaleźć jakąś konkretną naukę lub nauczkę, która miałaby decydujące i trwałe znaczenie dla wciąż od nowa rodzących się istot ludzkich. Nasze charaktery lokują się w mózgu stworzonym przez ewolucję "do przetrwania", a każdy osobnik robi cokolwiek kosztem kogoś/czegoś, ale także "do ewolucji" (doskonalenia się), a to mózgowi najlepiej w czasie ostatnich setek tysięcy lat szło w krwawej eliminacji mniej doskonałych w eliminowaniu innych, swoich własnych, bliźnich. Agresję mamy wpisaną w naszą psychikę, a ona, przytłumiona okresami spokoju, zmartwychwstaje jak feniks z popiołów.

    Ale jest jedna droga.

    Człowiek odruchowo łaknie wiedzy, a to było zawsze największym bodźcem w historii rozwoju naszych umysłów. Drugim bardzo istotnym elementem układanki jest sposób przekazywania informacji - współistnienie kulturowo-społeczne.

    To te dwa czynniki, przede wszystkim, mogą pomóc w budowie społeczeństwa przyszłości. Co robić teraz? Nic innego, niż dotąd - uczyć. Reszta musi się stać sama. Musimy czekać, aż sama się stanie. To jest jakaś szansa. Im więcej będzie ludzi mądrych, tym więcej będą rozumieć i lawinowo, po przekroczeniu jakiegoś progu, zacznie się wyłaniać presja stabilizująca układ. Tej szansy możemy nigdy nie wykorzystać, bo, niestety, czynnikiem ciągnącym wszystko w dół jest demografia i niski poziom życia ludzkiej masy.

    Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam, że coś takiego jak AIDS, może być jedyną szansą dla całej ludzkości. Tylko drastyczne ograniczenie ludzkiej populacji na całym globie pozwoli nam wyjść z błędnego koła, które nam zgotowała ewolucyjnie zdobyta siła przetrwania jednostek i grup ludzkich (współpraca i rozrodczość).

    Wiem, że tym poglądem narażam się paru osobom, ale bardzo daleki jestem od podejmowania jakiegokolwiek kroku w kierunku eksterminacji kogokolwiek. Osobiście pomagam materialnie biednym na tyle, na ile mi się to udaje, ale mam świadomość niskiej skuteczności tej akcji, bo nie jest możliwe pomóc wszystkim, jak nie jest możliwe wyedukować wszystkich, a to drugie ma absolutny priorytet nad tym pierwszym.

    Jeśli nam, ludziom, się uda, to wszystkie religie umrą same, bo staną się zbędne, ale zanim się to stanie, na pewno pochłoną jeszcze miliony ofiar. Smutno mi, gdy sobie wyobrażam ogrom cierpień ludzkich z tym związanych, ale nie mam w sobie mocy Boga, by świat zmienić, i muszę się pogodzić z tym, jaki jest. Jeśli sobie potrafię wyobrazić największego oszusta i okrutnika wszechczasów, to ma on właśnie imię jakiegoś boga.

  • tessa18 09.12.05, 17:22
    grgkh napisał:

    > No to się naczytałem. Ładny tekst wynalazłeś.

    Tekst niezbyt ładny,pisany pod kątem krytyki
    >
    > Jakoś niedawno temu coś podobnego zarzuciłem Tessie:
    >
    > Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem) wszystkiego, stworzył zło i Szatana, to

    Nie czytasz moich postów,Bóg nie stworzył zła.Szatan sam uczynił się kłamcą i
    oszczercą.

    czego
    > od nas, ludzi niby wolnych, ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież naszą
    przy
    > szłość, może wymagać?

    Bóg daje nam wolną wolę.Nie wie czy ty skorzystasz z niej.Bóg cię zachęca abyś
    z niej skorzystał w dobrym kierunku.
    Bóg daje nam wybór Powtórzonego Prawa 30:14-,19-20.
    >
    > Wykręciła się, jak zwykle sianem, od odpowiedzi.
    >
    > Piszę tu teraz, bo chcę się do Twojego Post Scriptum odnieść.
    >
    > > P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze
    > > ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
    > > że kolektywne religijne fantazje są
    > > jej największym wrogiem i przekleństwem?
    > > Czy by dojrzeć do takich wniosków,
    > > potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
    > > młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...
    > > Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
    > > będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w
    > > imię obrony "swego" boga i jedynie
    > > słusznych "prawd" i "wartości"...
    >
    > Otóż, trudno byłoby znaleźć jakąś konkretną naukę lub nauczkę, która miałaby
    de
    > cydujące i trwałe znaczenie dla wciąż od nowa rodzących się istot ludzkich.
    Nas
    > ze charaktery lokują się w mózgu stworzonym przez ewolucję "do przetrwania",

    Mózg do przetrwania jest zdolny do każdej zbrodni gdy zmuszą go do tego
    okloliczniści.To okropne w jakim świecie przyjdzie nam żyć i naszym dzieciom.

    > każdy osobnik robi cokolwiek kosztem kogoś/czegoś, ale także "do ewolucji"
    (dos
    > konalenia się), a to mózgowi najlepiej w czasie ostatnich setek tysięcy lat
    szł
    > o w krwawej eliminacji mniej doskonałych w eliminowaniu innych, swoich
    własnych
    > , bliźnich. Agresję mamy wpisaną w naszą psychikę, a ona, przytłumiona
    okresami
    > spokoju, zmartwychwstaje jak feniks z popiołów.
    >
    > Ale jest jedna droga.

    Tą drogą jest droga wyznaczona przez nauki zawarte w Biblii.Kodeks moralny z
    przykazaniami "nie zabijaj""nie kradnij""nie cudzołóż".....
    >
    > Człowiek odruchowo łaknie wiedzy, a to było zawsze największym bodźcem w
    histor
    > ii rozwoju naszych umysłów. Drugim bardzo istotnym elementem układanki jest
    spo
    > sób przekazywania informacji - współistnienie kulturowo-społeczne.
    >
    > To te dwa czynniki, przede wszystkim, mogą pomóc w budowie społeczeństwa
    przysz
    > łości. Co robić teraz? Nic innego, niż dotąd - uczyć. Reszta musi się stać
    sama

    Samo nic się nie stanie.Bóg zapowiada swą interwencję w sprawy ziemi.Daniela
    2:44


    > . Musimy czekać, aż sama się stanie. To jest jakaś szansa. Im więcej będzie
    lud
    > zi mądrych, tym więcej będą rozumieć i lawinowo, po przekroczeniu jakiegoś
    prog
    > u, zacznie się wyłaniać presja stabilizująca układ. Tej szansy możemy nigdy
    nie
    > wykorzystać, bo, niestety, czynnikiem ciągnącym wszystko w dół jest
    demografia
    > i niski poziom życia ludzkiej masy.

    Poziom wiedzy nic tu nie ma do powiedzenia.I uczeni mogą być ślepi.
    >
    > Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam, że coś takiego jak AIDS, może być
    jedyną
    > szansą dla całej ludzkości.

    Jesteś okrutny!

    Tylko drastyczne ograniczenie ludzkiej populacji na
    > całym globie pozwoli nam wyjść z błędnego koła, które nam zgotowała
    ewolucyjni
    > e zdobyta siła przetrwania jednostek i grup ludzkich (współpraca i
    rozrodczość)
    > .
    >
    > Wiem, że tym poglądem narażam się paru osobom, ale bardzo daleki jestem od
    pode
    > jmowania jakiegokolwiek kroku w kierunku eksterminacji kogokolwiek. Osobiście
    p
    > omagam materialnie biednym na tyle, na ile mi się to udaje, ale mam
    świadomość
    > niskiej skuteczności tej akcji, bo nie jest możliwe pomóc wszystkim, jak nie
    je
    > st możliwe wyedukować wszystkich, a to drugie ma absolutny priorytet nad tym
    pi
    > erwszym.
    >
    > Jeśli nam, ludziom, się uda, to wszystkie religie umrą same, bo staną się
    zbędn
    > e, ale zanim się to stanie, na pewno pochłoną jeszcze miliony ofiar. Smutno
    mi,
    > gdy sobie wyobrażam ogrom cierpień ludzkich z tym związanych, ale nie mam w
    so
    > bie mocy Boga, by świat zmienić,

    Bóg zmieni ten świat gdy nadejdzie jego władza.Miliony ludzi modli się o to.
    "Przyjdż królestwo twoje".Gdy spełnią się słowa tej modlitwy na ziemi zapanuje
    ład.Już teraz istnieje grupaludzi która jest pouczana jak żyć z innymi w pokoju.


    i muszę się pogodzić z tym, jaki jest. Jeśli s
    > obie potrafię wyobrazić największego oszusta i okrutnika wszechczasów, to ma
    on
    > właśnie imię jakiegoś boga.
    Masz rację bóg tego świata jest okrutnikiem.II Koryntian 4:4
    >


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • grgkh 10.12.05, 02:03
    > > Jakoś niedawno temu coś podobnego
    > > zarzuciłem Tessie:

    > > Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem)
    > > wszystkiego, stworzył zło i Szatana,
    > > to czego od nas, ludzi niby wolnych,
    > > ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież
    > > naszą przyszłość, może wymagać?

    > Nie czytasz moich postów,
    > Bóg nie stworzył zła.
    > Szatan sam uczynił się kłamcą i oszczercą.

    Co ma czytanie przeze mnie Twoich postów do tego, co piszesz o (nie) stwarzaniu zła? Co to znaczy "nie stworzył"? Czy Bóg stworzył Wszechświat takim jaki jest? Stworzył. No to ODPOWIADA za wszystko, co się w efekcie tego dzieje. Tym dokładniej odpowiada, że jest umieszczony poza czasem i "widzi" wszystko, od początku do końca, jednocześnie. Nie widzi? Nie jest wieczny? To jaki jest? Stworzył zło, Tesso, także i je stworzył. A w ogóle to to wszystko jest kompletnie idiotyczne, bo - co by nie zacząć analizować - to widać nielogiczności i sprzeczności. Po prostu - bełkot. Jak trzeba mieć spętany dogmatem umysł, by to akceptować?

    > Bóg daje nam wolną wolę.
    > Nie wie czy ty skorzystasz z niej.
    > Bóg cię zachęca abyś z niej
    > skorzystał w dobrym kierunku.

    Daje wolną wolę? To znaczy, że nie wie jak postąpimy? A więc nie zna przyszłości. To znaczy, że "żyje" równolegle z nami, naszym czasem? To znaczy, że nie jest poza czasem? A czy to znaczy, że mógł "być" (zawsze) zanim stworzył Wszechświat z czasem w środku niego? ABSURD.

    Bóg nie wie czy skorzystam z wolnej woli? Z wolnej woli mogę "nie skorzystać"? A od czego zależy wolna wola w korzystaniu z wolnej woli?

    Jesteś pewna, że i MNIE Bóg do czegoś zachęca? MNIE? Dlaczego tego nigdy nie czuję? Dlaczego mam Go w nosie? A dlaczego mam mimo to zasady moralne, które akceptuję, bo widzę sens ich uznawania? Czy nie dlatego, że poszukałem sobie tego sensu i logicznie go uzasadniam?

    > Mózg do przetrwania jest zdolny do
    > każdej zbrodni gdy zmuszą go do tego
    > okoliczności.To okropne w jakim świecie
    > przyjdzie nam żyć i naszym dzieciom.

    W zakresie "możliwości" okrucieństwa bardzo wiele zostało już w prehistorii wymyślone i zastosowane, i nasze czasy nie są pod tym względem szczególnie godne wyróżnienia. Jestem optymistą. Niech no tylko zelżeje terror religijny, a będzie na świecie lepiej. smile
    Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem, ale właśnie dopuściłaś WPŁYW OKOLICZNOŚCI na nasze postępowanie, a tym samym zanegowałaś nadrzędność tzw. "wolnej woli". NIGDY nie można powiedzieć, czy nie jesteśmy pod jakimś, choćby maleńkim, wpływem, a więc swoją wolną wolę możesz wyrzucić do śmietnika. Sama sobie przeczysz. Zastanów się nad tym.

    > > Ale jest jedna droga.

    > Tą drogą jest droga wyznaczona przez
    > nauki zawarte w Biblii.
    > Kodeks moralny z przykazaniami "nie zabijaj"
    > "nie kradnij""nie cudzołóż".....

    To nie są zasady od Boga. Tych reguł przestrzega cała przyroda, bo są to zasady, dzięki którym przebiega, między innymi, ewolucja. Nie ze wszystkimi się religia zgadza.
    Jak trzeba, to w obronie własnej wszystkie systemy dopuszczają zabijanie, a sam Bóg w Biblii swój "lud wybrany" do zabijania namawiał i księża bardzo chętnie kropidłem machają nad karabinami.
    Jak trzeba dla "narodu wybranego", to Bóg namawia do kradzieży - przykłady są w tym wątku.
    A cudzołożenie nie zawsze przynosi szkody, bo gdy małżonek impotent, a sąsiad pomoże po cichu, to korzyść jest dla wszystkich.
    Twoje zasady są do chrzanu, Tesso.
    Jedyna prawdziwa zasada obejmująca z sensem powyższe Twoje, to zasada nie krzywdzenia, obojętnie jak realizowana, ale zmierzająca do zminimalizowania cierpienia innych istot żywych. Ale o tym Twój Bóg ZAPOMNIAŁ w dekalogu, bo ważniejsze było dla niego zabieganie o to, by Jego czcić, bać się Go. Wolał potraktować ludzkość jak prymitywnych dzikusów.

    > > Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam,
    > > że coś takiego jak AIDS, może być
    > > jedyną szansą dla całej ludzkości.

    > Jesteś okrutny!

    Okrutny jest (był) "ojciec święty", JP2, gdy zabronił używać prezerwatyw. Niewyobrażalna zbrodnia, która mi się w głowie nie mieści. Bezwzględność hierarchy, pyszałkowatość, taka sama jak u Boga w dekalogu, gdy obiecywał się mścić.
    Ja nikomu, ŻADNEJ krzywdy nie zrobiłem i NA PEWNO nie zrobię. Ja WYŁĄCZNIE, na zimno kalkuluję stan faktyczny. Obserwuję i myślę. Tylko tyle. Ty wolisz być zakłamana. I w imię tej fałszywej moralności, jak automat, pozbawiony woli, potrafisz powtarzać bezsens zapisów z jakiejś archaicznej księgi.
    Miarą prawdziwego okrucieństwa jest to, ile ludzi przez religię cierpiało i zginęło...
    Gdy religie znikną, świat będzie naprawdę lepszy niż jest teraz.

    > Bóg zmieni ten świat gdy nadejdzie
    > jego władza.
    > Miliony ludzi modli się o to.

    Miliony otumanionych naiwnych. Bóg zmieni? To dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Tak miło mu to wszystko oglądać? Miliony się modlą, a On ma to za nic? Jakaż to Jego władza "nadejdzie"? Ma mu się znudzić cyrk na ziemi? Ma tę władzę, czy jej nie ma? To, co mówisz, jest zupełnie bez sensu.

    OK. To sobie z Tobą pogadałem.

    Ale na to pierwsze pytanie i tak nadal unikasz odpowiedzi. smile
  • grgkh 11.12.05, 11:55
    tessa18 napisała:

    > Czepiasz się słów nie chcesz pojąć ich
    > sensu dlatego taka rozmowa nie ma sensu.

    To nie jest czepianie się słów. Dykutujemy o zasadniczych sprawach. Pojęcia muszą być przez nas rozumiane jednoznacznie i my, w toku dyskusji, musimy w każdym momencie, tego zakresu znaczeniowego przestrzegać.

    Jak widzę poddałaś się już na drugim froncie. Przypomnę Ci oba:

    1. Bóg stworzył zło i ponosi odpowiedzialność za ten fakt.

    2. Nie ma prawdziwej i do końca wolnej woli.

    Tesso, są takie mielizny, na których samo cytowanie Biblii na nic się nie zdaje. Dzieje się tak wtedy, gdy schodzimy do najniższego, definicyjnego piętra naszych uzgodnień. Takich miejsc jest bardzo dużo, a Ty nie możesz uciekać przed odpowiedziami na pytania zasadnicze.

    Wiem, że na końcu tych pytań czai się to najważniejsze, "czy istnieje" oraz "jaki jest" Bóg.

    Ludzie bogami przez tysiące lat łatali dziury w swoim nierozumieniu zasad działania świata. Tworzyli najróżniejsze wersje Opiekuna, Władcy, Dawcy Praw i Prawd po to, by je mocniej uwiarygodnić. Religie, po to by uzyskać prymat nad innymi ideami, obrastały w rytualność. Dla ludzi mało dociekliwych cała ta otoczka stanowi o mocy religii i daje solidną podstawę do wiary w bóstwo, choć jej głębokość najczęściej nie jest zbyt wielka, bo opiera się na postawie asekuracyjnej. Dla ludzi chcących mieć uporządkowaną wizję świata, a przede wszystkim nigdzie niesprzeczną, niedpuszczalną rzeczą jest zakładanie posiadania "prawdy absolutnej" - dogmatu, który zmusza do uciekania przed jasnym rozumieniem wszystkiego, zezwala na odstępstwa od logiki rozumowania.

    Opiekun, Władca, Mądry Twórca Praw i Prawd nie istnieje, bo nie istnieją takie funkcje, poza uzurpowanymi sobie przez sprytnych ludzi. Tak więc religia staje się narzędziem, które ewoluując, przydając sobie coraz to nowe środki, służy jednym do panowania nad innymi. A ponieważ naprawdę wszystko jest względne, nie istnieje zawsze dobre dobro i tylko złe zło, więc ludzie powinni umieć na co dzień, samodzielnie odnajdować drogę w tym labiryncie, bo podporządkowani bezmyślnie władzy, gdy im się wydaje, że robią dobrze, zaczynają czynić zło.

    Jedyny i prawdziwy cel, który stoi przed nami, to szukanie prawdy, a więc wiedzy, i my, w perspektywie krótkości naszego życia, mamy możliwość włączyć się do tego wielkiego zadania. Mamy też obowiązek rozpoznać wszystkie narzędzia, którymi inni ludzie się posługują, by dla swojej wyłącznej korzyści, z lekceważeniem tego prawdziwego celu, nas wykorzystywać.

    Religia jest dobra do pewnego momentu, dopóki niesie dobro, ale jest zdolna do czynienia zła i zawsze w końcu tak bywa używana. Opiekun, Władca, Mądry Twórca Praw i Prawd zawsze ostatecznie jest utożsamiany z człowiekiem i staje się nadużywającym swej władzy satrapą lub gronem ludzi, którzy to czynią w jego imieniu.

    I na koniec...

    Mówisz, że "taka" rozmowa nie ma sensu, a jaka ona powinna być? Jaka, jeśli prawda niczego się nie lęka?
  • nangaparbat3 11.12.05, 21:45
    tessa18 napisała:

    > Czepiasz się słów nie chcesz pojąć ich sensu dlatego taka rozmowa nie ma
    sensu.
    >
    Tessa, to nie tak. To jest może najważniejsze pytanie: jesli nieskończenie
    dobry, wszechwiedzący i wszechmocy - dlaczego pozwala, by działo się, co się
    dzieje?
    Żadne gadanie o wolnej woli nie pomoże w sytuacji, kiedy wolna wola jednego
    powoduje mękę innego.
    A teraz wyobraź sobie, że jestes matką niemowlecia, które umiera z głodu, bo Ty
    nie asz pokaru, bo sama głodujesz. Co to wszystko a wspólnego z wolną wolą? I
    czyją? Dziecka? Tej kobiety?
  • tessa18 08.12.05, 08:53
    Przyznaję że religia chrześcijańska kościół katolicki przyniósł hańbę na Słowo
    Boże swym postępowaniem.Nie znaczy to jednak,że było to wolą Boga.Oni
    sprzeciwili się Bogu prawdy.Apostoł Piotr nawet napisał ,że tak będzie.Że w
    wyniku zła szerzącego się przez Fałszywych chrześcijan będzie się mówić
    pogardliwie o drodze prawdy.
    Przeczytaj sobie 2 rozdział II listu Piotra.Być może zrozumiesz ,że miało
    nadejść to odstępstwo od prawdziwej wiary.
    Prawdziwa zaś wiara wydaje dobre owoce.Nie możesz powiedzieć o ŚJ,że
    sprzeniewierzyli się swej wierze.Podczas II wojny światowej ginęli za prawość.
    Nie chcieli brać broni do ręki i zabijać swych bliżnich.Poświęcili swe życie za
    wiarę.Także w życiu codziennym słowa Jezusa nie są dla nas pustymi słowami.
    Gdy czytałeś przypowieści Jezusa być może zwróciłeś uwagę na przypowieść o
    pszenicy i kąkolu.Pszenica symbolizuje prawdziwych uczniów Jezusa a kąkol synów
    Złego.Mieli oni róść razem aż do czasu żniwa.Ale pod koniec dni miało się to
    zmienić.Prawdziwi uczniowie mieli być zebrani do spichrza.To symboliczne żniwo
    już trwa.Polega ono na głoszeniu dobrej nowiny o królestwie Bożym.Jak ktoś
    zareaguje na głoszoneo rędzie zależy od stanu serca danej osoby.
    Chrześijaństwo założone przez Jezusa nie jest jedną z wielu religii na świecie.
    Jest jedyną wiarą w jedynego Boga.Wiara ta nie jest pusta,wywiera ona korzystny
    wpływ na ludzi,potrafią oni całkowicie zmienić swój sposób myślenia i
    postępowania.Jest to korzystny wpływ,wcielają w życie nauki Jezusa i kierują
    się w życiu miłością.Poprzez znajomość praw i zasad Bożych lepiej sobie radzą z
    różnymi problemami.Dzięki nadziei na przyszłość lepiej znoszą przeciwności
    życiowe.Wiedzą,że na tym życiu się wszystko nie kończy,ze istnieje
    tzw."rzeczywiste życie" w raju na ziemi.I Tymoteusza 6:19

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 10.12.05, 13:16
    Pani Tesso

    Jak z tego zrozumiałem, Wasze przesłanie religijne nie przynosi nic złego
    ludziom, nie krzywdzi ludzi, nie powoduje, że muszą niepotrzebnie cierpieć i
    umierać. Wynika z tego, że dopuszczacie stosowanie prezerwatywy aby ustrzec się
    AIDS? A innych środków antykoncepcyjnych? Ładnie pani pisze, ale zapomina, że
    zabraniacie stosowania transfuzji krwi, co powoduje niepotrzebną śmierć ludzi,
    którzy ulegli wypadkom, pewnym chorobom, co uratowałoby ich życie.
    Może pani wyjaśnić tą sprawę? Czy te Wasze zakazy przynoszą "dobry owoc"?
  • tessa18 10.12.05, 20:31
    Obecnie odchodzi się od transfuzji krwi i zastępuje ją innymi substancjami
    niekrwiopochodnymi.Robią to nie tylko Świadkowie Jehowy ale inni
    ludzie.Dlaczego? Otóż transfuzja krwi może okzać się niebezpieczna ,grozi
    zakażenie AIDS lub inną chorobą zakażną przenoszoną przez krew.
    Na ten temat polecam artykuł pod tym linkiem
    -- www.rumburak.ozimek.net.pl/ARTYKULY/zdrowie/krew/krew_kanada.php


    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 11.12.05, 01:51
    Pani Tesso!

    Nie ważne, co pani uważa, że będzie, faktem jest, że przez tyle lat jest i było.
    Może pani podać choć orientacyjnie ilu ludzi przez wasz wymysł straciło życie?
    Ja mogę podać dość dużo wypadków, autentycznych, znanych mi, że transfuzja
    uratował życie. A jak ze śreodkami antykoncepcyjnymi?
    Łatwo przygadywać innym religiom, ale tolerować to we własnej.
  • tessa18 11.12.05, 11:17
    Nie podaje się statystyk ilu ludzi przez transfuzję straciło życie.
    W roku 1982 we Włoszech zmarło dziecko w czasie nakazanego sądownie
    przetaczania krwi.Rodziców oskarżono o morderstwo i skazano na 14 lat więzienia.
    Gdy w grę wchodziło przymusowe przetoczenie krwi dzieciom Świadkó Jehowy prasa
    często podjudzała opinię publiczną .Zdarzało się że sąd nakazywał transfuzję
    nawet bez rozprawy,podczas której mogliby wypowiedzieć się rodzice.W samej
    Kanadzie zdarzyło się przeszło 40 razy iż dzieci którym w tej sytuacji
    prztoczono krew oddano rodzicom martwe.
    Czy według pana rodzice nie mają nic do powiedzenia w sprawie metody leczenia
    swych dzieci?
    Jeśli chodzi o antykoncepcję to jest dozwolona .Ale pod warunkiem ,że metoda ta
    nie zabija zarodka.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 11.12.05, 18:16
    Pani Tesso!

    W antykoncepcji jak widzę macie w swpom wyznaniu postęp, tylko pochwalić.
    Natomiast z tą transfuzją, robi pani uniki. Codziennie dochodzi do wypadków
    drogowych, ciężko rannych osób, gdzie nastąpiło zbyt duże wykrwawienie, można
    uratować tylko poprzez natychmiastową transfuzję, inaczej umrą. Tak samo
    odpowiadacie przed Bogiem za zamordowanie tych ludzi, jak papież za brak zgody
    na użycie prezerwatywy przy epidemi aids. Macie więc niejako remis. Stawiacie
    jakiś swój dogmat ponad życie człowieka, a wartość życia ludzkiego jest
    najwyższa.
  • tessa18 12.12.05, 10:27
    Widać nie jest pan na bieżąco z nowymi trendami w medycynie.Na całym świecie
    odchodzi się już od transfuzji.Z wielu powodów.Po pierwsze jest to metoda zbyt
    droga,po drugie istnieją inne techniki tańsze i równie skuteczne.Tylko u nas w
    Polsce brak jest informacji na ten temat.Ciągle nadużywa się krwi w lecznictwie.
    Czy narażałby pan swoje życie przyjmując krew ,gdyby to nie byłoby konieczne?
    Czy nie zdaje sobie pan sprawy z zagrożeń po przyjęciu krwi?
    Można się zarazić AIDS śmiertelną chorobą,można być ofiarą konfliktu gdy przez
    pomyłkę poda się nieodpowiednią grupę krwi,można się zarazić przyjmując
    zarażoną krew.
    www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/zdrowie/krew/index.php
    Istnieją metody alternatywne i coraz częściej osoby nawet nie będące Świadkami
    Jehowy życzą sobie stosowania tych metod.
    Istnieje coś takiego jak stan imunosupresji,to jest nawrót nowotworu w wyniku
    podania krwi.Wynika to z osłabienia układu odpornościowego po
    transfuzji.Częściej wtedy pacjenci umierają.
    Okazuje się,że organizm ludzki potrafi tolerować dużą niedokrwistość.Oficjalnie
    podaje się,że poniżej 10 g/decylitr hemoglobiny należy podać krew.Jednak nie
    jest to prawda,Te założenia pochodzą z 1942 roku.Obecnie zmniejsza się decyzję
    do 8 g/dc.
    Wystarczy podać płyn uzupełniający naczynie krwionośne,uzupełnić poziom żelaza
    przez podanie erytropoetyny która pobudza szpik do wytwarzania krwinek
    czerwonych.Stosuje się też podczas bezkrwawych operacji urządzenia koagulacyjne
    które zamykają krwawiące naczynia,podaje się leki zmniejszające
    krwawienie,odzyskuje się straconą krew przez urządzenie odsysające.
    Stosując te wszystkie metody zauważono,że śmiertelność wśród Świadków Jehowy
    jest niższa niż wśród osób przyjmujących krew.Oszczędzanie krwi to najlepsza i
    najbezpieczniejsza medycyna która powinna się stać standardem.
    W wielu krajach także w Polsce przeprowadza się operacje bez użycia krwi.Są to
    operacje na sercu,wątrobie,stawie kolanowym i inne.Wszystkie je można
    przeprowadzić bez podawania krwi pacjentom.A po operacji nie ma powikłań i
    pacjenci szybciej powracają do zdrowia.
    Skoro tak wysoko pan ceni życie ludzkie,to czego pan swojego życia nie ratuje?


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 12.12.05, 21:42
    Pani Tesso!

    To, że może pani w tej chwili czytać ten post a ja mogłem go napisać,
    zawdzięczam temu, że sam miałem transfuzję krwi, która uratowała mi życie.
    Wykazuje pani zadziwiające jakieś chwilowe "zacmienia umysłowe" na niewygodne
    tematy, nie o przyszłości medycyny mówimy, ale o tym co głosicie w swoim
    dogmacie. Weźmy 100 lat wstecz, jeszcze nie słyszało się o płynach zastępczych,
    i tylko poprzez transfuzję krwi można było ratować w pewnych wypadkach życie
    ludzkie, czy wtedy dopuszczaliście tą metodę?
  • tessa18 13.12.05, 07:59
    Prawo zakazujące przyjmowania krwi pochodzi od Stwórcy i prawdziwi jego słudzy
    go przestrzegają nawet wtedy,gdy muszą ponieść śmierć.To życie jest tylko
    chwilą wobec życia wiecznego które obiecał nam Bóg.Czy tak trudno to panu
    zrozumieć?Ludzie poświęcali w ciągu wieków swe życie dla idei.Nazywano ich
    bohaterami.A jeśli ktoś poświęci swe życie dla Stwórcy,bo nie chce łamać jego
    prawa czyż też nie jest bohaterem ? Gdyby złamał prawo Boże czekałaby go śmierć,
    a gdy dochowa wierności do końca otrzyma życie wieczne.Czy wobec tego warto
    trzymać się prawa Bożego?Z całą pewnością warto.Czym wobec wieczności jest
    kilka lat życia?Pobożność jest wielkim zyskiem.
    Oczywiście,że ludzie nie wierzący w Boga nie potrafią tego zrozumieć.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 13.12.05, 16:19
    Pani Tesso!

    Teraz tak, to jest odpowiedz, teraz już wiem, dlaczego tak zabraniacie
    transfuzji. Pisze pani i takie zdanie, zacytuję - "Oczywiście,że ludzie nie
    wierzący w Boga nie potrafią tego zrozumieć" - i z kolei na to nie mogę się
    zgodzić. Wpierw przykład aby to było dla pani bardziej jasne, o co mi chodzi.
    Załóżmy - pani lubi kolor czerwony, ja nie lubię, a lubię kolor żółty. Czy może
    pani sprawić, że przestanę lubić kolor żółty, a polubię tak jak pani czerwony?
    Wydaje mi się, że jest to niemożliwe, bo zależy to nie od przekonywania, ale
    danych cech człowieka, od jego indywidualnego odczucia. Pani założyła, że
    wszystko co jest napisane dosłownie w Piśmie Świętym jest rzeczywistą prawdą, a
    to powoduje, że nie każdy może być ŚJ. Pani może sobie przyjąć, że Bóg
    zatrzymał Ziemię w ruchu obrotowym, aby wydłużyć dzień o 4 godziny, ja
    natomiast zdaję sobie sprawę z tego, co by się stało jakby taki przypadek
    nastąpił. Pani widzi tylko dzień dłuższy o 4 godziny, ja natomiast widzę nie
    tylko te 4 godziny dnia dluższe, ale i koniec naszego istnienia na tej planecie
    a także zmianę orbity miedzy Ziemią a księżycem. Dla pani jest możliwe,
    pokrycie calego globu ziemskiego wodą o wysokości ~10 km dookoła, arka sobie
    wyżej tylko popływała, ja natomiast widzę zmianę momenty bezwładności naszej
    kochanej ziemi, a z prawa zachowania krętu układu Ziemia-Księżyc, takie skutki,
    że lepiej o nich nie pisać. Ja też lubię kolory, pani czerwony, a ja żółty,
    pani wierzy w Boga, ja też. Dla mnie Bóg to niezmierzona Mądrość Wszchświata,
    która nie może kpin sobie robić i to z tego co sama stworzyła. Dlatego też,
    pani może być ŚJ, a ja chcąc wierzyć w Boga, nie mogę. Więcej powiem, zakres
    ludzi do swojej wiary macie dość ograniczony, np. absolwent Politechniki
    Gdańskiej wydz. Budowy Okrętów, nie może być ŚJ, bo uczą go tam, że jednostka
    pływająca, zbudowana z samego drewna, nie może być dłuższa niż 90 m. To wynika
    ze wzorów wytrzymałościowych. Arka miała 150 m, więc albo będzie inżynierem,
    umiejącym budować różne okręty, albo ŚJ. Można tak dużo dawać przykładów.
    Dlatego też, jest nieprawdą, co pani napisała w tym cytowanym zdaniu, do wiary
    w Boga, różnie można interpretować Biblię.
  • tessa18 14.12.05, 09:49
    Nie czytał pan uważnie moich postów.W sprawie potopu i w sprawie arki.
    Pan nie rozumie podstawowych rzeczy,nie dochodzą do pana umysłu,bo nie chce pan
    ich zrozumieć.Nie chce pan być Świadkiem Jehowy i to jes główna przyczyna.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 15.12.05, 00:00
    Pani Tesso!

    Nie mogę być ŚJ. Nie mogę przyjąć takiej interpretacji Biblii, jaką ŚJ
    propagują. Dla mnie jest nielogiczna. Kiedyś pisałem już, że przez 6-8
    lat, co jakiś czas odwiedzali mnie mnie ŚJ, zawsze ich przyjąłem, więc ma pani
    dowód, że nie mam żadnego uprzedzenia co do nazwy, nie sugeruję się tym co
    mówią inni o was, nie boję się księdza, że będzie mi to miał za złe, nie boje
    się opinii lokatorów z klatki schodowej, którzy nawet biorą mnie, sądząc po
    tych wizytach, za ŚJ. Niczego się nie boję, nie mam uprzedzeń, jestem otwarty,
    ale nie mogę tak interpretować Biblię. Dyskusja 6-8 letnia, pozwoliła mi mieć
    własny osąd i to co głosicie jest zbyt "niskiego lotu", to nie religia, a
    raczej sekta (co mi też nie przeszkadza). Pisze pani, że nie rozumiem
    podstawowych rzeczy, że nie dochodzą do mego umysłu "prawdy" przez was
    głoszone, być może. Głównym dowodem jakim mi przedstawiano przez
    pani "koleżanki", na to, że nie może być ewolucji, był powtarzany dowód
    dość "miażdzący" - "A dlaczego w klatkach, w ZOO, z małp nie powstają
    ludzie?!!!". Słysząc taki dowód, jak i inne dość "mażdzące" w innych sprawach,
    doszedłem do wniosku, że mój umysł jest zbyt prymitywny aby zmierzyć się z
    mądrością przez was głoszoną. To jest sedno sprawy.
  • tessa18 15.12.05, 09:43
    Ewolucji rzeczywiście dziś nie widać,nie powstaje materia ożywiona z materii
    nieożywionej,nie zachodzi przemiana żadnego zwierzęcia w drugie.
    Małpy są małpami a człowiek jest człowiekiem.Może tą myśl chciały panu
    przekazać te moje siostry.
    Czy się z tym pan zgadza?

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 15.12.05, 18:54
    Pani Tesso!

    Z tym się zgadzam. Ten temat ma już dość postów, przejdzie lada moment na drugą
    stronę, więc, to z czym się nie zgadzam, opiszę pani, jeśli wolno, w nowym
    temacie. Otworzę specjany temat, gdzie opiszę pani głowny zarys z czym się nie
    zgadzam, i nie o ewolucję tu chodzi. Ewolucja już jest dowiedziona w głównym
    zarysie i nie ma co dalej dyskutować, nie od nas ona zależy, nie my decydujemy
    o niej.
  • tessa18 16.12.05, 08:06
    "Ewolucja dowiedziona w głównym zarysie?"
    Według mnie ewolucja to bajka dla dzieci które nie wierzą w Boga.
    Jak pogodzić wysokie temperatury na "pierwotnej ziemi" z hipotezą powstania
    białka? Sekwencja nukleotydów rozpada się w wysokich temperaturach,a białko
    ścina się w 42 stopniach Celsjusza.Nukleotydy adenina ,cytozyna,guanina,uracyl
    degenerują się w wysokich temperaturach.Poza tym adenina i guanina formują się
    w warunkach zero stopni Celsjusza,natomiast cytozyna i uracyl kształtują się w
    warunkach wrzenia-ale wszystkie cztery muszą się zejść razem.
    Na podstawie Nature 1995 "Michael P. Robertson i Stanley L. Miller".
    29 czerwca 1995 roku Miller ze swoim kolegą Robertsonem podgrzewali stężone
    roztwory cyjanooctoaldehydu i mocznika do 100 stopni Celsjusza.W zamkniętym
    naczyniu otrzymali w końcu nieco cytozyny.Wówczas przez oddzielenie wody od
    cytozyny badacze mogli wytworzyć nieco uracylu.Scenariusz jaki proponują to
    sadzawka wody morskiej wolno parująca pod wpływem słońca.Wiadomo,że takie
    sadzawki mają niskie stężenie mocznika i cyjanoacetylenu.Ponadto uczeni
    przyznają że adenina i guanina wymagają raczej mrożnych warunków a nie bliskich
    wrzenia.Dlatego nie można oczekiwać by ta sama sadzawka tworzyła wszystkie
    cztery składniki RNA.
    Autor książki "Na początku" Hugh Ross stwierdza:
    "Najwyrażniej życie jest rezultatem intelektu i mocy a nie przypadkowych
    procesó przyrodniczych".
    Życie opiera się na rónowadze nieskończonej ilości czynników począwszy od
    białek a skończywszy na ludzkim organizmie.Zaprzeczając istnieniu świadomego
    Stwórcy teoria ewolucji nie potrafi przedstawić wyjaśnienia jak ta rónowaga
    jest ustalona i chroniona bez udziału świadomości na podstawie tylko przypadku.
    Jeden z czołowych obrońców ewolucjonizmu Oparin przyznaje w książce "The Orgin
    of Life" strona 132:
    "Nawet najprostsze białka składające się z tysięcy atomów węgla ,wodoru,tlenu i
    azotu posiadające każde jedyny w swoim rodzaju projekt,stanowi wysoko
    wyrafinowaną strukturę.Badający strukturę białek wiedzą,że ukształtowanie ich
    przez przypadek jest tak samo beznadziejne ,jak przypadkowe ułożenie się
    poematu Eneida Wergiliusza z rozrzuconych wokół liter alfabetu".
    Ewolucjonizm nie jest teorią popartą przez odkrycia naukowe.Odwrotnie;teoria ta
    skonstruowana z logicznych wniosków i przekształcona w tabu,które chce się
    narzucić ludziom pomimo tego z czym się uczeni stykają.To dążenie ma pewien cel-
    i co ważniejsze-cel ten wymusza zaprzeczenie,że organizmy żywe zostały
    stworzone przez Boga.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 16.12.05, 23:20
    Pani Tesso1
    Mnie pani "opowieści" bajki przypominają, ani to dla dzieci ani dla dorosłych.
    Wiara w Boga nie polega na głupocie, bo z Boga nie można kpin sobie robić, jak
    dla przykładu, że przyszedł do Abrahama i zjadł całego cielaka. Ja wiem,
    że "Bóg może wszystko" ale z tym cielakiem to już przesada, no, połowę, to
    jeszcze, ale całego? Jak Noe wsiadł do tej arki, to Bóg zamknął za nim drzwi.
    Pani Tesso, Bóg za nikim nie zamyka drzwi, to lokaj ewentualnie może zrobić.
    W jedne bajki pani wierzy w inne nie, ten poziom "bajek" jest różny, pani woli
    ten prostszy, bardziej niewiarygodny. Cóż, różne są upodobania.
  • tessa18 19.12.05, 09:11
    Słabą ma pan pamięć,albo jest pan szczególnie uparty.Tych aniołów było trzech
    Rodzaju 18:5-8,nie jest też napisane,że zjedli całego byczka.Bóg zamknął drzwi
    arki ,jak jest napisane.Nikt więcej nie mógł wejść do arki,choć jeszcze deszcz
    nie zaczął padać.Arka obecnie jest symbolem.Aby się do niej dostać trzeba
    przejawiać wiarę i dać się ochrzcić.Bóg też obecnie sprawi,że nikt nie wejdzie
    do symbolicznej arki.
    I Piotra 3:21
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 19.12.05, 20:37
    Pani Tesso!

    To mi się już podoba, arka to symbol, symboliczna opwieśc biblijna. Tak mogę
    przyjąć. Chcąc rozpatrywać to jako rzeczywistość możemy dochodzić do błędnych
    wniosków. Mamy podane wymiary arki w łokciach. Długość 300 łokci. Miara obecnie
    nie używana, była długością od stawu łokciowego do czubka środkowego palca
    dłoni. Jest to wymiar uśredniony z pomiarów tej części ciala ludzkiego.
    Przyjmuje się jego wymiar od ~47 - 54 cm (można przyjąć średnio 50 cm). Z tego
    wymiaru wynika, że długość arki była ~150 m co jest niemożliwe, musiałaby być
    najwyżej 90 m (tak wynika z naukowych obliczeń). Chcąc być w zgodzie z nauką,
    bo to jest wielki dar boży, trzeba przyjąć długość łokcia na 30 cm i wtedy tak.
    Wynikałoby jednak z tego, że żyjcy wtedy ludzie mając takiej długości łokieć,
    byli bardzo małego wzrostu, prawie jak małe dzieci, Noe więc miał ~ 120 cm
    wzrostu "całej parady". Jest to możliwe, obecnie jest w Afryce rasa ludzi zwana
    pigmejami, właśnie o tak małym wzroście. Może są to potomkowie Noego? Tego nie
    wiem. Anioły też trzeba między bajki włożyć, widziała pani anioła? Blisko
    Warszawy jest taki słynny stary szpital, jest tam dużo zieleni, cisza, spokój,
    odwiedziny chorych w czwartki i w niedziele. Tam właśnie leczą ludzi, którzy
    widują anioły. Ja sam mam bardzo duży uraz do anioła. To anioł sprawił mi
    największy zawód jaki mnie spotkał w życiu. Mogę pani, jeśli chce, opisać ten
    wypadek i sama pani wtedy przyzna, że lepiej z aniołami się nie zadawać. Tylko
    na życzenie, bo nie chcę zanudzać swoimi sprwami.
  • tessa18 20.12.05, 08:17
    Arka istniała naprawdę.Co według pana ogranicza te wymiary arki?Przecież ludzie
    potrafią budować większe jednostki pływające.Aniołów widzieli ludzie i opisali
    to w Biblii.Pan ich nie widział,ale istnieją.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13190
  • kociak40 20.12.05, 17:59
    tessa18 napisała:

    > Arka istniała naprawdę.Co według pana ogranicza te wymiary arki?Przecież
    ludzie
    >
    > potrafią budować większe jednostki pływające.Aniołów widzieli ludzie i
    opisali
    > to w Biblii.Pan ich nie widział,ale istnieją.

    Pani Tesso, przecież już była mowa o tym. Z samego drewna nie można zbudować
    jednostki pływającej (czyli takiej która ma taką siłę wyporu, aby nie tylko
    sama utrzymywała się na wodzie ale służyła do przewozu użytecznego ciężarów),
    dłuższej niż 90 m. Aby móc zbudować dłuższą, trzeba zastosować metalowe
    wzdłużnice, a z opisu Biblijnego wynika, że użyto TYLKO żywicznego drzewa. Nie
    ma na świecie tak wysokich drzew, aby użyta z niego dłużnica miała wymiar ponad
    90 m. Najwyższe drzewo - sekwoja, dochodzi tylko do 130 m ale jest to tylko
    wymiar długościowy do delikatnych i cienkich pni u górze, dłużnica wykonana z
    jej pnia nie przekroczy 90 m. Arka według wymiarów podanych w Biblii miała 150
    m długości i żeby taką jednostkę pływającą zrobić, konieczne jest zastosowanie
    metalowych wzmocnień. Oczywiście, że ludzie budują dłuższe jednostki pływające,
    ale z samego drewna się nie zbuduje. Nigdy człowiek nie zbudował jednostki
    pływającej z samego tylko drewna o wymiarach biblijnych. Ładowność, czyli
    możliwość jak dużo możemy "załadować" taką jednostkę pływającą, zależy od
    odleglości między środkiem wyporu, a środkiem ciężkości. Środek wyporu musi być
    wyżej niż środek ciężkości, jak jest inaczej, to się jednostka "przewroci" do
    góry dnem. Jeśliby Bibli mówiła o tratwie, to długość tratwy może być dowolna,
    bo to są swobodnie połączone pnie drzew, ktore unoszą się na wodzie. Wyporność
    takiej jednostki pływającej jest minimalna.
    Co do aniołów, właśnie ci ludzie co są w tym szpitalu, też widzą i opisują jak
    wyglądają anioły, rozmawiają z nimi, obcują, tu jest właśnie z tym problem.
    Jak uda się ich wyleczyć, przestają widywać anioły. Jak tylko powtórzy się to,
    natychmiast trzeba ich znowu leczyć bo może być tylko gorzej, oprócz aniołów,
    zaczną jeszcze widywać diabły itd.
  • omat_koboska 20.12.05, 12:14
    Trochę przesadzasz. Ale i trochę racji w tym jest.
    Ciakawa szczególnie jest interpretacja spożywania Hostii jako kanibalizm smile)
  • amarandyna 20.12.05, 19:39
    Problem polega na tym, że nie syn jest składany w ofierze, ale Bóg składa się w
    ofierze samemu sobie. Poza tym ten wątek boga-ofiary jest typowy dla wielu
    religii pogańskich (np. Odyn wiszący na drzewie)i nie ma w tym nic bardzo
    nadzwyczajnego. Jak również spożywanie ciała boga - absolutna norma (w Grecji
    kawałki mięsa jedzone przez bachantki podczas misteriów dionizyjskich to były
    właśnie kawałki ciała boga, picie wina jako krwi Ozyrysa i jedzenie chleba -
    jego ciała - ziarno też symbolizowało tego boga). Zatem chrześcijaństwo wcale
    się nie wyróżnia na tle innych wierzeń, a raczej je kontynuuje. Religia jako
    taka jest okrutna. Z tym że wcześniej nie zadowalano się sybolami, a faktycznie
    zarzynano zwierzęta albo ludzi. Piramidy pełne czaszek, szkielety pierworodnych
    dzieci pod domami. Norma. Nie w Bogu problem. To w człowieku problem. To z
    naszych umysłów to płynie.
  • nick_penis 20.12.05, 20:15
    Nie w Bogu problem. To w człowieku problem. To z
    > naszych umysłów to płynie.

    To chyba ja mam problem, bo z mojego umysłu ni cholery nic takiego nie płynie.
  • hancik5 26.04.06, 16:14
    Nie no padnę za śmiechu, takich idiotyzmów chyba nigdy nie czytałam. Wy chyba
    stanowicie jakiś skrajny margines ateistów, bo normalny ateista takich bzdur
    nigdy by nie wymyślił...

    ONR Falanga Ateistyczna, ha, ha, ha
  • yggdrasill_1987 26.04.06, 21:05
    Kto to "normalny ateista"?
  • adam81w 26.04.06, 21:39
    ygdrassil jej chyba chodzi o potulengo , poslusznego , potakujacego katolikom
    ateiste jak w wierszyku , ktory zacytuje

    Z Głowy"
    „Nie krytykuj, nie podskakuj,
    Siedź na dupie i przytakuj.
    Nie przejmuj się swoją dolą,
    Bo i tak ci przypierdolą.
    Nie przejmuj się swoją pracą,
    Bo i tak ci gówno płacą.
    Za pięć czwarta kończ robotę,
    Sraj na szefa, kładź kapotę.
    Tak dożyjesz starczej renty,
    Nawet w dupę nie kopnięty
  • hancik5 26.04.06, 21:45
    No właśnie , taki adam, on już o mnie wszystko wie i już tworzy głupie wierzyki
    po to, aby konkretnie mnie obrazić...
    Nie admie, nie o to mi chodziło...
    A wierszyk na poziomie ucznia gimnazjum, przykro mi.
  • hancik5 26.04.06, 21:41
    Normalny czyli kulturalny, umiejący prowadzić normalną, zdrową dyskusję i z
    katolikiem i z kurą domową, i z moherową babcią, i z napaloną feministką, i w
    ogóle z każdym, bez nienawiści, uprzedzeń, wyszydzeń i kpin.
    Ta kura to śmiesznie brzmi, wiem...
  • yggdrasill_1987 26.04.06, 21:57
    hancik5 napisała:

    > Nie no padnę za śmiechu, takich idiotyzmów chyba nigdy nie czytałam. Wy chyba
    > stanowicie jakiś skrajny margines ateistów, bo normalny ateista takich bzdur
    > nigdy by nie wymyślił...

    Czyli gdzie są te bzdury? I wytłumacz mi dlaczego to są bzdury.
  • maniek.27 28.04.06, 23:10
    Okrutna religia? Jakby w Polsce większość stanowili muzułmanie to za takie
    wypowiedzi przeciwko tej religii straciłbys głowę, za zmianę religii tak samo.
    Tak więc Twoja nienawiść do chrześcijan nie usprawiedliwia kretyńskich
    wypowiedzi.
  • adam81w 28.04.06, 23:16
    tlumaczenie w stylu : a inni sa jeszcze gorsi .
  • yggdrasill_1987 29.04.06, 09:12
    "A u was biją Murzynów" smile
  • maniek.27 04.05.06, 11:28
    Na to, że jest to okrutna religia. Zwróć uwagę na słowo "okrutna". Czekam na
    konkret.
  • the_dzidka 15.05.06, 13:35
    "Autor tekstu: Bertrand Russell; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1281
    Zwrocmy sie do kwestii moralnych. Wedlug mnie istnieje jedna powazna skaza w
    charakterze Chrystusa, a mianowicie jego wiara w pieklo. Nie moge uwierzyc, aby
    czlowiek rzeczywiscie humanitarny mogl wierzyc w kary wieczne. Chrystus
    przedstawiony w Ewangeliach niewatpliwie wierzyl w wieczne meki i w ksiegach
    tych znajdujemy wielokrotnie slowa msciwego gniewu skierowane przeciw ludziom,
    ktorzy nie chcieli sluchac jego kazan - postawa dosc zwykla u kaznodziejow, ale
    nie dajaca sie pogodzic z najwyzsza doskonaloscia.
    Nie spotykamy tej postawy u Sokratesa, lagodnego i uprzejmego wobec ludzi,
    ktorzy nie chcieli go sluchac. I moim zdaniem takie zachowanie sie bardziej
    przystoi medrcowi niz oburzenie. Przypominacie sobie zapewne wszyscy, co mowil
    Sokrates w swoich ostatnich chwilach i jak sie zazwyczaj zwracal do ludzi,
    ktorzy sie z nim nie zgadzali.
    Wedlug Ewangelii Chrystus mowil: "Wezowie, rodzaju jaszczurczy, i jakoz
    bedziecie mogli ujsc przed sadem dnia piekielnego?" - Byl to zwrot pod adresem
    ludzi, ktorym sie nie podobaly jego nauki. Naprawde nie wydaje mi sie to w
    najlepszym tonie.
    W Ewangelii znajduje sie duzo takich wzmianek o piekle. Najpierw, naturalnie,
    dobrze nam znany tekst odnoszacy sie do grzechu "przeciwko Duchowi
    Swietemu": "Ale kto by mowil przeciwko DuchowiSwietemu, nie bedzie mu
    odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszlym". Tekst ten stal sie przyczyna
    niezliczonch cierpien, gdyz wszelkiego rodzaju ludzie wyobrazali sobie iz
    popelnili grzech przeciw Duchowi Swietemu, i zyli w przekonaniu, ze nie
    otrzymaja przebaczenia ani w tym, ani w tamtym swiecie. Jestem pewny, ze
    czlowiek prawdziwie dobry nie szerzylby na swiecie podobnych trwog i obaw.
    Chrystus powiada jeszcze: "Posle Syn czlowieczy anioly swoje, a oni zbiora z
    krolestwa jego wszystkie zgorszenia i tych, ktorzy nieprawosc czynia; i wrzuca
    ich w piec ognisty, tam bedzie placz i zgrzytanie zebow" - po czym rozwodzi sie
    w dalszym ciagu nad placzem i zgrzytaniem zebow. Wzmianki o tym nastepuja jedna
    po drugiej i dla czytelnika jest zupelnie widoczne, ze Chrystus musial
    znajdowac pewna przyjemnosc w przewidywaniu placzu i zgrzytania zebow, bo
    inaczej nie powtarzaloby sie to tak czesto.
    Nie zapomnieliscie pewnie przypowiesci o owcach i kozlach, gdzie mowi sie, jak
    to podczas drugiego przyjscia Syn czlowieczy odlaczy owce od kozlow i powie
    kozlom: "Idzcie ode mnie, przekleci, w ogien wieczny". I Chrystus ciagnie
    dalej: "I pojda ci na meki wieczne". Nastepnie powiada znowu: "A jesliby cie
    gorszyla reka twoja, odetnij ja; bo lepiej jest tobie ulomnym wnijsc do zywota,
    nizeli dwie rece majac isc do piekla w ogien nieugaszony, gdzie robak ich nie
    umiera, a ogien nie gasnie". Powtarza sie to parokrotnie.
    Musze stwierdzic, ze ta nauka, wedlug ktorej ogien piekielny jest kara za
    grzechy, jest okrutna. Doktryna ta upowszechnila okrucienstwo i dala swiatu
    cale pokolenia okrutnie torturowanych ludzi,a Chrystus Ewangelii, jesli sie go
    bierze takim, jakim go przedstawiaja jego dziejopisarze, musi niewatpliwie
    ponosic za to czesciowa odpowiedzialnosc.
    Sa jeszcze inne, chociaz mniej wazne niedociagniecia w nauce Chrystusa. Na
    przyklad historia swin garazenskich, o ktorych opowiadaja Marek i Mateusz. Nie
    bylo to z pewnoscia przejawem dobroci dla swin pozwolic w nie wejsc demonom,
    skutkiem czego biedne zwierzeta wpadly do morza i utonely. Musicie pamietac ze
    Chrystus byl wszechmocny i mogl po prostu kazac demonom sie wyniesc, ale on
    zamiast tego umiescil je w swiniach.
    Dzieje drzewa figowego rowniez przedstawiaja sie dosc zagadkowo. Wiecie
    zapewne, co sie z nim stalo. "A drugiego dnia (Jezus) laknal; i ujrzawszy z
    daleka figowe drzewo, majace liscie, przyszedl, jesliby snadz co na nim
    znalazl; a gdy do niego przyszedl, nic nie znalazl, tylko liscie, bo nie byl
    czas figom. A odpowiadajac Jezus rzekl mu: Niechajze wiecej na wieki nikt z
    ciebie owocu nie je..., a Piotr (nastepnego ranka) rzekl mu: Mistrzu, oto
    figowe drzewo, ktores przeklal, uschlo". Jest to bardzo dziwna opowiesc,
    poniewaz pora owocowania fig jeszcze wtedy nie nadeszla i doprawdy trudno bylo
    brac to drzewu za zle.
    Nie, stanowczo nie zdaje mi sie, zeby Chrystus czy to pod wzgledem madrosci czy
    tez dobroci stal tak wysoko, jak niektore postaci historyczne. Z tego punktu
    widzenia postawilbym Budde i Sokratesa wyzej od niego. \"

    (Bertrand Russell "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" - fragment)


    --
    Dzidka
  • lliberte 06.10.06, 11:58
    Potwierdzam


    --
    Powiadam Wam! Niech będzie przeklęte dzieło Jana Pawła II. Niech łzy
    bezrobotnych i bezdomnych ważą szalę jego zasług.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka